netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Dać spokój czy walczyć?

403 odpowiedzi64 616 wyświetleńzałożony przez Anet20, 12.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dać spokój czy walczyć?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 404 ]

196

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Anet20
A Twoj były nadal chce wrocic do Ciebie? Nadal stara sie? Zrobił cos szalonego albo uroczego aby wyznac CI miłośc? Bo miłość trzeba okazywac. Jezeli mieszkacie w innych miastach i dzieli was duza odległosc to nie ma sensu wracac. Moze gdyby był na miejscu. Nawet gdybyscie wrocili do siebie to jak odbudowac zaufanie skoro on jest daleko? w normalny, zwiazku ludzie daja z siebie 100% Gdy ludzie wracaja do siebie to wtedy trzeba dac z siebie 150% na odległosc jest to niemozliwe
A co do nowo poznanego faceta Pana M. to musisz mu pokazac ze nie chcesz wracac do byłego, ze jest ci swietnie w jego towarzystwie. on musi wiedziec ze Ci na nim zalezy. ze nie wrocisz na stare smieci. gorzej gdy on ma watpliwosci. moze on cały czas chciałby wrocic do byłej? moze gdyby była okazja wrociłby do niej? moze to go przeraza?

197

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Były? hm... nie nie zrobił nic, żeby pokazać mi,że zależy mu i że mnie kocha tak bardzo jak mówi, pytał mnie czy jest jeszcze szansa (wczoraj), ale nie robi nic w tym kierunku, żeby było ok. Obecnie dzieli nas 100 km.
M. bardzo dobrze wie, że mi na nim zależy powiedziałam mu to. Wie też, że mój były chce do mnie wrócić i że ja nie chce do niego wrócić. Pytałam M. też o jego byłą, co byłoby gdyby chciała wrócić, albo porozmawiać, powiedział, że nawet nie spotkałby się z nią, bo nie chce jej znać. Wiem, że można mówić różne rzeczy, a co było by tak na prawdę nikt nie wie.
Czasem sobie myślę czemu spotykają mnie takie rzeczy, dlaczego nie mogę żyć spokojnie tak, jak kiedyś, tylko w ciągłej niepewności, jaki będzie finał tej znajomości?

198

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Chłopak sam nie wie, czego tak naprawdę chce. Mówi " A " myśli " B " myśli " B " mówi " A " .
Nie wiem jak Ty, ale ja nie lubię takich niezdecydowanych facetów. Kiedyś miałam takiego niezdecydowanego i zerwałam z nim bo ja potrzebuję konkretów. Albo Cię Kocha i chce spędzić z Tobą resztę życia albo Uczucie wygasło i KONIEC.
Nie zawracaj sobie nim głowy, chyba nie dorósł do prawdziwego związku i w przyjażń też lepiej się nie bawić..
3 maj się :-)

199

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Nie lubię takich sytuacji, kiedy nie wiem tak na prawdę na co mogę liczyć. Macie rację były to już zamknięty temat, nie ma do czego wracać. Nie umiałabym. To, że mu wybaczyłam, to wcale nie znaczy, że zapomniałam ile czasu dochodziłam do siebie po rozstaniu, tylko dlatego, że on miał taki kaprys, bo myślał, że jego uczucia wygasły.
Dziękuję Wam, że jesteście ! ;* takie pisanie bardzo mi pomogło zaraz po rozstaniu i nadal pomaga, bo wiem, że mogę na Was liczyć kiedy mam problem wink

200

Odp: Dać spokój czy walczyć?

We wszystkich przypadkach okazuje się ,że uczucia do drugiej osoby nie są zawsze oczywiste.Dużo osob mowi albo kocha albo nie.Ja mysle ze to nie jest az tak proste jak dwa wyjścia( tak lub nie).Coraz czesciej widzę jakie uczucia sa skomplikowane po sobie i po innych.Jak po rozstaniu radziłyscie sobie z tęsknota ?Bo ja wiem ze spotkam sie z byłym bo nawet prosił o telefon ale za 2 miesiace.Ale po co? Ostani raz widzielismy się w piątek ostani. A ja już tak tęsknie .Normalnie az mnie to usztywnia.Czuję się nie spokojna...Caly czas mam taki dziwny lęk.Co z tym zrobić? nie umiem sobie wypic z głowy czekania na niego.

201

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Nie wierze ze wszystkie osoby ktore sa szczesliwie zakochane albo sa w długoletnim zwiazku ani razu nie miały watpliwości!! Ostatnio nawet moja baaardzo daleka kolezanka ktora ma brac slub za miesiac mowiła ze jak przyjeła zareczyny to miała watpliwosci teraz przed slubem ich juz nie ma. zawsze zastanawiamy sie czy to ten jedyny, czy bedziemy szczesliwe, czy to jest wielka prawdziwa miłośc. zawsze przychodzi taki moment gdzie zastanawiamy sie nad sensem zwiazku, tym bardziej jak mamy podjac powazna decyzje.
Zostawił mnie facet ponad dwa miesiacetemu ktorego bardzo kochałam. teraz sama zastanawiam sie czy jednak dobrze ze tak sie stało, ze moze kiedys ja bym miała takie watpliwosci, a wtedy bylybysmy małżenstwem. Oczywiscie ze nadal go kocham. Powiem to co moj były " ze jak bedziemy razem to bedzie tylko lepiej".
Chociaz mój były cały czas daje o sobie znac. W dodatku w taki specyficzny sposob... Widze ze on chce spotykac sie ze mna i spedzac czas. Bierze mnie na zachód słonca, spacer, piwo...

202

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Oj jak pięknie widzę, że nawet sztuczki są dozwolone jak wszystko. Wraca nie wraca. Bańka stańka. Ech. A podobno my jesteśmy skomplikowane. Ale człowiek zawsze czuje więcej niż jedną emocję, nigdy to jest czyste szczęście czy czystą złość. Pamiętajcie silniejsze emocje zwyciężają!

203

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Lilithia
"Ale człowiek zawsze czuje więcej niż jedną emocję, nigdy to jest czyste szczęście czy czystą złość. Pamiętajcie silniejsze emocje zwyciężają"
I to jest całe podsumowanie! Dlatego bładzimy i miotamy big_smile wiec trzeba czasu aby stwierdzic jakie uczucie jest silniejsze i co tak naprawde chcemy!

204

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Ja tez sama nie wiem czego chce.Wydaje mi sie ze bym bardzo chciała powrotu byłego ale z drugiej strony strach i ból sprawia ,że czuję ze ten człowiek staje mi sie obcy. Dziwnie bedzie go zobaczyc po czasie...Dziś bardzo za nim tęsknie.Taak bardzo o nim pamietam,że nawet dobrze sie nie obudzę a już myśle o nim.Ciekawe co o teraz czuje.Wiem ,że nigdy sie tego nie dowiem.To takie człowiek który nie mowi o tym co czuje.chcoiaz ostanio po rozstaniu udało mi się byc szczerym.Ja wiem ,że się nie pożegnaliśmy na zawsze.Bo mamy się spotkac za jakiś czas.Myslicie ze warto??? Mam teraz nowy nr telefonu on go nie ma. Chyba mu narazie nie wysle wizytówki.

205 Ostatnio edytowany przez Lilithia (2012-05-24 10:06:04)

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Czasem lepiej.. zdysntanswać się by właśnie chwile stwierdzić co chcesz. Jak staniesz na chwile obok siebie będzie lepszy widok. Trudne jest to ale możliwe! pomyśl chwilę... nie o nim o sobie!

206

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Staram się.Myśle ostanio dużo o tym czego tak naprawdę chce i co jest dla mnie najważniejsze i co bedzie dla mnie najlepsze.Narazie powinnam zaliczyć sesje i to bardzo dobrze. bo od tego zalezy bardzo dużo.Czy zrobie wczesniej staż.I czy po studiach bede w stanie sobie znalesc prace.Cieżko tak wszystko układac kiedy najwazniejsza dla ciebie osoba jest tak daleko.Jeszcze w czasie wszytsko sie bardzo zle układa za kilka tygodni mielsmy świętowac kolejna rocznice.Jeszcze to euro ktore przypomina mi o nim(Moj były gra w piłke).Chyba gorszego czasu na pozbieranie się nie mogłam miec. Wiem jedno ze jak przez to przyjde wyjde z tego bardzo silna...

207

Odp: Dać spokój czy walczyć?

"Ludzie rozumni zawsze maja wątpliwości, tylko głupcy się nie wahają"
Wiec potrzeba tylko czasu aby zdecydowac czego tak naprawde chcemy...

208

Odp: Dać spokój czy walczyć?

herbatka90
Ustaliłas ze swoim byłym ze nie bedziecie odzywac sie do siebie 2 miesiace? a w jakim celu? w takim zebys mogła pozbierac sie? czy w takim abyscie razem przemysleli czy chcecie wrocic do siebie?

209

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Czesc! smile
Znowu jest nie tak neutral a było już tak dobrze. Załamka. Piszę sobie z takim jednym i myśle o byłym, jakby on to napisał, jakiej emoty by użył, że wiadomości byłyby dłuższe a nie jednozdaniowe ;/ Niby o niczym a jednak o czymś. Ten z którym pisze zaczyna mnie zanudzać a 2 dni temu było tak dobrze bo zamiast myśleć o byłym zaczynałam o tym koledze, że nawet fajnie się gada ;/
Smutno mi się robiło kiedy kolega mi nie odpisywał, bo zaraz przypomniało mi się, że były nie kazałby mi czekać, z radością by mi odpisał. Cięzko tak zrozumieć że były to nie ten kolega, że nigdy już nie pogadamy choć razem studiujemy, bo niby o czym? Wiem, że mi w niczym nie pomoże już więc nawet o nic nie pytam. Czuję że wcale nie chcę pisać z tym kolesiem. Ciągle doszukuję się w nim podobieństw do byłego,ale ich nie znajduję. Ani z wyglądu ani z charakteru. Wczoraj były  mi się śnił, znaczy jego osoby nie było ale we śnie o nim myślałam, że zaraz przyjdzie. ;/  jednak nie przyszedł, wiec sen był  bardzo realistyczny ;/  Ehh a było już tak dobrze. Serce nie pęka mi już z tęsknoty, ale brakuje mi go neutral Jeszcze tylko miesiąc i bede miała 3 miesiące na sklejenie tego wszystkiego...

210

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Katerine.Ja wiem tęknota za bliskościa i wspólnie spędzonymi chwilami sa nie do zniesienia. ale chyba nie mamy wyboru.Ja wiem ze gdybym teraz probowała coś poskładac to by wyszło odtrotnie bo zupełnie by sie zniechecił do mnie.U mnie mija tydzien od ostaniego widzenia i w ogole kontaktu. Ja licze na nowo.Bo chce zaczac wszytsko od nowa.Narazie sama.Czas wszytsko pewnie wyjasni.Może za kilka miesiecy moze nie.Strasznie cieżko przetrwac rozstanie.Widziałam wczesniej ze to boli bo M to nie moj pierwszy facet.Ale musze przyznac ze moje uczucia sa zupełnie inne niz wtedy.Mysle ze ta miłosc była bardziej dojrzała.I zupełenie inaczej przezywam to niz wtedy...

211

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Katerine, masz bardzo trudną sytuację bo widzisz byłego na uczelni. Podziwiam cie że i tak się trzymasz. Jeśli doszukujesz się w tym ,,koledze " podobieństw to znaczy,że nie myślisz o nim tylko o ex. Wierze, że będzie dobrze, bo musi być. Wakacje ci się przydadzą! Tylko teraz nie poddawaj się! Będzie już tylko lepiej!! Tylko spójrz na to co ludzie mają dobrego w sobie;) Ściskam:*

212

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Będą wzloty i upadki. Jednego dnia będziemy czuc sie silne, a innego zaliczymy kompletnego doła. Szukanie cech byłego w innych jest najgorsza rzecza jaka mozemy robic. Niestety po tak krótkim czasie to normalne. Czasami potrzeba tylko 3 miesiecy a czasami cały rok zeby "odkochac sie". Stwierdzam ze dopiero jak wyjdziemy na prosta to mozemy ponownie zakochac sie. nic na siłe.
Wczoraj załapałam mega doła. ryczałam jak porabana. a to juz prawie 3 miesiace mineły. chyba stopniowo do mnie dochodzi ze juz nie bedziemy razem- ze nie ma szans. Tylko to jego zachowanie. Pokazuje ze chce spedzac ze mna czas. Widze ze ciagnie go do mnie. Wykazuje inicjatywe tych spotkan. Ostatnio nawet niespoedziewanie zabrał mnie na zachód słonca... Co jest grane z tymi facetami??
Nie wiem czy mam zapytac go wprost o co mu chodzi? czemu to robi? Cały czas mam ta nadzieje ze moze kiedys bedziemy razem(jest coraz mniejsza). Moze taka rozmowa oddale go bardziej od siebie? Moze to jest pewiem sposob abysmy znowu byli razem.Takie rzadkie ale bardzo miłe spotkanie?

213

Odp: Dać spokój czy walczyć?

11panienka11 myśle ze nie powinnas zaczynać rozmowy.Myśle ze moze byc jak sądzisz ,że sie oddali od Ciebie.Wiem ,że to pewnie męczące dla Ciebie nie mieć jasnej sytuacji.Ja mam podobnie.Ale przynajmniej wiesz ,że nie jesteś mu obojętna.Wydaje mi się ,że on musi coś do Ciebie czuć.Tak samo jak ja wiem na 100% ,że moj były tez coś do mnie czuje.Tylko w naszym wypadku nie to najmniejszego znaczenia.Tak mi się przynajmnej wydaje.Nawet Ci troche zazdroszcze bo widać u Ciebie cień nadziei ze być może wroci do Ciebie.Ja wiem juz dziś ,że nie mogę byc z ukochanym.Bo to nie ma dziś przyszłości.Zostaja tylko wiec marzenia i wyobrażnia. Wiesz co?Być może zobaczac ,że Ty nie naciskasz i ,że swietnie z Toba sie spędza czas.Sam zacznie myslec i zadawac sobie pytanie co dalej.Az w końcu bedziecie musieli kiedys o tym pogadac.Badz cierpliwa.uwazam ,że jesteś bardzo dzielna. Kazda z was jest.

214

Odp: Dać spokój czy walczyć?
11panienka11 napisał/a:

herbatka90
Ustaliłas ze swoim byłym ze nie bedziecie odzywac sie do siebie 2 miesiace? a w jakim celu? w takim zebys mogła pozbierac sie? czy w takim abyscie razem przemysleli czy chcecie wrocic do siebie?

nie zauwazyłam tego.Chyba po to zebym mogła sie pozbierac.Zdystansowac.Z tego co wiem i o ile jest szczery chce się ze mna widywac. i obiecał ze jesli przez te 2 miesiace sie pozbieram spedzi ze mna czas jak tylko bede chciała.Co za bzdura nie sądzisz? Myśle ze tez mu ciezko odciąć pępowine zupełnie.Z tym on ma ta świadomośc jak bardzo jest mi zle.Po co jest to wszytsko.Jak on mi jasno powiedział ,że nie bedziemy razem.Ja bym bardzo chciała ale wiem ,że nie moge.On jeszcze nie jest dojrzały na powazny związek.Tym bardziej ,że jestem jego 1 dziewczyna.Chciałabym zeby kiedys za kilka lat pomyslał ale byłem idiota ta dziewczyna była wspaniała.Wszytsko zepsułem.ale o tym pewnie juz nigdy sie nie dowiem.Muszę sobie odpuścic i jemu też.

215

Odp: Dać spokój czy walczyć?
herbatka90 napisał/a:
11panienka11 napisał/a:

herbatka90
Ustaliłas ze swoim byłym ze nie bedziecie odzywac sie do siebie 2 miesiace? a w jakim celu? w takim zebys mogła pozbierac sie? czy w takim abyscie razem przemysleli czy chcecie wrocic do siebie?

nie zauwazyłam tego.Chyba po to zebym mogła sie pozbierac.Zdystansowac.Z tego co wiem i o ile jest szczery chce się ze mna widywac. i obiecał ze jesli przez te 2 miesiace sie pozbieram spedzi ze mna czas jak tylko bede chciała.Co za bzdura nie sądzisz? Myśle ze tez mu ciezko odciąć pępowine zupełnie.Z tym on ma ta świadomośc jak bardzo jest mi zle.Po co jest to wszytsko.Jak on mi jasno powiedział ,że nie bedziemy razem.Ja bym bardzo chciała ale wiem ,że nie moge.On jeszcze nie jest dojrzały na powazny związek.Tym bardziej ,że jestem jego 1 dziewczyna.Chciałabym zeby kiedys za kilka lat pomyslał ale byłem idiota ta dziewczyna była wspaniała.Wszytsko zepsułem.ale o tym pewnie juz nigdy sie nie dowiem.Muszę sobie odpuścic i jemu też.

Jaki okropny FACET!!Nie dość, że Ciebie rani to jeszcze z premedytacją, bo nie może sam siebie zrozumieć. Nie wiem czy te spacery, widywanie sie to najlepszy pomysł, sokor wiadomo, że nie ma szans... to okropne mogę sie mylić ale to tak jakby się tobą bawił.

216

Odp: Dać spokój czy walczyć?

No dokładnie.On sam nie wie czego chce.Myśle ,że tez mu się przyda czas na przemyslenia. ale ja juz sama wiem ,że to nie ma sensu.Ja nawet nie chce.Bardzo mi cieżko ale wiem ,że innego wyjscia nie ma z tej chorej sytuacji.Może kiedys zrozumie swój błąd.Tylko ,że wtedy juz zawsze jest za pozno...Cięzko jest teraz. Kiedy za 3 tyg mielismy świetowac kolejna rocznice.Kiedy akurat teraz wszytsko musi mi go przypominać.Nie wiem czy dam rade 2 miesiace się do niego nie odzywać.

217

Odp: Dać spokój czy walczyć?

heh, ja miałam bardzo dziwna sytuacje. Zaliczyłam doła po praniu,gdy zobaczyłam swoje ciuchy i bielizne która on mi kupował na różne okazje. hehe. wiec herbatka90 nie jestes sama.ja to juz kompletna debilka jestem... heh, ale najwazniejsze ze dzisiaj smieje sie z tego.
Herbatka90 jezeli po tych dwóch miesiacach dojdziesz do siebie to nie ma sensu spotykac sie z nim jako kumple. bedziesz przechodzic przez to od nowa. ja przez te nasze wspolne wyjscia jeszcze nie pozbierałam sie bo cały czas mam nadzieje ze bedziemy znowu razem. wszyscy znajomi jak słysza co on robi to mowia ze jest szansa na powrot. i to dlatego cały czas utrzymywałam kontakt z nim. ale jak dojdzie do powaznej rozmowy i okaze sie ze nie mozemy byc znowu razem to wtedy bede od nowa odbijac sie od dna.
A szczerze mówiac jezeli to była prawdziwa miłosc to po dwoch miesiacach ci nie przejdzie, przykre ale prawdziwe.

218

Odp: Dać spokój czy walczyć?

A jaka to jest prawdziwa miłość? Czy miłość jednostronną, bo nastąpiło rozstanie  można nazwać prawdziwą?
Mi po prawie 5 miesiącach jeszcze nie przeszło.:/ Może dlatego że go czasem widuję jeszcze.

Herbatka90  Teraz jest czas dla Ciebie więc poświeć go tylko i wyłącznie sobie. Nie spotykaj się z nim. To rzeczywiście wygląda jakby chciał się  Tobą  pobawić tym bardziej że jak mówisz ma świadomość że jest Ci źle.  Dał Ci 2 miesiące czasu byś się pozbierała, czyli on już się dawno pozbierał po rozstaniu?? Sądzę że on tak  po prostu chce Cię mieć w pobliżu. Wiem, że to trudne ( przerabiam to już prawię 5 miesięcy każdego dnia tongue) ale nie kontaktuj się z nim  to tylko pogorszy Twój stan nie ma sensu rozdrapywać ran. 
Wierzę, że wszystkie damy radę  dość do siebie !!:D:P
W końcu może się dowiem co to jest ta prawdziwa miłość.;) Wszyscy o niej gadają a mało ją spotkało. smile Więc życzę NAM byśmy znalazły się w tej mniejszości big_smiletongue:]

219

Odp: Dać spokój czy walczyć?
Anet20 napisał/a:

Wiem, że pisze z taką jedną, mówi, że nie wiąże z nią przyszłości, że to tylko koleżanka i pyta, czy już nie może mieć znajomych żeby z nimi popisać.


Sam sobie przeczy, raz pisze, że kocha ale nie wie, co będzie jutro, raz że jestem mu obojętna. Twierdzi, że się boi, że jeśli damy sobie szanse to później może być tak samo, że będziemy przeżywali to po raz kolejny. Ja też się tego boję, ale chciałam zaryzykować, nic nie tracę, a mogę zyskać. Tylko nie chce nikogo do niczego zmuszać, bo wiadomo, że jak się nie wierzy to nic się nie uda.

Ktoś kiedyś powiedział, że w chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze..

220

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Jak Sobie poradziłaś bo ja nie umiem.To tak boli...
Mój świat wali się na raty.Jestem po rozwodzie, mam córeczkę więc ostrożnie wchodziłam w związek który dla mnie okazał się najważniejszym w życiu.To było jak przeznaczenie.Widzieliśmy przyszłość tylko przy sobie, mówił że jestem jedyną, że zmienił się dla mnie.Uwierzyłam w to pomimo że przede mną miał ok 60 kobiet w łóżku.Wiem, wiem co napiszecie.Debilka.Też teraz tak o sobie myślę.Tacy faceci mają to we krwi na całe życie.A jego praca stwarzała ku temu warunki.Wiele kosztowało mnie zaufanie.A on mi w tym nie pomagał.Należy do ludzi ze skorupą, pancerzem którzy nie cenią bezpośrednich rozmów, naprawiania.Wszystko nerwami, obrażaniem i milczeniem, uciekaniem.A to rodzi niepewność.Wszyscy mówili że naprawdę się zmienił, wystarczałam mu za wszystko.Trzy lata życia, jestem pewna że mnie nie zdradził.Ostatnio zaczęło się piekło.Poróżniły nas wizje naszego życia.Coraz mniej mnie potrzebował, jego przyjazdy były obowiązkiem i czułam że wymuszone, kiedy miałam pretensje o to że chcę go miec więcej obrywało mi się za to karą że milczał tygodniami.Nagle zaczął mieć swój świat a nie nasz.Mówił że kocha ale że miłość to nie wszystko.Za chwile że nie wie co czuje i czego chce.Wymyślał głupie przyczyny i preteksty które nie powinny nawet rzucić cienia na uczucie a co dopiero je zabić.Prawdziwa miłośc może wiele.Zrobiłam jeden podstawowy błąd.Okazałam mu w pełni uczucie.Faceci lubią mieć co zdobywać każdego dnia, nie lubią tak jak my pewności że jutro też obudzę się na jego na ramieniu.Zabiegałam o jego przychylność, walczyłam.Dla mnie to było naturalnym ludzkim odruchem a dla niego poniżaniem się.Był bezwzględny w zadawaniu mi bólu.Wolałam by odszedł w jasnych okolicznościach i na zawsze a on się pastwił, dawał nadzieję, że nie wie co ma robić.A ja uważam że w chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze...Zostałam z marzeniami, z niewyobrażalną niechęcią do życia, bezsennymi nocami, bólem takim że rozwala ciało.

221

Odp: Dać spokój czy walczyć?
Doonna napisał/a:

Kazdej z nas wydaje sie nasz facet wyjätkowy... inaczej nie bylo by zwiäzköw.
Majäc 18 lat mialam chlopaka ktöry zabil by sie dla mnie...a po 2 latach zachowywal sie tak jak twöj teraz.
Po paru miesiäcach mojej nadziei ze znöw bedziemy razem, zaczelam sie spotykac z innym chlopakiem...tak tylko z nudöw i jak to blyskawicznie rozpalilo milosc w moim ex... znöw mnie chcial, kochal i wröcil do mnie...
niestety nie na dlugo... chyba nie chcesz tak zyc...on nie wie czego chce i rozrywa twoje uczucia, znajdz sobie innego, szkoda cierpienia, mysle ze nic z tego nie bedzie.

Jak widziała swoją sytuację.interesował się mną wtedy kiedy moje noty wzrastały w oczach potencjalnych adoratorów.Usuwał ich z mojego życia, urywałam znajomości, okazywał uczucie, czułam się wyjątkowo a potem wracało to samo zaniedbywanie i stawałam się dla niego drugim planem najmniej ważnym, przestwał mnie szanować.

222

Odp: Dać spokój czy walczyć?
anielska29 napisał/a:

Jak Sobie poradziłaś bo ja nie umiem.To tak boli...
Mój świat wali się na raty.Jestem po rozwodzie, mam córeczkę więc ostrożnie wchodziłam w związek który dla mnie okazał się najważniejszym w życiu.To było jak przeznaczenie.Widzieliśmy przyszłość tylko przy sobie, mówił że jestem jedyną, że zmienił się dla mnie.Uwierzyłam w to pomimo że przede mną miał ok 60 kobiet w łóżku.Wiem, wiem co napiszecie.Debilka.Też teraz tak o sobie myślę.Tacy faceci mają to we krwi na całe życie.A jego praca stwarzała ku temu warunki.Wiele kosztowało mnie zaufanie.A on mi w tym nie pomagał.Należy do ludzi ze skorupą, pancerzem którzy nie cenią bezpośrednich rozmów, naprawiania.Wszystko nerwami, obrażaniem i milczeniem, uciekaniem.A to rodzi niepewność.Wszyscy mówili że naprawdę się zmienił, wystarczałam mu za wszystko.Trzy lata życia, jestem pewna że mnie nie zdradził.Ostatnio zaczęło się piekło.Poróżniły nas wizje naszego życia.Coraz mniej mnie potrzebował, jego przyjazdy były obowiązkiem i czułam że wymuszone, kiedy miałam pretensje o to że chcę go miec więcej obrywało mi się za to karą że milczał tygodniami.Nagle zaczął mieć swój świat a nie nasz.Mówił że kocha ale że miłość to nie wszystko.Za chwile że nie wie co czuje i czego chce.Wymyślał głupie przyczyny i preteksty które nie powinny nawet rzucić cienia na uczucie a co dopiero je zabić.Prawdziwa miłośc może wiele.Zrobiłam jeden podstawowy błąd.Okazałam mu w pełni uczucie.Faceci lubią mieć co zdobywać każdego dnia, nie lubią tak jak my pewności że jutro też obudzę się na jego na ramieniu.Zabiegałam o jego przychylność, walczyłam.Dla mnie to było naturalnym ludzkim odruchem a dla niego poniżaniem się.Był bezwzględny w zadawaniu mi bólu.Wolałam by odszedł w jasnych okolicznościach i na zawsze a on się pastwił, dawał nadzieję, że nie wie co ma robić.A ja uważam że w chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze...Zostałam z marzeniami, z niewyobrażalną niechęcią do życia, bezsennymi nocami, bólem takim że rozwala ciało.

Jeżeli o mnie chodzi, to byłam/jestem o tyle w lepszej sytuacji, że nie mam dziecka. Ale nie ważne to nie ma znaczenia. Dużo pomogli mi znajomi i rodzina. Było ciężko prze pierwsze 3 miesiące. Gdyby nie to, że koleżanki mnie wyciągały na spacery, żebym tylko nie siedziała w domu i nie myślała o tym co się stało. Wiadomo nie da się tak zapomnieć tak szybko, ale można się zdystansować do tego. Po rozstaniu jedna z moich koleżanek powiedziała, że ona aby o kimś zapomnieć "obrzydzała" go sobie myślała o tych rzeczach złych, które jej wyrządził. I powiem Ci, że to też nie jest taki zły pomysł. Kolega poradził mi, żebym zaczęła robić to, co lubię i w ten sposób zajęła sobie czas- to rozwiązanie polecam, bo wiem, że się sprawdza. Oczywiście niektórzy mówią, że na zranioną miłość najlepsza jest kolejna miłość. Może to i prawda pod warunkiem, że ta druga miłość nie jest tylko po to, żeby zapełnić pustkę po pierwszej.
Każda z nas przeżywa to inaczej i każda musi odkryć swoje rozwiązanie, ale jeżeli moje sposoby pomogłyby i Tobie to bardzo będę się z tego powodu cieszyła. Trzymam kciuki za nas wszystkie wink Nie poddawajmy się! wink

223

Odp: Dać spokój czy walczyć?

W sumie to racja.Obrzydzanie może pomóc a ja mam ogromną ilość przykładów kiedy mnie nie szanował, wyzywał, obarczał winą za wszystko, a tak naprawdę to on nie poradził sobie w normalnym związku o który trzeba dbać bo był przyzwyczajony do przygodnych.Pomimo jednak że to wszystko wiem i rozumiem, zastanawiam się jak mogłam wybrać takiego gruboskórnego i oziębłego faceta, dla którego okazałam się poczekalnią, lalką która straciła w jego oczach to nie umiem przestać mieć go w marzeniach...no nie umiem.To jego odsuwanie mnie tak boli...dlatego że były czasy że było cudownie, odnoszę wrażenie że to inny człowiek, wciąż wierzę że wróci ten który był dla mnie wszystkim i dla którego ja byłam wszystkim.Nie potrafię pozbyć się tych złudzeń.Moja córeczka też go pokochała.Super postawa z jego strony, był dla niej bliższym niż jej własny ojciec.A ostatnio zauważyłam że nawet na nia miała awersję i zaczęła mu przeszkadzać.Powinnam go za to potępić a nie umiem.Tak bym chciała wywalić tą pokaleczoną miłość, zakochac się z prawdziwą wzajemnością.Nie taką na chwilę...taką na zawsze.

224

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Nie ma czegoś takiego jak na zawsze i na pewno.Jesli będe o tych słowach pamietac nikt wiecej tak mnie nie zrani.Trzeba mieć głowe na karku,a my ją straciłysmy.Kurcze ja mogłam sobie wyobrazac życie z facetam co ma 22 lata i ze bedzie tak konca zycia.Naiwna dziewczyna ze mnie.Obiecałam sobie ,że to nastepnym razem ja bede pania i królowa sytacji.Chce mieć nastepnym razem faceta w garsci nie on mnie.Bo facet z którym byłam zdecydowanie miał kontrole nad moja osoba.Nigdy wiecej nie dam sie tak poniesc planą i marzenia bo to potem moze na nowo zniszczyc moj świat:)Zawsze trzeba sobie zostawic troche miejsca na rozsądek.

225

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Herbatka 90, łatwo powiedzieć,,mieć go w garści" mam marzenia;) chciałam bym poznać kogoś kto będzie równy mi a ja jemu. Nie więcej jego nie więcej mnie. Uzupełnienie. A jeśli się taki nie znajdzie, trudno widocznie sama dla siebie będę najlepszaxD hihi trochę narcyzem być

226

Odp: Dać spokój czy walczyć?
herbatka90 napisał/a:

Nie ma czegoś takiego jak na zawsze i na pewno.Jesli będe o tych słowach pamietac nikt wiecej tak mnie nie zrani.Trzeba mieć głowe na karku,a my ją straciłysmy.Kurcze ja mogłam sobie wyobrazac życie z facetam co ma 22 lata i ze bedzie tak konca zycia.Naiwna dziewczyna ze mnie.Obiecałam sobie ,że to nastepnym razem ja bede pania i królowa sytacji.Chce mieć nastepnym razem faceta w garsci nie on mnie.Bo facet z którym byłam zdecydowanie miał kontrole nad moja osoba.Nigdy wiecej nie dam sie tak poniesc planą i marzenia bo to potem moze na nowo zniszczyc moj świat:)Zawsze trzeba sobie zostawic troche miejsca na rozsądek.

Masz absolutną rację z tym.Ja też dałam się złapać na to wszystko i nawet nie wiem kiedy dałam się uzależnić od niego.To on miał mnie w garści bo ja mocniej kochałam.Traktował mnie jak przejściową kobietę a ja idiotka marzyłam o wspólnym fotelu bujanym na starość...Dlatego jemu teraz łatwo odstawić znudzony mebelek nie zastanawiając się że ten mebel ma duszę i serce...
Mam nadzieję że to mnie czegoś nauczy i kolejny związek będzie mądrzejszy.W swoim życiu doznałam już wszelkiego rodzaju porażek które z czasem okazały się mądrym doświadczeniem.Nigdy jednak nie byłam porzucona, to ja zostawiałm facetów.A teraz?Mam nauczkę.Żałuję że o niego walczyłam, że go nie uprzedziłam i sama nie odeszłam.Czułabym się inaczej.

227

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Ja wiem ,że wszystko łatwo napisać powiedzieć .No ale wcielić to w zycie to inna sprawa.Jak się trzymacie? Ja dziś wstałam pogodzona z tym co się stało.Chociaz mam chwile załamania.To raczej normalne i jak chce mi sie płakać to to robię.Poradzę sobie z tym.Bardzo bym chciała teraz wiedzieć co on myśli...Czy czuje się chociaż odrobinę zle z tym wszystkim.Wiem ,że to facet ale chyba też ma jakieś uczucia. Bardzo boję się zbliżajacych dni.Macie pomysł co zrobić w dzień przypadajacej rocznicy? jak ja spedzić zeby nie myslec ,że powinnam teraz być z nim.

228

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Proponowałabym Ci umówić się ze znajomymi, żebyś nie siedziała w domu, bo będziesz o tym myślała, albo zająć się czymś co będzie pochłaniało ogromną ilość czasu i nie będziesz miała nawet chwili, żeby myśleć, że powinnaś być teraz z nim.

229

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Tez obawiałam sie tego dnia kiedy miała nastapic nasza 6 rocznica. straszne uczucie. na szczescie jakos sobie z tym poradziłam. a wieczorem miło czas spedzilam ze swoim byłym-tak niespodziewanie. oczywiscie nie jestesmy razem. nasze spotkania sa coraz czestsze i coraz fajniejsze. wiem ze w najblizszym czasie nie zejdziemy sie, ale nawet fajnie tak czekac cały tydzien o oczekiwac tego weekendu. bo nigdy nie wiadomo co mój były wymysli hehe.
Nie wiem co Ci mam poradzic. Najlepiej wyjsc gdzies ze znajomymi. ten dzien nie bedzie bardziej bolec niz samo rozstanie-wiec to takie miłe pocieszenie. jest ciezko i smutno ale szczerze mowiac nie ryczałam za duzo-a cały dzien siedziałam w domu.... tylko wieczor z moim eks spedziłam.

230

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Ja coraz bardziej sobie uświadamiam ,że nie powinnam go spotkać nawet po tym czasie.Bo po co to wszytsko? serce mi pęknie jak się dowiem ,że ma kogoś innego.Jakos sobie radze ale chciałabym mieć chociaż jeden dzien w którym bym nie myslała o nim.O tym co się stało. Wczoraj miałam takie chwile ,ze cały czas wspominałam.To były dobre wspomnienia...Mysląc o tym odczuwam radość ale też smutek bo wiem ,że to może nigdy nie wrocić.teraz siedze i myśle czy to mogło potoczyć się inaczej...

231

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Moj rozsadek mowi ze nie powinnam spotykac sie z nim, ze chyba lepiej byłoby gdybysmy "odpoczli od siebie". ze taka przerwa w spotkaniach uswiadomi go w przekonaniu ze stracił kogos wyjatkowego kogo jednak kocha. ze na spokojnie bedzie mogł przemyslec jeszcze raz wszystko. ale co zrobic skoro serce cały czas biegnie do niego. i najgorsze w tym wszystkim jest to ze to on proponuje takie małe wyjscia jak na lody, spacer, piwko nad jeziorem, zachod słonca, pogaduszki, basen... mieszkamy w innych miastach. jak bylismy razem to widywalismy sie co dwa tygodnie w weekendy i to były weekendy poswiecone obowiazka. teraz jak nie jestesmy razem to widujemy sie co weekend. oczywiscie nie tyle godzin jak predzej ale ten czas spedzany razem jest intensywniejszy-ciekawszy. zrywajac ze mna mowił ze juz nigdy takiej kobiety jak ja nie spotka, wiec jest swiadomy w pewien sposob ze stracił wyjatkowa osobe, oby zrozumiał ze stracił wielka miłość. główny problem polega tez na tym ze to był nasz pierwszy powazny zwiazek, ze nie mielismy nikogo predzej na powaznie. Jego dopadło pytanie "jakby to było z inna?"
z tego co zauwazyłam to on sam nie wie co chce od zycia-od swojego zycia, a co dopiero moze myslec czego on chce odemnie, od 'NAS'. ja tak samo po tym rozstaniu zaczełam inaczej myslec o zyciu. ze trzeba zyc chwila i jak mamy ochote cos zrobic to trzeba to robic i niczego nie załowac co za nami. ze pieknych chwil nie idzie zaplanowac, ze one same przychodza. trzeba zyc spontanicznie!

herbatka90-wiem co czujesz, bo sama nie moge sobie wyobrazic go z inna dziewczyna. jak tylko mysle o tym to zaczynam płakac. wiem ze jak znajdzie sobie inna to rozstanie bede przezywac drugi raz. ale ja mysle inaczej jak wszystkie dziewczyny. uwazam ze jak mamy wrocic do siebie to najpierw musimy wejsc w jakies inne zwiazki aby sprawdzic jak to jest z innym/inna zeby pozniej jak bedziemy razem i bedziemy małzenstwem nie pojawiło sie ponownie to pytanie w głowie... chce abysmy byli pewni ze kochamy sie. i potrafiłabym przyjac byłęgo faceta po tym jak w miedzy czasie był z inna. jezeli ktos kocha to potrafi wybaczyc-ja jestem osoba ktora szybko wybacza.

232

Odp: Dać spokój czy walczyć?

No my mamy podobnie.Myśle ,że głownym powodem dlaczego mnie moj były zostawił jest to ,że zrodziło się w nim takie pytanie "jakby to było z inna?".Przy tym ostanie kilka miesiacy nie było między nami wesoło.Mysle ,że wszytsko skumulowało się w jednym czasie.tez bym chciała jak Ty. spotkac się z byłym i miło spedzić czas.Nie mamy kontaktu 10 dni.Rozmawialismy o tych 2 miesiacach tylko w moimi odczuciu to nic nie zmieni. tylko tyle ,że bede bardziej słaba bo wykończona teknota.Znowu teraz nie wyobrazam sobie wykrecic jego numer wczesniej.Np .Teraz. Co bym mu miała niby powiedziec.Czesc co u Ciebie słychac.Tak sie boje ,że on się oddali na zawsze. Mam dziś fatalny dzien.Cały czas płacze.Co zrobić? bo te 2 miesiace mnie wykoncza.Bardzo czekam na spotkanie z nim. sad bo strasznie tęsknie.Nawet nie zdawałam sobie sprawy ,że można aż tak bardzo.Jak teraz zadzwonie pomysli ,że jestm słaba i wyedy juz na pewno w jego oczach bede przegrana.

233

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Kurde ten dzien chyba taki jest bo ja rycze jak porabana dzisiaj. a jakis tydzien temu czułam sie swietnie i czułam ze powoli staje na nogi! niestety takie dołki bedziemy chyba jeszcze nie raz zaliczac. za to coraz mniej smile
spotykam sie z byłym ale na stopie kolezenskiej. chociaz te spotkania czesto nie wygladaja jak spotkania kumpli. bo zachód słońca? masaż ciała który nie kończy sie seksem? wiec nie wiem co jest lepsze czy brak kontaktu czy takie niepewne spotkania jak moje?

Jak narazie nie odzywaj sie do niego, skoro tak postanowiliscie. a jak masz ochote płakac to płacz. ja mam ochote codziennie piwko pic wiec pije. uwazam ze cos od zycia wkoncu mi sie nalezy. hehe. wiec dzisiaj popłaczemu a jutro wezniemy sie w garsc i bedziemy usmiechac sie smile

234

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Macie rację. Ten dzień chyba tak na nas wpływa. Ja też dziś płakałam, nie mogłam się uspokoić. Jestem w kropce.
Temat mojego byłego to już rozdział zamknięty. Napisałam mu dziś sms'a ze szybko się poddał i rozwinelismy krótką rozmowę. Stwierdził ze walczył ale skoro kazałam mu zeby dał spokój to tak zrobił. Walczył. Ile? Tydzień. Spotkaliśmy sie zaledwie 2 razy. Tylko ze nie zrobił nic szczególnego, żeby mnie do siebie przekonać. A dziś dał mi do zrozumienia, że juz nie ma do czego wracać. Życzyłam mu zeby znalazł szczęście, on mi tego samego i tak od słowa do słowa napisał w końcu ze jemu też był ciężko znaleźć szczęście, więc napisałam czyli mam rozumieć, że znalazłeś? A on na to ze mozna tak powiedzieć. Czyli jednym słowem mówiąc chyba na zawsze to już się skończyło.

Teraz temat Pana M. Kompletnie go nie rozumiem. Mi mówi i pisze jedno, co innego robi a co innego mówi mojej koleżance. Do 23 maja wszystko było w jak najlepszym porządku, pisaliśmy i w ogole. Postanowiłam, że pierwsza się nie będę odzywala, żeby zobaczyć czy się odezwie. A tu... cisza przez 2 dni nie pisał nic. Więc sie zdenerwowałam i napisałam czemu sie nie odzywa i w ogóle, a on na to, że nie ma werwy do pisania. No to sobie pomyślałam "super", no ale nic w sobote robiłam ognisko więc go zaprosiłam. Napisał ze moze bedzie ale dopiero kolo pólnocy, bo odwozi brata do Waw. Przyjechał gadaliśmy chwile, później odwiózł mnie i jeszcze 2 dziewczyny (też jego koleżanki) do domu. Co jest najlepsze zawsze odwoził najpierw je a później mnie a teraz na odwrót. Podjechaliśmy pod mój dom zaparkował się i "gadaliśmy" choć nie wiem czy można to nazwać gadaniem, bo on nawijał z ta jedną a my we 2 siedziałyśmy z tyłu bo ta jedna wpakowała się na miejsce obok kierowcy (a dobrze wiedziała ze M. mi się podoba itd) odwrócił się do nas ze 2 razy zeby zapytać czemu tak cicho siedzimy, po 10 min miałam juz tego dość i pożegnałam się z towarzystwem, jaki zdziwiony był ze juz ide. Zapytałam go później czy juz jest w domu to odp mi za pół godz ze jeszcze więc odp ze w takim razie nie będę przeszkadzała, a on na to dobranoc.  ;/
w niedziele grali w piłkę, przyjechałam zeby się spotkać z dziewczynami, ale one zmyły sie pod koniec meczu a ja zostałam z siostrami, myślałam, ze po meczu nie przyjdzie, zeby pogadać, ale przyszedł. Posmialiśmy sie troche było spoko. Wczoraj napisałm mu rano sms'a. Ze miał rację z tym ze powinnam zerwać kontakt z byłym i życzyłam mu miłego dnia. odp ze dziękuje i wzajemnie. Myślałm, że juz nie bedzie nic pisał, ale wieczorem jak byłam na rowerze to sie odezwał. Zapytał dlaczego uważam ze miał rację zebym zerwała kontakt z byłym i ze on tylko powiedział ze powinnam tak zrobic. Odp ze łatwiej jest kiedy sie nie ma kontaktu z byłym zapomniec o przeszłosci. I po tym sms cisza, widzielismy sie dzis, gralismy nawet w jednej druzynie w siatkę, ale żadne z nas nie odważyło się zeby jakos tak pogadac.
Nie wiem co powinnam teraz zrobić, pogadać z nim, czy zostawić to żeby sobie leciało własnym tempem? Niby jakiś tydzień temu powiedział, że to co się dzieje między nami to ze tak po koleżeńsku (przytulanie, pisanie typu MOJA DROGA itd.), ale najpierw mówił, że po kolezeńsku później ze o mnie mysli, a jak mówiłam mu (jak przez tel gadaliśmy) zeby już szedl do kolegów, bo zaczną gadac ze wisi tylko na tel to powiedział cos takiego: " zawsze tylko kolegów nie będę miał", czyli koledzy kolegami, ale dziewczyny mu nie zastąpią. I jak to wszystko rozumieć ? Ja już mam taki mętlik w głowie ze nie wiem, co robić, co myśleć... Masakra! Pomóżcie.
Rozpisałam się trochę, ale musiałam to z siebie wyrzucic. Jeżeli popełniłam jakieś błedy albo literówki to wybaczcie, ale szybko pisałam i to dlatego.

235

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Mną to takie emocję targają.Zadzwonić nie zadzwonić.Wszystkie wskazówki i wszytsko mi mówi ,że nie.Chcę się od tego odciąć.Bardzo bardzo ale nie mogę.Może to za wcześnie i wymagam od siebie niemożliwego.
Anet20 co do Pana M widać ,że jest nie zdecydowany.Wiem ,że łatwo 2 osobie radzić ale na Twoim miejscy bym lekko odpuściła i nie naciskała. Wszystko powinno się samo potoczyć. Zawsze wszyscy mowią ,że nie powinno sie rozmawiać z poznanym chłopakiem ( o ile sadzimy ,że moze cos z tego być) o takich sprawach jak były czy przeszłe związki.Bo wydaję mi się ,że to odstrasza.Przynajmniej na mnie by to tak zadziałało.No chyba ,że on sam zaczyna te rozmowy.Wiec zasugeruj mu by nie rozmowiać na te tematy i zeby sobie tym nie zawracał głowy.
co do Twojego byłego on napisał ,że można tak powiedziec ,że znalazł sczescie? Jak dokładnie tak to ujmuję wiec chyba sam nie jest przekonany w to co napisał.
Widać ,że w kazdym z naszych przypadków sprawa nie jest zamknięta.Ja wiem . czuję ,że jeszcze sie na zawsze pożegnałam sie z byłym.I nie wiem czemu tak sądze ale myśle ,że jesli ja sobie na to pozwolę i bede na tyle silna to coś nas jeszcze połączy.Może łatwiej mi tak myśleć.Bo wtedy łatwiej mi płyna dni...

236

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Tak wiem, że nie powinno się rozmawiać o byłych z kimś nowym. Ale zazwyczaj to on zaczynał rozmowę, np. czy mój były ma w te same weekendy zjazdy na uczelni co i ja. Napisał mi kiedyś też sms'a, że myślał o tym żeby ze mną spróbować, ale on musi mieć pewność ze zapomniałam o przeszłości, która mogłaby popsuć nasze plany. A później powiedział jednej z koleżanek ze nic takiego mi nie napisał. Jak mam to rozumieć? Że samo się napisało? Wstydzi się przyznać, że coś takiego pisał? Gdyby nie to, że tak mi zależy to już dawno bym sobie go odpuściła, ale on ma w sobie coś takiego, że nie umiem sobie dać spokój.

237

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Nie wiem.W ogóle nie powinien rozmawiać z koleżanką o tym o czym rozmawiał z Tobą.Ja tak np strasznie nie lubię jak ktos się wtrąca bo potem same nie przyjemności wychodzą. Zawsze któs coś przekręcić może.Zobaczysz na bank nie długo wszytsko sie wyjaśni w jaka strone to bedzie szło.Czy miedzy wami juz do czegos doszło? czy narazie to jest etap pisania smsów i niewinnych rozmów?

238

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Dzisiaj kolejny dzien rycze jak poj***. Co sie ze mna dzieje? przeciez tak niedawno czułam sie swietnie, czułam ze juz teraz moze byc tylko lepiej. ze juz przeszłąm najgprszy etap. a tu? wielka rozpacz! widze ze mój były coraz bardziej zbliza sie domnie ze nasze spotkania coraz bardziej interesujace sa.... i chyba w tym tkwi problem ze po tych spotkaniach ja chce wiecej! wiecej! i wiecej! ze dla mnie to jest mało! boje sie ze nasze spotkania brna do nikad-przestraszyłam sie tego włąsnie. fajnie byłoby gdyby te spotkania prowadziły do naszego cudownego zejscia, ale co bedzie ze mna jak tak sie nie stanie? oszaleje! teraz jestem w strasznym stanie a jak zostawi mnie tak na zawsze? chyba umre-nie bede chciała juz zyc, bo najcudowniejsza osoba w moim zyciu zostawiła mnie.

239

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Ja też mam kolejny dzień do dupy. Nawet z domu nie wyszłam.i też juz myslałam ,że sobie radzę.Jednak nie tęknota mnie usztywnia i nie mogę nic robić.Cały czas mysle.Sesja na uczelni się zbliża a ja zamiast sie uczyć wszytsko olewam.Moje plany się oddalaja.Mój staż o ktory miałam się starać.Wszytsko mi się wymyka z rąk. Myśle ,że całkiem nie długo przekonasz sie w jaka strone to idzie.Być może sam zacznie ten temat i wtedy bedziesz miała jasny i klarowny obraz tego co Ciebie czeka.Ja sądzę ,że on jednak musi coś czuc skoro te spotkania są.Bo tak to czemu miał by sie tak wysilac?

240

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Dziewczyny czytam te Wasze posty i... uważam, że jesteście mimo wszystko bardzo silne! Ja zostałam porzucona miesiąc temu, przez mężczyznę, który wydawał (a może dalej wydaje) mi się tym jedynym, zero kontaktu. Nie wyobrażam sobie rozmów, spotkań z Nim i patrzenia w Jego oczy, podobno najbardziej czuję się czyjś brak, kiedy siedzi koło Ciebie i wiesz, że nigdy nie będzie Twój. Nadzieja ciągle tli się w moim sercu, nie mogłabym w ten sposób się katować! Chociaż okropnie tęsknię, za dźwiękiem Jego głosu, uśmiechem, każdą Jego cząstką. Dziewczyny jesteście dzielne, gratuluję! Mnie również wszyscy to mówią, że skąd mam siłę, żeby zmienić studia, wyjechać na całe wakacje do pracy.. a ja... uważam, że jestem tchórzem, bo uciekam, bo nie jestem w stanie patrzeć jak wychodzi do pracy czy spaceruje z psem, bo muszę całkowicie zmienić swoje życie. Pomyślcie tylko, czy ten kontakt, bardziej Wam pomaga czy bardziej szkodzi? Bo mi się wydaje, że to taka namiastka szczęścia, płonne nadzieje, które powoli zabiją od środka.. Zawsze sądziłam, że jak są wątpliwości to znaczy, że nie ma wątpliwości, a niestety, jak już ktoś wcześniej napisał, oni lubią sobie zostawiać otwartą furtkę. A my, kochające całym sercem nie umiemy jej zamknąć, tylko dziewczyny, warto? Co to za facet naszego życia, który ma wątpliwości i przy pierwszej lepszej okazji, czy to za rok czy za 10 jak coś mu nie spasuje pójdzie z powrotem w piguły?
Teraz przemówił mój rozsądek, coraz częściej dopuszczam go do głosu smile

Co do zmienności nastrojów mam to samo, więc to chyba normalne, i to wielokrotnie w ciągu dnia. Spróbujcie myśleć sobie: Dziś płakać nie będę, będę płakać jutro! Wiem, na początku brzmi to banalnie, ale czasem się udaje (dałam rade 3 dni) a na pewno jest łatwiejsze niż wmawianie sobie aby nie płakać, bo to niewykonalne.

241

Odp: Dać spokój czy walczyć?

U mnie też czasami przemawia rozsądek.I mówie sobie.Uwolnij sie i daj sobie z nim spokój.Mimo to cały czas się dręcze.Bo cały czas mam nadzieje.Chociaż znam swietnie byłego. I wiem to taki typ ,że chcoiaz bedzie bardzo cierpiał nie odezwie sie pierwszy.Jak długo jeszcze tak wytrzymam.Mam wrażenie ze jestem juz tak tym wyczerpana.nie mam siły. I chyba dopadła mnie depresja. Siedze juz 2 dzien w domu. Nawet na uczelnie nie poszłam...A terminy zaliczenia powoli sie koncza.Mam dosyć.Chce juz byc po sesji i odetchnac .Pozbyc chociaż jednego problemu.

242

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Też mam ten problem z uczelnią, tylko że ja już mam depresję, jestem pod opieką lekarza i na lekach i nie dość że nie chce mi się, to jeszcze po tych psychotropach ciężko się uczyć, też się bardzo boję. Musimy jakoś podołać.

243

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Myslę ,że tez powinnam się wybrac do lekarza.Tylko ja ukrywam wszytsko przed rodziną i w sumie wszytskimi.Każdy sądzi ,że ja sobie tak świetnie radze.A ja płacze po nocach. Powinnam się skierować do lekarza pierwszego kontaktu?Nie wiem gdzie szukac pomocy.Przy tym wszytskim juz od kilku lat mam problemy z odżywianiem.Mój były o tym wiedział.I starał się mnie wspierać.Teraz już nawet nie ma kto. Zostałam z tym sama.

244

Odp: Dać spokój czy walczyć?

troskliwa,
ja również jestem w podobnej sytuacji, miesiąc temu nie otrzymałem szansy od kobiety którą kocham całym sercem, choć jestem facetem boli strasznie, bywały dni że wydawało mi się że już zapominam i dochodzę do siebie, niestety było to zgubne tzw. sinusoida uczuć 2 dni temu wróciło wszystko z podwójną siłą sad, dzięki temu forum jakoś się trzymam. Widzisz większość z Was ma taki komfort że nie spotykacie ich każdego dnia, ja niestety z Nią pracuję i codziennie się widujemy, jest na wyciągnięcie ręki a jednocześnie tak strasznie daleko, rozbraja mnie to niesamowicie ale oczywiście nie daję po sobie tego poznać. Za możliwość złapania ją za rękę i przytulenia oddał bym wszystko, eh, musimy się jakoś trzymać i mieć nadzieje że ten stan kiedyś minie. Nadzieja umiera ostatnia... ale czasami trzeba pogodzić się z pewnymi faktami i najlepiej kierować się mottem "Jeśli coś kochasz puść to wolno, jak wróci jest twoje, jeśli nie, nigdy nie było".

245

Odp: Dać spokój czy walczyć?

U mnie problem polega na tym ze gdy jest on obok mnie to czuje sie bardzo dobrze i nie czuje tesknoty ze nie jestesmy razem. najgorzej jest wtedy gdy juz nie jestesmy razem i mijaja 2 dni to wtedy popadam w mini depresje. myslałam o psychologu ale jeszcze poczekam bo to dopiero 3 miesiace od rozstania.
Z jednej strony rozumiem swojego byłego bo sama kiedys miałam watpliwosci i nawet zboczyłam lekko (swirowałąm z jednym kolesiem ale do niczego konkretnego nie doszło) po tym całym zdarzeniu miałam watpliwosci czy chce byc ze swoim facetem- przez prawie rok czasu. i jakos samo to przeszło. teraz moj juz były ma takie watpliwosci gdzie gupi sie i nie wie czego chce. a ja dyskretnie chce mu pokazac ze ja jestem tym czego o chce. wkocu spotykamy sie i spedzamy swietnie ze soba czas. zawsze miedzy nami były dobre kontakty, zawsze byłam wyrozumiała dla niego i on dla mnie. było partnerstwo miedzy nami. idealnie. wiec jak mozna zostawic taka dziewczyne? do tego stwierdzic ze juz nigdy takiej jak ja nie spotka?on nie jest takim beznadziejnyj typowym facetem? jest bardzo uczuciowym i rozsadnym. wiec nie moge uwierzyc w to ze robi to wszystko z braku laku. ze bawi sie mna,ze robi to bez uczc. musi cos jednak czuc do mnie skoro bierze swoja była dziewczyne na zachód słonca. z byle kolezanka nie idzie sie na takie widoki. bo on nie jest typem faceta ktory lubi "zaruchac" byle zaliczyc.

246

Odp: Dać spokój czy walczyć?
Maciek000 napisał/a:

troskliwa,
"Jeśli coś kochasz puść to wolno, jak wróci jest twoje, jeśli nie, nigdy nie było".

taaa... i jak wróci to potem olać po dwóch tygodniach, skoro już sie wie, ze jest sie dla kogoś całym światem sad

247

Odp: Dać spokój czy walczyć?
herbatka90 napisał/a:

Czy miedzy wami juz do czegos doszło? czy narazie to jest etap pisania smsów i niewinnych rozmów?

Nie no nie doszło do niczego, tak szczerze mówiąc, pocałował mnie w usta można powiedzieć, że był to taki o cmok, nic poza tym. Dziś też się widzieliśmy, nie sądziłam, że przyjedzie nawet mu nie pisałam, że będę grała w siatkę. W ogóle nie pisałam z nim, więc byłam bardzo zaskoczona, gdy go zobaczyłam. Żartowaliśmy, wygłupialiśmy się, nawet dał mi przejechać się swoim samochodem, a kilka dni wcześniej jak go zapytałam o to, to powiedział, że "samochodu i dziewczyny się nie pożycza" i że nie dam mi się przejechać. Nie wiem, może ja za bardzo to wszystko analizuję, ale chcę go zrozumieć, a nie wiem jak to inaczej zrobić.

248

Odp: Dać spokój czy walczyć?
pogubiona 25 napisał/a:
Maciek000 napisał/a:

troskliwa,
"Jeśli coś kochasz puść to wolno, jak wróci jest twoje, jeśli nie, nigdy nie było".

taaa... i jak wróci to potem olać po dwóch tygodniach, skoro już sie wie, ze jest sie dla kogoś całym światem sad

po części masz rację, ale co zrobić jak się jest w takiej sytuacji ? gdy wyznałem jej miłość prosiła o czas do namysłu trwało to 1,5 miesiąca i po tym czasie napisała że bardzo tęskni i chcę spróbować ze mną, a po 2 tygodniach mnie rzuciła neutral.  Nie rozumie po co wzbudzała we mnie taką nadzieje, ja się mocno zaangażowałem i na koniec zostałem oblany kubłem z zimną wodą.

249 Ostatnio edytowany przez troskliwa (2012-05-31 09:26:02)

Odp: Dać spokój czy walczyć?

herbatka90
jeśli tylko czujesz, że nie dajesz sobie rady, musisz szukać pomocy! Ja wylądowałam na pogotowiu, gdzie tylko przepisano mi leki i wysłano do domu, zupełnie zbagatelizowano, i gdyby nie mama, zapewne do tego domu bym nie wróciła. Nie zniechęciłam się jednak bo było naprawdę źle ze mną i poszłam na wizytę do pani psychiatry. Gdybyście zobaczyli ile ludzi w młodym wieku, ile kobiet odstrojonych tam czekało, to żaden wstyd! Znalazłam zrozumienie, nikt mi nie powiedział, że wyolbrzymiam. Rozmowa, leki, uśmiech doświadczonej kobiety to naprawdę wiele, uścisk dłoni i gratulacje że jestem w stanie tak bardzo kochać! Podejście z zupełnie drugiej strony. Głównym powodem, że trafiłam do lekarza było to, że jestem bardzo niespokojna, wręcz rozrywa mnie od środka, mam złe myśli w głowie, które swoją drogą wróciły ostatnio... niejedzenie i niespanie przez tydzień, zmienność nastrojów okrutna i uczelnia, sesja za pasem a ja co, jestem wrakiem. Dzięki lekom przynajmniej śpię w nocy, choć to średnio przyjemne, bo codziennie mi się śni.

Maciek000
ja również widuję go prawie codziennie, mieszka na wprost, widzę jak chodzi pachnący do pracy, spaceruje z psem, którego z resztą też pokochałam nad życie, i śmieje się głośno z kolegami, wiem co czujesz. Boję się chodzić po osiedlu, bo każdy fragment mi coś przypomina, z resztą, mam milion dobrych wspomnień, które mnie zżerają od środka a on odchodząc, stwierdził, że ostatnio było tylko źle, ech. Też oddałabym wszystko żeby wrócił, tylko odchodząc pokazał swoją drugą twarz, bezwzględnego, okrutnego, zimnego i bez serca. Czuję jakby umarł...
Czytałam twoją historię, jest bardzo smutna, ale trochę podobno do mojej, ja również dałam od siebie wszystko co najlepsze, morze miłości... a on to odrzucił, Maciek też swoją drogą. Musimy być silni, i mieć nadzieję, że pojawi się na naszej drodze ktoś, kto nas doceni i kogo pokochamy znów bez obaw. Podobno wiara czyni cuda...

250

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Maciek napisał:
"po części masz rację, ale co zrobić jak się jest w takiej sytuacji ? gdy wyznałem jej miłość prosiła o czas do namysłu trwało to 1,5 miesiąca i po tym czasie napisała że bardzo tęskni i chcę spróbować ze mną, a po 2 tygodniach mnie rzuciła neutral.  Nie rozumie po co wzbudzała we mnie taką nadzieje, ja się mocno zaangażowałem i na koniec zostałem oblany kubłem z zimną wodą."


jestem w podobnej sytuacji, myślę, że nie ma na co liczyć, niestety... sad Trzeba spróbować zapomnieć i iść dalej... Ty masz o tyle dobrze, że zrobiłes wszystko, ze poczekałeś... i widać, że kochasz... A Twoja dziewczyna prosiła o czas do namysłu. Ja postapilam jak dziecko w nerwch, nie chcialam miec z nim kontaktu, nie chcialam sie spotykac, mowilam, zeby ukladal sobie zycie na nowo ... ale on zapewnial ze kocha, ze poczeka... ze przez rok nie bedzie szukal... po 2 miesiacach okazalo sie za późno, mimo to wrocilismy,a po dwóch tygodniach zerwał.   Dlatego myślę, że nie ma co czekac, mieć nadzieję, bo nawet jeśli by zdarzył się cud... to możesz cierpieć podwójnie sad

251

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Widze nowe, wpisy, nowe historie, nowych ludzi... jak miło i jak smutno. Bo sprowadza nas na forum... smutna historia niestety. Mam nadzieję, że jakoś będziemy się trzymać kurczowo ale siebie, bo jak ktoś kochać nie umie to kochać nie będzie. Trzymam kciuki, wybaczcie, że tak rzadko teraz pisze ale  niestety sesja za dużo na raz wszystkiego ale nadrabiam wszystko!! Trzymajcie się ciepło wirtualny całus!:*

252

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Dziś kupiłam herbatkę z dziurawca zobaczymy czy cos pomoże.podobno pomaga w takich przypadkach. Jak nie to wybieram się do lekarza.Poki co dzień dzis tak samo smutny jak wczoraj.Wydawało by się ,że tylko poczatki sa cięzkie po rozstaniu. Ale ze mna jest coraz gorzej. Czuję się tak zle przez tęsknote.Dziś i wczoraj miałam bóle w klatce piersiowej.To chyba z nerwów.Kiedyś już tak miałam.Do tego dochodza zaliczenia na uczelni. U mnie poki co sesji nie ma dopiero pod koniec czerwca ale do tego momentu ja bede wrakiem człowieka.
Anet20
a długo trwaja te wasze spotkania?Może chłopak boi się wykonywać jakiś ruch bo mysli że to dla Ciebie za wczesnie. Sama nie wiem może faktycznie powinnas z nim pogadac.Bo potem może sie to wszytsko rozejsc po kosciach i np stracicie kontakt. Delikatnie daj mu znać ,że jestes zainteresowana.Słowami np Fajnie by było wyskoczyc we dwoje nad jeziorko i spędzić ze soba wiecej czasu. takie zdania dadza mu do myslenia.I moze sam 1 zacznie rozmowe na ten temat.3mam kciuki smile

253

Odp: Dać spokój czy walczyć?

herbatka90
skoro z dnia na dzien jest coraz gorzej to chyba nie ma na co czekac? powinnas isc po porade do specjalisty. szczerze mowiac z dnia na dzien powinna byc coraz lepiej-czas leczy rany. oczywiscie ze beda zdarzac sie fatalne dni,a le coraz mniej ich bedzie. Ja własnie ostatnie dwa dni tak miałąm. dzisiaj mam troszeczke lepszy humor bo wczoraj przyjaciółki podniosły mnie na duchu a dzisiaj rano napisał do mnie sms byly ze sniłam mu sie w nocy hmm i co ja mam o tym myslec?

254

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Zazdroszczę mimo wszytsko ,że u Ciebie widać cień szansy.Taki sms musi cos znaczyc.Ten chłopak musi coś do Ciebie czuć. Ja nie mam takich dobrych koleżanek. W zasadzie wiele osob teraz po rozstaniu się odwrociło.Nawet nikt nie zapyta jak czuje.Każdy sobie mysli ,że jest bardzo silna a ja sie rozklejam jak tylko zostane sama.Masakra.Nie wyobrazam sobie nastepnego tygonia. Jak zobaczyłam ile mam nauki.Na bank szykuje sie kampania wrzesniowa ;/ chciałabym zeby ten czerwiec szybko zleciał. Najgorszy miesiac w moim życiu.

255

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Tez wiem ze cos musi nadal czuc do mnie skoro wypisuje takie rzeczy. Lecz zaczyna meczyc mnie taka sytuacja gdzie nie wiem kim tak naprawde dla niego jestem?? Chyba jedyne co mi pozostaje to odciecie sie od niego. jezeli mu naprawde zalezy to bedzie robił wszystko zebysmy zowu byli razem. a tak to teraz ja robie wszystko zeby on wrocił A ty herbatka idz do specjalisty. nie ma co zwlekac. tym bardziej ze nie masz przyjaciół obok siebie. a moze przestan udawac przed nimi ze swietnie sobie radzisz?

256

Odp: Dać spokój czy walczyć?

zobacz jak zniose weekend.Jak mi się nastrój nie poprawi to pojde do lekarza.Bo przerastaja mnie nadchodzace dni.Masz racje powinnas tak zrobic. Udawac ze Ci nie zalezy i kilka razy odmowic mu spotkania. Zobaczysz w ten spsosb czy nadal mu na Tobie zalezy.Wszytsko w Twoich rękach jak to rozegrasz:)

257

Odp: Dać spokój czy walczyć?

11panienka11
ja też myślę, że powinnaś się odciąć. Gdybym była mężczyzną i odeszła od kobiety,nieważne z jakich względów, po czym żałowała czy tęskniła i chciała wrócić to nie wiem czy bawiłabym się w jakieś podchody... raczej nie wytrzymałabym nerwówki i wparowała jak grom z jasnego nieba pod pracę, na uczelnię, do domu... gdziekolwiek, z bukietem kwiatów padając na kolana. Takie podejście raczej kojarzy się z tym, że może chce, a może nie, czyli nadal się waha. No ale to moje zdanie jako kobiety.

258

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Własnie on cały czas waha sie.nie wie czego chce. musze zakonczyc to! nie mam innego wyjscia to bedzie najlepsza decyzja. bedzie mi bardzo ciezko wytrzymac w tym postanowieniu. boje sie ze nie dam rady.

259

Odp: Dać spokój czy walczyć?

Nie bój się, będziemy z Tobą, zawsze ktoś coś mądrego Ci napisze i choć na parę chwil będzie łatwiej, lepiej... smile Skreślaj dni w kalendarzu, w których Ci się uda, będziesz widzieć efekty swojej ciężkiej pracy. Każdy z nas ma długą i ciężką drogę przed sobą, ale najtrudniej zacząć.

260

Odp: Dać spokój czy walczyć?
herbatka90 napisał/a:

Anet20
a długo trwaja te wasze spotkania?Może chłopak boi się wykonywać jakiś ruch bo mysli że to dla Ciebie za wczesnie. Sama nie wiem może faktycznie powinnas z nim pogadac.Bo potem może sie to wszytsko rozejsc po kosciach i np stracicie kontakt. Delikatnie daj mu znać ,że jestes zainteresowana.Słowami np Fajnie by było wyskoczyc we dwoje nad jeziorko i spędzić ze soba wiecej czasu. takie zdania dadza mu do myslenia.I moze sam 1 zacznie rozmowe na ten temat.3mam kciuki smile

ile trwają? hm... czasem nawet 4 godziny. Też zastanawiałam się nad tym, że może boi sie ze ja za krótko sama jestem... Nie pozwolę żebyśmy stracili kontakt. M. powiedział mi na początku naszej znajomości, że nie powinno się poddawać, odpuszczać sobie, bo jeżeli raz odpuszczę to później będę odpuszczała cały czas, więc nie odpuszczę. On wie, że ja jestem nim zainteresowana, już mu o tym mówiłam, a poza tym zwykłe koleżanki nie piszą, że "podoba mi się Twoje spojrzenie i te oczy, no po prostu coś fantastycznego", wiem, że lubi kiedy mu się tak słodzi wink ostatnio nie odzywałam się do niego (nie sms'owałam) więc mógł sobie pomyśleć, że sobie dałam z nim spokój, ale dziś się odezwałam. Znów były teksty "moja droga, ;* ".
Cieszę się chwilą, przeszłość zostawiłam w tyle, a o przyszłości jeszcze przyjdzie czas żeby myśleć.

Posty [ 196 do 260 z 404 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dać spokój czy walczyć?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026