Zagubiona, możesz napisac do Ela44:beti196711@wp.pl
rozmawiałam z nią poda Ci mojego maila lub jak chcesz nr telefonu.
Dziewczyny, mamy podobne problemy.
Tak sobie myślę, że jednak facec to sa chyba "prości w obsłudze"
Wiecie fajnie byłoby mieć to doświadczenie życiowe, jakie mam teraz i znowu 20 lat.
Chyba innaczej pokierowałabym swoim życiem.
Może warto więc w niektórych kwestiach słuchać osób starszych, bardziej życiowo doświadczonych.
Rozmawiałam dzisiaj z mężem.
Zarzucił mi, że byłam za mało wymagająca, że dawałam mu za dużo luzu, że ta jego kochanka go krótko trzyma.
MNIE!!! zarzucił, że pozwalałam mu pić!!!!!!!!!!!!
Owszem, jestem miękka.
Tylko to jest zrzucanie odpowiedzialności.
Jakbym go krótko trzymała, to by mnie kantował bo byłabym heterą.
Nie godziłam sie na jego picie.
Groziłam mu kiedys, że odejdę, ale zaraz potem urodziła się córeczka ( trzecie dziecko) i znowu zmiękłam.
Nie twierdzi,ze lubi być krótko trzymany, ale że to skutkuje.
Tylko,że mnie przez prawie 20 lat znajomości nie zdradził, traktowałam go jak osobę bliską, miałam zaufanie.
Zarzuca mi, że nie byłam zazdrosna.
No nie byłam. Nie wiem dlaczego, nigdy nie byłam zazdrosna. I wcale tego nie żałuję.
Powiedział, że mogł mnie zdradzać od 15 lat.
Myli się, zdardę sie czuje. Innaczej nie wykryłabym jej.
Kobieta widzi jak zmieniają się relacje, jak partner ją krytykuje, jak widac, ze mu nie zależy.
I myli sie moim zdaniem, że faceci którzy są pilnowani nie zdradzają.
Zawsze byłam za partnerstwem i zaufaniem i że jeśli nie chcesz ze mną być to nie musisz.
Może to i bolesne, ale jak ktos w związku jest uczciwy to jakby automatycznie wymaga tego od tej drugiej osoby.
Znowu mi opowiadał jak to jego związek z tą dziwczyną może w każdej chcwili przestać istnieć, że codziennie się kłócą,że po dwóch dniach urlopu chciał wracać ( nie wrócił i raczej nie wygląda na niewypoczętego - Grecja).
On czuje sie jak w jakby to był jakis sen, z którego nie może sie wybudzić
Nie rozumie czemu to się wydarzyło, dlaczego tak sie stało.
Uklad jest chory. Nietsty przyznał, że mógł sie uzależnić od seksu, że to bardzo prawdopodobne.
Że ma wyrzuty sumienia, ze zostawił dzieci.
Że chciałby z nia zerwać, nie wiązałby sie już z żądną inną. Pomagalby nam , zajmował sie dziećmi, utrzymywał z nimi kontakt.
Że ma dwoch kumpli którzy prawie codziennie do niego dzwonią, czy już to skończył.
Może jestem za szczera, ale powiedzialm że to juz może lepiej żeby z nią był i że to właściwie nie jest juz takie ważne z kim jest.
Wprost poiwedziłam, że z nia nie jest w stanie zrwać ( chyba , że zacząłby sie leczyć) i dlatego , że nie ma do czego wracać.
On ateż go nie zostawi bo drugigo takiego frajera nie znajdzie.
Owszem, tak na seks to może, ale bogaty to sobie może znaleźć i ladniejsza i mądrzejszą.
Ta dziwczyna o tym dobrze wie.
Zdradzać go z jakimś w jej wieku pewnie kiedyś będzie, ale tu ma wygodny uklad.
Tak, wiec i jedno i drugie nie ma motywacji, żeby to zakończyć.
Dziewczyna sie tylko upewnia czy aby na pewno nie wróci do żony, czy ma u mnie jeszcze jakieś szanse.
On sie dziwi czemu tak wyszlo, że wielu przecież zdradza.
A jak on już to zrobił, to ja jeszcze zaszłam w ciąże. Potem jeszcze pobicie w ciąży, policja...
I wszytko wyszło na jaw, nic nie udało sie ukryć.
Skarżył się, że ta dziwczyna nim manipuluje.
Ja mu na to, że ma nad nim przewagę, bo jest ładna a on dla niej posiwęćił rodzinę i trzym asie jej teraz jak tonący brzytwy. No a on ma nad nia przwagę intelektualną. Wolałby jej nie mic, zeby pwenych rzeczy nie zauważać.
Mam sobie wybrać gdzie chcemy pojechac na wakacje.
Roztrzaskałam mu okularki przeciwsłoneczne z D&G.
Był zaskoczony. Swiadków nie było, to tak samo jak on stwierdziłam: jak to co sie stało?
To było na początku rozmowy, dopiero potem były te wszystkie wynurzenia.
A jeszcze podobno nie mógł mi powiedzieć wszystkiego, bo mogłabym to wykorzystać przeciwko niemu albo nagrywać.
Powiedziałam, ze to może lepeij bo i tak bym mu juz nie wierzyła.
Tak, to prawda.
Ja mu już nie wierzę. Nic na to nie poradzę, obojetne co mówi, to i tak nie wierzę.
Może jeszcze kiedyś jego słowa będą miały dla mnie jakieś znaczenie, ale teraz już nie ufam, nie wierzę.
Po co mi to mówił, nie wiem. Może żebym sie ni ewkurzała o ten jego wyjazd, może żeby sie wybielic bo napisałam do niego dosyc szczerego smsa.
Wysłałam zdjęcie tego najmłodszego, którego chciał żebym usunęła i napisałam, że to ten maluszek dla którego zrezygnował ze swojego życia, z rodziny, któego chciał żebym zabiła.
Może to było chamskie, ale czasem wydaje mi się, że trzeba walić w prost. To co nam leży, co nas gryzie.
Powiedziałam mu dzisiaj, że mam wrazenie że się na mnie mści. Wie ,ze zależy mi na dzieciach, to uderza w najczulszy punkt, żeby mnie jeszcze zranić.
W tych smasach napisałam mu jeszcze, że zawsze mu dobrze życzyłam, że chciałam dla niego jak najlepiej co dla mnie znaczyło, żeby żył jak najlepiej , był dobrym człowiekiem.
Że mimo wszystko po tym co mi zrobił jest mi przykro patrzeć na upadek bliskiej osoby.
Na to jak niszczy sobie opinie na ktora pracował przez wiele lat.
Ludzie go szanowali, za to jaką miał rodzinę, za to co osiągnął.
Nie ukrywam, ze ta opinie zawdzięczał chyba w dużej mierze mnie.
Miał szczęscie, dzieci, jako takie pieniądze, żonę która po tylu latach go nadal kochała.
On sam nie rozumie co sie stało, bo jak twierdzi na prawdę mnie kochał.
Chyba jednak za mało, co tez mu powiedziałam.
To jest już bez znaczenia. To jest takie niepotrzebne szukanie wytłumacznia.
Nie ma sensu wracanie do przeszłosci.
Była fajna miłość, nie najlepsze małżeńswo, mąż na zbyt wiele sobie pozwalał. Chyba sie wtym wszystkim za bardzo dusiłam.
Tak Zagubiona, widac szćżęsci enie było nam razem pisane.
Chociaż wiecie jak to pisze to płączę, sama wto nie wierzę. To było silne uczucie, nic na to nie poradzę.
To jest bardzo przykre kiedy oszuka ktos kto był jak nam sie zdawało przyjacielem, nie tylko kochankiem.
Nie wiem co bardziej boli zdrada, czy oszustwo, przemoc, raniące słowa...
Wszystko naraz.
Ludzie popełniją błędy, każdemu może isę przytrafić zrobić coś czego sie wstydzi co chciałby wyrzucić z pamięci.
Ja też boje się co mnie jeszcze spotka, przed jaką próba stanę.
Wolę go nie oceniać, ale jest mi cholernie przykro...