Po co ukrywaja? To bez sensu, jesli pan lubi dziwki, powinien na partnerke szukac kobiety akceptujacej platny seks, i odwrotnie.
Ukrywają, bo korzystanie z płatnego seksu lub bycie prostytutką nie jest społecznie akceptowalne. Ludzie myślą, że to margines społeczeńśtwa, tymczasem te wszystkie osoby są wśród nas. Facet umawia się z dziewczyną gdzieś na parkingu, opuszcza szybę, a tam pojawia sie koleżanka jego córki... Facet porządny, a koleżanka też sprawiała wrażenie normalnej. Inny z roksy jedzie gdzieś do mieszkania, wchodzi a tam sąsiadka z góry... On porządny, dzieci, żona, rodzina... a ona tak samo -- ot po prostu sąsiadka z góry, co ma dziecko. Ktoś nazywał to "stygmatyzacją" -- czyli klienci i prostytutki są tym "skażone".
Lepiej pytać osób doświadczonych, jak to wygląda. Pewnie się powtórzę, ale polecam do czytania: tutaj na forum są posty prostytutki "Pamela Anders" -- ona ma męża, który o wszsytkim wie, pisze o koleżankach, książka "Czarodziejki", artykuł "byłem uzależniony od prostytutek facet onet", w końcu "blog szlakiem kurtyzan". Z tego bloga aż zacytuję coś:
podsumowanie zawiera się w pytaniu czy było warto? W tym miejscu, jako żywo, staje mi przed oczami scena z niezłego filmu ?Football Factory? traktującego o subkulturze angielskich pseudokibiców. Scena końcowa z tego dzieła w której to, ... główny bohater po powrocie ze szpitala w którym znalazł się po jednej z ustawek wchodzi, jeszcze kuśtykając o kulach, do baru pełnego kolegów po szalu. Podówczas stawia sobie kluczowe dla całego filmu pytanie ?czy było warto??, po czym sam sobie odpowiada ?jasne, że tak?. U mnie odpowiedź na tak postawione pytanie nie może być inna. .... w pewnym momencie ten sport w sposób naturalny przestał mnie kręcić. W tym miejscu warto zadać pytanie czy wybranie tej formy zdobywania doświadczeń seksualnych to wybór słuszny? Oceniając z perspektywy czasu i biorąc pod uwagę wszelkie plusy ujemne z tego faktu wynikające stoję na stanowisku, iż w moim przypadku, zdecydowanie tak. Pogląd ten jest wypadkową przede wszystkim nie obrażania się na rzeczywistość, jak i wrodzonego lenistwa. Naprawdę mordercze i długie walki o zaliczenie jakiejś dziewczyny to nie dla mnie. To co w sponsorskim sporcie jak i w życiu zawsze sobie ceniłem to przejrzyste reguły i związana z nimi uczciwość. Żadnych kłamstw o uczuciach które nie istnieją, żadnej ściemy na tym czy na innym polu. Po prostu, płace i idziemy do łóżka, tyle. Poza tym drugim nie mniej ważnym aspektem w moim przypadku był przymus mierzenia w życiu seksualnym sił na zamiary. Będąc wysokim inaczej facetem z twarzy podobnym zupełnie do nikogo szanse na wyobracanie na przykład wysokich czy ponadprzeciętnie urodziwych niewiast miałem tylko w teorii.
On się chyba ustatkował, przestał chodzić na prostytutki, nie pisze już bloga -- tak pamiętam...
Znam nt chodzenia do prostytutek takie dwa fajne teksty, też od facetów z doświadczeniem na tym polu:
Chodzę do dziwek, aby się przekonać, że w domu mam lepiej. Przestaję chodzić. Potem zapominam jak mam w domu dobrze i chodzę sobie przypomnieć o tym...
Po tylu latach chodzenia na diwy stwierdzam, że moja stara jest całkiem niezła w te klocki...
Prawdopodobnie jak żona jest otwarta na seks, to żadna prostytutka nie jest dla niej zagrożeniem.