Dziewczynki czemu nie piszecie co u Was? Jestem taka ciekawa, ale mam nadzieję, że to dlatego że lepiej!
Ja jeszcze ciągle Was potrzebuję, ciągle mi ciężko, ale już rzadko płaczę i mniej o tym wszystkim myślę. Nie mogę się tylko pozbyć nawyku jedzenia krówek, które tak bardzo pomogły mi w tym najgorszym okresie, przesładzały wszystkie moje smutki
Zaczęłam znów zauważać u mężczyzn zainteresowanie swoją osobą, i choć to tylko tak, na ulicy czy w sklepie, zaczynam się tym cieszyć, wreszcie znów wyglądam atrakcyjnie a nie jak wrak człowieka! Trochę gorzej jest wewnątrz, ale powolutku odbudowuję siebie, małym krokami odkrywam siebie od nowa, swoje pragnienia, priorytety i zaczynam czuć to odradzanie się z popiołów. A jak już się odrodzę... to będzie dopiero super kobietka ze mnie! Wiecie co, do koleżanek palnęłam kiedyś, że dojrzewam jak ser pleśniowy, haha, i wiecie co, coś w tym porównaniu jest! ![]()
Podobne tematy
Wydaje mi sie,ze ten chlopak jest,delikatnie mowiac,nieuporzadkowany.Uwazam ze bledem jest to,ze sie z nim jeszcze spotykasz.Skrzywdzil Cie to niech spada!I nie zastanawiaj sie nad motywem postepowania osoby tak niestabilnej emocjonalnie.Pzdr.
Hej Dziewczyny.Nie pisałam bo mam bardzo dużo na głowie.Tylko nauki..Zaglądałam tu i czytałam co piszecie ale nie miałam motywacji żeby napisać. U mnie w miarę ok.Utrzymuję kontakt telefoniczny z byłym. Sa to miłe rozmowy.Dzień naszej rocznicy minał szybko. Zadzwoniłam do niego i gadalismy 45 min. Spotkac sie jednak nie moglismy. Ani ja nie mogła ani on. Nauka i jeszcze raz nauka.Nie długo mi się system przepali. Umówlismy się ze sie spotkamy jak sie cały ten szał skonczy.Nie wiem czy to dobrze czy zle. Boję się ze zaczne to na nowo przezywac a juz nawet teraz calkiem dobrze sobie radze.Narazie jednak staram sie nie myslec o tym jak bedzie i czy cos w ogole bedzie bo nie moge i nie chce mam ważniejsze sprawy teraz na głowie.Potem sie pomysli. Chociaz z dnia na dzien uswiadamiam sobie ze mi teraz tak dobrze samej
skupiam sie tylko i wyłacznie na własnych celach i potrzebach.:)
herbatka, jest Ci dobrze tak, jak teraz jest? Żyć w takiej niepewności, z jednej strony go kochasz, a z drugiej nie możesz z nim być? Mówisz, że życie singielki zaczyna ci się podobać, może lepiej odciąć się od przeszłości i zacząć życie na nowo?
Może nie na 100% dobrze bo brakuje mi czułości rozmowy z nim itd. Pewnie ,że jest cały czas niepewnosc ale jakos jest ale nie wpływa na moje zycie poki co.Normalnie funkcjonuje. Robie swoje. Może to kwestia czasu bo mam zajęcie. Sama nie wiem czego jeszcze chce.Z jednej strony bardzo go potrzebuje ale z drugiej chyba mój rozum zaczyna dochodzic do głosu ze nie mam sensu się katowac .Jak bedziemy mieli razem byc to bedziemy jak nie to.Niech sie dzieje co chce.I nie zaleznie od tego co bedzie ja sobie z tym poradze:) teraz juz wiem.Jeszcze miesiac temu byłam w czarnej rozpaczy.
herbatka90 zazdroszczę, naprawdę. Ja wczoraj dowiedziałam się, że em zaczyna podbijać do mojej koleżanki, tępej, głupiej, słodkiej idiotki. I choć wiem, że świadczy to tylko o nim, to mam dość, boli jak skurczybyk. Spora część mojej ciężkiej pracy nad dochodzeniem do siebie legła w gruzach, zaczynam dziś od połowy drogi, jutro mam urodziny, wspaniały prezent. Wczoraj musiałam to zapić, dziś pierwszy dzień kiedy zmierzę się z tym na trzeźwo, czuję, że brak mi sił, wiary. Ile jeszcze przyjdzie mi znieść, zakończyłam już sesję, nie mam zajęcia, zaczynam wariować bo nawet kiedy je miałam to średnio pomagało. Przyjaciele nie umieją mi pomóc, mamy nie chce już martwić bo strasznie przeżyła to razem ze mną, czuję się z tym sama, nie umiem sobie pomóc, przetłumaczyć, emocje biorą górę i tylko w Was jeszcze moja nadzieja, bo tylko z Wami mogę jeszcze bez przeszkód gadać. Dziś znów pójdę na cmentarz do babci, znów mi się śniła a to jedyne miejsce, w którym bez przeszkód mogę się wypłakać. To już prawie 2 miesiące, myślałam, że teraz już to będzie tylko do przodu.
troskliwa
Jestem w stanie sobie wyobrazic co czujesz i wiem ,że nie jest Ci łatwo.Musisz jednak się pozbierać nie dla innych tylko dla siebie.Pewnie każdy Ci to mówi lecz nie każdy zdaje sobie sprawe jakie to jest ciężkie.Iść dalej i zostawić to sprawe za sobą i chyba nic innego Ci nie zostaje.Wmawiaj sobie codziennie rano ,że nikt na tym świecie nie jest w stanie mnie zranić.Ze tylko Ty i wyłącznie Ty jestes najwazniejsza. Każdy dziś troszczy się o własny tyłek zrob to samo.Cholera co to za facet który dobrze wie jak to przezywasz i nic z tym nie zrobi. A wręcz robi coś przykrego przed Twoim nosem? No dla mnie to on nie ma serca. Kochana nie masz teraz łatwo. Wyobraz jednak sobie ,że masz teraz wolne i mozesz zrobic ze swoim czasem co chcesz.Zadbaj o siebie idz pobiegac na rower. Wyjdz gdzies ze znajomymi ( i ciesz się że ich masz bo mnie wszyscy zostawili i całe szczescie bo okazało się co to za fałszywe swinie.
) . Ja jestem pewna ,że prędzej czy pozniej spotkasz coś lubo kogos co bedzie sprawiało ,że zycie znow nabierze sensu. Tylko musisz sie przełamac i zrobic to dla siebie.Jestes wspaniała bo potrafisz pieknie kochac tylko kochasz nie własciwa osobe. Ja nastepnym razem i radze Tobie to samo uważaj kogo kochasz.I pewnie wiele osob by sie ze mna nie zgodziło ale nie warto dawac z siebie 100% w miłosci. Trzeba miec głowe na karku i zostawic troche miejsca tylko i wyłacznie dla siebie. Prawda jest taka ze obie o tym zapomniałysmy. Ja wrociłam na ziemnie.I jestem pewna ze kiedy juz spotkam kogos to juz nie wejde obiema nogami do wody , jedna juz zawsze bedzie stała na brzegu
ściskam Ciebie mocno
i wierze ,że dasz rade!!!
Super napisane! I masz 100% rację, niestety. Zatraciłyśmy siebie w tym wszystkim i to był nasz największy błąd. Moim błędem było jeszcze wpojenie mu jaki to nie jest wspaniały, dopieszczenie go w każdym calu a on, kiedy poczuł się na tyle silny i dowartościowany, że da sobie sam radę, zostawił mnie, bez nawet "dziękuję", wręcz przeciwnie, powiedział, że wcale mu nie pomogłam. Haha, firma, studia, wychodzenie z psem, remont, wsparcie... Jak można być takim podłym. Dziewczyny nigdy nie popełnijcie tych błędów!
Przykro mi, że nie masz przy sobie przyjaciół, ja mam ale powiem Ci szczerze, że bardziej potrzebuję kontaktu z obcymi ludźmi, powoli zaczynam do nich wychodzić i wtedy jest mi lepiej, z dala od domu, tego całego bajzlu i ludzi, którzy patrzą na mnie przez pryzmat mojej historii. Do dziewczyny z pociągu też zamierzam kiedyś się wybrać, ciągle jesteśmy w kontakcie, kto by pomyślał! Z Tobą też chętnie bym się spotkała, zaczynam brać życie od innej strony, szukać w nim innych wartości. Wtedy mi lżej. Szkoda tylko, że nie trwa to cały czas, że to ucieczka na parę chwil, a potem wszystko wraca.
Dziękuję Ci za wsparcie, i zrozumienie, które tak ciężko znaleźć w swoim otoczeniu!
ojej.. a ja czuje sie fatalnie ze taka uległa jestem! cos sobie postanowie i nie mija jeden dzien i rezygnuje z tego (ide za głosem serca)
W moim przypadku to jest najgorsze co moze byc. słuchac serca. spedziłam weekend z przyjaciółka i bardzo dobrze sie z tym czułam. zapomniałam o wszystkich problemach. i w ten weekend moj były wypisywał do mnie jak sie bawie, co robie, ze mam uwazac na siebie.
czyli wykazywał zainteresowanie. niestety jestem słaba psychicznie! moj ex zaproponował wspolny wyjazd na weekend. oczywiscie zgodzilam sie. i na moje nieszczescie bylo super
dobrze bawilismy sie i widzialam ze tez sie swietnie czuje w moim towarzystwie. był to bardzo udany weekend. i teraz mam doła ze spedziłam super weekend ze swoim byłym. zle sie z tym czuje. jestem podłamana... mam pewne obawy ze to juz niedlugo skonczy sie i odejdzie na zawsze...
wiem, wiem pisałam juz to nie raz. ale teraz juz ostatni i musze to zrobic bo widze ze zle wpływaja na mnie spotkania z nim. musze powiedziec dosyc! albo jest ze mna albo niech spierdala. proste prawda? nie dla mnie! bo ja wciaz kocham... ![]()
a ja mam taka wielka ochote spotkac sie z kims kto mnie rozumie... moje przyjaciołki nie przeszły przez to co ja i dlatego nie potrafia zrozumiec moj bol i doradzic mi. nie wiedza same jak mi pomoc
11panienka11 Musisz zdobyć się na rozmowę z nim, żebyś wiedziała na czym stoisz, czy on chce żebyście byli razem czy tylko relacje kolega-kolezanka. Nie tkwij w ciągłej niepewności. Wiem, że ciężko jest podjąć rozmowę sama to nie tak dawno przechodziłam. Ale uważam, że lepiej jest wiedzieć co i jak, niż ciągle ta niepewność.
Mam dylemat tak swoją drogą. Od jakiegoś czasu piszę ze swoim byłym. Napisał mi ostatnio, że chce żebyśmy zaczęli jeszcze raz. Nie wiem co zrobić z jednej strony tęsknię za tym, co było, ale z drugiej cały czas mam w głowie jeszcze to jak mnie zostawił. Mamy się widzieć w ten weekend. Nie wiem co powinnam teraz zrobić, mam mętlik w głowie. ;(
Anet20 to Ty sama podejmiesz tą decyzję, i myślę, że nawet jeśli będziemy Ci odradzać to Nas nie posłuchasz bo niestety, ale tylko ty wiesz co czujesz i Go znasz. Proponuję Ci, poszukaj odpowiedzi w sobie. Zadaj sobie parę pytań, do weekendu masz sporo czasu, czy znałaś go wcześniej z tej strony, z której pokazał się podczas rozstania? Czy będziesz w stanie mu zaufać w 100% jeszcze? Czy nie będziesz powstrzymywać się z każdym gestem czy słowem, żeby tylko go przypadkiem nie urazić i nie odszedł ZNÓW? Czy patrząc na Jego smutną minę czy gorszy dzień nie będziesz drżała w sobie, że chce znów odejść? Czy jeśli dojdzie do ślubu, wyobrażasz sobie, że może być z tego powodu tak samo szczęśliwy jak Ty, i szczery? Zadaj sobie pytania o najważniejsze wartości w swoim życiu, o sprawy, które są dla Ciebie najistotniejsze, a potem skonfrontuj Jego osobę z odpowiedziami. Ja tak robię, i wiesz co, nawet nie zdawałam sobie sprawy, na ile rzeczy godziłam się wbrew sobie, swoim przekonaniom! Byłam z rozwodnikiem, kobieciarzem dla którego seks i miłość to 2 różne rzeczy, i Go pokochałam całym sercem, choć już wiem, że nie powinnam! Ale teraz, kiedy odszedł, i widzę jego brak moralności i inne 'zalety' staram się wycisnąć jak najwięcej na przyszłość. I tworzę sobie listę pytań w głowie, na które pewnych odpowiedzi, po prostu nie będę akceptować! I choć kocham em, nieziemsko, to... spojrzałam na niego obiektywnie, i nie chciałabym być z takim człowiekiem. I teraz kiedy to do mnie dotarło to wbrew pozorom boli to bardziej niż te nadzieje, że może wróci.
11panienka11 myślę, że się wykończysz jak tak to zostawisz! Ale gdyby miało być dobrze to by było, nie zostawiłby Cię. Ten super kontakt jak dla mnie to tylko na parę chwil, a nawet gdybyście to siebie wrócili to byłoby znów fajnie, a potem znowu szara rzeczywistość i co jeśli jaśnie książę znów zacznie się nad Wami zastanawiać? Kurcze, ciężka sprawa, ale pamiętaj, że większość facetów na zawołanie umie wyłączać uczucia i emocje i pewnie tak samo umieją je też włączać... W niedzielę miałam urodziny, em mi wysłał życzenia, w stylu że życzy mi wesołej minki, mój piękny uśmiech by nie zgasł i takie tam hmmm... mógł sobie w ogóle darować. Twój może też się bawi w jakieś podchody...
338 2012-06-26 16:37:46 Ostatnio edytowany przez 11panienka11 (2012-06-26 16:53:03)
Anet20
nie mysl o tym co powinnas zrobic. nie ma sensu zastanawiac sie co bedzie. poczekaj do weekendu co on Ci powie i jak bedzie przebiegało spotkanie. uwzam ze powinnas spotkac sie z nim i dowiedziec sie co ma do zaoferowania. i nie podejmuj zadnych decyzji w ten weekend. wez go na wstrzymanie. niech pomeczy sie on troche. niech postara sie.
podobno krecił juz z jakas laseczka? to juz koniec? juz ktorys raz chce wrocic do ciebie prawda? ale on wyjechał. i tak na odległosc macie probowac jeszcze raz?
Ja tez postanowiłam w ten weekend pogadac ze swoim byłym. zapytac sie go jak on to wszystko widzi? i powiedziec mu jak ja sie w tym wszystkim gubie.
339 2012-06-26 17:53:24 Ostatnio edytowany przez Marti83 (2012-06-26 17:55:22)
troskliwa, super to napisałaś
Mam dokładnie tak samo jak Ty, też spojrzałam obiektywnie i stwierdziłam, że bardzo naginałam siebie w tym związku (choćby inny system wartości czy poglądy na ważne sprawy) i że dobrze się stało, że już w nim nie jestem. A co do przyszłego związku też mam teraz lepszy obraz jak to wszystko powinno funkcjonować. Pozdrowienia dziewczyny ![]()
340 2012-06-27 11:59:30 Ostatnio edytowany przez Anet20 (2012-06-27 12:01:45)
podobno krecił juz z jakas laseczka? to juz koniec? juz ktorys raz chce wrocic do ciebie prawda? ale on wyjechał. i tak na odległosc macie probowac jeszcze raz?
Tak kręcił. Powiedziałam mu, że miał szanse ułożyć sobie życie z kimś innym, więc dlaczego tego nie zrobił. To odp mi że to ja tak uważam, że miał szanse ułożyć sobie życie. I to, że się spotykał z innymi dziewczynami nie oznaczało, ze to coś poważnego i że wiązał z nimi przyszłość. Powiedział, ze w pewnym momencie doszedł do wniosku, że jesteśmy sobie przeznaczeni.
Tak już 2 raz chce żebyśmy do siebie wrócili. Wyjechał i mieszka w Wawie. Nie wiem jak on sobie wyobraża teraz ten związek, myślę, że wszystkiego dowiem się w sobotę.
Na pewno nie podejmę decyzji w ten weekend. Nie dam rady. Mam 3 zaliczenia i muszę się na tym skupić. A spotkanie dobrze nam zrobi. Zobaczę jak się będzie wobec mnie zachowywał. I czy na prawdę jak to on powiedział ''zmienił się''.
Troskliwa
Na 100% nie można ufać nikomu, przekonałam się już o tym. I myślę, że on też zdaje sobie z tego sprawę, że nie będę mu ufała w 100%.
Odzwyczaiłam się od niego, zrobiłam się szczera do bólu i na pewno nie będę powstrzymywała się z każdym słowem, żeby go nie urazić, bo on nie myślał o mnie kiedy się rozstawaliśmy, a ja jestem taka, że jak ktoś mi tak ja tej osobie.
Nie będę się na razie zastanawiała nad tym wszystkim. Zrobię to po tym weekendzie kiedy będę miała już za sobą zaliczenia i chwilę tylko dla siebie i swoich przemyśleń.
Oczywiście zdam Wam relację po weekendzie co i jak ![]()
w pewnym sensie zazdroszcze Ci ze były chce wrocic... sama bardzo ciekawa jestem co powie Ci w ten weekend. jak rozmowa bedzie przebiegała. zrywajac z Toba mowił ze wypalił sie? pozniej sam nie wiedział czego chce? a teraz twierdzi ze jestescie sobie przeznaczeni?
oby był pewny swoich uczuc.
bo czy mozna dojsc do wniosku ze sie nie kocha a po czasie stwiedzic ze było sie w błedzie? trzeba rozstac sie , nabrac dystansu aby wiedziec ze to ta jedyna? ciekawa jestem czy ktos tak miał...?
u mnie jest podobnie. wypalił sie, a teraz widze ze sam nie wie czego chce-ale nie rozmawiamy na ten temat. niestety bede musiała sama zaczac rozmowe bo jak widzicie cały czas meczy mnie to.
Musicie o tym pogadać, bo inaczej się zamęczysz.
Teraz ja nie wiem co czuję, znalazłam się w kropce. To straszne, ale czuję taki dystans do niego, że aż sama się dziwię, że tak potrafię. Mam nadzieje, że po tym weekendzie będę wiedziała co zrobić.
Widzę ,że sytuacja każdej z nas się nie zmienia. Wszystkie tkwimy w niepewności.Ja się dziś widziałam z byłym. Było to krótkie spotkanie. Jutro egzamin itd. Mało czas na wszystko. Oczywiscie nie obyło sie bez rozmów na temat przyszłosci i jak on sobie to wszytsko dalej wyobraza.Nic się nie dowiedziałam.Zapytał czy możemy o tym pogadac po sesji.co zrobic zgodziłam się. Więc dopiero okolo 6 lipca dowiem się co mu w głowie siedzi.Dzis zabrał mnie na lody i chwile pogadalismy o zwykłaych codziennych sprawach.Zapytał się mnie co sie ze mna stało ,że inaczej sie zachwouje ,że jestem bardziej pewna siebie.Miło ,że zauwazył bo wiele rzeczy sie zmieniło i to moze nie koniecznie bedzie wypływac dobrze na moje i jego relacje.Powiedziałam mu ,że jesli beda mnie bolały te spotkania(bede cierpiała z powodu cudownego spedzania czasu z swoim byłym-chyba cos o tym wiecie dziewczyny
) to bez wahania z tego zrezygnuje.Bardzo sie zdziwił...
Ciekawe jak sie potocza pewne sytuacje. Coś czuje ,że któras z nas w koncu zejdzie sie z byłym.Tylko która i czy to bedzie dobra decyzja...Czas pokaze:)
a ja cos czuje ze wiecej niz jedna z nas wroci do byłego. prosze was dziewczyny piszcie o waszych zmianach w zyciu jakie nastepuja. chciałabym wiedziec czy ktorejs udało sie wrocic a jak wrocilyscie to jak jest miedzy wami. to taki nasz wspolny pamietnik z tych ciezkich chwil i miło bedzie usłyszec ze ktorejs z nas udało sie.
u mnie jak narazie powrót nie jest mozliwy. chociaz moj były zaczał starac sie. mówił ze slicznie wygladam ze mnie nie poznaje,robił sniadanie, nosił mnie na rekach... zachowywalismy sie jak para. ale jest jedno wielkie ale-nie rozmawialismy o nas i tu jest najwiekszy problem.
Z jednej strony dziewczynki współczuję Wam, ja przynajmniej wiem, że muszę nauczyć się żyć na nowo, bez niego. Z drugiej jednak strony, trochę Wam to moje głupiutkie serce zazdrości, że w ogóle możecie o tym myśleć, że macie nadzieje. Do mnie em nawet nie napisał smsa, zupełnie ma gdzieś mnie i to jak się trzymam, pewnie uważa, że tak będzie mi łatwiej... Hmm, pewnie tak jest, tylko że czuję się strasznie taka... sponiewierana, zapomniana... nie umiem tego określić. To przykre uczucie.
Dziś cały dzień się ucze.I przyznaję ,że myślami co chwilę uciekam do wspomnień marzeń.Rezultat nie wiele umiem na ważny egzamin.Ale sie nie załamuje długa noc jeszcze jest.Bardzo bym chciała usłyszeć właśnie dziś teraz od niego słowa pociechy ze dam rade i ze bedzie ok.Lecz nie bede pisać do niego i uzalać sie nas soba.Cały czas sobie powtarzam ,że go nie potrzebuje.I coraz czesciej faktycznie tak naprawde sadzę.Uczucia są i sie nie zmienia z dnia na dzien . Lecz czuje ,że potrafie nad tym panować.Za tydzień o tej godzinie bede po wszytkich egzaminach.I bede bardzo szcześliwa.Oby więc do nastepnego tygodnia.:)
Anet20
cały czas czekam jak wyszło spotkanie z eks? chyba dobrze skoro nic nie piszesz?
348 2012-07-03 10:34:43 Ostatnio edytowany przez Anet20 (2012-07-03 10:39:00)
Hej! Wybacz, że dopiero dzisiaj piszę, ale wczoraj nie bardzo miałam czas,żeby wejść i napisać.
No więc tak. Jak się spotkaliśmy na początku było trochę drętwo, nie wiedzieliśmy jak się zachować i w ogóle, no ale to minęło po pewnym czasie. Na początku nie rozmawialiśmy o nas. Siedzieliśmy w jego mieszkaniu (dodam, że nocowałam w niego)
piliśmy piwo, aż w końcu zaczął mnie przytulać itp. Ale dalej nie poruszaliśmy naszego tematu. W końcu ja nie wytrzymałam i powiedziałam, wiesz, że musimy pogadać o nas? No i się zaczęło. Zapytałam go jak on sobie to teraz wyobraża a on na to, że chce, żebyśmy się spotykali i powoli na nowo zblizali do siebie, az w końcu będziemy gotowi na to zeby sobie zaufac i bez jakiegokolwiek ale być razem. Jestem za tym. Nie ufam mu na tyle, żeby od razu do niego wrócić. Ale kiedy zadałam mu kolejne pytanie...a brzmiało ono dlaczego chce wrócić powiedział "NIE WIEM, SAM NIE WIEM CZEGO CHCE TERAZ" to się "załamałam". Ale przestałam drązyć temat. Pomyślałam sobie pewnie chce sie zabawić i tyle, ale mając ten dystans do niego nie ruszyło mnie to na tyle, żeby robić z tego jakieś wielkie halo. Pomyślałam sobie jeżeli on mi tak to i ja jemu. W niedziele rano jadąc do szkoły(razem jechaliśmy) pisałam z kolezanką smsy, on chyba pomyślał ze z kolega jakims, bo chciał wiedzieć niby z kim pisze ale nie powiedzialam mu. Niech sobie myśli co chce. Powiedział, że jeżeli chce w nim wzbudzic zazdrośc to mi się nie uda, bo takie rzeczy go już nie ruszają. Wcale nie myślałam o tym żeby wzbudzać w nim zazdrośc, ale skoro tak to odebrał... jego sprawa. Na pożegnanie pocałował mnie bardzo czule. No coż pomyślałam: zmienił sie na tyle, ze pewnie nawet pocałunki go nie ruszają. No ale nic. Wieczorem wróciłam do siebie do domu i akurat szykował sie mała imprezka więc sobie na nią poszłam.
oczywiście napisałam A., że ide do kolegi na bibe, na początku "a to spoko idz
) jakby go nic nie ruszyło, ale potem zaczął wypytywać gdzie ta impreza itd.
Wczoraj wieczorem napisał mi coś takiego "Powiedz mi jedno, czy Ty chcesz, żeby między nami było coś więcej czy nie. Odp wprost i szczerze....Nie baw się... ok?" rozwinęła sie troche rozmowa z czego ja napisałam ze dopóki nie zobacze ze mu zależy to nic nie bedzie z tego. No i ze myślałam ze to on sie chce zabawić, bo przeciez sam powiedział ze nie wie czego chce, a on na to, czy gdyby chciał sie zabawic to dawałby mi buziaka na pożegnanie? W końcu wyszło na to że mu zalezy i chce zebyśmy się spotykali. Pytał czy przyjadę do niego za 2 tyg (akurat mam ostatni zjazd w szkole) więc pewnie pojedę do niego, ponoć chce mi jakies fajne miejsce pokazać. W ten piątek on przyjeżdza zobaczymy jak to będzie. ![]()
Budząc się obok niego rano w niedziele pomyślałam sobie CHCIAŁABYM, ZEBY TAK BYŁO CODZIENNIE. Ten weekend zaliczam jednak do udanych
Nie angazuję się w to na maksa, bo wiem jak to się może skończyć. Z dystansem, powoli, nie ma sie co spieszyć, co ma być to będzie ![]()
Anet20
Twoja historia może się skończyć bardzo dobrze.Ja uważam ,że to teraz Ty przejmujesz kontrole nad tym co będzie między wami i bardzo dobrze. Im bardziej on to zobaczy tym bardziej będzie tylko Twój. I wiem ,że to nie ładnie ale Ci zazdroszczę ;p ja nie mogę liczyć na coś takie ze strony byłego. Życzę Ci z całego serca powrotu ale takiego na dobre.Pięknej i szczerej miłości ( o ile taka istnieje)
. Czuję ,że będzie dobrze sądząc po tym co piszesz.
Moja sytuacja się nie zmienia i nie zmieni.Zaczynam sie zastanawiać czy nie zerwać z nim zupełnie kontaktu póki jakoś sobie z tym radzę.Wróćic do siebie nie wrócimy , a prawda jest taka ,że prędzej czy pózniej albo ja albo zacznie sie z kims innym tez spotykac. I co wtedy?Nikt przy zdrowych zmysłach nie pozwoli na spotkania z ex. Sama nie wiem.Lepiej chyba mieć to kolejne łamanie za sobą.Tylko to trudne bo kiedy sie widziemy to sie cieszymy jak głupki do siebie.I jak ja mam mu powiedzieć żegnaj.On chce teraz czegos innego od życia i z jednej strony to szanuje.Sama mam ostanio wiele znaków zapytania. Bo zaczynam spoglądac na innych facetów i sobie wyobrażać jak to by było być z kimś innym czy lepiej czy nie.Cięzka sprawa nie można przeciez mieć wszytskiego. Z jednej strony pewna więz miedzy nami a z drugiej wątpliwości. Wszytsko zaczyna się mieszać...
350 2012-07-03 17:58:31 Ostatnio edytowany przez troskliwa (2012-07-03 17:59:48)
Anet bardzo się cieszę, że to Ty jesteś teraz górą, bo jesteś! Ja też mam nadzieję, że Wam się uda i będziesz szczęśliwa, oby to była miłość, tego Ci życzę. Fajnie, że teraz to Ty rozdajesz karty, będziesz miała wpływ i to realny na cała sytuację, super. Najgorsze co może być to bezradność. Ja wczoraj widziałam em, udał że mnie nie widzi. Nogi zrobiły mi się miękkie i poczułam ból i żal, że jak tak można. To on odszedł, a tu znów odwraca kota ogonem, rany, już zapomniałam jaki był w tym dobry! Potem przyszła refleksja, że on się po prostu boi, boi się spojrzeć mi w oczy, woli żyć tak, jakby mnie nigdy w jego życiu nie było. To smutne, smutne że jest takim dupkiem i nawet temu nie umie stawić czoła, tchórzem, bo tak mu łatwiej! I wiecie co, wczoraj jeszcze przed tym spotkaniem poczułam pierwszy raz, że w sumie dobrze mi bez niego, nie lepiej, nie gorzej, inaczej, ale dobrze. Po tym 'spotkaniu' wiem jeszcze, że to ja wyjdę z tego górą, że to ja jestem ta silniejsza. Pracuje nad sobą, dążę do swoich celów, marzeń, dam radę, stworzę siebie taką, jaką zawsze chciałam być. Uczę się żyć dla siebie, a nie dla niego. Dojrzewam też dla siebie, choć mam nadzieję, że wejdziemy na siebie za parę lat i zobaczy, zrozumie kogo stracił. Herbatka myślę, że powinnaś zrobić podobnie, z Twoich wypowiedzi wynika, że jesteś przy nim szczęśliwa, ale nie chcesz z nim być! Może lepiej teraz odciąć tą pępowinę, która jak sama zauważasz, kiedyś może Ci ciążyć w relacji z innym człowiekiem? Wiem, że to trudne, ale zobacz, razem dajemy radę, już tyle tygodni razem tu trwamy
Ściskam Cię mocno i życzę żebyś poznała super ludzi, którzy Ci pomogą. Uwierz, że są wszędzie, trzeba tylko zacząć się rozglądać i otworzyć na nich i na świat, ja się dopiero tego uczę, a już jest super! Buziaki!!
Anet20
ciesze sie ze wszystko idzie w dobrym kierunku. ale mnie rowniez by zmartwiło jego stwierdzenie "NIE WIEM, SAM NIE WIEM CZEGO CHCE TERAZ" Obawiam sie ze moze znowu dojsc do takiej sytuacji ze zacznie miec watpliwosci i ponownie zerwie. dlatego najlepiej małymi kroczkami isc do przodu i nie angazowac sie za bardzo.
herbatka90
ale ty pisałas ze masz spotkac sie ze swoim eks po 6 lipca to juz niedługo... czy cos sie zmieniło w tej kwesti?
a teraz ja ![]()
oczywiscie nie rozmawiałam ze swoim byłym bo nie było okazji.... wiec odkładam to ponownie na pozniej. lecz dowiedziałam sie ze on sam chciał ze mna pogadac. ze mniewa momenty ze ma ochote wrocic do mnie i chce ze mna o tym pogadac, ale... ale zawsze jest cos co go powstrzymuje przed tym. ze zawsze jest jakis problem ktory powoduje ze jak narazie odkłada to. podobno cały czas mysli o powrocie do mnie... wiec zastanawiam sie czyciagnac go za jezyk i zaczac rozmowe z mojej inicjatywy czy poczekac na ruch z jego strony?
tak duzo się zmieniło bo od tego czasu się widzieliśmy 2 razy. Jednak to nie były długie spotkania. Jakies 1.5 h wyskoczylismy na loda, pogadac. Jednak każda nasza rozmowa wkracza czy przez tel czy normalnie na nasz temat. Jak to bedzie itd. I powiedział mi jasno ,że nie będziemy teraz razem ale że chce sie widywać tak czesto jak bedzie to możliwe. Ostanio powiedział mi przez telefon ,że nie wie czego chce że sam siebie już nie ogarnia.I generalnie nie wie nic...I że pomysli o tym wszytskim jak bedzie po sesji.A sesja na jego kierunku trwa i trwa ;p spotkac sie spotkamy ale jakos moze 16 lipca.Pogadac. Tylko o czym znowu o tym samym.Już to przerabialismy. Nie chce zrywac kontaktu to byłoby dziecinne tym bardziej ze sie na siebie nie gniewamy. Pytanie do was. Jak zrobić zeby sie wyluzować ale na tyle zeby miec ochote na fajne i miłe spotkania z byłym. Ja mam jednen pomysł spotykac sie dodatkowo z innymi facetami. Czy to moze pomoc w jak ja to mowie wyluzowaniu się i nabraniu duzego dystansu do spotkań z byłym.?
ja jak spotykam sie ze swoim bylym to nie rozmawiamy o nas. nie rozstrzasam naszego rozstania. dlatego nasze spotkania sa ostanio bardzo mile i ciekawe. bawimy sie swietnie razem. jestesmy wyluzowani. moze dlatego on teraz ma takie wielkie watpliwosci. na poczatku było kategoryczne nie z jego strony. mowił ze powinnismy znalezc sobie nowych partnerów. a teraz cały czas zastanawia sie nad powrotem. wiec wyluzowanie i dobra zabawa z moim eks powoduje ze on coraz bardziej jest na tak
tylko do naszego powrotu jeszcze baaardzo długa droga. nie wiem czy pisałam ale zaproponował wspolny wyjazd na wakacje ze znajomymi...
Dziewczyny !
Też się cieszę, że to ja teraz rozdaję karty
nie pozwolę na to, żeby jakikolwiek facet traktował mnie inaczej niż ja sobie to "wyobrażam". Nie dam się wciągnąć w nic, co nie daje mi jakiejś pewności na przyszłość. A. zapytał mnie dziś, czy chcę związku czy bawić się, bo on stwierdził, że jednak ja chciałabym imprezować... Nie ma do tego podstaw, ale jak to on napisał przeczuwa to. Na chwilę obecną, to ciężko mi cokolwiek powiedzieć czego ja w tym momencie chcę. Dopóki nie zobacze jak bardzo mu zależy to myślę, że nie ma sensu nawet o tym gadać.
Ale o mnie już koniec. Nie jestem tu najważniejsza
Myślę, że spotkania z kimś innym duuużo dają i nabiera się w pewnym stopniu dystansu. Tak było w moim przypadku. Wiadomo, nie każdy reaguje tak samo, ale spróbować nie zaszkodzi ![]()
Mam nadzieję, że wszystkim Wam się ułoży, jeżeli nie z byłymi to z kimś kto będzie o wiele bardziej wart Waszej miłości, trzymam za Was moje Drogie kciuki.
Bardzo się cieszę, że Was mam, bo gdyby nie Wy to nie miałabym z kim się tym wszystkim podzielić. Moja kumpela uważa, że źle robię, że w ogóle spotykam się z byłym. Wcale mi tym nie pomaga ;/ dlatego nawet z nią już o mojej sytuacji nie gadam.
Czasem myślę sobie, że chciałabym mieć takie kumpele nie tylko wirtualnie, ale i tak na żywo
Dziękuję Wam Laseczki
;*
Myślę podobnie jak Wy, że spotkania z innymi dobrze robią. Ogólnie z innymi ludźmi, z facetami też. Herbatka myślę więc, że dobrze Ci to zrobi. Nie ma to jak klin klinem, niestety. Jeśli macie taką okazję to to róbcie, życzę Wam żebyście poczuły wreszcie to coś z wzajemnością, czy przy eks czy kimś nowym, i problem sam się rozwiąże
Albo chociaż zobaczycie świat w innych kolorach i odzyskacie wiarę
Ja narazie nie mam ani okazji ani nie jestem na to gotowa, ale czasem myślę też o tym że chciałabym... ![]()
Jestem już po niby ostanich egzaminach.Lecz się okazało ,że jeden zostanie anulowany z racje tego ,że nikt nie zaliczył
więc sesja wydłuża mi się do 13 lipca xD mój były jest teraz na działce z kolegami od wtorku.Trochę sobie myślę co tam się może dziać. Ale potem schodze na ziemnie i mówie sobie a co Ciebie to intersuję
To wolny człowiek tak samo jak ja.I pozwól sobie na odrobine luzu. Więc oświadczam ,że 13 po egzaminie umówiłam sie na impreze i mam Nadzieje ,że mój kolega zabierze swojego kumpla bo bardzo mi się spodobał:) miło by było się zaczać z kimś spotykac i poczuc motylki w brzuchu:) nie mogę się doczekać.U was jak dziewczyny? Jak wakacje:) szkoda ,że nie mam takich znajomych w realu.Tutaj moge mowic wszytsko i wiem ,że mnie rozumiecie bo przchodzice przez to co ja.
Moja sesja kończy się dopiero 15 lipca, także też wakacji jeszcze nie mam ;( Ale kto powiedział, że między czasie nie można się zrelaksować na imprezie? ;> spotykajcie się dużo ze znajomymi to na prawdę jest świetny sposób na to, żeby oderwać się od codziennych problemów ![]()
Też żałuję, że nie mam takich znajomych w realu...ale cieszę się, że w ogóle Was mam ![]()
Dziewczyny fajnie byłoby się dowiedzieć o was coś wiecej. Piszcie do mnie na e-maila jak macie ochotę .zuzka-bdg@o2.pl ![]()
359 2012-07-06 17:47:04 Ostatnio edytowany przez troskliwa (2012-07-06 17:50:18)
Pewnie, bardzo chętnie
Ja też bym się o Was z chęcią dowiedziała czegoś więcej, czuję się z Wami zżyta w pewien sposób
A może gg też, macie? Moje gg 4287369
PS. Ja właśnie wróciłam z nad wody, wyglądam jak indianin
Co do sesji to trochę Wam zazdroszczę, macie zajętą głowę, ja swoją już skończyłam, znaczy się wracam do tego tematu we wrześniu jeszcze hmm...
360 2012-07-06 22:57:20 Ostatnio edytowany przez Katerine (2012-07-06 23:09:09)
Cześć trochę mnie tu nie było
Też skończyłam już sesje- niestety...:/ Przez to więcej myśle o byłym. Wiadomo uczysz sie to MUSISZ zebrać myśli na nauce chociaż troche a teraz nie mam na czym innym skupić myśli niż były. ;/ Załamka...Ciągle tylko wspomnienia i wspomnienia przypominają mi się zdarzenia o których myślałam że już zapomniałam. Teraz mam praktyki. Od 3 dni jakieś zdarzenia lub rzecz przypomina mi o nim. ;/
2 dni temu miałam się spotkać z kolegą z którym piszę przez neta od 2 m-cy kolega kolegi z innego miasta (sam napisał) ale coż Znów spotkanie nie wypaliło już 2 raz z jego winy. Gdy się nie odzywałam (Brat mi mówił żebym go olała bo jakiś dziwny) zaczął pisać smsy że przeprasza że może przyjechać w sobote, choć mówił że zazwyczaj ma zajętą (ten kolega) że wie że źle zrobił, że mu głupio że nie dał rady się spotkać czy się obraziłam itd. Troche z nim gadałam, że to nie poważne że on wcale nie chce się spotkać. Już od dwóch dni się nie odzywa. Ta sytuacja skojarzyła mi się z tym jak były ze mną zrywał ( i zaczęlam się zastanawiać czy gdybym go prosiła, błagała to może inaczej by to wyglądało i może by wrócił. )
Wydawało mi się że kontaktowanie się z kolegą, może spotkanie, mi pomoże jednak zauważyłam że jest tylko gorzej
Zaczyna mi się przypominać że były nie traktował mnie tak na poczatku znajomości, odzywał się, codziennie gadaliśmy niezależne od pory dnia. Gdy zdarzyła się sytuacja że spotkanie nie wypaliło z jego winy to tak jak w tym przypadku z kolegą "machnęłam na to ręka że każdemu może sie zdarzyć że coś mu nagle wypadnie." i co z tego mam to że później mnie zostawił i wiem że nie wróci. Postanowiłam że nie bede żadnemu facetowi dawać drugiej ani trzeciej szansy bo ja jej nie dostaje. Nie wiem tylko po co ten kolega czasem do mnie pisze. Zawsze koło 23. Kilka razy czułam że mu się narzucam wiec przestałam. Jakby chciał sie spotkać to by sie spotkał od razu. W głowie mam nadal zachowanie byłego, które było zupełnie inne i "serce mnie boli" przez to bo wiem że to już nie wróci...
Najgorsze jest to że powinnam się zacząć już z kimś spotykać nawet tak po prostu jako znajomi na razie. Prócz tego kolegi z którym może jeszcze się spotkam nie mam nikogo (w sensie kolegi) z kim mogłabym pogadać czy się spotkać. Brakuje mi tych wiadomości na telefonie "Co robie jak minął dzień?" tego zainteresowania. Czasem sobie nawet myśle że lepiej byłoby dla mnie gdybym w ogóle go nie poznała ;/ Jeszcze łapie się na tym że gdy dostane smsa to mam nadzieje że zobacze tam imię byłego ;/
Przez wakacje były zapewne pozna kolejną panne a ja nie moge nadal myslec o nim i stac w miejscu ;/ Kumpela powiedziała mi że " Przeżywam to" ale ona nigdy nie została porzucona ma faceta 3 lata który ją kocha wiec "Syty głodnego nie zrozumie"... Ostatnio spacerowałyśmy po parku i to ona wypatrzyła jakiegoś typa "który PODOBNO miał super oczy" bo ja go nawet nie widziałam... Pewnie dlatego że jestem zbyt ostrożna i wydaje mi się że każdy typ może mnie zranić i troche tez dlatego że nie chce patrzec na innych typów. Innym razem podobna sytuacja kolejny typ a ja WOLNA go nie widziałam. Wolna ale zajęta nie chcąc być zajetą co za paradoks ;/
361 2012-07-09 09:16:08 Ostatnio edytowany przez Anet20 (2012-07-09 10:40:53)
To mój e-mail anet20@vp.pl co do nr gg to wymienimy się przez e-mail jak coś ![]()
moja sytuacja wyglądała tak młodszy o dwa lata zakochany do szaleństwa chciał zmienić dla mnie pracę, która była jego pasją i chociaż ja od niego tego nie wymagałam . oświadczył się po 2 latach chociaż mi się nie spieszyło. sprzeczaliśmy się czasem bo mieliśmy różne poglądy na różne sprawy ale jak on twierdził jak są sprzeczki to jest miłość . w marcu dopadł go kryzys i twierdził że stoi na rozdrożu jak mnie widzi to kocha a jak nie to jestem mu obojętna i wiecie co zaczął mi mówić gdzie ja robiłam błędy . on był naprawdę opiekuńczy na prawie każde moje zawołanie ale oczywiście nie był święty miał swoje wady jak każdy. ja oczywiście wiem że też popełniałam błędy. ale jak pojawił się ten kryzys no to pomyślałam że mogę spróbować to naprawić żeby nie mieć później do siebie żalu. tak więc spróbowaliśmy jeszcze raz ja starałam się nie popełniać wcześniejszych błędów być jak najmilsza tolerować jego niektóre wybryki które wcześniej mi przeszkadzały. on w tym czasie zmieniał prace nawet raz pojechałam z nim w trasę i było super zaczął znowu wspominać o ślubie o wspólnej przyszłości byliśmy razem na weselu u mojego kuzyna i powiedział mi że jako jedyna wytrzymałam z nim najdłużej, był weekend majowy jego mama u nas na grillu a później jego dziwne zachowanie (wcześniej też się czasem dziwnie zachowywał ale tłumaczył się zmianą pracy) i już wiedziałam co jest nie tak i rozmowa przez tel ja byłam w pracy na nocce a on mówi że mam się spodziewać najgorszego i że on mnie coraz mniej kocha i nie wie co to będzie za trzy lata i że chce poczekać za mną w moim domu (bo muszę dodać że bardzo szybko wprowadził się do mojego rodzinnego domu i praktycznie większość czasu mieszkał u mnie a jak mu się nie chciało jeździć do pracy to często brał l4 i spędzał ten czas u mnie) ja mu na to że ma spakować swoje rzeczy i pożegnać się z moimi rodzicami (traktowali go jak członka rodziny a moja mama go wprost uwielbiała) oczywiście w nerwach. i wiecie co czekał do północy pod moją miejscowością aż wszyscy zasną żeby zabrać swoje rzeczy. na drugi dzień zadzwoniła jego mama i pyta co się stało że mam walczyć i dzwonie do niego i pytam czy jest ktoś inny a on na to że i tak i nie. i napisał mi smsa który brzmiał mniej więcej tak : że od dłuższego czasu miał wahania że raz było super a jak było źle to wtedy się wahał i czy miał tak się wahać całe życie i że coś w nim pękło i że uczucie było tak słabe że jakby ktoś się pojawił to mogłoby dojść do zdrady a to nie jest zgodne z jego zasadami więc woli się rozstać ( a ja się dowiedziałam że ktoś pojawił się jakieś ok 2 tyg wcześniej i nawet będąc ze mną na weselu pisał z nią )więc zależy od tego kto jaką zdradę ma na myśli . i wyobraźcie sobie że po tygodniu napisał smsa co u mnie i jak się czuje? nie byłam miła bo napisałam że teraz to już nie jego problem jak ja się czuje i od tego czasu cisza. i chociaż mija drugi miesiąc i jest mi ciężko (i wiem co za ironio losu pracując 300km ode mnie wracał do mnie i jak zmienił pracę i pracuje tu jeździ tam ) to chyba lepiej że się nie odzywa bo powoli sobie uświadamiam że nic do mnie już nie czuje. chociaż ciężko przyjąć to do wiadomości bo kiedyś tak kochał a nawet jeszcze nie dawno tyle obiecywał itp
a najbardziej dręczy mnie pytanie że skoro od dłuższego czasu miał wątpliwości czemu poszedł sobie dopiero jak się pojawił ktoś inny. to nie było uczciwe wobec mnie i najgorsze jest to że mając te wątpliwości nie tylko mnie ale swoją rodzinę i moją utwierdzał w przekonaniu że jest zakochany
trzymajcie się wszyscy ciepło jestem z wami
A tak na marginesie jakieś dwa dni temu pewien 21-letni chłopak z pobliskiego miasta popełnił samobójstwo wjeżdżając pod tira bo zostawiła go dziewczyna smutne
to co ma zrobić 27-letnia dziewczyna kobieta gdy zostawi ja jak się jej wydawało miłość na całe życie?!
No i znowu zaczynaja się schody... ;/ Teraz moja mama zaczyna swoje kazania.''To nie jest chłopak dla Ciebie'', ''rób sobie jak chcesz, ale zobaczysz, ze pózniej bedziesz plakac'', ''dla mnie on nie istnieje'' mam juz tego serdecznie dosc, zyc w zgodzie ze wszystkimi sie nie da, albo tracisz chlopaka, albo rodzine... Nie ma co zajebiste zycie.
odchodzączabierzmnie85 z tego co piszesz wynika, że nie dojrzał on do związku. Powiem Ci tak, em był rozwodnikiem, zostawił żonę pół roku po ślubie, i też mi mówił, że chciał się żenić, że ją kochał tylko potem jakoś tak... co to za miłość ja się pytam?! to żadna miłość, wydawało mu się że kocha, ale to nieprawda. Myślałam, że może rzeczywiście im się nie udało, że we mnie jest tak strasznie zakochany (bo tak się zachowywał) że to ja będę tą ostatnią... Oni nie kochali, ani Ciebie, ani byłej żony, ani mnie... bo jak się kocha to się walczy o związek, bo miłość trzeba pielęgnować, a oni po prostu dali nogę ! Zostawiają za sobą zgliszcza i tego nie rozumieją! Tak samo nie rozumieją znaczenia słów przysięgi małżeńskiej. Popełniają szybko decyzje, które w danej chwili wydają im się słuszne, to my kobiety długo podejmujemy trudniejsze decyzje, ale na koniec jesteśmy ich pewne. Przykre, że byłaś z nim szczęśliwa i na niego trafiłaś, ale podobno wszystko nas czegoś w życiu uczy, a wiek, wiem że czuje się oddech upływającego czasu, ale najlepiej zupełnie o tym nie myśleć, tylko jak, nie umiem Ci powiedzieć. Trzymaj się jesteśmy z Tobą! Ściskam.
Witam ponownie dziewczynki ![]()
Jak miło znowu tu wrócić
W maju pisałam o powrocie do exa:) i znowu została porzucona. Słodkie nie???? Wczoraj jeszcze pisał sweetaśne smsy, a ziś bum
Rozumie wypalenie, brak miłości... Ale dla mnie to już jest poprostu szczyt szczytów... Nie mona tak się bawić czyimiś emocjami... to powinno być karalne:/ a z drugiej strony... mam czego chciałam. Proszę o słowa otuchy
Bo chyba nie wyrabiam...
Z poważaniem
Naiwna
))\
Nadzik25,
Specjalnie się zalogowałam żeby dodać Ci otuchy. Już trochę dni tu nie wchodziłam.
Pamiętam Twoje wcześniejsze posty, były tak podobne do moich...
Wiem co teraz przeżywasz i wiem, że rady niewiele tu zdziałają. Ale pamiętaj jesteśmy z Tobą!
Nie jesteś naiwna, po prostu wierzyłaś w miłość. Ja też na wczesnym etapie pewnie wróciłabym do byłego. Teraz hmm... poznałam faceta (nie, nie zakochałam się
ale dostrzegam jaki jest mądry, wartościowy, jak ma dobrze poukładane w głowie i coraz częściej chcę z nim przebywać.
Trzymaj się i pisz jak się sprawy mają, może to chwilowe, tylko czy masz siłę na tolerowanie tego...
Wiesz Marti83 to już tak nie boli. Podświadomie czułam, że tak właśnie zrobi. I właśnie może tego mi było trzeba. Bo dopiero po tym otworzyły mi się oczy. Musiał zostawić mnie i okłamywać po raz drugi, żebym zrozumiała, że on nigdy się nie zmieni. Ten gościu ma świadomość tego, że może sobie na wszystko pozwolić. Ale naszczęście mi się troszkę zaczyna w główce układać. Pojawiło się i zdominowało mnie jedno uczucie do niego... coś w stylu obrzydzenia. Odpycha mnie ta myśl, że miałby mi coś znowu obiecywać, przepraszać, dotkać mnie. Więc myślę, że potrzebny mi był ten zimny prysznic. A teraz powinno być już z górki.
P.S Cieszę się, że kogoś fajnego poznałaś;) U mnie też już nastał czas na zżucenie szat żałobnych ![]()
odchodzączabierzmnie85 z tego co piszesz wynika, że nie dojrzał on do związku. Powiem Ci tak, em był rozwodnikiem, zostawił żonę pół roku po ślubie, i też mi mówił, że chciał się żenić, że ją kochał tylko potem jakoś tak... co to za miłość ja się pytam?! to żadna miłość, wydawało mu się że kocha, ale to nieprawda. Myślałam, że może rzeczywiście im się nie udało, że we mnie jest tak strasznie zakochany (bo tak się zachowywał) że to ja będę tą ostatnią... Oni nie kochali, ani Ciebie, ani byłej żony, ani mnie... bo jak się kocha to się walczy o związek, bo miłość trzeba pielęgnować, a oni po prostu dali nogę ! Zostawiają za sobą zgliszcza i tego nie rozumieją! Tak samo nie rozumieją znaczenia słów przysięgi małżeńskiej. Popełniają szybko decyzje, które w danej chwili wydają im się słuszne, to my kobiety długo podejmujemy trudniejsze decyzje, ale na koniec jesteśmy ich pewne. Przykre, że byłaś z nim szczęśliwa i na niego trafiłaś, ale podobno wszystko nas czegoś w życiu uczy, a wiek, wiem że czuje się oddech upływającego czasu, ale najlepiej zupełnie o tym nie myśleć, tylko jak, nie umiem Ci powiedzieć. Trzymaj się jesteśmy z Tobą! Ściskam.
no właśnie podejmują decyzję pod wpływem chwili jak się poznaliśmy byłam na ostatnim roku studiów myślałam o tym żeby je skończyć znaleźć prace i pożyć tak dogadzając sobie a że on był młodszy to nie spodziewałam się po nim takich planów i nawet tłumaczyłam mu że po co się spieszyć . wiesz zacznę zarabiać swoje pieniądze wakacje wypady od tak życie młodych ludzi. a wiesz co jest najgorsze że poniekąd przez niego skończyła się moja ponad 10 letnia przyjaźń bo koleżanka była zazdrosna o to że spędzam więcej czasu z nim dziś wiem że to nie była prawdziwa przyjaźń bo gdyby była to by przetrwała ale najgorsze jest to , że on tłumaczył mi że to nie jest prawdziwa przyjaźń że coś straciłam ale zyskałam jego że on będzie zawsze a jak ja mówiłam w żartach nigdy nie mów zawsze to on był tego taki pewny i obrażał kogoś a sam zachował się gorzej brak słów
nie myślę o upływającym czasie ale długo czekałam na miłość mojego życia i wydawało mi się że to on ![]()
dzięki za miłe słowa nawet nie wiecie jak potrafi pomóc pisanie tu trzymajcie się wszyscy jakoś trzeba żyć dalej!
anet20
kiedy jedziesz do swojego faceta? czy to nie jest juz teraz? napiszesz nam jak pobyt udał sie wam? ja wrociłam włąsnie z wakacji z moim byłym (nadal byłym). i sama nie wiem juz co mam myslec i co mam robic. nastawiam sie coraz bardziej co ma byc to bedzie...
11panienka11 napisz nam coś więcej jak było?
było zabawnie. duzo nasmiałam sie z nim. nuda nas nie dopadła a spedzilismy razem 5 dni. wyjechalismy sami. na poczatku mielismy jechac ze znajomymi ale zrezygnowali,a my stwierdzilismy ze nie bedziemy patrzec na nich i mozemy sami pojechac. widziałam ze jest zadowolony. były momenty baaardzo miło, czyli był przytulony do mnie i mowił ze chciałby ak codziennie zasypoac, cos tam planował o nastepnych wakacjach, nad ranem jak jeszcze spałam przytulał sie do mnie, bywało ze smerał-gilał mnie z rana jak udwałam ze spie. a jak wracalismy do domu to juz planował corobic nastepnego dnia razem. niestety nie rozmawialismy o "nas". na codzien dzieli nas odległosc i chyba to jest najwiekszy problem aby budowac cos na nowo( przedewszytkim zaufanie)
11panienka11
tak to już ten weekend. Przyjechałam dziś po południu do niego. Jest miło
niczego mi nie odmawia no normalnie jak nie on (wiem, wiem jak to facet kiedy chce osiągnąć jakiś tam założony cel) tylko, że to już po raz kolejny kiedy się spotkaliśmy, nie ufam mu jeszcze, ale kto wie, może kiedyś uda mu się to zaufanie odbudować, choć wiadomo, nie w całości. Wahałam się, czy przyjechać już dziś, bo miałam spięcie z mamą. Ona nie chce zaakceptować tego, że się znowu spotykamy. Nie wiem, co powinnam zrobić, co jej powiedzieć, żeby jakoś to zaakceptowała, heh...
Postaram się jutro też coś napisać(jeżeli mi się uda), abyście były na bieżąco ![]()
A tak swoją drogą to cieszę się, że udały Ci się wakacje z byłym. Nie naciskaj go myślę, że sam dojdzie do pewnych wniosków z czasem (tak jak A.), a teraz spotykajcie się jeżeli jest Wam razem dobrze. No wiadomo, że odległość jest przeszkodą, aby budować od nowa zaufanie (coś o tym wiem), ale jestem zdania "dla chcącego nic trudnego", także dasz radę życzę Tobie i sobie tego ![]()
Dziewczyny co tam u was? u mnie sytuacja bardzo skomplikowała.Pojawiła sie osoba 3.Spotyka sie z nia. z tego co wiem to było kilka spotkan.narazie nic powaznego ale kto wie.Mowiłam wam ze sie z nim spotkam po jego powrocie.Spotkanie było tragiczne.Doszło do tego ze go uderzyłam z 2 razy w twarz.zachowywałam sie jak wariatka.Strasznie sie teraz wstydze. Poniżyłam sie totalnie.Po tym co sie stało zobaczylismy sie jeszcze na chwile.I było ok.chwile pogadalismy.nie wiem czemu on tez nie potrafi odejsc.Skoro ma teraz kogos innego.Zastanawiam sie czy spotyka sie ze mna bo nic nie czuje i moze sie wyluzowac czy cos czuje i nie umie sie ze mna pozegnac.Zastanawiałam sie nad tym co zrobić. Wiem ze on sam nie zerwie ze mna kotaktu chociaz nawet by ta dziewczyna mu zakazała spotkan.Zeby było w trakcie spotkan nie dochodzi do czułosci.Powiedział ze jest granica i ze mozemy sie tylko do siebie przytulic.Powiedział ze szanuje mnie i to było by nie wporzadku gdyby chciał sie do mnie zblizac za bardzo.Kiedy go pytam czy cos z tego bedzie.po co to wszytsko.i do czego to prowadzi.Odpowiada ze nie wie.ze tylko czas pokaze.Nie potrafi nic powiedziec. Na pewno powinnam przestac go wypytywac i zadawac pytania.Bo chyba sie tym chłopak tak samo zmeczył jak ja. i teraz pytanie.Zostac przy nim i tak naprawde nie pozwolic mu sie pochłanac zupelnie w nowy zwiazek( o ile taki bedzie) czy odejsc i cierpiec z powodu tego ze nie wiem co by było gdbym nadal zostawiła sobie troche mniejsca dla niego w moim sercu.Dla mnie świat zwariował.Od dzis codzienne bede sobie mowiła ,,Nie przejmuj sie sprawami na które nie masz wpływu'' az moze w koncu sie wyluzuje ;p
Herbatka90 przecież ty wiesz co masz zrobić
Tkwisz w zawieszeniu... Może chce a może nie... Jesteś teraz dla niego kołem ratunkowym. Ma już kogoś i to ty powinnaś być tą mądrzejszą i pozwolić mu już odejść... Pomyśl o sobie... On też pewnie przeżywa to na swój własny sposób, miota się. Ale popatrz, że on ma władzę nad tym wszystkim. Jaśnie Pan zechce wrócić to przyjmiesz go z otwartymi ramionami, a jak nie to zmarnujesz kolejne miesiące na życie w nadziei. A potem i tak będzie bolało..
Nie przejmuj się aż tak bardzo tą swoją agresją, ja miałam podobnie. Też na ostatnim spotkaniu miałam niesamowitą ochotę zrobić tak samo... To chyba jest normalne
A co tam u Ciebie Anetko?
Nadzik25 ma rację w 100%. Wiesz co masz zrobić, tylko się boisz, więc nie dopuszczasz tego do siebie. Ja od zakończenia związku nie mam kontaktu z em żadnego, na początku owszem było baaardzo ciężko, 2tyg całe przeryczane. Cały ten czas myślałam o nim i tęskniłam, w sumie nadal myślę, ale nawet nie wiem czy nadal tęsknię... Trudno jest pogodzić się z tym, że kogoś w naszym życiu zabrakło, ale da się. Mam lepsze i gorsze dni, ale daję radę! Na początku myślałam, że jestem w gorszej sytuacji od Was, skoro macie ciągle kontakt i nadzieję, że jest mi trudniej. Na początku owszem- było, ale teraz wiem, że to, że nie mam z nim kontaktu jest o niebo lepszym rozwiązaniem! Pierwszy raz kiedy dowiedziałam się, że się spotyka z kimś, bolało strasznie, płakałam okrutnie, kiedy dowiedziałam się drugi raz, nawet mnie nie ruszyło. Skoro to taki człowiek i tak chce żyć, niech sobie żyje, drugiej jak jak nie spotka. A mnie... jest ciężko, ale buduję siebie od nowa, jeszcze będę kiedyś głowę wyżej od niego. Herbatka to Ty sama mnie wspierałaś, że należy pomyśleć o sobie, zająć się sobą. Spójrz sama, to on ciągnie Cię z powrotem w dół, kontakt z nim nie pozwala Ci na nowo złapać oddechu! Pojawiła się jakaś dziewczyna, i znów jesteś krok do tyłu... pomyśl ile jeszcze rzeczy się może wydarzyć w jego życiu, które Cię zabolą, czy z którymi ciężko się będzie pogodzić, chcesz się tym katować?
Ściskam Cię mocno, dzisiaj rano o Tobie myślałam i miałam pisać, a tu wchodzę na neta i proszę. Kup sobie krówki, najlepiej te z wawelu, zjesz trochę to Cię tak zesłodzą, że od razu Ci będzie lepiej, ja tak robię już ponad 2,5 miesiąca! ![]()
Troskliwa właśnie Ci zazdroszczę tego braku kontaktów. Brak kontaktu=brak nadziei. Ja 5 miesięcy po zerwaniu miotałam się bo piszę, bo chce wrócić, bo chce odejść. Krok w przód i zaraz 3 kroki w tył.
Herbatka90 kup sobie te krówki i zapomnij o nim ![]()
haha gdyby krówki miały pomagac cały czas to bym tylko to jadła
Wiem ze wszytskie macie racje.Ale to jest naprawde ciezko.i nie wiem czy jestem gotowa na to zeby sie z nim pozegnac. łatwo jest jak go nie widze podejmowac takie dezycje lecz jak on jest przy mnie nie mam odawgi mu powiedziec zeby spadał na drzewo.znajomi mnie pytaja czy ja mam jeszcze nadzieje i odp ze nie.ale wiecie co nie jest szczera.oczywiscie mam nadzieje. i chyba bede miała tak dlugo az sie na nowo nie zakocham albo on nie wroci na dobre.chwilami wiem ze bedzie dobrze a reszta to tylko niepewnosc co przyniesie kolejny dzien. Dobijajace.Jade na wakacje nie długo wiec moze sie wyluzuje ![]()
herbatka90 wakacje dobrze Ci zrobią;) a co do urwania kontaktu hm... jeżeli nie dasz rady zrobić tego od razu to rób to małymi krokami, stopniowo, może będzie Ci łatwiej.
A u mnie... sama nie wiem czy jest dobrze czy źle. Poprosiłam A. żeby porozmawiał z moimi rodzicami i powiedział jak jest, żeby zaakceptowali to, że się spotykamy itd, bo nie chcę ciągle ukrywać się z tym, że sie spotykamy , ale on pyta mnie po, co ma z nimi rozmawiać skoro nic im nie zrobił. Chce, żebym to ja z nimi rozmawiała bo mam lepszy kontakt, tylko, że ja nie mam zamiaru go tłumaczyć, że nagle zrozumiał ze odejscie to był bład, nie ode mnie powinni to usłyszeć, bo pomyślą, że jestem naiwna, że on wciska mi kit, a ja w to wierzę. To on popełnił błąd i powinien sie starać, żeby to wszystko naprawić, nie ja. Pogadam z nim jeszcze, ale nie ma opcji, że będę go tłumaczyła przed moimi rodzicami i nie dam sobą manipulować. Już nie! ![]()
Anet20
napisz coś jak wygląda sytuacja teraz.zauważyłam ,że coraz mniej dziewczyn już pisze;p ahhh wakacje.Ja wyjeżdzam za 2 dni i sie nie mogę doczekać.Spędziłam super weekend.I nie ma to nic wspólnego z moim byłym.Może się w końcu uwolnie od tego uczucia...
Sam nie wie czego chce ,albo zwodzi Cie ...;/ Masz racje - nie odzywaj się do niego pierwsza, nie proponuj spotkań ,bądź zimna i oschła . Tylko to może go w takiej sytuacji ruszyć i pomoc się określić ,. Jeśli tego nie zrobi to daj spokój ... Chyba nie chcesz żyć wiecznie w zawieszeniu ... Jesteś jeszcze bardzo młoda, wszystko przed Toba.
Trzymam kciuki, żeby wszystko ułożyło się po Twojej myśli. ![]()
dziewczyny pomozcie, tak jak wczesniej pisalam bylam z chlopakiem 4,5 roku od roku nie jestesmy razem ale mimo to bardzo go kocham. co mam robic? po rozstaniu przez jakis czas nie mielismy kontaktu ale pozniej odezwal sie i powiedzial ze brakuje mu mnie itp, noi wrocilismy do siebie ale na 2 tyg potem znowu byla cisz i napisal ze przemyslal wszytsko i moze by chcial wrocic bardzo sie ucieszylam ale napisal ze musi to dokladnie przemyslesc noi po jego wczesniejszym przemysleniu minelo tydz i mi napisal ze dokladnie wszytsko przemyslal i nei chce powrotu bo twierdzi ze nie wie czy mnie pokocha i czy bedzie szczesliwy, dlaczgeo nagle tak zmienil zdanie a jeszcze nie tak dawno mowil ze probowla by mnie na nowo pokochac, mimo ze tyle czasu minelo nie moge sie z tym pogodzic bo dlaej bardzo go kocham i mimo tyle krzywd byla bym wstanie do neigo wrocic, pomozcie mi co mam robic bardzo bym chciala z nim byc od nowa jak walczyc o niego wiem ze nie powinnam po tym jaki mi bol zadal ze odszedl ale nie potrafie bez niego zyc, on o tym wie ale to olewa
Hej dziewczyny.Ja dziś jadę na wakacje:) jestem szczesliwa.Wczoraj widziałam się z byłym było całkiem miło i wyłącznie po koleżeńsku.:) Ostatnio znalazłam tu na forum o czymś takim jak prawo przyciągania. Całkowicie pochłonął mnie ten temat.Próbuje i mysle ,że mi wychodzi stosować je.Powiem wam ,że sa 1 efekty mojego pozytywnego myslenia.Chociaż nawet wczoraj na spotkaniu z byłym:) i nie tylko nawet nie spodziewałam się ile facetów chce sie ze mna umawiać ;p trochę się podbudowałam.
Samotna1
Wiem co przechodzisz.Ja też kocham swojego byłego.i wiem ,że będę.Ale zmieniło się to ,że ja już nie nie boję ,że go strace. na nowo musisz pokochać siebie.Ja czuję się wspaniale od kiedy to zrobiłam.Głowa do góry są wakacje:) otwórz się na dobre doświadczenia a wszytsko przyjdzie z czasem:)
Pozdrawiam ![]()
staram sie ale nie potrafie, klade sie spac a ja o nim mysle, bydze sie rano patrze na telef czy przypadkiem mi nei napisal sms, nie potrafie sobie wyobrazic zyc tak dalej bez niego, wiem ze jestem glupia ze nadal chce z nim byc po tym wszytskim ale nie potrafie inaczej. poznalam paru chlopakow ale z zadnym nie wyobrazam sobie bycia razem, spotykam sie od czasu do czasu z jednym chlopakiem bardzo fajnei mi sie z nim gada ale nic wiecej bo nei potrafie o bylym zapomniec i nei moge kogos innego pokochac jak kocham jego. on o tym wszystkim wie ze go kocham ale nic na neigo nei dziala, nie moge sobie z tym poradzic
Herbatka90 życzę Ci udanego wypoczynku, na pewno będzie super! Miło 'patrzeć' na Ciebie uśmiechniętą
Samotna1 a to nie jest trochę tak, że nie chcesz, a nie że nie możesz? Pytam bo teraz widzę, że u mnie przez pewien czas tak było, na szczęście trwało to w miarę krótko. Wiem że jest ciężko, ale to naprawdę nie jest tak, że się nie da. Chcesz być z kimś kto za Tobą nie tęskni, nie ma potrzeby ani na Ciebie patrzeć, ani rozmawiać, ani przebywać z Tobą? Gdzieś tu na forum ktoś kiedyś to napisał, czy warto wylewać łzy za kimś kto nawet za nami nie tęskni? Ja wzięłam sobie te słowa głęboko do serca! em też wiedział jak przeżywam rozstanie, i też go to nie obchodziło, mogłam zawalić studia a nawet z balkonu skoczyć, miał mnie gdzieś
Po co ktoś taki w moim życiu? Bo ja go kocham, tralalala, to trzeba przestać, i właśnie, pokochać siebie! Cały czas tkwiłam w związku z przeświadczeniem że 'o rany, taki facet mnie chce', co za bzdura! To ja jestem wartościową kobietą, to on powinien się cieszyć, że ja chciałam jego! Bo jak się okazało, jest bezwartościowy. Wiem co czujesz doskonale, ale nie umiem Ci inaczej pomóc, musisz przemówić sobie do rozsądku, i jeśli Ty tego nie zrobisz, nikt inny nie da rady. Ale musisz się otworzyć na to, pogodzić się z tym, że jesteś w stanie żyć bez niego, i przede wszystkim- CHCESZ! Zajmij się sobą, studiujesz? Może wyjedź do innego miasta? Zacznij uczyć się języków, zacznij chodzić się na basen, no wszystko co będzie Ci sprawiało radość. U mnie już minął etap: nie mogę bez Ciebie żyć, mogę i żyję... ''Jestem może bledsza, trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca, lecz widać można żyć bez powietrza''
Ja teraz buduję siebie, kawałek po kawałeczku, i to nie jest tak, że o em nie myślę, myślę, ciągle jest obecny w moim życiu, ale coraz mniej, i siedzi tam gdzieś w kącie bo tak mu kazałam! ![]()
tak studiuje ale co z tego gdy jestem ze znajomymi jest fajnie nie mysle o nim ale gdy siedze sama to od nowa wszytsko rozmyslam, myslalam ze wsrod ludzi zapomne o nim ale jednak nie dalo sie to jest silniejsze ode mnie, gdy juz prawie o nim zapominalam nagle on sie odezwal i juz wszytsko wracalo a pzysiegalam sobie ze gdy napisze to mu nie odpisze ale nie potrafilam bo mialam cicha nadzieje ze moze chce wrocic, chcial ale po tyg czasu twierdzil ze juz nei chce, nie rozumiem tego czemu on sie tak bawi i w koncu nie zachowa sie jak dorosly facet tylko jak dziecko ze sie bawi uczuciami innych. mamy po 23 lata powinnismy myslec bardziej dojrzale a on co. jak pryzpomne sobie jak planowalismy razem wspolne zycie to az mi sie serce kraje,wiem powinnam sie otrzasnac i zapomniec ale nie potrafie kocham go na tyle ze nie moge zapomniec . to glupie ale zrobila bym wszytsko aby wrocil
Hej. Jestem tu nowa i mam problem tak jak wszystkie z nas. Po krtce przedstawie swoja historie. chlopak zostawil mnie pol roku temu. na poczatku to ja go meczylam pisalam ciagle esy i prosilam ale on pisal zebym sie odczepila i dala sobie spokoj. jednak nie moglam dac. proponowalam spotkania a on ciagle odmawial. czesto nie odpisywal na moje esy-narzucalam mu sie bardzo wiem ze zle robilam ale nie moglam sie pogodzic ze to koniec strasznie bolalo. z czasem coraz mniej pisalam do niego ale kontakt mamy caly czas. Bylam z nim 4 lata. staram sie nie pisac do niego pierwsza a jak on napisze to staram sie odpisywac na spokojnie ale boli to nadal i ciagle mam nadzieje ze wroci. a mam nadzieje dlatego ze on nie ma innej, nawet nie pisze z nikim , pisze mi ze nie wyobraza sobie zycia z inna. Pisze mi coraz czesciej ze mnie kocha, ze nie potrafi o mnie zapomniec i nie potrafi zyc beze mni. Ale jak proponuje mu spotkanie to odmawia pisze ze jest dla niego za wczesnie, ze sie boi ze wroca sytuacje jak bylismy razem. Powiedzia mi ze jak mamy sie zejsc to od razu bedziemy planowac slub i mi to wszytsko robi nadzieje. Staram sie zapomniec o nim ale po takich esach nie umiem. A dodam ze tez go bardzo kocham i tez nie umiem bez niego zyc i chciala bym wrocic ale on pisze ze narazie nie, ze moze pozniej. Spytalam ostatnio czt sa dla nas jeszcze szanse napisal ze byly i sa..... ale ja sie mecze z tym wszystkim strasznie i wszystko mnie boli. Nie wiem co robic. Prosze napiszcie co o tym myslicie wszystkim? co ja powinnam zrobic?
Anet20
I jak wam sie układa? jak rodzice? dalej negatywnie nastawieni? Nie zmuszaj go jak narazie do tego zeby rozmawiał z Twoimi rodzicami. Czy on wyznał Ci miłość? ze cie kocha? Jezeli nie to poczekaj do tego momentu. skupcie sie na sobie a nie na akceptacji ze strony rodziny. na to przyjdzie jeszcze czas. a rodzicom powiedz jak jest. ze jak narazie probujecie stworzyc zwiazek i ze nie angazujesz sie jak narazie.
justysg10
Jedyne co Ci pozostało to czekac. Zrobic to o co on cie prosi. czyli dac czas. skoro pisze ze cie kocha ale jeszcze ma obawy to poczekaj. a moze przestan odp mu na sms. moze go to bardziej zmotywuje do podjecia ostatecznej decyzji. albo odp nadal tak jak to robisz teraz. ciezko jest doradzic. ale jednego jestem pewna. poczekaj jeszcze.... jezeli on potrzebuje czas to mu go daj. a dlaczego sie rozstaliscie?
Miałam rozmowe z moim byłym facetem. napisał mi ze jestem najlepsza osoba jaka on sobie moze wyobrazic na towarzyszke zycia i ze dazy mnie głebokim uczuciem. super prawda?? nieprawda!! On nie jest narazie gotów ponownie sie wiazac! wiec jestesmy w podobnej sytuacji... tragedia. coraz bardziej mnie denerwuje ten chłopak i coraz bardziej mam go dosyc. zaczynam myslec ze nie zasługuje na mnie. urywam kontakt. niech bedzie tak jak chce.niech siedzi sam i sam ze soba gada. jest mu tak dobrze wiec niech mi dupy nie zawraca.
Czekam na niego juz ponad pol roku ile mozna. Ale teraz juz od dwoch dni w ogole nie mamy konatktu i nie bede sie odzywac pierwsza jesli dam rade wytrzymac, najgorsze sa weekendy. a rozstalismy sie nagle z dnia na dzien dla mnie to byl wielki szok i cios. napisal mi esa ze juz nie moze tak dluzej, ze ja mam o wszystko pretensje i ciagle on tylko zyje w stresie i musi robic tak jak ja chce. nie wyobraza sobie zycia ze mna w taki sposob. Ale przyznaje przesadzilam troche-ale po prostu chcialam zeby on juz byl inny w stosunku do mnie a on godzina 24 w sobote uciekal juz do domu
Tych facetow jest ciezko zrozumiec. mam wrazenie ze oni wszyscy boja sie jeszcze wiazac na stale a szkoda im nas puscic. A my kobiety czekamy az oni beda chcieli wrocic. Gdyby mi napisal moj byly ze mnie nie kocha to bym dala sobie spokoj ale on pisze calkiem co innego. Tylko zastanawia mnie skoro pisze ze kocha to czemu zachowuje sie calkiem inaczej. jedynym rozwiazaniem dla nas wszystkich jest wziasc sie w garsc ale czy potrafimy?????
11panienka 11 doskonale cie rozumim ze zaczynasz miec tego faceta dosc ja tez tak mam ale jednak nie umiem sobie wyobrazic zycia bez niego. Ciezki temat.
Dziewczynki jasne że potraficie wziąć się w garść! Ja dziś miałam ciężki poranek, trochę łez i zapuchniętych oczu... ale dałam radę, spędziłam fantastyczne popołudnie i wieczór z przyjaciółką i czuję się znów dobrze, przypomniała mi o tym, że to nie ja zawiniłam, mam rację i dobre nastawienie i będę jeszcze szczęśliwa bo poznam kogoś wartościowego, przypomniała mi o tym, że jestem silna i mądra... i jeszcze będę kochana! Czasem trzeba mi o tym przypominać bo jak za dużo myślę to potem mam wątpliwości
11panienka11
brawo! ![]()