Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 52 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 111 do 165 z 2,849 ]

111

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Co się stało, że złożyłam pozew. Przeczytaj proszę w tym wątku moje wcześniejsze posty.
Znam J. dość długo i moim zdaniem nie chodzi o kopa, ale o możliwość straty domku, tego z wypraniem, ugotowaniem, posprzątaniem.
Tu go bardziej boli, ale przecież łatwiej grać na uczuciach.
W czasie ostatnich rozmów, które opierają się wyłącznie na jego "Wycofaj pozew", ja mówię, nie, więc co następuje dalej: ano, bo ty to nie wiesz czego chcesz, i tak sobie nie poradzisz, zawsze myślałaś tylko o sobie...

Żyjesz tak jak myślisz,
więc myśl i żyj najpiękniej jak potrafisz.
Zobacz podobne tematy :

112

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

ano, bo ty to nie wiesz czego chcesz, i tak sobie nie poradzisz, zawsze myślałaś tylko o sobie...

to jest jakiś standard...ja słyszałam od ex-męża: "beze mnie zdechniesz"...jakoś nie zdechłam..

113

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Właśnie oni zachowują się jakoś schematycznie. Jakby chodzili do tej samej szkoły.
Chcą nas upokorzyć, stłamsić i najbardziej chyba boli ich, gdy okazujemy się odważne, silne, zdolne aby się przeciwstawić, mimo wątpliwości, bo któż ich nie ma, wówczas chcą dobić.
Nie możemy na to pozwolić.
Na pewno nie jest lekko, ale czyż ktoś powiedział, że życie jest łatwe. To twarda sztuka, z którą trzeba się zmagać, dla siebie, dla własnego godnego życia, dla szczęścia, na które zasługuje każdy.

Żyjesz tak jak myślisz,
więc myśl i żyj najpiękniej jak potrafisz.

114

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Właśnie oni zachowują się jakoś schematycznie. Jakby chodzili do tej samej szkoły.
Chcą nas upokorzyć, stłamsić i najbardziej chyba boli ich, gdy okazujemy się odważne, silne, zdolne aby się przeciwstawić, mimo wątpliwości, bo któż ich nie ma, wówczas chcą dobić.
Nie możemy na to pozwolić.

czasem się zastanawiam czy nie lepiej być samej...Sama nie wiem. Poplątane to wszystko..

115

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

czasem się zastanawiam czy nie lepiej być samej...Sama nie wiem. Poplątane to wszystko..

Dokładnie moje myśli.
Sądzę, że lepiej być samą niż samotną w związku. Przynajmniej tak to odczuwałam i odczuwam.

Żyjesz tak jak myślisz,
więc myśl i żyj najpiękniej jak potrafisz.

116 Ostatnio edytowany przez myway (2011-07-16 21:19:23)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

czesc kochane, ja juz w domu po koncercie!!! pozdrawiam was kochane!!! Lepiej byc jednak z kims to zabawniej i fajniej
tylko chodzi o to zeby byl to odpowiedni egzemplarz

117

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

A jak tam koncert? Przyniósł Ci przyjemność i zadowolenie?

Tylko jak trafić na ten odpowiedni egzemplarz?
Rzeczywiście zabawniej i fajniej.
Więc, szukamy
A może lepiej nie szukać i poczekać aż samo przyjdzie?

Żyjesz tak jak myślisz,
więc myśl i żyj najpiękniej jak potrafisz.

118

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

A jak tam koncert? Przyniósł Ci przyjemność i zadowolenie?

Tylko jak trafić na ten odpowiedni egzemplarz?
Rzeczywiście zabawniej i fajniej.
Więc, szukamy
A może lepiej nie szukać i poczekać aż samo przyjdzie?

Koncert super, a nie bedziemy szukac niech sami nas znajda;)

119

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Gratuluję sukcesu i tylko nie pisz, że to  nic takiego. Nie przyjmuję do wiadomości.
O właśnie, niech sami nas znajdą. Tym większa satysfakcja dla nas.

Żyjesz tak jak myślisz,
więc myśl i żyj najpiękniej jak potrafisz.

120

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Gratuluje zadowolenia i satysfakcji z koncertu, myway.
A co do bycia z kims... Z pewnoscia jest latwiej i przyjemniej niz w pojedynke, problem jednak w tym (i bardzo dobrze, ze to zauwazamy) - ze to ma byc odpowiednia osoba a nie byle kto z emocjonalnej lapanki.
Bo wtedy to tylko zgryzota i ciezar na naszych barkach. Wiemy juz o tym bardzo dobrze, prawda?
Czy nie mialyscie tak, ze po zakonczeniu jednego zwiazku natychmiast musialyscie wypelnic "pustke" i szukalyscie nastepnego kandydata? Ze bycie samej kojarzylo Wam sie nieodlacznie z bezwartosciowoscia? Nieumiejetnioscia zycia (jak ja sobie sama poradze, nie dam rady itp)?
To sa balasty wyniesione z dziecinstwa i nalezy sie ich pozbyc, wpedzaja nas w wiare w bzdury, wobec ktorych rzeczywistosc wymieka. U mnie bylo tak, ze mialam namacalne dowody doskonalego radzenia sobie w kazdej nieomal sytuacji samodzielnie, ale nadal wierzylam ze sama sobie nie dam rady, ze musze byc z kims.
I ta nieodlaczna potrzeba bycia kochanym i akceptowanym (jaka ta milosc i akceptacja byla to wiemy, nie miala wiele wspolnego z prawdziwa).

Mam bliska kuzynke, wlasciwie jedyna osoba z rodziny z ktora sie kontaktuje niezmiennie od dziecinstwa. I ona wlasnie jest w takim zdrowym zwiazku, ktory trwa juz 30 lat i nadal sa sobie bliscy. Owszem, nie zawsze jest kolorowo ale potrafia razem rozwiazywac problemy, nie zwracaja sie jeden przeciw drugiemu tylko konsoliduja sily. Nie walcza ze soba jak w toksycznych zwiazkach. Mysle, ze duza role w powodzeniu ich zwiazkow odegral brak kompleksow i wychowanie. Obydwoje z malo toksycznych domow, gdzie jako dzieci byli szanowani, kochani, ich zdanie sie liczylo i wyrosli na pewnych siebie i swojej wartosci ludzi.
Te droge, ktora oni pokonali wspolnie - ja pokonalam sama. Partnerzy mi nie pomagali, jesli nie przeszkadzali to juz byl sukces.

121

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Gratuluje zadowolenia i satysfakcji z koncertu, myway.
Czy nie mialyscie tak, ze po zakonczeniu jednego zwiazku natychmiast musialyscie wypelnic "pustke" i szukalyscie nastepnego kandydata? Ze bycie samej kojarzylo Wam sie nieodlacznie z bezwartosciowoscia?

Przyznaje się bez "bicia", że tak jest...i niestety zbyt łatwo to znajduję. Może nie "kandydata", ale jakieś uwagi..adoracji? No wiem, że to "płytkie" trochę. I wszystko jest nawet dobrze do momentu kiedy nie wpadam w jakieś ckliwe uczucia i zaczynam dawać i oczekiwać więcej niz mogę dostać.
Moim zdaniem każda z nas powinna znaleźć swoją drogę, tak zeby być dla siebie samej najlepszą przyjaciółką. Dla jednych to może być terapia..ja próbowałam, ale u mnie się to nie sprawdza, więc sama szukam pomysłu na siebie i swoje życie. Ciężko jest zmodyfikować swoje wewnętrzne "ja", które jest przecież kształtowane we wczesnym dzieciństwie. Tyle, że tego dzieciństwa się już nie zmieni, nie cofnie czasu..więc trzeba znaleźć inną drogę.

122

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
water50 napisał/a:

Gratuluje zadowolenia i satysfakcji z koncertu, myway.
Czy nie mialyscie tak, ze po zakonczeniu jednego zwiazku natychmiast musialyscie wypelnic "pustke" i szukalyscie nastepnego kandydata? Ze bycie samej kojarzylo Wam sie nieodlacznie z bezwartosciowoscia?

Przyznaje się bez "bicia", że tak jest...i niestety zbyt łatwo to znajduję. Może nie "kandydata", ale jakieś uwagi..adoracji? No wiem, że to "płytkie" trochę. I wszystko jest nawet dobrze do momentu kiedy nie wpadam w jakieś ckliwe uczucia i zaczynam dawać i oczekiwać więcej niz mogę dostać.
Moim zdaniem każda z nas powinna znaleźć swoją drogę, tak zeby być dla siebie samej najlepszą przyjaciółką. Dla jednych to może być terapia..ja próbowałam, ale u mnie się to nie sprawdza, więc sama szukam pomysłu na siebie i swoje życie. Ciężko jest zmodyfikować swoje wewnętrzne "ja", które jest przecież kształtowane we wczesnym dzieciństwie. Tyle, że tego dzieciństwa się już nie zmieni, nie cofnie czasu..więc trzeba znaleźć inną drogę.

Wymaga to wiele pracy nad sobą, wiele kontroli nad sobą. Natura skierowana na dawanie(syndrom dzieciństwa) zawsze uważa, że za mało. Dam więcej, a może zwrócę uwagę, pokocha mnie ktoś...Im więcej daję tym mniej otrzymuję. Chcemy pokazać, że jesteśmy silne, oddane, ale faceci boją się takich kobiet, Siłaczek. Mamy być silne, oddane, odważne, ale dla siebie. Przed nimi warto być być słabą, zagubioną, wówczas tracą instynkt i łatwiej pokazują prawdziwego siebie, nawet na początku związku, a przecież chyba o to chodzi. Warto wiedzieć szybciej, gdy nie kierują nami jeszcze uczucia, emocje, niż później, gdy chciałybyśmy zrobić dla niego wszystko, byle był.
Zdaję sobie sprawę, że to generalizowanie i nie każda pewnie tak ma.

Żyjesz tak jak myślisz,
więc myśl i żyj najpiękniej jak potrafisz.

123

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ja pragnę jednego nauczyć się żyć samej, polubić i zaakceptować samotność,nie czuć lęku po wstaniu rano z łóżka, nauczyć się żyć w zgodzie z sama sobą i gdy ośiągnę już normalność wowczas przyjdzie czas na KOGOŚ WARTOŚCIOWEGO ale do tego jeszcze daleka droga.........

124

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Warto wiedzieć szybciej, gdy nie kierują nami jeszcze uczucia, emocje, niż później, gdy chciałybyśmy zrobić dla niego wszystko, byle był.

No tak..ale jak to się kończy to wiadomo. Kiedyś myślałam, że jestem jakims odosobnionym przypadkiem, ale czytając to ..i nie tylko to ..forum +plus jakiś masę ksiażek i artykułów na ten temat zdałam sobie sprawę, że pewien typowy zestaw zachowań powoduje te wszystkie problemy. Nawet później trzeba jednak trzymać się jakoś w ryzach. Mężczyźni nie lubią zbyt emocjonalnych kobiet..takich trochę chwiejnych psychicznie..

125

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Ja pragnę jednego nauczyć się żyć samej, polubić i zaakceptować samotność,nie czuć lęku po wstaniu rano z łóżka, nauczyć się żyć w zgodzie z sama sobą i gdy ośiągnę już normalność wowczas przyjdzie czas na KOGOŚ WARTOŚCIOWEGO ale do tego jeszcze daleka droga.........

Nania będzie dobrze smile jak już jesteś na tej drodze i masz świadomość jaki cel Ci przyświeca to go osiągniesz. Może właśnie teraz trzeba pocierpieć, przejść ten najgorszy/uzdrawiający okres, oswoić lęki aby później mogło być naprawdę wspaniale.
Główka do góry, ja widzę, że dzielna z Ciebie dziewczyna. Uwierz w siebie!

[...] Twoje blizny są Twoją siłą ...

126

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Kalinka29 napisał/a:
Nania napisał/a:

Ja pragnę jednego nauczyć się żyć samej, polubić i zaakceptować samotność,nie czuć lęku po wstaniu rano z łóżka, nauczyć się żyć w zgodzie z sama sobą i gdy ośiągnę już normalność wowczas przyjdzie czas na KOGOŚ WARTOŚCIOWEGO ale do tego jeszcze daleka droga.........

Nania będzie dobrze smile jak już jesteś na tej drodze i masz świadomość jaki cel Ci przyświeca to go osiągniesz. Może właśnie teraz trzeba pocierpieć, przejść ten najgorszy/uzdrawiający okres, oswoić lęki aby później mogło być naprawdę wspaniale.
Główka do góry, ja widzę, że dzielna z Ciebie dziewczyna. Uwierz w siebie!

Kalinka

najgorszy/uzdrawiający okres w życiu nic dodac nic ująć...ale Kalinko ja nie jestem taka dzielna a jeśli chodzi o uczucia to w ogole jestem tchorzem ktoś w kogo je zaangazowałam wykorzystał to...wiedział ze jestem wrakiem emocjonalnym po swoim koszmarze małżeńskim, niczego sobie na początku nie obiecywaliśmy miał to być układ a kiedy się zaangazowałam to on dalej jechał na koniku że przeciez niczego sobie nie obiecywaliśmy...oglądałam wczoraj film "Alfie" Kalinka to film o mnie i o nim, to jakis koszmar z którego od roku próbuje się uwolnic miesiąc ciszy i powrót, 3 tygodnie ciszy i dwa dni spotkania i znow cisza i tak od roku...teraz jak sie odezwie zamiast odpisac do niego bede pisać tutaj!!! super ze jestescie!

127 Ostatnio edytowany przez water50 (2011-07-17 09:01:31)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Mamy swiadomosc co z nami nie tak i co trzeba zmienic bysmy zaakceptowaly siebie i zaprzyjaznily sie ze soba. Odkryly swoja wartosc i zaczely ja doceniac.
To, czego pozbawilo nas dziecinstwo mozemy nadrobic jako dorosle osoby. Jest to trudna i zmudna praca ale warta kazdego wysilku i poswiecenia.
Kazda z nas jest indywidualnoscia sama w sobie - tak wiec kazda z nas bedzie miala inna droge do ozdrowienia. My tutaj tylko podajemy wskazowki, podobnie jak ksiazki czy terapeuci. Oni maja nas nakierowac - a nie zaserwowac gotowe recepty, bo  takich nie ma.
Kazda z nas wybierze to, co dla niej wlasciwe. Pod warunkiem, ze zna i lubi siebie wystarczajaco.

128

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Bycie z niewlasciwym, krzywdzacym nas partnerem pokazuje, jak bardzo nie lubimy siebie.

129

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Bycie z niewlasciwym, krzywdzacym nas partnerem pokazuje, jak bardzo nie lubimy siebie.

Water 50
często dochodze do takich wnioskow,wiem ze najpierw nalezy kochac siebie, zacząc nalezy od polubienia ale ciężko mi to idzie, mam miliony różnych lęków, jestem słaba psychicznie, brakuje mi asertywność ktoś silniejszy ode mnie emocjonalnie potrafi mną swietnie manipulować...a na pozróz jestem silną pweną siebie kobietą to maska która towarzyszy mi kazdego dnia moje wnętrze nie idzie w parze z zewnętrznością:-((

130

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

...a na pozróz jestem silną pweną siebie kobietą to maska która towarzyszy mi kazdego dnia moje wnętrze nie idzie w parze z zewnętrznością:-((

Jeśli tak jak piszesz jesteś "na pozór" silną kobietą to może tak naprawdę jesteś silna?
Każdy ma swoje lęki..my mamy ich trochę więcej plus "głód" miłości, więc ta mieszanka bywa toksyczna dla nas samych. A maskę prawie każdy przywdziewa w tym zewnętrznym świecie.

131

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Nania napisał/a:

...a na pozróz jestem silną pweną siebie kobietą to maska która towarzyszy mi kazdego dnia moje wnętrze nie idzie w parze z zewnętrznością:-((

Jeśli tak jak piszesz jesteś "na pozór" silną kobietą to może tak naprawdę jesteś silna?
Każdy ma swoje lęki..my mamy ich trochę więcej plus "głód" miłości, więc ta mieszanka bywa toksyczna dla nas samych. A maskę prawie każdy przywdziewa w tym zewnętrznym świecie.

Katia wszystkie moje związki do tej pory to porażka, jedyny człowiek który był dla mnie dobry, czuły kochany namiętny to właśnie ON myśle ze to była jedyna miłość w moim życiu a z drugiej strony tak toksyczna i destrukcyjna że GŁÓD PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI PRZYĆMIEWA WIELE INNYCH WARTOŚCI MOJEGO ŻYCIA.  Chowam się za maską silnej przebojowej władczej  pięknej kobiety która materialnie niby ma wszystko...a tak naprawde jestem samotnym nieszcześliwym człowiekiem.. ot co...

132

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Myway gratulacje, sama widzisz że masz pasje!!! Odpoczęłam wczoraj, było super w babskim gronie, mam parę fajnych, sprawdzonych kumpelek po przejściach tak jak ja, więc wiadomo o czym rozmawiamy. Water ma rację, po każdym nieudanym związku, jeszcze pokiereszowana, złamana psychicznie wchodziłam w nowy związek i jazda zaczynała się od początku, nie mogło się udać bo nigdy nie robiłam porządku w swojej głowie. Po raz pierwszy w zyciu jestem ze sobą sama, zawsze ktoś był, bałam się siebie, nienawidziłam wręcz bycia tylko ze sobą, trwało to rok kiedy polubiłam siebie, na początku chodziłam wręcz "po scianach", myslałam że zwariuję, że nie wytrzymam i coś sobie zrobię, ale jakoś tak małymi kroczkami i osiągnęłam sukces, mało tego ja czasem odmawiam znajomym aby właśnie pobyć tylko ze sobą, coś zrobić w domku, posprzątać, posadzić kwiatki czy porobić na drutach lub po prostu napić się kawki na balkonie z ksiązką w ręku. Tak lubię siebie.

133

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Chowam się za maską silnej przebojowej władczej  pięknej kobiety która materialnie niby ma wszystko...a tak naprawde jestem samotnym nieszcześliwym człowiekiem.. ot co...

nie jesteś samotna bo masz nas big_smile
Moje związki to też porażka..ale sama sobie trochę jestem winna, więc czas to zmienić:)

134

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Nania napisał/a:

Chowam się za maską silnej przebojowej władczej  pięknej kobiety która materialnie niby ma wszystko...a tak naprawde jestem samotnym nieszcześliwym człowiekiem.. ot co...

nie jesteś samotna bo masz nas big_smile
Moje związki to też porażka..ale sama sobie trochę jestem winna, więc czas to zmienić:)

dzięki Katia

ja tez uważam ze sama jestem sobie winna popełniałam bład za błędem, teraz czas na nauczenie sie bycia samej ze sobą polubienia siebie i to ze mam WAS to jest naprawde sUPER dziekuje!!!!!!!!!

135

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moja droge do pokochania i zaakceptowania siebie (przy uprzednim odkryciu i zaakceptowaniu faktu, iz jestem zaburzona i to w duzym stopniu, wzieciu odpowiedzialnosci za swoje wybory i zaprzestaniu oszukiwania siebie ze czarne jest biale bo takie jest moje myslenie zyczeniowe - oj, to byl kawal ciezkiej roboty, a jaki cios dla ego ktore musialo skurczyc sie do rozmiarow pileczki pingpongowej wink) zaczelam jeszcze w toksycznym, wyniszczajacym mnie zwiazku. Coraz mniej bylo "jego" we mnie a coraz wiecej siebie.
Na poczatku zapragnelam zmienic jego - zachowanie, stosunek do swiata zewnetrznego, sprawic by poszedl na kompromis a nie zadal ode mnie wiecznych ustepstw. Czytam swoje poprzednie zdanie i smiac mi sie chce - co ja, Bogiem chcialam byc, zeby kogos zmienic? Przeciez to bzdura! Nikogo zmienic nie mozemy, procz samych siebie a ktos inny moze sie zmienic tylko i wylacznie jesli sam tego chce i potrzebuje.
A czy toksyk potrzebuje sie zmieniac? Nie - bo jest mu wygodnie, wszyscy mu sie z drogi usuwaja i chodza jak kolo smierdzacego goowna zeby przypadkiem nie wdepnac. Zycie jak w Madrycie! Umeczy sie tylko otoczenie i rodzina takiego toksyka bo on ma sie dobrze. On powie: ale cudowne wakacje spedzilismy i tak uwaza - a rodzina jest zmaltretowana jego humorami, kaprysami i wymaganiami i wcale nie miala fajnych wakacji tylko koszmarne; ale toksyk tego nie postrzega, uwaza ze rodzina to jego przedluzenie i ze czuje to co on. A jesli okaze sie, ze jednak jest inaczej (czego usilnie stara sie nie dopuscic do swiadomosci ale czasami sa przecieki) to raban na cala wies! Jak smiecie czuc inaczej niz ja! Cos z wami nie halo!
I zaczelam dociekac - co robic by takie zmiany nastapily, jaka prace ze swojej strony wykonac. Nalezy dodac, ze nie wiedzialam tyle co teraz wiec wierzylam ze jednak mam jakas quasi-boska moc i uda mi sie naprawic nasz zwiazak po czym zyli dlugo i szczesliwie bla bla bla. Zaczelam czytac ksiazki odpowiednie wowczas - nawet kupilam na amazonie za ciezkie pieniadze dwupak pt "Stop Walking On Eggshells" i "SWOE Workbook". Bylam aktywnym czlonkiem forum BPD (sadzilam ze maz ma wlasnie te przypadlosc bo tak sie zachowywal, oczywiscie nie jestem specjalista by wystawiac diagnoze, ale w moim owczesnym stanie ducha zrobilabym wszystko zeby w zwiazku sie poprawilo - blad w zalozeniu bo to nie ja zachowywalam sie szzkodliwie, toksycznie i to nie ja unikalam szczerej rozmowy, wyjasnien, kompromisow). Moje zachowanie bylo typowo dysfunkcyjnym braniem na siebie calej odpowiedzialnosci...
I przyszedl taki moment, kiedy zaczelam patrzec realnie. Gdzies obilo mi sie o uszy czyjes zdanie: a moze on nie jest zaden BPD ani bipolar tylko zwykly cham, prostak i egoista?
Juz wolalam zeby byl chory niz cham - bo jak by wygladal moj wlasny wizerunek w moich wlasnych oczach - wybralam sobie takiego buraka za meza, poswiecilam mu czesc swojego zycia. No zesz ja pierd*le!
Ale niestety trzeba sie bylo do tego przyznac. I od tamtej pory, odkad przestalam sie oszukiwac i wymyslac coraz to nowe wytlumaczenia na jego toksyczne, krzywdzace zachowanie - doznawalam coraz wiekszej ulgi i zaczynalam sie emocjonalnie separowac. "Milosc" z mojej strony gdzies uleciala, zostalo chyba przyzwyczajenie, bo tyle lat pod jednym dachem... Ale juz coraz wiecej rzeczy zaczelo doskwierac a ja nabralam dystansu.
A te ksiazki o ktorych wspomnialam... Przeczytalam raptem kilka stron i mysle sobie: do ciezkiej cholery, dlaczego ja mam te cala czarna robote wykonywac, przeciez to nie ja jestem tu glownym toksykiem? I jak teraz spogladam na te ksiazke to mnie smiech pusty ogarnia. Mialabym przechodzic kolejna gehenne - w imie czego? Ustepstw, bo on ma naj*bane we lbie jak w doopie po sliwkach? Jak jestes chory to idz sie leczyc a jesli nie chcesz to do widzenia. Nie ma wyjsc posrednich.
Bylo zal. Nadziei, bo przeciez jako osoba po przejsciach mialam jej o wiele wiecej - mysl ze juz nie powinnam sie pomylic. Ale niestety, pomylilam sie. Wybralam niewlasciwie. Zle zinterpretowalam ostrzezenia.
Ale tych 10 lat nie poszlo na marne. Dzieki temu wlasnie pracuje nad soba, uniezaleznilam sie od potrzeby kochania i bycia kochana, potrzebna itp (a to przeciez zluda), pokochalam siebie, zaprzyjaznilam sie ze soba - choc jeszcze dluga droga przeze mna to jestem na niej i robie postepy. To widac w moim nastawieniu do zycia i do siebie.
Jest mi dobrze samej - ba, nawet teraz chce pobyc sama. Jakas psycholog ponoc radzila, zeby po rozstaniu pobyc samej, bez partnera, co najmniej 2-3 lata. Miala widocznie na mysli wlasnie to pobycie ze soba, nawiazanie dialogu, zadanie sobie wielu pytan odnosnie poprzedniego, nieudanego zwiazku, oczekiwan i wreszcie samej siebie. I to dla mnie brzmi bardzo sensownie. A nie pakowac sie w kolejny zwiazek bo ja nie moge byc sama, jestem nikim sama, jak mnie nikt nie zechce to bedzie tragedia (bo tak kobiety motywuja owe ciagi zwiazkow: jeden po drugim). A panowalo takie, kretynskie zreszta, przekonanie - ze zlamane serce mozna wyleczyc kolejna miloscia. Taaa, i nie zastanawiac sie dlaczego poprzedni zwiazek sie nie udal tylko pakowac sie w kolejny, znow motylki w brzuchu przez kilka miesiecy, slub, dzieci i... kolejna porazka.
To jest nasze zycie. Nie zmarnujmy go na uganianie sie za zwiazkami. Najpierw nauczmy sie niezaleznosci i przyjazni ze soba - dopiero wtedy mozemy z rownej plaszczyzny startowac do partnerskiego zwiazku. Poznac kogos kto jak my bedzie pewny siebie, niezalezny. Tylko takie zwiazki maja przyszlosc bo nikt sie na nikim nie wiesza, nikt na nikim nie zeruje. Sa razem, daja sobie wolnosc - bo maja do siebie zaufanie. Wiez nie polega na byciu ze soba 24/7 bo to nie wiez tylko wiezienie. Wiez jest w nas - a partnerzy potrzebuja sie czasem zajac wlasnymi sprawami i odpoczac od siebie zeby zwiazek trwal. Wnosze do niego dwie indywidualne wartosci, czesc z nich staje sie wspolna a czesc nadal pozostaje indywidualna.

136

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nania, kochanie musisz całkowicie odpuścić na 101% i jeśli masz z nim nawet z pozoru niewinne kontakty to je uciąć. Ja też tak się przed tym broniłam: a to jeszcze telefon, a to gg. Aż przyszedł dzień, że powiedziałam sobie DOSYĆ i usunęłam wszystko. Wszystkie stare sms z telefonu, wszystkie zdjęcia, które zgrałam na płytę i schowałam w najciemniejszy zakamarek mieszkania aby nigdy nie wpadły mi w ręce. Pochowałam wszystkie prezenty, łącznie z pierścionkiem zaręczynowym. I wcale nie było tak strasznie myślałam: owszem na początku zdarzało się pochwycić telefon i leżąc wpatrywałam się w niego. Ale to było może raz, dwa. A teraz już nic, zero, nul.

Kochanie, nie jesteś sama. To uczucie osamotnienia minie. I zaczniesz czuć się dobrze sama ze sobą, uzdrowisz się! Jesteśmy tu aby Ci pomóc, nie czuj się samotna, niepotrzebna itd. Bo to Twój były związek doprowadził Cię do takiego stanu, teraz czas na odkręcenie tego. Nie musisz chować się za żadną maską.
Uściski !!!

[...] Twoje blizny są Twoją siłą ...

137 Ostatnio edytowany przez Kalinka29 (2011-07-17 11:13:40)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Bycie z niewlasciwym, krzywdzacym nas partnerem pokazuje, jak bardzo nie lubimy siebie.

Racja Water, pokazuje również jak mało dla siebie znaczymy, jesteśmy z kimś takim bo myślimy, że na więcej nas nie stać. Godzimy się na bylejakość aby tylko zapełnić ten brak umiejętności kochania samych siebie. Zdrowa kobieta nigdy nie pozwoli się skrzywdzić więcej niż 1 raz.

Dziewczyny, Nigdy więcej bylejakości !

Water, dziękuję Ci za to, że jesteś tu z nami - na forum. Z tego co piszesz można chłonąć garściami smile

[...] Twoje blizny są Twoją siłą ...

138

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dziewczyny - to jest nalog, choroba! Stad tak nas ciagnie do dreczycieli. To czekanie na telefon, na jakis znak - choc wiemy dobrze jaki bedzie scenariusz...
Choroba z odstawienia "uzywki" jaka jest toksyczny partner. Podobnie jak alkohol czy narkotyki - szkodzi ale trzyma nas jednoczesnie kurczowo w swych szponach.
Te odczucia sa calkiem normalne i jesli je przetrwamy, wytrzymamy najciezszy, poczatkowy kryzys - to potem moze byc tylko latwiej. Te lata spedzone w niewlasciwym zwiazku nie zmienia sie w niebyt, trzeba za nie "zaplacic" - ale wlasnie dzieki temu mamy szanse nauczyc sie na wlasnych bledach aby nigdy wiecej nie wplatac sie w niszczacy uklad.
Moje spostrzezenia plyna wprost z doswiadczen, dziele sie nimi bo moze komus sie przydadza.

139

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

...i ciesze sie, ze nie wyszlam z ostatniego zwiazku spustoszona emocjonalnie, ale ze czuje sie wolna. Jeszcze slychac gdzies tam, za plecami, odlegly oddech toksyka ale to przyzwyczajenie. Tyle lat wisial jak grozba nade mna, trzeba wiec czasu by zniknal calkowicie.
Mam z eks mezem kontakt ale juz nie ma takiego wplywu na moje zycie bo mieszkamy osobno. Jak sie jest pod jednym dachem to trudno sie odseparowac, szczegolnie od osoby tak toksycznej ktora musi miec pozywke dla swoich chorych emocji.
W takich przypadkach tylko odseparowanie sie jest pomocne, przebywanie razem jak najmniej.
Dlatego tak czesto jezdzilam do Polski pod byle pretekstem, az za czesto - ale musialam stamtad uciec i sie odtruc. Nie mialam innej opcji. Potem zaczelam myslec o wyprowadzce ktora doszla finalnie do skutku i na moich zasadach.

140

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

a jak zwalczyc toksyne jak jest ojcem twjego dziecka, i kontakt jest mimo wszystko, jak o nim zapomniec , jak sie od niego odciac???ja probuje od lat 4rech

141 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-17 16:23:41)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

a jak zwalczyc toksyne jak jest ojcem twjego dziecka, i kontakt jest mimo wszystko, jak o nim zapomniec , jak sie od niego odciac???ja probuje od lat 4rech

Tak, to rzeczywiście bardzo trudne. Odciąć się całkowicie przynajmniej dopóki dziecko jest małe nie da się. Możesz jednak ograniczać swój kontakt bezpośredni z toksyną do minimum.
Unikać jeśli tylko jest to możliwe.

Jaka byłby jego reakcja gdybyś chciała się z kimś związać? jak podziałałoby to na niego?

Szkoda, że nie możesz wrócić do kraju. Wówczas na pewno byłoby Ci o wiele łatwiej, ale cóż...

Musiałam wrócić do tego posta i go wyedytować, bo przeczytałam o Twoim wyczynie w sprawie wyjazdu z synkiem do ex- teściowej.
BRAWO, BRAWO, BRAWO, Kochana
Super, rewelacyjnie postąpiłaś.
Jestem z Ciebie jeszcze bardziej dumna niż Ty z siebie.

Żyjesz tak jak myślisz,
więc myśl i żyj najpiękniej jak potrafisz.

142

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Water50 bardzo mądre słowa i święta racja!!!! Dobrze ze z nami jesteś, zastanawiam się nad tym, czy jak już będziemy trochę "zaleczone" czy będziemy umiały odróznić toksynę od normalnego?

143

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dzieki Betinka!!! tez umieram z dumy wlasnej i nie wierze , ze to zrobilam. Z ojcem dziecka jest gorsza sprawa, malym zajmuje sie w sumie ok i maly go strasznie kocha, a on to wykorzystuje, zeby mna manipulowac i to ostro!!!

144

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

psychofag znow sie odezwal, na skypie zeby mi udowodnic jak o to mnie bardzo kochal i jak ja wszystko zniszczylam, zygac mi sie chce

145

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Jak Wam zleciał ten słoneczny dzień? czarne myśli odgonione?
Ja się przyznam, że dziś mam jeden z tych dni kiedy mnie jasny szlag trafia. Siedzę sama cały weekend..wczorajsza randka nie wypaliła..może jeszcze dziś wypali inna, ale się nie nastawiam. W dodatku wczoraj żeby sobie poprawic humor zaszalałam na zakupach ciuchowych - 3 godziny na nogach w sklepach, ale chociaż z zakupów jestem zadowolona. Potem sprzątanie, spacer ze zwierzakami. No trochę przesadziłam:(..dziś posypał mi sie kręgosłup sad((mam z tym problem). Rano przez to gorączka, a skonczyły mi się leki..oczywiście w niedzielę nie ma gdzie pojechac po receptę. Po południu zwlekłam się z łózka i pojechałam po maść do apteki...Będąc sama nie mogę sobie pozwolić, zeby mnie zupełnie rozłozyło..takich sytuacji boję się najbardziej. Na szczęście juz lepiej....ech....

146

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

Jak Wam zleciał ten słoneczny dzień? czarne myśli odgonione?
Ja się przyznam, że dziś mam jeden z tych dni kiedy mnie jasny szlag trafia. Siedzę sama cały weekend..wczorajsza randka nie wypaliła..może jeszcze dziś wypali inna, ale się nie nastawiam. W dodatku wczoraj żeby sobie poprawic humor zaszalałam na zakupach ciuchowych - 3 godziny na nogach w sklepach, ale chociaż z zakupów jestem zadowolona. Potem sprzątanie, spacer ze zwierzakami. No trochę przesadziłam:(..dziś posypał mi sie kręgosłup sad((mam z tym problem). Rano przez to gorączka, a skonczyły mi się leki..oczywiście w niedzielę nie ma gdzie pojechac po receptę. Po południu zwlekłam się z łózka i pojechałam po maść do apteki...Będąc sama nie mogę sobie pozwolić, zeby mnie zupełnie rozłozyło..takich sytuacji boję się najbardziej. Na szczęście juz lepiej....ech....

Katia ja właśnie wróciłąm od rodziców wczesniej byłąm nad wodą z dziećmi, wyjechałam w całkiem dobrym humorze z domu bo pogadałam z Wami:-))))wrociłam nie dawno i rzuciałam sie w wir sprzątania:-) ostatnio przez te cholerne doły nic nie robiłam nic mi sie nie chciało tylko wyć i wpatrywac sie w sufit a dziś lepiej:-))))
katia ja wczoraj byłam z dziecmi w pieknym miejscu porobiłam troche zdjęc i siostra zaczeła mnie namawiac zeby zalogowac sie na sympatii smiac mi sie chce bo z racji pracy zawodu to nie wchodzi w gre i u mnie zadna tez randka nie wchodzi w gre a Ty kochana masz na nie szanse:-)
zycze Ci z całego serducha zeby ta dzisiejsza randka Ci sie udała:-) i dbaj o kregosłup zdrowie najważniejsze!

147

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

psychofag znow sie odezwal, na skypie zeby mi udowodnic jak o to mnie bardzo kochal i jak ja wszystko zniszczylam, zygac mi sie chce

Myway ja tez to słyszałam ze on tak bardzo mnie kochała tak mu zalezało ale to ja wszystko zniszczyłam i ze to ja z niego zrobiłam takiego zimnego potwora jakim jest teraz...kurcze zwyczajnie nienawidze gnoja wrrrrrrrrrrrr....
Kochana szukam cały czas wycieczki musi sie udać!!!!!!!
a i jeszcze jedno jestem z ciebie dumna! bacia jak chce to sama moze przyjechać chyba wie gdzie wnuk mieszka co nie!

148

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

psychofag znow sie odezwal, na skypie zeby mi udowodnic jak o to mnie bardzo kochal i jak ja wszystko zniszczylam, zygac mi sie chce

Myway ja tez to słyszałam ze on tak bardzo mnie kochała tak mu zalezało ale to ja wszystko zniszczyłam i ze to ja z niego zrobiłam takiego zimnego potwora jakim jest teraz...kurcze zwyczajnie nienawidze gnoja wrrrrrrrrrrrr....
Kochana szukam cały czas wycieczki musi sie udać!!!!!!!
a i jeszcze jedno jestem z ciebie dumna! bacia jak chce to sama moze przyjechać chyba wie gdzie wnuk mieszka co nie!

Dzieki Kochanie!!! mnie trzesa takie oswiadczenia, zwlaszcza jak sie kogos kochalo i robilo dla niego kompletnie wszystko:(

149

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

katia ja wczoraj byłam z dziecmi w pieknym miejscu porobiłam troche zdjęc i siostra zaczeła mnie namawiac zeby zalogowac sie na sympatii smiac mi sie chce bo z racji pracy zawodu to nie wchodzi w gre i u mnie zadna tez randka nie wchodzi w gre a Ty kochana masz na nie szanse:-)
zycze Ci z całego serducha zeby ta dzisiejsza randka Ci sie udała:-) i dbaj o kregosłup zdrowie najważniejsze!

a to dlaczego nie wchodzi w grę? przecież nie musisz zamieszczać tam zdjęcia..Tylko z założenia traktuj to jak zabawę:). Ja tam byłam przez chwilę, a teraz jestem na innym portalu..ale bardziej żeby się pośmiać..no może trochę "poluje":)

150

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Myway ja tez to słyszałam ze on tak bardzo mnie kochała tak mu zalezało ale to ja wszystko zniszczyłam i ze to ja z niego zrobiłam takiego zimnego potwora jakim jest teraz...kurcze zwyczajnie nienawidze gnoja wrrrrrrrrrrrr....

pogarda mu się należy..nienawiść to za dużo jak dla niego. Ale wiem, jak to jest..mnie szalona miłosć zaczeła się w pewnym momencie mieszać z nienawiścią..w myślach nawet się "mściłam" w najbardziej wyrafinowany sposób.
A wiecie co jest odwrotnością miłości? nie nienawiść, ale obojętność.

151

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Nania napisał/a:

Myway ja tez to słyszałam ze on tak bardzo mnie kochała tak mu zalezało ale to ja wszystko zniszczyłam i ze to ja z niego zrobiłam takiego zimnego potwora jakim jest teraz...kurcze zwyczajnie nienawidze gnoja wrrrrrrrrrrrr....

pogarda mu się należy..nienawiść to za dużo jak dla niego. Ale wiem, jak to jest..mnie szalona miłosć zaczeła się w pewnym momencie mieszać z nienawiścią..w myślach nawet się "mściłam" w najbardziej wyrafinowany sposób.
A wiecie co jest odwrotnością miłości? nie nienawiść, ale obojętność.

Katia kochona świeta racja!!!!nie nienawiść tylko obojętność ale do tego jeszcze mi daleko:-((((jestem tutaj po to zeby z Waszą pomocą dojść do tej obojętności...jaki to portal a warto???moze na priwa napisz mi nazwe, chociaz u mnie odwagi brak:-(

152

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

psychofag znow sie odezwal, na skypie zeby mi udowodnic jak o to mnie bardzo kochal i jak ja wszystko zniszczylam, zygac mi sie chce

Myway ja tez to słyszałam ze on tak bardzo mnie kochała tak mu zalezało ale to ja wszystko zniszczyłam i ze to ja z niego zrobiłam takiego zimnego potwora jakim jest teraz...kurcze zwyczajnie nienawidze gnoja wrrrrrrrrrrrr....
Kochana szukam cały czas wycieczki musi sie udać!!!!!!!
a i jeszcze jedno jestem z ciebie dumna! bacia jak chce to sama moze przyjechać chyba wie gdzie wnuk mieszka co nie!

Dzieki Kochanie!!! mnie trzesa takie oswiadczenia, zwlaszcza jak sie kogos kochalo i robilo dla niego kompletnie wszystko:(

Myway Ty wciąz go kochasz prawda??

153

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Mi to juz ze soba zle, od 4 lat tylko on i on i codziennie on, jak ja mam sobie kogos zanlezc jak jestem taka zajeta

154

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Myway Ty wciąz go kochasz prawda??
no wlasnie , kurna jak to prawda , to sie zachlastam:(

155

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Mi to juz ze soba zle, od 4 lat tylko on i on i codziennie on, jak ja mam sobie kogos zanlezc jak jestem taka zajeta

kurde ale te koncerty , piekne artystyczne miejsca, nie wiem mądrzyc sie nie bede bo u mnie tez praca dom dzieci praca dom dzieci i tak na okrągło po za tym mieszkam w takim miescie ze tutaj to nawet nie ma co liczyć na jakikolwiek kandydata bo posłucha straszna:-))))
moze jak znajdziemy jakąś pasje???

156

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

mialam na mysli, ze bedac zajeta nim nikogo innego nie przyciagne:(

157

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Myway Ty wciąz go kochasz prawda??
no wlasnie , kurna jak to prawda , to sie zachlastam:(

a wyobrazałas sobie kiedykolwiek powrot do niego? czy umiałabys o tym wszystkim zapomniec co Ci zrobił ? umiałabyś zyc z nim tak od nowa???

158

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

mialam na mysli, ze bedac zajeta nim nikogo innego nie przyciagne:(

no to u mnie przez ostatni rok było dokładnie tak samo tylko on i on zamiast wyjsc tu czy tam ze znajomymi to weekendy z debilem spedzałam w łóżku echhh...

159

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Pomyslcie o sobie a nie o kandydatach, co - juz Wam sie tego miodu zachciewa, jeszcze dawne echa nie przebrzmialy?
wink tongue big_smile
A to co on mowi myway o Tobie... Czy to prawda? Czy Ty w to wierzysz? I co dla Ciebie wazniejsze - prawda jaka Ty znasz czy jego slowa?
Czy To co bylo i jak bylo, czy jego punkt widzenia (bo wygodniej mu zwalic wine na Ciebie czy reszte swiata)?

160

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Pomyslcie o sobie a nie o kandydatach, co - juz Wam sie tego miodu zachciewa, jeszcze dawne echa nie przebrzmialy?
wink tongue big_smile
A to co on mowi myway o Tobie... Czy to prawda? Czy Ty w to wierzysz? I co dla Ciebie wazniejsze - prawda jaka Ty znasz czy jego slowa?
Czy To co bylo i jak bylo, czy jego punkt widzenia (bo wygodniej mu zwalic wine na Ciebie czy reszte swiata)?

Wiem jakie byly fakty, i wiem , ze on nie mowi prawdy, ale ja tak chcialam wierzyc , ze jak w sobie cos zmienie to on mnie znowu pokocha, teraz on to wykorzystuje, niby dajac mi kolejna szanse na walke o niego!!! niech spieprza!!!

161

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Pomyslcie o sobie a nie o kandydatach, co - juz Wam sie tego miodu zachciewa, jeszcze dawne echa nie przebrzmialy?
wink tongue big_smile
A to co on mowi myway o Tobie... Czy to prawda? Czy Ty w to wierzysz? I co dla Ciebie wazniejsze - prawda jaka Ty znasz czy jego slowa?
Czy To co bylo i jak bylo, czy jego punkt widzenia (bo wygodniej mu zwalic wine na Ciebie czy reszte swiata)?

ha własnie ktoś z nas musi mieć głowe na karku! dzięki Water sprowadzaj nad na ziemie kiedy tylko widzisz ze błądzimy!!!

162

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Wiem jakie byly fakty, i wiem , ze on nie mowi prawdy, ale ja tak chcialam wierzyc , ze jak w sobie cos zmienie to on mnie znowu pokocha, teraz on to wykorzystuje, niby dajac mi kolejna szanse na walke o niego!!! niech spieprza!!!

myway...już Cię lubię...piękne słowa: "niech spieprza"..:)
Powiem tylko, że słowami jakimi raczyli mnie męzczyzni mogłabym swój dom wytapetować az po dach...jeden miał nawet na jakieś skale wyryć jak to mnie kocha. Ja już w słowa nie wierzę:)

163

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

katia ja mam serenady pisane, plus wiersze, plus piesni swiateczne , pianie na temat mojej osoby plus list do mego ojca , jak to on mnie bedzie nosil na rekach.

Powiem jedno !!!! Wielkie gowno i zenada!!! Wstyd i nie w chodz w usranych gumiakach mi do chaty, kiedy ledwo sprzatlam, zas, hej i z przytupem oraz z gwiazda zegnam!!!

164

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

katia ja mam serenady pisane, plus wiersze, plus piesni swiateczne , pianie na temat mojej osoby plus list do mego ojca , jak to on mnie bedzie nosil na rekach.

ops!..no to ładnie dokłada...ale nie chcesz już na pewno spróbować?..przy takim zachowaniu łatwo wymięknąć..współczuje.

a do mnie sie własnie moja randka odezwała...ide się szykować..ciuchy itd..:)

165

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

a co ja mam probowac , zalozyc se kaftan bezpieczenstwa i polozyc na oddziale zamknietym????niech spieprza

Posty [ 111 do 165 z 2,849 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 52 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018