Facet79 napisał/a:Na koniec pytanie: skoro jak opisujesz Ty też dość rzadko miewasz okazje (dobrze rozumiem? )
trochę nie o to mnie chodziło,
[co do liczby okazji - pomijam związki, lub relacje romansowo-związkopodobne, które w moim życiu były, ale nie występowały jedna po drugiej bez przerwy, co z bólem muszę przyznać,
obecnie od pół roku zero damskiego towarzystwa, do tego bardzo cierpię po rozstaniu z niezmiernie ważną dla mnie, wręcz najważniejszą w życiu kobietą]
pisałem, że pomimo mojej obiektywnie niezabójczej fizycznej atrakcyjności i przy ogólnie relatywnie niewielkiej ilości jakichkolwiek poznanych kobiet[ponad 100 to ich napewno nie było] , częstego wpadania w ramy aseksualnego przyjaciela, jednak zdarzały się egzemplarze, które "miały na mnie ochotę", choć niejednokrotnie nie byłem z nimi w żadnej specjalnej bliskiej relacji,
gdybym miał kontakt większą ilością kobiet, takich okazji było by odpowiednio więcej,
a nawet jak te laski nie chciały się pukać, to same inicjowały dotyk - rzecz niemożliwą, gdybym działał sobą jakoś odpychająco,
podczas gdy Ty mówisz "nieprzekraczalną granicą jest jakikolwiek kontakt fizyczny" i opisujesz reakcje defensywne, gdy łapałeś je za rękę [!?!?!?]
okazji mam w sumie nie mało,ale oczywiście nie aż tak dużo, co wynika głównie z mojej konstrukcji osobowości, pozbawionej wybujałej przebojowości, towarzyskości, pewności siebie - ogólnie unikam większych skupisk ludzi, zwłaszcza nieznanych, każde wyjście to dla mnie większy lub mniejszy stres, którego nie zatrę alkoholem, bo go nigdy nie tykam - taki za mnie szarobury fobik społeczny,
mam masakryczny kłopot ze strachem przed narzucaniem się komukolwiek ...
więc dziwi mnie to okrutnie, że Ty, jak myślę znacznie ode mnie odważniejszy i bardziej otwarty, jeździłeś na wakacje, chodziłeś samemu na imprezy, znałeś tyle kobiet, często zaliczałeś spotkania sam na sam na stopie towarzyskiej, ale tak rzadko doznawałeś włączenia się u nich popędu ukierunkowanego na Ciebie,
bo jednak będący w wieku reprodukcyjnym ludzie płci przeciwnych mają się ku sobie i nawet z rachunku prawdopodobieństwa można dostrzec, że mooocno zaniżasz średnią pisząc jedynie o "2-3 okazjach w życiu" na dymanko bez zobowiązań przy obecnym permanentnym braku chętnych na poważny, stały związek ?
tylko dlaczego ?
stawiam na jakieś dziw[wacz]ne właściwości twojego zachowania, wypowiedzi ustawiających Cię na dzień dobry w niekorzystnym świetle, bo inaczej na ten przykład może nie pisałbyś tu z uporem maniaka już rozpoczętej 3-ciej setki postów wciąż o tym samym,
ale, nie wygląd [!],
skoro jak piszesz nie jesteś naznaczony widocznymi deformacjami, wadami, chorobami, niepełnosprawnością itp.
mniemam tak, gdyż znam wielu nie najmądrzejszych kolesi, nie a bogatych, pięknych jak rozdeptana żaba, którzy mimo podrywają, przeważnie dostają kosza, ale za którymś razem coś zaiskrzy, wchodzą w związki z temperamentnymi babami i na niedobór sexu nie narzekają,
aha, co do pierwotnego tematu:
w agenturze nigdy nie byłem, mimo, że mieszkam i pracuję w bezpośredniej bliskości takowych, oraz chyba stać mnie,
panie tam zatrudnione bywają nieziemsko atrakcyjne, jak z rozkładówek Playboya, np.w Nataszy mógłbym się od razu zakochać, jest cudowna! jej młodsza, prawie nie mówiąca po polsku koleżanka również ...
jednak nic by mi po nich nie przyszło, stracone pieniądze, wiesz, nawet by mi przy nich nie stanął,
wizja PŁATNEGO sexu z dziewczyną, która wcale nie chce bym był obok niej zbyt mnie zniesmacza, tak już mam, nic nie poradzę... nie ma to nic wspólnego z moją religijnością, gdyż jestem zadeklarowanym deistą,
i zupełnie inna sprawa: aż takiego rozbuchanego popędu jak niektórzy to nie mam,
choć dopiero po 30-stce jestem, a testosteron w normie,
sorry za chaotycznego posta, miewam problemy z klarownym wyłożeniem tego o mam na myśli