netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jestem żoną wojskowego...

227 odpowiedzi48 111 wyświetleńzałożony przez brzanka26, 18.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jestem żoną wojskowego...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 228 ]

66

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Przeczytaj sobie jeszcze tekst, który zamieszczam poniżej.
Może będzie pomocnym.

Cykle przemocy w rodzinie
Przemoc nie jest jednorazowym aktem, lecz procesem który ma tendencję do powtarzania się. Nie zatrzymana przemoc- narasta.  Badania wykazały, że osoby doznające przemocy,  przechodzą przez trzy fazy powtarzającego się cyklu przemocy.

1. Faza narastania napięcia
Początkiem cyklu jest zwykle wyczuwalny wzrost napięcia oraz nasilające się sytuacje konfliktowe. Osoba stosująca przemoc jest stale poirytowana, napięta, często robi awantury z byle powodu, prowokuje kłótnie. Reakcjami ofiar przemocy na taką sytuację w domu jest najczęściej uspokajanie atmosfery, spełnianie wszelkich zachcianek, przepraszanie sprawcy ?na wszelki wypadek?.

2. Faza gwałtownej przemocy
W tej fazie osoba stosująca przemoc staje się gwałtowna, wpada w szał. Eksplozję wywołuje zazwyczaj jakiś drobiazg, np. lekkie opóźnienie posiłku. Skutki użytej przemocy mogą być różne - podbite oko, połamane kości, obrażenia wewnętrzne, poronienie, śmierć. Najczęściej w tej fazie ofiary decydują się  wezwać policji lub szukać pomocy gdzie indziej.
Po zakończeniu wybuchu przemocy, ofiara jest w stanie szoku. Nie może uwierzyć, że to się na prawdę stało. Odczuwa wstyd i przerażenie. Jest oszołomiona. Staje się apatyczna, traci ochotę do życia, odczuwa złość i bezradność.

3. Faza miodowego miesiąca
To faza skruchy i okazywania miłości. Sprawca szczerze żałuje tego, co zrobił, okazuje skruchę i obiecuje, że to się nigdy nie powtórzy. Stara się znaleźć jakieś wytłumaczenie dla tego, co zrobił i przekonuje ofiarę, że to był jednorazowy, wyjątkowy incydent, który już się nigdy nie zdarzy.
Staje się znowu podobny do tego, jaki był na początku znajomości. Przynosi kwiaty, prezenty, zachowuje się jakby przemoc nigdy nie miała miejsca. Rozmawia z ofiarą, dzieli się swoimi przeżyciami, obiecuje, że nigdy już jej nie skrzywdzi. Dba o ofiarę spędza z nią czas i utrzymuje bardzo satysfakcjonujące kontakty seksualne. Sprawca i ofiara zachowują się jak świeżo zakochana para. Ofiara zaczyna wierzyć w to, że partner się zmienił i że przemoc była jedynie incydentem.
Faza miodowego miesiąca przemija. Po jakimś czasie napięcie znowu powraca i cały cykl przemocy powtarza się. Prawdziwe zagrożenie, jakie niesie ze sobą faza miodowego miesiąca jest związane z tym, ze przemoc w następnym cyklu jest zazwyczaj gwałtowniejsza. Cykliczność przemocy sprawia, że ofiarom trudno jest podjąć działania mające na celu zatrzymanie przemocy.

67

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brzanko, nie powiem nic nowego bo i ja również uważam, że absolutnie musisz rozstać się z mężem, w przeciwnym wypadku skazujesz siebie i wasze ewentualne dzieci na koszmar.  Rezygnacja ze ślubu kościelnego nie jest czymś co się nie zdarza, mam znajomą, która też już miała suknię, zaproszonych gości itd. i miesiąc przed ślubem odwołała wszystko, bo doszła do wniosku, że popełnia błąd. Była wtedy w twoim wieku, dwa lata unikała wszelkich związków, aż w końcu trafiła na sympatycznego faceta - policjanta smile, wyszła za niego, mają dwoje dzieci i jest bardzo szczęśliwa. A propos mundurowych powiem tylko, że to co tu wiele osób napisało jest bardzo krzywdzące dla ogromnej ilości facetów, którzy są kochającymi mężami, wspaniałymi facetami. Mam w najbliższej rodzinie wojskowego - kochający mąż i ojciec i jeśli ktoś tam  wydaje polecenia to raczej żona mężowi wink. Generalizowanie jest bardzo niesprawiedliwe.

68

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brzanko!
Nikt Cie tutaj nie atakuje. Napisalas pare faktow, my tylko skomentowalysmy jak to widac z naszej strony. Czesc z nas ma doswiadczenia z tego typu facetami (mundurowi lub/i z problemem przemocy). Taki brak szacunku raczej nie zmieni sie nagle po slubie koscielnym na dobre. Nie oswieci go ze zle robi. On robi to bo lubi, bo inaczej nie chce, bo uwaza, ze tak moze.
Brzanko myslisz sobie co ludzie/rodzina powiedza kiedy odwolasz wszystko, kiedy suknia slubna mu sie nie spodoba wpadnie w szal i co? zwyzywa Cie przed oltarzem czy po ceremonii? Ja w przyszlym miesiacu tez mam slub koscielny a cywilny byl w zeszlym roku. Ja nie zawahalabym sie odejsc od mojego meza gdyby mnie zle potraktowal w kazdym momencie. Mimo, ze kocham go do szalenstwa. On musi mnie szanowac tak jak ja szanuje jego. Inaczej zwiazek nie ma sensu.
Co ludzie powiedza jak nie bedziesz mogla wyjsc na ulice bez duzych przeciwslonecznych okularow bo mezowi juz ciagniecie za wlosy nie wystarczylo i hmmm machnal reka (przeciez niechcacy) tak ze podbil Ci oczy (bo przeciez Ty tez pyskata jestes i nie znasz umiaru czasem*)....Co ludzie powiedza....

*to czysta ironia byla oczywiscie


______________________________________________________________________________

Wieczne Miasto BG

69

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Mam w rodzinie kilku mundurowych /2 zolnierzy, 2 policjantow, 3 straznikow granicznych (1 Kobieta i 2 Mezczyzn)/ i maja rodziny, w ktorych nie ma zadnych wyzwisk, rozkazow i braku szacunku.

Tu nie chodzi o mundur. Tu chodzi o to, ze niektore osoby maja podly chrakter, ubostwiaja upadlac i rzadzic innymi, a mundurek "pozwala" pastwic sie do woli. Dlatego takie potwory wybieraja takowe profesje.

Brzanko....On sie nie zmieni. On taki jest. Jest mu dobrze, zauwaz. Mimo Twych prosb, "starania sie" On bedzie jeszcze gorszy. Ratuj sie Kobieto poki mozesz od tego makabrycznego, niszczycielskiego "czlowieka"...

70

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Czesc dziewczyny, co do mojego meza od wczoraj jest jakos bardzo uprzejmy i mily ale to chyba dlatego ze postawilam sprawe jasno ze od niego odejde po tym ,jak mi powiedzial, ze jak urodze dziecko to mam w domu siedziec dwa lata bo dziecko ma sie wychowywac w domu przy matce, ok ale ja nie bede mogla sobie na to pozwolic poniewaz mam taka prace a nie inna i bede musiala wrocic do pracy po macierzynskim urlopie, nie wiem moze sie czegos wystraszyl a moze poszedl po rozum do glowy nie wiem, ale boje sie ze to tylko na chwile taka pozytywna zmiana. Dziewczyny ja nie chcialam wrzucac do jednego wora wszytskich wojskowych czy mundurowych a juz na pewno nie chcialam nikogo obrazic, po prostu opisalam swoja sytuacje, prosze nie gniewajcie sie jak ktoremus z mezow ujelam tym postem;(

71 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-21 15:54:15)

Odp: Jestem żoną wojskowego...

brzanko26,
to, że Twój cywilny mąż pracuje w "mundurówce" nie ma żadnego znaczenia dla stosowania przez niego przemocy. Jest mnóstwo mundurowych będących przyzwoitymi ludźmi, nie stosującymi przemocy. Jest też mnóstwo "przemocowców" wśród cywilów.
Co z tego wynika?
Ano, by nie stosować uogólnień i każdą sprawę rozpatrywać indywidualnie.

Życzę Tobie podejmowania mądrych decyzji.

72

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brzanko, nie daj się nabrać na te uprzejmości sad ...mój też taki był uprzejmy, kiedy wiedział, że coś nabrobił albo chciał coś zyskać. Ale to było tak nieszczere, że wyczuwałam na kilometr. Chociaż na początku dawałam się nabrać i łudziłam się, że będzie już okej. Ale ileż można... A jaki Twoja mama ma do niego stosunek? Lubi go? Rozmawiałaś z nią może o waszym związku, zwierzałaś się jej? Może ona by Cię wsparła? Albo jakaś bliska osoba?

73

Odp: Jestem żoną wojskowego...
Klaudia_1990 napisał/a:

(...)A jaki Twoja mama ma do niego stosunek? Lubi go? Rozmawiałaś z nią może o waszym związku, zwierzałaś się jej? Może ona by Cię wsparła? Albo jakaś bliska osoba?

O tym brzanka26 napisała w swych pierwszych postach.

74

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Moja mama nie mogla spac po nocach jak powiedzialam jej ze madziecko i mial zone, powiedziala mi "dziecko przeciez on moze zostawic ciebie tak jak i zostawil ja"ale akurat w tym przypadku to zona sie wyprrowadzila a on o nia nie walczyl. Maz ma tez ojca emerytowanego mundurowego jest podla swinia dla swojej zony to wspanial kobieta ktora przez niego nabawila sie choroby, dba o caly dom on nie robi nic a i tak twierdzi ze to jego zasluga, a na dodatek jest alkoholikiem i tego najbardziej sie boje czy maz nie zoatnie nim  w przyszlosci. Jak poznalam meza on byl w trakcie rozwodu, znosil to ciezko bo nie mial dziecka przy sobie, wspieralam go jak moglam, rozmawialam duzo, a  w zamian nie dostalam nic ani przytulenia ani chociazby jakiegos dzikiego seksu jak to czesto jest na poczatku znajomosci, chcialam byc szczesliwa tylko i kochana, to ja kazda nasza klotnie prostowalam tlumaczylam sobie ze jest w ciezkiej sytuacji i dlatego tak jest, on mnie odtracal a ja o niego zabiegalam sad((Boze az plakac sie chce jaka bylam naiwna, tak bardzo bym chciala byc dla mezczyzny wszystkim tak zebym byla dla niego najwazniejsza:((

75

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

sad((Boze az plakac sie chce jaka bylam naiwna, tak bardzo bym chciala byc dla mezczyzny wszystkim tak zebym byla dla niego najwazniejsza:((

To na co czekasz????
Masz ochote zyc jak Twoja tesciowa?????

Poczytaj sama co piszesz i zastanow sie czego chcesz.
Czas najwyzszy podjac decyzje.

76

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Ojjj.... Rozumiem Cię sad Wiem, jak to jest, jak pragnie się miłosci drugiego człowieka, czasami aż tak bardzo, że niestety, wpakować można się w jakiś beznadziejny związek. Ale jak widzisz, nie dostajesz tego, czego pragniesz. Więc tak samo będzie, jeśli go zostawisz. Nie odczujesz braku bliskości, bo przecież jej między wami nie ma. A będziesz miała tylko spokój.

Pytałam się, jak twoi rodzice na niego reagują, ponieważ jeśli by go bardzo lubili i nie znali go z tej strony, to pewnie przekonywaliby Cię, byś z nim została. A jeśli boisz się reakcji rodziny, że się z nim rozwiedziesz, to myślę, że poprostu musisz ich przyzwyczajac stopniowo, że jest Ci z nim źle, że jesteś nieszczęsliwa, wtedy Oni będą Cię namawiać, by coś z tym zrobiła - może dadzą Ci tej siły.

77 Ostatnio edytowany przez mata hari (2012-02-21 22:11:27)

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

Maz ma tez ojca emerytowanego mundurowego jest podla swinia dla swojej zony to wspanial kobieta ktora przez niego nabawila sie choroby, dba o caly dom on nie robi nic a i tak twierdzi ze to jego zasluga, a na dodatek jest alkoholikiem i tego najbardziej sie boje czy maz nie zoatnie nim  w przyszlosci.

Rozumiem, że Ciebie taka wizja życia nie przeraża i nie widzisz żadnych podobieństw między zachowaniem Twojego męża i jego ojca?

Założyłaś temat na tym forum, bo widzisz, że zachowanie Twojego męża nie jest w porządku.
Możesz się tu wygadać i wylać żale, a możesz zobaczyć jak wygląda ta sytuacja dla osób z zewnątrz.
Masz czas zmienić decyzję, przeczytaj wszystkie posty spokojnie, porozmawiaj z rodzicami.

Pamiętaj, że życie ma niewiele z bajek i niekoniecznie po ślubie wygląda: "I żyli długo i szczęśliwie".

78

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Zastanawiałam się Brzanko dlaczego wcześniej od niego nie odeszłaś, dlaczego pierwsze sygnały cię nie zaniepokoiły i dlaczego wyszłaś za kogoś takiego za mąż. Dziś przeczytałam w Newsweeku coś, co mi do twojego postępowania bardzo pasuje; "Dziewczyny wchodzą w takie związki i w nich trwają, bo mają niskie poczucie wartości, uważają, że źle wywiązują się z roli kobiety, wątpią we własną atrakcyjność ? tłumaczy Tomasz Srebnicki, psycholog i terapeuta. ? Są w stanie zrobić wszystko, żeby ta druga osoba je kochała. Będą robić wszystko, żeby relację utrzymać. Bez względu na konsekwencje." Brzanko,  nie pozwól by to zaszło za daleko, nie licz, że coś się zmieni na lepsze. Masz oparcie w rodzicach, wyprowadź się do nich. Nie cofaj się (będzie cię pewnie prosił o wybaczenie, obiecywał poprawę) tylko idź dalej za ciosem. Dziewczyno, nie niszcz sobie życia, masz je tylko jedno.

79

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Masz racje Kizia, moje poczucie wlasnej wartosci jest zanizone bylam juz raz u psychologa po rozstaniu z pierwszym partnerem i pani psycholog powiedziala ze nie wie dlaczego tak sie dzieje ze mlode atrakcyjne kobiety maja tak zle zdanie na swoj temat, pozniej oczywiscie powiedziala mi o tej wlansie samoocenie.Nie wiem dlaczego nie odeszlam a mialam mnostwo momentow gdzie moglabym odejsc bez slowa byla kiedys taka sytuacja ze jechalam jego autem do pracy i w drodze mi po prostu zgasl zadzwonilam do niego powiedzialam o wszystkim to powiedzial ze musze sobie sama poradzic bo on jest w pracy pomogl mi moj brat(zawsze moge na neigo liczyc)po pracy ponownie zadzwonilam do meza bo musialam jakos to auto odcholowac do miejscowosci w ktorej mieszkamy, powiedzial mi ze jest zajety i mam zrobic tak zeby auto stalo tam skad je zabralam pytalam czy mi pomoze powiedzial ze skoro je wzielam to mam je odstawic i musze jakos sama je zacholowac:((plakalam dwa dni nie odzywal sie do mnie bo stwierdzil ze to moja wina a ja i tak od niego nie odeszlam pewnie inna dziewczyna nie chcialaby juz z nim rozmawiac. bylo wiele takich smutnych sytuacji, kiedys sie poklocilismy o jakas blacha sprawe naprawde, nie odzywal sie do mnie wiec postanowilam zrobic mu niespodzianke na drugi dzien, nie bylo go w domu byl  z kolega w kinie(lubi bardzo kino)zadzwonilam i pytam grzecznie czy bedzie dzisiaj w domu powiedzial ze tak ale nie wie kiedy ja mowie ze jak to nie bedzie dlugi czas to ja poczekam powiedzial ze mam wracac do domu i nie czekac, nie mialam jak wrocic a przywiozl mnie tata wiec powiedzial ze skoro cie przywiozl to niech po ciebie przyjedzie, a jak nie to wracaj sobie taksowka albo na pieszo a byla 20 wieczorem:((ta moja niska samoocena powoduje ze trzymam sie faceta za wszelka cene, robie tak zeby bylo fajnie i dobrze, boje sie ze bede sama.

80

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Pieska mojego najukochanszego nie moge przytulic bo mowi ze go to brzydzi ze mam tego nie robic bo nie bedzie mnie mogl pocalowac, a ja wcale nie caluje psa po prostu ja przytulam a to piesek bardzo czysty ma wlosy nie siersc, ja jezdzze opiekowac sie pieskiem moich rodzicow(poniewaz musieli na chwile wyjechac) to tez mowi ze mam brata (a moj brat jest kontuzjowany dlatego nie chodzi )wiec nie moze jezdzic i karmic psa, a maz twierdzi ze moze jezdzic i mam oddac mu klucze:((a jak jego mama byla chora to jezdzilam do niej codziennie zajmowalam sie nia, pomagalam.

81

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Witam . pozdrawiam wszystkich . zaznaczam iż nie czytałem wszystkich odp. jednak powiem tak  Kochana rzuć go w pi.....  (sorki ) większość pań ma racje że traktuję cię jak  wybacz garkotłuka itp. tak być nie powinno gdyż trzeba dbać o siebie i o innych ale nie w takiej sytuacji .... . Jeśli chodź o to że twój mąż jest wojskowym to powiem tylko tyle ....  zapomniał jaką rotę przysięgał i jaki powinien być . trzeba też zauważyć iż jeśli jeździł na misje. mógł mu się trafić syndrom bojowy ( nie wiem czy Panie słyszały ) nie zamierzam go bronić ale jednak jeśli jeździł na misje i to wielokrotnie to jest prawdopodobne. A jeśli nie to powiem w prost kawał h... z niego . i nie szkodzi  że to wojskowy .... . sam pracuje w mundurowce
. pozdrawiam pl

82

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Reasumujac, Twoj maz:
- nie szanuje Cie
- nie liczy sie z Twoim zdaniem
- poniza Cie i osmiesza w gronie rodziny i przyjaciol
- nie okazuje Ci ciepla i czulosci
- stosuje przemoc fizyczna (no chyba, ze tez uwazasz to szarpanie za wlosy za swietny zart)

Czy to jest Twoja wizja idealnego zwiazku?
Ale Ty wolisz w tym trwac, bo co ludzie powiedza...  A no powiem Ci co powiedza - zawsze beda mieli cos do powiedzenia! I to co zrobisz, czy nie zrobisz nie ma tu najmniejszego znaczenia. Teraz pewnie mowia, ze szkoda, ze taka mloda dziewczyna przy takim brutalu niszczeje. A ci mniej Tobie zyczliwi, zes glupia,

Chcesz czulosci i partnera ktory bedzie Ci wsparciem? To takiego nalezy sobie znalezc, a nie brac pierwszego lepszego z nadzieja, ze sie zmieni i dostosuje do wyobrazen o ksieciu z bajki. Rozwod kosztuje niewiele. Zdecydowanie mniej niz nieszczescie.

83

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Za wszytsko mnie ze tak powiem rypie, za wszystko co bym nie zrobila nigdy mnie nie pochwali, (no wczoraj smakowal mu obiad jak podstawilam mu pod nos):(, albo poucza jak mam robic, ja juz nie mam czasem argumentow co mam mu mowic jak mam z nim rozmawiac. dzisiaj usiadlam na chwilke po powrocie z pracy od razu bylo czy nie mam nic do roboty, ze pranie jest do zrobienia itp.a staram sie wszystko robic na bierzaco.Najgorzej jak idziemy do znjaomych wtedy zaczyna mowic jaka ja jestem zla i nie posluszna, zawsze mi mowi ze jak nie bede sie stawiac i z nim walczyc to bedzie dobrze bo on zawsze marzyl o kobiecie ktora bedzie grzeczna i spokojniutka. nie mam juz sil na nic...

84

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Maz byl na misji ja umieralam ze strachu tak bardzo prosilam go zeby nie jechal, ale jemu sie tam wrecz podobalo nawet po powrocie przyjechal i powiedzial ze pojedzie jeszcze raz bo nie bylo zle no ok jego wybor ja mu nie bede stala na drodze. Podam jeszcze jeden przyklad jak za duzo pije np. ktorys dzien  zkolei bo to ze znajomymi bo to jakies ognisko, bo to nastepna okazja sie trafi to ktos nas zaprosi i zaczynam z nim o tym rozmawiac ze juz za duzo ze nie chce mu bronic ale niech nie przesadza, to on mi mowi to przestan jesc slodycze ( bardzo je lubie) mi nic nie grozi bo ani nie tyje, ani nie wpadne w nalog staram sie jesc w normie. Nie mozna z nim o niczym porozmawiac bo odrazu kontra,ja mowie ze lubie slodycze a on mi a ja lubie alkohol i koniec tematu...:((i argumentow brak.

85

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Może do Ciebie przemówią bardziej szczegółowe opisy podobnych sytuacji.

Mój były chłopak, notabene również despota (dlatego się rozstaliśmy i nie widzę możliwości powrotu):
- gdy mi się popsuło w nocy auto (dodam, że wtedy między nami był okres kłótni) przyjechał do mnie zaraz po moim telefonie, mimo że musiał jechać autobusem z kilkoma przesiadkami, przez pare godz próbował naprawić auto (nie jest mechanikiem), nie udało mi się, zapłacił mi za taksówkę i jeszcze przed pójściem spać sprawdził najbliższe warszataty
- gdy wracałam później z pracy od niego czekał na mnie obiad
- gdy zepsuła mi się pralka, mówił że może mi pranie zrobić
- NIGDY nie wpadło mu do głowy, żeby mnie szarpnąć
- NIGDY mnie nie obraził i nie poniżał

Dlaczego Ty wszystko MUSISZ w domu robić? Nie możesz odpowiedzieć na pytanie: "czy nie masz nic do roboty, pranie jest do zrobienia?" w ten sposób: "tak, mam coś do roboty - wróciłam z pracy i odpoczywam".

Dlaczego się boisz, że zostaniesz sama? Młoda jesteś.
Poza tym, wolałabym być sama niż z "panem i władcą".

86

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Wiecej tutaj nie zajrze bo mnie glowa boli jak czytam na co sie godzisz.
Na co Ty czekasz?????

Jakie to jest zycie?!

Matko jedyna! Kobieto! Co Ty w ogole robisz jeszcze z tym czlowiekiem pod jednym dachem?
To juz nie jest tragiczne ale smieszne.

Ja z takim typem nawet sekundy bym nie wytrzymala.

A jak chcesz byc tak traktowana to siedz jak siedzisz i wykonuj polecenia PANA, a ukradkiem ocieraj lzy nad przegranym /na wlasne zyczenie/ zyciem.

87

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Odpowiadalam mu tak mata hari pytaniem na pytanie to mi odpowieadal ze to ja jestem kobieta i to sa moje obowiazki jego obowiazkiem jets adbac o auto a moim obowiazkiem jest o dom i cala reszte. Dzisiejszy przyklad wrocilam z pracy wstawilam pralke w miedzy czasie wieszalam pranie  zpoprzedniej juz wypranej, mamy taka pralke ktora sie telepie podczas prania, zaczela sie telepac siedzial przy komputerze i krzyczy do mnie pralka sie obija o wanne ja mowie ze rozwieszam pranie nie mam jak a on normalnie...takie proste przyklady ale to bardzo boli

88

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Wiecie czego sie boje az wstyd o tym pisac boje sie tego ze jak odejde on sobie ulozy zycie znajdzie kogos bedzie szczesliwy a ja bede sama i rozpaczala nad widokiem meza z inna kobieta

89 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-02-22 20:47:51)

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brak mi slow po prostu!!!

Ile Ty masz lat?
Co Cie tam jeszcze trzyma?
Jego chamskie traktowanie Ciebie?

Nic juz nie mowie bo zwyczajnie sie poirytowalam.....
P.S.

A ktora bedzie z nim szczesliwa?
Jego byla zona byla?
Ty jestes?
Twoja tesciowa jest?

Taaaaaaak. Dalej ludz sie, ze zolnierzyk sie zmieni:)

On bedzie szczesliwy. On jest szczesliwy, z taka Kobieta jak Ty /sama pisalas/, ktora nie ma swojego zdania, boi sie, wykonuje rozkazy....
W tym zwiazku tylko Ty jestes nieszczesliwa zauwaz:)

90

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

Wiecie czego sie boje az wstyd o tym pisac boje sie tego ze jak odejde on sobie ulozy zycie znajdzie kogos bedzie szczesliwy a ja bede sama i rozpaczala nad widokiem meza z inna kobieta

A nie powinno Cię bardziej interesować to czy Ty jesteś szczęśliwa? No, chyba że jednak jest Ci dobrze?

91

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Nie jest mi dobrze. Czasem sie zastanawiam jak to bylo z jego zona bo caly czas mowi ze on jej nie kochal ze nie potrafili ze soba zyc, tylko sie mijali nie rozmawiali ze soba, lapie sie na tym, ze mysle ze to moze jednak ona go zostawila i odeszla, moze to zle co mowie, nie w porzadku ale wszystko, juz biore pod uwage

92 Ostatnio edytowany przez Volver (2012-02-22 20:54:47)

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

Wiecie czego sie boje az wstyd o tym pisac boje sie tego ze jak odejde on sobie ulozy zycie znajdzie kogos bedzie szczesliwy a ja bede sama i rozpaczala nad widokiem meza z inna kobieta

No, tak... taki skarb utracić, to niepowetowana strata... Najlepiej zakop go głęboko, żeby nikt Ci go nie ukradł wink
Skoro nie potrafisz się z mężem rozstać, to zwyczajnie zakceptuj życie, które aktualnie wiedziesz. Innego wyjścia z sytuacji nie widzę. Tego, że małżonek się nie zmieni, jesteś chyba świadoma... ?

93

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Skoro wolisz byc ponizana i traktowana jak gorszy gatunek czlowieka, to Twoj wybor.

Ktos wyzej powiedzial, ale jakos to przeszlo bez echa, wiec powtorze. Poszukaj w swoim miescie osrodka/fundacji zajmujacej sie ofiarami przemocy. Spotkaj sie kilka razy z psychologiem. Moze to zmieni Twoja perspektywe.

94

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brzanko niezły reżim masz w domu, ciekawe jak długo wytrzymasz pod taką dyktatura, bo czytam Twoje posty i trudno mi uwierzyc, ze mozna kims tak rządzic i ustawiac go wgł swojego "widzi mi sie" jak to robi twój maz Tobie.

95

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

Nie jest mi dobrze. Czasem sie zastanawiam jak to bylo z jego zona bo caly czas mowi ze on jej nie kochal ze nie potrafili ze soba zyc, tylko sie mijali nie rozmawiali ze soba, lapie sie na tym, ze mysle ze to moze jednak ona go zostawila i odeszla, moze to zle co mowie, nie w porzadku ale wszystko, juz biore pod uwage

Brzanko,przeczytałam cala Twoja historię...moze moja historia bedzie dla Ciebie jakims znakiem,drogowskazem...poznalam mojego meza 4 lata temu,byl po rozwodzie,mial dorastajace dziecko...pobralismy sie,bylo cudownie,zakochany,kwiaty,wyjazdy,prezenty,komplementy-tak bylo przed slubem,po slubie nagle zaczelam wszystko zle robic,zle jesc,zle gotowac,wszystko na nie...non stop straszyl mnie,ze mnie zostawi,podczas awantur rzucal przedmiotami,wszstkim-laptopem,telefonem,nawet natka pietruszki-we mnie....mamy piekne mieszkanie,podloga ktora jest zryta...rozumiesz?zryta-to slady przedmiotów ktorymi rzucal...byly rowniez panienki na gg,on przystojny,w polowym mundurze,czarne okulary na tle smiglowca...takie poprawiajace jego ego zdjecia wysylal do tych lasek z gg...pieprzyl im tam takie glupoty ,ze jak to czytalam to po prostu sie smialam...ktoregos dnia pchnal mnie na oczach mojej corki,upadlam niefortunnie i spedzilam m-c na rehabilitacji by wyleczyc kregosłup...jestem dzis wolna,rostalam sie,i wiesz co?jestem sama i na razie nie chce nikogo...a wiesz jak wygldam?usmiecham sie wreszcie,nie placze i kazdy pyta sie mnie co zrobilam ze tak promiennie wygldam?rozumiesz Brzanko?Zycie to kabaret ale nie powod do kpin.Juz nikt nie zakpi ze mnie,a samotnosc nie jest zla,zle jest upokorzenie a to wlasnie robi z Toba Twoj maz.Zastanow sie mocno....Sciskam Cie i trzymam kciuki za Twoja odwagę wink

96

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

Wiecie czego sie boje az wstyd o tym pisac boje sie tego ze jak odejde on sobie ulozy zycie znajdzie kogos bedzie szczesliwy a ja bede sama i rozpaczala nad widokiem meza z inna kobieta

Jak go zobaczysz z inną kobietą to powinnaś jej tylko współczuć. Olej to. Wiem że łatwo tak powiedzieć, ale działaj już dziś. Codziennie serwujesz nam coraz to nowe historyjki, którymi wzbudzasz nasze współczucie, ale to ci nic nie da. My za ciebie nie załatwimy sprawy. Gdy tylko twoi rodzice wrócą, porozmawiaj z mamą, zapytaj, czy będziesz się mogła do nich na jakiś czas przeprowadzić gdy odejdziesz od męża. Weź jeden dzień wolny w pracy zabierz swoje rzeczy z mieszkania, zostaw mu kartkę na stole - "mam już dosyć. Odchodzę" lub coś w tym stylu.  Następnego dnia idź do adwokata napisać pozew o rozwód (nawet bez orzekania o winie, będzie szybciej do przeprowadzenia). Nie słuchaj jego próśb, przeprosin, obietnic poprawy. Najlepiej w ogóle z nim nie rozmawiaj. Możesz sobie ustalić jakiś tekst, który mu będziesz w kółko powtarzać jak będzie chciał cię wciągnąć w dyskusję typu: "nie mam ci nic więcej do powiedzenia" - metodą "zdartej płyty". Zacznij działać dziewczyno, bo pisaniem na forum więcej sobie nie pomożesz.
Jak już COŚ zrobisz, to daj znać, będziemy ci kibicować smile.

97

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Witaj Brzanko , tez jestem zoną żołnierza zawodowego i przezywam to samo pieklo co ty. Ciagle dreczenie i czepianie sie o głupoty  robienie awantur o nieporzadek brak szacunku i hamskie odzywki sa codziennoscia nawet wczoraj mąz fakiu mi pokazal jest coraz gorzej  kazdego dnia, a o zwykle buzi musze sie prosic bo sam nie wyjdzie z inicjatywy i tak jak pisalas w poscie przy znajomych i rodzinie robi doslownie idiotke, tylko rządzic by chcial nie ma dnia bez klotni normalnie .Wiem przez co przechodzisz pamietaj nie jestes sama.

98

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brzanko, w innym wątku własnie przeczytałam taką twoją wypowiedź: "Widzisz ciezko mi odpowiedziec na to pytanie bo ja nigdy nie mialam stycznosci z corka mojego meza nigdy nie byla u nas w domu tylko on jezdzi do niej, i zastanawiam sie jak to bedzie za jakis czas jak mala bedzie chciala do nas przyjechac cyz nie bede zazdrosna czy moje dzieci na tym nie ucierpia boze to jest naprawde trudne."
Jestem w szoku, że ty w ogóle rozpatrujesz przyszłość z tym facetem. Nie zamierzasz odejść. Myślisz, żeby mieć z nim dzieci. No po prostu ręce mi opadają.
Po co w takim razie się wyżalasz? Myślisz, że ktoś da ci radę jak zmienić twego męża w miłego faceta? Nie ma takiej rady, bo to jest niemożliwe. On już taki jest i będzie, a nawet będzie jeszcze gorszy. Przetestowały na sobie to tysiące kobiet. Nie będzie happy endu jeśli zostaniesz w tym związku.

99

Odp: Jestem żoną wojskowego...

wiecie co wam powiem widocznie brzanka go bardzo kocha i dlatego nie jest w stanie odejsc albo jej ciezko, powiem wam ze ja przechodze przez to samo praktycznie co brzanka wiele razy probowalam odejsc lecz za kazdym razem on miękł i mnie przepraszal i prosil o wybaczenie a ja glupia mu wybaczalam , niedawno mąz moj wrocił z misji przez miesiac po powrocie bylo super milo itp, a teraz z kazdym dniem jest coraz gorzej nie mamy o czym ze soba rozmawiac , NAWET POSZLAM DO PRACY ZEBY POPRAWIC NASZA SYTUACJE MATERIALNA MYSLALAM ZE TO GLOWNIE CHODZILO O BRAK PIENIEDZY no ale niestety nie mylilam sie ,chodze do tej pracy  i nic nie jest lepej tylko teraz wytyka ze moja praca jest najwazniejsza ze dzieckiem sie nie inteesuje wogole , sam fakt ze jak go prosze o to zeby ja zaprowadzil do przedszkola to sie dasa bo mowi ze to ja jestem matka i ze to ja powinnam miec wieksza uwage na dziecko .

100

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Stokrotko, ja wiem, że to nie jest łatwe. Obie was rozumiem. Wiecie co powinnyście zrobić, ale tego nie robicie z miłości. Nie wiem czy twoja Stokrotko sytuacja jest aż tak drastyczna jak Brzanki, ale co do niej nie mam wątpliwości, że jeśli nie chce mieć przegranego życia (a życie ma się tylko jedno, drugiej szansy nie będzie) to musi podjąć tę trudną decyzję. Jeśli będzie mieć z nim dziecko, to na dodatek to dziecko będzie miało ciężkie dzieciństwo, wychowane w stresie a może nawet w terrorze, pewnie też będzie miało zaburzone poczucie własnej wartości i problemy w przyszłości z emocjami i z wchodzeniem w związki.

101

Odp: Jestem żoną wojskowego...

tak tez mam taka sytuacje bo tez moj mąz jest wojskowym , przechodze przez to samo co ona .Przychodzi z pracy tylko ciagle mnie gania do roboty narzuca mi ze to ja powinnam dbac o ten dom zeby bylo czysto a on nie , twierdzi ze to ja jestem gospodynia domowa i wlasnie sa ciagle klotnie o to niestety dawalam tak po sobie jezdzic bardzo dlugi czas , sam mnie wygnal do pracy zebym pieniadze zarabiala a teraz sam narzeka  te ciagle awantury mnie dobijaja , te jego hamowate zachowanie ten jego wulgaryzm tez mamy przeciez corke , ale on ja tak nastawil przeciwko mnie ze czasami mi sie wydaje ze ona go bardziej kocha niz mnie  nawet co do dziecka mi sie wtraca .Czasami nie mam juz sil szukalam porady na innych forach szukalam jakiegos psychologa na forum ale wszystko jest odplatne , a do takiego w przychodni nie mam czasu isc , pracuje w markecie na rozne zmiany wiec ciezko jest cos zaplanowac.On caly czas straszy mnie rozwodem ze nie ma zamiaru sie ze mmna meczyc ze juz patrzec nawet na mnie nie moze , boze to takie przykre przeciez ja nic zlego mu nie robie , zaczelam poprostu wychodzic z domu do sasiadki na kawe bo mam dosyc tych klotni, popadlam w jakas nerwice bo moja jedyna obrona jest krzyk , nie potrafie juz z nim rozmawiac , nie chce rozpadu malzenstwa ale on do tego dązy o wszystko mnie obwinia na kazdym kroku krytykuje i jak jaa mam podwyzszyc u siebie swoja samoocene za jasne hiny nie da sie tego zrobic. Jedyna moja satysfakcja jest to ze chodze do pracy i mam  wlasne pieniadze.

102

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Mogę się ustosunkować, ponieważ dziadek mojego narzeczonego jest byłym wojskowym i faktycznie w jego małżeństwie panuje cóż .. porządek. Od razu widać, kto sprawuje funkcję głowy rodziny, kto wydaje dyspozycje, wielokrotnie słyszałam o czasach młodości mamy mojego narzeczonego - ona i jej siostra miały zakazane noszenie sukienek/spódniczek krótszych niż za kolano, w domu musiały być o 21, niezależnie od wieku, nawet będąc już po maturze, na studiach i takie tam. Generalnie człowiek, który uznaje tylko i wyłącznie swoją rację, zasadniczy, małomówny, na pewno baaardzo trudny w pożyciu. Widzisz, mój narzeczony też jest NIBY zawodowym wojskowym, 'niby', ponieważ jest w sekcji sportowej wojskowego klubu, więc w jednostce bywa raz w miesiącu na musztrze i szkoleniu, a tak to nie ma z wojskiem nic wspólnego, zresztą on ze swoim spokojnym charakterem by się tam zwyczajnie nie nadawał. Ale jest coś w tym, że życie z wojskowymi z różnych względów jest bardzo trudne. Co do Ciebie - wg mnie powinnaś uciekać od tego człowieka jak najszybciej, bo nie ma szans na to, że będzie traktował Cię jak równorzędną partnerkę, zawsze będziesz na niższej pozycji w związku.

103 Ostatnio edytowany przez stokrotka1986 (2012-02-23 11:26:24)

Odp: Jestem żoną wojskowego...

no duzo osob mi to mowi zebym odeszla od niego bo ten zwiazek zadnej przyszlosci nie ma , chyba bede musiala podjac jakas konkretna decyzje bo i tak zmarnowalam sobie 6 lat zycia.:(

104

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Za glowe sie po prostu lapie.....

Kobiety. Na co Wy czekacie?
Az wasi mezowie zacznal w was pluc, kopniak na dzien dobry, odbita reka na policzku na obiad, na podwieczorek "delikatne" szarpniecie za wlosy, na dobranoc zamiast milego slowa, stek epitetow, i zachowywanie sie jakbyscie nie istnialy?
Przez noc Panowie laduja akumulatory i od rana zacieraja raczki, usmiechajac sie na sama mysl: jak upodlic zycie temu babsztylowi, ktory paleta mi sie pod nogami.... /przepraszam za takie slowa ale mnie sie w glowie nie miesci jak mozecie godzic sie na takie traktowanie?/.

Czytajcie to co same piszecie. I zastanowcie sie, co byscie powiedzialy KObiecie, czlowiekowi, ktory przezywalaby to co Wy teraz....

105

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Czesc wszystkim i widzisz stokrotko jak to jest, dzisiaj wrocilam z pracy podeszlam do meza i mowie czesc kotek jak tam minal wam dzien(wam poniewaz mam pieska)nic nie odpowiedzial po chwili co tam porabialiscie w ciagu dnia on do mnie nic, ja mowie a jak tam auto juz zrobione on do mnie "nie"i koniec tematu chodzimy kolo siebie o co zapytam to mi cos odburknie nie mamy o czym rozmawiac, miedzy nami jest cisza. Odwiedzialm dzisija moich rodzicow nie widzialam ich juz tydzien, w trakcie on do mnie zadzwonil pyta gdzie ejstem mowie ze u mamy, znowu tam pojechalas dobra teraz ja bede jezdzil do moich codziennie i sprobuj tylko powiedziec ze za czesto a ja naprawde jezdze do nich raz w tygodniu nie ma ich teraz caly czas, nie lubi jak do nich jezdze ale ze mna nie chce pojechac to sa moi rodzice ja za nimi tesknie. Stokrotko u mnie jest to samo jest gburowaty, nie dobry, chodzi za mna i zwraca mi caly czas uwage ze zle prasuje, zle gotuje zle piore nawet jak deszcz leje kaze mi lazic z pseem bo jak za ktorko to juz mu nie pasuje, moj tez niedawno wrocil z misji a wiesz jak mnie przywital znowu ta straszna kurtke ubralas nie masz innych kurtek(ona jest bardzo ladna tylko o kolorze karmelowym i mu sie  nie podoba)

106

Odp: Jestem żoną wojskowego...

brzanko26,
czytam Twoje posty coraz bardziej zafascynowana Tobą. Tobą i Twoim sposobem odnoszenia się do męża.

On - gbur, cham, przemocowiec.
Ty - nadskakująca, tłumacząca się, gruchająca.

Im gorzej on się zachowuje wobec Ciebie, Ty coraz bardziej jesteś uniżoną, pokorną.

Zastanawia mnie jedno. Co musi uczynić wobec Ciebie ten człowiek, byś choć raz zachowała się z godnością i potraktowała go zgodnie z jego zachowaniem.

Podobno każdy ma swoje dno.
Ty swojego, jak widać, jeszcze nie osiągnęłaś.

107

Odp: Jestem żoną wojskowego...

do kolezanek nie chodze na herbatke czy kawe bo zaraz sie mnie pyta gdzie sie szlajalam masz przeciez tutaj swoj dom, jak powiem ze bylam dzisiaj w domku czyli u rodzicow to mi mowi z nerwami ze tutaj jest twoj doma  nie tam, tam juz nie bedzie. mekintosha jak odeszlam od meza?ja sama juz nie wiem co ma sie stac zeby mi sie oczy otworzyly:(stokrotko dlugo to juz u ciebie trwa czy niedawno zaczela sie ta masakra bo inaczej tego nie nazwe, Kiziu to nie jest takie proste ja taka jestem jak juz z kims jestem to jestem dlatego tak ciezko odejsc mimo tego ze jest zle i chce sie tej ucieczki

108

Odp: Jestem żoną wojskowego...

moj wlasnie wrocil z pracy i wyszedl gdzies bez slowa, ech i na koniec powiedzial ze mi sie tlumaczyc nie bedzie , naprawde mam dosyc jego zachowania to jest przykre ta cisza mnie dobija poprostu.

109

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

do kolezanek nie chodze na herbatke czy kawe bo zaraz sie mnie pyta gdzie sie szlajalam masz przeciez tutaj swoj dom, jak powiem ze bylam dzisiaj w domku czyli u rodzicow to mi mowi z nerwami ze tutaj jest twoj doma  nie tam, tam juz nie bedzie. mekintosha jak odeszlam od meza?ja sama juz nie wiem co ma sie stac zeby mi sie oczy otworzyly:(stokrotko dlugo to juz u ciebie trwa czy niedawno zaczela sie ta masakra bo inaczej tego nie nazwe, Kiziu to nie jest takie proste ja taka jestem jak juz z kims jestem to jestem dlatego tak ciezko odejsc mimo tego ze jest zle i chce sie tej ucieczki

Brzanko kochana dzialo sie zaraz jak tylko urodzila sie corka ale jeszcze nie bylo tak zle , ale odkad wrocil z misji to nie ten sam czlowiek zmienil sie. i od tamtej pory jest coraz gorzej .

110

Odp: Jestem żoną wojskowego...

No wlasnie ja nie mam z nim jeszcze dzieci naciska mnie na dziecko ale ja sie boje bo wiem ze nie pozwoli mi wrocic po porodzie do pracy i starce prace.U mnie od poczatku nie bylo dobrze bo zaczynalam moj zwiazek z nim jak sie rozzwodzil wiec przez to wszystko musialam przejsc jak walczyl z zona o dziecko itd.

111

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Wiem pewnie nie ktore dziewczyny sa na mnie zle, nie rozumieja mnie wiem o tym, ale dziekuje wam wszystkim za pomoc za wsparcie slowne to naprawde duzo mi daje i pomaga, wracajac z pracy mam z kim popisac bo ma zi tak ze mna nie rozmawia

112

Odp: Jestem żoną wojskowego...

dziewczyny ja sie boje tego, ze on dla kolejnej po mnie bylby calkiem inny dobry uczuciowy, kochajacy a tylko dla mnie jest taki wredny. Nie wiem moze to glupie i beznadziejne co pisze ale mysle o tym czesto, ze inna miala by lepszy spokojniejszy charakter ode mnie i on tez bylby dla niej inny lepszy

113

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Dalej sie oszukuj i na wlasne zyczenie cierp.


Powodzenia zycze:)

114

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Naprawde przykro czytac tresc typu powodzenia zycze, ciesze sie ze ejst tyle dziewczyn ktore chcialy sie wypowiedziec ale slowa typu glupia jestes, powodzenia zycze nie sa mile wrecz przykre naprawde

115

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

Naprawde przykro czytac tresc typu powodzenia zycze, ciesze sie ze ejst tyle dziewczyn ktore chcialy sie wypowiedziec ale slowa typu glupia jestes, powodzenia zycze nie sa mile wrecz przykre naprawde

Wypowiadalam sie wczesniej /i juz sie nie wypowiem/
Moze nie czytalas. Nie wnikam.


A "glupia" sobie sama dopisalas, ja tylko napisalam, ze sama siebie oszukujesz.

"Powodzenia zycze" to sa przykre slowa?

Nic nie poradze, ze tak to odebralas...

116

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Wszytskie wpisy czytam, jestem codziennie na tym forum odkad sie zalogowalam i naprawde mi to pomaga...zrobie to co musze zrobic ale nie zrobie tego z dnia na dzien bo to nie jest takielatwe i proste

117

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

Wiem pewnie nie ktore dziewczyny sa na mnie zle, nie rozumieja mnie wiem o tym, ale dziekuje wam wszystkim za pomoc za wsparcie slowne to naprawde duzo mi daje i pomaga, wracajac z pracy mam z kim popisac bo ma zi tak ze mna nie rozmawia

Nie sądzę aby ktokolwiek z forumowiczów był na Ciebie zły. Zresztą jakie to ma znaczenie ? Twoje życie, Twoje wybory i konsekwencje. Nie mniej jednak, masz chyba świadomość, że samo użalanie się nad swoim losem, niewiele  zmieni...

118

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Do tej pory nie mialam takiej swiadomosci bo na wszytsko sie godzilam, tlumaczac sobie ze nie bede podskakiwala bo mnie zostawi a wtedy bedzie boalo, teraz kiedy jestem juz jego zona zaczelo mi przeszkadzac jego zachowanie chamskie i jestem swiadomo ze trzeba cos z tym zrobic bo inaczej zakonczy sie to moja choroba psychiczna

119

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Rozumiem, że się boisz. Dlatego nie musisz od razu, wywracać całego swojego życia do góry nogami. Zacznij od małych kroczków. Powoli ale przynajmniej rusz z miejsca ! Może z czasem nabierzesz większej odwagi.

120

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

do kolezanek nie chodze na herbatke czy kawe bo zaraz sie mnie pyta gdzie sie szlajalam masz przeciez tutaj swoj dom, jak powiem ze bylam dzisiaj w domku czyli u rodzicow to mi mowi z nerwami ze tutaj jest twoj doma  nie tam, tam juz nie bedzie. mekintosha jak odeszlam od meza?ja sama juz nie wiem co ma sie stac zeby mi sie oczy otworzyly:(stokrotko dlugo to juz u ciebie trwa czy niedawno zaczela sie ta masakra bo inaczej tego nie nazwe, Kiziu to nie jest takie proste ja taka jestem jak juz z kims jestem to jestem dlatego tak ciezko odejsc mimo tego ze jest zle i chce sie tej ucieczki

Barzanka...jak odeszłam?Brzaneczko,to nie bylo proste,ja rozumiem Twoje leki , obawy,ale tracisz zycie w toksycznej relacji,sama pomysl co z tego masz?ja mysle ,ze nic,absolutnie nic.Zylam tak 4 lata,upokarzana,z wieczna nadzieja,straszona,ze odemnie odejdzie,potrfil zniknac na cala noc,wychodzac po klotni z domu np o 2 w nocy...a ja?wylam do ksiezyca i zastanawialam sie o co tak bardzo klocilismy sie?a wiesz o co?np o właczon a zmywarke o 19tej a nie o 18tej.oczywiscie byly i przeprosiny ,tony kwiatow,smsy,a ja lamalam sie i lykalam te momenty jak wariatka.Az ktoregos dnia doszlo do przemocy fizycznej,nie moglam chodzic caly tydzien...i odeszlam juz bez leku.Chcesz tak zakonczyc?Twoj maz sie nie zmieni,moj nie sznowal swojej ex,bil ja o czym dowiedzialam sie pozniej,zdradzal ją....wszystko to bym mila ,a milam w namiastce,ale zwialam,ucieklam,Brzanko nie badz kolejna ofiara tych po prostu TREPÓW,oni sa pustymi ,wypranymi automatami,pozbawionymi wartosci,ale wielkimi kupami kompleksów.Brzanka,rusz wreszcie,tupnij noga,juz koniec zali,zacznij dzialac!Kochana zyjesz w toksynach,jestes mloda,daj sobie szanse!!

121

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

dziewczyny ja sie boje tego, ze on dla kolejnej po mnie bylby calkiem inny dobry uczuciowy, kochajacy a tylko dla mnie jest taki wredny. Nie wiem moze to glupie i beznadziejne co pisze ale mysle o tym czesto, ze inna miala by lepszy spokojniejszy charakter ode mnie i on tez bylby dla niej inny lepszy

Brzanko26, czytam to i czytam...i za nic w świecie zrozumiec nie moge...
To, ze on może być "inny" (w co niezbyt wierze) dla kolejnej dziewczyny, powstrzymuje Ciebie przed odejściem od kogoś kto Cie poniża, nie ma do Ciebie za grosz szacunku, kto nawet nie okazuje Ci jakichkolwiek uczuć...i to na niedługi czas po ślubie. Więc zgodzisz się na pomiatanie sobą, w zamian za to że i on będzie po części nieszczęśliwy? Przepraszam Cię ale to się kupy nie trzyma...
Dziewczyno, jesteś młoda, masz 26 lat. Otwórz oczy, przed Tobą całe życie jeszcze. Masz kochających rodziców, możesz na nich liczyć... ja bym się nie zastanawiała ani chwili. Szkoda kochana zdrowia i życia na takiego chama i gbura... Jak potrzebuje sprzątaczki i służącej, to niech sobie wynajmie...przynajmniej będzie musiał "dać coś od siebie" za to (pieniądze).
A już nad ślubem kościelnym to na pewno bym się chwili nie zastanawiała...po co ci ślub kościelny z kimś kto Cię nie kocha...? Co powiesz dzieciom, gdy dorosną i spytają..."mamo dlaczego na to pozwalasz od tylu lat...?", że "bo bałam się że dla kolejnej będzie inny?" Dzieci nie są głupie i widza wszystko. Myślisz, że dzieci w takich związkach są szczęśliwe...?  Zastanów się dobrze co robisz... Życzę dobrych decyzji i powodzenia w życiu...

122

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

Wszytskie wpisy czytam, jestem codziennie na tym forum odkad sie zalogowalam i naprawde mi to pomaga...zrobie to co musze zrobic ale nie zrobie tego z dnia na dzien bo to nie jest takielatwe i proste

Najtrudniejszy jest pierwszy krok. Następne pomogą ci zrobić inni (rodzice, adwokat itd.) ale pierwszy musisz zrobić sama, tzn. - podjąć decyzję. Wbrew pozorom, to nie takie straszne. Po wszystkim odczujesz ogromną ulgę, będziesz wolna, będziesz bez strachu przychodziła z pracy, skończą się płacze w poduszkę, stres, ciągłe napięcie. Potrafisz to sobie wyobrazić? Zaczniesz na nowo i normalnie żyć.
Z całego serca  życzę co odwagi i siły, by ten pierwszy krok zrobić i nigdy już nie zawrócić z tej drogi.

123

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Brzanko tak sobie czytam Twoje posty i po części Cie rozumiem, ale tylko po części... Każda kobieta zasługuje na szacunek,  każdy człowiek na niego zasługuje!
Byłam jakiś czas temu w związku z zawodowym żołnierzem... z perspektywy czasu ciesze się, że ten związek mam już za sobą. Na poczatku wszystko było dobrze miło fajnie i wspaniale. Każdy każdemu chciał się przypodobać, a potem on zaczął tylko wymagać, rozkazywać itp. Doszło do zdrady z jego strony i związek się zakończył, a również miałam się z nim związać na całe życie.
Mentalność zawodowych żołnierzy jest specyficzna. Nie będę jednak nikogo usprawiedliwiać, ale dziewczyno radzę Ci jak najszybciej "wypisz" się z tego związku i nie bierz kościelnego. Jesteś młoda dziewczyna (bo z tego co przeczytałam masz 26 lat?), na pewno wartościową i mogę Ci zagwarantować, że znajdziesz kogoś kto będzie potrafił Cię docenić (bo jak widać Twój obecny partner nie potrafi). Przemyśl sobie to, on Cię przytłacza, nic Ci nie wolno, nie potrafi docenić. Zastanów się czy on jest w stanie się zmienić?? I ile czasu Ty jeszcze będziesz akceptować taki stan rzeczy.

124

Odp: Jestem żoną wojskowego...

a w czym Ci pomagaja nasze wpisy? Ze sobie poczytasz? Czasem tak czytam co Ty piszesz i zastanawiam sie czy to nie jest prowokacja jakas. Czy Ty sie nie bawisz z nami i nie dopisujesz coraz wiecej, zeby tak nas nakrecic tutaj. Bo ja mysle, ze Ty sobie poprostu tu piszesz a tak naprawde to w ogole nie wyciagasz wnioskow. Jak mowia Polak madry po szkodzie. Ale w Twoim zwiazku juz szkody wyrzadzone. I wlasnie to stwierdzenie.... "ze on dla kolejnej po mnie bylby calkiem inny dobry uczuciowy, kochajacy a tylko dla mnie jest taki wredny."???? To co, dlatego nie odchodzisz? Zazdrosna jestes? I jeszcze te myslenie o dziecku....widzialas jak walczyl z byla o dziecko i myslisz, ze z Toba nie bedzie jak juz do czegos dojdzie?
Cieszysz sie ze mozesz popisac sobie z kims tutaj....a co to daje? Dziewczyny sie wkrecaja w temat, doradzaja, prosza i groza, a Ty sobie "popisujesz" z nami tutaj w wolnej chwili. Owszem o to chodzi w forum. Ale jesli ktos prosi o rady i dostaje ich caly szereg....to kazdy zdrowo myslacy czlowiek wzialby sobie te rady do serca. A nie tylko "popisal". Od pisania to sa blogi kiedy czlowiek sobie popisuje od czasu do czasu o swoich pierdolach i nie oczekuje, ze ktos to przeczyta (albo oczekuje).

Dzis na ulicy od sprzedawcy kupilam taka mala pocztowke na rzecz pomocy ofiarom przemocy w rodzinie. Pomyslalam sobie o Tobie. Szkoda, ze mieszkam w innym kraju niz Ty ale mysle, ze kiedys bedzie Ci taka pomoc potrzebna.
___________________________________________________________________________________

Wieczne Miasto BG

125

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Wiesz co aggy mam 26 lat parcuje w miejscu publicznym tam gdzie pracuja powazni ludzi i nie mialabym sil i czasu zeby was tutaj wkrecac, ja nikogo nie prosze na sile piszczcie cos bo inaczej...  kto chce moze mi pomoc, jak mam ci inaczej udowodnic ze juz cos z tym zrobilam i robie caly czas, jednak musze Ci powiedziec ze nie nastapi to juz za 2 dni bo tego nie wiem wiem ze oddalam sie od tego czlowieka i z nim nie bede bo za duzo sie wydarzylo wkrecaja was laski ktore zakladaja posty typu czy golicie miejsca intymne to jest wkrecanie i nabijanie sie z tych ktorzy sie wpisuja a moj temat jest dla mnie tak powazny i prawdziwy, ze sama jestem dumna z siebie ze zdolalam wam opisac moje zycie!:(

126

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Wiesz brzanka bardzo Ci współczuję, ale mam wrazenie, że należysz do tych kobiet, co to ponażekają, pokrzyczą w myslach lub na forach, bo to Ci doraźnie pomoże ( wygadasz się ), ale problem zostanie i jesli chcesz go rozwiązać to stań z nim twarzą w twarz. Jesli nie chcesz odejść, to się postaw, konsekwentnie się sprzeciwiaj każdej niesprawiedliwości jaka spotka Cię z jego strony i nie wykonuj poleceń, bo jesteś dużą dziewczynką i sama wiesz co powinnaś. I niech sie dzieje co chce, albo Cię zabije, albo zacznie traktować jak partnerkę. Wszystko jest lepsze od bierności , a może w trakcie tej walki zrozumiesz, że tak naprawde nie masz o co walczyć.
podzdrawiam

127

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

Wiesz co aggy mam 26 lat parcuje w miejscu publicznym tam gdzie pracuja powazni ludzi i nie mialabym sil i czasu zeby was tutaj wkrecac, ja nikogo nie prosze na sile piszczcie cos bo inaczej...  kto chce moze mi pomoc, jak mam ci inaczej udowodnic ze juz cos z tym zrobilam i robie caly czas, jednak musze Ci powiedziec ze nie nastapi to juz za 2 dni bo tego nie wiem wiem ze oddalam sie od tego czlowieka i z nim nie bede bo za duzo sie wydarzylo wkrecaja was laski ktore zakladaja posty typu czy golicie miejsca intymne to jest wkrecanie i nabijanie sie z tych ktorzy sie wpisuja a moj temat jest dla mnie tak powazny i prawdziwy, ze sama jestem dumna z siebie ze zdolalam wam opisac moje zycie!:(

Nikt nie pisze tu na sile. Jestesmy tutaj zeby sie wzajemnie wspierac i sobie radzic. Nie twierdze, ze Ty nie masz do tego prawa. Kazdy ma. Chodzi mi o to zeby ta zmiana w Tobie jesli jest byla widoczna. On wie, ze sie zmienilas? Bo z Twoich postow wnioskuje, ze jeszcze wczoraj mu nadskakiwalas. Czyli on mysli ze wszystko jest piekne i bez zmian. O to chodzi, zeby mu dac wyraznie znac, ze to jest inna strona medalu i Twoje uczucia sa takie a nie jak byly. Co Ci to da, ze w glowce sobie pomyslisz i tak zostawisz.
Ja nie twierdze, ze ten post to zart. Tym bardziej jestes mi bliska bo moj maz tez mundurowy i na dodatek balkanska krew. Kto mial do czynienia to wie, ze moze byc bardzo nieciekawie z dominacja w takich zwiazkach. Mimo to, mam wspanialego meza i nie musze przechodzic przez takie pieklo jakie Ty masz. Dlatego nie jest mi obojetny Twoj zywot. Mam nadzieje, ze to rozumiesz.

Smutne ale Scalarek Nocny chyba ma racje

_________________________________________________________________

Wieczne Miasto BG

128

Odp: Jestem żoną wojskowego...

Nie mam juz sil dziewczyny, co mu nie powiem od razu pokazuje nerwy nie moge nic doradzic powiedziec bo nawet mnie nie slucha, wscieka sie i wychodzi powiedzialam dzisiaj o paliwie, strasznie duzo miesiecznie na to wydajemy to kontre stawia i mowi to przestan jezdzic do pracy nie bedziemy tyle tankowali chcialam tylko z nim o tym porozmawiac to mi mowi ze zabraniam mu jezdzic do rodzicow(bo wlasnie mial jechac)nigdy mu tego nie zabronilam matko czasem chcialabym wypowiedziec swoje zdanie ale sie boje bo i tak mnie nie wyslucha...nie wiem czy ja nie potrzebnie zaczynam takie tematy ale przeciez o wszystkim mozna porozmawiac.

129

Odp: Jestem żoną wojskowego...
brzanka26 napisał/a:

Nie mam juz sil dziewczyny, co mu nie powiem od razu pokazuje nerwy nie moge nic doradzic powiedziec bo nawet mnie nie slucha, wscieka sie i wychodzi powiedzialam dzisiaj o paliwie, strasznie duzo miesiecznie na to wydajemy to kontre stawia i mowi to przestan jezdzic do pracy nie bedziemy tyle tankowali chcialam tylko z nim o tym porozmawiac to mi mowi ze zabraniam mu jezdzic do rodzicow(bo wlasnie mial jechac)nigdy mu tego nie zabronilam matko czasem chcialabym wypowiedziec swoje zdanie ale sie boje bo i tak mnie nie wyslucha...nie wiem czy ja nie potrzebnie zaczynam takie tematy ale przeciez o wszystkim mozna porozmawiac.

To może zacznij go wreszcie traktować tak jak on ciebie - z rezerwą, oschle, odpowiadaj zdawkowo albo w ogóle go ignoruj. Nie zmienisz go w ten sposób, ale przestanie wreszcie czuć się tak pewnie jak do tej pory. Może zacznie się bać twoich odpowiedzi i czasem ugryzie się w język. Na razie widzę że bez względu na to jak bardzo on lekceważąco się do ciebie odnosi, ty mu nadskakujesz, starasz sie byc miła, zaskarbić sobie jego wdzięczność, wyżebrać miłe słowo. W ten sposób tego nie osiągniesz, ten typ uważa, że ma prawo być dla ciebie niemiły, a ty powinnaś być wdzięczna że  w ogóle z tobą jest. Jak do tej pory ty utwierdzasz go w przekonaniu, że ma rację. Co więcej nie oczekuj, że on kiedykolwiek zmieni zdanie. Gdy odejdziesz od niego, będzie cię uważał za niewdzięczną sukę. Pogódź się z tym ale dziewczyno, przestań się przed nim płaszczyć. Jeśli nie masz jeszcze dość siły, żeby od niego odejść to zacznij żyć obok niego tak, jakby go nie było. Ignoruj, rób co do ciebie należy i nic więcej, jeśli ci zarzuci, że np. znowu pojechałaś do rodziców, i że on będzie do swoich jeździł codziennie, to odpowiedz: "proszę bardzo, jeśli chcesz, możesz się do nich nawet wyprowadzić, wisi mi to". Jeśli zarzuci ci, że za krótko spacerujesz z psem, to odpowiedz: "proszę bardzo, tu jest smycz, chcesz żeby pies dłużej był na dworze, to idź z nim, ja skończyłam spacer". Możesz też w ogóle nie odpowiadać, tak jakbyś go nie słyszała.
Cokolwiek zrób dziewczyno, bo na razie nie widzę żebyś usiłowała zrobić cokolwiek. Nadal mu nadskakujesz utwierdzając go w przekonaniu, że ma prawo tak cię traktować. Nie mam juz siły czytać kolejnego odcinka o twoim koszmarnym związku, w którym ty z uporem masochisty dajesz się nadal upadlać odwdzięczając się na dodatek słodkimi pytaniami typu: "jak wam minął dzionek?".
Po jaka cholerę ty się do niego w ogóle w ten sposób zwracasz? Ten człowiek nie odpowie ci w uprzejmy sposób bo to jest patologiczny przypadek.

130

Odp: Jestem żoną wojskowego...

ale ona niczego nie zmieni bo sukienka juz kupiona i co ludzie powiedza.....psy szczekaja karawana idze dalej


_________________________________________________________________________________

Wieczne Miasto BG

Posty [ 66 do 130 z 228 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jestem żoną wojskowego...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026