ja się czuję dla mojego faceta mało atrakcyjną partią heh dlaczego ?? bo pamiętam jak opowiadał mi zanim ze sobą bylismy o swoich ex i widziałam 2 z nich. Poczułam się przy nich malutka jak mróweczka !!!! nie jestem pięknością ale paskudna też nie jestem. Kiedyś to on chociaż mówił mi że ładnie wyglądam albo widziałam to zwyczajnie w jego oczach że tak kurczę mu się podobam że widać to było że gdyby mógł to by się rzucił na mnie jak wygłodniały pies aaa teraz????? NIC !! nagle łapię obsesję że nie umywam się cieleśnie do tamtych jego byłych. Kurczę wiem ze to mój problem wewnętrzy ale mógł by mi chociaż trochę pomóc ;(( mówiłam mu o tym co czuję to tylko powiedział "lubię cię taką jaką jesteś i dotykać twoje ciałko" lubi no fajnie on lubi. Ale mi chodzi o to by to uwielbiał by tego pragnoł tak jak mówił to o swoich ex kiedys
to było dawno ale w pamięci zostaje niestety
Podobne tematy
Moje panie i panowie , przeczytałam o waszych problemach niedowartościowania ? Najpierw zadajmy sobie pytanie dlaczego do tego doszło , co może być powodem tego iż nasz partner nie zwraca już takiej uwagi na nas . Jestem mężatką od 14 lat a mój mąż nadal mówi mi miłe słowa zwraca uwagę na mój wygląd i co jakiś czasz powtarza, że jest dumny z takiej żony . Ale moi drodzy też miałam kryzys jak w każdym związku był czas, że czułam się niedowartościowana wtedy wzięłam sprawy w swoje ręce szczera rozmowa na ten temat otworzyła mi oczy .Nie tylko my potrzebujemy takiego wsparcia okazało się, że mój mąż wprowadził się w takie kompleksy prze ze mnie o których bym nigdy nie pomyślała . Byłam pewna że taki przywilej należy się tylko kobietom a to nie prawda . Mężczyźni są bardziej uczuciowi niż my potrzebują nas i kochają lecz my przez nas egoizm nie zwracamy na to uwagi staramy się wmówić sobie , że to oni nas nie widzą lecz prawda jest inna to my ponosimy odpowiedzialność za nasz związek nasza pomysłowość , nasza intuicja powinna pomagać nam w związku w rozwiązywaniu problemów różnego rodzaju bo życie nie jest usłane różami , są wzloty i upadki i musimy sobie z tym wszystkim poradzić . Pozdrawiam.
Od trzech lat nie usłyszałem od żony niemal jednego ciepłego słowa. Codziennie ją przytulam, mówię że ją kocham, pytam jak miną dzień. Każde z nas ma swoją połowę łóżka i nie wolno jej przekraczać, nie wolno się w nocy przytulać. Nie kochaliśmy się od trzech miesięcy. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że mnie kocha i nie zdradza. Po prostu od kilku lat ma zły humor.
Z pewnością nie jestem idealny i mam swoje wady. Z pewnością żona jest zmęczona, pracując i wychowując dwójkę dzieci, ale czy rzeczywiście to ma oznaczać że już zawsze mam tęsknić za jej uśmiechem, czy dobrym słowem? Żona nigdy nie potrafiła za dobrze okazywać uczuć, ale kiedyś przynajmniej się starała. Teraz słyszę tylko, że taka już jest i widać źle wybrałem.
Powoli zaczyna mi brakować sił. Czy nie zasługuję na odrobinę uczucia, jakieś dobre słowo, przytulenie. O rany, nie chcę żeby to wyglądało na użalanie się nad sobą. Kocham ją i ona mnie też, ale brakuje mi tego wszystkiego i zastanawiam się z jednej strony jak mogę skłonić żonę do odrobiny starań o mnie, a z drugiej strony, jeśli się to nie uda, to czy mam spędzić całe życie czując w środku tak wielką tęsknotę za odrobiną ciepła.
Czy poszukanie jej na zewnątrz to zdrada? Nie jestem facetem, który chce skoczyć w bok bo akurat trafiła się o 10 lat młodsza koleżanka. Nigdy nie zdradziłem żony i jak myślę o tym to czuję do siebie (i do niej) żal. Jednak po tylu latach bez okazywania uczuć, bez uśmiechu, bez sexu, po prostu tęsknię do kogoś kto najzwyczajniej w świecie ucieszy się na mój widok. Nie myślę o jakiś wielkich zmianach w moim życiu. Z pewnością nie o rozwodzie, separacji, czy skokach w bok jak tylko trafi się okazja. Kocham ją najbardziej na świecie, ona mnie też, ale czasami po prostu już nie mogę wytrzymać. Potrzebuję kogoś kto odpowie ciepłem na moje ciepło.
Jak mogę pomóc sobie i żonie? Ostatnio pomyślałem, że może powinienem skłonić ją do niewielkiej zazdrości o mnie. Ot, żeby zobaczyła, że jakaś koleżanka z pracy flirtuje ze mną, że jak jesteśmy razem w pubie to jakaś inna kobieta z przyjemnością ze mną rozmawia, że mogę dostać SMS-a z jakimś miłym słowem. Może wtedy sama zaczęłaby się o mnie bardziej starać? Sam już nie wiem co robić.
Rozpisałem się trochę, przepraszam...
Nie masz za co przepraszac Piotrek,
masz problem i piszesz.Z tego co piszesz jest zle w waszym stadle.
Ale spowodowanie zazdrosci to ,uwazam,za glupote.
A moze by tak porozmawiac?Ale nie ,ze rozmowa skonczy sie po jednym zdaniu.
ciekawe co Twoja zona sadzi o malzenstwie.Gdzies lezy przyczyna takiego zachowania
Piotrek po przeczytaniu tych słów to nie mogę w to uwierzyć,że jeszcze istnieją tacy cudowni faceci jak ty.Zazdroszczę twojej żonie,że ma takiego wspaniałego faceta jak ty i szkoda,że nie potrafi cię docenić.Może potrzeba wam wspólnej szczerej rozmowy,bo skoro mówisz,że żona bardzo cię kocha to chyba coś jest nie tak,że się od ciebie odsunęła.Szczera rozmowa bardzo pomaga.Bardzo bym chciała by mój facet był taki jak ty.
Oj Kasiu Kasiu: tia zachwyt nad cudownym Piotrem normalnie zadziwiający ![]()
Pamiętaj jednak, że najlepiej oceniac sytuacje po zapoznaniu się z wersjami obu stron. Ocenianie po wypowiedzi tylko jednej może i najczęściej jest nieobiektywne.
Co do samej sytuacji Piotra. Takie zachowania (mam tu na myśli Twoją żonę) nie biorą się z niczego. Zawsze są jakieś powody.
Wspominasz, że żona jest zmęczona, pracuje i wychowuje 2 dzieci. Pomagasz jej w zajmowaniu się domem i dziećmi? A jeśli uważasz, że tak to czy na pewno jednak robisz tyle ile ona od Ciebie oczekuje?
Jej mało entuzjastyczne nastawienie do Ciebie może np. wynikać z faktu, że czuje się przemęczona, wykorzystywana i niedoceniana.
(mówię może, ale oczywiście mogą być inne powody). Może warto porozmawiać z nią na ten temat.
Ewentualnie spytaj, czy nie miałaby ochoty na jakiś romantyczny wieczór, coś na swój sposob zaskakującego i nietuzinkowego.
(Dzieci, jeśli są małe oddajcie komuś pod opiekę itp). Pamiętaj, że związek dwojga ludzi to potrzeby obu stron. I jeśli nie są przynajmniej w jakimś stopniu zaspokajane (a jak widzę Twoje nie są i podejrzewam, że małżonki również) to związek niestety stacza się po równi pochyłej). Chyba, że Twoja żona ma problemy do wyrażania swoich emocji i nie lubi o tym rozmawiać. To wtedy problem jest o wiele, wiele cięższy, ale też do rozwiązania
Powodzenia, pamiętaj zacznij najpierw od porządnej rozmowy. Zrób wszystko by do niej doszło, sprowokuj zwierzenia swojej połówki i wsłuchaj się w to co ma do powiedzenia. A wszystko dobrze się ułoży.
I tym optymistycznym akcentem kończę, a Tobie KasiuMruczusiu polecam więcej dystansu ![]()
Nyarleth nie oceniaj Piotra tak z góry zobaczymy co on ma jeszcze do powiedzenia na ten temat,ale po jego słowach wywnioskowałam że czegoś mu brakuje-prawdziwego uczucia i tęsknota za żoną.To prawda wina nigdy nie leży po jednej stronie,ale...z tego co przeczytałam to wydaje mi się że Piotr jest wartościowym człowiekiem zwłaszcza ze względu na to,że nie szuka pocieszenia u innej kobiety tylko chce walczyć o uczucia żony i odrobinę ciepła w ich związku:)
73 2009-05-25 05:55:26 Ostatnio edytowany przez Piotrek (2009-05-25 05:57:39)
Tak, z pewnością nie jestem idealny. Jestem po prostu normalny. Na pewno można by było wypisać całą listę rzeczy, które powinienem poprawić. Nie mam jednak do żony pretensji o to, że czasami zrobi mi awanturę za niewyniesione śmieci, nieposłane łóżko itp. Chodzi o to, że ja tak bardzo czekam na jakieś wyrazy miłości. Niech się złości na mnie jak coś źle robię, ale z drugiej strony niech czasami zauważy mnie i powie coś ciepłego (albo przynajmniej odpowie na moje przytulenie, pocałunek).
Co do rozmowy, to raczej nie mamy z tym problemów. Robimy to w miarę często, ale żona twierdzi, że po prostu nie potrafi wyrażać uczuć. Z jednej strony ma rację, ale z drugiej nic nie usprawiedliwia braku chęci, starania się. A ona traktuje to jako świetną wymówkę i na tym kończy temat. Ja potrafię bardzo dużo wybaczyć, gdybym widział jednak, że ona się choć trochę stara. Przecież nie zawsze tak było...
Kasiumruczku, dziękuję! Choć szczerze mówiąc aż się zawstydziłem jak przeczytałem, że nazwałaś mnie cudownym facetem i musiałem się z tego w pewien sposób wytłumaczyć, to jednak nawet nie wiesz jak bardzo jestem Ci wdzięczny za dobre słowo.
Nie ma za co Piotrze,nieraz dobre słowo potrafi czynić cuda.Okarz żonie więcej ciepła to naprawdę działa.Staraj jej się pomóc w codziennych obowiązkach,może o jej zachowaniu mówi po prostu zmęczenie.
Jestem mężatką od roku. Kocham mojego męża najbardziej na świecie ale jestem o niego zazdrosna nawet zaczęłam go sprawdzać czego bardzo żałuję. znalazłam ostatnio jak pisał na facebooku z koleżanką z pracy dołączył do tego żarty nie na miejscu i stałam się jeszcze bardziej zazdrosna. wytłumaczył mi to i zrozumiałam. Nie jestem piękna ale brzydalem też nie jestem. Tęsknię za tym chłopakiem jakim był kiedyś mój mąż potrafił mi powiedzieć że mnie kocha że pięknie wyglądam przytulił pocałował, a teraz słyszę że jest zmęczony albo go coś boli może jestem złą żoną ale czasami to sobie myślałam że mnie nie kocha, ale tak nie jest bo on mnie kocha tylko po prostu przestał mi to okazywać. Może ja też nie jestem bez winy robiłam mu wyrzuty że tego nie robi,może po prostu już mu się znudziło to moje gadanie. Nie wiem jak mam zabiegać o to żeby było dobrze bo każda rozmowa kończy się tym że mu nie ufam lub że sobie coś wymyślam a tak nie jest ja po prostu chcę być znów tak ważna jak kiedyś dla niego.
Czasami bym chciała żeby to on był o mnie trochę zazdrosny żebym poczuła że mu na mnie zależy, On mówi że mu zależy ale było tyle wypowiedzianych słów przez męża które mnie raniły,które zapadły mi w głowie i nie potrafię ich zapomnieć może ja nie jestem idealna dla niego. Nie mam się komu tak wygadać szczerze i wypłakać dlatego piszę na forum.
Facet uważa, że to jest tak oczywiste, że nie musi ci tego mówić. Może zacznie jak wzbudzisz lekko jego zazdrość, albo przestaniesz o siebie dbac ![]()
Ani przez chwile nie poczulam sie w ten sposob.
U mnie wrecz przeciwnie.Chlopak raczej przesadza z wychwalaniem mnie
(poki co.)
Chociaz wcale sie o to nie prosze,ale rozni ludzie sa .
moj facet prosto z mostu mowi mi czesto ze wstydzi sie ze mna pokazac bo przytylam i jestem brzydka,fakt przytylam pare kg przez siedzacy tryb pracy ale przeciez przez 2 lata nie stalam sie potworem ktory budzi w nim obrzydzenie. Powtarza mi czesto ze do niczego sie nie nadaje nie wiem dlaczego to robi,bardzo go kocham i strasznie bola mnie jego slowa i musze przyznac ze zaczelam w to wierzyc:-(
Szczerze mówiąc, to już jesteście do siebie przyzwyczajeni, znam to skądś, bo sama rzadko kiedy słyszę, że ładnie wyglądam, choć się staram. ; ) Faceci tacy są i trzeba im to wybaczyć. Gdzieś czytałam, że to właśnie mężczyznę powinno się chwalić, komplementować i pieścić kiedy się da. Ja sprawiając komuś radość słowami, sama czuję się szczęśliwa. ;D
Witam .Karla 30-cierpie razem z toba ,facet cie poniza .A, to boli .
Zamiast sie nim zajmowac -inwestoj w siebie . Wcale nie prawda ze jestes brzydkim potworem ,ale kobieta z charakterem i osobowoscia, ktora potrafi myslec ,mowic i czuc . On nie jest ciebie wart.
"Male _Wredne "- napisala (Faceci tacy sa i trzeba im to wybaczac ).Bzdura -bo nikt nie ma prawa nikogo ponizac i ublizac .
Ludzie powinni sie tolerowac i akceptowac swoje. wady i zalety .Na tym polega zwiazek -ja szanuje ciebie wiec i ty szanuj mnie .
Wcale nie trzeba robic z siebie Matki Teresy z Kalkuty i mowic ,czuje sie szczesliwa jak sprawie mu radosc .
A on co -sprawia ci radosc.?