Dzień dobry.
Markadia> brat pracuje na morzu (a nie nad morzem) czyli pływa
Jest kucharzem na statku. Pracuje w systemie 6/6 lub 8/8, czyli 6 tyg. na morzu/6 tyg.na lądzie. Co do spodni, to zaokrąglenia w biodrach i pupie niestety mam
ale chude nogi. Jakoś się sobie średnio podobam w tych szerokich spodniach, ale moze to kwestia gustu
Markadia, bo zalezy na jakim nurcie terapii byłaś. Jesli psychodynamicznym, to tak z Wami pracowano. A nurt ten często wybiera sie dla zaburzeń lękowych, bo lękowcy nie byliby w stanie wytrzymać grzebania w przeszłości. W moim przypadku trudno jednak nie wracać do przeszłości gdy ta przeszłość nadal żyje i wypomina stale coś (nawet sprzed lat). Sama do niej nie wracam na siłę, to raczej przeszłość do mnie wraca poprzez mamę. Gdy zwykły telefon od mamy wywołuje u mnie lęk i złość, gdy dźwięk głosu mamy wywołuje gniew... to trudno zignorować symptomy. Mam czasem wrażenie, że uwolnię się od tego wszystkiego dopiero gdy mama umrze (myślę, że Bacha wie o czym piszę). To jest reakcja niezależna ode mnie bo to reakcja wewnętrznego dziecka, które ponownie zostało przez matkę skrzywdzone i występuje właśnie dlatego, że to we mnie siedzi niezaopiekowane. Gdy zacznę ignorować wewnętrzne dziecko, które było ignorowane całe życie to nie polepszę sobie
Raczej powinnam dbać o to by ta mała skrzywdzona dziewczynka zaznała spokoju, czuła sie kochana.
Soniu> wiem kochana o tej złości. Mnie nie wolno było mi siebie wyrażać w żaden sposób. Liczyło się posłuszeństwo
Przez co teraz każdy podziwia mnie za cierpliwość i spokój, a tu nie ma czego podziwiać heh. Bo to nie jest naturalne, to jest nałożony w dzieciństwie zakaz wyrażania emocji (zwłaszcza złych)
Chyba wcelowałaś z tym tematem, czuję że wiesz co we mnie siedzi
Bulinko> a wiesz, że dzisiejsze problemy ( w większości) biorą sie z nieprzepracowanych problemów z przeszłości? I dopóki ich nie przepracujemy to nowych będzie przybywać? Niestety tak to własnie wygląda. Myślisz, że gdybyś przepracowała swoje traumy z dzieciństwa odpowiednio wcześnie to wybrałabyś tego człowieka na męża? Gwarantuje, że nie! Ja pewnie swojego też nie
A prawdę mówiąc większość dzisiejszych problemów jest właśnie przez ten jeden zły wybór męża. Trauma niewyleczona to taka lawina, która ciągnie za sobą wszystko po drodze.
Asterko> tylko, że ja ich dobrowolnie nie rozdrapuje
Tak jak napisałam wyżej... to mama je rozdrapuje chyba samym swoim jestestwem
Sam jej dźwięk głosu, dźwięk telefonu od niej, jej kajdany które mi założyła.... to powoduje, że sie we mnie uruchamia program wewnętrznego skrzywdzonego dziecka. Muszę o nie zadbać, wyjaśnić, wytłumaczyć a nie zbyć, zignorować, bo ignorowana byłam całe życie więc to tylko pogorszy sprawę. Nie rozgrzebuję nic na siłę. Ja dbam o wewnętrzne dziecko w momencie gdy ono czuje się ponownie skrzywdzone-jak za czasów dzieciństwa. A to są jednak różne sprawy. Trzeba by omawiać temat wewnętrznego dziecka, by zrozumieć co mam na myśli. Natomiast cytat jaki przytoczyłaś pasuje dokładnie do mojej matki, która potrafi po raz setny wypomnieć, że sie na nią krzywo spojrzałam 23 lata temu
Nie czuję by mnie to dotyczyło, bo ja nikomu nic nie wypominam, nie wytykam, nie drążę przeszłości sama na siłę. Raczej "leczę" jej skutki.
Bacha> odpowiadam na wczorajsze pytanie. Planowaliśmy, że wnuki wyciągną babcie na spacer w tym na cmentarz do dziadka. Ale pomysł nie wypalił bo mama nie czuła sie dobrze i się zdrzemnęła. Więc zaczęli przygotowywać wszystko podczas jej snu. Obudziła sie, zaczęła dopytywać i mimo wymijających odp i tak sie domyśliła heh. Trochę nam tym plany popsuła
Ogólnie impreza się udała, mama powiedziała "dziękuję", łzę uroniła i na więcej i tak nie mieliśmy co liczyć, bo mama nie umie okazywać radości. Trochę pozrzędziła, że czemu nie powiedzieliśmy choćby rano, że to za wcześnie z tą imprezą, że ona by coś zrobiła do jedzenia itp. I nie potrafiła wysiedzieć
próbowała zaglądać nam do kuchni
Dziewczyny.... nie ma co nudzić... każdy ma swoje zmory i musi sie z nimi uporać na swój sposób.
Niedługo wkleję na fb zdjęcia z wczasów. Dziś mam wolną chatę na noc, bo mąż pojechał na kawalerski na domek nad jezioro. Chciałam zrobić babskie piżama party
ale żadnej z koleżanek nie pasowało. Tak więc spędzę wieczór/noc sama ze sobą... muszę coś fajnego sobie wymyślić.
Pozdrowionka wszystkim. Dobrego popołudnia.