Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 215 z 215 ]

196

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:

Rozumiem, że zostałem nominowany !

Nie mnie o tym decydować......ale zaproszenie przyjęte....tylko moja rzeka mostów nie ma.....:(
Oj facet, facet...39... słyszałam , że słowa zabić mogą ale raczej te okrutne wypowiadane przez kochaną osobę ale tu na forum? ktoś komuś małżeństwo rozbija??? ... no tak ja tu nowa i nie wszystkie wątki znam smile..... i nie mam wątpliwości , że i na podstawie Twojej historii można było by nakręcić ciekawy melodramat.


Miło mi słyszeć, że jest na tym forum kolejna szczęśliwa osoba i dziękuję za lekcję iż mężczyzna jest szczęśliwy kiedy ma smycz lub dźwiga głaz - pouczające smile smile

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
End_aluzja napisał/a:

A ja Zofia ciagle czekam:) Na siebie sama. Aż się dOgonie spojrze sobie w oczy i powiem czego chce.

...wiem o czym myślisz i co czujesz...nie umiesz dogadać się sama ze sobą ale wydaje mi się , że mąż Ci w tym nie pomaga- a powinien. Dużo w Tobie empatii bo doznałaś krzywdy i wiesz co czuje osoba cierpiąca ale znaczy to , że jesteś słaba, zdeptana psychicznie. Kiedy człowiek jest psychicznie " mocny" nie użala się nad innymi a nawet zamiast współczuć potrafi powiedzieć " masz biedę bo sama jesteś sobie winna"
Poczytaj wypowiedzi kochanek i będziesz wiedziała co sobie roiła- on zawsze dobry, kochający i dający tyle miłości. Tylko one nie wiedzą , że jak dochodzą obowiązki i proza dnia codziennego wszystko zaczyna wyglądać inaczej i bywa, że przychodzi rozczarowanie ( jego rozczarowanie).

End_aluzja napisał/a:

To tez ocena głupoty mojego męża- jak można być tam tepym zeby nie przewidzieć co się stanie jak się ma romans.. I w kontekście mojej głupoty- jak można być tak durnym zeby próbować dalej żyć z człowiekiem który cie nożem czestowal co rano i dla którego znaczylas tyle co śmieć.... Bo miał inne potrzeby i cele.

I tak sobie żyje w przekonaniu. OJ OJ JAka ja głupia jestem!!!:))
Co ma wisieć nie utonie jak mówią... Wiec mam czas.

.....chyba żartujesz pisząc o przewidywaniach - zdradzający nie myślą o partnerach w takiej chwili a jeszcze mieliby zastanawiać się nad konsekwencjami....tylko egoiści mogą zdradzać i osoby z niewielką ilością empatii.
Można być durnym - do bólu durnym ! ....i muszę Ci powiedzieć, że nigdy nie otrząsnęłam sie po pierwszej zdradzie męża.....bolało zawsze, ok. z czasem mniej ale zawsze siedziało to w pamięci i potrafiłam czuć to rozgoryczenie i inne wtedy towarzyszące mi uczucia. Z tamtą kochanką męża ( była nią 15 lat temu) rozmawiałam normalnie tzn. jak z kobietą, która też chce ułożyć sobie zycie i nawet polubiłam ją i jesteśmy w kontakcie do dnia dzisiejszego ( wyszła za mąż za młodszego i wolnego i jest szczęśliwa i nawet podwójnie szczęśliwa ponieważ jej życiowym partnerem nie został mój mąż) Winiłam męża i nie wiem ....miałam wtedy małe dzieci i duże, bardzo duże długi ale chyba już wtedy nie kochałam siebie i chyba dlatego nie odeszłam. TAk.....miałam wtedy do siebie żal , że nie odeszłam i na pewno bałam sie samodzielności no i miałam jeszcze jedno uczucie .....zwyciężyłam, wygrałam walkę z rywalką ( a była to młoda i śliczna dziewczyna). Głupie ale prawdziwe. Powiedziałam mężowi, że wybaczam i wiem po sobie , że to tylko słowo nie niosące za sobą nic... no może ulgą dla zdradzającego.
Czas....Ty czekasz, że czas zagoi rany i chyba tak jest, że z czasem emocje opadają i z pamięci uciekają słowa i uczucia.Ten czas pożytkuj dla siebie i dobrze go pożytkuj.

Druga zdrada męża - sorki druga znacząca zdrada męża miała miejsce 4 lata temu i walczyłam z nim i jego kochanką 4 lata i powiedziałam dość. Pogoniłam go. W sumie nieźle to znosiłam. Kilka dni temu złożył mi nocną wizytę . Był po kilku głębszych i deklarował  powrót, poprawę i że rodzina jest ważna i dzieciaki ( już są prawie dorosłe) i nie ruszyło mnie to .....ale czas.... z czasem wyć mi się chce. Czuję się samotna. Znajome małżeństwa tak jakoś jednocześnie przestały wyrażać chęć na spotkania a nawet rozmowy. Zostały tylko te samotne...." słomiane wdowy" i wdowy. Zaczęłam brać tabletki poprawiające nastrój .... i potrzebny mi jest czas......by o nim " skutecznie " zapomnieć.

198

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Współczuję ci bardzo!!! Wiem,co przeżywasz , ja przeżywam to samo.Nie mam dla ciebie dobrej rady-musisz się męczyć.Nic na to nie poradzisz,z uczuciami nie da się wygrać. Uważam,że jesli naprawdę się w tobie zakochał,to zostawi żonę,bez względu na okoliczności,bez względu na syna.Zostawi wszystko , nie wytrzyma tak długo. Jeśli nie - zwodzi cię,nie kocha. ja zakochałam się w żonatym mężczyżnie,mamy kontakt sporadyczny,nie chcę tego,ale ciągle o nim myślę,nie odbieram od niego telefonów.To miał być tylko sex !!! Nie planowałam tego . Stało się.Ale postaram się wycofać.Pozdrawiam cię serdecznie.

199

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

bachurek, jak sobie radzisz? My zerwaliśmy definitywnie - boli, ale w końcu mogę ruszyć z miejsca.

200

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
nikiii napisał/a:

Współczuję ci bardzo!!!



To miał być tylko sex !!!

Tylko seks, jest w agencjach towarzyskich i tam jeszcze za to płacą
i to podobno duże pieniądze......i wiesz co ...to ja Ci współczuję i to bardzo, że masz takie podejście do życia !!!

201

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Poznałam męzczyznę starszego od siebie, oczywiście ma żonę, dorosłego syna...wiadomo spotkania z początku to tylko wiadomo jakiś krótkotrwały romans miał być...no właśnie miałbyć, bo ja zaczęłam się coraz bardziej w niego wdrążać, coraz bardziej mi go brakuje i jest to taki ból...
Z żoną mu się nie układa (podobno) i nawet coś mówił o rozmowie, że jest mu dobrze ze mną, mogłabym być jego żoną itp...tylko, że jego wiek..Ogólnie stwierdził, że się zakochał we mnie...no a ja w nim...co jest teraz największym nieszczęściem, bo póki mi nie zależało i się bawiłam było ok. a teraz chcę go coraz mocniej i mocniej. Z poczatku też niczego sobie nie obiecywaliśmy, spotykaliśmy i tak wyszło

Wiem, pewnie głupia w to wszystko wierzę i marz e, bo pewnie każdy tak mówi...ale może jednak nie każdy??? Pytał mi się czego oczekuję, ale w końcu czego mogę???
Ogólnie stwierdził, że się zakochał we mnie...no a ja w nim...co jest teraz największym nieszczęściem, bo póki mi nie zależało i się bawiłam było ok

NIe wiem co robić...może jest jakiś sposób by go sprawdzić???
Ciągnąć to i poczekać, czy zakończyć to teraz z maskarycznym bólem serca...
ja jeszcze wierzę w ludzi...

202

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Amarula napisał/a:

Poznałam męzczyznę starszego od siebie, oczywiście ma żonę, dorosłego syna...wiadomo spotkania z początku to tylko wiadomo jakiś krótkotrwały romans miał być...no właśnie miałbyć, bo ja zaczęłam się coraz bardziej w niego wdrążać, coraz bardziej mi go brakuje i jest to taki ból...
Z żoną mu się nie układa (podobno) i nawet coś mówił o rozmowie, że jest mu dobrze ze mną, mogłabym być jego żoną itp...tylko, że jego wiek..Ogólnie stwierdził, że się zakochał we mnie...no a ja w nim...co jest teraz największym nieszczęściem, bo póki mi nie zależało i się bawiłam było ok. a teraz chcę go coraz mocniej i mocniej. Z poczatku też niczego sobie nie obiecywaliśmy, spotykaliśmy i tak wyszło

Wiem, pewnie głupia w to wszystko wierzę i marz e, bo pewnie każdy tak mówi...ale może jednak nie każdy??? Pytał mi się czego oczekuję, ale w końcu czego mogę???
Ogólnie stwierdził, że się zakochał we mnie...no a ja w nim...co jest teraz największym nieszczęściem, bo póki mi nie zależało i się bawiłam było ok

NIe wiem co robić...może jest jakiś sposób by go sprawdzić???
Ciągnąć to i poczekać, czy zakończyć to teraz z maskarycznym bólem serca...
ja jeszcze wierzę w ludzi...

I słusznie, że wierzysz jeszcze w ludzi bo nie wszyscy to oszuści i egoiści( zdradzający / kochankowie). Są też normalni ci z zasadami. Powiem szczerze, nie rozumiem podejścia :" wiadomo krótkotrwały romans miał być" - to jakiś rodzaj zabawy ? OK. zabawy ale cudzymi emocjami. Jeśli człowiek z obrączką na palcu powie kocham żonę to nie wielkie ma szanse na romans no chyba, że u Ciebie bo Ty przecież nie potrzebujesz zaangażowania emocjonalnego- ono Ci nawet przeszkadza bo określasz je słowem " nieszczęście", Tobie wystarcza o sory wystarczało " jakieś" spotykanie i to właściwie z kim popadnie - starszy, żonaty też może być obyś Ty mogła się bawić....i co miał Ci mówić żeby nadal był seks...że nie dobrze mi z Tobą i nie chciałbym mieć z takimi marnymi  zasadami partnerki na życie i taka nadaje się tylko na chwilkę, na seks ....i wiesz, faktycznie jest nieszczęściem jeśli on się w Tobie zakochał, jest to jego nieszczęście. Piszesz : "się bawiłam było ok" - a teraz pewnie trzeba zapłacić za tą zabawę.
Nie jestem w stanie zrozumieć takich postów i słów i takiej moralności. Kiedyś Ty będziesz żoną i Twój mąż będzie spotykał się na seks  z dziewczyną , która chciała się tylko " bawić" .....może kiedyś zrozumiesz....

203

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Amarula napisał/a:

Poznałam męzczyznę starszego od siebie, oczywiście ma żonę, dorosłego syna...
Wiem, pewnie głupia w to wszystko wierzę i marze, bo pewnie każdy tak mówi...ale może jednak nie każdy?

Żonaty to raczej każdy tak mówi. Żeby skosztować Ciebie musi tak mówić. Dobrze wie co chciałabyś usłyszeć. Poza tym on jest nie do końca poczytalny. Naprawdę. Zawróciłaś mu w głowie. Chyba że trafiłaś na zawodowca, w co wątpię.
Bardzo dużo leży w Twoich rękach i jeżeli on nie jest w stanie, to Ty weź sprawy w swoje ręce i zakończ to.
Pobawiłaś się i starczy.
To on zdecydował się niszczyć swoje małżeństwo jakie by nie było. Nie przykładaj do tego swoich wspaniałych dłoni!
Nie angażuj się dalej. On jest w stanie bardzo szybko zostawić Ciebie samą i wrócić do żony. Wtedy każe Ci to zrozumieć.
Zobaczysz. Jak szybko to załatwisz i trochę popłaczesz to nic się nie stanie. Jeżeli kiedyś jakiś facet będzie chciał wykorzystać Twoje uczucia to będzies juz dużo silniejsza!

204

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Jeżeli autorka wątku - bachurek, pozwoli to trochę pobaźgram.

smutnamonia napisał/a:

Są faceci, którzy traktują seks przedmiotowo, a są tacy którzy traktują to jako dopełnienie miłości.

Wydaje mi się, że z natury faceci będą bliżej traktowania seksu przedmiotowo i z tego samego powodu, czyli z natury, kobiety są po przeciwnej stronie - seks jako dopełnienie miłości.
Wystarczy zastanowić się jaką zawartość mają fora kobiet, a jaką u mężczyzn.
Oczywiście, wrzucając wszyskie Panie, wszystkich panów, do jedego worka napewno niektórych z nich skrzywdzimy ale chodzi mi w tej chwili o ustalenie ogólnej prawidłwowości.
Gdybym napisał że kobieta ubrana wyzywająco nie zwróci mojej uwagi to bym skłamał. Ale to nie znaczy, że zaraz będę kombinował jak by tu znaleźć się przy niej. Poczuję może wzrost adrenaliny, na chwilę podskoczy tętno, życie nabiera wtedy więcej barw. Tak, bez kobiet to byłoby beznadziejnie smile A przecież to tylko fizyczna atrakcyjność.
Gdyby tak wszystkie żony po ślubie o tym pamiętały uwzględniając bardziej własnych, a nie cudzych mężów.

smutnamonia napisał/a:

Zastanawia mnie jakim jesteście małżeństwem. Czy Was coś jeszcze łączy? Czy to już tylko małżeństwo na papierze?
Trochę to dziwne. Jeśli żona wie co się działo, to nie pojmuję jak może udawać, że nic nie wie!

Dla kogoś kto widzi świat jako białe lub czarne pewne rzeczy mogą się wydawać bardzo dziwne !
Jeżeli po 20 latach okazuje się, że nie jesteśmy już w sobie tak zabujani jak na początku, lub jeżeli okazuje się że ta druga połówka nie jest taka idealna jak nam się wydawało, że w gruncie rzeczy nie różni się wiele od nas samych, że ma też wiele wad i potrafi nieraz mocno skrzywdzić, czy to znaczy że niewiele nas już łączy?, że to małżeństwo jest już tylko na papierku?
Czy małżeństwo to tylko dopóki "paradise na ziemi" z dwojgiem ludzi w rolach głównych?
Niech sobie każdy odpowie.
Swoje małżeństwo uważam za bardzo udane i szczęśliwe. Szkoda że nie umiem przelać na papier wszystkiego co czuję do swojej ukochanej.
Może kiedyś będzie okazja ale to już w innym dziale tego forum.

smutnamonia napisał/a:

Piszesz, że jesteś dobrym aktorem i ona również! Czyli wszystko jest grane? Udawane?

Na codzień ja nie gram, nie muszę. Naprawdę, w swoim próżnym i egoistycznym nastawieniu nie mam na codzień problemów z funkcjonowaniem. No... może po kilku głębszych nachodzą mnie różne "chmury" smile
Jeśli chodzi o moją żonę to nie sądzę aby umiała być takim oszustem jak ja. Jednak mój szacunek do kobiet wynika w pewnej mierze także z częstego niedocenienia ich możliwości i zdolności. Nie wiem, może jako zadufany w sobie samiec błednie zakładam wyższość rodzaju męskiego nad rodzajem żeńskim.

zofia282 napisał/a:

Przeczytałam Twój pierwszy post i teraz wiem, że bezskutecznie.... próbujesz zapomnieć......i masz rację Twoja żona żyje w błogiej nieświadomości. Przygniótł Cię głaz niespełnionej miłości a schowałeś się pod nim z braku  miłości do małżonki  (  nie doczytałam się, że kochasz ją).......skorzystałeś z prawa opisania swoich przeżyć a ja skorzystałam z prawa przeczytania ich i wyciągnięcia wniosków i być może niesłusznych.

Powiedziałbym bardziej: być może nie do końca słusznych.
Masz chyba rację, że bezskutecznie, tylko czy napewno "próbuję zapomnieć"? Jest taka cząstka we mnie, która nie zapomni. Staram się ją zagłuszać, lekceważyć. Traktuję jak irracjonalne projekcje. Przebywanie na tym forum nie pomaga mi zapomnieć smile. Ale za to pomaga i utwierdza w przekonaniu o słuszności wyboru.
Niespełniona miłość ? Jak zaczniemy rozkładać włos na czworo to napewno znajdziemy coś do czego można się przyczepić. Swoją drogą coraz bardziej zauważam, że poczucie spełnienia wypływa z czegoś innego niż właściwy wybór partnera. Nie on ma na to wpływ tylko ja.
Czyli nie ważne z kim będę, ważne co ja mogę oddać komuś. 

zofia282 napisał/a:

Twoja historia jest podobna do przeżyć mojego męża(...)

Chyba jednak nie tak do końca. Moja trwała ze 3 miesiące i w tym czasie byłem tak "odurzony", że nie dbałem o wiele. Jednak nie bez znaczenia był cały mój dotychczasowy system wartości i w miarę czasu wygramoliłem się, jak dzisiaj patrzę, dość sprawnie. Dziękuję też tej drugie stronie.
Dziewczyny macie wielką siłę ale ze mną już nie będzie tak łatwo smile!

205 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-10-11 19:19:59)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:

Swoją drogą coraz bardziej zauważam, że poczucie spełnienia wypływa z czegoś innego niż właściwy wybór partnera. Nie on ma na to wpływ tylko ja.
Czyli nie ważne z kim będę, ważne co ja mogę oddać komuś. 

Dziewczyny macie wielką siłę ale ze mną już nie będzie tak łatwo smile!

Witaj facet39. Dzisiaj i ja wiem, ze poczucie spełnienia wypływa z czegoś innego niż dobór partnera szczególnie jak marny jest ten partner. Jeśli  partner nas poniża, obraża, zdradza,okłamuje to nie ma mowy o uczuciu spełnienia. Czyli ważne z kim będę! Czy mamy wpływ na to poczucie spełnienia ? Oczywiście POWINNIŚMY mieć i jeśli nie możemy się tak czuć przy kiepskim  partnerze to zapewne poczujemy to bez niego. Spełniać sie też można jako singiel.( właśnie nad tym pracuję) smile

MY mamy i WY macie taką siłę. Z Tobą nie jest łatwo i ze mną też. Łatwo z tymi co nie mają tej moralności big_smile

206 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-10-11 19:45:38)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
zofia282 napisał/a:

Przeczytałam Twój pierwszy post i teraz wiem, że bezskutecznie.... próbujesz zapomnieć.....

facet39 napisał/a:

Masz chyba rację, że bezskutecznie, tylko czy napewno "próbuję zapomnieć"? Jest taka cząstka we mnie, która nie zapomni. Staram się ją zagłuszać, lekceważyć. Traktuję jak irracjonalne projekcje.

Podoba mi sie Twoja szczerość ale myślę, że Twojej żonie mniej smile

facet39 napisał/a:

Przebywanie na tym forum nie pomaga mi zapomnieć smile.

dlaczego to Cię cieszy ?

facet39 napisał/a:

Ale za to pomaga i utwierdza w przekonaniu o słuszności wyboru.

hmmm.....

facet39 napisał/a:

w miarę czasu wygramoliłem się!

??????

207

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
zofia282 napisał/a:

(...) wiem, ze poczucie spełnienia wypływa z czegoś innego niż dobór partnera szczególnie jak marny jest ten partner. Jeśli partner nas poniża, obraża, zdradza,okłamuje to nie ma mowy o uczuciu spełnienia. Czyli ważne z kim będę! Czy mamy wpływ na to poczucie spełnienia ? Oczywiście POWINNIŚMY mieć i jeśli nie możemy się tak czuć przy kiepskim partnerze to zapewne poczujemy to bez niego. Spełniać sie też można jako singiel.( właśnie nad tym pracuję) smile

Oczywiście masz rację ! Po prostu skróciłem bardzo swoją myśl, że nawet najlepszy partner nie jest gwarancją czyjegoś spełnienia, jeżeli owe nie będzie opierać się też na bezinteresownej miłości do drugiej osoby.......no coś w tym sensie........(nigdy nie byłem dobry z polskiego)...
Ta buźka smile to dlatego że gdy to pisałem to w tym momencie się uśmiechnąłem, taki odruch. Nie cieszę się z tego faktu.
Dzisiaj mam wisielczy humor. Polubiłem ten dział...ale lepiej chyba skończyć te "samobójcze" wywody.
Przecież to, że tutaj zaglądam i piszę to też forma zdrady...:(

208

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
zofia282 napisał/a:

...wiem o czym myślisz i co czujesz...nie umiesz dogadać się sama ze sobą ale wydaje mi się , że mąż Ci w tym nie pomaga- a powinien. Dużo w Tobie empatii bo doznałaś krzywdy i wiesz co czuje osoba cierpiąca ale znaczy to , że jesteś słaba, zdeptana psychicznie. Kiedy człowiek jest psychicznie " mocny" nie użala się nad innymi
Można być durnym - do bólu durnym ! ....i muszę Ci powiedzieć, że nigdy nie otrząsnęłam sie po pierwszej zdradzie męża.....bolało
Czas....Ty czekasz, że czas zagoi rany i chyba tak jest, że z czasem emocje opadają i z pamięci uciekają słowa i uczucia.Ten czas pożytkuj dla siebie i dobrze go pożytkuj.

.

Zofia. Z jednej strony jest we mnie żal za straconymi zludzeniami nadzieja i marzeniami.
Z drugiej doceniam moja ugruntowaną sile która sprawia ze dzisiaj jesteś silna mądra uroczą atrakcyjna i jestem kobieta która stoi pewnie na dwóch- swoich własnych- nogach.
Dzisiaj moje życie biegnie dwoma potencjalnymi scenariuszami. Jeden mówi- minie czas pogodzisz się ze strata ulozysz z nim życie na nowo wybaczysz będziesz szczęśliwa bedzie snuć wspólne plany i marzenia.
Drugi mówi odejdziesz będziesz sama będziesz szczęśliwa będziesz uczciwa wobec siebie i niego bo nie dasz rady pókochac zaufać i stworzyć dobrego związku a tutaj nie można na pól gwizdka....

Najgorsze by było ocknac się po paru latach- tak jak ty. Bo minie czas on zapomni i znowu podda się fascynacji n
Najgorsze bo szkoda tych kilku lat... Bo będę czuła ze zmarnowalam lata i energię na coś co nie miało sensu.
Ale wiesz co?? Bedzie wiedział jakie konsekwencje to przyniesie. Bo wczoraj rozmawialiśmy o koleżance której mąż chce złożyć pozew o rozwód. A ja powiedziałam mężowi jakie są procedury jak wyglada rozprawa czego może chcieć sad jak powołuje się świadków na jakie pytania musza odpowiedzieć. Co jak jedno nie chce rozwodu co z orzekaniem o winie. 
Powiedziałam mu to wszystko w kontekście tego ze koleżance trzeba pomoc....

A on patrzył na mnie ze zgroza w oczach... Zadziwiony moja szczegółowa wiedza... I dziwne bo nie spytał skąd wiem takie rzeczy??? Nie spytał... Myśle ze sobie uświadomił ze ja po jego zdradzie rozne scenariusze oprscowalam...

Powiem wam coś jeszcze. Co pewnie nie świadczy o mnie dobrze w kontekście moralności i lojalności. Ale dobrze w kontekście mojej roztropnosci i zdrowego rozsądku- zachowalam wszystkie dowody jego zdrady.....   
I nie zawaham się ich użyć jeśli nasza umowa "Spoleczna" która po zdradzie zawarliśmy została przez niego zerwana.

Żyje w kontrakcie na określonych warunkach. Tak jest teraz.

209 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-10-13 14:55:27)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:

Polubiłem ten dział...ale lepiej chyba skończyć te "samobójcze" wywody.
Przecież to, że tutaj zaglądam i piszę to też forma zdrady...:(

Nie chciałam być niedelikatna (niesamowite, prawda? wink ), ale przyznam, że już od jakiegoś czasu miałam to samo wrażenie.
To jak zamykanie oczu i myślenie o kimś innym.... 
Powinieneś to pożegnać i spróbować zapomnieć. Można - zapewniam.
A pisanie tutaj - to rozdrapywanie zagojonej rany. Nikomu nie przyniesie to ulgi. Zwijaj się stąd... I mam nadzieję, że dobrze mnie zrozumiesz smile 
Życzę Ci wytrwałości.

P.S. Mam mieszane uczucia ws mojej porady, abyś stąd zniknął hmm  Twoja sygnaturka już parę razy dodała mi sił smile  Tonący...

210

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Czytam i w szok mnie wbija, każda historia jest identyczna, masakra, ależ kobiety są głupie, każda "biedna", "zakochana". Wstyd mi normalnie, że jestem kobietą jak czytam takie wątki, zwłaszcza, że większość kochanek to teoretycznie dojrzałe osoby, a ja mam 24 lata i wstydzę się za Was.

211

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
zofia282 napisał/a:
nikiii napisał/a:

Współczuję ci bardzo!!!



To miał być tylko sex !!!

Tylko seks, jest w agencjach towarzyskich i tam jeszcze za to płacą
i to podobno duże pieniądze......i wiesz co ...to ja Ci współczuję i to bardzo, że masz takie podejście do życia !!!

Chyba mnie nie zrozumiałaś. Daleko mi do agencji towarzyskich. Byłam zafascynowana tym człowiekiem,chciałam go poznać. Przyszedł do mnie na kawę.i  ... niestety poniosła nas namiętność. Myslałam,że na tym jednym razie się skończy,ale niestety nie.Zakochałam się w nim. To zbrodnia ?

212

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
nina77 napisał/a:
zofia282 napisał/a:
nikiii napisał/a:

Współczuję ci bardzo!!!



To miał być tylko sex !!!

Tylko seks, jest w agencjach towarzyskich i tam jeszcze za to płacą
i to podobno duże pieniądze......i wiesz co ...to ja Ci współczuję i to bardzo, że masz takie podejście do życia !!!

Chyba mnie nie zrozumiałaś. Daleko mi do agencji towarzyskich.

Nie mnie oceniać jak daleko Ci do agencji.

nina77 napisał/a:

Byłam zafascynowana tym człowiekiem,chciałam go poznać. Przyszedł do mnie na kawę.i  ... niestety poniosła nas namiętność. Myslałam,że na tym jednym razie się skończy,ale niestety nie.Zakochałam się w nim.

......chyba musisz zweryfikować swoje myślenie, wyraźnie szwankuje i trzeba naprawić.......aż strach kogoś do domu na kawę zaprosić....bo jeszcze przyjdzie i namiętność go poniesie big_smile

nina77 napisał/a:

To zbrodnia ?

Nie, to MORALNOŚĆ.

213

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

wiem, że nie mam prawa marudzić i oczekiwać wsparcia, ale strasznie mi go brakuje sad przede wszystkim naszych rozmów... w dodatku moja bardzo bliska koleżanka próbowała "zaprzyjaźnić się" z nim na jakimś szkoleniu, o czym opowiedziała mi ze szczegółami... dlaczego to wszystko jest takie popieprzone??

214

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

to nie jest popieprzone aga30. to jest żałosne....

Posty [ 196 do 215 z 215 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024