alkoholizm to jedna rzecz, nie napisałam tego ale
za każdym zniknięciem mojego męża w ciâgu kryły się perfidne zdrady, w hotelach, w biurze, w naszym aucie, w domu kiedy raz się wyprowadziłam, tych dziewczyn było conajmniej kilkdziesi?t, małolaty za noc w dobrym hotelu, zawodowe prostytutki, cichodajki, w końcu on wyprowadził się do innego miasta, zamieszkał w mieście kochanki, z czasem dowiedziałam się, że to prostytutka pracuj?ca w agencji w innym mieście. Przedstawiał j? jako psychologa, chyba wstydził się, że to zwykła kur....wa, nie pani psycholog. Każdy kolejny ciág alkoholowy był gorszy, dłuższy, on stawał się coraz bardziej bezczelny, ja i c?rka przestawałyśmy mieć dla niego jakiekolwiek znaczenie. najważniejsi byli koledzy, alkohol, dziewczynki, czasem miękkie narkotyki. Byłam w czarnej dooopie. jak zgłosiłam go na przymusowe leczenie groził mi śmierciá. Jego kochanka zawodowa prostytutka zarzucała mi, że jestem z nim dla pieniędzy( tak jakby ona charytatywnie dawała dupy w burdelu i mojemu mężowi:-)).
Dopiero jak stracił wszystko: pieni?dze, firmę, kochankę, koleg?w(kt?rych sponsorował) zaczęło do niego docierać co jest ważne, ostatecznym dnem był jego zawał po kolejnym ciágu, na kt?ry ukradł mi moje służbowe pieni?dze i firmowy towar. Sw?j luksusowy samoch?d sprzedał, 46 tysięcy zawi?zł do burdelu zapłacić rachunki(znali go tam dobrze więc rachunek miał otwarty) a 24 tysi?ce wyrwałam mu bo był winien mi pieni?dze. Ostatni rachunek za ci?g i prostytutki, hotel to 16 tysięcy za 7 dni, styczeń 2010.
Przepraszam, że piszę to nie w swoim temacie ale chcę pokazać na własnym przykładzie że nie można im dać się zmanipulować, pogr?żyć, znikanie i alkoholizm to bardzo często przygody erotyczne.
zabrakłoby miejsca na serwerze gdybym miała wszystko opisać.
Teraz on śpi obok mnie, przez sen szuka mnie w łożku, przytula się a ja co noc budzę się ok 12-1 i nie śpię do rana, czy go kocham? nie wiem, raczej nie, ale jest dobrze bo nie pije, zmienił się, widzę że mu na mnie zależy. Wiem, że trzeźwość to nie wszystko, ja obrosłam w skorupę, czy myślę o sobie? Teraz już tak, trzeba być egoistká, oni o nas nie zadbaj?. Dbam o siebie i c?rkę, nie pozwalam na brak szacunku, znam już swoj? wartość. Naiwnie s?dziłam, że jak kocham to wytrzymam wszystko ale czy warto było? Taka trauma zmienia uczucia, spojrzenie na męża, życie.
Czy warto było walczyć? i tak i nie. To wszystko zostało i w głowie i w sercu... ale côrka ma trzeźwego, fajnego tatę.