Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Strony Poprzednia 1 2 3 4 37 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 2,370 ]

66

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

A ja dodatkowo polecam:
Patty McConnel, "Po deszczu jest słońce" - poradnik terapeutyczny dla dzieci alkoholików
Bryan E. Robinson i J. Lyn Rhoden, "Pomoc psychologiczna dla dzieci alkoholików" - bardzo dobra, napisana normalnym ludzkim językiem
Timmen, Rutzky, "Czas uzdrowić swoje życie. Poradnik dla DDA" - to taki trochę poradnik do autoterapii, są tam różne ćwiczenia do samodzielnej pracy nad sobą

Bardzo dobrze, że jest ten wątek. Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2011-12-13 23:09:43)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
Malwina69 napisał/a:

Boże jak cięzko żyć z takimi doświadczeniami... nie wiem czy terapia jest w stanie pomóc.. może trochę.. ja sobie wręcz nie mogę wyobrazić jak mozna byc takim rodzicem... alkohol.. hmhmmh  wtedy łatwiej wytłumaczyc wszystko,prawda? wiadomo chory człowiek więc zachowuję się tak a nie inaczej.. wytłumaczalne.. ale nie pijący kat nad dzieckiem???? jakim trzeba być człowiekiem?.. kiedys przeczytałam wstrząsająca książkę " Dziecko zwane niczym" wstrząsnęła mną ogromnie.. autorem jest bohater.. ..to dziecko.. które matka odrzuciła i znęcała sie i psychicznie i fizycznie.. zakłamani.. jestesmy z Tobą...

Tak jest ciężko Malwino69, smutnamonia i shedir bo bez terapii u naprawdę dobrego psychologa nie da się wykorzenić z człowieka tego nad czym "pracowali" ciężko latami najbliżsi: poczucia że jest się kimś gorszym, właściwie nikim dla najbliższych, że możesz się starać żeby cię szanowali a to i tak nic nie da. Ja do dziś wiem, że liczą się tak naprawdę tylko z moją siostrą i do niej żywią normalne uczucia. Czasami widzę jak normalnie z nią rozmawia mój ojciec, jak pojawia się ona jest kimś kogo nigdy nie miałam i mieć nie będę, może trudno w to uwierzyć ale mój ojciec nigdy ze mną nie rozmawia i nie rozmawiał: rozkazywał, do swojego wnuka a mojego19 letniego syna też normalnie się zwraca.......nawet się śmieje. To wszystko jest jakieś dziwne. Matka rozmawia ale oschle bardziej jak strażnik więzienny.......dlatego wiedząc że już to nigdy się nie zmieni, pogodziłam się ze swoim losem..... dobrze, że chociaż mój syn ma Dziadka jak ja nigdy ojca nie miałam i mieć nie będę. Ja w ogóle nie wiem czemu tak jest......Tak naprawdę to ja im dałam najwięcej dobra, bo tylko ja im tyle nasłużyłam się....tak uważam że traktowali mnie nie jak dziecko a jak niewolnika do bicia i wyzywania, gdybym piła, brała narkotyki nie wiem....może wtedy bym ich zrozumiała...Jedno jest ciągle dla mnie straszną zagadką, czemu tak mnie traktowali i traktują???? chyba już nigdy nie poznam odpowiedzi...są najdziwniejszymi ludźmi jakimi w życiu znałam inni ludzie mając taką córkę przynajmniej chociaż byliby dla niej mili z samej wdzięczności. Moja siostra i mój syn są do nich oschli i ich traktują dobrze....Już nawet nie chce mi się tego zmieniać. Mogą mnie już tak traktować do końca swoich dni.....i tak zawsze będą mieli mnie w du..e nawet gdybym na rzęsach stanęła.

68 Ostatnio edytowany przez nikandra (2011-12-14 00:58:47)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
zakłamani napisał/a:

ja też dołączę....mimo że ojciec nie pił ani matka, mimo że z zewnątrz była to Rodzina jakich wiele, "normalna"..................

zakłamani nawet nie wiesz jak wiele mamy wspólnego;)
Potraficie o tym pisać ,ja do dzisiaj się wstydzę i do dzisiaj noszę piętno tego co wydarzyło się w moim dzieciństwie.
Uchodzę może za dziwną,inną i mało kto mnie rozumie...już się przyzwyczaiłam.
Mam małe grono znajomych,nieufność,dystans do ludzi i inne spojrzenie na świat,życie- pewnie jest przyczyną ,że ludzie się do mnie nie garną, a o co ja z resztą nie zabiegam.
Tu na Forum jest mi w miarę dobrze smile
Tu gdy miałam i mam problemy szukam odpowiedzi które mi pomogą choć trochę się do nich zdystansować/zrozumieć.
Nie które z Was potrafią o tym co przeszłyście napisać...ja nie potrafię myśli skupić na tyle aby choć jedno sensowne zdanie złożyć...tyle tego było,że gdy zaczynam myśleć wszystko pcha się na raz.
Nauczyłam się ze swym bólem żyć,choć przychodzą czasem chwile zadumy nad tym co było ,co jest...i co będzie.
Wtedy robi się ciężko,lecą łzy...choć już tyle lat minęło a to nadal tkwi i zatruwa życie.
Wcześnie byłam zmuszona dorosnąć,wcześnie stać się nie zależną..podobnie jak zakłamani
A to wszystko w na pozór "normalnej" rodzinie hmm

69

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
konstantynopolitanczynka napisał/a:

Mareno, wow. Gratuluję. Wykonałaś ogrom pracy nad sobą. Pomimo błędów, które popełniłaś w młodości potrafiłaś z nich wyciągnąć wnioski i zacząć żyć na nowo. Widać masz dużo siły w sobie. Też bym tak chciała. Jeśli mogę spytać, jak długo zajęło Tobie całkowite przejście terapii? Kiedy nastąpił moment, że wiedziałaś, że wyniosłaś z terapii odpowiednią "mapę życia"?

Kochana, w różnych formach terapii uczestniczyłam około trzech lat, ale nie mogę powiedzieć, że po tych latach wyszłam odnowiona i gotowa do nowego życia. To był proces, a nawet nadal jest. I pewnie będzie do końca mojego zycia. Bo rózne schematy z dzieciństwa pojawiają się w różnych momentach życia. Tylko ja już wiem skąd się to bierze i potrafię to zakwestionować. Mam do siebie dystans wynikający z wiedzy o problemie. Można powiedzieć, że stałam się ekspertem od swojego poplątania i potrafię nacisnąć pedał hamulca, gdy się zapędzam w mroczne klimaty. STOP, to nie jest zdrowe!

Terapia pozwoliła mi odpłakać i wyrazić zamknięte we mnie emocje, wyjść na zero, ale "mapę zycia" musiałam stworzyć sama. "Puścić" stare schematy, otworzyć się na innych ludzi, na ich doświadczenie, uczyć się, ZAUFAĆ, porównywać, próbować innych słów, innych sposobów. Bo dowiedziałam się w terapii, że można zyc inaczej, że można to NOWE odkryć, jesli zaufa się  wrazliwości dziecka zamkniętego w "ciemnej komórce". Jego  pragnieniom i potrzebom. Jeśli zaopiekuję sie tym dzieckiem w sobie , pozwolę mu na wyrażenie siebie. Byłam takim dzieckiem w wieku trzydziestu paru lat, wtedy zaczęlam sie uczyć, poznawać świat, dojrzewać, bawić się, chociaz tak naprawdę sama miałam wtedy małe dzieci. Przez kilka lat robiłam dla siebie to co lubią dzieci. Jeździlam do parku rozrywki i szalałam na karuzeli razem z moimi dzieciakami, zaspokajalam swoje potrzeby z lat dziecięcych, gdy byłam smutna i "nad wyraz dorosła". Uzupełniałam deficyty. Organizowałam kinderbale dla dzieciaków z osiedla i bawilam się razem z nimi.  W jakiś naturalny sposób dojrzewałam do dojrzałości. W czasach młodosci czułam się stara, a teraz choć mam 58 lat, czuję się młoda w środku, tak jakby moje życie zaczęło się później  niż metryka wskazuje. Zrobiłam dla siebie to, co powinni zrobić rodzice. Dałam sobie prawo do tego.
Prawdą jest, że mój mąż życzliwie się temu przygladał, ale to dlatego, że sam jest specjalistą w tych samych sprawach co ja. Bardzo mi pomógł. Myślę, że gdyby nie wiedzial o co chodzi, byłoby mi trudniej.  Mam szczęście, co tu gadać.

Ewka, odwagi! Odwagi do bycia sobą! Świat nie jest zły, świat jest piękny!!!

70

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Dziewczyny...jesteście niesamowite.. tyle w Was mądrości życiowej.. tyle macie wiedzy na ten temat a we mnie jest po przeczytaniu tego wszystkiego.. burza.. emocji, myśli, wspomnień... muszę sobie to przynajmniej spróbować poukładac w głowie.. musze ochłonąć..

71

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

dzień dobry

Czytam od rana Wasze opowieści i rozwaliłam się totalnie. Moje problemy przy Waszych to bajka, choć może już trochę zepchnęłam w niepamięć swoje przeżycia i przybladły z czasem. Od pewnego czasu potrafię (chyba) zamykać za sobą drzwi niepamięci, gdy nie potrafię sobie z czymś poradzić i wiem, że nie mam na to wpływu. Nie wiem tylko, czy to dobre dla mnie. Czy lepiej rozgrzebywać problem do skutku, czy nie tracić czasu potrzebnego do norlanego życia i wrzucać do skrzyni zapomnienia. A co jeśli kiedyś ta puszka pandory  wybuchnie i trzeba sobie będzie poradzić ze wszystkim na raz?

Malwino, gratuluję decyzji, będę trzymała za Ciebie kciuki. 
Różyczko, jesteś bardzo odważna kobietą i dzięki temu Twoje życie się zmieniło.
Atinasarz, moja matka właśnie taka była, dobrze, że zdajesz sobie sprawę jaka jesteś w tej kwestii.

Marena, dajesz nadzieje, bo moje marzenia o spokoju przez duże S nie są zachcianką na już, tu i teraz, ale sięgają daleko w przyszłość. Teraz wiem, że warto podjąć walkę.

72 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-12-14 13:31:31)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Dziewczyny jesteście niesamowite!
Miałyście takie traumatyczne przezycia i udaje sie Wam jakoś normalnie funkcjonować. A przynajmniej się staracie!
Malwinko! Podobnie jak Ty staram się być perfekcjonistką we wszystkim czego się nie dotknę. Żeby być super mamą, żoną!
I co dostałam? Dupa! Chyba byłam za dobra po prostu!
A małżonek i tak poszedł zakosztować innego miodu! Chociaż nie miał mi nic do zarzucenia! (jego słowa!!) Idealna żona, kochanka. Tolerancyjna, wyrozumiała! I co przesłodził się?
Wiecznie ganiałam za porządkiem, bo moje dziecko i małżonek to ekstremalni bałaganiarze. Nie potrafiłam usiąść zanim nie było posprzątane, pozmywane. Jak idiotka!
Teraz budzę sie zestresowana, że za tydzień święta a ja jestem totalnie w proszku! Ciągle przywołuję się do porządku, że świat się nie zawali jak czegoś nie zrobię! Dziecko i tak będzie szczęśliwe, że będzie choinka, prezenty, mama i tata a całą reszta? Czy ważne są wymyte okna i błyszczące podłogi??
Bycie perfekcyjną widać nie gwarantuje, że związek w którym jesteśmy bedzie szczęśłiwy!
A ja ciągle cierpię, że mąż mi zafundował takie życie! W strachu, niepewności!

73

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witajcie kochne - wczorajszy wieczór rutyna znowu parę słów za dużo, trochę zlośliwości i gotowy przepis na nieprzespanie pół nocy. Ale to prawie norma dla mojego organizmu więc nawet na polowie "baku" wystartował zgodnie z planem przed 5 rano. Dziś będzie lepiej - taki mam plan.
greeentea - wiem że bycie matką - potworem to trauma dla dziecka - wiem,wiem i co stego że mam tą świadomość kontroluję się przez jakiś czas a potem nie wiadomo skąd wyłazi ten potwór. Najgorsze że potem wiem źle , nie tak, kochasz a krzywdzisz i tak wkoło.

74

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

greeentea, odkładasz do "skrzyni niepamięci" swoje nieprzeżyte do końca emocje z dzieciństwa. Niedopłakany żal i smutek, niewykrzyczaną złość .Gdzie ta skrzynia jest? W twojej duszy, w sercu, w głowie. Zajmuje miejsce stary kufer, a w nim upchnięty  żal, smutek, złość, poczucie krzywdy. Stoi to sobie i  zawadza, zabiera miejsce temu co tu i teraz. Przesuwasz to z kąta w kąt i z lękiem oglądasz zawiasy czy nie puszczą w końcu, a zawartość nie wyleci z hukiem. Tak się czasem dzieje, gdy z jakiegoś niewielkiego powodu reagujemy ponadmiarowo. Ta ponadmiarowość to właśnie zawartość skrzyni. Lepiej ją otworzyć w bezpiecznym miejscu (na terapii) i pozwolić sobie przeżyć do końca te odkładane i upychane kolanem uczucia. Wspomnienia zostaną, ale uczucia nie będą się tam kisić. A Ty odzyskasz energię marnotrawioną na pilnowanie skrzyni i oliwienie zawiasów. Energię potrzebną do normalnego życia zużywasz na NIEPAMIĘTANIE. Wywal tą skrzynkę, zrób sobie miejsce w sobie na to czego doświadczasz dzisiaj. Nigdy nie bedziesz mogła śmiać się całą sobą, ani płakać całą sobą jeśli ta wybuchowa skrzynka będzie tam stała i trzeba będzie na paluszkach obchodzic ją wokoło, by nie wybuchła w najmniej spodziewanym momencie.

75

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Zgadzam się zdecydowanie z Marena że wszystko co dla nas ważne,każda silna emocja a takie wytwarzali w nas rodzice kumulują się .
Odkładają się właśnie w takiej skrzyni aż czasem wybuchną. Można odkładać i powiększać te skrzynie ale zawsze ponosi się koszt.
Kosztem jest coraz mniejsza przestrzeń w nas, coraz więcej nagromadzonego żalu, smutku i odwieczne pytanie dlaczego ja.

Na mojej terapii jednym z zadań było zapytanie wreszcie matki dlaczego, dlaczego właśnie tak mnie nienawidzi.
Jako 29 latka zadałam jej w końcu na spokojnie to pytanie, ot niby tak z ciekawości.
O dziwo odpowiedziała. Powiedziała że pół roku ponad po ślubie ojciec chlał, bił ją poniżał, ona jego tez i miała dość zdecydowała się odejść.
Ale wtedy okazało się że jest w ciąży ze mną, i znienawidziła ten owoc.

Nie odeszła, została a ja poniosłam konsekwencje jej wyboru,urodziłam się mimo ze kompletnie o siebie nie dbała.
Urodziłam się ważąc 2kg. Odraz pod pretekstem strachu oddała mnie pod opiekę babci i ciotki.

Więź która łączy matkę z dzieckiem nigdy nie została nawiązana. Ona tego nie chciała. Słuchając powiem wam tego wszystkiego wreszcie czułam ulgę. Bo do tamtej pory każda krzywda od matki wydawała mi się nie zrozumiała , za co mnie to spotyka.
Nie jest łatwo patrzeć w oczy matce i słuchać że nigdy mnie nie chciała. Ale  miałam przynajmniej odpowiedz że nienawidzi mnie za coś na co ja nie miałam wpływu.

Wcześniej ciągle zabiegałam o jej akceptację, ciągle podnosiłam sobie poprzeczkę by powiedziała jestem dumna. A ona robiła mi krzywdę nie rozumiałam czemu, nigdy nie piła więc była świadoma co robi własnemu dziecku... 

Nigdy nie dałam sobie złamać wiary w to iż jestem mądrym normalnym człowiekiem, że i ja kiedyś będę szczęśliwa.
Nie raz nie dwa łapałam się na odruchach kodowanych od dzieciństwa.
Ale jestem czujna odraz reaguje i poprawiam się.
Praca nad sobą zajmie mi jak Marenie pewnie jeszcze wiele lat. Ale ja wiem że warto.

Nie stałam się moimi rodzicami, nie stoczyłam na dno, skończyłam sama o własnych siłach szkołę. Żyję i staram się pomagać innym, patrze na siebie wreszcie z odwaga.
Mam wspaniałego męża, to moja nagroda za lata cierpienia.

Najgorszy problem jaki uważam  ma dziecko DDA to taki iż ciągle czeka na akceptacje na zmianę rodzica, i to że sami żyjąc obok rodziców jeśli widzimy ich krzywdę to czujemy się winni że jestesmy złymi dziećmi.

76 Ostatnio edytowany przez greeentea (2011-12-14 14:27:51)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

atinasarz
Moja matka zawsze musiała wszystko zrobić sama, bo nikt inny nie zrobiłby czegokolwiek tak dobrze jak ona. Przeganiała małą dziewczynkę  z kuchni, bo nie mogła patrzeć jak nieporadnie zmywa po raz pierwszy naczynia, obiera ziemniaki, czy kroi marchewkę. Tak zazdrościłam koleżankom, które razem z mamami piekły pierniczki na święta. Moja tylko wrzeszczała, że nic nie potrafię. A jak miałam się nauczyć. Kiedy zachorowała przypalałam nawet wodę. Szybko jednak nadrobiłam zaległości i podobno radzę sobie dobze w domowych obowiązkach. Pamietam pierwsze Boże Narodzenie, które musiałam przygotować sama.  Na stole znalazło się wszystko to, co zawsze przygotowywała matka. Byłam szczęśliwa, że nawet jeden pieróg z kapustą mi się nie rozkleił.  Goście i domownicy chwalili, może nieszczerze, ale nie chcieli mi robić przykrości. A matka przy każdym kęsie zaczynała śpiewkę "a ja robiłam tak i tak". Żyćmi sięwtedy odechciało. Starałam się, nie spałam po nocach, a ona wszystko zepsuła.

Mareno, masz rację, wiem. Takiej reakcji z Twojej strony się spodziewałam. Dużo wody jeszcze upłynie zanim się zdecyduję na terapię. Póki co Wasze słowa będą fundamentem pod generalny remont mojego życia. Moje rozwiązanie jest dobre, ale tylko na chwilę, kiedyś mogę tego nie udźwignąć, bo moje barki będą zbyt przesilone.

Różyczko, przeraziłaś mnie szczegółem terapii w postaci zadania matce pytania o uczucia. W pierwszej chwili skuliłam się jak przed ciosem, ale zaraz się uspokoiłam. Wiem, dlaczego moja matka mnie tak traktuje. Urodziła mnie po 12 latach przerwy, kedy starsze rodzeństwo było już na  tyle samodzielne, aby nie zawracać jej głowy i wyręczać w niektórych obowiązkach. Wiem, że sama nie miała łatwego życia, w ciąży była siedem razy, czterokrotnie poroniła - jak sama powiedziała - na szczęście. Liczyła, że piąta ciąża też długo nie potrwa, jednak przeżyłam. Pokrzyżowałam jej plany, bo podobno chciała od ojca odejść, wyjechać i zacząć nowe życie, a ja swoim przyjściem na świat skazałam mojąrodzinęna dalsze piekło w domu alkoholika.  Poród w wieku 40 lat i wcześniejsze poronienia wycieńczyły jej organizm, ledwie przeżyła, straciła siły, podupadła na zdrowiu i znienawidziła mnie za to właśnie. Spisała na straty swoje własne dziecko, które było przyczyną jej problemów zdrowotnych i życiowych (o mało nie straciła pracy).  W zasadzie wychowała mnie starsza siostra i to ona dała mi najwięcej ciepła, namiastkę normalnego życia.

77

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Greeentea wiem że ty wiesz w środku że to iż matka żle cie odbiera nie było absolutnie twoja winą. To ona wraz z swoim mężem powołała cie do życia, to ona także zdecydowała jakie będzie miała do ciebie podejście.

Ty byłaś tylko małą istota która łaknęła miłości,i nie rozumiałaś dlaczego akurat ciebie matka odpycha.

Terapia polega na dobrowolną praca nas sobą, nad poznaniem mechanizmów jakie nami kierują. U osób takich jak my te wzorce były złe, wiec człowiek sam musi poznać i odtworzyć właściwe ścieżki jak powiedziała Marena.
Żeby to co nam podpowie psycholog utrwalić potrzeba ćwiczeń.

Trzeba sobie sto razy powtarzać już nie będę tak reagować, nie będę zamykać się na innych, nie będę  wycofywać się z własnego zdania ze strachu.

Np powiem ci na własnym przykładzie. Przez lata matka wpajała mi że jestem nic nie wart i na nic nie zasługuje, jak coś do ubrania kupiła to wyglądałam jak debil.
Dlatego zakupy wprawiały mnie w chorobę, samo przebywanie w sklepie gdy wiedziałam ze Musze coś sobie kupić było męczarnią.

Wolałam chodzić w starym , podartym i już.Po ślubie mogłam kupować prezenty dla męża ale z kupowaniem sobie był problem.
Więc psycholog wymyślił takie zadanie. Będę dostawać od męża  tygodniówkę 30 zł powiedzmy, i nie wolno mi tego wydać na dom, na życie na męża a tylko na sprawienie sobie przyjemności.
Oczywiście mogłam nie robić co mi mówił psycholog ale ja ufałam że to dla mojego dobra, ze proces zdrowienia choć trudny da efekty.

Nawet nie wiesz jak mi ciężko było w pierwszych tygodniach, oszukiwałam kupowałam np książki, czasem perfumy, ale ubrań i czegoś większego nie.
Potem powiedziałam ze zbieram kasę na większy prezent, mąż nic nie mówił czekał cierpliwie.

Uzbierałam 1000zł, i weź tu teraz wydaj tyle na siebie,co wydałam to jakoś te pieniądze wracały podwójnie.
Pojechałam do dużego miasta z mężem i kupiłam 3 pary spodni, kilka bluzek z płaczem, po prostu ryczałam w sklepie ale się nie poddałam.
Za to że było mi ciężko mówiłam sobie o nie za karę pójdziesz jeszcze dalej i kupisz jeszcze buty. Bo marudzisz... Kupiłam jeszcze telefon którego nie potrzebowałam za ostatnie 400zł bo musiałam to wydać w końcu.

Zobaczyłam ile muszę włożyć pracy by po prostu zrobić zakupy, coś co normalnej kobiecie sprawia radość dla mnie dzieciaka z DDA było przeszkoda.
Ćwiczyłam i nadal ćwiczę, jak złapię się na tym że kupując coś sobie mam wyrzuty sumienia, natychmiast za kare biorę dwie rzeczy sobie.

78

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Różyczka - dla mnie zakupy to tez męczarnia. Owszem mogę kupować dla innych, ale dla siebie niecierpię. Zawsze na pierwszym planie były dzieci, to dla nich zawsze ubrania był kupione najpierw. Potem mąż a ja na końcu czyli zazwyczaj wcale ( dopiero jak juz rzeczywiście nie było co założyć). Aż któregoś dnia koleżanki uświadomiły mi że nie można tylko myśleć o innych, Dzieci są ważne, ale ja też. Mimo tego nie lubię kupowac sobie ciuchów.Ponieważ na nic nie mogę się zdecydować. Cały czas myślę że to co wybrałam nie jest ładne, głupio w tym wyglądam, co powiedzą inni, na pewno skrytykują i..... konczy sie na tym że sweterek ląduje spowrotem na wieszaku w sklepie. Zazwyczaj ubieram się w szare, stonowane kolory bo nie chcę sie rzucać w oczy i wyróżniać, lepiej zginąć w tłumie. Podoba mi sie wiele ubrań ale.... sama bym takich nie założyła. Brak poczucia pewności siebie i swojej wartości jest skutecznym hamulcem. Ubranie to tylko jeden z wielu przykładów. W towarzystwie zazwyczaj wolę sie przysłuchiwać, rzadko sie odzywam więc odbierana jestem zazwyczaj jak milczek i ktoś mało interesujący. Często zresztą unikam imprez i spotkań towarzyskich. Wole zacisze mojego domu, bo tu czuje się pewnie. Ech... duzo by jeszcze gadać. Zdaję sobie sprawę z tych ograniczeń (może nie wszystkich) jakie mam ale jak je zmienić?

79

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
ewka123 napisał/a:

Różyczka - dla mnie zakupy to tez męczarnia. Owszem mogę kupować dla innych, ale dla siebie niecierpię. Zawsze na pierwszym planie były dzieci, to dla nich zawsze ubrania był kupione najpierw. Potem mąż a ja na końcu czyli zazwyczaj wcale ( dopiero jak juz rzeczywiście nie było co założyć). Aż któregoś dnia koleżanki uświadomiły mi że nie można tylko myśleć o innych, Dzieci są ważne, ale ja też. Mimo tego nie lubię kupowac sobie ciuchów.Ponieważ na nic nie mogę się zdecydować. Cały czas myślę że to co wybrałam nie jest ładne, głupio w tym wyglądam, co powiedzą inni, na pewno skrytykują i..... konczy sie na tym że sweterek ląduje spowrotem na wieszaku w sklepie. Zazwyczaj ubieram się w szare, stonowane kolory bo nie chcę sie rzucać w oczy i wyróżniać, lepiej zginąć w tłumie. Podoba mi sie wiele ubrań ale.... sama bym takich nie założyła. Brak poczucia pewności siebie i swojej wartości jest skutecznym hamulcem. Ubranie to tylko jeden z wielu przykładów. W towarzystwie zazwyczaj wolę sie przysłuchiwać, rzadko sie odzywam więc odbierana jestem zazwyczaj jak milczek i ktoś mało interesujący. Często zresztą unikam imprez i spotkań towarzyskich. Wole zacisze mojego domu, bo tu czuje się pewnie. Ech... duzo by jeszcze gadać. Zdaję sobie sprawę z tych ograniczeń (może nie wszystkich) jakie mam ale jak je zmienić?

Ja generalnie też nie lubię łazić po sklepach. Lubie owszem mieć cos ładnego, ale szukanie i przymierzanie to dla mnie masakra!
Ja tak samo o sobie myślałam na końcu! Bo zawsze są ważniejsze potrzeby niż moje. Ale po doświadczeniach ostatnich miesięcy powiedziałam sobie: w imię czego?
Ja też zawsze bałam sie odważniejszych kolorów czy fasonów. Buty na wyższym obcasie zakładałam tylko od święta. A ostatnio poszalałam i kupiłam sobie nie jedną a trzy pary! A co! Należy mi się!
Generalnie zaczęłam bardziej dbać o  swój wygląd, nie żebym była zapuszczona, ale...Czasem po prostu nawet w środku jakiegoś nawału pracy w domu siadam i maluję paznokcie! W końcu coś mi się od zycia należy! A samopoczucie od razu jest lepsze!

Już mi nawet mama koleżanki mojej córki, z którą jestem w bliższych kontaktach powiedziała, że kryzys w moim małżeństwie wyszedł mi na dobre, bo świetnie wyglądam!

Niezła metoda co? Ale nie polecam!

80

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witajcie!
Jestem w szoku po waszych wpisach o zakupach. Dotąd byłam pewna, że moje problemy z zakupami wynikają z mojego trudnego charakteru. Wieczorem jednak przemyślałam sobie wszystko i zdałam sobie sprawę, że rónież mają podłoże w dzieciństwie. Moje ciuchy z tamtych lat wspominam jak koszmar. Za duże, niemodne, niestosowne do wieku. Wyglądałam jak łajza, a matka zawsze twierdziła, że nieważne czy coś do siebie pasuje, czy nie, najważniejsze, żeby było czyste. Nigdy nie chciała mi kupić takich rzeczy jakie nosiły koleżanki, a moje argumenty zbywała stwierdzeniem, że ja nie jestem wszyscy i nie muszę mieć tego co wszyscy i nie było to na pewno  w sensie, że jestem wyjątowa, tylko gorsza od wszystkich. Dżinsów nie chciała mi kupić, bo po praniu długo schną. Siostra się zlitowała (była już dorosła) i mi te dżinsy kupiła, przypłacając awanturą matki swój dobry uczynek. To siostra kupowała mi ładne ciuchy, a matka... chowała je "na specjalne okazje" i nigdy ich nie nosiłam, bo zawsze przed tą specjalną okazją okazywało się, że są za małe.

Do dziś jak podobają mi się np dwie bluzki, jedna bardziej, druga mniej, to kupuję tą, która podoba mi się mniej, bo ta druga jest dla mnie za ładna.

Nawet mój P. to zauważył i zazwyczaj mówi, żebym kupiła sobie dwie, a jeśli ja i tak kupuję jedną, to on wraca i kupuje mi tą drugą, odmawiając sobie zakupu czegoś po co wszedł do sklepu.   

Ile jeszcze dzięki Wam odkryję elementów syndromu DDA, o których nie miałam pojęcia?

81

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witajcie..

dzis jest mi o wiele lepiej... jakby znów ktos odgarnął z mojego serca i duszy cięzary.. czuje ulge.. w nocy spałam jak kamień od wielu nocy..
Pogadałam wczoraj z mężem.. szczerze, wyrzuciłam z siebie wszystko...  i on spisał sie na medal... zrozumiał.. a to dla mnie najważniejsze...
Wogóle wczoraj był ciekawy dzień patrząc na moją emocjonalność... bylismy oboje na pogrzebie matki mojego kolegi.. był tam mój były mąz.. stałam w kościele z Miskiem.. moim kochanym mężem..a tamten drań stał kilka ławek przed nami.. i wiecie co?  nawet z ciekawości nie chciało mi się na niego spojrzeć.. powietrze,, zero nic.. to super uczucie..  Próbowałam nawet spytac samej siebie ( nudny dość pogrzeb..) jak to możliwe,że z tym człowiekeim przeżyłam 16 lat????...  już w swoich wątkach pisałam, że na szczęśćie wyparła go moja pamięć...zupełnie go ze sobą nie pamiętam.. ;-)))

Optymizm mój wrócil.. będzie dobrze..

82

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

O matko kochana! greentea uswiadomiłaś mi, że ja miałam podobnie jak Ty!
Też nosiłam beznadziejne ciuchy, najczęściej po kimś, niemodne. Pamiętam były modne kiedyś leginsy z lycry takie błyszczące. Większość koleżanek w klasie takie miała, ja oczywiście nie.
Albo były takie fajne kozaki z frędzelkami, moje marzenie i niestety marzeniem pozostały. Ja oczywiście dostałam jakies stare po kimś, paliłam się ze wstydu, ze musiałam je nosić! "Życzliwe" koleżanki oczywiście się śmiały.

U mnie to była raczej kwestia tego, że nie przelewało sie w naszym domu. Zawsze każdy grosz się trzy razy oglądało zanim został wydany.
A jak juz coś miałam nowego, ładniejszego to też chowane na specjalne okazje. Tylko ile tych okazji było?
No a standardem prezentowym pod choinkę były słodycze i kilka  par skarpetek!
Rewelacja! Ja wiem, że jak jest niezbyt bogato w domu to i prezenty są skromne ale można dziecku dać coś lepszego niż skarpety.

Dlatego ja moim bliskim zawsze staram się zrobić fajne prezenty, nawet kosztem debetu na koncie!

83

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
Malwina69 napisał/a:

Witajcie..

dzis jest mi o wiele lepiej... jakby znów ktos odgarnął z mojego serca i duszy cięzary.. czuje ulge.. w nocy spałam jak kamień od wielu nocy..
Pogadałam wczoraj z mężem.. szczerze, wyrzuciłam z siebie wszystko...  i on spisał sie na medal... zrozumiał.. a to dla mnie najważniejsze...
Wogóle wczoraj był ciekawy dzień patrząc na moją emocjonalność... bylismy oboje na pogrzebie matki mojego kolegi.. był tam mój były mąz.. stałam w kościele z Miskiem.. moim kochanym mężem..a tamten drań stał kilka ławek przed nami.. i wiecie co?  nawet z ciekawości nie chciało mi się na niego spojrzeć.. powietrze,, zero nic.. to super uczucie..  Próbowałam nawet spytac samej siebie ( nudny dość pogrzeb..) jak to możliwe,że z tym człowiekeim przeżyłam 16 lat????...  już w swoich wątkach pisałam, że na szczęśćie wyparła go moja pamięć...zupełnie go ze sobą nie pamiętam.. ;-)))

Optymizm mój wrócil.. będzie dobrze..

Cieszę się, że lepiej się czujesz! Mi brakuje takich szczerych rozmów! Mój mąż jest typem zadaniowym. Stara się bardzo, pomaga, dogadza. Ech żebym czasem nie dźwigała, czy rączek nie pobrudziła, kawkę robi, słodkościami mnie tuczy! To wszystko miłe! Ale ja potrzebuje czasem pogadać jak mi źłe.

Prześlij mi wirtualnie trochę optymizmu!

84

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Mój Misiek tez po męsku podchodzi do wielu tematów czyli na zasadach" kochanie.. pzreciez nie ma o czym mówić" ale czasami widzi,że trzeba, że to konieczne aby mnie wysłuchać.. i rozwiać nagromadzone strachy na lachy.. przytulić.. powiedziec własne zdanie!  bo samo potakiwanie mnie nie satysfakcjonuje..

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witajcie. U mnie ciężko. Baaaardzo ciężko. W związku ostatnio tragedia. Zazdroszczę Tobie Malwino męża. Masz z kim porozmawiać, kto Cię wysłucha i odpowie, rozwieje Twoje smutki. U mnie niestety tego braknie. Są słowa, że jestem ważna i takie tam, ale nie ma wsparcia, nie ma zainteresowania, wszystko inne jest ważniejsze. Ech... nawet nie mam siły pisać, bo od razu chce mi się płakać, a i tak  już wyglądam jak straszydło.
Smutnamonia to świetnie, że potrafiłaś złe doświadczenia w małżeństwie przekuć na coś pozytywnego, chociażby na te 3 pary nowych butów smile

86

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Heh, właśnie wróciłam z zakupów, na których byłam z mamą P. Chciała nam kupić pościel i miałam za zadanie wybrać. W pierwszej kolejności mój wzrok padł na śliczny fioletowy komplet, ale zaraz go odłożyłam i sięgnęłam po jakiś szarobury, nawet wzoru nie dało się rozpoznać. Zaklęłam sobie w duchu na moją "skromność' i wzięłam fiolet. Uśmiech na twarzy mamy P., usmiech P. jak zobaczył, co wybrałam. A ja bałam się uśmiechnąć, bo myślałam, że  się nabijają z mojej decyzji, że pościel jest brzydka, że nie umiem załatwić tak prostej sprawy...

Powiedzcie mi macie coś takiego, że jak ktoś głośniej się odezwie, stukną drzwi, to podskakujecie nerwowo? Nie mogę już, są takie chwile, kiedy najchętniej zamknęłabym się w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu, schowała pod koc i nie wychodziła.

87

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
konstantynopolitanczynka napisał/a:

Witajcie. U mnie ciężko. Baaaardzo ciężko. W związku ostatnio tragedia. Zazdroszczę Tobie Malwino męża. Masz z kim porozmawiać, kto Cię wysłucha i odpowie, rozwieje Twoje smutki. U mnie niestety tego braknie. Są słowa, że jestem ważna i takie tam, ale nie ma wsparcia, nie ma zainteresowania, wszystko inne jest ważniejsze. Ech... nawet nie mam siły pisać, bo od razu chce mi się płakać, a i tak  już wyglądam jak straszydło.
Smutnamonia to świetnie, że potrafiłaś złe doświadczenia w małżeństwie przekuć na coś pozytywnego, chociażby na te 3 pary nowych butów smile

Witaj.. a co się dzieje? możesz powiedzieć? bo chyba nie pisałas o tym albo ja nie doczytałam..

88

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Malwina - dobrze że chociaż u kogoś jest ok smile. U mnie dziś dół straszny, w nocy koszmary, w dzień natłok głupich myśli. Czy to się kiedyś skończy???

konstantynopolitanczynka - pisz co się dzieje. Popłaczemy razem.

89

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
Malwina69 napisał/a:

Dziewczyny...jesteście niesamowite.. tyle w Was mądrości życiowej.. tyle macie wiedzy na ten temat a we mnie jest po przeczytaniu tego wszystkiego.. burza.. emocji, myśli, wspomnień... muszę sobie to przynajmniej spróbować poukładac w głowie.. musze ochłonąć..

Wiesz Malwina, pomyślałam o tej burzy. Pamiętam, że przed terapią często miałam w sobie taką burzę, o której piszesz. Gonitwa myśli, chaos w głowie i w sercu. Robiłam wszystko, żeby to jakos poskładać do kupy i wydawało mi się, że nawet sprawnie mi to szło, to upychanie kolanem. Jeszcze wcześniej, w dzieciństwie, ten chaos przekładał się nawet na sny. Pamietasz grę TETRIS, która polega na tym, że układa się spadające z góry bryły tak by do siebie pasowały? Otóz śniłam takie TETRIS, gdy jeszcze TETRIS nie było, bardzo dawno temu. Bryły spadały i nie pasowały do siebie, a ja budziłam się w strasznym niepokoju i nie mogłam oczu zamknąć, bo pojawiało się to samo ciagle i ciagle. I nie zasnęłam dotąd aż siłą woli udało mi się nadać temu chaosowi jakąś harmonię. Potem, gdy byłam dorosła przerażały mnie remonty i generalne porządki, bo czułam panikę na widok bałaganu i sterty rzeczy na kupie. Miałam wrażenie, ze nigdy tego nie będę w stanie uporządkować, że to mnie zasypie i pochłonie. Podświadomość dawała sygnał, że potrzebuję pomocy. Z taką burzą emocji, myśli i wspomnień trafiłam na terapię i dobrze, że sobie tego nie poukładałam, bo wtedy pewnie bym tam nie trafiła, po co?
Pamietam, że po jakichs zajęciach, wieczorem, była tzw. spoleczność i kazdy musiał powiedzieć co czuje. Siedziałam na materacu usiłując poukładać  sobie w głowie. I wtedy poczułam, że mam tak ciężkie ręce, nogi i głowę, że nie mogę nic poukładać, nie mogę się nawet ruszyć, nie mogę  słowa żadnego powiedzieć, nie mogę się pozbierać i uciekać przed swoim lękiem. Po prostu mnie powaliło. Tarapeutka wiedziała, że jestem gotowa. Rano jako pierwsza zaczęłam pracę na grupie, moje mechanizmy obronne były w proszku i to czego nie byłam w stanie poukładać wylało się ze mnie szeroką strugą. To było katarsis, poczucie oczyszczenia.

Chce Ci powiedzieć Malwina, że to co czujesz, ta burza, to dobry moment na rozpoczęcie pracy nad sobą, bo to znak, że Twoje mechanizmy obronne puszczają, a Ty jesteś gotowa by zająć się sobą.
Powodzenia w terapii!

90

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witajcie..

marena7... wiesz .. "układanie" to chyba moje ulubione słowo... jak jestem w nerwach muszę sprzątać, układać, porządkować.. inaczej mam wrażenie,że nie kontroluje sytuacji wokół siebie.Dlatego nawet zdarza się,że wywalam wszystko z szafy i układam jeszcze raz...
Przy tym wszystkim ciągle i ciągle mam wrażenie,że nie robie wszystkiego DOSTATECZNIE dobrze... ze inni spokojnie zrobili by to samo super a ja.. a ja nie umiem ..
Ciagła niepewnośc siebie...ciągle jakieś nerwy, niepokoje, czasami nawet siadam i się zastanawiam.. " czym aktualnie się denerwuję.." i szukam w myslach i nic.. czyli?  czyli to i tak siedzi we mnie i tak.. czy jest przyczyna czy nie... tak jakbym czekała ciagle i ciągle na jakiś cios.......to stasznie męczące..

91

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Tak, "to" ciągle siedzi w Tobie i nie wygonisz "tego" ze swojej głowy, choćbyś przez 24 godziny na dobę układała rzeczy w szafach i książki na półkach.
Znam ten stan ciągłego oczekiwania na cios, który zabija radość życia i każe w "pełnym uzbrojeniu" czekać na nieuchronne. To strasznie męczące.  Idź za swoją decyzją o terapii, Malwina. Można całe życie przeżyć próbując UŁOŻYĆ przeszłość, albo próbując o niej zapomnieć. Przeszłość jest już ułożona i jest taka jaka jest, a "zapomnieć" o niej można chyba dopiero po udarze mózgu lub lobotomii. Nie da się.

92

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

U dorosłych wychowywanych w rodzinach alkoholowych lub w innych pozbawionych uczuć wyższych można odkryć pewnego rodzaju wspólne cechy:
1. Zgadują, co jest normalne,
2. Mają trudności z przeprowadzeniem swoich zamiarów od początku do końca,
3. Kłamią, gdy równie dobrze mogłyby powiedzieć prawdę,
4. Osądzają siebie bezlitośnie,
5. Trudno się im bawić i przeżywać radość,
6. Traktują siebie bardzo poważnie,
7. Trudno im nawiązywać bliskie kontakty,
8. Przesadnie reagują na zmiany, na które nie mają wpływu,
9. Bezustannie poszukują potwierdzenia i uznania,
10. Myślą, że różnią się od wszystkich innych,
11. Są albo nadmiernie odpowiedzialne, albo nadmiernie nieodpowiedzialne,
12. Są niezwykle lojalne, nawet w obliczu dowodów, że druga strona na to nie zasługuje,
13. Nagminnie ulegają impulsom.



to wygrzebałam w necie....odczucia? zaczynam się bać mierzyć z tym tematem.. ;-))

dodałabym jeszcze pkt. 14

zmienne nastroje .. ;-)

93

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
Malwina69 napisał/a:

U dorosłych wychowywanych w rodzinach alkoholowych lub w innych pozbawionych uczuć wyższych można odkryć pewnego rodzaju wspólne cechy:
1. Zgadują, co jest normalne,
2. Mają trudności z przeprowadzeniem swoich zamiarów od początku do końca,
3. Kłamią, gdy równie dobrze mogłyby powiedzieć prawdę,
4. Osądzają siebie bezlitośnie,
5. Trudno się im bawić i przeżywać radość,
6. Traktują siebie bardzo poważnie,
7. Trudno im nawiązywać bliskie kontakty,
8. Przesadnie reagują na zmiany, na które nie mają wpływu,
9. Bezustannie poszukują potwierdzenia i uznania,
10. Myślą, że różnią się od wszystkich innych,
11. Są albo nadmiernie odpowiedzialne, albo nadmiernie nieodpowiedzialne,
12. Są niezwykle lojalne, nawet w obliczu dowodów, że druga strona na to nie zasługuje,
13. Nagminnie ulegają impulsom.



to wygrzebałam w necie....odczucia? zaczynam się bać mierzyć z tym tematem.. ;-))

dodałabym jeszcze pkt. 14

zmienne nastroje .. ;-)

Musze wtracic swoje trzy grosze :-)
Malwinko, znam kogos takiego, jak opisujesz. Przezyl gehenne, ale wyszedl na ludzi, ale nie o tym.
Co chce Ci powiedziec jest, ze on zawsze mysli , ze z tymi wszystkimi "przypadlosciami" jest gorszy od innych, albo mniej zasluguje na milosc. A wcale tak nie jest!
Jest niezmiernie cieplym czlowiekiem, wrazliwym ,wartym milosci jak malo kto.Jego partnerka tez tak mowi.

Jezeli sie WIE , z jakiego powodu takie , a nie inne zachowanie , czy reakcja w danym momencie, to calkiem inaczej sie na to patrzy.Wymaga to troche "cierpliwosci" i duzo pracy nad soba -to bezsprzeczne.
I  wiesz , co Ci powiem , kazdy ma "COS", jakies slabosci . I wlasnie te slabosci robia nas takimi ... nie wiem jak to powiedziec... ludzkimi po prostu.

94

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Założenie tego wątku było wspaniałym pomysłem.
Samo czytanie go jest niezłym wstępem do terapii i pracy nad sobą. Pozwolę sobie poczytywać, jeśli nie macie nic przeciwko. Bo do wypowiedzi jeszcze nie dojrzałam, może kiedyś smile
Życzę sił i optymizmu

95

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witam.
Wpadłam tylko na chwilkę smile

Brawo dziewczyny za wspaniały wątek. DDD i DDA to większość naszego społeczeństwa. Większość z tej większości nie ma bladego pojęcia jak wielki garb dźwiga i że można długą i trudną drogą - ale jednak - z ciężarem tego garba walczyć.
MY to juz wiemy. To nasz sukces. Teraz wszystko w naszych rękach smile

Cieszę się ogromnie, że wątek rozwija się w takim właśnie kierunku, jak widzę. Merytorycznie, szczerze do bólu, bez niepotrzebnego użalania się - to ogromna szansa, żeby powstała prawdziwa Grupa Wsparcia smile Będę Was podczytywać. Na pewno.

96

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Cześć Dziewczyny! Dawno mnie nie było na net-kobietach.
No my jakoś tak z Niekochaną, Anhedonią i kilkoma innymi stadami chodzimy big_smile

Koszmarny temat, piękny wątek. Paradoks. Jak całe nasze życie, Dziewczyny. Całe życie w paradoksach, sprzecznościach i dezorientacji. A na końcu tego wszystkiego latami tłumiony gniew skierowany dośrodkowo. Znajome?

Nie będę się rozwlekać (nie wierzcie mi, bo i tak będę). Na innym wątku już opisałam jakiś czas temu ułamek swoich wspomnień z dzieciństwa i młodości. Ojczym alkoholik, matka - wspóluzależniona, ja - zbieram żniwo w postaci wybierania facetów ze skłonnościami do patologii i łajdactwa. Słabeuszy, których muszę pociągnąć tak jak ciągnęłam na swoich emocjonalnych barkach słabości moich rodziców. Sanitariuszka, samarytanka, wybawca, dawca, pozbawiona emocjonalnych granic rozdawczyni wszystkiego co mam najlepszego za cenę najmniejszej dawki akceptacji i uczucia. Znajome?

Powraca tu temt terapii. Popieram. Ja trafiłam na terapię do pani Anety z Kobiecych Serc. Trafiłam tam na oślep, żeby się ratować, żeby się wygrzebać po kilkuletnim związku nafaszerowanym kłamstwami, zdradami i podłością a okazało się, że mam szansę (póki co tylko albo aż SZANSĘ) wygrzebać się ze swojego posranego życia. Nie wierzyłam w terapię. Wiedziałam tylko, że stoję na skraju przepaści i MUSZĘ zrobić COŚ. Takie jak my mają coś czego się nie da przecenić - intuicję, która zapewne wynika z ogromnej siły, woli przetrwania w agresywnym świecie, w którym żyłyśmy od dziecka. I tu ta intuicja się właśnie odezwała. Nie wiem, nie pamiętam już ile m-cy trwa ta terapia (co poniedziałek na skypie), ale nie mogło mnie spotkać nic lepszego. A dobra terapia to taka, podczas której padają mądre pytania. Jednym z pierwszych, które zadała mi pani Aneta było takie: Czy jest pani gotowa na pożegnanie się ze swoimi iluzjami?
No właśnie. Bingo. My, wychowane (już od Biblii) w kulcie rodziców wszechwiedzących, wszechmogących, co do zasady idealnych nie dajemy sobie prawa do uczciwego powiedzenia i sobie i im - zostałam przez was skrzywdzona/skrzywiona albo nie chroniliście mnie.

Powoli dorosłam do pożegnania z iluzją, że byłam/jestem dzieckiem zasługującym na bezwarunkową miłość i ochronę. Nie zasłużyłam, nie byłam warta. A stąd już tylko krok do kolejnych życiowych wyborów - jestem warta tak niewiele, że jak mnie pokocha najgorszy śmieć to to jest i tak dar od losu. Niech kłamie, zdradza, obraża byle dawał choć iluzję miłości. Ostatecznie do iluzji miłości przywykłam, bo w tym co robili moi rodzice miłości nie było.

Dobrze poprowadzona terapia indywidualna (choć to żmudna i długotrwała robota) to wielka sprawa. Jest jednak coś znacznie ważniejszego. M.in. to, co robicie tutaj. Terapia grupowa. Ja (znów intuicyjnie i znów przez przypadek) trafiłam (też na tym forum a później przeniosłyśmy się do reala) na najfantastyczniejszą grupę dziewczyn, dotkniętych podobnymi problemami. Tego nie da się z niczym porównać. To tak jakbyś całe życie żyła na innej planecie wśród obcych istot i nagle trafiasz na przedstawicieli własnego gatunku. Obcy nie są źli, ale swoi to zawsze swoi big_smile I dopiero w takim (lubię to określenie) psychiatrycznie odsianym środowisku osób operujących tym samym językiem rozgrywa się najważniejsza sprawa.

Wg. mnie nigdy nie jest zbyt późno na zajrzenie zielonookiej bestii w pysk. Pytanie jest tylko jedno: czy jesteśmy gotowe rozstać się z iluzjami i zacząć świadomie żyć. Próbuję. Może się uda.

Będę tu wpadać, Dziewczyny, bo mądrze gadacie big_smile.

97

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witajcie dziewczyny, wpadłam dziś bo właśnie czytałam rozmowę z panią psycholog i chciałam wam wstawić  tu , może i wam coś ona podpowie.

Dorosłe dzieci alkoholików


Wychowują się w świecie, którym rządzi chaos. W dorosłe życie wchodzą z bagażem doświadczeń, który często na długie lata determinuje ich los. Jak powietrza potrzebują bezpieczeństwa i równowagi.
Czy w dorosłym życiu można odczuwać skutki tego, że w domu była choroba alkoholowa?

Jeżeli jedna osoba w rodzinie choruje, to ludzie, którzy są wokół niej, też chorują. Dzieci są szczególnie podatne na wpływ dorosłych i bezradne wobec tego, co dzieje się w domu. Jeśli wychowują się w dysfunkcyjnej rodzinie, to w dorosłość wchodzą z różnymi problemami.
Kim są DDA ? dorosłe dzieci alkoholików?

Ludźmi, którzy nie radzą sobie w życiu, bo nie posiedli odpowiednich umiejętności. To marionetki wyreżyserowane przez dorosłych. Takie osoby mogą przeżyć wiele lat, nie wiedząc, kim są, bo potrafią tylko odgrywać role, których nauczyły się w dzieciństwie.

nauczyły się w dzieciństwie.
Jakie to role?

Wyróżnia się cztery postawy dzieci alkoholików: bohater, błazen, kozioł ofiarny i cień. Bohater to taki stary malutki. Opiekuje się np. matką, broni jej przed ojcem, wychowuje młodsze rodzeństwo. Zwykle dobrze się uczy, jest odpowiedzialny, skłonny do poświęceń. Jednocześnie ma wykształcony silny system kontroli. Bohater zajmuje się innymi, ale nie sobą. Siebie ćwiczy, bo we wszystkim musi być najlepszy, żeby zasługiwać na pochwały.
A dziecko błazen?

Dba o to, żeby w domu nie było smutno. Ma poczucie, że od niego zależy dobry nastrój, dlatego zawsze stara się rozładować kwaśną atmosferę. Podobnie jak bohater, nie zajmuje się sobą, tylko innymi osobami. Z kolei kozioł ofiarny wzrasta w poczuciu, że jest wszystkiemu winien. Jest to zawsze osoba wytykana palcem. Takie dziecko zwykle zaczyna się w końcu buntować na zasadzie: ?Jestem winny? To ja wam dopiero pokażę!?.
Został jeszcze cień...

To dziecko, którego prawie nie widać. Osoba zawsze wycofana i niepewna siebie. Ze strachu przed awanturami rodzinnymi i przed przyjęciem na siebie jakiegokolwiek trudu związanego z tym piekłem rodzinnym ucieka w głąb siebie. Potem taka wycofana wchodzi w dorosłe życie.
Jakie problemy mają te dzieci, kiedy dorastają?

Bohater zatruwa życie swojemu otoczeniu, bo wszystko wie najlepiej i wszystko chce kontrolować. Męża traktuje jak dziecko, pracowników ustawia pod sznurek. Każdy musi bezkrytycznie wykonywać jego rozkazy. Błazen nigdy nie dorasta. Życie z nim jest wielką niewiadomą. Kozioł ofiarny dźwiga swój bagaż win, a cień nigdy nie jest pewien siebie i nie może w pełni rozwinąć swoich zdolności.

Co szczególnie wyróżnia DDA?

Lęk przed chaosem. W hierarchii wartości poczucie bezpieczeństwa jest dla tych ludzi najważniejsze. Dla jednych będzie to dobrobyt materialny, dla innych sława, jeszcze inni odnajdują je w toksycznym, uzależniającym związku.
Właśnie... dlaczego DDA tak często wchodzą w związki z osobami uzależnionymi?

Bo wolimy zwykle to, co znamy, i lękamy się nowego. Łatwiej wejść w stary schemat. Poza tym przyciągamy do siebie osoby pasujące do naszych potrzeb. Bohater przyciąga partnera, który czuje, że może na nim zawisnąć i przebimbać życie, nic nie robiąc. Cień przyciąga ludzi, którzy chcą się opiekować innymi. Każda z tych postaci ma swoich fanów na scenie życia. Do tego dodać należy pychę. Wydaje nam się, że jeśli znamy problem z rodzinnego domu, to sobie z nim poradzimy, i znów przejmujemy odpowiedzialność za innych. To błędne koło. Na początku wszystko może wyglądać niewinnie, tym bardziej że mąż nie musi od razu ujawnić alkoholowych skłonności. Później jednak rozwija się dramat.

Na czym on polega?

Rzeczywistość postrzegana przez DDA różni się od faktów. Takie osoby patrzą wyłącznie przez pryzmat własnych doświadczeń. Wszystko dopasowują do swoich potrzeb, a jeśli coś im nie pasuje, uważają, że to zmienią. Żyją w fikcyjnej rzeczywistości, bez kontaktu ze sobą.
Nie wiedzą, kim są?

Właśnie. Dorosłe dzieci alkoholików mają z tym problem. Często dopiero w 30.?40. wiośnie życia zaczynają budować swoją tożsamość. Okazuje się nagle, że ktoś już dłużej nie chce odgrywać roli narzuconej mu przez innych. I musi skonfrontować się z rzeczywistością, zadać sobie pytanie: ?Kim ja jestem??. Im wcześniej je postawi, tym lepiej.
W życiu dorosłym można to jeszcze zmienić?

Oczywiście, chociaż nawyki wyrobione przez kilkadziesiąt lat ciężko wyrugować. DDA potwierdzają się wyłącznie poprzez opinie innych. Każdą krytykę odbierają jako życiowy dramat. Nie mają żadnego oparcia w sobie. Dlatego warto podjąć trud i spróbować to zmienić. Człowiek powinien wiedzieć, kim jest, jakie ma zdolności, co potrafi, ile znaczy.
Na czym polega terapia DDA?

Na początku prowadzi do przebaczenia. Potem jest zdobywanie nowych umiejętności. Ale najważniejsze jest budowanie tożsamości. Człowiek po odkryciu własnej skóry odkrywa też w sobie pokłady kreatywności. Jego dusza się rozwija w nieskończoność. I to błyskawicznie. Ci ludzie stają się dumni ze swojej odrębności, mocni. Budują nowe relacje, rozwijają się zawodowo. Jeszcze przez jakiś czas pozostaje w nich ta niepewność. W końcu jednak zapominają o niej i żyją zwyczajnym życiem. Bo życie poczciwego człowieka jest zupełnie zwyczajnym życiem...

98 Ostatnio edytowany przez 33xxxxxx (2011-12-17 19:33:08)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Nie wiem jak zacząć to może tak odrazu walne
Mam taki problem i nie wiem jak to ujać  chodzi o związki z kobietami wystarczy mi kilka sekund dosłownie żeby  wiedzieć czy kobieta z która akurat jestem powiedzmy od miesiąca czy dłużej mnie okłamuje nie jest ze mną szczera no powaga chodzę i sobie patrze na ludzi i aż dziw mnie bierze że tyle rzeczy dostrzegam kto jakie ma zamiary kto coś ukrywa aż mi się rzygać chce bo z tego powodu moje związki raczej kończą się fatalnie ja obdarowuje kogoś uczuciem a tu bach widzę normalnie jak mnie ściemnia i tak sobie szukam i szukam i chyba nigdy nie znajdę czy ktoś mi łaskawie powie czy tez tak ma bo już świruje z tego powodu czasami no normalnie czytam w kobietach jak w otwartych księgach juz próbowałem udawać ze nie widzę czy coś ale no nie da się
jak można się tego pozbyć ktoś tez tak ma????? Szukam chyba czegoś czego nie ma bo szukam właściwie idealnego związku czyli takiego gdzie ludzie nie okłamują się nawzajem i powaga no mam dość

czasami normalnie tylko marze o tym żeby mi ktoś zabrał tak żebym taki w nieświadomości sobie żył
Po prostu naprawdę nie Idzie mnie okłamać ani oszukać widzę kiedy uczucie u partnerki zaczyna gasnąc no wszystko jak zasraaniutki wszystkowidzący kij wie kto no tak wyraźnie niektóre rzeczy widzę............. jakby mi ktoś zabrał ten szajs to ja wdzięczny będę naprawdę bo to tylko mi utrudnia moje życie ,czasami sobie mysle jak by to dobrze było jakbym ja taki głupszy troszkę był  taki sobie zwykły nieświadomy nie myślący jaki ja szczęśliwy bym był  matko jedyna

Może tak celem wstępu Jak mialem 5 lat juz wiedziałem ze cos w domu jest nie tak po prostu intuicyjnie kij wie jak no wiedziałem mając siedem lat dowiedziałem sie od małej dziewczynki na podórku ze mój ojciec to nie mój ojciec bo siedzial u nich i chlal i tak sobie żyłem nigdy nie mówiłem do niego tato zawsze bezosobowo .
Jako dziecko w sumie byłem juz raczej samodzielny pierwszy raz w sanatorium byłem mając jakies 5 moze 6 lat na dwa miechy tak to trwało rok w rok pierwsze pieniadze które w swoim życiu zarobilem uczciwe oczywiście zarobiłem mając 12 lat
Oczywiście tak sie człowiek ludzil co do ojca że moze jednak jest nim moze to takie gadanie
Co do niby ojca ulala to powiem że jazdy były max jak jeszcze mieszkalismy wszyscy czyli tam babcia dzidek reszta to luz był jak mam wkoncu dostała mieszkanie to prosze mi wierzyc jazda była na maxa
Przykład apel o 2 czy tam 3 rano żeby nam lekcje sprawdzić nie wiem notoryczne kłótnie wyzywanie matki Powiedzmy 3 rano kop w drzwi  wpada bydlak do domu i kurwo gotuj mi obiad bo ja głodny no to ja sobie tak dorastałem aż w końcu no zaczełem sie stawiać bo ile można no i tak spimy sobie wpada typ na chate jazda to ja wypad z pokoju i mowie żeby mordę pozamykali bo my do szkoły idziemy .Któregoś pięknego razy wracał gdzieś z matka nie wiadomo skąd z jakiejs imprezy czy cos i sie drze na nia to my w oknach i naprawdę jak zobaczyłem ze na nią reke podniósł to ja białej gorączki dostałem wyleciałem i tak mu auto skopałem ze typ 4 tysiące w plecy byl z naprawą  to mi grozil że on mnie dopadnie jak ja sam w domu będę i mi pokaże miałem akurat wtedy 16 lat chyba  coś koło tego bo do zawodówki chodziłem
No i mnie przyczaił przyjechał jak byłem sam w domu i wpada i mówi to teraz ci pokaże i naprawdę coś wtedy się we mnie zmieniło bo sobie myślę o mam dość
otworzyłem okno otworzyłem szafę wyciągnąłem młotek i patrząc mu prosto w oczy mowie to choć bydlaku to cie w końcu zabije i będziemy mieli święty spokój no to się chłop przestraszył naprawdę bo chyba momentalnie zroumial ze juz nie mam 12 lat
Później był rozwód po rozwodzie łomg no mieszkał z nami miał swój pokój lodówka na pół
Taki incydent biore któregoś razu z lodówki jakiś paszczet czy coś a mam do mnie zostaw to nie nasze jak nie nasze to jego zostaw bo będzie dym  boże jak to ryje beret na długi czas
i tak żyliśmy sobie tylko bracia juz tez rady nie dawali z tym wszystkim bo w sumie juz planowali jak go zabić taka atmosfera była w domu
widział ktoś kiedyś przerażenie w oczach młodszego brata albo jego płacz i nakrywanie się pod kołdrą żeby tylko nie słyszeć żeby był spokój
Jak już się uporalilismy z ojcem bo w końcu wywaliliśmy go z domu to no co eksmisja nam groziła bo mam nie miała z czego rachunków płacić a my jeść potrzebowaliśmy
Przeprowadziliśmy się do babci bo poważna lipa była mimo iż miałem 18 lat i już pracowałem  młodszy brat tez nie dawaliśmy rade opłacić wszystkiego No i mama straciła mieszkanie na które czekała 20 lat
w wieku 20 lat dowiedziałem sie nawet nie od matki że mój ojciec to nie mój ojciec moi bracia to nie moii bracia i mam innego długo sie nie zastanawiałem zadzwoniłem do tego niby prawdziwego omówiliśmy sie na piwo raz go tylko widziałem bo się przeraził wiadomo typ ma zonę dwójkę dzieci a tu nagle ja
Co do związków z kobietami to tak pierwszy poważny związek trwał 4 lata rozpadł się drugi trwał rok rozpadł sie trzeci 8 rozpadł się czwarty 6 miesięcy rozpadł się no i mam 33 lata zero dzieci zero żony i staram się dowiedzieć dlaczego tak się dzieje
co do pracy mam w wieku 33 lat licząc szkole 17lat przepracowane składki zusy pierdusy
Co do stanu posiadania Siebie posiadam i wiarę ze w końcu zrozumiem o co właściwie chodzi i czemu tak jest.
Tuz nawet mi wyszło ze tym co mnie spotkało czego doświadczyłem starczyło by na 4 osoby a i tak by brakło a dopiero 33 lata gdzie jeszcze trochę zostało
Któregoś pięknego dnia wstanę i napisze książkę bo chyba warto .
Przepraszam za ortografie i moze nie poprawna skladnie.
Ale ciężko mi pojąc to wszystko ostatnio
Tak a propos posta wyżej to zdecydowanie moja rola to Bohater i właśnie teraz dzięki związkowi który trwał tylko 6 miesięcy sobie uświadomiłem że tak być nie może i sfiksowałem zdecydowanie
Nagle dostajesz olśnienia i cała twoja dotychczasowa konstrukcja ciebie jako osoby twój charakter no wszystko siada i to tak że ................Zdecydowanie tylko i wyłacznie psycholog do tego jeszcze moja ostatnia parterka moim zdaniem tez jest DDa bo bardzo naprawde mimo róznicy wieku podobni bylismy nie wiedziałem czemu a przecież mi mowila ze ojciec byl alkoholikiem ze uciekała z domu ze nic nie mieli dobiero jak przestał pic cos sie zmieniło dlatego musi wracać do domu o 20 czy 21 ja pier...................... i Jeszcze też mi wyszło ze jest bohaterem no przecież sama bratem sie opiekowała jak byl mały pranie gotowanie sprzatanie do dzisiaj poprzedni jej zwiazek był z no łomg................

99

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Mam dziś potworny dzień, jeden z tych których za nic nie da się poskładać w całość.
Kompletna, emocjonalna rozpierducha, jak to mówi moja córka.
Dlatego nie jestem w stanie napisać dzisiaj nic konstruktywnego, ale..

dziękuję Wam wszystkim i każdemu z osobna, którzy tak spontanicznie, szczerze i z ogromną odwagą podzielili się swoją historią.
Jestem w szoku.., nie spodziewałam się. I doskonale wiem, jak to wiele kosztuje.
Przeczytałam każdy wers i każde słowo, rycząc jak bóbr.

Wybaczcie, że tak ogólnie, ale nie mogę się dziś pozbierać..

Piszcie Kochani. Dla siebie, dla pamięci, DLA INNYCH!  Jest nas tak wielu, matko...

100

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
marena7 napisał/a:

DDA ma przekaz z dzieciństwa. Nie mów, nie czuj, nie ufaj. To konieczne by przetrwać wtedy, ale nie dzisiaj, gdy DDA jest dorosłe. Trudne emocje z dziecinstwa, żal, wstyd, lęk, zlość nie zostały uzewnętrznione do końca. Ich uzewnetrznianie bylo niebezpieczne i powstrzymywane. Tkwią w duszy człowieka jak drzazgi. Wewnetrzne rany goją się na dwa sposoby.Albo tworzy sie wokół drzazgi twarda blizna i człowiek potrzebuje mocnych wrażeń, żeby cos poczuć, albo rana jest tuż, tuż pod skórą i wtedy każde dotkniecie, kazde musniecie powoduje ból. Mówię tu o ranach na psychice. Psychiczne rany, tak jak fizyczne potrzebują oczyszczenia by się naprawdę zagoić. Jest to możliwe.

Jest jeszcze coś. Dziecko wychowywane w normalnym domu dostaje "w posagu" mapę życia, czyli wzory, którymi posługuje się w życiu. Wzory postaw, zachowań, relacji. Jaki posag dostaje DDA to chyba jasne. Ślepe uliczki, wyboiste ścieżki, skrzyżowania bez oznaczeń (wybaczcie te drogowe metafory). I ma się wtedy poczucie, że się do niczego nie pasuje, nic nie wie, tak jakbyś była w mieście, gdzie wszyscy mówią w obcym ci języku. Nic nie rozumiesz i starasz się by nikt tego nie zauważył, byś nie musiała się wstydzić. Czujesz sie gorsza, wyłączona z normalnego życia. Nie masz się do czego odwołać, o co się oprzeć. Okropne uczucie zdania tylko na siebie, a sama sobie nie ufasz.

Prawie same znajome smile Witam Was dziewczyny. Elitarne grono, co? Sama emocjonalna śmietanka tongue

Mareno - pisałam to już na forum wielokrotnie - bardzo pomaga mi czytanie Twoich postów. Bo zawsze nie tylko sięgają do samych trzewi, do samego nerwu, ale zawsze niosą nadzieję. A czegóż my bardziej potrzebujemy?
Dajcie nam zadanie - na pewno je wykonamy. Kto jeśli nie my? Nikt lepiej nie zbawi świata. Tylko ze zbawianiem samych siebie jakoś tak kiepsko nam idzie. A przecież jesteśmy najważniejsi. Powinniśmy być - a nam tak trudno to zaakceptować.

Znacie moją historię. Tę najświeższą i tę, w której przyszło mi żyć od samego urodzenia.
Zawsze wiedziałam, że rodzina, w której przyszło mi spędzać życie jest chora - nie miałam fałszywego spojrzenia na nią. Wiedziałam, że alkoholizm ojca, totalna bezradność matki, przemoc fizyczna i psychiczna - to wszystko jest ZŁE. Jednego tylko nie potrafiłam zrozumieć, zresztą do dziś nie potrafię - dlaczego nikt nie chciał nam pomóc? Pisząc "nam" mam na myśli mnie i mojego o 6 lat młodszego brata. Sami w piekle, a otoczeni ludźmi wokół - jak publicznością.  Niemą i niezainteresowaną.
Co może sobie pomyśleć mała dziewczynka, która dorasta w takiej rzeczywistości? Która jest jedyną dorosłą osobą w rodzinie? Za którą chowa się bezradna matka i która dba o to, żeby brat nie musiał przeżywać tego co ona? Która jako jedyna potrafi uspokoić szalejącego w amoku ojca?
Ja sobie pomyślałam (co typowym w tej sytuacji jest), że WSZYSTKO, całe życie wszystkich członków naszej rodziny ZALEŻY ODE MNIE i jednocześnie, JA i MOJE POTRZEBY są zupełnie nieważne. Paradoks DDA i DDD. "Normalny" człowiek nie potrafi tego ogarnąć cool - wiem, bo wielokrotnie tego doświadczałam. Tego ZDZIWIENIA. Do dziś widzę je w oczach niektórych ludzi, którzy poznają moją historię.
Bo przecież dla mnie nie było rzeczy niemożliwych. Najlepsza uczennica w szkole - nie ma sprawy; dbanie o dom i brata jak dorosła, odpowiedzialna osoba - nie ma sprawy; załatwiane spraw uznanych za niemożliwe do załatwienia, walczenie o sprawy innych ludzi - proszę bardzo. Już, natychmiast. A ja? Kto zadba o mnie? Nikt?

Nie miałam tyle szczęścia, co marena - trochę dłużej czekałam na to, aż na mojej drodze stanął ktoś, kto mi pomógł. Prawie 40 lat czekałam smile Ale nie marudzę - niektórzy czekali dłużej albo nigdy się nie doczekali.
Prawie 40 lat życia w przekonaniu, że na wszystko muszę zasłużyć, zapracować, udowodnić, że jestem czegoś warta.
Nigdy nie poczułam smaku bezwarunkowej miłości. Nawet przez chwilę. A to przecież daje dziecku siłę na całe życie. Byłam mądrym, inteligentnym i bystrym dzieckiem - zadawałam sobie pytania. Dlaczego nikt mnie nie kocha? Przecież inne dzieci wcale nie są mądrzejsze, grzeczniejsze, bardziej posłuszne - a są kochane. MUSI coś być ZE MNĄ NIE W PORZĄDKU. MUSI. Przecież gdyby NIE BYŁO - kochaliby mnie. Więc to MOJA WINA. NA PEWNO.
Potem przyszła refleksja - to ja im pokażę, wytłumaczę, UDOWODNIĘ - że ZASŁUGUJĘ. Tia... najpierw rodzicom, potem mężowi - wszystkim chciałam udowodnić, że zasługuję. I od nich wszystkich otrzymywałam, raz na jakiś czas OCHŁAPY UCZUĆ. I jak pies, któremu rzuca się ochłap - cieszyłam się z nich.
Tatuś dziś nie przyszedł zalany z pracy - ŚWIĘTO; przyszedł zalany, ale nie zdemolował, nie pobił, dał pospać w nocy - ŚWIĘTO.
Wszystko to zaważyło na moim życiu. Na wyborze popapranego człowieka na swojego męża; na tym, że tyle lat przy nim tkwiłam. Ale też w końcu, gdy nadeszło najgorsze - świadomość tego, ŻE NIE CHCĘ TAK JAK MOJA MAMA - dała mi siłę do odejścia. Paradoks - tym razem zadział na moją korzyść.

A teraz? Boshe... która z nas tego nie zna? Ta niekończąca się walka z wdrukowanymi w zwoje mózgowe nawykami, z działaniami "odruchowymi". Dla mnie to droga przez mękę. Ale wiem, że innej drogi nie ma. Ale to takie trudne do pogodzenia - zastanawianie się nad każdą swoją decyzją i jednocześnie próby NIE ANALIZOWANIA każdego zachowania innych osób.
To moja prywatna zmora tongue Ale kurdesz - WALCZĘ. I widzę efekty.
Nie jestem sama smile Mam wokół siebie Dobre Dusze, które wciąż mnie walą po głowie informacją - zasługujesz na wszystko, co najlepsze. Bez względu na to, czy w danym momencie radzisz sobie lepiej, czy gorzej. Czy właśnie popełniłaś błąd czy dopadł Cię sukces. Bo mnie wciąż trudno w to uwierzyć.

Ściskam Was wszystkie mocno dziewczyny.

101 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2011-12-19 10:13:54)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Post poniżej poziomu forum

102

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
niekochana72 napisał/a:

Aktóra z nas tego nie zna? Ta niekończąca się walka z wdrukowanymi w zwoje mózgowe nawykami, z działaniami "odruchowymi". Dla mnie to droga przez mękę. Ale wiem, że innej drogi nie ma. Ale to takie trudne do pogodzenia - zastanawianie się nad każdą swoją decyzją i jednocześnie próby NIE ANALIZOWANIA każdego zachowania innych osób.
To moja prywatna zmora tongue Ale kurdesz - WALCZĘ. I widzę efekty.
Nie jestem sama smile Mam wokół siebie Dobre Dusze, które wciąż mnie walą po głowie informacją - zasługujesz na wszystko, co najlepsze. Bez względu na to, czy w danym momencie radzisz sobie lepiej, czy gorzej. Czy właśnie popełniłaś błąd czy dopadł Cię sukces. Bo mnie wciąż trudno w to uwierzyć.

.

witajcie wszystkie.. niekochana.. trafiłaś w samo sedno z tym analizowaniem .. ja jestem wykończona, zmasakrowana.. nie potrafię nie analizować!!! mam jakby film w głowie.. wszystko widzę oczami wyobraźni.. zastanawiam sie nad werbalnymi i niewerbalnymi zachowaniami..wokół mnie.. oczywiście skupiam się na tym ZŁYM co to ma mnie dopaść..znienacka.. nie na dobrych wydarzeniach.. nie umiem poczuć się zadowolona, szczęśliwa.. bo zaraz włącza mi się analizator ( nowe słowo).. i pracuje.. i rozkminia..  kiedyś oszaleje..
przykład.. mąż kupił mi kwiaty.. przyjechał z nimi do pracy.. ucałował.. wyściskał.. powiedział,żebym sie nie denerwowała pewnymi sprawami bo nie ma czym.. co to spowodowało??? analizowanie co to ma być skoro kupił kwiaty?????? to na bank nie oznacza ,że kocha, że chce pokazać,że mu zależy, że jestem ważna.. na bank TUSZUJE coś i mydli mi oczy.. jestem już wariatką..

103

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Malwina69,
nie jesteś wariatką. Nie wmawiaj tego sobie, ani nie pozwól innym na to. To, że zdajesz sobie sprawę ze swoich ograniczeń wynikających z takiego, a nie innego dzieciństwa, to bardzo dużo. Wiesz już, jakich myśli nie możesz rozwijać, jakie myślenie, a raczej jakie wymyślanie musisz trzymać mocno na smyczy, by nie wymknęło się spod kontroli. Uwierz mi, jeśli tylko osoba chce pracować nad zmianą swego sposobu myślenia i postępowania, terapia pomaga.

Jesteś mądrym, dobrym, wspaniałym człowiekiem.

104

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

dziękuje.........................................

105

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Malwino, nie jesteś wariatką.
Żadna z nas nie jest wariatką.

W tej chwili nawet ja nie jestem wariatką.
Cały weekend, od czwartkowego wieczoru nawet był dla mnie jak wymarzony. Wspólnie spędzony czas. Wspólne porządki, wspólne przygotowania do pierwszych wspólnych świąt. Kiedyś marzyłam żeby tak było, a teraz? Teraz przyjmuję wszystko jako oczywiste, zwyczajne, bez emocji. Emocje zaczęły się dopiero wczoraj wieczorem, kiedy to P. pojechał do siebie, bo trzeba było wieczorem odiweźć matkę i nie było sensu, żeby do mnie wracał, bo musiałby się zrywać o 4 rano do pracy. I choć były to tylko drobne przebłyski, dały energię złym myślom, które przyszły o wschodzie słońca i rozbiły mnie na cały dzień. Nic konkretnego, to tylko moja wyobraźnia, ale taka intensywna, że nie potrafię teraz wykonywać najmniej ambitnych zajęć w pracy. Dlaczego? Dlatego, że zastanawiam się, czy pojedzie ze mną dziś do mnie, czy zostanie. Okazało się, że ma wolne i od rana jest w domu, a jeszcze do tej pory nie zajrzał do mnie do pracy, jak zawsze w takich dniach. Na pewno wczoraj pozwolił sobie na małe (lub większe) co nieco i nie chce, żebym się dowiedziała. Na pewno nie pojedzie dziś, tylko zgodnie z planem jutro, a ja będę się zastanawiała dlaczego. Jakie ma plany? Dlaczego inne niż ja? A wystarczyłoby zadzwonić z prostym pytaniem. A co jeśli odpowie nie tak jak będę oczekiwała? Znowu nerwy? Złość?  Czy zawsze będę musiała żebrać o uczucia? Czy zawsze będę się płaszczyć, poniżać?

106

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

greeentea,
n a p r a w d ę   zależy Tobie na tym, by Twój partner się na Tobie uwiesił?
By był zawsze przy Tobie?
By dzwonił stale do Ciebie?
By zajmował Ci czas przeznaczony na coś innego?

Poszukaj terapeuty, dla swojego dobra.

107

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
greeentea napisał/a:

Malwino, nie jesteś wariatką.
Żadna z nas nie jest wariatką.

W tej chwili nawet ja nie jestem wariatką.
Cały weekend, od czwartkowego wieczoru nawet był dla mnie jak wymarzony. Wspólnie spędzony czas. Wspólne porządki, wspólne przygotowania do pierwszych wspólnych świąt. Kiedyś marzyłam żeby tak było, a teraz? Teraz przyjmuję wszystko jako oczywiste, zwyczajne, bez emocji. Emocje zaczęły się dopiero wczoraj wieczorem, kiedy to P. pojechał do siebie, bo trzeba było wieczorem odiweźć matkę i nie było sensu, żeby do mnie wracał, bo musiałby się zrywać o 4 rano do pracy. I choć były to tylko drobne przebłyski, dały energię złym myślom, które przyszły o wschodzie słońca i rozbiły mnie na cały dzień. Nic konkretnego, to tylko moja wyobraźnia, ale taka intensywna, że nie potrafię teraz wykonywać najmniej ambitnych zajęć w pracy. Dlaczego? Dlatego, że zastanawiam się, czy pojedzie ze mną dziś do mnie, czy zostanie. Okazało się, że ma wolne i od rana jest w domu, a jeszcze do tej pory nie zajrzał do mnie do pracy, jak zawsze w takich dniach. Na pewno wczoraj pozwolił sobie na małe (lub większe) co nieco i nie chce, żebym się dowiedziała. Na pewno nie pojedzie dziś, tylko zgodnie z planem jutro, a ja będę się zastanawiała dlaczego. Jakie ma plany? Dlaczego inne niż ja? A wystarczyłoby zadzwonić z prostym pytaniem. A co jeśli odpowie nie tak jak będę oczekiwała? Znowu nerwy? Złość?  Czy zawsze będę musiała żebrać o uczucia? Czy zawsze będę się płaszczyć, poniżać?

Witaj.. czyli prosze.. to samo co ja.. jedna wielka analiza.... to może wykończyć...

108 Ostatnio edytowany przez greeentea (2011-12-19 14:02:44)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Analiza...zupełnie niepotrzebna. W momencie, gdy kliknęłam "potwierdź" P. zapukał do drzwi. Powiedział, że jedzie z matką na zakupy i jak tylko wszystko pozałatwia, przyjedzie do mnie i będzie do środy. Zapytał, co trzeba jeszcze kupić, załatwić, zrobić i poleciał, żeby ze wszystkim zdążyć i jak najszybciej byćze mną. A przecież nawet gdyby musiał zostać w domu, bo np trzeba coś pomóc matce w przygotowaniach, powinnam zrozumieć. I teraz, kiedy wiem, że pojedzie do mnie, twierdzę, że zrozumiałabym, ale jeśli nie pojedzie, będę darła włosy z głowy, zamiast pod jego nieobecność zrobić w domu rzeczy, którch przy nim nim nie zrobię.

Nie wiem, czy chcę, żeby się na mnie uwiesił i nie odstępował na krok. Po kilku spędzonych razem dniach, kiedy tak to właśnie wygląda, miewam potrzebę wychnienia, chwili czasu tylko dla siebie. Kiedy jednak znika z zasięgu mojego wzroku, o wytchnieniu i spokoju nie ma mowy...
Błędne koło.
Przydałoby się weneckie lustro o terenowym zasięgu...

Wiem, że mu na mnie zależy, wiem, że mnie kocha. Wiem, ale nie ufam.

Jeśli chodzi o zaufanie. O co chodzi facetowi, który pierwszy sięga po dzwoniący telefon kobiety? Co oznacza, gdy co chwila "sprawdza, która jest godzina" na telefonie kobiety, kiedy zegar jest w zasięgu wzroku? Dlaczego jeśli kobieta zdąży pierwsza odebrać swój - jakby nie było - telefon, pyta donośnie, kto dzwoni? No i dlaczego do jasnej ciasnej ten sam mężczyzna nosi swój telefon w kieszeni, albo kładzie do dołu wyświetlaczem, albo wyłącza, tudzież wycisza dżwięki?

109

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
greeentea napisał/a:

Jeśli chodzi o zaufanie. O co chodzi facetowi, który pierwszy sięga po dzwoniący telefon kobiety? Co oznacza, gdy co chwila "sprawdza, która jest godzina" na telefonie kobiety, kiedy zegar jest w zasięgu wzroku? Dlaczego jeśli kobieta zdąży pierwsza odebrać swój - jakby nie było - telefon, pyta donośnie, kto dzwoni? No i dlaczego do jasnej ciasnej ten sam mężczyzna nosi swój telefon w kieszeni, albo kładzie do dołu wyświetlaczem, albo wyłącza, tudzież wycisza dżwięki?

Zapytaj go o to! Tak prosto z mostu!

110

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
greeentea napisał/a:

Jeśli chodzi o zaufanie. O co chodzi facetowi, który pierwszy sięga po dzwoniący telefon kobiety? Co oznacza, gdy co chwila "sprawdza, która jest godzina" na telefonie kobiety, kiedy zegar jest w zasięgu wzroku? Dlaczego jeśli kobieta zdąży pierwsza odebrać swój - jakby nie było - telefon, pyta donośnie, kto dzwoni? No i dlaczego do jasnej ciasnej ten sam mężczyzna nosi swój telefon w kieszeni, albo kładzie do dołu wyświetlaczem, albo wyłącza, tudzież wycisza dżwięki?

zapytaj jak radzi Monia.. a mnie? mnie by szlag trafił...

111

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
Malwina69 napisał/a:
greeentea napisał/a:

Jeśli chodzi o zaufanie. O co chodzi facetowi, który pierwszy sięga po dzwoniący telefon kobiety? Co oznacza, gdy co chwila "sprawdza, która jest godzina" na telefonie kobiety, kiedy zegar jest w zasięgu wzroku? Dlaczego jeśli kobieta zdąży pierwsza odebrać swój - jakby nie było - telefon, pyta donośnie, kto dzwoni? No i dlaczego do jasnej ciasnej ten sam mężczyzna nosi swój telefon w kieszeni, albo kładzie do dołu wyświetlaczem, albo wyłącza, tudzież wycisza dżwięki?

zapytaj jak radzi Monia.. a mnie? mnie by szlag trafił...

Nie zastanawiaj się tylko pytaj. Ja, odkąd zdradził mnie mąż, przestałam sie zastanawiać tylko pytam i czekam na logiczną wiarygodna odpowiedź, bo jeśli jej nie ma to znaczy, że coś jest nie tak. Mój M nie zaglądał w moją komórkę, za to swojej bardzo pilnował( nawet do wc zabierał). Dzwonek wyciszony,( żeby nie było słychać jak smski przychodziły od tej baby) i to właśnie mnie zastanowiło. Dlaczego tak? dopiero potem wyszło szydło z worka.

112

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witajcie kochane!

O sprawdzanie telefonu nie raz pytałam wprost, a on na to, że musi wiedzieć, że jest zazdrosny, że się boi mnie stracić i musi mieć oczy i uszy otwarte. Nie denerwuje mnie to, ze sprawdza moje telefony tylko to, że jego jest poza moim zasięgiem. Na moje pytania, odpowiada, że zawsze tak robił i że nie ma nic do ukrycia, że mogę być pewna i spokojna. No i coraz częściej jego telefon leży "na oczach" i jak piknie, to P. woła, żebym zobaczyła, kto napisał. Często też zostawia telefon jak wychodzi np do sklepu, do łazienki na dłuzej, albo jak coś robi na dworze i boi się zgubić. Poza tym, jak sobie przypomnę na spokojnie nasze relacje w tej sprawie "przed", to wyglądało to podobnie, więc może niepotrzebnie panikuję. A może jego była do niego pisze, bo z tego co wiem, dalej nie moze się pogodzić, a on nie chce, żebym się denerwowała. Nie wiem. Czasami to boli, czasami nie. Staram się skupiać na tym co dobre i miłe.     

U mnie sypie piekny śnieg i od razu zrobiło się świątecznie.

Wczoraj P. nie przyjechał, bo musiał pomóc matce, a ja ? Wysprzątałam, co miałam wysprzątać, zrobiłam pranie i wszystko, co należało i poszłam spać. Rano wpadł do mnie do pracy się przywitać i popędził do mnie do domu, gdzie ma zaplanowaną robótkę.

Właśnie napisał "ojciec mi zrobił śniadanie i zaraz idziemy zakładać mięso do wędzenia, później zawieszę lampki na balkonie i oprawię choinkę, jak dowiozą, nigdy nie miałem takich świąt. kocham"

Mam nadzieję, że i Wy czujecie się dziś lepiej.
Całuję, przytulam.
Miłego dnia.

113

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witaj.... witajcie.... cieszę się,że jest lepiej... zwłaszcza z Twoim odczuwaniem... ;-))

a u mnie............. u mnie stanowczo gorzej..............

114

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Malwina69,
co się dzieje?

115

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Malwino, mów.
Proszę Cię, mów.

116

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Jejku! Malwinko! Pisz co się dzieje!!!!!

117

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Witaj smutnamoniu!
Tak mi dobrze, że Was mam.
Czasami zwyczajne wygadanie pozwala spojrzeć na problem innym okiem.
Zwłaszcza wygadanie komuś, kto rozumie...

118

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Malwina, opowiadaj . Nie "układaj", mów!

119

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
greeentea napisał/a:

Witaj smutnamoniu!
Tak mi dobrze, że Was mam.
Czasami zwyczajne wygadanie pozwala spojrzeć na problem innym okiem.
Zwłaszcza wygadanie komuś, kto rozumie...

Ja mam to samo! Uzalezniłam się od netkobiet!

120

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

A ja jestem szczęśliwa, że znalazłam to miejsce. I, że spotkałam Was...

121

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
greeentea napisał/a:

A ja jestem szczęśliwa, że znalazłam to miejsce. I, że spotkałam Was...

Mimo, że często nie pisuję czytam Was i nie raz płakałam. Nawet postanowiłam nie wchodzić, za często by się po pierwsze, nie uzależnić, po drugie przygnębialo mnie to, jak wiele z nas ma  pod górkę.  Ale ogolnie forum jest potrzebne wlaśnie by w chwilach "doła" ktoś  nas z niego wyciągnął smile
Zespół Dżem pięknie to ujął :
"Teraz jestem duży i wiem,
że w życiu piękne są tylko chwile,
dlatego czasem warto żyć,
dlatego czasem warto żyć... " pozdrawiam

122

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

.... przepraszam Was bardzo ale doszłam do wniosku,że cos jednak ze mną nie tak.. mam defekt.. mam usterkę... w swojej osobowości.. oczywiście taką zdiagnozowaną ( DDA)
Wczoraj wpadłam z dyskucje z moim mężem.. w sumie zabrnęłam w bensensowną strone.. oczywiście poszło o eks... poleciały głupie stwierdzenia, uprzedzenia, przypuszczenia, oskarżenia,domniemania zahaczające wręcz o fantazje... i się pokłócilismy...poniosły mnie emocje i poryczalam się jak ostatnia bałwanica... moze potrzebowałam tych łez... ale powiedzialam za duzo i bez sensu... wiem to DZIŚ... a wczoraj to tyyyyyyylko emocje... On jest zły . ja jestem zła... bo spodziewalam się,że napsioczy na nią jak ja sobie życzę.. i nie może pojąc dlaczego ja czuje sie tak gorsza od niej.. na straconej pozycji.. to jakiś bezsens totalny............

... i idą Święta.. wrrrrrrrr

123 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-20 13:06:19)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Malwina69,
do wylewania łez najlepsze są melodramaty. Można wówczas płakać rzewnie i bezboleśnie, nikt nie pyta o przyczynę, a i przykrości nikomu się nie zrobi. Polecam.

Wypłakałaś się - dobrze. Teraz pora na odzłoszczenie się. To pomaga jeszcze lepiej.
W kontaktach międzyludzkich po takiej drace pomaga szczere "przepraszam".

Jesteś: mądra, wspaniała, jedyna, niepowtarzalna, urocza, cudowna, frapująca, świetna, interesująca, ... (dopisz swe kolejne  d o b r e  cechy).

124 Ostatnio edytowany przez greeentea (2011-12-20 13:11:13)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Malwino, kochana... przytulam.
Wiesz, że raczkuję w swoim problemie, ale...juz wiem, że o eks lepiej nie rozmawiać. Mój P. kiedyś na imprezie, przy znajomych, powiedział pierwszy raz o swojej byłej, tj, że ona go szantażuje jakimiś paskudztwami. Powiedział to w nawiazaniu do poruszonego akurat tematu. Nie mówił do mnie, tylko tak ogólnie. Dodał od razu, że  wogóle go to nie interesuje, bo jest ze mną szczęśliwy. Zrobiło mi się wtedy gorąco, ale przemilczałam. Dopiero w domu zapytałam... pwoedział, ze zawsze będzie ze mną, że ona nic dla niego nie znaczy i żebym była spokojna. Od tamtej pory nie poruszaliśmy tematu. I było ok, aż do...
Teraz też nie rozmawiamy i choć w środku coś tam drży na samą myśl, jest lepiej.

125

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
Malwina69 napisał/a:

.... przepraszam Was bardzo ale doszłam do wniosku,że cos jednak ze mną nie tak.. mam defekt.. mam usterkę... w swojej osobowości.. oczywiście taką zdiagnozowaną ( DDA)
Wczoraj wpadłam z dyskucje z moim mężem.. w sumie zabrnęłam w bensensowną strone.. oczywiście poszło o eks... poleciały głupie stwierdzenia, uprzedzenia, przypuszczenia, oskarżenia,domniemania zahaczające wręcz o fantazje... i się pokłócilismy...poniosły mnie emocje i poryczalam się jak ostatnia bałwanica... moze potrzebowałam tych łez... ale powiedzialam za duzo i bez sensu... wiem to DZIŚ... a wczoraj to tyyyyyyylko emocje... On jest zły . ja jestem zła... bo spodziewalam się,że napsioczy na nią jak ja sobie życzę.. i nie może pojąc dlaczego ja czuje sie tak gorsza od niej.. na straconej pozycji.. to jakiś bezsens totalny............

... i idą Święta.. wrrrrrrrr

Jaki defekt? Jaka usterka?

To nie z Toba jest coś nie tak! To sytuacja w jakiej się znalazłaś jest nie tak!
Błagam! Nie wmawiaj sobie, że jesteś beznadziejna, gorsza! Tylko przez tych naszych facetów czujemy sie takie! Oni namieszali w naszym zyciu a my bierzemy wine na siebie!
Widzę, że w Tobie tak samo to siedzi i spokoju nie daje tak jak we mnie!
Kurde a nasza wyobrażnia ciągle pracuje! I jak tu zaufać ponownie?
Trzymaj się błagam! Bo jak Ty się  załamiesz to ja chyba będe następna!!

126

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Kobiety,

dajcie spokój.
Nie prowokujcie.
Eks to eks.
To przeszłość.
Każda z was też ma jakiegoś eks-a.
I co, wasi partnerzy też mają trząść się ze strachu i z zazdrości?

A wyobraźnia pracuje tyle, na ile jej pozwolimy. tongue

127 Ostatnio edytowany przez greeentea (2011-12-20 13:17:39)

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Ok, Wielokropek ma rację. Nie roztrząsajmy, bo się wszystkie rozlecimy.

Malwino, jak wrócisz do domu, przytul swojego męża. Nawet jak nie wypowiesz magicznego słowa, to zrozumie Twój gest i na pewno go odwzajemni. I nie wracajcie już do tego. Zajmij myśli czymś dobrym, miłym, poszukaj spokoju.

Edit
I nie masz zadnego defektu!
To Twoje życie ma defekt, ale nie z Twojej winy.
Jesteś silna, mądra i rozsądna.
Bądź ponad to wszystko, co Cię rozkleja.

I mów, mów, mów.....

Jesteśmy.

Widzisz mnie? Siedzę na parapecie Twojego okna jak duszek - pocieszek i macham łapką do Ciebie. Uśmiechnij się.

128

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia
Wielokropek napisał/a:

Kobiety,

dajcie spokój.
Nie prowokujcie.
Eks to eks.
To przeszłość.
Każda z was też ma jakiegoś eks-a.
I co, wasi partnerzy też mają trząść się ze strachu i z zazdrości?

A wyobraźnia pracuje tyle, na ile jej pozwolimy. tongue

No tak! Żeby nie myśleć szukam sobie coraz więcej zajęć wszelakich!

129

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

A co robisz smutnamoniu?
Może masz ochotę posprzątać moja łazienke, bo mi się nie chceeee.
Albo napisz za mnie chociaż 3 decyzje, brrrrr....

W zamian wezmę pieczenie ciasta i krojenie wszystkiego na sałatki.
Mniam.

130

Odp: Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

dzieki dziewczyny.... oczyyywiście macie racje  .. mało tego ja teorie równiez mam opanowaną.. gorzej z praktyką.. ja jestem emocjonalną małpą...jak coś mnie nakręci to robie cyrk...potem opadaja nerwy.. pzreglądam na oczy i co widzę?   obraz jak po burzy...

wiem,że powinnam być ponad to..
wiem, że wybrał mnie z jakiegos powodu ( ciekawe co to za powód).
wiem,że musze być rozsądna
wiem,że dam sobie z tym radę\
wiem,że złymi myslami mozna ściagnąć takie gooooooofno na siebie..przeciez wiem...


ochłonę, przeproszę i .. do nastepnego razu...

Posty [ 66 do 130 z 2,370 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 37 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych ? Grupa Wsparcia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024