Witam cieplutko, niestety wczoraj nic nie napisałam - po prostu musiałam odespać. Wróciłysmy z Paryża o 3 w nocy, rano do pracy i wieczorem już byłam do niczego. hmmm jakie wrażenia ????...... powiem tak, pewnie długo, długo nie pojadę do Paryża, niestety miasto schodzi na psy. Oczywiscie moja opinia jest bardzo subiektywna i proszę się nią nie sugerować. Jeżeli, ktoś nie był w tym miescie, jak najbardziej polecam, jeżeli ktoś jest w tym mieście już poraz n-ty, to zmiany jakie zaszły w ciągu ostatnich lat niestety nie cieszą. To miasto, znam bardzo dobrze, ostatnie lata jezdziłam z dziecmi, a jako,że one nie znały miasta, grafik zawsze był bardzo napięty - w tym roku - to już miałysmy dużo więcej czasu na takie normalne zwiedzanie, bez ganiania po muzeach, pałacach i innych ciekawostkach, to był czas, kiedy mogłyśmy sobie spokojnie pospacerować, posiedzieć w kafejkach, spotkać się z rodzinką, zanjomymi, pochodzić po sklepach.... Kiedy człowiek leci tam poraz pierwszy, nie ma czasu na przyjrzenie się dokładnie temu miastu ... to znaczy miasto i owszem widzi, ale poprzez pryzmat tych wszystkich cudów architektonicznych, ogromu muzeów, i tych najfajniejszych miejsc jakie są pokazywane turystom. Moje pierwsze wrażenie z tego pobytu - brud i smiecie, drugie- miasto przestało być miastem białego człowieka, czułam się w nim, tak jakbym była gdzieś w Afryce, białych ludzi można policzyć na palcach jednej ręki
:D:D:D i szarzyzna ....... mimo iż jesien naprawdę jest piękną porą w Paryżu, szarzyzna dotyczy ludzi- nie ma na czym oka zawiesić. Pamiętam, kiedyś z przyjemnością siedziało się w kafejkach, obserwowało się ludzi, teraz nie na co patrzeć, nawet moja 15letnia siostrzenica była zaskoczona tą szarzyzną, stwierdziła, że polskie ulice wygladają o wiele ciekawiej jeżeli chodzi o ubieranie się ludzi. Gdzie się podział ten paryski szyk ? Gdzie te fajne babeczki stylowo ubrane, z apaszkami od hermesa i nienagannym makijażem i fryzurą. Słuchajcie- to zniknęło, w ciągu siedmiu dni, naprawdę miałam problem, żeby pokazać dzieciom o co mi chodzi. kiedy mówię, że francuzi(zki) szykownie się ubierają. Owszem, jeszcze widać w kafejkach starsze panie, panów - którzy spełniają te kryteria, ale to pokolenie jest starsze nawet ode mnie, wszędzie teraz rządzi adidas, dżińs, dres i bylejakość. O zgrozo, jak widziało się coś ładnie, ciekawie, oryginalnie ubranego - to nie europejczyka, tylko japonczyka
- więc moja siostrzenica przywiozła najwięcej zdjęć japonek, które naprawdę korzystnie wyróżniały się z tłumu. Paryż smierdzi, zrobił się jakiś taki zapyziały, och on nigdy nie pachniał ale teraz.......... rozmawiałam ze swoimi znajomymi francuzami, dokładnie potwierdzili moje spostrzeżenia. Zostały tylko ekskluzywne miejsca gdzie jeszcze próbuje się utrzymać tę dobrą, starą markę "tres chic", ale ogólnie wrazenie bardziej na in minus niż in plus. Kiedyś było nie do pomyślenia, aby francuzka wyszła do sklepu nie umalowawszy ust, teraz - ech brak słów. Drugą taką nieciekawą sprawą jest ogrom czarnych i arabów, ulice zrobiły się niebezpieczne, sami francuzi to przyznają - naprawdę przestałam się im dziwić, że nie cierpią kolorowych, sama nie jestem rasitską, ale coś już jest tu nie hallo. O ile pamiętam, kiedyś widziało się wycieczki szkolne w Luwrze czy D'Orsayu to chociaż te 30 % było białych dzieci, to teraz jak jest na 20 dzieci 2-3 białych, to już sukces. Dobra, dobra , wiem, powiecie że przesadzam, wybrzydzam - ale nawet moja siostrzenica nieraz była zdegustowana tym co tu widziała. Jakoś to miasto skapcianiało, zrobiło się jakieś takie zaniedbane. Jedynie co pozozstało tam bez zmian, to ta atmosfera swobody i ten specyficzny paryski klimacik, i że, za każdym rogiem możesz natknąc się na coś ciekawego. Dobra koniec tego narzekania
:D:D:D Jeżeli ktoś nie był w Paryżu - naprawdę polecam, bo jest co obejrzeć - i proszę się nie sugerować tu moją opinią, po prostu ja mam skalę porównawczą tego miasta za te 20 lat
:D:D:D:D