Przeczytałem ten wątek - no niesamowite: 15 lat, Gwałt, kalendarz, dyskoteka, przypadkowy facet. Dlaczego to mnie ujęło
? Otóż jestem w tej chwili mniej więcej rówieśnikiem autora. Słusznie ktoś napisał na tym forum: 1. O partnerów pytaj na początku znajomości (chociaż pewności nie masz nigdy), udając że jesteś "postępowy", potem ciężko coś wydusić, bo Kobieta/Żona może się bać. Dlaczego ? Żeby nie zostać sama, będąc zakochana, planując ślub itd. 2 . Niezależnie od poglądów, wieku i stanu cywilnego facet (chociaż to krzywdzące, bo sam nie liczy zaliczonych panienek, zdrad itp.) chce mieć dziewicę. Tak jest skonstruowany. Kobieta raczej patrzy na "teraz", czasem porównuje się z poprzednią, ale bardziej od strony wizualnej, psychicznej. Facet może się zarzekać, że mu to zwisa, ale dziewica to dziewica. 3 . No i tu narażę się Paniom bo to forum Kobiet
, ale Panowie - nie słuchajcie rad kobiet - każda patrzy po swojemu, wiele jest zranionych, zawiedzionych, doświadczonych, patrzy na życie jak w pkt 2 i dobrze - jest im łatwiej wytłumaczyć kobietę niż facetowi. Każdy broni swoich a w zasadzie siebie poprzez bronienie innych. Ja miałem o tyle "prościej", że byłem w związku z dziewicą, nie zagwarantowało mi to szczęścia (rozwód), kolejna "doświadczona" partnerka która miała chłopaka z którym "chodziła" (tak tak - pojęcie "chodzenia" ze sobą zanim do czegoś doszło pół roku rok a nawet kilka lat było czymś naturalnym) również nie, nie wypadało mi więc wymagać dziewicy, zapytałem partnerkę !na początku! o przeszłość i moja obecna partnerka mówiła o młodzieńczych "miłościach" (bez utraty dziewictwa). Na pytanie czy jest dziewicą odp. że została zgwałcona. No uwierzyłem i późniejsze okoliczności psychofizyczne to potwierdziły. Nie zgłosiła tego wstydziła się, bała. Nie będę kontynuował - sam oczami wyobraźni widzę ten gwałt - ciężki temat. Kalendarz ? Otóż miała taki kalendarz - wpisywał sobie tam kiedy okres jakieś myśli, natrafiłem na imię chłopaka, dzień, zapytałem kto to / Ano że spotkała go w klubie, zaprosił na dyskotekę, tam mieli jakiś pokój, został do rana bo nie było jak wrócić. Nie interesował mnie sam fakt, ale dlaczego tak szybko ? W zasadzie za 1 razem. No że po gwałcie chciała spróbować jak to jest normalnie. Z jednej strony logiczne tłumaczenia, z drugiej strony przewidywalne. Powiem szczerze było mi z tym średnio niezależnie od mojej przeszłości. Liczyło się to że jest bezgranicznie wierna (do dzisiaj), za to ja szukałem "wczorajszego dnia". Najpierw młoda dziewczyna , potem trafiła się 25 l. dziewica, niejako chciałem sobie "odbić" bądź co bądź nadszarpnięte ego (nawiązuję tu do refleksji nt. kilku wątków z forum i netu). Przed ślubem, przy okazji rozmowy nt przeszłości, po....15 latach jeszcze raz zapytałem o "potwierdzenie" partnerów. Wtedy okazało się że ten ostatni z dyskoteki był, ale tam...nic nie było, w zasadzie nawet jakichś delikatnych spraw, wtedy się chyba ucieszyłem, oczywiście zapytałem o co chodziło 15 lat wcześniej. Odpowiedź znowu "sensowna", że wtedy chciała zaimponować, że ostatni raz z chłopakiem to nie był ten krzywdzący bolesny incydent. Po kilkunastu latach czyli teraz, po przeczytaniu tego i innych postów w necie, zorientowałem się, że mam do czynienia z kłamstwem (lepiej późno niż wcale, spóźniony zapłon aż wstyd pisać). Myślę sobie o co chodzi, mam bliżej do końca życia niż do początku, rodzina, żona ma swoje fochy ale mało kto taką ma, kłamstwo "na plus" (jedyny tak naprawdę frajer mniej), czyli nie licząc gwałtu - w zasadzie dziewczyna pod względem czystości w zasadzie bez zastrzeżeń, nie zdradza, nie ogląda się za innymi. Rozmowa nr 3 miała miejsce kilka dni temu - Żona potwierdziła tylko ten bolesny incydent, zapytała logicznie co to teraz zmienia, po co, na co. Powiem szczerze, że sam nie wiem, chyba czytając tyle "dramatów" młodych chłopaków, dorosłych mężczyzn oszukanych przez swoje partnerki - nasunał mi się wniosek że nie ma co walczyć, chodzić na terapie. Jeżeli mężczyzna w wieku 20 lat nie akceptuje poprzednich partnerów dziewczyny niech szukają dziewicy, jeżeli 40,50 letni faceci nie mogą przeżyć kłamstw sprzed lat, trzeba się rozstać, upraszczanie że liczy się tu i teraz, ze przeszłość nie ma znaczenia że było to dawno można sobie w d.. wsadzić. Naprawdę. Nawet Ci co udają że się tym nie przejmują udając liberalnych - kłamią. Wrzucanie tu postów w stylu "pomóżcie", nie jest prośbą o pomoc, jest czekaniem na posty od tych którzy mają tak samo, którzy zostali okłamani, zdradzeni, nie radzą sobie z przeszłością partnerki. Ci młodsi znajdą sobie w Oazie lub "na podwórku" 15-16 latkę która może jeszcze jest dziewicą, a Ci starsi ? Szansa na Panią bez przeszłości w wieku 30-40 lat - jak wygrana w Lotto.
No dobrze, ale zapytacie po co ten elaborat i "jaki masz synu problem po tylu latach". Ano czy takie kłamstwo można wybaczyć, czy teraz warto zaufać żonie która kłamała, co prawda na "swoją powiedzmy korzyść" no i taki też wniosek, że czytając te wszystkie posty odnosi się wrażenie, że autorzy nie otrzymują tu ukojenia. Bo ja poczułem przygnębienie i wróciły wspomnienia, że kłamstwo żony sprzed ponad ćwierć wieku uruchomiło szukanie kiedyś lepszego egzemplarza, a sprostowanie tego kłamstwa po 15 latach wzbudziło teraz wątpliwości, czyli po kolejnych 15 latach. Dlaczego teraz - nie wiem, nie znam sam na to odpowiedzi może starość, że te posty.
I jeszcze jedno do tych młodszych kolegów. Macie wątpliwości z niedziewicą niezależnie czy mieliście wcześniej dziewczynę czy nie - rozstańcie się. Nie krzywdźcie jej, bo prędzej czy później zacznie się wypominanie. Niezależnie czy mieliście wcześniej kogoś czy nie. Ja pierwszą żonę bym teraz na 100% zostawił gdyby nie była dziewicą, mimo że ten "stan umysłu" nie dał gwarancji szczęścia i piszę to z całą odpowiedzialnością. I wcale nie dlatego że będąc dla siebie pierwszymi partnerami nam nie wyszło - nie dałbym rady z myślami. I pisze to z perspektywy naprawdę wielu wielu lat. Czasy się może zmieniły ale ludzie (faceci) nie
Pozdrawiam
.
/Ten wątek z forum też nawiązuje do tego: "Po 20 latach dowiedziałem się, że moja żona nie była dziewicą"/