NieInteresujSie - Wszedłem w rozgrzaną już dyskusję? A może pojawiłem się w tym wątku dużo wcześniej niż Ty? Warto sprawdzić. W zasadzie to wyraziłem swoje zdanie i tyle. Nie zamierzałem więcej dyskutować. Jednak jak już wspominałem nie lubię, gdy w publicznej dyskusji ktoś używa argumentów "co Ty wiesz o tym dlaczego faceci chodzą do prostytutek? ja chodzę, to wiem lepiej!". Jak już mówiłem nie muszę zostać alkoholikiem, by wiedzieć z jakich powodów ludzie piją. Ty możesz co najwyżej powiedzieć nam dlaczego Ty chodzisz/chodziłeś, ewentualnie dlaczego chodzą osoby z Twojego otoczenia. I chwała Ci za to, że się tym tutaj podzieliłeś Nie mam powodów by nie wierzyć, że zrobiłeś to faktycznie z powodów czysto edukacyjnych. Nie uważasz jednak że wymagasz zbyt wiele od kobiet na tym forum? Wchodzisz tu jako facet, przedstawiasz własny punkt widzenia na dość kontrowersyjny temat i wymagasz, by one zrozumiały i zaakceptowały Twój tok myślenia. Zależy Ci jakoś szczególnie, żeby je przekonać do własnych racji? Przedstawiłeś swój punkt widzenia i tyle. Nie wiem po co dalsze przekonywanie, że białe jest czarne, a czarne jest białe. Z jednym zgadzam się z dziewczynami. Zaufanie to piękna rzecz w związku. Jedni ludzie mają do siebie takie zaufanie tak długo, jak druga osoba go nie nadużyje. Inni po prostu są z natury nieufni, nie wiem może nauczeni życiem, może tacy po prostu są.
Załóżmy, że masz siostrę i ona ma fajnego faceta, potem męża. Zakładasz z góry, że to facio, który tylko wypatruje okazji, by ją zdradzić? A może tylko teraz jest święty i się maskuje, a wcześniej co tydzień balangował w burdelu co weekend? A może ufasz i wierzysz, że siostra ma szczęście i znalazła fajnego faceta? Widząc to co piszesz, powinieneś jej powiedzieć: " słuchaj siostra, Twój facet to zapewne nie jest jakiś lepszy, więc go pilnuj, bo z doświadczenia powiem ci, że 95% facetów myśli o tym, by pójść się zabawić z prostytutką". Ale pewnie tak nie powiesz, w końcu dobrze się maskujesz. Siostrze przecież nie powiesz o swoich doświadczeniach, bo od razu się domyśli w jakim towarzystwie się obracałeś. Nawet był taki żart o tym jak to facet idzie do burdelu i spotyka tam ojca
Wszystko zależy od środowiska, w którym się obracamy i od ludzi, z którymi mamy styczność. Ja na szczęście mam silny charakter i wiem, że gdyby nawet koledzy szli do agencji, to wiem że bez problemu potrafiłbym odmówić udziału w takiej zabawie.
Widzisz nie zamierzam się kłócić ani Cie obrażać. Masz własne doświadczenia, ja mam swoje. Ja po prostu wiem, ze pewne rzeczy nigdy mnie nie zainteresują choćby nie wiem co i tyle. To się nazywa silna wola. Jeśli będę kiedyś w strasznej potrzebie seksualnej (będąc wolnym facetem oczywiście), to zmotywuje mnie to tylko by kogoś poznać. Zwykle to samotność mi w życiu doskwierała bardziej niż brak seksu. Masz rację jestem monogamistą, ale jeśli dobrze zrozumiałem Twoje wypowiedzi to także nim jesteś. W końcu napisałeś jeśli dobrze pamiętam, że będąc w związku nie uznajesz zdrady, czyli na panienki nie chodzisz jak z kimś jesteś. Różni nas to, że ja będąc wolnym facetem nigdy nawet nie pomyślałem o tym, by pójść do burdelu. Rozrywka zupełnie nie dla mnie i stąd mogę zrozumieć wypowiedzi pań w tym wątku. Ty nie widzisz w tym nic złego i spoko. A to ile miałem partnerek nic do tej dyskusji nie wnosi. Tak samo mnie na przykład zupełnie nie interesuje ilość Twoich partnerek seksualnych, mimo że zapewne imponująca dla wielu. Kolejny przykład tego jak uogólniasz - piszesz, że zapewne dziewczyny poznawałem na ulicy, w pracy czy na studiach i zapewne zawsze byłem bardziej za związkami niż za zabawą. Zdradzę Ci coś - dla mnie dobry związek to najlepsza zabawa, nie ma lepszej. Jeśli nigdy dotąd nie zaznałeś takiego związku, w którym świetnie się bawiłeś to szczerze Ci tego życzę
Każdy lubi się bawić inaczej jak widać.
Z jednym na pewno się zgodzę. Dziewczyny są może i troszkę naiwne pisząc, że wierzą w coś facetowi bo im tak powiedział. Jasne, masz rację, że to naiwniactwo. Dziewczyny nie znają życia. A teraz odpowiedz sobie na pytanie czy wolałbyś taką partnerkę, czy może podejrzliwego i wszędzie węszącego podstęp szpicla? Takie wątki też były na tym forum, jak to kobieta pisała, że jej źle z tym, że szpieguje własnego faceta, który na dodatek jest czysty i niczym nie może jej jak na złość podpaść. Założe się, że wolisz by Twoja partnerka była taka jak kobiety tutaj. Założe się, że nie wytrzymałbyś tygodnia ze szpiclem. To po co starasz się tak usilnie pokazać paniom na tym forum, że są w błędzie. Może to jest właśnie jeden z podstawowych plusów bycia w związku, to bezgraniczne zaufanie? Wierz mi takie zaufanie bardzo łatwo zepsuć, ale póki jest to warto się starać by było cały czas. Sam chciałbym, by moja partnerka mówiła o mnie - "jest taki porządny, nigdy nie poszedłby do prostytutki, jego to po prostu nie kręci, jestem pewna jego na 100%". Mam nadzieję, że tak myśli
I sam byś chciał, by Twoja partnerka tak myślała.
Kończę udział w tym wątku. Mimo wszystko dzięki za rzeczową dyskusję, choć dowiedziałem się np. że jestem arogancki, próbuję się komuś przypodobać i coś komuś udowodnić. Poza tym moją wadą jest to że nie jestem do końca anonimowy. To także nas różni. Dla mnie bycie anonimowym to właśnie przyzwolenie na napisania wszystkiego, można napisać cokolwiek bez obawy, że ktoś nas rozpozna. Dlaczego najbardziej obraźliwe komentarze na forach i portalach są zawsze anonimowe? Dlaczego najbardziej kontrowersyjne tematy ludzie piszą anonimowo? Jeśli ktoś we wszystkim widzi chęć przypodobania się innym to jego problem.