Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 2,850 ]

131

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Nania napisał/a:

...a na pozróz jestem silną pweną siebie kobietą to maska która towarzyszy mi kazdego dnia moje wnętrze nie idzie w parze z zewnętrznością:-((

Jeśli tak jak piszesz jesteś "na pozór" silną kobietą to może tak naprawdę jesteś silna?
Każdy ma swoje lęki..my mamy ich trochę więcej plus "głód" miłości, więc ta mieszanka bywa toksyczna dla nas samych. A maskę prawie każdy przywdziewa w tym zewnętrznym świecie.

Katia wszystkie moje związki do tej pory to porażka, jedyny człowiek który był dla mnie dobry, czuły kochany namiętny to właśnie ON myśle ze to była jedyna miłość w moim życiu a z drugiej strony tak toksyczna i destrukcyjna że GŁÓD PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI PRZYĆMIEWA WIELE INNYCH WARTOŚCI MOJEGO ŻYCIA.  Chowam się za maską silnej przebojowej władczej  pięknej kobiety która materialnie niby ma wszystko...a tak naprawde jestem samotnym nieszcześliwym człowiekiem.. ot co...

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Myway gratulacje, sama widzisz że masz pasje!!! Odpoczęłam wczoraj, było super w babskim gronie, mam parę fajnych, sprawdzonych kumpelek po przejściach tak jak ja, więc wiadomo o czym rozmawiamy. Water ma rację, po każdym nieudanym związku, jeszcze pokiereszowana, złamana psychicznie wchodziłam w nowy związek i jazda zaczynała się od początku, nie mogło się udać bo nigdy nie robiłam porządku w swojej głowie. Po raz pierwszy w zyciu jestem ze sobą sama, zawsze ktoś był, bałam się siebie, nienawidziłam wręcz bycia tylko ze sobą, trwało to rok kiedy polubiłam siebie, na początku chodziłam wręcz "po scianach", myslałam że zwariuję, że nie wytrzymam i coś sobie zrobię, ale jakoś tak małymi kroczkami i osiągnęłam sukces, mało tego ja czasem odmawiam znajomym aby właśnie pobyć tylko ze sobą, coś zrobić w domku, posprzątać, posadzić kwiatki czy porobić na drutach lub po prostu napić się kawki na balkonie z ksiązką w ręku. Tak lubię siebie.

133

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Chowam się za maską silnej przebojowej władczej  pięknej kobiety która materialnie niby ma wszystko...a tak naprawde jestem samotnym nieszcześliwym człowiekiem.. ot co...

nie jesteś samotna bo masz nas big_smile
Moje związki to też porażka..ale sama sobie trochę jestem winna, więc czas to zmienić:)

134

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Nania napisał/a:

Chowam się za maską silnej przebojowej władczej  pięknej kobiety która materialnie niby ma wszystko...a tak naprawde jestem samotnym nieszcześliwym człowiekiem.. ot co...

nie jesteś samotna bo masz nas big_smile
Moje związki to też porażka..ale sama sobie trochę jestem winna, więc czas to zmienić:)

dzięki Katia

ja tez uważam ze sama jestem sobie winna popełniałam bład za błędem, teraz czas na nauczenie sie bycia samej ze sobą polubienia siebie i to ze mam WAS to jest naprawde sUPER dziekuje!!!!!!!!!

135

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moja droge do pokochania i zaakceptowania siebie (przy uprzednim odkryciu i zaakceptowaniu faktu, iz jestem zaburzona i to w duzym stopniu, wzieciu odpowiedzialnosci za swoje wybory i zaprzestaniu oszukiwania siebie ze czarne jest biale bo takie jest moje myslenie zyczeniowe - oj, to byl kawal ciezkiej roboty, a jaki cios dla ego ktore musialo skurczyc sie do rozmiarow pileczki pingpongowej wink) zaczelam jeszcze w toksycznym, wyniszczajacym mnie zwiazku. Coraz mniej bylo "jego" we mnie a coraz wiecej siebie.
Na poczatku zapragnelam zmienic jego - zachowanie, stosunek do swiata zewnetrznego, sprawic by poszedl na kompromis a nie zadal ode mnie wiecznych ustepstw. Czytam swoje poprzednie zdanie i smiac mi sie chce - co ja, Bogiem chcialam byc, zeby kogos zmienic? Przeciez to bzdura! Nikogo zmienic nie mozemy, procz samych siebie a ktos inny moze sie zmienic tylko i wylacznie jesli sam tego chce i potrzebuje.
A czy toksyk potrzebuje sie zmieniac? Nie - bo jest mu wygodnie, wszyscy mu sie z drogi usuwaja i chodza jak kolo smierdzacego goowna zeby przypadkiem nie wdepnac. Zycie jak w Madrycie! Umeczy sie tylko otoczenie i rodzina takiego toksyka bo on ma sie dobrze. On powie: ale cudowne wakacje spedzilismy i tak uwaza - a rodzina jest zmaltretowana jego humorami, kaprysami i wymaganiami i wcale nie miala fajnych wakacji tylko koszmarne; ale toksyk tego nie postrzega, uwaza ze rodzina to jego przedluzenie i ze czuje to co on. A jesli okaze sie, ze jednak jest inaczej (czego usilnie stara sie nie dopuscic do swiadomosci ale czasami sa przecieki) to raban na cala wies! Jak smiecie czuc inaczej niz ja! Cos z wami nie halo!
I zaczelam dociekac - co robic by takie zmiany nastapily, jaka prace ze swojej strony wykonac. Nalezy dodac, ze nie wiedzialam tyle co teraz wiec wierzylam ze jednak mam jakas quasi-boska moc i uda mi sie naprawic nasz zwiazak po czym zyli dlugo i szczesliwie bla bla bla. Zaczelam czytac ksiazki odpowiednie wowczas - nawet kupilam na amazonie za ciezkie pieniadze dwupak pt "Stop Walking On Eggshells" i "SWOE Workbook". Bylam aktywnym czlonkiem forum BPD (sadzilam ze maz ma wlasnie te przypadlosc bo tak sie zachowywal, oczywiscie nie jestem specjalista by wystawiac diagnoze, ale w moim owczesnym stanie ducha zrobilabym wszystko zeby w zwiazku sie poprawilo - blad w zalozeniu bo to nie ja zachowywalam sie szzkodliwie, toksycznie i to nie ja unikalam szczerej rozmowy, wyjasnien, kompromisow). Moje zachowanie bylo typowo dysfunkcyjnym braniem na siebie calej odpowiedzialnosci...
I przyszedl taki moment, kiedy zaczelam patrzec realnie. Gdzies obilo mi sie o uszy czyjes zdanie: a moze on nie jest zaden BPD ani bipolar tylko zwykly cham, prostak i egoista?
Juz wolalam zeby byl chory niz cham - bo jak by wygladal moj wlasny wizerunek w moich wlasnych oczach - wybralam sobie takiego buraka za meza, poswiecilam mu czesc swojego zycia. No zesz ja pierd*le!
Ale niestety trzeba sie bylo do tego przyznac. I od tamtej pory, odkad przestalam sie oszukiwac i wymyslac coraz to nowe wytlumaczenia na jego toksyczne, krzywdzace zachowanie - doznawalam coraz wiekszej ulgi i zaczynalam sie emocjonalnie separowac. "Milosc" z mojej strony gdzies uleciala, zostalo chyba przyzwyczajenie, bo tyle lat pod jednym dachem... Ale juz coraz wiecej rzeczy zaczelo doskwierac a ja nabralam dystansu.
A te ksiazki o ktorych wspomnialam... Przeczytalam raptem kilka stron i mysle sobie: do ciezkiej cholery, dlaczego ja mam te cala czarna robote wykonywac, przeciez to nie ja jestem tu glownym toksykiem? I jak teraz spogladam na te ksiazke to mnie smiech pusty ogarnia. Mialabym przechodzic kolejna gehenne - w imie czego? Ustepstw, bo on ma naj*bane we lbie jak w doopie po sliwkach? Jak jestes chory to idz sie leczyc a jesli nie chcesz to do widzenia. Nie ma wyjsc posrednich.
Bylo zal. Nadziei, bo przeciez jako osoba po przejsciach mialam jej o wiele wiecej - mysl ze juz nie powinnam sie pomylic. Ale niestety, pomylilam sie. Wybralam niewlasciwie. Zle zinterpretowalam ostrzezenia.
Ale tych 10 lat nie poszlo na marne. Dzieki temu wlasnie pracuje nad soba, uniezaleznilam sie od potrzeby kochania i bycia kochana, potrzebna itp (a to przeciez zluda), pokochalam siebie, zaprzyjaznilam sie ze soba - choc jeszcze dluga droga przeze mna to jestem na niej i robie postepy. To widac w moim nastawieniu do zycia i do siebie.
Jest mi dobrze samej - ba, nawet teraz chce pobyc sama. Jakas psycholog ponoc radzila, zeby po rozstaniu pobyc samej, bez partnera, co najmniej 2-3 lata. Miala widocznie na mysli wlasnie to pobycie ze soba, nawiazanie dialogu, zadanie sobie wielu pytan odnosnie poprzedniego, nieudanego zwiazku, oczekiwan i wreszcie samej siebie. I to dla mnie brzmi bardzo sensownie. A nie pakowac sie w kolejny zwiazek bo ja nie moge byc sama, jestem nikim sama, jak mnie nikt nie zechce to bedzie tragedia (bo tak kobiety motywuja owe ciagi zwiazkow: jeden po drugim). A panowalo takie, kretynskie zreszta, przekonanie - ze zlamane serce mozna wyleczyc kolejna miloscia. Taaa, i nie zastanawiac sie dlaczego poprzedni zwiazek sie nie udal tylko pakowac sie w kolejny, znow motylki w brzuchu przez kilka miesiecy, slub, dzieci i... kolejna porazka.
To jest nasze zycie. Nie zmarnujmy go na uganianie sie za zwiazkami. Najpierw nauczmy sie niezaleznosci i przyjazni ze soba - dopiero wtedy mozemy z rownej plaszczyzny startowac do partnerskiego zwiazku. Poznac kogos kto jak my bedzie pewny siebie, niezalezny. Tylko takie zwiazki maja przyszlosc bo nikt sie na nikim nie wiesza, nikt na nikim nie zeruje. Sa razem, daja sobie wolnosc - bo maja do siebie zaufanie. Wiez nie polega na byciu ze soba 24/7 bo to nie wiez tylko wiezienie. Wiez jest w nas - a partnerzy potrzebuja sie czasem zajac wlasnymi sprawami i odpoczac od siebie zeby zwiazek trwal. Wnosze do niego dwie indywidualne wartosci, czesc z nich staje sie wspolna a czesc nadal pozostaje indywidualna.

136

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nania, kochanie musisz całkowicie odpuścić na 101% i jeśli masz z nim nawet z pozoru niewinne kontakty to je uciąć. Ja też tak się przed tym broniłam: a to jeszcze telefon, a to gg. Aż przyszedł dzień, że powiedziałam sobie DOSYĆ i usunęłam wszystko. Wszystkie stare sms z telefonu, wszystkie zdjęcia, które zgrałam na płytę i schowałam w najciemniejszy zakamarek mieszkania aby nigdy nie wpadły mi w ręce. Pochowałam wszystkie prezenty, łącznie z pierścionkiem zaręczynowym. I wcale nie było tak strasznie myślałam: owszem na początku zdarzało się pochwycić telefon i leżąc wpatrywałam się w niego. Ale to było może raz, dwa. A teraz już nic, zero, nul.

Kochanie, nie jesteś sama. To uczucie osamotnienia minie. I zaczniesz czuć się dobrze sama ze sobą, uzdrowisz się! Jesteśmy tu aby Ci pomóc, nie czuj się samotna, niepotrzebna itd. Bo to Twój były związek doprowadził Cię do takiego stanu, teraz czas na odkręcenie tego. Nie musisz chować się za żadną maską.
Uściski !!!

137 Ostatnio edytowany przez Kalinka29 (2011-07-17 12:13:40)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Bycie z niewlasciwym, krzywdzacym nas partnerem pokazuje, jak bardzo nie lubimy siebie.

Racja Water, pokazuje również jak mało dla siebie znaczymy, jesteśmy z kimś takim bo myślimy, że na więcej nas nie stać. Godzimy się na bylejakość aby tylko zapełnić ten brak umiejętności kochania samych siebie. Zdrowa kobieta nigdy nie pozwoli się skrzywdzić więcej niż 1 raz.

Dziewczyny, Nigdy więcej bylejakości !

Water, dziękuję Ci za to, że jesteś tu z nami - na forum. Z tego co piszesz można chłonąć garściami smile

138

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dziewczyny - to jest nalog, choroba! Stad tak nas ciagnie do dreczycieli. To czekanie na telefon, na jakis znak - choc wiemy dobrze jaki bedzie scenariusz...
Choroba z odstawienia "uzywki" jaka jest toksyczny partner. Podobnie jak alkohol czy narkotyki - szkodzi ale trzyma nas jednoczesnie kurczowo w swych szponach.
Te odczucia sa calkiem normalne i jesli je przetrwamy, wytrzymamy najciezszy, poczatkowy kryzys - to potem moze byc tylko latwiej. Te lata spedzone w niewlasciwym zwiazku nie zmienia sie w niebyt, trzeba za nie "zaplacic" - ale wlasnie dzieki temu mamy szanse nauczyc sie na wlasnych bledach aby nigdy wiecej nie wplatac sie w niszczacy uklad.
Moje spostrzezenia plyna wprost z doswiadczen, dziele sie nimi bo moze komus sie przydadza.

139

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

...i ciesze sie, ze nie wyszlam z ostatniego zwiazku spustoszona emocjonalnie, ale ze czuje sie wolna. Jeszcze slychac gdzies tam, za plecami, odlegly oddech toksyka ale to przyzwyczajenie. Tyle lat wisial jak grozba nade mna, trzeba wiec czasu by zniknal calkowicie.
Mam z eks mezem kontakt ale juz nie ma takiego wplywu na moje zycie bo mieszkamy osobno. Jak sie jest pod jednym dachem to trudno sie odseparowac, szczegolnie od osoby tak toksycznej ktora musi miec pozywke dla swoich chorych emocji.
W takich przypadkach tylko odseparowanie sie jest pomocne, przebywanie razem jak najmniej.
Dlatego tak czesto jezdzilam do Polski pod byle pretekstem, az za czesto - ale musialam stamtad uciec i sie odtruc. Nie mialam innej opcji. Potem zaczelam myslec o wyprowadzce ktora doszla finalnie do skutku i na moich zasadach.

140

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

a jak zwalczyc toksyne jak jest ojcem twjego dziecka, i kontakt jest mimo wszystko, jak o nim zapomniec , jak sie od niego odciac???ja probuje od lat 4rech

141 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-17 17:23:41)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

a jak zwalczyc toksyne jak jest ojcem twjego dziecka, i kontakt jest mimo wszystko, jak o nim zapomniec , jak sie od niego odciac???ja probuje od lat 4rech

Tak, to rzeczywiście bardzo trudne. Odciąć się całkowicie przynajmniej dopóki dziecko jest małe nie da się. Możesz jednak ograniczać swój kontakt bezpośredni z toksyną do minimum.
Unikać jeśli tylko jest to możliwe.

Jaka byłby jego reakcja gdybyś chciała się z kimś związać? jak podziałałoby to na niego?

Szkoda, że nie możesz wrócić do kraju. Wówczas na pewno byłoby Ci o wiele łatwiej, ale cóż...

Musiałam wrócić do tego posta i go wyedytować, bo przeczytałam o Twoim wyczynie w sprawie wyjazdu z synkiem do ex- teściowej.
BRAWO, BRAWO, BRAWO, Kochana
Super, rewelacyjnie postąpiłaś.
Jestem z Ciebie jeszcze bardziej dumna niż Ty z siebie.

142

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Water50 bardzo mądre słowa i święta racja!!!! Dobrze ze z nami jesteś, zastanawiam się nad tym, czy jak już będziemy trochę "zaleczone" czy będziemy umiały odróznić toksynę od normalnego?

143

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dzieki Betinka!!! tez umieram z dumy wlasnej i nie wierze , ze to zrobilam. Z ojcem dziecka jest gorsza sprawa, malym zajmuje sie w sumie ok i maly go strasznie kocha, a on to wykorzystuje, zeby mna manipulowac i to ostro!!!

144

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

psychofag znow sie odezwal, na skypie zeby mi udowodnic jak o to mnie bardzo kochal i jak ja wszystko zniszczylam, zygac mi sie chce

145

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Jak Wam zleciał ten słoneczny dzień? czarne myśli odgonione?
Ja się przyznam, że dziś mam jeden z tych dni kiedy mnie jasny szlag trafia. Siedzę sama cały weekend..wczorajsza randka nie wypaliła..może jeszcze dziś wypali inna, ale się nie nastawiam. W dodatku wczoraj żeby sobie poprawic humor zaszalałam na zakupach ciuchowych - 3 godziny na nogach w sklepach, ale chociaż z zakupów jestem zadowolona. Potem sprzątanie, spacer ze zwierzakami. No trochę przesadziłam:(..dziś posypał mi sie kręgosłup sad((mam z tym problem). Rano przez to gorączka, a skonczyły mi się leki..oczywiście w niedzielę nie ma gdzie pojechac po receptę. Po południu zwlekłam się z łózka i pojechałam po maść do apteki...Będąc sama nie mogę sobie pozwolić, zeby mnie zupełnie rozłozyło..takich sytuacji boję się najbardziej. Na szczęście juz lepiej....ech....

146

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:

Jak Wam zleciał ten słoneczny dzień? czarne myśli odgonione?
Ja się przyznam, że dziś mam jeden z tych dni kiedy mnie jasny szlag trafia. Siedzę sama cały weekend..wczorajsza randka nie wypaliła..może jeszcze dziś wypali inna, ale się nie nastawiam. W dodatku wczoraj żeby sobie poprawic humor zaszalałam na zakupach ciuchowych - 3 godziny na nogach w sklepach, ale chociaż z zakupów jestem zadowolona. Potem sprzątanie, spacer ze zwierzakami. No trochę przesadziłam:(..dziś posypał mi sie kręgosłup sad((mam z tym problem). Rano przez to gorączka, a skonczyły mi się leki..oczywiście w niedzielę nie ma gdzie pojechac po receptę. Po południu zwlekłam się z łózka i pojechałam po maść do apteki...Będąc sama nie mogę sobie pozwolić, zeby mnie zupełnie rozłozyło..takich sytuacji boję się najbardziej. Na szczęście juz lepiej....ech....

Katia ja właśnie wróciłąm od rodziców wczesniej byłąm nad wodą z dziećmi, wyjechałam w całkiem dobrym humorze z domu bo pogadałam z Wami:-))))wrociłam nie dawno i rzuciałam sie w wir sprzątania:-) ostatnio przez te cholerne doły nic nie robiłam nic mi sie nie chciało tylko wyć i wpatrywac sie w sufit a dziś lepiej:-))))
katia ja wczoraj byłam z dziecmi w pieknym miejscu porobiłam troche zdjęc i siostra zaczeła mnie namawiac zeby zalogowac sie na sympatii smiac mi sie chce bo z racji pracy zawodu to nie wchodzi w gre i u mnie zadna tez randka nie wchodzi w gre a Ty kochana masz na nie szanse:-)
zycze Ci z całego serducha zeby ta dzisiejsza randka Ci sie udała:-) i dbaj o kregosłup zdrowie najważniejsze!

147

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

psychofag znow sie odezwal, na skypie zeby mi udowodnic jak o to mnie bardzo kochal i jak ja wszystko zniszczylam, zygac mi sie chce

Myway ja tez to słyszałam ze on tak bardzo mnie kochała tak mu zalezało ale to ja wszystko zniszczyłam i ze to ja z niego zrobiłam takiego zimnego potwora jakim jest teraz...kurcze zwyczajnie nienawidze gnoja wrrrrrrrrrrrr....
Kochana szukam cały czas wycieczki musi sie udać!!!!!!!
a i jeszcze jedno jestem z ciebie dumna! bacia jak chce to sama moze przyjechać chyba wie gdzie wnuk mieszka co nie!

148

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

psychofag znow sie odezwal, na skypie zeby mi udowodnic jak o to mnie bardzo kochal i jak ja wszystko zniszczylam, zygac mi sie chce

Myway ja tez to słyszałam ze on tak bardzo mnie kochała tak mu zalezało ale to ja wszystko zniszczyłam i ze to ja z niego zrobiłam takiego zimnego potwora jakim jest teraz...kurcze zwyczajnie nienawidze gnoja wrrrrrrrrrrrr....
Kochana szukam cały czas wycieczki musi sie udać!!!!!!!
a i jeszcze jedno jestem z ciebie dumna! bacia jak chce to sama moze przyjechać chyba wie gdzie wnuk mieszka co nie!

Dzieki Kochanie!!! mnie trzesa takie oswiadczenia, zwlaszcza jak sie kogos kochalo i robilo dla niego kompletnie wszystko:(

149

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

katia ja wczoraj byłam z dziecmi w pieknym miejscu porobiłam troche zdjęc i siostra zaczeła mnie namawiac zeby zalogowac sie na sympatii smiac mi sie chce bo z racji pracy zawodu to nie wchodzi w gre i u mnie zadna tez randka nie wchodzi w gre a Ty kochana masz na nie szanse:-)
zycze Ci z całego serducha zeby ta dzisiejsza randka Ci sie udała:-) i dbaj o kregosłup zdrowie najważniejsze!

a to dlaczego nie wchodzi w grę? przecież nie musisz zamieszczać tam zdjęcia..Tylko z założenia traktuj to jak zabawę:). Ja tam byłam przez chwilę, a teraz jestem na innym portalu..ale bardziej żeby się pośmiać..no może trochę "poluje":)

150

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

Myway ja tez to słyszałam ze on tak bardzo mnie kochała tak mu zalezało ale to ja wszystko zniszczyłam i ze to ja z niego zrobiłam takiego zimnego potwora jakim jest teraz...kurcze zwyczajnie nienawidze gnoja wrrrrrrrrrrrr....

pogarda mu się należy..nienawiść to za dużo jak dla niego. Ale wiem, jak to jest..mnie szalona miłosć zaczeła się w pewnym momencie mieszać z nienawiścią..w myślach nawet się "mściłam" w najbardziej wyrafinowany sposób.
A wiecie co jest odwrotnością miłości? nie nienawiść, ale obojętność.

151

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Nania napisał/a:

Myway ja tez to słyszałam ze on tak bardzo mnie kochała tak mu zalezało ale to ja wszystko zniszczyłam i ze to ja z niego zrobiłam takiego zimnego potwora jakim jest teraz...kurcze zwyczajnie nienawidze gnoja wrrrrrrrrrrrr....

pogarda mu się należy..nienawiść to za dużo jak dla niego. Ale wiem, jak to jest..mnie szalona miłosć zaczeła się w pewnym momencie mieszać z nienawiścią..w myślach nawet się "mściłam" w najbardziej wyrafinowany sposób.
A wiecie co jest odwrotnością miłości? nie nienawiść, ale obojętność.

Katia kochona świeta racja!!!!nie nienawiść tylko obojętność ale do tego jeszcze mi daleko:-((((jestem tutaj po to zeby z Waszą pomocą dojść do tej obojętności...jaki to portal a warto???moze na priwa napisz mi nazwe, chociaz u mnie odwagi brak:-(

152

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

psychofag znow sie odezwal, na skypie zeby mi udowodnic jak o to mnie bardzo kochal i jak ja wszystko zniszczylam, zygac mi sie chce

Myway ja tez to słyszałam ze on tak bardzo mnie kochała tak mu zalezało ale to ja wszystko zniszczyłam i ze to ja z niego zrobiłam takiego zimnego potwora jakim jest teraz...kurcze zwyczajnie nienawidze gnoja wrrrrrrrrrrrr....
Kochana szukam cały czas wycieczki musi sie udać!!!!!!!
a i jeszcze jedno jestem z ciebie dumna! bacia jak chce to sama moze przyjechać chyba wie gdzie wnuk mieszka co nie!

Dzieki Kochanie!!! mnie trzesa takie oswiadczenia, zwlaszcza jak sie kogos kochalo i robilo dla niego kompletnie wszystko:(

Myway Ty wciąz go kochasz prawda??

153

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Mi to juz ze soba zle, od 4 lat tylko on i on i codziennie on, jak ja mam sobie kogos zanlezc jak jestem taka zajeta

154

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Myway Ty wciąz go kochasz prawda??
no wlasnie , kurna jak to prawda , to sie zachlastam:(

155

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Mi to juz ze soba zle, od 4 lat tylko on i on i codziennie on, jak ja mam sobie kogos zanlezc jak jestem taka zajeta

kurde ale te koncerty , piekne artystyczne miejsca, nie wiem mądrzyc sie nie bede bo u mnie tez praca dom dzieci praca dom dzieci i tak na okrągło po za tym mieszkam w takim miescie ze tutaj to nawet nie ma co liczyć na jakikolwiek kandydata bo posłucha straszna:-))))
moze jak znajdziemy jakąś pasje???

156

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

mialam na mysli, ze bedac zajeta nim nikogo innego nie przyciagne:(

157

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Myway Ty wciąz go kochasz prawda??
no wlasnie , kurna jak to prawda , to sie zachlastam:(

a wyobrazałas sobie kiedykolwiek powrot do niego? czy umiałabys o tym wszystkim zapomniec co Ci zrobił ? umiałabyś zyc z nim tak od nowa???

158

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

mialam na mysli, ze bedac zajeta nim nikogo innego nie przyciagne:(

no to u mnie przez ostatni rok było dokładnie tak samo tylko on i on zamiast wyjsc tu czy tam ze znajomymi to weekendy z debilem spedzałam w łóżku echhh...

159

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Pomyslcie o sobie a nie o kandydatach, co - juz Wam sie tego miodu zachciewa, jeszcze dawne echa nie przebrzmialy?
wink tongue big_smile
A to co on mowi myway o Tobie... Czy to prawda? Czy Ty w to wierzysz? I co dla Ciebie wazniejsze - prawda jaka Ty znasz czy jego slowa?
Czy To co bylo i jak bylo, czy jego punkt widzenia (bo wygodniej mu zwalic wine na Ciebie czy reszte swiata)?

160

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Pomyslcie o sobie a nie o kandydatach, co - juz Wam sie tego miodu zachciewa, jeszcze dawne echa nie przebrzmialy?
wink tongue big_smile
A to co on mowi myway o Tobie... Czy to prawda? Czy Ty w to wierzysz? I co dla Ciebie wazniejsze - prawda jaka Ty znasz czy jego slowa?
Czy To co bylo i jak bylo, czy jego punkt widzenia (bo wygodniej mu zwalic wine na Ciebie czy reszte swiata)?

Wiem jakie byly fakty, i wiem , ze on nie mowi prawdy, ale ja tak chcialam wierzyc , ze jak w sobie cos zmienie to on mnie znowu pokocha, teraz on to wykorzystuje, niby dajac mi kolejna szanse na walke o niego!!! niech spieprza!!!

161

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Pomyslcie o sobie a nie o kandydatach, co - juz Wam sie tego miodu zachciewa, jeszcze dawne echa nie przebrzmialy?
wink tongue big_smile
A to co on mowi myway o Tobie... Czy to prawda? Czy Ty w to wierzysz? I co dla Ciebie wazniejsze - prawda jaka Ty znasz czy jego slowa?
Czy To co bylo i jak bylo, czy jego punkt widzenia (bo wygodniej mu zwalic wine na Ciebie czy reszte swiata)?

ha własnie ktoś z nas musi mieć głowe na karku! dzięki Water sprowadzaj nad na ziemie kiedy tylko widzisz ze błądzimy!!!

162

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Wiem jakie byly fakty, i wiem , ze on nie mowi prawdy, ale ja tak chcialam wierzyc , ze jak w sobie cos zmienie to on mnie znowu pokocha, teraz on to wykorzystuje, niby dajac mi kolejna szanse na walke o niego!!! niech spieprza!!!

myway...już Cię lubię...piękne słowa: "niech spieprza"..:)
Powiem tylko, że słowami jakimi raczyli mnie męzczyzni mogłabym swój dom wytapetować az po dach...jeden miał nawet na jakieś skale wyryć jak to mnie kocha. Ja już w słowa nie wierzę:)

163

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

katia ja mam serenady pisane, plus wiersze, plus piesni swiateczne , pianie na temat mojej osoby plus list do mego ojca , jak to on mnie bedzie nosil na rekach.

Powiem jedno !!!! Wielkie gowno i zenada!!! Wstyd i nie w chodz w usranych gumiakach mi do chaty, kiedy ledwo sprzatlam, zas, hej i z przytupem oraz z gwiazda zegnam!!!

164

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

katia ja mam serenady pisane, plus wiersze, plus piesni swiateczne , pianie na temat mojej osoby plus list do mego ojca , jak to on mnie bedzie nosil na rekach.

ops!..no to ładnie dokłada...ale nie chcesz już na pewno spróbować?..przy takim zachowaniu łatwo wymięknąć..współczuje.

a do mnie sie własnie moja randka odezwała...ide się szykować..ciuchy itd..:)

165

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

a co ja mam probowac , zalozyc se kaftan bezpieczenstwa i polozyc na oddziale zamknietym????niech spieprza

166

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

a co ja mam probowac , zalozyc se kaftan bezpieczenstwa i polozyc na oddziale zamknietym????niech spieprza

kurde a mnie dół dopadł:-(( jakas apatia mnie dopadła nie chce mi sie isc jutro do roboty a do urlopu jeszcze 3 tygodnie:-(( nie chce mu ulec tak sie tego boje:-((

167

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

a co ja mam probowac , zalozyc se kaftan bezpieczenstwa i polozyc na oddziale zamknietym????niech spieprza

kurde a mnie dół dopadł:-(( jakas apatia mnie dopadła nie chce mi sie isc jutro do roboty a do urlopu jeszcze 3 tygodnie:-(( nie chce mu ulec tak sie tego boje:-((

u mnie tez dol niania, i tez nie wiem co jutro poczne w pracy, trzymajmy sie, ja ciebie ty mnie!!!!

168

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

a co ja mam probowac , zalozyc se kaftan bezpieczenstwa i polozyc na oddziale zamknietym????niech spieprza

dokładnie..uodpornić się..

169

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

a co ja mam probowac , zalozyc se kaftan bezpieczenstwa i polozyc na oddziale zamknietym????niech spieprza

kurde a mnie dół dopadł:-(( jakas apatia mnie dopadła nie chce mi sie isc jutro do roboty a do urlopu jeszcze 3 tygodnie:-(( nie chce mu ulec tak sie tego boje:-((

Nania..a co się takiego stało dokładnie..? skąd dół? może jakaś drobna przyjemność jaką sobie sprawisz rozwieje smutki?

170

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

a co ja mam probowac , zalozyc se kaftan bezpieczenstwa i polozyc na oddziale zamknietym????niech spieprza

kurde a mnie dół dopadł:-(( jakas apatia mnie dopadła nie chce mi sie isc jutro do roboty a do urlopu jeszcze 3 tygodnie:-(( nie chce mu ulec tak sie tego boje:-((

u mnie tez dol niania, i tez nie wiem co jutro poczne w pracy, trzymajmy sie, ja ciebie ty mnie!!!!

Myway ja juz nie wiem o co kurna chodzi skad te doły strasznie chciałabym sie komus wygadc...moja przyjaciółka wyjechała do Irlandii do pracy zostałam sama samiutka jak palec:-(( nie mam komu w rekaw płakac

171

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

placz tu kochana, wyrycz sie pisz!!!

172

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
katia72 napisał/a:
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

a co ja mam probowac , zalozyc se kaftan bezpieczenstwa i polozyc na oddziale zamknietym????niech spieprza

kurde a mnie dół dopadł:-(( jakas apatia mnie dopadła nie chce mi sie isc jutro do roboty a do urlopu jeszcze 3 tygodnie:-(( nie chce mu ulec tak sie tego boje:-((

Nania..a co się takiego stało dokładnie..? skąd dół? może jakaś drobna przyjemność jaką sobie sprawisz rozwieje smutki?

nie wiem kurcze to taki chyba wieczorny dół:-(

173

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

niania ja rozumiemy doly i wiem ze przchodza, nie lam sie jeszcze bedziemy szczesliwe, obiecuje;)

174

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

dobranoc kochane musze do łóżeczka bo rano w robocie bede nieprzytomna a ciężki dzień przede mna:-(

175

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

niania ja rozumiemy doly i wiem ze przchodza, nie lam sie jeszcze bedziemy szczesliwe, obiecuje;)

trzymam Cię za słowo:-))

176

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

niania ja rozumiemy doly i wiem ze przchodza, nie lam sie jeszcze bedziemy szczesliwe, obiecuje;)

trzymam Cię za słowo:-))

ja siebie tez!!! zalozymy komune, bedziemy wychowywac wspolnie dzieci, a wieczorami w ogrodzie i pieknym domu urzadzac jampy przy czerwonym winie:)

177

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

niania ja rozumiemy doly i wiem ze przchodza, nie lam sie jeszcze bedziemy szczesliwe, obiecuje;)

trzymam Cię za słowo:-))

ja siebie tez!!! zalozymy komune, bedziemy wychowywac wspolnie dzieci, a wieczorami w ogrodzie i pieknym domu urzadzac jampy przy czerwonym winie:)

hihihihi mnie pasuje:-))))) do jutra!

178

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

psychofag znow sie odezwal, na skypie zeby mi udowodnic jak o to mnie bardzo kochal i jak ja wszystko zniszczylam, zygac mi sie chce

Sama ma kontakt codzienny z psychofagiem. Próbuje udowadniać jak teraz bardzo mnie kocha, jak to też jemu zniszczyłam życie, że jestem wszystkiemu winna. On, przecież chce tak dobrze, chce nam dać szansę, a ja jestem zimną suczą i nic a nic mnie nie wzrusza. Po takim milusim mówieniu, następuje faza krzyków i jeszce większego wpędzania mnie w poczucie winy. Dla mnie dalszy etap znęcania psychicznego, ale J. nic a nic tego nie rozumie.

Po ostatnie propozycji:"Wycofaj pozew, zostaniemy "białym małżeństwem"". Dziś, następna: "Będziesz spać ze mną? Nawet Cię nie dotknę".

Cholernie trudne. Oby tylko udało mi się znaleźć jakieś mieszkanko.

179

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:
myway napisał/a:

psychofag znow sie odezwal, na skypie zeby mi udowodnic jak o to mnie bardzo kochal i jak ja wszystko zniszczylam, zygac mi sie chce

Sama ma kontakt codzienny z psychofagiem. Próbuje udowadniać jak teraz bardzo mnie kocha, jak to też jemu zniszczyłam życie, że jestem wszystkiemu winna. On, przecież chce tak dobrze, chce nam dać szansę, a ja jestem zimną suczą i nic a nic mnie nie wzrusza. Po takim milusim mówieniu, następuje faza krzyków i jeszce większego wpędzania mnie w poczucie winy. Dla mnie dalszy etap znęcania psychicznego, ale J. nic a nic tego nie rozumie.

Po ostatnie propozycji:"Wycofaj pozew, zostaniemy "białym małżeństwem"". Dziś, następna: "Będziesz spać ze mną? Nawet Cię nie dotknę".

Cholernie trudne. Oby tylko udało mi się znaleźć jakieś mieszkanko.

co za ham
palant, dewiant,
debil, szkoda slow!!!

180 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-17 22:34:55)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

co za ham
palant, dewiant,
debil, szkoda slow!!!

To o moim czy Twoim?
Zresztą nie ważne, oboje z tego samego psychofagowego gatunku, więc pewnie o jednym i drugim.

Ależ dobrze mi się zrobiło, aż się uśmiałam. Jak fajnie mieć świadomość, że ktoś Cię rozumie.
Zdaję sobie sprawę, że wiele kobiet mogłoby powiedzieć:"I tak masz lepiej. Nie zdradził Cię. Nie bił".
Fakt, ale inne formy podważania mojej poczytalności, znęcania psychicznego itp. dla mnie są straszne.

181

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zauważyłaś, Kochana Myway, że gdy założyłaś ten wątek, bo małym proteście na "Grupie wsparcia..." nasze posty są tam zauważane? A ten wątek rozrasta się super. Dziękuję Ci za to.
Teraz spadam spać, bo jutro rano muszę jechać z synem do Bydgoszczy - egzamin na prawko, niestety trzeci. Mam nadzieję, że teraz się uda. Raz był z kolegą, raz z dziadkiem, to może matka przyniesie mu szczęście. Jutro zdam relację.
Miłej nocki i kolorowych snów.
Jak mówiła moja Babcia: "Dobranoc, pchełki na noc, karaluchy do poduchy a szczypawki do zabawki".

182

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Zauważyłaś, Kochana Myway, że gdy założyłaś ten wątek, bo małym proteście na "Grupie wsparcia..." nasze posty są tam zauważane? A ten wątek rozrasta się super. Dziękuję Ci za to.
Teraz spadam spać, bo jutro rano muszę jechać z synem do Bydgoszczy - egzamin na prawko, niestety trzeci. Mam nadzieję, że teraz się uda. Raz był z kolegą, raz z dziadkiem, to może matka przyniesie mu szczęście. Jutro zdam relację.
Miłej nocki i kolorowych snów.
Jak mówiła moja Babcia: "Dobranoc, pchełki na noc, karaluchy do poduchy a szczypawki do zabawki".

zycze powodzenia i ciesze sie z naszego watku. Tygrys majtki wygryzl;)

183

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

zycze powodzenia i ciesze sie z naszego watku. Tygrys majtki wygryzl;)

Miłej nocy dziewczyny..i udanego poranka (mimo, że do pracy).
Ja własnie wróciłam z "randki". Flądra jestem...Mój "pan w separacji" sie chyba obraził, bo go przed wyjsciem poinformowałam, że wychodzę bo znajomy podjechał.

184

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

nie wiem kurcze to taki chyba wieczorny dół:-(

http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSNTE6cvoT3WIo2TCVMFxySs3fQat7ON0lvriMKCm5cLGn55yQEvQ&t=1
pewnie z poslizgiem czasowym wczesnym dopadl wink

Kurde, ile ja to sie "namialam" dolow... Ale taka moja uroda, ze przechodzi w try miga. I od nowa biore sie z zyciem za bary wink
Innego wyjscia nie ma...

A dzisiaj plany mi sie zdziebko pochrzanily, bo wkrotce po wyslaniu syna na oboz (i dokonczeniu ogladania kolejnego odcinka "The Outer Limits") wybieralam sie wielce do OPN (Ojcowski Park Narodowy) na szlajanie czyli ok 10 km na butach (sandalach). Ale w drodze na przystanek autobuca spotkalam moja sasiadke z dziecinstwa - i zaprosilam ja do siebie na kawe... Poltorej godziny nie moje. Wobec tego poszlam w Krakow - i z buciora od Karmelickiej przez Rynek Starowislna na Kazimierz a stamtad nowa kladka piesza do Podgorskiego Rynku -ma stamtad z kolei pod Mateczny... Pod  Matecznym zlapalam buc do Bonarki a z Bonarki z buta do chaty bo blisko.
W chacie zieciu poczestowal mnie piwem domowej roboty, a ja zamowilam sobie dwa zestawy polek do lazienki z argosa  http://www.argos.ie/webapp/wcs/stores/servlet/ProductLargeImagePopup?storeId=10152&jsparm=true&imageName=108-8333401A75UC900012X.jpg&imageText=
Teraz sie szykuje do spania bo jutro wczesnym popoludniem trza sie zbierac do chaty...
WLASNEJ chaty, bez toksyka big_smile

185

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

a to jest moj dom z oferty...
http://www.carrollauctioneers.com/residential?view=property&id=6

186

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

gratuluje Water, domu sily i wielkiego ducha!!!

Ja podupadlam wczoraj, gdyz psychofag poraz kolejny mi uowodnil, ze on chcial i staral sie i chcial mnie spowrotem,a ja jestem poprostu psychiczna i on na to nic nie porwdzi , wiec miec poraz setny rzucil:) , a jestesmy juz po rozwodzie i nie pamietam zebysmy do siebie w tym czasie wracali, jednak rzucil mnie mimo wszytsko:)

187

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Ja podupadlam wczoraj, gdyz psychofag poraz kolejny mi uowodnil, ze on chcial i staral sie i chcial mnie spowrotem,a ja jestem poprostu psychiczna i on na to nic nie porwdzi , wiec miec poraz setny rzucil:) , a jestesmy juz po rozwodzie i nie pamietam zebysmy do siebie w tym czasie wracali, jednak rzucil mnie mimo wszytsko:)

Wyobraznia toksykow, napedzana ego. Wymyslaja takie basnie z mchu i paproci a my lykamy jak pelikany choc wiemy, jaka jest prawda.
A oni wlasnie dlatego takie bzdety nam sprzedaja, zebysmy sie czuly pokonane. Ich cieszy i satysfakcjonuje nasz "dolek".
Trzeba sobie przetlumaczyc, ze jego trucizny juz nie maja na nas wplywu i niech se gada zdrow!

188

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dzis po poludniu wracam do domu i moge zamilknac. jesli jeszcze nie mam podlaczonego neta. Zrobilam transfer uslug z poprzedniego miejsca, ale to trwa od 5-10 dni roboczych.
Ale za to bede miala 24Mb szybkosci, dotychczas mialam 1Mb i 2Mb (mieszkalam na wsi i tylko taka usluga byla dostepna).

189

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:
myway napisał/a:

Ja podupadlam wczoraj, gdyz psychofag poraz kolejny mi uowodnil, ze on chcial i staral sie i chcial mnie spowrotem,a ja jestem poprostu psychiczna i on na to nic nie porwdzi , wiec miec poraz setny rzucil:) , a jestesmy juz po rozwodzie i nie pamietam zebysmy do siebie w tym czasie wracali, jednak rzucil mnie mimo wszytsko:)

Wyobraznia toksykow, napedzana ego. Wymyslaja takie basnie z mchu i paproci a my lykamy jak pelikany choc wiemy, jaka jest prawda.
A oni wlasnie dlatego takie bzdety nam sprzedaja, zebysmy sie czuly pokonane. Ich cieszy i satysfakcjonuje nasz "dolek".
Trzeba sobie przetlumaczyc, ze jego trucizny juz nie maja na nas wplywu i niech se gada zdrow!

Kochanie dzeiekuje ci za te slowa, wiem ze dokladnie jest jak mowisz, nie nabralam sie na bajery to mnie postanowil ukarac dolem, zwlaszcza ze wie w co uderzyc i zna moje slabe strony. Nei mam do niego za grosz szacunku i musze przyznac racje niech gada zdrow!!!!

Kochnanie napisz mi jak dalas sobie rade kupic tak piekny dom??? jestes bizneswomen??? caluje

190

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

cześć dziewczyny ja dziś w nieco lepszym nastroju, ale znow od rana kazda myśl dot. Jego:-((((
Myway tak bardzo bym chciała zeby udał nam się ten wyjazd wakacyjny...on teraz mnie tez ukarał dobry pan chciał mnie zabrać nad morze dziś a ja powiedziałam NIE więc mnie ukarał stwierdzeniem NIE to NIE twoj wybór...echh...boje się zeby znow nie ulec. boje się ze on wie kiedy bede miała urlop zeby znow mnie nie omamamił zebym nie straciła głowy i zebym nigdzie z nim nie pojechała...

191

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:
Nania napisał/a:

nie wiem kurcze to taki chyba wieczorny dół:-(

http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9 … vQ&t=1
pewnie z poslizgiem czasowym wczesnym dopadl wink

Kurde, ile ja to sie "namialam" dolow... Ale taka moja uroda, ze przechodzi w try miga. I od nowa biore sie z zyciem za bary wink
Innego wyjscia nie ma...

A dzisiaj plany mi sie zdziebko pochrzanily, bo wkrotce po wyslaniu syna na oboz (i dokonczeniu ogladania kolejnego odcinka "The Outer Limits") wybieralam sie wielce do OPN (Ojcowski Park Narodowy) na szlajanie czyli ok 10 km na butach (sandalach). Ale w drodze na przystanek autobuca spotkalam moja sasiadke z dziecinstwa - i zaprosilam ja do siebie na kawe... Poltorej godziny nie moje. Wobec tego poszlam w Krakow - i z buciora od Karmelickiej przez Rynek Starowislna na Kazimierz a stamtad nowa kladka piesza do Podgorskiego Rynku -ma stamtad z kolei pod Mateczny... Pod  Matecznym zlapalam buc do Bonarki a z Bonarki z buta do chaty bo blisko.
W chacie zieciu poczestowal mnie piwem domowej roboty, a ja zamowilam sobie dwa zestawy polek do lazienki z argosa  http://www.argos.ie/webapp/wcs/stores/servlet/ProductLargeImagePopup?storeId=10152&jsparm=true&imageName=108-8333401A75UC900012X.jpg&imageText=
Teraz sie szykuje do spania bo jutro wczesnym popoludniem trza sie zbierac do chaty...
WLASNEJ chaty, bez toksyka big_smile

gdybym wiedziała że Ty sobie po Krakowie samotnie spacerujesz to bym się tam udała pospacerowałabym z Tobą i posłuchała Twoich mądrości:-)

192

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Nania napisał/a:

cześć dziewczyny ja dziś w nieco lepszym nastroju, ale znow od rana kazda myśl dot. Jego:-((((
Myway tak bardzo bym chciała zeby udał nam się ten wyjazd wakacyjny...on teraz mnie tez ukarał dobry pan chciał mnie zabrać nad morze dziś a ja powiedziałam NIE więc mnie ukarał stwierdzeniem NIE to NIE twoj wybór...echh...boje się zeby znow nie ulec. boje się ze on wie kiedy bede miała urlop zeby znow mnie nie omamamił zebym nie straciła głowy i zebym nigdzie z nim nie pojechała...

No wiem to sa wlasnie toksyczne zwiazki.Osoby współuzależni one majątrudności z:
1. odczuwaniem własnej wartości;
2. wytyczaniem funkcjonalnych granic;
3. doświadczaniem i wyrażaniem swojej rzeczywistości;
4. zaspokajaniem swoich dorosłych potrzeb i pragnień;
5. doświadczaniem i wyrażaniem swojej rzeczywistości w sposób umiarkowany. 
Kroki prowadzące do zerwania z nałogową miłością są takie same, jak w przypadku każdego uzależnienia:
rezygnacja z zaprzeczania i rozpoznanie swojego uzależnienia, rozpoznanie jego szkodliwych konsekwencji i
rozpoczęcie działań zmierzających do przerwania cyklu nałogowego. Dla każdego z tych kroków opracowałam
specjalne ćwiczenia, ułatwiające konfrontację z nałogową miłością. Pytania, na które powinieneś odpowiedzieć,
zamieszczone są w rozdziałach 14, 15, 16. Tutaj zapoznasz się z celami i tematami tych pytań.

ROZPOZNANIE SWOJEGO UZALEŻNIENIA

Pierwsze ćwiczenie polega na sporządzeniu listy osób, z którymi byłeś w związku wzajemnego nałogowego
uzależnienia. Zacznij od pierwszego takiego związku jaki pamiętasz, zastanawiając się, czy drugą stroną mogło być
jedno z twoich rodziców, może starsza siostra lub brat, pierwszy bliski przyjaciel lub przyjaciółka, może pierwszy
psycholog-doradca. Zakończ listę osobą, z którą łączy cię to wzajemne nałogowe uzależnienie, z jakim właśnie
zrywasz. Pamiętaj: tą osobą może być partner seksualno-romantycznego związku, ale równie dobrze może nią być
ktoś inny np. jedno z twoich dzieci lub rodziców. Stwórz małą kartotekę: odpowiedz na zestaw pytań w stosunku
do każdej osoby, jaką umieściłeś na swojej liście.
Te ćwiczenia pisemne pomogą ci uświadomić sobie: 1)jak przejawiał się każdy z trzech symptomów
nałogowej miłości w twoim życiu; i 2)jak przechodziłeś przez cykl emocjonalny charakterystyczny dla
Nałogowców Kochania, ukazany na rysunku 1.

ROZPOZNANIE SWOICH SYMPTOMÓW

Zacznij od pierwszej osoby na liście. Opisz, jak wiele poświęcałeś jej czasu i troski, jak ceniłeś ją bardziej od
samego siebie, jak uczyniłeś ją swym Najwyższym Autorytetem. Następnie opisz swoje nierealistyczne
oczekiwania wobec tej osoby, aby darzyła cię bezwarunkowym uznaniem, robiąc wszystko, czego od niej
oczekiwałeś, i jak okazało się to niemożliwe, ponieważ porzuciła cię(albo porzuca)dla jakiegoś nałogu. Odpowiedz
na te pytania w stosunku do tej osoby, jaka znalazła się na twojej liście.
Sporządzenie takiej kartoteki prawdopodobnie pomoże ci dostrzec, że podczas gdy ty byłeś gotów darzyć te osoby
bezwarunkowym uznaniem, żadna nie robiła tego w stosunku do ciebie, niezależnie od tego czy miała jakiś nałóg
czy nie- po prostu dlatego że była osobą  istotą ludzką. Doprowadzi cię to do uznania faktu, że niewiele jest
osób(jeśli w ogóle są), które mogą darzyć cię nieustannie bezwarunkowym uznaniem i robić zawsze wszystko,
czego od nich oczekujesz. Zanotuj tę konkluzje własnymi słowami.
Następnie, jeśli rozpoznałeś w sobie ten symptom, opisz, jak przestałeś dbać o siebie i straciłeś wiarę w
swoją własną wartość, gdy wszedłeś z kimś w związek wzajemnego nałogowego uzależnienia.

POZNANIE SWOJEGO CYKLU EMOCJONALNEGO

Następne ćwiczenia pomogą ci uświadomić sobie, jak oczarowała cię druga osoba, jak wpadłeś w euforie sądząc że
spełnia się twoja fantazja, i jak zamykałeś oczy na rzeczywistość, nie chcąc dostrzec, kim ta osoba naprawdę jest.
Pytanie przeprowadza cię przez kolejne fazy emocjonalnego cyklu Nałogowca Kochania, pokazanego na rysunku
1: jak w końcu dostrzegłeś rzeczywistość, jak bolesne było to odkrycie, jak ta osoba wycofała się z waszego
wzajemnego związku, co planowałeś aby ją zmusić do powrotu, co zrobiłeś aby zrealizować te plany, jakie były
tego skutki i jak wróciłeś do pierwszych faz tego cyklu-z tą sama lub inną osobą. Odtworzysz również wahania
pozytywnej i negatywnej  intensywności swoich emocji i zachowań.
To wszystko pomoże ci wejść w pierwsze stadium wyzwalania się z uzależnienia - rozpoznanie go w sobie.
,,Tak właśnie robiłem. Robiłem to wiele razy. Przecież to są właśnie te symptomy!?

POZNANIE SWOJEGO CYKLU EMOCJONALNEGO

Następne ćwiczenia pomogą ci uświadomić sobie, jak oczarowała cię druga osoba, jak wpadłeś w euforie sądząc że
spełnia się twoja fantazja, i jak zamykałeś oczy na rzeczywistość, nie chcąc dostrzec, kim ta osoba naprawdę jest.
Pytanie przeprowadza cię przez kolejne fazy emocjonalnego cyklu Nałogowca Kochania, pokazanego na rysunku
1: jak w końcu dostrzegłeś rzeczywistość, jak bolesne było to odkrycie, jak ta osoba wycofała się z waszego
wzajemnego związku, co planowałeś aby ją zmusić do powrotu, co zrobiłeś aby zrealizować te plany, jakie były
tego skutki i jak wróciłeś do pierwszych faz tego cyklu-z tą sama lub inną osobą. Odtworzysz również wahania
pozytywnej i negatywnej  intensywności swoich emocji i zachowań.
To wszystko pomoże ci wejść w pierwsze stadium wyzwalania się z uzależnienia - rozpoznanie go w sobie.
,,Tak właśnie robiłem. Robiłem to wiele razy. Przecież to są właśnie te symptomy!?

FAZA ROZŻALENIA NAD SOBĄ

Odkrycie że nikt albo prawie nikt, nie jest w stanie obdarzać cię nieustanna bezwarunkowa akceptacją i robić
wszystkiego, czego od niego oczekujesz, budzi zwykle bolesne rozżalenie nad sobą. Nie bądź tym zaskoczony. W
ten sposób wyrzekasz się przecież swojego środka znieczulającego, tego czym dla alkoholika jest butelka. Twoją
,,butelką? jest pragnienie bezwarunkowej akceptacji ze strony drugiej osoby. Przyznanie, że najprawdopodobniej
nikt nigdy nie obdarzy cię bezwarunkowym uznaniem i nie będzie robił wszystkiego czego oczekujesz, jest
odpowiednikiem uznania przez alkoholika faktu, że na dłuższą metę butelka nigdy nie poprawi ani jego sytuacji ani
samopoczucia. Opisanie tego pomoże ci w porzuceniu pewnego fałszywego sposobu myślenia, co jest warunkiem
wyzwolenia się z uzależnienia. PRZEANALIZOWANIE SZKODLIWYCH KONSEKWENCJI

Następnym krokiem prowadzącym do wyrwania się z więzów nałogowej miłości jest przeanalizowanie jej
szkodliwych konsekwencji.
Odnotowałam tutaj nieco szkodliwych konsekwencji, które rozpoznali Nałogowcy Kochania, gdy zaczęli
analizować swoje życie i którymi się ze mną podzielili. Ta lista może ci pomóc w rozpoznaniu twojego
specyficznego zestawu szkodliwych konsekwencji.

 Porzucenie swoich dzieci dla osoby, od której jesteś uzależniony. Nałogowcy Kochania, którzy są
rodzicami, mogą być tak obsesyjnie i przymusowo skoncentrowani na jakimś dorosłym Nałogowcu Unikania
Bliskości, że przestają troszczyć się o swoje dzieci, poświęcać im czas i w ogóle robić coś dla nich. Osoba od
której są uzależnieni, zajmuje pierwsze miejsce w ich życiu; są tak opętani przez tę obsesję, że przestają się czuć
rodzicami.
 Wchodzenie wciąż w nowe związki, a nawet zawieranie wciąż nowych małżeństw; pozostawanie w
jednym związku przez dłuższy czas staje się nie do wytrzymania.
 Ustawiczna huśtawka intensywnych emocji(od euforii do poczucia zdruzgotania); chwile wewnętrznego
spokoju, pogodnego nastroju i dobrego samopoczucia są bardzo rzadkie.
 Brak bliskiego, poufałego kontaktu ze swoimi dorosłymi dziećmi spowodowany nieustanną koncentracją
na obiekcie nałogowej miłości.
 Niezdolność do zawarcia małżeństwa, spowodowana nałogowa miłością do któregoś z rodziców,
upośledzającą zdolność do romantycznego związku.
 Zniszczenie romantycznego związku przez nałogową miłość do dziecka.
 Znalezienie się w sytuacji grożącej aresztowaniem w wyniku pobicia kogoś, kto miał romans z  twoim
partnerem.
 Znoszenie bicia lub innego maltretowania siebie i swoich dzieci przez nadużywającą przemocy fizycznej
osobę, z którą łączy mnie nałogowa miłość.
 Godzenie się na pozostawanie w związku z osobą, która ma skłonności kazirodcze i pozwalanie na to, by
jej ofiarą stał się twój syn lub córka.

PRZEANALIZOWANIE KOLEJNYCH FAZ CYKLU EMOCJONALNEGO

Następne ćwiczenia wprowadzą cię w analizę chronicznych, kolejnych faz nałogowej miłości, opisanych w
Rozdziale 3. Opiszesz, jak przechodziłeś przez te fazy i ustalisz, w jakiej fazie aktualnie jesteś.

URZECZYWISTNIENIE FANTAZJI, EUFORIA, ZŁAGODZENIE BÓLU

Ta część ćwiczeń pomoże ci w ustaleniu, co cię tak przyciąga do określonych osób, w jaki sposób uaktywnia się
twoja dziecięca fantazja o wymarzonej miłości lub wybawieniu, i co wprowadza cię w euforię łagodzącą bolesność
twojego współuzależnienia(symptomy opisane w Rozdziale 3).

193

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Kochnanie napisz mi jak dalas sobie rade kupic tak piekny dom??? jestes bizneswomen??? caluje

Mialam w Krakowie dzialke i ja sprzedalam - byla ona calkowicie moja wlasnoscia przedmalzenska wiec maz tyle mial do gadania co Zyd za okupacji.
Poza tym jestem zaradna bo cale zycie musialam liczyc na siebie - maz nie maz.
W umowie separacyjnej (separation agreement - to sie troszke inaczej - i moze prosciej - odbywa w mojej ojczyznie z wyboru: malzonkowie skladaja przed swoimi adwokatami oswiadczenie i je podpisuja. Kosztuje to ok 2000 euro ale gdyby spotkali sie w sadzie koszty bylyby kilka razy wyzsze, tutaj prawnicy zdzieraja skore) zaznaczylam tzw Waiver czyli zrzeczenie sie praw do majatku wspolmalzonka i vice versa, bo jesli mialam kupowac dom to bez ogona w postaci eksia (ze sobie kiedys ubrda - o, jaki fajny czysty domek, to ja sie wprowadze!).
Bizneswoman to ja bylam i - mam nadzieje - bede. Choc osobowosci na to nie mam, jestem zbyt prostolinijna. W Polsce z takim podejsciem czlowiek ginie - za granica sa jakies zasady wiec moze mi sie uda.
Nie mierze wysoko bo nie chce sie zarznac ani nie mam az takich srodkow.
Zyje normalnie, bez szyku. A dom byl okazja i kupiony duuuuzo ponizej wartosci. Sprzedawala go rodzina agenta a ze mielismy ze soba porachunki za nieudana transakcje - wynegocjowal tak zebym byla w stanie go zakupic. Taka mala rehabilitacja po wpadce z poprzednim domem, gdzie tuz przed podpisaniem kontraktu sprzedajacy sie wycofal i zostalam z reka w nocniku wink
Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Poprzedni dom, mimo iz byl wolno stojacy, z dzialeczka 8 arow - wymagal pewnych prac remontowych i mial pare sporych wad (rurki zeliwne tzw gunbarrel, mozliwosc izolacji tylko zewnetrznej i pomniejsze minusy), dosc na tym ze musialabym wylozyc cala kase i jeszcze pewnie wziac pozyczke na wykonczenie. Skorka by sie za wyprawke nie oplacila, choc przyznam, ze necila mnie prywatnosc i polozenie tego domu. E tam - bylo, przeszlo. Wzielam wiec ten nowy, wykonczony - zero roboty, tylko cos tam po swojemu podmalowac czy urzadzic, pare mebli kupic, co nieco wymienic i mozna mieszkac.
Potrzebuje komorke na zewnatrz ale jakas fajna zeby mi nie bruzdzila w ogrodku, mam telefon do goscia ktory takie rzeczy robi i niedrogo - wiec sie z nim skontaktuje, niech obejrzy i zobaczymy. Chcialam tez daszek nad drzwiami na patio (przedluzenie warsztatu i na pranie) z pleksy falistej.
Zajmuje sie rekodzielem artystycznym, wkrotce bede zamawiac materialy w hurtowni w Krakowie (pudelka, deseczki, zawieszki) bo juz trzeba robic na Boze Narodzenie, mam pare ciekawych projektow (m in podkladki pod kubki z plytek ceramicznych) ale do wykonczenia musze miec pomieszczenie zewnetrzne (uzywam bardzo smierdzacego lakieru termoodpornego), na zewnatrz tez bede czyscic i szlifowac odnawiane przedmioty.
Odkladam sobie kase na solary za 3-4 lata, mialabym wode ciepla za darmo wink Jeszcze nie obadalam na ile sie to w ogolnym rozliczeniu oplaca ale cena solarow ze wszystkimi szykanami spada.

194

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

A ja Wam tu zaserwuje kolejne madrosci, wyczytane niegdys - i polecam zastanowic sie nad nimi. Mnie bardzo pomogly:
http://zenforest.wordpress.com/2008/02/17/cztery-umowy-toltekow/
wystarczy nauczyc sie zyc tak jak dyktuja nam cztery umowy - i zycie stanie sie o niebo latwiejsze...

195

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

A ja Wam tu zaserwuje kolejne madrosci, wyczytane niegdys - i polecam zastanowic sie nad nimi. Mnie bardzo pomogly:
http://zenforest.wordpress.com/2008/02/17/cztery-umowy-toltekow/
wystarczy nauczyc sie zyc tak jak dyktuja nam cztery umowy - i zycie stanie sie o niebo latwiejsze...

Zaraz będę czytać ale chcę Ci powiedzieć ze jesteś WIELKA!!!!!!
Ja po wyprowadzce od ex meza upadłam na kolana! bezpłatny, urlop wychowawczy dwojka małych dzieci, bez dachu nad głową  w ciągu roku rozwidłąm się, kupiłąm mieszkanie NOWE, urządził mi je przyjaciel architekt, kupiłam auto i wydawałoby się ze wszystko cudnie i cudownie ale toksyna nr2 ktora pojawiła sie w trakcie rozwodu i wydawało mi sie ze pana Boga za nogi złapałam sprawiła ze nic ale to nic mnie nie cieszy nawet moje piekne mieszkanie, na widok ktorego kazda osoba któta do niego wchodzi mowi WOW!

Posty [ 131 do 195 z 2,850 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 44 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024