Witam,
Mam chwilkę to wrzucę kamyczek:
Aga30 napisał/a:1. czy miłość to zawsze wierność przysiędze?
3. czy miłość to odpowiedzialność?
2. czy miłość określa się ilością spędzonych razem lat, posiadaniem dzieci, wspólnie wypracowanym majtkiem?
3. czy raz podjęta decyzja nie może zostać zmieniona?
Jeżeli miłość będziemy postrzegać jako tzw. "motylki w brzuszku", cudowny seks,
to odpowiadam na pytania (moim zdaniem):
1. NIE
2. NIE
3. NIE
4. oczywiście że MOŻE !
i dalej na pytanie:
5. Czy miłość jest równoznaczna z brakiem uczciwości?
odpowiedź nie jest już taka jednoznaczna, bo przy zachowaniu wystarczającej dawki wyrachowania i bezwzględności można pozostać uczciwym.
Tylko czy miłość tak należy rozumieć ?
Czy w ogóle to nie jest zawłaszczenie pojęcia miłości na rzecz innych bardziej właściwych słów?
Gdzie miejsce na drugiego człowieka? Czy przez naszą "nową miłość" nie cierpią inni? I tu rodzi się odpowiedzialność w miłości ale tylko pojmowanej jako coś dobrego, a nie przyjemnego.
Aga30 napisał/a:Chciałabym, żebyśmy żyli w idealnym świecie, w którym ludzie kochają się, dbają o siebie i o związek do śmierci. W którym uczucie nie wygasa. W którym nie zmieniają się ludzkie pragnienia i potrzeby... W którym zawsze słuszność postępowania idzie w zgodzie z tym, czego się chce...
A kto za przeproszeniem wmówił Ci, że świat jest taki a taki a nas tu włożono i musimy krakać jak on chce ?
To jest jakiś łatwy chwyt marketingowy na który łapie się dzisiaj ogromna rzesza ludzi. Przecież świat tworzymy MY. Wcześniej nasi rodzice, dzisiaj MY, a w przyszłości nasze dzieci. To co dzieje się wokół nas, wynika z wypadkowej nas wszystkich, nie z odległego kosmosu. Nikt inny za nas tego nie robi, chyba że się na to sami godzimy.
To co wyznajemy, w co wierzymy i co popieramy powinniśmy wprowadzać w codziennym życiu. Niedługo u nas w kraju wybory. Jak pięknie jest teraz w Polsce. Możemy pójść i wybrać. Natomiast jak będziemy się dawać nabierać na tanie numery, jeżeli nie będziemy ambitni, nie będziemy czuli się odpowiedzilni za nas los, to faktycznie - godzimy się na to co inni nam zgotują.
Czy my jako społeczeństwo nie jesteśmy czasem zbyt leniwi, a może zbyt naiwni, żeby brać, dosłownie, sprawy w swoje ręce? Bo mądrości nam chyba nie brakuje...
Kurde, zbaczam...
Aga30 napisał/a:facet39 - rozumiem, że nie chcesz wracać do tego, co było. Poza tym zostałeś postawiony niejako między młotem a kowadłem - każda ze stron ma nadzieję na inne powody Twojej decyzji...
Dobrze wyczuwasz moje intencje.
Jeżeli zrobiłem źle, a tak było, to moje dzielenie się tym, napawanie i rozpamiętywanie nie uważam za pomoc cierpiącym i piszącym tu osobom.
Z drugiej strony - ciężko znoszę kubły zimnej wody !!! 