Witam wszystkie Netki:-)
Wpadłam podpisać listę obecności:-)
A,że mam trochę wolnego czasu to się rozpiszę:-)
Zaglądam tu co kilka dni, próbuję nadgonić czytanie wpisów, ale średnio to wychodzi. Nie jestem wstanie odnieść się do wszystkich tematów.
Kamoa wyrazy współczucia....pamiętam jak jeszcze niedawno tak fajnie pisałaś o swoim małżeństwie...
Polityka to temat ostatnio tutaj często poruszany. Nie oglądam debat, uważam, że te wszystkie przepychanki polityków to tylko dla szarego ludu, a za naszymi plecami kręcą wspólne interesy, ich dzieci tworzą pary,biznesy itp.itd Zresztą przed wyborami 2024 czytałam wypowiedź kobiety z Warszawy, która mówiła, że odkąd zobaczyła na wspólnej kawie miło gawędzących, uśmiechniętych 2 polityków,którzy 2 dni wcześniej w jakiejś debacie tv żarli się do upadłego, to nabrała do tego dużego dystansu. Ja ten dystans mam od dawna. Niestety w mojej rodzinie nie wszyscy i często dochodzi do spięć na tym tle. Uważam to za żałosne...I niestety powoduje to ,że rodzina rzadko się spotyka (mam na myśli pokolenie moich rodziców czyli np rodzeństwo mojej mamy).
Trochę za dużo tych kandydatów na prezydenta. Nie wiem czy pójdę głosować, bo żaden kandydat do mnie nie przemawia. Jeśli już pójdę to nie będę głosować na żadnego z pierwszej trójki.
Inny temat, który był tu poruszany to dzisiejsze dzieci, młodzież. Nie mam dzieci więc nie mogę napisać z własnych doświadczeń tylko z obserwacji wokół siebie. Myślę, że bardzo dużo zależy od wychowania w rodzinie. Ale są sytuacje, że jakieś bardzo niekorzystne środowisko rówieśników potrafi sprowadzić na złą drogę dziecko wychowane w tzw. normalnej rodzinie.
Teraz obserwuje się, mówi się, że rodzice zabiegani, nie mają czasu dla dziecka, ale czy w czasach, gdy my byliśmy dziećmi było dużo lepiej? Przecież słyszało się w wielu domach "dzieci i ryby głosu nie mają ", nie wolno chwalić dziecka, bo mu się w głowie poprzewraca, nauczyciel bil linijką po rękach (sama w zerówce oberwałam za jakieś drobne przewinienie, bo byłam grzecznym dzieckiem). Przecież obecne dzieci to dzieci naszego pokolenia. Myślę, że wielu rodziców, którzy sami doświadczyli tego "zimnego chowu "teraz nie chcą popełniać błędu swoich rodziców i stosuje tzw bezstresowe wychowanie, które też nie prowadzi do niczego dobrego. Brakuje mądrego podejścia do wychowania. Osoba z rodziny pracuje w szkole więc się nasłuchałam ile teraz jest problemów z dziećmi I młodzieżą. I często trzeba zacząć wychowywanie od rodziców.
Markadia, Ty mieszkasz na 10 piętrze??? O ,matko chyba bym nie dała rady...a jak tu okna umyć?? Sama bym nie umyla, ale nikomu z bliskich chyba też nie pozwoliłabym umyć...
Mieszkam na 1szym. Zresztą u mnie nie ma wieżowców. 4 piętra to max.
Bulinko nie dziwię się, że masz już dosyć prowadzenia firmy...chyba ciężko się prowadzi w naszym kraju.
Wczoraj miałam urlop, 2.05 wolny z urzędu za 03.05 przypadający w sobotę.
Z jednej strony cieszę się na te wolne dni, bo przynajmniej mogę się wyspać, bo w tygodniu wstaję o 5.
Wzięłam się za ogarnianie mieszkania, chowam zimowe buty tzn wynoszę do piwnicy, piorę czapki, szale, rękawiczki, kurtki przed schowaniem na okres wiosenno- letni. Nie robiłam tego wcześniej, bo pogoda taka zmienna, jeszcze w tygodniu rano zakładałam czapkę,gdy termometr wskazywal tylko 2 stopnie. Byłam chyba jedyną osobą w czapce ,ale nie lubię jak mi jest zimno w głowę i uszy.
Z drugiej strony chciałabym gdzieś wyjechać, ale nie mam osoby towarzyszącej, a jak już wiecie sama nie lubię podróżować.
W moim miasteczku też nic się nie dzieje tzn są jakieś dni majowe, jutro jakis festyn,a później zabawa taneczna(o ile pogoda nie popsuje planów, bo burze zapowiadają) .Największą atrakcje mają dzieci i młodzież. No i sportowcy, bo jakieś biegi też będą.
Byłam ostatnio w bibliotece, wypożyczyłam 3 książki, może jakaś mnie wciągnie. I jeszcze Netflix zostaje i cda.
Taja super, że jedziesz zwiedzać Wrocław. Bardzo mi się podoba to miasto. Byłam tylko 2 razy i mam nadzieję, ze jeszcze pojadę. Caffisimo nie dziwię się, że brałaś pod uwagę jako miejsce zamieszkania. Gdybym teraz miała 19 lat i wybierała się na studia to kto wie czy nie byłby to właśnie Wrocław:-) ech, to już 30 lat od matury...I znowu mi się uruchamia bilans...I jakoś słabo wychodzi...
Ok,zmykam. Życzę wszystkim bez wyliczanki udanej majówki czy to na wyjeździe czy w domu, w gronie rodzinnym dużo odpoczynku i słońca:-)
P.s. wczoraj przyszły baleriny skechers, mega wygodne, a i ładne bo mają czubki, szpiczaste a wcale się tego nie czuje(normalnie takich nie noszę, bo uwierają).To takie porządne tekstylne balerinki, z wkładką memory foam. Na lato idealne, można prać. Cieszę się z tych bucików, bo ostatnio co przyjdzie to do zwrotu. Jutro jeszcze tenisówki mają przyjść, zobaczymy czy będą dobre.
Pa,pa:-)