Łógiń napisał/a:Więc żeby sobie ulżyć, mieć tę namiastkę - idą do prostytutki.
Ale niby namiastki czego? Czy naprawde jest jakis frajer ktory chodzi na seks za kase bo chce zaznać jakiejś namiastki czegoś innego? Milosci ? Zwiazku ? Zainteresowania? Mam nadzieje, że nie.
Do agencji idzie sie tylko i aż po seks. I nie po żadną namiastkę tylko na seks. Zależy bowiem jak kto seks definiuje. Nie rozumiem czemu w tym wątku tak często na siłe chce sie polaczyc seks z czyms wiecej i uznac, ze bez tego to tylko namiastka.
Idac na seks za kase dotyka sie prawdziwej kobiety. Podziwia sie prawdziwe ciało. Pieści się prawdziwe piersi. Jeśli komuś wystarcza taki seks to nie jest to żadna namiastka. Gumowa lub pompowana lalka to byłaby namiastka.
Lalka lalka napisał/a:Pozatym uwazam ze taka prostituer na swoich klientow patrzy sama z brakiem poszanowania ,wstretem i pozalowaniem..
To transakcja. Pieniądze za seks. Obie strony coś mają. Mi jest obojetne czy i co dziewczyna do mnie czuje gdy jestem w agencji.
Pozatym to kwestia dość wybiórczego pola widzenia. Spójrzmy szerzej. Jadasz mięso ? Jak myślisz, co myśli o Tobie, jaki wstręt ten świniaczek z którego jjesz szynkę ? Za kasę kupiłeś czyjeś życie abyś mógł sobie położyć plasterek wędliny, jakieś zwierzę zgineło abys mógł sobie ulżyć podczas śniadania. Nie przeszkadza Ci to ? A może zabijanie zwierząt OK a seks za kasę już nie OK? To kwestia przyjetego punktu widzenia. Wydaje mi sie, ze robie mniejsza krzywde wynagradzajac dziewczynie seks dajac jej kase ktora sama ustaliła. Nie gwałce jej ani nic podobnego.
Foxterier napisał/a:Co nie zmienia faktu, że to żenujące, bo za żadne pieniądze nie kupisz sobie prawdziwego podziwu kobiety w łóżku, która na twój widok sama rozkłada nogi i dla której jesteś samcem któremu chce się oddać. Prostytutka robi swoje bo musi i tyle, wie że przyszedł do niej zdesperowany typ i jej wszystko jedno. .
No ale przecież do agencji chodzą Ci którzy i tak tego nie mają. Mogli nie zaznać podziwiania przez kobiete, po prostu oddania sie przez nią. Czy mają wiec całe życie spedzic w celibacie ? Seks, nawet mechaniczny, tez jest super przyjemny, odprężający. Bardzo miło jest pieszczenie kobiety nawet jesli nic do faceta nie czuje.
Metyl napisał/a:Ja rozumiem że nie każdy jest przystojny, rozumiem że nie każdy może mieć dziewczynę o figurze modelki. Rozumiem nawet że to może być irytujące że się człowiek urodził z czymś co mu nie pasuje w swoim wyglądzie, serio. Ale takie wady ma każdy. I sorry - ale nie chce mi się wierzyć że akurat Ci co są stałymi klientami prostytutek albo chociaż tymi bardzo częstymi są przeokrutnie nie brzydcy ale szpetni wręcz. Po prostu w to nie wierzę. Ja rozumiem że to się zdarza, że to jest możliwe ale ile jest statystycznie takich osób? A ile jest takich osób nie jest szpetnych tylko niezadbanych, zakompleksionych czy po prostu nie potrafiących jakoś ogarnąć swojego ciała w jakiś sposób? Myślę że zdecydowanie więcej niż tych rzekomo tak szpetnych że muszą mieć prostytutki by mieć seks w życiu.
Moga po prostu "nie miec tego czegos". Czegos, co powoduje, że kobiety pozwalaja im się dotykać. Mi sie to nie udaje choc jak mowia nie jestem brzydki. To może być cos z kształtu sylwetki, cos na twarzy. Trudno wyjasnic. Po prostu kobiety nie maja ochoty i juz. Kino, kawa, wielogodzinne rozmowy - chetnie. Ale nic wiecej.
Pozatym nawet jesli ktos jest brzydki to czemu nie mialby miec prawa zaznac seksu za kase z piekna modelką? Czemu ktos kto jest brzydki ma marzyc tylko o rownie brzydkiej kobiecie i tylko szukac szans u kogos komu sie podoba ? w imie jakich zasad ? Aby tylko nie placic ? On tez ma pelne prawo chocby sprobowac seksu jaki maja przystojniejsi koledzy, nawet jesli jest za kase.
oldorando napisał/a:Taki pan przede wszystkim oczekuje , ze kobieta bedzie go pragnac.
Nie bedzie mu sprawialo przyjemnosci , ze ona zrobi mu np. loda, jesli ma swiadomosc, ze ONA tego nie chce, ze sie zmusza, brzydzi...
Pan korzystajacy z " uslug" ma to gdzies, co czuje taka pani, nie jest przez nia wybrany, pozadany, nie oczekuje, ze bedzie dla niej spelnieniem...
Ciekawe, czy to jeden z takich Panów którzy czekają wiele lat by z kimkolwiek móc sie umówić na randkę, czy raczej z tych, którzy mogą sobie przebierać i co tydzień lub co miesiąc mają nowa dziewczynę? Bo to zasadnicza różnica.
Ciekawe jakie mieliby poglądy gdyby byli 30-letnimi prawiczkami którym żadna dziewczyna nawet nie dała sie dotknąć. Czy nie skusiliby się jednak zapłacić aby choć posmakować dotyku kobiecego ciała ?
Marcjano napisał/a:Raczej nie potrafiłbym szanować kolegi, który musi płacić za seks. Dla mnie to poniżej pewnego poziomu godności/honoru. Być może ktoś z dalszych znajomych korzystał, nie wiem.
Tylko czemu akurat seks i to jak komus idzie z kobietami ma jakos szcególnie wpływac na ocene o człowieku? Przeciez to akurat najmniej moze od faceta zależeć, albowiem nie da sie wplynac na cudze emocje tj. czasem facet po prostu nic nie jest w stanie zrobic i co by nie robil to kobieta mu sie nie odda. Chyba lepiej oceniac ludzi za cos co w calosci zalezy od nich: jak wykorzystali swoje talenty, jak im idzie w pracy, co osiagneli itd.
Dlatego jedni gardza tymi co nie maja dziewczyn, a inni tymi ktorzy mniej od kogos zarabiaja, mniej zwiedzili swiata itd. Kazdy ma jakis punkt widzenia. Dla mnie ocena akurat wedlug tego czy i jaka jest przy kims kobieta jest najmniej znaczaca. Nie mam oporow by sie komus przyznac, ze bywam w agencji i splywa po mnie jak po kaczce czy i jak ktos mnie oceni. Po prostu jesli czegos pragne a nie umiem tego zdobyc za darmo to ide to kupic. Tak samo jak ktos kto sam nie uprawia pola z warzywami idzie kupowac je do sklepu.
Vian napisał/a:oldorando napisał/a:tylko w takim ukladzie trzeba trzeba tez kobiete zachecic, cos jej jednak oferowac...
No i tu jest haczyk, bo jak ktoś nie jest przystojny, zadbany, wygadany, nie ma ciekawej osobowości, nie umie nijak zainteresować sobą kobiety na tyle, żeby na ten niezobowiązujący romans poszła, no to zostaje mu celibat, prostytutki, ewentualnie wykorzystywanie naiwności czy sytuacji.
Zgadzam się. Z tym, że podkreśliłbym znaczenie przystojności, bez której wygadanie, zadbanie i osobowość nie dają szans na znalezienie dziewczyny otwartej na seks. Z tymi ostatnimi cechami bowiem można sie umówić ale co najwyżej na kawę.
Metyl napisał/a:każda SENSOWNA, MĄDRA dziewczyna wolałaby normalnego prawiczka niż seksualnego desperata którzy uczył się na ssa(j)kach przydrożnych. .
Stanowczo dementuję. Do 25-ego roku zycia byłem miłym, romantycznym prawiczkiem czekającym na swoją Miłość, dbającym o nastrój i szacunek przy rozwijaniu znajomosci. Nie pomoglo mi to w zyciu miec chocby jednej dziewczyny. Ani zaznać choćby pocałunku. Bylem wykorzystywany intelektualnie, na godziny rozmów, czy wypady do kina lub podróże, po których zostawałem przyjacielem. A nawet to sie konczylo gdy dziewcyzny dowiadywaly sie , ze jestem prawiczkiem. Coś we mnie tąpneło i postawniłem chodzic na seks za kase. Przynajmniej mam seks. Nie szerzmy mitów jakoby prawiczkowie mieli jakieś powodzenie.