Shanty
bardzo wiele wniosłaś swoim ostatnim postem do tej dyskusji ![]()
"dyskusji" ? nie żartuj, to dawno osiągnęło poziom pod-dyskusji ![]()
trolluj sobie dalej i prowokuj, ja się czasem przyglądam i wiem, że w realu tak buzia by Cię nie swędziała do rozmów, taki typ jesteś no, dobrze , ze są osoby o Twoim stanowisku, rozmowa by mogła być ciekawsza, ale wy tu osobiście do siebie podchodzicie.
pozdrawiam Cię serdecznie
458 2011-07-09 23:38:53 Ostatnio edytowany przez m.szowinistyczna.świnia (2011-07-09 23:40:14)
Widzę, że nie potrafisz odnieść się do tego co napisałem, to po co się wypowiadasz, chcesz sobie podnieść liczbę postów? Rozumiem, że "dyskusja" to jest dla ciebie wtedy, kiedy wszyscy się z tobą zgadzają. Ja to nazywam kółkiem wzajemnej adoracji, a nie dyskusją ![]()
starasz się przyodziać maskę pana-znawcy-manipulatora, znam ten typ.
już widzę jak trzęsą Ci się paluszki aby do kogoś pić
fakt faktem odłączam się, bo nie chcę się tutaj zabawiać z wami, ewentualnie zapraszam Cię na priva, jak masz jakieś uwagi do mnie
i nie tylko Ty bo i tak sie posta do mnie spodziewam, i skoro nie chcesz zaśmiecać forum, nie odpisuj mi nawet tutaj
nie offtopujmy
[out]
Shanty
nie będę z tobą rozmawiał na tym poziomie, bo to nie ma sensu, przecież nie będę się wdawał w pyskusje. Pozdrawiam i miłego wieczoru życzę
461 2011-07-10 00:17:36 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-10 00:19:14)
No tak Truskaweczko, wyraziłem swoje zdanie oraz mam parę wniosków o kobietach po lekturze waszych wypowiedzi. Nie są to wnioski miłe dla was. Dlatego że pisząc setny post większość z was i tak powtarza dwa pseudoargumenty, nie racząc zazwyczaj odnosić się do słów tych, którzy mają swoje zdanie. A te pseudoargumenty to:
1. Jak kobieta ma problem to wina faceta, jak facet ma problem to też wina faceta.
2. Seks to sto procent związku i bez seksu należy się rozwieść, a nie szukać gdzie indziej.Wasza podstawowa rada, to mężczyzna ma porozmawiać, mężczyzna ma namawiać (może jeszcze prosić na kolanach?). Chcecie sprowadzić faceta do roli petenta, który błaga panią, żeby ruszyła się z tyłkiem i coś zrobiła ze swoim problemem. A ja mam inne oczekiwania, np. takie, że kobieta z którą jestem w związku nie będzie bierną, tylko widząc problem też będzie myśleć jak mu zaradzić. I to nie tylko dla mnie, ale i dla siebie.
Niestety, jak same tu pokazujecie, większośc kobiet to istoty bierne, nad którymi należy sprawować kierownictwo i pchać we właściwym kierunku. Dodatkowo wzajemnie się tu przekonujecie, że to właściwa postawa. To mam propozycję, może jakaś kobieta tu opisze jak w jej związku było super, dzięki własnie takiej postawie. A jeśli taka się nie znajdzie, to chyba wskazuje, że ta postawa jest do d...?Wielki szacun dla shedir, która pokazuje, że i kobieta może posługiwać się logiką, a nie emocjami oraz że i kobieta ma trochę empatii i zrozumienia dla mężczyzn.
Nie, nie i jeszcze raz nie. Zarówno, gdy facet odmawia seksu czy kobieta, to nie jest ani wina jego ani jej. Jak pisze kobieta , że jej facet nie chce seksu, to nie piszę , by szukała tego gdzie indziej, bo jestem przeciwna zdradom i nie winię ani jego ani jej. Tak samo jak tu radzę szczerą rozmowę lub ostatecznie rozstanie. Skoro są razem to szczera rozmowa powinna być naturalnym procesem, ludzie w związku powinni ze sobą rozmawiać.
Natomiast, przysięgi małżeńskiej nie składa się, by w razie czego zdradzać. Słowa przysięgi powinny być jasne. Jeżeli ktoś je łamie, to niepoważnie podchodzi do życia, bo po co przysięgac skoro nie rozumiesz słów przysięgi i nie traktujesz jej poważnie?
Poza tym przykro mi, ale jak mówiłam zazwyczaj jeśli się CHCE to można dojść do porozumienia, to że Ty może nie wiesz co oznacza komunikacja w związku , to nie moja wina. I to, że Ty nie rozumiesz, że może najpierw wypadałoby z żoną porozmawiać, to też nie moja sprawa. W końcu to Wasz ewentualny związek , nie mój i róbcie co chcecie.
I tu nie chodzi o to, żeby się płaszczyć, tylko szczerze porozmawiać, zamiast przy słowach żony NIE CHCE SEKSU od razu lecieć do agencji. Oczywiście, to dla wielu wygodne , ale czy dojrzałe ? Czy na tym polega związek dwojga kochających się ludzi?
Truskaweczko
"Poza tym przykro mi, ale jak mówiłam zazwyczaj jeśli się CHCE to można dojść do porozumienia, to że Ty może nie wiesz co oznacza komunikacja w związku , to nie moja wina."
Mylisz się, polecam takie forum Brak seksu w małżeństwie, to zobaczysz jak można się dogadać. A po co te przytyki do mnie, nie rozumiem. Jakoś dziwnie się tu rozmawia, inne zdanie zaraz wywołuje tyle agresji, że szok. Nie wiem czy na tym forum zebrało się jakies towarzystwo mających problemy własnie z komunikacją?
463 2011-07-10 00:26:28 Ostatnio edytowany przez vinnga (2011-07-10 00:49:48)
Post nie związany z tematem
464 2011-07-10 00:33:06 Ostatnio edytowany przez vinnga (2011-07-10 00:48:50)
Post nie związany z tematem. Moderatorka Vinnga
Tak "bogate" uzasadnienie twego stanowiska nie pozwala mi się do tego odnieść - bo niby do czego? Jesteś kolejną osobą, obok Apoteozy, która posługuje się tu sloganami bez uzasadnienia. To nie jest dyskusja, tylko pyskusja, przekrzykiwanie się - krzyczę najgłośniej to mam rację.
A miłość dla mnie ma 3 filary: seks, partnerstwo, przyjaźń. Każdy z nich jest niezbędny, acz czy przez brak jednego należy niszczyć związek czy może raczej poszukać poza związkiem? W każdym razie, cytując Begerową, seks jest mi niezbędny jak owies koniowi. Więc powaznie mówię, że gdyby moja pani zaczęła mieć z tym problemy i nie próbowała tego zmienić, to będę chodził do prostytutek. Niby dlaczego ja mam być bity w łeb, przez czyjeś lenistwo, brak empatii itd.?
Dobra spoko moze troche mnie poniosło, jesli masz takie podejscie to oczywiscie twoja sprawa tylko musisz wiedzieć ze ja nie rozumie ze seks ma takie wyjątkowe znaczenie w związku, w twoim związku, dla ciebie, jakby tylko to was laczyło i nie macie nic innego do porabiana. Ja znowu inaczej mysle a jestem facetem, nie oczekuje niewiadomo jakich nadzwyczajnych igraszek łóżkowych i czestych zbliżeń, bo dla mnie liczy sie to żeby ona była ze mną mimo wszystko, w biedzie, w chorobie, kiedy nie bede mógł uprawiać seksu. Patrze na ten świat, czytam takie oto forum i widze ze wszystko coraz bardziej schodzi na psy, nie ma miłosci, jak już drugiej połówce cos nie pasi to od razu wypad i mam tu na mysli głównie małzeństwa. Ludzie ze sobą nie potrafią rozmawiać.
Szczerze to ja nie wierze, ze sa takie normalne kobiety co by powiedziały "koniec z seksem, z dotykaniem itp.". To jest absurd, Stary tu zmyśla i robi bałagan na tym forum.
Ja jestem facetem jak juz pisałem lubie sobie czasami pobzykać, jestem samotny, chodze od czasu do czasu na seks za kase do JEDNEJ niununi wiec jestem czysty ze swoim sumieniem, ale nigdy, przenigdy nie bede tolerować zdrad czy to z kochankami, prostytutkami czy transwestytami i jasny gwint wie z kim jeszcze.
Stary obiecałem na forum ze już bede kulturalny wiec nie bede Cie tu besztać, ale chłopie idz do psychiatry i nie rób zametu na forum bo ja nie bede taki naiwny, nie wierze w te twoją zmyśloną historyjke.
Na koniec chce dodać, nie na temat, ze małżeństwo w dzisiejszych czasach to jedna wielka pomyłka.
Marcinie, nie wiem czy Stary napisał tu prawdę, nie mam możliwości zweryfikowania tego. Ale wejdź na forum "Brak seksu w małżeństwie" i poczytaj, to zobaczysz, że takie kobiety są i to jest ich niemało.
467 2011-07-10 03:15:18 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-10 03:22:40)
Tak, seks to jeden z filarów w związku i warto rozmawiać , bo wtedy można coś odbudowac, ale jeśli ludzie mimo rozmów nie mogą się dogadać w sprawie seksu, widać, że to nie jest już miłość, nie umieją pójść na kompromis, to wali się nie tylko seks ale tez inne filary związku. Wtedy ze związku nie ma co już zbierać dlatego lepiej się rozstać niz zostać ze sobą , bo kredyty, bo dzieci.
Wątek brak seksu w małżeństwie istnieje, ale zauważ, że gdy między ludźmi zaczyna brakować seksu to wali się tez cały związek. Jeżeli chcą to mogą się dogadać iale jeżeli np okazuje się, że między nimi nie było i nie ma miłości, to niestety nie odratują tego i lepiej , żeby się rozstali. A gdyby nawet hipotetycznie wziąć Twoją opcję pod uwagę, czyli bycie z oziębłą żoną, ale chodzenie też do agencji, to kiedyś i tak pewnie zrozumiecie , że takie małżeństwo to istna farsa i nie ma sensu dalej go ciągąć albo ona sama odejdzie, bo nikt nie chce , żeby partner spał z kimś innym albo Ty zaczniesz brzydzić się samego siebie albo sam dojdziesz do wniosku, że małżeństwo nie ma sensu, bo skoro żona nie uprawia z Tobą seksu , to nie ma między Wami miłości. Wtedy zrozumiesz, że podjęłeś złą decyzję i że w związku muszą być spełnione wszystkie filary, żeby był szczęśliwy ( pomijam kwestie aseksualizmu) i że związek, gdzie są razem bez seksu i on chodzi do agencji nie przetrwa.
Pozdrawiam.
468 2011-07-10 04:10:01 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-07-10 07:07:52)
nie robcie z siebie swietych, bo jesli zona odmawia seksu swojemu mezowi nie probujac mu nawet wytlumaczyc dlaczego, mowiac RADZ SOBIE SAM, i nawet nie stara sie tego rozwiazac to jego wyzyta w agencji jest jak najbardziej usprawiedliwiona (mniej lub bardziej:P) co nie znaczy ze kazdy by tak zrobil, ja akurat jednak bym powalczyl i staral sie temu jakos zaradzic( on pewnie tez probowal) ale uczciwie nie jestem w stanie powiedziec co bym wybral- agencja czy rozstanie. ale prawda jest taka ze wiekszosc z nas nie byla w takiej sytuacji i zamiast oceniac, gdybac nalezalo by dyskutowac na jakims poziomie, bo ja akurat nie wiem jak moze sie czuc dojrzaly mezczyzna ktory dzieli doslownie wszystko ze swoja parnerka, praca, dzieci, dom, rodzina, znajomi. obojetnie jaka decycje podejmie to bedzie zla, mozna wybrac mniejsze zlo. ale nie macie prawa oceniac go jako nieodpowiedzialnego meza, ojca, ktory zamiast prowadzic z zona monolog wybral agencjie. kolega pisal ze kocha swoja zone, dzieci i nie mam powodow zeby mu nie wierzyc, w innych kwestiach poza seksem dogaduja sie dobrze. widzicie w takich sytuacjach doswiadczenie jest najwazniejsze i osoby ktore pisza ze wiek nijak sie ma do doswiadczenia wywoluja u mnie usmiech, bo puste idealistyczne gadanie 20 latkow (oczywiscie wiekszosc to teorie z komedi romantycznych ;p) ma sie wlasnie nijak do rzeczywistosci, ludzie sa czasami stawiani naprawde pod sciana i co by nie wybrali bedzie zle. i ladnie napisane posty z radami cioci jadzi duzo nie pomoga. to sa naprawde powazne sprawy. ktorych wiekszosc z nas mam nadzieje nie przezyje. bardzo mi sie sposobalo jedno zdanie ktore zostalo zapisane.
*Jak kobieta ma problem to wina faceta, jak facet ma problem to też wina faceta*. smieszne jest to ze my sie nawet na to godzimy, ale do jasnej cholery bez checi 2 strony my tez nic nie zdzialamy. jesli dorosla kobieta podejmuje taka decyzje to musi sie liczyc z konsekwencjami jakie niosa. a unikanie rozmowy, calkowity zanik checi rozwiaznia tego problemu jest swego rodzaju aprobata na szukanie seksu gdzie indziej. historie tu sa 2 jedna strarego, z calkowicie bierna zona w sprawach seksu, ktora nie widzi problemu a 2 kolezanki ktora mimo menopauzy wspolnie z mezem walczyli zeby wrocic do nocnych igraszek. jest zasadznicza roznica ;p
moj instykt zamozachowawczy albo strach nigdy by mi na takie cos nie pozwolil, ale chcial bym to uslyszec na zywo ;D
*Więc musimy wygospodarować w domowym budżecie pieniądze bym przynajmniej raz w tygodniu mógł odwiedzić agencję*.
hahaha ;DD juz widze oczami wyobrazni moje spakowane walizki i ona obok z szyderczym usmiechem wypisuje mi czek ;DD
Ach no i czemu Zbanowany? A tak się fajnie czytało inny punkt widzenia. Czysta teoria be praktyki z ciśnieniem na krzyże. Pół sobotniej romantycznej nocy. Hmm.
A u mnie lodzio miodzio jak mawiają Pingwiny - czyli sama paraktyka. No nic może kolega IP zmieni i dalej nas pouświadamia.
Ja chętnie poczytam, mój mąż też się obśmiał. Git malina.
Shedir, generalnie się z Tobą w tym wątku zgodzę oprócz tego zdania dotyczącego niezadowolonych mężów:
Prostytucja była jest i będzie, prostytutki miały, maja i będą miały klientów też w postaci mężów niezadowolonych z pożycia, których żona traktuje seks jakko kartę przetargową albo poprostu takich którzy pragna nowej dupy, mimo że z żoną wszystko fajnie się układa, a nie mają czasu szukac jakiejś która po bajerze się da bzyknąc. Ja się facetowi nie dziwię i źal mi go, dziwie się natomiast żonie i wam, że nie uważacie że była w stosunku do niego nie ok.
Cały czas będę stała na stanowisku że jak się nie układa i rozwiązać nie daje - należy się rozstać. Seks jest bardzo ważną dziedziną związku i moim zdaniem jego jakość odbierana subiektywnie przez partnerów przekłada się bezpośrednio lub pośrednio na każdą dziedzinę życia. Potrafi albo dodać skrzydeł albo ujaić na maksa. Skoro małżeństwa rozstają się przez alkoholizm, pieniądze, wtrącanie teściowej czy tzw. niedopasowanie charakterów - nie rozumiem dlaczego tak trudno rozstać się z tak ważnego powodu jakim jest pożycie intymne. Natomiast nadspodziewanie łatwo przychodzi dopuszczanie - choćby w myślach - tak paskudnego i płytkiego zachowania jak zdrada. Wszystko jedno czy za kasę czy za nic. Porównałabym to z tym że jak mąż nie ma wystarczająco dużo kasy - idzie po prostu ukraść. Jak go nie stać na samochód - idzie ukraść komuś innemu, itepe itede.
Tak nie robią dojrzali faceci tylko zwykłe zakłamane szmaty i nie ma ich co wybielać po prostu.
Co do tematu istnienia prostytucji - wypowiedziałam się już wcześniej i nie będę męczyć klawiatury.
Reasumując - jestem przekonana że mamy tu do czynienia z zawoalowanym purytanizmem po prostu. Bo albo coś jest kurna megaważne albo nie. I nie ma co kombinować że jak jest tajnie to jest fajnie.
Acha - co do podważanego obiektywizmu Apoteozy - poczytajcie wątek Zz2 - a zobaczycie że potrafi bronić swojego stanowiska bez względu na płeć respondenta. Przekonałam się o tym na własnej skórze.
Jasne Kriss, zgadzam się z tobą, ja nie pochwalam zdrady. Dalej napisałam w odpowiedzi na pytanie truskawki. Jak by tak się stało w moim małżeństwie to bym pewnie odeszła chyba ze wiedziałabym dlaczego tak się stało. Odnosze się do tego co napisał Stary, jak ktoraś ze stron ma problem i nie może uprwiac seksu to informuje drugą dlaczego, a nie mówi z dnia na dzień koniec, nie podaje przyczyny, nic z tym nie robi i uważa że druga ma się dostaosowac. Jest to dokładnie taka skrajnośc jak zdrada bo seksu nie ma i zdradzam i on/ona ma się dostosowac"..Jesteśmy małżeństwem mam z tym problem albo mąz to razem przez niego przechodzimy i naprawiamy, a nie stawiamy drugiej strony pod ścianą i nie dbamy o to co czuje i myśli i jak to wpłynie na jej/jego życie. Nie można żądac od kogoś życia w celibacie i nie podac mu przyczyny dlaczego.
CO do reszty, nie mam zamiaru i nie bede stała po stronie kobiety tylko dlatego że sama nią jestem. Jak uważam, że kobieta ma rację to jej ją przyznaję, jak facet to jemu.
hehe a ja mam wrażenie że to sama shedir się podwójnie zarejestrowała he he ludzie, nie szkoda wam nerwów?
Śmieszna jestes. A może sama posługujesz się kilkoma kontami? hmmm
Aby uspokoi twoja ciekawoś, mam jedno konto i więcej mi niepotrzeba. Nie boje się wyrażac opinie sprzecznych z opiniami twoimi, czy kogokolwiek innego kierujac się zasadą jestem kobietą więc stoje po stronie kobiet niezaleznie czy robią dobrze czy nie albo "jeśli facet ma problem to to jego sprawa ale podporządkowa się ma kobiecie, a jak kobieta to już sprawa obydwojga no ale podporządkowa też się trzeba kobiecie". Nie jestem za tym że w związku każdy ma równe prawa i należy się każdej ze stron szczerośc, a przede wszytkim trzeba by świadomym konsekwencji swoich decyzji, które odnoszą się do całości związku i wpływają również na partnera a nie tylko na moja osobę. A jak się nie szanuje zdania partnera i jego uczuc to trzeba byc świadomym, że jego cierpliwośc w końcu też ma swoje granice.
kiedyś mój kolega powiedział, że faceci chodzą z ciekawości... albo, że ich kobieta nie jest taka dobra w łóżku jak Pani z agencji.
Co to znaczy: "dobra w łóżku?"
jagodaa.. napisał/a:kiedyś mój kolega powiedział, że faceci chodzą z ciekawości... albo, że ich kobieta nie jest taka dobra w łóżku jak Pani z agencji.
Co to znaczy: "dobra w łóżku?"
nie wiem-ja jestem dobra w łóżku a te nie dobre pewnie są nie dobre ;p
kandafer napisał/a:jagodaa.. napisał/a:kiedyś mój kolega powiedział, że faceci chodzą z ciekawości... albo, że ich kobieta nie jest taka dobra w łóżku jak Pani z agencji.
Co to znaczy: "dobra w łóżku?"
nie wiem-ja jestem dobra w łóżku a te nie dobre pewnie są nie dobre ;p
hehehe ;D
474 2011-07-12 08:07:53 Ostatnio edytowany przez Stary (2011-07-12 08:20:49)
Odpowiem jak się pozytywnie zakończyła ta historia.
55 latek poszedł do sądu i sąd orzekł SEPARACJĘ, tak zwany rozdzielenie małżonków od stołu i łoża. Jak ktoś ciekawy co to jest odsyłam do Link usunięty
Od tego czasu może sobie chodzić na panienki i robić co chce, i bez rozwodu.
P.S. Marcin84, jak będziesz stał przed lustrem i wyciskał wągry, bo jeszcze się nie golisz, to możesz besztać odbicie w tym lustrze.
Nie odsyłamy użytkowników forum do innych stron internetowych
Moderatorka-apoteoza
ksiezniczka bez korony napisał/a:kandafer napisał/a:Co to znaczy: "dobra w łóżku?"
nie wiem-ja jestem dobra w łóżku a te nie dobre pewnie są nie dobre ;p
hehehe ;D
to nie jest śmieszne ;pp to jest najprawdziwsza prawda!
476 2011-07-12 16:36:39 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-07-13 19:13:40)
przepraszam bardzo , ale co to w ogole za porownanie?
Nie porownuj dziewczyny , ktora miala chlopaka i z nim sypiala , do faceta , ktory korzysta z prostytutek to raz , bo to żadne madre porownanie na pewno ,a dwa , ze to , ze ona nie jest dziewica , nie znaczy, ze nie umie opanowac sie i ze koniecznie MUSI to zrobic , a to , ze facet chodzi na prostytutki , to chyba oznacza , ze wlasnie MUSI , bo inaczej nie moze rozladowac popedu.
pisałem o kobietach ,ktore miały chłopakow a nie chłopaka.ty o klientach agencji towarzyskich nie masz bladego pojecia.Twoja wypowiedz o tym swiadczy.
Napisales o tych Siedlcach , jakby sama miejscowosc byla problemem w znalezieniu dziewczyny.Smieszne troche,nie uwazasz?W Siedlcach bywam czesto , bo to miasto niedaleko mojego rodzinnego miasta.Sa tam ludzie , tacy , jak wszedzie. Moze wyjdz do nich , a nie liczysz na same portale randkowe.
a skad wiesz czy ja nie wychodze do ludzi??
Nie obraz sie , ale nie chce z Toba dyskutowac dalej, bo prezentujesz podobna postawe , jak niektorzy mezczyzni tutaj- sa slepi i glusi na argumenty innych i ciagle mierza wszystkich swoja miara.
zacznij od siebie wymagac ,togo czego wymagasz od innych.
Solstafir patrz , a dziwnie , ze ze mna rozmawiales i ze wiele osob widzi jednak sens w rozmowie ze mna, ale o czym my mamy rozmawiac .Jestem gorsza , bo widze cos zlego w prostytucji,bo wierze , ze sa jeszcze porzadni faceci.
Ci porządni faceci bardzo czesto laduja tam ,gdzie Ty myslisz ,ze ich nigdy nie było:-).życie w niewiedzy chociaż serca nie rani dlatego jestem wstanie zrozumiec to oszukiwanie samej siebie.
Dalej lecz swoje kompleksy w agencjach , swiecie przekonany , ze kazdy to robi.
Moze jakas bedzie tak mila i nawet z Toba porozmawia , w koncu jestescie z tej samej bajki.
Tylko , ze to Ty masz problem ze soba , ja nie chodze do agencji , bo ja to , o czym Ty marzysz , mam i moge miec kiedy chce, nie chwalac sie.
widze,ze cynizm bute i zadufanie w sobie to nawet kobiety przejawiaja.......
Dobra, dobra faceci chodzą do prostytutek z różnych powodów, żadna z nas chyba tego nie neguję. Jednak to, że nie chciałybyśmy faceta , który chodził do nich to nasze święte prawo, tak jak np Robsona, który napisał, że z taką panią, co np sprzedawała się za kasę też nie umiałby być. Dlatego dalsze Jego nawet posty ociekały hipokryzją, bo skoro sam by nie umiał, to śmieszne, że nie rozumie, że my byśmy nie umiały.
kobieta sprzedajaca sie za pieniadze to d****a tzw. a facet korzystajacy z jej usług to co najwyżej d*****rz.Roznica miedzy d****a a d*******em jest taka ,ze ona miała moze kilkuset kochankow a on mogł miec jedna -ją np. albo kilka co najwyżej.Kilkset kochanek nie mogł miec bo musiał by byc seksoholikiem albo po prostu pracowac jako meska d****a (dla kobiet).
Na zrownanie d****i z d****ą meska bym sie zgodził ale d****i z d*******em to nie da rady.
wiadomo, że ludzie nie mówią jeżeli nawet z poprzednim facetem było lepiej w łóżku, choć ja nawet nigdy bym tak nie pomyślała, moja miłość do partnera sprawia, że zawsze jest cudownie.
ciekawe czy za 20 lat tez tak napiszesz....
Dlaczego kobiety mają się cieszyć, że są obiektami seksualnymi dla faceta ? Fakt, fajnie się podobać, ale poza tym każda z nas chyba chce by facet ją kochał i chciał budować z nią przyszłość, a jedynie jeśli widzi obiekt seksualny to przykre i frustrujące.
Pani pomyliła adresy....pretensje trzeba składac do matki natury a kobiety pod tym wzgledem nie sa duzo lepsze od facetow.To kobiety wymysliły okreslnik"ciacho" a on ma ewidentny podtekst seksualny
Ja np mam kilku kolegów którzy się mi z tego dziwnym trafem zwierzyli i poszli do agencji żeby zobaczyć jak to jest - za pierwszym razem... Niby podoba im się to że spełniane są ich zachcianki i nie wstydzą się o nich głośno mówić ale przy ich partnerach jest inaczej... Jednak ja ich jakoś nie potrafię zrozumieć ze względu na to że są w długich związkach niby wielce zakochani. Jak to jeden powiedział o swojej dziewczynie czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
co najmniej polowa facetow bedacych w związkach tak robi i to nawet zonatych.
Dla cieniasów rzeczywistość jest przerażająca - więc piją łykają prochy,albo odpoczywają na leżąco i jakby nie było to kobiety odwalają czarną robotę.
co to sa cieniasy??
Co do wolnych facetów popytajcie pań co naprawdę lubią ,czego oczekują od mężczyzn e seksie.Może kiedyś powalicie swoją panią swoimi umiejętnościami.I będą Was błagać o seks,krzyczeć" jeszcze" No i będzie po prostytutkach
porada dobra ale zabrakło porady gdzie takiej szukac
mensa napisał/a:tylko dlaczego jest wielu facetow pijacych i cpajacych i maja rodziny....a inni nie pija ,nie cpaja i sa prawiczkami jeszcze?
Ale co to ma do rzeczy? Stalin zamordował miliony ludzi, a żony miał dwie.
ciezko sie z Pania polemizuje....najpierw pisze Pani o wizerunku a pozniej .....co to ma do rzeczy.....naprawdę ciezka dyskusja.
busiu napisał/a:w prawie kazdym zwiazku tak jest bo białe małzenstwa to skrajne wyjatki.
Dobrze, że dodałeś "prawie". Naprawdę tylko po to jest mężczyznom kobieta? Żeby sobie "ulżyć", a jak nie, to spadaj? Proponuję jeszcze raz przeczytać mój wcześniejszy post i zastanowić się, czy chcielibyście być traktowani podobnie, tylko w kwestii pieniędzy.
ale my tak jestesmy traktowani.facet ,ktory nie ma forsy i pracy i kobieta io tym wie ,ni cholery sie z nim nie zwiaze cywilnym slubem.Seks i zaufanie -bez tych dwoch rzeczy zwiazek nie przetrwa.
busiu napisał/a:Tego typu zabiegi nie daja gwarancji ,ze sie nie bedzie samemu.sam wiem cos o tym i znam singli co sie stroja codziennie jak by szli na dyskoteke.
A znasz coś, co daje tego typu gwarancję? Ja natomiast wiem z autopsji, że zmiany wizerunku na pewno znacząco zwiększają szanse na zainteresowanie sobą kogoś.
ja nie podziele tej opini
busiu napisał/a:masz za duze mniemanie o sobie i to cie zgubi. Po za tym wiele kobiet ma pretensje ,ze partnera za bardzo interesuje ich przeszłe zycie erotyczne a same nie sa lepsze ,tez by wszystko chcaiły wiedziec.co za hipokryzja.
Jaką Ty hipokryzję we mnie widzisz?
nie w tobie ,tylko ogólnie
Bo ja chcę znać przeszłość ewentualnego partnera, by wiedzieć, jakie czynniki kształtowały jego osobowość, i nie odmówię dostępu do takiej samej wiedzy, choć bez zbędnych szczegółów oczywiście. Poza tym- co to znaczy "za wysokie mniemanie"? Powinnam zacząć myśleć o sobie źle, albo godzić się na byle co? Po mym trupie!
za wysokie mniemanie bo nie wiesz czy sie nie zdarzy zakochac sie w chłopaku ,ktory był w agencji. prawdopodobienstwo ,ze odwrocisz sie od niego z tego powodu wynosi 0% bo milosc jest slepa.no moze po czasie dojdziesz do wniosku ,ze jednak go nie chcesz.
facet ,ktory był w agencji ,to jest byle co?? .......no i jak to swiadczy o tobie? chodzenie z "nosem zadartym do gory" nie jest niczym pochlebnym
busiu napisał/a:a co by było jak by twoj chłopak powiedział ci,ze nie chce cie bo nie jestes dziewica.Moze sobie pomyslec,ze skoro w tak młodym wieku nie wytrzymałas bez seksu ,to co bedzie jak on trafi np; do szpitala na dłuzej-znajdziesz se kochanka.
Trochę mi się to nie klei, no, chyba że on sam byłby prawiczkiem i życzyłby sobie być pierwszym dla swojej dziewczyny, no to ok, niech se szuka skoro taka mu się marzy.
Ciekawe czy jak bys go kochała ,to by Ci te słowa przez usta przeszły
To całkiem romantyczna i szczytna idea, choć jak widać, w dzisiejszym brudnym świecie prawie nierealna.
czyli ten facet powinien miec pretensje do "brudnego swiata"??? no to super sposob znalazłas na zwalenie odpowiedzialnosci z siebie.
busiu napisał/a:czasem warto spojrzec na dany problem z perspektywy drugiej sosoby zanim sie te osobe kompletnie skresli z powodu owego problemu(korzystanie z agencji w twoim przypadku)
Ładnie to nazwałeś: 'problem'. Tak, dla mnie to jest problem, i powinnam chyba mieć prawo do wybrać, czy chcę się z takim "problemem" siłować.
siłowac sie?? w Twoim przypadku to problem natury psychologicznej jesli chodzi o kontakty z facetami co byli w agencji.
Taa ... bo jak facet sobie nie "porucha" to szajba mu odbija, jasne.
jestes jeszcze młody ,dlatego tak napisałes.brak seksu powoduje zaburzenia osobowosci a nawet choroby typu depresja.ale brak seksu przymusowy a nie dobrowolny.Polecam literature prof. Izdebskiego albo Lwa starowicza.najczestszym zaburzeniem jest depresja.
Stary napisał/a:Przeczytałem wiele Waszych opinii w tym temacie. Zauważyłem że jesteście młodymi osobami i może trzeba troszkę więcej przeżyć, aby ten problem obiektywnie rozpatrzyć. Oto moja wersja "całej prawdy o wizytach..."
Mężczyzna żonaty, powiedzmy 55 lat, szczęśliwa rodzinka, żona 49 lat i pewnego wieczoru oznajmia mężowi, że nie ma już chęci na współżycie seksualne i oznajmia "radź sobie sam" nie podaje w jaki sposób, może myśli że z własną ręką pod prysznicem? I teraz pytanie do Was, czy z tego powodu, mężczyzna który potrzebuje współżycia z kobietą, ma rozbić małżeństwo i szukać kochanki, stałej partnerki, czy skorzystać z agencji. Agencja to jedyna rozsądna możliwość aby nie popaść w jakąś chorobę psychiczną. Pomyślcie o takich osobach też. Agencje były (burdele), są i będą.??? normalnie nie dowierzam! Pierwsza rozsądna myśl to pójście do agencji? Dobre sobie. Jakby bohater Twojej historii miał odrobinę oleju w głowie porozmawiałby z żoną. Próbowałby urozmaicić życie seksualne. Jeśliby to nie pomogło namówiłby swoją partnerkę na wizytę do seksuologa.
Jakie to proste rozwiązanie, żona nie chce to migiem do prostytutki. Kit tam z żoną i jej problemami, ważne jest przecież tylko to co ja chcę!
Nie wiedziałam, że brak seksu powoduje choroby psychiczne...
Widzę, że nie wiele potrzebujesz powodów aby zostawić swoją partnerkę.. żal
a deprsja ,to nie choroba?? oczywiscie nie psychiczna choroba,to rodzaj zaburzenia zdrowia psychicznego a nie jego choroba.
do tej pory temat tej dyskusji był mi obojętny, ale teraz ...
Stary napisał/a:Dlatego uważam, że agencja, to jest jedyne rozwiązanie. Raz może dwa razy na kwartał, ale w domu jest harmonia, uśmiech i nie ma cichych dni, warczenia na siebie, szukania powodu do kłótni itd. a mąż, nie opowiada i nie chwali się jak było z panienką.
no proszę cię.... to pójście na łatwiznę, a nie żadne rozwiązanie
Stary, ja wiem o czym ty mówisz...
Kiedy u mnie potwornie spadło libido.... to płakać mi się chciało, kiedy widziałam co się dzieje z moim mężem, ale mój stan nie pozwalał na zbliżenia....
on wiedział, ja widziałam,
był bardzo cierpliwy, czasami kochaliśmy się przy moim braku ochoty (tyle mogłam)trwało to, pojawiły się symptomy wczesnej menopauzy, poszłam do lekarza, dostałam hormony ....
to oczywiście w wielkim skrócie... po co ci "szczegóły anatomiczne"prosiłam go bardzo, żeby mnie zrozumiał, że jest to trochę jak choroba, która minie....
był cierpliwy, czuły, staraliśmy sie razem
ja poszłam na jogę, bo wyczytałam, że pomaga
biorę suplementy diety, bo hormonów zdecydowałam się nie zażywać
dostałam w prezencie wspólny weekend na walentynki
dostałam kupon na zabieg w Day-SPA z masażem relaksacyjnym
stara się mnie nawilżać przy zbliżeniachdaliśmy radę
sex jest w głowie kobietymam nadzieję, że nie był w agencji....
myślę, że bohater tej historyjki nie musi iść na łatwiznę
może włączyć myślenie....pozdrawiam cię Stary...
:)
wszystko cacy ale Ty nie powiedziałas definitywnie męzowi"koniec z seksem ,radz sobie sam" ,tylko z nim porozmawiałas. Przykład z opowiadania starego jest zupełnie inny.
Ludzie dajcie sobie w żyłe, ciagle drązycie ten temat co i tak nie ma sensu. Wy nie macie innych zajeć tylko ruchanie wam w głowie? Normalnie to sie zrobiło żenujące. Jakis facet 55 letni sie znalazł co sie nie moze pobzykać i teraz sie frustruje, ja nie wiedziałem ze w tym wieku jeszcze mozna. chłopie znajdz sobie jakieś kreatywne zajęcia a nie rozbijaj rodziny, wstyd i hańba. Tu sie jakaś paranoja robi.
Panie Marcinie znalezienie sobie hobby nie powstrzymuje i nie powoduje ,ze człowiek zapomina o tym ,ze istnieje cos takiego jak seks.jedynym lekarstwem sa zastrzyki na obnizenie poziomu testosteronu.
Ja rozumie jeszcze prawiczka jak sie frustruje z braku seksu, ale 55 letni facet no nie wiem czy w tym wieku jeszcze staje. Niektórzy ludzie w ogóle nie uprawiają seksu i żyją.
bo niektorzy maja małe libido...pan o tym nie wiedział?
a ja wam powiem tak
kiedy mój facet wrócił z Afganistanu to nie takie rzeczy wyprawiał-agencja towarzyska i inne burdele ..to był chleb powszedni.
i założę się ze nie jeden przykładny maż. ojciec czy inny gad..bywa w takich miejscach -bo inaczej zwyczajnie nie byłoby takich miejsc.
one są i jest na nie popyt-jest popyt jest podaż jak to w handlu.
dobrze napisane....od razu widac ,ze kobieta po 30 stce ma wieksze doswiadczenie w zyciu i jest swiadoma ,ze kazdy facet to potencjalny klient agencji towarzyskiej.
Stary napisał/a:Apoteozo
W wieku 20 lat kobieta jest jak dobre wino, co dziennie by się je piło, ale z czasem niektóre "wina" kwaśnieją.
O propozycji wolnego strzelca pomyślę w następnym wcieleniu.a niektóre fiutki żółknieją i flaczeją.
I ślinią na widok jakiejś młódki co pokaże kawałek nogi.
Uważam, że chodzenie do popularnych burdeli to dla faciów co w głowie sianko mają
dobrze ,ze napisałes ,że twoj punkt widzenia....
Sex u prostytutki wychodzi drożej.
a kurs podrywania kilkaset złotych ......bez gwarancji ,ze sie staniesz przebojowy w oczach superlasek.
apopteoza napisał/a:zauważyłam, że zawsze bronisz Panów choćby nawet bzdury wypisywali.
To czy wypisują bzdury to twój punkt widzenia. Nie muszę opowiadac się zawsze za strona kobiet tylko dlatego że sama nią jestem. Opowiadam się często za.mężczyznami bo uważam ze w wielu sytuacjach mają rację a ogromna większość kobiet do wszystkiego podchodzi emocjonalnie a nie racjonalnie przez co są mało obiektywne.
na dodatek naiwne i zadufane w sobie
Post nie związany z tematem
Moderatorka-apoteoza
Post nie związany z tematem
Moderatorka-apoteoza
ale nie wydaje Wam się, że ten temat niepotrzebnie wzbudza kontrowersje-aż takie!! nie od dziś wiadomo że to najstarszy zawód świata...i znajdą się amatorzy!
nie rozgrzeszam mężczyzn..ale znam odrobinkę życie
z przykrością stwierdzam że nie jedna kobieta na własne życzenie jest zdradzana. te słynne bóle głowy, bóle miesiączkowe , przed miesiączkowe i czas po miesiączce kiedy możne jeszcze lecieć ale już nie musi..
i nie jednej księżniczce z głowy korona mogłaby spaść by być dla swojego faceta równą babka.
prawda jest taka ,że życie płata figle o których nie chciejmy wiedzieć. i trzeba zdrowo patrzeć na fakt że facet lubi sobie odskoczyć.
Fakt ze to my- kobiety zdradzamy częściej..i w bardziej podły sposób jest chyba wszystkim doskonale znany.
więc nie spinajmy się...
i trzeba zdrowo patrzeć na fakt że facet lubi sobie odskoczyć.
Fakt ze to my- kobiety zdradzamy częściej..i w bardziej podły sposób jest chyba wszystkim doskonale znany.
więc nie spinajmy się...
Kompletnie tego nie rozumiem. Zdrowo patrzec? To znaczy ze mam dac przyzwolenie na zdradzanie? Bo taka maja nature? Na serio?
Naprawde, pierwszy raz poczulam sie wyprowadzona z rownowagi tym, jaki obraz mezczyzny mozna stworzyc na podstawie tego watku. Dla mnie faceta korzystajacego z prostytutek mozna postawic na rowni z sama prostytutka, w koncu oboje biora udzial w tym samym procederze i zadne nie jest lepsze od drugiego! Tylko jak mezczyzna nie chce umawiac sie z panna z agencji, to spoko, ale jak kobieta nie chce miec z takim facetem do czynienia, to naiwna, idealistka, hipokrytka, i w ogole wbrew naturze dziala i nieslusznie robi. LOL.
Zapytam sie przewrotnie- mezczyzno, po czasie dowiadujesz sie, ze Twoja ukochana, z ktora jestes pare lat, byla prostytutka.
Dwie wersje:
a) dowiadujesz sie tego od niej, ale nie zaluje, bo podobnie jak Ty, uwaza, ze nie ma w tym nic zlego,
b) dowiadujesz sie tego od swojego kumpla, ktory korzystal z jej uslug i byl bardzo zadowolony.
Wybaczasz i kontynuujesz znajomosc?
481 2011-07-13 14:04:18 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-07-13 14:19:41)
ale jak kobieta nie chce miec z takim facetem do czynienia, to naiwna, idealistka, hipokrytka, i w ogole wbrew naturze dziala i nieslusznie robi. LOL.
nikt czegos takiego nie napisal ;p chodzi o to ze malo kto z nas wierzy ze mimo prawdziwej milosci te idealistki zostawily by swoich parnerow, mezow tylko dlatego ze skorzystal z agencji.
a to ze kobiety sa niechetne do mezczyzn ktorzy korzystali z uciech prostytutki nie jest niczym dziwnym, kazdy z nas to wie, moze wlasnie dlatego malo kto do tego sie przyznaje ;p
ziomek napisał/a:Busiu masz bardzo ograniczoną percepcje widzenia świata.
Ja korzystam regularnie z usług prostytutek ,żadne z cech ,które wymieniłaś mnie nie określają.
Od poniedziałku do piątku praktycznie całe dnie pracuje , później idę na siłownie i język obcy.
W weekendy robię studia , nie mam czasu na poznanie kobiety ,poza tym po kilku nieudanych (i długich) związkach jestem wypalony emocjonalnie .
Chodzę do agencji.
Na prawdę ze mną jest coś nie tak ?? mam dobrą pracę ,cele ,dobre auto , mieszkanie prawie spłacone .
Mam swoje potrzeby i muszę je zaspokoić , co w tym złego ???Hmm wiem, że dla wielu Panów seks bez uczucia to nie problem, lecz czemu jeśli nawet chcesz uprawiać seks bez uczucia, to nie znajdziesz jakiejś kobiety na taki seks ? Ja osobiście bym tak nie chciała i nie mogła, lecz jest wiele takich. Myślę, że to już lepsze niż płacenie za seks i świadomość, że ta pani spała już z milionami klientów. No i to wydaje się dość uwłaczające, chociaż może to jakieś stereotypy nie wiem. No, ale to trochę dziwne, że panowie nie wstydzą się korzystać z takich usług i jeszcze regularnie, że nie mają ku temu większych oporów... No samo to , że to wszystko w wykonaniu takiej pani będzie pewnie odbębnieniem roboty i nie będziesz czuł się tak hmm prawdziwie pożądany , tylko po prostu " hmm, ale ja żałosny, że muszę płacić za seks".. Nie wiem czy rozumiesz i nie chcę urazić, żeby nie było. Możesz napisać jak to jest z Twojej strony, może czegoś ciekawego się dowiem więcej o facetach hehe.
No chociaż ta pani prostytutka może też lubić swoją "pracę".. hmm
choć są też niby kobiety zmuszane, ale tu chyba skapnąłbyś się, bo widziałbyś, że ona z tego stosunku nie ma żadnej przyjemności i tylko ze łzami w oczach czeka na koniec...Poza tym chodząc do takiej prosytutki zawsze większe szanse tych chorób.. choć wiadomo mógłbyś spotykać się z inną dziewczyną, która nie byłaby lepsza. Jednak no potem jak zapoznasz wartościową dziewczynę, to nie wiesz jak ona zareaguje. A jak np będzie to dziewczyna np pokroju mojego i nie będzie umiała tego zaakceptować, bo nie chce być z takim facetem, to obejdziesz się smakiem i może będziesz żałował tych przygód.
Mi się natomiast wydaje, że chodzenie do prostytutki jest znacznie bardziej uczciwe. Każda kobieta się przywiązuje do faceta, z którym sypia... no chyba, że jest 'nie tak', to wtedy się odwiązuje. Do sedna, idąc do prostytutki nikogo się nie oszukuje, nie zwodzi, załatwia się swoją fizyczną potrzebę za którą się płaci i to jest fair dla obu stron... W gruncie rzeczy gdybym miała wybierać pomiędzy playboyem uwodzącym nałogowo kobiety, a facetem korzystającym z tych niecnych usług to wybralabym tego drugiego.
mensa..powiem Ci jedno, zazdroszczę Ci wolnego czas..
też chciałabym mieć tyle czasu by robić na forach analizy.
spokojnie mam taka prace ,ze wyrabiam bez problemu a na jakich Ty forach mnie widzisz przeciez ja jestem tylko tu i na grono.net......
ale nawet gdybym miała wolny czas..to wolałabym iść do burdelu niż, siedzieć nad klawiaturą i tłumaczyć wszystkim po kolei ze klepanie w klawiaturę a życie to dwie różne bajki
z tym burdelem ,to złoscliowsc z Twojje strony a reszty to nie rozumiem.
tak czy inaczej pozdrawiam Cię i szacun za wnikliwość!
spoko. na wzajem:-). zajrzyj tu czesciej
ale nie wydaje Wam się, że ten temat niepotrzebnie wzbudza kontrowersje-aż takie!! nie od dziś wiadomo że to najstarszy zawód świata...i znajdą się amatorzy!
nie rozgrzeszam mężczyzn..ale znam odrobinkę życie
z przykrością stwierdzam że nie jedna kobieta na własne życzenie jest zdradzana. te słynne bóle głowy, bóle miesiączkowe , przed miesiączkowe i czas po miesiączce kiedy możne jeszcze lecieć ale już nie musi..
i nie jednej księżniczce z głowy korona mogłaby spaść by być dla swojego faceta równą babka.
prawda jest taka ,że życie płata figle o których nie chciejmy wiedzieć. i trzeba zdrowo patrzeć na fakt że facet lubi sobie odskoczyć.
Fakt ze to my- kobiety zdradzamy częściej..i w bardziej podły sposób jest chyba wszystkim doskonale znany.
więc nie spinajmy się...
mam nadzieje ,ze kobiety z tego forum powaznie podejda do tego co napisałas ,chociaz mam watpliwosci ,ze tak sie stanie.
mi sie zdaje ze chlopak tak odruchowo ripostuje ;D moim skromnym zdaniem poniektore argumenty sa cholernie mocne ;p
niezły jestes.....postudiuj toche psychoanalize ,to lepiej Ci pojdzie rozgryzanie innych.Nie jestem złosliwy ,tylko powaŻnie pisze.
z ta riposta to mnie zastrzeliłes....ja tylko wyrazałem swoje zdanie.
Z jednej strony prostytucja jest najstarszym zawodem na świecie i amatorów wszędzie pełno. Zrozumiem nawet przypadek, w którym jest samotny facet i korzysta z usług agencji towarzyskich bo nie ma śmiałości do kobiet. Jednak jeśli jest w związku to po pierwsze czasem kobieta fatalnie się czuje i powinien to zrozumieć. Po drugie jeśli czuje się nie zaspokojony to powinien z nią na ten temat porozmawiać, a nie łazić na prostytutki, bo to jest poniżej ludzkiej godności. Jeśli taka rozmowa by nie pomogła to zawsze można się rozstać. Dla mnie to najniższy rodzaj zdrady i tyle.
485 2011-07-15 13:00:31 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-07-15 14:00:04)
a to ze kobiety sa niechetne do mezczyzn ktorzy korzystali z uciech prostytutki nie jest niczym dziwnym, kazdy z nas to wie, moze wlasnie dlatego malo kto do tego sie przyznaje ;p
Skoro niechętnie się przyznają, to coś musi być nie tak, skoro jest to powód do wstydu? Ty jesteś w porządku, przyznałeś się, wszyscy są szczęśliwi, ale ile chłopców podkula ogony i nie przyznają się do bycia d*******ami? Bo według nich to jest "nieistotne" - przecież to śmieszne, tu mamy do czynienia ze zwykłym kłamstwem, oszustwem!
Poza tym, pytałam wcześniej- czy chciałbyś zostać oszukany przez swoją partnerkę w ten sposób? I czy po otrzymaniu informacji, że zajmowała się prostytucją, Twoje spojrzenie na nią jako kobietę nie zostałoby w jakiś sposób skrzywione? Czy spłynęłoby to po Tobie?
486 2011-07-15 13:47:39 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-07-15 14:15:45)
NieInteresujSie napisał/a:a to ze kobiety sa niechetne do mezczyzn ktorzy korzystali z uciech prostytutki nie jest niczym dziwnym, kazdy z nas to wie, moze wlasnie dlatego malo kto do tego sie przyznaje ;p
Skoro niechętnie się przyznają, to coś musi być nie tak, skoro jest to powód do wstydu? Ty jesteś w porządku, przyznałeś się, wszyscy są szczęśliwi, ale ile chłopców podkula ogony i nie przyznają się do bycia d*******ami? Bo według nich to jest "nieistotne" - przecież to śmieszne, tu mamy do czynienia ze zwykłym kłamstwem, oszustwem!
Poza tym, pytałam wcześniej- czy chciałbyś zostać oszukany przez swoją partnerkę w ten sposób? I czy po otrzymaniu informacji, że zajmowała się prostytucją, Twoje spojrzenie na nią jako kobietę nie zostałoby w jakiś sposób skrzywione? Czy spłynęłoby to po Tobie?
nic nie jest nie tak, maja instykt samozachowawczy, cala filozofia. sa chlopaki ktorzy sie naprawde wstydza ze nie dawali rady zalatwiac swoich potrzeb z normalnymi dziewczynami, inni np jak ja uwazaja ze to nie jest zadnym perfidnym klamstwem a zatajeniem prawdy ktore tak naprawde nikogo nie krzywdzi, a ujawnienie jej moze przysporzyc tylko problemow nic wiecej.rownie dobrze mozna sie przyczepic ze kobiety klamia swoich partnerow o rozmiarze ich penisa w porownianiu z bylymi, czy tez umiejetnosciami w lozku, ale malo kto sie czepia bo to normalne ze dziewczyna nie bedzie mowic czegos po czym mu sie zrobi przykro, i moze doprowadzic do glupich nieporozumien. nic nie wnosi takie wyznanie a tylko moze zaszkodzic. jakos trudno mi sobie wyobrazic ze laska mowi do swojego ukochanego... moj byly byl lepszy w lozku, i mial wiekszego penisa ;D a sa faceci co uwazaja ze to nie jest wasza sprawa w jakim lozku, gdzie i z kim spal wczesniej. tak nawiasem mowiac, troche w tym racji ;p
a co do tego jak bym sie zachowal jak bym sie dowiedzial ze moja dziewczyna pracowala jako prostytutka, widzisz wbrew temu co wy mowicie o chlopakach ktorzy chodzili do agencji (ja bym sie dowiedziala to na 100% bym zostawila osobe ktora kocham) nie mozna tego wiedziec. wiec powaznie nie jestem w stanie uczciwie ci na o pytanie opowiedziec. a co do tego ze ja sie przyznalem, to tylko swojej obecnej dziewczynie, mamy dosc spoko uklad, i nie robimy zamieszania z byle czego, poprostu nie marnujemy czasu na nie istotne sprawy, innym tez nic nie mowilem, kolezanki rowniez o niczym nie wiedza. tak wiec wedlug ciebie jestem taka sama swinia jak inni ;D
Czytam ten wątek od początku. Miałam się nie wtrącać. Ale szczerze mówiąc jak czytam posty busiu i innych dziewczynek, to śmiać mi się chce. Po pierwsze, życie erotyczne mojego partnera zanim mnie poznał to nie moja sprawa. Po drugie, nie wyobrażam sobie jak można ot tak sobie niedojrzale twierdzić, że zostawi się mężczyznę, którego się kocha, bo on kiedyś tam był/bywał u prostytutki
. Miłość, taka prawdziwa, a nie jakieś głupie zauroczenie to też wyrozumiałość i pełna akceptacja. Jak można przekreślać człowieka z tak błahego powodu? Jedyną istotną sprawą jest dla mnie to, czy mój partner się wcześniej zabezpieczał. Seks bez gumki z prostytutką może być zbyt ryzykowny. A ja nie chcę zachorować, bo mój facet wykazał się szczytem głupoty i gumki onegdaj nie założył.
Skoro niechętnie się przyznają, to coś musi być nie tak, skoro jest to powód do wstydu? (...) przecież to śmieszne, tu mamy do czynienia ze zwykłym kłamstwem, oszustwem!
To gdzie i z kim mężczyzna uprawia seks, nie jest powodem wstydu, bo niby jak? Jego sprawa, nie moja. Oni się nie przyznają nie dlatego, że się wstydzą albo czują się z tym źle, ale dlatego że boją się nazbyt emocjonalnej reakcji swoich dziewczyn. A w większości przypadków reakcja emocjonalnie będzie, szczególnie jak się trafi na osobę myślącą jak busiu i inne młodsze panienki, a może nawet i straci się dziewczynę, bo ona uzna, że nie może być z facetem, który kiedyś coś tam. W dojrzałych relacjach naprawdę nie jest istotne, z kim partnerzy wcześniej sypiali. Ale żeby dojść do takich wniosków to po prostu trzeba dorosnąć, nabrać doświadczenia życiowego.
A poza tym może warto wyobrazić sobie sytuację, że mam załóżmy 50 lat, jestem po przejściach i spotykam faceta w swoim wieku, załóżmy także po rozwodzie, po kilku związkach. Mam się go wypytywać o jego życie erotyczne z ostatnich powiedzmy 30 lat? I jak powie że był i korzystał to zrobiwszy uprzednio awanturę zerwać związek ze łzami w oczach, bo co to za facet, co się powstrzymać nie mógł? Toż to teatr po prostu, dramat
.
NieInteresujSie
.................................
no to dokładnie jak ja, tylko tu i na gronie:))
..bywam złośliwa ..jak się denerwuje, temat brzmiał "Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich"
i jak czytam, że ktoś zajmuje jakieś , jakiekolwiek stanowisko-za , przeciw albo ogólnie ma w nosie czy faceci chodzą poruchać do agencji czy wyrywają na imprezach, czy podrywają na wakacjach(bo to taki temat na czasie) to wielkie oburzenia i to przeważnie pań.padają słowa że faceci to dupki,że jak ktoś korzysta to taki szmaki i owaki, ja już wcześniej wspominałam-jest popyt jest podaż jak to w handlu..
ale tu nie ma co się oburzać tylko patrzeć na te sprawę zdrowo-jest gro facetów tak jak i KOBIET które lubią być singlami, albo mieć taką odmianę w życiu..ze skaczą na boki.
i ja chciałabym poznać te prawdę o wizytach mężczyzn w agencjach ( z czystej ciekawości, jak to wygląda..:)))a nie czytać ze to gnoje i zdrajcy.Bo tam chodzą.
może niech panie założą nowy wątek- i tam popsioczą sobie na facetów,jakie to z nich zwierzęta że korzystają z profesjonalistek.i już rozładuje nam się tutaj atmosfera.
ale wiesz mimo niecheci czesci naszych pan to jednak wiele z tych dziewczyn mi otworzyly oczy, bo wczesniej nie myslalem ze tak blacha (dla mnie) sprawa moze byc dla kogos czyms tak oburzajacym. i maja do tego prawo, pisallismy wczesniej ze zycie zweryfikuje jaki kto naprawde jest ale poki co mozemy sie poprzekrzykiwac na forum ;D mi sie tak naprawde podobaja te nasze idealistki i na swoj sposob podziwiam to jak postrzegaja ogolnie niektore sprawy, wlasciwie to najnormalniej zazdroszcze ;p
idealistki..(brawo)
oby jak najdłużej żyły w przekonaniu że panowie to straszne świnie(oczywiście Ci którzy,są niewiernymi zdrajcami-prawie splunęłam przez lewe ramie) zaraz polecę po parku szukać czarnego kota!
Mnie problem biegania mojego faceta po burdelach już nie dotyczy a może kiedyś znowu mu klapka odbije-tego nie wie nikt, nie wie nikt nie wie nikt..
póki co moje drogie panie,życzę wam byście z forów poznały jak wygląda agencja towarzyska "od środka" a nie z opowiadań, waszych mężczyzn.
tylko trudno uwierzyć by którejkolwiek z pań , mężczyzna się przyznał..bo jak widać po pianach toczonych z ust..żadnemu nie"opłacało by się "być uczciwym..zwyczajnie uczciwym..
Czytam ten wątek od początku. Miałam się nie wtrącać. Ale szczerze mówiąc jak czytam posty busiu i innych dziewczynek, to śmiać mi się chce.
Chciałabym się zniżyć do Twojego poziomu i podocinać Ci względem metryki, aleee... szkoda czasu.
Po pierwsze, życie erotyczne mojego partnera zanim mnie poznał to nie moja sprawa. Po drugie, nie wyobrażam sobie jak można ot tak sobie niedojrzale twierdzić, że zostawi się mężczyznę, którego się kocha, bo on kiedyś tam był/bywał u prostytutki :D.
Czyli- umawiamy się, że przeszłość nie ma znaczenia, bo nie jest "moją sprawą"? No to czy ćpał, czy był karany, czy jeździł samochodem po pijaku, czy kogoś zamordował, czy wychował się w rodzinie patologicznej, czy bił żonę- nie powinno mnie interesować. A może chodzi tylko o sferę seksu? No bo już ustaliliśmy, że seks jest super-hiper ważny, więc dlaczego tylko ta wiedza jest "zakazana" dla dojrzałego związku? Moim zdaniem to prawda i odwaga są dojrzałością, a nie chowanie ogona pod siebie i utajnianie pod pozorem "nieistotności" i strachu przed konsekewncjami.
Miłość, taka prawdziwa, a nie jakieś głupie zauroczenie to też wyrozumiałość i pełna akceptacja.
Ale jak w ogóle można mówić o pełnej akceptacji i wyrozumiałości, jeśli nie pełnej wiedzy o tym, co zamierzamy zaakceptować? To jest świadome pozbawienie mnie możliwości wyboru, czy chcę z takim facetem budować relację czy nie chcę. To jest moje życie, moje wybory, jak
Jak można przekreślać człowieka z tak błahego powodu? Jedyną istotną sprawą jest dla mnie to, czy mój partner się wcześniej zabezpieczał.
DLA CIEBIE.
Seks bez gumki z prostytutką może być zbyt ryzykowny. A ja nie chcę zachorować, bo mój facet wykazał się szczytem głupoty i gumki onegdaj nie założył.
Ale przecież to "jego sprawa", jak to nazwałaś? A zdajesz sobie sprawę z tego, że nawet seks ze stałą partnerką bez gumki jest ryzykiem? Im większa ilość partnerek, tym większe ryzyko, że któraś z nich była nosicielką wirusa HPV, który może doprowadzić od kłykcin aż do złośliwych nowotworów? To też jest bez znaczenia?
To gdzie i z kim mężczyzna uprawia seks, nie jest powodem wstydu, bo niby jak? Jego sprawa, nie moja. Oni się nie przyznają nie dlatego, że się wstydzą albo czują się z tym źle, ale dlatego że boją się nazbyt emocjonalnej reakcji swoich dziewczyn.
Czy więc jeśli kobieta nie przyznaje się do prostytucji i oszukuje swego ukochanego wiele lat, to jest tak samo usprawiedliwiona? Ona też może bać się odrzucenia i zbyt emocjonalnej reakcji partnera, ale czy jej przeszłość jest w tym wypadku tylko jej sprawą? Czy jeśli zdradzający zataja zdradę, to też jest usprawiedliwiony? Przecież obawia się tego samego!
PS. KOCHAM MĘŻCZYZN. W swoim życiu spotkałam tylu cudownych osobników tej płci, że gdybym rzeczywiście ich nienawidziła, to większości moich znajomych nie stanowiliby ludzie z penisami! To że z kimś nie chcę (z różnych względów) tworzyć związku nie znaczy, że przekreślam go jako wartościowego człowieka, czy nawet kumpla/znajomego/przyjaciela! Dalej powtarzam- potępiam tylko czyny, a nie ludzi!
492 2011-07-15 16:28:48 Ostatnio edytowany przez Emilia (2011-07-15 16:30:24)
mi sie tak naprawde podobaja te nasze idealistki i na swoj sposob podziwiam to jak postrzegaja ogolnie niektore sprawy, wlasciwie to najnormalniej zazdroszcze ;p
Nie ma czego, im bardziej idealizują, tym większy szok kiedyś przeżyją i większą frustrację. Każdy kiedyś był jakimś tam idealistą, ale cóż, życie szybko i boleśnie weryfikuje takie poglądy.
Czyli- umawiamy się, że przeszłość nie ma znaczenia, bo nie jest "moją sprawą"? No to czy ćpał, czy był karany, czy jeździł samochodem po pijaku, czy kogoś zamordował, czy wychował się w rodzinie patologicznej, czy bił żonę- nie powinno mnie interesować. A może chodzi tylko o sferę seksu? No bo już ustaliliśmy, że seks jest super-hiper ważny, więc dlaczego tylko ta wiedza jest "zakazana" dla dojrzałego związku? Moim zdaniem to prawda i odwaga są dojrzałością, a nie chowanie ogona pod siebie i utajnianie pod pozorem "nieistotności" i strachu przed konsekewncjami.
A to jest najzwyczajniejsza w świecie nadinterpretacja. Nie napisałam nic poza tym, że nasze życie erotyczne, które wiedliśmy zanim poznaliśmy naszych obecnych partnerów to nasza sprawa. Wypowiadamy się na temat wątku, czyli o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich, a nie o innych aspektach ich przeszłości, a Ty tymczasem generalizujesz i nadinterpretujesz.
To nie jest zakazana wiedza. To jest intymna sprawa każdego człowieka. Dlatego należy tę intymność uszanować i nie zadawać pytań, jeżeli ta osoba nie chce o tym mówić. Ja wiem ile partnerek seksualnych miał przede mną mój facet, on wie ile ja mężczyzn i koniec. Więcej wiedzieć nie potrzebujemy.
Ale jak w ogóle można mówić o pełnej akceptacji i wyrozumiałości, jeśli nie pełnej wiedzy o tym, co zamierzamy zaakceptować? To jest świadome pozbawienie mnie możliwości wyboru, czy chcę z takim facetem budować relację czy nie chcę. To jest moje życie, moje wybory, jak
.
Ok. Czy muszę więc mówić mojemu obecnemu facetowi, że współżyłam analnie i czy mi się to podobało czy nie, jeśli wiem, że go to zrani, bo załóżmy że on takiego rodzaju seksu nie uznaje? (tak ma i jego sprawa). Naprawdę nie warto osoby z którą się jest wtajemniczać w szczegóły, bo może to być dla nich małą traumą. Ja akceptuję mojego faceta takim jakim jest, akceptuję jego życie takie jakie miał, zanim się w nim pojawiłam. Gdybym teraz dowiedziała się, że uprawiał seks z prostytutką - luzik, jego sprawa, jego życie, jego przeszłość. Mamy super relację, świadomą, dojrzałą, nie wyobrażam sobie sytuacji, w której miałabym mu powiedzieć: "Byłeś w burdelu? To się pakuj i spadaj". Jakim prawem i na jakiej podstawie?
Ale przecież to "jego sprawa", jak to nazwałaś? A zdajesz sobie sprawę z tego, że nawet seks ze stałą partnerką bez gumki jest ryzykiem? Im większa ilość partnerek, tym większe ryzyko, że któraś z nich była nosicielką wirusa HPV, który może doprowadzić od kłykcin aż do złośliwych nowotworów? To też jest bez znaczenia?
, tak, zdaję sobie sprawę. Jego sprawą jest to, gdzie, z kim i ile razy - tylko tyle napisałam. Naszą - czy miał dość oleju w głowie, żeby zadbać o swoje zdrowie dla siebie, dla mnie i dla wszystkich swoich ewentualnych partnerek.
Czy więc jeśli kobieta nie przyznaje się do prostytucji i oszukuje swego ukochanego wiele lat, to jest tak samo usprawiedliwiona? Ona też może bać się odrzucenia i zbyt emocjonalnej reakcji partnera, ale czy jej przeszłość jest w tym wypadku tylko jej sprawą? Czy jeśli zdradzający zataja zdradę, to też jest usprawiedliwiony? Przecież obawia się tego samego!
Ale, droga [b]busiu/b], to jest temat o mężczyznach chadzających do agencji, a nie o prostytuujących się kobietach
, nie mieszaj pojęć i problemów etycznych. Jeżeli kobieta była prostytutką to miała załóżmy tych 5-ciu klientów dziennie, razy załóżmy 5 dni w tygodniu, nie liczmy wakacji, więc razy ile to tam tych tygodni w roku jest. Facet który chadza do agencji, jak się któryś z panów wypowiedział powyżej, nie pamiętam który i gdzie konkretnie - raz na kilka miesięcy do jednej kobiety. Różnicę widać gołym okiem. Problem osoby zdradzającej jest zupełnie innej natury i innego kalibru, a ty uparcie i nie tylko w tym wątku mieszasz pojęcia.
I od razu powiem ci: też kiedyś byłam idealistką, więc absolutnie nic do ciebie nie mam
. I też mi przeszło, z tego się na szczęście wyrasta. Tylko że utrata idealizmu zawsze wiąże się z mniejszym bądź większym cierpieniem. Tego absolutnie ci nie życzę.
PS. KOCHAM MĘŻCZYZN. W swoim życiu spotkałam tylu cudownych osobników tej płci, że gdybym rzeczywiście ich nienawidziła, to większości moich znajomych nie stanowiliby ludzie z penisami! To że z kimś nie chcę (z różnych względów) tworzyć związku nie znaczy, że przekreślam go jako wartościowego człowieka, czy nawet kumpla/znajomego/przyjaciela! Dalej powtarzam- potępiam tylko czyny, a nie ludzi!
Nie chcąc się związać z kimś, bo kiedyś przytrafiła mu się wizyta w agencji to przekreślanie całego człowieka, takim jakim jest teraz, wartościowego. Zawsze możesz potępić jego czyn
, powiedzieć że go nie rozumiesz, jak mógł tak postąpić, że to złe, głupie itp. itd., ale nadal kochać go takiego jakim jest i dalej z nim być.
To nie jest zakazana wiedza. To jest intymna sprawa każdego człowieka. Dlatego należy tę intymność uszanować i nie zadawać pytań, jeżeli ta osoba nie chce o tym mówić. Ja wiem ile partnerek seksualnych miał przede mną mój facet, on wie ile ja mężczyzn i koniec. Więcej wiedzieć nie potrzebujemy.
Ja się po prostu staram dojść, o co chodzi. Gadanie o przeszłości seksualnej jest wiedzą "intymną", a cała reszta nie? A mówienie o bolesnym dzieciństwie nie jest intymną sprawą? Bo dla mnie "intymność" to nie tylko seks, ale poza tym cała wiedza, którą nie dzielę się z bele kim. Tylko że intymność uważam za jeden z filarów związku. Skoro można oszukać/zataić w jednym, to czemu nie w innych aspektach? Czemu przeszłość seksualna, a w nią wpisują się przygody z agencjami, jest tą mniej ważną?
Ok. Czy muszę więc mówić mojemu obecnemu facetowi, że współżyłam analnie i czy mi się to podobało czy nie, jeśli wiem, że go to zrani, bo załóżmy że on takiego rodzaju seksu nie uznaje? (tak ma i jego sprawa). Naprawdę nie warto osoby z którą się jest wtajemniczać w szczegóły, bo może to być dla nich małą traumą.
Jeśli pyta, to czemu nie? Ty masz go w pełni akceptować, a on Ciebie już nie? To Cię nie kształtowało, nie dołożyło cegiełki do budowy, jaką jest Twoja osobowość? (Choć przyznaję, że szczegóły nie są mile widziane.)
Gdybym teraz dowiedziała się, że uprawiał seks z prostytutką - luzik, jego sprawa, jego życie, jego przeszłość. Mamy super relację, świadomą, dojrzałą, nie wyobrażam sobie sytuacji, w której miałabym mu powiedzieć: "Byłeś w burdelu? To się pakuj i spadaj". Jakim prawem i na jakiej podstawie?
Bogu... Wydaje mi się, że jasno powiedziałam, jak to u mnie wygląda, u mnie w związku, indywidualnie. Ja na samym począteczku powiedziałam, jakie jest moje stanowisko, nim przyszedł czas na jakiekolwiek deklaracje i poważniejsze kroki, nawet zanim zaczęliśmy chodzi za rączki jak dwa głupki. On zrozumiał przekaz, powiedział jak wygląda jego stanowisko, okazało się, że się zgadzamy. I nagle po prawie dwóch latach wyskoczyłby z informacją, że jednak nie powiedział prawdy, bo... yy, no właśnie? Żebym nie przeżyła "traumy"? Dopiero teraz zafundowałby mi traumę! Na całe życie, i z pewnością chodziłabym z hasłem na ustach- "mężczyźni to świnie"!
busiu napisał/a:Czy więc jeśli kobieta nie przyznaje się do prostytucji i oszukuje swego ukochanego wiele lat, to jest tak samo usprawiedliwiona? Ona też może bać się odrzucenia i zbyt emocjonalnej reakcji partnera, ale czy jej przeszłość jest w tym wypadku tylko jej sprawą? Czy jeśli zdradzający zataja zdradę, to też jest usprawiedliwiony? Przecież obawia się tego samego!
Ale, droga busiu, to jest temat o mężczyznach chadzających do agencji, a nie o prostytuujących się kobietach
, nie mieszaj pojęć i problemów etycznych.
Ale droga Emilio, moim zdaniem te problemy są wręcz bliźniacze- oba dotyczą osób czerpiących "korzyści" z prostytucji, maczające palce w tym samym procederze, i nie uważam, by któreś z nich było lepsze/gorsze, albowiem prostytucję określam jako ogólnie "złą" (co opisałam w pierwszych postach- jak i dlaczego...). Przykład ten podaję, by mógł poruszyć wyobraźnię panów i pomógł zauważyć, że to, co dla nich "nieistotne", istotne może okazać się dla tej drugiej strony i odebrane nie jako "niekrzywdzenie", ale perfidne kłamstwo z tchórzostwa przed konsekwencjami własnej przeszłości.
Jeżeli kobieta była prostytutką to miała załóżmy tych 5-ciu klientów dziennie, razy załóżmy 5 dni w tygodniu, nie liczmy wakacji, więc razy ile to tam tych tygodni w roku jest. Facet który chadza do agencji, jak się któryś z panów wypowiedział powyżej, nie pamiętam który i gdzie konkretnie - raz na kilka miesięcy do jednej kobiety. Różnicę widać gołym okiem.
To co podałaś to bardzo stereotypowe założenie- prostytutka jest w tym wypadku "gorsza" od faceta "korzystającego z niej", yyy bo... bo ma więcej na liczniku? Załóżmy zatem, że mamy studentkę, która sprzedaje się 2-3 razy na miesiąc, by jakoś wszystko dopiąć. I mamy faceta, który korzysta z agencji 5 razy w tygodniu, bo to jego ulubiona forma rozrywki. Tak nie może być? Różnicę też widać gołym okiem.
Problem osoby zdradzającej jest zupełnie innej natury i innego kalibru, a ty uparcie i nie tylko w tym wątku mieszasz pojęcia.
Jasne, ten przykład trochę odstaje. Jednak dla mnie dalej zatajanie takich istotnych dla partnera informacji nie jest fair, i to w każdym aspekcie życia.
I od razu powiem ci: też kiedyś byłam idealistką, więc absolutnie nic do ciebie nie mam
. I też mi przeszło, z tego się na szczęście wyrasta. Tylko że utrata idealizmu zawsze wiąże się z mniejszym bądź większym cierpieniem. Tego absolutnie ci nie życzę.
Z tego na nieszczęście się wyrasta. W ten sposób traci się ludzi, którzy coś chcą zrobić, naprawić, a zyskujemy rzeszę tych, którzy o prostu biorą to, co dają. I również nic do ciebie nie mam, sobie tu tylko anonimowo klepiemy w klawiaturki i tyle. ![]()
Nie chcąc się związać z kimś, bo kiedyś przytrafiła mu się wizyta w agencji to przekreślanie całego człowieka, takim jakim jest teraz, wartościowego. Zawsze możesz potępić jego czyn
, powiedzieć że go nie rozumiesz, jak mógł tak postąpić, że to złe, głupie itp. itd., ale nadal kochać go takiego jakim jest i dalej z nim być.
(Przekreślanie jako ewentualnego partnera- tak, jako człowieka- nie!!)
No, i tu chyba znowu się mijamy. Bo dla mnie seks jest ważny- nie najważniejszy, ale ważny jako składowa związku, jak to podkreśliłam z milion razy. I znów się powtórzę- jeśli chodzi o sposób postrzegania tematu, jakim jest seks, to kompletnie mijam się z takim facetem, dla którego seks to tylko mechanika, zabawa, trochę niczym zjedzenie obiadu. Dla mnie to przede wszystkim odpowiedzialność, także możliwość wpadki; seks poza dawaniem radości, przyjemności, bliskości może także ranić i upokarzać, i dla mnie właśnie taki jest seks z prostytutką- w pewien sposób upokarzający dla obu stron.
To jak z np. poglądem na dzieci- jedni chcą mieć, pragną i widzą w tym swój cel, inni nazywają "larwami" i nie chcą takiej odpowiedzialności. Czy ludzie o tak skrajnych poglądach są w stanie stworzyć harmonijny i dojrzały związek? Niemożliwe bywa możliwe, ale mało prawdopodobne.
Ja tylko chcę mieć pełną wiedzę. Na obecną chwilę mówię nie, ale może mi się odbije, odwróci, i wejdę kiedyś tam w związek z takim facetem- ale chcę móc podjąć tę decyzję z pełną świadomością, w co się pakuję, bo wtedy to ja poniosę konsekwencje moich ewentualnych błędów i winić mogłabym za to tylko siebie. Ale jeśli partner wie, jakie jest moje stanowisko i mimo to brnie w kłamstwo... no to cóż. Chyba jednak ktoś tu zasługuje na kopa w zada.
Uważam, że agencje towarzyskie to nic dobrego. Prostytucja od tysiącleci była, ale w podziemiu. Obecnie też tak jest generalnie. Prostytucja jawna, prowadzi do złamania zasad moralnych. Jeśli dostępna, to tym szybciej, dlatego niedostępna raczej. Poza tym prowadzi do ciemnej strony ludzkości - bo w burdelach pracują osoby które chcą, ale i takie które nie chcą a siłą się tam znalazły. Osoby naiwne, omamione lub wręcz porwane. Każdy kto usprawiedliwia chodzenie do takich domów swoją ideologią się myli, naciąga fakty. Mam problem z żoną - idę do prostytutki, nie mam dziewczyny - idę do prostytutki... to żenujące po prostu. Szanujący się mężczyzna, znający swoją wartość nie musi chodzić tam, nie musi bezmyślnie zaspokajać swoich potrzeb, bo tak mówi mu jego członek. Napisałem, że Ci co chodzą mają sianko w głowie i to prawda. W ich głowach mózgu nie ma, bo on znajduje się w ich spodniach... Próbują wmawiać, że lepiej iść do prostytutki i zachować rodzinę - co za perfidia. Zdradzają i mówią, że tak dobrze. Bo ktoś nie wie... Żal mi osób, co nie wiedzą, są oszukiwane. Bo nikt nie zasługuje na takie coś. Jak pan chodzi do burdeli to oki i czuje się dobrze. A co jak jego pani by pochodziła? To było dla Pana szczytem chamstwa. Poza tym panowie opowiadają o tych kobietach, kumplom, mówią jak świetnie było,polecają. A owe kobiety - Oni tylko klientami, generalnie to tylko chcą włożyć i szybko pociupciać i do domu. One nic nie czują i śmieją się z głupców. Uważam, że są mężczyźni, którzy potrafią mieć kontrolę nad swoim penisem i żądzami, nie muszą płacić 200,300 zl za pół godzinki i jeden strzał. Potrafią zdobywać kobiety, potrafią je cenić i potrafią wyzwolić ich ukryte pragnienia i pożądanie. Dla mnie próby trollowania, rzucania tekstami zaczepnymi, próbami ośmieszania są po prostu śmieszne. Facet jest by poznać kobietę, zadbać o nią, dać jej szczęście, założyć rodzinę, a nie po to by potajemnie ciupciać prostytutki, uciekać od problemów i snuć niedorzeczne teorie by się usprawiedliwić. Tyle.
Ja się po prostu staram dojść, o co chodzi. Gadanie o przeszłości seksualnej jest wiedzą "intymną", a cała reszta nie? A mówienie o bolesnym dzieciństwie nie jest intymną sprawą? Bo dla mnie "intymność" to nie tylko seks, ale poza tym cała wiedza, którą nie dzielę się z bele kim. Tylko że intymność uważam za jeden z filarów związku. Skoro można oszukać/zataić w jednym, to czemu nie w innych aspektach? Czemu przeszłość seksualna, a w nią wpisują się przygody z agencjami, jest tą mniej ważną?
Owszem, kwestie związane z intymną przeszłością są ważne, ale nie przewidzisz, czy nie uruchomi się tobie albo twojemu facetowi zazdrość wsteczna i to nie od razu, ale po kilku, kilkunastu latach. Np. wypomni ci podczas jakiejś awantury po 15 latach małżeństwa że wcześniej kogoś miałaś i dowiesz się o sobie kilku niemiłych rzeczy powszechnie zwanych epitetami
. Poza tym mnie naprawdę nie interesuje kogo mój facet bzyknął 5 lat temu. Niestety był łaskaw o paru rzeczach mi opowiedzieć, i to ze szczegółami anatomicznymi, kiedy był lekko znietrzeźwiony. To było przykre i niemiłe. Od razu mi się włączył tryb porównywania (bo tamta była miała większe piersi itp.). Bo to właśnie nie powinno się mówić o seksualnej przeszłości, żeby uniknąć ewentualnego ranienia drugiej osoby, nawet nieświadomego.
Jeśli pyta, to czemu nie? Ty masz go w pełni akceptować, a on Ciebie już nie? To Cię nie kształtowało, nie dołożyło cegiełki do budowy, jaką jest Twoja osobowość? (Choć przyznaję, że szczegóły nie są mile widziane.)
Czemu nie? Odpowiedź powyżej. Pełna akceptacja nie polega na wiedzy o szczegółach, tylko na akceptacji osoby takiej jaką jest teraz, nie muszę wiedzieć co go kształtowało, a co nie. A seks analny był tylko przykładem. Nie robiłam tego i robić nie chcę. I nie sądzę żeby forma uprawiania seksu kształtowała czyjąkolwiek osobowość.
Reszta potem. Jadę na wakacje. Miłego weekendu
.
496 2011-07-15 19:04:08 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-07-15 19:10:27)
Uważam, że agencje towarzyskie to nic dobrego. Prostytucja od tysiącleci była, ale w podziemiu. Obecnie też tak jest generalnie. Prostytucja jawna, prowadzi do złamania zasad moralnych. Jeśli dostępna, to tym szybciej, dlatego niedostępna raczej. Poza tym prowadzi do ciemnej strony ludzkości - bo w burdelach pracują osoby które chcą, ale i takie które nie chcą a siłą się tam znalazły. Osoby naiwne, omamione lub wręcz porwane. Każdy kto usprawiedliwia chodzenie do takich domów swoją ideologią się myli, naciąga fakty. Mam problem z żoną - idę do prostytutki, nie mam dziewczyny - idę do prostytutki... to żenujące po prostu. Szanujący się mężczyzna, znający swoją wartość nie musi chodzić tam, nie musi bezmyślnie zaspokajać swoich potrzeb, bo tak mówi mu jego członek. Napisałem, że Ci co chodzą mają sianko w głowie i to prawda. W ich głowach mózgu nie ma, bo on znajduje się w ich spodniach... Próbują wmawiać, że lepiej iść do prostytutki i zachować rodzinę - co za perfidia. Zdradzają i mówią, że tak dobrze. Bo ktoś nie wie... Żal mi osób, co nie wiedzą, są oszukiwane. Bo nikt nie zasługuje na takie coś. Jak pan chodzi do burdeli to oki i czuje się dobrze. A co jak jego pani by pochodziła? To było dla Pana szczytem chamstwa. Poza tym panowie opowiadają o tych kobietach, kumplom, mówią jak świetnie było,polecają. A owe kobiety - Oni tylko klientami, generalnie to tylko chcą włożyć i szybko pociupciać i do domu. One nic nie czują i śmieją się z głupców. Uważam, że są mężczyźni, którzy potrafią mieć kontrolę nad swoim penisem i żądzami, nie muszą płacić 200,300 zl za pół godzinki i jeden strzał. Potrafią zdobywać kobiety, potrafią je cenić i potrafią wyzwolić ich ukryte pragnienia i pożądanie. Dla mnie próby trollowania, rzucania tekstami zaczepnymi, próbami ośmieszania są po prostu śmieszne. Facet jest by poznać kobietę, zadbać o nią, dać jej szczęście, założyć rodzinę, a nie po to by potajemnie ciupciać prostytutki, uciekać od problemów i snuć niedorzeczne teorie by się usprawiedliwić. Tyle.
co ty opowiadasz ;D , czyli mezczyzna ktory chodzi/ chodzil to nie ma mozgu, jest zalosny bez szacunku do siebie, nie zna swojej wartosci, zakompleksiony ? no ja jestem totalna odwrotnoscia tego co napisales. nie mam problemow z poznaniem dziewczyn, powiem wiecej rzadko kiedy musialem sie jakos starac. z moja samoocena jest naprawde bardzo w porzadku, faktycznie jakos specjalnie inteligenty nie jestem, ale jednak wyksztalcenie wyzsze mam. dlaczego mlody chlopak ma sie wiazac z kazda dziewczyna jesli tylko ma ochote na seks ? mozna nad tym panowac oczywiscie, ale po co ? poza moralnoscia ktora sobie zakladam cenisz, sa jakies inne wyzsze powody ? bo mnie moralnosc nie interesuje ;p sa ludzie co mysla zeby cos zrobic, i jak by to bylo, a inni to poprostu robia, nie przypisujac temu jakis znaczen, ja akurat nie rozumiem mlodych facetow ktorzy w kazdej kobiecie widza swoja potecjalna dziewczyne ktore na sile musza zdobywac, cenic, wyzwalac ich ukryte pragnienia poznawac i oczywiscie zakladac rodzine. to rzeczy ktore ty napisales ze dajesz kobietom, i super. ale mnie to nie interesuje, ja chce tylko puciupciac ;D widzisz ciezko ci bedzie zrozumiec takiego jak ja, jak ja chodzilem do balaganow to mnie calkowicie nie interesowalo co ona o mnie mysli, czy jej sie podobam, ona mi. to one mi mialy sie podobac, i nie porownuj wykorzystowania kobiet, do legalnej swiadomej prostytucji.
497 2011-07-15 19:07:56 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-15 19:50:19)
Czytam ten wątek od początku. Miałam się nie wtrącać. Ale szczerze mówiąc jak czytam posty busiu i innych dziewczynek, to śmiać mi się chce. Po pierwsze, życie erotyczne mojego partnera zanim mnie poznał to nie moja sprawa. Po drugie, nie wyobrażam sobie jak można ot tak sobie niedojrzale twierdzić, że zostawi się mężczyznę, którego się kocha, bo on kiedyś tam był/bywał u prostytutki
. Miłość, taka prawdziwa, a nie jakieś głupie zauroczenie to też wyrozumiałość i pełna akceptacja. Jak można przekreślać człowieka z tak błahego powodu? Jedyną istotną sprawą jest dla mnie to, czy mój partner się wcześniej zabezpieczał. Seks bez gumki z prostytutką może być zbyt ryzykowny. A ja nie chcę zachorować, bo mój facet wykazał się szczytem głupoty i gumki onegdaj nie założył.
busiu napisał/a:Skoro niechętnie się przyznają, to coś musi być nie tak, skoro jest to powód do wstydu? (...) przecież to śmieszne, tu mamy do czynienia ze zwykłym kłamstwem, oszustwem!
To gdzie i z kim mężczyzna uprawia seks, nie jest powodem wstydu, bo niby jak? Jego sprawa, nie moja. Oni się nie przyznają nie dlatego, że się wstydzą albo czują się z tym źle, ale dlatego że boją się nazbyt emocjonalnej reakcji swoich dziewczyn. A w większości przypadków reakcja emocjonalnie będzie, szczególnie jak się trafi na osobę myślącą jak busiu i inne młodsze panienki, a może nawet i straci się dziewczynę, bo ona uzna, że nie może być z facetem, który kiedyś coś tam. W dojrzałych relacjach naprawdę nie jest istotne, z kim partnerzy wcześniej sypiali. Ale żeby dojść do takich wniosków to po prostu trzeba dorosnąć, nabrać doświadczenia życiowego.
A poza tym może warto wyobrazić sobie sytuację, że mam załóżmy 50 lat, jestem po przejściach i spotykam faceta w swoim wieku, załóżmy także po rozwodzie, po kilku związkach. Mam się go wypytywać o jego życie erotyczne z ostatnich powiedzmy 30 lat? I jak powie że był i korzystał to zrobiwszy uprzednio awanturę zerwać związek ze łzami w oczach, bo co to za facet, co się powstrzymać nie mógł? Toż to teatr po prostu, dramat.
No, dobra, ale my mamy po 20 latach, więc czemu miałybyśmy akceptować np 25 letniego faceta, który bywał u prostytutek , bo był taki zdesperowany ?? No i dochodzi kwestia priorytetów, dla mnie seks łączy się z uczuciami, a dla niego ? Mogę go tolerować jako człowieka, bo to jego sprawa, ale na partnera wątpię.
Cóż NieinteresujSie- sam piszesz - nie interesuje moralność, chcę tylko pociupciać... Wszystko to mówi...
Miarą człowieka, jest to co czyni. Człowiek w życiu szuka miłości, bo ona tylko sprawi by był szczęśliwy.
Ty jesteś nieszczęśliwy, nawet myśląc że jesteś. Bo co to znaczy ciupciać i ciupciać... To nic.
To tylko znaczy ciupciać. Tylko tyle jesteś w stanie zaoferować?
Człowiek w życiu szuka miłości, bo ona tylko sprawi by był szczęśliwy.
Tylko rzecz w tym, że nie każdy ma szansę ją znaleźć. W sumie są również faceci nieatrakcyjni, i jak dla mnie nie ma w tym nic dziwnego, że chcą mieć choć namiastkę takiej fałszywej bliskości.
Sama "busiu" gdzieś pisała, że facet jak dla niej to wysoki, przystojny i takie tam.
A niestety są i również typowi "brzydale" typu niski, łysy z okropną twarzą i co wtedy. Przecież to nie jest kwestia gustu, taka osoba nie będzie atrakcyjna dla żadnej dziewczyny. Wiadomo, że po takim czymś szczęśliwa nie będzie, ale wątpię żeby była szczęśliwa żyjąc całe życie w samotności i przyglądając się życiu normalnych facetów. Jak dla mnie wiec nie zawsze jest to kwestia wolnego wyboru niestety. Życie z idealnym światem niewiele ma wspólnego jakby nie patrzeć.
500 2011-07-15 20:10:49 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-15 20:11:33)
Junior napisał/a:Człowiek w życiu szuka miłości, bo ona tylko sprawi by był szczęśliwy.
Tylko rzecz w tym, że nie każdy ma szansę ją znaleźć. W sumie są również faceci nieatrakcyjni, i jak dla mnie nie ma w tym nic dziwnego, że chcą mieć choć namiastkę takiej fałszywej bliskości.
Sama "busiu" gdzieś pisała, że facet jak dla niej to wysoki, przystojny i takie tam.
A niestety są i również typowi "brzydale" typu niski, łysy z okropną twarzą i co wtedy. Przecież to nie jest kwestia gustu, taka osoba nie będzie atrakcyjna dla żadnej dziewczyny. Wiadomo, że po takim czymś szczęśliwa nie będzie, ale wątpię żeby była szczęśliwa żyjąc całe życie w samotności i przyglądając się życiu normalnych facetów. Jak dla mnie wiec nie zawsze jest to kwestia wolnego wyboru niestety. Życie z idealnym światem niewiele ma wspólnego jakby nie patrzeć.
Taaa, a ja zawsze uważana za brzydką i jest tyle ładniejszych lasek ode mnie, a mam faceta od 2 lat
Nie każdy aż tak patrzy na wygląd. Swoją drogą mój były też urodą nie grzeszy ( był niższy ode mnie , nieładna twarz i w ogóle , na pewno nie miał wzięcia ) ł, więc nie uogólniajmy, że brzydsza osoba już nie ma na nic szans.
501 2011-07-15 23:03:21 Ostatnio edytowany przez Solstafir (2011-07-15 23:08:22)
Hmmm...
Jak ja napisałem truskaweczko że jestem "nieatrakcyjny" to od razu stwierdziłaś że chodzi o "nieurodziwość" mimo że to tylko element atrakcyjności, i wcale tylko tego nie miałem na myśli. To że ty od razu uznałaś że chodzi o wygląd to właśnie świadczy to o istotności urody.
W moim przypadku to głównie chodzi o wygląd, ale też charakter mam nie lepszy niż fizyczność.
A znam ze szkoły takiego co miał tam ksywkę "brzydal". Teraz ma dziewczynę. Ale to jest człowiek wybitny.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Autentyczne:
Bezdomny ćpun (heroinista) nie posiadający nóg, posiadający za to wirusa HIV i jeszcze jakąś chorobę (chyba żółtaczkę) zwykł mawiać z uśmiechem: "jak już stoczę się na dno...
EDIT.
O, znalazłem w internecie jeszcze ten fragmencik:
- (...) Spotkałem kiedyś gościa, który siedział na dworcu bez nogi, a drugą mieli mu amputować. Nie miał domu, miał wirusa HIV, żółtaczkę itd. I on powiedział: ?wiesz, stary, jak osiągnę dno, to zacznę się leczyć"
Ej ! Po prostu uważam, że wygląd nie ma aż takiego znaczenia, żeby ktoś kto naprawdę nie grzeszy urodą nie mógł poznać kogoś kto pokocha.
Nie rozumiem co masz na myśli twierdząc, że masz nie lepszy charakter. Każdy z nas ma pewien zespół cech, na pewno masz i zalety i wady, nad wadami zawsze możesz pracować, nikt nie jest idealny.
Nie musisz być wybitny ![]()
Post nie związany z tematem
Moderatorka-apoteoza
504 2011-07-16 04:36:57 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-07-22 11:41:06)
Jakie motywy im towarzyszą?
- Chęć "ukarania" własnej kobiety związany ze 100% pewnością (albo tylko możliwością) zdrady fizycznej. "Nie jestem twój, mogę robić co mi się podoba" "mogłem ją bzyknąć ale tego nie zrobiłem" - dla własnego poczucia uwolnienia się, ale też wejście na chwilę w ten świat rozpusty z którego potem też wyjdzie w 100% Tzn. nikt nie będzie za nim tęsknił i nie zakocha się, nie mam na myśli ew. przyszłego powrotu do agenturki teraz, bo tu nie ma reguły.
- Strach przed związaniem się z kobietą. Brak umiejętności tworzenia z nimi dobrych psychologicznych relacji. Seks to jedyny intymny kontakt na gruncie którym facet próbuje pokonać swoje lęki - ma poczucie władzy/bezpieczeństwa za kasę.
- Pewność że d*****nigdy nie odmówi. Podrywana kobieta może spławić.
- Czasem jak facet pójdzie to wcale nie dochodzi do seksu tylko musi pogadać sobie z jakąś panienką nie czując skrępowania. A d***** to kobiety z reguły silne psychicznie, "babochłopy", bo charakter ich pracy absolutnie wyklucza słabe, wrażliwe jednostki. Taka kobieta też może facetowi imponować, szczególnie słabszemu, na którego w codzienności normalne kobiety tego typu nie zwracają na niego uwagi. Poza tym podobno ciekawie gadają na tematy damsko-męskie i niektóre dbają o klientów też pod tym względem - bo może wrócić i jest to mniej uciążliwe niż oddawanie sie mu.
- Chęć odmiany łóżkowej szczególnie po alkoholu, gdzie moralność i poczucie zobowiązania śpią w najlepsze a do głosu dochodzą instynkty. Po nieudanych łowach w klubie, na konferencji gdzie faceci się napatrzyli na panienki i im się po kielichu zachciało itp...
- Chęć odmiany, generalnie szukanie partnerki na stałe w życiu, albo i jej posiadanie ale zbytni sentymentalizm do niej żeby ją do końca zdradzić. Pieniądze i pewność ostatecznego seksu mogą być czynnikiem łagodzącym poczucie zdrady np. bardziej by sobie facet wyrzucał albo bardziej by się emocjonalnie mógł związać z dziewczyną przez niego gdzieś poderwaną, bo tu byłaby prawdziwa interakcja psychologiczna a nie usługa za kasę.
- Mroczna tajemnica - ukrywany sadyzm albo masochizm i niechęć do dzielenia się z tym, a już tym bardziej uprawiania z własną kobietą/żoną, która go tak nie zaspokoiłaby albo by go skrytykowała jakby się do tych skłonności przyznał (konserwatystka "poprawna" katolicko i obyczajowo, albo zwykła dewotka). Oddawanie się praktykom masochistycznym albo i sadystycznym - tak samo w przypadku np. gwałtów.
Dlaczego w agencjach aż roi się od klientów, jeśli tych klientów nigdzie nie można spotkać?
"Wstyd i hańba" ;) Poza tym ludzie plotkują, sąsiedzi itp.... Idzie gdzieś anonimowo z daleka od własnego swiata i wie że nikt potem nie będzie na niego pod domem czekał, ani nie będzie dzwonił, przynosząc mu w środowisku wstyd albo rozbijając małżeństwo.
505 2011-07-16 04:59:45 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-07-22 11:44:15)
Cóż NieinteresujSie- sam piszesz - nie interesuje moralność, chcę tylko pociupciać... Wszystko to mówi...
Miarą człowieka, jest to co czyni. Człowiek w życiu szuka miłości, bo ona tylko sprawi by był szczęśliwy.
Ty jesteś nieszczęśliwy, nawet myśląc że jesteś. Bo co to znaczy ciupciać i ciupciać... To nic.
To tylko znaczy ciupciać. Tylko tyle jesteś w stanie zaoferować?
ja nigdy nie szukalalem milosci, nie wiem dlaczego myslisz ze miara czlowieka jest to czy uprawia przypadkowy seks czy nie, rozumiem ze jestes ode mnie szczesliwszy ? jakos mnie specjalnie nie przekonuja twoje nazwijmy je argumenty, super ze wiesz czy jestem szczesliwy, nieszczesliwy. ja jednak nie bede sie zapedzac w diagnozie dla ciebie, a uwierz mi ze tez mogl bym napisac kilka slow ;p co to znaczy ciupciac i ciupciac a no kolego, ty akurat poki co malo o tym wiesz
ale masz szeroka wiedze do do indywidualnych potrzeb jednostek, uogolniajac doslownie wszystko ;D wydaje mi sie ze roznica miedzy moim zdystansowanym podejsciem do zycia, siebie a twoim wrecz gdzie moralnosc i uduchowiony zakladam styl zycia przeklada sie na kazda decyzje, pojawi sie gdy nagle w zwiazku obudzisz sie majac xx lat i sam sobie powiesz, boze jaka nuda, monotonnosc i zaczniesz szukac czegos innego, nieznanego, wtedy idealy znikaja, moralnosc przestaje sie liczyc, tylko egoistycznie bedziesz zmienial to czego zmieniac juz nie nalezy , i zatracic sie takiej osobie jest latwo. niektorzy mowia o tym kryzys wieku sredniego. ja mysle ze to wina nudnego zycia, i dorosly juz dojrzaly mezczyzna nie umie docenic tego co juz ma. z mojej strony istnieje minimalne ryzyko ze jak to sie mowi, na starosc mi sie w dupie popie.... nie bede szukac czegos co juz bardzo dobrze znam, co dla mnie jest monotonoscia, zwykla nuda. nie wiem czy czytales wszystkie posty, ale ja od kilku lat nie korzystam z zadnych agencij.
rozumiem, kryzys wieku średniego, ma się dość. Faceci chodzą do burdeli i akceptuję wasze podejście. Bo niedoświadczony jestem. Ale powiecie jak to jest i pójdę, dziękuję za pomoc.
Świetnie piszesz i masz wiele życiowego doświadczenia NieInteresujeSię...
Pozdrawiam
Widzę, że dyskusja cały czas żyje ![]()
Jakie ja mam zdanie na ten temat to już napisałem kilka stronic wcześniej. NIEKTÓRZY faceci, którzy tutaj piszą trochę bardziej twardo stąpają po ziemi niż niektóre kobiety.
Busiu i Truskaweczka mają w sumie podobne zdanie na ten temat. Z tą pierwszą Panią nawet pomailowałem i muszę stwierdzić, że to na prawdę mądra i inteligentna kobieta. Szanuję jej zdanie jednak ja mam nieco inną opinię na temat chodzenia do prostytutek.
Widzę, że dyskusja cały czas żyje
Jakie ja mam zdanie na ten temat to już napisałem kilka stronic wcześniej. NIEKTÓRZY faceci, którzy tutaj piszą trochę bardziej twardo stąpają po ziemi niż niektóre kobiety.
Busiu i Truskaweczka mają w sumie podobne zdanie na ten temat. Z tą pierwszą Panią nawet pomailowałem i muszę stwierdzić, że to na prawdę mądra i inteligentna kobieta. Szanuję jej zdanie jednak ja mam nieco inną opinię na temat chodzenia do prostytutek.
No widzisz, moze jakbyś ze mną pomailował to moze też doszedłbyś do wniosku, że nie jestem taka zła ![]()
No i nigdy nie będzie tak, żeby każdy z każdym się zgadzał:))
Tak trochę inaczej: nie ustalicie tej "całej prawdy" o klientach prostytutek, bo każdy z nich jest inny i ma swoje powody. Trochę, przyznaję, nie rozumiem tytułu wątku. Chodzi o przyczyny wizyt mężczyzn u tych pań? To się nie da wrzucić do jednego wora 18 prawiczka, który idzie na pierwszy raz, 30 latka mającego oziębłą żonę, 40 latka któremu akurat palma odbija i 60 latka wdowca, który ma niewielkie szanse na poderwanie kogoś... To tylko 4 scenariusze, a życie pisze ich tysiące. Jak nie da się wszystkich prostytutek, tak nie da się i wszystkich klientów wrzucić do jednego worka.
NieInteresujSie napisał/a:a to ze kobiety sa niechetne do mezczyzn ktorzy korzystali z uciech prostytutki nie jest niczym dziwnym, kazdy z nas to wie, moze wlasnie dlatego malo kto do tego sie przyznaje ;p
Skoro niechętnie się przyznają, to coś musi być nie tak, skoro jest to powód do wstydu?
to nie wstyd ,tylko strach przed odrzuceniem.Ty takich z miejsca odrzucasz ,wiec sie nie dziw.
Ty jesteś w porządku, przyznałeś się, wszyscy są szczęśliwi, ale ile chłopców podkula ogony i nie przyznają się do bycia d*******ami? Bo według nich to jest "nieistotne" - przecież to śmieszne, tu mamy do czynienia ze zwykłym kłamstwem, oszustwem!
kłamstwa nie wolno usprawiedliwiac sle kłamstwo tez ma swoje przyczyny.Takie podejscie kobiet do mezczyn korzystajacych z agencji jest tego przyczyna
Poza tym, pytałam wcześniej- czy chciałbyś zostać oszukany przez swoją partnerkę w ten sposób? I czy po otrzymaniu informacji, że zajmowała się prostytucją, Twoje spojrzenie na nią jako kobietę nie zostałoby w jakiś sposób skrzywione? Czy spłynęłoby to po Tobie?
co tu porownywac. d***** miała ze stu albo lepeij partnerow a klijent d***** mogł miec np; kontakt tylko z nia jedna.To sa dwa rozne swiaty.
Emilia napisał/a:Po pierwsze, życie erotyczne mojego partnera zanim mnie poznał to nie moja sprawa. Po drugie, nie wyobrażam sobie jak można ot tak sobie niedojrzale twierdzić, że zostawi się mężczyznę, którego się kocha, bo on kiedyś tam był/bywał u prostytutki
.
Czyli- umawiamy się, że przeszłość nie ma znaczenia, bo nie jest "moją sprawą"? No to czy ćpał,
branie narkotykow czy picie alkoholu ,nawet palenie papierosow nie swiadczy o tym czy człowiek jest zły czy dobry.tak jak Pani to mysla ludzie posługujacyc sie stereotypami
No bo już ustaliliśmy, że seks jest super-hiper ważny, więc dlaczego tylko ta wiedza jest "zakazana" dla dojrzałego związku? Moim zdaniem to prawda i odwaga są dojrzałością, a nie chowanie ogona pod siebie i utajnianie pod pozorem "nieistotności" i strachu przed konsekewncjami.
jesli ma sie doczynienia z dojrzała osoba ,to mozna byc przy niej szczery ,nawet az do bolu.
Emilia napisał/a:Seks bez gumki z prostytutką może być zbyt ryzykowny. A ja nie chcę zachorować, bo mój facet wykazał się szczytem głupoty i gumki onegdaj nie założył.
Ale przecież to "jego sprawa", jak to nazwałaś?
seks bez zabezpieczenia w przeszłosci nie jest tylko jego sprawa bo moze sie skonczyc tragicznie dla partnerki.
A zdajesz sobie sprawę z tego, że nawet seks ze stałą partnerką bez gumki jest ryzykiem? Im większa ilość partnerek, tym większe ryzyko, że któraś z nich była nosicielką wirusa HPV, który może doprowadzić od kłykcin aż do złośliwych nowotworów? To też jest bez znaczenia?
seks z stałym partnerem niesie małe ryzyko zakazenia czymkolwiek ,chyba ,ze nasz partner miał w przeszłosci wiele partnerek a z zabezpieczeniem bywało roznie.
Emilia napisał/a:To gdzie i z kim mężczyzna uprawia seks, nie jest powodem wstydu, bo niby jak? Jego sprawa, nie moja. Oni się nie przyznają nie dlatego, że się wstydzą albo czują się z tym źle, ale dlatego że boją się nazbyt emocjonalnej reakcji swoich dziewczyn.
Czy więc jeśli kobieta nie przyznaje się do prostytucji i oszukuje swego ukochanego wiele lat, to jest tak samo usprawiedliwiona?
był aprostytutka to inna sprawa ,nie porównuj d***** do ich klijentow.
To że z kimś nie chcę (z różnych względów) tworzyć związku nie znaczy, że przekreślam go jako wartościowego człowieka, czy nawet kumpla/znajomego/przyjaciela! Dalej powtarzam- potępiam tylko czyny, a nie ludzi!
skoro nie wyobrazasz sobie związku z takim osobnikiem ,to znaczy ,ze go potepiasz z tego powodu o ktorym piszemy.
NieInteresujSie napisał/a:mi sie tak naprawde podobaja te nasze idealistki i na swoj sposob podziwiam to jak postrzegaja ogolnie niektore sprawy, wlasciwie to najnormalniej zazdroszcze ;p
Nie ma czego, im bardziej idealizują, tym większy szok kiedyś przeżyją i większą frustrację. Każdy kiedyś był jakimś tam idealistą, ale cóż, życie szybko i boleśnie weryfikuje takie poglądy.
idealisci z regoły maja wulgaryzm w zyciu.
Emilia napisał/a:Gdybym teraz dowiedziała się, że uprawiał seks z prostytutką - luzik, jego sprawa, jego życie, jego przeszłość. Mamy super relację, świadomą, dojrzałą, nie wyobrażam sobie sytuacji, w której miałabym mu powiedzieć: "Byłeś w burdelu? To się pakuj i spadaj". Jakim prawem i na jakiej podstawie?
Bogu... Wydaje mi się, że jasno powiedziałam, jak to u mnie wygląda, u mnie w związku, indywidualnie. Ja na samym począteczku powiedziałam, jakie jest moje stanowisko, nim przyszedł czas na jakiekolwiek deklaracje i poważniejsze kroki, nawet zanim zaczęliśmy chodzi za rączki jak dwa głupki. On zrozumiał przekaz, powiedział jak wygląda jego stanowisko, okazało się, że się zgadzamy. I nagle po prawie dwóch latach wyskoczyłby z informacją, że jednak nie powiedział prawdy, bo... yy, no właśnie? Żebym nie przeżyła "traumy"? Dopiero teraz zafundowałby mi traumę! Na całe życie, i z pewnością chodziłabym z hasłem na ustach- "mężczyźni to świnie"!
powinnas sie raczej zastanowic i go zapytac co było przyczyno zatajenia.Wszystko ma swoje przyczyny cokolwiek nie robimy.
Emilia napisał/a:Jeżeli kobieta była prostytutką to miała załóżmy tych 5-ciu klientów dziennie, razy załóżmy 5 dni w tygodniu, nie liczmy wakacji, więc razy ile to tam tych tygodni w roku jest. Facet który chadza do agencji, jak się któryś z panów wypowiedział powyżej, nie pamiętam który i gdzie konkretnie - raz na kilka miesięcy do jednej kobiety. Różnicę widać gołym okiem.
To co podałaś to bardzo stereotypowe założenie- prostytutka jest w tym wypadku "gorsza" od faceta "korzystającego z niej", yyy bo... bo ma więcej na liczniku? Załóżmy zatem, że mamy studentkę, która sprzedaje się 2-3 razy na miesiąc, by jakoś wszystko dopiąć. I mamy faceta, który korzysta z agencji 5 razy w tygodniu, bo to jego ulubiona forma rozrywki. Tak nie może być? Różnicę też widać gołym okiem.
ten facet opisany przez ciebie .....to seksoholik.Jak nie masz argumentow ,to wyolbrzymiasz.kto chodzi do agencji codziennie???
Emilia napisał/a:Nie chcąc się związać z kimś, bo kiedyś przytrafiła mu się wizyta w agencji to przekreślanie całego człowieka, takim jakim jest teraz, wartościowego. Zawsze możesz potępić jego czyn
, powiedzieć że go nie rozumiesz, jak mógł tak postąpić, że to złe, głupie itp. itd., ale nadal kochać go takiego jakim jest i dalej z nim być.
(Przekreślanie jako ewentualnego partnera- tak, jako człowieka- nie!!)
motasz sie.wyzej pisałas ,ze go nie przekreslasz jako sooby ,tylko potepiasz jego czyn.
Czytam ten wątek od początku. Miałam się nie wtrącać. Ale szczerze mówiąc jak czytam posty busiu i innych dziewczynek, to śmiać mi się chce. Po pierwsze, życie erotyczne mojego partnera zanim mnie poznał to nie moja sprawa. Po drugie, nie wyobrażam sobie jak można ot tak sobie niedojrzale twierdzić, że zostawi się mężczyznę, którego się kocha, bo on kiedyś tam był/bywał u prostytutki
. Miłość, taka prawdziwa, a nie jakieś głupie zauroczenie to też wyrozumiałość i pełna akceptacja. Jak można przekreślać człowieka z tak błahego powodu? Jedyną istotną sprawą jest dla mnie to, czy mój partner się wcześniej zabezpieczał. Seks bez gumki z prostytutką może być zbyt ryzykowny. A ja nie chcę zachorować, bo mój facet wykazał się szczytem głupoty i gumki onegdaj nie założył.
busiu napisał/a:Skoro niechętnie się przyznają, to coś musi być nie tak, skoro jest to powód do wstydu? (...) przecież to śmieszne, tu mamy do czynienia ze zwykłym kłamstwem, oszustwem!
To gdzie i z kim mężczyzna uprawia seks, nie jest powodem wstydu, bo niby jak? Jego sprawa, nie moja. Oni się nie przyznają nie dlatego, że się wstydzą albo czują się z tym źle, ale dlatego że boją się nazbyt emocjonalnej reakcji swoich dziewczyn. A w większości przypadków reakcja emocjonalnie będzie, szczególnie jak się trafi na osobę myślącą jak busiu i inne młodsze panienki, a może nawet i straci się dziewczynę, bo ona uzna, że nie może być z facetem, który kiedyś coś tam. W dojrzałych relacjach naprawdę nie jest istotne, z kim partnerzy wcześniej sypiali. Ale żeby dojść do takich wniosków to po prostu trzeba dorosnąć, nabrać doświadczenia życiowego.
A poza tym może warto wyobrazić sobie sytuację, że mam załóżmy 50 lat, jestem po przejściach i spotykam faceta w swoim wieku, załóżmy także po rozwodzie, po kilku związkach. Mam się go wypytywać o jego życie erotyczne z ostatnich powiedzmy 30 lat? I jak powie że był i korzystał to zrobiwszy uprzednio awanturę zerwać związek ze łzami w oczach, bo co to za facet, co się powstrzymać nie mógł? Toż to teatr po prostu, dramat.
Pani Emili brakuje tu takich kobiet jak Pani.Bardzo madrze Pani pisze.
Szanujący się mężczyzna, znający swoją wartość nie musi chodzić tam, nie musi bezmyślnie zaspokajać swoich potrzeb, bo tak mówi mu jego członek.
co to znaczy bezmyslne zaspokajanie potrzeb?
Napisałem, że Ci co chodzą mają sianko w głowie i to prawda. W ich głowach mózgu nie ma, bo on znajduje się w ich spodniach...
nie wiem czy wiesz ale bez mozgu nie da sie przezyc.zastanow sie co piszesz.
Uważam, że są mężczyźni, którzy potrafią mieć kontrolę nad swoim penisem i żądzami, nie muszą płacić 200,300 zl za pół godzinki i jeden strzał.
za takie pieniadze to na pewno do agencji nikt nie chodzi.Jak bys miał ze 30 lat i był prawiczkiem ,to bys takich monologow nie prawił.
Potrafią zdobywać kobiety, potrafią je cenić i potrafią wyzwolić ich ukryte pragnienia i pożądanie.
czyli Twoim zdaniem mezczyzni dziela sie na dwie kategorie? nie kazdy jest kasanowa .warto o tym pamietac.
Dla mnie próby trollowania, rzucania tekstami zaczepnymi, próbami ośmieszania są po prostu śmieszne. Facet jest by poznać kobietę, zadbać o nią, dać jej szczęście, założyć rodzinę, a nie po to by potajemnie ciupciać prostytutki, uciekać od problemów i snuć niedorzeczne teorie by się usprawiedliwić. Tyle.
gdzie Ty wyczytałes ,że facet jest do tych celow o ktorych piszesz.Chyba dosyc młody jestes jeszcze.Nie wszyscy sa wygadani i przebojowi ....podejrzewam ,ze Ty jestes.
Emilia napisał/a:Czytam ten wątek od początku. Miałam się nie wtrącać. Ale szczerze mówiąc jak czytam posty busiu i innych dziewczynek, to śmiać mi się chce. Po pierwsze, życie erotyczne mojego partnera zanim mnie poznał to nie moja sprawa. Po drugie, nie wyobrażam sobie jak można ot tak sobie niedojrzale twierdzić, że zostawi się mężczyznę, którego się kocha, bo on kiedyś tam był/bywał u prostytutki
. Miłość, taka prawdziwa, a nie jakieś głupie zauroczenie to też wyrozumiałość i pełna akceptacja. Jak można przekreślać człowieka z tak błahego powodu? Jedyną istotną sprawą jest dla mnie to, czy mój partner się wcześniej zabezpieczał. Seks bez gumki z prostytutką może być zbyt ryzykowny. A ja nie chcę zachorować, bo mój facet wykazał się szczytem głupoty i gumki onegdaj nie założył.
busiu napisał/a:Skoro niechętnie się przyznają, to coś musi być nie tak, skoro jest to powód do wstydu? (...) przecież to śmieszne, tu mamy do czynienia ze zwykłym kłamstwem, oszustwem!
To gdzie i z kim mężczyzna uprawia seks, nie jest powodem wstydu, bo niby jak? Jego sprawa, nie moja. Oni się nie przyznają nie dlatego, że się wstydzą albo czują się z tym źle, ale dlatego że boją się nazbyt emocjonalnej reakcji swoich dziewczyn. A w większości przypadków reakcja emocjonalnie będzie, szczególnie jak się trafi na osobę myślącą jak busiu i inne młodsze panienki, a może nawet i straci się dziewczynę, bo ona uzna, że nie może być z facetem, który kiedyś coś tam. W dojrzałych relacjach naprawdę nie jest istotne, z kim partnerzy wcześniej sypiali. Ale żeby dojść do takich wniosków to po prostu trzeba dorosnąć, nabrać doświadczenia życiowego.
A poza tym może warto wyobrazić sobie sytuację, że mam załóżmy 50 lat, jestem po przejściach i spotykam faceta w swoim wieku, załóżmy także po rozwodzie, po kilku związkach. Mam się go wypytywać o jego życie erotyczne z ostatnich powiedzmy 30 lat? I jak powie że był i korzystał to zrobiwszy uprzednio awanturę zerwać związek ze łzami w oczach, bo co to za facet, co się powstrzymać nie mógł? Toż to teatr po prostu, dramat.
No, dobra, ale my mamy po 20 latach, więc czemu miałybyśmy akceptować np 25 letniego faceta, który bywał u prostytutek , bo był taki zdesperowany ?? No i dochodzi kwestia priorytetów, dla mnie seks łączy się z uczuciami, a dla niego ? Mogę go tolerować jako człowieka, bo to jego sprawa, ale na partnera wątpię.
widzisz facet seks łaczy przede wszystkim z urada a kobiety z uczuciami.
Pias12345 napisał/a:Junior napisał/a:Człowiek w życiu szuka miłości, bo ona tylko sprawi by był szczęśliwy.
Tylko rzecz w tym, że nie każdy ma szansę ją znaleźć. W sumie są również faceci nieatrakcyjni, i jak dla mnie nie ma w tym nic dziwnego, że chcą mieć choć namiastkę takiej fałszywej bliskości.
Sama "busiu" gdzieś pisała, że facet jak dla niej to wysoki, przystojny i takie tam.
A niestety są i również typowi "brzydale" typu niski, łysy z okropną twarzą i co wtedy. Przecież to nie jest kwestia gustu, taka osoba nie będzie atrakcyjna dla żadnej dziewczyny. Wiadomo, że po takim czymś szczęśliwa nie będzie, ale wątpię żeby była szczęśliwa żyjąc całe życie w samotności i przyglądając się życiu normalnych facetów. Jak dla mnie wiec nie zawsze jest to kwestia wolnego wyboru niestety. Życie z idealnym światem niewiele ma wspólnego jakby nie patrzeć.Taaa, a ja zawsze uważana za brzydką i jest tyle ładniejszych lasek ode mnie, a mam faceta od 2 lat
a wiesz co to znaczy miec szczescie albo byc wyjatkiem??? powinnas wiedziec bo masz jedno albo drugie,nie wiem.
Nie każdy aż tak patrzy na wygląd. Swoją drogą mój były też urodą nie grzeszy ( był niższy ode mnie , nieładna twarz i w ogóle , na pewno nie miał wzięcia ) ł, więc nie uogólniajmy, że brzydsza osoba już nie ma na nic szans.
skoro był nie atrakcyjny ,to jak Ty sie z nim całowałas.Czy moze wcale sie nie całowaliscie??Na urode mało kto nie patrzy-to pierwszy kontakt,nawet naukowo udowodnione,ze jesli mezczyzna podoba sie kobiecie ,to ta dopiero decyduje sie na poznanie jego sosobowosci.Tego typu przypadki jak twoj sa ekstremalne.
Pewnie jak zauważyłeś niektóre wyrazy są edytowane i wyróżnione na czerwono jak myślisz dlaczego?
Moderatorka-apoteoza
Ooo matkooo... no ale dobra. Jazda.
busiu napisał/a:Skoro niechętnie się przyznają, to coś musi być nie tak, skoro jest to powód do wstydu?
to nie wstyd ,tylko strach przed odrzuceniem.Ty takich z miejsca odrzucasz ,wiec sie nie dziw.
"Strach przed odrzuceniem", tak? Żona, która zataja zdradę też "boi się odrzucenia", tylko znowu pytam- czy to ją w jakikolwiek sposób usprawiedliwia? Prostytutka, która ukrywa swoją przeszłość, boi się tego samego, ale czy w takim razie godzisz się na bycie oszukiwanym, bo ona "boi się odrzucenia"? Znając moje stanowisko względem prostytucji, taki facet mnie zwyczajnie oszukuje. Z pełną świadmością i ze zwykłego egoizmu- OSZUKUJE. To ja podziękuję. Jakbym szukała świni to bym poszła do chlewu.
kłamstwa nie wolno usprawiedliwiac sle kłamstwo tez ma swoje przyczyny.Takie podejscie kobiet do mezczyn korzystajacych z agencji jest tego przyczyna
Zdrady, gwałty, morderstwa, oszustwa i brzydka pogoda też mają swoje przyczyny. Usprawiedliwienia nadal brak. No, poza pogodą.
co tu porownywac d***** miała ze stu albo lepeij partnerow a klijent d***** mogł miec np; kontakt tylko z nia jedna.To sa dwa rozne swiaty.
Co Wy tak z tym licznikiem? Czy w takim razie, jak powie, że miała 10 klientów, to lepiej? Albo 15? Jaką liczbę jesteś w stanie zaakceptować u prostytutki, żeby była materiałem na dziewczynę Twojego życia?
branie narkotykow czy picie alkoholu ,nawet palenie papierosow nie swiadczy o tym czy człowiek jest zły czy dobry.tak jak Pani to mysla ludzie posługujacyc sie stereotypami
Oczywiście, wszystko zależy od okoliczności- inaczej potraktuję człowieka, który korzysta z alkoholu okazjonalnie i z umiarem, a inczej takiego, który widzi w tym okazję urżnięcia się jak świnia lub sposób na "zapominanie" o problemach. Tak samo inaczej patrzę na mężczyznę, który seks wiąże z uczuciami a innego, który zalicza wszystko, co nie ucieknie przed nim na drzewo.
No bo już ustaliliśmy, że seks jest super-hiper ważny, więc dlaczego tylko ta wiedza jest "zakazana" dla dojrzałego związku? Moim zdaniem to prawda i odwaga są dojrzałością, a nie chowanie ogona pod siebie i utajnianie pod pozorem "nieistotności" i strachu przed konsekewncjami.
jesli ma sie doczynienia z dojrzała osoba ,to mozna byc przy niej szczery ,nawet az do bolu.
Czy "dojrzałość" w Twoim mniemaniu to obowiązek zaakceptowania wszystkiego, bez względu na swoje własne poglądy?
seks z stałym partnerem niesie małe ryzyko zakazenia czymkolwiek ,chyba ,ze nasz partner miał w przeszłosci wiele partnerek a z zabezpieczeniem bywało roznie.
No widzisz- nie. Załóżmy, że mój partner przede mną miał jedną partnerkę, która miała ich kilku przed nim. Ryzyko, że któreś z nich przywlokło jej HPV jest bardzo duże, a wtedy i mój partner został dziabnięty, a tym samym teraz ja. Nawet teoretycznie bezpieczny seks niesie ze sobą ryzyko. Wystarczy seks bez prezerwatywy ze stałą partnerką.
był aprostytutka to inna sprawa ,nie porownuj d***** do ich klijentow.
Będe porónywała, bo jest ta sama bajka. Nie widzę moralnej różnicy między prostytuowaniem się a korzystaniem z prostytucji.
busiu napisał/a:To że z kimś nie chcę (z różnych względów) tworzyć związku nie znaczy, że przekreślam go jako wartościowego człowieka, czy nawet kumpla/znajomego/przyjaciela! Dalej powtarzam- potępiam tylko czyny, a nie ludzi!
skoro nie wyobrazasz sobie związku z takim osobnikiem ,to znaczy ,ze go potepiasz z tego powodu o ktorym piszemy.
Tak, nie wyobrażam sobie na obecną chwilę związku z takim osobnikiem. On nie jest dla mnie odpowiednim partnerem i nie widzę powodu, dla którego miałabym poświęcać dla niego swoje idee i marzenia. W przeciwieństwie do niektórych, nie zgadzam się na pierwsze lepsze podstawione przez los, ale szukam takiego, z którym będę szczęśliwa. Każdy ma jakieś wymagania co do ewentualnego partnera- jedynm z moich wymagań jest "niekorzystanie z prostytucji".
powinnas sie raczej zastanowic i go zapytac co było przyczyno zatajenia.Wszystko ma swoje przyczyny cokolwiek nie robimy.
Wiesz, co jest przyczyną zatajenia w takiej chwili? EGOIZM. Egoizm i nic innego, bo skoro wie, że nie zwiążę się z nim po usłyszeniu takiego wyznania, to zataja to tylko ze względu na siebie! Nie zważa na moje ideały, marzenia, pragnienia, i świadomie pozbawia mnie możliwości wyboru. A tchórza i egoisty nie potrzebuję.
ten facet opisany przez ciebie .....to seksoholik.Jak nie masz argumentow ,to wyolbrzymiasz.kto chodzi do agencji codziennie???
Dlaczego seksoholik? Przecież są ludzie w związkach, którzy uprawiają seks codziennie- to też seksoholicy? A co do ostatniego pytania- taki, którego stać na to.
busiu napisał/a:Emilia napisał/a:Nie chcąc się związać z kimś, bo kiedyś przytrafiła mu się wizyta w agencji to przekreślanie całego człowieka, takim jakim jest teraz, wartościowego. Zawsze możesz potępić jego czyn
, powiedzieć że go nie rozumiesz, jak mógł tak postąpić, że to złe, głupie itp. itd., ale nadal kochać go takiego jakim jest i dalej z nim być.
(Przekreślanie jako ewentualnego partnera- tak, jako człowieka- nie!!)
motasz sie.wyzej pisałas ,ze go nie przekreslasz jako sooby ,tylko potepiasz jego czyn.
BOGU. Czy nie napisałam, że nie widzę problemu, by kolegować się z takim facetem? Przecież gadam sobie z Robsonem, NieInteresujSie, fajni ludzie, ciekawe poglądy. Czy rzucam się z pazurami na nich, i krzyczę opętana, że 'z dzi*****rzami to ja nie dyskutuję!'? Nie! Kumple, znajomi, przyjaciele- to jest zupełnie inny temat niż "partner życiowy". Partner życiowy, jak sama nazwa wskazuje, jest wyborem na całe życie, potencjalnie szansą na tworzenie rodziny. Nie rozumiem idei "całkowitej akceptacji, bo tak wymaga dojrzałość". Jeśli nie pasuje mi, że facet korzystał z prostytutek, to dlaczego mam się z nim umówić, walczyć ze sobą, dręczyć go moim niezadowoleniem? Czy nie łatwiej dla niego znaleźć kogoś bez takich oporów, a mnie bez takich przygód na koncie? Odnoszę wrażenie, że Waszym zdaniem należy "brać co dają" i nie wybrzydzać, bo już nic lepszego może się nie trafić. Z takich powodów jesteście ze swoimi mężczyznami/kobietami? Bo w Waszym mniemaniu na nic lepszego Was nie stać?
Tak trochę inaczej: nie ustalicie tej "całej prawdy" o klientach prostytutek, bo każdy z nich jest inny i ma swoje powody. Trochę, przyznaję, nie rozumiem tytułu wątku. Chodzi o przyczyny wizyt mężczyzn u tych pań? To się nie da wrzucić do jednego wora 18 prawiczka, który idzie na pierwszy raz, 30 latka mającego oziębłą żonę, 40 latka któremu akurat palma odbija i 60 latka wdowca, który ma niewielkie szanse na poderwanie kogoś... To tylko 4 scenariusze, a życie pisze ich tysiące. Jak nie da się wszystkich prostytutek, tak nie da się i wszystkich klientów wrzucić do jednego worka.
Lupus, słuszna uwaga i wnioski, niemniej w tej dyskusji chodziło między innymi o to właśnie, żeby ostatecznie takie stwierdzenia wysunąć (lub je obalić). Widzimy jednak wyraźnie, że tak naprawdę nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi, bo ile wypowiadających się osób, tyle właściwie przyczyn ich wizyt w agencjach, ścierają się też różne poglądy na temat samej oceny tego faktu- jedni potępiają, inni współczują, jeszcze inni starają się zrozumieć. Czy zatem ta dyskusja ma sens? Na pewno. Zawsze bowiem warto poznać odmienny punkt widzenia i czasem zastanowić się nad tym, że to co nam wydaje się oczywiste, dla innych już takim wcale nie jest
.
513 2011-07-22 17:42:21 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-22 17:43:54)
Mensa , tak całowałam się z moim byłym bez żądnych oporów. Po prostu, gdy zakochałam się, to jego gorszy wygląd nie miał znaczenia. Nie musisz podzielać mojego stanowiska, po prostu dla mnie partner nie musi być atrakcyjny, to nie było dla mnie nigdy najważniejsze, tylko to co do niego czuję.
Pozdrawiam ![]()
514 2011-07-23 09:58:55 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-07-23 10:10:18)
Olinka, nie mam zwyczaju wrzucania wszystkich do jednego worka. Inaczej ocenię np. 27 latka, który własnie się ożenił i wcale mu to nie przeszkadza kilka razy w miesiącu iść do prostytutki, a inaczej np. 45 letniego niepełnosprawnego, dla którego to jedyna szansa na seks. Oczywiście, to dwa skrajne przypadki, między którymi istnieją tysiące innych. Każdy przypadek należy ocenić indywidualnie
Oczywiście każdy ma prawo do swoich preferencji w wyborze partnera i wcale mnie nie dziwi, że młode kobiety, jak Busiu i Truskawka, nie chcą bywalców takich przybytków. Ale jakoś też nie dziwi mnie, że nieco starsze Panie (choć wciąż młode i nie wątpię, że piękne
) są bardziej wyrozumiałe.
Niektóre panie wyżej wypowiadały się o zmuszaniu kobiet do prostytucji. Z przyczyn zawodowych znam wiele prostytutek. I co mogę w tej sprawie rzec - w Polsce praktycznie nie ma zmuszania do prostytucji, a przynajmniej Polek (inaczej jest chyba z Bułgarkami czy Rumunkami stojącymi przy trasach). Jakiś czas temu rozmawiałem z dziewczęciem 25-letnim z Lublina, z wyższym wykształceniem, świadczącym wiadome usługi w Wielkopolsce. Na pytanie: dlaczego? Usłyszałem: "A gdzie tyle zarobię?". Jak sądzę, z jej wykształceniem mogłaby liczyć w innej branży na zarobki wystarczające na spokojne życie. Ale wybrała dobrowolnie taki a nie inny zawód. Do tego, jak raczyła mnie poinformować, pracuje tak daleko od domu, bo gdyby u siebie poznała chłopaka, to on najpewniej nigdy nie dowie się czym się parała. Pani przyjmuje około 150 klientów miesięcznie, policzcie sobie jaki będzie miała przebieg po 2 latach pracy.
Jeszcze jedna historyjka, sprzed 3 lat. Odwiedziła mnie w poniedziałek, w redakcji zaprzyjaźniona diva (jak się to słyszy
). Dostała kawę i mówi (wulgaryzmy pominę): "Ale jestem zmęczona, byłam w Zielonej Górze na weselu i poprawinach u koleżanki". To ironicznie pytam, czy koleżanka z pracy. "Tak, przyjmuje ze mną na zmianę w tym samym lokalu". Drążę dalej: czy jej mąż wie czym para się ukochana? "Czy ty ochu....ś? On myśli, że ona studiuje w Łodzi".
czyli jednak wychodzi na to ze starsze i madrzejsze panie nie nienawidza tak prostytucji jak nieskażone dwudziestki ![]()
i bardziej niemoralne jest bajerowanie laski zeby ja wycupciac niz wizyta u kurtyzany
a zapewniam was ze zdecydowana wiekszosc mlodych chlopakow nie wychodzi wieczorem na miasto zeby szukac partnerki zyciowej
Niektóre panie wyżej wypowiadały się o zmuszaniu kobiet do prostytucji. Z przyczyn zawodowych znam wiele prostytutek. I co mogę w tej sprawie rzec - w Polsce praktycznie nie ma zmuszania do prostytucji, a przynajmniej Polek
W Polasce jest wiel kobiet zmuszanych do prostytucji ale większośc faktycznie pracuje w własnej woli.
czyli jednak wychodzi na to ze starsze i madrzejsze panie nie nienawidza tak prostytucji jak nieskażone dwudziestki
Starsze i bardziej doświadczone wiedzą, że facet jak chce zdradzi to to zrobi czy z prostytutką czy nie. Różnica polega na tym że do prostytutki pójdzie, zapłącci i dostanie co będzie chciał odrazu, a tym drugim przypadku będzie musiał się troche postarac, pobajerowac, i stracic więcej czasu a nie każdy ma na to ochotę. A jak facet nie ma rodziny i chce sobie pobzykac to co za róznica czy prostytutka czy za każdym razem inna.
i bardziej niemoralne jest bajerowanie laski zeby ja wycupciac niz wizyta u kurtyzany a zapewniam was ze zdecydowana wiekszosc mlodych chlopakow nie wychodzi wieczorem na miasto zeby szukac partnerki zyciowej
JAk to nazwałeś te "nieskażone dwudziestki" wolą właśnie wierzyc, że tak jest dlatego tu jest takie larum.Dziewczyną się wydaje że większoś facetów do seksu ma takie podejście jak one albo większośc kobiet - jak seks to z miłości, musi by zaufanie, partnerstwo itd. TO jest ten ich wspaniały świat, w który wierzą. Maja do tego prawo bo każdy musi się nauczy na własnej skórze ale jak tu napisała Emilia co po niektóre będzie czekał duży szok i doopka będzie mocno poobijana.
Ale tak szczerze to jest tak też dlatego, że faceci walą kobietą takie bzdury i wielu nie potrafi szczerze o tych sprawach rozmawiac, a z drugiej strony widząc reakcje większości kobiet tutaj się mężczyzną nie dziwie bo większośc kobiet tak reaguje:) i koło się zamyka
.
co ty opowiadasz ;D , czyli mezczyzna ktory chodzi/ chodzil to nie ma mozgu, jest zalosny bez szacunku do siebie, nie zna swojej wartosci, zakompleksiony ? no ja jestem totalna odwrotnoscia tego co napisales. nie mam problemow z poznaniem dziewczyn, powiem wiecej rzadko kiedy musialem sie jakos starac. z moja samoocena jest naprawde bardzo w porzadku, faktycznie jakos specjalnie inteligenty nie jestem, ale jednak wyksztalcenie wyzsze mam. dlaczego mlody chlopak ma sie wiazac z kazda dziewczyna jesli tylko ma ochote na seks ? mozna nad tym panowac oczywiscie, ale po co ? poza moralnoscia ktora sobie zakladam cenisz, sa jakies inne wyzsze powody ? bo mnie moralnosc nie interesuje ;p sa ludzie co mysla zeby cos zrobic, i jak by to bylo, a inni to poprostu robia, nie przypisujac temu jakis znaczen, ja akurat nie rozumiem mlodych facetow ktorzy w kazdej kobiecie widza swoja potecjalna dziewczyne ktore na sile musza zdobywac, cenic, wyzwalac ich ukryte pragnienia poznawac i oczywiscie zakladac rodzine. to rzeczy ktore ty napisales ze dajesz kobietom, i super. ale mnie to nie interesuje, ja chce tylko puciupciac ;D widzisz ciezko ci bedzie zrozumiec takiego jak ja, jak ja chodzilem do balaganow to mnie calkowicie nie interesowalo co ona o mnie mysli, czy jej sie podobam, ona mi. to one mi mialy sie podobac, i nie porownuj wykorzystowania kobiet, do legalnej swiadomej prostytucji.
Tia...
Twoja wypowiedź idealnie pasuje do awataru, który posiadasz i potwerdza stereotyp faceta widniejącego na owym awatarze. Jak lubisz skoczyć sobie do burdelu, żeby zniżyć się do zaspokojenia potrzeb czysto fizycznych i wyjść lżejszym o kilka stówek to Twoja sprawa. Każdy robi to co lubi. Życzę Ci tylko, żebyś nie złapał jakiegoś syfa.
Pozdrawiam,
Tisha
518 2011-07-24 19:37:14 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-07-24 19:44:01)
lubisz skoczyć sobie do burdelu, żeby zniżyć się do zaspokojenia potrzeb czysto fizycznych i wyjść lżejszym o kilka stówekPozdrawiam,Tisha
nie ma to jak wejsc w rozgrzana dyskusje walnac post ktory nic nie wnosi i sobie wyjsc. Tisha jak juz zabierasz glos to powinnac wykazac minimum szacunku i przeczytac wczesniejsze posty;p
mezczyzna egoistyczne zaspakaja swoje czysto fizyczne potrzeby... o boziu, niebywale, co za czasy
jak dobrze ze kobiety tego nie robia
mezczyzna po spotkaniu z kobieta jest lzejszy o pare stow... nie swiruj ? patrz nie zwrocilem uwagi. czyli lepiej isc bajerowac 20 dziestki na dyskotekach ? wtedy jestem w porzadku ? a moze ci chodzi ze nie powinnismy znizac sie do uprawienia przypadkowego seksu ?
Tisha napisał/a:lubisz skoczyć sobie do burdelu, żeby zniżyć się do zaspokojenia potrzeb czysto fizycznych i wyjść lżejszym o kilka stówekPozdrawiam,Tisha
nie ma to jak wejsc w rozgrzana dyskusje walnac post ktory nic nie wnosi i sobie wyjsc. Tisha jak juz zabierasz glos to powinnac wykazac minimum szacunku i przeczytac wczesniejsze posty;p
mezczyzna egoistyczne zaspakaja swoje czysto fizyczne potrzeby... o boziu, niebywale, co za czasy
jak dobrze ze kobiety tego nie robia
mezczyzna po spotkaniu z kobieta jest lzejszy o pare stow... nie swiruj ? patrz nie zwrocilem uwagi. czyli lepiej isc bajerowac 20 dziestki na dyskotekach ? wtedy jestem w porzadku ? a moze ci chodzi ze nie powinnismy znizac sie do uprawienia przypadkowego seksu ?
Nie traktuj mojego postu wyłącznie jako atak na siebie. Zniżanie się do zaspakajania czysto fizycznych potrzeb za kasę, czy po prostu przypadkowy seks w dyskotece jest wg. mnie równie uwłaczający i dla kobiety i dla faceta. Nie rozumiem określenia, że "takie są teraz czasy", moralność i szacunek do samego siebie powinny być uniwersalne, no cóż być może jestem dinozaurem i pomyliłam epoki.
(...) Zniżanie się do zaspakajania czysto fizycznych potrzeb za kasę, czy po prostu przypadkowy seks w dyskotece jest wg. mnie równie uwłaczający i dla kobiety i dla faceta (...)
A zaspokajanie czysto fizycznej potrzeby jedzenia, czyli po prostu przypadkowy zakup chleba jest uwlaczajacy dla piekarza i kupujacego?