netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jestem żoną wojskowego...

227 odpowiedzi48 112 wyświetleńzałożony przez brzanka26, 18.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jestem żoną wojskowego...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 228 ]

131

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Aggy, ja mam nadzieję, że Brzanka się w końcu ocknie i zrozumie, że absolutnie nic jej nie trzyma, może w każdej chwili spakować manatki i być wolna. Nie ma dzieci, które straciły by ojca i przeżyły traumę z powodu rozwodu rodziców, nie maja wspólnego kredytu, który by komplikował sprawy majątkowe, ma rodziców, którzy ją wspierają i kochają, ma pracę, która jej daje jako taką niezależność, jest jeszcze bardzo młoda i może sobie ułożyć życie z kimś innym. Nie będzie lepszego momentu na zakończenie tego związku, im dłużej w nim trwa, tym gorzej. Ciągle czekam na wpis Brzanki, w którym oznajmi, że podjęła jakieś kroki, jakiekolwiek. Czekam i czekam i..... Brzanko, doczekam się kiedyś, czy masz zamiar wziąć sprawy w swoje ręce, czy nadal się będziesz tylko wypłakiwać?

132

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Wejdż na forum kafeteria i znajdż temat o zonach wojskowych, dowiesz się wszystkiego z pierwszej ręki. niestety zołnierze nie są dobrym materiałem na mężów, pracowałam jakiś czas w jednostce wojskowej jak i mieszkałam w środowisku wojskowych.  Niestety ale sa to wyjątki jeśli któryś żonę docenia i szanuje, ale też żaden nie pokaze ze kocha zone, a wódka ich gubi. Są to specyficzni ludzie i rób wszystko aby nie brac ślubu kościelnego, bo jak będziecie mieli sie rozwieśc to i tak się rozwiedziecie a slub kościelny w takim przypadku tylko bardziej obciąża psychicznie. ten twój mąz to dobry manipulant, niby w zartach a krew wypije. Nie pozwalaj jemu na takie zagrywki bo on uzna że ma pełną wladzę nad Tobą i przestanie sie z Tobą liczyc. Porozmawiaj z nim że mu nie ufasz więc na razie nie będzie ślubu kościelnego a jak odzyskasz zaufanie do niego z czasem to wtedy sie zastanowisz. To będzie uczciwe i może cos do niego dotrze, szkoda że na męża wziełas wojskowego, przestań plakac bo w ten sposób niczego nie osiągniesz , będzie się z Ciebie wyśmiewał i zacznij dyktować swoje warunki. Jestes młoda, rozwody są dla ludzi i są mężczyżni kochający i wrażliwi , ale pierwszy raz nie udało Ci sie. Zajrzyj na topik na kafe. powodzenia.

133

Odp: Jestem żoną wojskowego...
Klaudyna59 napisał/a:

Niestety ale sa to wyjątki jeśli któryś żonę docenia i szanuje, ale też żaden nie pokaze ze kocha zone, a wódka ich gubi. Są to specyficzni ludzie i rób wszystko aby nie brac ślubu kościelnego, bo jak będziecie mieli sie rozwieśc to i tak się rozwiedziecie a slub kościelny w takim przypadku tylko bardziej obciąża psychicznie.

wlasnie tez wspomnialas troche o tym ze twoj maz lubi sie napic. imprezowac. dokladnie tak jak Klaudyna59 mowie ci gdzie mundur i alko tam same problemy. Mpoj maz chyba tez nie bylby tak dobrym czlowiekiem gdyby kiedys pewnego pieknego dnia ponad 10 lat temu nie powiedzial dosc. I przestal pic. I wcale nie jest zlym partnerem na imprezkach kiedy inni pija. Zebys widziala mine kolegow z wojska kiedy oni wyciagaja rakije na stol (balkanska wodka) a moj maz pyta mnie czy zrobie mu zielona herbate.
To jest dodatkowy powod, dla ktorego zostawilabym meza takiego jak twoj. Gdzie alkohol tam smutek i bol calej rodziny.

__________________________________________________________________________________________

Wieczne Miasto BG

134

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Serce mnie boli jak o tym pisze, ale moj maz bardzo lubi pic wodke kazda impreza konczy sie tym ze albo jest mu malo i jest zly ale zalewa sie do nieprzytomnosci, ja prowadze wiec moze sobie spac do woli, tak bylo od poczatku jak wspomnialam wczesniej dla niego sobota stracona jak nie moza sobie wypic.Nic mi nigdy po pijaku nie robi nie szarpie nie wyzywa nic, ale to ze lubi wypic to juz wszyscy widza moja rodzina jak i jego. Ja nie pije w ogole, rozmawialam z nim ale tej rozmowy w sumie nie ma bo zawsze ma cos do powiedzenia, ty lubisz slodycze ja alkohol i na tym rozmowa sie konczy

135

Odp: Jestem żoną wojskowego...

rozmawialm z nim ostatnio dlaczego tak sie dzieje ze nie mozemy sie dogadac to mi odpowiedzial przestan siedziec na tym durnym forum to bedzie dobrze, on siedzi do 3  w nocy na grach komputerowych i nigdy uwagi mu nie zwrocilam. Sama sobie wcozraj odpowiedzialm dlaczego sie klocimy bo ja sie stawiam on tego nienawidzi, mowi ze mam byc grzeczna i posluszna pierwsza zona sie postawila to sie rozwiodl ja teraz sie stawiamto jest walka.

136

Odp: Jestem żoną wojskowego...

brzanko - jak piszesz jest żołnierzem,więc wydaje mu się,że wszystko musi być tak jak on powie.Jest przyzwyczajony do wydawania rozkazów i różnych komend,a w dodatku jeszcze muszą być wykonane,bez żadnego sprzeciwu. Wpakowałaś się,niestety.Sądzę,że wcześniej też taki był,żołnierz się nie zmienia.Jeśli chodzi o mnie,dałabym sobie spokój i nie pakowała sie dalej w ten związek,tym bardziej,że nie macie jeszcze ślubu kościelnego.Lepiej nie będzie,a może być tylko gorzej.Ma troszkę stresującą pracę,to pewne,dlatego całą złość wyładowuje potem na Tobie.Zastanów się,czy warto dalej w to brnąć? Szkoda i nerwów i Twojego zdrowia.Ale zrobisz jak będziesz uważała.Pozddrawiam.

137

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Najgorsze jest to ze, boje sie ze kiedys moze zaczac grac na pieniadze a tam sie traci wszystko lubi te gry niehc gra ale nie na pieniadze. Tak wszytslko musi byc tak jak on chce bardzo nie lubi jak mam odmienne zdanie wtedy sie wscieka i dlatego sa klotnie, nie wie co to kompromis ja mu czasem przystaje daje sobie po prostu pas niech gada ale on nigdy nie zrobi tak jak ja bym chciala, juz brak mi lez naprawde a tak ciezko z tego wyjsc.

138

Odp: Jestem żoną wojskowego...

po co Ty mu w ogole pokazujesz ze siedzisz na forum? Takie rzeczy trzymaj dla siebie. Chcesz zeby znalazl takie forum i poczytal co Ty tu piszesz? Poza tym ja nie wiem ale ja mam wrazenie, ze Ty dosc mocno infantylna jestes. Tak jakbys przyjmowala to wszystko ja mala dziewczynka i sobie to tez tak tlumaczysz. Masz te 26 last a z tonu wynika jakbys miala 17.
Co do alkoholu i slodyczy - pokaz mu ze umiesz sobie odmowic i nie jedz ich przez miesiac - daj mu wyraznie do zrozumienia, ze pokazujesz mu, ze on nie bedzie umial sobie odmowic alko a Ty potrafisz nie jesc slodyczy bez problemu. Poza tym jak piszesz, ze go wozisz upitego do nieprzytomnosci to mysle, ze Ty w ogole sie nie szanujesz kobieto. Trzymasz sie tego okropnego czlowieka na sile, jakby inni faceci nie istnieli? Chyba nie chce juz czytac tego watku....



_________________________________________________________________________________

Wieczne Miasto BG

139

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Przykre to co napisalas nie siedze przy niim na swoim watku tylko czytam sobie inne watki nie zawsze te tragiczne tylko zyciowe po prostu, wiesz co ze mna to jest tak ze co mi lezy an sercu musze sie wyzali i dlatego o tym napisalam ale nie spodziewalam sie ze nazwiesz mnie kims infantylnym moze juz przesadzam i czas zakonczyc te rozmowy bo za duzo powiem pozdrawiam Cie aggy

140

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Przykro Ci...
/mialam juz nie zabierac glosu w tym watku ale zmienilam zdanie na chwile obecna/.

Moj post Ci nie odpowiadal, post Aggy takze. Dlaczego? Bo szczery?
Mamy Cie po glowie glaskac?

A co nasze slowa znacza w porownaniu z tym co wyprawia z Toba Twoj maz?
My jesesmy obcymi ludzmi, a Ciebie krzywdzi najblizsza osoba, pomiata Toba, a Ty na to przystajesz.

Spojrz na forum, na Twoj watek....uzbieralo sie tego 5 stron bez zadnego SKUTKU.

Na wlasne zyczenie jestes nieszczesliwa, dajesz sie ponizac, niszczyc. Jestes takim jego popychadlem.

Dlaczego zostawil byla zone? Bo zmadrzala?

Tobie zycze tego samego, bo uzalaniem sie nic nie wskorasz.

141

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

(...)musze sie wyzali i dlatego o tym napisalam (...)

Tu jest klucz do zrozumienia Ciebie.

Jasno określiłaś, chwała Ci za to, swoje potrzeby i oczekiwania.

Potrzebujesz się wyżalić.

Nic ponadto.

142

Odp: Jestem żoną wojskowego...
aggy napisał/a:

po co Ty mu w ogole pokazujesz ze siedzisz na forum? Takie rzeczy trzymaj dla siebie. Chcesz zeby znalazl takie forum i poczytal co Ty tu piszesz?

A może to by było dobre wyjście, bo skoro Brzanka nie potrafi tego ukrócić, to jej mąż mógłby nie mieć oporów.

No cóż, możesz siedzieć i narzekać, możesz być szczęśliwa. Widać wybrałaś, więc nic tu po naszych radach.

143

Odp: Jestem żoną wojskowego...

To jest ciekawe, Wy się oburzacie pt. "no jak można być z takim @!#%$^%^!...", a brzanka26 ciągle dolewa oliwy do ognia kolejnymi opisami swoich relacji z panem żołnierzem. Wtedy oburzacie się jeszcze bardziej, bo brzanka26 zamiast stosować się do Waszych rad, wrzuca tylko te opisy, tak jakby była nieczuła na wszelkie jakże racjonalne i oczywiste rady.

Zaciekawił mnie ten wątek, ponieważ od jakiegoś już czasu obserwuję parę swoich znajomych. Mam nieodparte wrażenie, że mój kolega psychicznie zdominował swoją żonę. Przez cały czas moich obserwacji zastanawiałem się nad tym, czy to w ogóle jest możliwe - zdominowanie kogoś. Nadal nie jestem tego pewien, ale w tym wątku jest to bardzo widoczne, że branka26 została ewidentnie zdominowana przez swojego męża. Jest tak jakby jego podwładnym, dopasowuje się do niego, robi to co on chce, nie potrafi mu się przeciwstawić, nie potrafi postawić na swoim. Choć myśli racjonalnie i widać, że jest w pełni władz umysłowych to dominacja męża nie pozwala jej na podjęcie racjonalnych decyzji w odniesieniu do własnych korzyści np. zastosowania się do jakichś konkretnych rad z tego wątku. Po 4 latach została już tak zdominowana, że nawet godzi się na ślub cywilny, bo taką decyzję podjął przyszły mąż i tak też się stało.
Oczywiście jemu rola dominatora wychodzi dzięki temu, że brzanka26 ma bardzo niskie poczucie własnej wartości. Te z Was, które najbardziej oburza bierna postawa brzanki26 odnośnie Waszych wywodów mają silne JA i zapewne takiemu panu żołnierzowi nie udało by się Was zdominować.
Dominacja, która tu mnie tak razi to jedno, bo do tego dochodzi jeszcze syndrom oprawcy (prześladowcy) i ofiary. Pan żołnierz gra rolę oprawcy, a brzanka26 gra rolę ofiary. Każdy kto da tu jakieś konkretne rady brzance26 zostanie przez nią odebrany jako oprawca - jako osoba bezduszna, który nie chce zrozumieć jak ciężko jej jest itd. Natomiast każdy kto wyraża współczucie, utożsamia się z jej problemami zaczyna odgrywać dla niej rolę obrońcy.
brzanka26 jest tak pogrążona w swoim poczuciu bezsilności, że nie próbuje nawet szukać sposobu wyjścia z beznadziei w jakiej się znajduje (np. wdrażanie w życie racjonalnych porad), skupia się tylko na swoim oprawcy i wyszukiwaniu obrońców, aby nadal grać rolę ofiary. To jest naprawdę paskudne błędne koło, z którego ciężko jest wyjść. Trudno też Ją z tego wyciągnąć, będąc neutralnym, bo aby to zrobić musiałoby się udać uzmysłowić jej, że jest wartościową osobą. Zwiększyć poczucie jej własnej wartości, podbudować samoocenę, pomóc przezwyciężyć lęk przed samotnością. Wyciągnąć ją z pod dominacji pana żołnierza.

Niestety wydaje mi się to niemożliwe i przez to tworzy dość przykrą (dla mnie) wizję przyszłości brzanki26.

Także wyluzujcie dziewczyny, szkoda Waszych nerwów na przypadek brzanki26, zamiast się oburzać powinniście współczuć autorce jej własnych słabości, przez które znalazły się w takim miejscu w jakim się znalazła.


brzanka26 napisał/a:

Wiecie czego sie boje az wstyd o tym pisac boje sie tego ze jak odejde on sobie ulozy zycie znajdzie kogos bedzie szczesliwy a ja bede sama i rozpaczala nad widokiem meza z inna kobieta

brzanka26 napisał/a:

dziewczyny ja sie boje tego, ze on dla kolejnej po mnie bylby calkiem inny dobry uczuciowy, kochajacy a tylko dla mnie jest taki wredny. Nie wiem moze to glupie i beznadziejne co pisze ale mysle o tym czesto, ze inna miala by lepszy spokojniejszy charakter ode mnie i on tez bylby dla niej inny lepszy

To jest chyba najlepszy przykład zaniku osobowość i ultra niskiego poczucia własnej wartości brzanki26 w tym pseudomałżeństwie. Będąc całkowicie zdominowaną przez męża, poniżaną itd. zastanawia się nad tym, czy gdyby On był z inną, (oczywiście) lepszą to, czy nie byłby wtedy lepszym człowiekiem?

Gdy czytam coś takiego, to przeżywam jeden z tych momentów kiedy jest mi tak bardzo wstyd za cały rodzaj męski. Za takich bydlaków, którzy w swoim życiu trafiają na takie istoty jak brzanka26, które mogą tak zdeptać i zdominować kobietę swoją zniszczoną do cna osobowością i całkowitym brakiem empatii. A żeby tego było mało, to potem forsują poczęcie nowego życia, które przejdzie przez jeszcze gorsze piekło w dzieciństwie i przez to prawdopodobnie stanie się podobnym człowiekiem do swojego ojca i...

144

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Hmmmmm...ciekawe.
I sluszne.

Chyba moje JA jest bardzo silne z czego sie niezmiernie ciesze.

Co do Brzanki....zycze Ci duzo sily i wytrwalosci. /zadna aluzja:) /

145

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Masz dużo racji Mareczku. Jednak niektórym kobietom w podobnej sytuacji ( a nawet gorszej) udaje się wyrwać z tego zaklętego kręgu.

146

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Mareczek,masz w zupelnosci rację....sama sie podbudowałam tym co napisales,bo ja odeszłam od takiego faceta,naprawdę fajny post;)

147

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brzanko26 ja również jestem żoną żołnierza zawodowego.Jeśli chcesz poczytać o moich przeżyciach z mężem to zapraszam do mojego wątku,zaznacze tylko ,że to co tam jest napisane to tylko kropla w morzu jego podłości skierowanej w moim kierunku.Jest coraz gorzej.Nie jestem wyrocznią i osobą nie omylną ,ale mając moje doświadczenia z zawodowym i znając owe środowisko,jego specyfike,szczerze odradzam Ci ten ślub kościelny ,dzieci itd.Wiem ,myśle ,że bardzo dobrze Cię rozumie ,że to strasznie trudne odejść od niego,ale myśle ,że tylko tak możesz siebie ratować -to jedyne wyjście,bo bedzie gorzej,gorzej i gorzej.Wiem to po swoich przeżyciach.Tak jak pisano Ci w wątku,że każdy ma swoje dno ,które musi osiągnąć by zrowumieć,że nie warto być w takim związku.Ja swoje dno osiągnełam,po kilku latach upodlania mnie.Od  kilku tygodni nie mieszkam z mężem.Ale czy piekło które mi zgotował się zakończyło,NIE!!! Posłuchaj,to co opisujesz jak mąż Ciebie traktuje ,pokrywa się z najłagodniejszą formą podłości mojego męza w stosuku do mnie .A to ciąganie za włosy ....też to znam,szkoda gadać,nie dam rady teraz opisywać wszystkiego jak mnie gnoił.Pisze Ci o sobie bo wiedz,że w momencie kiedy pojawi się dziecko,to dopiero będzie KOSZMAR.Znam to z własnej skóry.Po urodzeniu córeczki dopiero się zaczeło,niestety nie urodziłam mu syna o którym ciągle mówił...Gdyby nie to ,że mam z nim córeczke to by mnie już na oczy nie zobaczył,sięgnełam dna pozwalając sobą pomiatać ,w imię czego -zaczełam się zastanawiać .Traktował mnie jak słuzącą,jak zero,jak śmiecia,był pełen pogardy i drwiny do mnie a ja jak Ty latałam za nim jak posłuszna służąca .Co to za związek kiedy mąż traktuje cię jak szmate,wroga.....A gdy mnie zaraził wenerą i śmial mi się w oczy z tego wszystkiego,zresztą poraz milionowy ,wreszcie ,choć bardzo kiedyś go kochałam,powiedziałam DOŚĆ.A on który miał w dupie dziecko i mnie,zaczoł udawać ojca.Jak ? A tak ,że ...już w skrócie opisuje.Powiedziałam mu ,że ja już nie moge dawać tak sobą pomiatać i chce rozwodu,koniec kropka bo jego znęcanie się idzie w strone coraz drastyczniejszą ,a ja próbowałam wszystkiego by coś zrobić by było normalnie.On na to ,że skoro chce rozwodu to mam się wynosić z mieszkania.Nie mógł mnie wyrzucić siłą bo zameldowana jestem,ale tak mnie nękał,że w końcu psychicznie nie dałam rady znosić tego i wyjecchałam z dzieckiem do rodziców.A on teraz zmienił taktyke,bo wie już ,że ja zdania nie zmienie i niebede ofiarą jego,odeszłam na zawsze ,to się mści.Ja kocham córunie jak nikogo w świecie.Zawsze mu tłumaczyłam ,że jak dojdzie do rozwodu to nie bede mu utrudniac kontaktów ,że mimo wszystkiemu co mi zgotował ,bede wspierac go jako ojca ,mówiłam ,że możemy mimo wszystkiemu ,rozstać się grzecznie ,chociarzby dla dobra córci,ale on nie chce grzecznie,na nic moje prośby.Zaczol udawać tatusia,choć mu nie wychodzi.Wyrzucił mnie z domu ,a obwinia,że zabrałam mu dziecko.I to obwinia przed sądem,tak,tak podał mnie do sądu.Chce mnie zniszczyć.Zarzuca kłamstwa i pomawia.Prowokuje ,oczywiście bez rezultatu,ale wierz mi nie moge zaznać spokoju,bo on ciągle coś chce zakombinować by się do mnie przyczepić i to przed sądem.On jest zdolny do wszystkiego.Boże już od dawna widze,że to wszystko co się dzieje ,co on mi robi powoduje,że ja nawet nie umię opisac tego ,próbuje i nie umie.Np .zadzwonił do mnie z pretensjami ,gdzie jest jego dziecko,wiec mu grzecznie powiedziałam gdzie,a on nagle wysyła mi smsa ,że ukrywam dziecko,że mu je ukradłam.Albo pidze ,że chce się zobaczyć z dzieckiem,więc ja do niego oddzwaniam i mu mowie,że oczywiście nie ma problemu ,jest ojcem więc zapraszamy,a on nagle mi wysyła smsa,ze nie mogę mu zabraniać kontktu z dzieckiem.Umówiłam się z nim ,że przyjedzie do dziecka,w dany dzień napisał smsa,że niemoże przyjechać i dodał,że oprócz sprawy o alimenty ,on również wytoczył mmi sprawę.Reasumując jak zawsze gra tak nie czysto,a to co napisałam to znów tylko kropla w morzu tego wszystkiego co mi zgotował.Brzanka26 wierz mi ,gdy pojawi się dziecko już tak łatwo nie bedzie się uwolnić.Mi też znajoma to tłumaczyła,ale niedotaarło do mnie ,teraz już wiem o co jej chodziło,ale jest zapóźno.Mój mąż posunie się do wszystkiego,by mnie zniszczyć i urzywa do tego naszego dziecka.Czy możesz sobie wyobrazić jak to mnie boli?Jak ja cierpie,że on nie ma skrupułów,że nasze dziecko jest dla niego też tylko narzędziem,do upodlania mnie,no ale suka zmądrzała,już nie pozwoliła się gnoić i zarażać wenerą więc trzeba ją zniszczyć.

148

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Witaj.
Ja byłam żoną wojskowego 10 lat o 10 za długo.
Uciekaj dziewczyno i się nie zastanawiaj .
Teraz jestem szczęśliwą żoną .Pozdrawiam. Daj znać jak ci się układa

149

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Ja od takiego uciekałabym gdzie pieprz rośnie i póki nie ma więcej dzieci.Bardzo współczuję.Żona miała dziecko i zdecydowała się odejść. Jakieś powody miała. Przemyśl dobrze co zrobić, bo życie mamy tylko jedno, każdy z nas zasługuje na szczęście!

150

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Witam dziewczyny ciesze sie ze ktos jeszcze pamieta o moim watku bo juz myslalam ze on zamarl.U mnie nic sie nie zmienilo probuje do niego dotrzec w jakis sposob zagaduje bo on moglnby sie ze mna mijac i nie rozmawiac przez tydzien chce sie przytulic to mowi ze nie ma teraz czasu ze jak zwykle chce sie przytulic jak jest zajety, ze na to nie zasluguje, a przeciez przytulic mozna zawsze i wszedzie kazda pora jest dobra. Nie chce opisywac zen juz nie mam slow na to bo boje sie ze dziewczyny po prostu beda zle za to ze nadal w tym tkwie ale to naprawde jest ciezkie:(nie potrafie powiedziec dowidzenia sapkowac sie i odejsc;(wraca z pracy siada przy komp. i gra, gra do 12, 1 w nocy nie docenia tego ze sparztam dbam o mieskzanie zawsze ma ugotowane a i tak w towarzystwie mowi niby zartem ze jest brud, ze mu nie gotuje zaniedbuje itd. ostatnio byli u nas znajomi to przy nich mowi ze jest kurz na meblach bo w ogole nie sprzatam tak jak mowisz kobietozolnierza ze nawet ciezko jest przytoczyc sytuacje bo nie jest ich malo...

151

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brzanko, czy porozmawiałaś o swoich rozterkach z rodzicami albo poszukałaś jakiegoś innego wsparcia? Im dłużej tkwisz w tym związku, tym trudniej będzie go zakończyć. Jeśli nadal nie zrobisz nic, to będziesz mogła tylko samą siebie winić za swoją sytuację. Tymczasem ty się przymilasz do faceta, który cię niszczy, grasz rolę przykładnej żony przed gośćmi. Ja już tracę nadzieję, że jesteś w stanie powiedzieć - dość, że potrafisz znaleźć w sobie tę odrobinę siły, aby zawalczyć o swoją godność. Brzanko, przykro mi patrzeć jak świadomie i konsekwentnie niszczysz samą siebie. Twoją przyszłość widzę następująco: ślub kościelny (którego nie odwołasz, bo się boisz, bo to wymaga pokazania, że samodzielnie myślisz, że nie jesteś bezwolną kukłą), potem dziecko, sytuacja się pogarsza, on jest coraz bardziej poirytowany, uważa, że wszystko robisz źle, a twoje rozpaczliwe próby zadowolenia go, jeszcze bardziej go drażnią, zaczynasz wpadać w depresję, ciągle płaczesz, pojawia się przemoc fizyczna, coraz częściej on przychodzi pijany, awantury są na porządku dziennym. Dalej nawet boję się myśleć, ale taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny i ty o tym doskonale wiesz, ale nadal z nim jesteś. Martwię się tylko o wasze dziecko, będzie miało ciężkie dzieciństwo pełne przemocy, co na pewno zaważy na jego całym życiu. Już mi go żal. Ciebie coraz mniej, bo świadomie sama sobie robisz krzywdę, tak na prawdę nie chcesz niczego zmienić, nie potrafisz od niego odejść, chciałabyś aby twój mąż nagle zmienił się w kochającego i miłego mężczyznę,  ale odpowiedz sobie szczerze - jaka jest na to szansa.

152

Odp: Jestem żoną wojskowego...

On sie nigdy nie zmieni i wiem ze dla swojej bylej zony byl taki sam, kiedys go zapytalam dlaczego tak w ogole sie rozstaliscie nie bylo szansy na ratowanie tego malzenstwa odpowiedzial mi bo caly czas sapala(czyli czepiala sie) do mnie mowi tak samo ze caly czas sapie a to dlatego sapala ona i teraz sapie ja bo domagam sie czulosci przytulenia czegokolwiek ludzkiego.
Kizia nie ma we mnie takiej sily, zebym mogla powiedzie dosc bo jak zawsze chce wyegzekwowac cos dla siebie cos swojego to zawsze jest ze jestem pyskata i wredna dlatego on tez mnie nie przytula tak mi powiedzial i zaczynam w to wierzyc ze skoro jestem wredna nie dobra pyskata to on dla mnie wlasnie taki jest:((szlam ostatnio na zakupy po powrocie z pracy gdzien on po powrocie siada do komp. wiem ze cos chcial dla siebie wiec pytam co tam chcial to mu kupie, on do mnie zaraz!czekam i mowie jeszcze raz ze juz ide i niech mi powie bo mam jeszcze wiele spraw w domu za chwile gram! ja mowie nie bede juz czekala i ide to wstal wydarl sie na mnie ze musi pomyslec, nie sluchalam go wyszlam musial sam pojechac bo ja nie kupilam tego co chcial nie odzywal sie do mnie przez kilka dni:(

153

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Jako, że sam byłem żołnierzem zawodowym to mogę ci powiedzieć, że podchodzenie do niego jak do każdego innego faceta nie ma racji bytu.....Niestety, ale człowiek ma ograniczoną odporność psychofizyczną. A służba wojskowa wyniszcza tych słabszych psychicznie, którzy nie potrafią rozróżnić granicy pomiędzy wojskowym absurdem, a cywilną normalnością. To są naprawdę dwa różne światy, wymagające całkowitej zmiany systemu wartości, priorytetów.

Jeśli drogie panie macie problem ze swoimi mężczyznami w mundurze WP polecam dzwonić na telefon zaufania (wojsko-polskie.pl). Wojsko ma swoje sposoby, aby dać możliwość pomocy...i zmuszenia delikwenta, aby tą pomoc przyjął. Jeśli bije, jest przemoc w rodzinie - można zawiadomić ŻW. Jeśli jest znieczulony, ma jakieś lęki, czasem zdarza mu się krzyczeć - można go skierować na badania psychologiczne i leczenie. Ale niestety trzeba z wojskiem twardo - domagać się interwencji i pomocy, bo są dość oporni.

154 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2012-03-26 10:01:41)

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brzanko, pisząc "powiedzieć dość" miałam na myśli spakowanie manatków i wyprowadzenie się, a następnego dnia złożenie pozwu rozwodowego. Nie widzę żadnego sensu w dyskutowaniu z nim.
Ciągle piszesz o tym przytulaniu. Mam wrażenie, że zależy ci głównie na tym, aby twój maż cię przytulił, żebrzesz o to pomimo tego, że on tobą pomiata, i zastanawia mnie to. Gdyby mnie ktoś tak traktował, był opryskliwy i obojętny to nawet bym nie chciała, żeby mnie przytulał, żeby spał ze mną w jednym łóżku, przynajmniej do czasu przeprosin, nie mogłabym udawać, że to mnie nie rusza, że po mnie spływa. Czy to aby nie jakieś zaszłości z dzieciństwa, może miałaś napięte stosunki z ojcem, albo nie okazywał ci czułości. Pomyśl sobie, że masz szansę poznać faceta, który będzie czuły, który będzie cię przytulał tak sam z siebie, do którego będziesz się mogła przytulić w nocy i tak zasnąć. Ale nie poznasz go nigdy tkwiąc w twoim obecnym chorym związku. Na prawdę są na świecie normalni kochający faceci, ale nie chcesz dać sobie szansy, wolisz zmarnować swoje życie.

155

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Kiziu mam wspanialych kochanych rodzicow mowie o tym przytuleniu dlatego ze u nas tego nie ma w ogole jestesmy u znajomych oni sie obejma zlapaia za reke my tego nie robimy, znajomi do siebie mowia kotku kochanie rybko itp ja slysze tylko swoje imie, nie wiem byc moze dlatego sie tego az tak domagam przeciez kazda kobieta tego potrzebuje, nie wiem ja rowniez gdzies popelniam bledy i zle postepuje, bo nie chcialabym kiedys uslyszec ze nic nie zrobilas w kierunku zebysmy nadal byli razem, ale z czasem czlowiek juz nawet nie wie jak.

156

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

Kiziu mam wspanialych kochanych rodzicow mowie o tym przytuleniu dlatego ze u nas tego nie ma w ogole jestesmy u znajomych oni sie obejma zlapaia za reke my tego nie robimy, znajomi do siebie mowia kotku kochanie rybko itp ja slysze tylko swoje imie, nie wiem byc moze dlatego sie tego az tak domagam przeciez kazda kobieta tego potrzebuje, nie wiem ja rowniez gdzies popelniam bledy i zle postepuje, bo nie chcialabym kiedys uslyszec ze nic nie zrobilas w kierunku zebysmy nadal byli razem, ale z czasem czlowiek juz nawet nie wie jak.

Brzanko, przytulanie, czułość jest w takim związku, w którym jest wzajemny szacunek, miłość. W twoim związku tego nie ma. Jeszcze raz powtórzę, ja sobie nie wyobrażam, że mój mąż na mnie naburczy, potraktuje mnie źle a ja udam, ze nic się nie stało i będę się przymilac i żebrać o przytulenie. Dopóki się nie pogodzimy, nie przeprosimy, nie ma mowy o czułościach i to z obu stron.
Jeszcze raz zapytam, czy rozmawiałaś z rodzicami? Skoro są wspaniali i kochani to cię nie potępią, nie zostawią, tylko pomogą. Poradź się mamy. Dziewczyno, obudź się, Po co ci przytulanie przez kogoś kto cię nie lubi, kogo drażnisz, kto cię ma w d...e.

157

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Dziewczyno,przestań obwiniać siebie! widzisz swoją winę więc nie odejdziesz,on dalej jest wredny,Ty obwiniasz siebie i tak w kółko.W ten sposób nic nie poprawisz...A przecież nie chcesz chyba do końca życia analizować jego zachowania?

158

Odp: Jestem żoną wojskowego...

brzanka26 chyba jesteś z tym facetem, bo cię rajcuje mundur...
bo to jest aż niemożliwe, żebyś była aż tak ślepa i niedowartościowana.
Moja koleżanka męczyła się z takim draniem wiele lat, nie będę opisywać, bo dużo już zostało napisane wcześniej, nie będę powtarzać, sytuacje są podobne, tylko bohaterowie się zmieniają.
Przestań się nad sobą użalać i zacznij w końcu żyć własnym życiem. Nie musisz się od razu rozwodzić, jeśli to dla ciebie zbyt mocny krok. Po prostu żyj tak jak uważasz za słuszne, korzystaj z przyjemności, spotykaj się ze znajomymi, a mąż albo zrozumie, albo cię ochrzani i zbije. Może wtedy coś w tobie pęknie i odejdziesz. Na razie ty dostosowujesz się do niego, nie masz własnego życia. Żal mi waszych ewentualnych dzieci - słaba matka i ojciec tyran, nieźle.

159

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brzanko, mam dla Ciebie ogromne słowa współczucia i zbesztania, że jeszcze nie podjęłaś decyzji pozostawienia "Pana". Gdy będziesz z nim zapomnisz o wszystkim co jest piękne w miłości, o dobroci, szacunku i seksie. Będziesz jak badyl dyndała, bo wiecznie będziesz poddana swemu "Panu". Brak rozmów - bo tylko rozkazy - "Pan" wydaje decyzję. W efekcie po kilku latach wmawiania, że tylko "Pana" decyzje są słuuszne, zagubisz swoją osobowośc. Bardzo mi jest Ciebie żal. Przeczytałam wszystkie posty na forum, załkałam nad Twoim losem (jeśli jesteś szczęśliwa napisz do mnie), bo ja tez mam męża "OFICERA WOJSKA POLSKIEGO" i wyobraź sobie, że stwierdzam, że to był mój o g r o m n y   błąd. Ja jestem dla niego bezpłatna sprzątaczka, kucharka i bezwzględnie nieposłuszna, bo mam swoje spojrzenie na problem. Brzanko twój "Pan" jeśli nie będziesz oddana jak BRZANKA zniszczy wszystko, co chcesz zbudowac. Cudowna jesteś.
"Za pieniądze możesz dom kupic, ale nie ciepło domowe"

160

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Jak czytałam Wasze zwierzenia o codzienności z nimi i wasze wątpliwości, czy na pewno jest już źle, to tak sobie myślę, że oni wybierają takie kobiety, by właśnie "dobrze nie widziały" jak ktoś nie widzi to nawet jak się uderzy to nie będzie wiedział kto go uderzył....

Trzymajcie się i wierzcie w to co czujecie i nie bójcie się popełniać błędów, to Wasze błędy, a może nie widzicie, że są całkiem dobrą drogą? smile))

Ciepłe pozdrowienia w tą piękną majową noc

161

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Witajcie, dobrze rozumiem Brzanke sama jestem zona wojskowego i zycie z nimi nie jest latwe, i nie jest łatwo odejsc bo jezeli sie naprawde kocha to sie walczy o zwiazek tylko szkoda ze to zwykle bywa ze ta walka jest z jednej strony.Tez zastanawiam sie nad odejsciem od swojego meza on nie widzi nic innego tylko czubek wlasnego nosa, nie liczy sie dla niego corka i zona, tylko matka ojciec i rodzenstwo gdzie jest juz rodzina w totalnym rozkladzie .Caly czas jego mysli i dzialania kraza wokol nich a nie wokol mnie i naszej corki.Chociaz nie kazdy zołnierz jest taki sam, bo znam naprawde wielu zołnierzy ktorzy sa przykladnymi mężami i ojcami sznuja wlasne żony i dzieci , no ale ich jest naprawde znikoma liczebnosc. A my naprawde brzanko powinnysmy sie ocknąc bo to prawda co inne pisza ze oni sie nie zmienia , bedzie jeszcze gorzej i gorzej.

162

Odp: Jestem żoną wojskowego...
misiunia1986 napisał/a:

Witajcie, dobrze rozumiem Brzanke sama jestem zona wojskowego i zycie z nimi nie jest latwe, i nie jest łatwo odejsc bo jezeli sie naprawde kocha to sie walczy o zwiazek tylko szkoda ze to zwykle bywa ze ta walka jest z jednej strony.Tez zastanawiam sie nad odejsciem od swojego meza on nie widzi nic innego tylko czubek wlasnego nosa, nie liczy sie dla niego corka i zona, tylko matka ojciec i rodzenstwo gdzie jest juz rodzina w totalnym rozkladzie .Caly czas jego mysli i dzialania kraza wokol nich a nie wokol mnie i naszej corki.Chociaz nie kazdy zołnierz jest taki sam, bo znam naprawde wielu zołnierzy ktorzy sa przykladnymi mężami i ojcami sznuja wlasne żony i dzieci , no ale ich jest naprawde znikoma liczebnosc. A my naprawde brzanko powinnysmy sie ocknąc bo to prawda co inne pisza ze oni sie nie zmienia , bedzie jeszcze gorzej i gorzej.

To trudna decyzna sama nad nią długo myślałam. I ulgę poczułam jak wyszłam z sądu po ostatniej rozprawie. Powodzenia.

163

Odp: Jestem żoną wojskowego...

przeczytałam kilka postów. mam 1 komentarz, nie ma co się rozpisywać.
UCIEKAJ.

164

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brzanka się nie odzywa, bo zapewne była zajęta przygotowaniami do swego ślubu kościelnego, który o ile się mylę miał być w maju. Jak sądzę nie zdecydowała się odejść, więc nie ma po co dawać jej złote rady, których i tak nie słucha. Brnie dalej w bagno, pomimo tego, że wie jaki to będzie miało skutek. Obym się myliła. Szkoda mi już tylko ich ewentualnych dzieci, które Brzanka planuje, bo będą się wychowywały w toksycznej rodzinie.

165

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Mysle, że sie nie mylisz.... Niestety.

Każdy sobie buduje jego własne przeznaczenie...

166 Ostatnio edytowany przez REA_lna (2012-05-31 13:23:44)

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Nie martwcie się. Za 2 miesiące Brzanka założy nowy wątek pt. " co robić jak zupa jest za słona"

167

Odp: Jestem żoną wojskowego...

A za parę lat: "jak uzyskać unieważnienie kościelnego małżeństwa?" smile.

168

Odp: Jestem żoną wojskowego...
Kizia75 napisał/a:

A za parę lat: "jak uzyskać unieważnienie kościelnego małżeństwa?" smile.

jakie pare lat........myslisz ze on jej do tego czasu nie zabije? skoro juz sie znecal nad swoja poprzednia zona o ile pamietam?

a co do tego postu. Kolezanka juz na pewno nie uzywa swojego nicka. Albo ma nowy albo po prostu nie jest w stanie odpowiedziec na ten watek bo ja tutaj pojechalysmy za mocno. Niektorzy sa niewyuczalni.


________________________________

Wieczne Miasto BG

169

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Nikt mi nie pojechal aggy, nie zakladalam nowego watku, nie mam nowego nicku jak juz to nadal jestem na starym, slubu koscielnego nie mialam, jak jeszcze kogos to interesuje pozdrawiam dziewczyny. Jeszcze jedno myslisz aggy ze tego aby sie spakowac i po prostu odejsc mozna sie wyuczyc?? bo ja myslalam ze na to trzeba byc zwyczajnie gotowym i co najwazniejsze nie bac sie odejsc...

170

Odp: Jestem żoną wojskowego...

No to jak sie ułożyło?
Jak możesz to napisz...

Pozdrawiam

171

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

Nikt mi nie pojechal aggy, nie zakladalam nowego watku, nie mam nowego nicku jak juz to nadal jestem na starym, slubu koscielnego nie mialam, jak jeszcze kogos to interesuje pozdrawiam dziewczyny. Jeszcze jedno myslisz aggy ze tego aby sie spakowac i po prostu odejsc mozna sie wyuczyc?? bo ja myslalam ze na to trzeba byc zwyczajnie gotowym i co najwazniejsze nie bac sie odejsc...

ze co przepraszam? zwyczajnie gotowym? wyuczyc sie? o czym ty mowisz. facet gnoi cie a ty czekasz az bedziesz gotowa? z podbitymi oczami, zlamanymi zebrami czy jak cie wyrzuci na mroz w bieliznie?

no to jak to nie bylo slubu koscielnego? przeciez juz masz kupiona sukienke, ktora nota bene wspomnialas, ze twoj facet nie zaakceptuje. napisalas w lutym ze slub za 3 mce. to odwolaliscie?

Brzanka ja cie rozumiem, ze sie boisz odejsc. A nie boisz sie, ze jak cie ciagnie za wlosy to kiedys pociagnie na podloge i przystawi kolano do gardla? Dziewczyno ja nie jestem tobie przeciwna. Mi sie noz w kieszeni otwiera jak czytam co twoj facet z toba wyprawia.
Moj jest bylym wojskowym, ale jego zachowanie jest kompletnie inne. Nigdy w zaden sposob mnie nie urazil, nie uderzyl, nie obrazil. Jestem w ciazy i facet szaleje z radosci, ze w koncu bedzie ojcem. Owszem ma swoje wojskowe przyzwyczajenia. idealny porzadek w domu, punktualnosc, niestety tez nadopiekunczosc czym czasem utrudnia mi zycie. Nie wybielam go ale tez wiem, ze sytuacja jaka ty masz to jakis koszmar. Ja tez nie mam gwarancji, ze nie zmieni sie zachowanie mojego meza w stosunku do mnie. nikt nie ma takich gwarancji. kazdemu moze odbic palma. Barzanko jak mam ci tlumaczyc ze sobie krzywde na wlasne zyczenie robisz?
Naprawde bardzo chcialabym cie jakos wesprzec, zebys nie byla sama. nakrzyczalysmy tutaj na ciebie zebys cos zrobila. Co robisz???
Pomoz sobie prosze cie. Uciekaj od takiego czlowieka.


________________________________________________

Wieczne Miasto BG

172

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brzanko

I jak się trzymasz?

173

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Współczuje ... Traktuje Cie jak sprzątaczke; jak swoja własność .
Narazie pozostałabym przy ślubie cywilnym...Zobacz czy sie zmieni .wg mnie nie ,bo widocznie on taki jest ,a człowieka ciężko zmienić.

174

Odp: Jestem żoną wojskowego...
meduza91 napisał/a:

Współczuje ... Traktuje Cie jak sprzątaczke; jak swoja własność .
Narazie pozostałabym przy ślubie cywilnym...Zobacz czy sie zmieni .wg mnie nie ,bo widocznie on taki jest ,a człowieka ciężko zmienić.

Jak odpowiadasz na posty to z łaski swojej spójrz chociaż na datę pierwszego i ewentualnie poczytaj kilka.....

175

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brzanka 26 - czemu się nie odzywasz?
Nie bądź urażona. Każda z nas dobrze Ci życzy, a wiesz dlaczego? bo każda z nas ma swoje "piekiełko". Nie myśl, że tylko Ty masz źle. Ale jak się czyta o cudzych problemach, tak obiektywnie, z daleka, z dystansem - to wszystko jest widoczne jak na dłoni - zło, niegodziwość, i co najważniejsze wyjście z problemów -takie czasem proste. I to forumowiczki chciały Ci przekazać, jak to widzą. Nie powinnaś się obrażać, tylko przemyśleć. Na cudze problemy ma się czasem nawet kilka rozwiązań - na pocieszenie dodam, że na własne -czasem  żadnego.
Wszystkie rady jakie otrzymałaś, nawet te z krytyką, służyły tylko po to, żeby było Ci lepiej. Doceń to.
Pozdrawiam

176

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brzanka26 rozumie te rady, wie, że są słuszne, pisała o tym,  tylko nie potrafi podjąć tej jedynej kluczowej decyzji. Napisała, że nie jest gotowa, że się boi. Cóż, to zrozumiałe, ale niestety obawiam się, że gotowość w jej wypadku oznacza osiągnięcie takiego dna poniżenia, że  będzie już wręcz zmuszona żeby uciekać, a po takich przeżyciach pozostanie jej tylko trauma do końca życia i strach przed kolejnym związkiem. Szkoda mi jej i innych podobnych dziewczyn, które mają tak niską samoocenę, że uważają, że można je bezkarnie poniżać i traktować jak śmieci, ale najbardziej żal  mi ich dzieci, które mają przez to spaprane dzieciństwo, a często i całe życie.
Brzanko26, mimo wszystko trzymam za ciebie kciuki. Pomyśl, że gdzieś jest mężczyzna, z którym mogłabyś być szczęśliwa, kochana i szanowana. Wiesz jakie to wspaniałe mieć kogoś  takiego u swego boku? Czy chcesz z tego zrezygnować na rzecz bycia z kimś, kto tobą gardzi?

177 Ostatnio edytowany przez Mloda12345 (2012-08-09 18:33:02)

Odp: Jestem żoną wojskowego...

On sie nie zmieni! Napewno

178 Ostatnio edytowany przez Lidka1987 (2012-08-09 18:18:25)

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Uciekaj poki czas!

179

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Czesc dziewczyny dawno mnie nie bylo wiem ale to dlatego ze nie mam internetu nie dlatego ze nie chce ,mi sie odpisywac czy was olewam, u mnie nic sie nie zmienilo, oprocz tego ze kupilismy mieszkanie i mamy wspolny kredyt na nie, teraz nawet jak chcialabym pojsc do przodu to musialabym to jakos rozwiazac kto zostaje na mieszkaniu kto sie wyprowadza itd. nie wiem juz co mam robic, naprawde jestem bezradna trzymajcie sie dziewczyny jak tylko bede mogla odwiedze netkobiety

180

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Rozumiem, że podjęłaś decyzję o pozostaniu w związku.
Czymże innym jest kupno wspólnego mieszkania i zaciągnięcie wspólnego kredytu? To stworzenie dodatkowych przeszkód do zmiany swej sytuacji oraz dobre usprawiedliwienie na trwanie.

181

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Nie chcę otwierać kolejnego wątku, ale chcę wam pokazać z czym się może wiązać związek z żołnierzem. Historia miłości w 22 zdjęciach: http://www.buzzfeed.com/txblacklabel/true-love-in-pictures-only-28m7

Jest to bardzo realny scenariusz. A po drugie obciążenie psychofizyczne, jakiemu są poddani żołnierze w czasie swojej służby (szkolenia, poligony, misje) odciska swoje piętno również na psychice.

182

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Przeczytałam cały wątek i niestety nie mogłam się powstrzymać przed zalogowaniem i napisaniem komentarza, ponieważ normalny człowiek nie może tego czytać spokojnie....................to niestety przekracza moje granice percepcji, że takie kobiety istnieją............. brzankę powinno się wozić po kraju i pokazywać jako żywą lekcję poglądową na seansach terapeutycznych........
To jest po prostu niemożliwe, żeby cały czas klepać to samo, swoimi irracjonalnymi decyzjami ładować się w jeszcze większe bagno z pełną świadomością beznadziejności sytuacji, a następnie meldować o tym w ramach kolejnego stęku na forum......
Może lekarz jednak jest potrzebny?????????? Myślę, że lekarz i to nie jeden w końcu pojawi się w tej telenoweli, gdy ta kobieta poinformuje wszystkich, ile zębów w tym tygodniu wybił jej mąż - żeby to tylko zęby, a nie daj bóg zrobi jej coś gorszego i nie udzieli pomocy.............. Może brzance tylko kalectwo albo śmierć zaglądająca w oczy pomoże uruchomić kulkę w głowie albo nieświadomie zadziała instynkt samozachowawczy...........
Jak wszyscy widzicie, nie mam sensu ględzenie po próżnicy, bo to i tak nic jej nie da - ale można pokazywać innym ku przestrodze oraz uczyć córki aby nie zostały przysłowiową brzanką..............
Wymądrzam się dlatego, ponieważ również miałam do czynienia z różnymi psychopatami w życiu, jednak podstawowa zasada jest taka, że trzeba chronić siebie i dziecko - jak już jest, a nie zastanawiać się nad samopoczuciem padalca, sukienką, ludźmi i czymś tam jeszcze.........
Jeśli Cię dotknęłam to trudno, najwyraźniej nic innego na Ciebie nie działa...............

183

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Witam!A ja powiem że nie można każdego mierzyć tą samą miarą. Ja też byłam zoną żołnierza który zginął śmiercią tragiczną. To był przecudowny człowiek- ciepły, czuły i kochany, byliśmy dwiema przysłowiowymi połówkami. Nigdy nie krzyczał, zawsze mnie wspierał i pomagał we wszystkim, a wypił tylko wtedy gdy była okazja. Też miał za sobą misję i nic mu nie odwaliło.Może własnie dlatego że był tak cudowny tak strasznie mi go brakuje bo mija dopiero miesiąc jak go nie ma, a ja nie umiem sobie z tym poradzić. Także wszystko zależy od człowieka...

184

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

Wiem o tym ze jak teraz bym to zakonczyla ciezko byloby mi sie z tym pogodzic samotne wieczory, przyjaciol za wiele nie mam bo wszystko sie jakos porozchodzilo,juz nie jestem panienka z czysta karta tyko bylabym rozwodka, nie zrozumcie mnie zle ja sie po prostu boje

Tego że będziesz rozwódką się nie bój bo to niczego nie zmienia, nie jesteś przez to gorsza. Moim zdaniem największą głupotą z twojej strony byłoby to, że wzięłabyś ślub kościelny, masz cywilny i wystarczy. Powiem ci z doświadczenia, rozstalam się z mężem chociaż nie jesteśmy jeszcze po rozwodzie(za krótki czas bycia osobno), jednak niedługo po wyprowadzce poznałam faceta i jestem szczęśliwa w końcu, więc grunt żeby w siebie uwierzyć i mimo wszystko poczekać na tego "jedynego":-) olej żołnierza, tylu fajnych facetów chodzi po świecie, nie warto tracić czasu ani nerwów na frajera, który Tobą pogardza i nie szanuje. Pozdrawiam:-)

185

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Ale ze mnie gapa dopiero teraz zwróciłam uwagę na datę stworzenia postu.... Jednakże mam nadzieję że mimo to jeśli dalej Ciebie tak traktuje odejdziesz. Owszem kredyt to problem ale dzielisz po połowie wszystko.

186

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Witaj!!!

Wprawdzie nie jestem kobietą ale czasami tu zaglądam smile......Wiesz moim zdaniem dobrego chleba z tej mąki nie będzie. On traktuje Cię jak pomoc domową więc uciekaj gdzie pieprz rośnie od niego. Z tego co piszesz masz 26 lat więc jesteś jeszcze młodą kobietą i na pewno znajdziesz kogoś kto będzie na Ciebie zasługiwał.
Związek nie powinien wyglądać tak jak Twój, związek to partnerstwo, przyjaźń, i w związku obie strony powinny wszystko robić razem.
Znam kobiety które również miały partnerów podobnych do Twojego i wierz mi znalazły nowych i lepszych smile poza tym były starsze od Ciebie smile

187

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Droga Brzanko, bardzo mi przykro, że przytrafiło Ci się coś takiego. Jesteś wrażliwą osobą, która daje z siebie dużo i ma prawo oczekiwać miłości, odwzajemnionych i szczerych uczuć. Małżeństwo to nie tylko wychowywanie dzieci i prowadzenie domu, ale przede wszystkim obowiązek wzajemnego pielęgnowania uczuć, ubogacania relacji, wzajemnego wzrastania w poczuciu odpowiedzialności za drugą osobę, obowiązek darzenia szacunkiem. Wydaje mi się, że w Twoim związku tego nie ma. Wyobrażam sobie, jak trudno jest żyć z osobą, która nie potrafi okazać uczuć, a ma jedynie bezpodstawne pretensje. To jest niemożliwe. Czy szczera rozmowa z mężem na temat tego, co czujesz nie pomaga? Jeśli nie przynosi rezultatu i nie ma poprawy...niestety odradzam wiązanie się na stałe. Życie z takim człowiekiem jest zbyt wyczerpujące psychicznie, to za duże obciążenie...

188

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Moj maz nie potrafi rozmawiac, najlepiej jakbym  nie mowila o problemach, sama zastanawiam sie jak to jest, atrakcyjna jestem tak mi sie wydaje:)wyksztalcona rowniez, staram sie dbac o dom, mlodsza od meza o 6 lat takze zone ma mloda sama nie wiem... juz nic nie wiem

189

Odp: Jestem żoną wojskowego...

brzanko26,
przecież Ty już wiesz wszystko o waszym związku, o Twoim mężu, o sobie.

Wiesz i podjęłaś określoną decyzję: trwania w tym związku.

190

Odp: Jestem żoną wojskowego...

brzanko26
Mam męża o parenaście lat starszego i wiem że miłość potrafi za ślepić i czytając co poniektóre opisy twojego męża to tak jakbym widziała swojego . Ja swojego męża nazywam derektorem jak tylko zaczyna wydawać mi dyspozycje . Najgorzej jest się poddawać i wykonywać potulnie rozkazy , jak coś nie pasowało mojemu i kazywał mi sprzątać czy myć garnki to stwierdzałam mu że ma dwie zdrowe ręce i może śmiało to zrobić po 10 latach małżeństwa przestał na to zwracać uwagę bo jak się okazało był jszcze większym leniem niż derektorem . Dużo wynosi się z rodziny  stań z boku i przyglądnij się stosunkom panującym u teściów, przyglądnij się jak twój mąż traktuje swoją matkę bo często tak jest że jak ciebie nie szanuje to jej również .W rodzinie mojego męża są mistrzowie w organizowaniu pracy innym i jak się okazuje mój mąż nie wypada tak źle . Najgorzej to dać się wkręcić w tych dobrych radach przedewszystkim nie rezygnuj z pracy bo to jest dla ciebie jedyna odskocznia masz swoje pieniądze i nie jesteś od niego zależna . Jak chcesz przetrwać to nie myśl tylko o złych rzeczach i nie stawiaj się w roli cierpiętnicy bo za niedługo będziesz go prowokować do rękoczynów żeby cię później przepraszał bo wtedy będzie tylko czuły .

191

Odp: Jestem żoną wojskowego...
Wielokropek napisał/a:

brzanko26,
przecież Ty już wiesz wszystko o waszym związku, o Twoim mężu, o sobie.

Wiesz i podjęłaś określoną decyzję: trwania w tym związku.

Otóż to.

192

Odp: Jestem żoną wojskowego...

ktoś231 widzisz wlasnie, ze ja sie stawiam nie pozwalam na wszystko, dlatego tak jest gdybym sie nie stawiala i nie gadala za duzo to byloby ok i on bylby zadowolony...

193

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

ktoś231 widzisz wlasnie, ze ja sie stawiam nie pozwalam na wszystko, dlatego tak jest gdybym sie nie stawiala i nie gadala za duzo to byloby ok i on bylby zadowolony...

Brzanko, doskonale wiesz, że co byś nie zrobiła, nie wiem jak się starała to i tak nie zadowolisz swego męża. Zawsze czegoś się uczepi, i nie ma znaczenia, czy będziesz się buntować czy potulnie wypełniać jego polecenia. A to twoja fryzura będzie nie taka jak się jemu podoba, a to obiad niesmaczny, a to podłoga nie dość czysta. Z pełną świadomością  zdecydowałaś się żyć dalej z tym człowiekiem, więc nie pozostaje ci nic innego, jak pogodzić się z tym, że traktuje cię jak służącą i pomiata tobą, oraz modlić się, żeby nie było gorzej.

194

Odp: Jestem żoną wojskowego...

brzanko 26
Może zostanę zlinczowana za moją poradę małżeńską skierowaną do ciebie ponieważ mam dopiero 10 letni staż małżeński ale dowiedziałam sie na naukach przed ślubnych takiej mądrej rzeczy  "nie myśl o małżonku negatywnie " ja nie wiem jak jest u ciebie w małżeństwie i nikt na tym forum nie wie czasami wpiszesz jakieś przeżycie z danego dnia kiedy to twój szanowny przyjdzie i cię wkurzy ale są inne dni o których już nie wspominasz a które da się jakoś przeżyć . Nie zakochałaś się przecież w wulgarnym chamie który cię szmaci i gania tylko do roboty , pomyśl o tym co w nim widziałaś ,przecież ślub był nie tak dawno a nie jest możliwe żeby człowiek się tak nagle z dnia na dzień zmienił . Mężczyźni są z marsa , wynoszą stereotypy z domu że to kobieta powinna się nim wyłącznie zajmować, nie pamiętają o datach tak bardzo dla nas ważnych , po ślubie wolą adorować nasze koleżanki , siostry , bo my zaklepane już jesteśmy . Najlepiej powiedzieć zostaw go ale czasami trzeba lat żeby się dotrzeć i każde z was będzie stawiało na swoim i w jedną i drugą stronę ciągło bo żadne z was nie ma łagodnego charakteru a z tego co piszesz mąż chce bardziej dominować i nie pozwalaj mu na to , miej swoje zdanie i zasady bo zgnuśniejesz całkowicie . No i moja rada na sam koniec MYŚL POZYTYWNIE bo inni mają gorzej i tak sobie jeszcze pomyślałam że naprawdę chciałabym żeby mój mąż przyszedł i pomógł mi tego wieczoru przed telewizorkiem wyprasować i poukładać tą sterte prania która teraz patrzy na mnie hahaha . Dziewczyny ci doradzają zostaw go , a same mają to samo w domu bo prawda jest taka jak sama sobie tego nie zrobisz to nikt za ciebie nie zrobi jeśli mąż ci organizuje zajęcia to po co masz na niego wybuchać że ci kazuje np garnki umyć mówi się idę gary pozmywać ale ty mi przykręć szufladę , wynieś śmieci chyba że poleżymy sobie jeszce przed telewizorkiem i pooglądamy film albo nie pieprz tam o garach tylko choć na sex . Jeszcze parę lat wspólnego mieszkania i nauczysz się nim kręcić tak jak ty mu zagrasz .

195 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2012-11-15 11:22:02)

Odp: Jestem żoną wojskowego...
ktoś231 napisał/a:

brzanko 26
ja nie wiem jak jest u ciebie w małżeństwie i nikt na tym forum nie wie czasami wpiszesz jakieś przeżycie z danego dnia kiedy to twój szanowny przyjdzie i cię wkurzy ale są inne dni o których już nie wspominasz a które da się jakoś przeżyć . Nie zakochałaś się przecież w wulgarnym chamie który cię szmaci i gania tylko do roboty , pomyśl o tym co w nim widziałaś ,przecież ślub był nie tak dawno a nie jest możliwe żeby człowiek się tak nagle z dnia na dzień zmienił . Mężczyźni są z marsa , wynoszą stereotypy z domu że to kobieta powinna się nim wyłącznie zajmować, nie pamiętają o datach tak bardzo dla nas ważnych , po ślubie wolą adorować nasze koleżanki , siostry , bo my zaklepane już jesteśmy

ktoś231 napisał/a:

Jeszcze parę lat wspólnego mieszkania i nauczysz się nim kręcić tak jak ty mu zagrasz .

Zdaje się, że nie przeczytałaś całego wątku Brzanki, bo nie pisałabyś takich rzeczy. Mąż Brzanki z tego co ona pisała, nie jest leniuchem, który od czasu do czasu pomarudzi lub zapomni o urodzinach, to facet, któremu mimo nadskakiwania Brzanki nic się wiecznie nie podoba, nie potrafi być wobec niej czuły, jest opryskliwy, chamski wobec niej i nie daje nic z siebie w zamian. Sam robi to na co ma ochotę, a gdy Brzanka chce np. wyjść gdzieś, to robi jej awanturę, poniża ją, stosuje szantaż emocjonalny i nią manipuluje. W dodatku Brzanka jest bardzo niepewna siebie i przestraszona, więc nie wiem w jaki sposób twoim zdaniem miało by dojść do sytuacji którą ty przewidujesz: "Jeszcze parę lat wspólnego mieszkania i nauczysz się nim kręcić tak jak ty mu zagrasz".
Ta dziewczyna nie jest szczęśliwa w tym związku (pisze o tym), szuka winy w sobie. Oto kilka fragmentów opowieści Brzanki:

"...nigdy nie byl czuly nigdy nie powiedzial do mnie kotku, kochanie, rzadko przytula nie slyszalam z jego ust slicznie wygladasz, caly czas slysze wez cos zrob pomyj posprzataj, wstaw pranie(w domu robie wszystko staram sie naprawde dbac o dom).Jak jestesmy u znajomych slysze ja to robie wszystko w domu sprzatam wychodze z psem ide po bulki a ona czyli ja nie robi nic.Jak sie odezwe w jakies sprawie mowi ze jestem za pyskata i walcze z nim a powinnam byc posluszna, (moj maz jest zolnierzem zawodowym) Czuje sie jak ktos niekochany niechciany czesto placze tak bardzo pragne byc szczesliwa..."

"Czasem nie mam juz sil nie chce mi sie walczyc nie chce mi sie prosic o przytulenie, nie mowiac o calowaniu sie takim normalnym-naturalnym. Nigdy za nic, mnie nie pochwalil nawet jak cos zrobie dobrze to i tak powie ze to dzieki niemu bo mi w tym pomagal"

"juz nie mam slow i sily,wiele razy mama mi mowila zebym sie zastanowila bo on jest wrednym czlowiekiem ciezko sie z nim dogadac, czemu ja nie potrafie byc tak madra zyciowo jak wy tylko jestem naiwna , jak jest na kacu latam kolo niego z herbatkami obiadek robie bo maz chory a jak ja jestem chora to szydzi ze mnie ze udaje bo mi sie robic nie chce"

"kiedys bylam usmiechnieta wesola dziewczyna teraz mam dni ze nie chce mi sie doslownie nic wstaje i jestem smutna, po obiedzie odrazu musze stawac i myc bo jak nie umyje to jest zly, wszytsko rozkazami zrob to wyjdz z psem;(chcialabym byc po prostu szczesliwa wiesc spokojne zycie ja nie musze imprezowac pic wodki zreszta w ogole nie pije, po dyskotekach biegac mi juz nie jest to potrzebne natomiast moj maz lubi imprezowac bardzo."

"Jak poznalam meza on byl w trakcie rozwodu, znosil to ciezko bo nie mial dziecka przy sobie, wspieralam go jak moglam, rozmawialam duzo, a  w zamian nie dostalam nic ani przytulenia ani chociazby jakiegos dzikiego seksu jak to czesto jest na poczatku znajomosci, chcialam byc szczesliwa tylko i kochana, to ja kazda nasza klotnie prostowalam tlumaczylam sobie ze jest w ciezkiej sytuacji i dlatego tak jest, on mnie odtracal a ja o niego zabiegalam sad((Boze az plakac sie chce jaka bylam naiwna, ".

Posty [ 131 do 195 z 228 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jestem żoną wojskowego...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026