netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

mea culpa

99 odpowiedzi7 995 wyświetleńzałożony przez help please, 26.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 100 z 100 ]

66

Odp: mea culpa
marinero68 napisał/a:

(...)
A Ty...HELP PLEASE...miej gdzies to upokorzenie. Im więcej minie czasu, tym mniej masz szans. Walcz do samego końca....niech Cię nawet skopią...wstawaj i walcz! Spójrz na pięściarzy w ringu! Po totalnym nokaucie wstają i walcza dalej. Wiesz przecież i czujesz,że to jest walka Twojego życia!!! Jesli ją przegrasz..przepadnie wszystko! Nie poddawaj sie nigdy do samego końca...do samego.

Brawo!

Leją Cię? Nie szkodzi, zbyt mało. Jesteś upokorzoną? Nie szkodzi, jeszcze wytrzymasz. Skopali Cię? Cudownie, pozwól jeszcze, sama poproś o więcej. Twoja godność? Mało istotna. WALCZ, bo mąż to WSZYSTKO. Bez męża - przegrałaś życie.

BRAWO!

67

Odp: mea culpa

mam wrażenie, że "tłuczemy" to samo w kółko .... a do autorki docierają tylko te zdania które pasują do jej ideologii.

HELP PLEASE - odpowiedz mi szczerze na pytanie Ty tęsknisz za mężem ( osobowością, dotykiem, rozmową, etc) czy jest Ci  po prostu źle samej? co byś zrobiła gdyby przyjaciel z gwiazdką w tym momencie zaoferował Ci coś więcej niż kawa na stacji?

68 Ostatnio edytowany przez anitka77 (2011-08-27 17:36:28)

Odp: mea culpa

Pamietam jak to bylo ze mną... Tesknilam za wszystkim co wymienila KGB. Za Nim teskinilam, za wszystkim, łącznie z kłótniami. Bo samotnosc w takim momencie zycia doskwiera najbardziej. Myslisz obsesyjnie co zrobic zeby to naprawic. Nie sluchasz i nie widzisz nic oprocz tego, ze chcesz zeby bylo dobrze miedzy Wami. I wtedy najbardziej zapominasz o sobie samej. Idealizujesz w glowie i ukladasz scenariusz jak moglo by byc pieknie. Nic oprocz tego nie istnieje. Nie ma rozsadku jest tylko wyobraznia, mit, bajka, w ktorej Cie nie ma a ktora chcesz z calych sil wcielic w zycie. Proces rozstania to koszmar dla kazdego kto nie potrafi sobie odpuscic od poczatku.

W moim przypadku nawet gdyby zjawilo sie 100 przyjaciół z gwiazdka, kazdy z nich by nic ode mnie nie dostal tak bylam sfixowana na jednym obiekcie, ze reszta nie miala szans.

Nawet gdybym sie przespala z ktoryms to bylby to tylko sex, wyprobowanie czy moze mniej przestane o nim myslec jesli sprobuje z kims innym. Tak to wlasnie bylo ze mna.

Rozmowy z psychologiem uratowaly mi zycie. Ogarnelam sie i ide do przodu jak burza malo tego jak Huragan Irene W USA smile   Tobie tez tego zycze.

69

Odp: mea culpa
marinero68 napisał/a:

Niekochana72.... musi być naprawde niekochana.
Sama gorycz, wszechwiedzące rady, recepty na zycie z kapelusza. Dla niej zawsze wszystko jest proste...
Wszędzie, jak łatwo zauważyc...totalna krytyka. Podzielam zdanie autorki..dla mnie to super nieszczęśliwa,zgorzkniała i nieczuła na nic kobieta. Daję sobie głowę uciąć, że jest w życiu sama jak palec!

Ha, ha, ha, ha big_smile:D:D:D:D:D
No i padasz chłopie trupem - proszę o zawiadomienie o terminie pogrzebu, albowiem chodzisz OD TERAZ BEZ GŁOWY!!!
Tak się pechowo dla Ciebie składa, że parę osób z tego forum zna Niekochaną osobiście... w tym moja skromna osoba.
NIE JEST SAMA JAK PALEC tongue
Poza wszystkim innym to nie jest wątek pt. "Rys krytyczny Niekochanej72" więc TE twoje słowa nic do sprawy autorki nie wnoszą.
Niektórzy bardzo sobie cenią to, że Niekochana nie owija g... w złoty papierek a rąbie prawdę prosto w oczy. Czasem metoda wstrząsowa jest jedyną, która jest w stanie pokonać hipokryzję w tłumaczeniu wszystkich głupot słabością kondycji ludzkiej.
Ty możesz stosować swoje metody - nikt Ci nie broni smile
Przepraszam wszystkich, a przede wszystkim autorkę wątku za OT big_smile

70 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-08-27 17:37:47)

Odp: mea culpa
marinero68 napisał/a:

Niekochana72.... musi być naprawde niekochana.
Sama gorycz, wszechwiedzące rady, recepty na zycie z kapelusza. Dla niej zawsze wszystko jest proste...
Wszędzie, jak łatwo zauważyc...totalna krytyka. Podzielam zdanie autorki..dla mnie to super nieszczęśliwa,zgorzkniała i nieczuła na nic kobieta. Daję sobie głowę uciąć, że jest w życiu sama jak palec!
A Ty...HELP PLEASE...miej gdzies to upokorzenie. Im więcej minie czasu, tym mniej masz szans. Walcz do samego końca....niech Cię nawet skopią...wstawaj i walcz! Spójrz na pięściarzy w ringu! Po totalnym nokaucie wstają i walcza dalej. Wiesz przecież i czujesz,że to jest walka Twojego życia!!! Jesli ją przegrasz..przepadnie wszystko! Nie poddawaj sie nigdy do samego końca...do samego.

Nie kotuś. Poczytałam Twoje wpisy - i to TY jesteś sam jak palec. Na własne życzenie zresztą. Sama gorycz, żal, etc.
Zanim więc personalnie naskoczysz na forumowiczkę - przeczytaj WSZYSTKIE jej posty, a zorientujesz się ilu osobom pomogła swoimi radami i ile osób jej dziękowało za konkretne postawienie sprawy.

Niekochana72 - ma tu na forum garść przyjaciół, których ujęła swoją nietuzinkową osobowością. Do tego stopnia - jak napisała Anhedonia - że znamy się z reala. Gucio o niej wiesz. I niech tak zostanie.

Mało tego - jest szczęśliwa - ale ja tu o jej prywatnych sprawach pisać nie będę, bo i nie mam kwitów, i nie ma komu.

Co do rad w wątku Help Please - rozumiem że doradzasz: płaszczenie się, wydzwanianie, pielgrzymki na klęczkach z kwiatami w zębach, zafundowanie sobie tak maksymalnego poniżenia - jak to tylko odrzucona kobieta potrafi. No i z dzieckiem pod pachą. Czysta dekadencja. No taką bzdurę to może wymyślić li i jedynie facet, który sam na własne życzenie dostał po dupie. Litości.

71

Odp: mea culpa

marinero68

Ty już nie pierwszy raz atakujesz niekochaną 

o co chodzi ? 

nie jest proste - ma Swoje zasady i o nich pisze bo tak ją pewnie życie nauczyło

i dobrze a niech pisze ile chce !!!!!!!!!!! a autorka wątku niech wyciąga z każdej

wypowiedzi coś dla Siebie oby te dobre rzeczy i oby jej to pomogło

do dzieła więc .....

72 Ostatnio edytowany przez anitka77 (2011-08-27 18:32:36)

Odp: mea culpa

Jestem toleracyjna.. Ludzie maja prawo popelniac .. Bledy.... Moja tez prawo lubic rozne rzeczy, kochac dziwne osoby, chodzic ubrani jak im sie chce i mowic to co sie chce.... Najwazniejsze w zyciu to potrafic kochac i kochac siebie i rozdawac ta radosc wokol.... Zarazac nia.. Nie rozwijac w sobie cech wilkolaka....

73

Odp: mea culpa
anitka77 napisał/a:

Jestem toleracyjna.. Ludzie moja prawo popelniac .. Bledy.... Moja tez prawo lubic rozne rzeczy, kochac dziwne osoby, chodzic ubrani jak im sie chce i mowic to co sie chce.... Najwazniejsze w zyciu to potrafic kochac i kochac siebie i rozdawac ta radosc wokol.... Zarazac nia.. Nie rozwijac w sobie cech wilkolaka....

Nie powiem, że nie masz racji, że najważniejsze jest kochać, ale kochanie i płaszczenie się nie idą w parze. Miłość jest wtedy, gdy można być sobą, gdy się ma wyjście, a nie wtedy, gdy się jest suką i trzeba wracać do pana po jedzenie, po zabawkę, po pieszczotę.
Dlatego sądzę, że help please nie powinna walczyć za wszelką cenę o jakąś miłość teoretyczną, tym bardziej o bycie razem z mężem - to niepotrzebne w miłości.

----

Istnieją ogólne teorie. I ideologie. Gdy się widzi ideologię, choćby proludzką, a zapomina o człowieku, to się tylko wszystkim szkodzi. Socjalizm teoretyczny miał być ratowaniem ludzi. Stał się metodą ich krzywdzenia. Chrześcijaństwo - religia miłości - stało się narzędziem walki politycznej i pretekstem walki zbrojnej. Ideologię ktoś miał na myśli, ale ludziom chciał szkodzić.

Ty anitko piszesz teorię miłości. Jeśli miałaby się ona wiązać z krzywdą dla kilkorga ludzi - odrzucam ją!

Osoby rozpamiętujące przeszłość i analizujące winę tworzą ideologię racjonalnej sprawiedliwości - ile nagrzeszymy, tyle sprawiedliwej zemsty ma nas w życiu spotkać. Moim zdaniem lepiej ilość cierpienia zmniejszyć ludziom, choćby miała na tym teoria sprawiedliwości stracić. Bo najpierw jest człowiek.

Dlatego miłość jest ważna, ale nie wiązanie się na siłę czy krzywdzenie się miłością. Sprawiedliwość ważna, ale nie rozdrapywanie na siłę czy krzywdzenie się sprawiedliwością.

74

Odp: mea culpa

O przepraszam, a gdzie ja napisalam, ze nalezy sie plaszczyc z milosci? To jest moja refleksja. Nie zwiazana z autorka watku. To co cenie sobie w zyciu. Mozna to interpretowac jak sie chce, ale autorka (czyli ja) miala na mysli to, ze w zyciu jesli kierujesz sie miloscia, zrozumieniem, tolerancja i przede wszystkim miloscia do samego siebie jest Ci dobrze. Przynajmniej mi jest dobrze.

75

Odp: mea culpa
marinero68 napisał/a:

Niekochana72.... musi być naprawde niekochana.
Sama gorycz, wszechwiedzące rady, recepty na zycie z kapelusza. Dla niej zawsze wszystko jest proste...
Wszędzie, jak łatwo zauważyc...totalna krytyka. Podzielam zdanie autorki..dla mnie to super nieszczęśliwa,zgorzkniała i nieczuła na nic kobieta. Daję sobie głowę uciąć, że jest w życiu sama jak palec!
A Ty...HELP PLEASE...miej gdzies to upokorzenie. Im więcej minie czasu, tym mniej masz szans. Walcz do samego końca....niech Cię nawet skopią...wstawaj i walcz! Spójrz na pięściarzy w ringu! Po totalnym nokaucie wstają i walcza dalej. Wiesz przecież i czujesz,że to jest w
Walka Twojego życia!!! Jesli ją przegrasz..przepadnie wszystko! Nie poddawaj sie nigdy do samego końca...do samego.

Ehhh.... marinero68  - Ty już chyba beze  mnie żyć nie możesz, co? tongue Tylko wiesz - ja nie przepadam za S/M. No nie kręci mnie to... Po prostu. Musisz Dominy poszukac gdzieś indziej...
Rady nie mogą być wszechwiedzące; KTOŚ może być wszechwiedzącym lub za takiego się uważać. Częściej to drugie...

Wracając do tematu wątku. Po totalnym nokaucie nikt nie wstaje i nie walczy dalej. Leży sobie na deskach... Znasz to marinero, nie?
Walka życia to powinna się odbyć u autorki wątku dawno temu. No niestety  - nie doszło do niej. Ciągnąc tą jakże malowniczą sytuację sportową - mąż dał nura pod linami i tyle go widzieli..... A nasza help please miota się po pustym ringu pokrzykując do nieobecnego już na ringu.
Szuka trenera, bo sama sobie nie radzi z sytuacją. Marinero68 radzi, żeby dalej się miotała po pustym ringu, szybko wstawała po potknięciu o własne sznurowadła.
A parę innych osób (Boshe.... wśród nich ta okropna niekochana72) proponują, żeby siadła w narożniku i zauważyła, że TEN przeciwnik już dawno odpuścił sobie walkę. Teraz mądry trener szepnął by jej do ucha: "Zastanów się, co Cię zaprowadziło na ring? Po to, zeby za jakiś czas znów tu nie wylądować".

P.S. Marinero68 - głowa do słoja i na półkę do Instytutu Patomorfologii. Się na coś w końcu przyda.

76

Odp: mea culpa

Przepraszam za post pod postem, ale nie ma już możliwości edytowania.

Wyspałam się i tak sobie pomyślałam, że jeszcze jedno jest dziwne w tej sytuacji...
Wcześniej autorce przeszkadzał brak zainteresowania męża JEJ sprawami, teraz - gdy męża nie ma - chce się poniżać, by dostać z powrotem to, co wcześniej odrzuciła?
Znów zostanę pewnie nazwana zgrabnym epitetem, ale dla mnie sprawa jest prosta - help please po prostu NIE CHCE BYĆ SAMA.
Lepszy rydz niż NIC?
Ahh... a jak tam przyjaciel? Nie chce przejść na wyższy poziom znajomości? Nie pomaga już jak kiedyś? Dzieckiem się nie zaopiekuje?

To się właśnie nazywa kochana KONSEKWENCJE. Przeważnie nie myślimy o nich w momencie przyjemności. Ale ZAWSZE przychodzi ich czas. Dojrzały, myślący człowiek podejmuje decyzje biorąc pod uwagę właśnie konsekwencje.
Ci, którzy są obdarzeni empatią myślą też, a nawet PRZEDE WSZYSTKIM o tym,  jaki KONSEKWENCJE poniesie jej/jego PARTNER i reszta rodziny. Ty o tym w ogóle nie pomyślałaś - liczyłaś się tylko TY i Twoje potrzeby.
I znów, żeby nie było niejasności - piszę to po to, żebyś zastanowiła się nad sobą i swoim podejściem do życia. Po to, żebyś ZNÓW nie popełniła tego samego błędu. Bo ja wyobrażam sobie jaką tragedię przeżywa w tym momencie Wasze dziecko, które zostało pozbawione bliskości Taty - najbliższej osoby.

P.S.
bellew - miło, że należysz do osób wgryzających się w treść postów, a nie pokręcone dusze ich autorek wink . Już dawno doceniłam trafność Twoich wypowiedzi. Mało liter - sama esencja. Ja tak nie potrafię sad  Poczytuję, ale w pewnych wątkach świadomie się nie wypowiadam... Mam zbyt radykalne poglądy i zbyt ostry język tongue  I pomimo, iż niektórzy uważają, że jestem nieczuła - właśnie moja EMPATIA każe mi milczeć. I czytać innych....

77

Odp: mea culpa
KGB napisał/a:

mam wrażenie, że "tłuczemy" to samo w kółko .... a do autorki docierają tylko te zdania które pasują do jej ideologii.

Ja odnoszę podobne wrażenie po przeczytaniu wątku, więc powiem jedynie, że podzielam zdanie które twardo broni niekochana72, a Kriss  po prostu powala mnie swoimi postami! Jesteś niesamowita! Pozwoliłam sobie nawet poczytać więcej Twoich wypowiedzi i jestem pod wrażeniem smile

78

Odp: mea culpa
niekochana72 napisał/a:

Przepraszam za post pod postem, ale nie ma już możliwości edytowania.

Wyspałam się i tak sobie pomyślałam, że jeszcze jedno jest dziwne w tej sytuacji...
Wcześniej autorce przeszkadzał brak zainteresowania męża JEJ sprawami, teraz - gdy męża nie ma - chce się poniżać, by dostać z powrotem to, co wcześniej odrzuciła?
Znów zostanę pewnie nazwana zgrabnym epitetem, ale dla mnie sprawa jest prosta - help please po prostu NIE CHCE BYĆ SAMA.
Lepszy rydz niż NIC?
Ahh... a jak tam przyjaciel? Nie chce przejść na wyższy poziom znajomości? Nie pomaga już jak kiedyś? Dzieckiem się nie zaopiekuje?

To się właśnie nazywa kochana KONSEKWENCJE. Przeważnie nie myślimy o nich w momencie przyjemności. Ale ZAWSZE przychodzi ich czas. Dojrzały, myślący człowiek podejmuje decyzje biorąc pod uwagę właśnie konsekwencje.
Ci, którzy są obdarzeni empatią myślą też, a nawet PRZEDE WSZYSTKIM o tym,  jaki KONSEKWENCJE poniesie jej/jego PARTNER i reszta rodziny. Ty o tym w ogóle nie pomyślałaś - liczyłaś się tylko TY i Twoje potrzeby.
I znów, żeby nie było niejasności - piszę to po to, żebyś zastanowiła się nad sobą i swoim podejściem do życia. Po to, żebyś ZNÓW nie popełniła tego samego błędu. Bo ja wyobrażam sobie jaką tragedię przeżywa w tym momencie Wasze dziecko, które zostało pozbawione bliskości Taty - najbliższej osoby.

P.S.
bellew - miło, że należysz do osób wgryzających się w treść postów, a nie pokręcone dusze ich autorek wink . Już dawno doceniłam trafność Twoich wypowiedzi. Mało liter - sama esencja. Ja tak nie potrafię sad  Poczytuję, ale w pewnych wątkach świadomie się nie wypowiadam... Mam zbyt radykalne poglądy i zbyt ostry język tongue  I pomimo, iż niektórzy uważają, że jestem nieczuła - właśnie moja EMPATIA każe mi milczeć. I czytać innych....

Dzięki niekochana smile

Piszmy to co myślimy i niech każdy szanuje wolność wypowiedzi bez względu na jej treść jeśli nikogo w rażący sposób nie obraża.A że czasami coś trzeba powiedzieć ostrzej aby dotarło to i niech tak będzie .Nie róbmy z forum komentarzy na np.onecie wink Panie marinero68

Niekochana  jesteś z mojego miasta chyba smile z tego co pamiętam,więc będę Ciebie bronić tongue

79

Odp: mea culpa
bellew napisał/a:

Niekochana  jesteś z mojego miasta chyba smile z tego co pamiętam,więc będę Ciebie bronić tongue

Że też masz smoka na co dzień?
Jestem starej daty - dam się bronić, z przyjemnością smile

80

Odp: mea culpa
niekochana72 napisał/a:
bellew napisał/a:

Niekochana  jesteś z mojego miasta chyba smile z tego co pamiętam,więc będę Ciebie bronić tongue

Że też masz smoka na co dzień?
Jestem starej daty - dam się bronić, z przyjemnością smile

I balon też smile

81 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-28 14:47:20)

Odp: mea culpa
bellew napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
bellew napisał/a:

Niekochana  jesteś z mojego miasta chyba smile z tego co pamiętam,więc będę Ciebie bronić tongue

Że też masz smoka na co dzień?
Jestem starej daty - dam się bronić, z przyjemnością smile

I balon też smile

Bardzo mi miło, zatem smile Obie te atrakcje to moja okolica.

Szanowna Moderacjo - sorry za OT, ale zrozumcie kobietę - rycerz się trafił smile W tych czasach.... I w dodatku patriotyzm lokalny. No nie mogłam się oprzeć big_smile

82

Odp: mea culpa

Bede bronić Niekochanej , bo często czytam jej posty i lubie jej zdroworozsądkowe choć czasem dosć brtualne podejście do życia- to nie jest osoba zgorzkniała , czy nieszcześliwa jak opisała Hepl, to jest kobieta, która musiała dużo przejsc w życiu, ma mądrośc życiową i ma racje dot. bardzo serdzecznej i bliskie przyjaźni pomiedzy Help- żoną i "przyjacielem z gwizdka", to dosc śliska sytuacja , która łatwo może sie wymknąć spod kontroli. Do zdrady fizycznej nie doszło, ale jest niebezpiecznie blisko i mało kto z nas zgodziłby sie by partner miał  bardzo bliskiego przyjaciela od serca płci odmiennej.

Help, jeśli nie jesteś szcześliwa z meżem- zacznij budowac swój swiat od początku, bez meza- który i tak nie sprosta Twoim oczekiwaniom (skoro nie udało mu sie to przez tyle lat) a nie wikłaj sie w rózne zwiazki, których charakteru sama na 100% nie umiesz określić, bo moim zdaniem ta przyjaźń jest wstępem do romansu.
Musisz jakos rozwiązać swoj problem z meżem.

83

Odp: mea culpa
niekochana72 napisał/a:

Bardzo mi miło, zatem smile Obie te atrakcje to moja okolica.

Mnie też smile wracajmy do tematu smile bo nas zbanują big_smile

84

Odp: mea culpa

Witam znowu. Wczoraj pomyślałam sobie, że lepiej już nic nie pisać, bo po pierwsze wszystko nadal kręci się wokół mojej winy-nie winy (a ja doskonale wiem, że winna jestem), a po drugie forum zrobiło się kółkiem wzajemnej adoracji dla niekochanej72 lub zrzeszeniem sprzeciwu dla sposobu jej postępowania.
Dziś jednak raz jeszcze przeczytałam post po poście bez zbędnych emocji i ... muszę odpisać.
Zacznę od Kriss, bo nie lubię jak ktoś mi zarzuca cokolwiek, co nie jest prawdą - zarzucasz mi dodawanie różnych dodatkowych informacji - prawda, ale nie robię tego, by się tłumaczyć, wybielać, czy jakkolwiek to nazwać. Po prostu, odpowiadam na pytania, które mi zadajecie.
Niekochana72 - denerwuję się czytając Twoje posty dlatego, że Ty mnie od samego początku zaszufladkowałaś według własnego uznania, jeszcze zanim zdążyłam cokolwiek napisać. Już w pierwszym poście, ostatnim słowem "Szczerze", od razu uznałaś, że skoro nie napisałam jaka to wina, to jestem nieszczera? A ja po prostu nie potrzebowałam dyskusji o tym, czy winna czy nie. Na Twoją prośbę opsałam jaka to wina, no i się zaczęło... potrzebowałaś takich informacji do "bicia" mnie publicznie. Ale rozwiązania problemu, pomocy nie widziałam z Twojej strony. Teraz dalej mnie atakujesz, za każdym razem przerzucając z szufladki do szufladki, zawsze negatywnej i zawsze pokazującej, że jestem nikim. Przykre. mogę podać przykłady, jakby ktoś nie wierzył. Że to niby uważam, że dziecku jest lepiej bez ojca, że to niby wolałam pracę zawodową i "ciekawe czyj to był pomysł, że Ty wróciłaś do pracy, a mąż został w domu z dzieckiem", teraz zarzucasz mi, że nie radzę sobie z konsekwencjami i boję się zostać sama. Znów wrzuciłaś mnie do szufladki! Nie pisałam o tym wcześniej, bo nie ma to dla mnie znaczenia ale skoro muszę - przyjaciel z gwiazdką dosłownie jest jak mój Anioł Stróż, zawsze przy mnie (absolutnie nie na żywo, bo sobie na to nie pozwalam). Maile, sms'y, telefony, prośby, błagania. Cały czas proponuje pomoc, opiekę, swoją miłość. Myślę, że ten człowiek mnie naprawdę kocha i chciałby byśmy razem stworzyli dobrą, kochającą, wspierającą się rodzinę. I widzisz tu pojawia się problem, bo ja taką rodzinę już miałam dawno temu (zanim się bardzo popsuło, albo jak Ty wolisz - jak ja to bardzo popsułam) i tylko takiej rodziny w moim życiu chcę - tej mojej, dobrej, kochanej sprzed lat. Więc teraz włóż mnie proszę do innej szufladki, choć wiem też że z Twojej strony na nic pozytywnego liczyć nie mogę.

Oprócz tego, że Heatcliff dał mi bardzo duże wsparcie na tym forum, to najbardziej chyba pomogły mi trzy wypowiedzi - Wielokropka (post nr 51) , Kriss (post nr 52) i maji 84 (post nr 54). Tam odnalazłam pomoc, o którą prosiłam. MUSIAŁAM, pewnie dalej muszę (bo to cholernie niełatwe) zrozumieć, że moja rodzina to teraz nas dwoje (ja i dziecko), już nie troje. I dzwonienie, proszenie, błaganie tego nie zmieni, żebranie o miłość też nie. Mało tego, ja nie jestem sama, mam dziecko, będę z uśmiechem je wychowywać, choć bardzo trudny rok przed nami. Nie, wbrew temu, co myślicie, nie chcę budować nowej rodziny z przyjacielem z gwiazdką - to zawsze był tylko brakujący element mojej życiowej układanki (radość na mój widok, ramię do wypłakania żalu, wspólna kawa).

Jeśli ktoś ma inne zdanie, niż posty 51, 52, 54 to będę wdzięczna za ripostę. Zawsze to lepiej wiedzieć więcej niż mniej smile
Tak czy owak obiecuję zaglądać na forum, doradzać nie będę, sama sobie nie radzę. Choć czasami chętnie zabiorę głos w dyskusji.

Pozdrawiam i dziękuję, wszystkim, bez wyjątku.

85

Odp: mea culpa

Przeczytałam jeszcze raz uważnie twoje wypowiedzi i to wydajmi sie strasznie zagmatwane- troszke sobie pomotałas, bo pomijajac sprawe przyjaciela, to ja zrozumiałam jedynie to, ze dla dobra dziecka chcesz by Twój mąż, który z tego co piszesz nie jest facetem dla ciebie do ciebie mimo wszystko wrócił.

Szczerze to ja nie rozumiem tego wcale........byłaś z nim nieszcześliwa, czuałaś sie samotna, odrzucona, nie rozmawialiście ze sobą (podobno lepiej rozumiał sie z kumpelą z fittness), wyczułam też w twoim poscie lekką nutke pogardy (moze sie myle) to facet nie pracował podczas gdy ty miałaś sporą harówe.....
do tego dochodzi żebranie o uwage ....

Czy ty boisz sie, ze jeśli zostaniesz sama to nie poradzisz sobie i rozsypiesz sie na kawałki??????
Czy boisz sie byc sama bez faceta???
Dlaczego uważasz, ze tkwienie w nieudanym małżeństwie bedzie jakimś wzorcem dla dziecka???
Napisałaś WALCZ O RODZINE- zastanów sie czy na tym etapie ta walka ma sens i czy jest o co walczyc.

Odnosze wrażenie, że błednie całą wine za to co sie dzieje w Twoim małżeństwie przypisujesz sobie- daj spokój z biczowaniem siebie i powatrzaniem " moja wina"- to nie doprowadzi do żadnych konstruktywnych rozwiazń.

86 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-28 17:16:17)

Odp: mea culpa
help please napisał/a:

przyjaciel z gwiazdką dosłownie jest jak mój Anioł Stróż, zawsze przy mnie (absolutnie nie na żywo, bo sobie na to nie pozwalam). Maile, sms'y, telefony, prośby, błagania. Cały czas proponuje pomoc, opiekę, swoją miłość. Myślę, że ten człowiek mnie naprawdę kocha i chciałby byśmy razem stworzyli dobrą, kochającą, wspierającą się rodzinę. I widzisz tu pojawia się problem, bo ja taką rodzinę już miałam dawno temu (zanim się bardzo popsuło, albo jak Ty wolisz - jak ja to bardzo popsułam) i tylko takiej rodziny w moim życiu chcę - tej mojej, dobrej, kochanej sprzed lat. Więc teraz włóż mnie proszę do innej szufladki, choć wiem też że z Twojej strony na nic pozytywnego liczyć nie mogę.

No widzisz - żeby poznać jak bliska łączy Was relacja wystarczyła delikatna sugestia, że przestał się Tobą interesować.... Reakcja jakiej się spodziewałam - przyznaję. hmm
Jeśli ja nie widząc Was, na postawie tylko Twoich wypowiedzi to zauważyłam - to zastanów się proszę, co musiał czuć Twój mąż.

Chcesz budować coś nowego? Proponuję zacząć od zrozumienia, że "przyjaciel z gwiazdką" nie był "brakującym" tylko "zbędnym" elementem Waszej rodzinnej układanki.
Posłuchaj tych, którzy radzą wizytę u psychologa - bo ja mam wrażenie, że Ty w ogóle nie zauważasz PRZYCZYN tej samej sytuacji. A to powód, żeby po raz kolejny popełnić ten sam błąd.

87

Odp: mea culpa

Jakby na mnie ktoś czekał rok to za chiny bym go nie odrzucił
a zwłaszcza jeśli miałbym wybór smile

No ale jeśli nie,to zrobiłbym tak :

Nie błaganiem,proszeniem itd

a "kobiecymi sztuczkami" odbiłbym męża Pani z fitness smile

88 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-28 17:57:30)

Odp: mea culpa
bellew napisał/a:

Jakby na mnie ktoś czekał rok to za chiny bym go nie odrzucił
a zwłaszcza jeśli miałbym wybór smile

Nawet, gdybyś wiedział, że to powrót przed komputer?

Bo mam wrażenie, że mąż gdzie indziej został doceniony. I wcale nie ma ochoty na powrót - po prostu.

89

Odp: mea culpa
niekochana72 napisał/a:
bellew napisał/a:

Jakby na mnie ktoś czekał rok to za chiny bym go nie odrzucił
a zwłaszcza jeśli miałbym wybór smile

Nawet, gdybyś wiedział, że to powrót przed komputer?

Nie,przed komputer bym nie wrócił,ale nie odrzuciłbym tej przyjacielskiej miłości

90

Odp: mea culpa
bellew napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
bellew napisał/a:

Jakby na mnie ktoś czekał rok to za chiny bym go nie odrzucił
a zwłaszcza jeśli miałbym wybór smile

Nawet, gdybyś wiedział, że to powrót przed komputer?

Nie,przed komputer bym nie wrócił,ale nie odrzuciłbym tej przyjacielskiej miłości

Ej... A gdzie tu była przyjaźń? Tu nawet szacunku nie było...
Ja tu widzę tylko niezaspokojone oczekiwania... I rozczarowania

P.S. Bellew - nie za wcześnie na rezygnowanie z ognia? tongue

91

Odp: mea culpa
niekochana72 napisał/a:
bellew napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Nawet, gdybyś wiedział, że to powrót przed komputer?

Nie,przed komputer bym nie wrócił,ale nie odrzuciłbym tej przyjacielskiej miłości

Ej... A gdzie tu była przyjaźń? Tu nawet szacunku nie było...
Ja tu widzę tylko niezaspokojone oczekiwania... I rozczarowania

P.S. Bellew - nie za wcześnie na rezygnowanie z ognia? tongue

Pisałem o gwiazdce smile

mnie się wydaje że nie wink

92 Ostatnio edytowany przez bellew (2011-08-28 18:07:16)

Odp: mea culpa
niekochana72 napisał/a:

Bo mam wrażenie, że mąż gdzie indziej został doceniony. I wcale nie ma ochoty na powrót - po prostu.

Tyż tak może być ...
w końcu nie jest rycerzem w zbroi big_smile

93 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-28 18:12:39)

Odp: mea culpa
bellew napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
bellew napisał/a:

Nie,przed komputer bym nie wrócił,ale nie odrzuciłbym tej przyjacielskiej miłości

Ej... A gdzie tu była przyjaźń? Tu nawet szacunku nie było...
Ja tu widzę tylko niezaspokojone oczekiwania... I rozczarowania

P.S. Bellew - nie za wcześnie na rezygnowanie z ognia? tongue

Pisałem o gwiazdce smile

mnie się wydaje że nie wink

Przez moment miałam wątpliwość, że Cię źle zrozumiałam. Zatem wycofuję... Choć właściwie... niezaspokojone oczekiwania chyba pozostawię...


bellew napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Bo mam wrażenie, że mąż gdzie indziej został doceniony. I wcale nie ma ochoty na powrót - po prostu.

Tyż tak może być ...
w końcu nie jest rycerzem w zbroi big_smile

Ale że to wina zbroi ma być? tongue

94

Odp: mea culpa
niekochana72 napisał/a:
bellew napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Ej... A gdzie tu była przyjaźń? Tu nawet szacunku nie było...
Ja tu widzę tylko niezaspokojone oczekiwania... I rozczarowania

P.S. Bellew - nie za wcześnie na rezygnowanie z ognia? tongue

Pisałem o gwiazdce smile

mnie się wydaje że nie wink

Przez moment miałam wątpliwość, że Cię źle zrozumiałam. Zatem wycofuję... Choć właściwie... niezaspokojone oczekiwania chyba pozostawię...


bellew napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Bo mam wrażenie, że mąż gdzie indziej został doceniony. I wcale nie ma ochoty na powrót - po prostu.

Tyż tak może być ...
w końcu nie jest rycerzem w zbroi big_smile

Ale że to wina zbroi ma być? tongue

Zbroja została w komnacie,koń spierniczył a za nim rycerz big_smile

95

Odp: mea culpa
bellew napisał/a:

Zbroja została w komnacie,koń spierniczył a za nim rycerz big_smile

I jak to ugryźć, żeby nie było OT?
Postaram się, jestem inteligentna tongue

Zatem - pewnie podobnie jak ja uważasz, że aby uniknąć NOWEGO rycerza w STAREJ zbroi  - należy jednak dokopać się do źródła problemów?

96

Odp: mea culpa
niekochana72 napisał/a:
bellew napisał/a:

Zbroja została w komnacie,koń spierniczył a za nim rycerz big_smile

I jak to ugryźć, żeby nie było OT?
Postaram się, jestem inteligentna tongue

Zatem - pewnie podobnie jak ja uważasz, że aby uniknąć NOWEGO rycerza w STAREJ zbroi  - należy jednak dokopać się do źródła problemów?

Jeśli to źródło ma jeszcze moc to tak,trzeba kopać do dna

97

Odp: mea culpa
bellew napisał/a:

Jeśli to źródło ma jeszcze moc to tak,trzeba kopać do dna

Tu będę polemizować....
Bo moim zdaniem najważniejsze jest, aby nasza droga autorka dotarła do źródła SWOICH problemów. Bo to jej życie i jej wybory.
Sama wybrała i rycerza i konia, to znaczy i męża i przyjaciela z gwiazdką (przyznam się, że nie kumam tej "gwiazdki" - ale chyba nie muszę?)

98

Odp: mea culpa

help please - tu panie (zwłaszcza chyba niekochana72) piszą, że przyjaciel był zbędny. Żeby z tego nadmiaru pisania o zbędności ktoś czasem nie uwierzył, muszę spokojnie zaprzeczyć,

PRZYJACIEL BYŁ NIEZBĘDNY.

Niekoniecznie w osobie tamtego człowieka. Masz jednak, help please, rację pisząc, że jesteś szufladkowana przez ludzi pod kątem ich doświadczeń i ich przeżyć (i myślę, że ja też oceniając porównuję z moim życiem). Natomiast gdyby się odciąć od tego porównywania Cię z własnym doświadczeniem, to my tu na forum NIE JESTEŚMY W STANIE stwierdzić z całą pewnością, czy sprawę z mężem przed poznaniem tego przyjaciela się dało jeszcze naprawić czy nie, czy błędem Twoim było przyjaźnić się z kimś nowym czy też to było wyjście jedyne.

Przyjaźń jest niezbędna. Gdy się ją ma, może się nie widzi. Gdy się nie ma, nie więdnie się od razu. Ale dla ratowania formalnego małżeństwa poświęcać rzeczywistą przyjaźń - to dla mnie niepojęte. To jakby zapomnieć, że małżeństwo to tylko instytucja służąca czemuś w życiu, a nie jakiś władca, któremu się służy. Dla niektórych małżeństwo jest najważniejsze, inni je mają gdzieś, ja się nie będę mieszał w ich prywatne poglądy. Ale podważać konieczność posiadania przyjaciela to jakieś takie nieprzemyślane.

Małe dzieci przestrzegają reguł, bo to reguły. Potem się przestaje przestrzegać i wybiera egocentrycznie, a gdzieś na końcu wybiera się świadomie uwzględniając uczucia innych. Może jeszcze nie jesteś na końcu drogi, swoje winy znasz, ale nie daj się przekonać ludziom cynicznym, że powinnaś reguł dla samych reguł przestrzegać. Jeśli nie mają głębszego uzasadnienia, to je będziemy olewać. wink

99

Odp: mea culpa

Wsparcie, to bardzo ważna rzecz.


Bliska osoba, przyjaciel (niezależnie od płci) istotnym elementem życia.


To dwie, dla mnie oczywiste, prawdy.
Są jeszcze kolejne:


Szkoda własnego życia na oglądanie się wstecz (z wyjątkiem działań terapeutycznych).
Szkoda własnego życia na okłamywanie się.


Trzymam kciuki za Ciebie. smile

Posty [ 66 do 100 z 100 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026