Nie potrafie sobię już sama poradzić...zaczynam myśleć o najgorszym.
Wiem że większość osób nazwie mnie idiotką bo chodzi tylko o faceta ale ja sobie już nie radzę.
Byłam z nim, trudno właśnie stwierdzić czy to dalej jest czy nie, związek trwał dotychczas 2 lata.Problemy były od początku ale starałam się ich nie widzieć. Od początku mnie okłamuje przez dwa lata nie oduczył się tego zwykle chodzi o wyjścia z kumplami i nie tylko gdy ja o tym nie wiem, zynajgorsze jest to że on potrafi kłamać prosto w oczy albo całą winę zwala na mnie. Nasze kłótnie kończą się tragicznie trudno tak szybko opisać wszystkie problemy ale zdarzały się sytuację gdy na środku ulicy w centrum miasta ok 2 w nocy potrafił mi wykrzyczeć że mam spierdalać i ma na mnie wyjebane itd, pare razy doszło do tego że nawet mną szarpał. Wybaczałammu wszystko nawet to że mnie zdradził ale miarka się przebrała gdy pare dni temu ta laska wysłała mu nagie zdjęcia, zrzekał się płacząc że nic z nią nie go już nie łączy jednak dziwiło mnie że nie mogę zobaczyć bilingu z jego telefonu. Tego samego dnia wyszło na jaw że dzień wczesniej oklamal mnie że musi siedzieć w domu a pił z nią i innymi kumplami.Powiedział mi o tym jeden z nich. Najgorsze jest to że chłopak od tej szmaty zadzwonił do mnie i mi powiedział że tego dnia co on mnie okłamał był ponoć z nią u niej w domu więc wiadomo co robili. Nie wiem w co wierzyć jumu napewno już nie uwierze...
Przez to wszystko moje zycie straciło sens...ja już nie chce życ bo bez niego nie potrafię ale w głębi duszy wiem że on się nie zmieni a ja będę cały czas cierpieć. POMOCY CO MAM ROBIĆ???
Mam wrażenie że śmierć to jedyne wyjście.