Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 215 ]

131

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
empatyk napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Na zewnątrz - lśniąca (no, trochę zaśniedziała) zbroja, w środku - przestraszony zajączek.

Wileokropku  proszę nie kop leżącego ....Aga 30  sama się biczuje a pod ta zbroja jest mała przestraszona dziewczynka ,dajmy jej trochę czasu aby mogła spokojnie pobyć na sam ze sobą ze swoimi myslami.

Przeczytaj do końca: "...w środku - przestraszony zajączek".

Ja - czas mam. Tylko, jej czasu - szkoda.

Zobacz podobne tematy :

132 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-09-23 00:27:11)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Boję się po prostu, że jak podejmę już w końcu tę decyzję, a raczej jak uda mi się konsekwentnie ją utrzymać, to nie zostanie mi już w moim życiu nawet tej odrobiny radości (choć okupionej miotaniem się):(

133

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Boję się po prostu, że jak podejmę już w końcu tę decyzję, a raczej jak uda mi się konsekwentnie ją utrzymać, to nie zostanie mi już w moim życiu nawet tej odrobiny radości (choć okupionej miotaniem się):(

a co musisz zrobić aby twa decyzja była konsekwentna ?
i czy twoje szczęście czy radość zależy wyłacznie od tej decyzji ?

134

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Boję się po prostu, że jak podejmę już w końcu tę decyzję, a raczej jak uda mi się konsekwentnie ją utrzymać, to nie zostanie mi już w moim życiu nawet tej odrobiny radości (choć okupionej miotaniem się):(

Kpisz czy o drogę pytasz?

Odrobiną radości nazywasz poniżanie siebie? Postępowanie wbrew swoim zasadom? Lekceważenie Twoich prawdziwych potrzeb? Niezważanie na cierpienie?

Już dziś raz to napisałam (nie, to już wczoraj). Powtórzę. Rozpędź się. Walnij głową w ścianę. Mocno.

Czy naprawdę podjęłaś decyzje o tak wysokiej zapłacie za kilka chwil podniecenia? Chcesz takiego ochłapu?


Taak. Poza facetem, nic nie może sprawić Ci radości. Tragiczne!

135

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Wielokropek napisał/a:
Aga30 napisał/a:

Boję się po prostu, że jak podejmę już w końcu tę decyzję, a raczej jak uda mi się konsekwentnie ją utrzymać, to nie zostanie mi już w moim życiu nawet tej odrobiny radości (choć okupionej miotaniem się):(

Taak. Poza facetem, nic nie może sprawić Ci radości. Tragiczne!

Dobre pytanie w odpowiedzi Aga30 masz rozwiazanie swojego problemu

136

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Boję się po prostu, że jak podejmę już w końcu tę decyzję, a raczej jak uda mi się konsekwentnie ją utrzymać, to nie zostanie mi już w moim życiu nawet tej odrobiny radości (choć okupionej miotaniem się):(

Aga30,:)
BRAWO ! BRAWO ! BRAWO !
Nareszcie konkrety.
Powiedz, skąd u Ciebie ten lęk?
Czy ten ogólnodostępny dobrobyt wmówił Ci, że właśnie na tym życie się kończy?
Kto Wam młodym wmawia, że wystarczy z kimś być, kogoś mieć? 
Jak bliskie jest Tobie zdanie, od którego wiele piszących tu dziewczyn zaczyna: "Wiem, że to obciach ale mam 16, 17 lat i nadal z nikim nie spałam. Co ze mną nie tak?" I aż płakać się chce.
Czy na tym powinno polegać Twoje szczęście / nieszczęście?
Zastanów się jakie masz priorytety w życiu?
To właśnie z takim podejściem młode damy łapią co popadnie.Wreszcie z takim podejściem w stałym związku następuje NUDA !!! Bo wszystkie numerki już wypróbowane. ALE NIEEEEE, jest antidotum. Nie próbowaliście jeszcze tego, w tym, z tym, na tym, czy z tamtą...:(

NAS FACETÓW TAK SAMO TO DOTYCZY.

Aż tak wiele nas nie różni. Można by żeć, że jesteśmy dwoma dopełniającymi się połówkami.
Jakie myśli ukoją Twoje fizyczne dolegliwości kiedy będziesz już starszą, siwą panią w okularach ? Zastanawiałaś się kiedyś?
Zatem teraz - Ty bądź lepsza. Wiesz już w czym rzecz. Wiesz? Nie powtarzaj tego co niepowinno się było wydarzyć. Przecież mamy na to wpływ.

Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny...

137

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Jakkolwiek to, co zaraz napiszę, nie pasuje do mojej historii i wzbudzi jeszcze większy niesmak, to jednak On nie jest dla mnie kimkolwiek -dostrzegłam w nim właśnie to, czego nie widziałam we wszystkich moich znajomościach, które miały miejce w ciągu mniej więcej 1,5 roku (oczywiście mówię o zaletach, pomijam brak zasad, choć w tym zestawieniu bilans powinien być ujemny). Także klasyczna ironia losu...

Może za jakiś czas wrócę do tego wątku i napiszę, że wygrałam moje zmagania. Ale nie będzie to dzisiaj... Dziękuję Wam za wszystkie komentarze.

138

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Jakkolwiek to, co zaraz napiszę, nie pasuje do mojej historii i wzbudzi jeszcze większy niesmak, to jednak On nie jest dla mnie kimkolwiek -dostrzegłam w nim właśnie to, czego nie widziałam we wszystkich moich znajomościach, które miały miejce w ciągu mniej więcej 1,5 roku (oczywiście mówię o zaletach, pomijam brak zasad, choć w tym zestawieniu bilans powinien być ujemny). Także klasyczna ironia losu...

Może za jakiś czas wrócę do tego wątku i napiszę, że wygrałam moje zmagania. Ale nie będzie to dzisiaj... Dziękuję Wam za wszystkie komentarze.

Kiedyś oglądałąm program, w którym wysłali 20 facetów do jakiegoś baru... (10 z obrączkami, 10 bez) na 10 żonatych, 8 znalazło kobietę w ciągu krótkiego czasu, z 10 wolnych tylko 2...
powiem tak- czasem mi wstyd że jestem kobietą!

139 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-24 08:26:07)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Boję się po prostu, że jak podejmę już w końcu tę decyzję, a raczej jak uda mi się konsekwentnie ją utrzymać, to nie zostanie mi już w moim życiu nawet tej odrobiny radości (choć okupionej miotaniem się):(

Pozwolę sobie przekleić mojego posta z innego wątku, bo bardzo a propos się okazuje:

niekochana72 napisał/a:

Znalazłam wspaniały cytat:
"Najważniejsze, aby każda z nas była bezwstydnie świadoma swojego potencjału na tyle, by umieć wypiąć się na sprawców chamstwa czy agresji, a decydując się rozłożyć nogi czyniła to z pełnym poczuciem własnej godności."

Polecam.

140 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-09-25 11:10:39)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
niekochana72 napisał/a:

Widzisz  aga - niektórzy mają włączony intelekt cały czas... To pozwala im zapanować nad instynktami - to nas odróżnia od zwierząt.
Mnie Twoja szczerość nie przeszkadza. Przeraża mnie Twój skrajny egoizm i brak empatii. sad

Niekochana podpisuję się pod Twoimi przemyśleniami....ale mam też własne..... ja podziwiam agę za szczerość, za szczerość przed samą sobą(a to jest sztuka !) i nie jest ważne, że nam nie przeszkadza jej szczerość, ważne, że ona ma szansę poznania rożnych opinii, przemyśleń. Może chociaż jedno słowo spowoduje jej zastanowienie, zatrzymanie.
Aga, dobrze, że powstają takie wątki ... i nie możecie oczekiwać współczucia ale dostajecie szansę na zrozumienie, na przemyślenia i refleksje... i chyba zdajesz sobie sprawę , że kradzież to kradzież i nie liczą się pobudki kradzieży ale jej skutki i skrucha lub jej brak u złodzieja :
Kradniesz lizaka w sklepie
1- z łakomstwa
2-właściciel ma stratę 0,50 gr. tylko takich złodziejaszków w skali roku ma tysiące i straty w dziesiątki tysięcy złotych i po kilku latach ogłasza plajtę ( w sklepach wydaje sie dziesiątki tysięcy zł. na zapobieganiu kradzieżom)
3-......????....( masz skruchę lub nie)
Kradniesz znak stopu ze skrzyżowania
1-dla zabawy
2-w wypadku na skutek kradzieży tego znaku ginie kilka osób
3-......????.....( masz skruchę lub nie)
ale tak jak w jednym tak i w drugim przypadku.......to kradzież......i masz skruchę lub nie.......smutne to rozumowanie kochanek....i smutne te tragiczne skutki kradzieży - nerwice, samobójstwa, zapomniane i odrzucone dzieci....nie gojące się rany.....smutne to.......

141

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Życie osobiste zawsze było dla mnie na pierwszym planie, sama czuję się nieszczęśliwa, niekompletna... Zawsze chciałam mieć rodzinę, coraz częściej myślę o dziecku. Doświadczyłam różnych znajomości, stabilnych i szalonych. Nie mam już parcia na ekscytujące emocje, na przeżywanie dla samego przeżywania. Wiem dokładnie jakiego faceta chcę, ale wiem też, że bez iskry samo posiadanie określonych cech nie wystarczy. Jego poznałam w momencie, gdy zaczęłam dochodzić do wniosku, że mam za wysokie wymagania i jeśli nie chcę być sama, to będę musiała związać się z kimś z rozsądku.
Na początku była iskra, nie miał obrączki. Potem chciałam sprawdzić jaką ma sytuację w domu -może jest w separacji, w trakcie rozwodu, może podjął decyzję o rozstaniu itp. Nie... Potem to miał być tylko raz i nikt nie miał być skrzywdzony. Potem mieliśmy być tylko przyjaciółmi - oprócz fascynacji połączyło nas coś w rodzaju bliskości mentalnej (prawie wszystkie kochanki piszą takie brednie, wiem). Jakoś to nie wychodziło, choć uwierzcie, że oboje próbowaliśmy to zakończyć. A teraz ja sobie myślę, że jak ja mogę zrezygnować z kogoś takiego? Jak mam odrzucić faceta, o jakim zawsze marzyłam? Uprzedzając pytanie - nie, nigdy nie marzyłam o żonatym kolesiu, który oszukuje i zdradza żonę. Mało tego, nigdy nie marzyłam o wygodnickim typie, który zamiast naprawiać swój związek szuka rozwiązania na zewnątrz...

Ja wiem, że to są tylko chwile i to się skończy prędzej czy później. I tak naprawdę on mi więcej zabiera niż daje. Nie wiem co robić...

142

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

(...)
Ja wiem, że to są tylko chwile i to się skończy prędzej czy później. I tak naprawdę on mi więcej zabiera niż daje. Nie wiem co robić...

Naprawdę?

Przecież:

Aga30 napisał/a:

(...)A teraz ja sobie myślę, że jak ja mogę zrezygnować z kogoś takiego? Jak mam odrzucić faceta, o jakim zawsze marzyłam?

143

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Wielokropku, jedno nie wyklucza drugiego.

144

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Wielokropku, jedno nie wyklucza drugiego.

Czyli że marzyłaś o kimś, kto będzie Cię krzywdził?

145

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Wielokropku, jedno nie wyklucza drugiego.

Tak samo, jak możliwe jest: "zjeść ciastko i mieć ciastko".

146

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Cholera, wiedziałam, że w tym kierunku to pójdzie. Przecież wiem, że z moich marzeń iżycia powinno go dyskwalifikować przede wszystkim to, że jest zajęty. Ale na nieszczęście poza tym jest taki... No ok, jest dupkiem, a ja jestem żałosna.

147

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Nie nazwałabym Cię żałosną. Dorabiasz jednak ideologię do niefortunnego swego wyboru.

148

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

No ok, jest dupkiem, a ja jestem żałosna.

I ? Co dalej?

149

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Nie wiem... Czy usprawiedliwia mnie to, że on nie jest po prostu dla mnie takim zwyczajnym facetem?

150

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Od kogo oczekujesz przyjęcia bądź odrzucenia usprawiedliwienia?

Zacytuję powiedzenie, które, jak ulał, pasuje do Twej sytuacji zastanawiania się nad porzuceniem/pozostaniem w związku.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

151

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Wiem dokładnie jakiego faceta chcę, ale wiem też, że bez iskry samo posiadanie określonych cech nie wystarczy. Jego poznałam w momencie, gdy zaczęłam dochodzić do wniosku, że mam za wysokie wymagania i jeśli nie chcę być sama, to będę musiała związać się z kimś z rozsądku.

Wydaje mi się, że znasz swój typ miłości ....z romansów i melodramatów. Wielkie uniesienia i on " rycerz na białym koniu" a prawdziwe życie wygląda inaczej. Często ten wymarzony jest tylko wyimaginowany a ten rzeczywisty zupełnie inny i tak daleki od naszych pierwotnych wyobrażeń.
No właśnie ...ta iskra...on już raz iskrzył i drugi i pewnie nie ostatni.
....a bycie z rozsądku... ja tego pojęcia nie rozumiem.... może rozwiń ten temat.

152

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Aga... Zastanów się chwilę - już pal licho tą żonę i jej krzywdę - ale pomyśl co ten Twój ukochany mężczyzna robi Tobie. Może i Ciebie kocha, ale co to za miłość kiedy ważniejsze jest jego szczęście, jego uczucie i to czego on pragnie od Twojego szczęścia? Przecież on chyba zdaje sobie sprawę z tego co Ci robi? Rani Cię tak bardzo że zobacz co się z Tobą dzieje, i to wszystko w imię tej wielkiej niezwykłej miłości?
Wiesz - ja się naczytałam mnóstwo historii, także tych pisanych przez "te trzecie". I każda jedna wydała mi się żałosna i... kompletnie różna od mojej własnej. Teraz powoli (lepiej późno niż wcale) zaczynam dostrzegać, że moja historia wcale nie jest taka odmienna. Jasne, nadal mam ciągoty do wmawiania sobie, że on jest inny niż wszyscy, że taka miłość to raz na całe życie, itd... Ale już jestem świadoma jak strasznie naiwna jestem myśląc w ten sposób, bo tak myśli każda...
Trzeba sobie to uświadomić, naprawdę w to uwierzyć, a później już tylko odbudowywać swoje wartości i to co naprawdę ważne. I z całej tej chorej sytuacji wyciągnąć co się da i uczyć się, uczyć i jeszcze raz - uczyć...

153

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Bachurek mam nadzieję że mi wybaczysz:

Aga...Zastanów się chwilę - nie powinno Ci być obojętne że On ma żonę i jak bardzo ją skrzywdził. Pomyśl też ile jest warta ta Wasza miłość skoro ważniejsze jest szczęście JEGO rodziny. Czy zdajecie sobie sprawę że to co nazywacie miłością jest, owszem iskrzące, ale jednocześnie bardzo destrukcyjne? Pod pięknymi, cudownymi uniesieniami czycha ,kryje się, zawsze cierpienie, strach i łzy ? Czy tak należy rozumieć wielką, niezwykłą miłość?
Wiesz - ja się naczytałem mnóstwo historii, także tych pisanych przez "te trzecie". I każda wydała mi się jakaś taka żałosna i... różna od mojej własnej.
Od czasu kiedy zaglądam na to forum okazało się (lepiej późno niż wcale), że moja historia wcale nie jest taka odmienna. Jasne, nadal mam ciągoty do wmawiania sobie, że Ona jest wyjątkowa inna niż wszystke, że taka miłość to raz na całe życie, że nikt tak mnie nie rozumiał jak Ona, itd...
Każdy jest inny, ale nie aż tak. Teraz jestem świadomy jak mało się różnimy. Po prostu spotykamy się będąc bardziej lub mniej zaangażowanym, jednak podlegający tym samym prawom...
Trzeba sobie to uświadomić, naprawdę, a później już tylko odbudowywać swoje wartości i to co naprawdę ważne. I z całej tej "dramatycznej" sytuacji wyciągnąć wnioski i uczyć się, uczyć i jeszcze raz - uczyć...

154

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:

Każdy jest inny, ale nie aż tak. Teraz jestem świadomy jak mało się różnimy. Po prostu spotykamy się będąc bardziej lub mniej zaangażowanym, jednak podlegający tym samym prawom...

"Człowiek to taki zwykły człowiek. - Jak Pierwszy Człowiek, Drugi Człowiek...
Różnimy się od siebie tak bardzo podobnie,
I przepadamy jak kamienie w wodę..."

155

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

I jeszcze jedno - choćbyś nie wiem jak cierpiała, choćbyś nie wiem ile nocy przepłakała i nie wiem jak była nieszczęśliwa - przypomnij sobie najgorszą chwilę, taką w której ból był już kompletnie nie do zniesienia. Kiedy wydawało Ci się, że już nigdy nie będziesz w stanie być szczęśliwa, i że wszystko straciło jakikolwiek sens. I jak już znajdziesz tą chwilę - to pomyśl, że ona cierpi jeszcze bardziej, jej ból jest jeszcze większy. Bo ona go kocha już od lat, ufała, przeżyła z nim mnóstwo chwil, które zbliżają, miała z nim tę więź i była jego bratnią duszą. Wiem - teraz się mądrzę... Ale tak naprawdę wiem doskonale przez co przechodzisz i wiem, że takie bardzo zdecydowane przestawienie swojego myślenia pomaga - niewiele, ale zawsze...

Owszem - potwornie trudno jest przyznać, że to nasze uczucie nie jest takie wyjątkowe, a ta miłość taka piękna... Strasznie ciężko sprowadzić to wzniosłe uczucie na ziemię i spojrzeć na nie z dystansu. I zrozumieć... Nie, zrozumieć to się chyba nawet nie da. I chyba teraz mogę przyznać rację Zofii282 - jestem hipokrytką. Bo jeszcze ciągle rano, w południe i wieczorem muszę sobie to wszystko powtarzać jak mantrę, żeby w końcu uwierzyć.

Tyle że w moim przypadku poza samym pogodzeniem się że to nigdy nie był i nie będzie mój mężczyzna, dochodzą jeszcze jakieś tam inne sprawy... Ale obiecałam się nie użalać tutaj, więc może kiedyś, w osobnym wątku...

156

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Facet39 - znalazłam wątek, w którym króciutko opisujesz swoją historię. Eh - kolejna podobna... A mogę Cię zapytać, jak się to skończyło w Twoim przypadku? To znaczy w jaki sposób zakończyłeś swoją znajomość ze Stokrotką, po jakim czasie sobie z tym poradziłeś (bo na to wygląda...), co na to wszystko Twoja żona - wie w ogóle?

157

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

bachurku, to przecież Ty założyłaś ten wątek, to Ty szukałaś wsparcia, a zobacz kto teraz kogo wspiera smile Podziwiam Cię za tą siłę i zazdroszczę jej. Zawsze imponowali mi ludzie, którzy potrafili myśleć perspektywicznie.

A poza tym też jestem ciekawa historii faceta39...

158

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

bachurku, to przecież Ty założyłaś ten wątek, to Ty szukałaś wsparcia, a zobacz kto teraz kogo wspiera smile Podziwiam Cię za tą siłę i zazdroszczę jej. Zawsze imponowali mi ludzie, którzy potrafili myśleć perspektywicznie.

Wsparcia nie dostanę, bo obiecałam się nie użalać wink
A z tą siłą to powiem Ci... Są lepsze i gorsze dni - na przykład dziś jest pierwszy naprawdę słaby od dłuższego czasu... Ciężko mi przychodzi pisanie o swoich uczuciach, nawet na takim forum gdzie jestem anonimowa. Ale strasznie mi brakuje kogoś, komu mogłabym się po prostu wypłakać. I tu już nie chodzi o niego - bo z tymi uczuciami sobie radzę i to chyba całkiem nieźle - bo rozumowo, emocje gdzieś tam odsunęłam, na tyle ile to możliwe... Tylko to potworne uczucie że zostałam z tym wszystkim kompletnie sama. Mówię - dziś jest zdecydowanie gorszy dzień...

159

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
bachurek napisał/a:

(...)
A z tą siłą to powiem Ci... Są lepsze i gorsze dni - na przykład dziś jest pierwszy naprawdę słaby od dłuższego czasu... Ciężko mi przychodzi pisanie o swoich uczuciach, nawet na takim forum gdzie jestem anonimowa. Ale strasznie mi brakuje kogoś, komu mogłabym się po prostu wypłakać. (...)Mówię - dziś jest zdecydowanie gorszy dzień...

Wysyłam dużą paczkę chusteczek.

160

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Wielokropek napisał/a:

Wysyłam dużą paczkę chusteczek.

Dzięki Wielokropku, przynajmniej się trochę uśmiechnęłam wink
Nawet jeśli szczerze, to zabrzmiało zabawnie w całym kontekście tongue

161

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Myślę, że zofia282 dobrze oceniła moje upodobanie do bycia na wiecznym "haju". Tak jakby jakaś autodestrukcyjna siła pchała mnie ciągle tam, gdzie nigdy nie spelni się moje pragnienie tzw. szczęścia. Kiedyś spieprzyłam przez to dobry związek. Od 2 lat nie stworzyłam normalnej relacji. Źle znoszę okresy, gdy nic się nie dzieje. Czasami żałuję, że nie zostałam miłośniczką sportów ekstremalnych, zamiast tego wybrałam sobie extremum emocjonalne...

162

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

bachurku, a Ty masz jakiś kontakt z tym mężczyzną?

163

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Myślę, że zofia282 dobrze oceniła moje upodobanie do bycia na wiecznym "haju". Tak jakby jakaś autodestrukcyjna siła pchała mnie ciągle tam, gdzie nigdy nie spelni się moje pragnienie tzw. szczęścia. Kiedyś spieprzyłam przez to dobry związek. Od 2 lat nie stworzyłam normalnej relacji. Źle znoszę okresy, gdy nic się nie dzieje. Czasami żałuję, że nie zostałam miłośniczką sportów ekstremalnych, zamiast tego wybrałam sobie extremum emocjonalne...

Wejdź do wątku "Grupa wsparcia dla kobiet kochających za bardzo", odwiedź stronę kobieceserca.pl, wyszukaj w necie "love addiction"

164

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:

Bachurek mam nadzieję że mi wybaczysz:

Aga...Zastanów się chwilę - nie powinno Ci być obojętne że On ma żonę i jak bardzo ją skrzywdził. Pomyśl też ile jest warta ta Wasza miłość skoro ważniejsze jest szczęście JEGO rodziny. Czy zdajecie sobie sprawę że to co nazywacie miłością jest, owszem iskrzące, ale jednocześnie bardzo destrukcyjne? Pod pięknymi, cudownymi uniesieniami czycha ,kryje się, zawsze cierpienie, strach i łzy ? Czy tak należy rozumieć wielką, niezwykłą miłość?
Wiesz - ja się naczytałem mnóstwo historii, także tych pisanych przez "te trzecie". I każda wydała mi się jakaś taka żałosna i... różna od mojej własnej.
Od czasu kiedy zaglądam na to forum okazało się (lepiej późno niż wcale), że moja historia wcale nie jest taka odmienna. Jasne, nadal mam ciągoty do wmawiania sobie, że Ona jest wyjątkowa inna niż wszystke, że taka miłość to raz na całe życie, że nikt tak mnie nie rozumiał jak Ona, itd...
Każdy jest inny, ale nie aż tak. Teraz jestem świadomy jak mało się różnimy. Po prostu spotykamy się będąc bardziej lub mniej zaangażowanym, jednak podlegający tym samym prawom...
Trzeba sobie to uświadomić, naprawdę, a później już tylko odbudowywać swoje wartości i to co naprawdę ważne. I z całej tej "dramatycznej" sytuacji wyciągnąć wnioski i uczyć się, uczyć i jeszcze raz - uczyć...

Drogi facecie39! Napisz proszę ale szczerze, Jak Twoja żona znosi kochanie dwóch kobiet? Bo rozumiem, że powiedziałeś jej o tym, że inna stała się ważna w Twoim życiu?
To, że postąpiłeś uczciwie wobec swojej żony, zostając z nią dobrze o Tobie świadczy, ale to uczucie, że nie jest się jedyną kobietą w sercu swego ukochanego jest okrutne! Wiem to po sobie!
Jak Wasze życie teraz wygląda?

165

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Hola, hola miłe Panie !
To jest forum dla kobiet, a Wy chcecie z biednego faceta zedrzeć resztki przyzwoitości które jeszcze zachował smile
Ok.
Na pytanie jak sobie dałem radę to powiem tak:
NIE uważam, że do końca sobie z tym poradziłem. Nie chcę żeby tak było.
Modlę się i proszę Boga aby mi pomagał nieść ten ciężar.
Wiem, że jestem słaby i ciągle powinienem pracować nad swoim "człowieczeństwem". Paradoksalnie, ludzie wokół postrzegają mnie jako osobę odpowiedzialną...itd.
Jako typ męski nie pozbędę się tego pierwiastka zainteresowania płcią przeciwną. Chciałbym to właściwie wykorzystywać.
Nawet zaglądanie tutaj na forum też jest chyba tego przejawem ?
Ale spokojnie, zaraz się wyloguję i znowu będę zwykłym przechodniem smile !!!

166

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:

Hola, hola miłe Panie !
To jest forum dla kobiet, a Wy chcecie z biednego faceta zedrzeć resztki przyzwoitości które jeszcze zachował smile
Ok.
Na pytanie jak sobie dałem radę to powiem tak:
NIE uważam, że do końca sobie z tym poradziłem. Nie chcę żeby tak było.
Modlę się i proszę Boga aby mi pomagał nieść ten ciężar.
Wiem, że jestem słaby i ciągle powinienem pracować nad swoim "człowieczeństwem". Paradoksalnie, ludzie wokół postrzegają mnie jako osobę odpowiedzialną...itd.
Jako typ męski nie pozbędę się tego pierwiastka zainteresowania płcią przeciwną. Chciałbym to właściwie wykorzystywać.
Nawet zaglądanie tutaj na forum też jest chyba tego przejawem ?
Ale spokojnie, zaraz się wyloguję i znowu będę zwykłym przechodniem smile !!!

Proszę! Zaspokój moją ciekawość jak na to wszystko Twoja żona zareagowała? Chyba, że nic nie wie?
Wiesz, ja jestem taką żoną, której małżonek zwiększył objętość swego serca na rzecz jeszcze jednej pani...
Cholernie mi z tym ciężko, chociaż jesteśmy razem!

167

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
smutnamonia napisał/a:

...Zaspokój moją ciekawość jak na to wszystko Twoja żona zareagowała? Chyba, że nic nie wie?
Wiesz, ja jestem taką żoną, której małżonek zwiększył objętość swego serca na rzecz jeszcze jednej pani...
Cholernie mi z tym ciężko, chociaż jesteśmy razem!

Przecież to teraz naprawdę, nie ma żadnego znaczenia.

30 lat temu moja babcia mówiła:
Moje dziecko pamiętaj, miej zawsze Boga w sercu. Nie działaj w emocjach. Poczekaj, czas goi rany. Zaufaj Panu Bogu, będzie dobrze.
Była taka mądra, a zawsze w cieniu, dla każdego dobre słowo. Dzisiaj wiem, że dużo wycierpiała, ale nam, dzieciom nigdy tego nie okazywała. Zawsze upiekła dla nas drożdżówki, ciastka...

Chciałbym Tobie także jakoś pomóc ale nie jestem właściwą osobą.
Nabierz więcej dystansu. Spróbuj trochę odczekać. Nabierz sił.
Oboje potrzebujecie sił żeby codzienie okazywac sobie więcej dobroci i życzliwości. Budować pozytywne relacje.
Będzie tak jak sobie postanowicie i później będziecie codziennie realizować. Małymi krokami, ale jednak !
Cierpliwości.

P.S. Dwoje ludzi razem, kochających się, (nie mylić z pożądaniem) to największy skarb o który trzeba dbać i chronić przed dzikim światem.
To twarde życie a nie zabawa w piaskownicy z wiaderkiem i łopatką !

No i znowy się wymądrzam, proszę o wybaczenie.

168 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-09-27 20:44:41)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

1. czy miłość to zawsze wierność przysiędze?
3. czy miłość to odpowiedzialność?
2. czy miłość określa się ilością spędzonych razem lat, posiadaniem dzieci, wspólnie wypracowanym majtkiem?
3. czy raz podjęta decyzja nie może zostać zmieniona?

Chciałabym, żebyśmy żyli w idealnym świecie, w którym ludzie kochają się, dbają o siebie i o związek do śmierci. W którym uczucie nie wygasa. W którym nie zmieniają się ludzkie pragnienia i potrzeby... W którym zawsze słuszność postępowania idzie w zgodzie z tym, czego się chce...

facet39 - rozumiem, że nie chcesz wracać do tego, co było. Poza tym zostałeś postawiony niejako między młotem a kowadłem - każda ze stron ma nadzieję na inne powody Twojej decyzji...

169

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

To ja dodaję jedno pytanie (nie odpowiadając na poprzednie), ale adekwatne w tym wątku.

Czy miłość jest równoznaczna z brakiem uczciwości?

170

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Wielokropku, no właśnie o to mi chodzi: czy jest miłość tam gdzie jest nieuczciwość? A skoro jej nie ma, to dlaczego z takim ostracyzmem społecznym traktuje się osoby, które jednak podejmują decyzję adekwatną do sytuacji?

171

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Wielokropek napisał/a:

To ja dodaję jedno pytanie (nie odpowiadając na poprzednie), ale adekwatne w tym wątku.

Czy miłość jest równoznaczna z brakiem uczciwości?

tak wink

   to jest ta bardzo chora ( miłość !) bo tam gdzie nie ma uczciwości  nie ma zdrowego związku .

172

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Wielokropku, no właśnie o to mi chodzi: czy jest miłość tam gdzie jest nieuczciwość? A skoro jej nie ma, to dlaczego z takim ostracyzmem społecznym traktuje się osoby, które jednak podejmują decyzję adekwatną do sytuacji?

Nie zauważyłam w moim środowisku zjawiska ostracyzmu w stosunku do kogokolwiek. Natomiast do dobrych obyczajów zalicza się, w tymże środowisku, zakończenie nieudanego związku, przed rozpoczęciem nowego. I na pewno nie jest akceptowanym bycie w związku z mężatką/żonatym. A nie żyję, na szczęście, w środowisku osób idealnych.

173

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Witam,
Mam chwilkę to wrzucę kamyczek:

Aga30 napisał/a:

1. czy miłość to zawsze wierność przysiędze?
3. czy miłość to odpowiedzialność?
2. czy miłość określa się ilością spędzonych razem lat, posiadaniem dzieci, wspólnie wypracowanym majtkiem?
3. czy raz podjęta decyzja nie może zostać zmieniona?

Jeżeli miłość będziemy postrzegać jako tzw. "motylki w brzuszku", cudowny seks,
to odpowiadam na pytania (moim zdaniem):
1. NIE
2. NIE
3. NIE
4. oczywiście że MOŻE !
i dalej na pytanie:
5. Czy miłość jest równoznaczna z brakiem uczciwości?

odpowiedź nie jest już taka jednoznaczna, bo przy zachowaniu wystarczającej dawki wyrachowania i bezwzględności można pozostać uczciwym.

Tylko czy miłość tak należy rozumieć ?
Czy w ogóle to nie jest zawłaszczenie pojęcia miłości na rzecz innych bardziej właściwych słów?
Gdzie miejsce na drugiego człowieka? Czy przez naszą "nową miłość" nie cierpią inni? I tu rodzi się odpowiedzialność w miłości ale tylko pojmowanej jako coś dobrego, a nie przyjemnego.

Aga30 napisał/a:

Chciałabym, żebyśmy żyli w idealnym świecie, w którym ludzie kochają się, dbają o siebie i o związek do śmierci. W którym uczucie nie wygasa. W którym nie zmieniają się ludzkie pragnienia i potrzeby... W którym zawsze słuszność postępowania idzie w zgodzie z tym, czego się chce...

A kto za przeproszeniem wmówił Ci, że świat jest taki a taki a nas tu włożono i musimy krakać jak on chce ?
To jest jakiś łatwy chwyt marketingowy na który łapie się dzisiaj ogromna rzesza ludzi. Przecież świat tworzymy MY. Wcześniej nasi rodzice, dzisiaj MY, a w przyszłości nasze dzieci. To co dzieje się wokół nas, wynika z wypadkowej nas wszystkich, nie z odległego kosmosu. Nikt inny za nas tego nie robi, chyba że się na to sami godzimy.
To co wyznajemy, w co wierzymy i co popieramy powinniśmy wprowadzać w codziennym życiu. Niedługo u nas w kraju wybory. Jak pięknie jest teraz w Polsce. Możemy pójść i wybrać. Natomiast jak będziemy się dawać nabierać na tanie numery, jeżeli nie będziemy ambitni, nie będziemy czuli się odpowiedzilni za nas los, to faktycznie - godzimy się na to co inni nam zgotują.
Czy my jako społeczeństwo nie jesteśmy czasem zbyt leniwi, a może zbyt naiwni, żeby brać, dosłownie, sprawy w swoje ręce? Bo mądrości nam chyba nie brakuje...
Kurde, zbaczam...

Aga30 napisał/a:

facet39 - rozumiem, że nie chcesz wracać do tego, co było. Poza tym zostałeś postawiony niejako między młotem a kowadłem - każda ze stron ma nadzieję na inne powody Twojej decyzji...

Dobrze wyczuwasz moje intencje.
Jeżeli zrobiłem źle, a tak było, to moje dzielenie się tym, napawanie i rozpamiętywanie nie uważam za pomoc cierpiącym i piszącym tu osobom.
Z drugiej strony - ciężko znoszę kubły zimnej wody !!! smile

174 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-09-28 10:27:03)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

...Zaspokój moją ciekawość jak na to wszystko Twoja żona zareagowała? Chyba, że nic nie wie?
Wiesz, ja jestem taką żoną, której małżonek zwiększył objętość swego serca na rzecz jeszcze jednej pani...
Cholernie mi z tym ciężko, chociaż jesteśmy razem!

Przecież to teraz naprawdę, nie ma żadnego znaczenia.

30 lat temu moja babcia mówiła:
Moje dziecko pamiętaj, miej zawsze Boga w sercu. Nie działaj w emocjach. Poczekaj, czas goi rany. Zaufaj Panu Bogu, będzie dobrze.
Była taka mądra, a zawsze w cieniu, dla każdego dobre słowo. Dzisiaj wiem, że dużo wycierpiała, ale nam, dzieciom nigdy tego nie okazywała. Zawsze upiekła dla nas drożdżówki, ciastka...

Chciałbym Tobie także jakoś pomóc ale nie jestem właściwą osobą.
Nabierz więcej dystansu. Spróbuj trochę odczekać. Nabierz sił.
Oboje potrzebujecie sił żeby codzienie okazywac sobie więcej dobroci i życzliwości. Budować pozytywne relacje.
Będzie tak jak sobie postanowicie i później będziecie codziennie realizować. Małymi krokami, ale jednak !
Cierpliwości.

P.S. Dwoje ludzi razem, kochających się, (nie mylić z pożądaniem) to największy skarb o który trzeba dbać i chronić przed dzikim światem.
To twarde życie a nie zabawa w piaskownicy z wiaderkiem i łopatką !

No i znowy się wymądrzam, proszę o wybaczenie.

Wiesz, sądząc po tym jak odpowiedziałeś śmiem twierdzić, że Twoja żona żyje w błogiej nieświadomości. Może to i dobre dla niej. No ale w związku z tym sam borykasz się z trudnym problemem.
Broń Boże nie zamierzam wylewać na Ciebie kubłów z zimną wodą! Mój mąż podobnie jak Ty dopuścił się zdrady emocjonalnej. Nie umiał udźwignąć swego ciężaru i przerzucił część tego ciężaru na mnie. Może i lepiej, gdybym się nigdy o tym nie dowiedziała. Bo moment, kiedy usłyszę, że ona już nic dla niego nie znaczy może nigdy nie nastąpić!

Nie potrafię nabrać dystansu do całej tej sytuacji, choć sytuacja trwa już kilka miesięcy. Trudno być przyjaznym, dobrym i życzliwym jak dostało się od ukochanej osoby nożem w plecy!
Uwierz mi, że podzielenie się swoim doświadczeniem jest bardzo cenne dla ludzi, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji.
Wiem, że nie ma idealnych rozwiązań dla wszystkich, ale kilka słów od siebie na pewno dałoby jakieś światło na pewne sprawy.

175 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-09-28 11:07:46)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:

Witam,
Mam chwilkę to wrzucę kamyczek:


Jeżeli zrobiłem źle, a tak było, to moje dzielenie się tym, napawanie i rozpamiętywanie nie uważam za pomoc cierpiącym i piszącym tu osobom.
Z drugiej strony - ciężko znoszę kubły zimnej wody !!! smile

hmmm... kamyczek ja się raczej doszukałam głazu i to głazu, który Cię przytłoczył.
Nie chodzi o to byśmy kajali się, chodzi o to byśmy zrozumieli dlaczego tak a nie inaczej postrzegamy świat...dlaczego takie a nie inne podejmujemy decyzje....
Twoje dzielenie się , napawanie, rozpamiętywanie jest potrzebne innym... do przemyśleń prowokują problemy innych i wypowiedzi innych i swoją głupotę widzi się właśnie w tych postach i postępowaniu innych... a Ty się wstydzisz siebie i zastanawiam się czy ten głaz Cię przygniótł czy sam się pod nim schowałeś.
..... nie lubisz krytyki ? a kto ją lubi ale czasami warto poddać się krytyce by stawić czoła prawdzie o sobie....ok. to boli ale chyba warto zawalczyć o "uzdrowienie "......

176

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:

Witam,
Mam chwilkę to wrzucę kamyczek:

Aga30 napisał/a:

1. czy miłość to zawsze wierność przysiędze?
3. czy miłość to odpowiedzialność?
2. czy miłość określa się ilością spędzonych razem lat, posiadaniem dzieci, wspólnie wypracowanym majtkiem?
3. czy raz podjęta decyzja nie może zostać zmieniona?

Jeżeli miłość będziemy postrzegać jako tzw. "motylki w brzuszku", cudowny seks,
to odpowiadam na pytania (moim zdaniem):
1. NIE
2. NIE
3. NIE
4. oczywiście że MOŻE !
i dalej na pytanie:
5. Czy miłość jest równoznaczna z brakiem uczciwości?

odpowiedź nie jest już taka jednoznaczna, bo przy zachowaniu wystarczającej dawki wyrachowania i bezwzględności można pozostać uczciwym.

TO NIE JEST MIŁOŚĆ!!!  To zauroczenie.  Mija jak grypa. Albo katar.

177

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Znalazłam błyskawiczny sposób na rozwiązanie mojego dylematu: wymagania. Wystarczyło, że zaczęłam czegoś chcieć dla siebie, że chciałam mieć wpływ, choć minimalny, na ten układ i sprawa rozwiązała się sama. Polecam wszystkim kochankom.

178

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
zofia282 napisał/a:

hmmm... kamyczek ja się raczej doszukałam głazu i to głazu, który Cię przytłoczył...

Po tym wszystkim nazwałbym siebie raczej Syzyfem z własnego wyboru.
Poza tym jestem ścisłowcem i z prostych rachunków jasny jest dla mnie wybór. Ten świadomy.
Z tego samego powodu trudno jest mi szybko ogarnąć sytuacje nieoczekiwane, przesączone emocjami i nie potrafiące się zamknąć w logicznych regułach.
W ten sposób, to co w pewnych sytuacjach jest moją niekwestionowaną zaletą (mogę w domu wszystko naprawić, a w pracy bardzo łatwo diagnozuję problem i wprowadzam usprawnienia), to w sytuacjach życiowych, w relacjach damsko-męskich, jest moją piętą achillesową.
Czy fakt, że moja żona była moją pierwszą dziewczyną ma tutaj znaczenie?

Dla smutnamonia:
Nie powiedziałem żonie i nie rozmawialiśmy o tym, ale nie mogę być do końca pewny że nic nie wie. Zdaję sobie sprawę, że mogło to do niej dotrzeć od osób trzecich. Jeśli wie, to jest aktorem nie gorszym ode mnie. Jest do tego zdolna.
A może naprawdę żyje w błogiej nieświadomości?

179

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Netfacet... Zaraz zaraz. Jak żona była pierwsza kobieta to to usprawiedliwa zdradę?? Albo tłumaczy motywacje?
Bo rozumiem ze to jak z chlebem. Jakby to ciagle jeść z tej samej piekarni to biedny człowiek nawet nie wie czy mu jakiegoś szajsu nie dają...
Wiec dla zdrowia psychicznego i fizycznego trzeba sprawdzić i się utwierdzic lub nie??

Żona może nie wiedzieć. Ja na przykład nie wiedziałam. Do głowy mi nie przyszło. Nie miałam żadnych podejrzeń. Przecież płakał ze mnA jak straciliśmy dziecko. Myślicie ze mogło mi przyjść do głowy ze po miesiącu jechał się rznac z inna?? Tak dla rozrywki. Odreagowania. Co mi powiedział jak to wyzugalam?????
Ze w czasie jak przeżywalismy żałobę nie kontaktował się z nia wcale. Dobry pan. Co nie???

Wiesz jak to ze mnA jest i jak by to moglo być z twoja żona gdyby wiedziała??
Owszem. Da się żyć dalej. Owszem da się przeżywać powiedzmy wspólnie każdy dzień.
Okazało się ze nie znam człowieka z którym spędziłam prawie 20 lat. Nie rozumiem a on nie rozumie mnie. I jestem z nim. Dlaczego?? Bo da się tak żyć. A uczucie? Zaufanie? Miłość która przetrwa wszystko??
Netfscet- no problemo. Bo ja już w to nie wierze.
Patrzę na ludzi nad morzem. Idzie para taka zgrana podobna- rozumiecie. A ja myśle- eeee i tak o dupę rozbić. Rozwali się. Jak wszystko.
Zostało mi po zdradzie prawie wszystko niezmienione. Oprócz jednej rzeczy. Ja nie potrafię już tak kochać jak kochałam.
Wiec nie będę odchodzić i szukać wielkiej miłości. Wielka miłość to ja miałam. Do czasu jak się wielka chuc w moim mężu nie pojawiła.
Teraz mam to w dupie. Viva la Vita.

180

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
zofia282 napisał/a:

Nie chodzi o to byśmy kajali się, chodzi o to byśmy zrozumieli dlaczego tak a nie inaczej postrzegamy świat...dlaczego takie a nie inne podejmujemy decyzje...

Znalazłe w niecie taki cytat:
"(...)Współczesny człowiek stara się na różne sposoby ukryć przed Bogiem, ponieważ Go się lęka; lęka się kary, którą przeczuwa za swoje złe czyny. Lęka się Boga, ponieważ łamie prawo, które Bóg umieścił w jego sumieniu. Łamie zaś prawo, gdyż wydaje się mu, że ono go krępuje, że go pozbawia rozmaitych korzyści i przyjemności. Korzystając z wolności, w którą go wyposażył Stwórca, człowieka chce sam decydować o tym, co jest dobrem, i co jest prawdą. W ten sposób zmierza do tego, by Boga unicestwić, gdyby to było możliwe, i na miejscu Boga stawić siebie.
Odwracając się od Boga, człowiek nie wie, że godzi w siebie samego. Popada w zagubienie. Czyni się wewnętrznie pustym i samotnym. Czyni się nagim. Ogałaca siebie.
Dopóki służą mu siły i zdrowie, dopóki wiedzie mu się materialnie, jakoś sobie radzi w tym swoim ukrywaniu się przed Bogiem. Jednak tylko do czasu. Kiedy pojawią się dolegliwości, kiedy zacznie zbliżać się śmierć, wówczas odezwą się w nim w całej prawdzie bezsens, i przede wszystkim lęk, egzystencjalny lęk.(...)"

Jeśli ktoś woli, to może zamienić słowo BÓG na słowo PRAWDA i też będzie pasować.

181

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:

Jeśli ktoś woli, to może zamienić słowo BÓG na słowo PRAWDA i też będzie pasować.

Mnie bardzo pasuje. Pięknie powiedziane.

182

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
End_aluzja napisał/a:

Wiec dla zdrowia psychicznego i fizycznego trzeba sprawdzić i się utwierdzic lub nie??

Pewnie to mało popularne się okaże, ale ja uważam, że tak. Tylko oczywiście nie PO ślubie, tylko w czasie, który jest ku temu odpowiedni.

End_aluzja napisał/a:

Owszem da się przeżywać powiedzmy wspólnie każdy dzień.
Okazało się ze nie znam człowieka z którym spędziłam prawie 20 lat. Nie rozumiem a on nie rozumie mnie. I jestem z nim. Dlaczego?? Bo da się tak żyć. A uczucie? Zaufanie? Miłość która przetrwa wszystko??
Netfscet- no problemo. Bo ja już w to nie wierze.
Patrzę na ludzi nad morzem. Idzie para taka zgrana podobna- rozumiecie. A ja myśle- eeee i tak o dupę rozbić. Rozwali się. Jak wszystko.
Zostało mi po zdradzie prawie wszystko niezmienione. Oprócz jednej rzeczy. Ja nie potrafię już tak kochać jak kochałam.
Wiec nie będę odchodzić i szukać wielkiej miłości. Wielka miłość to ja miałam. Do czasu jak się wielka chuc w moim mężu nie pojawiła.
Teraz mam to w dupie. Viva la Vita.

Kochana, pisałam do Ciebie to już wiele razy, ale powtórzę jeszcze raz. Twój mąż skrzywdził Cię okrutnie.
Ale to, co zacytowałam, to jak wygląda teraz Twoje życie - to Twoja decyzja. Krzywdzisz samą siebie. W imię czego? Gdybym wiedziała, że w imię miłości, to mogłabym to zaakceptować. Ale ja tu już żadnej miłości nie widzę. A zwłaszcza miłości do samej siebie. sad

183

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
End_aluzja napisał/a:

Netfacet... Zaraz zaraz. Jak żona była pierwsza kobieta to to usprawiedliwa zdradę?? Albo tłumaczy motywacje?
Bo rozumiem ze to jak z chlebem. Jakby to ciagle jeść z tej samej piekarni to biedny człowiek nawet nie wie czy mu jakiegoś szajsu nie dają...

Niepotrzebnie tak ironizujesz...
Poza tym, miałem na myśli wynikające z tego faktu niedojrzałości, brak doświadczenia i wprawy w temacie.

End_aluzja napisał/a:

Co mi powiedział jak to wyzugalam?????
Ze w czasie jak przeżywalismy żałobę nie kontaktował się z nia wcale. Dobry pan. Co nie???

A czego się spodziewałaś? No powiedz tak szczerze, co on może powiedzieć w takim momencie? Pewnie wolałabyś żeby sobie strzelił w łeb. Niestety, wszystko za późno !

End_aluzja napisał/a:

...Teraz mam to w dupie. Viva la Vita.

Tylko tak mówisz, bo wydaje Ci się że to jedyna droga żeby sobie z tym jakoś radzić.

184

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Niekochana. Bo nie mam celu. Rozumiesz. Dopóki nie będę potrafiła określić czego chce dla siebie i czego potrzebuje nie potrafię o to walczyć... Muszę się najpierw zrozumieć:) porozumieć sama ze sobą... Wiec postawiłam na czas. Niech płynie. Życie jest tak krótkie ze te miesiące w kontekście całego życia bedą niczym. Ale kiedy podejmę decyzje- będę stała prosto. Będę siebie pewna.

Netfacet. Czego się spodziewałam? Nie o to chodzi. Chodzi o to ze w jego oczach nic nie zrobił nie miało prawa dotyczyć mnie i zagrażać naszej miłości bo:
Się nie angażował
Niczego nie obiecywał
To były nieplanowane epizodalne spotkania
Nigdy nie zamierzał związać się z tamta
To był tylko seks czyli jakby obiad w restauracji
Ona "nie towarzyszyła" mu gdy działy się ważne rzeczy w naszym życiu...

Gdybym się nie dowiedziała byłyby dwie opcje. Albo by się zaangażował i odszedł.
Albo by to skończył. Miał ciastko zjadł ciastko big thing....
Największy ból i problem ze się dowiedziałam. I myśle ze tego on najbardziej żałuje. Cały żal i poczucie winy u niego powstały dopiero jak zobaczył moja reakcje. Przedtem uważał ze to nie było nic ważnego.

Ot takie sobie doświadczanie życia...

A ja jestem typem takiej wiesz silnej niezależnej kobiety. Która potrzebuje takiego fundamentalnego oparcia. Życie mogło wrzucać mnie na rafy mogłam każdego dnia walczyć jak lew... Miałam tylko dwie pewne zasady. Dziecko i poczucie ze na świecie jest jeden jeden człowiek który mnie nie zrani...
Tylko taka jedna kotwica której byłam pewna. Ze jest chociaż jeden obszar w moim życiu na którym się nie zAwiode... Myślałam ze on wie co sadze o szczerości zaufaniu i lojalności...
Nie chodzi o to ze to była kobieta seks i tak dalej.
Chodzi o to ze patrzył mi w oczy i mówił jadę na spotkanie służbowe. Wysyłaj esemesa idę na kolacje z klientami miłego wieczoru kochanie... Mówił ze mnie kocha. Kłamał oszukiwał ukrywał fakty.. Nie pomyślał co mogłabym czuć nie pomyślał ze może mnie zranic nie przyszło mu do głowy ze to może mieć dla mnie znaczenie.
Wiec jest obcy dla mnie dzisiaj.
Inny

Gosc z którym żyje. Który zaspokaja moje potrzeby. Czego chcieć wiecej??

Niekochana. Ja chyba się zaczynam plawic w tym własnym udreczaniu, prawda??? Chyba mi z tym dobrze... Terapia... Co nie? Najwyższy czas...

185 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-30 10:19:10)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
End_aluzja napisał/a:

Ale kiedy podejmę decyzje- będę stała prosto. Będę siebie pewna.

O nic innego mi nie chodzi, kochana.

End_aluzja napisał/a:

Niekochana. Ja chyba się zaczynam plawic w tym własnym udreczaniu, prawda??? Chyba mi z tym dobrze... Terapia... Co nie? Najwyższy czas...

Chciałabym zaprzeczyć. Ale powiem wprost - TAK.
To już nie jest cierpienie. To obojętność i zniechęcenie.

Walcz o SIEBIE. Ja Ci to mówię - przeczołgana i wdeptywana.
ŻYCIE JEST PIĘKNE. MIŁOŚĆ JEST PIĘKNA. Mniam.... big_smile:D

186

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:

Po tym wszystkim nazwałbym siebie raczej Syzyfem z własnego wyboru.

Sorki nie znam Twojej historii i nie bardzo wiem w jakim znaczeniu....z jakiego powodu nazywasz siebie Syzyfem
-boś jak król
-boś próżny
-boś plotkarz przebiegły
-podstępem uciekasz
-wiecznie i bezużytecznie pracujesz
.....ale, że teatr....aktor .......ja się takich wiadomości nie doczytałam.

facet39 napisał/a:

Poza tym jestem ścisłowcem i z prostych rachunków jasny jest dla mnie wybór. Ten świadomy.

czy dobrze zrozumiałam, że świadomie wybrałeś 2+1

facet39 napisał/a:

Z tego samego powodu trudno jest mi szybko ogarnąć sytuacje nieoczekiwane, przesączone emocjami i nie potrafiące się zamknąć w logicznych regułach.

te nieoczekiwane nie tylko  ścisłowcom" jest trudno ogarnąć.......

facet39 napisał/a:

Czy fakt, że moja żona była moją pierwszą dziewczyną ma tutaj znaczenie?

nie ma znaczenia czy pierwszą dziewczyną czy pierwszą żoną..... jeśli ma się "skłonności" do nieuczciwości to tak samo jest się nieuczciwym do tych pierwszych jak i następnych

facet39 napisał/a:

Nie powiedziałem żonie

dlatego, że była pierwszą dziewczyną?, że jesteś "ścisłowcem"?czy może ten Syzyf ma coś z tym wspólnego?

facet39 napisał/a:

Jeśli wie, to jest aktorem nie gorszym ode mnie.

...to brzmi strasznie....mnie też mąż zamknął w teatrze na 26 lat i odgrywał różne role i ja nie będąc tego świadoma byłam i widzem i aktorem. Tragikomedia skończona......i wydawać by się mogło, że już świadoma i wolna powinnam być radosna.....a ja czuję ....sama nie wiem co.....jak można czuć się po gwałcie, gwałcie psychiki?!?!
Czuję się brudna i za cholerę nie mogę zmyć z siebie tego brudu.... i jest we mnie wiele innych odczuć ale na razie nie umiem ich nazwać.

facet39 napisał/a:

Jest do tego zdolna.

do czego ?.... do miłości? , do kochania Cię ponad wszystko?, do godzenia się na życie w teatrze?,do przyzwolenia na granie przez Ciebie roli dobrego męża? ......a może masz na myśli, że jest zdolna do naiwności ?

facet39 napisał/a:

A może naprawdę żyje w błogiej nieświadomości?

Przeczytałam kilka Twoich postów w trakcie " dyskusji" i jawiłeś mi się jako rozsądny człowiek a tu proszę bardzo : błoga nieświadomość. Przecież to brzmi jak - moja żona naiwna i głupia. Naprawdę aż tak źle oceniasz swoją żonę ! Nieświadoma - bo jej nie uświadomiłeś,błoga - nie życzę Ci takiego stanu.
Pisałeś: trudno ogarnąć sytuacje nieoczekiwane, przesączone emocjami i nie potrafiące sie zamknąć w logicznych regułach ale domyślam się, ze sytuacja nie oczekiwana po pewnym czasie jeśli nawet dalej jest przesączona emocjami da się ogarnąć i zamknąć w reguły, może mniej logiczne ale reguły.

187

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
End_aluzja napisał/a:

...ja jestem typem takiej wiesz silnej niezależnej kobiety. Która potrzebuje takiego fundamentalnego oparcia. Życie mogło wrzucać mnie na rafy mogłam każdego dnia walczyć jak lew... Miałam tylko dwie pewne zasady. Dziecko i poczucie ze na świecie jest jeden jeden człowiek który mnie nie zrani...
Tylko taka jedna kotwica której byłam pewna. Ze jest chociaż jeden obszar w moim życiu na którym się nie zAwiode... Myślałam ze on wie co sadze o szczerości zaufaniu i lojalności...

Ostrzegam przed tym fundamentalnym wsparciem ze strony drugiego człowieka...Sama widzisz, że nie może nim być.
Uwierz, że w odpowiednich okolicznościach każdy człowiek okaże się tylko człowiekiem, a z walczącego lwa zostanie puste trofeum na podłodze ! Kwestia i pytanie tylko po której stronie...

188

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

zofia282
No, wreszcie bierzesz mnie na tapetę !
Dziękuję.

1.Syzyf skojarzył mi się tylko z tym głazem.
2.Nie wybrałem 2+1, ale ponieważ 1+1=2, to nie zamierzam wprowadzać 3 bo 3 jest niepodzielne przez 2 smile.
3.Trudno, ale nie aż tak.
4.Czy fakt że 10 lat temu miałem taką skłonność oznacza że teraz co?, czekać na następny wyskok ?
5.No właśnie, 3 jest niepodzielne przez 2 więc Syzyf i głaz. (Ten jest na tyle ciężki, że nie wyobrażam sobie więcej)
6.Może i starszne ale prawdziwe. Brudny to jestem ja i dopóki mam możliwość nie będę paprał innych. Gwałt to gwałt, wcześniej czy później, nie rozróżniam granicy. Ok, jakbym tak dobrze umiał liczyć to powinienem się jej doliczyć, tu masz rację.
7.Do miłości, naiwności ? Nie, masz rację, nie mogłaby być do tego zdolna. Stąd uciekam, bo moje teorie zaczynaja się sypać...
8.Jawiłem się jako rozsądny ? - no cóż, staram się postępować rozsądnie, ale nieraz też potrafię zaryć twarzą w glebę smile
Przyznaję,
z tym ścisłowcem przesadziłem, przepraszam wszystkich.
Kto sie napije kawy?

189 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-30 12:12:16)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:

Kto sie napije kawy?

Latte, poproszę big_smile

P.S. Tiaa... u mnie na podłodze leży taki, wypchany....
Miał być lew, a jest... HIENA.

190

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Och. Ja tez latte. Z dodatkowym espresso.
Nettacet jesteś w wieku mojego męża. Mój się zagubil fizycznie twierdzi ze nigdy emocjonalnie.
Jak już ma mnie dość... To mówi... To nie jest tego warte. To nic nie znaczyło. Twoje cierpienie jest niewdekwatne do tego co się stało..
Wniosek z tego taki ze syzyf z niego tak długo jak długo ja będę robić pod górkę i ciążyc jak głaz... Hm hm mm ciekawe czy wątrobę tez wydziobuje co noc.... Hmhmhm.
Jestem jego ssyyyzzzzyyyfffooowa praca....

191

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

hmmm... kamyczek ja się raczej doszukałam głazu i to głazu, który Cię przytłoczył...

Po tym wszystkim nazwałbym siebie raczej Syzyfem z własnego wyboru.
Poza tym jestem ścisłowcem i z prostych rachunków jasny jest dla mnie wybór. Ten świadomy.
Z tego samego powodu trudno jest mi szybko ogarnąć sytuacje nieoczekiwane, przesączone emocjami i nie potrafiące się zamknąć w logicznych regułach.
W ten sposób, to co w pewnych sytuacjach jest moją niekwestionowaną zaletą (mogę w domu wszystko naprawić, a w pracy bardzo łatwo diagnozuję problem i wprowadzam usprawnienia), to w sytuacjach życiowych, w relacjach damsko-męskich, jest moją piętą achillesową.
Czy fakt, że moja żona była moją pierwszą dziewczyną ma tutaj znaczenie?

Dla smutnamonia:
Nie powiedziałem żonie i nie rozmawialiśmy o tym, ale nie mogę być do końca pewny że nic nie wie. Zdaję sobie sprawę, że mogło to do niej dotrzeć od osób trzecich. Jeśli wie, to jest aktorem nie gorszym ode mnie. Jest do tego zdolna.
A może naprawdę żyje w błogiej nieświadomości?

Myślisz, że to ma naprawdę znaczenie, że żona była Twoją pierwszą? Ja też byłam pierwszą w sensie seksualnym kobietą w życiu mojego męża. Ale nigdy nie widziałam u niego żalu z tego powodu, że nie miał "nabitego licznika". To zależy od podejścia do tematu. Są faceci, którzy traktują seks przedmiotowo, a są tacy którzy traktują to jako dopełnienie miłości.

Zastanawia mnie jakim jesteście małżeństwem. Czy Was coś jeszcze łączy? Czy to już tylko małżeństwo na papierze?
Trochę to dziwne. Jeśli żona wie co się działo, to nie pojmuję jak może udawać, że nic nie wie!
Piszesz, że jesteś dobrym aktorem i ona również! Czyli wszystko jest grane? Udawane?

192

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:

No, wreszcie bierzesz mnie na tapetę !

oooooo... to nie tak ! Daleka jestem od brania kogoś na tapetę, na dywanik i rozliczania.Źle odczytałeś moje intencje - staram się by osoba po drugiej stronie monitora zastanowiła się i to nie nad moimi lecz własnymi słowami i zobaczyła co pod nimi ukryła. Często też cała wina za całe zło spada na tą "drugą połówkę" a nie zawsze tak jest i jeśli widzę to, to protestuję. Czasami widzę jak ludzie sami siebie oszukują, mamią i krzywdzą tym innych ale i siebie. Staram się pokazać co ja  "widzę" w ich słowach ( i nie są to żadne zdolności nadprzyrodzone smile ) co moim zdaniem ukrywają przed sobą i wcale nie twierdzę, że zawsze moje zdanie jest słuszne. Wiem , że gdyby ktoś wczytał się w moją historię to znalazłby coś czego pewnie szukam ale  skrzętnie ukryłam i nie zauważam.
Jestem tu na forum dla siebie dla zrozumienia dlaczego w moim życiu wydarzyło się to co się wydarzyło a zauważam to w historiach innych osób i zapewne zauważyłabym w spostrzeżeniach innych z mojej historii. Jeśli moje słowa spowodują, że osoba " niewidoma" chociaż odrobinkę przejrzy na oczy to już jest sukces i to jej bo ma szanse żyć inaczej i w dodatku szczęśliwiej.
Uczę się tu też szczerości w stosunku do innych ale takiej samej przed sobą. Całe lata nie chciałam nikomu zrobić przykrości czy zranić swoim zdaniem a dzisiaj mam odwagę mówić co myślę ( oczywiście nie mam na myśli obrażania kogoś).

Przeczytałam Twój pierwszy post i teraz wiem, że bezskutecznie.... próbujesz zapomnieć......i masz rację Twoja żona żyje w błogiej nieświadomości. Przygniótł Cię głaz niespełnionej miłości a schowałeś się pod nim z braku  miłości do małżonki  (  nie doczytałam się, że kochasz ją).......skorzystałeś z prawa opisania swoich przeżyć a ja skorzystałam z prawa przeczytania ich i wyciągnięcia wniosków i być może niesłusznych. Twoja historia jest podobna do przeżyć mojego męża. Poznał kwiatuszka( tak ją nazywa) i też był oszołomiony nią i całą sytuacją. W romansie pomagały mu również SMS-y ale mnie też - te same.Uświadamiały mi, że  to poważna sprawa ( potrafił wysłać ich dziennie 10 + 8 godzin spędzanych w pracy + kilkanaście chwil kradzionych rodzinie bo spotkania były i po pracy) i chciał bym żyła w błogiej nieświadomości. Starał się trzy lata ....i ja mimo świadomości godziłam się ......do czasu.....a potem jedna myśl - odpocząć i nie myśleć o nim o niej o SMS-ach i miałam chęć zrobienia czegoś dla siebie .....poczuć tą błogą nieświadomość ale tak raz na zawsze......hotel, tabletki i to straszne przebudzenie......i rozczarowanie, że znowu mam świadomość. I już nie chciałam go a nadal z nim byłam - może i mnie coś przygniotło, że nie dałam rady odejść. Kiedy złapałam go za rękę na gorącym uczynku( i nie ma to nic wspólnego z sexem)nie mógł już mieć nadziei na moje życie w "błogiej nieświadomości". Po 6 miesiącach przyszedł ( po wielu głębszych) i płakał i kajał się i przepraszał i chce wrócić i na skrzydłach będzie do mnie leciał i wie co stracił. Kiedyś pytałam czy ona kaktus czy niezapominajka a odpowiedz dostałam teraz - okazało się , że jednak kaktus i więcej ich dzieli jak łączy a z nami to jest tak, że więcej nas łączy jak dzieli no i przecież jesteśmy rodziną i dzieci by się ucieszyły z jego powrotu.
Ma kwiatuszka i niech teraz ona pożyje sobie w błogiej nieświadomości. Ja za nią już dziękuję. Jestem wolnym człowiekiem i wybieram świadomość może i samotną ale spokojną.
Twoja historia pokazała mi co by było gdyby...... gdyby został ze mną,tak z powinności.Uwierz mi, że kobiety czują, że nie są kochane .....no chyba, że mają do czynienia z aktorem, który odgrywa swą oskarową rolę.

193

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
End_aluzja napisał/a:

To był tylko seks czyli jakby obiad w restauracji

super określenie smile smile smile.....tylko dlaczego my za ich konsumpcje płacimy ?
...miał ciastko i zjadł ciastko i mój mąż zadławił się tym ciastkiem smile
Masz rację kochana oni najbardziej żałują , że dowiedziałyśmy się i już nie żyjemy w błogiej nieświadomości Ohhh ! spodobało mi się to powiedzenie jak i inne : "moja żona siedzi w domu"( to o tych niepracujących) i "opijam lekki poród żony" smile

194

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
zofia282 napisał/a:

Twoja historia pokazała mi co by było gdyby...... gdyby został ze mną,tak z powinności.Uwierz mi, że kobiety czują, że nie są kochane .....no chyba, że mają do czynienia z aktorem, który odgrywa swą oskarową rolę.

Rozumiem, że zostałem nominowany !
W takim razie zapraszam wszystkich na uroczystą galę rozdania oskarów nad moim gro..., a może pod mostem nad najbliższą rzeką... .
Lepiej skończmy mój temat, bo może się skończyć kolejnym rozbitym małżeństwem sad
Oczywiście w imię uczciwości smile
A moja historia ? Na pewno jest o wiele ciekawsza niż tych kilka zdań na forum.
Zosiu282, moja świadomość jest już spokojna, może trochę samotna, ale nie aż tak jak by się mogło wydawać. Czuję się bardzo szczęśliwym człowiekiem. Mam swój głaz który zastępuje mi smycz i jest bardzo dobrze smile

195 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2011-10-03 17:00:10)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
zofia282 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

To był tylko seks czyli jakby obiad w restauracji

super określenie smile smile smile.....tylko dlaczego my za ich konsumpcje płacimy ?
...miał ciastko i zjadł ciastko i mój mąż zadławił się tym ciastkiem smile
Masz rację kochana oni najbardziej żałują , że dowiedziałyśmy się i już nie żyjemy w błogiej nieświadomości Ohhh ! spodobało mi się to powiedzenie jak i inne : "moja żona siedzi w domu"( to o tych niepracujących) i "opijam lekki poród żony" smile

A ja Zofia ciagle czekam:) Na siebie sama. Aż się dOgonie spojrze sobie w oczy i powiem czego chce. Ja zlapalam mojego męża za rękę na samym początku. Zanim ona stała się częścią jego życia. Nie stała się wiec on za nia nie płacze. Ja płacze. Nad sOba. Nad nim. I nad nia.. Bo sobie myśle ze ona pewnie miała plany i marzenia... Tak jak każdy.
Wiec nie oceniam jej złe w kontekście jej moralności. Ale w kontekście głupoty.. Ze po co jej to było? Co ona sobie w głowie roilA?? To tez ocena głupoty mojego męża- jak można być tam tepym zeby nie przewidzieć co się stanie jak się ma romans.. I w kontekście mojej głupoty- jak można być tak durnym zeby próbować dalej żyć z człowiekiem który cie nożem czestowal co rano i dla którego znaczylas tyle co śmieć.... Bo miał inne potrzeby i cele.

I tak sobie żyje w przekonaniu. OJ OJ JAka ja głupia jestem!!!:))
Co ma wisieć nie utonie jak mówią... Wiec mam czas.

Posty [ 131 do 195 z 215 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024