netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

86 151 odpowiedzi5 236 686 wyświetleńzałożony przez aloeska, 25.02.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Strony Poprzednia 1 … 179 180 181 182 183 … 1 326 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 701 do 11 765 z 86 152 ]

11 701 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-04 11:37:56)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Dzięki Evesso za słodki nietłuczący prezent wink smile Wiesz, że wczoraj zjadłam sobie chipsy bekonowe z "majonezem babuni" Helmans? wink

No tak Evesso, pewnie nie dam rady sama z tym laptopem i nie ma mi kto w tym pomóc sad...Kolega- informatyk rzekł, że on w "w Windowsach nie siedzi" smile sad

11 702 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-10-04 12:05:05)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Ja też nie siedzę w tych windowsach, jeśli chodzi o sprawy systemowe jestem noga.

Dziewczynki za czekoladą do picia nie przepadam, no chyba że ta francuska jest jakaś wyjątkowa, a tego nie wiem, nie próbowałam.
Najbardziej to lubię czekoladę w kostkach gorzką albo mleczną z orzechami laskowymi.

11 703 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-04 12:07:46)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Iwkaaa napisał/a:

Ja też nie siedzę w tych windowsach, jeśli chodzi o sprawy systemowe jestem noga.

Ale chyba kazdy informatyk na tym musi się znać?:)

Jaki żwirek kupujesz swojemu kociastemu Evesso?...Troche mnie meczy tak czeste noszenie żwirku z marketu, chyba bede musial sie przestawic na cos bardziej wydajnego...Ciekawe jaki jest ten, co go dowożą do domu...nie próbowałam nigdy z tej usługi skorzystać...

Jakos jak do tej pory kupiłam przez net tylko modem Play do internetu:)

A ja Iwko, nie cierpię gorzkiej czekolady...
A do picia uwielbiam- u nas jest świetna w "Botanice" na Brackiej o róznych smakach:)Najbardziej lubię z likierem z wiśni:))

11 704 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-10-04 12:08:30)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

NIe jestem informatykiem. A znam kilku  amatorów ,którzy świetnie sobie radzą właśnie z systemowymi sprawami. W domu mam takiego swojego, syna. A ja tylko do użytkowania, dziś komputer to kartka i długopis.

Madelaine z czymś nowym, to trzeba spróbować. Nie spróbujesz nie dowiesz się.

11 705

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Iwkaaa napisał/a:

NIe jestem informatykiem. A znam kilku  amatorów ,którzy świetnie sobie radzą właśnie z systemowymi sprawami. W domu mam takiego swojego, syna. A ja tylko do użytkowania, dziś komputer to kartka i długopis.

Madelaine z czymś nowym, to trzeba spróbować. Nie spróbujesz nie dowiesz się.

Możesz go spytać jak konserwuje komputer?
I co zrobić gdy padł mi profil lokalny, jest tylko tymczasowy i nie da sie na nim przywócić systemu...obawaim  sie, ze w serwisie długo poczekam...a moze wystarczy tylko cos przycisnąc...często tak bywa...

11 706

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

oJ coś mi nie wyszło z tym obrazkiem  sad miał się wstawić cały  sad:(:( a wyszedł tylko link do niego  ;(

Iwka smile  czekolada, czekoladzie nie równa  - jeżeli masz na myśli te pomyje  co to u nas podają pod nazwą czekolada w kafejkach  ........ to nie  to,  to co na zdjęciu, jest gęste, gęste - jak taka prawdziwa roztopiona czekolada.  Chociaż znam kilka dobrych knajp, gdzie naprawdę podają taką prawdziwą gęstą czekoladę,  a nie kakao pod nazwą czekolada big_smile:D:D:D    Ja też uwielbiam gorzką  plus ewentualnie mleczna z orzechami laskowymi. smile  a wogole to uwielbiam czekoladę w czekoladzie big_smile:D:D:D:D jak to się smieją moi znajomi. 


Madelaine:)  ja jestem ciągle na etapie poszukiwania dobrego żwirka dla kota, niestety jak się trzyma kota,  to choćbys nie wiem co robił, to zapaszek z kuwety się unosi. Teraz co prawda wyprobowałam jeden wynalazek, jak się sprawdzi to powiem smile 
Odnosnie komputera - to ja powierzam tylko informatykowi, przy okazji jeszcze czyszczę dodatkowo plus podpytuję o wszelkie nowosci, które ułatwiają zycie  - ale kilka tygodni mój informatyk, mnie poinformował, że lada moment pożegnamy się, wyprowadza się do Warszawy  sad  będe musiała się rozejrzeć za kimś nowym  echhhh.

Iwka nie komentuję twojego ex, co prawda gotuje się we mnie, bo przypomina to moje przeboje sprzed lat. Powiem Ci tylko jedno, za jakiś czas mu się znudzi - ale co krwi napsuje - to jego.

Właśnie zadzwoniła opiekunka mojego konia, cholebcia czeka go operacja,  i wydatek spory na który nie byłam zupełnie przygotowana. Rozmawiałam z lekarzem - czeka mnie wydatek rzedu 3000  sad  a ja po wyjeździe nie mogę wyłozyć teraz całej kwoty - umówiłam sie, rozłozyć kwotę na raty. Bo to nie samochód, nie poczeka, to żywe zwierzę i nie można aby się męczyło. Muszę teraz trochę pokombinować, aby jakoś to wszystko poukładać. tiaaaaaaaa 

p.s. a co tak mało nas w kafejce ??  gdzieś wszystkie pouciekały  - na razie tylko my dzielnie trzymamy straż smile

11 707 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-10-04 14:03:44)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Ewessa trzymamy straż, może reszta dziewczyn się przeprosi z kafejką i wrócą, czego im  oraz nam życzę.


To Ci się trafił wydatek, którego przełożyć się nie da.

11 708

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Ech Iwka nic nie mów, a po drugie stworzonka mi żal  sad
Kupiłam Młodej kilka lat temu na urodzinki, od urodzenia go mamy, i już był szykowany pod siodło  - a tu nagle zonk, takie coś. Młodej nawet nic nie mówię, żeby się nie martwiła.  A ja tu sobie planowałam  coś do sypialni kupić  - czyli pany wzięły w łeb  big_smile:D:D:D
z tego wniosek - nie planuj  tongue
big_smile:D:D:D:D:D

11 709

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

[img]http://img836.imageshack.us/i/img4271b.jpg/[img]

11 710 Ostatnio edytowany przez evessa (2010-10-04 15:36:31)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

wrrrrrrrrrrrrrr coś mi nie wychodzi z tym wstawianiem obrazków 
wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
coś nie tak robię, a niby dobrze przeczytałam instrukcję   muszę to jeszcze pocwiczyć
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

hmmmm, można i tak, ale nadal mnie to nie satysfakcjonuje   wrrrrrrrrrr  gdzie ja robię błąd  sad

11 711 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-10-05 08:12:27)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Dzień dobry dziewczyny.
Ja tradycyjnie dzień zaczynam od kawy i prasy.

Jak minął Wam wczorajszy wieczór?
Zaglądałam, ale jakoś nie miałam nastroju na pisanie. Pewnie gdybyście były to zostawiłabym ślad swojej obecności.  Straciłam troszkę swojej energii życiowej. Na szczęście trwa to u mnie krótko, wezmę się w garść. Gdy wróciłam wczoraj wieczorem po zajęciach, zdenerwowałam się bardzo. Syn miał wyprowadzić psa wieczorem i wyrzucić śmieci. Tylko po co? służąca do domu przyjdzie i zrobi. CZasem czuję , ze to wszystko mnie przerasta.

Ewesso widzę , że Ci coś nie wychodzą te zdjęcia. Ja nawet nie próbowałam, ale chyba czas się pobawić ze wstawianiem fotek.

11 712 Ostatnio edytowany przez evessa (2010-10-05 15:54:22)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Obrazek dodany przez użytkowniczkę Obrazek dodany przez użytkowniczkę Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Witam Wszystkich cieplutko,
jak widać na obrazkach, ja wczoraj zrobiłam sobie wieczór filmowy:)  - z przyjemnoscią obejrzałam juz nie wiem, który raz " Marię Antoninę "  nie wiem, czy są w nim jakieś głębsze mysli wink ale zrobiony jest z wielkim rozmachem, zachwycający wizulanie ale chyba nic poza tym. Ale jest czym oko nacieszyć a dla mnie to podstawa, o przemyslen są ksiązki, a film to odczucia wizulane i  słuchowe. big_smile:D:D ( no mam takie zboczenie a nie inne) 
Iwka odnosnie tych obrazków  - to narazie będę korzystała z tegoco mam, jak się juz nauczę  -  to będe happy. big_smile:D:D:D  Iwka, hahahah skąd ja to znam,  też czasem sobie buczę pod nosem - służącą sobie znaleźli  - chociaż mam łatwiej, Młoda jest jeszcze młoda - i staram się egzekwować.......... co to będzie jak wejdzie w wiek kaktusowy ????? big_smile:D:D:D  bo to własnie przerabiamy z siostrzenicą  - a ona chyba w podbnym wieku do twego syna wink. Tu nie ma  zlituj się, twardo egzekwować - dzieci-  poza przyjemnosciami też mają obowiązki, im wczesniej się tego nauczą, tym lżej będzie im potem w życiu dorosłym.

Madelaine smile  specjalnie dla Ciebie  smile
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

MArio, a Ty gdzie się schowałaś  ????

11 713

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Cześć wszystkim.

Jestem strasznie "wkurzona" i nie wiem w jaki sposób poprawić sobie nastrój. Zawsze znajdzie się ktoś lub coś- kurcze jak potwornie głupio jest urządzony ten świat.

11 714 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-05 17:58:53)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Witajcie Dziewczyny:)
Ja miałam wczoraj cudny dzień- wreszcie zrobiłam cos dla siebie smile Poszlam do Parku Wodnego bo siedzenie w jaccuzzi zawsze bardzo dobrze wpływa na moje samopoczucie...do tego zadziałałam nie wg swoich utartych schematów- najpiewe powrót do domu, potem wyjście na przyjemności, tylko prostu z urzędu i do tego z zakupioną wątróbka i udkiem kurczaka podreptałam do przybytku odnowy, co mnie nawet rozśmieszyło wink smile
A potem...poszłam na siłownię i do sauny razem z pewnym znajomym, z którym w osttanich dwóch dniach odnowiłam znajomość:)...Nic nie wpływa na mnie tak dobrze, jak wspólne "wyciskanie potów":)
Potem wieczorem byłam tak padnięta, że zaraz poszłam spać.

11 715 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-10-05 18:19:55)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Hej dziewczynk.
Fajnie Madelaine, że się odezwałaś.

Czytam, że mialaś  wczoraj dzień pełen wrażeń. Fajnie.

Marysiu a co u Ciebie się dzieje, co Cię tak wyprowadziło z równowagi.

11 716

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Cześć, Dziewczyny

Mario, trzymaj się.
Madelaine, chyba wezmę z Ciebie przykład i w piątek pójdę się "odnawiać".

11 717

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

W klubie  do którego chodzę jest też sauna, ale jeszcze ne korzystałam. Jest mała, tak na dwie osoby i nie bardzo mi to odpowiada.

11 718

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Dziewczyny, a ja ostatnio nie potrafię zadbać o swoje przyjemności. Ciągle zarzekam się, że od następnego dnia zacznę "pożytecznie" spedzać wieczory, ale zawsze kończy się tylko na słowach. Do czynów daleka droga. Brak mi mobilizacji. Teraz jeszcze trzyma mnie przeziebienie, ale w końcu trzeba coś ze sobą zrobić. Może trochę zapomnę o tym, co zaczyna sie dziać wokół mnie.

11 719 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-06 00:23:37)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
koma5 napisał/a:

Cześć, Dziewczyny

Mario, trzymaj się.
Madelaine, chyba wezmę z Ciebie przykład i w piątek pójdę się "odnawiać".

To bardzo mi miło Koma smile zawsze bardzo mnie cieszy, jesli ktos cos ode mnie skorzysta na forum bo sama staram sie korzystac od innych wink

11 720 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-06 00:36:06)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
maria01 napisał/a:

Dziewczyny, a ja ostatnio nie potrafię zadbać o swoje przyjemności. Ciągle zarzekam się, że od następnego dnia zacznę "pożytecznie" spedzać wieczory, ale zawsze kończy się tylko na słowach. Do czynów daleka droga. Brak mi mobilizacji. Teraz jeszcze trzyma mnie przeziebienie, ale w końcu trzeba coś ze sobą zrobić. Może trochę zapomnę o tym, co zaczyna sie dziać wokół mnie.

Mario, ja tez tak często mam, żeby nie powiedzieć, że zwykle ;(:(

Jednak ostatnio cos mnie bardzo zainspirowało i zmobilizowało...niby nie bylo to nic wielkiego- po prostu wybrałam się w niedzielę pod wieczór na spotkanie z pewną autorką książki o coachingu..
Spotkanie było bardzo oryginalnie poprowadzone i w doborowej atmosferze- widać, że przez osobę, która na tej formie pracy z ludxmi rzeczywiscie się zna bo pomimo, że jeszcze tak naprawde coachingu nie zakosztowałam (choc z rok temu zaczynalam ale finanse i mało elastyczna pani coach mi nie pozwoliły zaangazowac sie w prace nad sobą sad )to jednak samo to prowadzenie dodało mi wiary w siebie i motywacji do robienia czegoś pożytecznego dla siebie...

Też niesttey czesto mam tak, ze z czyms zwlekam albo trudno mi sie z cos zabrac- nawet za cos przyjemnego dla mnie, nie wspominając o rzeczach mniej przyjemnych ale za to potrzebnych czy takich, które mogłyby zaprocentowac w jakiejs przyszłosci np. ciekawą pracą...Czesto mam tez tak, że coś sobie zaplanuje ale w natloku róznych mozliwosci zapomnę bo nie ma mnie kto zmobilizowac albo nie umiem dobrze wybrac posród multum roznych propozycji...

Jednak wazne jest, zeby nawet do drobnych codziennych spraw czlowiek był przekonany, ze są to jego wlasne decyzje i wybory bo tylko wtedy ma sie poczucie, że żyje sie naprawde a nie wegetuje z dnia na dzień. I własnie to spotkanie  na którym byłam, dodało mi energii i pewnosci siebie smile
Tobie tez tego Mario życzę i ciekawa jestem jakie to będą te Twoje przyjemne wieczory....czasem ludzie mają pomysły, na ktore samemu nigdy by się nie wapdło wink


Nie uwierzycie ale własnie niedawno wróciłam z opery- byłam na Madame Butterflay i to pomimo, że nie miałam biletu...okazało sie na miejscu, że był problem a w koncu ktoś odstąpił mi zaproszenie więc byłam za darmo smile

Od dzisiaj jestem tez w nowej, dorywczej pracy, którą własnie znalazłam...Jak widac fortuna mi sprzyja smile...Praca co prawda jest głupia- czesto smieję się, ze pracuje jak studentka a za to bardzo powazne rzeczy wykonuję całkowicie społecznie ale jednak są dla mnie bardzo wazne wszelkie mozliwosci dochodu, zwłaszcza, ze ostatnio zwalił mi sie niestety kolejny dług na głowę sad

Evesso, zazdroszczę Ci takiego informatyka na podorędziu...Ja jeszcze nigdy nie naprawiałam mojego kompa i prawde mowiąc boje się czy ktoś mi z nim nie narobi dziadostwa no a do tego wiadomo- trzeba go oddac na pare dni...
Ech, jakby tak miec jakiegos życzliwego znajomego a nie takiego, co to twierdzi, że on" nie siedzi w windowsach"...litosci sad

Evesso, to Ty oprócz kiciusiów masz również konia?:)..to bardzo współczuję jego choroby...

11 721 Ostatnio edytowany przez evessa (2010-10-06 00:47:08)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

o widzę nocne marki na dyżurze? wink
też nie mogę zasnąć dzisiaj miałam rozmowę z weterynarzem na temat naszego konika (  konika - co ja plotę, to największe ukochane bydle, jakiego widziałam)  nie wiem, co dalej. Czy będzie w końcu operacja czy nie. Tak się martwię, nic nie mówię Młodej,  bo nawet nie chcę mysleć, jak będzie rozpaczać.
a do tego jeszcze mam problem z Młodą,  Młoda budzi się w nocy z płaczem, że nie chce trafić do piekła  sad nie wiem, co to za katechetka jej się trafiła, jakas porąbana baba. Straszy dzieci piekłem, opowiada, jak to będą wisieć do góry nogami i będą obdzierani żywcem ze skóry  i tak całą wieczność. To jakieś chore jest. Z jednej strony najchętniej dokopałabym babie, a z drugiej strony - wiem, ze jest nietyklana, bo jeżeli coś zrobię, to Młodą " zagryzą w szkole"  na nic nie dają się tłumaczenia, że to nie jest tak, że bóg jest miłością, że nawet największy grzesznik jeżeli bardzo żałuje za grzechy nie trafi do piekła. Nie wiem, ta baba robi jakieś pranie mózgu czy co ??????? dobra, co ja tu rozpisuje się o problemach.  W każdym razie zasnąć nie mogę.

11 722 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-06 01:09:17)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Oj Evesso, ja wcale nie taki dyżurny Marek, dziś strasznie boli mnie łeb- chyba przez to wichrzysko...ale wróciłam późno z opery, jeszcze poszłam po zakupy i na pocztę i dlatego postanowiłam zajrzec do Was przed snem:)

A ja myslałam, ze w dzisiejszych czasach rodzice az tak nie boją sie juz nauczycieli i szkoły...

11 723 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-10-06 08:02:57)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Cześć dziewczynki.
Czytam Ewesso ze zgrozą co piszesz. Ja bym zareagowała, przecież to nie lekcje religii tylko jakieś pranie mózgu. Dzieci lęków się nabawią. jeszcze jak masz wrażliwą córkę.
Grzeczna rozmowa nigdy nie zaszkodziła, uwierz jest mnóstwo rodziców którzy nie zgadzają się na metody stosowane w szkole.
MOja córka w  zeszłym roku miała problemy z ksiedzem (klasa komunijna) , człowiek który nie lubi dzieci, walił dzieciakom non stop jedynki, traktował jak studentów, dzieci się go boją. Mam znajomego księdza, był w szoku gdy mu powiedziałam co się dzieje, jeszcze mnie opieprzał że jako rodzice nie reagujemy.
MOja siostra nauczycielka spotkała się w swojej pracy z rodzicami, którzy dosłownie chodzą z pierdołami.
To co piszesz to nie jest pierdoła , a ważna sprawa.

Wracam do pracy , mam terminowe zadanie do zrobienia. Później zajrzę jak się odrobię. Trzymajcie się cieplutko.

Marysiu znajdź coś  dla siebie, miej taki swój wentyl  bezpieczeństwa, dla własnego samopoczucia, dla psychiki. Może rozejrzyj się, bardzo chwalą sobie jogę. Nie wiem co lubisz, ale poszukaj , bo warto. Ja znalazłam i w nosie mam, co kto mówi. Ważne że mnie to pomaga, a myslisz że po co ja biegam do siłowni i na zajęcia? Nie po to żeby wagę zrzucać( to przy okazji), ale po to żeby odreagować, taka moja własna terapia. Wiele się przez lata nazbierało, oj głupia byłam, że  wcześniej nie zauważałam własnych potrzeb, tak  łatwo rezygnowałam dla potrzeb rodziny. Żal mi było kasy, wiecznie jakieś potrrzeby, a mąż się nie przejmował, potrafił przepić ostatnie pieniądze, o chleb sie nie martwił a na papierosy miał.
Jeszcze mam jeden pomysł, chciałabym iść na lekcje hiszpańskiego, to mi sie marzy, w przyszłym roku mam ochotę to zrealizować.A może wróce do francuskiego i przypomnę sobie co nieco.

Ale się nagadałam, a praca czeka.

Miłego dnia dziewczynki.

11 724

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Dzisiaj jestem z samego rana. Witajcie słonecznie.
Nadal nie mija moje przeziębienie- leczone czy nie leczone trwa 7 dni.

11 725

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

A ile juz trwa?

11 726 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-06 10:30:46)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Iwkaaa napisał/a:

Marysiu znajdź coś  dla siebie, miej taki swój wentyl  bezpieczeństwa, dla własnego samopoczucia, dla psychiki. Może rozejrzyj się, bardzo chwalą sobie jogę. Nie wiem co lubisz, ale poszukaj , bo warto. Ja znalazłam i w nosie mam, co kto mówi. Ważne że mnie to pomaga, a myslisz że po co ja biegam do siłowni i na zajęcia? Nie po to żeby wagę zrzucać( to przy okazji), ale po to żeby odreagować, taka moja własna terapia. Wiele się przez lata nazbierało, oj głupia byłam, że  wcześniej nie zauważałam własnych potrzeb, tak  łatwo rezygnowałam dla potrzeb rodziny. Żal mi było kasy, wiecznie jakieś potrrzeby, a mąż się nie przejmował, potrafił przepić ostatnie pieniądze, o chleb sie nie martwił a na papierosy miał.
Jeszcze mam jeden pomysł, chciałabym iść na lekcje hiszpańskiego, to mi sie marzy, w przyszłym roku mam ochotę to zrealizować.A może wróce do francuskiego i przypomnę sobie co nieco.

Ale się nagadałam, a praca czeka.

Miłego dnia dziewczynki.

Czasem tez warto wziąc sie na spontan i czegos sprobowac...tak jak ja wczoraj opery;)...byłyscie moze tez na tej?...winko poprawiło mi tez w przerwie nastrój;)oczywiscie sympatyczniej byłby w towarzystwie ale jednak przeciez człowiek jest wszedzie wsród ludzi i to często bardzo ciekawych;)i do tego zaproszenie mi się trafiło:)

Czasem jak cos dlugo planuję nic z tego nie wychodzi a najgorzej jak wszystko przelicza się i chce kupic tani karnet... Uwazam, ze jednak zawsze najlepiej sprobowac w roznych miejscach roznych rzeczy- to tez mnie osobiscie bardzo poprawia samopoczucie- lepiej nigdy nie zaczynac od karnetu bo nigdy się tego nie zacznie...

Co do lekcji francuskiego...ech, bardzo bym chciała Iwko ale raczej jakies rozmówki przy prasie i filmach...jakos nie bardzo chce mi się mobilizowac sie na regularne zajęcia jezykowe choc akurat bardzo lubiłam ten język...

11 727 Ostatnio edytowany przez evessa (2010-10-06 10:37:12)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Witam cieplutko:)
MAria l:) eczony czy nie leczony to tylko katar trwa 7 dni, a przeziębienie to już poważniejsza sprawa,  musisz zadbac o siebie, słoneczko. U nas tu panuje jakas wirusówka - wszyscy w biurze kichają, smarkają  - ech obrazek nie do pozazdroszczenia. no ja też jestem "pociągająca"  - cholebcia jak ja nie cierpię katarów. Iwka ma rację, musisz znaleźć sobie jakiś wentyl bezpieczeństwa- bo inaczej spalasz się dzeiwczyno od wewnątrz.  Iwka ma sport - ja dla odmiany wróciłam do robótek ręcznych big_smile:D:D:D z przyjemnoscią wyszywam cos tam sobie - dla mnie okazało się to doskonałym lekarstwem na nerwy i stres.

Iwka dzisiaj mamy w szkole zebranie rodzicielskie - co prawda bardziej związane jest z pasowaniem pierwszaczków na ucznia, ale przy okazji zrobię rozeznanie wsród rodziców co tam w trawie piszczy. Wiesz, Iwcia, gdyby moja Młoda miała moj charakter to bym powalczyła- ale w jej przypadku to nie tędy droga. Umowiłam się z Nianią Młodej, żeby trochę jej rozjasniła w głowie, za jakiś czas, Młoda pozbędzie się złudzeń, przejdzie jej,  ja też kiedyś byłam bardzo wierząca, w pewnym momencie jeden ksiądz skutecznie mnie z tego wyleczył. big_smile:D:D:D  Dalej jestem wierząca, ale do kościoła chodzę bardzo sporadycznie. Sprawę chodzenia do koscioła zrzuciałm na barki Niań Młodej, które to Nianie z przyjemnoscią tam chodzą i Młodą też prowadzają. ( koszmar? co? big_smile:D:D ) Dobra, dobra  - ale tu już zboczyłam z tematu. tongue
Iwka, marzenia trzeba realizować,  podziwiam Ciebie za to zacięcie sportowe, niestety ja tylko patrzę w tamtym kierunku- ale zdecydować się nie mogę, na razie brakuje mi tych 24h na dobę.;)  Ja po swoim toksycznym związku,  jeszcze z dzieckiem u cycka, powiedziałam sobie, nie dam się, nie pogrąże się w marazmie, zawsze uwielbiałam podróże, zwiedzanie  gdy Młoda miała ledwo roczek, wyjechałysmy z nią do Egiptu - to był nasz chrzest bojowy. Teraz Młoda ma zaszczepionego bakcyla zwiedzania i nie mam lepszego towarzystawa niż te dwie moje panny, czyli Młoda i siostrzenica.  wymyslamy sobie, gdzie chciałybyśmy pojechać,  a potem tylko zbieramy pieniązki na ten wyjazd i szukamy najciekawszej cenowo oferty, aby tylko pojechać i coś zobaczyć nowego. Film, teatr, książka, muzyka - to wszystko jest dla ludzi, dzięki bogu dziewczyny nie mają nic przeciwko temu, więc moim zadaniem, jest tylko wyszukanie czegoś ciekawego.  Lubię ich towarzystwo, bo ............... mają świeże spojerzenie na wszystko, i nie są tak
zmianierowane jak ja wink big_smile:D:D::D:D

Madelaine smile Ciociosan - jedna z najpiękniejszych oper, miałam kiedyś okazję słuchać jej w Teatrze Wielkim w Moskwie - niezapomniane wrażenia.   Marzy mi się kiedyś wybrać się na koncert Sumi Jo  - jedna z moich ulubionych spewaczek.  Z polskich uwielbiam Ewę Godlewską.

koma napisała kilka słow  i zwiała  sad


hehehe dziewczyny - czyli co najmniej 3 z nas miały do czynienia z francuskim ? big_smile:D:D:D:D:D
tez jestem zagorzałą wielbicielką tego języka  - tyle, że obecnie bardzobardzo rzadko mam okazję nim się posługiwać  sad

11 728 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-06 10:43:23)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Dziewczyny, to naprawdę dalej jest tak źle w polskiej szkole??...a Evesso przy okazji sprawdzania "co tam w trawie piszczy" pociesz sie przynajmniej, ze nie ma juz dawno rubryk w dzienniku,  w ktorych wpisywalo się zawód i miejsce pracy rodzica smile...jednak mamy ochronę danych osobowych...

Osobiscie bardzo bym chciała pracowac w szkole choc mogę sie zgodzić, że pełno jest w tej instytucji roznych utartych zwyczajów, które trudno jest zburzyc czy przeskoczyć...Szkoła jest chyba stale dosyc kostyczna i taka nadmiernie zinstytucjonalizowana a do tego z róznymi absurdami wprowadzanymi odgórnie- bez konsultacji nawet z nauczycielami, ktore niczemu dobremu nie służą...
A co do stosunku nauczycieli do uczniów...hmmm...trudno mi się obecnie wypowiadac- myslałam, ze generalnie uległ poprawie...

Evesso, nie znam tej opery, o której piszesz a generalnie strasznie lubie opery i balety z Rosji...Kiedys było u nas cos gdy opera była jeszcze w Teatrze  Słowackiego całkowicie gratis w ramach jakiegos święta...:)
A moja ulubiona opera to chyba "Dziadek do orzechów"...Najpiękniejszy widziałam w Teatrze Wielkim Opery i Baletu w Warszawie...ech, cudo smile

Evesso, co do francuskiego pojęcia nie mam gdzie go aktywnie praktykować...:(

11 729

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Dziewczyny a ja lubię operetkę, jest bardziej dla mnie przystępna.
A francuskiego języka już zapomniałam, tak jak Madelaine nie mam gdzie praktykować.
Zapominam już angielski,  a znałam go na dobrym poziomie. Kilka ładnych lat uczyłam się go prywatnie. Dziś przynajmniej nie mam problemów pomóc córce w angielskim, tylko tyle.

11 730

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Madelaine,  nie powiedziałam, ze jest bardzo bardzo żle,  Młoda trafiła do fajnej szkoły, ma rewelacyjną nauczycielkę, ale problem powstał na lekcji religii, to już zupełnie inna pani i zupełnie inna bajka.  ( może to nawet nie problem, może to moja Młoda, jest zadelikatna - no wiesz, jak francuski piesek wink big_smile:D:D ) ale mi się to wcale nie podoba, że dzieci są straszone piekłem. Od straszenia są oceny tongue wink a jak ktoś sobie nie radzi z dziećmi - to nie powinien się do tego zabierać. tak szczerze, zawsze byłam przeciwna temu aby religia była wprowadzana do szkoły........ pamiętam te czasy, kiedy religia odbywała się w salach do katechezy przy kościołach.  Wtedy faktycznie ten kto wierzył chodził, kto nie wierzył nie musiał i atmosfera była takich lekcji zupełnie inna. A teraz dzieciaki traktują religię jako zło konieczne, jeszcze jeden przedmiot do zaliczenia.  Religia została odarte z tej otoczki wyjątkowości, jak to drzewiej było. Nie wspomnę o tym,  ze przecież nie wszyscy są katolikami, mamy prawosławnych, ewangelików i innych wyznan dzieci, które razem chodzą do szkoły - coz tymi dziećmi, gdy religja jest wsrodku zajęc lekcyjnych ?  Siostrzenica mi opowiadała, jakie były nagonki w szkole, gdzie okazało się, że dzieciaki miały inne wyznanie - dla mnie to było niepojęte. Myślę, że to był zły pomysł wprowadzenia religii do szkoł jako zajęć lekcyjnych.  Wiesz Madelaine, odnośnie szkoły, nie dziwię się temu co się dzieje w szkołach,  ja wspominam swoje szkoły bardzo dobrze- owszem zdarzali się nauczyciele z pewnymi odchyleniami, ale większośc nauczycieli naprawdę była wspaniała. uczniowie czuli espekt i szacunek do nauczycieli  - a teraz??? teraz to co się dzieje jest chore  - nauczyciel boi sie zwrócić uwagę uczniowi - bo odrazu przybiegnie rodzic ze skargą lub jeszcze gorzej z prokutatorem. Nie wspomnę już o chorym okrojonym programie nauczania - jak to ja mówię, szykujemy pokolenie taniej siły roboczej dla zachodu. Bo przecież, im głupsze społeczeństwo tym łatwiej nim sterować. Jest to celowa polityka -> ogłupianie narodu odgórnie. Gdzie ta baza wiadomości, którą my otrzymalismy w dzieciństwie? 
Madelaine "Cio-cio-san"  - to własnie i jest "Madame Baterflay" ( Ciociosan to chyba  tytuł w originale - ale nie sprzeczam się, pewnosci nie nam ) .  O, jeżeli chodzi o Dziadka do orzechów,  byłam w tamtym roku w Teatrze wielkim w Warszawie z dziecmi i wyszłam stamtąd załamana. Nie wiem, może to kryzys tak się odbił na teatrze, bida aż piszczy   - a może to wina tego, że widziałam dużo lepsze teatry i naprawdę super zespoły. Polecam obowiązkowo póść na "Balet Ejffmana"  - co roku przyjeżdża do Polski  -  jest to coś niesamowitego, polecam i zupełnym amatorom, którzy nie znają się na balecie jak i zawodowcom. Rozkosz dla oczu i uszu.

11 731

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Iwkaaa napisał/a:

Dziewczyny a ja lubię operetkę, jest bardziej dla mnie przystępna.
A francuskiego języka już zapomniałam, tak jak Madelaine nie mam gdzie praktykować.
Zapominam już angielski,  a znałam go na dobrym poziomie. Kilka ładnych lat uczyłam się go prywatnie. Dziś przynajmniej nie mam problemów pomóc córce w angielskim, tylko tyle.

Wiesz Iwko, ja w operze tylko delektuję się widokiem wystroju sceny, stroju aktorów i ich śpiewem:) Akcji w ogóle nie śledzę:)...Nie lubię czytac w operze polskich napisów.

11 732 Ostatnio edytowany przez evessa (2010-10-06 13:06:36)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Iwka,  moj ojciec był zagorzałym wielbicielem operetki - chyba przeczołgał mnie po wszystkich operetkach, jakie tylko były big_smile:D:D:D  Mama bardziej skłaniała się ku filharmonii i opery, ojciec preferował  operetkę - ale jedno uwielbiali wspólnie - balet big_smile:D:D:D:D  Przez nich  przez 7 lat uczyłam się w szkole baletowej big_smile:D:D:D:D nie załuję - ale pozostałosci z tego okresu dokuczają mi do dziś. Dlatego powiedziałam, moje dziecko ma poznac wszystko, ale na zawodowstwo się nie zgodzę.............. no chyba, że będzie w jakims kierunku bardzo utalentowana i podjemie sama takie ryzyko. tongue big_smile:D:D

Iwka, a ja chyba wrócę do francuskiego, moja siostrzenica uczy się angielskiego, ale postanowiła wykorzystać ciotkę tongue  i mam zacząć jej uczyć francuskiego big_smile:D:D:D  jej się marzą studia we Francji  - i to gdzie ? w paryżu  !!!!!! big_smile:D:D:D Odpowiednie materiały już zostały zakupione - a żeby uczyć, muszę sama sobie dobrze wszystko przypomnieć. Młoda chyba załapie się przy okazji wink big_smile:D:D

o Boże, znów byk na byku- za małe literki dla mnie, przestawiłam niechcący ustawienia - za drobne literki a wtedy nie widzę co i jak piszę. przepraszam - big_smile:D:D:D:D to chyba wtórny analfabetyzm

11 733

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Witam Panie po 40stce

11 734

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Witaj, Dagmaro. Zostań z nami:)

To i ja dołączę do wielbicielek języka francuskiego.
Uczyłam się go kilka lat - w liceum i na studiach. Miałam także lekcje prywatne. Mówiłam tym jezykiem całkiem dobrze...no, powiem - wystarczająco, aby porozumieć sie w kazdej sprawie.
Niestety, potem nie miałam żadnego z nim kontaktu. Po prostu zapomniałam...:(

W tym roku przed wyjazdem na Martynikę postanowiłam przypomnieć sobie kilka podstawowych czasowników, zwrotów...słówek. Tyle, aby porozumiec sie na lotniskach, w sklepach...
Porozumiewałam się się, ale zwykle wzbudzałam uśmiech "tambylców":))
Cóż...język tez ulega historycznym przemianom.

Z uwagą czytam to, co piszecie o dzisiejszej szkole. jestem nauczycielką.

11 735 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-10-06 18:20:06)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

KOma Twoje uwagi i sugestie wręcz wskazane jeśli chodzi  właśnie o szkołę.
Ja na szczęściem jeśli chodzi  o dzieci nie miałam jakiś skrajnych przypadków. Generalnie  spokojnie. W gimnazjum u syna różnie bywało, z nauczycielami to jak z każdym zawodem, jedni są fantastyczni, a zdażają się i mierni, tacy co pomylili się z wyborem zawodu.  A i z dziecmi różnie bywa, dziś nie bardzo się chcą uczyć, a czytanie lektur, chyba jakieś wyjątki dziś czytają lektury. Co taki nauczyciel ma zrobić? zmusić ? jak? Wiem co mówię, bo to przeszłam z własnym synem, strata czasu dla młodzieży. Do biblioteki to wołami zaciągać. Teraz się przygotowywał do wypracowania na jutro. I co zrobił? Internet, z internetu pościągał to i owo. Na szczęście mam mamę emerytowaną polonistkę. Przysiadła z nim i omówiła parę tematów, pomogla mu się przygotować.
Jeśli chodzi o moją edukację, nie miałam szczęscia do nauczycieli od chemi. Chemi nie umiem, nie umiałam i nie rozumiem. Ale to zaneidbania szkolne.

Dagmaro witaj w kafejce.

11 736 Ostatnio edytowany przez koma5 (2010-10-06 19:11:17)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

O szkole mogę długo...To ogrom spraw!!
Pracuję w tej samej szkole wiele lat, więc znam środowisko i kontroluję zachodzące w nim zmiany.

Pisałyście o katechezie. Oczywiście prawda jest taka, że religia jako przedmiot szkolny jest oświatowa pomyłką. Gdy ją wprowadzono do szkół (tylnymi drzwiami - nie bójmy się tego tak nazwać), argumentowano, że wspomoże trudną sztukę wychowywania. Nie wspomogła, a nawet utrudniła.
Nagle znalazło sie w szkole wiele nawiedzonych osób, nieprzygotowanych do pracy z dzieciakami.
Stąd straszenie piekłem - i u mnie tak było. Rodzice zaalarmowali, sprawa się rozniosła...Było niemiło, a i sama katechetka troche przez to wycierpiała, jak twierdzi. Chyba juz nigdy takiego błędu nie popełni.

Wyjątkowo źle wspominam pracujących w szkole księży. Wychodzili z lekcji wcześniej, "bo juz zrealizowali temat", a dzieciaki zostawały na korytarzu. Nie przychodzili, "bo mają inne zajęcia w parafii".
Najgorsze jest to, że dyrektor tylko płaci - podlegają bowiem pod proboszcza i kościelnych wizytatorów.

Na szczęście moja dyrekcja jest mądra - nie ma w szkole przymusowych imprez kościelnych, mszy z rożnych okazji, szykan...Od wielu lat jest także etyka. Co ciekawe, uczęszcza na nią coraz więcej uczniów.

11 737

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Cześć dziewczyny.

Szkoła- temat rzeka, nauczyciele- temat bardzo wielka rzeka. Każdy ma chyba jakies niemiłe wspomnienia z lat szkolnych- nie uwierzę, że jest inaczej. Swoje lata szkolne wspominam baaaaaardzo źle, może lepiej zabrzmi jesli napiszę, że próbuje ich nie wspominać. Jesli chodzi o szkołę mojego "młodego" to nieciekawie było w podstawówce- niektórzy nauczyciele to przypadkowi "wykładacze" przedmiotów szkolnych- jednym słowem horror. Później było już lepiej, a teraz jest naprawdę ok.

Nadal nie przeszło mi to okropne "choróbsko", ale sama jestem sobie winna. Zamiast leżeć "do góry brzuchem" przez kilka dni, robię to co zawsze- efekt jest jaki jest.

11 738

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Witam wieczorkową porą  smile
wróciłam z wywiadówki, och dziewczyny jaka dumna jestem z mojej Młodej  big_smile:D:D:D:D  z tej dumy mało nie latam pod sufitem wink tongue big_smile:D:D:D dobra dobra, nie musicie pod nosem dopowiadać, ........"jak gołębica"  - cytując powiedzenie ze starego serialu " szpital na peryferiach " big_smile:D:D:D:D:D    Młoda sobie radzi doskonale, same pochwały, nie powiem, najpierw byłam bardzo mocno zaskoczona,  potem było mi naprawdę bardzo przyjemnie   echhhhhh  - ale dodam,  że ogromnie byłam zdziwiona, że w klasie czyta tylko 2 osoby - Młoda, która sobie radzi z tekstami bez problemów  ( tiaaaaaaaaa no przecież już sama czyta sobie wieczorem ksiażki) i jeden chłopak, co prawda sylabizuje , ale czyta , reszta 18 osób  nawet nie potrafi tego. Czy to nie dziwne? Za moich czasów przynajmniej 1/3 klasy czytała znośnie. Mają fajną wychowawczynie, umówiłam się z nią aby dawała Młodej coś trudniejszego  - bo nie ma nic gorszego niż nudzenie się  - wtedy człowiek zaczyna się uwsteczniać. Porozmawiałam z wychowaczynią na temat katechetki - pocieszyła mnie, że to tylko ten  miesiąc, obecna katechetka jest na zastępstwie tej własciwej. Podobno druga jest  rewelacyjna. Hmmm no cóż poczekamy. Powiem co mi się podoba w tej szkole, już wczesniej wspominałam, Młoda uczęszcza do klasy integracyjnej, klasie są 2 osoby niepełnosprawne. Podobno dzieciaki wspaniale się zintegrowały ładnie  się opiekują kolegami, pomagają i wspolnie się bawią. Podoba mi się także  jak ta szkoła zdobywa fundusze unijne  i naprawdę sporę. Teraz pierwsze klasy są objęte specjalnym programem, z badaniem słuchu a potem specjalną kuracją. Mają bardzo drogi sprzęt do badania , a potem specjalistyczny program aby pomóc dzieciom (aha  i wcale nie chodzi tu o niedosłuch).  Poza tym w szkole powstało stowarzyszenie działajace na rzecz dzeci niepełnosprawnych, mające na uwadze łatwy dostęp do specjalistów.  Stowarzyszenie ma dużo większe uprawnienia  działa zupełnie inaczej, bo ani szkoła, ani rada rodziców nie ma prawa zatrudniać specjalistów, stowarzyszenie może, a także pozyskiwać fundusze na to  - i faktycznie to robią.
Dostałam też dobrą wiadomośc - konika nie będą operować!!!! smile  dobrze zareagował na leki, i już mu się poprawia.  Dobra, starczy już o mnie.

Maria smile proszę jednak zastosować kurację "brzuchem do góry" zdrowie mamy tylko jedno  i żadne pieniądze nam tego nie
zwrócą.
Koma:) zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.  No no, jeszcze jedna wielbicielka francuskiego  - hmmmm, może powinnyśmy coś z tym zrobić Dziewczyny ?;) big_smile:D:D:D  Jakieś propozycje, pomysł na wskrzeszenie naszych wiadomości? wink
Iwka smile  nie wiem, czy miłości do ksiązek można nauczyć się w szkole - to chyba wynosi się z domu. A odnośnie chemii...... big_smile:D:D:D mam ten sam problem co i Ty.  Co prawda miałam dobre stopnie z tego przedmiotu  - ale wiem, że niestety z tego przedmiotu jestem kompletna noga- o ile teoria  nie sprawia mi problemu - to wszelkie równania chemiczne  - to dla mnie chińska magia big_smile:D:D

Dagmarka smile witamy w kafejce  smile  może coś więcej powiesz o sobie.

11 739

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Cześć dziewczynki. Miłego dnia Wam życzę.

Dziś idąc do pracy, poczułam lekki przymrozek. brrr


Ewesso, co do książek, ta teoria w przypadku moich dzieci się nie sprawdziła. Kupuję książki, czytam książki,. kupuję dzieciom , jak były małe wspólnie czytaliśmy, chciałam im zaszczepić miłość do książek. Niestety nie udało się.

11 740 Ostatnio edytowany przez evessa (2010-10-07 08:57:15)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Witam cieplutko smile
Iwka  big_smile:D:D:D Ty poczulaś lekki przymrozek  - a ja juz drugi dzien szyby skrobię  - chyba muszę jak najszybciej wymienic opony - bo potem  będą potworne kolejki. 
Odnośnie czytania nie wiem,  u mnie w domu same mole książkowe  - pamiętam, że siostrzenica miała na początku jakieś opory  - ale ja podstępem podrzucałam jej takie ksiązki, że nie dało się nie wciagnąc - teraz nawet żaluje  - następny narkoman ksiązkowy w rodzinie - no i następna okularnica. Mało, że mamy predyspozycje do okularów, to jeszcze to czytanie  - załatwia nam oczy.  sad  Boje się, jak ten nałog wpłynie na wzrok Młodej - bo niestety  coś mamy nie tak, w genach przkezujemy problemy ze wzrokiem, ale mam nadzieję, że może wzrok Młoda będzie miała po ojcu.;) big_smile:D:D:D 
Tak więc widzisz Iwka, i tak źle i tak niedobrze  wink big_smile:D:D:D
Aha, Młoda uczęszcza na kółko plastyczne, ale chce jeszcze chodzić na teatralne... i zastanwiam się co robić. Czy pociągnie tyle? Ale z drugiej strony, przeciez ja ciągnełam 4 szkoły, i to na poważnie, a nie jakieś kółka i nikt nie pytał mnie czy pociągnę. Myślę, że zaryzykujemy big_smile:D:D:D



p.s. no to co robimy z tym naszym francuskim ?;) tongue big_smile:D:D:D:D

11 741

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Witajcie, jestem tu nowa. Mam nadzieję, że będę tu często wpadać. smile
Troszkę o mnie; mam dwoje dzieci ( 17 i 13 lat) i od roku mieszkam z nimi sama.

11 742 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-10-07 11:36:41)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Ciekawe słówka wplecione w rozmowę, krótkie teksty, może coś powrzucasz Ewesso na naszą kafejkę z racji, że jesteś najbliżej języka, a my sobie przy okazji co nieco odświeżymy.? Nie wiem.. takie moje pierwsze skojarzenia. Coś ze współczesnych wyrażeń, bo Koma ma rację , język się zmienia.
JA chyba odgrzebie ten francuski, kupię sobie lekcje francuskiego na płytce, dziś tego mnóstwo.

WItaj to ja 42. Jeśli masz ochotę zapraszamy. Miło, że zajrzałaś do nas. smile

11 743

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Witaj 42 smile  serdecznie zapraszamy smile  tu są dzieciate, mężate, wolne. rozwiedzione  - cały przekrój wink łaczy nas jedno - jesteśmy kobietami  i jesteśmy w podobnym wieku  smile

11 744

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Iwkaaa napisał/a:

Ciekawe słówka wplecione w rozmowę, krótkie teksty, może coś powrzucasz Ewesso na naszą kafejkę z racji, że jesteś najbliżej języka, a my sobie przy okazji co nieco odświeżymy.? Nie wiem.. takie moje pierwsze skojarzenia. Coś ze współczesnych wyrażeń, bo Koma ma rację , język się zmienia.
JA chyba odgrzebie ten francuski, kupię sobie lekcje francuskiego na płytce, dziś tego mnóstwo.
smile

big_smile:D:D:D:D  Bonjour mes Cheries wink
Comment ca va ? 
wszyscy zgodnie odpowiadają  -> Bien ca va .
( nawet jeśli wcale nie jest ca va  - inaczej odpowiedziec nie wolno, bo nie jest to w dobrym tonie tongue)   Czyli cholebcia, co? ponarzekac nie można ? big_smile:D:D:D:D:D:D

no własnie Dziewczyny, jak to było z tym naszym językiem obcym? Swiadomy wybór - czy przypadek? Jeżeli świadomy  - to czym kierowałyście się przy wyborze ?  p.s. nie dotyczy to tylko francuskiego.
Inaczej, spróbujmy przypomnieć, jak to drzewiej było, tych lat -eścia temu  wink   Czy przydał się Wam kiedyś ten język.  Co z Waszymi dziećmi? Wy wybieracie , czy one, i dlaczego ten a nie inny język?  Która pierwsza zacznie ?

11 745 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-10-07 12:10:24)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Ewesso francuskiego się uczyłam bo taki język był w liceum, klasa humanistyczna uczyła się francuskiego, w innych profilach był niemiecki i angielski. Oczywiście nasze czasy to obowiązkowo rosyjski. Podeszłam ambitnie do sprawy po maturze, poszłam na lekcje francuskiego. Wtedy jak pamiętam dobrze mi szło, no i miałam okazję wypróbować swoje umiejętności w praktyce.Pamiętam przyjechała do naszego miasta orkiestra z jakiegoś miasteczka z Francji. To były czasy kiedy duzo czasu spędzałam w pobliskim domu kultury, więc miałam kontakt z tymi Francusami. Fajnie wspominam ten czas, a i dogadać się z nimi potrafiłam.
Angielski to był mój wybór uczyłam sie prywatnie i na studiach, Na studiach to było pod kątem wykorzystania w ekonomii.
MOje dzieci uczą się angielskiego, syn ma jeszcze niemiecki ale nie chce się uczyć tego języka, twierdzi że matury zdawać z niego nie będzie to i po co mu.

Ewesso u nas zawsze ponarzekać można , hihi
Zauwazyłam taką różnicę . We Francji mówią "bien ca va", pewnie w krajach zachodnich podobnie, nie tylko tak mają Francuzi.

U nas zupełnie inaczej. Gdy się zapytam koleżanki "Co u Ciebie". Od razu mina cierpiętnicy i zaczyna się narzekanie. NIgdy nie jest dobrze, zawsze żle, a to brak pięniędzy, a to problemy ze zdrowiem, a to pogoda nie taka jak trzeba itp. Spotkykam się często z takim podejściem.
Nie uważam, że zawsze trzeba mówić, że jest super, jak to robią Francuzi, gdy np ktoś przechodzi jakąś życiową tragedię. Tyle że najgorsze są te skrajności.


Ps. W liceum uczyłam się jeszcze łaciny. Miałam jezyk w jednym paluszku, bardzo mi się podobała nauka . Tyle że trudno wykorzystać ten język  w życiu codziennym.  smile

11 746 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-07 12:29:42)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Witajcie Dziewczyny smile

Wpadłam tu na chwilę- własnie jestem na konferencji "Polska- Rosja- trudne problemy" na Uniwersytecie Pedagogicznym w moim mieście Kraka...Trochę się znudziłam- mówcy raczej mniej niz przeciętni a tez brak ikry w tym wszystkim choc to niby powazna bo az 3 dnowa konferencja...
Za to pozwiedzałam sobie trochę UP- teraz to jest naprawde bardzo nowoczesna uczelnia choc chyba jako osttania w Krakowie przemianowała się na uniwerek...nawet komputery z netem gratis stoją sobie na korytarzach, czego naprawde jak do tej pory na żadnej uczelni nie uswiadczyłam...

Wczoraj znowu byłam na siłowni i saunie z tym moim znajomym...do tego nawet zrobił mi masaż...ech, przydaje się taka znajomość smile smile

Potem znowu szybko zasnęłam tym bardziej, że mam teraz zimno w domu przez to wichrzysko- niesttey moje stare rozwlające sie okno bardzo daje o sobie znać sad sad

Evesso, ja nie wiem co to znaczy "okrojony program"...czy, że mało jest godzin czy mało materiału?...wiesz, generalnie uważam, ze w szkole powinno byc mało materiału a za to powinien być porządnie przyswojony przez uczniów...duzo i obszernie powinno być dopiero na studiach...
My mielismy wszystkiego w szkole dużo i co z tego?...ja na ten przykład do dzisiaj nie umiem liczyć procentów smilesad...Nie umiem tez mnóstwa bardzo potrzebnych na codzień, podstawowych rzeczy...
Uważam, ze pod tym względem dzisiejsza szkoła jest znacznie lepsza...znacznie lepiej jest tez zorganizowane nauczanie własnie dzięki blokom programowym na wczesniejszych etapach nauki...to wg mnie było bardzo dobrym pomysłem bo takie zsynchronizowane nauczanie znacznie więcej dzieciom daje...

Ale pewnie Koma ma na ten temat więcej do powiedzenia...miło mi poznać tu kogos pracującego w szkole...Witaj:)

11 747 Ostatnio edytowany przez evessa (2010-10-07 14:43:21)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

[URL = http://img121.imageshack.us/i/parisarttableautumn.jpg/] [IMG] http://img121.imageshack.us/img121/7892 … umn.th.jpg [/ IMG] [/ URL]

Wysłane z [URL = http://imageshack.us] ImageShack.us [/ URL] coś z klimatów francuskich wink

Iwka  ja opowiem pożniej o tym swoim francuskim wink

Madelaine smile naprawdę sądzisz, że okrojony program to lepiej ?  bloki tematyczne ?
Tak mam na mysli mało materiału i własnie te bloki tematyczne.  Muszę powiedzieć, że ja bardzo dużo wyniosłam ze szkoły. Może miałam szczęscie, ale cholebcia, przecież ja za często szkoły zmieniałam, aby mówic tylko o jednej i szczęsciu. Owszem, matma zawsze była moją piętą aschilessa, (czyt. tuman big_smile:D:D:D , chemia i fizyka też nie były przeze mnie lubiane) ale nie powiem, że nic nie wyniosłam pozytecznego, co mi się w życiu nie przydało - procenty umiem,  oblicznie kubików, powierzchni,  i podstawowe działania znam. Może nie znam wzorów  ( a raczej nie pamiętam )  ale mam przynajmniej pojęcie i z fizyki, chemii i biologii przynajmniej teoretyczne, co z czym się je. Geografia - można rzec bez problemu,  polski - podstawa gramatyki  - oczywiscie, że mam to w paluszki, nie mam problemów z rózróznieniem czasownika od rzeczownika, podmiotu od orzeczenia, przyimka od przysłowka, rozbiór gramatyczny i logiczny zdania,  historia- może nie pamiętam dat, ale chronologię i gdzie toczyły się wojny i o co był spór, też pamiętam i nawet niektórych królow pamiętam. I co to jest fotosynteza też pamiętam i style w literaturze, plastyce i muzyce też pamiętam. Podejrzewam, że większość z nas, to wszystko pamięta. Chcę Ciebie zmartwic Madelaine, nasze dzieci połowy z tego nie "jarzą"  - wyrażając się żargonem uczniowskim. To szkoła zadecydowała w jakim kierunku mam się rozwijać, to w szkole robiono testy i wyszukiwano predyspozycje, dzieki temu trafiłam do szkoły muzycznej i plastycznej. To własnie w szkole otrzymałam bazę, podstawową wiedzę o świecie,  nie zastanawiam się, kim była George Sand, kto to jest Manet, Boudler, Oskar Wilde, Sherlok Holmes, że Nobel to nie tylko nagroda, ale przede wszystkim wynalazca dynamitu,  co to znaczy "enfant terrible" i skąd się to wzieło, " co to jest okres błekitny u Picasa, jak przyszyć guzik, podstawowy ścieg na drutach czy szydełku ( chociaż nie robię ani jednego ani drugiego), czym jest osmoza, kim byli Kapetyngowie, że Burbon nie zawsze oznacza alkohol , ze kiwi to nie tylko owoc, a pingwin nie tylko na Antarktydzie,  że jest ktoś taki jak Sztautynger,  że jest Wenus z Millo i Boticcellego,   co to jest Mahabharata i kodeks Hamurabiego, co to jest fronda,  a czym jest schizma wschodnia,  ze w katolicyzmie - to ksiądz, u muzulmanów mułla, u żydów rabin  czym jest symbol lilii, a co symbolizuje kielnia i cyerkiel, kim byli templariusze, a kim był Mazarini i Richelieu - rozumiesz Madelaine co mam na myśli?  To są pojęcia na twardó wbite w nasze głowki, już w okresie szkolnym  - proponuję zrobić test na zasadzie skojarzeń u maturzystów i studentów -  zobaczysz co z tego wyniknie. Padniesz trupem. Skąd to wiem, ano wiem, bo moje pierwsze wykształcenie było pedagogiczne, następne to już typowo fachowe w kierunku mojej pracy. Nawet przez jakiś czas uczyłam w szkole, nawet obecnie, jak znajomi bardzo proszą - wyciągam beznadziejne przypadki = korepetycje. Aby dawać korepetycje,  muszę wiedzieć, co ten człowiek wie, co umie i nie tylko z tego przedmiotu  ( a robię to przekrojowo).  Miałam i uczniów postawówki i studentów. Poza tym, mam siostrzenicę w liceum - która dobrze się uczy, a zaskakuje nas brakami w  podstawowych pojęciach- wg nas ze satej szkoły - ona powinna to wiedzieć, ale okazuje się, że nawet o tym nie wspomniano . Gdzies tak 20 lat wczesniej rozpoczęłam swoją pracę, miałam spotkania róznymi ludżmi, zwłaszcza z obcokrajowcami, szczyciłam się, że mamy tak dobre wykształcenie. Chcę Ci powiedzieć,Madelaine,  że baza jaką otrzymalismy w naszych szkołach, na zachodzie taką bazę otrzymywali tylko ludzie z bardzo bogatych rodzin, którzy chodzili do prywatnych elitarnych szkół. Ta baza, bardzo mi pomaga w biznesie, bo z klientem rozmawia się nie tylko o kontraktach i pieniądzach, klient to też człowiek i ma zainteresowania;)  Obecnie mamy najgorsze wzorce, które przejęlismy z zachodu, program ze szkół dla biednych, bo nawet middle class stara się oddać dziecko, do płatnej co prawda, ale elitarnej szkoły - a my to mieliśmy wszystko za darmo. Powiesz, że teraz infromatyka, komputery.......... zgadzam się, ale kiedyś była greka i łacina, my się na to już nie załapałyśmy się. A baza to jest baza - inaczej następne pokolenia będą  jak rodzina Bundych tongue

hmmm ciekawe co powie na ten temat koma ? smile

Dobra, konczę na temat kształcenia w szkołach, bo to dla mnie boleśny temat big_smile:D:D:D:D
O fajnie, że masz towarzystwo do silowni i sauny smile  im więcej osob tym raźniej.

11 748

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Chciałam napisać cos o szkole, ale tyle spraw mi sie nasunęło, ze nie wiem, od czego zacząć.

Dzieci...Na pewno sa inne niz przed laty. Zwróćcie uwagę, ile mam lat...;) Pracuje w szkolnictwie już przeszło 30!!
Do klasy IV przychodziły znacznie lepiej wyposażone w umiejętności kluczowe - pisanie, czytanie, mówienie...Można było realizować zagadnienia, jakich teraz nie ośmieliłabym się wprowadzić.

Dzieciaki bazgrzą!!!! Z reguły pismo jest koślawe, nie trzyma się liniatury, mnóstwo nieestetycznych skreśleń, mazań...To efekt królujących wszędzie kart pracy, wypełnianek...no i wypełniania ich ołówkiem. Mimo zajęć plastycznych, wystaw prac wykonywanych najróżniejszymi technikami - nie potrafią korzystać z linijki przy rysowaniu tabelek, podkreślaniu w zeszytach...Rysunkowa konkretyzacja tekstów ogranicza sie zwykle do narysowania kilku figurek ołówkiem i pomalowaniu niestarannym kredkami.

Zupełnie nie potrafią pięknie czytać głośno i recytować!!

Ale największą bolączką jest wciąż pogłębiająca się nieumiejętność słuchania ze zrozumieniem!!
Polecenie należy powtórzyć kilka razy - nawet dobremu uczniowi. Rozkojarzenie, nadpobudliwośc, brak skupienia...to choroba dzisiejszych maluchów. Myślę, że bardzo poważna.

Lecę...

11 749

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
koma5 napisał/a:

Chciałam napisać cos o szkole, ale tyle spraw mi sie nasunęło, ze nie wiem, od czego zacząć.

Dzieci...Na pewno sa inne niz przed laty. Zwróćcie uwagę, ile mam lat...;) Pracuje w szkolnictwie już przeszło 30!!
Do klasy IV przychodziły znacznie lepiej wyposażone w umiejętności kluczowe - pisanie, czytanie, mówienie...Można było realizować zagadnienia, jakich teraz nie ośmieliłabym się wprowadzić.

Dzieciaki bazgrzą!!!! Z reguły pismo jest koślawe, nie trzyma się liniatury, mnóstwo nieestetycznych skreśleń, mazań...To efekt królujących wszędzie kart pracy, wypełnianek...no i wypełniania ich ołówkiem. Mimo zajęć plastycznych, wystaw prac wykonywanych najróżniejszymi technikami - nie potrafią korzystać z linijki przy rysowaniu tabelek, podkreślaniu w zeszytach...Rysunkowa konkretyzacja tekstów ogranicza sie zwykle do narysowania kilku figurek ołówkiem i pomalowaniu niestarannym kredkami.

Zupełnie nie potrafią pięknie czytać głośno i recytować!!

Ale największą bolączką jest wciąż pogłębiająca się nieumiejętność słuchania ze zrozumieniem!!
Polecenie należy powtórzyć kilka razy - nawet dobremu uczniowi. Rozkojarzenie, nadpobudliwośc, brak skupienia...to choroba dzisiejszych maluchów. Myślę, że bardzo poważna.
..

Koma z dużym zainteresowaniem przeczytałam Twoj post, no i wyjasnij mi proszę, skąd się to bierze? Przecież, nie możemy powiedzieć, że dzieci są teraz głupsze, ja nawet smiem twierdzić, że są o niebo od nas mądrzejsze  - przynajmniej te w wieku 4-7 lat. Moim zdaniem, ten narybek który dostajesz w 4 klasie, jest taki a nie inny własnie z powodu tego nowego programmu. Wyobraż sobie, że juz idzie drugi miesiąc- a dzieci jeszcze jakieś proste szlaczki malują, a ja jeszcze pamiętam lekcje kaligrafii, kiedy się siedziało nad tymi zeszytami, zgrzytało się zębami, ale miało być tip- top. I nie było zlituj się. 
Rpoblem czytania i deklamowania - to złe nawyki z przedszkola, gdzie panie niezaleznie czy  to wierz, czy to piosenka, każą dzieciom skandować !!!!!!!!!!! A wiemy przecież  kto ma mowę skandowaną ? Co ja się z tym nawalczyłam - brak słów, w końcu zrzuciałam to na szkołę muzyczną  wink big_smile:D:D:D:D gdzie nauczyciele solfezu załamują ręce aby oduczyć uczniów skandowania big_smile:D:D:D:D  no dobra, ale ile uczniów chodzi do szkoły muzycznej  - garsteczka. Powinno się to skandowanie wyplenic z przedszkoli. Moja mama lekarz piedatra, gdy po raz pierwszy usłyszała to skandowanie - to po prostu załamała się. Pytanie, skąd się to bierze? Czyli co , zmienił się program na studiach w nauczaniu wczesnoszkolnym ?  Te podręczniki typu wesoła szkoła i td  - jedno wielkie nieporozumienie, owszem może i są bardziej kolorowe jak elementarz, i więcej tam naklejek i wycinanek  - ale de facto  - tam już wszystko zrobione jest za ucznia, on tylko ma odkleić i nakleić. GDZIE PRACA TWÓRCZO ODTWÓRCZA ? gdzie samodzielność? 

Koma to rozkojarzenie, nadpobudliwość - hmmmm, czy nie sądzisz, że jest własnie spowodowane tym, że jest za duży luz na lekcjach?  Kiedyś człowiek musiał i już, nauczyciela nawet jak się lubiło, to także się bano. Teraz......... teraz to nauczyciel, jest traktowany na równi z kolegą.  Ale tu już, niestety w większości wina nauczycieli - co to za bratanie się z uczniami?  Nauczyciel to nie koleżka, nauczyciel  musi mieć posłuch i szacunek. Muszę wam powiedzieć, zy gdy miałam praktyki w szkołach i pracowałam w szkole przez rok, żaden uczeń mi nie podskoczył. Nigdy nie podniosłam głosu. Umiałam też się pośmiać z uczniami jak była okazja - ale nie było u mnie na lekcjach, że ja wykładam, a klasa sobie bzyczy. U mnie była cisza, jak makiem zasiał big_smile:D:D:D  I mimo, iż potem zrezygnowałam ze szkoły, moi uczniowie, których uczyłam przez rok, bardzo prosili abym wróciła- fakt, nie ważne dla mnie było, jakie stopnie uczeń miał wcześniej, z jakiej rodziny pochodził, dla mnie najważniejsze było opanowanie materiału. Jedynka za zachowanie ? U mnie coś takiego nie istniało. Trudni uczniowie ?  Nie wiem, co to są trudni uczniowie.  Wprowadziłam bardzo ciekawą metodę, każde zajęcia zaczynałam z 5-minutówek - kartkówka sprawdzająca, czy zrozumieli, to co mieli poprzednio  - to nie był sprawdzian dla dzieci, to był sprawdzian dla mnie, czy dzieci faktycznie zrozumiały wczesniejszy temat. Jeżeli widziałam problem, powtarzaliśmy aż mieli to w paluszku. Nagle najgorsze klasy, miały srednią z mojego przedmiotu powyzej 4, a nie były to lekka 4, trza się było napracować. Uczniowie, którzy wczesniej mieli słabe oceny  - nagle nabierali rozpędu i z mojego przedmiotu mieli 4  i 5.  Nie cierpialam dla odmiany, uczniów, którym się "należały" dobre oceny ( to własnie spowodowało moje scysje z dyrekcją  i odejście ze szkoły)  Co mnie obchodzi, że uczen ma same piątki z innych przedmiotów, albo że tatuś jest dyrektorem jakimś tam big_smile:D:D:D:D  Uczeń miał umieć, i to była wykładnia tego co stało w dzienniku. Kiedyś bardzo chciałam być nauczycielem, ale niestety nie w takich szkołach, gdzie decyzje o stopniu podejmuje dyrektor, z powodu swojego widzimi się. Nauczyciel powinien być sprawiedliwy, oczywiście nalezy uwzględniać zdolnosci ucznia, dla jednego coś może być bardzo trudne, co dla drugiego  jest pstryknięciem palców. Nie trawiłam lizusostwa, krętactwa, kłamstwa - natomiast bardzo lubiłam chwalić, jeżeli widziałam, że uczen się stara- zawsze chwaliłam. Nic tak nie mobilzicuje ucznia - jak sprawiedliwa pochwała. Sciąganie ?  hehehe zapomnijcie o tym,  moi uczniowie, mieli system akademicki, teczki pod drzwiami, i tylko ołowek, przyłapanie na sciaganiu - 2 - do poprawienia, materiał miał być zaliczony i już. hehehehe wredna byłam ? big_smile:D:D

11 750 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-07 19:50:48)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Evesso nie znam się dokładnie na edukacji na zachodzie ale nie powiedziałabym, że nasza obecna szkoła jest szkołą dla ubogich.Być moze jest pewne przegięcie w drugą stronę i po okresie straszliwie przeteoretyzowanych programów są programy bardzo uproszczone ale jednak szkoła ma przede wszystkim dobrze uczyć praktycznego wykorzystywania wiedzy w codziennym życiu.

Nie wiem, czego nauczałas ale jak sobie przypomne programy nauczania języka rosyjskiego (zresztą innych jezyków obcych tez) to naprawde podziwiam nas, że stac nas było na mobilizacje by wg tamtych programów sie uczyc!
Juz pomijam, ze naukę jezyka zaczynano w wieku 12 lat- dokładnie wtedy gdy maleje zdolnosc przyswajania jezyków obcych, tamte programy naprawde nie uczyły nikogo komunikowania się a to jest przeciez podstawowym celem nauki jezyka! Jesli nie realizuje sie we własciwy sposób podstawowych celów na nic nauka literatury i pisania wypracowań  w danym języku!
A cwiczen wdrażających podstawowe konstrukcje zdaniowe jest bez liku i nawet jesli wydaje Ci się, że Twoje dziecko robi coś niezwykle prymitywnego to jak zapewne wiesz, tego typu cwiczenia sa niezbędne by cos na stałe przyswoic i utrwalić pewne nawyki, np. po to by bedąc za granicą na ulicy nie zapominać języka w gębie i nie zachowywac sie jak wtórny analfabeta.

Co do obecnych relacji miedzy uczniami i nauczycielami nie wypowiadam się ale proszę Cię, jesli za moich czasów w przedszkolu śpiewało sie piosenke za karę to nie jest to ani metoda wychowawcza ani nauka śpiewu ani kształtowanie wrazliwosci muzycznej takowoż!

Osobiscie uwazam też, że szacunku w żaden sposób nie mozna utozsamiac z lękiem przed kimkolwiek a raczej ze sztuką nauczania i  wychowania...W moim LO miałam kilku nauczycieli, których straszliwe się bano, co nie oznacza, że ich szanowano, poza tym bano się jedynie dostac pałe a że nie zakładano belfrowi kosza na smieci na głowe to kwestia tamtejszych wartosci i ogólnego stylu bycia smile sad

Poza tym lęk bynajmniej nie sprzyja przyswajaniu wiedzy- na pewno nie na trwałe, budzi tez niechęc do danego przedmiotu i powoduje ogólny stres, co jak wiadomo bardzo zle wpływa na rozwój ucznia.
Ja np. miałam nerwice szkolną ale oczywiscie w tamtych czasach nawet nie znano takiego pojęcia...czasy poszły z postępem więc rzecz jasna przywiązuje sie teraz wieksza wage do problwów ucznia- dysleksji, ADHD itd. a że uczniowie są agresywni wobec nauczycieli i kolegów i ogolnie chyba gorzej wychowani (ale cóz to u licha dawniej znaczyło- że staje się na bacznosc przed nauczycielem, gdy ten obsztorcowuje ucznie na oczach całej klasy na godzinie wychowawczej albo każe się podniesc papierek, ktorego uczen nie rzucił albo kontroluje teczke ucznia bo a nóz ma w niej papierosy- na Boga uczen ma swoją godnośc i swoje prawa i nie wolno nikomu przeprowadzac rewizji na podstawie własnego widzi mi się- to nie jest żadne wychowywanie tylko inwigilacja)... to nie jest teraz problem tylko szkoły ale ogólnie problem społeczny...

Byc moze szkoła za czyms nie nadąza ale wszak przeciez chyba nadal mamy psychologa tylko na pół etatu i to tylko gdy szkoła ma co najmniej 700 uczniów!

11 751

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Zacznę dosyć przewrotnie-dziecko przychodząc do szkoły jest juz w pewnym stopniu ukształtowane przez dom. Nie przez przedszkole, a własnie przez rodziców.
Popatrzcie...gdy zdarzy się jakaś afera, media nie pytają, co zrobili rodzice, ale co zrobiła szkola, co zrobił nauczyciel. O rodziców nikt nie pyta!! Taka maniera...Szkoła winna, no bo przeciez nie rodzice, prawda??
Za malo mówi sie o ustawowej odpowiedzialności rodziców za wychowanie dziecka. Rodzic jest świętą krową - a winny nauczyciel, chociaż dziecko jest w szkole 1/4 swojego czasu.
W wielu wypadkach nalezałoby wziąć za tyłek rodziców - dlaczego sie tego nie robi?

Pytacie, dlaczego dzisiaj problemem jest nadpobudliwość dzieci.
Telewizor, który w wiekszosci domów chodzi od momentu wejscia ojca do domu.
Mówienie nie do dziecka, ale do jego pleców: Odrób lekcje. Wyrzuć śmieci. Posprzątaj na biurku.
Komputer, którzy atakuje nie słowem, a zmieniającym sie obrazem...Głośna "muzyka" - nie melodia jest ważna i nie słowa, ale walenie po uszach wybijanym rytmem...
No i oczywiscie żywienie. Jak sie okazało, nadpobudliwość bierze sie z różnych E w jedzeniu, zwłaszcza barwników - kolorowe soczki, żelki, kisielki, słodycze...
Pokażcie mi teraz matkę, która sama robi dziecku sok owocowy czy kisiel z kartoflanki. Oczywiście kupuje gotowy, wierząc, że dostarcza dziecku wspaniałych witamin.

11 752

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Madelaine pozwolisz, że z Tobą się nie zgodzę
- " są programy bardzo uproszczone ale jednak szkoła ma przede wszystkim dobrze uczyć praktycznego wykorzystywania wiedzy w codziennym życiu."
zaintrygowałaś mnie tym stwierdzeniem, a na czym to polega?  Czyli przedmioty niepraktyczne typu: filozofia, sztuki piękne, literatura, muzyka  - wek ?  no przecież to nie jest wiedza praktyczna big_smile:D:D:D
Czyli nas szkoła nie uczyła praktycznego wykorzystania wiedzy w życiu codziennym, bo program był zbyt przeteoretyzowany?  hmmmm

- " Nie wiem, czego nauczałas ale jak sobie przypomne programy nauczania języka rosyjskiego (zresztą innych jezyków obcych tez) to naprawde podziwiam nas, że stac nas było na mobilizacje by wg tamtych programów sie uczyc!
Juz pomijam, ze naukę jezyka zaczynano w wieku 12 lat- dokładnie wtedy gdy maleje zdolnosc przyswajania jezyków obcych, tamte programy naprawde nie uczyły nikogo komunikowania się a to jest przeciez podstawowym celem nauki jezyka! Jesli nie realizuje sie we własciwy sposób podstawowych celów na nic nauka literatury i pisania wypracowań  w danym języku!
A cwiczen wdrażających podstawowe konstrukcje zdaniowe jest bez liku i nawet jesli wydaje Ci się, że Twoje dziecko robi coś niezwykle prymitywnego to jak zapewne wiesz, tego typu cwiczenia sa niezbędne by cos na stałe przyswoic i utrwalić pewne nawyki, np. po to by bedąc za granicą na ulicy nie zapominać języka w gębie i nie zachowywac sie jak wtórny analfabeta."

Oczywiście najlepiej aby dziecko od urodzenia było co najmniej bilingwalne, ale to możliwe tylko  przy kontakcie z żywym językiem czyli gdy co najmniej jedno z rodziców mówi w drugim języku. Zacznijmy od zwykłych dzieci.  Żadna nauka nie zastąpi kontaktu z żywym językiem, z nosicielem tego języka.  Powiedz mi będąc na rusycysyce dużo się nauczyłaś na uczelni? Bo z tego co pamiętam, rusycystyka wysyłała swoich studentów co najmniej na półroku na staż do Moskwy ( inne filologie tak dobrze nie miały wink)  Ci co wyjechali nawet na te pół roku wracali naprawdę z dobrym językiem. Nie ma lepszego sposobu na naukę, niż oderwanie się od swojego srodowiska i bycie zmuszonym do mówienia a w pewnym momencie nawet do myślenia w obcym języku. Owszem są ludzie, którzy są w stanie nauczyć się 7-15 języków, w bardzo krótkim czasie, nawet bez kontaktu z tym językiem, ale to są wyjątki - jeden na kilka tysięcy.  Gdyby to wiek, był ograniczeniem nauczenia się języka, to emigrując do innego kraju człowiek w wieku lat 30 -40 nie ma szans nauczenia się obcego języka. Bzdrura totalna, wiek nie ogranicza, nieraz wiek naodwrót pomaga. Sama znam osobiście parę osób które wyjechały na wyspy po 30tce i naprawdę w ciągu kilku lat, opanowały język do perfekcji - chcę zaznaczyć, ze wczesniej nie miały żadnego kontaktu z językiem angielskim. A co powiesz na temat największego pisarza angielskiego Joseph'a Conrada  - hehehe de facto Jozefa Korzeniowskiego, w Anglii pojawił się dopiero gdzieś  w wieku trzydziestu paru lat, jak do tego ma się teoria o ograniczeniu wiekowym? zastanwiam się czy Nabokov też by się nadawał (najwięszky amerykański pisarz )  hehehe amerykański  Vladimir  - ale on jak raz był dzieckiem trójlingwalnym i to dośc specyficznym,  bo urodzony  w Rosji, lepiej znał francuski i angielski, a rosykiego dopiero uczył się w szkole  big_smile:D:D:D  Takich przykładów można mnożyć i mnożyć. To nie wiek ogranicza, ogranicza lenistwo, brak chęci, brak czasu, lub całkowity brak talentu do języków - takie coś też istnieje.

- "Osobiscie uwazam też, że szacunku w żaden sposób nie mozna utozsamiac z lękiem przed kimkolwiek a raczej ze sztuką nauczania i  wychowania...W moim LO miałam kilku nauczycieli, których straszliwe się bano, co nie oznacza, że ich szanowano, poza tym bano się jedynie dostac pałe a że nie zakładano belfrowi kosza na smieci na głowe to kwestia tamtejszych wartosci i ogólnego stylu bycia"

No zobacz, a ja dzięki takim nauczycielom piłom, których się bano, naprawdę do tej pory sporo pamiętam. Tych miękich, co to próbowali " zaprzyjaznić się" z uczniami- powiem szczerze, nie szanowało się - raczej wykorzystywało się. I niestety żałuję bardzo, że przez tę ich "miękkość" nie skorzystałam z tej wiedzy, którą wykładali - poźniej musiałam sama to nadrobić. I to jest bardzo normalne, że dziecko samo z siebie nie chce się przemęczać, jeżeli jest możliwość lawirowania - na pewno to wykorzysta - to jest bardzo ludzkie. Pamiętasz, kiedyś bardzo popularną teorię o "beztresowym wychowaniu" Benjamina Spocka ? big_smile:D:D:D:D To nie jest żadne wychowanie, to jest puszczenie na luz. Nawet najbardziej kochający rodzic, jeżeli nie chce skrzywdzić własnego dziecka, musi jasno nakreslić pewne granice - rodzic to nie kolega, ani koleżanka. Rodzic dla dobra dziecka musi wymagać, musi nauczyć pewnych reguł zachowania, musi mimo całej swojej miłości nauczyć dziecko, że dziecko też ma obowiązki. Jeżeli tego nie nauczy - będzie tylko zaspokajał, zrobi największą krzywdę, jaką można zrobić dziecku - bo życie to nie bajka, nikt niczego za darmo nie da, na wszystko trzeba zapracować. Przepraszam Madelaine, dla mnie nie do pomyślenia jest zakładanie kosza na głowę nauczyciela, tak jak nie do pomyślenia jest  że dziewczyny mogą się zwołać i zbić do nieprzytomności inną dziewczynę, przemoc w szkole na taką skalę, jaka jest obecnie. Wg mnie są pewne normy i wartosci niezmienne  i należy je pielęgnować i egzekwować. Jeżeli twierdzisz, że to kwestia tylko tamtejszych wartości i ogolnego stylu życia,  to jakbyś dawała przywolenie na to wszechobecne chamstwo - bo przecież teraz są inne wartości i ogólny styl życia. big_smile:D:D:D:D:D  tu się chyba zagolopowałaś ?;) 

- "Poza tym lęk bynajmniej nie sprzyja przyswajaniu wiedzy- na pewno nie na trwałe, budzi tez niechęc do danego przedmiotu i powoduje ogólny stres, co jak wiadomo bardzo zle wpływa na rozwój ucznia.
Ja np. miałam nerwice szkolną ale oczywiscie w tamtych czasach nawet nie znano takiego pojęcia...czasy poszły z postępem więc rzecz jasna przywiązuje sie teraz wieksza wage do problwów ucznia- dysleksji, ADHD itd. a że uczniowie są agresywni wobec nauczycieli i kolegów i ogolnie chyba gorzej wychowani (ale cóz to u licha dawniej znaczyło- że staje się na bacznosc przed nauczycielem, gdy ten obsztorcowuje ucznie na oczach całej klasy na godzinie wychowawczej albo każe się podniesc papierek, ktorego uczen nie rzucił albo kontroluje teczke ucznia bo a nóz ma w niej papierosy- na Boga uczen ma swoją godnośc i swoje prawa i nie wolno nikomu przeprowadzac rewizji na podstawie własnego widzi mi się- to nie jest żadne wychowywanie tylko inwigilacja)... to nie jest teraz problem tylko szkoły ale ogólnie problem społeczny..."

Moment , moment Madelaine, na jakiej zasadzie działa Państwo? Jest prawo, jeżeli je przestrzegasz - powiedzmy jest OK, jeżeli je łamiesz - jest kara. Czyli upraszczając  zrobisz źle, zostaniesz ukarany, czyli reszta czuje lęk przed karą.  Gdyby było bezprawie ooooooo  wtedy by się dopiero działo.:D:D:D:D  Największą siłą napędową swiata  strach, władza  i popęd płciowy wink  Szkoła jest takim państwem w miniaturze, tylko własnie, coś zaczęło w tym organizmie szwankować, uczniowie czuja się bezkarni i dlatego dzieje sie to co się dzieje.  Nic uczniowi się nie stanie, jak stanie na baczność - przecież nie staje za niewinnośc, a taka publiczna kara, może co poniektórym dobrze zrobi, podnieśc papierek, którego uczeń nie rzucił ........ a dlaczego nie?  podniesie cudzy papierek, sam będzie się pilnował, żeby nie rzucić, a  w koncu trafi na tego, co rzucał a będzie musiał podnieśc cudzy papierek, a my, czyż nie podniesiemy papierka na klatce schodowej, chociaż sami nie rzuciliśmy?  czy lepiej przymknąć oczy i obejść bokiem, udając że nie widzimy?  Wolę żeby skontrlowano teczkę i w przypadku znalezienia narkotyków usunięto dillera ze szkoły, niż żeby przymykano na to oczy. Od wychowywania to są rodzice, szkoła uczy życia społecznego i daje wiadomości, a przy okazji wychowuje. Inwigilacja - chyba przesadzasz.  ADHD, dysleksja, dysgrafia - powiem tak, zaczęto tego nadużywać, sami lekarze głośno o tym mówią, a wiesz jak lekarze to podsumowali, jak rodzic tak bardzo chce takie zaswiadczenie, aby dziecku było łatwiej zdać egazminy i dostać się gdzieś, to czemu nie, proszę bardzo, w końcu to rodzica problem  czy jego dziecko będzie tłuczkiem, czy przyłoży się do roboty. Nie mówię tu oczywiście o prawdziwych chorobach tylko o fikcji.
 
I już tak podsumowując, powiedz Madelaine, dlaczego my się uczymy, podnosimy ciągle swoje kwalifikacje? tak zupełnie szczerze  Dla funkcji poznawczej ? Bo aż tak uwielbiamy się uczyć?  Nie, Madelaine, robimy to ze strachu przed bezrobociem,  ze strachu, że nie dostaniemy się do dobrej szkoły, dobrej uczelni, potem dobrej pracy, a co za tym idzie, nie dostaniemy pieniązków. Czysty czynnik ekonomiczny.

11 753 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-08 13:11:13)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Strasznie dzisiaj boli mnie głowa, wybaczcie Dziewczyny, weszłam tylko na chwilę bo mam niesttey wiele spraw na tej nieszczęsnej głowie.:(

Evesso, mnie naprawde juz dawno nie interesują akademickie dyskusje na temat szkoły (akademicki jak wiesz, oznacza nie tylko naukowy ale rowniez czysto teoretyczny, odległy od życia, cos jakby bicie piany niesttey), tylko praktyczne rozwiązywanie problemów (
Twoje pytania o filozofię, muzyke itp. są dla mnie co najmniej dziwne- nie wiem, kto twierdzi, że nie są one praktyczne).

Bylismy ludxmi wszechstronnie wykształconymi juz na początku LO i co- jak pojechałam na studiach za grancię, nie mogłam wyjsc z podziwu, że byle Niemiec, Holender- kierowca cięzarówki potrafi na ulicy swobodnie porozumiec się po nagielsku a Polak zapomina języka w gębie, nawet jesli miał angielski przez całe LO i połowę studiów!

To jest wg Ciebie to wszechstronne wyszkształcenie?...My - Polacy przez całe życie robimy cos na niby- niby jacys tam jestesmy, niby cos wiemy, niby cos umiemy, tylko pożytku z tego jak na lekarstwo- i  wymiarze osobistym i ogólnopaństwowym takowoż!


Co do szkoły, to uważam, że zawsze u nas nazbyt demonizowano jej rolę. Szkoła jest częscią codziennego życia ucznia a nie miejscem, przez ktore kazdy czlowiek musi po prostu przejsc (jakby za karę)- jak to mawiało sie za moich czasów.

Uważam, że nie wolno na uczniow nakładac nadmiernych obowiązków ani nadmiernie ich stresowac bo "to dla dobra ucznia" by potem efektywniej odnalazł się w społeczenstwie...To jest błędne myslenie...U nas zawsze mysli sie kategoriami- POTEM...A co TERAZ??! w naszym kraju stale żyjemy na niby juz od najmłodszych szkolnych lat!
Uczeń żyje tu i teraz i szkoła ma byc przede wszystkim przyjemnoscią (tego przeciez kazdy oczekuje od życia- że obowiązki rowniez bedą przyjemnością i sposobem na samorealizację!)- miejscem, które w przyjazny sposób czegoś go nauczy i przygotuje do różnych ról społecznych.

Rolę nauczyciela u nas zawsze sie demonizowało- kazano nauczycieli się bać choc tak naprawde nikt nigdy ich nie szanował w jakimkowliek wymiarze.
W obecnych czasach gdy nauczyciel nie jest juz nietykalną swiętą krową (ale za o obywatelem mającym rawo do godziwych zarobków), gdy młodziez zaczęła traktowac nauczycieli jak normalnych ludzi (choć przecież mądrzejszych od nich) wreszcie uswiadomiono sobie, że to, jacy uczniowie są, to nie jest sprawa tylko szkoły ale przede wszystkim rodziców, ktorzy mają prawo  i obowiązek w życiu szkoły uczestniczyć, że szkoła to nie jakis skansen, tylko miejsce, w ktorym jak w soczewce bardzo ostro uzewnętrzniają się wszelkie problemy społeczne (wszak dzieci są przeciez naturalne i nie maskują sie tak jak dorośli), z ktorymi musi robic cos zarówno panstwo ale przede wszystkim rodzina jako podstawowa komórka społeczna (moze wreszcie nie jest to tylko wyświechtane hasło??) we współpracy ze szkołą.

Bo nauczyciel ma być partnerem dla rodzica i odwrotnie- w tej relacji nikt nie jest postawiony wyżej- kazdy rodzic jest przecież w pierwszej kolejnosci ekspertem od własnego dziecka i swoimi doswiadczeniami winien sie dzielic z nauczycielem by ten mógł lepiej wykorzystać swoją fachową wiedzę.


Własnie zauważyłam Koma, że tez użyłas terminu "święta krowa":)... I to w podobnym kontekście smile...Twoje spostrzeżenia są wg mnie bardzo trafne...

11 754 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-10-08 14:05:54)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Dziewczyny wykształecenia pedagogicznego nie mam  i pewne sprawy odbieram intuicyjnie, na podstawie własnego doświadczenia.

Z czasów szkolnych pamiętam szufladkowanie, choćbyś nie wiem jak się starał i tak nie dało sie wyjść poza pewne ramy.
Nauczanie wręcz encyklopedyczne, nie przypominam sobie, zeby nauczyciela chemi czy fizyki interesowało czy rozumiem temat, ważne że miałam wyklepane regułki, gdy nie wyklepałam dostawałam pałę. Lubiłam polski i  uwielbiałam i uwielbiam nadal czytać. Polonistka w liceum mi obrzydziła ten przedmiot.Nie byłam typem kujona, ale też nie byłam śmierdzącym leniem, zwykly uczeń z chęcią do nauki. Druga klasa liceum to jakiś horror, pamiętam publiczenie upokorzenie mnie przed całą klasą. W pierwczej klasie liceum miałam czwórkę na koniec roku z polskiego, a w drugiej już byłam uczniem , który się nie nadaje do liceum, który dzięki niej został ledwo ledwo przepchnięty do następnej klasy. Niestety moi rodzice nie chodzili z wałówkami do nauczycielki. To była chora szkoła, nauczyciele byli dumni z tępienia uczniów. I z tego co wiem, dziś jest tak samo, zmienili się nauczyciele, starzy poszli na emerytury, ale teraz uczą uczniowe tych nauczycieli i intuicyjnie przejęli te metody.
Kubeł na głowie nauczyciela to już skrajności, ale chyba trzeba uczyć młodych ludzi szacunku wzajemnego. A gdzie ich tego mamy nauczyć? Tylko w domu.
To co się teraz dzieje to ja juz zakwalifikowac nie umiem.
Zgadzam się z Komą, zachowania dzieci wynoszą z domu. Tylko kto ludzi uczy jak wychowywać, wychowując własne dzieci uczymy się tego, popełniamy mnóstwo błędów wychowawczych i nawet nie wiemy gdzie szukać wsparcia. Często dzieci dostają taki przekaż , cytuje i oczywiście nie mam na mysli ubliżanie komukolwiek. "Bo ten głupi nauczyciel to dał mojemu dziecku pałę,a bo ona siaka i owaka, Ty się dziecko nie przejmuj, co tam jedynka, pójdę , załatwie,  ważne są pieniadze itp" , i dzieci wyrastają w takim przekonaniu, to skąd ma być szacunek. Wydaje mi się że tacy rodzice zapominają o jednym. Dziecko uczy się pewnej postawy, gdy nie nauczymy go szacunku do innych obróci się to również przeciwko nam , rodzicom, bo i nas taki młody człowiek nie uszanuje.
Dla mnie szkoła ma być takim drogowskazem, wychowawca, pedagod szkolny to są ważne osoby w życiu szkolnym dziecka. Ale ważne żeby rodzic współpracował ze szkołą . Wtedy to ma sens.

Dziewczyny a tak z innej beczki. Wzięłam sobie dziś na luz i nie poszłam do pracy. Córka mialam dziś tylko dwie godziny w szkole to zrobiłyśmy sobie wolne.

11 755

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Madelaine5 napisał/a:

nie mogłam wyjsc z podziwu, że byle Niemiec, Holender- kierowca cięzarówki potrafi na ulicy swobodnie porozumiec się po nagielsku a Polak zapomina języka w gębie, nawet jesli miał angielski przez całe LO i połowę studiów!

Oni wyjeżdżali, mieli kontakt. Metody też były inne. Zobacz, teraz wszyscy młodzi Polacy mwą po angielsku.

My - Polacy przez całe życie robimy cos na niby- niby jacys tam jestesmy, niby cos wiemy, niby cos umiemy, tylko pożytku z tego jak na lekarstwo- i  wymiarze osobistym i ogólnopaństwowym takowoż!

Bo mamy pecha do rządzących!! Nie potrafimy z nimi zrobić porządku.
Natomiast każdy pojedynczy Polak jest szanowany na tych wszystkich "emigracjach".
Miałaś kiedyś kontakt z młodymi Amerykanami?? Wiesz, jakie maja pojęcie o świecie??Masakra!

Uważam, że nie wolno na uczniow nakładac nadmiernych obowiązków ani nadmiernie ich stresowac bo "to dla dobra ucznia" by potem efektywniej odnalazł się w społeczenstwie...

Nie wiem, co rozumiesz przed "nadmiernie". Ja uważam, że tych obowiązków mają coraz mniej, dlatego reprezentują coraz słabszy poziom. Niestety, to fakt...

Uczeń żyje tu i teraz i szkoła ma byc przede wszystkim przyjemnoscią (tego przeciez kazdy oczekuje od życia- że obowiązki rowniez bedą przyjemnością i sposobem na samorealizację!)- miejscem, które w przyjazny sposób czegoś go nauczy i przygotuje do różnych ról społecznych.

Szkoła JEST przyjemnością dla uczniów, którzy mówic najogólniej sa dobrzy i chętnie sie uczą. Dla pozostałych będzie instrumentem ucisku, z bandą głupich nauczycieli, którzy każą mu odrabiac jakieś lekcje, podczas gdy on wcale nie ma na to ochoty. Stawiają jedynki, łapią debile na ściąganiu, każą czytać jakieś nudne lektury i w ogóle! Nawet koorwą nie można sobie na korytarzu rzucić, bo zaraz palant usłyszy.

Rolę nauczyciela u nas zawsze sie demonizowało- kazano nauczycieli się bać choc tak naprawde nikt nigdy ich nie szanował w jakimkowliek wymiarze.

Owszem, nigdy nie szanowały władze, bo zawsze można było na nauczycielach oszczędzić. Strajk nauczycieli był niemoralny, choć w tym samym czasie strajkowali wszyscy wokół. Natomiast po 30 latach pracy nauczycielskiej mam mnóstwo dowodów na to, że było inaczej.

W obecnych czasach gdy nauczyciel nie jest juz nietykalną swiętą krową

Nigdy nie był nietykalną świętą krową!!Zawsze byliśmy na cenzurowanym rodziców naszych uczniów, bo pracowaliśmy z ICH wspaniałymi dziećmi - bo dla rodzica to jego dziecko jest najwspanialsze i najmądrzejsze, a inne go tylko do złego namawiają.

gdy młodziez zaczęła traktowac nauczycieli jak normalnych ludzi

Normalnych ludzi???? Dlatego nakładają mu kosz na głowę?? Plują na buty??Każą sie odpier....??

rodziców, ktorzy mają prawo  i obowiązek w życiu szkoły uczestniczyć,....we współpracy ze szkołą.

Uczestnictwo rodzica w zyciu szkoły i współpraca z nauczycielem kończy sie tam, gdzie kończy sie sprawa tego dziecka. Rodzic nie przyjdzie zapytać, w czym pani pomóc, tylko wpada z gębą, gdy uważa, że jego dziecku dzieje sie krzywda. Najczęściej zna sprawe z relacji dziecka, ktore jest w takim wieku rozwojowym, że nie potrafi dokonać obiektywnej samooceny. Dla niego jest dobre to, co jest dobre DLA NIEGO. Pani jest głupia, bo postawiła mi uwagę czy jedynkę. To nic, że nie miał zadania i kopnął pierwszaka...Po takiej rozmowie z nauczycielką nie raz rodzicowi otwierają sie oczy. Bo syn mi inaczej mówił, proszę pani...Rodzic nie potrafi zrozumieć, że jego dziecko - kazdy człowiek zresztą - inaczej zachowuje sie w domu, a inaczej w grupie. On jest taki czuły...myszki hoduje. Tylko dlaczego mocno kopnął dziewczynkę lub wyzwał matkę koleżanki od koorew, tego już nie wie...
Owszem, należałoby sobie życzyć współpracy i ja także takich rodziców moich uczniów miałam.
Jednak rodzic - ekspert od swojego dziecka to rzadkość. Jezeli nawet coś wie więcej a nie jest to pochlebne, bardzo, bardzo rzadko zdradza nauczycielowi. Bywa, że nie dostajemy wyników badań poradni psychologicznej, chociaż sami sugerujemy rodzicom, aby dziecko przebadali. Bo w tej opinii jest coś nie tak...
Czasem rodzic przynosi opinię o dysleksji i my wiemy, że jest naciągana. Zwykłe zaniedbania a nie dys...Najpierw olewają, a potem biegną do prywatnej poradni po opinię i dostosowanie wymagań, aby dziecku było znów łatwiej.
Ogladałam niedawno pewne sprawozdanie dot. ilości szóstoklasistów z dysleksja rozwojową w poszczególnych gminach. W jednej 0,5%, a w innej 21%. No i dziecko ma luzik!! A że szkoła ma słabe wyniki nauczania?? Wina szkoły, tak?? Słabi nauczyciele, no pewno.

11 756

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Dzień dobry dziewczyny, ja tylko na chwilę, zaraz jadę do siostry, jest piękny dzień i nie mam zamairu go spędzić w bloku.
Miłego dnia  życzę.
Pa.

11 757 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-09 12:32:55)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Hej Dziewczyny,

Mam wrażenie, że takimi powaznymi dysputami tylko wykurzamy stąd uczestników naszego forum smile sad
Rzecz jasna, o wszystkim mozna dyskutowac ale błagam - nie róbmy tego w jakis naiwniutki sposób niczym studenci, ktorzy delektują się samą mozliwoscią egzaltowanej wymiany zdań na kształt bicia piany a nie celem dyskusji.

Evesso, nie obraź się na mnie ale mam wrażenie, że lubisz  popadac w skrajności ( ja - dobrze np., że wreszcie dostrzega się problem dysleksji czy ADHD, Ty - że się go naciąga... Tylko co z tego wynika dla naszej dyskusji o stanie naszej edukacji??).

Jak ja powiem, że cos jest "be", Ty Evesso, chyba zaraz szukasz kontrargumentu- cos jak ćwiczenie "Dwie strony medalu", ktore prowadzilam na prywatnych  kursach pamięci, uwagi i myslenia, które to cwiczenie ma sprzyjać dostrzeganiu wszelkich "za" i "przeciw" w kazdym zjawisku i nawet wskazane jest w nim pewne naciąganie danego problemu...
Tyle, że to ćwiczenie ma sprzyjać wykształceniu pewnych umiejętności- na pewno ważnych np. w pracy prokuratora i adwokata ale stosowanie tej techniki w dyskusji, nie sprzyja jej merytorycznej stronie- nie chodzi przeciez o to bysmy bawiły się tu w oskarzycieli bąź obronców naszego systemu edukacji.

A co do kosza na śmieci na głowie nauczyciela- to nie zrozumiałyście mnie, miałam na mysli, że problem agresywnych zachowan jest problemem społecznym ( w tym sensie, uczniowie traktuja nauczycieli jak "normalnych" ludzi) a nie tylko problemem zachowań ucznia wobec nauczyciela...Jak wiadomo, zawsze najłatwiej ze wszystkiego zrobić problem szkoły...


Nie odpowiedziałas Evesso, czego uczyłas... Błagam, nie wchodx w moje kompetencje- ja jestem "językowcem" a przy tym rownież psychologiem. Nie tylko kazdy specjalista od języków obcych ale równiez psycholog-psycholingwista powie Ci, że w wieku dorastania spada zdolność przyswajania języków obcych...dokładnie opisze Ci również na czym polega to zjawisko...
Ponieważ nie jestem naukowcem, stwierdzam tu tylko sam fakt ale jesli Cie to ciekawi, mogę poszukac i odesłać Cie do własciwej literatury na ten temat.


Tak, Koma, oczywiscie, że nas ustrój miał rowniez znaczny wpływ na to jak bylismy kształceni ale jednak, jak slusznie zauwazyłas, byly to równiez nieodpowienie metody nauczania- stąd rowniez brało się, że nawet po ilu latach nauki języka, komletnie nie umielismy go używac w najprostszych, naturalnych sytuacjach....

Co do poziomu edukacji Evesso.... Pisałam pracę mgr (jakies 6 lat temu) na filologii na podstawie pewnego świetnego podręcznika do rosyjskiego (fakt- nie naszego bo słowackiego), który uwzględniał nie tylko świetnie opracowane dialogi i sytuacje z życia codziennego ale rownież zagadnienia kulturowe, ktore były przedstawione w bardzo ciekawej formie i pieknym literackim językiem a do tego zawierały bardzo ciekawe ćwiczenia, które pozwalały utrwalić przyswajaną wiedzę a nie slużyły tylko temu- jak zwykle za naszych czasow bywało, by pocwiczyc czytanie na jakms mniej lub bardziej nudnym tekscie i nauczyc się go opowiadać na następną lekcję.

To bynajmniej tez nie sprzyja zapamiętaniu wiadomosci z tego tekstu a jedynie służy cwiczeniu pamięci by przekazac jego treść !

Owszem dziewczyny, nieraz zastanawiałam się jak to jest z tym poziomem- chociazby gdy prowadziłam prywatne treningi pamięci, uwagi i myslenia dla klas 1-3, raz ktoraś mama mi powiedziała, że to jest kurs dla zerówkarzy...Fakt, treści nie były w nim skomplikowane ale były przekazane w bardzo fajnej formie- były dale dzieci super zabawą....
Może faktycznie był w nich przerost formy nad treścią ale własnie z kolei szkoła bardzo czesto do tej formy w ogole nie przywiązuje wagi a jedynie do tego by przekazac jak najwieszką ilosc wiedzy...
Ja własnie Koma, w szczególnosci czepiam sie tej ilosci bo uwazam, że to czesto nijak ma sie do jakosci - jak swietnie wiesz, z uczniami wielokrotnie trzeba daną rzecz przecwiczyć i wlasnie charakter tych cwiczen i zaangażowanie w nie uczniów ma znaczenie czy ta wiedza będzie uczniom faktycznie slużyc czy będzie tylko "przerobionym materiałem".

Poza tym na tych moich zajęciach było mnóstwo cwiczen interpersonalnych, które pozwalały sie dzieciom otworzyć, lepiej poznać i nawiązywac przyjacielskie więzi jak również wchodzic w lepszy kontakt z prowadzącym a przeciez to jest wlasnie bardzo ważne w czasach, gdy w szkole jest tyle agresji!!
To jest własnie WYCHOWYWANIE czyli PROFILAKTYKA a nie zastanawianie się po fakcie, czemu ktos coś komus zrobił i obwinianie a to nauczyciela a to rodzica.... a to ucznia bez szacunku do nikogo... Szukanie winnego Evesso sprawdza sie tylko w sądzie, w życiu codziennym na ogół zupełnie nie...
Do tego niesttey bardzo malą wagę przywiązuje się w szkole a za to ciągle sie mysli o "poziomie nauczania" a to polskiego a to czegos tam.

Co do zaswiadczen z prywatnych poradni, Koma, to jesli dobrze pamiętam, gdy ja byłam psychologiem szkolnym jakies 10 lat temu, były honorowane tylko zaswiadczenia z Poradni Psychologiczno- Pedagogicznej więc nie było mowy o przekrętach...
Poza tym kazde dziecko z literką "d" w dzienniku było zobowiązne chodzic na reedukację więc miało dodatkowe obowiązki...a przeciez ta literka "d" ma dziecku w szkole pomóc a szkoła jest własnie od pomagania....
Przegięciem jest na pewno jesli nie dostrzega się problemu a nie gdy dziecko ma nadmierne luzy z tego powodu.

Koma, co do dyscypliny w szkole... Owszem dawniej nauczyciel był świętą krową bo bardzo trudno bylo go ze szkoły usunąc- wiem cos o tym bo pochodze ze srodowiska nauczycielskiego.Choc fakt, relacje miedzy Dyrektorem a nauczycielami były znacznie lepsze- bardziej sprzyjające rozwojowi nauczyciela nawet w takiej niezbyt zdrowje sytuacji...w tej chwili nauczycieli czesto traktuje sie jak smieci albo robotników na budowie a nie osoby mające do spełnienie przeciez bardzo wazną misję...
Natomiast na pewno dobrze, ze są stopnie awansu zawodowego, które pozwalają lepiej oceniac prace nauczyciela, az do czasu mianowania łatwo jest tez nauczyciela zwolnić.


Osobisice, Iwko tez miałam bardzo duzo traumatycznych dla mnie przejsc z nauczycielami i to pomimo, że miałam zachowanie wzorowe lub wyrozniające.
Np. w pierwszej klasie Dyrektor opieprzył mnie bo on stał sobie na srodku schodów a ja... zawadziłam o niego tornistrem! Zastanawiałam się, co mam zrobic w odpowiedzi na jego krzyki- czy powiedziec dzien dobry czy przepraszam czy moze pierdnąć bo przeciez nikt przy zdrowych zmysłach nie tamuje ruchu na schodach swoją własną osobą stercząc na środku niczym paw- dobrze, ze ktos sie o niego nie zabił a nie tylko tak jak ja- pierwszaczek miałam problem z przejściem bo miałam cięzki tornister na plecach! smile sad

W LO historyczka wpisała do dziennika uwagę, jakobym uciekła z lekcji! W życiu nie uciekłam z żadnej lekcji a z jej lekcji zwolniła mnie wychowawczyni! W dzisiejszych czasach nazywa sie to naruszenie dóbr osobistych ucznia, w tamtych czasach czlowiek musiał znosić złosliwosci i zwykłe chamstwo takiej "nauczycielki"!
Jesli Twoim zdaniem Eveso, tak się ma wychowywac uczniów- przez publiczne wytykanie popełnionych badź domniemanych przestępstw, to ja naprawde współczuje uczniom.



Evesso nie wiem, co masz na mysli, twierdxąc, ze nasze lekcje były na wyzszym poziomie, bardziej rozwijające, twórcze itp...Np historyczka przez całą podstawówkę prowadzila lekcje metoda podręcznikową- po prostu czytalismy temat z podręcznika a na nastepnej lekcji z niego odpytywała..
Przeciez kazdy wie, ze samodzielna praca z podręcznikiem moze byc na lekcji tylko metodą wspomagającą- podręcznik ma uczniowi słuzyc przede wszystkim w domu do utrwalania materiału, ktory w atrakcyjnej formie ma obowiązek przekazac na lekcji nauczyciel!

Jesli miałas takich twórczych nauczycieli, to naprawde szczerze gratuluję bo ja przez całą edukację naliczyłam tylko czterech, którzy umieli w atrakcyjny sposób przekazac i wyegzekwowac wiedze, nie stresując przy tym uczniów nadmiernie róznymi niedorzecznosciami typu pała za brak zeszytu!
I błagam, nie pisz, że to czemus służy bo kazda tego typu pała musi uwzględniac kontekst a nie byc postrachem na uczniów, jesli własciwego kontekstu nie ma, jest to zwykła inwigilacja a nie uczenie i wychowywanie!

Co do ilosci godzin przedmiotów, to sory ale śmiać mi sie chciało, jak nauczyciele z 10 lat temu sie buntowali, gdy okrojono np. ilsc godzin wychowawczych...
A jak te lekcje wyglądały?? przeciez do obsztorcowywania uczniów i kazdego z osobna, zwanego kontaktem z klasą chyba nie jest potrzebne spotkanie co tydzień!
Jest mnóstwo ciekawych i gotowych scenariuszy godzin wychowawczych a jakos przez całe LO moja wychowawczyni nie powzięła się by zrealizowac choc jeden!
Moim skromnym zdaniem nic dziwnego, że ktos pomyslał by takie "godziny wychowawcze", od których dostawało się nerwicy żołądka wreszcie ograniczyć!

A wracając jeszcze do tego nieszczesnego poziomu naucznia, naprawdę uwazam, ze dawniej tego materiału było za dużo i że w szkole nie chodzi o ilosc ale przede wszystkim o jakość i trwałość tego co się przekazało..
U nas uważało się, że szkola ma dać wędkę (ogólne wykształcenie) a absolutnie nie dawała ryby....a to niesttey nie jest tak, że mając wędkę człowiek sobie w życiu poradzi bo tak jak pisałam to jest takie życie na POTEM a nie na TERAZ...Wezcie pod uwagę, że na zachodzie nawet studia są bardziej praktyczne niż u nas bywała szkoła średnia!


Poza tym zauważcie, jaki był całymi latami nasz sposób życia?? Przeciez u nas nigdy nie żyło się i nie robiło niczego dla siebie tylko dla dzieci i wnuków bo samemu nic dla siebie nie dało się osiągnąć! Moim zdaniem na to tez miał wpływ taki a nie inny system edukacji (wszystko POTEM ma czyms tam zaprocentować) a nie tylko bieda i ogólna niemoc!




Z innej beczki- odnalazłam wczoraj informatyka, ktory sprzedawał mi 4 lata temu laptopa wiec jest szansa, że wreszcie go naprawię i przyspieszę i nie za jakies bajońskie sumy smile...cos mi sie jednak czasem udaje...
Poza tym kupiłam sobie wczoraj dużą ilosc mojego ulubionego Balsamu kresowego, co by miec zapas do gorących herbatek...przy tych moich bólach głowy to bardzo przydatna rzecz w domu smile

11 758

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Madelaine5, mam wrażenie, że niewiele znasz się na dzisiejszej szkole.

Wiele tu przekłamań, uogólniania na podstawie subiektywnej oceny...

Nigdy nie było w obowiązującej siatce 2 godzin wychowawczych.
Awanse nauczycielskie są jedną wielką pomyłką i niczego nie gwarantują.
Nauczyciela nadal nie jest łatwo zwolnić.
Prywatne poradnie mogą wydawać zaswiadzenia o dys...Prowadząc dziecko do poradni po zaswiadczenie rodzice tuszują swoje niedociągnięcia wychowawcze i opiekuńcze. Oczywiście, nie zawsze, nie zrozum mnie opacznie. Dziecko wyraźnie zaniedbane dostanie takie zaswiadczenie za 400 zł polskich i rodzic ma wymówke dla siebie i szkoły. Nie wyobrażasz sobie, jakie to częste.

Nauczanie w klasach początkowych wg nowych zaleceń to właśnie zabawa. Forma jest wazniejsza od treści.

Oj, długo by można o szkole...
Jedno jest pewne: inaczej ją widzą rodzice - inaczej ci, którzy w niej pracują.

Dziś rano słyszałam wypowiedź sędzi Wesołowskiej na temat problemów wychowawczych szkół. Nie powiedziała nic odkrywczego, ale jednak znamiennego - najwięcej problemów wychowawczych jest w elitarnych szkołach prywatnych. Nauczyciele wybrani...małe klasy...warunki doskonałe...A jednak to tam jest problem narkotyków i inne problemy, bo tam są pieniądze.

11 759 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-09 17:35:14)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
koma5 napisał/a:

Nigdy nie było w obowiązującej siatce 2 godzin wychowawczych.

Oczywiscie, że nie było...nigdzie nie pisałam, ze była. Była jedna na tydzień a potem zrobiono z niej jedną na dwa tygodnie, nie tak?

koma5 napisał/a:

Awanse nauczycielskie są jedną wielką pomyłką i niczego nie gwarantują.
Nauczyciela nadal nie jest łatwo zwolnić.

A co mają bądz nie mają gwarantować?...chyba podnoszenie własnych kwalifikacji?...Same pytania do egzaminów chyba dają taką mozliwość...Osobiście przeczytałam je z wielkim zainteresowaniem.
Co do zwolnień to Ty chyba nie wiesz, jak łatwo jest każdego zwolnić w jakimkolwiek innym zawodzie...Abstrahując, że bardzo trudno jest uzyskać umowe na czas nieokreślony(ktorą z tego co mi wiadomo każdy nauczyciel ma na etapie mianowania), a pierwsza jest zwykle umową na okres próbny zupełnie nieznanym nauczycielom, to zawsze można zostac zwolnionym za krótkim wypowiedzeniem bez jakiejkolwiek przyczyny...
W szkolnictwie czegoś takiego się nie praktykuje i słusznie- niejako okresem rozliczeniowym jest po prostu rok szkolny.
A z nauczycielem- stażystą czy kontraktowym wg prawa bardzo łatwo jest zakonczyć współpracę- na koniec roku szkolnego wiec nie wiem co masz na mysli, ze nie jest łatwo go zwolnić...On juz nie ma umowy.

koma5 napisał/a:

Prywatne poradnie mogą wydawać zaswiadzenia o dys...Prowadząc dziecko do poradni po zaswiadczenie rodzice tuszują swoje niedociągnięcia wychowawcze i opiekuńcze. Oczywiście, nie zawsze, nie zrozum mnie opacznie. Dziecko wyraźnie zaniedbane dostanie takie zaswiadczenie za 400 zł polskich i rodzic ma wymówke dla siebie i szkoły. Nie wyobrażasz sobie, jakie to częste.

Zdaję sobie sprawę, że w tej dziedzinie moze dochodzić nie tyle do przegięć, co do pozornego załatwiania problemu....A najgorsze w tym wszystkim wg mnie jest to, że bardzo długo czeka sie na takie zaswiadczenie z poradni i że rodzicie często są po prostu zmuszeni za tę przyjemność zapłacić.

koma5 napisał/a:

Nauczanie w klasach początkowych wg nowych zaleceń to właśnie zabawa. Forma jest wazniejsza od treści.

Nie masz pojęcia jak osobiscie tęsknie za czyms takim...Za moich komunistycznych szkolnych czasów była moda na klasy sportowe, przez co juz w drugiej klasie podzielono nas na klasę sportową i niesportową...bynajmniej nie wg rokowania na sportowe sukcesy tylko wg tego czy dziecko uczyło sie dobrze czy xle!
Ja uczyłam sie dobrze ale byłam niska i ogolnie bardzo słaba fizycznie, do czego jakims dziwnym trafem nikt nie przywiązywał żadnej wagi dręcząc mnie szescioma godzinami w.f. tygodniowo az do konca 6 klasy!
Ale nie tylko to było dziwne w tym wszystkimi- juz od 2 klasy gdy dowalono nam ten w.f., dano nam nauczycieli od kazdego przedmiotu- jednym słowem po prostu odebrano nam dzieciństwo!... Mało tego, polskiego w trzeciej klasie uczyła nas nauczycielka, która nauczała go równiez w ósmej i do ktorej nie docierało, że dziecko w trzeciej zupełnie inaczej mysli i że np. ma prawo zapomnieć zeszytu.:(

koma5 napisał/a:

Oj, długo by można o szkole...
Jedno jest pewne: inaczej ją widzą rodzice - inaczej ci, którzy w niej pracują.

Na pewno.
Dla mnie jako obecnie osoby postronnej najbardziej przerażające jest wszechobecne chamstwo- zwłaszcza wsród dziewczyn, czego dawniej nie uswiadczałam, rzuca się ono w oczy nawet w autobusie czy przed blokiem!

koma5 napisał/a:

Dziś rano słyszałam wypowiedź sędzi Wesołowskiej na temat problemów wychowawczych szkół. Nie powiedziała nic odkrywczego, ale jednak znamiennego - najwięcej problemów wychowawczych jest w elitarnych szkołach prywatnych. Nauczyciele wybrani...małe klasy...warunki doskonałe...A jednak to tam jest problem narkotyków i inne problemy, bo tam są pieniądze.

Ja z wielkim zainteresowaniem oglądam programy z Sędzią Wesołowską i Sędzią Lipińskiem (te drugie chętniej gdyz wole sprawy rodzinne, wiele tez mozna sie z nich dowiedzieć i uczniach) choc mam mieszane uczucia...Często zupełnie nie zgadzam sie z wyrokiem a niesttey u nas te programy nie są opatrzone na koniec żadnym komentarzem czy chocby rozmową ze stronami postępowania...

Pamiętam sprawę karną- bo to juz był dorosły uczeń, ktory został skazany na 25 lat więzienia za zabicie swojej dziewczyny na imieninach.Ale ona go sprowokowała- najpierw szydziła z niego przy koleżankach na tej imprezie a potem gdy on z wsciekłosci zaczął ją gwałcić i miał przedwczesny wytrysk, ta kretynka dalej się z niego nabijała...
To zaczął tłuc jej głową o ścianę i zabił ją w ten sposób...Wg mnie zbrodnia w afekcie ( a tez zapewne wszyscy na imprezie mieli nieźle w czubie)a sędzia nie znalazła żadnych okolicznosci łagodzących i dostał najwyższy wymiar kary.

Jeszcze palnęła gadkę do wszystkich, że nie nalezy dzieci wychowywac w duchu bycia doskonałym bo ten chłopak zeznał, że matka- nauczycielka (obecna na sali) zawsze kazała mu dązyć do doskonałości i dlatego poczuł się tak urażony zachowaniem swojej dziewczyny.

No jesli dązenie do bycia dobrym i sprawnym ma byc wadą to ja nie wiem na jakim swiecie ta sędzia żyje, zwłaszca jesli nie budzi w niej przerazenia takie zachowanie dziewczyny publicznie wysmiewającej swojego chłopaka!!
Moim zdaniem te programy czesto przynoszą więcej szkody niż pożytku bo prawo czesto kieruje sie innymi niż ogólnie przyjęte zasadami i bez żadnego wyjasnienia ich robią jedynie mętlik w głowie.
Wg mnie jest skandalem przede wszystkim to, że dziewczyny tak się zachowują...

11 760 Ostatnio edytowany przez koma5 (2010-10-09 16:36:15)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Odniosę sie jeszcze do fragmentu z poprzedniego Twojego postu"

Poza tym kazde dziecko z literką "d" w dzienniku było zobowiązne chodzic na reedukację więc miało dodatkowe obowiązki...a przeciez ta literka "d" ma dziecku w szkole pomóc a szkoła jest własnie od pomagania....

Szkoła jest  - jak piszez - od pomagania, dlatego dzieci z dys...mają określone zalecenia dla szkoły i dla rodziców. Zaświadczenie o specyficznych problemach nie zwalnia dziecka z obowiązków i wymagań, ale je każe dostosować. Takie dziecko wymaga innej, większej pracy!! U nas mają zajęcia z terapeutą.
Problemy trzeba minimalizować. Ty natomiast twierdzisz, że to niepotrzebne dodawanie obowiązków...
Miałam kiedyś ucznia z "prawdziwą" dys...BARDZO dużo pracował!! Zwłaszcza nad ortografią. Mnóstwo czasu poświęcano mu w domu!! Chłopak prostował się w mig!
Bo to dostosowuje się zwłaszcza metody, a nie ogranicza się treści.

Nie wiem, o jaakiej szkole mówisz w kontekscie tego ograniczenia godzin wychowawczych, ale w szkole podstawowej zawsze była i jest jedna godzina tygodniowo.

11 761 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-09 17:34:12)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
koma5 napisał/a:

Odniosę sie jeszcze do fragmentu z poprzedniego Twojego postu"

Poza tym kazde dziecko z literką "d" w dzienniku było zobowiązne chodzic na reedukację więc miało dodatkowe obowiązki...a przeciez ta literka "d" ma dziecku w szkole pomóc a szkoła jest własnie od pomagania....

Szkoła jest  - jak piszez - od pomagania, dlatego dzieci z dys...mają określone zalecenia dla szkoły i dla rodziców. Zaświadczenie o specyficznych problemach nie zwalnia dziecka z obowiązków i wymagań, ale je każe dostosować. Takie dziecko wymaga innej, większej pracy!! U nas mają zajęcia z terapeutą.
Problemy trzeba minimalizować. Ty natomiast twierdzisz, że to niepotrzebne dodawanie obowiązków...
Miałam kiedyś ucznia z "prawdziwą" dys...BARDZO dużo pracował!! Zwłaszcza nad ortografią. Mnóstwo czasu poświęcano mu w domu!! Chłopak prostował się w mig!
Bo to dostosowuje się zwłaszcza metody, a nie ogranicza się treści.

Jasne, że dzieciom z dys... nie można ograniczać treści...To by było nieprawiedliwe względem innych uczniów.
A obowiązków dodaje się im po to, by mogły swoje deficyty minimalizować a też po to by nie był to tylko papier, o czym wczesniej pisałyście i prześlizgiwanie się przez szkołę pomimo dużych braków.

Uważam natomiast, że jak najbardziej można ograniczać przekazywane wszystkim uczniom treści (co chyba się robi) na rzecz lepszego przyswajania ich przez uczniów.

Co do obowiązków, to nie zgadzam się z wizją Evessy, że szkoła niejako ma być szkołą życia poprzez sianie wokół postrachu, stawianie uczniów na baczność, itp. Szkoła ma być przede wszystkim przyjemnością- ma uczyć, że obowiązki mogą być przyjemne, powinna kształtować własnie taką postawę, by człowiek tak dobierał sobie w życiu obowiązki by były one przyjemnością i pozwalały mu realizować się w różnych sferach.A jesli czegos sie nie lubi, należy uczyć, jak można to polubić.

Ja nie rozumiem, co to niby ma być jakieś "wychowanie bezstresowe" bo szkoła zawsze wtłacza człowieka w pewne ramy i uczy go obowiązkowości. To większości uczniom jak najbardziej wystarcza by przygotować do życia w społeczeństwie i nauczyć pewnych norm. Natomiast samo podejście nauczyciela do ucznia powinno byc jak najmniej stresujące bo tylko wtedy uczeń prawidłowo się rozwija i może w pełni wykorzystywac swój potencjał.

Szkoła jest od pomagania bo na pierwszym miejscu ma zauważac problem i pomagać go rozwiązać- chocby poprzez ten nieszczęsny papier dla dyslektyka a na drugim miejscu dopiero ma wymagać.

11 762

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

A obowiązków dodaje się im po to, by mogły swoje deficyty minimalizować a też po to by nie był to tylko papier, o czym wczesniej pisałyście i prześlizgiwanie się przez szkołę pomimo dużych braków.

Cieszę się, że powoli się zgadzamy...
Ale może dość już o szkole, bo rzeczywiście wypłoszyłyśmy inne dziewczyny.
Takie forum ogólne jest od rozmów na inne tematy(??)

11 763

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
koma5 napisał/a:

A obowiązków dodaje się im po to, by mogły swoje deficyty minimalizować a też po to by nie był to tylko papier, o czym wczesniej pisałyście i prześlizgiwanie się przez szkołę pomimo dużych braków.

Cieszę się, że powoli się zgadzamy...
Ale może dość już o szkole, bo rzeczywiście wypłoszyłyśmy inne dziewczyny.
Takie forum ogólne jest od rozmów na inne tematy(??)

Osobiście jestem tu otwarta na wszelkie tematy...i luźne i mniej luźne smile
A na tematy, że tak powiem, branżowe, często wbrew pozorom ciężko jest z kims pogadać na sepcjalistycznych forach...Tam często szuka się jakichs wiadomości i fachowej wiedzy a nie luźnych pogaduszek o tym i owym  wink

Szkoda, że ostatnio jest nas tu jakby mniej to i różnych życiowych spraw jest mniej sad

11 764 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-10-09 22:25:20)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Hej dziewczyny,

Własnie byłam na zakupach- zrobiłam sobie fryteczki choc to niezbyt zdrowe na wieczór;) ale jakos zgłodniałam bo nie robiłam porządnego obiadu...
Wreszcie u mnie nie wieje:)...cieszę się bo w ostatnim czasie mozna było wprost przemarznąć:(
Tak więc miałam miły spacer...

Szkoda, że nikt więcej nie chce się włączyć do dyskusji o szkole....

Przyznam sie szczerze, że zaskoczyłaś mnie Koma stwierdzeniem, że nauczycieli trudno jest ze szkoły ruszyć...w Kakowie tylko nauczycieli  naprawdę z bardzo dlugim stażem- bardzo zasiedziałych w szkole...Zresztą jesli chodzi o rosyjski to chyba tylko tacy go jeszcze uczą smile sad

Poza tym bardzo trudno jest w ogóle zahaczyc się w szkole ( u nas wiszą często tylko oferty do przedszkoli ale tylko z wykształceniem kierunkowym) a tez dużo moich znajomych, np. po nauczaniu początkowym potraciło pracę już jakis czas temu, gdy do szkoły wszedł niż demograficzny.

11 765 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-10-10 12:32:28)

Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Dzien dobry dziewczyny.
Teraz musze przeczytać co napisałyście .

Dziewczynki mnie się podobał ten drugi fragment autorstwa Renaty, mówię jako czysty amator, nie moge spojrzeć na sprawę profesjonalnie jak to może zrobić Koma.
Może dlatego mi sie podoba bo tak troszkę zobaczyłam siebie.

Wczoraj spędziłam fajny dzień, ale wieczór skończył się małym zgrzytem.NO i teraz nie bardzo wiem co zrobić, udać że jest w porządku czy w koncu powiedzieć co mi sprawiło przykrość. Ja już nie mam cierpliwości do własnej mamy. NA codzień płacze, że dobija ją samotność. Staramy się z siostrą , wciągamy ją w nasze życie rodzinne, zabieramy ze sobą,a  ona obraża się na nas. Wczoraj na koniec dnia, gdy siostra odwiozła ją do domu powiedziała jej, że myśmy (tzn ja i moje dzieci jej przeszkadzali), zrobiła to nie wprost ale w sposób niegrzeczny. Nie wiemy już co z nia zrobić, jak postępować. Niedawno ustaliłam z siostrą, że ta ją zabierze do jej rodziny. Mamie została jedna siostra, która jest teraz poważnie chora. Z uwagi na chorobę wyraziła życzenie, że chce się spotkać. Wszystko było już ustalone. Wczoraj się dowiedziałam , że mama już nie chce jechać bo za zimno. I ręce opadaja, bo nikt jej pociągiem nie wysyła, pojedzie moja siostra samochodem.
Jestem zła, cokolwiek zaproponujemy zawsze źle. A żeby było ciekawiej za chwilę będzie się skarzyć naszemu bratu, że jej nie chcemy zawieść, że jest sama,  że jej nie odwiedzamy, no i będzie go prosic o to, żeby ją zabrał do chorej siostry.

Posty [ 11 701 do 11 765 z 86 152 ]

Strony Poprzednia 1 … 179 180 181 182 183 … 1 326 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026