Zarozumiałość, zuchwałość, pycha, całkowity brak pokory i naiwność... nie nazywajmy tego pewnością siebie, proszę.
Mówiłam o zbytniej pewności siebie.
A czy ty sama trochę nie pokazujesz którejś z wymienionych cech? ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Strony Poprzednia 1 … 60 61 62 63 64 … 112 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Zarozumiałość, zuchwałość, pycha, całkowity brak pokory i naiwność... nie nazywajmy tego pewnością siebie, proszę.
Mówiłam o zbytniej pewności siebie.
A czy ty sama trochę nie pokazujesz którejś z wymienionych cech? ![]()
ApoteozaPrawdy napisał/a:Zarozumiałość, zuchwałość, pycha, całkowity brak pokory, zaślepienie i naiwność... nie nazywajmy tego pewnością siebie, proszę. ^^'
Natomiast ZDROWY idealizm jest ok.
No ale mówiąc szczerze nie jesteś pozbawiona tych cech. Skoro więc oczekujesz aby inni o nich nie mówili, to nie przesadzaj ze swoimi ocenami. Bo jesteś nie tylko cyniczna. Widać wiele braków.
Raczej mogłabym napisać to o tobie (jesteś zarozumiały i ZBYT pewny swego, można być pewnym, ale "zbyt" jest zbędne, co kilka osób już Ci wypomniało), ale jakoś tego nie robię, więc nie wiem, czemu Ty mnie atakujesz. ;p
Jestem cyniczna i lubię taka być, a to, że dla Ciebie mam jakieś braki? Lotto mi to.
Jestem pewna siebie, ale nie zbyt i nie to wszystko, co wyżej. Ludzie, którym to przeszkadza chcą mi wmawiać, że jestem zarozumiała. Ich problem. ![]()
Proszę o przeniesienie personalnych przepychanek poza teren forum i powrót do tematu wątku.
Zarozumiałe osoby właśnie nie biorą pod uwagi zdania innych i uwazaja sie za lepsze, za to innym dokopują. Czy tego nie widać tutaj
? Odpowiedziec sobie mozecie sami.
Co do wczesniejszego. Dla mnie to bez sensu nadal - bo po czym moge stwierdzic, ze to prawdziwa milosc? Chce konkretnej odpowiedzi, a nie bawienia sie w piaskownicy na przeciąganie liny kto ma racje. 2 lata, jest uczucie, chce dalej to ciagnac, po rozstaniu nie znika. I mimo ze jest nowa milosc, to wspomina sie dawną osobe jako tez którą sie kochało, tylko to uczucie zostalo wyparte przez nowe. Po prostu linia odwzajemnienia się zepsuła ![]()
onTAKIsobie napisał/a:ApoteozaPrawdy napisał/a:Zarozumiałość, zuchwałość, pycha, całkowity brak pokory, zaślepienie i naiwność... nie nazywajmy tego pewnością siebie, proszę. ^^'
Natomiast ZDROWY idealizm jest ok.
No ale mówiąc szczerze nie jesteś pozbawiona tych cech. Skoro więc oczekujesz aby inni o nich nie mówili, to nie przesadzaj ze swoimi ocenami. Bo jesteś nie tylko cyniczna. Widać wiele braków.
Raczej mogłabym napisać to o tobie, ale jakoś tego nie robię, więc nie wiem, czemu Ty mnie atakujesz. ;p
Jestem cyniczna i lubię taka być, a to, że dla Ciebie mam jakieś braki? Lotto mi to.Jestem pewna siebie, ale nie to wszystko. Ludzie, którym to przeszkadza chcą mi wmawiać, że jestem zarozumiała. Ich problem.
O mnie możesz sobie pisać co chcesz. Jak przegniesz, potrafię sprowadzić na ziemię. To jest forum a tobie nie jedna osoba pisała o tym, że cynizmem nadrabiasz do tego co faktycznie prezentujesz. Jesteś nie koniecznie pewna siebie, ale własnie często bezczelna i uważasz, że kobieta ma takie prawo. Otóż nie ma.
Rozumiesz co to znaczy w ogóle być cynicznym? To znaczy również nie obrażać, co tobie się zdarza nad wyraz często. Wtedy zza człowieka cynicznego widzimy człowieka zawistnego, chamskiego, buraka.
Więc może wyhamuj trochę z buractwem i zacznij pisać normalnie?
A pewna siebie nie jesteś. Człowiek mający tę cechę, nie musi nikogo atakować, w żaden sposób. Jest opanowany, hamuje emocje. Tobie to nie wychodzi.
Biorąc te wszystkie ale, stwierdzam, że bezczelność i chamstwo, to twoje prawdziwe ja. Ale wiem, że zdanie normalnych ludzi tobie lotto. Ty dobrze zapewne się czujesz wśród tobie podobnych.
nie ktorzy faceci chyba maja to po prostu we krwi znam goscia ktory za 2 tyg bierze slub ma dziecko wspaniala dziewczyne swoj biznes kase , czego chciec wiecej? A korzysta z uslug prostytutek regularnie i to nie zawsze tych z agencji czasem z tych przydroznych. Jego dziewczyna albo naprawde nie wie co sie dzieje albo udaje . A swoja droga czemu nie ktorzy maja wspaniale zycie i robia cos takiego? To naprawde poped seksualny czy jakis rodzaj posiadania wladzy ????
Ponawiam, bo mogłeś nie zauważyć.
@thepass
"Nie przezylem milosci? A skad mozesz to wiedziec? Sa rozne tez rodzaje milosci, wlasna, rodzicielska. Ja mogłem ją obdarzyc kogos, wiec to tez milosc, choc jednostronna, platoniczna".
A ja Ci jestem w stanie uwierzyć, że Ty jednak może kochałeś (pewności nie mam i nie będę miała), ale byłeś tylko jedną z opcji dla tamtych kobiet i nie mogło się udać. To mogło być nieodwzajemnione uczucie.
I na pewno nie będę Cię osądzać, że na pewno to nie była miłość z Twojej strony, bo to byłoby bezczelne i nietaktowne.
Zarozumiałe osoby właśnie nie biorą pod uwagi zdania innych i uwazaja sie za lepsze, za to innym dokopują. Czy tego nie widać tutaj
? Odpowiedziec sobie mozecie sami.
Co do wczesniejszego. Dla mnie to bez sensu nadal - bo po czym moge stwierdzic, ze to prawdziwa milosc? Chce konkretnej odpowiedzi, a nie bawienia sie w piaskownicy na przeciąganie liny kto ma racje. 2 lata, jest uczucie, chce dalej to ciagnac, po rozstaniu nie znika. I mimo ze jest nowa milosc, to wspomina sie dawną osobe jako tez którą sie kochało, tylko to uczucie zostalo wyparte przez nowe. Po prostu linia odwzajemnienia się zepsuła
Theo, stwierdzić, czy coś jest prawdziwą miłością jest bardzo łatwo, jest to proste, tak proste, że wielu nie potrafi tego zauważyć. Najprawdziwsze stwierdzenie jest takie - pokochać na serio można tylko jedną osobę. Jeżeli ktoś zmienia co jaki czas partnerów, to zwyczajnie chce mieć kogoś obok siebie. Nic więcej. A to czy coś jest prawdziwe czy nie, weryfikuje życie, a dokładniej mówiąc, bardzo małe cosie z tego życia. Wiesz? to np. wspólne picie herbaty na balkonie, wieczorem, nie odzywając się do siebie, pragnąc tego samego. Ale to tylko taki mały coś. To np. samodzielne kupowanie czegokolwiek do domu, wiedząc, że spodoba się obojgu bez dłuższego namysłu. Oraz wiele, bardzo wiele innych cosiów.
Ponawiam, bo mogłeś nie zauważyć.
ApoteozaPrawdy napisał/a:@thepass
"Nie przezylem milosci? A skad mozesz to wiedziec? Sa rozne tez rodzaje milosci, wlasna, rodzicielska. Ja mogłem ją obdarzyc kogos, wiec to tez milosc, choc jednostronna, platoniczna".
A ja Ci jestem w stanie uwierzyć, że Ty jednak może kochałeś (pewności nie mam i nie będę miała), ale byłeś tylko jedną z opcji dla tamtych kobiet i nie mogło się udać. To mogło być nieodwzajemnione uczucie.
I na pewno nie będę Cię osądzać, że na pewno to nie była miłość z Twojej strony, bo to byłoby bezczelne i nietaktowne.
Za to osądzasz wszystkich innych
Szukasz wsparcia? Coś cieniutko z tą pewnością siebie.
ApoteozaPrawdy napisał/a:onTAKIsobie napisał/a:No ale mówiąc szczerze nie jesteś pozbawiona tych cech. Skoro więc oczekujesz aby inni o nich nie mówili, to nie przesadzaj ze swoimi ocenami. Bo jesteś nie tylko cyniczna. Widać wiele braków.
Raczej mogłabym napisać to o tobie, ale jakoś tego nie robię, więc nie wiem, czemu Ty mnie atakujesz. ;p
Jestem cyniczna i lubię taka być, a to, że dla Ciebie mam jakieś braki? Lotto mi to.Jestem pewna siebie, ale nie to wszystko. Ludzie, którym to przeszkadza chcą mi wmawiać, że jestem zarozumiała. Ich problem.
O mnie możesz sobie pisać co chcesz. Jak przegniesz, potrafię sprowadzić na ziemię. To jest forum a tobie nie jedna osoba pisała o tym, że cynizmem nadrabiasz do tego co faktycznie prezentujesz. Jesteś nie koniecznie pewna siebie, ale własnie często bezczelna i uważasz, że kobieta ma takie prawo. Otóż nie ma.
Rozumiesz co to znaczy w ogóle być cynicznym? To znaczy również nie obrażać, co tobie się zdarza nad wyraz często. Wtedy zza człowieka cynicznego widzimy człowieka zawistnego, chamskiego, buraka.
Więc może wyhamuj trochę z buractwem i zacznij pisać normalnie?
A pewna siebie nie jesteś. Człowiek mający tę cechę, nie musi nikogo atakować, w żaden sposób. Jest opanowany, hamuje emocje. Tobie to nie wychodzi.
Biorąc te wszystkie ale, stwierdzam, że bezczelność i chamstwo, to twoje prawdziwe ja. Ale wiem, że zdanie normalnych ludzi tobie lotto. Ty dobrze zapewne się czujesz wśród tobie podobnych.
To twoje odczucia, które mijają się z prawdą. W tej chwili sam mnie obraziłeś wielokrotnie i oceniłeś tak negatywnie, choć mnie nie znasz. Czuję się urażona i niesprawiedliwie oceniona, ale nie przejmuję się tym, bo to nieprawda. ![]()
Ja po prostu pisałam jednej osobie, że robi z siebie ofiarę, choć nie powinna, bo wybrała takiego faceta i była kiedyś zarozumiała, co sama przyznała.
Nigdzie nie napisałam czegoś, co było perfidnie wredne, co by ją mogło do żywego urazić.
Ty natomiast nie hamujesz się w swoich wypowiedziach i jesteś agresywny.
onTAKIsobie napisał/a:ApoteozaPrawdy napisał/a:Raczej mogłabym napisać to o tobie, ale jakoś tego nie robię, więc nie wiem, czemu Ty mnie atakujesz. ;p
Jestem cyniczna i lubię taka być, a to, że dla Ciebie mam jakieś braki? Lotto mi to.Jestem pewna siebie, ale nie to wszystko. Ludzie, którym to przeszkadza chcą mi wmawiać, że jestem zarozumiała. Ich problem.
O mnie możesz sobie pisać co chcesz. Jak przegniesz, potrafię sprowadzić na ziemię. To jest forum a tobie nie jedna osoba pisała o tym, że cynizmem nadrabiasz do tego co faktycznie prezentujesz. Jesteś nie koniecznie pewna siebie, ale własnie często bezczelna i uważasz, że kobieta ma takie prawo. Otóż nie ma.
Rozumiesz co to znaczy w ogóle być cynicznym? To znaczy również nie obrażać, co tobie się zdarza nad wyraz często. Wtedy zza człowieka cynicznego widzimy człowieka zawistnego, chamskiego, buraka.
Więc może wyhamuj trochę z buractwem i zacznij pisać normalnie?
A pewna siebie nie jesteś. Człowiek mający tę cechę, nie musi nikogo atakować, w żaden sposób. Jest opanowany, hamuje emocje. Tobie to nie wychodzi.
Biorąc te wszystkie ale, stwierdzam, że bezczelność i chamstwo, to twoje prawdziwe ja. Ale wiem, że zdanie normalnych ludzi tobie lotto. Ty dobrze zapewne się czujesz wśród tobie podobnych.To twoje odczucia, które mijają się z prawdą. W tej chwili sam mnie obraziłeś wielokrotnie i oceniłeś tak negatywnie, choć mnie nie znasz. Czuję się urażona i niesprawiedliwie oceniona, ale nie przejmuję się tym, bo to nieprawda.
Ja po prostu pisałam jednej osobie, że robi z siebie ofiarę, choć nie powinna, bo sama sobie wybrała takiego faceta, a sama była zarozumiała, co sama przyznała.
Nigdzie nie napisałam czegoś, co było perfidnie wredne, co by ją mogło do żywego urazić.
Ty natomiast nie hamujesz się w swoich wypowiedziach i jesteś agresywny.
No i? Nie ma w moich wypowiedzi żadnej agresji. Jest tylko opisanie twojej osoby. Ty opisałaś inną osobę, ja ciebie. Nie uważam aby cokolwiek ciebie obraziło. To tylko prawda, cyniczna i pewna siebie prawda. jak widzisz, nie tylko ty jesteś pewna siebie i nie tylko ty jesteś przepełniona cynizmem. Wiem, że ty myślisz o sobie że to nie prawda. Jednak pozwolisz że ciebie będą oceniali inni. Ty w zdaniu o sobie, możesz nie być obiektywna. Tak samo jak ja w zdaniu o sobie.
Po raz drugi, ale i ostatni, proszę o przeniesienie tej słownej bijatyki poza forum.
Ja tam tylko zapytałam. ![]()
nie ktorzy faceci chyba maja to po prostu we krwi znam goscia ktory za 2 tyg bierze slub ma dziecko wspaniala dziewczyne swoj biznes kase , czego chciec wiecej? A korzysta z uslug prostytutek regularnie i to nie zawsze tych z agencji czasem z tych przydroznych. Jego dziewczyna albo naprawde nie wie co sie dzieje albo udaje . A swoja droga czemu nie ktorzy maja wspaniale zycie i robia cos takiego? To naprawde poped seksualny czy jakis rodzaj posiadania wladzy ????
Jest post na temat. ![]()
Myślę, że jest kilka potencjalnych powodów, nie zwalałabym wszystkiego na popęd.
Po pierwsze, facet może ma wszystko bez jakiejś walki, więc nie docenia tego co ma.
Po drugie, może przez tę kasę mu się coś poprzestawiało w głowie.
Po trzecie, ma już tyle, to czemu nie brać więcej.
Po czwarte, czuje się bezkarny.
Po piąte, niech już będzie ten popęd.
Po szóste, może jest uzależniony.
Korzysta też z przydrożnych prostytutek, a tyle ma kasy, przecież te panie są bardziej ryzykowne niż te z agencji (mówię o zdrowiu)... idiota jakiś... albo sknera (to tak po przemyśleniu).
anemonka2 napisał/a:oczywiście od początku było założenie, że do niego dołączę, tylko musiałam skończyć studia. przeprowadzam się do niego za 3 tygodnie. wracając do tej męskiej natury, to pewnie trochę ją demonizuje, a może staram się być realistką? wcześniej byłam idealistką aż do bólu, zetknęłam się z rzeczywistością, stąd może ten szok i rozchwianie? z tym, że sama się nakręcam to masz rację. ale to minie, tak sądze.
Aha, rozumiem. To dobrze, że do niego dołączysz, dbajcie o swoją relacje, a te lęki powinnaś jakoś przepracować, by było ich mniej, bo jak będzie znowu jakiś problem, to te lęki wrócą i może ze zdwojoną siłą nawet. Także warto się nad tym pochylić.
Ogólnie ludzie mają tendencje do popadania w skrajności, ani idealizm dobry nie jest, ani pesymizm (czy też zbytnia pewność siebie kontra skrajne niedowartościowanie). Ja bym powiedziała, że teraz idziesz w drugą stronę, tak mi się wydaje.
masz rację Dominisiu, popadłam ze skrajności w skrajność, ale wierzę, że to zaprowadzi mnie do złotego środka. to tak jak łapiemy równowagę, najpierw przechylamy się w jedną, a potem w drugą stronę, by na końcu stać pewnie i prosto. na razie się miotam, ale czas leczy rany przecież? mój mąż jest dobrym partnerem i poza tym, że ogląda pornografię to nie mam mu nic do zarzucenia, bo nadal mnie adoruje i nie jest typem kobieciarza, ani flirciarza. dla mnie jednak to oglądanie jest przejawem jego męskiej natury, która daje o sobie znać... skoro ogląda filmy, to znaczy, że podobają mu się inne kobiety i ma pewnie swoje fantazje. trudno mi było to przełknąć... przez te filmy nabrałam też kompleksów, o których on nie wie. wcześniej nie miałam aż takich. wszystko potęguje fakt, że jednak nasze życie erotyczne się zmieniło odkąd ogląda. przypuszczam, że gdyby tej zmiany nie było, to bym w ogóle nie przeżywała tego wszystkiego.
masz rację Dominisiu, popadłam ze skrajności w skrajność, ale wierzę, że to zaprowadzi mnie do złotego środka. to tak jak łapiemy równowagę, najpierw przechylamy się w jedną, a potem w drugą stronę, by na końcu stać pewnie i prosto. na razie się miotam, ale czas leczy rany przecież? mój mąż jest dobrym partnerem i poza tym, że ogląda pornografię to nie mam mu nic do zarzucenia, bo nadal mnie adoruje i nie jest typem kobieciarza, ani flirciarza. dla mnie jednak to oglądanie jest przejawem jego męskiej natury, która daje o sobie znać... skoro ogląda filmy, to znaczy, że podobają mu się inne kobiety i ma pewnie swoje fantazje. trudno mi było to przełknąć... przez te filmy nabrałam też kompleksów, o których on nie wie. wcześniej nie miałam aż takich. wszystko potęguje fakt, że jednak nasze życie erotyczne się zmieniło odkąd ogląda. przypuszczam, że gdyby tej zmiany nie było, to bym w ogóle nie przeżywała tego wszystkiego.
Czas powinien pomóc, ale trzeba mu dopomóc.
Hmmm, a tobie nie podobają się inni faceci?
Filmik taki moglibyście obejrzeć razem, no chyba, że ty jakąś niechęć do nich czujesz.
To może pogadajcie o waszym życiu erotycznym...
masz rację Dominisiu, popadłam ze skrajności w skrajność, ale wierzę, że to zaprowadzi mnie do złotego środka.
Fajnie, że to widzisz. Też to pisałam, że popadasz ze skrajności w skrajność, ale oczywiście jestem ta zła i niedobra. Pisałam to w swoim "stylu". ![]()
Przestań już z tymi kompleksami i zrób coś, żeby się ich pozbyć? Zrób coś dla siebie, pomyśl nad tym, ja Ci nie poradzę, bo jestem cyniczna (nie wypieram się tego, że jestem też wiedźmą, bo lubię), nie chcę, nie przepadam głaskać po główce, ale życzę ci dobrze.
Co do oglądania porno, to spytałam swojego, co to znaczy, kiedy facet ogląda porno, a on na to: może ma słabą wyobraźnię i potrzebuje bodźców z zewnątrz. Ewentualnie, żeby podejrzeć nowe pozycje. W każdym razie nie wspomniał w ogóle o tym, że może fantazjuje o innych.
Także demonizujesz te filmy. My nie oglądamy (może kiedyś, ale to erotyczne raczej, bo porno jest dla mnie "lekko" niesmaczne i nie ma w tym nic fajnego, tylko mechaniczne r...nięcie), ale jak ktoś lubi, to czemu miałby nie popatrzeć? Nałogowe oglądanie raczej jest średnio ok (tutaj już bym się zastanawiała nad seksuologiem, który oceni, czy to nie szkodzi, choć każdy nałóg ma jakąś szkodliwość), ale od czasu do czasu?
W sumie najlepiej kręcić własne "pornosy", a potem można wspólnie obejrzeć. xD
Co do wątku, mnie interesuje czy zajęci faceci bardziej chodzą do prostytutek, bo seksu nie ma lub jest zły czy po "świeże mięsko"...
Z braku seksu, lub gdy ten jest zły.
Krótko i na temat.
To naprawde poped seksualny
Popęd. Nie dorabiajmy jakiejś ideologii. Zabijmy popęd, kolejki do agencji się skończą.
Jak świat długi i szeroki, jeszcze nim dinozaury wyginęły, samiec każdego gatunku dążył do reprodukcji - poprzez seks. I my również mamy to wpisane w geny, w naszą naturę. Jedynie człowiek, jako istota myśląca (btw. homo sapiens, to od sapania?
), zaczął wykorzystywać seks do swoich celów - do przyjemności. Dla nas celem jest przeżycie przyjemności, w rzeczywistości przyjemność - potrzeba jego odczucia - była środkiem do uzyskania celu - reprodukcji. Ale obojętnie jaki cel nam przyświeca, do seksu dążyć będziemy - kiedyś się niewiasty brało i o zgodę nie pytało, od kiedy nie można, ktoś cwany - wpadł na pomysł, że można na tym zarobić. I zarabia, a faceci, ci co nie mogą za darmo idą i płacą i są szczęśliwi.
Proste.
Fajnie, że to widzisz. Też to pisałam, że popadasz ze skrajności w skrajność, ale oczywiście jestem ta zła i niedobra. Pisałam to w swoim "stylu".
Przestań już z tymi kompleksami i zrób coś, żeby się ich pozbyć? Zrób coś dla siebie, pomyśl nad tym, ja Ci nie poradzę, bo jestem cyniczna, nie lubię głaskać po główce, ale życzę ci dobrze.
nie odpisałam Ci bo stwierdziłam, że nie będę Cię prowokować do kolejnych ataków. zresztą nie fajnie się gada o swoich najintymniejszych problemach z osobą, która delikatnie mówiąc "nie głaszcze Cię po głowie" tylko Cię w nią wali, jeszcze masz wrażenie, że się z Ciebie naśmiewa i wywyższa. myślisz, że dlaczego piszę na forum? bo to są upokarzające sprawy? bo mi wstyd mówić mamie, siostrze, słuchaj, mam schizę, bo ***** oglada porno i chyba się trochę od nich zaczyna uzależniać kosztem mnie? a to dopiero początek naszego małżeństwa? to co będzie potem? a tych kompleksów nie da się pozbyć tak łatwo, zwłaszcza, że ciągle staram się robić coś dla siebie i pomaga tylko na chwilę. jednak, gdy na dysku swojego męża znajdujesz 20 filmików z azjatkami, to uświadamiasz sobie, że problem nie leży w Tobie, ani w tym jak wyglądasz, tylko w jego upodobaniach. na azjatkę się nie przerobię, ani też nie stanę się inną kobietą. jeśli się jemu to podoba, to ja jestem bezradna. staram się zapewnić mu wszystko, jednak inności mu nie zafunduję, co dzień jestem ta sama ja.
nie odpisałam Ci bo stwierdziłam, że nie będę Cię prowokować do kolejnych ataków. zresztą nie fajnie się gada o swoich najintymniejszych problemach z osobą, która delikatnie mówiąc "nie głaszcze Cię po głowie" tylko Cię w nią wali, jeszcze masz wrażenie, że się z Ciebie naśmiewa i wywyższa. myślisz, że dlaczego piszę na forum? bo to są upokarzające sprawy? bo mi wstyd mówić mamie, siostrze, słuchaj, mam schizę, bo ***** oglada porno i chyba się trochę od nich zaczyna uzależniać kosztem mnie? a to dopiero początek naszego małżeństwa? to co będzie potem? a tych kompleksów nie da się pozbyć tak łatwo, zwłaszcza, że ciągle staram się robić coś dla siebie i pomaga tylko na chwilę. jednak, gdy na dysku swojego męża znajdujesz 20 filmików z azjatkami, to uświadamiasz sobie, że problem nie leży w Tobie, ani w tym jak wyglądasz, tylko w jego upodobaniach. na azjatkę się nie przerobię, ani też nie stanę się inną kobietą. jeśli się jemu to podoba, to ja jestem bezradna. staram się zapewnić mu wszystko, jednak inności mu nie zafunduję, co dzień jestem ta sama ja.
Nie było moim zamiarem atakowanie cię. Porównywałaś swoją dawną zarozumiałość, dawną siebie do mnie, co mi się nie spodobało, więc byłam chwilami mniej przyjemna, ale nie chciałam Cię atakować.
Preferuję dać komuś lekkiego kopa, nie nazwałabym tego waleniem w głowę, czy też wywyższaniem się.
Wolę komuś dać kopniaka, potraktować go na chłodno, żeby lepiej zrozumiał. Głaskaniem po głowie raczej nie osiąga się zbyt dobrych efektów, zależy jeszcze od przypadku.
Upokarzające sprawy? To Twoja wina, że twój mąż ogląda Azjatki? Twoja? Dlaczego siebie obwiniasz za to, że on tak postępuje?
Jest nie fair wobec Ciebie, bo piszesz, że sama odkryłaś te filmiki, czyli on się do tego nawet nie ma odwagi przyznać.
Może pogadaj z nim w końcu? Powiedz, że Cię boli jego zachowanie, bo taka skrywana uraza niczego dobrego nie przyniesie. Ty będziesz coraz "mniejsza", a on podświadomie to wyczuje i będzie inaczej się wobec ciebie zachowywał.
On chyba nie wie, że znalazłaś to wszystko i jest ci z tym źle?
Szczerość w związku to priorytet.
Niech coś z tym zrobi, skoro mu podobno zależy na Tobie i na waszym szczęściu?
Piszesz, że na Azjatkę się nie zrobisz, bo to niemożliwe, ale mam wrażenie, że gdyby to było możliwe, to byś coś z tym DLA NIEGO zrobiła. Masz problemy z własną wartością, z samooceną, a Twój mąż się do nich przyczynił, z całą pewnością, ale sama mu poniekąd na to pozwoliłaś.
martulcia napisał/a:To naprawde poped seksualny
Popęd. Nie dorabiajmy jakiejś ideologii. Zabijmy popęd, kolejki do agencji się skończą.
Jak świat długi i szeroki, jeszcze nim dinozaury wyginęły, samiec każdego gatunku dążył do reprodukcji - poprzez seks. I my również mamy to wpisane w geny, w naszą naturę. Jedynie człowiek, jako istota myśląca (btw. homo sapiens, to od sapania?), zaczął wykorzystywać seks do swoich celów - do przyjemności. Dla nas celem jest przeżycie przyjemności, w rzeczywistości przyjemność - potrzeba jego odczucia - była środkiem do uzyskania celu - reprodukcji. Ale obojętnie jaki cel nam przyświeca, do seksu dążyć będziemy - kiedyś się niewiasty brało i o zgodę nie pytało, od kiedy nie można, ktoś cwany - wpadł na pomysł, że można na tym zarobić. I zarabia, a faceci, ci co nie mogą za darmo idą i płacą i są szczęśliwi.
Proste.
Tylko ty chyba zakładasz, ze jego dziewczyna nie za bardzo chce seksu uprawiać (tak?)... a może być tak, że lubi ten seks i mu nie odmawia (czyli nie robi tego na odwal)... wtedy ten facet chodzi do agencji po "świeże mięsko", tego już tak popędem (czyli chce się po prostu seksu) nie wytłumaczysz, a bardziej "potrzebą" różnorodności.
Upokarzające sprawy? To Twoja wina, że twój mąż ogląda Azjatki? Twoja? Dlaczego siebie obwiniasz za to, że on tak postępuje?
Jest nie fair wobec Ciebie, bo piszesz, że sama odkryłaś te filmiki, czyli on się do tego nawet nie ma odwagi przyznać.Może pogadaj z nim w końcu? Powiedz, że Cię boli jego zachowanie, bo taka skrywana uraza niczego dobrego nie przyniesie. Ty będziesz coraz "mniejsza", a on podświadomie to wyczuje i będzie inaczej się wobec ciebie zachowywał.
On chyba nie wie, że znalazłaś to wszystko i jest ci z tym źle?
Szczerość w związku to priorytet.
Niech coś z tym zrobi, skoro mu podobno zależy na Tobie i na waszym szczęściu?
po tym jak to odkryłam to powiedziałam mu o tym... nie odezwał się słowem... nie wyjaśnił, skulił się i czekał, aż burza minie. nigdy nie wytłumaczył mi dlaczego to robi, na jakiej to zasadzie działa. próbowałam pytać, ale on się wstydził o tym mówić...próbowałam go jakoś ośmielić, starałam się mu pokazać, że akceptuję to, że ogląda, że rozumiem. ale jednak nie otworzył się... nie byłoby problemu, gdybym nie zauważyła, że on się do tego już przyzwyczaił i wywarło to na niego wpływ. zapytałam go niedawno, co będzie jak przyjadę na stałe i zamieszkamy razem. "jak się przestawisz z takiej formy zaspokajania na normalny sex? ciężko Ci będzie zrezygnować z filmików, skoro się już do nich przyzwyczaiłeś." odpowiedział, że wcale nie musi zrezygnować, bo to nic złego przecież, że obejrzy. ucieszyłam się, że pierwszy raz jest ze mną w tej kwestii szczery.
Dominisiu, tak jak pisałam Apoteozie, cięzko było z tymi rozmowami, ale próbowałam. co do wspólnego oglądania, to nie czuję niechęci do pornografii, ale martwi mnie to, że mój mąż może mieć fantazje, których ja nie jestem w stanie spełnić.
Tylko ty chyba zakładasz, ze jego dziewczyna nie za bardzo chce seksu uprawiać (tak?)... a może być tak, że lubi ten seks i mu nie odmawia (czyli nie robi tego na odwal)... wtedy ten facet chodzi do agencji po "świeże mięsko", tego już tak popędem (czyli chce się po prostu seksu) nie wytłumaczysz, a bardziej "potrzebą" różnorodności.
Takie sytuacje są bardzo rzadkie.
Stanowią na tyle niewielki promil, że w ramach tego wątku nie muszą być nawet omawiane, bo problemu, który tu potrzebujemy rozkminić, nie obejmują.
Anemonka i Apoteoza - czy wasza, już dośc prywatna dyskusja, musi się odbywać w tym wątku? Może problemy z azjatkami na dysku przeniesiecie sobie na PW.
Dominisia21 napisał/a:Tylko ty chyba zakładasz, ze jego dziewczyna nie za bardzo chce seksu uprawiać (tak?)... a może być tak, że lubi ten seks i mu nie odmawia (czyli nie robi tego na odwal)... wtedy ten facet chodzi do agencji po "świeże mięsko", tego już tak popędem (czyli chce się po prostu seksu) nie wytłumaczysz, a bardziej "potrzebą" różnorodności.
Takie sytuacje są bardzo rzadkie.
Stanowią na tyle niewielki promil, że w ramach tego wątku nie muszą być nawet omawiane, bo problemu, który tu potrzebujemy rozkminić, nie obejmują.
Mi się jakoś wydaje, że więcej niż niewielki promil...
Czyżby tyle kobiet było niechętnych co do seksu? ![]()
Czyżby tyle kobiet było niechętnych co do seksu?
Zdziwiłabyś się.
Ok, może inaczej.
Niechętnych do seksu z danym facetem.
Co faktycznie stawia go przed dylematem - zostać mistrzem trzepania, albo iść, zapłacić i z uśmiechem wrócić do domu.
Bo ogólnie - kobiety również zainteresowane są seksem - oczywiście, że tak! Ale nie każdy mężczyzna jest w stanie do tego dotrzeć. Dla nich właśnie są agencje* i tacy tam zaglądają.
*agencje - po prostu prostytucja
Dominisia21 napisał/a:Czyżby tyle kobiet było niechętnych co do seksu?
Zdziwiłabyś się.
Ok, może inaczej.
Niechętnych do seksu z danym facetem.
Co faktycznie stawia go przed dylematem - zostać mistrzem trzepania, albo iść, zapłacić i z uśmiechem wrócić do domu.
Istnieje i taka możliwość.
Niechętne, bo dany facet im się "znudził" (coraz bardziej nie lubię tego słowa)? Jeśli tak, to by wychodziło, że kobiety częściej się "nudzą" kimś niż faceci.
Niechętne, bo dany facet im się "znudził" (coraz bardziej nie lubię tego słowa)? Jeśli tak, to by wychodziło, że kobiety częściej się "nudzą" kimś niż faceci.
Różne mogą być powody.
Znudzi, ale to w związku. Co mają zrobić fasceci, którzy na żaden związek nie mają szans - również idą i płacą.
I o tym pisał pitagoras wcześniej. Sensem zycia kobiet są emocje. Nuda to najgorsza emocja dla kobiety. Rutyna wykancza wiekszosc zwiazkow, oraz brak ciekawej osobowosci w ogole go nie zaczyna.
Dla mnie nie musiałoby to istnieć. Ona chce go zmienić, on chce by ona sie nie zmieniła
Taki zarcik poślubny.
Dominisia21 napisał/a:Niechętne, bo dany facet im się "znudził" (coraz bardziej nie lubię tego słowa)? Jeśli tak, to by wychodziło, że kobiety częściej się "nudzą" kimś niż faceci.
Różne mogą być powody.
Znudzi, ale to w związku. Co mają zrobić fasceci, którzy na żaden związek nie mają szans - również idą i płacą.
Tych facetów ja nawet rozumiem. Mają problemy, to wybierają takie rozwiązanie, nie krzywdzą nikogo (no najwyżej siebie mogą), więc nie ma się czego czepiać.
Mi właściwie chodziło jak już w związku. Ale tak, różne mogą być powody, np. może tabletki (ta nuda też), tylko możliwe, że są takie kobiety, którym nie za bardzo chce się szukać rozwiązań albo przemęczone czy co tam innego.
Choć nie popieram, że zajęci do prostytutek chodzą, w sensie zdrad nie popieram.
Ogólnie nuda nie jest nawet zła, ale jak słyszę, że ktoś się kimś znudził, to to mi się nie podoba, smutne to.
Thepass, o to mi tylko chodziło. ![]()
ApoteozaPrawdy napisał/a:Upokarzające sprawy? To Twoja wina, że twój mąż ogląda Azjatki? Twoja? Dlaczego siebie obwiniasz za to, że on tak postępuje?
Jest nie fair wobec Ciebie, bo piszesz, że sama odkryłaś te filmiki, czyli on się do tego nawet nie ma odwagi przyznać.Może pogadaj z nim w końcu? Powiedz, że Cię boli jego zachowanie, bo taka skrywana uraza niczego dobrego nie przyniesie. Ty będziesz coraz "mniejsza", a on podświadomie to wyczuje i będzie inaczej się wobec ciebie zachowywał.
On chyba nie wie, że znalazłaś to wszystko i jest ci z tym źle?
Szczerość w związku to priorytet.
Niech coś z tym zrobi, skoro mu podobno zależy na Tobie i na waszym szczęściu?po tym jak to odkryłam to powiedziałam mu o tym... nie odezwał się słowem... nie wyjaśnił, skulił się i czekał, aż burza minie. nigdy nie wytłumaczył mi dlaczego to robi, na jakiej to zasadzie działa. próbowałam pytać, ale on się wstydził o tym mówić...próbowałam go jakoś ośmielić, starałam się mu pokazać, że akceptuję to, że ogląda, że rozumiem. ale jednak nie otworzył się... nie byłoby problemu, gdybym nie zauważyła, że on się do tego już przyzwyczaił i wywarło to na niego wpływ. zapytałam go niedawno, co będzie jak przyjadę na stałe i zamieszkamy razem. "jak się przestawisz z takiej formy zaspokajania na normalny sex? ciężko Ci będzie zrezygnować z filmików, skoro się już do nich przyzwyczaiłeś." odpowiedział, że wcale nie musi zrezygnować, bo to nic złego przecież, że obejrzy. ucieszyłam się, że pierwszy raz jest ze mną w tej kwestii szczery.
Dominisiu, tak jak pisałam Apoteozie, cięzko było z tymi rozmowami, ale próbowałam. co do wspólnego oglądania, to nie czuję niechęci do pornografii, ale martwi mnie to, że mój mąż może mieć fantazje, których ja nie jestem w stanie spełnić.
Ktoś tu dobrze napisał, że to nie jest odpowiedni wątek na zagłębianie się w ten temat.
Anemonka - zrób swój własny temat w tym dziale. Sama nawet do niego zajrzę i zobaczę, co da się zrobić w twoim przypadku.
ApoteozaPrawdy napisał/a:Raczej mogłabym napisać to o tobie, ale jakoś tego nie robię, więc nie wiem, czemu Ty mnie atakujesz. ;p
Jestem cyniczna i lubię taka być, a to, że dla Ciebie mam jakieś braki? Lotto mi to.Jestem pewna siebie, ale nie to wszystko. Ludzie, którym to przeszkadza chcą mi wmawiać, że jestem zarozumiała. Ich problem.
O mnie możesz sobie pisać co chcesz. Jak przegniesz, potrafię sprowadzić na ziemię. To jest forum a tobie nie jedna osoba pisała o tym, że cynizmem nadrabiasz do tego co faktycznie prezentujesz. Jesteś nie koniecznie pewna siebie, ale własnie często bezczelna i uważasz, że kobieta ma takie prawo. Otóż nie ma.
Rozumiesz co to znaczy w ogóle być cynicznym? To znaczy również nie obrażać, co tobie się zdarza nad wyraz często. Wtedy zza człowieka cynicznego widzimy człowieka zawistnego, chamskiego, buraka.
Więc może wyhamuj trochę z buractwem i zacznij pisać normalnie?
A pewna siebie nie jesteś. Człowiek mający tę cechę, nie musi nikogo atakować, w żaden sposób. Jest opanowany, hamuje emocje. Tobie to nie wychodzi.
Biorąc te wszystkie ale, stwierdzam, że bezczelność i chamstwo, to twoje prawdziwe ja. Ale wiem, że zdanie normalnych ludzi tobie lotto. Ty dobrze zapewne się czujesz wśród tobie podobnych.
Zgadzam się. Może to nie do końca na temat, ale też uważam, że właśnie pewny siebie człowiek, zadowolony z siebie nie czuje takiej potrzeby, by atakować innych. Take it easy
No wiadomo, można się zdenerwować, ale bardziej jak ktoś nam personalnie coś powie czy zrobi, a nie atakować 'ot tak'.
W temacie, to no ciężko powiedzieć dokładnie jakie przyczyny. Ja potępiam zdradę, czy to u prostytutki czy sąsiadki. Jednak, jak naprawdę facet ma seks, kobieta nie jest nieczułą heterą, to tym bardziej nie rozumiem czemu idzie do agencji płacić jeszcze za seks. A kiedyś też natknęłam się na blog w necie przypadkiem faceta, który zdradza swoją kobietę z wieloma kobietami. Na tym blogu szczyci się tym, pisze, że ona nie dowie się, mimo że robi to ciągle z innymi i że to dla niego "przyjemne", a kobietę niby kocha
Ohydne na maksa.
Ktoś tu dobrze napisał, że to nie jest odpowiedni wątek na zagłębianie się w ten temat.
Anemonka - zrób swój własny temat w tym dziale. Sama nawet do niego zajrzę i zobaczę, co da się zrobić w twoim przypadku.
tak, wiem, dlatego wcześniej już wspominałam, że nie chcę się rozpisywać, ale mnie pociągliście za język:) planowałam założyć osobny temat kiedyś, kiedyś, po to też się tu zarejestrowałam ![]()
ApoteozaPrawdy napisał/a:Ktoś tu dobrze napisał, że to nie jest odpowiedni wątek na zagłębianie się w ten temat.
Anemonka - zrób swój własny temat w tym dziale. Sama nawet do niego zajrzę i zobaczę, co da się zrobić w twoim przypadku.tak, wiem, dlatego wcześniej już wspominałam, że nie chcę się rozpisywać, ale mnie pociągliście za język:) planowałam założyć osobny temat kiedyś, kiedyś, po to też się tu zarejestrowałam
To jak kiedyś założysz temat, to się pojawimy. ![]()
Zgadzam się. Może to nie do końca na temat, ale też uważam, że właśnie pewny siebie człowiek, zadowolony z siebie nie czuje takiej potrzeby, by atakować innych. Take it easy
No wiadomo, można się zdenerwować, ale bardziej jak ktoś nam personalnie coś powie czy zrobi, a nie atakować 'ot tak'.
Nie było moim zamiarem atakowanie cię. Porównywałaś swoją dawną zarozumiałość, dawną siebie do mnie, co mi się nie spodobało, więc byłam chwilami mniej przyjemna.
I tak, to nie jest na temat, ale nie dam sobie niczego wmówić, sorry.
Anemonka - twój wybór, ale chyba lepiej, jakbyś szybciej się za to zabrała, żeby nie było pogorszenia.
Nie ma sensu lęków przysypywać i odkładać problemu na później.
No, ale to Twoja decyzja. ![]()
Jednak, jak naprawdę facet ma seks, kobieta nie jest nieczułą heterą, to tym bardziej nie rozumiem czemu idzie do agencji płacić jeszcze za seks..
A masz ulubione buty i spodnie?
Zapewne tak.
Czy likwiduje to chęć włożenia czasem czegoś innego?
Dlatego właśnie.
truskaweczka19 napisał/a:Jednak, jak naprawdę facet ma seks, kobieta nie jest nieczułą heterą, to tym bardziej nie rozumiem czemu idzie do agencji płacić jeszcze za seks..
A masz ulubione buty i spodnie?
Zapewne tak.
Czy likwiduje to chęć włożenia czasem czegoś innego?
Dlatego właśnie.
Nie porównuj butów/jedzenia/rzeczy do żywej i czującej istoty, bo ostro przesadzasz. ^^'
Tego tak łatwo wytłumaczyć/usprawiedliwić się nie da, bo każdy jest inną jednostką, która inaczej przeżywa, rozumuje, patrzy na świat.
truskaweczka19 napisał/a:Jednak, jak naprawdę facet ma seks, kobieta nie jest nieczułą heterą, to tym bardziej nie rozumiem czemu idzie do agencji płacić jeszcze za seks..
A masz ulubione buty i spodnie?
Zapewne tak.
Czy likwiduje to chęć włożenia czasem czegoś innego?
Dlatego właśnie.
Ale żywy człowiek to nie but czy spodnie. Ma uczucia, a żadnej gwarancji, że się nie wyda, to nie ma, co najwyżej może być mniejsze prawdopodobieństwo. Byli już tacy, co myśleli, że się nie wyda, a się wydało... chojraków nie brakowało nigdy.
Po lekturze tego tematu i przemyśleniu sprawy doszłam do wniosku, że gdyby mojemu zachciało się przymierzyć inne spodnie i buty to wolałabym by poszedł do profesjonalistek, wypozyczyl na jedno wyjscie
Niż szukał czegoś na rynku
pitagoras napisał/a:truskaweczka19 napisał/a:Jednak, jak naprawdę facet ma seks, kobieta nie jest nieczułą heterą, to tym bardziej nie rozumiem czemu idzie do agencji płacić jeszcze za seks..
A masz ulubione buty i spodnie?
Zapewne tak.
Czy likwiduje to chęć włożenia czasem czegoś innego?
Dlatego właśnie.Ale żywy człowiek to nie but czy spodnie. Ma uczucia, a żadnej gwarancji, że się nie wyda, to nie ma, co najwyżej może być mniejsze prawdopodobieństwo. Byli już tacy, co myśleli, że się nie wyda, a się wydało... chojraków nie brakowało nigdy.
opisuję mechanizm dostosowując do kobiecych kategorii myślowych; rozkminy moralne to osobna sprawa.
Co do ''gwarancji'' to też wygląda bardziej przyziemnie.Fajnie sobie wmawiać, że prawda zawsze wyjdzie na jaw- to daje komfort psychiczny, że świat jest sprawiedliwy, piękny itp.
W praktyce, człowiek przeciętnie nawet rozgarnięty bez większych fikołków da radę stuprocentowo zataić wypady na dziwki.
Opisywane tu przypadki ''wyjścia'' takich ekscesów każdorazowo tyczą się totalnych kretynów, którzy się tym chwalą po ludziach albo trzymają trefne numery w telefonie.
opisuję mechanizm dostosowując do kobiecych kategorii myślowych; rozkminy moralne to osobna sprawa.
Co do ''gwarancji'' to też wygląda bardziej przyziemnie.Fajnie sobie wmawiać, że prawda zawsze wyjdzie na jaw- to daje komfort psychiczny, że świat jest sprawiedliwy, piękny itp.
W praktyce, człowiek przeciętnie nawet rozgarnięty bez większych fikołków da radę stuprocentowo zataić wypady na dziwki.
Opisywane tu przypadki ''wyjścia'' takich ekscesów każdorazowo tyczą się totalnych kretynów, którzy się tym chwalą po ludziach albo trzymają trefne numery w telefonie.
No zauważyłam, że unikasz "rozkmin" moralnych i masz taki ton wypowiedzi, że trzeba mieć niezłą cierpliwość. ![]()
Nie mówiłam chyba, że zawsze prawda wyjdzie na jaw (albo zapomniałam, nieważne).
Totalni kretyni, mówisz? To ty znasz wszystkie przypadki wyjścia prawdy na jaw, że tak łatwo kretynem kogoś nazywasz? ![]()
opisuję mechanizm dostosowując do kobiecych kategorii myślowych;
Fajnie sobie wmawiać, że prawda zawsze wyjdzie na jaw- to daje komfort psychiczny, że świat jest sprawiedliwy, piękny itp.
W praktyce, człowiek przeciętnie nawet rozgarnięty bez większych fikołków da radę stuprocentowo zataić wypady na dziwki.
Coś kiepskie te kategorie myślowe kobiet, przynajmniej Twoim zdaniem. ;]
Fajnie sobie wmawiać, że prawda nigdy nie wyjdzie na jaw - to też daje komfort psychiczny takiemu złamasowi.
100% pewność masz taką, że umrzesz. Tylko tyle i aż tyle.
p.s.
Bardzo lubię być ignorowana, więc oby tak dalej. ;3
Ale jak się żona mężowi znudzi kompletnie, to już równia pochyła.
Co do seksu, cały czas wspaniale być nie może.
Mi się żona nie znudziłą po prawie 20 latach bycia razem. W seksie jest ciągle wspaniale.
Dominisia21 napisał/a:Ale jak się żona mężowi znudzi kompletnie, to już równia pochyła.
Co do seksu, cały czas wspaniale być nie może.Mi się żona nie znudziłą po prawie 20 latach bycia razem. W seksie jest ciągle wspaniale.
To cieszę się. ![]()
Choć mi chodziło o to, że czasem już związku uratować się nie da i że zdarzy się czasem gorszy seks.
I o tym pisał pitagoras wcześniej. Sensem zycia kobiet są emocje. Nuda to najgorsza emocja dla kobiety. Rutyna wykancza wiekszosc zwiazkow, oraz brak ciekawej osobowosci w ogole go nie zaczyna.
Dla mnie nie musiałoby to istnieć. Ona chce go zmienić, on chce by ona sie nie zmieniłaTaki zarcik poślubny.
A facet nie czuje emocji? Ma być zawsze zimny i nie obecny? Emocje towarzyszą każdemu i słusznie. Rutyna także jest potrzebna w związku w pewnych sprawach. To jest logiczne, że ludzie chcieliby czasami, aby coś się zmieniło w partnerze. To żadna zbrodnia rozmawiać i próbować zmienić to co nam przeszkadza. Gorzej, jak od braku takich przemian, jedna ze stron zaczyna stawiać ultimatum.
Skoro już poruszacie problem znudzenia się itp itd. W naszej firmie pracuje małżeństwo. On pracuje w biurze ze mną, a Ona z moją żoną w osobnym pomieszczeniu. Przykre i trochę śmieszne jest to że On opowiada mi o ich problemach, również łóżkowych, a Ona mojej żonie, szukając rady. Oboje na zasadzie, że może my porozmawiamy z współmałżonkami. Czego oczywiście nie robimy. I aby nikt sobie nie pomyślał - nie rozmawiamy o szczegółach, ale o tym że są rozmowy.
Jednak co wynika z tego co ON mi mówi. Oboje chcą iść do przodu, w różnych sprawach, ale w ogóle ze sobą nie rozmawiają. Kiedy pytam, rozmawiałeś? odpowiedź jest zawsze ta sama - no co ty, jak mam o tym rozmawiać.
Jak wiele takich sytuacji prowadzi do tego że każdy w końcu idzie w swoją stronę?
....nuda w związku tak to nad tym trzeba pracować aby do tego nie dopuścić.......niebezpieczeństwem dla związku jest milczenie....czas na to, żeby porozmawiać o tym, co nas nurtuje musi się znaleźć...gdy brakuje dialogu, ludzie zamykają się w sobie, oddalają....najważniejsze to nie ograniczać siebie nawzajem....niech każdy robi to na co ma ochotę, jeśli masz ochotę robić coś oddzielnie rób to, jeśli masz ochotę robić coś razem tez bardzo dobrze....nie można nic robić na silę bo to później się mści na związku i zaczyna się wypominanie prędzej czy później... po całym dniu spędzonym oddzielnie warto chwilę ze sobą porozmawiać i okazać zainteresowanie tym co mówi druga osoba.... żadna strona nie powinna być uprzywilejowana, oboje powinny być na równi. .. miłość przetrwa, gdy nie zabraknie czułości i kontaktu fizycznego....pocałunki, tulenie się czy trzymanie za rękę są koniecznie do utrzymania wysokiej temperatury w związku....klucz w różnorodności ...miłość nie toleruje próżni....nie toleruje nudy i rutyny...drugiego człowieka nigdy nie jesteśmy w stanie poznać do końca, dlatego proces wzajemnego poznawania nigdy nie może się znudzić....warunek ? wzajemne otwarcie...trwanie związku pogłębia znajomość, daje szanse na pogłębienie intymności....przygodny związek miłosny nie może dostarczyć tak głębokich przeżyć jak miłość ze stałym partnerem...konieczne jest wyrażanie realnych oczekiwań wobec związku i praca nad nim....no tak miało być o mężczyznach korzystających z agencji towarzyskich, ale wątek przeskoczył i bardzo mnie zainteresował..
Ja rozumiem, że seks to coś wyjątkowego i ekscytującego. Ale mimo uważam, że wrażenia jakie daje seks można po prostu kupić.
Nie miałeś okazji zasmakować seksu z osobą która Cie pragnie i pożada, wiec przestań pisać banialuki że można to kupić w agencji.
Prostytutka Cie nie pożąda, ona pożąda pieniądzy.
Facet79 napisał/a:Ja rozumiem, że seks to coś wyjątkowego i ekscytującego. Ale mimo uważam, że wrażenia jakie daje seks można po prostu kupić.
Nie miałeś okazji zasmakować seksu z osobą która Cie pragnie i pożada, wiec przestań pisać banialuki że można to kupić w agencji.
Prostytutka Cie nie pożąda, ona pożąda pieniądzy.
...złudzeniami łatwiej żyć..jeszcze każdemu co innego do szczęścia potrzebne..
Nie miałeś okazji zasmakować seksu z osobą która Cie pragnie i pożada, wiec przestań pisać banialuki że można to kupić w agencji.
Prostytutka Cie nie pożąda, ona pożąda pieniądzy.
Rzecz w tym, że wystarcza mi, że ja jej pożądam i że bardzo mi się podoba. Do czego mi potrzebne mi pożądanie przez nią skoro robi to co chce ? Jest mi obojetne czy i co do mnie czuje.
Wolę seks z piękną atrakcyjną dziewczyną bez względu na to czy Ona pożąda mnie, od tego z Miłością ale gdyby dziewczyna miała mi się nie podobać. Zgadzam się, że seks płatny jest pusty w uczuciowym sensie. Ale za to mam seks z pięknymi kobietami u których nie miałbym szans i jak dla mnie to rekompensuje brak uczucia, pożądanie mnie przez nią.
Sam seks, rozumiany jako delektowanie się czyjąć figurą, wrażenia cielesne, zaspokojenie - nie zależy moim zdaniem od tego czy i co ktoś do mnie czuje.
Poza tym pożądanie raz jest, raz go nie ma. To nic pewnego, nic stałego. Dziś można mieć super seks z pożądaniem obustronnym a potem np. miesiąc przerwy przez jakąś kłótnię. Wolę regularny seks i jak dla mnie to zwykła transakcja, wrażenia za pieniądze. Jak wizyta w kinie na dobrym filmie gdzie też płacę za film a nie liczę na to, że aktorzy mnie polubia, pokochają i wystąpią dla mnie za darmo.
Ja rozumiem, że jest taka warstwa która niesie dodatkowa przyjemność. Te poczucie, że ktoś Cie na tyle lubi lub kocha, że sam Ci się oddaje. Ale ja tej warstwy po prostu nie potrzebuje. Albo na podstawie doświadczeń, wielu odrzuceń, wiem, że za jednym sukcesem kryje się ze sto porażek, upokorzeń, odrzuceń. Czyli to nie jest tak, że wystarczy poczekać na kogoś bliskiego i będzie wspaniały seks. Wcześniej przezyje się dużo upokorzeń. Taki jest los osób nieatrakcyjnych. Każdy może zdecydować sam.
Ktoś powie, że to złudzenie. Ale jeśli kogos stać aby regularnie płacić za seks to co za różnica ? Ktoś powie: możesz kiedyś stracić pracę i seks znika. OK. Ale tak samo i partnerowi może coś sie stać, może odejść, to tak samo nic pewnego. Po prostu raczej nie ufam w stabilność uczuć.
niunia77 napisał/a:Nie miałeś okazji zasmakować seksu z osobą która Cie pragnie i pożada, wiec przestań pisać banialuki że można to kupić w agencji.
Prostytutka Cie nie pożąda, ona pożąda pieniądzy.Rzecz w tym, że wystarcza mi, że ja jej pożądam i że bardzo mi się podoba. Do czego mi potrzebne mi pożądanie przez nią skoro robi to co chce ? Jest mi obojetne czy i co do mnie czuje.
Nie wierzę Ci.
Wolę seks z piękną atrakcyjną dziewczyną bez względu na to czy Ona pożąda mnie, od tego z Miłością ale gdyby dziewczyna miała mi się nie podobać.
Nie możesz stwierdzić co wolisz, bo nie zaznałeś miłości.
Gdybyś miał partnerkę i ją kochał byłaby dla Ciebie najatrakcyjniejszą kobietą na świecie.
Nie wierzę Ci.
Facet79 napisał/a:Wolę seks z piękną atrakcyjną dziewczyną bez względu na to czy Ona pożąda mnie, od tego z Miłością ale gdyby dziewczyna miała mi się nie podobać.
Nie możesz stwierdzić co wolisz, bo nie zaznałeś miłości.
Gdybyś miał partnerkę i ją kochał byłaby dla Ciebie najatrakcyjniejszą kobietą na świecie.
Problem w tym, że pokazujesz tylko jedną stronę uczuć, te lepsżą. Ale jest też druga. Odrzucenia. Pogarda. Zwodzenie przez potencjalne dziewczyny. Jak już pisałem wcześniej płatny seks nie daje Miłości ale i oszczędza od upokorzeń odrzucania.
Czyli owszem, nie zaznałem miłości. Ale zaznałem odrzuceń. Na tyle wiele razy, że miałem ich dość i wolę seks w formie która jest dla mnie OK.
niunia77 napisał/a:Nie wierzę Ci.
Facet79 napisał/a:Wolę seks z piękną atrakcyjną dziewczyną bez względu na to czy Ona pożąda mnie, od tego z Miłością ale gdyby dziewczyna miała mi się nie podobać.
Nie możesz stwierdzić co wolisz, bo nie zaznałeś miłości.
Gdybyś miał partnerkę i ją kochał byłaby dla Ciebie najatrakcyjniejszą kobietą na świecie.Problem w tym, że pokazujesz tylko jedną stronę uczuć, te lepsżą. Ale jest też druga. Odrzucenia. Pogarda. Zwodzenie przez potencjalne dziewczyny. Jak już pisałem wcześniej płatny seks nie daje Miłości ale i oszczędza od upokorzeń odrzucania.
Czyli owszem, nie zaznałem miłości. Ale zaznałem odrzuceń. Na tyle wiele razy, że miałem ich dość i wolę seks w formie która jest dla mnie OK.
Mimo wszystko, życzę Ci żebyś jednak zaznał tego uczucia oraz seksu, który wyjdzie z pożądania i pragnienia obu stron.
Dopiero wtedy zobaczysz różnicę i będziesz mógł wybrać i powiedzieć co wolisz.
Gdybyś miał partnerkę i ją kochał byłaby dla Ciebie najatrakcyjniejszą kobietą na świecie.
Niestety często jedno z drugim się nie łączy
.
Tak, Niunia widzi świat idealnym. A to nie zawsze tak własnie jest. Pomimo że kocham swoją żonę, z wzajemnością, mamy czasami ochotę na najdzikszy seks, bez żadnych głębszych uczuć, aby tylko siebie zaspokoić, siebie i swoje żądze. I to w dwie strony.
Wtedy pojawiają się i wulgaryzmy i ostrzejsze zagrania, jaki to ma związek z uczuciem? Żaden, zależy nam wtedy na jednym i tego chcemy. Często podchodząc egoistycznie do siebie. Sprawia to nam wielką frajdę i zabawa jest przednia.
Facet ma racje, pisząc że idzie po to co chce bo tak jest mu wygodniej, może nawet przyjemniej.
Niunia, nie będzie spełnienia w łożu, i nic go nie zastąpi, jeżeli bardzo będę kochał, ale w łóżku będzie jedna, dwie pozycje i żadnych nowości. A jak nie będzie spełnienia w łożu, to na co liczysz w życiu? Że facet zawsze i do końca będzie za tobą, bo stwierdzisz, że seks nie jest najważniejszy?
Seks jest najważniejszy. Można nazywać go dopełnieniem, wypełnieniem, okazywaniem bliskości... Ale jak zabraknie iskry, to wtedy robi się obowiązek, a ten każdemu się znudzi i zacznie chcieć spełnienia. Nie przekreśli wszystkiego, bo brakuje tylko jednego. Ale tak może się dziać.
Warto iść jednak w tę inną stronę.
Tak, Niunia widzi świat idealnym. A to nie zawsze tak własnie jest. Pomimo że kocham swoją żonę, z wzajemnością, mamy czasami ochotę na najdzikszy seks, bez żadnych głębszych uczuć, aby tylko siebie zaspokoić, siebie i swoje żądze. I to w dwie strony.
Wtedy pojawiają się i wulgaryzmy i ostrzejsze zagrania, jaki to ma związek z uczuciem? Żaden, zależy nam wtedy na jednym i tego chcemy. Często podchodząc egoistycznie do siebie. Sprawia to nam wielką frajdę i zabawa jest przednia.
Facet ma racje, pisząc że idzie po to co chce bo tak jest mu wygodniej, może nawet przyjemniej.
Niunia, nie będzie spełnienia w łożu, i nic go nie zastąpi, jeżeli bardzo będę kochał, ale w łóżku będzie jedna, dwie pozycje i żadnych nowości. A jak nie będzie spełnienia w łożu, to na co liczysz w życiu? Że facet zawsze i do końca będzie za tobą, bo stwierdzisz, że seks nie jest najważniejszy?
Seks jest najważniejszy. Można nazywać go dopełnieniem, wypełnieniem, okazywaniem bliskości... Ale jak zabraknie iskry, to wtedy robi się obowiązek, a ten każdemu się znudzi i zacznie chcieć spełnienia. Nie przekreśli wszystkiego, bo brakuje tylko jednego. Ale tak może się dziać.
Warto iść jednak w tę inną stronę.
Niunia nie widzi świata idealnym tylko ma swoje zasady. Dla Niuni, seks jest bardzo ważny.
Ale czytając Twoje posty widzę, że próbujesz z kobiet robić "seksualne niewolnice", tzn. rób wszystko co Twój facet pragnie, bo inaczej jest duża szansa że Cie zostawi albo zdradzi. A to nie tak działa mój drogi. Prędzej mężczyzna straci szacunek do kobiety nie mającej własnego zdania i robiącej coś wbrew sobie niż do kobiety broniącej swojej racji.
Mądry i dojrzały uszanuje zdanie partnerki, bydlak pójdzie na lewizne.
onTAKIsobie napisał/a:Tak, Niunia widzi świat idealnym. A to nie zawsze tak własnie jest. Pomimo że kocham swoją żonę, z wzajemnością, mamy czasami ochotę na najdzikszy seks, bez żadnych głębszych uczuć, aby tylko siebie zaspokoić, siebie i swoje żądze. I to w dwie strony.
Wtedy pojawiają się i wulgaryzmy i ostrzejsze zagrania, jaki to ma związek z uczuciem? Żaden, zależy nam wtedy na jednym i tego chcemy. Często podchodząc egoistycznie do siebie. Sprawia to nam wielką frajdę i zabawa jest przednia.
Facet ma racje, pisząc że idzie po to co chce bo tak jest mu wygodniej, może nawet przyjemniej.
Niunia, nie będzie spełnienia w łożu, i nic go nie zastąpi, jeżeli bardzo będę kochał, ale w łóżku będzie jedna, dwie pozycje i żadnych nowości. A jak nie będzie spełnienia w łożu, to na co liczysz w życiu? Że facet zawsze i do końca będzie za tobą, bo stwierdzisz, że seks nie jest najważniejszy?
Seks jest najważniejszy. Można nazywać go dopełnieniem, wypełnieniem, okazywaniem bliskości... Ale jak zabraknie iskry, to wtedy robi się obowiązek, a ten każdemu się znudzi i zacznie chcieć spełnienia. Nie przekreśli wszystkiego, bo brakuje tylko jednego. Ale tak może się dziać.
Warto iść jednak w tę inną stronę.Niunia nie widzi świata idealnym tylko ma swoje zasady. Dla Niuni, seks jest bardzo ważny.
Ale czytając Twoje posty widzę, że próbujesz z kobiet robić "seksualne niewolnice", tzn. rób wszystko co Twój facet pragnie, bo inaczej jest duża szansa że Cie zostawi albo zdradzi. A to nie tak działa mój drogi. Prędzej mężczyzna straci szacunek do kobiety nie mającej własnego zdania i robiącej coś wbrew sobie niż do kobiety broniącej swojej racji.
Mądry i dojrzały uszanuje zdanie partnerki, bydlak pójdzie na lewizne.
Tutaj nie chodzi o podział na kobietę czy mężczyznę, ale rozmawiamy o człowieku.
Czytając moje posty nie dostrzegasz tego że moja żona robi często i ze mnie niewolnika seksualnego. Czyli coś, czego ty nie dopuszczasz. I masz takie prawo. Moja żona nie musi się martwić o to że ją zdradzę czy porzucę. Nawet gdyby za płaszczyznę przyjąć sprawę seksu. Dlatego, że uzupełniamy siebie. I tak samo jak często ja robię to czego ona chce i w jaki sposób chce, tak samo jest w drugą stronę.
Mężczyzna traci szacunek do swojej kobiety na pewno nie dlatego że mają udany seks.
Jak doczytasz dokładniej moje posty, zauważysz, albo i nie, że jesteś w błędzie pisząc, "że jak moja żona nie zrobi tego czy owego" to koniec.
Mądry i dojrzały człowiek, prędzej zrobi tak jak pisał wielokrotnie Theo, zakończy i zostawi. Świnia zdradzi, a ktoś inny, pozostanie nieszczęśliwy.
W moich wpisach zachęcam kobiety do poszukiwania w świecie seksu, czegoś, czego nie znały i czego nie muszą się bać.
A to przeczy "niewolnictwu seksualnemu". A wiesz dlaczego? Kiedyś mojej żonie nie wiele brakowało aby ją zaspokoić. Dzisiaj muszę naprawdę stanąć na wysokości zadania, aby czuła się spełniona, bo nic takiego faceta nie podnosi na jego ego, jak usatysfakcjonowana żona/partnerka.
I powiem tobie coś jeszcze: jak się zasad, tradycji nie aktualizuje - to się do muzeum nadają.
Powiem tak: NIE WYOBRAZAM SOBIE SEKSU BEZ SATYSFAKCJI.
Mojej i mojego meza.
Jesli chcialby zebym... przemilczebo zrobie wszystko. TAK, wszystko.
Takie osoby z automatu tracą szacunek.
W innym wątku tak napisałeś:
Występuje u was problem pornografii, ale nie przesadzaj. Wiesz jaka była porada dla pewnej królowej, podana przez jednego z największych filozofów, która zapytała jaka jest doskonała żona?
"W towarzystwie - dama; na komnatach - gospodyni; a w łożnicy -K***ewka;
Sama królowa po latach przyznała że to działa. A jaka Królowa? Jak zechcesz to znajdziesz.
A jaki jest doskonały mąż?
W towarzystkie - dżentelmen, na komnatach - przzyjaciel, partner, a w łożnicy - wspaniały kochanek potrafiący rozpalić kobietę i wydobyć z niej uśpione pokłady k**ewki.
Wiedzma napisał/a:Powiem tak: NIE WYOBRAZAM SOBIE SEKSU BEZ SATYSFAKCJI.
Mojej i mojego meza.
Jesli chcialby zebym... przemilczebo zrobie wszystko. TAK, wszystko.
Takie osoby z automatu tracą szacunek.
W innym wątku tak napisałeś:
onTAKIsobie napisał/a:Występuje u was problem pornografii, ale nie przesadzaj. Wiesz jaka była porada dla pewnej królowej, podana przez jednego z największych filozofów, która zapytała jaka jest doskonała żona?
"W towarzystwie - dama; na komnatach - gospodyni; a w łożnicy -K***ewka;
Sama królowa po latach przyznała że to działa. A jaka Królowa? Jak zechcesz to znajdziesz.A jaki jest doskonały mąż?
W towarzystkie - dżentelmen, na komnatach - przzyjaciel, partner, a w łożnicy - wspaniały kochanek potrafiący rozpalić kobietę i wydobyć z niej uśpione pokłady k**ewki.
Dlaczego cały czas twierdzisz coś, czemu zaprzeczają to osoby które doświadczają takich rzeczy? Bo tylko ty masz rację?
Wiedźma napisała coś bardzo ważnego dla siebie a ty od razu że z automatu straciła szacunek? żart, moja droga i to niskich lotów.
A z jakiej racji ma stracić szacunek taka Wiedźma? Tylko dlatego że w łóżku, ze swoim facetem, nie ma problemu z pójściem bardzo daleko? Wybacz, ale to jest właśnie śmieszne.
Twój przykład męża bardzo mi się spodobał. I nie widzę w tym niczego złego, o ile nie jest wbrew kobiecie. A często, kiedy para jest zgrana, ma do siebie zaufanie, nie widzi w tym problemu.
I myślę, że wiele kobiet, bardziej doświadczonych seksualnie, będzie widziało w tym sens.
Ty widzisz tylko zasady. Dla ciebie owszem, seks jest ważny, ale widocznie tylko taki jaki ty chcesz. A to trochę za mało.
Jesli chcialby zebym... przemilcze
bo zrobie wszystko. TAK, wszystko.
To nie jest żart.
To świadczy tylko o tym, jakie ta kobieta ma poczucie własnej wartości. Jak dla mnie bliskie zeru.
Wiedzma napisał/a:Jesli chcialby zebym... przemilcze
bo zrobie wszystko. TAK, wszystko.
To nie jest żart.
To świadczy tylko o tym, jakie ta kobieta ma poczucie własnej wartości. Jak dla mnie bliskie zeru.
A ty oczywiście nie oddasz się na całość bo się szanujesz i twój facet może pomarzyć o czymś więcej. Ważne że wg. twoich zasad. Sorry, ale nie wróżę tobie udanego związku. A nawet jak jesteś/będziesz w długim związku, każdy się znudzi.
Wpis Wiedźmy świadczy o jej dojrzałości do tego, aby przekraczać pewne granice i ma z tego satysfakcje. A to jest najistotniejsze.
Kobieta która jest spełniona w łóżku, zawsze będzie miała duże poczucie wartości. Na 100%.
Ty prędzej czy później, pozostaniesz z zasadami.
niunia77 napisał/a:Wiedzma napisał/a:Jesli chcialby zebym... przemilcze
bo zrobie wszystko. TAK, wszystko.
To nie jest żart.
To świadczy tylko o tym, jakie ta kobieta ma poczucie własnej wartości. Jak dla mnie bliskie zeru.A ty oczywiście nie oddasz się na całość bo się szanujesz i twój facet może pomarzyć o czymś więcej. Ważne że wg. twoich zasad. Sorry, ale nie wróżę tobie udanego związku. A nawet jak jesteś/będziesz w długim związku, każdy się znudzi.
Wpis Wiedźmy świadczy o jej dojrzałości do tego, aby przekraczać pewne granice i ma z tego satysfakcje. A to jest najistotniejsze.
Kobieta która jest spełniona w łóżku, zawsze będzie miała duże poczucie wartości. Na 100%.
Ty prędzej czy później, pozostaniesz z zasadami.
Nie, ja nie zrobię WSZYSTKIEGO co będzie chciał mężczyzna jeśli miałabym to zrobić wbrew sobie.
I widzisz, znowu mnie straszysz. Straszysz, że jeśli nie będę seksualną niewolnicą zostanę sama...
A granice ustalamy po to, żeby ich nie przekraczać, bo o ile się nie mylę do tego one slużą.
Niestety światem wciąż rządzą mężczyźni i ich żądze. Kobiety muszą się w tym męskim świecie odnaleźć.
Ile w tym zdaniu jest prawdy...
Nie, ja nie zrobię WSZYSTKIEGO co będzie chciał mężczyzna jeśli miałabym to zrobić wbrew sobie.
I widzisz, znowu mnie straszysz. Straszysz, że jeśli nie będę seksualną niewolnicą zostanę sama...
A granice ustalamy po to, żeby ich nie przekraczać, bo o ile się nie mylę do tego one slużą.
Dla Ciebie seks to same zakazy i nakazy, miejsca na spontaniczną radość nie ma. To jak kołchoz, ale na własne życzenie.
Nie dopuszczasz, że dla kogoś sprawianie przyjemności drugiej osobie może być po prostu fajne - u Ciebie to przykry obowiązek, który pod okiem galernika masz spełniać w monotonny rytm bębniarza.
Przepraszam Niunia, ale ja Ci bardzo współczuję.
niunia77 napisał/a:Nie, ja nie zrobię WSZYSTKIEGO co będzie chciał mężczyzna jeśli miałabym to zrobić wbrew sobie.
I widzisz, znowu mnie straszysz. Straszysz, że jeśli nie będę seksualną niewolnicą zostanę sama...
A granice ustalamy po to, żeby ich nie przekraczać, bo o ile się nie mylę do tego one slużą.Dla Ciebie seks to same zakazy i nakazy, miejsca na spontaniczną radość nie ma. To jak kołchoz, ale własne życzenie.
Nie dopuszczasz, że dla kogoś sprawianie przyjemności drugiej osobie może być po prostu fajne - u Ciebie to przykry obowiązek, który pod okiem galernika masz spełniać w monotonny rytm bębniarza.Przepraszam Niunia, ale ja Ci bardzo współczuję.
Mylisz się. Dopuszczam sprawianie przyjemności drugiej osobie ale nie moim kosztem.
I żaden przykry obowiązek, ja po prostu "tego" nie zrobię, więc o obowiązku nie ma tu mowy.
Kathon to jest to samo co poprosiłabym Cię o włożenie penisa w imadło i zaciśnięcie...
Sprawiłbyś tę przyjemność? Przecież to fajne.
onTAKIsobie napisał/a:niunia77 napisał/a:To nie jest żart.
To świadczy tylko o tym, jakie ta kobieta ma poczucie własnej wartości. Jak dla mnie bliskie zeru.A ty oczywiście nie oddasz się na całość bo się szanujesz i twój facet może pomarzyć o czymś więcej. Ważne że wg. twoich zasad. Sorry, ale nie wróżę tobie udanego związku. A nawet jak jesteś/będziesz w długim związku, każdy się znudzi.
Wpis Wiedźmy świadczy o jej dojrzałości do tego, aby przekraczać pewne granice i ma z tego satysfakcje. A to jest najistotniejsze.
Kobieta która jest spełniona w łóżku, zawsze będzie miała duże poczucie wartości. Na 100%.
Ty prędzej czy później, pozostaniesz z zasadami.Nie, ja nie zrobię WSZYSTKIEGO co będzie chciał mężczyzna jeśli miałabym to zrobić wbrew sobie.
I widzisz, znowu mnie straszysz. Straszysz, że jeśli nie będę seksualną niewolnicą zostanę sama...
A granice ustalamy po to, żeby ich nie przekraczać, bo o ile się nie mylę do tego one slużą.moniaCo napisał/a:Niestety światem wciąż rządzą mężczyźni i ich żądze. Kobiety muszą się w tym męskim świecie odnaleźć.
Ile w tym zdaniu jest prawdy...
A widzisz, i tutaj jest najważniejsza kwestia. Jestem przekonany że ani Wiedźma, ani moja żona, nie robią nic wbrew własnej woli. Nie straszę ciebie niewolnictwem seksualnym, bo takimi są tylko kobiety zmuszane do prostytucji. Nie używaj więc wielkich zwrotów do spraw, które mają miejsce w związkach. To ty sama stoisz sobie na przeszkodzie do wielu rzeczy a nie ja czy moja żona czy wiedźma.
Granice, jak wszystko na świecie, mogą są zmienne. Wystarczy tylko chcieć zrozumieć że nie zawsze granica z przed lat, jest aktualna dzisiaj.
Światem nie rządzą dzisiaj mężczyźni. Rządzą nim również odważne kobiety, dla których przesuwanie granic i modernizacja zasad, to coś, co się zmienia z wiekiem, doświadczeniem.
Skończ więc proszę z tym zwrotem o niewolnicy, bo nikt z osób które mają spełnione życie seksualne, tak o sobie nie myśli i tyczy się to obojga partnerów.
One się na to godzą, ja nie.
Przez to że one się na wszystko godzą, uważasz je za kobiety idealne, wspaniałe kochanki, dojrzałe itd., natomiast mnie straszysz i próbujesz przekonać, że bardzo dużo tracę/albo stracę. Próbujesz mi wmówić że związek ze mną nie będzie udany, nie będzie w nim spełnienia. To Ty nie dajesz mi prawa do takiego wyboru.
Tylko widzisz, ja nie mam poczucia, że coś tracę.
Wiesz, ja bardzo nie lubię gdy ktoś mówi "zrobię dla Ciebie / dla niej / niego wszystko", bo to są bardzo puste, nic nie znaczące słowa.
kathon napisał/a:niunia77 napisał/a:Nie, ja nie zrobię WSZYSTKIEGO co będzie chciał mężczyzna jeśli miałabym to zrobić wbrew sobie.
I widzisz, znowu mnie straszysz. Straszysz, że jeśli nie będę seksualną niewolnicą zostanę sama...
A granice ustalamy po to, żeby ich nie przekraczać, bo o ile się nie mylę do tego one slużą.Dla Ciebie seks to same zakazy i nakazy, miejsca na spontaniczną radość nie ma. To jak kołchoz, ale własne życzenie.
Nie dopuszczasz, że dla kogoś sprawianie przyjemności drugiej osobie może być po prostu fajne - u Ciebie to przykry obowiązek, który pod okiem galernika masz spełniać w monotonny rytm bębniarza.Przepraszam Niunia, ale ja Ci bardzo współczuję.
Mylisz się. Dopuszczam sprawianie przyjemności drugiej osobie ale nie moim kosztem.
I żaden przykry obowiązek, ja po prostu "tego" nie zrobię, więc o obowiązku nie ma tu mowy.
Kathon to jest to samo co poprosiłabym Cię o włożenie penisa w imadło i zaciśnięcie...
Sprawiłbyś tę przyjemność? Przecież to fajne.
Jeżeli nie dopuszczasz sprawiania przyjemności drugiej osobie, ale nie swoim kosztem, to seks dla ciebie nie jest ważny. Aby seks był świetny, i myślę że wielu tutaj to powie, potrzebne jest poświęcenie dla drugiej osoby. Oddanie jej siebie i nie koniecznie by brał, ale dał.
Twój przykład z imadłem, pokazuje że nie rozmawiamy z osobą dojrzałą do seksu. Mogę śmiało powiedzieć że nic nie dajesz w łóżku oprócz ciała. Bo co dajesz? Siebie? Nie, napisałabyś wtedy że oddawanie siebie drugiej osobie jest super, oddanie się drugiej osobie jest super.
Kathon słusznie coś zauważył, a ty oczywiście uważasz że nie.
A spontaniczność w seksie jest tak samo ważna jak to, czy chcemy partnera. Mam wątpliwości, czy ty chcesz.
W ten sposób, sprowadzasz siebie do roli lalki, którą trzeba czasami przedmuchać - sorry, jeżeli ciebie uraził zwrot, ale tak to widzę - gadający robot. Nic innego. I jak teraz wygląda twoja wartość?
One się na to godzą, ja nie.
Przez to że one się na wszystko godzą, uważasz je za kobiety idealne, wspaniałe kochanki, dojrzałe itd., natomiast mnie straszysz i próbujesz przekonać, że bardzo dużo tracę. Próbujesz mi wmówić że związek ze mną nie będzie udany, nie będzie w nim spełnienia. To Ty nie dajesz mi prawa do takiego wyboru.
Tylko widzisz, ja nie mam poczucia, że coś tracę.
Uważam je za kobiety spełnione. Tak, wspaniałe kochanki, dojrzałe, wiedzące czego chcą. Dlatego nie mam żadnych ciągotek nawet na to aby się na inne oglądać. Natomiast to co ty tutaj piszesz, jest dramatyczne i skończy się na zdradzie. Będziesz potem miała wiele żalu do swojego faceta, bo przecież ciebie zdradził, a ty tyle dałaś...
Niczego ci nie wmawiam, ale poczytaj ten wątek raz jeszcze, a dowiesz się z niego, że to własnie mężowie takich kobiet często odwiedzają panie.
Może i nic nie tracisz, ale niczego nie zyskujesz. Jak pisałem wcześniej - jak podają na obiad codziennie tylko schabowe, to nawet jak będą najlepsze na świecie - muszą się znudzic.
Strony Poprzednia 1 … 60 61 62 63 64 … 112 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024