Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Strony Poprzednia 1 … 59 60 61 62 63 … 112 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3,901 do 3,965 z 7,269 ]

3,901

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
kathon napisał/a:

Ale przepraszam, o czym teraz w tym wątku dyskutujemy?

Mało postów na temat, to gadamy nie na temat. wink

Moje pytania co do agencji zgubiły się w tłumie.

Zobacz podobne tematy :

3,902

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Dominisia21 napisał/a:
kathon napisał/a:

Ale przepraszam, o czym teraz w tym wątku dyskutujemy?

Mało postów na temat, to gadamy nie na temat. wink

Moje pytania co do agencji zgubiły się w tłumie.

Mysle ze debatujemy na temat. Dlatego ze szukamy odpowiedzi dlaczego. Co jest powodem. Bo sama odpowiedź że cham, to troche za mało.

3,903

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Dominisia21 napisał/a:
kathon napisał/a:

Ale przepraszam, o czym teraz w tym wątku dyskutujemy?

Mało postów na temat, to gadamy nie na temat. wink

Moje pytania co do agencji zgubiły się w tłumie.

wątek ma 104 strony, ileż można w kółko o tym samym:). naturalnym zatem jest, że się troszkę zboczyło na tematy pokrewne. może to znak, że temat właściwy się wyczerpał, a teraz to już tylko takie męczenie.

3,904

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
anemonka2 napisał/a:

jeżeli partner do sexu nie wzbudza w nas żadnych odczuć to znaczy chyba, że nas on nie pociąga

Nam się chce seksu, bo chce, a nie dlatego, że dana osoba nas niesamowicie kręci. Widzimy kogoś/coś seksownego i się nam zachciewa. Takie uproszczenie.
U was chocby wygląd mało co znaczy przy tym całym pociągu, a u nas najwięcej. Tak z 99,9% strzelam.

3,905 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-10-04 22:40:40)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

OnTAKIsobie, anemonka2, oboje macie rację, różnie jest.


Co do wątku, mnie interesuje czy zajęci faceci bardziej chodzą do prostytutek, bo seksu nie ma lub jest zły czy po "świeże mięsko"...


thepass napisał/a:

Nam się chce seksu, bo chce, a nie dlatego, że dana osoba nas niesamowicie kręci. Widzimy kogoś/coś seksownego i się nam zachciewa. Takie uproszczenie.

Zaprzeczasz sobie trochę.
Raz mówisz, że chcecie seksu, bo chcecie, a w następnym zdaniu mówisz, że widzicie jakąś atrakcyjną kobietę i wam się zachciewa (wniosek: zachciewa się wam, bo coś was pobudza, a nie tak samemu z siebie).

To w końcu jak jest?

Ja bym powiedziała, że chcecie seksu z dwóch powodów, pierwsze to ogólnie potrzeba seksu (czyli fizjologia) - kiedy nie ma stałej partnerki, to każda kobieta pasuje, byle wam "stanęło" (sorry za dosłowność), drugie to pragnienie konkretnej kobiety. U kobiet trochę inaczej jest, ale jak ma rozbuchane libido, to już może być zmiana.

3,906 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-04 22:45:15)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Tzn wygląd to jest opcja druga poza chęciami odklejonymi w ogóle od drugiego człowieka. Człowiek moze zintensyfikować chęci, tym że jest obok i pokazuje udko. Pewnie uczucia też to wzmacniają, ale nie są jakby przyczyną chęci. Dlatego marna perspektywa, gdy kobieta nigdy nie wie, czy facet uprawia z nią seks dlatego, że coś do niej czuje, czy po prostu mu się chce. Ona zwykle jest juz w stanie zauroczenia, które szybko przejdzie w zakochanie i bedzie chciała go mieć na wyłączność.
Dlatego kobiety do seksu dorabiają otoczke, magie, a my jak w burdelu - seks to seks. Działam i spadam.
I nie zmienia tego oburzone głosy ludu, czynność mechaniczna z SZANSĄ na emocje.

3,907

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Dominisia21 napisał/a:

Co do wątku, mnie interesuje czy zajęci faceci bardziej chodzą do prostytutek, bo seksu nie ma lub jest zły czy po "świeże mięsko"...

ja obstawiam, że częstą przyczyną jest chęć na "świeże mięsko" jak to ujęłaś. tylko sobie to tak racjonalizują mówiąc, że musieli iść do prostytutki, bo żona się nie stara. a tak na prawdę chodzi, o to, że im się znudziła po wielu latach pożycia i już ich tak nie pociąga. brutalne, ale podejrzewam, że często ma to miejsce wśród zdradzających.

3,908

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

A tu sobie możemy snuć domysły. "ankietowani" twierdzili, ze w domu mają satysfakcjonujący seks, kochają żony, niczego im nie brakuje.

3,909

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Dominisia21 napisał/a:

To w końcu jak jest?

Ja bym powiedziała, że chcecie seksu z dwóch powodów, pierwsze to ogólnie potrzeba seksu (czyli fizjologia) - kiedy nie ma stałej partnerki, to każda kobieta pasuje, byle wam "stanęło" (sorry za dosłowność), drugie to pragnienie konkretnej kobiety. U kobiet trochę inaczej jest, ale jak ma rozbuchane libido, to już może być zmiana.

Masz rację. Popęd to chęć seksu, taka naturalna siła, konstrukcja organizmu, która zmusza faceta to szukania partnerki na seks. Pożądanie zaś skierowane jest na konkretną osobę, która nam się podoba. Jak facet chce bzyknąć i szuka prostytutki to kieruje nim popęd. Jak pragnie koleżanki z pracy która go zauroczyła, to pożądanie.

3,910

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

To by znaczyło, że kobiety nie mają popędu smile ?

3,911 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-10-04 23:09:09)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Dominisia21 napisał/a:

Ja bym powiedziała, że chcecie seksu z dwóch powodów, pierwsze to ogólnie potrzeba seksu (czyli fizjologia) - kiedy nie ma stałej partnerki, to każda kobieta pasuje, byle wam "stanęło" (sorry za dosłowność), drugie to pragnienie konkretnej kobiety.

U mnie rzeczywiście tak to działa. Gdy jest ochota na seks to może to być jakakolwiek kobieta mieszcząca się w pewnych ramach kształtów.

Nie bardzo rozumiem dlaczego seks uprawiany z kimś do kogo dużo się czuje miałby być lepszy, czy nawet inny. Czy podziwiane kobiece kształty wyglądają inaczej gdy jest Ona we mnie zakochana?

Rozumiem, że dobrze mieć kogoś z kim chce się założyć rodzinę, mieć dzieci. Czy mieć poczucie stabilizacji. Ale seks, sam seks, jest moim zdaniem taki sam z kims do kogo sie coś czuje jak i z kims nieznajomym kto tak samo się podoba.

Tylko moim zdaniem jest też lustrzana sytuacja do męskiego działania (wybranych facetów) wg popędu w seksie : popęd do posiadania dziecka przez kobiety. W pewnym wieku wiele kobiet tak mocno chce mieć dzieci, że niemal obojętne jest im z kim, byle facet mieścił się w pewnych granicach. Taki odpowiednik "byle wam stanęło" to u kobiety wówczas "byle mnie zapłodnił". I tutaj z kolei wiele kobiet może pisać : "no przecież to takie naturalne. Instynkt macierzyński, cheć dzieci to taka naturalna siła która może tłumaczyć nasze działania". Natomiast faceci moim zdaniem podchodzą tu bardziej odpowiedzialnie i musi się trafić naprawdę super kobieta by chcieli z nią dzieci. Ale to temat pewnie na inny wątek.

3,912 Ostatnio edytowany przez anemonka2 (2014-10-04 23:13:20)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
thepass napisał/a:

To by znaczyło, że kobiety nie mają popędu smile ?

oczywiście, że mają.

Facet79 napisał/a:

Nie bardzo rozumiem dlaczego seks uprawiany z kimś do kogo dużo się czuje miałby być lepszy, czy nawet inny. Czy podziwiane kobiece kształty wyglądają inaczej gdy jest Ona we mnie zakochana?

Rozumiem, że dobrze mieć kogoś z kim chce się założyć rodzinę, mieć dzieci. Czy mieć poczucie stabilizacji. Ale seks, sam seks, jest moim zdaniem taki sam z kims do kogo sie coś czuje jak i z kims nieznajomym kto tak samo się podoba.

na podstawie swoich doświadczeń mogę powiedzieć, że inny jest seks z osobą, w której się jest zakochanym, odczucia emocjonalne jakie temu wtedy towarzyszą, są na pewno intensywniejsze, niż gdy kochamy się z jakąś tam osobą, która nam się po prostu podoba fizycznie. od strony cielesnej to chyba większej różnicy nie ma, choć u kobiet to tak działa, że psychika pobudza ciało, więc większa przyjemność może być z facetem, w którym jest zakochana. ale to też nie każda tak będzie mieć, wypowiadam się za siebie. uściślę jeszcze, że stan zakochania ma wpływ na jakość sexu, miłość raczej nie... smile

3,913 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-04 23:03:15)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ale nie chodzą do burdelu i nie zaliczają kogoś kogo nie pożądają- w tym kontekscie o ktorym Gary pisał.

3,914

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
thepass napisał/a:

Tzn wygląd to jest opcja druga poza chęciami odklejonymi w ogóle od drugiego człowieka.

O to mi chodziło.

thepass napisał/a:

To by znaczyło, że kobiety nie mają popędu smile ?

Mają. Tylko że bardziej potrzebują pożądania do zrealizowania popędu. Tak bym to określiła.


PS. Czyli ogólnie rozumiem jaka ta wasza seksualność jest, ok.


Co do "świeżego mięska"...

anemonka2 napisał/a:

a tak na prawdę chodzi, o to, że im się znudziła po wielu latach pożycia i już ich tak nie pociąga. brutalne, ale podejrzewam, że często ma to miejsce wśród zdradzających.

thepass napisał/a:

A tu sobie możemy snuć domysły. "ankietowani" twierdzili, ze w domu mają satysfakcjonujący seks, kochają żony, niczego im nie brakuje.

Te wypowiedzi się wykluczają... przecież satysfakcjonujący seks, to nie nudny seks... ciekawe jaka jest prawda.

3,915

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
thepass napisał/a:

Ale nie chodzą do burdelu i nie zaliczają kogoś kogo nie pożądają- w tym kontekscie o ktorym Gary pisał.

Nie chodzą bo nie muszą. Kobietom dużo łatwiej o seks niż facetom. Wystarczy skok do pierwszego klubu i można wybierać. A jak ktoś nie lubi klubów to choćby i w bibliotece. Chętni faceci są wszędzie. Co innego znależć chętną dziewczynę. Dlatego prostytutki to w ogromnej większości kobiety. Gdyby było inaczej to rynek popytu i podaży sam by to wyrównał.

3,916 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-04 23:27:39)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Dominisia21 napisał/a:

Te wypowiedzi się wykluczają... przecież satysfakcjonujący seks, to nie nudny seks... ciekawe jaka jest prawda.

Chyba nikt o nudzie nie wspominał. Ludzie lubią różne konfiguracje, trójkąty, przygodny seks, seks z nieznajomym. Jesli trudno znalezc jedną kobiete do seksu, to co dopiero "z udziwnieniami".
Ma satysfakcje w domu, nie znaczy ze nie chce mu sie probowac czegos innego, chocby w innym opakowaniu.
Mozna chciec wiecej i wiecej.

3,917

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Anemonka mówiła, że te kobiety nudzą się swoim partnerem, a jak się nudzą, to i gorzej w seksie jest. Czyż nie tak?

Thepass, a czy ty popierasz takie coś?

3,918

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
thepass napisał/a:
Dominisia21 napisał/a:

Te wypowiedzi się wykluczają... przecież satysfakcjonujący seks, to nie nudny seks... ciekawe jaka jest prawda.

Chyba nikt o nudzie nie wspominał. Ludzie lubią różne konfiguracje, trójkąty, przygodny seks, seks z nieznajomym. Kesli trudno znalezc jedną kobiete do seksu, to co dopiero "z udziwnieniami".
Ma satysfakcje w domu, nie znaczy ze nie chce mu sie probowac czegos innego, chocby w innym opakowaniu.
Mozna chciec wiecej i wiecej.

seks z tą samą osobą raz jest nudny, a raz satysfakcjonujący. w małżeństwie ludzie przechodzą różne fazy. sęk w tym, że ochota na inność może pojawić się zarówno w fazie seksualnego rozkwitu, jak i fazie nudy. to zależy od człowieka. ja tam jednak wolę dmuchać na zimne i nie być nudziarą, przynajmniej nie dam pretekstu do skoku w bok ;P a jak pomimo to pójdzie w tango, to przynajmniej będę wiedzieć, że robiłam co mogłam. przecież nie zmienię swojego "opakowania" na inne: kształtów swojego ciała ani twarzy, by urozmaicić mężowi. jak mu się zachce innej, to jestem BEZRADNA.

3,919

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
anemonka2 napisał/a:

seks z tą samą osobą raz jest nudny, a raz satysfakcjonujący. w małżeństwie ludzie przechodzą różne fazy. sęk w tym, że ochota na inność może pojawić się zarówno w fazie seksualnego rozkwitu, jak i fazie nudy. to zależy od człowieka.

Ale jak się żona mężowi znudzi kompletnie, to już równia pochyła.

Co do seksu, cały czas wspaniale być nie może.

3,920

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Jak kobieta otwarta to sie nawet bedzie cieszyła z urozmaiceń. Jak nie pasuje i nie da się tego zmienić to koniec związku, a nie szukanie okazji.
Tak czy siak nie byłem w takiej sytuacji (satysfakcjonujący długi związek), więc nie wiem jak to może wyglądać po iluś tam latach. Jestem zdania, ze wszystko sie moze zdarzyc. Nigdy nie mów nigdy. Na ten moment jednak nie popieram. Zwiazek to wylacznosc i zawsze jak mam coś poczynić w zyciu, kogos poznać kto moglby namieszac, gdy mam podjac decyzje to pierwsza myśl to uwzględnienie mojej kobiety w tym. A że na tym źle wyszedłem... Może tak sie nie da? Gdzies zaczalem wierzyc, ze jednak nie ma mozliwosci kochania jednej osoby i nie znudzenia sie nią, nie zaprzestania uprawiania seksu z nią. Zaden pewnik, obserwacja.

3,921

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
anemonka2 napisał/a:

na podstawie swoich doświadczeń mogę powiedzieć, że inny jest seks z osobą, w której się jest zakochanym, odczucia emocjonalne jakie temu wtedy towarzyszą, są na pewno intensywniejsze, niż gdy kochamy się z jakąś tam osobą, która nam się po prostu podoba fizycznie.

Czyli miałaś także seks z kimś do kogo nic nie czułaś a kto sie tylko podobał aby teraz porównywać ?

3,922 Ostatnio edytowany przez anemonka2 (2014-10-04 23:51:13)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

ja może też nie popieram, ale nie mówię nigdy. kiedyś-może, teraz-za wcześnie, nie dojrzałam do tego. mój związek ma 5 letni staż, ja nadal jestem zafascynowana moim partnerem, ale u niego czasem dostrzegam sygnały znudzenia, zatem staram się być otwarta, nie obrażać się, tłumaczę to sobie męską naturą, na co ja wpływu mieć nie mogę. zatem kiedyś kiedyś...jak trzeba będzie... kto wie?

Facet79 napisał/a:
anemonka2 napisał/a:

na podstawie swoich doświadczeń mogę powiedzieć, że inny jest seks z osobą, w której się jest zakochanym, odczucia emocjonalne jakie temu wtedy towarzyszą, są na pewno intensywniejsze, niż gdy kochamy się z jakąś tam osobą, która nam się po prostu podoba fizycznie.

Czyli miałaś także seks z kimś do kogo nic nie czułaś a kto sie tylko podobał aby teraz porównywać ?

tak, byłam w życiu w dwóch związkach. tak wyszło, że w tym pierwszym panu nie byłam zakochana. po prostu lubiłam go, potem pokochałam, z przyjaźni przeszło w miłość, faza zakochania została ominięta. gdy zaczęłam z nim uprawiać seks to jednak jeszcze nie było między nami jakichś głębszych uczuć. a czy mi się podobał fizycznie, hmm no był moim chłopakiem, więc nie odpychał mnie, ale szału nie było. w drugim partnerze natomiast (i obecnym) byłam zakochana, mam zatem porównanie. z tym drugim kiedyś zemdlałam z nadmiaru przyjemności, serio.

3,923 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-10-05 11:25:28)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

...

3,924 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-10-05 00:21:21)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
anemonka2 napisał/a:

Jak idziesz sobie pojeść do McDonaldsa to chyba nie czujesz tych emocji, które towarzyszą Ci podczas, gdy dziewczyna prowadzi Cię do pokoju z zamiarem kochania się z Tobą. a przecież tu kupujesz i tu kupujesz, w obu miejscach załatwiasz swoje fizjologiczne potrzeby i ktoś Cię obsługuje. dlaczego więc czujesz różnicę? no chyba, że nie czujesz...

rozumiem, że podczas setnej z kolei wizyty w burdelu faktycznie staje się to rutynowym przeżyciem, ale zawsze chyba się coś czuje, choćby minimalną dawkę ekscytacji, czy dreszczyku, a choćby samą radość, że się będzie z kimś uprawiać seks. jeżeli faceci faktycznie potrafią być tacy zimnokrwiści i uprawiać seks bez namiętności, na zasadzie "podrapię się bo mnie swędzi" i lubią taką formę zaspokojenia swojego popędu... to...kiepsko...

Konsekwetnie wyrażasz opinie w oparciu o przeciwieństwo : pusty seks w agencji kontra lepszy wzbogacony emocjami w związku. Ale nie piszesz o drugiej stronie medalu tj. także negatywnych emocjach w związku. Jak ma się stałego partnera, związek, to owszem, cześto może byc wspaniały seks, uczucia, szczeście. Ale może też (może równie często) kłótnie, nienawiść, zazdrość, brak seksu, seks po upraszaniu się. Przecież właśnie na tym forum jest wiele tematów osób bedacych w zwiazku i też narzekajacych na seks lub jego brak.Czyli pusty seks w agencji to nie jest moim zdaniem coś gorszego ale coś właśnie po środku: wprawdzie nie ma dawki pozytywnych uczuć, ale nie ryzykuje się też zetknięcia z negatywnymi. W agencji nikt nie obrazi się za to, że wyraziło się ochote na seks a w relacji z kims może sie tak stać.

Podobnie można napisać o podanym przez Ciebie przykładzie z McDonaldem. Tak, to fast-food. Ale ma się przynajmniej pewność, że zaspokoi się głód i nikt z obsługi po tym jak powiesz na co ma się ochotę nie powie Ci "znów masz ochotę żreć ?". Czyli jesz kiedy chcesz i co chcesz spośród dostępnych dań. Chyba wolę to niż chodzić na posiłki tam gdzie obsługa musi mnie danego dnia lubić lub wręcz coś do mnie czuć bym mógł coś zjeść. Dziś może czuć a jutro nie. Może sie pokłócić. Żadnego dnia nie byłbym pewien czy i co zjem. Nie lubię niepewności. Każdego dnia myślałbym, czy aby partnerka danego dnia coś do mnie nadal czuje i czy i co mogę oczekiwać danego wieczora. Miłości czy wystawionych za drzwi walizek. Dlatego McDonald to mimo wszystko jakieś stabilne rozwiązanie.

Pozatym jeżeli nie przeżyłaś wielu odrzuceń i dostawałaś seks praktycznie gdy miałaś ochotę to nie zrozumiesz kogoś kto długo o nim marzy.

3,925 Ostatnio edytowany przez anemonka2 (2014-10-05 00:53:46)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Facet79 napisał/a:

Konsekwetnie wyrażasz opinie w oparciu o przeciwieństwo : pusty seks w agencji kontra lepszy wzbogacony emocjami w związku. Ale nie piszesz o drugiej stronie medalu tj. także negatywnych emocjach w związku. Jak ma się stałego partnera, związek, to owszem, cześto może byc wspaniały seks, uczucia, szczeście. Ale może też (może równie często) kłótnie, nienawiść, zazdrość, brak seksu, seks po upraszaniu się. Przecież właśnie na tym forum jest wiele tematów osób bedacych w zwiazku i też narzekajacych na seks lub jego brak.Czyli pusty seks w agencji to nie jest moim zdaniem coś gorszego ale coś właśnie po środku: wprawdzie nie ma dawki pozytywnych uczuć, ale nie ryzykuje się też zetknięcia z negatywnymi. W agencji nikt nie obrazi się za to, że wyraziło się ochote na seks a w relacji z kims może sie tak stać.

Podobnie można napisać o podanym przez Ciebie przykładzie z McDonaldem. Tak, to fast-food. Ale ma się przynajmniej pewność, że zaspokoi się głód i nikt z obsługi po tym jak powiesz na co ma się ochotę nie powie Ci "znów masz ochotę żreć ?". Czyli jesz kiedy chcesz i co chcesz spośród dostępnych dań. Chyba wolę to niż chodzić na posiłki tam gdzie obsługa musi mnie danego dnia lubić lub wręcz coś do mnie czuć bym mógł coś zjeść. Dziś może czuć a jutro nie. Może sie pokłócić. Żadnego dnia nie byłbym pewien czy i co zjem. Nie lubię niepewności. Każdego dnia myślałbym, czy aby partnerka danego dnia coś do mnie nadal czuje i czy i co mogę oczekiwać danego wieczora. Miłości czy wystawionych za drzwi walizek. Dlatego McDonald to mimo wszystko jakieś stabilne rozwiązanie.

Pozatym jeżeli nie przeżyłaś wielu odrzuceń i dostawałaś seks praktycznie gdy miałaś ochotę to nie zrozumiesz kogoś kto długo o nim marzy.

jako osoba, żyjąca w kilkuletnim związku przeżyłam wszystkie te gorzkie sprawy, o których napisałeś wyżej. odrzucenie-nie raz. niepewność o uczucia partnera-setki razy. niepewność czy jestem dla niego atrakcyjna-milion razy. kłótnie, ciche dni... nie było łatwo. sex bywał też różny, raz piękny, raz przykry (gdy coś nie wychodziło), zresztą napomykałam wcześniej o trudnościach w związku. napomykałam również, na temat sexu w agencji. pisałam o nim w kontekście emocji, że wcale nie musi, a nawet nie powinien być pusty. mam wrażenie, że usiłujesz mnie przekonać, że sex w agencji nie jest gorszy od tego, który mamy w związku. niepotrzebnie się silisz, bo ja wcale nie sądze, że sex w agencji jest pusty (to męzczyźni którzy tu się wypowiadali tak twierdzą, pisząc, że kieruje nimi tylko popęd i nie czują tam żadnych emocji) i gorszy od tego w związku. gorszy, lepszy, co to w ogóle za wartościowanie. dla każdego co inne jest dobre. nie raz sex w związku to katastrofa i przyczyna płaczu i depresji, choć zwykle początki są piękne i żadna agencja tego nie zapewni.
ps. podsumowując lepszy jest sex wzbogacony wrażeniami emocjonalnymi od sexu pustego, ale nigdzie nie jest powiedziane, że ten w agencji nie może być emocjonujący, a ten w związku wyprany z emocji, rutynowy, z poczucia obowiązku. to od nas zależy jakimi go czynimy.

3,926

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
thepass napisał/a:

Jak kobieta otwarta to sie nawet bedzie cieszyła z urozmaiceń. Jak nie pasuje i nie da się tego zmienić to koniec związku, a nie szukanie okazji.
Tak czy siak nie byłem w takiej sytuacji (satysfakcjonujący długi związek), więc nie wiem jak to może wyglądać po iluś tam latach. Jestem zdania, ze wszystko sie moze zdarzyc. Nigdy nie mów nigdy. Na ten moment jednak nie popieram. Zwiazek to wylacznosc i zawsze jak mam coś poczynić w zyciu, kogos poznać kto moglby namieszac, gdy mam podjac decyzje to pierwsza myśl to uwzględnienie mojej kobiety w tym. A że na tym źle wyszedłem... Może tak sie nie da? Gdzies zaczalem wierzyc, ze jednak nie ma mozliwosci kochania jednej osoby i nie znudzenia sie nią, nie zaprzestania uprawiania seksu z nią. Zaden pewnik, obserwacja.

Skoro nie byłeś nigdy w długim związku, to po co pouczasz innych o tym że wystarczy związek zakończyć? Najpierw się zaangażuj, oddaj czemuś życie, a potem doradzaj. I każdy kto jest w związku ileś tam lat, tobie to powie.

3,927 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-05 13:17:46)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
anemonka2 napisał/a:

jako osoba, żyjąca w kilkuletnim związku przeżyłam wszystkie te gorzkie sprawy, o których napisałeś wyżej. odrzucenie-nie raz. niepewność o uczucia partnera-setki razy. niepewność czy jestem dla niego atrakcyjna-milion razy. kłótnie, ciche dni... nie było łatwo. sex bywał też różny, raz piękny, raz przykry (gdy coś nie wychodziło).

Dla mnie takie coś nie jest z pewnością zdrowym i szczęśliwym związkiem, tylko piekłem, z którego prędzej czy później człowiek chciałby się wydostać, a przynajmniej ma takie myśli. ;]
Pełno tam strachu i innych negatywnych uczuć. Na takiej zasadzie działa ogromny procent związków, więc nie dziwi mnie to, że się rozpadają. Związek, gdzie dosłownie ludzie są "związani", nie ma tam wolności i przestrzeni... jest tylko walka i miotanie się w tej wspólnej klatce.

3,928 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-05 13:12:39)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Bo nie trzeba byc w związku, by dojsc do takich wnioskow. Wystarczy myśleć.
Czegos sie nie da zmienic, ludzie zauważają że nie pasują do siebie i sie nie zgrają, bo nie ma chęci zmian po jednej stronie. Trwac w tym, męczyć się, zdradzać? No prosze, jakie jest rozwiązanie od "doświadczonego".

Jak ktos najpierw zdradza, a nie konczy zwiazku - zle.
Jak ktos konczy zwiazek, bo nie pasuje - zle.
To co robią ci doswiadczeni? Tylko nie mow, ze walczą, starają się. To wykluczyłem w tamtym poście, bo uwzględniłem brak chęci zmian i dogadania, czyli gdy juz "staranie" zawodzi.

3,929 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-05 13:43:16)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

"to po co pouczasz innych o tym że wystarczy związek zakończyć?"

Dobrze, że przynajmniej pisze o uczciwym zakończeniu, bo mógłby pisać: poszukaj gdzieś indziej i "jedź na dwa fronty, oszukuj siebie i innych".
Jak się kogoś KOCHA, to się nie zostawi tej osoby nawet wtedy, kiedy np. facet nagle zostanie impotentem.
Wiadomo, że dla niektórych głównie sam seks=miłość (co jest nieprawdą), więc one by tego nie zniosły. ;D

Nie kocha się za coś, kocha się za "NIC"(kiedy miłość jest w nas i obdarzanie nią jest naturalnym objawem), jak również POMIMO czegoś.
Wiadomo, że dla niektórych pewne rzeczy są nie do przejścia (całkiem inny charakter, strasznie rażące wady i kompleksy drugiej strony), więc trzeba dobrze poznać człowieka, zanim w ogóle zechce się z nim coś budować. (Nie każdy z każdym się "dostroi", to niemożliwe.)
Tak robią inteligentne, choć nie tylko, jednostki, a reszta kieruje się chucią, popędami, początkowym zauroczeniem, lękiem przed samotnością i swoimi kompleksami.

3,930 Ostatnio edytowany przez onTAKIsobie (2014-10-05 13:37:12)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
thepass napisał/a:

Bo nie trzeba byc w związku, by dojsc do takich wnioskow. Wystarczy myśleć.
Czegos sie nie da zmienic, ludzie zauważają że nie pasują do siebie i sie nie zgrają, bo nie ma chęci zmian po jednej stronie. Trwac w tym, męczyć się, zdradzać? No prosze, jakie jest rozwiązanie od "doświadczonego".

Jak ktos najpierw zdradza, a nie konczy zwiazku - zle.
Jak ktos konczy zwiazek, bo nie pasuje - zle.
To co robią ci doswiadczeni? Tylko nie mow, ze walczą, starają się. To wykluczyłem w tamtym poście, bo uwzględniłem brak chęci zmian i dogadania, czyli gdy juz "staranie" zawodzi.

Nie popieram zdrady, ale jak będziesz w takiej sytuacji, będziesz miał wspólne mieszkanie, dzieci, wiele innych rzeczy wspólnych, to wtedy się okaże czy to takie proste. Wtedy samo myślenie nie wystarcza. Jest wiele rzeczy które powodują że nie chcesz z kimś dzielić życia, ale są takie, które będą powodowały że to życie trzeba dzielić. Dlatego, opowiadasz jak na razie farmazony. Pogadamy tak jak będziesz w powaznym związku i coś zacznie psuć. Zobaczymy jak szybko wszystko wyrzucisz do kosza z napisem - było, minęło. Osoby doświadczone właśnie podejmą się walki o związek w każdej chwili i prędzej poszukają sobie kogoś na boku, nim zburzą wszystko co budowali przez kilkanaście, a czasami kilkadziesiąt lat.
Za bardzo znasz to z teorii.

3,931

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
ApoteozaPrawdy napisał/a:

"to po co pouczasz innych o tym że wystarczy związek zakończyć?"

Dobrze, że przynajmniej pisze o uczciwym zakończeniu, bo mógłby pisać: poszukaj gdzieś indziej i "jedź na dwa fronty, oszukuj siebie i innych".
Jak się kogoś KOCHA, to się nie zostawi tej osoby nawet wtedy, kiedy np. facet nagle zostanie impotentem.
Wiadomo, że dla niektórych głównie sam seks=miłość (co jest nieprawdą), więc one by tego nie zniosły. ;D

Nie kocha się za coś, kocha się za "NIC"(kiedy miłość jest w nas i obdarzanie nią jest naturalnym objawem), jak również POMIMO czegoś.
Wiadomo, że dla niektórych pewne rzeczy są nie do przejścia (całkiem inny charakter, strasznie rażące wady i kompleksy drugiej strony), więc trzeba dobrze poznać człowieka, zanim w ogóle zechce się z nim coś budować. (Nie każdy z każdym się "dostroi", to niemożliwe.)
Tak robią inteligentne jednostki, a reszta kieruje się chucią, popędami, początkowym zauroczeniem, lękiem przed samotnością i swoimi kompleksami.

I właśnie dlatego, potwierdzasz tylko to co napisałem - ktoś kto nie kochał za NIC, nie wie za bardzo o czym teraz piszemy.

3,932 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-05 13:51:21)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
onTAKIsobie napisał/a:

Nie popieram zdrady, ale jak będziesz w takiej sytuacji, będziesz miał wspólne mieszkanie, dzieci, wiele innych rzeczy wspólnych, to wtedy się okaże czy to takie proste. Wtedy samo myślenie nie wystarcza. Jest wiele rzeczy które powodują że nie chcesz z kimś dzielić życia, ale są takie, które będą powodowały że to życie trzeba dzielić. Dlatego, opowiadasz jak na razie farmazony. Pogadamy tak jak będziesz w powaznym związku i coś zacznie psuć. Zobaczymy jak szybko wszystko wyrzucisz do kosza z napisem - było, minęło.

Ale powiedziałem, że jest to proste? Podałeś jakies rozwiązanie. Też nie.
Na pewno łatwo nie jest, szczególnie jak się ma duży staż, zobowiązania, ale jeśli nic nie wychodzi z tego, nie ma szans na wspólną przyszłość to ludzie zamiast walczyc w tym związku muszą pomyśleć o sobie. Można próbować, ale koniec koncow będą zyli z myślą, że tylko marnują sobie życie. Rozumiem, ze Ty jestes zwolennikiem trzymania związku na siłe w każdej sytuacji. To fajnie, ja też taki byłem, gdy myslalem, ze wystarczy otwarty umysł, a miłość jest wtedy gdy chcemy by była. Wychowanie po katolicku - ślubujemy takei i takie wartości, więc jestesmy z jedną partnerką aż po grób. Niestety zwiazek zalezy od 2 stron. COŚ trzeba robic. Wczesniej pisales, ze siostra nie umiała odejść od tyrana, to sobie zdradziła - pochwalasz, bo NIE BYŁO ŁATWO I NIE DAŁO SIĘ INACZEJ. Teraz to samo, tylko juz w kontekscie trzymania związku w której jedna strona ma nas nawet serdecznie dość. Wszystko trudne, a najlepiej zostawić i machnąć ręką.

Kochania za nic także nie ma. Zawsze w jakis sposob wybieramy sobie partnera, według jakichś kryteriów.
Małe dziecko mozna za nic kochać, a nie dorosłego człowieka, który musi coś od siebie dawac i jakiś być, by móc go kochać. Jakby było tylko "pomimo wszystko" to przyszłaby odraza. Czujemy tylko co mozemy akceptowac.
Jesli ktos sie nie zgadza, to od razu nie rozumie i nie kocha tak jak nalezy, bo tylko wy kochacie w ten lepszy sposób. Pogratulować.

3,933 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-05 13:58:47)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
onTAKIsobie napisał/a:
ApoteozaPrawdy napisał/a:

"to po co pouczasz innych o tym że wystarczy związek zakończyć?"

Dobrze, że przynajmniej pisze o uczciwym zakończeniu, bo mógłby pisać: poszukaj gdzieś indziej i "jedź na dwa fronty, oszukuj siebie i innych".
Jak się kogoś KOCHA, to się nie zostawi tej osoby nawet wtedy, kiedy np. facet nagle zostanie impotentem.
Wiadomo, że dla niektórych głównie sam seks=miłość (co jest nieprawdą), więc one by tego nie zniosły. ;D

Nie kocha się za coś, kocha się za "NIC"(kiedy miłość jest w nas i obdarzanie nią jest naturalnym objawem), jak również POMIMO czegoś.
Wiadomo, że dla niektórych pewne rzeczy są nie do przejścia (całkiem inny charakter, strasznie rażące wady i kompleksy drugiej strony), więc trzeba dobrze poznać człowieka, zanim w ogóle zechce się z nim coś budować. (Nie każdy z każdym się "dostroi", to niemożliwe.)
Tak robią inteligentne jednostki, a reszta kieruje się chucią, popędami, początkowym zauroczeniem, lękiem przed samotnością i swoimi kompleksami.

I właśnie dlatego, potwierdzasz tylko to co napisałem - ktoś kto nie kochał za NIC, nie wie za bardzo o czym teraz piszemy.

"Osoby doświadczone właśnie podejmą się walki o związek w każdej chwili i prędzej poszukają sobie kogoś na boku".

Tak, tylko że ktoś, kto kocha za nic nie chce i nie potrzebuje szukać kogoś "na boku". Nie będzie upodlał siebie i ukochanej osoby kłamstwami, oszustwem, działaniami za plecami.
Ja tego nie kupuję.

Co do walki to spoko, ale ja bym raczej zaakceptowała stan rzeczy. Przykładowo: mój chłopak jest impotentem. Nie wiem, czy to da się wyleczyć, ale mniejsza (mógłby spróbować leczenia, bo nikt nie chce być chory i zrobić by to miał głównie dla siebie). Po prostu byłoby tak i tyle.

@thepass
Nie pomimo wszystko, tylko pomimo czegoś.
Poza tym pominąłeś dalszą część mojej wypowiedzi:

"Wiadomo, że dla niektórych pewne rzeczy są nie do przejścia (całkiem inny charakter, strasznie rażące wady i kompleksy drugiej strony), więc trzeba dobrze poznać człowieka, zanim w ogóle zechce się z nim coś budować. (Nie każdy z każdym się "dostroi", to niemożliwe.)"

Z czasem można kochać tę osobę "za nic i za wszystko(łącznie z wadami)", ale tego nie jesteś w stanie sobie wyobrazić. ;] To TRZEBA POCZUĆ i doświadczyć tego samemu.

3,934 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-05 14:10:57)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Miałem dłuższe związki i nigdy ich nie konczyłem. Nie z wygody czy strachu przed samotnością, a tego, że u mnie uczucia sie nie kończyły, a nie byłem tak nieelastycznym człowiekiem, by nie umiec sie wlasnie "dostroić". Nie były jednak to uczucia za nic. Były np dlatego, że kobieta byla dla mnie dobra (to cecha najwazniejsza, bo jest pozytywnie nastawiona, ma chęci, czuć że zależy jej), ciekawa i seksowna. W trzech bardzo ogólnych cechach, czy zachowaniach. Juz wtedy było niełatwo to konczyc, bo to zawsze kawałek życia, ale zawsze sobie tłumaczylismy - trzeba isc do przodu. Jesli razem się nie da, to osobno. Ludzie sie całe zycie zmieniają, więc trzeba byc przygotowanym tez na to, ze wyjdzie jakas nagle cecha ktora maksymalnie nie będzie pasować. Ale jak ta druga strona nie akceptuje i czuje sie fatalnie w takim układzie to co zrobić? Nie ma dostrajania, bo czasem to jest wyrok. Konczy się ze jest dobra, to się konczy wszystko i tak naprawde jedna strona tylko czeka na to rozstanie.
Aha to jestescie lepsi, bo wy to poczuliscie i wy tak umiecie, tak? A ktos inny nie moze? Wystarczy trafic na odpowiednią osobe do tego, by uzyskac takie uczucia i wcale to nie wychodzi z jakiegos poczucia lepszosci i mozliwosci. Wtedy milosc trwa, są fajerwerki i sie mowi "kocham za nic". I tak moga mowic osoby ktore aktualnie są zakochane z wzajemnością. Tez to przechodziłem do momentu, az sie nie zepsuło wlasnie smile Czyli da sie, ale moze sie w kazdej chwili skonczyc.

3,935 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-05 14:27:58)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Jestem odpowiedzialna za siebie i swoje uczucia, które będą trwały "na dobre i na złe", ale nie jestem odpowiedzialna za uczucia drugiej strony, więc może się skończyć związek, ale nie moja miłość do osoby. Myślałam, że to chyba oczywiste? A jak ktoś tak nie potrafi, to nie mój problem? Może niech się w końcu weźmie za siebie i zacznie się rozwijać, zamiast narzekać?
Dłuższe związki powiadasz? Ile dokładnie trwały, jeśli mogę spytać? ;] I jakaś ona podobno była dobra, seksowna, tobie to wystarczało, więc czemu się skończyło?
Czemu się zepsuło? I czemu nie dało się tego naprawić? Podobno nie ma rzeczy niemożliwych, tylko trzeba wierzyć i mocno chcieć, aczkolwiek "głową muru nie przebijesz" i nie warto próbować w takim razie, ale to ekstremalne przypadki, które pewnie ciebie nie dotyczyły. Po prostu wam się już nie chciało, więc nie możemy mówić o silnej miłości, która się nie kończy.

3,936

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
ApoteozaPrawdy napisał/a:
anemonka2 napisał/a:

jako osoba, żyjąca w kilkuletnim związku przeżyłam wszystkie te gorzkie sprawy, o których napisałeś wyżej. odrzucenie-nie raz. niepewność o uczucia partnera-setki razy. niepewność czy jestem dla niego atrakcyjna-milion razy. kłótnie, ciche dni... nie było łatwo. sex bywał też różny, raz piękny, raz przykry (gdy coś nie wychodziło).

Dla mnie takie coś nie jest z pewnością zdrowym i szczęśliwym związkiem, tylko piekłem, z którego prędzej czy później człowiek chciałby się wydostać, a przynajmniej ma takie myśli. ;]
Pełno tam strachu i innych negatywnych uczuć. Na takiej zasadzie działa ogromny procent związków, więc nie dziwi mnie to, że się rozpadają. Związek, gdzie dosłownie ludzie są "związani", nie ma tam wolności i przestrzeni... jest tylko walka i miotanie się w tej wspólnej klatce.

o moim związku musiałabym założyć chyba odrębny wątek, bo na podstawie tych trzech zdań można wyciągnąć bardzo mylne wnioski. nie ma związków idealnych i im prędzej to zrozumiesz, tym mniejszego doznasz rozczarowania. idealnie było między nami przez pierwsze 3 lata pod względem seksualnym, czyli do momentu, do którego trwało silne zakochanie, zauroczenie itp. do tego momentu byłam niemalże pewna, że mój chłopak świata poza mną nie widzi, podobam mu się taka jaka jestem i nie dostrzega innych kobiet. gdy minął ten okres sielanki dotarło do mnie, że wcale niekoniecznie tak musi być. teraz rozumiem, że muszę o siebie dbać, by się mu podobać, wcześniej wydawało mi się, że wystarczy, że jestem. dziś wiem, że mogą podobać mu się inne kobiety, to normalne. gdy mężczyzna jest z jedną kobietą 6 lat to może poczuć się znudzony i zaczyna mieć oczy dookoła głowy-słowa mojego przyjaciela, mężczyzny. jestem tego świadoma, stąd obawy, czy nadal mu się podobam. czasem też boję się, czy nadal mnie kocha, jak zapomni mi to powiedzieć przed snem (babskie przewrażliwienie).dla mnie przykre sytuacje są wpisane w związek i znam nikogo, kto nie płakałby choć raz przez swoją połówkę. oczywiście, gdyby takie sytuacje stanowiły znaczną część wspólnych przeżyć, to można nazwać to piekłem. u mnie w ciagu 6 lat moge wyliczyc je na palcach jednej reki. problem w tym, że urazy siedzą w człowieku, powodując trwałą zmianę w myśleniu lub podejściu.

3,937 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-05 14:49:20)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Mozna wiecej pisac, ale to są podstawy. Całe skupisko tych cech odwzajemnionych zwie sie miłością. Zwiazki zwykle koło 1-2 lat, jeden pół roku. Wiem, ze to nie duzo, ale nie mam 40 lat by mieć dwa 10 letnie związki. Czemu sie konczyły? Każdy z innego powodu, ale w gruncie rzeczy nigdy nie dowiedziałem się dokładnie czemu, lub tłumaczenia były absurdalne (nie opuszczasz deski) lub sprzeczne (odpowiadasz mi, podobasz, ale nic z tego). Uczucia wyparowały (pomyłka jak to jedna nazwała), kobieta znalazła sobie kogoś lepszego/zdrowszego/bardziej kasiastego/przystojnego/zabawowego itd. Mi się chciało działać, ale drugiej strony do niczego sie nie zmusi, szczegolnie jak ma lepsze opcje na oku. Mam jednak nadzieje, że nie będe musiał odwiedzać pań wymienionych w wątku smile

anemonka2 a odwroć w drugą strone. Czy on Ci sie znudził, czy Ty traktujesz tak jak on Ciebie? Że ciagle musi sie poprawiać, bo inaczej Ci sie "odechciewa"? Czemu to kobieta wg Ciebie ma sie ciagle starac, by dogodzic facetowi? A on jakis bóg? Mam wrazenie ze tu tez wyszło niedowartosciowanie.
Niezle temat sie rozjechał smile

3,938 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-10-05 14:49:03)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
anemonka2 napisał/a:

odrzucenie-nie raz. niepewność o uczucia partnera-setki razy. niepewność czy jestem dla niego atrakcyjna-milion razy. kłótnie, ciche dni... nie było łatwo. sex bywał też różny, raz piękny, raz przykry (gdy coś nie wychodziło).

anemonka2 napisał/a:

dla mnie przykre sytuacje są wpisane w związek i znam nikogo, kto nie płakałby choć raz przez swoją połówkę. oczywiście, gdyby takie sytuacje stanowiły znaczną część wspólnych przeżyć, to można nazwać to piekłem. u mnie w ciagu 6 lat moge wyliczyc je na palcach jednej reki. problem w tym, że urazy siedzą w człowieku, powodując trwałą zmianę w myśleniu lub podejściu.

Anemonko2, czy ty się w jakiś sposób nie oszukujesz? Raz mówisz tak, potem jeszcze inaczej...

I tak mnie ciekawi, na czym przede wszystkim bazuje wasz związek? Czy nie przypadkiem na tych "motylkach", że masz tyle obaw?

3,939 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-05 15:07:05)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
anemonka2 napisał/a:

nie ma związków idealnych i im prędzej to zrozumiesz, tym mniejszego doznasz rozczarowania. idealnie było między nami przez pierwsze 3 lata pod względem seksualnym, czyli do momentu, do którego trwało silne zakochanie, zauroczenie itp. do tego momentu byłam niemalże pewna, że mój chłopak świata poza mną nie widzi, podobam mu się taka jaka jestem i nie dostrzega innych kobiet. gdy minął ten okres sielanki dotarło do mnie, że wcale niekoniecznie tak musi być. teraz rozumiem, że muszę o siebie dbać, by się mu podobać, wcześniej wydawało mi się, że wystarczy, że jestem. dziś wiem, że mogą podobać mu się inne kobiety, to normalne. gdy mężczyzna jest z jedną kobietą 6 lat to może poczuć się znudzony i zaczyna mieć oczy dookoła głowy-słowa mojego przyjaciela, mężczyzny. jestem tego świadoma, stąd obawy, czy nadal mu się podobam. czasem też boję się, czy nadal mnie kocha, jak zapomni mi to powiedzieć przed snem (babskie przewrażliwienie).dla mnie przykre sytuacje są wpisane w związek i znam nikogo, kto nie płakałby choć raz przez swoją połówkę. oczywiście, gdyby takie sytuacje stanowiły znaczną część wspólnych przeżyć, to można nazwać to piekłem. u mnie w ciagu 6 lat moge wyliczyc je na palcach jednej reki. problem w tym, że urazy siedzą w człowieku, powodując trwałą zmianę w myśleniu lub podejściu.

Akurat mnie pouczać nie musisz w tej, ani w żadnej innej życiowej kwestii. "Im prędzej zrozumiesz", dobre sobie. ;D
Dopiero co pisałaś, że tam były miliony razy niepewności itd., a teraz możesz wyliczyć na palcach jednej ręki? Kogo ty chcesz oszukać? xD
Widać, że jesteś strasznie przewrażliwiona i lękasz się, co twój pan i władca może zrobić.
Mój chłopak (akurat zaraz stuknie nam 7 rok bycia razem) jest we mnie wpatrzony jak na początku relacji (nie rozgląda się za innymi - jest zbyt zajęty oglądaniem się na tych kolesi, którzy odwracają się za mną ;D - choć potrafi docenić czyjąś urodę, kiedy już widzi kogoś np. na dużym ekranie) i nie musi mi codziennie mówić, że mnie kocha, bo to widać, słychać(w głosie) i czuć. ;]
Dbać trzeba o wygląd, zdrowie i rozwój, ale dla siebie, a nie dla "pana i władcy".

@thepass

"Mi się chciało działać, ale drugiej strony do niczego sie nie zmusi, szczegolnie jak ma lepsze opcje na oku. Mam jednak nadzieje, że nie będe musiał odwiedzać pań wymienionych w wątku".

Też mam nadzieję, że nie będziesz musiał, bo znajdziesz jakąś poukładaną babkę, która nie będzie robiła problemów "bo deska była nieopuszczona". To jakaś kpina z człowieka.
Pamiętaj, że nie warto tracić czasu na kogoś, dla kogo jesteś tylko jedną z opcji. ;]

3,940

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ale jak tu zrobić, by nie byc taką opcją tylko by ktos był wpatrzony w nas jak w obrazek smile Trzeba sie chyba zajebistym urodzić tongue

3,941 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-05 15:12:53)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Dobre geny ułatwiają, ale bardzo wiele rzeczy można wypracować, nauczyć się.
To może trwać nawet wiele lat, wymagać będzie poświęceń, potu i "krwi", ale chyba warto? Trzeba też nauczyć się rozróżniać wartościowe osoby, a z tym ludzie też mają poważne problemy.

Niektórzy wyssali to z mlekiem matki, ale sami też musieli popracować na swoimi talentami, bo inaczej by się zmarnowały.

3,942

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
thepass napisał/a:

anemonka2 a odwroć w drugą strone. Czy on Ci sie znudził, czy Ty traktujesz tak jak on Ciebie? Że ciagle musi sie poprawiać, bo inaczej Ci sie "odechciewa"? Czemu to kobieta wg Ciebie ma sie ciagle starac, by dogodzic facetowi? A on jakis bóg? Mam wrazenie ze tu tez wyszło niedowartosciowanie.
Niezle temat sie rozjechał smile

nie, to nie tak, że ja mu się znudziłam. nadal jest fajnie, ale po prostu jest inaczej niż kiedyś. kiedyś można było z łóżka nie wychodzić, łóżko przysłaniało inne sprawy, nawet problemy. bo jak się na mnie złościł, to kiwnęłam palcem i on zapominał, jak zahipnotyzowany lazł za mną. po prostu był mną świeżo zafascynowany. i to nie tak, że ja ciągle muszę stawać na głowie, wymyślać nowe rzeczy, by podtrzymać jego zainteresowanie. On właściwie nie musi robić nic szczególnego, by wzbudzać moje pożądanie, choć przyznam, szczerze, że chodzi na siłownię i nie mogę zaprzeczyć, że zmiana w budowie jego ciała sprawiła, że jednak podoba mi się bardziej. (ale te ćwiczenia to on chyba ma dla siebie, a nie po to by się mi podobać). Zadałeś pytanie dlaczego wg mnie to kobieta ma się starać, by dogodzić mężczyźnie. Bo mężczyźni niezaspokojeni szukają atrakcji poza związkiem? O tym między innymi był ten temat? Masz rację, jest w tym trochę niedowartościowania i strachu, ale lepsze chyba takie ostrożne podejście, niż ślepa pewność siebie, że "na pewno nie zdradzi, mogę więc o siebie nie dbać i w łóżku leżeć jak kłoda". potem się kobiety budzą z ręką w nocniku, bo ich misio chodzi na "divy".

3,943

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
thepass napisał/a:

Ale jak tu zrobić, by nie byc taką opcją tylko by ktos był wpatrzony w nas jak w obrazek smile Trzeba sie chyba zajebistym urodzić tongue

Sama "zajebistość" nie wystarczy (chyba, że przelotnych znajomości się szuka). Trzeba jeszcze być dla partnerka/partnerki prawdziwym przyjacielem (i nawzajem). No i żeby mieć poukładane w głowie. Choć nawet i wtedy nie ma żadnej gwarancji, ale jest większa szansa, że potem chociaż "rozlewu krwi" nie będzie. wink

A nie, może jest coś jeszcze, trzeba pójść do wróżki, może ona puści czar. big_smile Żartuję. smile

3,944

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Dominisia21 napisał/a:
anemonka2 napisał/a:

odrzucenie-nie raz. niepewność o uczucia partnera-setki razy. niepewność czy jestem dla niego atrakcyjna-milion razy. kłótnie, ciche dni... nie było łatwo. sex bywał też różny, raz piękny, raz przykry (gdy coś nie wychodziło).

anemonka2 napisał/a:

dla mnie przykre sytuacje są wpisane w związek i znam nikogo, kto nie płakałby choć raz przez swoją połówkę. oczywiście, gdyby takie sytuacje stanowiły znaczną część wspólnych przeżyć, to można nazwać to piekłem. u mnie w ciagu 6 lat moge wyliczyc je na palcach jednej reki. problem w tym, że urazy siedzą w człowieku, powodując trwałą zmianę w myśleniu lub podejściu.

Anemonko2, czy ty się w jakiś sposób nie oszukujesz? Raz mówisz tak, potem jeszcze inaczej...

I tak mnie ciekawi, na czym przede wszystkim bazuje wasz związek? Czy nie przypadkiem na tych "motylkach", że masz tyle obaw?

Bo choć sytuacji było kilka, to tkwią we mnie te urazy, jestem przewrażliwiona. dlatego bardzo często mam wątpliwości, stąd te setki moich niepewności. Wystarczyło, że raz powiedział mi coś, co ja potem wzięłam sobie do serca na amen, a potem już nigdy nie byłam spokojna i na coś, na co dawniej nie zwróciłabym uwagi, dziś patrzę przez pryzmat tego.

3,945 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-05 15:45:58)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Zalety także mogą być przekleństwem, bo czemu ktoś bogaty nie ma myśleć "on jest ze mną dla mojej kasy, a nie dla mnie". Dlatego sprytny dmucha na zimne i nie wystawia wszystkich swoich atutów na samym początku. Uroda tak samo, dlatego trzeba znaleźć sposób, żeby to jakoś ominąć, żeby wiedzieć, iż to nie będzie następny samiec, który poleci na wygląd. ;]

"Bo choć sytuacji było kilka, to tkwią we mnie te urazy, jestem przewrażliwiona. dlatego bardzo często mam wątpliwości, stąd te setki moich niepewności. Wystarczyło, że raz powiedział mi coś, co ja potem wzięłam sobie do serca na amen, a potem już nigdy nie byłam spokojna i na coś, na co dawniej nie zwróciłabym uwagi, dziś patrzę przez pryzmat tego".

Sytuacji było więcej, niż kilka, co napisałaś w jednym z postów, poza tym chyba nie zaczęłabyś "dzielić włosa na czworo" bez poważnej przyczyny?
Za bardzo przejęłaś się tym, co mówił twój "nieskazitelny" wybranek.
Nigdy nie być spokojnym... koszmar.

3,946

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
ApoteozaPrawdy napisał/a:

Zalety także mogą być przekleństwem, bo czemu ktoś bogaty nie ma myśleć "on jest ze mną dla mojej kasy, a nie dla mnie". Dlatego sprytny dmucha na zimne i nie wystawia wszystkich swoich atutów na samym początku.

Czyli okłamywać smile

3,947 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-10-05 16:15:44)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
anemonka2 napisał/a:

Bo choć sytuacji było kilka, to tkwią we mnie te urazy, jestem przewrażliwiona. dlatego bardzo często mam wątpliwości, stąd te setki moich niepewności. Wystarczyło, że raz powiedział mi coś, co ja potem wzięłam sobie do serca na amen, a potem już nigdy nie byłam spokojna i na coś, na co dawniej nie zwróciłabym uwagi, dziś patrzę przez pryzmat tego.

Rozumiem.
Ale powinnaś postarać się przekuć te starania w: "robię to bardziej dla siebie niż dla niego" (nie zachęcam tu do lekceważenia potrzeb drugiej strony), tak powoli, bo wiadomo, że takie zmiany nie są od razu. Myślę, że wtedy będziesz się lepiej ze sobą czuła.

Tak się zastanawiam... może ty mu wszystko na "tacy podajesz"?, nie mówię, żebyś bawiła się w gierki, ale może powinnaś trochę więcej pomyśleć o sobie, bo póki co, to dużo masz strachu w sobie. To musi być wyczuwalne.

Poza tym:

anemonka2 napisał/a:

bo jak się na mnie złościł, to kiwnęłam palcem i on zapominał, jak zahipnotyzowany lazł za mną. po prostu był mną świeżo zafascynowany. i to nie tak, że ja ciągle muszę stawać na głowie, wymyślać nowe rzeczy, by podtrzymać jego zainteresowanie.

Wtedy miałaś "kontrolę" nad nim, a teraz jest już inaczej... wcześniej można było zamieść problemy pod dywan, teraz bardziej trzeba stawić im czoło.

anemonka2 napisał/a:

nasz związek z pięknej sielanki troszkę się zmienił, odkąd wyjechał i od tej pory nie ma dnia, bym nie czuła lęku o przyszłość. choć tak jak pisałam sytuacji przykrych było zaledwie kilka. ciężko jest utrzymać wszystko w kupie, gdy dzieli odległość

Teraz więcej już rozumiem, ale tak codziennie się lękać, to męka. Wiadomo czasem coś może przyjść do głowy, ale sama się nakręcasz.

A rozmawiałaś o tym ze swoim partnerem?

3,948

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
ApoteozaPrawdy napisał/a:

Akurat mnie pouczać nie musisz w tej, ani w żadnej innej życiowej kwestii. "Im prędzej zrozumiesz", dobre sobie. ;D
Dopiero co pisałaś, że tam były miliony razy niepewności itd., a teraz możesz wyliczyć na palcach jednej ręki? Kogo ty chcesz oszukać? xD
Widać, że jesteś strasznie przewrażliwiona i lękasz się, co twój pan i władca może zrobić.
Mój chłopak (akurat zaraz stuknie nam 7 rok bycia razem) jest we mnie wpatrzony jak na początku relacji (nie rozgląda się za innymi - jest zbyt zajęty oglądaniem się na tych kolesi, którzy odwracają się za mną ;D - choć potrafi docenić czyjąś urodę, kiedy już widzi kogoś np. na dużym ekranie) i nie musi mi codziennie mówić, że mnie kocha, bo to widać, słychać(w głosie) i czuć. ;]
Dbać trzeba o wygląd, zdrowie i rozwój, ale dla siebie, a nie dla "pana i władcy".

tak jak pisałam wcześniej, abyś mogła zrozumieć jak funkcjonuje mój związek, musiałabym opisać naszą historię w osobnym wątku. zdradzę tylko, że ja i on od 3 lat żyjemy w rozłące (wyjechał za granicę do pracy), co trochę komplikuje sprawy. dlatego ja jednak potrzebuję, by mi codziennie powiedział, że mnie kocha na dobranoc. jest ciężko tak żyć. i tak lękam się co on może zrobić, czy nie spotka tam kogoś, czy kimś się nie zainteresuje. nasz związek z pięknej sielanki troszkę się zmienił, odkąd wyjechał i od tej pory nie ma dnia, bym nie czuła lęku o przyszłość. choć tak jak pisałam sytuacji przykrych było zaledwie kilka. ciężko jest utrzymać wszystko w kupie, gdy dzieli odległość. bliskości fizycznej nie ma, jest tylko skype. ciekawe, jak piękny byłby Twój związek w takich okolicznościach. czy nie bałabyś się tak ja i byłabyś taka pewna siebie, że Twój facet nie spojrzy na inną.

3,949

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
anemonka2 napisał/a:

Zadałeś pytanie dlaczego wg mnie to kobieta ma się starać, by dogodzić mężczyźnie. Bo mężczyźni niezaspokojeni szukają atrakcji poza związkiem?

A to brzmi już jakby kobiety to nie szukały poza związkiem, czy nie zdradzały. Też taka niezaspokojona moze miec kilku kolegów, flirtować "dla zabawy", a nagle nie wiedziec kiedy zblizyc sie do takowego w sposób wiadomo jaki. I zwiazek pada. Jedynie nie idzie na dziwkarzy, taka roznica smile

3,950 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-05 16:07:01)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Brzydasek napisał/a:
ApoteozaPrawdy napisał/a:

Zalety także mogą być przekleństwem, bo czemu ktoś bogaty nie ma myśleć "on jest ze mną dla mojej kasy, a nie dla mnie". Dlatego sprytny dmucha na zimne i nie wystawia wszystkich swoich atutów na samym początku.

Czyli okłamywać smile

Utajenie pewnych rzeczy na początku znajomości to nic złego. Mądra osoba zrozumie, czym kierował się ostrożny człowiek.
Jak ktoś nie ma nic, oprócz tej kasy, urody, fajnego auta itd., to nadal jest słabo. Nie będzie z tego większego pożytku. ;p

@anemonka2
"ciekawe, jak piękny byłby Twój związek w takich okolicznościach. czy nie bałabyś się tak ja i byłabyś taka pewna siebie, że Twój facet nie spojrzy na inną."

Najdłuższa nasza rozłąka trwała ponad 4 miesiące, bo musiałam wyjechać do pracy. Nie, nie bałam się, że spojrzy na inną, bo znam go dobrze, bo on wie, że ma to, co najlepsze (a ja nie zaprzeczam ;D) itd. Nie widujemy się codziennie, bo jeszcze razem nie mieszkamy, a praca pochłania sporo czasu, poza tym lubię mieć czas dla siebie i tylko dla siebie.
A nawet gdyby to zrobił(pogdybajmy sobie, a co mi tam), nawet gdyby chciał mnie zostawić, to co z tego? Cierpiałabym, pewnie, ale znam swoją wartość i wielu innych stałoby do mnie w kolejce, z których żadnego bym nie chciała, bo to ja wybieram sobie faceta, o ile mi się chce, o ile jakiś jest mnie godzien, bo bez partnera też spokojnie mogłabym żyć i być szczęśliwą. ;]
To różni mnie od ciebie - przepaść nie do obejścia.

3,951

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
thepass napisał/a:
anemonka2 napisał/a:

Zadałeś pytanie dlaczego wg mnie to kobieta ma się starać, by dogodzić mężczyźnie. Bo mężczyźni niezaspokojeni szukają atrakcji poza związkiem?

A to brzmi już jakby kobiety to nie szukały poza związkiem, czy nie zdradzały. Też taka niezaspokojona moze miec kilku kolegów, flirtować "dla zabawy", a nagle nie wiedziec kiedy zblizyc sie do takowego w sposób wiadomo jaki. I zwiazek pada. Jedynie nie idzie na dziwkarzy, taka roznica smile

nie lubię generalizować. zdradzają i kobiety i mężczyźni. ja jednak nie martwię się tym, czy kobiety zdradzają, bo ja jestem w związku z mężczyzną. wystarczy mi, że wiem jaka jest męska natura, o której tez naczytałam się na tym forum. dlatego, uważam, że kobieta powinna się starać, by płomień w jej związku nie wygasł. ja nie robię nic wbrew sobie. jestem po prostu zadbana, zaangażowana, otwarta na potrzeby mojego męża, bo chcę żeby był ze mną szczęśliwy i usatysfakcjonowany. kiedyś nie robiłam nic w tym kierunku, bo byłam głupiutką i zarozumiałą nastolatką o postawie roszczeniowej, której wydawało się, że jest tak wspaniała, że nic a nic nie musi się starać. mój luby wyznał mi, że wtedy nie był ze mną tak szczęśliwy jak dziś. tylko, że wtedy było to silne zakochanie, które pogarsza ostrość widzenia. dobrze Dominisia napisała, że wtedy można było zamieść pod dywan, dziś już to nie przejdzie.

3,952 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-05 16:14:23)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie, ale ok. Widać nie umiesz połapać się w swoim owijaniu w bawełnę.
Pytanie brzmi: poza tym chyba nie zaczęłabyś "dzielić włosa na czworo" bez poważnej przyczyny?

I skoro mąż taki szczęśliwy, to czemu ciągle drżysz? ;] Bo odległość taka niebezpieczna?

No i tylko pogratulować postawy, gdzie problemy w związku/życiu chciałabyś rozwiązywać sesją w łóżku. ;D

3,953

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
thepass napisał/a:

Miałem dłuższe związki i nigdy ich nie konczyłem. Nie z wygody czy strachu przed samotnością, a tego, że u mnie uczucia sie nie kończyły, a nie byłem tak nieelastycznym człowiekiem, by nie umiec sie wlasnie "dostroić". Nie były jednak to uczucia za nic. Były np dlatego, że kobieta byla dla mnie dobra (to cecha najwazniejsza, bo jest pozytywnie nastawiona, ma chęci, czuć że zależy jej), ciekawa i seksowna. W trzech bardzo ogólnych cechach, czy zachowaniach. Juz wtedy było niełatwo to konczyc, bo to zawsze kawałek życia, ale zawsze sobie tłumaczylismy - trzeba isc do przodu. Jesli razem się nie da, to osobno. Ludzie sie całe zycie zmieniają, więc trzeba byc przygotowanym tez na to, ze wyjdzie jakas nagle cecha ktora maksymalnie nie będzie pasować. Ale jak ta druga strona nie akceptuje i czuje sie fatalnie w takim układzie to co zrobić? Nie ma dostrajania, bo czasem to jest wyrok. Konczy się ze jest dobra, to się konczy wszystko i tak naprawde jedna strona tylko czeka na to rozstanie.
Aha to jestescie lepsi, bo wy to poczuliscie i wy tak umiecie, tak? A ktos inny nie moze? Wystarczy trafic na odpowiednią osobe do tego, by uzyskac takie uczucia i wcale to nie wychodzi z jakiegos poczucia lepszosci i mozliwosci. Wtedy milosc trwa, są fajerwerki i sie mowi "kocham za nic". I tak moga mowic osoby ktore aktualnie są zakochane z wzajemnością. Tez to przechodziłem do momentu, az sie nie zepsuło wlasnie smile Czyli da sie, ale moze sie w kazdej chwili skonczyc.

Czyli nie była to miłość na dobre i na złe. Czasami trudna a czasami łatwiejsza. Więc daruj sobie nauki.

3,954

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
ApoteozaPrawdy napisał/a:

Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie, ale ok. Widać nie umiesz połapać się w swoim owijaniu w bawełnę.
Pytanie brzmi: poza tym chyba nie zaczęłabyś "dzielić włosa na czworo" bez poważnej przyczyny?

I skoro mąż taki szczęśliwy, to czemu ciągle drżysz? ;] Bo odległość taka niebezpieczna?

po pierwsze skończ z tym ironiczno-kpiącym tonem. wchodzę na to forum, by pogadać z kimś życzliwym o moich smutkach, a nie po to by ktoś z wyższością po mnie jeździł. jesteś w szczęśliwszym związku? gratuluje! ja się trochę pogubiłam, potrzebuje czasu, by odzyskać utraconą równowagę, bo kiedyś byłam taka jak Ty, silna, pewna siebie. dostałam po tyłku i moja pewność siebie poszła w zapomnienie. owijam w bawełnę, bo nie chcę opisywać tu całej historii mojego związku, piszę wyrywkowo, gdy ktoś zapyta, odpowiadam. pytasz więc co się stało, że zaczęłam się tak zachowywać. co to za przyczyna i czy była poważna. otóż nie wiem, czy była poważna, czy tylko ja tak to odbieram. otóż te przykre sytuacje, które miały miejsce i które tak oto przemodelowały moje podejście do związku i do mojego mężczyzny, oraz które zniszczyły moją pewność siebie..dotyczyły tego, że... jak wyjechał i przyszła ta rozłąka, to mój partner niestety z braku kobiety, zaczął oglądać pornografię. niby nic złego, bo w końcu żyjemy w rozłące, więc jakoś musi sobie radzić. wiem, zrozumiałam to, teraz nie postrzegam tego w ogóle jako coś złego, ale te 3 lata temu to był dla mnie jednak mały szok. zwłaszcza, że odkąd ogląda to trochę się do tego przyzwyczaił i nasze życie "łóżkowe" się też trochę zmieniło. zaczęłam więc układać sobie w głowie, jak to jest z tymi facetami. czy kochają jedną, a myślą o innych, jak to jest z tym pożądaniem. poukładałam sobie w końcu, ale zaczęłam na niego patrzeć przez pryzmat męskiej natury. trudno było mi się pogodzić, że mój "nieskazitelny" ukochany jednak jest taki sam jak reszta męskiego gatunku i choć wierny, szczery i lojalny, to natury nie oszuka. mąż owszem szczęśliwy, bo jak ma nie być,skoro ma kobietę, która o niego tak dba? tylko on nie wie, że to jest po trochu podszyte strachem i obawą. problem w tym, że nie wiem nawet kiedy zaszła we mnie taka zmiana. kiedyś byłam zupełnie inna.

3,955 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-05 16:33:44)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Bzdura. Milosc ktora sie konczy, zawsze jest tą tylko wtedy gdy jest dobrze. Zawsze byla nieprawdziwa. Ta co sie nie konczy jest bo jest, trwa więc jest prawdziwa. Widze tez wspolprace, kiedy jedna strona jest zaslepiona wlasnym punktem widzenia i ne dopuszcza drugiej.
Juz widze ten ton miłosny do dzieci: a co wy wiecie o zyciu, a w moim wieku to ja... smile I mowia to osoby ceniące pokore smile

anemonka2 sama widzisz, ze kiedys byłaś tez na takim etapie zarozumialstwa i zadufania, a widzisz ze to nie takie proste. Jak ktos dostaje po dupie to sie zmienia i widzi więcej, a nie robi ze swoich sukcesow czegos wyjatkowego na skale swiatową. W takim tonie nie ma co dyskutować.

3,956

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
thepass napisał/a:

Bzdura. Milosc ktora sie konczy, zawsze jest tą tylko wtedy gdy jest dobrze. Zawsze byla nieprawdziwa. Ta co sie nie konczy jest bo jest, trwa więc jest prawdziwa. Widze tez wspolprace, kiedy jedna strona jest zaslepiona wlasnym punktem widzenia i ne dopuszcza drugiej.
Juz widze ten ton miłosny do dzieci: a co wy wiecie o zyciu, a w moim wieku to ja... smile I mowia to osoby ceniące pokore smile

anemonka2 sama widzisz, ze kiedys byłaś tez na takim etapie zarozumialstwa i zadufania, a widzisz ze to nie takie proste. Jak ktos dostaje po dupie to sie zmienia i widzi więcej, a nie robi ze swoich sukcesow czegos wyjatkowego na skale swiatową.

W dalszym ciągu nie do końca wiesz o czym piszesz. Na siłę nie udowadniaj rzeczy których nie ma. Miłość jak wszystko, dojrzewa i się zmienia. I nie ma w tym żadnej bzdury, ale zwykła definicja miłości. Jeszcze takiej nie przeżyłeś, więc skąd wiesz? Z teorii? Czy z tego co się tobie wydaje?

3,957 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-05 16:43:58)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Nie przezylem milosci? A skad mozesz to wiedziec? Sa rozne tez rodzaje milosci, wlasna, rodzicielska. Ja mogłem ją obdarzyc kogos, wiec to tez milosc, choc jednostronna, platoniczna.
A Ty skad wiesz, ze przezyles taka milosc? Jak skonczy Ci się za 2 lata to tez bedziesz w tym miejscu co każdy po rozczarowaniach i nie bedziesz mogl powiedziec, ze byla to prawdziwa milosc. Jestes zbyt pewny siebie, ze nigdy wam sie nic nie wydarzy i masz idealne uczucie na wiecznosc.
Taki fajny cytat do tego pasuje "jedyne czego mozemy byc pewni w zyciu to zmiany".

3,958

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Dominisia21 napisał/a:

Teraz więcej już rozumiem, ale tak codziennie się lękać, to męka. Wiadomo czasem coś może przyjść do głowy, ale sama się nakręcasz.

A rozmawiałaś o tym ze swoim partnerem?

tak Dominisiu, nie jestem jakąś masochistką i męczennicą. rozmawiałam z nim o tym kilka razy. wyznał mi, że on też się boi o takie rzeczy, ale jako facet jest silniejszy psychicznie i potrafi nad tym zapanować.

3,959 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-10-05 16:51:04)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
anemonka2 napisał/a:
Dominisia21 napisał/a:

Teraz więcej już rozumiem, ale tak codziennie się lękać, to męka. Wiadomo czasem coś może przyjść do głowy, ale sama się nakręcasz.

A rozmawiałaś o tym ze swoim partnerem?

tak Dominisiu, nie jestem jakąś masochistką i męczennicą. rozmawiałam z nim o tym kilka razy. wyznał mi, że on też się boi o takie rzeczy, ale jako facet jest silniejszy psychicznie i potrafi nad tym zapanować.

Nie nazwałabym cię męczennicą, po prostu masz w sobie lęk, ale może czas wam pomoże.

A nie myślałaś, żeby dołączyć do swojego partnera zagranicę? Bo takie rozłąki dobre nie są i różnie się tu kończy, oby u was było dobrze. smile



Co do męskiej natury, to bym jej nie demonizowała, bo kobiety wcale takie lepsze nie są... podobno 20% (są różne dane, raz 4%, potem 8% itd. - nie wiem, które są najbliższe prawdzie) panów wychowuje nieswoje dzieci, to jest nawet gorsze od łażenia po agencjach.

3,960

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Dominisia21 napisał/a:

Nie nazwałabym cię męczennicą, po prostu masz w sobie lęk, ale może czas wam pomoże.

A nie myślałaś, żeby dołączyć do swojego partnera zagranicę? Bo takie rozłąki dobre nie są i różnie się tu kończy, oby u was było dobrze. smile



Co do męskiej natury, to bym jej nie demonizowała, bo kobiety wcale takie lepsze nie są... podobno 20% (są różne dane, raz 4%, potem 8% itd. - nie wiem, które są najbliższe prawdzie) panów wychowuje nieswoje dzieci, to jest nawet gorsze od łażenia po agencjach.

oczywiście od początku było założenie, że do niego dołączę, tylko musiałam skończyć studia. przeprowadzam się do niego za 3 tygodnie. wracając do tej męskiej natury, to pewnie trochę ją demonizuje, a może staram się być realistką? wcześniej byłam idealistką aż do bólu, zetknęłam się z rzeczywistością, stąd może ten szok i rozchwianie? z tym, że sama się nakręcam to masz rację. ale to minie, tak sądze.

3,961 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-05 17:20:17)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
anemonka2 napisał/a:

po pierwsze skończ z tym ironiczno-kpiącym tonem.

Nie muszę z nim skończyć, nie widzę najmniejszego powodu.
I wcale nie jestem wredna, po prostu bywam cyniczna.

"ja się trochę pogubiłam, potrzebuje czasu, by odzyskać utraconą równowagę, bo kiedyś byłam taka jak Ty, silna, pewna siebie. dostałam po tyłku i moja pewność siebie poszła w zapomnienie".

Bezczelność. To ty lepiej przestań z tymi porównaniami mnie do siebie, bo nie znasz mnie w najmniejszym stopniu. Nie życzę sobie.
Siła bierze się z czegoś. Ty po prostu byłaś zarozumiała i arogancka, nie byłaś naprawdę pewna siebie, bo to nie bierze się z powietrza, ot tak sobie. Byłaś tylko zarozumiała i egoistyczna, chciałaś załatwiać wszystko tyłkiem, do czasu...

"mój partner niestety z braku kobiety, zaczął oglądać pornografię"

Pewnie od zawsze oglądał, tylko się tym nie chwalił. ;]

"zaczęłam więc układać sobie w głowie, jak to jest z tymi facetami".

Zaczęłaś sobie układać, jak to jest z twoim facetem. Trochę późno, ale no cóż... wcześniej było silne zauroczenie z twojej strony i nie myślało się o takich rzeczach. Bo i niby po co, nie? ;p 

"trudno było mi się pogodzić, że mój "nieskazitelny" ukochany jednak jest taki sam jak reszta męskiego gatunku i choć wierny, szczery i lojalny, to natury nie oszuka".

Tak sobie tłumacz jego wybryki, że to męska natura. Norma wśród zaślepionych kobiet. Poczytaj może posty Marcjano, ale on pewnie nie jest mężczyzną, tylko dziwakiem. ;D

"tylko on nie wie, że to jest po trochu podszyte strachem i obawą. problem w tym, że nie wiem nawet kiedy zaszła we mnie taka zmiana".

Podświadomie to wyczuwa. Takich rzeczy nie da się całkiem ukryć.
Rozczarowanie sprawiło, że zeszłaś na ziemię i przestałaś być taka zarozumiała. Przydał ci się ten kubeł zimnej wody, ale nie możesz teraz zmieniać się w zlęknionego kopciucha, który tak się stara dla swojego księcia, bo inaczej on ją zostawi dla innej.
Wstyd mi za ciebie, ale to nie moja sprawa.

Wpadasz ze skrajności w skrajność, typowe.

@thepass

"Nie przezylem milosci? A skad mozesz to wiedziec? Sa rozne tez rodzaje milosci, wlasna, rodzicielska. Ja mogłem ją obdarzyc kogos, wiec to tez milosc, choc jednostronna, platoniczna".

A ja Ci jestem w stanie uwierzyć, że Ty jednak może kochałeś (pewności nie mam i nie będę miała), ale byłeś tylko jedną z opcji dla tamtych kobiet i nie mogło się udać. To mogło być nieodwzajemnione uczucie. smile

Co do zbytniej "pewności siebie", bo ja to nazywam arogancją, zuchwałością, zarozumialstwem i naiwnością... zgubiła już wiele, wiele osób, a jak się dostanie po tyłku, to wtedy dzieją się różne rzeczy...

3,962

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
anemonka2 napisał/a:

oczywiście od początku było założenie, że do niego dołączę, tylko musiałam skończyć studia. przeprowadzam się do niego za 3 tygodnie. wracając do tej męskiej natury, to pewnie trochę ją demonizuje, a może staram się być realistką? wcześniej byłam idealistką aż do bólu, zetknęłam się z rzeczywistością, stąd może ten szok i rozchwianie? z tym, że sama się nakręcam to masz rację. ale to minie, tak sądze.

Aha, rozumiem. To dobrze, że do niego dołączysz, dbajcie o swoją relacje, a te lęki powinnaś jakoś przepracować, by było ich mniej, bo jak będzie znowu jakiś problem, to te lęki wrócą i może ze zdwojoną siłą nawet. Także warto się nad tym pochylić.

Ogólnie ludzie mają tendencje do popadania w skrajności, ani idealizm dobry nie jest, ani pesymizm (czy też zbytnia pewność siebie kontra skrajne niedowartościowanie). Ja bym powiedziała, że teraz idziesz w drugą stronę, tak mi się wydaje.

3,963 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-05 17:17:33)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Zarozumiałość, zuchwałość, pycha, całkowity brak pokory, zaślepienie i naiwność... nie nazywajmy tego pewnością siebie, proszę. ^^'

Natomiast ZDROWY idealizm jest ok.

3,964

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
thepass napisał/a:

Nie przezylem milosci? A skad mozesz to wiedziec? Sa rozne tez rodzaje milosci, wlasna, rodzicielska. Ja mogłem ją obdarzyc kogos, wiec to tez milosc, choc jednostronna, platoniczna.
A Ty skad wiesz, ze przezyles taka milosc? Jak skonczy Ci się za 2 lata to tez bedziesz w tym miejscu co każdy po rozczarowaniach i nie bedziesz mogl powiedziec, ze byla to prawdziwa milosc. Jestes zbyt pewny siebie, ze nigdy wam sie nic nie wydarzy i masz idealne uczucie na wiecznosc.
Taki fajny cytat do tego pasuje "jedyne czego mozemy byc pewni w zyciu to zmiany".

Z każdym rokiem moich uczuć przybywa. Więc o sobie mogę powiedzieć że nie grozi jej koniec.
I mamy za sobą walkę o tę miłość. A mogliśmy sobie powiedzieć koniec. Nie powiedzieliśmy i jesteśmy cały czas razem.
A skąd widzę? z twoich postów.
Jeden z argumentów, człowiek który kocha się nie poddaje i walczy. Ty uważasz że zwyczajnie się kończy, mówi się na razie i jest ok. Świadczy o tym wiele innych twoich wpisów. Nawet ten na który teraz odpowiadam.
Nie rozmawiamy tutaj w tym wątku o miłości rodzicielskiej, własnej, platonicznej. Bronisz się więc.
Myślę że byłeś mocno zauroczony.

3,965

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
ApoteozaPrawdy napisał/a:

Zarozumiałość, zuchwałość, pycha, całkowity brak pokory, zaślepienie i naiwność... nie nazywajmy tego pewnością siebie, proszę. ^^'

Natomiast ZDROWY idealizm jest ok.

No ale mówiąc szczerze nie jesteś pozbawiona tych cech. Skoro więc oczekujesz aby inni o nich nie mówili, to nie przesadzaj ze swoimi ocenami. Bo jesteś nie tylko cyniczna. Widać wiele braków.

Posty [ 3,901 do 3,965 z 7,269 ]

Strony Poprzednia 1 … 59 60 61 62 63 … 112 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024