Witaj Cherry 
Masz całkowitą racje słowa "wyjdź do ludzi "piszą bezmózgie istoty i ja tez mam problem z ich interpretacją, to moim skormnym zdanikem to określenie pasuje do osób, które wiekszosć czasu spedzaja w komórce pod schodami lub innym ciemnym i odosobnionym miejscu.
My wychodzimy do pracy, na zajecia, na kursy, lektoraty i tym podobne.... wiec automatycznie wychodząc w w/w miejsca wychodzimy do ludzi, to że faceta na całe życie tam nie znajdziemy to inna sprawa.
Co ty masz z tego życia??
Całe mnóstwo radochy ale nim to wymienie, powiem Ci czego nie masz- nie masz faceta i wydaje Ci sie, że to Twój największy problem- mylisz sie, nieraz oni tak dają popalić, że sie odechciewa, ale ja nie o tym...
Studiujesz, rozwijasz sie , poznajesz nowych ludzi , nowe miejsca, uczysz sie nowych rzeczy, masz wolną głowe i żadnych trosk i zmartwien ( w pracy już nie jest tak kolorowo) a ty zamiast doceniać te wolnosć ( bo juz ngdy później taka wolna czuć sie nie bedziesz) ty myślisz tylko o tym, ze nie masz faceta i wydaje mi sie , ze pod jakąś dziwną presja (całkowicie dla mnie niezrozumiałą) chcesz capnąć kogokolwiek "byle tylko był" 
Zastanów sie jeszcze nad jedyny, czy ta twoja pogoń za faetam jest spowodowana tym, ze inne psiapsiuły już są zajęta , planuja swój ślub i zormawiają nad przewagą wóżków dzieciecych trójkołowych nad zwykłymi (ja na studiach miałam takie koleżanki, boziu jak sie z nimi nudziłam!!!!! ) czy rzeczywiście wewnętrznie czujesz sie samotna??
Jeśli to pierwsze to wyrzuć to z głowy, bo działasz wbrew sobie i szcześliwa nie bedziesz.
Jeśli to drugie to szukaj , ale nie za wszelką cene , zgodnie z mottem "o jedym oku byle w tym roku", nie bądź bierna ale niech to nie bedzie Twój jedyny target, bo na siłe nic nie przyjdzie- wiele osób tu już tak pisało i ja wreszcie przyznałam im racje.
Zdystansuj sie, wyrzuc złe emocje, nakrec sie poztywnie.
Ja też w czasie studiów czasem okrponie sie nudziłam i czułam samotna, nie miałam ochoty ani dojrzałosći do prawdziwego zwiazku a wokół prawie wszystkie paplały o jednym- czułam sie jak w Matrixie 
Teraz emocjonalnie dojrzałam i chce zwiazac sie bardziej na poważnie, szukam ale nie jest to moje "to be or ont to be" 
Ale wiem, ze jestes rozsadną dziewczyną i wkrótce odzyskasz zdolność właściwej oceny sytuacji i masz racje ten 35-latek (o ile dobrze pamietam) jest zdecydownie za stary dla Ciebie ( nawet dla mnie byłby
).
Wszystkie walczymy z samotnoscią-właśnie zaciagnełas sie w nasze szeregi- witaj!