netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Dać spokój czy walczyć?

403 odpowiedzi64 617 wyświetleńzałożony przez Anet20, 12.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dać spokój czy walczyć?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 404 ]

261

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Hej! Myślę  już mniej o byłym. Najgorzej jest kiedy siedze  gdzieś sama i ogarnia mnie cisza wtedy odczuję taką lekką tęsknote ale bardzo małą. Wiem, że to dzięki temu że codziennie piszę z kolegą smile Dobrze nam się gada fajny jest tongue W przyszłym tygodniu się spotykamy. Zaczynam czuć sie wolna  bez tej tęsknoty  ściskającej wewnątrz. Chyba pogodziłam się z tym, że nie wróci. Skoro nie wróci czyli to nie było to, więc niech idzie...  Już bym go chyba nie chciała...Wiem , że zawsze będzie jednak ten sentyment bo pierwszy itd. Żałuję tylko, że nie mamy żadnego kontaktu. Nawet nie chce się kontaktować ze mną. Może po wakacjach gdy oboje jakoś zapomnimy. big_smile  Teraz czasem  zdarza mi się myśleć o dwóch o byłym i o tym koledze:P hehe. Trzymajcie sie !!:D Zaglądam tu coraz rzadziej....w sumie to dobrze smile Wam tez tego życze smilebig_smile by to forum nie było Wam potrzebne:)

262

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Katerine
zazdroszcze Ci bo ja mysle coraz wiecej o swoim byłym. Jest mi coraz ciezej. Moze tez mi uda sie osiagnac taki stan jaki jest u Ciebie
Pozdrawiam i zycze miłęgo weekendu big_smile

263

Odp: Dać spokój czy walczyć?

U mnie minęło już 5 miesięcy więc WYSTARCZY. big_smile Najgorzej mi było w 4 miesiącu. Było tak źle że nie wierzyłam że będzie dobrze. ^^

264

Odp: Dać spokój czy walczyć?

U mnie też jest gorzej... nie umiem funkcjonować, a było już lepiej. Tęsknię za każdą jego cząstką, za dźwiękiem głosu, dotykiem, śmiechem... ile jeszcze czasu będzie musiało upłynąć, ile wylanych łez... Jak nauczyć się żyć dla siebie a nie dla niego, kiedy całe szczęście utożsamiało się z tym drugim człowiekiem. Nie chcę mi się zasypiać wieczorem ani wstawać rano. Pierwszy miesiąc już za mną, miało być łatwiej, a nie jest. W ogóle to wszystko wydaje mi się jakąś fikcją, koszmarem, z którego się obudzę...niestety. Jest pusto, samotnie, strasznie.

265

Odp: Dać spokój czy walczyć?

troskliwa
U mnie też mija nie wiele ponad miesiąc.I też mam kiepskie dni.3 dni juz płacze.Chociaż dziś wydaje mi się ,że bedzie lepiej mimo to ,że taka paskudna pogoda.Też tak masz ,że budzisz się rano i musisz na nowo sobie przypominać co się stało?Ja chyba jeszcze sie nie przyzwyczaiłam do samotoności.Dlatego co ranek musze sobie uświadamiać pewne fakty.Wczoraj wieczorem przynajmniej były dobrze jak byłam na zakupach.Poprawia nastrój ale na chwile...Czas mija a ja zamiast czuć mniej tego wszytskiego czuje wiecej.Bo strasznie tęsknie...Jakoś damy rade dziewczyny.Dobrze ,że mogę tu pisać czuje się zawsze lepiej.

266

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Widzę, że mamy podobnie. U mnie też jest zimno i paskudnie i czuję się lepiej w taką pogodę, lepiej się w niej odnajduję, piękna pogoda wręcz gra mi na nerwach. Też każdego ranka muszę sobie uświadamiać to wszystko i przeżywać na swój sposób od nowa, pędzę do okna zobaczyć czy już wyjechał do pracy... ciężko mi się tego oduczyć.
Mnie też zabija samotność, bo w sumie moje życie tak się toczyło, że zawsze kogoś miałam, ale dopiero przy nim czułam, że to TEN. W sumie trochę sama jestem sobie winna, zawsze to on był moją ucieczką od wszystkiego, cokolwiek się działo wiedziałam, że tylko jemu mogę się wygadać, na nim wesprzeć bo on najlepiej zrozumie (tylko ty i ja, najmniejsze państwo świata...). Mam przyjaciółki, nie jestem sama, a mimo to czuję, że jestem. Starają się mnie wspierać, ale czasem nieudolnie, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że nie mają pojęcia o tym co przeżywam, z drugiej strony jak mogą mieć skoro to nie one były w tym związku.
Samotność najbardziej odczuwam wieczorami, kiedy sama się kładę do łóżka, uwielbiałam z nim zasypiać. Mimo tego, że nie mieszkaliśmy razem, to więcej spałam i żyłam u niego niż u siebie...
Co do tego, że jest gorzej, może dopiero czara goryczy nam się napełnia, jak w paraboli, dochodzimy do szczytu, mimo że myślałyśmy że dawno minął? Może dopiero wtedy zaczniemy nabierać rozpędu w drugą stronę? Chcę w to wierzyć smile
Pisanie tu też mi pomaga, mam już tyle myśli, czuję potrzebę wyrzucania ich z siebie... aż może w końcu znikną ? Ściskam Was mocno.

267

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Hehe, tez ogromnie mocno ciesze sie ze jest brzydka pogoda. Wiem jestem egoistka ale czuje sie wtedy lepiej. Wtedy wszyscy siedza w domu i nie mam komu zazdroscic ze swietnie sie bawia.
Czuje ze u mnie jeszcze przyjdzie takie wielkie załamanie. ze bede ryczec cały tydzien. Bo jak narazie dusze to wszystko w sobie i udaje ze trzymam sie. musze bo mam pełno obowiazków teraz.
Niestety cały czas czekam kiedy moj były wroci do mnie.... Jak zerwał ze mna to wiedziałam ze bedzie załowac i tez wiedziałam ze jak mamy wrocic do siebie to najszybciej po pół rocznej przerwie a nawet po rocznej przerwie. Zobaczymy co z tego bedzie. tylko wy juz za rok nie bedziecie tu zagladac. w tych forach błedem jest to ze ludzie radza sie i zala a jak juz cos pozmienia sie w ich zyciu to nie chwala sie tym. a szkoda bo miło jest poczytac jak ktos pozbierał sie z tak ciezkiej sytuacji i jest obecnie mega szczesliwym smile

268

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Ja też wole jak jest taka pogoda bo wiem wtedy ,że mój były jest na działce i siedzi cały czas w domku ;p Tak to by pewnie na plaże poszedł.Dziewczyny ale jestesmy okropne:) Dobrze nie tylko ja tak mam.
11panienka11
Ja sie nigdzie nie wybieram.chyba bede tu bardzo długo pisać.Jesli jednak się zdarzy tak ,że nagle bede zacznę byc z jakiegos powodu szczesliwa to na bank wam dziewczyny napisze.
Poki co ide dzis na impreze.Sama nie wierze ,że daje się wyciągnać.Mam nadzieje ,że nie spotkamy nigdzie byłego...

269

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Dziewczyny!
Wyszłam wczoraj wśród ludzi, na imprezę plenerową. No i stało się, weszłam na chłopaka, służby mundurowe, i coś drgnęło we mnie, jeszcze czegoś takiego nie czułam. Krótkie zdanie, kontakt wzrokowy i uśmiech... ten uśmiech, który ukoił na moment cały mój ból w sercu. Nie mogę przestać o nim myśleć, pluję sobie w brodę, że mogłam podłapać jakiś kontakt, ale wiecie jak to jest, porzucona, o poczuciu niskiej wartości, z myślą że może tylko ja w tym kontakcie doszukałam się czegoś głębszego. Chyba oszalałam... Na pewno jest z mojego miasta z komendy, może dziś znów będzie, nic o nim nie wiem, a o nim myślę. No zwariowałam chyba...
Śniła mi się wczoraj w dodatku moja zmarła babcia w trumnie, podobno na koniec kłopotów, wcześniej też mi się parę razy śniła ale tak bardziej na przestrogę. Może to znak, może przeszłam koło miłości mojego życia, a może po prostu dana nadzieja, że to nie ten ale kochanie i bycie szczęśliwa z innym człowiekiem jeszcze jest możliwe! Tak czy siak, lepiej mi. Rano było gorzej, znów zaczęłam myśleć o em, a teraz znów zaczynam myśleć o tym światełku w oczach, na które natknęłam się wczoraj. A może to wszystko tylko mi się wydawało? Hmm. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba.

270

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Tez byłam wczora na imprezie ale niestety nikogo nie spotkałam ciekawego sad hehe.
Tez predzej myslałam ze rozkreci sie moja pewna znajomosc, ale niestety predzej skonczyła sie niz zaczeła. i dalej zaczełam myslec o byłym. chociaz pewien czas zapomniałam o swoim eks bo w głowie miałam kogos innego
Trzeba zobaczyc co przyniesie nam los Najpiekniejsze rzeczy sa ktorych nie planujemy ktore przychodza same.

271 Ostatnio edytowany przez luna1911 (2012-06-03 16:26:48)

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Hej, mam ten sam problem co Wy drogie kobietki..
Tylko, że to ja byłam tą złą i może dałam mu powód do odejścia swoim zachowaniem (oczywiscie nie zdradą)
Często się kłóciliśmy, głównie z powodu mojej chorej zazdrości, mimo tego, że wcześniej na początku naszego związku tak nie było.. Wiem, że tak naprawde nie pozwalałam mu oddychać, stał się całym moim światem i żyłam jego życiem, choc wcześniej to było na odwrót, to on chciał mnie oderwać od znajomych i cały czas spędzać czas ze mną, a potem ja zaczęłam tak robić.. zaczęłam go za mocno kochać.. i wtedy sama siebie pogrążyłam.. kiedyś to on był zazdrosny, a potem ja się taka stałam.. jak się oglądał za dziewczynami to moje poczucie własnej wartości spadało do zera.. tak samo jak sobie oglądał nagie zdjęcia jakiś dziewczyn.. to mnie bardzo raniło.. Czy to normalne że facet to robi? Czy powinnam się o to złościć? Czy to oznacza, że ja już mu się nie podobam fizycznie, że wolał sobie patrzeć na inne? A największy problem zaczął się gdy się okazało, że się spotykał z kolegą, który w necie miał konta na portalach erotycznych, gdzie poznawał sobie panienki i umawiał się z nimi na seks.. On mówił, że nie.. rozstaliśmy się w poprzednie wakacje na troche, bo już byłam na to wszystko zła.. na jego zachowanie codzienne, wszystko mnie jakoś złościło.. ale potem on dzwonił, że nie może beze mnie żyć, mówił, że sobie coś zrobi.. i uległam w listopadzie tamtego roku.. dodam że obydwoje studiowaliśmy na tej samej uczelni i mieszkaliśmy zawsze razem, a po wakacjach z tej zlosci wynajelam sama sobie pokoj.. wiec on musial zrobic to samo.. na poczatku mu powiedzialam żebysmy byli przyajciolmi, bo mialam zwyczajnie dosc jego podejscia do zycia, bo mi juz 20stka dawno stukneła.. i tak od przyjazni do odnowienia naszego zwiazku doszlo.. w pewnym momencie przywiozł z domu komputer, ktorego wczesniej nie widzialam, bo wzial od brata, zajrzalam sobie do niego, a tam konta na portalach erotycznych, a hasla do tych portali takie same jak tylko moj P. miał.. weszlam sobie, poczytałam wiadomosci.. odnalazlam jakies gg, patrze a na awatarze jego zdjecie... pisalam z jakas dziewczyna, a sie okazalo ze sie przedstawił jako P.. a jak czytalam te widomosci to nieraz bylo napisane ze są dwoma kolegami.. i było tam wspomnienie o koledze mojego P., wymienione z imienia i modelu auta, mniej więcej "Czy pamiętasz mnie, to ja Rafał, który do Ciebie przyjeżdzał hondą.." Rafał do właśnie jego kolega.. jak to zobaczylam to mnie krew zalała.. i tak zaczęło się piekło.. dodam, że musiałam wtedy pisać prace na obrone i uczyć się do egzaminów, a było mi tak ciężko... on mnie zapewniał, że to nie jego, że nie wie kto.. prosiłam go wręcz błagałam wyjaśnij to, bo przez to zniszczy się nasz długoletni związek.. mówiłam wyjasnij to żeby uspokoić mnie, żebym mogła Ci znów zaufał.. on mówił, że nie będzie z siebie robił debila.. cały czas rozpaczałam, płakałam... nawet zadzwoniłam do tego kolegi, powiedział mi, że P. do niego jezdził, że to profile P... ale trudno uwierzyć takiemu kłamcy.. byłam załamana, to było przed świętami.. chodziłam jak ztruta.. myślałam dlaczego on miałby mi to robic... niestety musiałam znosic jego obecność, bo jak się pogodziliśmy w listopadzie to zamieszkal w tym samym mieszkaniu w drugim pokoju.. przepraszal, tłumaczył, że to nie on i powiedzial, że to wyjasni kiedyś.. i tak czekałam jak widać kilka miesięcy i nadal nic.. na dodatek dziewczyna jego brata mówiła, że u nich wspólnie z rafałem i P. opijali mieszkanie.. jak mu to powiedzialam, to mówił, że ona kłamie.. to mu mówie, sam ją zapytaj, to nawet tego nie zrobił.. i znów było gorzej.. kilka dni temu dałam mu ultimatum, albo się wyprowadzisz albo to wyjaśnisz i uratujesz nasz związek i po cichu liczyłam, że to wyjaśni.. ale wolał się wyprowadzić.. w poniedziałek po pracy przyjechał późno w nocy i znów mnie zapytał, czy chce żeby się wyprowadził.. ja mu mówie, że już chyba ustalilismy zasady.. a on "no to dobrze" dodam, że to była 2ga w nocy.. i nie zareagowałam, wział kurtke i poszedl, a na 6tą miał do pracy.. więc 4 godziny.. dzwonie do niego wyłączony miał tel.. wiec sobie myśle, pewnie pojechal do brata sie wyzalic i wróci pewnie za godzine.. no i zasnelam.. o 6 rano wylaczony znow tel.. dzwonie o 15tej jak w pracy bylam, on mowi ze juz wiecej nie wroci do domu i mam nie dzwonic.. jak potem dzwonilam tyle razy to wyłączał tel.. w koncu zadzwonilam do jego brata, pytalam czy wie co sie dzieje, a on mi mowi ze nie bylo u niego przemka, wtedy zaczelam sie martwic bardzo.. i dlaczego on wolał się wyprowadzic niż walczyc o nasz związek.. kiedys mi mówił, że zawsze bedzie mnie kochał i nigdy nie przestanie.. fakt może go krzywdziłam takim zachowaniem, bo może rzeczywiście był niewinny, ale nie zamierzałam sobie pozwolić żebym miała wyjść na frajerke, której facet umawia się z cyberlaskami..
spotkalam sie z nim w piątek dopiero, a on mi mówi, że już mnie nie kocha.. że nic nie czuje po tym co mu zrobiłam.. i był taki zimny.. a ja tylko chciałam żeby walczył o nasz związek.. może szantażem, ale chciałam go zmusić do poznania prawdy.. ja go nadal kocham.. jeszcze dzien przed rozstaniem napisalam mu smsa ze go kocham i że mnie rani takim postepowaniem i jak bardzo mi się podoba.. a on mi zadał cios w serce i mówi, że mnie już nie kocha.. może ta złość mnie zaślepiła.. może go ostatnio zaniedbywałam.. na dużo rzeczy mu nie pozwalałam.. ale on mi nie pomagał w przemianie.. a moja złość narastała.. kocham go aż za bardzo.. bo to był bardzo dobry chłopak... uczuciowy i zawsze pomocny.. i taki kochany.. na początku mówił, że już nigdy nie wróci.. ja mu mówie, żeby powiedzial mi wprost że mnie nie kocha, że już go nie obchodze... to po jednym dniu mi to powiedzial.. chociaż dzień wcześniej nie mógł.. a to tak boli.. gdy osoba, która jest całym naszym  światem tak mówi.. gdy ja czuje coś całkiem odwrotnego... i jeszcze taki tekst, że chyba nigdy się nie zakocha... a to tylko oznaka że już nie kocha.. napisałam mu bardzo długi list co ja cały czas czułam, jak go kocham i inne rzeczy mu wyjaśniłam, bo nie sądziłam, że sie wyprowadzi.. że woli takie wyjście.. dziś znów się spotkałam z nim na chwile.. ale jest całkiem inny.. jak nie mój dawny P... ale zgodził się to przemyśleć.. a ja idiotka co chwile pisze do niego smsy, jak go kocham i inne takie.. a jak mi powiedział, że nie wie czy się zakocha to juz wogóle straciłam nadzieje, że jednak może coś w nim zostało.. i mówi mi, że w srode ma impreze integracyjną z pracy.. i  tak się boje, że tam może kogoś poznać, że się upije i być może straci kontrole nad emocjami.. że już nie będzie odwrotu.. że tam się w kimś zakocha.. bo w końcu teraz ma wolne serce.. a czuje sie na przegranej pozycji.. bo nie byłam dla niego taka dobra jak na to zasługiwał.. ale miałam takie rany, które zawsze się otwierały jak coś szło nie tak.. a potem cały potok niepotrzebnych słów i kłotnia za kłótnią.. cały czas musialam sprawdzać czy czasem znów tego nie robi.. a mialam tego serdecznie dosc.. chcialam mu ufać.. powiedzial ze sie zastanowi do nastepnej niedzieli... żyję teraz tylko nadzieją.. jestem strzepkiem nerwów.. ciężko mi iść do pracy.. bo tylko łzy w oczach mam.. jak mi się przypominają te dobre chwile.. a najgorsze są poranki i wieczory.. mało śpie.. mało jem.. tylko tkwie w zawieszeniu... teraz do nastepnej niedzieli..

272

Odp: Dać spokój czy walczyć?

luna1911
W niczym nie zawiniłaś.Kazda kobieta i kązdy człowiek miał by podejrzenia pod względem takiego zachowania.Może faktycznie tak jak piszesz za bardzo chciałaś miec go pod kontrola.Tylko coż tak to działa ,że im bardziej chcemy facetów 3 mac krótko tym bardziej to nie wychodzi.Sama tego doświadczyłam.Wiem ,że czujesz się teraz paskudnie bo każda z nas tutaj to przezywała i wie jak to boli.W niedziele nastepną ma się odbyc ta rozmowa wiec teraz do niego nie pisz nie dzwon. Daj mu czas na przemyslenia.I prosze nie obwiniaj sie i nie usprawiedliwiaj go.Czasu juz nie cofniesz.Możesz miec tylko wiare w to ,że bedzie dobrze.Z nim czy bez niego.Wiem ,że łatwo to mowić ale uwierz mi ,że ja tez jestem w głebokiej rozpaczy.
Dziewczyny byłam wczoraj na imprezie i wpadłam na byłego.Zachował sie paskudnie.Chciałam z nim pogadac wiecej niz 10min wiec zaczał sie denerwowac ,że zabieram mu czas który przeznaczył na zabawe.Bardzo dzis płakałam kiedy wpadłam o 5 nad ranem do pustego mieszkania.Ze tak mnie potraktował.Ma sie odezwać dzis wieczorem zeby pogadac.Ale ja chyba nie odbiore.Brzydze sie nim i tym co robi.Dzis uczucia sie we mnie zmieniły.Gorycz i żal teraz biora góre, Czas spojrzeć prawdzie w oczy.On ma mnie w dupie. i do tego perfidnie sie mna pogrywa.Ciesze sie w koncu to powiedziałam.I nie ejst mi wstyd on sie powinnien wstydzić ,że taki z niego frajer.
Jak wam sie udał weekend? Mam nadzieje ze mój nastepny juz bedzie lepszy...

273

Odp: Dać spokój czy walczyć?

herbatka90
On sam mówił ze odezwie sie wieczorem?w jakim celu? pogadac?
Fajnie ze zrozumiałas ze to frajer. ze teraz zaczynasz go nienawidziec.tylko zeby nie namieszał ci w głowie jak teraz skontaktuje sie z Toba.
Ja wczoraj spedziłam wieczór ze znajomymi. z moim byłym widziałam sie tylko chwile tak przypadkiem. wiec wieczór ja i on spedzilismy oddzielnie. pisalismy tylko sms. gorzej bedzie w ten długi weekend hmm bede miała wielka ochote spotkac sie z nim tym bardziej ze bedzie znowu w miescie.

274

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Jak byliśmy w klubie powiedział ,że nie przyszedł tu gadac o takich rzeczach i ,że mam iśc sie bawić.I że możemy pogadać jutro. w południe wyslał mi smsa ,że zadzwoni wieczorem to nic nie odp.Powinnam sie uczyć a mysle o tym co zrobie.Wiem co powinnam.Nie odebrac telefonu.Ale czy kiedy zadzwoni bede na tyle silna nie wiem.Nawet jak odbiore to nie mam zamiaru sie przed nim płaszczyć.Powinien mnie przeprosic bo zachował sie jak ostani dupek.Wiem jednak,że tego nie zrobi.Wiec nie mam o czym z nim gadac.Dam znac jak to się potem skonczyło.Mam nadzieje ,że bedzie po mojej mysli i tym razem bede trwac w tym co postanowiłam.

275

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Oczywiscie. napisz koniecznie jak potoczyła sie dalej Twoja sytuacja smile

276 Ostatnio edytowany przez luna1911 (2012-06-03 20:31:46)

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Oni bardzo dobrze wiedzą, że my czekamy na ich telefon, nawet na jakiś głupi sms..
mają nas w garści.. potrafimy się płaszczyć przed nimi, prosić, błagać, a najgorsze że oni mają to gdzieś i tylko są usatysfakcjonowani tym..
ciężko mi nie odpisać albo żeby czegos do niego nie napisać.. robie z siebie tylko idiotke.. a on specjalnie wyłącza telefon..

277

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Ja od tych trzech miesiecy nie błagam o powrót. tez nie mowie ze kocham i ze tesknie. i jak razem spotykamy sie to nie czuje tego zeby mu to powiedziec. tylko najgorzej jak jest wieczór to wtedy mam ochote napisac do niego jak bardzo go kocham!

278

Odp: Dać spokój czy walczyć?

To takie smutne co piszecie. Ja też trochę za bardzo chciałam mieć em dla siebie, ale to on mnie do tego przyzwyczaił i jakoś przez długi czas zupełnie mu to nie przeszkadzało. Myślę, że im się po prostu to nudzi, jak ktoś tak o nich dba i zabiega, w pewnym momencie stwierdzają że nas już nie kochają bo nie mają o co zabiegać. Kochamy za mocno, oni sobie zostawiają jakiś margines, szczerze zaczynam się zastanawiać czy oni w ogóle kochają, czy to dla nich tylko definicja bycia dobrym dla kogoś. Mój em był dla mnie cudowny, z tym że dotąd, dokąd chciał, a jak już nie chciał to pokazał drugą twarz, straszną. 2 razy w życiu usłyszałam że chłopak nie wiem czy mnie kocha, przy 1szym było mi smutno i przykro i źle, ale kiedy to zrobił em.... serce mi pękło na pół. Nie wiem czy są gorsze słowa dla kobiety. Rano było mi lepiej, teraz znów popadam w jakąś chorą rozpacz, a powinnam się uczyć. Nie możemy zawalić swojego życia dla nich, tych którzy nas nie kochają, po prostu nie możemy... a ja jednak to robię. Nie można się winić, wina zawsze leży gdzieś po środku, to oni robią tak, żebyśmy czuły się winne, oczyszczają się, mój em był mistrzem w odwracaniu kota ogonem, kiedyś się z tego śmiałam...
herbatka mi weekend minął trochę szalenie, nie wiem czy czytałaś mój poprzedni post, trochę to śmieszne smile

279

Odp: Dać spokój czy walczyć?

11panienka11 bądz twarda, bo facet który tak się zachowuje nie jest Ciebie wart..
wiem, że najgorzej jest wieczorami.. kiedy tęskni się za dotykiem... ja do dziś tęsknie za tym jak mnie przytulał.. jak całował.. ale jak o tym pomyśle to od razu siebie za to ganie.. bo my kobiety mamy tak, że myslimy o nich tylko w dobrych aspektach.. a powinno byc zupełnie odwrotnie.. powinnismy myśleć o wszystkich krzywdach jakich od nich doznałyśmy i o wszystkich złych rzeczach...
gdy ma się przyjaciół to napewno jest łatwiej.. i zawsze można kogoś poznać mimo tego bólu serca na początku.. potem tak już nie będzie.. nie rozpaczaj.. otwórz się na świat.. idz do kosmetyczki, do fryzjera, zmień coś w sobie, stań przed lustrem i powiedz: jestem piękna i jeśli on nie walczy po tak długim czasie to ja też nie będe walczyć..
a potem wyjdz ze znajomymi do ludzi i otwórz się na sympatię innych mężczyzn, którzy będą Cie kochać, szanować i uwielbiać..

280

Odp: Dać spokój czy walczyć?

troskliwa spotkałas ponownie tego chłopaka?

281

Odp: Dać spokój czy walczyć?
troskliwa napisał/a:

To takie smutne co piszecie. Ja też trochę za bardzo chciałam mieć em dla siebie, ale to on mnie do tego przyzwyczaił i jakoś przez długi czas zupełnie mu to nie przeszkadzało. Myślę, że im się po prostu to nudzi, jak ktoś tak o nich dba i zabiega, w pewnym momencie stwierdzają że nas już nie kochają bo nie mają o co zabiegać. Kochamy za mocno, oni sobie zostawiają jakiś margines, szczerze zaczynam się zastanawiać czy oni w ogóle kochają, czy to dla nich tylko definicja bycia dobrym dla kogoś. Mój em był dla mnie cudowny, z tym że dotąd, dokąd chciał, a jak już nie chciał to pokazał drugą twarz, straszną. 2 razy w życiu usłyszałam że chłopak nie wiem czy mnie kocha, przy 1szym było mi smutno i przykro i źle, ale kiedy to zrobił em.... serce mi pękło na pół. Nie wiem czy są gorsze słowa dla kobiety. Rano było mi lepiej, teraz znów popadam w jakąś chorą rozpacz, a powinnam się uczyć. Nie możemy zawalić swojego życia dla nich, tych którzy nas nie kochają, po prostu nie możemy... a ja jednak to robię. Nie można się winić, wina zawsze leży gdzieś po środku, to oni robią tak, żebyśmy czuły się winne, oczyszczają się, mój em był mistrzem w odwracaniu kota ogonem, kiedyś się z tego śmiałam...
herbatka mi weekend minął trochę szalenie, nie wiem czy czytałaś mój poprzedni post, trochę to śmieszne smile

też mi się tak wydaję że często chodzi tu o zdobywanie.. a my mamy być króliczkiem który ciągle ucieka a oni nas gonią.. gdy tak nie jest zwyczajnie im się nudzi i szukają gdzieś indziej.. 
serce rzeczywiście pęka, gdy ktos mówi "już nie kocham" gdy wcześniej kochał i nic nie wróżyło temu, żeby miało się to zmienić.. a potem wraca, a potem znów odchodzi..
Czy facet po odkochaniu może nas ponownie kochać??

282 Ostatnio edytowany przez troskliwa (2012-06-03 21:43:27)

Odp: Dać spokój czy walczyć?

panienka niestety nie spotkałam go, choć podjęłam walkę i usilnie poszukiwałam, aż mi serce mocniej biło, ale może jeszcze nie wszystko stracone... wierzę w przeznaczenie, może mi dopomoże, będę trzymać kciuki smile

luna nie wiem, mój były F. po tym jak powiedział mi, że nie wie czy kocha, był ze mną przez 2 lata (razem byliśmy 4,5). To skomplikowana sprawa ale bardzo mi zależało więc walczyłam jak lwica, nigdy nie wróciliśmy do tamtej rozmowy. To ja odeszłam, z wielu powodów. Prosił żebym dała jeszcze temu szansę, ale ja już nie miałam siły, walczyłam bardzo długo, no i pojawił się em... Po 3 miesiącach F. napisał mi list, że dopiero zrozumiał wszystko czego oczekiwałam, że nauczyłam go kochać kogoś bardziej niż siebie i że jestem najlepszym, co mu się w życiu przydarzyło. Potem powiedział mi to w cztery oczy, gdybym nie spotykała się z em pewnie bym pękła. Nie nalegał abym wróciła, powiedział mi to, co czuł. To bardzo dobry chłopak, tylko się zagubił, moja decyzja i te 3 miesiące sprawiły, że dojrzał. Nie znam odpowiedzi na Twoje pytanie, ale myślę, że ponownie kochać się nie da. Można albo nigdy nie przestać albo tak jak F. tak naprawdę dopiero wtedy zrozumiał co to kochać, a nie zrobił tego ponownie.

283

Odp: Dać spokój czy walczyć?

najlepszym sposobem na zapomnienie jest milczenie !
nie oddzywaj sie , stan sie obojętna wobec niego -  zaboli , ale z czasem minie ?
wiem coś o tym - bo sama ( mimo własnej woli) tak robiłam 
i wyszło mi to tylko na dobre!

284

Odp: Dać spokój czy walczyć?

luna ja juz stosowałam te sztuczki zeby poczuc sie lepiej. i spotykam sie z ludzmi i jestem otwarta na nowa znajomosc. jeszcze nikogo nie poznałam i dlatego cały czas mysle o moim eks Wiec dopuszczam do siebie mysl ze moge byc z kims innym. ze moge byc szczesliwa z innym mezczyzna a to dobry znak. jak narazie tesknie za byłm ktorego kocham i ktory ma bałagan w głowie.

285

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Neczka
zapomniałas o nim? juz nie myslisz o byłym? jak długo zbierałas sie?

286 Ostatnio edytowany przez Katerine (2012-06-04 08:26:58)

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Hej a ja powiem co mi pomogło! Ignorowałam go, zero kontaktu. ( wiadomo o to trudno gdy razem sie studiuje) Jednak najbardziej mi pomogła rozmowa z dobrym kumplem  i bratem, którzy po krótkim streszczeniu jego zachowania powiedzieli , że były zachował się jak frajer itd. (może dlatego mi to pomogło bo mówili to faceci) i poznanie kogoś nowego. Jeśli wszystko dobrze pójdzie jutro się spotykamy wink.  Najbardziej boję się rozczarowania, które spowoduje że znów będe  myśleć o byłym.  Staram się unikać porównywań do byłego. Zobaczymy czy jutro na spotkaniu też się uda.  Już tego nie chce bo nie mam na to siły.
W sumie to już go lubię tongue bo dzieki  niemu nie mysle o byłym, więc może jakos będzie big_smiletongue

Najgorsze tylko jest to, że wiem że na razie to kolega i się zobaczy co dalej ale jakoś szukam kontaktu,dobrego słowa, pierwsza napisze, koniecznie chcę się spotkać jakoś tak zależy mi na tym spotkaniu . Chyba nie jest to szukanie POCIESZENIA bo minęło już 5 miesiecy.... Nie wiem. Czy przy porzuceniu tak zawsze jest????

Jeszcze do tego mam uraz ;/  że każdy facet jest taki jak były i muszę być ostrożna (być może nawet do przesady.) Kiedy widzę jakąś parę to patrząc na dziewczynę nachodzą mnie myśli " I po co się  tak cieszysz, rozkocha  Cię w sobie i  zostawi. Lepiej pierwsza to zrób!" neutral

287

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Śnił mi się dziś. A sen był piękny. On był kochający, troskliwy, taki jak zawsze sad Budzę się i wiem, że to był sen, niestety sen. Ale mam ochotę do niego napisać, że go kocham. Chociaż powinnam go nienawidzić za to, jak mnie potraktował. Gdyby on tu chociaż był... Często sobie myślę, że gdy przyjedzie za miesiąc, pojadę do niego, będę błagać, żeby wrócił. Bez sensu, wiem. Minęły trzy tygodnie. Bez sensu to wszystko... Życie.. ;/

288

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Malinka93
Ja jestem tak poje*** ze jak były snił mi sie to sprawdziłam odrazu w senniku co to znaczy... Mi sniło sie ze on przytulał sie do mnie i tej samej nocy ja jemu sniłam sie. Napisał mi odrazu rano ze miał sen ze mna. Nie wiem czemu ale jakos wierze w te senniki. moze dlatego ze czesto mi sprawdzaja sie...

"Sen o byłym chłopaku jest odzwierciedleniem silnej więzi łączącej was w przeszłości. Generalnie Były chłopak we śnie może utożsamiać Twoją ukrytą tęsknotę i potrzebę jego bliskości. Jeśli przytrafił Ci się sen, w którym Twój Były chłopak Cię przytula, całuje lub w inny sposób okazuje uczucia możesz się spodziewać, że on nadal myśli o Tobie i darzy Cię sentymentem. Jeśli we śnie widzisz byłego chłopaka z inną kobietą to może to oznaczać, że jego uczucia są skierowane ku innej osobie. Jeśli widzisz we śnie byłego chłopaka odwróconego plecami lub nie możesz rozpoznać jego twarzy to spodziewaj się, że jego uczucia do Ciebie są raczej chłodne. "

"Każdy sen, w którym pojawia się osoba, z którą byliśmy kiedyś w związku wyraża pewnego rodzaju tęsknotę i więź emocjonalną z tą osobą . Często zdarza się, że mężczyźni śnią o byłych dziewczynach, w których byli mocno zakochani. Dlatego tez sen o byłej dziewczynie może oznaczać podświadomą tęsknotę za nią lub oznaczać, że była to osoba, która miała duży wpływ na jego życie. W śnie o byłej dziewczynie, śniący może odtwarzać sceny bliskości. Często są to sny, w których śniący nie widzi dokładnie detali wyglądu byłej dziewczyny lecz czuje jej obecność i uniesienie emocjonalne. Po przebudzeniu trudno sobie przypomnieć jak dokładnie wyglądała we śnie Twarz byłej dziewczyny lub w co była ubrana. Natomiast pozostaje uczucie podobne do uniesienia jakie się przeżywa np. po pierwszej randce. "

Jak narazie trzymam sie dobrze. zobaczymy jak to bedzie w srode kiedy znowu bedzie miał przyjechac do miasta. az sie boje tego długiego weekendu bo pokusa bedzie bardzo duza zeby znowu spotkac sie z byłym

289

Odp: Dać spokój czy walczyć?

troskliwa
Ile mineło od rozstania z panem F.? Nie dałas sie ugiac i wrocic do niego? zabiegał jeszcze o Twoja miłość? Npisał list wiec w bardzo ładny sposob wyznał miłość? Bo mój były tez sie pogubił i tez bardzo długo zastanawiał sie czy mnie kocha. ja bardzo starałam sie przez ostatnie pół roku a on nic nie robił. tylko albo az zastanawiał sie czy kocha i czy chce spedzic ze mna całe zycie. u nas było wszystko ok. wyrozumiałosc i partnerstwo przede wszystkim. problem pojawił sie kiedy był najwyzszy czas na nas-na ślub. kolega mowił mi ze on przestraszył sie słowa na zawsze i dlatego spier***.

290

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Katerine bardzo dobre początki nowej znajomości.. to jest skuteczny sposób na zapomnienie...
ale musi minąć trochę czasu, by móc zacząć się spotykać z drugą osobą, bo na początku z tej miłości i tęsknoty do eks nie jesteśmy w stanie nawet pomyśleć o innym..
i wierzę że Ci się uda i że jest to ktoś warty Twojej uwagi i może w najbliższym czasię miłości :* ściskam mocno kciuki

291

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Panienka od rozstania z F. minęło ponad rok, nie zabiegał już o mnie, ostatni raz widziałam się z nim we wrześniu. Pożegnał się w bardzo ładny i dojrzały sposób, wyrażając nadzieję, że może jeszcze kiedyś nam się uda. Zupełnie inaczej niż em, który odszedł w tak lodowaty sposób... mimo że em był o wiele starszy, teraz myślę, że bardziej niedojrzały niż F. Jakaś masakra. Chociaż em miał ciemną przeszłość, miał żonę, zostawił ją w okropny sposób, powinnam była przewidzieć, że ze mną zrobi tak samo. Myślałam, że naprawdę kocha, w końcu był dla taki wspaniały... potraktowałam go jak czystą kartę, dałam kredyt zaufania i całą miłość, nie powinnam była tego robić. Chciałam być dojrzała. Dlatego apeluję do Was dziewczyny! Jeśli krążą o kimś złe opinie, to nie jest to bez powodu. Tylko my zakochane tego nie chcemy widzieć.

292

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Panienka ja F. w sumie teraz dobrze wspominam, ale nie miał dla mnie czasu, nie potrzebował mnie tak jak ja jego. Podobnie jak u Ciebie, postanowiłam odejść kiedy zaczęłam widzieć, że nie myśli o przyszłości. I nie chodziło mi bynajmniej o ślub, ale jakiś wspólny wyjazd na studia do innego miasta, mieszkanie. Po tylu latach związku zaczęłam oczekiwać czegoś więcej, czułam, że czas na jakiś następny krok. Śmieszy mnie to trochę, że oni się tak boją, to tak jakbyśmy my się nie bały, każdy się boi, tylko to zwykle oni dają nogę a nie my. Myślę sobie tak teraz, że z em mogło być podobnie, zaczął widzieć, że robi się 'poważnie', coś mu we mnie nie pasowało i trzeba było uciekać, chyba za to wszystko zaczynam go nienawidzić. Dzisiaj jechałam samochodem, stał na poboczu, nawet nie drgnęłam okiem, patrzałam przed siebie, dopiero za jakieś parę skrzyżowań łzy mi stanęły w oczach, to mój dzisiejszy sukces. I już nie pędzę rano do okna, przynajmniej nie codziennie. A z wieczorami i nocami zaczęłam sobie radzić, nazbierałam miśków z szafy i wrzuciłam je wszystkie do łóżka, i tak sobie śpię, z każdej strony mnie tulą, śmieszne? Może, ale co tam, ważne że pomaga smile

293

Odp: Dać spokój czy walczyć?

A nie myslałas teraz o F.? Dac wam jeszcze jedna szanse? skoro on zrozumiał ze kocha i chce z Toba byc? nie myslałas o powrocie do F.? czy juz kompletnie o nim zapomniałas?
Boze jak ja bym chciała zeby moj były ktory ma watpliwosci czy mnie kocha, ktory bał sie planowac przyszłosci i słowa na zawsze wkoncu zrozumiał ze to ja jestem ta jedyna. ze to ze mna chce dzielic całe zycie...
Ciezki weekend mnie czeka... Boje sie ze ulegne i znowu spotkam sie z byłym. mnie tak bardzo ciagnie do niego, tak bardzo lubie spedzac z nim czas...

294

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Myślę, że to by było nie w porządku, więc nawet o tym nie myślę. W końcu odeszłam, znalazłam szczęście u kogoś innego, pokochałam kogoś innego i chciałam spędzić z nim życie, a że nie wyszło... cóż, to już mój problem. Dopiero przy em czułam się naprawdę kochana, traktowana tak jak zawsze o tym marzyłam, szkoda tylko że to wszystko było tylko iluzją. Myślę, że muszę zakopać oba te związki, poszukać szczęścia gdzie indziej.
Wiem, że to trudne, sama to przeżywam przecież, ale zastanów się, chcesz być z kimś kto ucieka? Ja nie. Też drżę w środku z nadziei, że może wróci, ale... to bardziej tęsknota za tym co utracone i ogromny problem z pogodzeniem się z tym, z tym, że odszedł mój ukochany em a został zupełnie obcy mi człowiek. Wiem, każda relacja jest inna, ale w moim przypadku nie chcę być z kimś kogo zobaczyłam dopiero gdy odchodził, z tym zimnym draniem bez serca, to nie jest już człowiek, którego tak bardzo pokochałam. Muszę go pogrzebać, przeżyć żałobę i zacząć żyć od nowa.

295

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Po tym jak wpadłam na byłego w klubie mówiłam ,że miałam z nim pogadac dnia nastepnego. Spotkanie jednak nie odbyło się w niedziele lecz wczoraj.W niedziele nie byłam w stanie wyjśc z domu a nie chciałam go zapraszać do siebie.Kolejny raz rozmowa zaczynała sie troche burzliwie a skonczyła w miłych koleżeńskich warunkach.Jednak wiele zrozumiałam jak bardzo mój były jest nie dojrzały.I jak bardzo nie udolny w ralacjach damsko męskich.Nie mogłabym z nim być lecz nie mowie sobie na pewno czy też nigdy.Bo same pewnie wiele razy uzywałyscie te słowa i tak na prawde nie byłysmy konsekwentne.Tym razem nie planuje nic.Ani tego ,że urwie z nim kontakt ani to ,że bede o niego walczyć.Wszystko zostawiem jak jest.Niech będzie co ma być.Ja sie pragne odciać o spraw damsko męskich i zając swoja przyszłościa.Studia to numer jeden :)Dziewczyny od wczoraj intensywanie sie ucze.Mam nadzieje ze moj stan emocjonalny potrwa przynajmniej do konca sesji wink

296

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Będę trzymać za Ciebie bardzo mocno kciuki! Ja dzisiaj wpadłam w trans, siedzę pół dnia nad botaniką, która pochłonęła mnie niemiłosiernie, choć jej po prostu nie cierpię. Wprawdzie mam jeszcze sporo do tyłu, ale to zawsze jakiś krok na przód! smile Dziewczyny, z tych drobnych codziennych sukcesów zbudujemy sobie wspaniałą przyszłość, bo prędzej czy później, będziemy silne i co najważniejsze, niezależne, Ściskam Was smile

297

Odp: Dać spokój czy walczyć?

O proszę smile widzę ,że studiujemy coś podobnego;) Ja kurs botaniki mam za sobą który zreszta tak zle nie wspominam:) ale to było na 1 roku.Teraz jestem na 3.Wiec nie wiele zostało do uzyskania inżyniera.Trzeba się ogarnąc jak moje marzenia maja sie spełnić.Ja teraz sie zajmuję gorszym przedmiotem niz botanika ;p a mianowicie ekonomika. mmmm pozdrawiam
Jak się reszta dziewczyn trzyma ?

298

Odp: Dać spokój czy walczyć?

A ja coraz bardziej przywiazuje sie do tego forum! A prawde mowiac do Was dziewczyny. Mam taka ogromna ochote wyjsc z wami na browarka i posmiac sie z naszych eks tongue

Ja trzymam sie dobrze. Moj kontakt z eks ograniczył sie to sms i do rozmow na fejsie ktore ja koncze pod pretekstem ze musze cos waznego zrobic. w weekend nie widzielismy sie i czuje sie z tym bardzo dobrze. chociaz teraz nadchodzi dłuuuugi weekend gdzie bede znowu meczyc sie sama ze soba. spotkac sie z nim? czy lepiej oddalic sie od niego? jak narazie nie mysle o tym co zrobie. tak samo jak ty herbatka mam podejscie bedzie co bedzie niczego kochana nie planuj. jak pojawi sie problem(czyli były zaproponuje spotkanie) to dopiero wtedy zaczne sie martwic. Ale tez moze twierdzaco powiedziec ze gdyby moj eks chciał wrocic to zgodziłabym sie i potrafiłabym z tym zyc. tez miałam kryzys w naszym zwiazku gdzie nie wiedziałam czy kocham(około rok czasu). wiec jak najbardziej go rozumiem.

Moze napiszecie ile macie lat? ja 23 smile moj eks 26

299

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Ja mam 22 lata a mój były też tyle.coż pech może gdyby był starszy to też trochę mądrzejszy.;p moim zdaniem spotkaliśmy się o wiele za wczesnie.Wiecie co na dodatek jakby było mi mało rozstanie z byłym masa nauki.Wczoraj wstałam z spuchnieta buzia i bólem zęba. Bedzie leczenie kanałowe.Troche nawet się teraz z tego śmieje.I czekam co jeszcze się stanie ;p

300

Odp: Dać spokój czy walczyć?

herbatka ja trochę szaleję ze studiami, w tym roku podejście numer 3 na lekarski, trzymajcie kciuki!

panienka
ja też już się przywiązałam smile browar? co za problem, pociągi po całej Polsce kursują big_smile (jeszcze)

Nie wiem czy powinnaś się spotkać, gadaj z herbatką, ona bardziej ma w tej dziedzinie doświadczenie czy to pomaga czy szkodzi, ja się z nim nie kontaktuje, nie byłabym w stanie i jakoś żyję, szkoda tylko, że muszę na niego czasem patrzeć... jeju, jak się zmienił mój pogląd na niego!  sama nie wiem kiedy!
Widzisz, miałaś kryzys czy kochasz, ale trwałaś, czylo uważałaś że warto, że może minie smile A nie rzuciłaś wszystkiego od razu...

Ja mam 21 lat, em 29.

301

Odp: Dać spokój czy walczyć?

U mnie spotkania z byłym chyba pomagają.Ponieważ to jak powolny odwyk.Coraz mniej go potrzebuje.I coraz wiecej sobie uświadamiam ile stoi przeszkód miedzy nami.Tak jak jest teraz tak powinno być.Nic na siłe.Chociaż nie mowię ,że nic do niego nie czuje.Ale teraz chyba rozsądnie odstawić uczucia na bok.Dzis pierwszy raz od jakiegos czasu kłade się spać z myśla ,że dam rade:)

302 Ostatnio edytowany przez troskliwa (2012-06-06 15:32:47)

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Ja od rana mam kiepski dzień. Wydaje mi się, że im lepsze są te dobre dni, tym potem gorsze te złe... umiem spojrzeć na tą całą sytuację rozsądnie, ale nie umiem zabić tęsknoty.
Nasunęło mi się ostatnio pytanie kiedy zaczęłam w ogóle dostrzegać innych facetów i ich zainteresowanie sobą... myślicie, że jako te porzucone, jesteśmy mniej atrakcyjne w oczach innych mężczyzn? (przy takim bliższym poznaniu oczywiście) Bo ja mimo wszystko czuję się taka trochę podeptana tym wszystkim.

303

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Ja od rana miałam dobry nastrój lecz kiedy wrociłam do domu i dowiedziałam się ,że rodzice wyjechali.I bede dziś sama.Owszem moge zaprosic kogos tylko akurat te osoby z ktorymi miałabym checi spedzić czas nie moga.Cos czuje ,że nie jedna łza dzis poleci w poduszke. Też własnie nie umiem zabic tęsknoty . To chyba boli najbardziej . Wiem ,że moj były pojechał teraz na działke przynajmniej ma brzydka pogode big_smile

304

Odp: Dać spokój czy walczyć?

U mnie te ciezkie dni mineły. miałam je tydzien temu. teraz czuje sie swietnie. wiem ze jeszcze przyjda chwile załamania.
Wiec weekend zaczynam z bardzo dobrym humorem. tez wam tego zycze dziewczyny.

wiek faceta nie swiadczy o jego dojrzałości. ci po 30 potrafia zachowywac sie jak dzieci a ci 20latkowie jak prawdziwi dorosli faceci. ale w kazdym wieku przychodza chwile zwatpienia.

ja jestem z województwa pomorskiego

305

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Ja jestem z kujawsko-pomorskiego więc daleko nie mamy do siebie 11panienka11 wink
Życze miłego weekendu:)

306

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Ja wczoraj byłam na imprezie, i jak to zwykle, do pewnego czasu było super. Po kilku godzinach jednak łapię mnie taki smutek i pustka... nic nie cieszy. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że najskuteczniej byłoby poznać kogoś wartościowego, i pokochać. Trzeba być tylko na to gotowym, uporządkować najpierw siebie i pozbyć się nadziei że em wróci. I nie czekać, miłość podobno przychodzi nieproszona smile

Też mam nadzieję, że ten weekend będzie nawet jeśli nie super, to chociaż miły. Dziś dzień spędzam z chemią, lubię ją, dam radę, muszę.

Panienka ja wyjeżdżam w poniedziałek w pomorskie, do pracy smile Boję się jak diabli... jestem ze śląskiego.

307

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Dziewczyny! Miałam dziś bardzo ciężko noc i nie zapowiadało się na to, że dzień będzie lepszy, a jednak! Podgoniłam trochę spraw na uczelni i co najważniejsze... pierwszy raz od ponad miesiąca, najdłuższego z resztą w moim życiu, wychodząc z domu i jadąc samochodem nagle pomyślałam sobie: rany, przecież on wcale nie jest taki szczęśliwy jak udaje, przecież jemu wcale nie będzie beze mnie lepiej, tylko tak mu się wydaje. Koledzy, imprezy, wszystko szybko się znudzi, wakacje miną, ma takie duże problemy, nawet nie będzie miał się z kim tym podzielić, nikt nie wesprze go tak jak ja i nikt nie będzie taką opoką i ucieczką dla niego jaką byłam ja! Uważa, że taka jestem zła i niedobra, teraz, ale przecież mimo moich wad i zrzędzeń dałam mu całą siebie i niemożliwe żeby kiedyś nie dostrzegł tego wszystkiego, skoro wycisłam z siebie całe dobro i mu dałam, przecież to musi zostawiać ślad w człowieku, on musi to czuć, tylko pewnie nie dopuszcza tego do siebie bo tak mu łatwiej, łatwiej pamiętać to co złe. Jakie to banalne... Dziewczyny, pierwszy raz uwierzyłam, że to ja wyjdę z tego  górą! Że nawet jeśli będzie kogoś miał, to drugiej takiej jak ja nie ma! Że ostatni będą pierwszymi. Od tylu dni, dziś pierwszy raz uświadomiłam sobie, jakim wartościowym człowiekiem jestem, nie idealnym, ale jak wiele jestem w stanie dać drugiemu człowiekowi dobra i miłości! Powoli czuję się coraz silniejsza "będzie spadać długo, potem wstanie lekko'' smile , uwierzyłam dziś, że jeszcze mogę być szczęśliwa! Chciałam się tym z Wami podzielić, i może trochę Was tym myślenie zarazić? smile

308

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Dobrze ,że zaczynasz tak myslec. Ja juz od jakiegos czasu mam takie mysli.Ze wiem ze bedzie załował itd.bo wiem ,że bedzie. Tym bardziej ,że to mega cięzko charakter;p  Wiecie co on teraz ma co robic uczelnia w weekendy na działke.Prawda jest taka ,że jego wszyscy koledzy jada za granice do pracy. W zasadzie bedzie jednen dobry kumpel który ma nowa laske wiec nie zapowiada sie zeby mu chciał tyle czasu poswiecic.Ciekawe czy mu sie przypomni o mnie.Mam zamiar w tym czasi dac mu nauczke.Obym trwała w tym przekonaniu do konca .Chce byc konsekwentna.Nie doceni mnie i ie zrozumie do poki nie zobaczył co stracił.bo to przykre  ale mnie już teraz stracił.Mimo ,że mam do niego uczucia nadal czuje ze jest wiecej tych złych niz dobrych.I chyba nie mogłabym tego przeskoczyc. Może mu kiedys wybacze ale nie zapomne.
troskliwa
jeszcze nie raz przezyjemy wzloty i upadki.Bedziemy tesknić i nienawidziec. Ja pozostawiem wszystko losowi.Mam nadzieje ,że mnie kiedyś za to wynagrodzi.Teraz bede dzielna.I teraz za kazdym razem jak bede chciała cos zrobic głupiego pomysle o sobie.Kto ma byc wazniejszy dla mnie jak nie ja sama:)

309

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Też staram się być dzielna, ale dziś znów czarne chmury wiszą nade mną. Rodzice wieczorem wychodzą, boję się, boję się być sama, czasem czuję się tak strasznie samotna, że sama sobie nie wierzę. Nie ufam sobie do końca. Ostatnio przechodziłam przez most i też miałam chwilę zwątpienia w sens życia. Na początku kiedy zaczynałam brać leki miałam złe myśli, myślałam że to już za mną... w takich chwilach dopiero dostrzegam jak ciągle jestem zachwiana w środku. Dziewczyny, jak sobie radzicie kiedy zostajecie same? Macie jakieś swoje sposoby żeby nie pękać? Ostatnio unikam nawet przyjaciół, widzę, że działam im na nerwy tym, że ciągle jeszcze gadam o tej sytuacji i płaczę, nie potrafią zrozumieć, że ciągle cierpię. Mówią: za długo ten stan już u Ciebie trwa, przestań ryczeć. A ja ciągle tego potrzebuję- wyrzucania tego z siebie. Chciałam tylko, żeby przy mnie byli, nie oceniali, nic nie tłumaczyli. To chyba nie jest przyjaźń.
Jak w ogóle mija Wam weekend? Ja dziś byłam na zakupach, nawet fajnie było, teraz próbuję się uczyć ale kiepsko mi to idzie. Chociaż pogoda mi sprzyja, pochmurno jest.

310 Ostatnio edytowany przez Asia19 (2012-06-09 18:35:33)

Odp: Dać spokój czy walczyć?

jestem z chlopakiem prawie 3 lata ja mam 19 lat a On 22 było wszystko dobrze ale w sylwestra zobaczyłam że pisze z dziewczyna ze skan i znal ją 2 dni bo potem się ja o tym dowiedziałam obiecal że więcej mnie nie zrani lecz w maju znowu widzialam jak pisze z inna i mu się Pytan czy jest mi wierny i mnie kocha a On że tak to Pyt. czemu pisze z inna a On a bo tak samo wyszlo bo chcial z kims o życiu porozmawiac i zaś przestał z nia pisać i mowil że On nic więcej nie chcial tylko tak po pisać tak się tłumaczyl ale np do mnie nie potrafił sms napisać bo sądził że nie ma czasu itp i zaś mielismy sobie dać czas do namysłu czy On chce że mna być i ja mu się spytałam czy będzie z kims pisal itp a On że nie może mi obiecać że tego nie zrobi i że to pisanie to nic wielkiego że to nie zdrada tylko rozmowa no moim zdaniem bez powodu do dziewczyny się nie pisze prawda.? Ogolnie teraz jestem jakąś dla niego obojętna kiedyś bylam jego całym swiatem i teraz też pali od pol roku trawę i jest trochę taki że to co nie On że On jest kims itp a kiedyś był bardziej wrażliwy itp i jak mówię mu by nie palil to On że aż tak dużo nie pali i że to nie szkodzi a On pali może z 7 razy dziennie z tego co On mowil ale jego zdaniem On nic zlego nie robi i wie że mógł by być dla mnie milszy i że się zmieni ale jakoś tego nie robi co zrobić.? i On za bardzo chyba nie lubi moich znajomych rodziny i ja z jego się nie dogaduje chyba że jesteśmy sam na sam to czasami jest fajnie o ile nie mówimy na ten temat co pisze by mi milosc okazywał itp

311

Odp: Dać spokój czy walczyć?

co robić? brać nogi za pas

312

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Asia19
faktycznie pisanie smsów to nic złego.Ale tylko z bliskimi osobami. Mysle ,że te dziewczyny nawet nie były mu dobrymi kolezankami.Wiec sparwa jest zastanawiajaca. Po co i dlaczego to robi, Może faktycznie nie miał na mysli zdrady lecz czy masz pewnosc ze za pol roku o niej nie pomysli? Narazie proponuje się od tego odciać troche sie nie odzywac do niego. I dac mu jasno do zrozumienia co Ci sie nie podoba i że jesli tak dalej bedzie postepował to do niego nie wrocisz, Zobacz co dalej zrobi.Jesli bedzie sie strarał to znaczy ,że mu zalezy. Jednak Ty powaznie przemysli czy warto?Wiem ,że cieżko podejmowac kroki po takim czasie trwania związku.Lecz mniej na uwadze tylko i wyłacznie swoje dobro.
troskliwa
Ja miałam tez ostanio takie chwile ,że byłam sama.No coz nie ucieczki przed smutkiem.Gdy byłam sama w domu zasypiałam dopiero wtedy jak czułam ,że wypłakałam złe emocje . Wtedy zmęczona kładłam się spać.Ostanio przezyłam to i tak dosc łagodnie bo w ogole spałam. 2 tyg po rozstaiu z chłopakiem nie spałam 3 dni big_smile Tak można 3 dni nie spać. byłam wrakiem człowieka. Poki co czuje sie lepiej jak mam brak kontaktu z błym. Nie przypomina mi to ,że nie bedziemy juz razem.Bo ja juz nie chce.Straciłam checi.Coś sie we mnie wypaliło.
Nie które dziewczyny juz do nas nie zaglądaja.Ciekawe co u nich. Pozdrawiam smile

313

Odp: Dać spokój czy walczyć?

U mnie noc znów była straszna. Upłakałam się że hej, dziewczyny ja nie umiem pogodzić się z tym, że jego w moim życiu już nie ma. W sumie mało spałam, a jak już usnęłam śniła mi się moja zmarła babcia, że znów umiera, to już chyba 7 raz w przeciągu ostatnich 2 tygodni, czuję ogromny niepokój... Tym bardziej, że w poniedziałek wieczorem wyjeżdżam, muszę, nie mogę tu zostać. Co ona chce mi powiedzieć... Jadę na cmentarz bo zwariuje jak czegoś nie zrobię. Boję się, już nawet spać.

314

Odp: Dać spokój czy walczyć?

troskliwa
Z tego co opisujesz nie jestes w dobrym stanie.Musisz coś z tym coś zrobic.Ja wiem ze ciezko rozumiemy Ciebie wszytskie jak nikt inny po przechodzimy przez to samo.Czy Ty masz z nim jakis kontakt? mowiłas ze widujesz go przez okono. Ale czy gadacie?Czy on wie w ogole jak Ty to wszytsko przezywasz? Musisz cos z tym zrobic bo sie zameczysz. Ja naszczecie teraz nie umiem nawet płakać bo jestem taka sparalizowana strachem przed uczelnia. Strasznie zawaliłam nauke.Jeju tylko teraz to sie liczy.Mysle ze jak skonczy sie ten szał wtedy ze mna bedzie gorzej,Narazie musze sie trzymac.

315

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Nie mam z nim żadnego bezpośredniego kontaktu, widuję go często ale z daleka. Parę dni temu pierwszy raz złapałam z nim kontakt wzrokowy, wydawało mi się, że się waha czy podejść, ale pewnie to tylko moje skryte nadzieje. Nie rozmawiamy ze sobą, nie piszemy, usunęłam całkowicie fb. Czy wie co się ze mną dzieje... wie. Uważa, że on mi nie pomoże, że żyliśmy bez siebie wcześniej to teraz też będziemy i że przecież żadnej krzywdy mi nie zrobił bo mnie nie bił i nie pił (to jego słowa... ) a no i że ogarnięta jestem to sobie dam radę. Haha, to takie bolesne że aż śmieszne. Co do uczelni, doskonale wie, że kiedy mam problemy po prostu nie mogę się uczyć, stwierdził więc że nie mogę zawalić uczelni i tyle. Chyba nawet nie samo rozstanie a jego forma i te wszystkie słowa, które po nim padły z jego ust doprowadziły mnie do takiego stanu. Nie wie o moich złych myślach i o tym, że się leczę, choć czasem mam ochotę wysłać mu wyniki badań, ksera recept i rachunki. Ale chyba nawet to nic by nie dało i dalej nie zrozumiałby co znaczy złamać komuś serce, na pół, dosłownie i że odchodząc, kiedy wcześniej nosił mnie na rękach, zburzył cały mój świat. Chce być taki dojrzały w tym co mówi, a gada takie farmazony... Jezu. P. Psychiatra powiedziała mi, że nie zrozumiem jego zachowania, bo po prostu nie mieści się w moim systemie wartości. Zachwiał moją wiarę w ludzką moralność, uczciwość i co tylko jeszcze można. Dlatego pomimo żalu do siebie, że mogłam wiele razy nie sprzeczać się, nie kłócić, odpuścić to... kiedy patrzę na to zakończenie, nie wiem czy cokolwiek by to zmieniło, bo to po prostu jakiś potwór a nie człowiek i prędzej czy później by to z niego wyszło. Czy przesadzam?

Wiem co znaczy mieć problemy na uczelni, kiedy jest taka ważna dla Ciebie, mam to samo. Ja dopiero niedawno zmobilizowałam się do jakiegokolwiek na niej działania i podobnie jak Ty, boję się, że po sesji będzie gorzej. Na szczęście jadę do tej pracy, ale to też mnie stresuje, także z każdej strony stres i nerwy. Znów mam problemy ze spaniem, ale wyczytałam na forach, że kiedy się jest na na trazodonie kiedy po lepszych chwilach przychodzą aż takie złe to może świadczyć o zbyt małej dawce, też mi się tak wydaje, że się uodporniłam, jutro bardzo bym chciała iść do lekarza, mam tylko nadzieje że zdąże po uczelni... boje się na własną rękę kombinować z tymi lekami.

ufff, się napisałam, ale lżej mi.

316

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Zazdroszę Ci ,że jedziesz do pracy:) moze kogoś poznasz moze coś miłego Ciebie tam spotka a przy okazji zarobisz kase. Ja sobie nie umiem wytłumaczyć dlaczego teraz mi sie wszytsko zwala na głowe.Kiedy już sama w sobie jest ciężka bo za duzo analizuje.Rozstanie problemy na uczelni dziadek w szpitalu ,brak kasy.Czekam co jeszcez sie stanie. Nawet mnie to troche juz smieszy.Bo wiem ,że to kiedys minie i bede bardzo silna. Juz sie taka czuje.Przynajmniej wiekszosc czasu.
To przykre jak potraktował Ciebie były.Mi mój ostanio powiedział ,że chciałby zrobic wszytsko zebym tak nie cierpiała.No coż jednak to tak nie da rady.Bo on nie chce do mnie wrocic a tylko to pewnie zmieniło by moj stan uczuć. Chociaz wiecie co ja bym sie bała powrotu.Nie umiałabym go kochac wprost.Za duzo by mnie to kosztowało.Nie wiem co robić. Dlatego nie robie nic.Czekam az coś sie stanie w moim zyciu:)

317

Odp: Dać spokój czy walczyć?

DZIEWCZYNKI MOJE KOCHANE PIĘKNE...czytam wasze posty czytammm i tak sobie mysle sobie kurcze przeciez to tylko FACET i uwierzcie mi ze kazda z was da rade naprawde.SAMA PRZEZ TO PRZECHODZILAM MYSLALAM ZE SERCE MI PEKNIE NIE ROZUMIALAM JAK NAJBLIZSZA OSOBA PO TAKIM  CZASIE MOGŁA MNIE TAK POTRAKTOWAC BOLALO DO TEGO STOPNIA ZE NIE CHCIALO MI SIE ZYC ..... ale moment dziewczyny czy warto ? warto sie uzalac ?marnowac czas?warto zawracac sobie glowe kims kto na to nie zasluguje ja tez myslalam ze nie dam rady! BZDURAAAAAAA BZDURAAAA BZDURA !!! PRZYSZEDL TAKI MOMENT ZE POWIEDZIALAM SOBIE DOSC!!!NIE JESTEM TAKA SZMAT* A ON NIE JEST NIEZASTAPIONY NIE MOZNA SIE TAK UZALAC!ROZUMIEM WAS DOSKONALE CO CZUJECIE CO PRZECHODZICIE U MNIE TRWALO TO DWA MIESIACE I I O DWA MIESIACE ZA DLUGO!!!NIECH ZALUJE BO SERCE MIALAM NA DLONI NAJWAZNIEJSZE ZE WYSZLAM Z TEGO GOWNA CALO ZE JESTEM SILNIEJSZA I TERAZ DUMNA Z SIEBIE ZE WKONCU OTWORZYLAM OCZY WIEC PROSZE I WAS ABYSCIE OTWORZYLY OCZY. NIE WCHODZI SIE DWA RAZY DO TEJ SAMEJ RZEKI WIEM ZE JAK JUZ RAZ SIE ZERWIE TO POTEM JAK SIE WROCI JEST JUZ TYLKO GORZEJ.PONIEWAZ ZADNA Z NAS NIE JEST ZABAWKA KAZDA POWINNO SIE AKCEPTOWAC I KOCHAC A NIE KRZYWDZIC GDZIES TAM CZEKA NA KAZDA Z NAS TEN JEDYNY WLASCIWY WIEM ZE WAM CIEZKO WIEM KURCZE I SZKODA MI WAS BARDZO ALE WIEM ZE KAZDA Z WAS MA TYLE SILY ZEBY WKONCU RAZ NA ZAWSZE WYRZUCIC Z SERCE FACETA KTORY TAK MOCNO WAS KRZYWDZI.WIERZE W TO I WIEM ZE TAK BĘDZIE MUSICIE BYC SILNE ZYCIE JEST PIEKNE JESZCZE TYLE PRZED WAMI NAPRAWDE KURCZE DZIEWCZYNY JESTESCIE MLODE TYLE PIEKNEGO PRZED WAMI JESZCZE POZNACIE TEGO JEDYNEGO SWIAT SIE NIE KONCZY NA JEDNYM MUSCIE MI UWIERZYC NO !!!!! GLOWA DO GORYYY :*:*:* ZASWIECI WAM JESZCZE SLONCE I ZOBACZYCIE ZE BEDZIECIE SIE Z TEGO SMIALY Z PERSPEKTYWY CZASU UZNACIE ZE DOBRZE ZE TERAZ SIE TO SKONCZYLO BEZ DZIECI BEZ KONSEKWENCJI JESTESCIE WOLNE MLODE SWIAT STOI PRZED WAMI Z OTWARTYMI RAMIONAMI !!!! KIEDY MOJ ZAMYKA DRZWI OTWIERA OKNO A NIC NIE DZIEJE SIE BEZ PRZYCZYNY !!! 3MAM KCIUKI ZA WAS I ZYCZE ZEBYSCIE ODNALAZLY SENS TAK JAK JA MIMO ZE UWIERZCIE MI MYSLALAM ZE TO BEDZIE TEN JEDYNY WIELKA PIERWSZA MILOSC PIERWSZT SEX SERCE MI PEKALO ALE NIE WARTO DZIEWCZYNY NAPRAADE NIE WARTO !!!:*:*:*:*

318

Odp: Dać spokój czy walczyć?

WIEM ZE KAZDA Z WAS WYJDZIE Z TEGO CALO NAPEWNO.nie poddawajcie sie prosze was zycze wam duzo sily aby kazdy dzien przynosil same te szczesliwe chwile bo da sie da przychodzi taki moment ze byly staje sie obojetny przestajesz myslec i dochodzi do Ciebie ze nie jest wart zeby tak plakac.GLOWA DO GORY CYC WYPIETY I DZIEWCZYNY BAWIMY SIE IDA WAKACJE PIJEMY SZALEJEMY ZAPOMINAMY O TYM CO ZLE !!! ;-) I ZYJMY ZE SWIADOMOSCI ZE NIE MA NA SWIECIE DRUGIEJ TAKIEJ JAK JA DALYSMY Z SIEBIE WSZYSTKO SERCE MIALYSMY NA DLONI A CI FRAJERZY TEGO NIE DOCENILI NO I DOBRZE ICH STRATA WKONCU TAKA SIE TRAFI KTORA POKAZE IM GDZIE PIEPRZ ROSNIE I POCZUJA CO TO ZNACZY MIEC ZARAZE ZA DZIEWCZYNE. smile BEDZIE DOBRZE GWARANTUJE TO WAM:***********************************

319

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Andziu, tak pięknie to napisałaś, przez chwilę pomyślałam: "Dam radę, udowodnię, że bez niego jestem silniejsza, wszystko, co najlepsze, jeszcze przede mną!" Ale po chwili wróciła depresja... Nie dam rady... Póki co, nie widzę sensu w życiu, wszystko mi go przypomina. A do tematu... Walczyłam. W sierpniu. Gdy on mnie zostawił, bo mnie okłamywał i tak będzie dla mnie lepiej. Błagałam, jeździłam do niego na rowerze. Udało się, ale postanowiłam, że tak poniżać się już nie będę. Przez 9 miesięcy było dobrze, tyle że on od stycznia jest w Anglii. Zerwał miesiąc temu. Nie wiem dlaczego. Dwa tygodnie przez moim wylotem do niego. Ponoć się nie dogadywaliśmy. Od tego czasu pisaliśmy 2 razy, nie było przyjemnie. Niedługo przyjeżdża. Musi mi oddać moje rzeczy. Nie przeżyję tego. Z jednej strony chcę go przytulić, pocałować, nawet po tym, że potraktował mnie jak szmatę. Nie potrafię go znienawidzić sad

320

Odp: Dać spokój czy walczyć?

KOCHANA ALE UWIERZ MI ZA JA PRZECHODZILAM PRZEZ TO SAMO ! BYLAM U PSYCHOLOGA PRZEPISALAM MI LEKI TO BYLAM NA JEDNEJ WIZYCIE WIESZ DLACZEGO BO POSTANOWILAM SOBIE ZE DOSC! PO PROSTU DOSC DOSC PLACZU DOSC UZALANIA SIE DOSC MUSZE BYC SILNA ZACZELAM CIESZYC SIE Z MALYCH RZECZY ZACZELAM ZAPOMINAC ZACZELAM WIERZYC ZE BĘDZIE DOBRZE I WIESZ CO JEST . TERAZ WIEM ZE TEN ZWIAZEK NIE MIAL SENSU ZE MECZYLAM SIE . I TY TEZ ZNAJDZIESZ SILE MOZE POTRZEBUJESZ TROSZECZKE WIECEJ CZASU BO MOCNO SIE ZAKOCHALAS JA TEZ UWIERZ...SERCE MIALAM NA DLONI JEZDZILAM DO NIEGO PROSILAM ZEBY DAL NAM SZANSE A OD MNIE ODTRACIL POWIEDZIAL ZE NIE KOCHA POWIEDZIAL ZE CHCE BYC Z KIMS DLA KOGO ZROBI WSZYSTKO I DLA KOGO ZREZYGNUJE Z WSZYSTKIEGO WBIL MI NOZ W SERCE CIEZKO MI BYLO NAWET ODDYCHAC GDY RANO SIE BUDZILAM I WIDZIALAM JAK SWIECI SLONCE BYSLAM ZE COS MNIE TRAFI , a wiesz czemu bo slonce budzilo ludzi do zycia do szczescia a mnie w srdoku tak bardzo bolalo i rozrywalo z zazu z tesknoty ale powiem ci szczerze z glebi serducha ZE TO WKONCU PRZECHODZI CZLOWIEK NABIERA DYSTANSU DO PEWNYCH SPRAW I TY TEZ MUSISZ W TO WIERZYC ON NIE JEST NIE ZASTAPIONY A TY SOBIE PORADZISZ GWARANTUJE CI TO JA BYLAM NA SKRAJU ZALAMANIA MOJA MAMA KTORA PRACUJE ZA GRANICE MUSIALA ZJECHAC DO DOMU BO GADALAM ZE NIE DAM RADY ZE ZROBIE COS SOBIE ....GLUPOTA ZALUJE TYCH SLOW ZALUJE ZE MIALAM TAKIE MYSLI PRZEZ JAKIEGOS NIEDOJRZALEGO GOWNIARZA BO ZYCIE PRZED NAMI .NAWET JESLI BARDZO MONCO BOLI I JEST BARDZO ZLE POMYSL SOBIE ZE KIEDYS WKONCU NADEJDA LEPSZE DNI I ZE BEDZIE DOBRZE PISZE TO DLATEGO ZE WIEM CO CZUJESZ WIEM DOSKONALE ALE WIEM TEZ ZE WYJDZIE JESZCZE SLONCE SKORO JA SIE Z TEGO PODNIOSLAM TO TY TYMBARDZIEJ :*:*:*

321

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Dziewczynki drogie ja dziś wyjeżdżam, boję się strasznie, rano miałam nawet moment zwątpienia. Ale co mnie tu czeka lepszego? W najgorszym wypadku przyjadę z powrotem, choć bardzo bym chciała żeby było dobrze. Będę się odzywać tak często jak będę mogła, bo już się od Was uzależniłam. I będę starała się tęsknić za Wami, a nie za nim. Mam nadzieję, że ten wyjazd choć trochę mnie ukoi i pomoże mi się pozbierać, że nabiorę dystansu. Boję się, że sobie nie dam rady, jestem słaba zarówno psychicznie jak i fizycznie, ale jak nie zaryzykuje to mogę dużo stracić. Trzymajcie za mnie kciuki. Życzę Wam dużo siły, wierzę, że razem damy radę. Ściskam mooocno!

322

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Czas leczy rany... Powtarzam sobie, że skoro przeżyłam już dwa rozstania to przeżyję i trzecie. Ale ten związek miał trwać już do końca. Zresztą jak każdy... Cieszę się, że Tobie udało się pozbierać i że świat znów wydaje się piękniejszy smile

323

Odp: Dać spokój czy walczyć?

troskliwa
3 mam kciuki mam nadzieję ,że będziesz silna.Przesyłam moja pozytywna energie:) Ze mna jest całkiem ok.Myśle ,że to dlatego ,że mam zajęcie. Nauka i jeszcze raz nauka.Co bedzie potem pomyslimy.Czuję ,że czeka mnie coś dobrego na sam koniec za te wszytskie katusze jakie przechodze.Ukojenie zawsze znajnuje na łonie natury.Staram się jak najczesciej przebywac na świezym powietrzu i widac rezultaty.i fizycznie i psychicznie na mnie to dobrze wpływa:)

324 Ostatnio edytowany przez Anet20 (2012-06-12 13:15:27)

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Witajcie Moje Drogie ! Po raz kolejny Was zaniedbałam. Codziennie zasiadałam przy komputerze i czytałam Wasze posty, ale nie mogłam się zebrać, żeby coś napisać.
Wiem, że wszystkie dacie sobie radę. Ja sobie poradziłam. Zaraz opowiem Wam wszystko co przez ten ostatni czas się u mnie działo.
Tydzień temu odezwał się do mnie były. Pytał, co tam u mnie idt. Pisał, że zmienia mieszkanie i zaprasza mnie na parapetówkę. (To raczej niezbyt dobry pomysł, żebym tam się w ogóle pojawiła) Zapytał mnie dlaczego nie chciałam, żebyśmy wtedy do siebie wrócili. Nie chciałam już wracać do tego tematu więc napisałam ze było mineło nie ma do czego wracać, i że widocznie tak bardzo mnie nie kochał skoro tak szybko się poddał. Ta rozmowa do niczego tak na prawdę nie prowadziła. Popisaliśmy i tak od słowa do słowa okazało się, że spotyka się z jakąś. Nie zdziwiło mnie to. Wszystko było by ok, gdyby ta "paniusia" nie podglądała mnie na nk i to nie raz. Strasznie mnie to zdenerwowało (choć nie wiem dlaczego). Wczoraj miałam smutniejszy opis na gg (później rozwinę temat dlaczego) i znowu napisał:'' dlaczego mam taki opis, co się stało'' itp. no i weszliśmy po raz kolejny na temat naszego związku. I co mnie bardzo zdziwiło już nie mówił, że to jego wina (jak wtedy kiedy chciał wrócić) tylko "może nie było by tego rozstania, gdyby było między nami inaczej" to ja na to "Inaczej? a co było nie tak?" I wiecie co odp? " wiele rzeczy ale teraz już nie pamiętam". Wychodzi na to, że wszystko teraz to moja wina, bo coś było nie tak jak on chciał. Dobrze, że nie wróciliśmy do siebie. Wiedziałam, że gdybyśmy to zrobili, to między nami było by dobrze tylko na chwilę, a później od nowa to samo. Mój kolega powiedział mi, że mam bardzo silną wolę, bo nie jedna na moim miejscu by wróciła do byłego.

Co do M. to wczoraj w końcu zebrałam się i napisałam do niego co się stało,że na początku wyglądał na zainteresowanego i w ogóle, a teraz "cisza". Napisał, że jestem fajna itd ale on nie chce mi robić nadziei, że chyba nic raczej z tego nie będzie, a on nie chce zebym później przez niego cierpiała gdybym się zakochała. Napisał też, że wie, że nie będzie nam razem dobrze bo on nic do mnie nie czuje. A gdyby postąpił inaczej oszukałby samego siebie. Pisał też, że nie jest z takich którzy pochodzą z kimś dla jednego, poużywają sobie a później jakby nigdy nic odchodzą. Zapytałam go czy się boi po swojej byłej(minął już rok jak nie sa razem) powiedział, że się boi. Zapytalam go czy czasem nie jest tak, że zamknął się tam w środku po tamtej i nie dopuszcza do siebie dziewczyn, bo nas zgeneralizował, że wszystkie jesteśmy takie same. Odp , że coś w tym jest. I powiem Wam, że to widać. Bo z jednej strony na początku ładnie pisał, że ma nadzieje, że ja jestem inna, że nie mam serca z kamienia. A teraz ? hm... wiem, że nie powinno się odpuszczać, bo jak się raz to zrobi to później cały czas tak będzie, ale co innego mogę zrobić? Pociesza mnie myśl, że zostanie nam ta znajomość, że kontakt od tak się nie urwie. Szkoda, że tak to się potoczyło, miałam nadzieję, że może jednak coś z tego będzie, bo on na prawdę bardzo mi się podoba. Ma takie dojrzałe podejście do życia i chciałabym się nauczyć od niego tego, że w pewnym sensie potrafi się trzymać dystans, ja się staram, ale nie zawsze mi wychodzi.

325

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Ja dziewczynki jestem znów z Wami, dajcie spokój, miałam być tanią siłą roboczą i strasznie mi żal, że tak się to wszystko potoczyło. Te parę dni, które tam spędziłam sprawiły, że nie miałam kiedy myśleć o em i tym wszystkim a teraz.. znów jestem na starych śmieciach i znów czuję to samo. Tak strasznie mi szkoda, że musiałam wrócić, ale zajechałabym się żywcem. Kolejna moja porażka. Zaczynam tracić nadzieję i wiarę w siebie, po raz kolejny. Teraz chyba będę szukać pracy na miejscu, ale to nie to samo, tutaj czuję jego obecność. Nadszedł chyba najtrudniejszy czas, kiedy muszę pogodzić się z tym, że już z nim nigdy nie będę, kiedy już zaczynam to wiedzieć i rozumieć, a nie tylko żyć z dnia na dzień by czas zleciał a on zatęsknił i wrócić... Zaczynam rozumieć, że już wszystko skończone i to z mojej strony. Ten wyjazd był jak narkotyk, trzymałam się go kurczowo, a teraz czuję się jak na detoksie.

Pozytywne jest to, że poznałam fajnych ludzi, i w pracy i w pociągu. Haha, dosiedli się do mojego przedziału, kobieta dziadek i pan w średnim wieku, potem młoda dziewczyna, haha, jak w filmie, każdy z innego świata. Jak nam było wesoło! Dawno tak świetnie się nie czułam, żal nam było się rozstawać! Wymieniliśmy się telefonami i jesteśmy w kontakcie. Złapałam chęć do wychodzenia do ludzi, i to obcych smile Było fantastycznie, i wierzę w przeznaczenie, tak miało się stać. Miałam jechać z tymi wszystkimi bagażami, załamana, że wracam do domu a oni... pojawili się i rozpędzili czarne chmury. W dodatku ta dziewczyna też była zniechęcona bardzo po przejściach z facetami, mówię Wam, było w tym coś... jakby to nazwać... taki palec Boży. Ostatnio, tak patrząc na moje perypetie, stwierdzam, że w ogóle dzieją się dziwne rzeczy, takie dziwne sytuacje, muszę tylko nauczyć się wyciągać z nich wszystko co dla mnie najlepsze.

Anet20 bardzo mi przykro, że tak się potoczyło z panem M, ale myślę, że podjęłaś słuszną decyzję odpuszczając. Jesteś bardzo dzielna! Gratuluję Ci, i uważam, że lepiej nie pakować się w związek z kimś kto nie jest na niego emocjonalnie gotowy a on... kto wie, może przemyśli wszystko i doceni Twoją decyzję, pomyśli, że skoro tak się zachowałaś jesteś dojrzałą, fajną dziewczyną? A jeśli nie on, to jestem pewna, że za pewien czas sama pomyślisz tak o sobie! I wtedy poczujesz się dopiero wartościowa, a mężczyźni, Ci dojrzali, lubią takie kobiety i szanują, będziesz przyciągać ich jak magnes smile

Posty [ 261 do 325 z 404 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dać spokój czy walczyć?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026