Rudas jest w Tobie tyle ciepla i miłości że starczy dla calej waszej rodzinki-dacie radę!
o przyjacielu zapomnisz...jesteście taka piekną rodziną!
Pozdrawiam serdecznie
Podobne tematy
Hej kobietko,ja już wybrałam tj nie miałam czego wybierac,bo od początku wiedziałam że mąż jest dla mnie najważniejszy tylko potrzebowałam czasu żeby to sobie uświadomić.Teraz jest o niebo lepiej,nareszcie rozmawiamy i oboje się staramy.Co do zdrady top jej nie było tak naprawdę,pisałam na początku jak to wszystko się zaczęło.A ja poprostu potrzebowałam i nadal potrzebuje przyjaciela,bo dotąd moim przyjacielem byłam ja sama ,cztery ściany,radio i telewizor..Myślę że tym przyjacielem będzie mój mąż
Z tamtym zerwałam wszelkie kontakty.Powiedziałam mężowi że nie chcę jak dotąd "wegetowac" i czuc się jak "żywy trup" i czekać z roku na rok żebym była starsza i starsza a w końcu umarła...A tak myślałam,chcę miec jakieś cele,jkąś motywację do życia..Chcę miec jakieś cele oczywiście poza dziecmi,bo niestety nie jestem typem "matki Polki" stojącej przy garach i nie robiącej nic więcej,a musiałam tak życ.Możliwości mam ograniczone bo mój syn wymaga całodobowej obserwacji,jak pisałam jest dzieckiem leżącym głęboko upośledzonym i ja chyba jestem tez od niego uzależnionaCo do filmu z synem,to sama jak go robiłam (średnio mi wyszło) to złapałam doła, bo przypomniałam sobie wszystko co się z nim działo wcześniej...Potem się podniosłam i zrobiłam kolejny filmik,trochę prywtny ale co tam
optymistyczny
http://www.youtube.com/watch?v=C9lfz91PNCw
Rudas - tak się cieszę
:D
Będę Wam kibicować z całych sił. Myślę, że terapia i to nie krótka - to najlepsze wyjście. Bo Wy jesteście non stop w sytuacji silnego napięcia - bez działania dodatkowych czynników zewnętrznych.
Rudas - powiem Ci coś cichutko od siebie
Kobiecie nie zawsze jest potrzebny przyjaciel, ale z pewnością są potrzebne PRZYJACIÓŁKI. Jeśli nie masz ich tam, blisko siebie - możesz mieć je tu.
:D Myślę, że to dobre miejsce do wypłakania się, podzielenia radością, wątpliwościami lub po prostu wygadania się. Dużo już o Tobie wiemy, prawda? Jak to przyjaciele. ![]()
P.S. Nie wstydź się kochana prosić o pomoc. Szkoda, że ja jestem tak daleko - z przyjemnością "zwolniłabym" Was na kilka godzin z obowiązków
Ale jestem pewna, że może coś da się zrobić - spróbuj kochana popytać o jakiś wolontariuszy, organizacje pozarządowe. Jestem pewna, że teraz, w tej sytuacji każda chwila, którą będziecie mogli spędzić tylko we dwoje jest bezcenna.
Walczcie, bo jest o co.
Ja sama obiecuję częściej tu zaglądać i napisać coś porządnie na priv. Ale jeszcze nie dziś i nie jutro ![]()
Rudas, nie zwróciłam wcześniej uwagi na to że masz tak chore dziecko dlatego napisałam o wypadzie na kilka dni
Dopiero jak obejrzałam film zdałam sobie sprawę że to niemożliwe.
Cieszę się że podjęłaś decyzję taką a nie poszłaś na żywiołto oznacza że jesteś wspaniałą matką i kobietą twardo stąpającą po ziemi
Drugi filmik też obejrzałam nie jest taki smutny jak poprzedni ale też łza się w oku kręci , masz śliczne dzieci i sama jesteś bardzo ładna. Cieszę się że dokonałaś wyboru i życzę ci wszystkiego dobrego Muah :***ja też mam kilka filmów możesz obejrzeć jak masz ochotę tu masz link do jednego
to ja i mój kochanytylko nie wiem czy będzie wyświetlany w polsce
http://www.youtube.com/watch?v=9aW3gdtnKhY
Obejrzałam Twój filmik-CUDNY.Ja niestety nie potrafię zrobić takich pięknych filmików,nie mam czasu niestety .
Witaj Rudas1983!
Ja na Twoim miejscu zastanwoiłabym sie czy to nie tęskota za starym, dobrym, młodzienczym życiem nie ciagnie Cie do kochanka... I mam do Ciebie pytanie.. Jaki był powód Waszego rozstania?
Rudas1983 napisał/a:Hej kobietko,ja już wybrałam tj nie miałam czego wybierac,bo od początku wiedziałam że mąż jest dla mnie najważniejszy tylko potrzebowałam czasu żeby to sobie uświadomić.Teraz jest o niebo lepiej,nareszcie rozmawiamy i oboje się staramy.Co do zdrady top jej nie było tak naprawdę,pisałam na początku jak to wszystko się zaczęło.A ja poprostu potrzebowałam i nadal potrzebuje przyjaciela,bo dotąd moim przyjacielem byłam ja sama ,cztery ściany,radio i telewizor..Myślę że tym przyjacielem będzie mój mąż
Z tamtym zerwałam wszelkie kontakty.Powiedziałam mężowi że nie chcę jak dotąd "wegetowac" i czuc się jak "żywy trup" i czekać z roku na rok żebym była starsza i starsza a w końcu umarła...A tak myślałam,chcę miec jakieś cele,jkąś motywację do życia..Chcę miec jakieś cele oczywiście poza dziecmi,bo niestety nie jestem typem "matki Polki" stojącej przy garach i nie robiącej nic więcej,a musiałam tak życ.Możliwości mam ograniczone bo mój syn wymaga całodobowej obserwacji,jak pisałam jest dzieckiem leżącym głęboko upośledzonym i ja chyba jestem tez od niego uzależnionaCo do filmu z synem,to sama jak go robiłam (średnio mi wyszło) to złapałam doła, bo przypomniałam sobie wszystko co się z nim działo wcześniej...Potem się podniosłam i zrobiłam kolejny filmik,trochę prywtny ale co tam
optymistyczny
http://www.youtube.com/watch?v=C9lfz91PNCw
Rudas - tak się cieszę
:D
Będę Wam kibicować z całych sił. Myślę, że terapia i to nie krótka - to najlepsze wyjście. Bo Wy jesteście non stop w sytuacji silnego napięcia - bez działania dodatkowych czynników zewnętrznych.
Rudas - powiem Ci coś cichutko od siebieKobiecie nie zawsze jest potrzebny przyjaciel, ale z pewnością są potrzebne PRZYJACIÓŁKI. Jeśli nie masz ich tam, blisko siebie - możesz mieć je tu.
:D Myślę, że to dobre miejsce do wypłakania się, podzielenia radością, wątpliwościami lub po prostu wygadania się. Dużo już o Tobie wiemy, prawda? Jak to przyjaciele.
P.S. Nie wstydź się kochana prosić o pomoc. Szkoda, że ja jestem tak daleko - z przyjemnością "zwolniłabym" Was na kilka godzin z obowiązków
Ale jestem pewna, że może coś da się zrobić - spróbuj kochana popytać o jakiś wolontariuszy, organizacje pozarządowe. Jestem pewna, że teraz, w tej sytuacji każda chwila, którą będziecie mogli spędzić tylko we dwoje jest bezcenna.
Walczcie, bo jest o co.
Ja sama obiecuję częściej tu zaglądać i napisać coś porządnie na priv. Ale jeszcze nie dziś i nie jutro
Niestety nie mam przyjaciółek
Kiedyś miałam kilka ale niestety zawiodłam się na nich,i teraz nie jestem w stanie nikomu zaufać.Tutaj na forum pierwszy raz od wielu lat mogłam się wyżalić.Nie mowie o swoich problemach nikomu,bo wychodzę zzałożenia że kogo to może interesować.. Są osoby które mówiły że mnie rozumieją-tak na odczepnego,a tak naprawdę nie rozumieją,bo to co we mnie siedzi może zrozumieć ktoś kto ma podobne kłopoty.Pisałam na forach rodziców chorych dzieci,ale nie o moich problemach,a po pewnym czasie doszłam do wniosku że ja nie jestem tylko matką chorego dziecka i że mam też inne potrzeby poza zgłębianiem zagadnień medycznych,rehabilitacji itp.A na takich forach można znależdż jedynie żale mam chorych dzieci,a ja czytając to jestem jeszcze bardziej zmęczona,dlatego tych for unikam ![]()
Ale wiem że tu są naprawdę wspaniałe osoby... Cieszę się że tu jestem i odbieracie mnie nie tylko jako matkę chorego dziecka ale także jako człowieka ![]()
Niekochana czekam na wiadomość ![]()
Aha jeśli chodzi o wolontariuszy,organizacje pozarządowe to staram się wykorzystywać każdą pomoc,choć wolontariatu z tego co wiem u nas nie ma w okolicy ![]()
Witaj Rudas1983!
Ja na Twoim miejscu zastanwoiłabym sie czy to nie tęskota za starym, dobrym, młodzienczym życiem nie ciagnie Cie do kochanka... I mam do Ciebie pytanie.. Jaki był powód Waszego rozstania?
Ja go rzuciłam i to nie raz.Chciałam się wyszaleć i wtedy nie chciałam miec nikogo na stałe,a on chciał.Niestety młodości za długiej nie miałam bo w wieku 19 lat urodziłam dziecko z wodogłowiem i zanikiem mózgu.Także może też tęsknię za tym czego nigdy nie miałam - młodością...
,a po pewnym czasie doszłam do wniosku że ja nie jestem tylko matką chorego dziecka i że mam też inne potrzeby poza zgłębianiem zagadnień medycznych,rehabilitacji itp.
Dobrze, ze to rozumiesz. Masz do tego prawo jak każda z nas. Jesteś KOBIETĄ - taką samą jak każda z nas. I takie same potrzeby, jak każda z nas.
Dodatkowo jesteś matką chorego dziecka, ale to nie przekreśla ani nie pomniejsza tego, że jesteś KOBIETĄ, a Twój mąż jest MĘŻCZYZNĄ. Oboje musicie o tym sobie przypomnieć - bo ZAPOMNIELIŚCIE.
Mam nadzieję, że w Waszym przypadku KRYZYS, który nadszedł - spowoduje zmiany na lepsze. ![]()
(...) Cieszę się że tu jestem i odbieracie mnie nie tylko jako matkę chorego dziecka ale także jako człowieka
(...)
Wstyd przyznać, ale pisząc do Ciebie nie pamiętam, że jesteś mamą chorego dziecka, po pewnym czasie przypominam sobie też i o tym. Zainteresowałam się Tobą, kobietą, człowiekiem. Każdy z nas pełni jakieś role. Ty, miedzy innymi, jesteś mamą. A Twoje dziecko jest chore. Nie zmniejsza to Twojej wartości.
Powodzenia, mądra istoto. )
Gdybyś miała jakiekolwiek wątpliwości
:D
Nie zmniejsza to Twojej wartości.
ale to nie przekreśla ani nie pomniejsza tego, że jesteś KOBIETĄ,
Wielokropnie kochana
Rudas1983,
dodam jeszcze jedno.
Każdemu dziecku do szczęścia potrzebna jest mama. Bardziej jednak każde dziecko potrzebuje szczęśliwej mamy.
Zacznij dostrzegać, i kontynuuj, że jesteś kobietą, mądrą, czułą, wrażliwą, odpowiedzialną, potrzebującą czułości, chwili oddechu i zadbania również o siebie.
Człowiek ( a Ty jesteś człowiekiem) jest takim akumulatorkiem, i jak każdy akumulator, potrzebuje ładowania. Ty od dawna (Twój mąż również, ale nie o nim wątek) jedziesz już na zasilaniu awaryjnym. Czerwona lampka miga jak oszalała. A L A R M! Ostatni moment na podłączeniu do ładowarki.
łatwo jest wszystkim oceniać i dawać złote rady ale niestety podjęcie decyzji nie jest proste....
Rudas ja Cie rozumiem jestem w podobnej sytuacji może nie identycznej ale bardzo zbliżonej
Uwierz że nie jesteś jedyna kobietą, ktora ma takie problemy i dylematy......
Łatwo jest oceniać i dawać złote rady. ![]()
Łatwiej tym bardziej, że wynikają z osobistego doświadczenia. ![]()
Podjęcie decyzji nie jest łatwe. Ulga jest później.
Wszystko zależy od determinacji osoby, która ma problem. I od tego, czy ma ona ochotę swój problem rozwiązać, czy się w nim babrać. Są i takie, i takie osoby. A wybór należy do każdej z nas.
Łatwo jest oceniać i dawać złote rady.
Łatwiej tym bardziej, że wynikają z osobistego doświadczenia.
Podjęcie decyzji nie jest łatwe. Ulga jest później.
Wszystko zależy od determinacji osoby, która ma problem. I od tego, czy ma ona ochotę swój problem rozwiązać, czy się w nim babrać. Są i takie, i takie osoby. A wybór należy do każdej z nas.
Dokładnie, do każdej decyzji trzeba dojrzeć, rozważyć wszystkie za i przeciw, na pewno nie można jej podejmować po wpływem emocji.
Do mojego problemu niestety dołącza się jeszcze to, że nie umiem szczerze rozmawiać o tym co mnie boli.......
(...)
Do mojego problemu niestety dołącza się jeszcze to, że nie umiem szczerze rozmawiać o tym co mnie boli.......
Nie umiesz czy nie chcesz tej szczerości?
Bo prawda nie zawsze jest tylko różowa, bywa czasem bolesna. A ty wolisz ten ból odłożyć na później, będzie bolało bardziej. Nie ma żadnych wątpliwości.
Chcę szczerości i to bardzo, cenię ja sobie bardzo ale mam w sobie takie coś że pomimo tego, że ktoś wyrządza mi krzywdę to ja boje się głośno powiedziec co o tym myślę zeby przypadkiem go nie zranić....Chore to jest wiem ale nie lubie zadawać bólu drugiej osobie...:(
Chcę szczerości i to bardzo, cenię ja sobie bardzo ale mam w sobie takie coś że pomimo tego, że ktoś wyrządza mi krzywdę to ja boje się głośno powiedziec co o tym myślę zeby przypadkiem go nie zranić....Chore to jest wiem ale nie lubie zadawać bólu drugiej osobie...:(
Biegiem na terapię. Swoją.
Chcę szczerości i to bardzo, cenię ja sobie bardzo ale mam w sobie takie coś że pomimo tego, że ktoś wyrządza mi krzywdę to ja boje się głośno powiedziec co o tym myślę zeby przypadkiem go nie zranić....Chore to jest wiem ale nie lubie zadawać bólu drugiej osobie...:(
Nie to nie jest chore że nie chcesz kogoś ranić,bo poprostu jest ci żle jeśli kogoś krzywdzisz,ale moim zdaniem trzeba wybrać "mniejsze" zło czyli szczerośc i prawdę.Mi też jest bardzo trudno pozbierać się i mówić szczerze z mężem,bo po tylu latach udawania twardej kobiety ciężko jest mi się przełamać,ale bardzo sie staram i to daje efekty ![]()
I Tobie też tego życzę...Trudne ale damy radę ![]()
Aha teraz mam tyle zajęć że nawet nie mam czasu popisać.Ale wkońcu czuję że żyję i chociaż w części się realizuję.Zamierzam zapisać się do partii politycznej o czym od dawna myślałam ale zawsze były sprawy ważniejsze .Teraz żyję nareszcie.Z mężem rozmawiamy nareszcie,co nie znaczy że nie mamy różnych zdań i opinii i bez drobnych sprzeczek się nie obejdzie ale jest zdecydowanie lepiej i mam nadzieje że nam się uda
i
Czasem jeszcze myślę o tym moim "przyjacielu",chyba dlatego ze z nim mogłam rozmawiać bez udawania,byłam sobą,tak jak kiedyś dawno temu.Ale myślę ze uda mi się wrócić do normalności
i
Cieszę się że jesteście i mogę do Was pisać.
Rudas1983,
witaj wśród żywych. ![]()
I mam wiadomość dla Ciebie: już jesteś wśród tej "normalności".
![]()
Gratuluję i przytulam.
149 2011-10-10 10:16:20 Ostatnio edytowany przez Rudas1983 (2011-10-10 10:17:13)
Rudas1983,
witaj wśród żywych.I mam wiadomość dla Ciebie: już jesteś wśród tej "normalności".
![]()
![]()
Gratuluję i przytulam.
A chyba jeszcze nie do końca,boję się wychodzic bez tej " otoczki" do ludzi.Jeszcze jestem zamknięta w siobie,ale jest niewątpliwie lepiej ![]()
Do czasu kiedy byłam sobą jeszcze daleka droga,niestety ![]()
Kiedyś byłam wesoła, uśmiechnięta ,przyjazna,otwarta,ufna itp.Teraz jestem zołzą.Ale myślę że to też częśc mojego charakteru ![]()
Muszę nauczyc się od nowa życ,a to trudne.Muszę przestać się bać mojej nowej postawy,nastawienia do życia..
Tak czy inaczej myślę że będzie dobrze ![]()
150 2011-10-10 10:40:49 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-10 10:42:31)
Nie ma takiego charakteru jak "zołza". Masz w sobie dużo żalu i złości. Pozbędziesz się tego bagażu (a wierz mi, że jest to możliwe), to "wrócisz" do swojej prawdziwej natury.
Kiedyś w mądrej książce przeczytałam takie zdanie, które pasuje, jak ulał, do Ciebie:
(...)Dziewczynko, nie pozwól, by życie sprawiło, że twoje serce stwardnieje.(...)
Proponuję i Tobie, byś zamieniła słowo"muszę" na "decyduję się".
Drobna zmiana, ale ułatwia życie i dodaje energii i siły. ![]()
Mam doła......Nie wiem czy umiem życ w tym świecie,czy potrafię kochac i okazywac emocje..
Dziś cały dzień przepłakałam i sama nie wiem czemu,nie potrafię zrozumiec co się ze mną dzieje.Umówiłam się do psychologa,ale termin dopiero na drugą połowę listopada...Nie wiem czy dam radę dłużej znieśc ten stan...
Dól, jak dól. Przyszedł i pójdzie.
A Ty potrafisz kochać i kochasz. Potrafisz okazywać emocje i okazujesz je.
Na smutki jesienne (to normalne) kawałek (większy lub mniejszy) czekolady. Pomaga.
Pamiętaj:
jesteś mądrą, wrażliwą, kochającą, czarującą, niepowtarzalną, jedyną, cudną, wrażliwą kobietą.
Powtarzaj to sobie trzy razy dziennie, jeśli nie pomaga - zwiększ częstotliwość.
Przytulam mocno. ![]()
Dól, jak dól. Przyszedł i pójdzie.
A Ty potrafisz kochać i kochasz. Potrafisz okazywać emocje i okazujesz je.
Na smutki jesienne (to normalne) kawałek (większy lub mniejszy) czekolady. Pomaga.Pamiętaj:
jesteś mądrą, wrażliwą, kochającą, czarującą, niepowtarzalną, jedyną, cudną, wrażliwą kobietą.
Powtarzaj to sobie trzy razy dziennie, jeśli nie pomaga - zwiększ częstotliwość.Przytulam mocno.
Dzięki kochana ![]()
Zaraz zacznę sobie to powtarzac.Jejku ale nie wiem co się ze mną dzieje..Mam nadzieję że to tylko te jesienne smutki i że zaraz przejda.
Nie pisałam wcześniej,ale mój mąz wczoraj poiedział że nie wie czemu do tej pory był taki ślepy..Że mnie nie widział,że mnie nie doceniał,nmie starał sie...Cieszę się że i on zrozumiał wszystko.
154 2011-10-16 15:35:23 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-16 15:36:10)
Trzymam kciuki za Ciebie i za Was.
Cieszę się, że Twój mąż przejrzał na oczy.
Gratuluję Tobie, niezmiennie, odwagi i (mimo wszystko) uczciwości.
Chapeau bas. ![]()
Trzymam kciuki za Ciebie i za Was.
Cieszę się, że Twój mąż przejrzał na oczy.
Gratuluję Tobie, niezmiennie, odwagi i (mimo wszystko) uczciwości.
Chapeau bas.
No z tą uczciwością u mnie jest tak że ja poprostu napisałam tu na forum bo było mi z tym wszystkim strasznie ciężko,a kłamac poprostu nie potrafię.Jak stwierdził mój "przyjaciel" na koniec : chciałby żebym była jego kochanką ale jestem za uczciwa.I właśnie mimo tej mojej "otoczki" załzy - jestem w głębi duszy,serca chyba dobrym człowiekiem.Od początku tego wszystkiego wiedziałam że robię żle,nie dlatego że neguję takie zachowania bo znam sytuacje gdzie ludzie będąc w związku zakochują się i budują nowe rodziny itp . Tyle że ja nie potrafię ciągnąc "dwóch srok za ogon".Cieszę sie bardzoże zaczęło nam się układac,i mam nadzieję że tak zostanie i mój mąż o mnie już nie zapomni,a bardzo się tego obawiam.Boję się że znowu będę samotna...Ja tez trzymam za nas kciuki i wiem że się uda ![]()
No z tą uczciwością u mnie jest tak że ja poprostu napisałam tu na forum bo było mi z tym wszystkim strasznie ciężko,a kłamac poprostu nie potrafię.Jak stwierdził mój "przyjaciel" na koniec : chciałby żebym była jego kochanką ale jestem za uczciwa.I właśnie mimo tej mojej "otoczki" załzy - jestem w głębi duszy,serca chyba dobrym człowiekiem.Od początku tego wszystkiego wiedziałam że robię żle,nie dlatego że neguję takie zachowania bo znam sytuacje gdzie ludzie będąc w związku zakochują się i budują nowe rodziny itp . Tyle że ja nie potrafię ciągnąc "dwóch srok za ogon".Cieszę sie bardzoże zaczęło nam się układac,i mam nadzieję że tak zostanie i mój mąż o mnie już nie zapomni,a bardzo się tego obawiam.Boję się że znowu będę samotna...Ja tez trzymam za nas kciuki i wiem że się uda
Zaznaczone słowo bym wyrzuciła. ![]()
Hej, niestety w moim zwiazku nadal jest tak samo,jak zawsze,czyli wszystko wróciło do "normy".Nadal ja muszę on może,nie wiem czy coś z tego wszystkiego będzie.
Witaj,
Przyznam, że trochę się zaczytałam w postach dotyczących tego wątku...
Napewno sytuacja nie jest prosta...
Napisz mi proszę czy rozmawiałaś o tym wszystkim szczerze z mężem ?
Dalej spotykasz się z swoim byłym ?
Możliwe, że mąż się zmienił... stara się o twoje względy jednak osoba 'byłego' może Cię zaślepiać.
AyoyA
Witaj,
Przyznam, że trochę się zaczytałam w postach dotyczących tego wątku...
Napewno sytuacja nie jest prosta...
Napisz mi proszę czy rozmawiałaś o tym wszystkim szczerze z mężem ?
Dalej spotykasz się z swoim byłym ?Możliwe, że mąż się zmienił... stara się o twoje względy jednak osoba 'byłego' może Cię zaślepiać.
AyoyA
Hej,oczywiście jak pisałam - zerwaliśmy z byłym wszelkie kontakty.Nie spotykamy się.
Z mężem przez pewien czas było ok,teraz znowu wszystko jest jak "dawniej"
.
Ja znowu mam swoich przyjaciół-telewizor,radio,on przestał się starać,robi wszystko żeby nie być w domu.Jeszcze rz dziś postaram sie z nim porozmawiać.Bo teraz jest mi bardzo ciężko fizycznie i psychicznie.
Wcześniej rozmawiałam z mężem,teraz wróciło wszystko do "normy"niestety.
My - kobiety oczekujemy ciepła, rozmowy, wsparcia, zrozumienia, bezpieczeństwa...
Niestety nie każdy mężczyzna potrafi to zrozumieć.
Przecież nie sztuką jest dać z siebie wszystko lecz całego siebie...
Skoro rozpaczliwie 'alarmujesz' co jest nie tak, a bliska Ci osoba nie wykazuje w tym kierunku żadnej inicjatywy albo robi to tylko przez jakiś czas, moim zdaniem 'coś' może trapić Twojego męża...
Mężczyźni raczej nie lubią rozmawiać o swoich uczuciach, problemach... a powinni bo to później odbija się na drugiej osobie - w tym przypadku niestety na Tobie...
Najlepiej siądźcie wieczorem, w ciszy i zacznij rozmowę od zdania :
' Jesteś ze mną szczęśliwy...?' ,
' Czemu od paru dni jesteś nie obecny...?'
Dodam, że Twój mąż napewno czuje, że się unikacie w życiu codziennym...
Najważniejsza jest szczera rozmowa, przecież parę lat temu ślubowaliście sobie ' miłość, wierność...'
Będę 3mać mocno kciuki dziś za Ciebie!
AyoyA
wiele lat byłem wiarołomnym mężem. przez wiele tak uciekałem od żony w prace.
Tylko dla tego ze obije chcieliśmy zęby to ta druga strona się zmieniła ja chciałem zmian w mojej żonie ona chciała moich. Trwało to tak długo ze już nie sądziłem że kiedykolwiek będzie dobrze.
Na szczęście ma mojej drodze wielki splot wydarzeń który otworzył mi oczy. Nagle odkryłem to co mówią wszyscy, prawdy i zasady znane ludzkości od setek lat, prawy otwarcie napisane w księgach, podaniach ludowych, przysłowiach, a nawet codziennych powiedzeniach przekazywanych sobie z dziada pradziada.
Tylko ze to mamy to głęboko w .........
Walimy mądrościami i pouczamy, podajemy przykłady, gotowe rozwiązania.
ale jakoś niewielu nad tym się zatrzymuje i stosuj się do własnych rad.
Do tego łączymy to wszystko z innymi, to ze moje małżeństwo się wali to jego wina, to wina teściów, sąsiadów,współpracowników, szefa, genów, wychowania, stereotypów na temat mężczyzn i kobiet, zbiegów okoliczności, polityki rodzinnej, wtrącania się kościoła oraz trzęsienia ziemi powodzie, deszcze, głód w afryce i wiele innych.
Gdy to sobie uświadomiłem ze to ja decyduję jakie jest moje życie moje małżeństwo moja praca moje otoczenie, ze nie mam wpływu bezpośredniego na nic i na nikogo. ze tylko jestem ja sam i na samego siebie mam wpływ. ze to co mnie spotyka jest tylko związane z moimi wyborami. I nie mam prawa nikogo oskarżać o moje niepowodzenia.
Wiec jeśli chcesz mieś wspaniale małżeństwo cudownego męża. To zacznij od siebie stań się wspaniałą żoną, wyrozumiała cierpliwą słuchającą szczerą dbającą o niego. I stan się nią na zawsze, a nie na chwilę o są święta.
znając to forum za chwilę usłyszę ze pieprze głupoty, bo to on powinien się zacząć zmieniać pierwszy.
Wiec ubiegając to zapytam cię.
Czy to nie ty jesteś lepszą częścią waszego małżeństwa?
morfeuszu73,
chapeau bas!
Morfeuszu, w oku innej osoby zauważysz źdźbło trawy, a w swoim nie widzisz nawet belki .....
Lilusia50 własnie o tym pisałem, masz gotową mądrość w głowie, a umiesz z niej zrobić użytek?
Sam uczę się dostrzegać wszystko co jest w moich oczach, belki, źdźbła trawy, piasek, klapki różnego rodzaju filtry i soczewki.
Dziękuję każdemu kto mi w tym pomoże.