Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 215 ]

66

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
niekochana72 napisał/a:

Skarbusie Wy moje - do Panów spijających sobie słodycz z dzióbków piszę. Wiem, że obaj "macie za uszami" i dobrze się rozumiecie.

Chyba troszkę przesadzacie, z tymi usprawiedliwieniami. Ja wiem, że jak się człowiek usprawiedliwia, to łatwiej przy goleniu w lustro spojrzeć.

Ale nic z tego! Zdrada to zdrada. Zdradzający pozostanie zdradzającym bez względu na gładkie usprawiedliwienia. A zdradzony partner - pozostanie zdradzonym przez najbliższą osobę.
Taka jest PRAWDA.

Nie owijajcie proszę goofna w złoty papierek - i tak cuchnie.

Za drugiego "skarbusia" mówić nie bedę. O mnie zaś wiesz kochana "niekochana", że nie wypieram się swojej winy. Usprawiedliwić się owszem,
w jakiś tam sposób usprawiedliwiłem i to bez niczyjejkolwiek pomocy. Prawda i tak pozostaje prawdą, a raczej fakt pozostaje faktem.
Nic tego nie zmieni. Jeśli jednak stawiam pytania to dlatego, że uważam za ważne poszukiwanie na nie odpowiedzi. Może mnie samemu one
już się nie przydadzą, ale komuś innemu może właśnie tak. O żadnym "ułatwianiu golenia" i "owijaniu w papierek" mowy nie ma.
Przynajmniej w moim przypadku - bądź tego pewna.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
niekochana72 napisał/a:

Chyba troszkę przesadzacie, z tymi usprawiedliwieniami. Ja wiem, że jak się człowiek usprawiedliwia, to łatwiej przy goleniu w lustro spojrzeć.

Witaj w klubie Gilette smile

niekochana72 napisał/a:

Ale nic z tego! Zdrada to zdrada. Zdradzający pozostanie zdradzającym bez względu na gładkie usprawiedliwienia. A zdradzony partner - pozostanie zdradzonym przez najbliższą osobę.
Taka jest PRAWDA.

Nie owijajcie proszę goofna w złoty papierek - i tak cuchnie.

Widzę, że "czujesz" smile moje intencje:

facet39 napisał/a:

...zbyt często niepotrzebnie dzielimy "włos na czworo". Zaczynamy analizować, bawić się w obiektywnych sędziów i zaczynamy kręcic się w kółko..

Ale całkiem poważnie:
Zależy mi na tym, aby tym goofnem nie nazywać sprawców tylko sam czyn, nie człowieka. (chyba że jest to działanie w emocjach tej drugiej strony) To co zrobiła osoba która zdradziła. To prawda że to trochę pachnie usprawiedliwieniem. Ja nigdy nie miałem takiego zamiaru. Może błędnie zakładam, że te osoby mają sumienie które później będzie działać jak straszak...

68 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-22 18:28:33)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
zz2 napisał/a:

O mnie zaś wiesz kochana "niekochana", że nie wypieram się swojej winy. Usprawiedliwić się owszem,
w jakiś tam sposób usprawiedliwiłem i to bez niczyjejkolwiek pomocy. Prawda i tak pozostaje prawdą, a raczej fakt pozostaje faktem.
Nic tego nie zmieni. Jeśli jednak stawiam pytania to dlatego, że uważam za ważne poszukiwanie na nie odpowiedzi. Może mnie samemu one
już się nie przydadzą, ale komuś innemu może właśnie tak. O żadnym "ułatwianiu golenia" i "owijaniu w papierek" mowy nie ma.
Przynajmniej w moim przypadku - bądź tego pewna.

Owszem, nie wypierasz się winy, ale i mówisz o niej niechętnie tongue Ja wiem o faktach, bo znam Twoją historię, ale pozostali uczestnicy dyskusji  - niekoniecznie.
Widzisz, ja lubię jasne przekazy, bezpośrednie. A Ty tak boczkiem, półsłówkami, "na miękko".  Po co? Jeśli rzeczywiście chcesz pomóc komuś poprzez swoje doświadczenia - nie owijaj w papierek.
Jak leżałam na podłodze w łazience i wyłam z ręką w ustach, żeby dziecko mnie nie usłyszało - tak o tym pisałam. A nie "leżałam w łazience pogrążając się w rozpaczy". Niby podobnie, ale jednak nie do końca prawda...
Jeśli chcesz pomóc- to ten ktoś, a nie Ty ma się poczuć lepiej. A to wymaga szczerości smile

facet39 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Chyba troszkę przesadzacie, z tymi usprawiedliwieniami. Ja wiem, że jak się człowiek usprawiedliwia, to łatwiej przy goleniu w lustro spojrzeć.

Witaj w klubie Gilette smile

Tak jest. Zarówno maszynka, jak i pianka smile

facet39 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Ale nic z tego! Zdrada to zdrada. Zdradzający pozostanie zdradzającym bez względu na gładkie usprawiedliwienia. A zdradzony partner - pozostanie zdradzonym przez najbliższą osobę.
Taka jest PRAWDA.

Nie owijajcie proszę goofna w złoty papierek - i tak cuchnie.

Widzę, że "czujesz" smile moje intencje:

facet39 napisał/a:

...zbyt często niepotrzebnie dzielimy "włos na czworo". Zaczynamy analizować, bawić się w obiektywnych sędziów i zaczynamy kręcic się w kółko..

Ale całkiem poważnie:
Zależy mi na tym, aby tym goofnem nie nazywać sprawców tylko sam czyn, nie człowieka. (chyba że jest to działanie w emocjach tej drugiej strony) To co zrobiła osoba która zdradziła. To prawda że to trochę pachnie usprawiedliwieniem. Ja nigdy nie miałem takiego zamiaru. Może błędnie zakładam, że te osoby mają sumienie które później będzie działać jak straszak...

Goofnem jest czyn, zdecydowanie. Nie miałam wizji Was pozawijanych jak złote mumie smile
Pachnie usprawiedliwieniem, pachnie... cool
Gdybym była bardziej złośliwa niż jestem, to bym napisała, że z pewnością nie miałeś ZAMIARU usprawiedliwiać się - podobnie, jak pewnie NIE MIAŁEŚ ZAMIARU rozpoczynać, ZAMIARU kontynuować, ZAMIARU okłamywać, ZAMIARU krzywdzić.
Hmmm... troszkę się nam tych NIE - ZAMIARÓW uzbierało smile

Po prostu Panowie (przepraszam za tych "skarbusiów" - już nie będę, obiecuję) uważam, że WARTO być szczerym w samoocenie.
I dziękuję za merytoryczne i szczere podejście do sprawy. Obawiałam się emocji, ale jakże miło się rozczarowałam. big_smile

69

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Przeczytałam jak na razie pierwszy post i jedyne co mogę powiedzieć to tylko to, że czuję to samo...
Jakiś czas temmu pisałam w jakimś innym wątku, że udało mi się to skończyć, że nie chcę okruszków, że nie chcę stracić szacunku do siebie samej, że tracę czas, bo to nie ma przyszłości. Ale niestety nie umiem, nie chcę być bez niego, choć tak naprawdę jestem.

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Przeczytałam jak na razie pierwszy post i jedyne co mogę powiedzieć to tylko to, że czuję to samo...
Jakiś czas temmu pisałam w jakimś innym wątku, że udało mi się to skończyć, że nie chcę okruszków, że nie chcę stracić szacunku do siebie samej, że tracę czas, bo to nie ma przyszłości. Ale niestety nie umiem, nie chcę być bez niego, choć tak naprawdę jestem.

A pomyślałaś choć raz o jego żonie??? Ty nie umiesz, Ty nie chcesz, a myślisz, że ona umie i chce???

71

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
niekochana72 napisał/a:

Owszem, nie wypierasz się winy, ale i mówisz o niej niechętnie tongue Ja wiem o faktach, bo znam Twoją historię, ale pozostali uczestnicy dyskusji  - niekoniecznie.
Widzisz, ja lubię jasne przekazy, bezpośrednie. A Ty tak boczkiem, półsłówkami, "na miękko".  Po co? Jeśli rzeczywiście chcesz pomóc komuś poprzez swoje doświadczenia - nie owijaj w papierek.
Jak leżałam na podłodze w łazience i wyłam z ręką w ustach, żeby dziecko mnie nie usłyszało - tak o tym pisałam. A nie "leżałam w łazience pogrążając się w rozpaczy". Niby podobnie, ale jednak nie do końca prawda...
Jeśli chcesz pomóc- to ten ktoś, a nie Ty ma się poczuć lepiej. A to wymaga szczerości smile

To nie mój wątek, więc tu nie bedę rozbijał na czynniki pierwsze mojej winy.

Że "na miękko", że niby nieszczerze ? Wybacz, lecz jeślibym pisał całkowicie szczerze i rzetelnie raportował co mi się stało/dzieje,
to mógłby ktoś (np.Ty) powiedzieć, że jestem jakiś małomęski i się nad sobą użalam. Nazwijmy to męską dumą. Trochę jej mam. Nie wstyd mi.

Kogoś innego (np.założycielki wątku) nie chcę traktować "niemiękko" z dwóch powodów:
1.Jakoś nie czuję się upoważniony do twardego moralizowania gdyż sam wstąpiłem na "miękki grunt"
  (albo, jak wolisz, wdepnąłem w to niepachnące i teraz troszku trącę).
2.Nie bardzo wierzę, że takie twarde jest lekiem na całe zło w każdej sytuacji. Czasem trzeba najpierw okazać trochę zrozumienia dla "pacjenta".
  Wtedy być może łatwiej się podda zaproponowanej terapii lub chociaż sam zdecyduje co i jak chce leczyć.

Bachurek otrzymała ode mnie zaproszenie do prywatnej korespondencji, w której mógłbym napisać tak jak lubisz - szczerze, jasno i bezpośrednio
o dalszych losach mojego "przypadku" (a zwłaszcza co działo się i dzieje w moim małżeństwie). To czego tutaj nie umiem na razie ujawnić,
a co mogłoby jej pomóc coś zrozumieć lub przynajmniej ocenić swoją sytuację. Póki co nie skorzystała. Może już wie, wybrała drogę i nią podąża,
a może właśnie leży na podłodze w łazience i wyje z ręką w ustach. Nie odzywa się, więc nie wiadomo. Tymczasem dyskusja schodzi na ogólność.

72

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
***STĘSKNIONA*** napisał/a:
Aga30 napisał/a:

Przeczytałam jak na razie pierwszy post i jedyne co mogę powiedzieć to tylko to, że czuję to samo...
Jakiś czas temmu pisałam w jakimś innym wątku, że udało mi się to skończyć, że nie chcę okruszków, że nie chcę stracić szacunku do siebie samej, że tracę czas, bo to nie ma przyszłości. Ale niestety nie umiem, nie chcę być bez niego, choć tak naprawdę jestem.

A pomyślałaś choć raz o jego żonie??? Ty nie umiesz, Ty nie chcesz, a myślisz, że ona umie i chce???

Aga napisała tylko, że ją rozumie. Tylko tyle.

73 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-09-22 20:48:18)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Zaraz zostanę zlinczowana, ale to nie ja jestem od myślenia o jego żonie...

Powiem więcej: to, co mnie do tej pory powstrzymywało przed angażowaniem się w tą historię, to była świadomość konsekwencji. Bo największą cenę zapłacę ja. Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że za x czasu on się znudzi lub wystraszy ewentualnych niepożądanych skutków, a ja będę musiała zaczynać od nowa. Tak więc powstrzymywał mnie tylko i wylącznie mój własny strach, ale poddałam się, a może mechanizmy obronne u mnie nie działają wystarczająco mocno, a może jestem złym człowiekiem...

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Zaraz zostanę zlinczowana, ale to nie ja jestem od myślenia o jego żonie...

o nieee Kochana jesteś od tego tak samo jak ten niewierny mąż... sam ze sobą żony nie zdradził, a Ty świadomie się w to wpakowałaś!!!

Wybacz zz2 ale po tekście że nie ona jest od myślenia to ja już w ogóle nie będę tego komentować!!!
nie wpierdziela się do cudzego życia i związku z buciorami!!! a skoro on jest od myślenia to przepraszam Ty nie myślałaś i było Ci obojętne że niszczysz czyjeś życie? tak on powinien myśleć ale Ty również!!!!!!!!!!!!!!

75 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-22 20:52:03)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Zaraz zostanę zlinczowana, ale to nie ja jestem od myślenia o jego żonie...

A od myślenia o kim Ty jesteś?
Uppsss... cóż za głupie pytanie.... GUPIA jestem. Przecież Ty tylko o SOBIE myślisz lol

zz2: jednak się nie zrozumieliśmy hmm
Mówiąc o "twardości" miałam na myśli sposób ocenienia WŁASNEGO zachowania. Nie moralizowania=e, tym bardziej wobec kogoś innego.
Ale Twoja odpowiedź pozwala mi wyciągnąć wniosek, że Ty nadal tak naprawdę nie potrafisz z pełną szczerością i dystansem ocenić siebie. Ale - dość o Tobie. Masz rację - to nie Twój wątek smile

No proszę - aga wyedytowała i okazało się, że może GUPIA jestem, ale i PROROK smile

76 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-09-22 20:57:57)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Ja myślę nieustannie (szok!), ale o tym jak zniwelować swoje własne cierpienie (choć ostatnio stało mi się to obojętne). Mało tego: uważam, że w zestawieniu: mój ból - ból innych zawsze będziemy dążyć do zmniejszenia swoich ran. A romans kończy się nie dlatego, że kochanka odwołuje się do własnej moralności czy empatii, ale dlatego, że chce ratować samą siebie.

77 Ostatnio edytowany przez ***STĘSKNIONA*** (2011-09-22 20:59:29)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Zaraz zostanę zlinczowana, ale to nie ja jestem od myślenia o jego żonie...

Powiem więcej: to, co mnie do tej pory powstrzymywało przed angażowaniem się w tą historię, to była świadomość konsekwencji. Bo największą cenę zapłacę ja. Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że za x czasu on się znudzi lub wystraszy ewentualnych niepożądanych skutków, a ja będę musiała zaczynać od nowa. Tak więc powstrzymywał mnie tylko i wylącznie mój własny strach, ale poddałam się, a może mechanizmy obronne u mnie nie działają wystarczająco mocno, a może jestem złym człowiekiem...

Największą cenę zapłacisz Ty??? nieee no brak mi słów!!!
Niekochana nie jesteś sama w tej swojej "głupocie"... ja jak widać do mądrych też nie należę przez moje poczucie moralności.
jednak egoistów na świecie nie brak...

no tak bo kochanka niema moralności!!!

78

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Ja myślę nieustannie (szok!), ale o tym jak zniwelować swoje własne cierpienie (...)

Jest na to doskonała rada, stosowana przez wiele/wielu: nie wchodzić w związek z żonatym/mężatką.
Niby takie proste, a jednak...

79

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Wielokropek napisał/a:
Aga30 napisał/a:

Ja myślę nieustannie (szok!), ale o tym jak zniwelować swoje własne cierpienie (...)

Jest na to doskonała rada, stosowana przez wiele/wielu: nie wchodzić w związek z żonatym/mężatką.
Niby takie proste, a jednak...

Tak to jest, jak się przecenia swoje zdolności intelektualne.  tongue BOLI. cool

80

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Ja nie twierdzę, że to wszystko co się dzieje, jest ok, nie zwalniam też siebie ze współodpowiedzialności, ale odwołuję się do motywów ludzkiego postępowania. Sądzę, że to, co powstrzymuje kobiety przed wikłaniem się w takie historie lub daje im siłe w wyzwoleniu się z nich, to nie moralność, ale instynkt samozachowawczy.

81 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-09-22 21:13:40)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Niekochana - mieszasz pojęcia. Intelekt nie ma nic wspólnego z emocjami. Intelekt nie ma nic wspólnego z siłą, z poczuciem niskiej wartości. Znasz ludzi, którzy postępują w życiu wyłącznie słusznie, oprócz Ciebie oczywiście?

I jeszcze na koniec moich wywodów o wątpliwej wartości - dlaczego kobiety zakładają takie wątki? Moim zdaniem oczekują zrozumienia i wsparcia, bo nie jest im dobrze z tym wszystkim. Nie chcą słuchać, że są głupimi egoistkami. Choć może i są, ale bynajmniej nie miłość własna skłoniła ich do opisania szczerze swojej historii, bo wiedziały już z góry, jak zostaną ocenione.

82

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Jestem, jestem, czytam bardzo uważnie każdy jeden post. Nie odzywam się, bo czasem brakuje słów, ale cieszę się że dyskusja zeszła na takie tory, bo już się obawiałam, że zakończy się na obrzucaniu mnie błotem w celu uświadomienia mi jaka to jestem zła itd itp. Facet39 - to nie offtopic - chciałam właśnie takiego dialogu, wspólnego zastanowienia się nad tym, skąd się biorą takie sytuacje. Bo to nie jest tylko tak, że wszyscy mężczyźni to świnie, a  samotne kobiety to czyhające na nich harpie, które pod otoczką samotności i niedowartościowania knują intrygi i wykorzystują kryzysową chwilę w czyimś małżeństwie.

Ktoś mnie zapytał dlaczego brnęłam dalej w tą znajomość gdy już sobie zdałam sprawę z tego, że się zakochuję. Rozpoczęłam ten wątek między innymi po to, żeby komuś pomóc coś zrozumieć, więc odpowiem tak szczerze jak umiem. Po pierwsze naiwność - sądziłam, że to ja się zakochałam, a dla niego jestem i zawsze będę tylko przyjaciółką. To wynikało stąd, że on nakreślał i bardzo wyraźnie nazywał granice. Ignorowałam podpowiedzi mojej kobiecej intuicji, bo przecież kobieta zawsze wie, że się komuś podoba, że ktoś zaczyna do niej czuć coś więcej. Ale ignorowałam je, bo sądziłam że pewnie widzę to co chcę widzieć, a powinnam bardziej słuchać jego słów, a nie swojej intuicji. Po drugie - pewność siebie. Wydawało mi się, że to tylko jakieś tam zauroczenie, i choć widziałam że się rozwija i przybiera na sile, to byłam tak spragniona takich uczuć (w sobie, nie w nim), że nie chciałam ich zastopować, naiwnie sądząc, że jak przyjdzie czas że będę musiała zapłacić za nie wszystkie bólem, to dam sobie radę. Do tego doszła jeszcze samotność, no i to słynne poczucie że spotkałam bratnią duszę, osobę która mnie rozumie jak nikt inny.

Zz2 - rzeczywiście gdzieś tam po drodze okazało się, że w ich małżeństwie nie jest tak różowo jak myślałam. O co tak dokładnie chodziło nie wiem, nie dopytywałam bo nie chciałam wiedzieć - świadomość tego co jest źle dawałaby mi znów nadzieję, próbowałabym pewnie rekompensować mu to, czego brakowało mu w związku. A jak nie wiem, to i nie wiem co miałabym rekompensować, więc nawet nie kusi żeby to robić. Jest tak jak mówisz - w związku na którym nam należy nigdy, absolutnie nigdy nie należy sobie zrobić urlopu od okazywania sobie uczuć, od czułości i bliskości, a już z pewnością nie wolno sobie pozwolić na niesłuchanie i niemówienie o tym, co boli, czego brakuje i czego potrzeba. Aczkolwiek oczywiście - nie jest to żadne usprawiedliwienie dla zdradzającego, bo dopóki istnieją powody dla których warto trwać w jakimś związku - należy o niego dbać i nie spoglądać na boki szukając bratniej duszy. A gdy zniknie ostatni powód - to uczciwie się rozstać, bo to (chyba) mniejsze zło jakie można uczynić kochającej osobie niż zdrada.

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Ja nie twierdzę, że to wszystko co się dzieje, jest ok, nie zwalniam też siebie ze współodpowiedzialności, ale odwołuję się do motywów ludzkiego postępowania. Sądzę, że to, co powstrzymuje kobiety przed wikłaniem się w takie historie lub daje im siłe w wyzwoleniu się z nich, to nie moralność, ale instynkt samozachowawczy.

oj tak instynkt masz w 100% sprawny!!! trzeba było znaleźć sobie wolnego faceta a skoro brałaś się za żonatych to teraz sobie bądź samotna opuszczona i co Ty tam jeszcze odczuwasz innego, a jak masz dość cierpienia to udowodnij samej sobie że nie musisz się zadowalać "okruchami" tylko stać Cię chyba na faceta, który skupi swoje uczucie na Tobie a nie jeszcze na żonie, ewentualnych dzieciach itp... chyba że masz zaburzone poczucie własnej wartości

84

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Gwoli wyjaśnienia: sprawdziłam, aureola mnie nie uciska.

Zastanawia mnie ta epidemia tłumaczenia swoich wyborów zwycięstwem emocji nad rozsądkiem.
Tak, jakbyśmy byli niezdolni do dokonywania jakichkolwiek wyborów, gdy pojawią się emocje.
Wiadomo nie od dzisiaj, że przy pojawieniu się bardzo silnych emocji, rozum idzie na długi spacer. Ale od pojawienia się emocji do wybuchu tych niesamowitych uczuć mija trochę czasu i można kontrolować je wówczas swoim rozumem.
Pod jednym warunkiem: trzeba chcieć. Trzeba chcieć korzystać z własnego rozumu, trzeba chcieć korzystać z doświadczeń innych.

85

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Wielokropek napisał/a:

Zastanawia mnie ta epidemia tłumaczenia swoich wyborów zwycięstwem emocji nad rozsądkiem.
Tak, jakbyśmy byli niezdolni do dokonywania jakichkolwiek wyborów, gdy pojawią się emocje.

Kwestia tego, co w danej sytuacji przeważy i wygra?
A to już zależy od osoby, od jej dojrzałości, doświadczenia, charakteru, wychowania pewnie też. Byłoby idealnie gdyby każdy potrafił rozsądnie pomyśleć i nie kierować się emocjami, szczególnie gdy ktoś może na tym ucierpieć. A jak wiadomo - nikt idealny nie jest...

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Wielokropek napisał/a:

Gwoli wyjaśnienia: sprawdziłam, aureola mnie nie uciska.

Zastanawia mnie ta epidemia tłumaczenia swoich wyborów zwycięstwem emocji nad rozsądkiem.
Tak, jakbyśmy byli niezdolni do dokonywania jakichkolwiek wyborów, gdy pojawią się emocje.
Wiadomo nie od dzisiaj, że przy pojawieniu się bardzo silnych emocji, rozum idzie na długi spacer. Ale od pojawienia się emocji do wybuchu tych niesamowitych uczuć mija trochę czasu i można kontrolować je wówczas swoim rozumem.
Pod jednym warunkiem: trzeba chcieć. Trzeba chcieć korzystać z własnego rozumu, trzeba chcieć korzystać z doświadczeń innych.

Chyba, że myśli się tylko i wyłącznie o sobie! ale jak ma się za mało oleju w głowie (nie mówiąc o wspomnianej wcześniej moralności) a za dużo zwierzęcych instynktów (tak, dokładnie tak myślę!) to trudno przewidzieć, że tam w domu czeka i płacze żona, cierpi dziecko (bo nie ukołysze do snu, nie przeczyta bajki). A tatuś w tym czasie ma głęboko w du... dziecko i żonę tylko zabawia się ze swoją panienką, którą i tak zostawi... bo skoro żona się znudziła to kochankę czeka to samo. sorry za szczerość ale nie mogę się powstrzymać!

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
bachurek napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Zastanawia mnie ta epidemia tłumaczenia swoich wyborów zwycięstwem emocji nad rozsądkiem.
Tak, jakbyśmy byli niezdolni do dokonywania jakichkolwiek wyborów, gdy pojawią się emocje.

Kwestia tego, co w danej sytuacji przeważy i wygra?
A to już zależy od osoby, od jej dojrzałości, doświadczenia, charakteru, wychowania pewnie też. Byłoby idealnie gdyby każdy potrafił rozsądnie pomyśleć i nie kierować się emocjami, szczególnie gdy ktoś może na tym ucierpieć. A jak wiadomo - nikt idealny nie jest...

Jakoś Ciebie szybciej usprawiedliwię, ale jak słyszę tak egoistyczne teksty jak Szanowna Aga to wybacz, tego nie mogę ani zrozumieć, ani usprawiedliwić!!!

88

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
bachurek napisał/a:

Kwestia tego, co w danej sytuacji przeważy i wygra?
A to już zależy od osoby, od jej dojrzałości, doświadczenia, charakteru, wychowania pewnie też. Byłoby idealnie gdyby każdy potrafił rozsądnie pomyśleć i nie kierować się emocjami, szczególnie gdy ktoś może na tym ucierpieć. A jak wiadomo - nikt idealny nie jest...

Ależ ja nie myślę ani nie piszę o ideale. Ja piszę o wyborach przeciętnej osoby.
Zastanawiam się nad tym, czemu w takich momentach odrzuca się swoje zasady moralne, swoją intuicję, swoją przyzwoitość? Dlaczego, przepraszam, na widok spodni czy spódniczki stawia się swoją hierarchię wartości na głowie?

89

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
***STĘSKNIONA*** napisał/a:

Chyba, że myśli się tylko i wyłącznie o sobie! ale jak ma się za mało oleju w głowie (nie mówiąc o wspomnianej wcześniej moralności) a za dużo zwierzęcych instynktów (tak, dokładnie tak myślę!) to trudno przewidzieć, że tam w domu czeka i płacze żona, cierpi dziecko (bo nie ukołysze do snu, nie przeczyta bajki). A tatuś w tym czasie ma głęboko w du... dziecko i żonę tylko zabawia się ze swoją panienką, którą i tak zostawi... bo skoro żona się znudziła to kochankę czeka to samo. sorry za szczerość ale nie mogę się powstrzymać!

Dokładnie  ja nazywam to  dosadniej zatrzymanie w rozwoju na etapie genitaliów , tzw brak rozwoju uczuć wyższych wink

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
empatyk napisał/a:
***STĘSKNIONA*** napisał/a:

Chyba, że myśli się tylko i wyłącznie o sobie! ale jak ma się za mało oleju w głowie (nie mówiąc o wspomnianej wcześniej moralności) a za dużo zwierzęcych instynktów (tak, dokładnie tak myślę!) to trudno przewidzieć, że tam w domu czeka i płacze żona, cierpi dziecko (bo nie ukołysze do snu, nie przeczyta bajki). A tatuś w tym czasie ma głęboko w du... dziecko i żonę tylko zabawia się ze swoją panienką, którą i tak zostawi... bo skoro żona się znudziła to kochankę czeka to samo. sorry za szczerość ale nie mogę się powstrzymać!

Dokładnie  ja nazywam to  dosadniej zatrzymanie w rozwoju na etapie genitaliów , tzw brak rozwoju uczuć wyższych wink

ojjj no nie chciałam być aż tak dosadna tongue
ale o to mi konkretnie chodziło...

91

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Wow, ale jazda !
Dziewczyny, wymiany ciosów można pozazdrościć !
Jestem Waszym wielbicielem smile

92

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
***STĘSKNIONA*** napisał/a:

Jakoś Ciebie szybciej usprawiedliwię, ale jak słyszę tak egoistyczne teksty jak Szanowna Aga to wybacz, tego nie mogę ani zrozumieć, ani usprawiedliwić!!!

Taka sama ze mnie egoistka jak i z Agi, tyle że może nie jestem tak bezpośrednia. Ja też nie myślałam o żonie, a nawet jeśli to bagatelizowałam te myśli sądząc, że nic takiego strasznego się nie dzieje, nic złego przecież nie robię.

Wielokropek napisał/a:

Zastanawiam się nad tym, czemu w takich momentach odrzuca się swoje zasady moralne, swoją intuicję, swoją przyzwoitość? Dlaczego, przepraszam, na widok spodni czy spódniczki stawia się swoją hierarchię wartości na głowie?

Też mnie to zastanawia - pamiętam moment w którym uświadomiłam sobie, że moje zasady i priorytety kompletnie się poprzewracały, pomieszały i przewartościowały. I wiecie co? Mi się naprawdę wtedy wydawało, że jest ok, że taka wielka miłość wszystko usprawiedliwia. A jak widać - po prostu byłam kompletnie zaślepiona swoim uczuciem... To uczucie teraz wcale nie zmalało, ale nadszedł moment, kiedy wartości i zasady wróciły na swoje miejsce. U niektórych ten moment nachodzi wtedy kiedy trzeba - zanim cokolwiek się wydarzy. U innych przychodzi po latach romansowania albo i w ogóle. A jeszcze inni nigdy nie tracą tej właściwej kolejności - bardzo takich ludzi podziwiam i cenię i zazdroszczę siły charakteru.

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:

Wow, ale jazda !
Dziewczyny, wymiany ciosów można pozazdrościć !
Jestem Waszym wielbicielem smile

to nie jest wymiana ciosów, przynajmniej nie z typowej chęci dowalenia biednej kochance, która teraz będzie cierpieć najbardziej (hahahahahahaha) tylko moje prywatne zdanie i wyrażenie moich poglądów...

jak to Aga powiedziała, (że kobietami kieruje instynkt samozachowawczy) to ja tez powinnam zdradzić męża, tak dla zabicia uczucia samotności fizycznej i psychicznej... bo przecież musiałabym zadbać o to by moje wszystkie kobiece potrzeby były w tym czasie zaspokojone...

94

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

bachurek,
przepraszam, że tak do Ciebie, ale wiem, że jesteś gotowa do takiej rozmowy.

Czy dobrze rozumiem, że powiedziałaś sobie "moje wielkie uczucie usprawiedliwia wszystko i nic innego się nie liczy"? Chodzi mi tutaj o uchwycenie tego momentu, w którym osoba odkłada na bok swe dotychczasowe zasady.

95

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Wielokropek napisał/a:

Czy dobrze rozumiem, że powiedziałaś sobie "moje wielkie uczucie usprawiedliwia wszystko i nic innego się nie liczy"? Chodzi mi tutaj o uchwycenie tego momentu, w którym osoba odkłada na bok swe dotychczasowe zasady.

Tak, był taki moment - byłam świadoma że przestaje dla mnie mieć znaczenie, że rozbijam czyjąś rodzinę. I to było to o czym pisałam na samym początku - przez bardzo długi czas byłam przekonana o jakiejś takiej ogromnej wyjątkowości tego co przeżywam, że "taka miłość się nie zdarza". Wiem, głupie i strasznie infantylne smile Teraz z perspektywy czasu dziwi mnie to o tyle, że uważałam się za osobę właśnie o mocno ugruntowanej moralności, wychowaną w domu gdzie przestrzeganie zasad było bardzo ważne. Nadrzędną zasadą było w moim życiu - nie krzywdzić świadomie drugiego człowieka. A to było tak, jakbym stała z boku, patrzyła co wyprawiam, miała tego pełną świadomość i jednocześnie nie umiała zainterweniować. Nie potrafię lepiej tego wyjaśnić.

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
bachurek napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Czy dobrze rozumiem, że powiedziałaś sobie "moje wielkie uczucie usprawiedliwia wszystko i nic innego się nie liczy"? Chodzi mi tutaj o uchwycenie tego momentu, w którym osoba odkłada na bok swe dotychczasowe zasady.

Tak, był taki moment - byłam świadoma że przestaje dla mnie mieć znaczenie, że rozbijam czyjąś rodzinę. I to było to o czym pisałam na samym początku - przez bardzo długi czas byłam przekonana o jakiejś takiej ogromnej wyjątkowości tego co przeżywam, że "taka miłość się nie zdarza". Wiem, głupie i strasznie infantylne smile Teraz z perspektywy czasu dziwi mnie to o tyle, że uważałam się za osobę właśnie o mocno ugruntowanej moralności, wychowaną w domu gdzie przestrzeganie zasad było bardzo ważne. Nadrzędną zasadą było w moim życiu - nie krzywdzić świadomie drugiego człowieka. A to było tak, jakbym stała z boku, patrzyła co wyprawiam, miała tego pełną świadomość i jednocześnie nie umiała zainterweniować. Nie potrafię lepiej tego wyjaśnić.

ale Ty przynajmniej masz świadomość tego, że to nie było w porządku (albo wydaje mi się że masz)

97

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
bachurek napisał/a:

... Bo to nie jest tylko tak, że wszyscy mężczyźni to świnie,...

Jak to nie?
Ja mam ryjek i zakręcony ogonek ! smile
Bachurek, jest coś takiego w Twoich postach czego brakuje wielu innym tu obecnym. Jeszcze nie rozgryzłem tego co to jest.
Może ktoś pomoże?
Kurcze, nie umiem na laptopie. Nie nadążam. Myszka ma dwa guziki a tu... beznadzieja sad

98

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
bachurek napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Czy dobrze rozumiem, że powiedziałaś sobie "moje wielkie uczucie usprawiedliwia wszystko i nic innego się nie liczy"? Chodzi mi tutaj o uchwycenie tego momentu, w którym osoba odkłada na bok swe dotychczasowe zasady.

Tak, był taki moment - byłam świadoma że przestaje dla mnie mieć znaczenie, że rozbijam czyjąś rodzinę. I to było to o czym pisałam na samym początku - przez bardzo długi czas byłam przekonana o jakiejś takiej ogromnej wyjątkowości tego co przeżywam, że "taka miłość się nie zdarza". Wiem, głupie i strasznie infantylne smile Teraz z perspektywy czasu dziwi mnie to o tyle, że uważałam się za osobę właśnie o mocno ugruntowanej moralności, wychowaną w domu gdzie przestrzeganie zasad było bardzo ważne. Nadrzędną zasadą było w moim życiu - nie krzywdzić świadomie drugiego człowieka. A to było tak, jakbym stała z boku, patrzyła co wyprawiam, miała tego pełną świadomość i jednocześnie nie umiała zainterweniować. Nie potrafię lepiej tego wyjaśnić.

Fakt, zapomniałam, że napisałaś to już raz. Przepraszam.
Czyli  zaspokojenie moich chwilowych potrzeb jest ważniejsze od czegokolwiek. Od systemu wartości, od moralności, od godności, od poczucia bezpieczeństwa.
Straszne!

99 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-22 22:14:14)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:
bachurek napisał/a:

... Bo to nie jest tylko tak, że wszyscy mężczyźni to świnie,...

Jak to nie?
Ja mam ryjek i zakręcony ogonek ! smile
Bachurek, jest coś takiego w Twoich postach czego brakuje wielu innym tu obecnym. Jeszcze nie rozgryzłem tego co to jest.
Może ktoś pomoże?
Kurcze, nie umiem na laptopie. Nie nadążam. Myszka ma dwa guziki a tu... beznadzieja sad

Jest szczera. Nie wybiela się. Nie wykręca.
Dziewczyna wzięła przynależną jej odpowiedzialność na siebie. I jeszcze jedno, stworzyła wątek, by pomóc innym. Nie po to, by dostać fałszywe wsparcie i użalanie się nad jej losem.

I tego, bachurek, Tobie gratuluję.

100

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Tak myślałam, że za szczerość najbardziej dostanę po głowie...

A tak na margnesie Stęskniona: w którym momencie napisałam, że "kobietami kieruje instynkt samozachowawczy"? Jak byś odsunęła na bok subiektywne odczucia, to być może zinterpretowałabyś prawidłowo to, co w tamtym momencie chciałam przekazać, czyli że instynkt samozachowawczy powstrzymuje ludzi przed robieniem sobie krzywdy na własne życzenie (czytaj: pakowanie się w tym podobne historie). I naprawdę na stos ze mną i już daruj sobie te nacechowane emocjonalnie komentarze skoro tak cenisz rozsądek.

101

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
facet39 napisał/a:
bachurek napisał/a:

... Bo to nie jest tylko tak, że wszyscy mężczyźni to świnie,...

Jak to nie?
Ja mam ryjek i zakręcony ogonek ! smile

Tiaa... męskie EGO.. Ty to jednak nie WSZYSCY smile Wyobrażasz sobie? wink

Widzisz  aga - niektórzy mają włączony intelekt cały czas... To pozwala im zapanować nad instynktami - to nas odróżnia od zwierząt.
Mnie Twoja szczerość nie przeszkadza. Przeraża mnie Twój skrajny egoizm i brak empatii. sad

102 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-22 22:23:38)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Tak myślałam, że za szczerość najbardziej dostanę po głowie...

(...)

Jeśli koniecznie chcesz oceny:
za szczerość Cię podziwiam, za radykalizm - wprost przeciwnie.

103 Ostatnio edytowany przez ***STĘSKNIONA*** (2011-09-22 22:33:13)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Ja nie twierdzę, że to wszystko co się dzieje, jest ok, nie zwalniam też siebie ze współodpowiedzialności, ale odwołuję się do motywów ludzkiego postępowania. Sądzę, że to, co powstrzymuje kobiety przed wikłaniem się w takie historie lub daje im siłe w wyzwoleniu się z nich, to nie moralność, ale instynkt samozachowawczy.

dokładnie tu!!! i moje komentarze są bardzo obiektywne, bo na szczęście nie dotyczy mnie (może na razie, ale mam nadzieję ze nie będzie dotyczył) temat zdrady i nigdy nie miałam takich doświadczeń. Mi też nie przeszkadza szczerość, jedynie Twoje puste myślenie tylko o sobie. Tak, żebyś wiedziała, że cenię rozsądek i dlatego w moich komentarzach nie doszukasz się ani współczucia, ani usprawiedliwienia, ani zrozumienia... mówię co myślę, tak już mam, sorry. To jest w 100% obiektywizm, a nie subiektywizm!!!

A jak kręci Cię budowanie szczęścia na cudzym nieszczęściu, to życzę podobnych doświadczeń po ślubie (oczywiście Ty jako żona)!!!!!

104

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Ja nie twierdzę, że to wszystko co się dzieje, jest ok, nie zwalniam też siebie ze współodpowiedzialności, ale odwołuję się do motywów ludzkiego postępowania. Sądzę, że to, co powstrzymuje kobiety przed wikłaniem się w takie historie lub daje im siłe w wyzwoleniu się z nich, to nie moralność, ale instynkt samozachowawczy.

To po prostu wreszcie rozsądek dochodzi do głosu wink

105

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Tam gdzie widzicie egoizm, ja widzę uczucie, tam gdzie radykalizm - słabość...
Niepotrzebnie wdałam się w tą dyskusję z góry znając jej przebieg. Otworzyłam się, szczerze powiedziałam co mną kieruje i przyznałam się, że na ten moment nie jestem gotowa (mimo wcześniejszych prób) tego skończyć. Nie oznacza to, że wstaję rano z uśmiechem na ustach...

106

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

no tak, zaczniesz się uśmiechać jak już on będzie budził się zawsze obok Ciebie i nie wróci do żony... Do celu po trupach! mam tylko nadzieje, że ten facet niema dzieci...

107

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

(...)na ten moment nie jestem gotowa (mimo wcześniejszych prób) tego skończyć. Nie oznacza to, że wstaję rano z uśmiechem na ustach...

Przecież nikt tutaj na forum tego nie oczekuje od Ciebie.
Twoje życie, Twój wybór.
Ale oczekiwać współczucia i zrozumienia za Twe przeżycia związane z byciem "ta trzecią" - to gruba przesada.

I słabością nie nazywam twego radykalizmu. To bezwzględność. Ze skutkami dla żony Twego kochanka, kochanka i dla Ciebie.

108

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Nie oznacza to, że wstaję rano z uśmiechem na ustach...

To może warto coś zrobić, żeby to zmienić? Uważasz, że na to nie zasługujesz?

109

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
niekochana72 napisał/a:

To może warto coś zrobić, żeby to zmienić? Uważasz, że na to nie zasługujesz?

Może jest cień prawdy w tym stwierdzeniu... Gdzieś już napisałam, że zdrowe emocjonalnie jednostki potrafią przynajmniej w porę powiedzieć "stop". Napisałam szczerze jak to u mnie wygląda, ale nigdzie nie napomknęłam nawet, że jest zajebiście. Bo generalnie jest zajebiście źle. Zabrakło trochę głębszej analizy, ale ukamienowanie to też jest jakaś metoda nawrócenia...

110

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
niekochana72 napisał/a:
Aga30 napisał/a:

Nie oznacza to, że wstaję rano z uśmiechem na ustach...

To może warto coś zrobić, żeby to zmienić? Uważasz, że na to nie zasługujesz?

jakbym miał 30 lat  tobym  miał usmiech przez 24 godziny wink  już masz jeden powód

111 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-22 23:19:08)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

(...)Zabrakło trochę głębszej analizy, ale ukamienowanie to też jest jakaś metoda nawrócenia...

To  inaczej nazywane jest lodowatym prysznicem.
Najczęściej jest skutecznym, choć bolesnym sposobem na otrzeźwienie i skłonienie danej jednostki do wprowadzania zmian we własnym życiu. Dużo bardziej niż analizowanie.

112 Ostatnio edytowany przez ***STĘSKNIONA*** (2011-09-22 23:22:33)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
empatyk napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
Aga30 napisał/a:

Nie oznacza to, że wstaję rano z uśmiechem na ustach...

To może warto coś zrobić, żeby to zmienić? Uważasz, że na to nie zasługujesz?

jakbym miał 30 lat  tobym  miał usmiech przez 24 godziny wink  już masz jeden powód

no widzisz, można mieć więcej... ja mam 3, poza moim młodszym wiekiem, niż 30. I wiecie co? jestem z tego dumna!!!

I to nie jest tak, że skreślę kogoś za takie postępowanie, bo może punkt widzenia zależy po części od punktu siedzenia, może na wielu innych płaszczyznach jesteś wartościową osobą, po prostu wkurza mnie że coraz więcej rozpadów związków, właśnie przez egoistów chodzących po tym świecie. żal mi tej żony i tyle...

113 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-22 23:27:56)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

To może warto coś zrobić, żeby to zmienić? Uważasz, że na to nie zasługujesz?

Może jest cień prawdy w tym stwierdzeniu... Gdzieś już napisałam, że zdrowe emocjonalnie jednostki potrafią przynajmniej w porę powiedzieć "stop". Napisałam szczerze jak to u mnie wygląda, ale nigdzie nie napomknęłam nawet, że jest zajebiście. Bo generalnie jest zajebiście źle. Zabrakło trochę głębszej analizy, ale ukamienowanie to też jest jakaś metoda nawrócenia...

Skarbie - nie dałaś nam szansy. sad
Uwierz - do kamienowania jeszcze daleko.
Ja bardzo chętnie sięgnę głęboko, jeśli tylko chcesz. I nie ma tu cienia ironii. Możemy zacząć od samego początku - jakie miałąś dzieciństwo?
Jeśli nie chcesz - nie musisz pisać. Ale warto. Ja jestem DDA i wiem, jaki to ciężar do dźwigania.
No to jak tam jest u Ciebie?


empatyk napisał/a:

jakbym miał 30 lat  tobym  miał usmiech przez 24 godziny wink  już masz jeden powód

A Ty nie marudź wink
Znasz mnie - to już powód do godziny uśmiechu na dobę smile
Zwłaszcza po tym co teraz napisałam cool

114

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Jakbym parę szczegółów z mojego życia Wam zdradziła, to uwierzcie - zaczęłybyście mi współczuć i kazać jego żonie go zostawic wink Sorry za ten czarny humor.
Niekochana, troszkę jakby złagodniałaś????

115 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-22 23:42:56)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Jakbym parę szczegółów z mojego życia Wam zdradziła, to uwierzcie - zaczęłybyście mi współczuć i kazać jego żonie go zostawic wink Sorry za ten czarny humor.
Niekochana, troszkę jakby złagodniałaś????

Współczucie dla różnych doświadczeń to zupełnie coś innego od współczucia dla uczuć przeżywanych jako "ta trzecia".

Poza tym, uwierz, nic tak nie daje motywacji do działania w obronie własnego dobrego życia jak zetknięcie się z bolesną, to prawda, rzeczywistością. Obejrzaną czyimś obiektywnym okiem.


Jeśli chcesz wyjść na prostą - pomożemy (wybacz to "pluralis...", ale parę osób zdecydowanych na to - widzę). Ale to Ty wkładasz swoją energię i siłę.

116

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Jakbym parę szczegółów z mojego życia Wam zdradziła, to uwierzcie - zaczęłybyście mi współczuć i kazać jego żonie go zostawic wink Sorry za ten czarny humor.
Niekochana, troszkę jakby złagodniałaś????

ale czy trudne dzieciństwo czy przeszłość to powód do rozwalania komuś życia? każdy ma ciężko uwierzcie mi... i co wszyscy mają robić komuś świństwa???
ja też miałam kilka nie ciekawych momentów w życiu, aktualnie moje małżeństwo przechodzi próbę (mogę już powiedzieć że prawie przeszło ją pomyślnie)
Niekochana pewnie też nie miała kolorowego życia (wymieniam Cię ze wzg. na DDA) , kilka osób na tym forum również...
więc nie tłumaczmy tego w ten sposób

117 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-09-22 23:54:38)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Dziękuję za odrobinę zrozumienia, mimo wszystko.

Próbowałam z nim rozmawiać, tłumaczyć, odwoływać się do jego lojalności (co niektórych tu zaskoczę wink), odciąć się, histeryzować, obrażać się, obrażać go, wymagać, nie wymagać, mieć oczekiwania, nie mieć ich, pokazywać zaangażowanie, udawać obojętność..........
Widzę 4 sposoby:
1. Zamknięcie w klasztorze wink
2. Zakochanie się w kimś innym
3. Jego własna decyzja, by to zakończyć
4. Wyznanie mu uczuć, co przyspieszy pkt 3.

118 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-22 23:56:45)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Jakbym parę szczegółów z mojego życia Wam zdradziła, to uwierzcie - zaczęłybyście mi współczuć i kazać jego żonie go zostawic wink Sorry za ten czarny humor.
Niekochana, troszkę jakby złagodniałaś????

Ja zawsze dostosowuję się do tonu wypowiedzi adwersarza smile
Już się tak nad sobą nie rozczulaj - nie znasz naszych doświadczeń. Mnie nie chodziło o znalezienie USPRAWIEDLIWIENIA Twoich czynów, tylko PRZYCZYN. Jak poznasz przyczynę i będziesz chciała się zmienić - jest szansa na powrót uśmiechu.
Ale zasłanianie się kiepskimi doświadczeniami - słabiutkie jest i tyle.

Poza tym to, co napisałaś niby w formie żartu - okrutne jest. TY ponad wszystkimi. Współczuję Ci tego sad


***STĘSKNIONA*** napisał/a:

Niekochana pewnie też nie miała kolorowego życia (wymieniam Cię ze wzg. na DDA)

To był TYLKO "dobry" początek smile Potem karuzela jeszcze przyspieszyła wink

119 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-22 23:59:17)

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Ja widzę najbardziej proste rozwiązanie, bo zależne jedynie od Ciebie.
Zakończyć związek z Twej strony.
Bo Ty taką decyzję podjęłaś. Bo nie decydujesz się być "tą trzecią". Bo nie chcesz powiększać cierpienia jego rodziny i swojego. Bo zależy Tobie na swobodnym oglądaniu swojej twarzy w lustrze. Bo zasługujesz na więcej. Bo nie chcesz żyć w zakłamaniu.

Mogę mnożyć powody, będące Twoimi argumentami, jeśli je uznasz za swoje.

120

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Wielokropek napisał/a:

Ja widzę najbardziej proste rozwiązanie, bo zależne jedynie od Ciebie.
Zakończyć związek z Twej strony.
Bo Ty taka decyzję podjęłaś. Bo nie decydujesz się być "tą trzecią". Bo nie chcesz powiększać cierpienia jego rodziny i swojego. Bo zależy Tobie na swobodnym oglądaniu swojej twarzy w lustrze. Bo zasługujesz na więcej. Bo nie chcesz żyć w zakłamaniu.

Mogę mnożyć powody, będące Twoimi argumentami, jeśli je uznasz za swoje.

Ukradłaś mi posta sad A tyle się naklikałam.... wink

121

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

skoro na tyle sposobów próbowałaś to zakończyć, to gdzie konsekwencja w postanowieniu?
proponuje pkt nr 2!!!

122

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
niekochana72 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Ja widzę najbardziej proste rozwiązanie, bo zależne jedynie od Ciebie.
Zakończyć związek z Twej strony.
Bo Ty taka decyzję podjęłaś. Bo nie decydujesz się być "tą trzecią". Bo nie chcesz powiększać cierpienia jego rodziny i swojego. Bo zależy Tobie na swobodnym oglądaniu swojej twarzy w lustrze. Bo zasługujesz na więcej. Bo nie chcesz żyć w zakłamaniu.

Mogę mnożyć powody, będące Twoimi argumentami, jeśli je uznasz za swoje.

Ukradłaś mi posta sad A tyle się naklikałam.... wink

Przecież wiesz, że myślimy tak samo i to samo. tongue
Szybciej klikałam.

123

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Próbowałam rozładować trochę napięcie, a że żart był kontrowersyjny, to prawda. Poza tym ja się nie usprawiedliwiam kiepskim dzieciństwem, wiem że sama dokonuję złych wyborów i to nie pierwszy raz. I co gorsza, dokonuję ich świadomie - tzn. wiem jakie będą ich konsekwencje (i nie mówię tu tylko o bierzącym temacie) i mimo to lęcę jak ćma do świecy.

124

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Próbowałam rozładować trochę napięcie, a że żart był kontrowersyjny, to prawda. Poza tym ja się nie usprawiedliwiam kiepskim dzieciństwem, wiem że sama dokonuję złych wyborów i to nie pierwszy raz. I co gorsza, dokonuję ich świadomie - tzn. wiem jakie będą ich konsekwencje (i nie mówię tu tylko o bierzącym temacie) i mimo to lęcę jak ćma do świecy.

Tak bardzo chcesz się ukarać?
Tak bardzo się nie lubisz?
Tak bardzo chcesz się zniszczyć?

125

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

Próbowałam rozładować trochę napięcie, a że żart był kontrowersyjny, to prawda. Poza tym ja się nie usprawiedliwiam kiepskim dzieciństwem, wiem że sama dokonuję złych wyborów i to nie pierwszy raz. I co gorsza, dokonuję ich świadomie - tzn. wiem jakie będą ich konsekwencje (i nie mówię tu tylko o bierzącym temacie) i mimo to lęcę jak ćma do świecy.

a czego oczekujesz od życia ?

126

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Wielokropek napisał/a:
Aga30 napisał/a:

Próbowałam rozładować trochę napięcie, a że żart był kontrowersyjny, to prawda. Poza tym ja się nie usprawiedliwiam kiepskim dzieciństwem, wiem że sama dokonuję złych wyborów i to nie pierwszy raz. I co gorsza, dokonuję ich świadomie - tzn. wiem jakie będą ich konsekwencje (i nie mówię tu tylko o bierzącym temacie) i mimo to lęcę jak ćma do świecy.

Tak bardzo chcesz się ukarać?
Tak bardzo się nie lubisz?
Tak bardzo chcesz się zniszczyć?

Cholera wie. Dziwne to wszystko. Odbierana jestem jako silna laska, sukcesy w pracy, a prywatnie totalny mess...........

127

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Na zewnątrz - lśniąca (no, trochę zaśniedziała) zbroja, w środku - przestraszony zajączek.

128

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

I w dodatku ukradłam wątek autorce.
Przepraszam bachurku

129

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Wielokropek napisał/a:

Na zewnątrz - lśniąca (no, trochę zaśniedziała) zbroja, w środku - przestraszony zajączek.

Wileokropku  proszę nie kop leżącego ....Aga 30  sama się biczuje a pod ta zbroja jest mała przestraszona dziewczynka ,dajmy jej trochę czasu aby mogła spokojnie pobyć na sam ze sobą ze swoimi myslami.

130

Odp: Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny
Aga30 napisał/a:

I w dodatku ukradłam wątek autorce.
Przepraszam bachurku

Zgrabnie ominęłaś brak swojej decyzji o zakończeniu romansu.

Posty [ 66 do 130 z 215 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kolejna banalna historia uczucia do żonatego mężczyzny

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024