Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Strony Poprzednia 1 2 3 4 75 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 2,849 ]

39

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
maxi napisał/a:

Katiu, wg mnie ten Twój pan żonaty kręci na całego, jest mu tak wygodnie zjeść ciacho i mieć ciacho, coś mi tu w tym wszystkim nie gra, ściemnia na bank!

ano właśnie..niby wszystko mówi szczerze (ze początkowo naprawdę planował szybki rozwód itd.), ale mnie się wydaje, że nie ma sytuacji nietypowych!..wszystkie są w jakiś sposób typowe. Dlatego poczułam się zwolniona z wszelkiej lojalności wobec niego. Nawet nie chce mi się odezwać do niego na gg (siedzę ukryta a zagadywał już z 2 godziny temu).

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Katiu, moj byly maz tez byl w separacji i odrazu mial nowa dziewczyne , jej tez powiedzial ze rozwod to kwestia kilku miesiecy, no tak tylko jak bym ja po 4 latach nie zmusila go do zlozenia wniosku nadal bylibysmy malzenstwem, przez caly okres separacji jak nas odwiedzal zadrzal sie seks i to nie raz, w  koncu ja go odcielam od zrodla , bo by mnie to zabilo... pisze Ci to tylko dlatego, ze taki facet co nie podejmuje decyzji o normalnym starcie w nowe zycie , nie jest raczej szczery

41

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ja za to dzis poczulam cos okropnego! taki paralzujacy strach, ze jestem kompletnie sama , zdana na siebie i czy sobie poradze,jakies czarne mysli, ze jestem tylko ja i dziecko, a tak naprawde nie ma nikogo na kim mozna byloby sie oprzec. Moja kolezanka dowiedziala sie ze ma SM , i wiecie co ? jej partner tak sie nie opiekuje, to mnie wzruszylo. Zdalam sobie sprawe, ze ja przy takiej diagnozie pewnie musialabym pojsc do domu opieki , to mnie przeraza, boje sie jak cholera

42

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

nawet glupi wypadek, lub nie wiem strata przytomnosci , a moje dziecko nie bedzie mialo do kogo pojsc, czy to nie jest zalamujace?

43

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Katiu, moj byly maz tez byl w separacji i odrazu mial nowa dziewczyne , jej tez powiedzial ze rozwod to kwestia kilku miesiecy, no tak tylko jak bym ja po 4 latach nie zmusila go do zlozenia wniosku nadal bylibysmy malzenstwem, przez caly okres separacji jak nas odwiedzal zadrzal sie seks i to nie raz, w  koncu ja go odcielam od zrodla , bo by mnie to zabilo... pisze Ci to tylko dlatego, ze taki facet co nie podejmuje decyzji o normalnym starcie w nowe zycie , nie jest raczej szczery

"mój" się tłumaczy tym, że cieżko byłoby podzielić firmę..ale tak naprawdę nie wiem jak jest, a może żona w ogóle "nie wie" o tej rzekomej separacji? Ja nie chcę sytuacji, że ona potem przyjdzie do mnie z pretensjami, że jej małżeństwo rozbijam. Głupio mi bo wydawało  mi się, że jestem bardzo uważna, a wdepnełam w coś w co nie powinnam...i czuję się jak idiotka. Co do braku seksu z zoną to byłam skłonna mu uwierzyć...tez się rozwodziłam i jak się posypało to w moim przypadku seks był niemozliwy, mimo że mieszkaliśmy pod jednym dachem. No ale u mnie poszło na ostro.
Na razie próbuję się odciąć jakoś psychicznie..wczoraj zero kontaktu i nawet nie cierpie..

44

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Myway to atak paniki. Może zdarzyć się każdemu smile
Nie daj się złym myślom, one są destrukcyjne i nic dobrego nie wnoszą. Twoje dziecko przecież ma ojca i jego rodzinę, więc samo sobie by nie zostało. A choroba nie wybiera - NIE musi wybrać akurat Ciebie.
Miłego dnia smile

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

45

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Ja za to dzis poczulam cos okropnego! taki paralzujacy strach, ze jestem kompletnie sama , zdana na siebie i czy sobie poradze,jakies czarne mysli, ze jestem tylko ja i dziecko, a tak naprawde nie ma nikogo na kim mozna byloby sie oprzec. Moja kolezanka dowiedziala sie ze ma SM , i wiecie co ? jej partner tak sie nie opiekuje, to mnie wzruszylo. Zdalam sobie sprawe, ze ja przy takiej diagnozie pewnie musialabym pojsc do domu opieki , to mnie przeraza, boje sie jak cholera

bardzo dobrze znam to odczucie..są chwile że boję się bardzo.

46

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dziękuję, Wam Dziewczyny za wsparcie.
Wasze życie też nie było łatwe i z pewnością do tej borykacie się z wieloma problemami.

Mayway, napisałaś(cytuję w ten sposób, bo mam jakieś problemy z cytowanie postów wg BBCode) Ja za to dziś poczulam cos okropnego! taki paralzujacy strach, ze jestem kompletnie sama , zdana na siebie i czy sobie poradze,jakies czarne mysli, ze jestem tylko ja i dziecko, a tak naprawde nie ma nikogo na kim mozna byloby sie oprzec. Moja kolezanka dowiedziala sie ze ma SM , i wiecie co ? jej partner tak sie nie opiekuje, to mnie wzruszylo. Zdalam sobie sprawe, ze ja przy takiej diagnozie pewnie musialabym pojsc do domu opieki , to mnie przeraza, boje sie jak cholera

Kobieto, nie jesteś sama. Przede wszystkim masz dziecko. Dałaś radę do tej pory, przeszłaś wiele, poradzisz sobie. Masz również wsparcie na forum. Pisz o wszystkim wątpliwościach i rozterkach.
Rozumiem, co to depresja. Sama przez to przeszłam. Ona bardzo często daje o sobie znać, w najmniej oczekiwanych przez nas momentach. Myślę, że te Twoje obecne myśli związane są z tym stanem. Bierzesz jakieś leki? Będąc u lekarza poprosiłam o leki, które nie uzależniają, po których mogę prowadzić samochód i nie będę po nich ciągle spać. Otrzymałam takie wsparcie. Czasami warto skorzystać z farmakologii, ale takiej profesjonalnej. Homeopatia na mnie akurat nie działa.

Myway,
uśmiechnij się. Przed Tobą piękny dzień. Bierz z niego wszystko co najlepsze dla Ciebie i sprawia Ci najwięcej przyjemności. A może spraw sobie sama jakąś przyjemność.
Trzymaj się.

Żyjesz tak jak myślisz,
więc myśl i żyj najpiękniej jak potrafisz.

47

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

dzieki Kochane!!!

Lekow nie biore, a jesli to depresja to jakas ukryta!!! Mam nadzieje, ze ten stan powoli odpusci, bo jest on bardzo niewygodny, zwlaszcza jak musisz pracowac z rozwydrzonymi nastolatkami;)

48

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Myway - napadowy strach jest właśnie objawem nerwicy i/lub depresji smile
Może to dobrze, że pracujesz z rozwydrzonymi nastolatkami - bo na nich musisz skupiać całą swoją uwagę smile
Ale gdy wrócisz z pracy myśli znów mogą Cię "oblegnąć". Przeciwdziała temu wysiłek fizyczny i łagodne roślinne środki uspakajające - nerwosol, validol, melisa. Trzymaj rękę na pulsie aby ten stan się nie pogłębiał big_smile Powodzenia

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

49

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Myway jesteś fajną mądrą kobietą i dasz radę bo kobieta potrafi przetrzymać wszystko, ja robię tak, że jak nachodzą mnie takie paraliżujące mysli, mówię po prostu głośno: nie myśl o tym! jest dobrze i tak ma zostać. To my się same zabijamy takimi myslami i scenariuszami a rzeczywistość jest i będzie inna, kurde dopiero wstałam, w nocy jakoś nie mogę spać a nad ranem chrapie, miłego dnia kochane!!!!

50

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Myway,
jak tam? Troszkę lepiej?
Nie daj się Kochana, ponieść czarnym myślom.
Jesteś silna, nie pozwól na pogłębianie się tego stanu. Walcz sama ze sobą.
Wyżalaj się na forum, może to pomoże.

Żyjesz tak jak myślisz,
więc myśl i żyj najpiękniej jak potrafisz.

51

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

lepiej nie mowic, najgorsze , ze ten strach nie zalezny jest od moich mysli , jakis taki beton mnie przygniata, czuje sie zupelnie bezsilna i jakas taka zmeczona ...
kurde obawiam sie ze to jednak jakas podstepna deprecha...

Jak sobie uswiadomie , ze tak cala soba pragne milosci i dzielic to zycie z kims i moc choc czasem pomyslec ze nie wszystko jest na mojej glowie, ale nie umiem pokochac nikogo oprocz popapranca i niby nic ........... a dostaje paniki !!! cos mnie tak cisnie kurde!!!

52

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Dzieki dobre duszyczki Maxi , Betinka , katia 
tak sobie mysle, ze tak wlasnie ludzie zostaja uzaleznieni, albo od alkoholu albo od faceta, zeby nie czuc tego strachu Maskrejszyn!!!!
Pewnie moj stary tez go na codzien czul i zapijal pokryjomu, a potem reszte dnia przesypial, w sumie mu sie nie dziwie ...

53

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Tak myway, masz rację to uzależnienie od faceta, też tak miałam i o mały włos nie wpadłam w obsesję, to okropne uczucie, tak bardzo chcesz tylko jego, mimo jego kłamstw, oszustw, chłodu, olewania, huśtawki jaką Ci funduje, godzisz się na wszystko byle by był, byle by ponizał, krzywdził, odchodził i przychodził a to nic innego jak pragnienie bycia kochaną za wszelką cenę, chcesz zapchać tą dziurę którą masz w sercu, bo nikt w dzieciństwie nie dał Ci miłości jakiej potrzebowałaś jako dziecko, chcesz by Cię kochano, chcesz by Cię potrzebowano, a potem jesli tego nie dostaniesz, płacze w środku Twoja mała zalękniona dziewczynka z dzieciństwa i wtedy powinnaś się nią zająć, przytulić, zrobić coś tylko dla siebie jakiś drobiazg, i każdego dnia robić dla siebie tylko jedną małą rzecz aby z czasem stało się to Twoim nawykiem, pomaga!!!

54

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
maxi napisał/a:

Tak myway, masz rację to uzależnienie od faceta, też tak miałam i o mały włos nie wpadłam w obsesję, to okropne uczucie, tak bardzo chcesz tylko jego, mimo jego kłamstw, oszustw, chłodu, olewania, huśtawki jaką Ci funduje, godzisz się na wszystko byle by był, byle by ponizał, krzywdził, odchodził i przychodził a to nic innego jak pragnienie bycia kochaną za wszelką cenę, chcesz zapchać tą dziurę którą masz w sercu, bo nikt w dzieciństwie nie dał Ci miłości jakiej potrzebowałaś jako dziecko, chcesz by Cię kochano, chcesz by Cię potrzebowano, a potem jesli tego nie dostaniesz, płacze w środku Twoja mała zalękniona dziewczynka z dzieciństwa i wtedy powinnaś się nią zająć, przytulić, zrobić coś tylko dla siebie jakiś drobiazg, i każdego dnia robić dla siebie tylko jedną małą rzecz aby z czasem stało się to Twoim nawykiem, pomaga!!!

##dziekuje maxi, bardzo mi pomoglas

55 Ostatnio edytowany przez madzia0311 (2011-07-14 15:51:41)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

hej kobietki:)
ja również kiedyś byłam  osobą kochającą za bardzo...
nosiłam okulary nazwane jego imieniem..latka mijały a mi mijało życie między palcami..
rzuciłam szkołe,poszlam do pracy ,zamieszkalismy razem,urodziłam dziecko...
zawsze był tylko on:/ zero koleżanek,znajomych,odcięta od świata...
wybaczałam wszystko,w wiele rzeczy nie wierzyłam,zawsze go przed wszystkimi broniłam,często rezygnowałam z siebie z kontaktów z rodziną,bo ...bo on tak chciał:(
z dnia na dzien było gorzej..w końcu miarka się przelała...powiedziałam dośc..
spakowałam siebie i malego i odeszłam..
były telefony,przeprosiny itd,ale już raz to przerabiałam i nie chciałam do tego wracać
nie jesteśmy ze sobą od 3 lat..
od dwóch jestem w innym związku i wiem,że żyję,że kocham i jestem kochana..
jednego mi tylko żal (ale troszkę) brakiem zainteresowania z jego strony synem...ale z drugiej strony uwazam,ze wyświadcza mi ty przysługę..

Bywają w życiu chwile, których ból daje się zmierzyć dopiero po jego przeżyciu, i wówczas dziwi nas, iż zdołaliśmy go znieść.

56

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

witaj madziu!!! w koncu cos pozytywnego , wiec jednak mozna!!! fajnie ze ci sie ulozylo, a brakiem kontaktu sie nie przejmuj moze to i lepiej brak kontaktu z psychofagiem.

57

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

pewnie że można tylko trzeba w siebie uwierzyć i w swoje siły.
u mnie duży wpływ miało dzieciństwo..
obiecałam sobie,że nie popełnię błędów mojej mamy i nie będę z kimś tylko w imię czegoś innego.
wiem,że teraz moje dziecko ma ojca o jakim można marzyć:)
a tamtego nazywam dawcą nasienia:P
mam nadzieję,że nasze drogi już nigdy się nie zejdą...bo nie chcę aby koszmar powrócił na nowo.
miałam o tyle łatwiej,że była przy mnie rodzina wspierali mnie i strzegli jak tylko mogli:)

Bywają w życiu chwile, których ból daje się zmierzyć dopiero po jego przeżyciu, i wówczas dziwi nas, iż zdołaliśmy go znieść.

58

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

u mnie Madziu w sumie bylo odwrotnie, rodzina byla spanikowana, a rodzice nie chcieli miec zadnych problemow, czyli woleli zebym sie meczyla z psychofagiem do konca zycia, po moim rozstaniu jak bylo mi ciezko , ojciec skwitowal, ze bylam glupia pozwalajac odejsc facetowi , a ze zdradzil to co przeciez to nie mydlo i sie nie zmydli. Wiem, ze nie mam u nich na co liczyc, ani na pomoc finansowa ani na emocjonalna...

59

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

to przykre:( osoby dla których powinniśmy być najważniejsi (rodzice) nie potrafią boją się lub nie chcą nam pomóc:(
ja znowu gdyby nie moja rodzina a zwłaszcza siostra pewnie nadal bym trwała w związku bez przyszłości,sama sobie,poniżana ,wyzywana itd...do naszego rozstania sam przykladał rękę regularnie...
mały praktycznie go nie widywał..szedł do pracy na 6 wracał o 21 jak mały już spał..
nieistotne,że pracę kończył o 16..gdzie był później nie wiem..
codzienne awantury..był takim gnojem ,że kiedy jadł obiad a mały podszedł do niego jak to dziecko wiecznie głodne,rzucił talerzem aby tylko nie dac jemu spróbować hmm nazywając go przy tym świnią:(
idąc do sklepu kupował rzeczy ,których ani ja ani mały nie jedliśmy..
gdy synek rzucił ciastko na podłogę on wysypał całą paczkę i wdeptał w dywan twierdząc,że skoro mały może to on też:( nieistotne było to ,że synek miał dopiero 14mies.
zaczęły znikać pieniądze to z tych odłożonych na chrzciny,to te co odłożone były na buty czy kurtkę zimową  dla małego..
aż w końcu podrobił mój podpis i wziął sobie pożyczkę na 2,500 zł ...ech swoje przeszlam:/

i podobnie jak u ciebie myway ja z 40 st.gorączką nerki mnie rozłożyły ani wstać z łóżka ani nic ból niesamowity..synek miał roczek a on co?-przecież nie zostanie w domu,żebym mogła zająć się sobą czy coś takiego..poszedł sobie do pracy:/
dobrze ,że siostra mieszkała nie daleko...

później już tylko słyszałam jaka ja straszna i obrzydliwa jestem,do niczego się nie nadaję...

ech przyjdzie taki dzień,że jeszcze i on zaplacze..

Bywają w życiu chwile, których ból daje się zmierzyć dopiero po jego przeżyciu, i wówczas dziwi nas, iż zdołaliśmy go znieść.

60

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

no niezle, boze dziekuje ci ze bronisz jeszcze takie kobiety i nie dajesz im umrzec ze zgryzoty:)

61

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

mamy jedno życie:) musimy o siebie walczyć:) nikt za nas tego nie uczyni...i choć czasami jest cholernie ciężko chyba warto w tym wszystkim znaleźć iskierkę nadziei smile
to chyba dlatego tak jest,że x lat temu przyjęło się,że kobieta to taka słaba istotka itd,a tym czasem mamy takie pokłady siły o których panowie mogą tylko pomarzyć:)

Bywają w życiu chwile, których ból daje się zmierzyć dopiero po jego przeżyciu, i wówczas dziwi nas, iż zdołaliśmy go znieść.

62

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Madziu,
jak przeczytałam to co napisałaś to aż mi łzy w oczach stanęły co też musiałaś przejść z byłym. I chwała Ci za to, że to już przeszłość. Cieszę się, że powiedziałaś "dość". Takie historie uświadamiają innym, że można a nawet trzeba walczyć o siebie, odchodzić i nie pozwolić zrobić z siebie ofiary cudzej frustracji i agresji. Jak pomyślę jak wiele kobiet tkwi w takich toksycznych i pełnych agresji związkach..... Chyba nie ma nic gorszego!

Sama jestem kobietą z syndromem KKZB. Co prawda ja aż takich akcji nie doświadczyłam. I w gruncie rzeczy gdy mój były związek jeszcze trwał myślałam, że jest całkiem ok. Dopiero po przeczytaniu masy literatury fachowej, która pomogła mi wiele rzeczy zrozumieć dostrzegłam jak bardzo byłam w błędzie.
Wiele łez i bólu mnie to kosztowało, ale dopiero jak zrozumiałam czym jest to całe kochanie za bardzo, i jak manipulował mną mój ex przejrzałam na oczy.


Ale jestem dumna z tego, że umiałam wyjść obronną ręką z tego wszystkiego. Jestem zupełnie inną kobietą. Zaczynam w końcu myśleć o sobie, uczę się co to znaczy kochać siebie i mieć siebie za priorytet. Bo wcześniej zawsze byłam dla siebie na ostatnim miejscu. Może to nic dziwnego, że on mnie też tak zaczął traktować. Oddałam mu całą siebie z całą moją ufnością, że on mnie nie skrzywdzi. Byłam też partnerką ratującą go we wszystkim w czym tylko mogłam. Poświęcałam swój czas, pieniądze, energię dla niego. Dziś wiem, że chciałam zasłużyć aby mnie kochał, chciałam być tak dobra jak to tylko możliwe. Wpływ na to ma też pewnie dzieciństwo, bo przez 23 lata dopóki nie wyprowadziłam się z domu rodzinnego w podobny sposób chciałam zasłużyć na miłość ojca. Powieliłam schemat.
Dużo można pisać w tym temacie. Jestem poruszona jak to piszę, dawno nie płakałam tak z siebie z wewnątrz a jak wracam do tego co było i w dzieciństwie i potem z nim te rany się otwierają. Do głosu dochodzi ta mała dziewczynka, która jest we mnie. Która nie zaznała bezwarunkowej miłości w dzieciństwie, troski itd. I jak trafił się on, który owszem na początku roztoczył przede mną wizję raju, był czuły, opiekuńczy itd., powiedział, że kocha to poczułam, że właśnie spełniło się moje  największe marzenie. W końcu jestem kochana, i po czasie przestałam zauważać, że to do końca nie miłość. Ale skoro nikt nie nauczył mnie kochać siebie to skąd mogłam wiedzieć czego wymagać od innych......

Z perspektywy czasu jednak wiem, że to było mi potrzebne. Bolało, i to okrutnie. I po rozstaniu, i po tym jak zaczęłam uświadamiać sobie - że w dużej mierze jestem sama za to odpowiedzialna. Jestem na etapie zdrowienia z KKZB (wierzę, że jest to możliwe), jestem na etapie budowania samej siebie od podstaw, uczę się wiary w siebie i dbania o siebie.
Moje dni nie są szare, mam ogromny apetyt życia. Nawet jeśli przychodzi jakiś mały dół, wiem, że mój świat ma mocne fundamenty. Nie załamie ich już żaden inny mężczyzna, ani też żaden inny człowiek. Siła jest w nas, trzeba pracy aby dokopać się do jej pokładów ale jeśli już odkryjemy to źródełko - nic nam nie straszne. Żaden psychofag - to na 100%.

Niewątpliwie swój dzisiejszy stan zawdzięczam po części kobietom z wątku oryginalnego (Grupa Wsparcia dla KKZB), chylę przed nimi czoła, bo robią niezłą robotę tu na tym forum. Jak dla mnie są ucieleśnieniem tzw. power women + mądrość życiowa co jest ich niewątpliwym atutem.

Dziewczynki, życzę nam wszystkim tutaj dużo siły, wytrwałości i wiary w siebie. Tak wyposażona kobieta może góry przenosić.

[...] Twoje blizny są Twoją siłą ...

63

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

duży wpływ na nasze dorosłe życie ma przebieg naszego dzieciństwa:(
wydaje mi się,że jeśli w rodzinnym domu nie zaznaliśmy zbyt wiele miłości czy to od mamy czy od taty,to w naszym dorosłym życiu szukamy,kogos z kim po prostu możemy być.
często okazuje się,że tak bardzo chcemy byc kochane i tak bardzo jesteśmy tej miłości spragnione,że wiążemy się z byle kim:(
każdy miły gest odbieramy jak oznakę miłości,a później okazuje się że tak na prawdę nie kochałyśmy danej osoby tylko nasze wyobrażenie o niej..i tak jak piszesz robimy wszystko aby ktoś nas kochał-i krzywdzimy same siebie sad
wpojono kiedyś,że jeśli np.facet bije swoją kobietę to tak ma być i nie mowiło się o tym głośno
teraz mamy XXI wiek w takie zakłamanie jest jeszcze bardzo popularne..z tym,że my jesteśmy Panami swego losu i wszystko w naszych rękach:)

Bywają w życiu chwile, których ból daje się zmierzyć dopiero po jego przeżyciu, i wówczas dziwi nas, iż zdołaliśmy go znieść.

64

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

u mnie problem polega na tym, ze pociagaja mnie takie wlasnie labilne psychicznie jednostki, oczywiscie teraz juz jestem swiadoma ogromu cierpienia i nie wchodze w z nimi w stale zwiazki, jednak inny typ mezczyzn kompletnie mnie nie pociaga, badz wrecz unika,badz ja ich nie zauwazam... wiec jestem na przymusowym celibacie.
czasem juz nawet sobie nie wyobrazam, jak by to mialo wygladac po tej calej terapii i wiedzy i analizach bycie z kimkolwiek, a serce teskni , dudni, straszy ...

65

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Witajcie w ten lipcowy deszczowy dzień.
Jak tam dzisiejsze nastawienie do życia.
Myway,
serce tęskni, dudni i wydudni - przyjdzie tak chwila, której w ogóle się nie spodziewasz zaświeci słoneczko specjalnie dla Ciebie, poczujesz motylki.
Nic na siłę, może Twoje szczęście jest bliżej niż myślisz. Czasami szukamy czegoś daleko a mamy pod ręką.

Maxi, Madziu, Katiu, Kalinko, Mayway (przepraszam, jeśli jakiejś kochanej istotki z tego wątku nie wymieniłam, ale dla niej również piszę)
miłego dnia. Samych przyjemności, uśmiechu. To o czym marzycie aby się spełniło, a to czego chcecie aby waszym było.

Żyjesz tak jak myślisz,
więc myśl i żyj najpiękniej jak potrafisz.

66

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
Betinka napisał/a:

Witajcie w ten lipcowy deszczowy dzień.
Jak tam dzisiejsze nastawienie do życia.

witam kochane ..milo Was tu spotkać o poranku:)
Tak podsumowując ostatnie posty:
Kalinka: dużo optymizmu tu dodałaś...dziękuję:)
myway: nie wiem skąd ale szóstym moim zmysłem wierzę, że wszystko Ci się tak poukłada że będziesz uśmiechniętą dziewczyną i wyzwolisz się od tych mega-lęków...Życie to dżungla, ale Ty już jesteś silniejsza przez swoje przejścia, więc bilans masz na plus. Pamiętajcie, że wszystkie te załamania nas bardzo wzmacniają tak naprawdę!.

Moje nastawienie jakoś dziwnie pozytywne dziś. Wczoraj przeszła burza, prąd wyłączyli więc siedziałam sama w domu przy świeczce..sama zdana na siebie. Zadzwonił "mój" z wiadomością, że już parę dachów burza zerwała gdzieś w polsce i żebym zabezpieczyła co tam mam na tarasie..i że jak coś będę potrzebowała to wsiądzie w auto i podjedzie. Podziękowałam za troskę i po 10 minutach zapomniałam o tym telefonie. Czekałam na telefon od kogoś innego (nie oceniajcie mnie źle:)...doczekałam się później, ale i tak nici ze spotkanka..Ale co ma wisieć nie utonie, staram się nie emocjonować i udaje mi się na razie.

67

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Moje kochane dobre Duszyczki, caluje was mocno i zycze pieknego dnia!!! moje wczorajsze doly zniknely dzis jak reka odjal z jednej strony czuje sie super z drugiej mam wrazenie ze to cos w stylu depresjii maniakalnej:) Odzywajcie sie i pszcie co u was!!!

Dziekuje wam bardzo za wasze cieple slowa i wzruszylam sie smile

68

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Nie tyle "kochajace za bardzo" co "kochajace innych a nie kochajace siebie".
Bo te toksyczne zwiazki sa wlasnie tego dowodem.
Od 2003 roku, odkad zaczelam odkrywac co ze mna jest nie tak - bedac w malzenstwie, ktore nareszcie mialo spelnic moje oczekiwania a stalo sie totalna porazka - zaczely mi sie otwierac oczy na wiele spraw, o ktorych przez wiele lat nie mialam pojecia.

Spojrzmy - kazda z nas ma niezalatwione, niezaleczone urazy z dziecinstwa. Kazda z nas jest Doroslym Dzieckiem (DDA/DDD/DDxx). I wiem, ze to wlasnie ma kluczowy wplyw na nasze wybory w zyciu doroslym. Bo nadal wybieramy jak te dzieci, pragnace milosci i akceptacji calym swym jestestwem - i pragniemy bardzo, za bardzo by widziec ponad nasze pragnienia i wyobrazenia.
Bo jestesmy wciaz, w glebi nas - dziecmi.
I tutaj otoczenie opieka i troska naszego wewnetrznego dziecka przez nas samych jest warunkiem koniecznym do zapoczatkowania procesu zdrowienia.
Nie jest to latwe - ale mozliwe. I tylko my same mozemy to zrobic. Nikt naz w tym nie wyreczy - zreszta mamy przyklady ze swoich nieudanych zwiazkow. Podswiadomie pragnelysmy, by ci nasi partnerzy zastapili w milosci naszych rodzicow czy innych doroslych z naszego dziecinstwa. I co z tego wyszlo?
Jestesmy same odpowiedzialne za nasze zycie i za to, ze takich partnerow wybieramy. Oni sa odpowiedzialni z kolei za ich wlasne zachowanie (agresje, wulgarnosc, brak szacunku, chamstwo itp). My zas - w naszej przeogromnej, determinujacej potrzebie milosci i akceptacji nie dostrzegamy kim sa naprawde bo wlacza sie nam myslenie zyczeniowe a symptomy ich prawdziwej natury tlumaczymy "na korzysc oskarzonego" (zamiast - jakby to zrobila osoba niezaburzona - zastanowic sie: dlaczego on tak sie zachowal/powiedzial itp).
Zaobserwowalam ciekawe zjawisko - najtrudniej nam przyjac do wiadomosci fakt, kim naprawde jest nasz wybrany partner. I zaakceptowanie jego prawdziwej osobowosci. Tzn uznanie tego kim jest i nie wymaganie zeby byl kims innym (bo nie bedzie). Dopiero wtedy mozemy cos z tym zrobic - albo zgodzic sie na dalszy zwiazek z kims takim - albo rozejsc sie.
To o czym tutaj pisze kosztowalo mnie 8 lat ciezkiej pracy w jeszcze ciezszych warunkach, w samotnosci, na obczyznie - ale wygralam. I nie jest to pyrrusowe zwyciestwo, czego sie obawialam. Mam jeszcze mnostwo energii w sobie i checi zycia.
Za mna trzy nieudane zwiazki. Wychowuje samotnie niepelnosprawne intelektualnie, dorosle dziecko. Mam jeszcze dwojke zdrowych, samodzielnych, najmlodszy w klasie maturalnej. Niedawno przeprowadzilam sie do wlasnego domu. Wszystko, co zdobylam zawdzieczam sobie, ze strony partnerow nie mialam nigdy wsparcia - ale takich wybieralam bo balam sie tego wsparcia. Nauczono mnie w dziecinstwie ze mam nie przeszkadzac i nie byc ciezarem - ze moje potrzeby sa takim ciezarem wlasnie. I mam cieszyc sie z tego co dostaje bo ktos sie wielce na to wysilil i zaangazowal, nawet jak mi to nie odpowiadalo albo nawet stalo w kolizji z moimi potrzebami. Ja bylam niewazna - wazni byli wszyscy inni. W szkole - mobbing bo bylam slabsza i nie mialam nikogo do obrony, rodzice bagatelizowali te problemy. Potem szkola srednia i totalna nieumiejetnosc wspolpracy w grupie przy jednoczesnym pragnieniu akceptacji i aprobaty....
Matka paranoiczka, z powaznymi zaburzeniami. Ojciec rzadko obecny i niedostepny. Molestowanie seksualne ze strony czlonka rodziny. Znecanie sie psychiczne ze strony innej osoby z bliskiej rodziny. Milosc, aprobata warunkowa, krytyka, osmieszanie jako element wychowawczy, nadmierna kontrola az do mojego pierwszego zamazpojscia, wypominanie, porownywanie i cala masa innych atrakcji.
Po latach dowiedzialam sie ze biologiczna matka porzucila mnie po porodzie w szpitalu a moi rodzice adoptowali mnie jak mialam kilka miesiecy. Nikt z rodziny o tym nie wiedzial, moze poza kilkoma (wlasnie tymi ktorzy mnie psychicznie i seksualnie molestowali).
Probowalam po nastepnych kilkunastu latach kontaktu z biologiczna matka ktora zyje ale nie chce sie kontaktowac. Wolna wola. W pewnym sensie ja rozumiem, po tylu latach nagle pojawia sie ktos, o kim chcesz przez reszte zycia zapomniec. Nie chcialabym byc ta osoba burzaca czyjs spokoj. Teraz to juz nie ma znaczenia bo juz tego nie chce, przeszlosc sie nie liczy tylko to co jest i co bedzie.
A to zalezy wylacznie ode mnie - no, moze z niewielkimi poprawkami na "przyczyny obiektywne".

Swoje dziecinstwo juz przeplakalam i przecierpialam. Teraz potrafie dostrzegac w nim te pozytywne, radosne aspekty. Bo takie byly, ale przeslanial je smutek, samotnosc, potrzeba milosci. I zal ze nie mam tego czego pragne, czego mi trzeba.
Rodzicom wybaczylam bo inaczej nie potrafili. Sami byli ofiarami swoich dysfunkcyjnych rodzin, byl w nich ogrom leku i strachu wiec jak mogli bronic dziecka skoro sami sie bali? Jest mi ich bardzo zal ale nie mam juz pretensji jak kiedys.
To jest kolejny krok do zdrowienia - zostawic przeszlosc za soba, zamknac drzwi, spojrzec przed siebie. Bo jesli tej przeszlosci uczciwie nie przerobimy to ona bedzie nas straszyc przez reszte zycia, chocby pod postacia kolejnego toksycznego partnera czy decyzji spowodowanej strachem.
Strach, lek - ile w nas strachu prawdziwego, wlasnego - a ile zaindukowanego przez rodzicow czy toksycznych parterow, innych szkodliwych ludzi w naszym zyciu?

Tyle na dzisiaj big_smile Nie samym forum czlowiek zyje big_smile
Milo mi do Was dolaczyc, polecilabym Wam kilka innych forum gdzie nasz temat jest bardzi szeroko poruszany, chocby kafeteria.pl gdzie w dziale "zycie uczuciowe" jest topik "czy jestes w zwiazku, w ktorym partner molestuje cie psychicznie" - sa tego topiku as trzy czesci i warto poczytac spostrzezenia innych kobiet w podobnych sytuacjach, jak sie ratowaly, ile watpliwosci nimi targalo, jak sie uwalnialy czy wreszcie,m w niektorych (nielicznych) przypadkach - udalo im sie dojsc do consensusu z partnerem i obydwoje udali sie na terapie, walcza o zwiazek ale juz swiadomi swoich dysfunkcji. Bo rozstanie niekoniecznie jest jedynym wyjsciem - czasami mozna jeszcze cos uratowac, byle by ta swiadomosc byla obustronna.
Zalozylam tez kiedys na innym forum topik DDD/DDA i tam tez jest cale mnostwo ciekawych spostrzezen. Niema sensu ich kopiowac skoro po prostu mozna zajrzec i poczytac z innego zrodla.
Jesli znajde jakies informacje na innych stronach, postaram sie je wkleic.

Same sobie musimy pomoc a nasza bronia jest swiadomosc tego, jakie jestesmy. A kazda z nas jest jedyna, szczegolna, wyjatkowa i zasluguje na to, by byc szczesliwa.

69

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Doly tez miewam ale mam juz swiadomosc, ze mijaja. Nie moze byc zawsze super i happy wink
Ostatnio zaraz po przeprowadzce naszly mnie takie leki (panika to jeszcze nie byla) i watpliwosci - ale w sytuacji az tak drastycznych zmian zyciowych to chyba normalne wiec sobie odpuscilam zastanawianie nad problemem. Leki i watpliwosci minely bo one sa glownie produktem naszej wyobrazni, my tworzymy te scenariusze...
Ktoras z Was napisala cos w tym stylu: a co bedzie jak bym zachorowala itp. I wlasnie jest to samonapedzajaca sie spirala paniki. Po co myslec o czyms co sie jeszcze nie zdarzylo a prawdopodobienstwo ze sie zdarzy jest znikome. A jesli nawet to do cholery sa instytucje, sa inni ludzie - oni pomoga. I ja sie sama o tym przekonalam ze jesli naprawde potrzebujesz pomocy to nigdy nie jestes sama.
Tez nie mam rodziny, garstke przyjaciol (za to takich prawdziwych a nie "znajomych" - mozna na nich polegac) - ale juz szkoda mi czasu na wymyslanie scenariuszy z cyklu: co by bylo gdyby. Musialabym polozyc sie w trumnie i nic nie robic bo nawet w domu prad mnie moze kopnac, na ulicy samochod przejechac itp itd.
Ale niemniej jednak takie stany psychiczne nas nachodza i trzeba je jakos przetrwac. Nauczyc sie nad nimi panowac. Przetlumaczyc wyobrazni zeby troche spasowala. A w najgorszym przypadku - mam taki swoj sposob. Jak zaczynalam obsesyjnie sie czegos obawiac, wymyslilam sobie jakis krajobraz. Dodalam do niego kilka elementow i zapamietalam. Nazwalam go jakims prostym slowem, i kiedy nachodzily mnie te obawy - rzucalam haslo: nazwa owego miejsca. I wizualizowalam go sobie w wyobrazni co o9dwracalo uwage i koncentrowalo na szczegolach obrazu. I potem wystarczylo tylko haslo - i juz bylam w innym miejscu a wyobraznia mialam kreatywne pole do popisu zamiast zadreczac mnie jakimis lekami z sufitu wink

70

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Ktos mowi mi: Co ja zrobie, jaki wysoki mi przyjdzie rachunek za prad! Po pierwsze: co sie martwisz jak jeszcze nie przyszedl. Po drugie: nie wiesz czy faktycznie wysoki i jak wysoki. Po trzecie: bedziesz sie martwic jak juz przyjdzie, albo odetchniesz z ulga (zwykle jest to drugie).
Pamietajmy jedno: strach ma wielkie oczy

71

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
myway napisał/a:

Moje kochane dobre Duszyczki, caluje was mocno i zycze pieknego dnia!!! moje wczorajsze doly zniknely dzis jak reka odjal z jednej strony czuje sie super z drugiej mam wrazenie ze to cos w stylu depresjii maniakalnej:) Odzywajcie sie i pszcie co u was!!!

Dziekuje wam bardzo za wasze cieple slowa i wzruszylam sie smile

Bardzo się cieszę, że u Ciebie lepiej.

Water50,
miło Cię powitać na tym wątku.
Ogrom Twoich przeżyć jest wielki i porażający.
Tkwi w Tobie siła, która pozwoliła wszystko przetrwać.
Chciałabym jej mieć choć troszkę, bo niekiedy poczucie bezradności jest oszałamiające.

Żyjesz tak jak myślisz,
więc myśl i żyj najpiękniej jak potrafisz.

72

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Wiem cos o bezradnosci. Ona potrafi paralizowac. Niszczy aktywnosc. Sabotazysta dzialajacy z podziemia.
I co najbardziej ironiczne - jest wytworem naszej wyborazni i projekcja naszych lekow.
Chyba, ze ma powiazanie z depresja ktora trzeba leczyc! Sama nie minie - a sa duze szanse wyzdrowienia przy prowadzeniu wlasciwej terapii.

73

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Wiem cos o bezradnosci. Ona potrafi paralizowac. Niszczy aktywnosc. Sabotazysta dzialajacy z podziemia.
I co najbardziej ironiczne - jest wytworem naszej wyborazni i projekcja naszych lekow.
Chyba, ze ma powiazanie z depresja ktora trzeba leczyc! Sama nie minie - a sa duze szanse wyzdrowienia przy prowadzeniu wlasciwej terapii.

Masz racje water , ale u ciebie widac , ze tez droga byla pewnie dluga:) bo duzo w tobie spokoju i madrosci , opowiedz cos o terapii?

74

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Cześć dziewczyny, pada deszcz ale mój nastrój tez jest lepszy niż wczoraj, odezwał się jeden demon z przeszłości, z którym zakończyłam znajomość rok temu, nie odebrałam, niech się wali, stwierdziłam że stać mnie na kogoś z górnej półki a nie na jakieś toksyczne niedobitki, a jak nikt się taki nie trafi to będę sama, żadna strata:-)
Water50 jesteś bardzo mądrą kobietą, Twoje przemyslenia z tych 8 lat są rozsądne i dają dużo do myślenia, dzięki że jesteś z nami i wpadaj jak najczęściej, a to co podałaś jak najbardziej przeczytam, chcę mieć wreszcie oczy szeroko otwarte, dzięki dzięki dzięki, buziaczki dla wszystkich!!!!!!!!!!!!!!!!!!

75 Ostatnio edytowany przez myway (2011-07-15 16:16:22)

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

tak trzymaj Maxi , jestem z ciebie dumna my zaslugujemy na Ciacho z najlepszej cukierni, a jak nie to schudniemy;)

76

Odp: Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II
water50 napisał/a:

Bo jestesmy wciaz, w glebi nas - dziecmi.
I tutaj otoczenie opieka i troska naszego wewnetrznego dziecka przez nas samych jest warunkiem koniecznym do zapoczatkowania procesu zdrowienia.

To "zajęcie" się sobą jest chyba najtrudniejszym punktem takiej autoterapii..przynajmniej według mnie. Wszyscy jesteśmy istotami społecznymi i wszyscy potrzebujemy jednak troszkę drugiego człowieka..a DDA/DDD chcą w tym swoim "głodzie" zagarnąć tego drugiego człowieka tylko dla siebie..I problem gotowy. Byłam zawsze "odrzucana" w momencie kiedy się angażowałam, kiedy za bardzo "chciałam".
Nie umiemy się zająć sobą bo nikt się nami nie zajął w dzieciństwie?..chodzi mi oczywiście o tą emocjonalną stronę.

Posty [ 39 do 76 z 2,849 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 75 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kochamy za bardzo Grupa wsparcia II

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018