netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

tracę męża..... on pije

353 odpowiedzi38 186 wyświetleńzałożony przez makarena, 04.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » tracę męża..... on pije

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 354 z 354 ]

326 Ostatnio edytowany przez alonka (2012-01-30 23:07:30)

Odp: tracę męża..... on pije
ana2011 napisał/a:

hej.jestem tu poraz pierwszy,moj mąż pije co 5 dni i nie widzi problemu,bo jak twierdzi zarabia na nas.mamy 10 miesieczne dziecko.prosilam by sie zmienil dla nas,ale on twierdzi ze nie pije przeciez codziennie.powiedzcie czy to ja sobie wyolbrzymiam czy mąz ma problem.mieszkamy w szwecji i bym nie chciala wracac do polski,a wiem ze jak zostane tu sama to sobie nie poradze.nawet tesciowa mi mowila bym uwazala na meza bo lubi se wypic.co mam robic.ma wszystko tutaj fajny dom synka super i gospodarna zone.dlaczego on tak postepuje?

pije bo jest chory
czy możesz tam w Szwecji iść na terapię dla współuzależnionych, czy znasz na tyle język?
Jeżeli teściowa kazała Ci uważać to znaczy że już przed ślubem mąż miał problem z alkoholem.
Na początek przeczytaj wszystko co możliwe o chorobie alkoholowej i współuzależnieniu, to ważne abyś nie pomagała mu w piciu.
Ty go nie zmusisz do leczenia, ale możesz zrobić wszystko,aby nie ponosić konsekwencji jego picia.
Musisz szukać pomocy w realu ,są też fora o tematyce ściśle alkoholowej .
Zacznij myśleć o sobie i o dziecku, mąż jest dorosły.
wierze, że dasz radę

Szwecja

    Sztockholm, Sysslomansgatan 8
    TOWARZYSTWO POLAKÓW "OGNIWO" T-bana:Fridhemsplan,
    tel. 0046762803475 Dorota (na domofonie napis Ogniwo)
    niedziela - 1600  - 1800

tu odbywają sie mityngi Al-anon -GRUPY RODZINNE AL-ANON
NADZIEJA DLA KREWNYCH I PRZYJACIÓŁ ALKOHOLIKÓW

327

Odp: tracę męża..... on pije

chciałam napisać co u mnie....
chłop trzeźwy, co najmniej dwa razy w tygodniu jeździ na mityngi

codziennie chodzi do kościoła

stara się i wogóle.......

a ja......

nie jestem to samą kobietą co w 2011 roku

czasami zastanawiam sie czy ja go jeszcze kocham?

zależy mi na nim.... ale nie wiem czy go kocham

trudne to

jego wóda wypłukała moje uczucia sad

328 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-07 14:14:34)

Odp: tracę męża..... on pije

makarena,
gratuluję odwagi potrzebnej do myślenia o własnych uczuciach, ich zauważania i opisywania.

Pozwól, że dopowiem coś, możesz zbagatelizować.
Miłość do drugiego człowieka to skomplikowane uczucie. Czasami mija, czasami powraca, zmienia się jej natężenie.
Nikt nikogo nie kocha 24 godziny na dobę niezależnie od wydarzeń.

329

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

chciałam napisać co u mnie....
chłop trzeźwy, co najmniej dwa razy w tygodniu jeździ na mityngi

codziennie chodzi do kościoła

stara się i wogóle.......

a ja......

nie jestem to samą kobietą co w 2011 roku

czasami zastanawiam sie czy ja go jeszcze kocham?

zależy mi na nim.... ale nie wiem czy go kocham

trudne to

jego wóda wypłukała moje uczucia sad

No cóż znów wtrącę swoje 5 groszy chociaż nie za bardzo trawiłaś moje wypowiedzi;-)

Kochana Makareno to nie Twoja miłość do męża osłabła ale weszła na inny poziom, mąż spadł z "piedestału" który mu ty zbudowałaś, nie jest już tak wspaniały, wyjątkowy. Wiem bo ja tak samo miałam, po prostu widzisz swojego męża inaczej tzn lepiej, wyraźniej, bez przekłamań już spowodowanych współuzależnieniem. Widzisz wyraźnie jego wady i zalety, zburzyłaś ten "pomnik mężą", który budowałaś mu przez lata. Ja pomnik swojego męża rozwaliłam z wielkim hukiem, tez myślałam, że go już nie kocham a to nie tak, po prostu zmienił się rodzaj miłości z nieświadomej na świadomą, dojrzałą, mądrą.
Tyle. To bardzo proste.

Gratulejszyn, pozostań twarda;-)

330

Odp: tracę męża..... on pije

być może jest jak piszecie... mam nadzieję, że tak jest, bo wciąż mi na nim zależy, ale serce jakby słabiej biło na jego widok....
śpimy razem..... ale te sprawy jakoś słabo wychodziły i zeszły na razie na drugi plan

jakis dzisiaj cięzki dzień miałam, może za długo jest w domu, bo nie pracuje na razie, dzieciaki mają ferie, cała rodzina w komplecie a mama nieszczęśliwa sad

331

Odp: tracę męża..... on pije
atmosfere napisał/a:

No cóż znów wtrącę swoje 5 groszy chociaż nie za bardzo trawiłaś moje wypowiedzi;-)

Gratulejszyn, pozostań twarda;-)

ej tam znowu nie trawiłam......  może nie rozumiałam tongue

332 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2012-02-08 12:41:12)

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

być może jest jak piszecie... mam nadzieję, że tak jest, bo wciąż mi na nim zależy, ale serce jakby słabiej biło na jego widok....
śpimy razem..... ale te sprawy jakoś słabo wychodziły i zeszły na razie na drugi plan

jakis dzisiaj cięzki dzień miałam, może za długo jest w domu, bo nie pracuje na razie, dzieciaki mają ferie, cała rodzina w komplecie a mama nieszczęśliwa sad

HI, hi,  te sprawy....

te sprawy zaczęły u nas bardzo kuleć jak przestał pić, praktycznie tych spraw teraz nie ma, dlaczego? przyznam, że nie wiem, czasem coś tam jest ale to nic w porównaniu z dawnymi czasami. Ani ja nie dążę ani on i tak jest nam narazie ok, dogadujemy się we wszystkich sprawach, jak będzie kiedyś-narazie nie myślę. Ja na jego widok nie czuję pożądania, sądzę, że on na mój widok również. Ale jest pomoc, zainteresowanie sobą nawzajem, rozmowy, śmiech, żarty, śmieszne listy do siebie, wsparcie, spokój...
A motylki z brzucha na jego widok uleciały i nie sądzę aby  znów zawitały. I to chyba o to chodzi.

Oby Twój mąż nie przedobrzył w drugą stronę.

333

Odp: tracę męża..... on pije
atmosfere napisał/a:
makarena napisał/a:

być może jest jak piszecie... mam nadzieję, że tak jest, bo wciąż mi na nim zależy, ale serce jakby słabiej biło na jego widok....
śpimy razem..... ale te sprawy jakoś słabo wychodziły i zeszły na razie na drugi plan

jakis dzisiaj cięzki dzień miałam, może za długo jest w domu, bo nie pracuje na razie, dzieciaki mają ferie, cała rodzina w komplecie a mama nieszczęśliwa sad

HI, hi,  te sprawy....

te sprawy zaczęły u nas bardzo kuleć jak przestał pić, praktycznie tych spraw teraz nie ma, dlaczego? przyznam, że nie wiem, czasem coś tam jest ale to nic w porównaniu z dawnymi czasami. Ani ja nie dążę ani on i tak jest nam narazie ok, dogadujemy się we wszystkich sprawach, jak będzie kiedyś-narazie nie myślę. Ja na jego widok nie czuję pożądania, sądzę, że on na mój widok również. Ale jest pomoc, zainteresowanie sobą nawzajem, rozmowy, śmiech, żarty, śmieszne listy do siebie, wsparcie, spokój...
A motylki z brzucha na jego widok uleciały i nie sądzę aby  znów zawitały. I to chyba o to chodzi.

Oby Twój mąż nie przedobrzył w drugą stronę.

u mnie dokladnie tak samo, były może ze dwa momenty krótkie chwile uniesienia, gdy coś mi się przypomniało, ale szybko mijały- dosłownie sekundy, tak jakby motyle z brzucha ulatywały przez dziurę

najgorsze jest to, że on jest tak dobry i przykładny, że kompletnie nie mam się czego czepić,  a chciałabym bo za duzo we mnie drzemie tongue

334

Odp: tracę męża..... on pije
makarena napisał/a:

(...)najgorsze jest to, że on jest tak dobry i przykładny, że kompletnie nie mam się czego czepić,  a chciałabym bo za duzo we mnie drzemie tongue

Odreagowanie pokładów złości i innych uczuć starannie gromadzonych przez Ciebie przez lata nie jest dobrym pomysłem. Nie jest dobrym nawet wówczas, gdy Twój mąż zachowa się niezgodnie z Twoimi oczekiwaniami. Są inne sposoby pozbywania się złości. Czemu z nich nie skorzystasz?

335

Odp: tracę męża..... on pije
Wielokropek napisał/a:
makarena napisał/a:

(...)najgorsze jest to, że on jest tak dobry i przykładny, że kompletnie nie mam się czego czepić,  a chciałabym bo za duzo we mnie drzemie tongue

Odreagowanie pokładów złości i innych uczuć starannie gromadzonych przez Ciebie przez lata nie jest dobrym pomysłem. Nie jest dobrym nawet wówczas, gdy Twój mąż zachowa się niezgodnie z Twoimi oczekiwaniami. Są inne sposoby pozbywania się złości. Czemu z nich nie skorzystasz?

hmmm.... może ich nie znam..... hmm

336

Odp: tracę męża..... on pije

1. Uświadom sobie swoje uczucia. To może potrwać, nie przejmuj się.

2. Jeśli na wierzchu będzie złość (a ona ma mnóstwo energii), to wybierz jeden ze sposobów, albo wszystkie wypróbuj kolejno: bardzo szybki marsz w ustronne miejsce i wrzeszczenie z całej siły (wulgaryzmy są jak najbardziej na miejscu), trzepanie dywanu (w myślach dywanem jest konkretna osoba), zamiast dywanu można walić pustą zakręcona butelką w miękki tapczan (podłożyć można wilgotny ręcznik - nie będzie się kurzyło), walić w worek treningowy, pływać w basenie do utraty sił, albo znaleźć swój własny sposób, ale taki, dzięki któremu upuścisz złości.

3. Jeśli pod tą złością pojawi się smutek, rozpacz, to wypłacz się porządnie, zadbawszy wcześniej o stosowna ilość chusteczek i warunki (by nikt nie pytał, co się stało i nie usiłował pocieszać, czyli zatamować łzy).

4. zadbać o siebie i zrobić coś DLA SIEBIE przyjemnego. smile

337

Odp: tracę męża..... on pije

My doszliśmy do perfekcji: on potrafi rozpoznać kiedy we mnie zbiera się złość, ja również widzę kiedy go nosi, wtedy ustępujemy sobie z drogi, czasem milczymy cały dzień, czasem on wychodzi z domu odreagować, wypić herbatę z przyjaciółmi, czasem jedno słowo do siebie potrafi rozproszyć wzbierającą się złość.
Kiedyś darliśmy się na siebie z błahego powodu, trzaskaliśmy drzwiami, leciał kilogram cukru w jego stronę...
Dużo czytałam książek na  temat gniewu, co nieco do głowy weszło.

338

Odp: tracę męża..... on pije

nie ma we mnie jakiegoś ogromnego gniewu, ale brakuje mi naszych kłótni,

w sumie to nigdy nie darliśmy sie jakoś okropnie, nic nie fruwało, czasem gary w zlewie głośniej zmywałam i tyle...

a teraz: on robi wszystko tak przykładnie, że aż mnie to irytuje

jest taki "słodkopierdzący" że aż mnie mdli, boję się, że zagłaszcze mnie na śmierć

i tak już trochę odpuścił, bo rano budziłam się cała połamana po nocy spędzonej w jego objęciach

ach..... sama już nie wiem czego chcę, niby zawsze marzyłam, żeby taki był, a teraz ..... hmm

najważniejsze, że szczerze chce być trzeźwy, teraz zaczynam dostrzegać jego pijacką manipulację z przeszłości

nie ufam mu wciąż, obawiam się, że nieprędko zaufam

dobrze że mam gdzie się wypisać smile

339

Odp: tracę męża..... on pije

Na drugi raz uważaj na swoje marzenia, one się spełniają. tongue

340

Odp: tracę męża..... on pije
Wielokropek napisał/a:

Na drugi raz uważaj na swoje marzenia, one się spełniają. tongue

o tak będę uważać tongue tongue tongue tongue

341

Odp: tracę męża..... on pije

witam jak czytam to co piszesz to jakbym czytała o sobie.Przez 12 lat byłam żoną alkoholika też go chroniłam nikt nie wiedział o moim problemie.Myslałam że dzieci tego mie widzą ale tak  nie jest.Było mi ciężko bo nie mam rodzicow ani rodzenstwa ale postawiłam mu warunek albo mu albo alkohol. Niestety przegrałam małżenstwo ale wygrałam życie to było cztery lata temu a o tak  była mo i chłopakpm potżebna terapia dla rodzin alkoholikow .Wiec pomysl co chcesz dla siebie i dzieci.Gorąco pozdrawiam

342

Odp: tracę męża..... on pije
oleczka38 napisał/a:

witam jak czytam to co piszesz to jakbym czytała o sobie.Przez 12 lat byłam żoną alkoholika też go chroniłam nikt nie wiedział o moim problemie.Myslałam że dzieci tego mie widzą ale tak  nie jest.Było mi ciężko bo nie mam rodzicow ani rodzenstwa ale postawiłam mu warunek albo mu albo alkohol. Niestety przegrałam małżenstwo ale wygrałam życie to było cztery lata temu a o tak  była mo i chłopakpm potżebna terapia dla rodzin alkoholikow .Wiec pomysl co chcesz dla siebie i dzieci.Gorąco pozdrawiam

wygląda na to, ze mąż jest na własciwej drodze do trzeźwienia

343

Odp: tracę męża..... on pije

Jesli chcesz, odwiedz mojego bloga. Mam podobne problemy, wiem co to znaczy gdy alkohol jest wazniejszy... z alkoholikiem tak jest. Zdaje sobie sprawe ze zawsze bede na 2 miejscu. Tylko jak to wytrzymac, jesli sie kogos kocha...

Moj blog; effciunka.blog.interia.pl(dzis zaczelam go pisac...)

344

Odp: tracę męża..... on pije

zdaję relację zainteresowanym:
u mnie ok
mąż trzeźwy,
uparcie jeździ na mityngi
jest co dzień w kościele
uwierzył w moc siły wyższej,
widzę obiektywnym okiem, że będzie wszystko ok
ja zaczynam wierzyć, że znów będziemy szczęśliwi
motylewemgle- te sprawy- pierwsza klasa- Bog oprócz trzeźwości dał mu jeszcze wiele innych darów tongue

oczywiście muszę zaznaczyć, że bacznie Go obserwuję

swoją drogą SadCryingWoman się nie odzywa- martwię się o nią

345

Odp: tracę męża..... on pije

to wspaniale:-)

ja postanowiłam rozstać się definitywnie z mężem,

zreszt? oboje odpuściliśmy, to chyba najlepsze rozwi?zanie w naszej sytuacji.

346

Odp: tracę męża..... on pije

Szkoda że po tym co razem przeszliscie musiało to się tak skończyć.  Życzę Ci powodzenia w dalszym życiu. Oby Cię tak boleśnie nie doswiadczylo. Zresztą teraz posiadsz taka wiedzę, że na pewno byś sobie na to nie pozwoliła. Kto jak kto, ale nie ty.

347

Odp: tracę męża..... on pije

Przez ostatnie tygodnie różnie między nami było.
TE sprawy po chwilowej poprawie zeszły na drugi plan, czułam, że to nie jest juz to samo, nawet powiedziałam o tym mężowi- tzn. że nie wiem czy Go jeszcze kocham.
Jakoś tam leciały dni, aż w końcu.... kiedy był w pracy poczułam że za nim tęsknię.......
Wrócił..... a ja wieczorem po 2,5 miesiąca wyznałam mu milość.

Chyba będzie juz dobrze.

Zwłaszcza, że jest trzeźwy, żadnego piwka...  nic.

Kościół dalej na 1 miejscu.

Spytałam GO: przecież miałeś już tak , że nie piłeś, skąd mam wiedzieć, że znowu nie zapijesz?
a ON: wtedy trzeźwiałem bez Boga.

Albo skutecznie mydli mi oczy, albo faktycznie jest ok.



Piszę to, bo bardzo bym chciała poczytać jak potoczyły się losy innych kobiet, które opisywały tu swoją sytuację, a w pewnym momencie zamilkły.

Martwię, się o SadCryingWoman  ona tak często tu zaglądała, a teraz milczy i to dośc długo. Mam nadzieję, że ten jej tyran nie zrobił jej żadnej krzywdy.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

348

Odp: tracę męża..... on pije

Witam was dziewczyny,
życzę Wesołych Świąt smile

Długo mnie nie było tutaj, nie dlatego ze mi coś mój tyran zrobił, zwyczajnie nie miałam czasu zaglądnąć smile
U mnie jakoś leci, nie pił do tej pory nic od tamtego czasu. Wczoraj się z nim pokłóciłam, i nie wiem czy się nie napił, jest w drugim mieszkaniu, dzwoniłam nie odebrał, mam podejrzenia, ze się napił i dlatego nie odbiera. Nie jest za ciekawie między nami, od tamtego pijaństwa mam do niego jakiś wstręt, dystans, nie potrafię jakoś się do niego przekonać, wczoraj nie wytrzymałam jego osoby i kazałam mu się wynieść. No i poszedł sobie, tak zwyczajnie jakby wyszedł do sklepu. No cóż trochę jest mi smutno bo jednak byliśmy trochę lat ze sobą, ale dusiłam się już w tym związku. Wszystko mnie denerwowało, przypominałam sobie ciągle jego zachowanie jak pił po sylwestrze i to co mi zrobił. Uciekałam od jego osoby, spędzałam sama czas w innym pokoju, brzydziłam się nim i nie wytrzymałam tego hmm Nie wiem tez czy to już definitywny koniec czy nie, ale raczej tak. Taki mam charakter, nie potrafię zapomnieć tego wszystkiego, tego jak mnie traktował jak pił. I tak to wygląda smile
Postaram się za jakiś czas znowu zajrzeć tutaj, to wam napiszę jak to się potoczyło.
Za miesiąc mój synuś idzie do I Komunii Świętej smile wiec teraz będę jeszcze bardziej zalatana, spotkania w kościele, próby, ustawki itp.

Jakoś to będzie smile

Dodam jeszcze, że bardzo przeżywam śmierć malutkiej Madzi z Sosnowca, trochę mnie też ta historia pochłonęła...
Myślę, że dojdą do tego co się tam wydarzyło i winny za to odpowie!

Tymczasem pozdrawiam was i życzę szczęścia smile     
 
                                         makarena cieszę się, że u Ciebie jest wszystko ok smile

349

Odp: tracę męża..... on pije

fajnie że sie odezwałaś, pozdrawiam smile

350

Odp: tracę męża..... on pije

Przeczytałam rozmowę, i nie mogę powstrzymać się od komentarza. Oczywiście życzę osobom będących z alkoholikami aby udało im się przejść przez to i stworzyć normalną rodzinę. Jestem może mało doświadczona i młoda jeszcze ale chcę opisać tu moją styczność z alkoholizmem, być może ku przestrodze dla innych. Kiedy byłam w liceum zaczęłam się spotykać z pewnym chłopakiem J. Już na początku znajomości poznałam jego tatę który mimo operacji trzustki i zaleceń lekarza a także wbrew woli rodziny i bez ich wiedzy chodził sobie na piwko jedno lub dwa od czas do czasu. Początkowo nie wzbudzało to wielkich podejrzeń. Jednak po pewnym czasie zaczęłam czuć że coś się dzieje, gdy szłam z J do jego domu było otwarte okno mimo mrozu a gdy weszliśmy do mieszkania mój chłopak nagle się strasznie wkurzył a ja to zauważyłam, sprzeczał się ze swoim tatą. Jednak wtedy myślałam że pewnie jakieś tam swoje powody ma i sie nie wtrącałam. Aż któregoś dnia opowiedział mi o tym że u niego była policja, że jego tata się awanturował, że on wezwał policję bo bał się o swoją mamę, nie wierzyłam własnym uszom, bo bardzo lubiłam jego tate. Od tego czasu zaczeło się miedzy nami psuć, zaczął się robić tajemniczy, zamknięty w sobie, zauważyłam że zamiast na spotkanie ze mną woli iść napić się piwa z kolegami bo oni nie wyczują że coś znów się dzieje. Wiadomo na początku było to dosyć rzadko ale w czasem wszystko się nasilało u jego taty. Oczywiście były podejmowane próby leczenia miesiące trzeźwości ale zazwyczaj wszystko się kręciło w koło. W  miedzyczasie operacje bo trzustka tego nie wytrzmywała, wtedy on obiecywał że nie będzie pił ale po kilku miesiącach już nie potrafił sie opanować. Mojego J mama zaczeła jego tate wyrzucać z domu ale po jakimś czasie i tak miękła, pozwalała mu wracać. Ponieważ ja byłam juz w klasie maturalnej a on miał jeszcze rok przed soba w domu bo był w technikum zaczełam się bardoz martwić o niego, bo bardzo go to wszystko bolało. Bałam sie że zawali mature, że odsuwa sie ode mnie bo czułam to. Coraz częściej przychodził do mnie i nic nie mówił zaczynał płakać a ja jak chciałam mu powiedzieć żeby poszedł do psychologa bo sam sobie nie poradzi to nie chciał mnie słuchać. Pamiętam doskonale słowa jego mamy do mnie podczas któregoś z odpływów jego taty: " Zastanów się dokładnie czy chcesz być z J, bo później będziesz miała tak jak ja" nie zapomne nigdy tych słów... Pamietam też byliśmy na weselu, jego tata pił, jego mama udawała że wszystko jest ok, bawiła się. W pewnym monencie on zrobił awanture a mojego chłopaka mama tak się wkurzyła że powiedziała że wracają. Ja wtedy tańczyłam z moim chłopakiem i nawet on nie był w stanie mnie powstrzymać przed pójściem do jego ojca, bo byłam tak wściekła. Rozmawiałam z nim początkowo nie chciał słuchać ale potem się otworzył przedemna, powiedział że wie że to już alkoholizm. Pamiętam jak prosił mnie abym go nie przekreślała za to, powiedziałam mu wtedy że to że jest alkoholikiem go nie skreśla, tylko musi byc trzeźwy i walczyć ze sobą, ale jeśli będzie pił to niech nie liczy na mój szacunek. Mój chłopak był w szoku że potrafiłam z nim tak rozmawiać, ja miałam nadzieje że coś zrozumiał, J jednak nie chcił w to wierzyć.
Były wakacje chyba sierpień więc za miesiąc wyjeżdżałam na studia. Znów była awantura w ich domu mój J mi wszystko powiedział. Ja byłam tak strasznie wściekła na jego ojca. Pamiętam jechałam wtedy do sklepu gdzie byli moi rodzice bo dzwonili do mnie. Wysiadłam z auta i zobaczyłam jego ojca- pijanego... Nie potrafiłam się powstrzymać od tego aby na niego krzyknać i powiedziałam mu że ma tam nie iść bo tam są moi rodzice a ja nie chce żeby się dowiedzieli, bo wiem jak moj chłopak się tego wstydził. To nic nie dało i tak tam się pojawił za chwile a ja za chwile odebrałam telefon od mojego chłopaka z zapytaniem co się stało bo jego tata do niego dzwonił i na nim się wyrzył. Oczywiście mój chłopak pomimo iż starał sie mnie zrozumieć nie chciał wierzyć w moją wersje wydarzeń bo jego tata opowiedział mi zupełnie coś innego, prosił tylko abym się już nie wtrącała. Bardzo mi zależało na J, byliśmy ze soba już 3 lata i przez ten czas bardoz się zaangażowałam. Wjechałam na studia i nagle zaczęło się psuć początkowo starałam się rozmawiać, prosić aby nie poddawał się aby walczył o nasz związek, ale to nic nie dało. W pewnym momencie powiedział mi że nie wie co do mnie czuje. Przestałam sie odzywać i daliśmy sobie troche czasu do namysłu. Wróciłam do domu i sie z nim spotkałam ale on nadal twierdził to samo, rozstaliśmy się, przez długi czas miałam wyrzuty sumienia że zostawiłam go w takim trudnym momencie życia że on sobie nie poradzi, ale nie mogłam być z kimś kto już mnie nie kocha. W tej chwili wiem że jego ojciec nadal od czadu do czasu wpada w ciąg alkoholowy, miał kolejna operacje na trzustkę... lekarze dziwili się ze on w ogóle oddycha. Szczegółów nie znam ale wiem że nawet już J koledzy zauważyli że coś się dzieje bo po naszym rozstaniu przyszli do mnie się zapytać czy coś wiem o jego tacie co się z nim dzieje.
Opisała to aby pokazać jak daleko może sięgać uzależnienie alkoholowe i mimo iż nie byłam bezpośrednio zaangażowana czułam jego skutki w moim związku, i chyba była to jedna z przyczyn mojego rozpadu związku bo ja mimo iż J mi nie mówił że jego tata znów pije to ja to czułam po jego zachowaniu. Trochę się rozpisałam ale mam nadzieję że ktoś to przeczyta...;)

351

Odp: tracę męża..... on pije

Uważam, że najważniejsze jest, aby alkoholik chciał byc trzeźwy.  Ja n ie wiem co będzie za jakiś czas, teraz w moim związku jest ok. Mąż walczy. Robi naprawdę bardzo duzo, by byc trzeźwym. Wiem też, że może w każdej chwili przyjść moment załamania, ale staram się o tym nie myśleć.
Pozdrawiam smile

352

Odp: tracę męża..... on pije

Witaj Makarena. Dzis przypadkiem wpadlam na to forum. Gdy czytam to co napisalas lzy kreca mi sie w oczach bo przezywam to samo. I wiem ze te "dobre" rady dziewczyn typu "namow go na leczenie" nie dzialaja. Moj maz pije od zawsze. Pil jak bylismy para, teraz jestesmy 3 lata po slubie. Podobnie jak Ty chciala bym czasami odejsc ale nie mam dokad. Nie pracuje, wychowuje dziecko. Jestem praktycznie zdana na niego. Gdy nie pije jest wszystko w porzadku, kocham go. Gdy sie napije nienawidze go. Nie zrozumie tego zadna dziewczyna ktora nie byla w zwiazku z alkoholikiem. Chciala bym zebys sie odezwala. Lzej jest na sercu jak mozna wszystko wyrzucic z siebie. Ja w przeciwienstwie do Ciebie nie ukrywam tego ze on pije. Kiedys tak robilam, teraz przestalam. Musze konczyc. Odezwij sie prosze. Pozdrawiam

353

Odp: tracę męża..... on pije

mija dwa lata.... u mnie wszystko w jak najlepszym porządku, mąż trzeźwy, jesteśmy bardzo szczęśliwi...... nie mam powodów do narzekań smile

354

Odp: tracę męża..... on pije

Hej Makarena!
Jesteś tu jeszcze? Przeczytałam cały Twój wątek. Czy Twój mąż (po 4 latach)nadal nie pije? Jak wygląda Wasze życie?
Jestem żona alkoholika (w trakcie rozwodu), ale ciągle się waham, ciagle szukam nadziei!
Mój nie pije cały czas tylko ma takie "zrywy" co 2 miesiące, czasem rzadziej. Nie przepada jak Twój na cały tydzień, ale jak pójdzie w tango to trwa to kilka dni. Wtedy nasze życie zamienia się w piekło. Czepia się o byle co. Nie, nie bije mnie! O leczeniu nie chce slyszec!
On nie widzi problemu-to ja nam problem wg niego. Bo przecież pracuje, pod sklepem nie stoi itp. Koszmar po prostu!

Posty [ 326 do 354 z 354 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » tracę męża..... on pije

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026