Wróciłam jeszcze ,bo zauważyłam ,że Madelaine jest ale ....już jej nie ma
Alez jestem
Gdzie Ci tak śpieszno??...Ja akurat dziś póxno siadłam do kompa bo jak zwykle w piątek załatwiałam wiele spraw....jakos lubie ten dzien na rozne sprawy, sama nie wiem czemu...lubie na koniec tygodnia zrobic jakąś dobrą robotę ![]()
Jestem dzis w niezbyt dobrym nastroju bo był coroczny uroczysty koncert dla członków Klubu Absolwenta UJ (połączony ze świetną wyżerką
) ale najpierw trzeba było odebrac zaproszenia i jakos tego nie zrobiłam bo liczyłam na znajomego, z ktorym ostatnio odswieżyłam kontakt...
A ten gdzies wyjechał i w dodatku telefon, ktory mi dał, zostawił swojej żonie choc dzwonił do mnie z niego tydzien temu w samochodzie i mówił, żebym zadzwoniła do niego w tygodniu, żeby sie spotkać...no i wydzwaniam do niego i esemesuję trzeci dzień.. dzis wreszcie zechciała odebrac jego szanowna małzonka stwierdzając, że mąż wyjechał, wróci tylko na chwilę... a w ogóle to do nowego Roku będzie niedostępny...
No cóz...jak wiadomo z małżonkami kolegów zwykle rozmowy tak wyglądają...tylko czemu ten mamałyga daje mi nr komórki, która jednoczesnie jest komórką jego żony i której to komórki nawet nie zabiera ze sobą, jak gdzies wyjezdza?? Poza tym zawsze mi się zdawało, że komórka to przedmiot osobistej użyteczności, że się tak wyrażę.
Naprawdę, czasem szalenie męczące są dla mnie niektóre, nawet zdawałoby się- miłe znajomości i brak pomyślunku u niektórych osób...Dlatego tym bardziej jestem pełna podziwu dla Ciebie Alu, że tyle osób masz wokół siebie...


