Caffissimo1 napisał/a:Emix, czy masz na myśli tzw. mowę kwiatów? Symboliczny język służący temu, by przekazywać sekretne wiadomości bez słów?
mnie chodzi o to, jakim kwiatem mogłybyśmy być?
(...)Pytałam męża, to on bez namysłu się określił tulipanem.
Markadia napisała, że będą to umieć osoby romantyczne. Muszę inaczej spojrzeć na mojego męża, bo może jest romantyczny, tylko po swojemu?
Z wiadomych względów mnie nikt kwiatem nie określi w ten sposób.
Sam pomysł na przekazywanie ukrytych wiadomości uważam za ciekawy. Gdybym miała porównać swoje życie do bukietu, który wręczył mi los, byłyby to:
1. stokrotki (dzieciństwo - niewinność, radość dziecka),
2. czerwony tulipan (deklaracja miłości),
2. biały goździk (pierwsze lata małżeństwa - czystość, szczęście), równolegle czerwona róża (miłość, namiętność),
3. fiołek (druga faza małżeństwa - pokora, wierność, skromność),
4. żółta róża (ostatnie lata małżeństwa - przyjaźń, zazdrość, zdrada),
5. biały tulipan (przebaczenie),
6. lawenda (spokój, oczyszczenie) oraz irys (nadzieja, wiara, mądrość-mam nadzieję
- obecny etap).
Jeśli Twój mąż, Emix, tak bez wahania (wprost z podświadomości) określił Ciebie tulipanem, to obstawiam kolor czerwony - deklaracja miłości. Po prostu.
Wasza długoletnia udana relacja jest tego najlepszym dowodem. Mężczyźni okazują miłość na różne sposoby, głównie przez działanie, trzeba tylko przetłumaczyć język mężczyzn na język kobiet. Myślę, że co do uczuć męża, nie powinnaś mieć wątpliwości.
Dajemy radę, ale... Jesteśmy z różnych środowisk. Jakby dwa niemożliwe ,,światy" postanowiły być razem i mimo wielu naturalnych trudności uparcie trwają razem. Niby taki rzucony temacik przez kogoś, sprawił, że weszłam w niego chyba bardziej niż powinnam, ale może to przeznaczenie? Wiele razy zastanawiałam się nad różnymi aspektami mojego życia i może właśnie dostałam odpowiedź? Co do wspomnianego filmu to odpada, bo my jesteśmy mocno monogamiczni.
Przeznaczeniem to było, że się spotkaliście z MM.
Nie porównuj swojego życia z żadnym z tych opisanych na forum, a już na pewno nie bierz do siebie rad, bo są skierowane do kogoś innego, "szyte na miarę" problemu.
O jakim filmie mówisz?



