To widzę wątek się rozwinął nieźle. Czytam sobie i nie wierzę jak można pisać takie głupoty publicznie.
Solstafir - Twoje definicje pojęć powinni zamieszczać w słownikach. "Pewny siebie to pewny że w każdej sytuacji da sobie rade, i ja taki jestem. Pewny własnej wartości to pewny swojej wartości w oczach inny ludzi, taki co wie że o nim powiedzą: "ten to jest super". Większej bzdury dawno nie czytałem. Wiesz jaki to człowiek pewny swojej wartości? Taki co to nie traci czasu na zastanawianie się co myślą o nim inni. On sam wie jaki jest i nie musi myśleć, kto z jego otoczenia uważa go za "super-kolesia". Nie jesteś ani pewny siebie ani pewny swojej wartości. Jesteś jednym wielkim kompleksem i do tego masz kompletnie niespójne poglądy, co wykazał tutaj idealnie już niejaki Yoghurt. Proponuję dalej odwiedzać takie panie, Twoja samoocena na pewno się podniesie z dna. Przykład z kolegą pływakiem równie udany. Uważasz, że on poderwie każdą dziewczynę na świecie? Błąd. Pływak podrywa puste panienki z Waszego towarzystwa. Tylko takim głupiutkim dziewczynkom może zaimponować. Twoje poglądy wskazują, że albo koloryzujesz w tych opowieściach albo po prostu takie masz środowisko, w którym się obracasz. Tak czy siak współczuje. Ja w swoim towarzystwie zawsze zwracałem uwagę na dziewczyny, które wydawały się niedostępne i nieosiągalne. I owszem wiele razy dostawałem kosza, ale nigdy nie wpadłem na pomysł by iść na łatwiznę jak Ty. Ogólnie zastanawiam się czy Ty coś studiujesz, czy może pracujesz. Zastanawia mnie gdzie masz takie barwne towarzystwo, że jeden koleś działa autentycznie na wszystkie dziewczyny i z góry możesz zakładać, że nie ma takiej co mu się oprze.
NieInteresujSie - Ty faktycznie mówisz bardziej do rzeczy, w każdym razie Twoje poglądy choć kontrowersyjne nie zawierają w sobie komicznych sprzeczności. Jednak uważasz się za alfę i omegę w temacie "dlaczego mężczyźni chodzą do prostytutek". Dlaczego? Bo sam chodzisz to wiesz najlepiej. Świetne podejście. Po pierwsze nie trzeba czegoś samodzielnie doświadczyć albo się z czymś zetknąć, by wiedzieć na ten temat wszystko najlepiej. Bo z kim w takim wypadku porozmawiać na temat samobójstw albo na temat tak kontrowersyjny jak kara śmierci? No ewentualnie o narkotykach można pogadać z narkomanem, na pewno będzie wiedział najlepiej bo sam korzysta. Albo o alkoholizmie z alkoholikiem. Po drugie udowodnione jest, że nasze poglądy w dużej mierze kształtuje nasze otoczenie. Jeśli ktoś spotyka się z ludźmi nie stroniącymi od dyskotek, całonocnych balang, alkoholu i innych używek, jeśli na takich imprezach zarówno kobiety jak i mężczyźni po prostu chcą się zabawić bez żadnej głębszej treści, to potem ma się taki obraz w głowie. Sam przebywam w towarzystwie nieco innym, powiedzmy dość oględnie. Jeśli w Twoim towarzystwie na 20 facetów, tylko 3 się wymiga od pójścia do burdelu z różnych powodów, to w moim powiedzmy niech to będzie, że tylko 5 pójdzie, mimo że cała 20 się wypierała, że nigdy nie pójdzie. Dlaczego ta pewność? Mam swoje sprawdzone grono znajomych, z którymi się bawię. Banalny przykład wieczorów kawalerskich. Obecność tancerek, striptizerek czy jakkolwiek by to nazywać to już norma w zasadzie. Byłem na wielu takich imprezach. Bywałem na urodzinach, gdzie jako prezent wyskakiwały np dwie panienki z wielkiego kartonu. I wiesz co? Zawsze jak bawiłem się z moimi znajomymi, to nigdy nie wydarzyło się nic szczególnego. A te panienki potrafiły same sugerować, że gdyby coś to one są chętne. Z drugiej strony poszedłem kiedyś na wieczór do kolegi z pracy i on nie miał skrupułów, by zamknąć się w pokoju z tancerką na długie 20minut. Potem sam się pochwalił co robili. Jego najbliżsi znajomi nie widzieli problemu w tym. Ja byłem lekko zniesmaczony. Może dlatego, że ja w przeddzień własnego wesela nie byłbym chętny na igraszki z obcą panną. I to nie dlatego, że jestem gejem albo że bałbym się iż to wyjdzie na jaw. Jest coś takiego jak zaufanie. No i jest coś takiego jak szacunek do samego siebie. Zobacz dwa różne środowiska, dwie grupy znajomych i jakże różnie potrafią się bawić. Prawdopodobnie pochodzimy z dwóch różnych środowisk, choć dopuszczam myśl, że pochodzimy z bardzo podobnego, a Ty jesteś po prostu tym cfaniaczkiem, który wszem i wobec zapewnia, że prostytucja go brzydzi, a potem wieczorkiem się wymyka sam do burdelu. Ot taki jak to sam mówisz instynkt samozachowawczy.
Argy - Nie masz czasu na zapoznanie dziewczyny, a masz czas na siedzenie na damskim forum w środku nocy? Ciekawe. Ale pewnie odpiszesz coś w stylu, że akurat byłeś w pracy albo coś w tym stylu, z resztą nieważne. Wiesz kto zrzuca wszystko na brak czasu? Nieudacznik. Posiadania kobiety? O czym Ty mówisz w ogóle? Posiadać możesz kota albo samochód. Wolisz wydawać pieniądze na ulotne uczucie spełnienia Twoja sprawa, tylko nie staraj się pokazać na siłę że jesteś taki super facet zadowolony z siebie. A pieniądze wydawaj bezmyślnie na prostytutki, mam nadzieję że kiedyś Ci ich zabraknie i może wtedy docenisz to co masz. Ja nigdy nie mam i nie miałem poczucia że utrzymuję swoją partnerkę. Widać masz bardzo materialistyczne podejście do życia - dość typowe jak na kogoś kto płaci za seks. Żyj wygodnie i relaksuj się aż któregoś dnia sam zrozumiesz jak puste życie prowadzisz. Oczywiście nie wejdziesz wtedy na takie forum, by napisać jak w wielkim błędzie byłeś. Zaczniesz się użalać, że jesteś samotnym czterdziestolatkiem. Wtedy już pewnie wejdziesz na forum pod innym nickiem i w innym wątku.
Moje podsumowanie tej obszernej dyskusji jest proste. Faceci, którzy korzystają z usług prostytutek starają się wmówić na siłę, że wszyscy (albo przynajmniej 95%) faceci robią tak samo, ale trzymają gębę na kłódkę. I tak sobie wybielajcie swoje sumienie, bo rozumiem że to sumienie was gryzie. Wiem to może boleć, że są na tym świecie jeszcze faceci, którzy nie muszą rozładowywać popędu za kasę. Nie potępiam was, róbcie co chcecie. Nie zamierzam agitować, że to złe. Już się wypowiedziałem, że moim zdaniem w Polsce akurat zjawisko prostytucji przymusowej czy handlu ludźmi nie jest tak popularne jak w wielu innych krajach. Poza tym uważam, że facet mimo wszystko dostrzeże różnicę, kiedy kobieta robi to ze strachem i z przymusu, a kiedy bo chce po prostu zarobić. Nie zamierzam rozwodzić się nad tym, co te kobiety czują bo jak mówię dla mnie to większość z nich płaci wysoką cenę za luksus, którym się zachwycają. Na własne życzenie. Nie obchodzi mnie także czy traktujecie je przedmiotowo, podmiotowo czy jakkolwiek inaczej. Zwyczajnie mnie to nie obchodzi. Wasza sprawa. Ja z takimi paniami nie chce mieć styczności i tyle. Nie obchodzi mnie tak samo los kogoś kto płaci za seks, jak również kogoś kto zarabia na życie własnym tyłkiem. Jednak przestańcie wmawiać mnie i kilku innym osobom, że tacy są faceci. Jest wielu porządnych facetów. Ja wiem, że nigdy nie pójdę do prostytutki, bo się tego brzydzę i tyle. Takie dziewczyny są lepsze w łóżku? Hmm założe się, że byłem w stałych związkach z partnerkami, które miały niemniejsze umiejętności, a przez to że robiły wszystko ze 100% zaangażowaniem przebijały wasze jak to piszecie divy o głowę. Czułbym się fatalnie widząc cały ten teatr. Lepszy lub gorszy, ale teatr. Wam to nie przeszkadza? Spoko. Czujecie się jak królowie życia? Ekstra. Nieważne czy robicie to dla wygody, relaksu, z potrzeby bliskości czy może bo jesteście tak brzydcy, że wasz materiał genetyczny nie przetrwa (kolega pięknie połączył teorię selekcji naturalnej z teorią predestynacji, ubawiłem się niesamowicie). Róbcie to sobie dalej, jak często chcecie. Nie obchodzi mnie. Tylko nie próbujcie się przedstawiać jako typowe samcze osobniki, bo łażenie na "dziwki" nie jest typowym samczym zachowaniem. Ludzie są w końcu jak zwierzęta a wśród zwierząt są zarówno gatunki, które polują jak drapieżniki i są tzw. padlinożercy, którzy nie pogardzą niczym, bo polować się nie chce. Wiele razy słyszałem porównania, że facet jest jak myśliwy, jak drapieżnik itp. Jak widać nie każdy facet.
A udzielającym się tutaj dziewczynom gratuluję cierpliwości, bo wielu obelg wysłuchały pod swoim adresem. Jedna rada dla Was ode mnie. Macie swoich facetów, ufacie im, to dalej ufajcie, a nie kierujcie się jakimiś wypowiedziami życiowych frustratów. Zaufanie to w związku piękna rzecz. Tak łatwo jest je stracić, a tak trudno potem odzyskać. Więc skoro wasi faceci nie dają powodów, by nie mieć do nich zaufania, to tylko to się liczy. Wierzcie mi - nie każdy facet jest taki jak wspomniani przeze mnie panowie. Sami widzicie w jaki sposób oni się tutaj wypowiadają (gramatykę i ortografię pomijam bo aż żal komentować). Potem zastanówcie się, czy ktoś taki może się aż tak skutecznie maskować. Same znacie swoich facetów najlepiej, więc odpowiedzcie sobie na pytanie, czy oni się lubią z wami kochać, czy może lubią "poruchać albo podupczyć". Poza tym nie każdy facet się maskuje. Niektórzy nie muszą.
A swoją drogą ciekawa jest ta potrzeba podzielenia się wrażeniami z wizyty u prostytutki akurat na kobiecym forum. Wnioski nasuwają się same.