Żona chce odejść, walczyć czy się poddać - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 335 ]

131

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
pomaranczowa 1 napisał/a:
Tendre77 napisał/a:

oczywiście, że są gorsze rzeczy... moglibyście urodzić się w murzyńskiej chacie z afganistanie... przecież my tu mówimy o szczęśliwym dzieciństwie, a nie wychowaniu w kłócącej się rodzinie...

mysle, tendre 77, ze Maciejowi chodzilo o cos innego

a ja myślę, że mylimy dwie rzeczy - dążenie do szczęścia i życie w wegetacji

ja też nie żałuję, że mam dzieci, ale czasem myślę dlaczego nie z tym właściwym facetem...

druga sprawa, że Maciejowi bardzo zależy na rodzinie, a żona po prostu w tym dążeniu do własnego szczęścia robi mu rogi na prawo i lewo
ja nie chciałabym życ z kimś takim, ale jestem w stanie zrozumieć, że Maciej robi to bo wie, że ma małe szanse by synek został znim, w odróżnieniu od szanownej małzonki, której wydaje się, że jest bezkarna

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Tendre77 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Tendre77 napisał/a:

oczywiście, że są gorsze rzeczy... moglibyście urodzić się w murzyńskiej chacie z afganistanie... przecież my tu mówimy o szczęśliwym dzieciństwie, a nie wychowaniu w kłócącej się rodzinie...

mysle, tendre 77, ze Maciejowi chodzilo o cos innego

a ja myślę, że mylimy dwie rzeczy - dążenie do szczęścia i życie w wegetacji

ja też nie żałuję, że mam dzieci, ale czasem myślę dlaczego nie z tym właściwym facetem...

druga sprawa, że Maciejowi bardzo zależy na rodzinie, a żona po prostu w tym dążeniu do własnego szczęścia robi mu rogi na prawo i lewo
ja nie chciałabym życ z kimś takim, ale jestem w stanie zrozumieć, że Maciej robi to bo wie, że ma małe szanse by synek został znim, w odróżnieniu od szanownej małzonki, której wydaje się, że jest bezkarna

abstrahujac ( czy abstarachujac ? ) od tego co robi jego zona  ( nie mnie ja oceniac) mysle , ze Maciej chcial przez to powiedziec , ze MIMO takich, a nie innych warunkow dorastania, wyszli z bratem na Ludzi.
Jak widzimy , wrazliwych i madrych.

133

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
pomaranczowa 1 napisał/a:

abstrahujac ( czy abstarachujac ? ) od tego co robi jego zona  ( nie mnie ja oceniac) mysle , ze Maciej chcial przez to powiedziec , ze MIMO takich, a nie innych warunkow dorastania, wyszli z bratem na Ludzi.
Jak widzimy , wrazliwych i madrych.

tego oczywiście nie neguję, ale wcześniej odniosłam się do tego faktu, że mówimy tu nie tylko o szczęściu dziecka, ale także rodziców

134 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-01-11 15:30:43)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Tendre77 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

abstrahujac ( czy abstarachujac ? ) od tego co robi jego zona  ( nie mnie ja oceniac) mysle , ze Maciej chcial przez to powiedziec , ze MIMO takich, a nie innych warunkow dorastania, wyszli z bratem na Ludzi.
Jak widzimy , wrazliwych i madrych.

tego oczywiście nie neguję, ale wcześniej odniosłam się do tego faktu, że mówimy tu nie tylko o szczęściu dziecka, ale także rodziców

tu sie z Toba zgadzam! nie uznaje tego rozpowszechnionego pogladu, ze " dla dziecka zostajemy razem "
To ( wydaje mi sie ) nie funkcjonuje. Dziecko wie i czuje dokladnie , ze rodzice sie nie kochaja ( jezeli tak jest) i nie moze byc szczesliwe , nie mowiac juz o tym, ze nie rokuje to dobrze na jego zdolnosci  ( w przyszlosci ) tworzenia szczesliwych zwiazkow.

Ale "dom" ma...

135

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Na siłę nic się nie da...tylko bardzo trudno podjąć jakąkolwiek decyzję w atmosferze niepewności i wyczekiwania, dlatego Maciej szuka tu wsparcia. Najmądrzejsza jest delikatność i spokój. działając pod wpływem emocji najczęściej szybko przekonujemy się, że coś zostało pominięte, zapomniane, nieprzewidziane. Rozmowy są potrzebne, żeby każdy z Was Macieju wiedział na czym stoi. Potem można pokonać resztę trudności i nie patrzcie na rodzinę, znajomych, innych. Oni są ważni ale nie są w Waszej skórze. Owszem słowa pocieszenia czy jakaś ciepła porada zawsze się przyda, najważniejsze jest jednak żeby cała Wasza trójka była szczęśliwa...nie zamęczaj się Macieju tym, że jak postąpisz w określony sposób to sprawdzi się taki a nie inny scenariusz. na wszystko w życiu przygotować się nie da. Rób co czujesz....pomyśl czasem o innych sprawach niż tylko Wasza sytuacja rodzinna. a powiedz mi miałeś okazję kiedyś rozmawiać z jej kolegą "od romansu"?

136

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Tendre77 napisał/a:

podzielam zdanie Maji66, też myślę, że żona się opamięta, ale widzę, że zdrady i szukanie szczęścia w ramionach innego mężczyzny weszło jej w krew...
a ty bedziesz musiał z tym życ, ciężko

Watpię, ale zawsze jakieś szanse są. Wiecie co? najbardziej żałuję, że nie dalismy sobie szansy w trudnym dla Nas okresie i nie własciwym (przeprowadzka, nowy dom, nowe zasady). Ze dom raz rozłączył a nie połączył...Że nie spróbowaliśmy terapii i innych środków walki o dom, małżeństwo, rodzinę, dziecko...

137

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
cynthia napisał/a:

Na siłę nic się nie da...tylko bardzo trudno podjąć jakąkolwiek decyzję w atmosferze niepewności i wyczekiwania, dlatego Maciej szuka tu wsparcia. Najmądrzejsza jest delikatność i spokój. działając pod wpływem emocji najczęściej szybko przekonujemy się, że coś zostało pominięte, zapomniane, nieprzewidziane. Rozmowy są potrzebne, żeby każdy z Was Macieju wiedział na czym stoi. Potem można pokonać resztę trudności i nie patrzcie na rodzinę, znajomych, innych. Oni są ważni ale nie są w Waszej skórze. Owszem słowa pocieszenia czy jakaś ciepła porada zawsze się przyda, najważniejsze jest jednak żeby cała Wasza trójka była szczęśliwa...nie zamęczaj się Macieju tym, że jak postąpisz w określony sposób to sprawdzi się taki a nie inny scenariusz. na wszystko w życiu przygotować się nie da. Rób co czujesz....pomyśl czasem o innych sprawach niż tylko Wasza sytuacja rodzinna. a powiedz mi miałeś okazję kiedyś rozmawiać z jej kolegą "od romansu"?

no co Ty... chyba bym mu dowalił butelka w głowę-))...

Dzięki szukam wsparcia, bo mi cięzko na sercu i duszy...Żołądku też schudłem 5 kilo...

Na rozmowy nie jestem gotowy, bo mnie ranią...bardzo, nie mogę się pogodzić z sytuacją...

138 Ostatnio edytowany przez Maciej74 (2012-01-11 21:17:55)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Tendre77 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Tendre77 napisał/a:

oczywiście, że są gorsze rzeczy... moglibyście urodzić się w murzyńskiej chacie z afganistanie... przecież my tu mówimy o szczęśliwym dzieciństwie, a nie wychowaniu w kłócącej się rodzinie...

mysle, tendre 77, ze Maciejowi chodzilo o cos innego

a ja myślę, że mylimy dwie rzeczy - dążenie do szczęścia i życie w wegetacji

ja też nie żałuję, że mam dzieci, ale czasem myślę dlaczego nie z tym właściwym facetem...

druga sprawa, że Maciejowi bardzo zależy na rodzinie, a żona po prostu w tym dążeniu do własnego szczęścia robi mu rogi na prawo i lewo
ja nie chciałabym życ z kimś takim, ale jestem w stanie zrozumieć, że Maciej robi to bo wie, że ma małe szanse by synek został znim, w odróżnieniu od szanownej małzonki, której wydaje się, że jest bezkarna

Dokładnie na dzień dzisiejszy dobro dziecka jest dla mnie najważniejsze.... Wiecie co dałbym radę i byc mamą-)) Poprostu wykorzystuje kazda szanse na bycie z synkiem, nie tylko jako tata, ale rowniez -bo moze w przyszlosci bede mial mniej mozliwosci....

139

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Dla osob po rozwodzie.... Jak sady zasadzaja opieke nad dzieckiem? Mam prace, David widzac mnie krzyczy moja tata-) czy mam szanse na opieke naprzemienna? 2 tygodnie u mnie 2 tygodnie u jeszcze zony?

140

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Ja się rozwiodłem 5 lat  temu  i wtedy  takiej  opcji  nie było  Ale  Można  dostać np równorzedne  prawa do  opieki  tylko że sąd  wskaże miejsce  pobytu dziecka   Może też  dla   jednej strony  ograniczyć  prawa  do  opieki  i wyznaczyć  terminy  spotkań   Ale tak było 5 lat  temu  Wiem ze się zminiły  procedury  rozwodów  i może  wypowie się  ktoś  bardziej na bierząco

141

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Aby kontunowac blooga-) jestem po 3 piwach z sasiadem (wspominam mieszkam od listopada w nowym domku) i ma takie same problemy z zona....
Wieczne niezadowolenie. Sorry Panie-) co potrzeba dla Was by byc szczesliwym w zyciu?

142 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-01-12 00:57:43)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

czy mam szanse na opieke naprzemienna? 2 tygodnie u mnie 2 tygodnie u jeszcze zony?

żadne, chyba że jeszcze żona się zgodzi na taki układ, co jest wątpliwe...

szanse masz natomiast na pozostawienie pełnej władzy rodzicielskiej, ale takie rozstrzygnięcie może dojść do skutku, kiedy wraz z żoną przedstawilibyście porozumienie wychowawcze, które obejmuje najbardziej istotne elementy dotyczące wspólnego wykonywania opieki rodzicielskiej (?porozumienie małżonków o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem po rozwodzie? [art. 58 kro]) musicie przekonać sąd, że potraficie się porozumieć we wszystkich znaczących sprawach dotyczących opieki i wychowania dziecka...jeśli sąd nie uzyska takiego przekonania, to zapewne ograniczy władzę rodzicielską jednego z rodziców (czyt. ojca)

143 Ostatnio edytowany przez Maciej74 (2012-01-12 10:17:55)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
semiramida napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

czy mam szanse na opieke naprzemienna? 2 tygodnie u mnie 2 tygodnie u jeszcze zony?

żadne, chyba że jeszcze żona się zgodzi na taki układ, co jest wątpliwe...

szanse masz natomiast na pozostawienie pełnej władzy rodzicielskiej, ale takie rozstrzygnięcie może dojść do skutku, kiedy wraz z żoną przedstawilibyście porozumienie wychowawcze, które obejmuje najbardziej istotne elementy dotyczące wspólnego wykonywania opieki rodzicielskiej (?porozumienie małżonków o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem po rozwodzie? [art. 58 kro]) musicie przekonać sąd, że potraficie się porozumieć we wszystkich znaczących sprawach dotyczących opieki i wychowania dziecka...jeśli sąd nie uzyska takiego przekonania, to zapewne ograniczy władzę rodzicielską jednego z rodziców (czyt. ojca)

Nie zgodzi sie na taki uklad, bo nie wytrzyma 2 tygodnie bez synka? Czyli musze przedstawic porozumienie wychowawcze, czyli dogadac sie z zona... Jezu, nic nie rozumiem. W pracy tyle rozumiem-) a z takich rzeczy nie wiele... Jutro ogarne temat lepiej musze poczytac kro

144

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Przestań  pić  nawet,  drobne  ilości  Żona  zrobi Ci  awanture  wezwie policje że TY sie awanturujesz  pod  wpływem  alkoholu  i  jesteś  "udupiony"  na  cacy  w sądzie sad

145

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Tango napisał/a:

Przestań  pić  nawet,  drobne  ilości  Żona  zrobi Ci  awanture  wezwie policje że TY sie awanturujesz  pod  wpływem  alkoholu  i  jesteś  "udupiony"  na  cacy  w sądzie sad

to można zrobic i w drugą stronę-)
Aż tak ostro u Nas nie jest...

146

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Z tymi prawami rodzicielskimi jest nadal tak jak napisał Tango, Sąd ustala miejsce pobytu dziecka i pełne prawa wychowawcze obojga rodziców, co oznacza, że osoba która nie mieszka z dzieckiem może odwiedzać dziecko w dowolnym terminie (uzgodnionym z byłym partnerem) o ile będziecie potrafili się w tej kwestii dogadać. Bardzo dobrze jest też postarać o zapis w Wyroku, że spotkania nie muszą odbywać się tylko i wyłącznie w miejscu zamieszkania  dziecka, pozwoli to na większą swobodę (np. zabieranie dziecka do siebie, do kina, na zakupy itd.) a co masz na piśmie tego możesz wymagać, nigdy niewiadomo do jakiego stopnia wzrośnie wrogość między Wami. Jeśli się nie dogadacie, albo okaże się to po rozwodzie, wówczas składa się wniosek do Sądu o ustalenie  widzeń z dzieckiem podajesz tam terminy jakie Ci pasują, np. że 2 razy w tygodniu lub w każdy weekend i Sąd to rozpatruje. Na pewno padnie takie pytanie zresztą na rozprawie rozwodowej. poczytaj też fora, na których wypowiadają się prawnicy. Bardzo trudny czas przed Wami, w wypiciu piwka na luzik nie widzę nic złego, sama też lubię i pewnie dziś posiedzę moim skarbem przy piwku....pozdrawiam trzymaj się

147

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

Aby kontunowac blooga-) jestem po 3 piwach z sasiadem (wspominam mieszkam od listopada w nowym domku) i ma takie same problemy z zona....
Wieczne niezadowolenie. Sorry Panie-) co potrzeba dla Was by byc szczesliwym w zyciu?

haha trochę wspomniałam w jednym z moich postów, czego nam potrzeba. To zależy od kobiety, od jej doświadczeń i generalnie jej pogody ducha, siły charakteru. Ogólnie pragniemy rozmów, wsparcia, czułości, miłości, zainteresowania, czasem romantyzmu, i chyba też potrzebujemy silnego, odpowiedzialnego faceta, przy którym czujemy się bezpieczne (mówię za siebie) dobrego podziału obowiązków... ale u mnie to wynika z doświadczeń. Kiedy mężczyzna potrafi rozmawiać, słuchać to już jest dla nas duże szczęście, ja się wówczas przynajmniej odwzajemniam dbaniem o Niego, wspieraniem, dogadzaniem mu w kuchni i "w innych pomieszczeniach" tongue...;) rozweselaniem kiedy jest smutny i zmęczony a czasem wyrozumiałością kiedy potrzebuje pobyć sam i coś przemyśleć. Ale wiem, że istnieją też kobiety, które wiecznie szukają dziury w całym i wszystko łatwo je nudzi, mają humorki, zrzędzą. Jestem z siebie dumna, że ja do nich nie należę, (chyba że przed okresem haha) bo dużo lepiej mi się żyje, umiem cieszyć się z małych rzeczy nie pozbawiając się jednocześnie praw do spełniania marzeń. To sprawia że czuję się silna. Ależżż się przechwalam hihi....

148

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

cynthia - my po prostu chcemy wszystkiego... same jesteśmy "wielofunkcyjne" i oczekujemy tego samego od faceta... silny i wrażliwy, odpowiedzialny a czasem spontaniczny, stabilny finansowo, ale z gestem jak jest okazja
może wypowiesz się w moim wątku... chętnie poznam twoje zdanie... potrzebuje opini mądrych kobiet

149

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Kurcze znowu mam dola.... Becze jak bobr..... Dzis powspominalem sobie nasze mile chwile...mam jednak poczucie winy, moglem wiele spraw zrobic inaczej... Wczoraj rozmawialem z osoba po przejsciach podobnych do moich-stwierdzil typowe dla stolicy, ludzie nie majac tu wielu egzystencjonalnych problem szukaja najczesciej w pracach, wsparcie w innych ramionach...

150

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
cynthia napisał/a:

Z tymi prawami rodzicielskimi jest nadal tak jak napisał Tango, Sąd ustala miejsce pobytu dziecka i pełne prawa wychowawcze obojga rodziców, co oznacza, że osoba która nie mieszka z dzieckiem może odwiedzać dziecko w dowolnym terminie (uzgodnionym z byłym partnerem) o ile będziecie potrafili się w tej kwestii dogadać. Bardzo dobrze jest też postarać o zapis w Wyroku, że spotkania nie muszą odbywać się tylko i wyłącznie w miejscu zamieszkania  dziecka, pozwoli to na większą swobodę (np. zabieranie dziecka do siebie, do kina, na zakupy itd.) a co masz na piśmie tego możesz wymagać, nigdy niewiadomo do jakiego stopnia wzrośnie wrogość między Wami. Jeśli się nie dogadacie, albo okaże się to po rozwodzie, wówczas składa się wniosek do Sądu o ustalenie  widzeń z dzieckiem podajesz tam terminy jakie Ci pasują, np. że 2 razy w tygodniu lub w każdy weekend i Sąd to rozpatruje. Na pewno padnie takie pytanie zresztą na rozprawie rozwodowej. poczytaj też fora, na których wypowiadają się prawnicy. Bardzo trudny czas przed Wami, w wypiciu piwka na luzik nie widzę nic złego, sama też lubię i pewnie dziś posiedzę moim skarbem przy piwku....pozdrawiam trzymaj się

Ok. A jakie szanse mam na widzenie w systemie 2 tygodnie...?

151

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

Kurcze znowu mam dola.... Becze jak bobr..... Dzis powspominalem sobie nasze mile chwile...mam jednak poczucie winy, moglem wiele spraw zrobic inaczej... Wczoraj rozmawialem z osoba po przejsciach podobnych do moich-stwierdzil typowe dla stolicy, ludzie nie majac tu wielu egzystencjonalnych problem szukaja najczesciej w pracach, wsparcie w innych ramionach...

Prawdopodobne ( i normalne ) jest, ze bedziesz mial takie hustawki nastrojow teraz czesciej.
Poczytaj o zalobie i jej fazach.
Wiem, ze najlepiej jest nie hamowac tego, pozwalac "wyjsc" na powietrze.
Wiem...wiem... dobrze sie mowi...

152

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
pomaranczowa 1 napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

Kurcze znowu mam dola.... Becze jak bobr..... Dzis powspominalem sobie nasze mile chwile...mam jednak poczucie winy, moglem wiele spraw zrobic inaczej... Wczoraj rozmawialem z osoba po przejsciach podobnych do moich-stwierdzil typowe dla stolicy, ludzie nie majac tu wielu egzystencjonalnych problem szukaja najczesciej w pracach, wsparcie w innych ramionach...

Prawdopodobne ( i normalne ) jest, ze bedziesz mial takie hustawki nastrojow teraz czesciej.
Poczytaj o zalobie i jej fazach.
Wiem, ze najlepiej jest nie hamowac tego, pozwalac "wyjsc" na powietrze.
Wiem...wiem... dobrze sie mowi...

Musi sie we mnie wszystko zabic.... Podobno trwa to rok

153

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Przejdzie Ci, jeszcze bedziesz jej dziekowal ze zycia sobie przez nia nie zmarnowales, teraz koncentruj sie na nowych laskaach po 30 nie licz, pomaga

154

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

Kurcze znowu mam dola.... Becze jak bobr..... Dzis powspominalem sobie nasze mile chwile...mam jednak poczucie winy, moglem wiele spraw zrobic inaczej... Wczoraj rozmawialem z osoba po przejsciach podobnych do moich-stwierdzil typowe dla stolicy, ludzie nie majac tu wielu egzystencjonalnych problem szukaja najczesciej w pracach, wsparcie w innych ramionach...

Prawdopodobne ( i normalne ) jest, ze bedziesz mial takie hustawki nastrojow teraz czesciej.
Poczytaj o zalobie i jej fazach.
Wiem, ze najlepiej jest nie hamowac tego, pozwalac "wyjsc" na powietrze.
Wiem...wiem... dobrze sie mowi...

Musi sie we mnie wszystko zabic.... Podobno trwa to rok

podobno...

155

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

jezeli wrocicie do siebie stworzycie sobie wlasne pieklo....... nie odrazu oczywiscie.Przeszlam przez to Tylko moj maz sie staral ,przepraszal itakie tam......a twoja zona  no cóz....    Jestem 20 lat po ślubie zdradzil mnie mąż  15 lat temu i do dzis mu nie ufam .Stajemy sie coraz bardziej obcy.Odejde od niego choc nie jest łatwo.

156

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Maciej74, czytam sobie, co piszesz i przyznam, że rzadko mężczyźni znajdują się w sytuacji jak Twoja. Zazwyczaj scenariusz jest odwrotny, ale osobiście znam kilka sytuacji, że to panie zdradziły, porzuciły, że tak właściwie to nie do końca wiedza co w ich życiu jest ważne. Znam tez przypadki rozwodów z winy pań i zostawienia dzieci z ojcem.
Uważam,że teraz najważniejsze jest, żebyś określił co dla Ciebie (nie dla dziecka, czy dla żony) jest najważniejsze, czego Ty chcesz od życia, związku i jaką Ty masz wizję przyszłości. Chcieć to móc.

Na obecnym etapie nie trać czasu na próby zrozumienia żony. Wiem, co piszę, bo też wróciliśmy z zagranicy, też wybudowałam dom, też w tym domu, w którym chciałam spokojnie żyć z cała rodziną. Źle zrozumiałam intencje ex, bo ja chciałam wygodnego gniazda dla nas wszystkich, a dla niego ważne było tylko to, że potrafił na ten dom zapracować, a sam dom i dostatek go przerosły. Nie poradził sobie też z moimi oczekiwaniami no i z samym powrotem do Polski.

Czy poradziłeś się już prawnika? W Waszej sytuacji masz szansę na  życie z dzieckiem, bo chyba bardzo Ci na tym zależy. Rozwód nie eliminuje wspólnej opieki nad dzieckiem, a dzieci potrzebują szczęśliwych rodziców...często jesteśmy szczęśliwsi po rozwodzie.
Ale, żeby dobrze się do tego przygotować, nie dasz rady sobie sam, a już teraz te przygotowania musisz zacząć.
Wyobraź sobie, że żona złoży papiery rozwodowe. W ocenie sądu, jej wina będzie ewidentna, ale tylko gdy przedstawisz dowody jej zdrady. To, że przestaliście o siebie dbać, czy że pojawił się "kryzys", nie jest powodem rozpadu małżeństwa. Oboje powinniście próbować to naprawić, a nie szukać pocieszenia w innych ramionach.

I jeszcze jedna moja uwaga, też wynikająca z własnego doświadczenia. Ja zażądałam, żeby ex wyprowadziła się z domu. Jak  Ty (nie dziecko) czujesz się pod jednym dachem z żoną, jeśli wiesz, co ona robi?

157 Ostatnio edytowany przez Maciej74 (2012-01-14 21:56:23)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Szamanko dzieki.

Co chce? Chce by bylo jak dawniej, gdzie mi bylo dobrze w malzenstwie, a takich chwil bylo sporo.... Chce byc szczesliwy, cokolwiek to oznacza, a obecnie jestem nieszczesliwy, urazony, obolaly, niesmiejacy sie, rozmyslajacy kazdy ruch, gest w domu, czekajacy na nieznane, patrzacego na synka ze lzami...)
Bylem 2 dni u mojego brata pomagajac mu w nowootwartej restauracji ( milo i cieplo w srodku, dobrze sie tam czulem. Tak na marginesie, tam przychodza do Ciebie ludzie
usmiechnieci, z intencja by miec mila chwile...). Dzis wrocilem, a zona prezent zegarek od kolegi od romansu na rece...esemesy z komorki, radosc, ze jutro wychodze z Davidkiem do kina-bedzie wolne miala.... Do tego pada snieg i jest mi bardzo smutne.
Jak sie mieszka pod 1 dachem? Naiwnie mysle, ze moze miedzy nimi nic nie bylo...ale jak sie czuje? Zle, wolalbym by jej nie bylo, a ja sam z synkiem w domu...

Z prawnikiem sie spotkalem, ale 1 pytanie co ja chce...Nie wiem jaki beda kolejne kroki, zona zdaje sobie sprawe, ze moze byc ze mna ciezko, ale w gruncie rzeczy nie mam sily walczyc 2 lata przed sadem o milosc zony... Na razie nic nie robie, bo trzyma mnie wizja, ze synek spi blisko mnie, jest poprostu w domu...

Odnosnie pozwu.... Hm, prawnik mowi, ze moge sie zdziwic co o mnie jest napisane w pozwie by byc skutecznym przed sadem....

Czasami mysle, ze to zl sen i jakby zona przyszla teraz i powiedziala wybacz i kocham Ciebie, od razu by wrocily sily i chec walki o zwiazek. Ale w gruncie rzeczy to utopia i sie ludze....

Szamanka jakie mam prawo jako ojciec? Wiem, ze to kwestia dogadania, ale zdrada nie ma wplywu na spojrzenie sadu na prawa rodzicielskie. A rozwod z winy zony to marna pociecha....

158

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Maciej...w sumie to Cię podziwiam. Walczysz mimo wszystko. Wybaczyłeś jedną zdradę , teraz patrzysz na kolejną. Sama m(iał)am różnego rodzaju przejścia z mężem, ale stawiając się w Twojej sytuacji...nie dałabym rady walczyć. Czasem myślę, że człowiek, który zdradził raz i zostało mu to wybaczone, zdradzi też kolejny i tak się też u Ciebie stało. Nie wiem czy jest sens , abyś walczył o żonę. Może lepiej zostawić ją z tym romansem, określić jasno Twoje stanowisko i nich się dzieje wola nieba. Ciężko jest myśleć o życiu bez niej-na pewno, ale myśleć wciąż o przyszłości z perspektywą kolejnych zdrad jest jeszcze gorszym rozwiązaniem.

159

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

..Podobno trwa to rok.. oby tylko rok ,mnie zajęło więcej czasu ,ale każdy przeżywa to inaczej.
Jeżeli ona go kocha to nie uwierzy w twoje słowa tylko w jego ,bo to on aktualnie jest jej miłością. Smutne ale prawdziwe ,dlatego mawiaja ,że miłość jest ślepa.Ja też walczyłam ale tylko się poniżyłam teraz tego żałuję.A w sadzie ,nie zawsze ten ,który jest niewinny wygrywa.Sąd może uznać ,że oboje jesteście winni zaistniałej sytuacji ,a wtedy wina będzie wspólna. Jeżeli chodzi o starsze dzieci one maja prawo same decydować kiedy chca spotykać się z drugim rodzicem . Pozdrawiam

160

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Liwia napisał/a:

Maciej...w sumie to Cię podziwiam. Walczysz mimo wszystko. Wybaczyłeś jedną zdradę , teraz patrzysz na kolejną. Sama m(iał)am różnego rodzaju przejścia z mężem, ale stawiając się w Twojej sytuacji...nie dałabym rady walczyć. Czasem myślę, że człowiek, który zdradził raz i zostało mu to wybaczone, zdradzi też kolejny i tak się też u Ciebie stało. Nie wiem czy jest sens , abyś walczył o żonę. Może lepiej zostawić ją z tym romansem, określić jasno Twoje stanowisko i nich się dzieje wola nieba. Ciężko jest myśleć o życiu bez niej-na pewno, ale myśleć wciąż o przyszłości z perspektywą kolejnych zdrad jest jeszcze gorszym rozwiązaniem.

Racjonalnie, nie ma juz sensu walczyc o zone... Poprostu czasami pokazuje ta ludzka czesc... No i troche nas laczylo...dam sobie spokoj tylko potrzebuje czasu i sil, ktorych nie mam. Poeinna sie wyprowadzic, bedzie lzej... Czeka, az syn pojdzie do przedszkola a potem....

Zastanawiam sie czasami, gdy przychodza meskie sily, co ja w takiej sytuacji powinienem ztobic? Z domu nie wyrzuce-) pozew sam zlozyc, szybko sie dogadac? Tylko wiekszosc mowi skoro ona odchodzi dlaczego ty masz cos robic? Niech ona dziala...tylko to ciezkie powietrze w domu....

161

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:
Liwia napisał/a:

Maciej...w sumie to Cię podziwiam. Walczysz mimo wszystko. Wybaczyłeś jedną zdradę , teraz patrzysz na kolejną. Sama m(iał)am różnego rodzaju przejścia z mężem, ale stawiając się w Twojej sytuacji...nie dałabym rady walczyć. Czasem myślę, że człowiek, który zdradził raz i zostało mu to wybaczone, zdradzi też kolejny i tak się też u Ciebie stało. Nie wiem czy jest sens , abyś walczył o żonę. Może lepiej zostawić ją z tym romansem, określić jasno Twoje stanowisko i nich się dzieje wola nieba. Ciężko jest myśleć o życiu bez niej-na pewno, ale myśleć wciąż o przyszłości z perspektywą kolejnych zdrad jest jeszcze gorszym rozwiązaniem.

Racjonalnie, nie ma juz sensu walczyc o zone... Poprostu czasami pokazuje ta ludzka czesc... No i troche nas laczylo...dam sobie spokoj tylko potrzebuje czasu i sil, ktorych nie mam. Poeinna sie wyprowadzic, bedzie lzej... Czeka, az syn pojdzie do przedszkola a potem....

Zastanawiam sie czasami, gdy przychodza meskie sily, co ja w takiej sytuacji powinienem ztobic? Z domu nie wyrzuce-) pozew sam zlozyc, szybko sie dogadac? Tylko wiekszosc mowi skoro ona odchodzi dlaczego ty masz cos robic? Niech ona dziala...tylko to ciezkie powietrze w domu....

Wybaczam, bo chce byc przy dziecku...

162

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Tak, rozumiem Cię jeśli chodzi o dziecko. Atmosfera też z pewnością jest nie do zniesienia. Swoją drogą-skoro ma kochanka-to po co Was "truje" obu, niech zacznie działać, a nie sama też się męczy.

163 Ostatnio edytowany przez Maciej74 (2012-01-15 15:02:10)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

No to po rozmowie... Peklo we mnie powiedzialem, ze powinna wyjsc z domu po tym co zrobila i po tych przykrosciach dla wszystkich... Ze jest zle powietrze i jest mi niedobrze... Nie wyjdzie bez dziecka  ( powiedziala) i po szeregu uszczypliwosci zaproponowalem rozwod z jej winy ( zgodzila sie), plan wychowawczy 50/50 i zostawiam po splacie zonie dom dla siebie ( dla dziecka, jego pokoj). W zamian dostanie szybki rozwod... Zastanowi sie, ale po rozmowie z adwokatem...
Boje to moje ulubione slowo- wiec boje sie, ze za szybko to idzie, tydzien po jej decyzji...nie wytrzymalem, skoro serce mi mowi inaczej, ale nie moge zniesc tego ciezkiego powietrza, tej niepewnosci, tego obrazu wysylanych po kryjomu esek itd, itp. Ktos Was w podobnej sytuacji napisal, ze zaluje, bo nie walczyl do konca....
Ja nic nie moga juz zrobic... Teraz czekam na jej ruch....
Szkoda....duzo zlego sie wydarzylo, za duzo zlych slow i emocji...

Rozmowa ciezka, zlosliwosci typu nie stanalem jako facet na wysokosci zadania, zmarnowalem 14 lat, zniszczylem ja jako osobe....itp. Straszne...

Nie wiem co dalej, czekam w zawieszeniu...

164

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

No to po rozmowie... Peklo we mnie powiedzialem, ze powinna wyjsc z domu po tym co zrobila. Ze jest zle powietrze i jest mi niedobrze... Nie wyjdzie bez dziecka i po szeregu uszczypliwosci zaproponowalem rozwod z jej winy ( zgodzila sie), plan wychowawczy 50/50 i zostawiam po splacie zonie dom dla siebie ( dla dziecka, jego pokoj). W zamian dostanie szybki rozwod... Zastanowi sie, ale po rozmowie z adwokatem...
Boje to moje ulubione slowo- wiec boje sie, ze za szybko to idzie, tydzien po jej decyzji...nie wytrzymalem, skoro serce mi mowi inaczej, ale nie moge zniesc tego ciezkiego powietrza, tej niepewnosci, tego obrazu wysylanych po kryjomu esek itd, itp. Ktos Was w podobnej sytuacji napisal, ze zaluje, bo nie walczyl do konca....
Ja nic nie moga juz zrobic... Teraz czekam na jej ruch....
Szkoda....duzo zlego sie wydarzylo, za duzo zlych slow i emocji...

wiem, ze duzo emocji w Tobie teraz...
ale:
nie wiem , czy to dobrze, ze to TY musisz sie  wyprowadzic, przemysl to jeszcze , czy nie zbyt pochopnie postanowiles? Zapytaj moze prawnika.
Dlaczego to Ty masz ponosic wszystkie konsekwencje praktycznie jej odejscia?To ONA odchodzi, to ONA "winna " jest tego calego stanu , to ONA powinna poniesc konsekwencje. NIE TY.

Praktycznie ulatwiasz jej.
Szkoda

165

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
pomaranczowa 1 napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

No to po rozmowie... Peklo we mnie powiedzialem, ze powinna wyjsc z domu po tym co zrobila. Ze jest zle powietrze i jest mi niedobrze... Nie wyjdzie bez dziecka i po szeregu uszczypliwosci zaproponowalem rozwod z jej winy ( zgodzila sie), plan wychowawczy 50/50 i zostawiam po splacie zonie dom dla siebie ( dla dziecka, jego pokoj). W zamian dostanie szybki rozwod... Zastanowi sie, ale po rozmowie z adwokatem...
Boje to moje ulubione slowo- wiec boje sie, ze za szybko to idzie, tydzien po jej decyzji...nie wytrzymalem, skoro serce mi mowi inaczej, ale nie moge zniesc tego ciezkiego powietrza, tej niepewnosci, tego obrazu wysylanych po kryjomu esek itd, itp. Ktos Was w podobnej sytuacji napisal, ze zaluje, bo nie walczyl do konca....
Ja nic nie moga juz zrobic... Teraz czekam na jej ruch....
Szkoda....duzo zlego sie wydarzylo, za duzo zlych slow i emocji...

wiem, ze duzo emocji w Tobie teraz...
ale:
nie wiem , czy to dobrze, ze to TY musisz sie  wyprowadzic, przemysl to jeszcze , czy nie zbyt pochopnie postanowiles? Zapytaj moze prawnika.
Dlaczego to Ty masz ponosic wszystkie konsekwencje praktycznie jej odejscia?To ONA odchodzi, to ONA "winna " jest tego calego stanu , to ONA powinna poniesc konsekwencje. NIE TY.

Praktycznie ulatwiasz jej.
Szkoda

Sorry moze zle pisalem, ja sie nie wyprowadzam. Zaproponowalem zonie, poprostu chce z tym skonczyc jest mi cholernie ciezko... Nie moge mieszkac w takiej atmosferze, z 10 kilo olowiu na duszy.... Dlatego zaproponowalem moje warunki, co mnie to kosztowalo juz pare siwych wlosow...

166 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-01-15 19:29:35)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Pomarańczowa ma rację. Dlaczego Ty będziesz schodził jej z drogi skoro ona ponosi większość winy, zdrada to zdrada. Wiem, że atmosfera tragiczna, z pewnością ciężka jak diabli, ale nie ustępuj jej tak łatwo. Masz gdzie mieszkać jeśli zostawisz jej dom?
Bardzo dobrze, że zdecydowałeś się na rozmowę. A to, że usłyszałeś to czy tamto to norma. Nie ma chyba ludzi, którzy rozchodzili by się w zgodnej atmosferze, przynajmniej, ja tak owych nie znam. Myślę, że i tak zaskoczona jest teraz Twoją postawa i z pewnością myśli....Swoją drogą na siłę nie masz co ratować, gdyby ona jeszcze tego chciała, ale nic na siłę.

Pisałeś na początku, że macie oboje raczej dość temperamentne charakterki, nie jest łatwo w takim związku...bo to wciąż walka, jak dwa koguty, walka nie wiadomo o co........-taka konkluzja smile

167

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Mówisz ,że zgodziła sie na rozwód z jej winy. Teraz ci tak powiedziała żeby mieć święty spokój ,ale po rozmowie z adwokatem może zmienić zdanie. Ja też usłyszałam wiele obietnic i przyżeczeń żeby on mógł dostac szybki rozwód ,a wyszło jak wyszło. Byłam głupia mogłam wszystkich obietnic rządac na papierze ,do dziś nie pozamykał wszystkich spraw. Może twoja żona jest inna bardziej honorowa i jej słowa nie będą rzucane na wiatr. Ja na twoim miejscu poczekałabym na jej ruch jeżeli tak bardzo jej zależy to niech składa pozew do sądu. To ty na sali sądowej powiesz ostatnie słowo. Powodzenia

168 Ostatnio edytowany przez Maciej74 (2012-01-16 00:20:24)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Liwia napisał/a:

Pomarańczowa ma rację. Dlaczego Ty będziesz schodził jej z drogi skoro ona ponosi większość winy, zdrada to zdrada. Wiem, że atmosfera tragiczna, z pewnością ciężka jak diabli, ale nie ustępuj jej tak łatwo. Masz gdzie mieszkać jeśli zostawisz jej dom?
Bardzo dobrze, że zdecydowałeś się na rozmowę. A to, że usłyszałeś to czy tamto to norma. Nie ma chyba ludzi, którzy rozchodzili by się w zgodnej atmosferze, przynajmniej, ja tak owych nie znam. Myślę, że i tak zaskoczona jest teraz Twoją postawa i z pewnością myśli....Swoją drogą na siłę nie masz co ratować, gdyby ona jeszcze tego chciała, ale nic na siłę.

Pisałeś na początku, że macie oboje raczej dość temperamentne charakterki, nie jest łatwo w takim związku...bo to wciąż walka, jak dwa koguty, walka nie wiadomo o co........-taka konkluzja smile

Sorry za niescislosc. Ja sie nie wyprowadzam, zaproponowalem jej wyprowadzke..

169

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Dzieki Wam wszystkim. Musze ten zwiazek w glowie zapomniec. Co chwile wychodza nowe fakty i zaczynaja byc stare sytuacje kryzysowe stawiane w innym swietle,.. Nawalila zona i wyrzadzila duzo zla i cierpienia...
Zaczynam chodzic od piatku na terapie ( zmieniam osobe), musze wrocic do zycia i zaczac sie usmiechac...
Kuriozalnie jako " twardziel" szukajacy odpowiedzi tylko w sobie -nigdy nie spodziewalem sie, ze dobra terapia beda mile slowa i dobre rady tutaj...

170

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

Musze ten zwiazek w glowie zapomniec

witaj,

mysle, ze zbyt wiele zadasz od siebie-chyba nie da sie zapomniec.
Jedyne , co mozemy , to poukladac sobie, probowac "przerobic" to wszystko,  "przezyc" ,
pozwolic temu w jakis sposob odejsc.
Ale to na pewno powie Ci terapeuta.

 

Kuriozalnie jako " twardziel" szukajacy odpowiedzi tylko w sobie -nigdy nie spodziewalem sie, ze dobra terapia beda mile slowa i dobre rady tutaj...

;-) chyba mam podobnie.

Czasami dobrze jest zrobic cos pierwszy raz

171

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Maciej74 uważam, że bardzo dobrze postawileś sprawę... ale myślę, że może sie nie zgodzić po rozmowie z adwokatem na rozwód z jej winy - bo to jednak ją mocno obciąża w razie czego. Może dopóki jest czas weź detektywa i niech zrobi gołąbeczkom kilka fotek, coby żona nie wycofała się z obietnic...

172 Ostatnio edytowany przez Maciej74 (2012-01-16 13:57:20)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Tendre77 napisał/a:

Maciej74 uważam, że bardzo dobrze postawileś sprawę... ale myślę, że może sie nie zgodzić po rozmowie z adwokatem na rozwód z jej winy - bo to jednak ją mocno obciąża w razie czego. Może dopóki jest czas weź detektywa i niech zrobi gołąbeczkom kilka fotek, coby żona nie wycofała się z obietnic...

Prawnik mowil, ze mejl i zona jego jako swiadek starcza... Zawsze mozna wziasc kolege od romansu i zlozenie zeznan pod przysiega...
Siostra jej tez ma rozwod z orzeczeniem winy i zyje-))
Dzisiaj czytalem dobry artykul, ze kobieta nigdy nie odchodzi ze zwiazku ( szczegolnie z dzieckiem), gdy nie idzie do kogos innego ( wykluczamy patologie rodzinne)....dlugi czas sie ludzilem, a dzis wiem, ze nie miala dylematow od dawna...

173 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-01-16 15:09:48)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

Dzisiaj czytalem dobry artykul, ze kobieta nigdy nie odchodzi ze zwiazku ( szczegolnie z dzieckiem), gdy nie idzie do kogos innego ( wykluczamy patologie rodzinne)....dlugi czas sie ludzilem, a dzis wiem, ze nie miala dylematow od dawna...

Nie maltretuj siebie tak...
Nie rozpamietuj. Przyjales do wiadomosci. Starczy.
Bo zwiekszasz tylko bol.

174

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

To prawda ,że nie odchodzi gdy nie ma do kogo . Obecna mojego ex zrobiła dokładnie tak samo ,ale to działa też w przeciwną stronę,panowie też są wygodni i odchodzą do nich.Z czasem zapomnisz ,ale czy wybaczysz. Tego żadna z nas ci nie zagwarantuje ,bo to nadal boli i przypomnia o sobie przy różnych okazjach. Święta ,rocznice i inne uroczystości potrafia nam dopiec ,poradzisz sobie w końcu nosisz spodnie. Przecież to podobno my jesteśmy słaba płeś ,a jakoś dajemy rade, życie przed tobą ,będzie dobrze.

175 Ostatnio edytowany przez Leon33 (2012-01-16 23:35:26)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Mam podobny problem. Niedawno żona oświadczyła że nie jest ze mną szczęśliwa że coś w niej się wypaliło i musi sobie wszystko przemyśleć. Jesteśmy po ślubie 7 lat mamy 3,5 letniego syna. Niedawno wprowadziliśmy się od teściów  do nowego domu na który pracowałem ciężko przez 6 lat. Nie mówię może trochę przez pracę zaniedbałem nasz związek,  ale w domu byłem zawsze po południu a potem wieczorem. Niedziele mieliśmy zawsze dla siebie. Dom był  celem i marzeniem (jak mi potem powiedział to był raczej moje marzenie i rodziców a ona raczej chciała gdzieś wyjechać). Ale wracając do meritum, coś się w niej wypaliło coś pękło. Ale w tym samym czasie zakochała się w gościu przez internet z zagranicy. Raz go spotkała w Polsce u koleżanki a potem pisali do siebie po angielsku bo chciała sobie go podszlifować, aż się w nim zakochała. Przyznała się do tego jak ją nakryłem. Powiedziała że się w nim zakochała i że za jakiś czas wyjedzie do niego za granicę i zabierze syna.  Mnie walnęło jak gromem, spokojny jestem więc nie krzyczałem tylko zapytałem co ze mną co z tym wszystkim. Odpowiedziała że to może być jej szansa na nowe życie na pracę (miała zawsze problem ze znalezieniem pracy a była ambitna) że jeśli nie spróbuje to potem będzie żałowała że niewykorzystała szansy. Prosiłem by przemyślała, dała nam szanse.  Wyszedłem z  bólem. Na drugi dzień to samo. 3 noce prawie nie spałem.  Zaplanowała najpierw  jechać do niego na pare dni ( zdradzi mnie wtedy na bank), potem za kilka miesięcy na miesiąc    na sprawdzenie, (na razie zaczyna pracę w Polsce na kilka 3-5 mcy- pewnie chce sobie uzbierać kasę na wyjazd) a potem na stałe już z dzieckiem. Nie wiem czy dobrze zrobiłem, dla złagodzenia atmosfery zgodziłem się na to (nie chciałem żeby synek teraz cierpiał). Minął tydzień mieszkamy dalej razem jak współlokatorzy, na zewnątrz nikomu narazie nic nie mówimy.  Nie chcę prowokować awantury żeby nie przyśpieszać wszystkiego, chcę jeszcze pomieszkać z synem. Ale z kolei nie wiem czy za jakiś czas nie będę sobie wyrzucał że nie walczyłem jak mężczyzna, sama może mi to zarzucić. A ona sobie z nim co wieczór  do późna rozmawia już nawet na głos przez skaypa. Sam się zgodziłem na to ale mnie trafia bo dalej ją kocham a oni sobie słodkie słówka szepczą i pewnie przyszłość planują, cały czas mam złudną nadzieję że nie wyjedzie na dłużej, że to tylko sen. Ale raczej na to nie wygląda.
Przynudziłem trochę. Co mam robić. Nie chcę żeby zabierała syna, czy bez mojej zgody może go wywieźć za granicę? Tamten pewnie nieźle zarabia to na adwokata bedą mieli. Z drugiej strony powinien być przy matce.  Co jeśli dojdzie do rozwodu. Dom jest pod hipoteką, wprawdzie kredyt nie taki duży ale jeszcze 9 lat. Nie chcę się z niego wyprowadzać, może kiedyś z kimś się zwiążę.
Ona w większości nie pracowała  90% środków była moja (faktury w większości są na mnie). Nie wiem zbierać jakieś dowody, robić jakieś zapiski, jakoś się przygotować na ewentualność rozwodu?

176

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

To samo....podobny przypadek, tez dziecko male...
1 nauka, nie buduj domu 2 nie wiem o co chodzi kobietom ( niektorym),  bo doba ma 24 h a potrzeby kobiety na 36h ( dziecko, sex, dom, praca, super tata, super kucharz i super finansista).
Przykro mi, przechodze przez to samo.... Niby sie sam winie, ale fakty mowia, ze bylo inaczej..,

177

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Jak przegladam naglowki z postami to faceci nie zasluzyli na szczescie... A u Nas mama sobie poradzi a dziecko za 15 lat spyta jak bylo w rzeczywistosci...

178

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Jak można postawić na szalę 6 lat jednak szczęśliwego małżeństwa naprzeciw znajomości przez internet, rozmawiają po angielsku a ona mówi na poziomie w miarę dobrze komunikatywnie. Wiadomo jest idealny bo o takim podobno marzyła, ale go nie zna nie przebywała z nim dłużej oprócz jednego spotkania jak się poznali. Po prostu nie ogarniam. Dzisiaj w nocy spała z włączonym laptopem i przez kamerki pewnie sobie zasypiali razem, nie chce wiedzieć co robili wcześniej a chyba to robili. Nie daję sobie z tym radę. A nie chcę robić awantury bo będzie atmosfera nie do zniesienia, albo za chwile on przyjedzie po nią.

179 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2012-01-17 10:55:28)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Leon,zona nie może zabrać dziecka za granice bez Twojej zgody,tego faceta zna tylko wirtualnie, facet dziecka nie zna, nie zgadzaj się.
Żona jest w amoku, nie dotrzesz do niej ale nie możesz na to wszystko bezczynnie patrzec.
Niech wie,że jak wyjedzie, to nie ma powrotu, ta sytuacja , która jest teraz z romansująca na Twoich oczach zona, jest dlatego,że na to powoliles,może pod wpływem ogromnego szoku, chce wyjechać? niech jedzie, ale niech wie ,że pali za soba mosty.
Żona jest tak nakrecona,że jest gotowa zostawić malutkie dziecko i wyjechac, taki uklad może sie zmienic za parę miesiecy bo co innego sama kobieta co innego matka z dzieckiem, Ty musisz być tu myslacym rodzicem, dziecko zostaje z Toba.
Żona totalnie Cie nie szanuje, jeżeli nie zabierzesz jej gruntu spod nog, będzie sobie coraz więcej pozwalać a Ty zameczysz sie.
Maciej podałes dobra decyzje, zawalcz o jak najlepsze warunki dla siebie jeżeli zona sie zgadza, jak się ocknie, może zmienić zdanie.

180

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Ona wie że nie ma powrotu mimo wszystko chce zaryzykować,  bo ze mną się wypaliła. (najpierw wyjedzie na kilka dni bez syna, potem na miesiąc też bez niego a potem jak będzie ok. to zabierze i jego także nie jest wariatką, ale jak ją mogę na siłę zatrzymać. Fakt różnimy się ja jestem raczej domatorem i nie mam dużych wymagań, ona podobno do tej pory tłumiła swoje pragnienia wyjazdów nowych wrażeń, nauki języków. Zmieniła się i tez to widzę. Ja wiem życie tutaj ze mną to nie będzie bajka, nie zarabiam za wiele wystarczy na rachunki i życie, ona ciągle nie może znaleźć pracy. Jeśli wyjedzie to sądownie może uzyskać prawo do zabrania dziecka? Jeśli ona znajdzie pracę a nawet on  ją na przykład zatrudni. Tego się boję bo potem może mi utrudniać kontakt z synem. A to dosyć daleko to i tak będzie ciężko się z nim widywać.

181

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

moim zdaniem powinnes walczyc o swoje malzenstwo ale ona tez musi chciec utrzymac ten zwiazek.ja tez mam 35 l 4 letniego syna roznie miedzy nami bylo ale staram sie utrzymac to wszystko w ryzach mimo tego ze oboje mamy wciaz pod gorke finansowo moze bieda nas bardziej laczy i dziecko.takze usiadz z partnerka porozmawiaj moze dowiesz sie czegos wiecej na temat tego co ja trapi i przedewszystkim musisz sam wierzyc w to co robisz zycze ci powodzenia.

182

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Mnie tez sym trzyma i mozliwosc bycia z nim dlugo. Widzac jak wstaje, jak sie kladzie spac....
Bardzo bym chcial by bylo dobrze bysmy sie zblizyli i dal szanse,  ale nie mam juz argumentow, rozmowy byly a decyzje podjela zona... Czekam jeszcze cierpliwie, moze cud nastapi...
Pilka jest po stronie zony, czy w prawo czy w lewo...

Leon 33, absolutnie Ciebie rozumiem. Przechodze przez to samo....3maj sie

183

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Leon ,żona chce ci na razie zostawić syna ,bo to wygodne dla niej wyjście. Małe dziecko nie będzie im niczego komplikować, będę się sobą cieszyć ,napajać. Która matka zostawia dziecko i wyjeżdza do kochanka tak go nazwijmy? Wiele tu takich nie znajdziesz. Może później kiedy już się zaklimatyzuje to zapomni o dziecku lub też za nim zatęskni.Przecież teraz zostawia małego dla twojego rywala.Jest ambitna sam pisałes więc powinna też wiedzieć co jest dobre dla dziecka a ona trochę się zatraciła w tej swojej nowej miłości.Pozdrawiam.

184

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Właśnie mailujemy do siebie:
od niej
"Hej....przepraszam Cię wszystko.....wiem ze
nie jest Ci łatwo dlatego tez postanowilam sie przeniesc do innego pokoju.
Staram sie robic wszystko zeby Cie nie urazic, ale nie chce Ci robic
zbędnych nadziei.....zawsze bede Cie kochać, ale cos we mnie umarło a ja
nie wiem co i dlaczego, a Ty dopiero teraz rozumiesz pewne rzeczy, ale i
tak nie do końca.
Ale uwierz mi tez nie jest łatwo, bo moje
zycie wywrocilo sie do gory nogami.
Najgorsze jest to, że Ty teraz zachowujesz
sie dziwnie, patrzysz na mnie tak dziwnie,....i ja wiem ze masz prawo byc
na mnie wsciekły, ale zastanow sie dlaczego nie jestes, przyjąłeś to do
wiadomości. Wydaje mi sie ze tak dobrze to znosimy, bo w obojgu nas cos
sie wypaliło.
Powiem Ci jedno....czuje sie cholernie
winna...Ty jesteś nieskomplikowanym człowiekiem i byc moze  nie masz duzych potrzeb,
a ja jestem chyba zajebiscie pokrecona i bede sie smazyc w piekle.
Przepraszam......."

Narazie nie mówi nic konkretnie o wyjeździe unika tego.

Mail odemnie:
Kochanie mamy mocne fundamenty, jesteśmy małżeństwem, mamy za sobą kilka jednak
szczęśliwych lat,  przetrwajmy to, różnimy się bardzo ale kiedyś się
uzupełnialiśmy, nas też coś połączyło, pamiętaj że ja zawsze
będę twoim wsparciem.


" No i widzisz...obiecałes mi ze na razie tak to zostawimy ale
dalej nie rozumiesz.......poza tym musisz troche odseparowac sie ode mnie
bo chyba za badzo sie uzależniłeś....nie byłeś kiedyś taki......
> > zastanów sie czy te lata rzeczywiście były tak
szczęśliwe???? A co ja moge wiedziec o szczęściu jak całe życie
siedze w domu, albo bez pracy, albo w ciąży i z dzieckiem......chce
czegoś innego przynajmniej na razie.......
> > Przez całe małżeństwo jedyne co mi wyszło to syn i chce to
teraz zmienić....

185

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Jakby moja zona zostawila mi dziecko, bylbym szczesliwy, bo bym tej odpowiedzialbosci nie odmowil i byl pozniej dumny....

186

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Jednak baby też są pokręcone yikes

Swoją drogą Leon, może tymi mailami woła, żebyś walczył. Już sama nie wiem. Siedziała długo w domu, nie była między ludźmi i może to ją jakoś zmieniło. Absolutnie nie usprawiedliwiam jej, bo to, że ma takie a nie inne plany jest dla mnie nie do usprawiedliwienia. Kochanek na odległość i to jeszcze na Twoich oczach?! Szok! Moim zdaniem nie powinieneś na to absolutnie pozwolić, bo ona naprawdę będzie pozwalała sobie na więcej i więcej. Bądź facetem i ustal jasne zasady, ona jawnie wchodzi Ci na głowę i tym samym nie ma do Ciebie za grosz szacunku. Pisze, że Cię kocha-może woła o Twoją walkę o Was, ale może usprawiedliwia się sama przed sobą i chce mieć jednak drogę powrotu otwartą. Nie widzę jednak w niej prawdziwego uczucia. Kobieta, która kocha w taki podły sposób nie postępuje, czy się wypaliła, czy nie wiem co tam jeszcze. I nie walcz na siłę, nie poniżaj się....gra nie warta świeczki na przyszłość (wiem co piszę).

187 Ostatnio edytowany przez Leon33 (2012-01-18 00:39:08)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Nie wiem co mam robić. Źle chyba zrobiłem że  w piatek się zgodziłem na tymczasowy rozejm, każdy zajmuje się swoimi sprawami, a zachowujemy się normalnie, tzn ona sobie może z nim gadać , przynajmniej chwila spokoju a nie ciągłe klepanie w klawiaturę się może wyśpię. Nie wiem co to da jak jej np odetnę internet, pojedzie do koleżanki. Będą smsować. Zablokuje konto....  Wtedy będzie kwas  bo znowu zmieniam zdanie. A w tym momencie ona jest zdecydowana że każdy idzie w swoją stronę, tylko mieszkamy razem i razem opiekujemy się synem. A jej na siłę przy sobie nie zatrzymam. Chyba chcę mieć święty spokój i będzie co będzie. Bo wyprowadzać do rodziców się nie chcę, a ona też się nie wyprowadzi, będziemy się tylko zrzerać i tępić, tylko dziecko na tym ucierpi a potem i tak wyjedzie, tylko to przyśpieszy. Niech sama zdecyduje, ja się będę starał być przykładnym ojcem i mężem. A jak tego nie doceni to niech spada.  Od lutego zaczyna pracę na zastępstwo więc na parę miesięcy raczej nie wyjedzie na dłużej. Ja się zorientuję u prawnika jakie ma szanse na uzyskanie zgody sądowej na wywóz dziecka. Jeszcze nie wiem co zrobię przeczekam chyba weekend bo mamy imprezę u znajomych i pójdziemy jako "przykładne" małżeństwo. Podobno wiele takich. A ja zmieniam swoje życie muszę zadbać o siebie, swoje przyjemności bo do tej pory koncentrowałem się tylko na rodzinie. Może spotkam kogoś na swojej drodze wartego pokochania, a jak nie to będę singlem.
A tak wogule to dzięki za wsparcie, bo nawet z tego wszystkiego na żywo nie mam z kim pogadać bo  wspólnych znajomych nie chcę na razie o niczym informować, może się poukłada.

188 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2012-01-18 11:31:30)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Dobrze robisz Leon, odetnij sie, ona zachowuje sie jakby tu była pepkiem swiata, totalny egoizm.
Cokolwiesz zrobisz i tak znajdzie sposob by sie skontaktowac z tym facetem, odcieła sie od ciebie by mieć spokoj i spokojnie romansować, z drugiej strony to lepsze niż awantury w domu.
Z tej rozmowy widać, że zona zaniepokoiła sie Twoja postawa,bo  wszystko lepsze od obojetności, no ale już sie uspokoila, wszystko w porzadku ale nie drażnij jej rozmowami o Was, bo takij rozmowy nie ma. Tak zrozumialam ten dialog.
Może to formulka, ale skup sie na sobie, też gdzieś wychodź, niech sie niepokoi a co.
Jest taka wspaniała ale dziwne,że a tej Polsce nikt sie na niej nie poznał, jej decyzja bylo pozostanie w domu z dzieckiem, mogła wrócić po macierzyńskim do pracy jak większość z nas, inwestować w swój rozwoj i najwyraźniej zgłupiala z nudów i nadmiaru czasu a przecież jest stworzona do wyższych celów.Ten facet nieźle jej zamącił w głowie.
Nie jesteś winny temu co się stało, nawyraźniej nie dojrzała do roli matki i zony, wie,że kochasz za bardzo i to wykorzystuje.
Nie pociagniesz sam tego małrzeństwa, bo z kim chcesz walczyć z nią o nią? Sama musi tego chcieć.
Jeżeli wyjedzie ( w co bardzo watpie) dziecko będzie jej tam kulą u nogi bo jak zapewni dziecku opiekę, tam nie jest wcale tak rozowo a facet szybko bedzie mial dosć utrzymywania cudzego dziecka, mądra matka to wie, chyba,że jest zdolna porzucić dziecko na lata.
Na razie skup sie na sobie, na ten moment po tym jak sie zachowuje, właściwie nie masz jej więcej nic do powiedzenia.
I zona ma racje ,że w Tobie cos peklo, serce Ci peklo, nie zdaje sobie sprawy jak powoli zabija Twoją milosc.

189

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Tak jest Leonie! Zacznij dbać o siebie, wychodzić, niech żonka widzi, co traci (lub nie)! W każdym razie myśl o sobie i o dziecku, a ona niech robi co chce!

190

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Rano znowu było ciężko po słabo przespanej nocy, do południa w pracy doły ( wszyscy naokoło szczęśliwi małżonkowie dzieci i te sprawy a ja siedzę jak na igłach bo mi zazdroszczą pięknego domu, fajnej żony i mądrego synka, aż mnie zatyka jak myślę jak jest naprawdę, a jak było jeszcze miesiąc dwa temu) po prostu czasem wydaję się że to zły sen. Po południu obojętność,  wieczorem wściekłość (tak mnie podminowało że miałem ochotę się  wydrzeć,  przeciąć kable od neta, ale mi przeszło ( po co mi to) nie miałby też dostępu do netu. Przez to wszystko chodzę struty i chyba wszyscy to widzą, narazie mama mnie zaczęła wypytywać co się dzieje. A ja nie mogę im narazie powiedzieć że prawdopodobnie ich jedyny wnuk wyjedzie za granicę, chyba by im serce pękło, ale pewnie i tak to się wydarzy. Nie wiem, może narobić szumu o tym wszystkim u teściów i rodziców. Ale co to da, ona jest uparta i ma wsparcie koleżanek. Najgorsze że z teściami jestem dosyć zżyty i jesteśmy teraz po sąsiedzku, oni i rodzice dużo nam pomogli, po tym wszystkim jak się zachowywać. Będzie to dla nich duży zawód. Szlak mnie trafia jak pomyślę ile ona osób skrzywdzi.

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Leonie kochasz żonę? Odpowiedz sobie szczerze na to pytanie. Jeśli tak, walcz póki nie jest za późno.
Ktoś napisał, że baby są pokręcone - jesteśmy inne i ja ten stan wypalenia doskonale rozumiem.
Każdy związek przechodzi kryzysy, nikt nie jest doskonały.
Ja też jestem zdania, że jej mail to wołanie - walcz o mnie.
Dałeś jej wolną rękę - wiesz jak ona to odbiera? Myślę, że wcale nie byłam tym zachwycona, zdołowałeś ją, pewnie płakała w poduszkę że nawet zazdrosny nie jesteś. Jeśli ją kochasz, jeśli zależy Ci na związku z nią i na ratowaniu rodziny nie odsuwaj się, rozmawiaj.
Spokojnie powiedz co czujesz. Nie mailem, powiedz jej to w oczy. Zrób herbatę i pogadajcie. Zapytaj co on jej daje, co takiego daje jej facet z netu, czego Ty nie możesz jej dać? Bo jak rozumiem, nie o sex (jeszcze) chodzi.
Sama o mało nie rozwaliłam wiele lat temu swojego związku, chociaż jakiegoś konkretnego faceta w tle nie było. Pracowałam wtedy w domu, zajmowałam się dzieckiem, domem, dusiłam się. Mąż jeździł po świecie (zawodowo), rozwijał się, realizował swoje pasje i zachcianki  a we mnie rosło poczucie krzywdy. Myślałam ile dla nas poświęciłam. Czułam się jak ptak zamknięty w złotej klatce.  Pewnego dnia coś we mnie pękło, powiedziałam mu że go kocham ale nie jestem z nim szczęśliwa, że chcę rozwodu bo tak dalej nie dam rady żyć.  Rozpłakał  się, pierwszy raz w życiu widziałam jak płacze. Zaczęliśmy rozmawiać po raz pierwszy od dłuższego czasu. Żyłam w przekonaniu, że mnie nie kocha, że moje potrzeby dla niego się nie liczą a tym samym nie liczę się ja. 
Od tamtego czasu wiele się zmieniło, skończyłam studia, zrobiłam prawo jazdy, chodziłam na kurs angielskiego, znalazłam inną pracę. Zaczęliśmy też częściej spędzać czas poza domem, mam pasje, które rozwijam - to właśnie on mi pokazał że warto je mieć, że bez własnych zainteresowań życie jest bezbarwne. Każde z nas ma swoje terytorium i staramy się na nie wchodzić. Od tamtego czasu minęło ponad 10 lat ale oboje zrozumieliśmy, że wspólne życie to nie tylko radości, ale też smutki, troski dnia codziennego, wzajemne wsparcie i ogromna sztuka kompromisu.  Myślę, że dużo się od siebie nauczyliśmy. Wiem że w trudnych chwilach mogę liczyć na niego, on wie że może liczyć na mnie.  Kiedy zachorował, pewien lekarz  w szpitalu powiedział mi coś niesamowitego - widać, że jesteście ze sobą silnie emocjonalnie związani, poradzicie sobie. I poradziliśmy.
Dzisiaj jestem szczęśliwa, realizuję się zawodowo, finansowo też jestem niezależna. W dużej mierze to jego zasługa. Czuję się spełniona jako matka, partnerka. Czasem mi tylko wstyd, że tak dramatyzowałam.
Przestałam też mówić "mój syn", zamieniając na "nasz syn". Drobiazg, ale jaki istotny.
Nasz syn wyjechał już na studia, oboje dawno  temu uznaliśmy że on to najpiękniejsza sprawa jaka nam się w życiu przytrafiła.
I że to iż dzisiaj jest świetnym facetem to zasługa nas obojga. Myślę, że młody  miał szczęśliwe dzieciństwo i będzie potrafił stworzyć udany związek.
Mój mąż ma klasę, nigdy mi nie wypomniał tamtej historii sprzed lat. Daje mi dużo swobody, nigdy niczego nie zabraniał, nie krytykował moich poczynań. Czasem coś spokojnie wyperswadował. Czy mnie kiedyś zdradził? Nie wiem, nigdy nie pytałam, ufam mu. Nawet jeśli to zrobił, to nigdy nie dał mi powodów bym czegokolwiek się domyślała.  Nigdy też nie zapytał czy rozmowy przez net z którymś z moich znajomych mają podłoże erotyczne. Nie sprawdza, nie szpieguje. Jesteśmy ze sobą ponad  20 lat. Miałam ogromne szczęście - spotkałam na swojej drodze tego jedynego. Dawno namiętności przygasły, pojawiły się inne emocje ale oboje jesteśmy szczęśliwi. Gdy wyjeżdża wciąż tak samo za nim tęsknię, tak samo mi go brakuje jak przed laty.
Pewnie gdybym wtedy nie walnęła przysłowiową pięścią w stół to moje małżeństwo by się rozpadło. Na pewno znalazłabym kogoś kto mnie rozumie, akceptuje i wmanipuluje w romans. Zmęczona, sfrustrowana kobieta jest łatwym łupem. 

Mnie trochę przerażają dzisiaj młodzi ludzie, bo o ile internet bywa z jednej strony dobrodziejstwem to z drugiej strony jest to bardzo płaskie medium, za pomocą którego wcale wbrew pozorom nie jest łatwo się komunikować. Bo ludzie przez sieć nie rozmawiają, jedynie się komunikują. Czy za pomocą klawiszy można przekazać uczucia, emocje? Jak łatwo zmieniają partnerów, jak często, ja szybko rozpadają się młode małżeństwa. Nie pisz do niej maili. Pogłaszcz po głowie, przytul i rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj. Nie wytykaj, nie oskarżaj, nie wypominaj. I spróbuj wybaczyć. Większość kobiet myśli, że facet to wróżka która sama się domyśli o czym marzy dama jego serca.
Zastanawiam się gdzie Wy drodzy panowie jesteście gdy żony klepią w klawiatury laptopów?? Pewnie klepiecie we własne...

I w Twojej historii zastanowiło mnie coś jeszcze - lekkomyślność małżonki. Co ona wie o tym facecie, kim on jest? Jakie są jego prawdziwe intencje? Troszkę ją możesz nastraszyć. Obcy kraj, obcy ludzie, nowa sytuacja, dziecko - jak ono się tam odnajdzie?
To też Tobie poddaję pod rozwagę. Nie znasz tego człowieka, nawet nie będziesz miał wpływu na to jeśli zechce skrzywdzić ją albo dziecko. Będziesz bezradny.

Rozpisałam się, ale wyglądasz na porządnego faceta. Powiem Ci tylko to samo co mojemu bratankowi, gdy rozstał się z narzeczoną.  Kochasz ją? Czujesz że to ta jedna jedyna? To walcz chłopie z całych sił, na cokolwiek, miecze, szpady, ołówki czy klawiaturę.
Pokaż jej Leonie  że jesteś facetem, pokaż jak bardzo Ci zależy i ile dla Ciebie znaczy. To ona Cię wybrała, wyszła za Ciebie, urodziła Ci dziecko. Kochała. Być może to Ty jesteś tym rycerzem na białym koniu, tyle że ona jeszcze o tym nie wie.

Powodzenia.

192

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Maciej 74,
jak sobie radzisz?

193

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Ciezko, jestem od poniedzialku na szkoleniu, dzis wracam do domu-i sie obawiam wracac do wlasnego domu...-(
4 dni pracy poza domem plus mile wieczory z fajnymi ludzmi byly ok, ale dzis i jutro plus weekend zmierze sie znow z ciezkim powietrzem...
Dziwne, bo zona sie super pilnuje, dzis wychodzi i wysylam mi dw kopie zaproszenia z pracy... Nie chce moze ranic. Coz czekam na jej stanowisko odnosnie Nas... A
Na weekend chyba wyjade z synkiem, nie chce mi sie w domu siedziec i ja zbyt czesto widziec...
Chcialbym juz miec to za soba, bardzo sie mecze i ta niepewnosc mnie zabija-(
W przeciwienstwie do Leona, nie mam juz argumentow, nic nie moge zrobic, a nie chce sie ponizac... A noja zona jest juz myslami gdzie indziej...
Dzieki pomaranczowa

194 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-01-19 12:53:35)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

Ciezko, jestem od poniedzialku na szkoleniu, dzis wracam do domu-i sie obawiam wracac do wlasnego domu...-(
4 dni pracy poza domem plus mile wieczory z fajnymi ludzmi byly ok, ale dzis i jutro plus weekend zmierze sie znow z ciezkim powietrzem...
Dziwne, bo zona sie super pilnuje, dzis wychodzi i wysylam mi dw kopie zaproszenia z pracy... Nie chce moze ranic. Coz czekam na jej stanowisko odnosnie Nas... A
Na weekend chyba wyjade z synkiem, nie chce mi sie w domu siedziec i ja zbyt czesto widziec...
Chcialbym juz miec to za soba, bardzo sie mecze i ta niepewnosc mnie zabija-(
W przeciwienstwie do Leona, nie mam juz argumentow, nic nie moge zrobic, a nie chce sie ponizac... A noja zona jest juz myslami gdzie indziej...
Dzieki pomaranczowa

Wyobrazam sobie , jak to ciezko ...
Bo powroty do domu to zawsze cos takiego...jakby to powiedziec...intymnego.Wracasz "Skads" -"Dokads".

Na pewno myslisz, ze zeby to wszystko wytrzymac,musialbys byc z zelaza.
Ale tak nie jest.
Uzbroj sie ( na wlasne potrzeby ) w jakis pancerz.

http://www.youtube.com/watch?v=jeV6q_5stP0&list=FLFn5OPTUKYeVXO8srui3uYA&index=43&feature=plcp

Dobrze robisz, wyjezdzajac z synkiem.Tylko tak dalej, wychodz, gdziekolwiek, na plac zabaw, czy do pralni chemicznej -egal- zajmuj swoje mysli NIM.

Nie ponizaj sie . Dobrze.
Przetrwasz to!

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Maciej trzymam za Ciebie kciuki. Nie wyobrażam sobie nawet jak musi być Ci ciężko.

Myślę, że dla dobra dziecka powinieneś być silny, dzieci wyczuwają wszystkie złe emocje. Jeśli nie będziesz dawać rady, myśl o nim i o tym, że znosisz to wszystko też dla niego. Znam blisko parę, która również rozeszła się z powodu romansu małżonki, jednak dotarło do niej jak bardzo dziecko cierpi bez ojca. Trochę to trwało, ale przestała mu utrudniać kontakty z synem. Rozstali się jak mały miał 4 lata, teraz ma 12 i super relacje z ojcem, bardzo często spędza u niego czas po szkole, weekendy, wakacje, mimo że tatuś ma już inną partnerkę. Jej nie wyszło ani z tamtym gościem ani z następnym, mam wrażenie że to taki typ  kobiety która do końca życia będzie szukać tego wymarzonego faceta. Wtedy jeszcze się przyjaźniłyśmy, znałam dobrze też jej męża i sprawę z obydwu stron. Wydawało mi się, że można to posklejać. Pewnie by się udało, ale pewnego dnia on nie wytrzymał, uniósł się, wybuchnął i powiedział rzeczy, których żałował. Ona twierdziła, że ten romans jest wydumany bo poza kilkoma wspólnymi wyjściami i rozmowami nic nie było. Że coś się wypaliło, coś się skończyło.
Spędzaj jak najwięcej czasu z synkiem, wspólny wyjazd to świetny  pomysł. On musi czuć, że go kochasz, że zawsze będziesz przy nim, że zawsze będzie mógł na Ciebie liczyć.
Dobrze, że chodzisz na terapię, na pewno pomoc psychologa Ci się przyda. Mówiłeś żonie, że korzystasz z pomocy terapeuty? Że sobie nie radzisz z tym co Ci robi?

Ja bym na Twoim miejscu poszukała dobrego prawnika. Właściwie z Twoich postów wywnioskowałam, ze żona chyba do końca nie wie czego chce. I chociaż mówi o rozwodzie być może zmieni zdanie, ale jednak musisz się liczyć z tym że do rozwodu dojdzie. Niestety rozstanie w sądzie to bitwa, z którą sam możesz sobie nie poradzić. Mądry, doświadczony w podobnych sprawach adwokat rozjaśni na czym stoisz, jakie masz szanse. Pytaj o wszystko. Odnoszę wrażenie, że mówienie o problemach przynosi Ci ulgę. Idziesz niestety na wojnę i musisz się do niej dobrze przygotować by wygrać jak najwięcej dla dziecka i dla siebie.
Świetnie, że masz oparcie w najbliższych. Ciekawi mnie też jaka był reakcja jej rodziny? Pisałeś, że jej siostra się rozwiodła, na pewno teściowie przeżywają szok na wiadomość, że druga córka również chce się rozwieść.

Bądź silny dla siebie i swojego syna. Powodzenia.

Posty [ 131 do 195 z 335 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024