Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Strony Poprzednia 1 … 27 28 29 30 31 … 112 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1,821 do 1,885 z 7,266 ]

1,821 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-02-03 00:45:12)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
kwadrad napisał/a:

Inna sprawa to to ze ..jest cos takiego jak np straci sie wzrok to lepiej dziala wech.
Jak ktos jest brzydki to nadrabia gadka.

Tak to mniej wiecej dziala.

W pełni się zgadzam, z tym, że niestety nie oznacza to, że ta gadka można nadrobić aż tyle, ze ma się szanse na seks takie jak faceci z wyglądem (lub w ogóle jakieś szanse). Gadka pozwala nadrobić to, że dziewczyna w ogóle chce się spotkać, bez gadki nie chciałaby się nawet widzieć. Niestety, ani na krok nie zmienia to jednak faktu, że dziewczyna spotka się wówczas właśnie na gadkę i tylko na gadkę.

Nikt mi nie wmówi, że można jakąś dziewczynę na tyle zaciekawić gadką, że pójdzie z tego powodu z kimś do łóżka.

Zobacz podobne tematy :

1,822

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

To niech sie gosc wyposci troche zeby byl.bardziej przekonujacy ale nie na tyle zeby byc natarczywym.
Tez co on chce zaciagnac do luzka czy poznac ?
To zalezy kogo spotyka , moze te 100 co pisze to za malo po prostu.
Jak bedzie podchodzil do kobiety jak do dziwki ze ma mu dac to randki nie pomoga.
Chyba ze trafi na napalona akurat ale to trzeba miec szczescie :-)

1,823

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Vujicic tym bardziej w codziennych czynnościach radzi sobie całkiem nieźle. Nie chce mi się szczerze mówiąc szukać teraz filmiku konkretnego z jego wyczynami ale to co swego czasu widziałem robiło wrażenie. A były to typowe czynności 'domowe'. Co przy jego kalectwie banalne nie jest.

1,824

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Facet79 -- czy Ty w ogóle zainteresowałeś się PUA, Pick-Up Artist, podrywaczami, Warsaw Lair, Szabelskim? Oglądnij sobie na początek film na youtube "podrywacze" Szabelskiego, czytaj ich blogi, oswieconego konchanka, innych.

Czy w twoich oczach jest blask, a na twarzy uśmiech? Czy w duszy świeci słońce, czy pada deszcz? Takie pytania retoryczne... Ci goście właśnie do tego dążą. Jak to mówią -- "samca alfa" nie poznaje się po tym jak się zachowuje na tle stada... tylko określa go "poziom zadowolenia". Czy Ty jesteś zadowlony?

Chyba robimy offtop. Koniec z tym.

PS. diwowanie jest niezależne od innych spraw, bo jak komuś brakuje seksu to idzie to zrobić za dwie stówy do fajnej laksi w fajnej bieliźnie

1,825

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

@Gary, większość podrywaczy robi w głowie bałagan. Facet staje się po tym mocno niespójny, bo udaje kogoś kim nie jest. Chyba najzdrowsze podejście ma Mateusz Grzesiak - książka AlphaMale.

1,826 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-02-03 17:21:05)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Gary napisał/a:

Facet79 -- czy Ty w ogóle zainteresowałeś się PUA, Pick-Up Artist, podrywaczami, Warsaw Lair, Szabelskim? Oglądnij sobie na początek film na youtube "podrywacze" Szabelskiego, czytaj ich blogi, oswieconego konchanka, innych.

Tak, oglądam takie kanały na YT, są przyznam ciekawe i pouczające. Ale problem z takimi szkoleniami i instrukcjami jest taki, że opowiadają je faceci którzy i tak bez nich by się obyli by poderwać kobietę. Przeważnie są i tak atrakcyjni i nie mają problemów z kobietami a dzięki szkoleniu inni przystojniacy zamiast kogoś poderwać raz na kwartał będą to mogli robić nawet codziennie. Chciałbym natomiast bardzo zobaczyć takie szkolenie, zwłaszcza praktyczne, poprowadzone przez np. niskiego garbatego chłopaka w dużych okularach, lub po prostu kogoś kto nie podoba się kobietom, jak wtedy działałyby te techniki?

Gary napisał/a:

Czy w twoich oczach jest blask, a na twarzy uśmiech? Czy w duszy świeci słońce, czy pada deszcz? Takie pytania retoryczne... Ci goście właśnie do tego dążą. Jak to mówią -- "samca alfa" nie poznaje się po tym jak się zachowuje na tle stada... tylko określa go "poziom zadowolenia". Czy Ty jesteś zadowlony?

Jak już pisałem potrafię cieszyć się życiem. Nie wychodzi mi po prostu tylko (i aż) z kobietami.

Gary napisał/a:

PS. diwowanie jest niezależne od innych spraw, bo jak komuś brakuje seksu to idzie to zrobić za dwie stówy do fajnej laksi w fajnej bieliźnie

Nadal nie rozumiem. Gdybym miał partnerkę to nie musiałbym "diwować", to więc w pełni powiązane. Ja nie chadzam do agencji na "fajne laski w fajnej bieliźnie" ja chadzam tam na jakikolwiek chociaż seks, choć rzeczywiście, przy okazji jest możliwość spełnić pewne marzenia, choć "lightowe" (jak np. wspólna kąpiel itd).

kwadrad napisał/a:

Tez co on chce zaciagnac do luzka czy poznac ?
Jak bedzie podchodzil do kobiety jak do dziwki ze ma mu dac to randki nie pomoga.

Przecież pisałem już wiele razy, że nie proponuje seksu zbyt szybko. Dopiero po miesiącach poznawania kogoś, czasem po latach.

Natomiast rzeczywiście, są takie momenty, że ma się ochotę po prostu na seks, obojętne z kim. Wówczas tym bardziej moim zdaniem (co jest też popierane na innych wątkach tego forum) najlepszym wyjściem jest agencja: przecież nie będę nikogo podrywał dla samego seksu i traktował tak przedmiotowo kogoś kto nie ma na to ochoty. Ktoś powie (kolejny raz), że "sa kobiety chetne na szybki seks". Może. Ale kto jak kto ale one lecą na przystojniaków którym nie jestem (widuję to w klubach).

1,827

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Facet79 napisał/a:

Chciałbym natomiast bardzo zobaczyć takie szkolenie, zwłaszcza praktyczne, poprowadzone przez np. niskiego garbatego chłopaka w dużych okularach, lub po prostu kogoś kto nie podoba się kobietom, jak wtedy działałyby te techniki?

1,828

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

niskiego garbatego chłopaka w dużych okularach, lub po prostu kogoś kto nie podoba się kobietom, jak wtedy działałyby te techniki?

No to zobacz: Johhny Sopporno http://www.youtube.com/watch?v=m_cUfs0P7Cw
i milion innych.

1,829 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-02-03 18:23:24)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Gary napisał/a:

niskiego garbatego chłopaka w dużych okularach, lub po prostu kogoś kto nie podoba się kobietom, jak wtedy działałyby te techniki?

No to zobacz: Johhny Sopporno http://www.youtube.com/watch?v=m_cUfs0P7Cw
i milion innych.

No ale to wykłady teoretyczne. A jakieś materiały jak "niscy garbaci" stosując te techniki podrywają kobiety w realu i te godzą się z nimi iść na randkę lub do łóżka? Bo opowiadać ze sceny to można wszystko.

Albo może ktoś widział w realu jak komuś takiemu się udaje? Na ulicy? W klubie? Gdziekolwiek?

Nie żebym ja był niski i garbaty... ale jeśli te techniki sa skuteczne i podobno wygląd nie ma takiego znaczenia a liczy się nastawienie, gadka i "to co sie ma w głowie" to chyba  i tacy powinni być widziani z kobietami? A są ?

1,830

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Facet79 napisał/a:
Gary napisał/a:

Facet79 -- czy Ty w ogóle zainteresowałeś się PUA, Pick-Up Artist, podrywaczami, Warsaw Lair, Szabelskim? Oglądnij sobie na początek film na youtube "podrywacze" Szabelskiego, czytaj ich blogi, oswieconego konchanka, innych.

kwadrad napisał/a:

Tez co on chce zaciagnac do luzka czy poznac ?
Jak bedzie podchodzil do kobiety jak do dziwki ze ma mu dac to randki nie pomoga.

Przecież pisałem już wiele razy, że nie proponuje seksu zbyt szybko. Dopiero po miesiącach poznawania kogoś, czasem po latach.

Nie wiem na co ci te czekanie ..czekasz chyba na obsluge z zusu .
One tez maja potrzeby jak ty nie zaproponujesz to zaproponuje ktos inny .
Wiec hmm ...
Przedmiotowo ..no ludzie maja czasem te same potrzeby i nie potrzebuja do tego wielkiej milosci .
Tez to jest taki sposob zeby sie poznac ... no lepiej powiedzmy.

1,831

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
kwadrad napisał/a:

Nie wiem na co ci te czekanie ..czekasz chyba na obsluge z zusu .
One tez maja potrzeby jak ty nie zaproponujesz to zaproponuje ktos inny .

Dlatego, że moje znajomości momentalnie kończą się gdy pada słowo "seks". Więc im później je wspominam tym przynajmniej dłużej kogoś mogę znać i miec przynajmniej na spacery. Od momentu jak pada słowo "seks" staje się "świnia myślacą tylko o jednym" i "facetem który jednak jest taki sam jak inny".

1,832 Ostatnio edytowany przez Mirko_81 (2014-02-03 18:24:03)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Facet79 napisał/a:

Dlatego, że moje znajomości momentalnie kończą się gdy pada słowo "seks". Więc im później je wspominam tym przynajmniej dłużej kogoś mogę znać i mieć przynajmniej na spacery. Od momentu jak pada słowo "seks" staje się "świnia myślacą tylko o jednym" i "facetem który jednak jest taki sam jak inny".

no to nie wypowiadaj tego słowa wink
tylko rób co trzeba wink
a jak kobiety, z którymi przebywałeś reagowały na przypadkowy dotyk? pocałunek na przywitanie? droczenie się i dokuczanie na żarty w rodzaju podniesienia takiej i zarzucenia sobie takiej na plecy lub podsadzenia, gdy nie może czegoś dosięgnąć wink
cały czas pilnowały fizycznego dystansu jak wytrawny bokser?


...a może ogólnie źle typujesz target i lgniesz tylko do tych najbardziej przyciągających, czyli najładniejszych i najbardziej pewnych siebie kobiet, które jednocześnie mają mega-wysokie wymagania i trzeba być jakimś pieprzonym gwiazdorem-samcem Alfa, by tym wymaganiom sprostać ?

1,833

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Target,nie target,jak się trafi na 'swoją kobietę',to jest taką bratnia dusze i w sensie fizycznym i umysłowym,to seks,sprawy zwiuazane z erotyka same się potoczą.Nie trzeba będzie myśleć czegoś w stylu :dotknąć,nie dotknąć,pocałować,a może jeszcze za wcześnie? Nie ma w tych sprawach instrukcji obsługi.

1,834

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Mirko_81 napisał/a:
Facet79 napisał/a:

Dlatego, że moje znajomości momentalnie kończą się gdy pada słowo "seks". Więc im później je wspominam tym przynajmniej dłużej kogoś mogę znać i mieć przynajmniej na spacery. Od momentu jak pada słowo "seks" staje się "świnia myślacą tylko o jednym" i "facetem który jednak jest taki sam jak inny".

no to nie wypowiadaj tego słowa wink

OK, choć pytanie czemu skoro podobno "seks jest tak naturalną potrzebą".

Mirko_81 napisał/a:

tylko rób co trzeba wink
a jak kobiety, z którymi przebywałeś reagowały na przypadkowy dotyk? pocałunek na przywitanie? droczenie się i dokuczanie na żarty w rodzaju podniesienia takiej i zarzucenia sobie takiej na plecy lub podsadzenia, gdy nie może czegoś dosięgnąć wink
cały czas pilnowały fizycznego dystansu jak wytrawny bokser?

Zwykle jest tak,ze delikatnie ale stanowczo mówią bym tego więcej nie robił. Ewentualnie jest bardzo chłodne pytanie z ich strony "co ty robisz?".

Mirko_81 napisał/a:

...a może ogólnie źle typujesz target i lgniesz tylko do tych najbardziej przyciągających, czyli najładniejszych i najbardziej pewnych siebie kobiet, które jednocześnie mają mega-wysokie wymagania i trzeba być jakimś pieprzonym gwiazdorem-samcem Alfa, by tym wymaganiom sprostać ?

Staram się wybierać na spotkania te, które rokują, że seks je w ogóle interesuje, nie maja na niego uczulenia, które nie mają kompleksów. Poza tym tez te, które lubia rozmawiać.

1,835

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Facet79 napisał/a:

OK, choć pytanie czemu skoro podobno "seks jest tak naturalną potrzebą".

Dla Ciebie nie jest, a one to wyczuwają. Gdybyś kiedyś chciał coś ze sobą zrobić to zacznij od pracy nad przekonaniami. Bez tego nie ruszysz do przodu. Jak oczyścisz seks to kobiety będą inaczej reagować na Twoje spojrzenia, dotyk czy propozycje. Mam wrażenie, że jesteś trochę przeintelektualizowany i coś takiego jak taniec może Ci zrobić dobrze smile

1,836 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-02-03 20:53:25)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
marioosh666 napisał/a:
Facet79 napisał/a:

OK, choć pytanie czemu skoro podobno "seks jest tak naturalną potrzebą".

Dla Ciebie nie jest, a one to wyczuwają.

A jakie podejście do seksu (zachowanie, słowa) jest naturalne i przez kobiety akceptowalne ?

Nienawidzę w życiu obszarów w których coś zależy od czyichś emocji i subiektywnego przez kogoś uznania, ze "mam to coś". Uważam, że łatwiej polecieć na Księżyc niż znaleźć partnerkę na seks. Te pierwsze zależy bowiem tylko od własnej determinacji, umiejętności, wiedzy, środków i jeśli nie popełnie błędu będe na miejscu.Te drugie zależy natomiast od tego czy i jakie emocje w kimś wzbudzę.

1,837

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Facet79 napisał/a:

A jakie podejście do seksu (zachowanie, słowa) jest naturalne i przez kobiety akceptowalne ?

Nie chodzi o zachowania i słowa, ale o przekonania i emocje. Jeżeli tego nie zmienisz to kobiety będą czuły niespójność. Będziesz dla nich sztuczny. Nie będą wiedziały dlaczego, ale poczują, że chcesz je wykorzystać. Mamy, jako ludzie, coś co się nazywa neurony lustrzane i dzięki temu czujemy na sobie emocje drugiej osoby.

Kiedyś pytałeś o podejście do seksu i dostałeś porządny feedback:
http://www.netkobiety.pl/t62909.html

Facet79 napisał/a:

Nienawidzę w życiu obszarów w których coś zależy od czyichś emocji i subiektywnego przez kogoś uznania, ze "mam to coś". (...) Te drugie zależy natomiast od tego czy i jakie emocje w kimś wzbudzę.

Problem w tym, że nie chcesz dopuścić do siebie jednej prostej rzeczy. To jakie emocje wzbudzisz w drugiej osobie zależy w przeważającej części od Twoich własnych emocji, czyli od Ciebie. Pracując nad sobą sprawisz, że dotykając tak samo będziesz miał inny efekt. Kobiety zaczną Cię lepiej czuć i widzieć jako obiekt seksualny. Na razie blokujesz to przez swoje poczucie winy.

1,838

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

FAcet! NIE chodzi o techniki. Wiesz? To nie techniki zdobywają kobiety, ale mężczyźni za to jacy są i jak traktują kobiety. Ty mówisz o pojawieniu się słowa seks, a od razu od razu o seksie rozmawiają, ale kobiety się przy nich nie spinają, bo ... bo ten seks to nie opresja.

Podrywacz powie na przykład:   Lubię seks i pieszczoty, to dla ludzi jest ważne. Dla kobiet też...
Do d*py facet powie:           A co sądzisz o seksie?  (*)

(*) No i od razu stawia ją w niezręcznej sytuacji, więc ją na miejscu szlag trafia "Uooo rany! Co ten koleś ode mnie chce".

1,839 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2014-02-03 23:16:22)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Facet79 napisał/a:
kwadrad napisał/a:

Nie wiem na co ci te czekanie ..czekasz chyba na obsluge z zusu .
One tez maja potrzeby jak ty nie zaproponujesz to zaproponuje ktos inny .

Dlatego, że moje znajomości momentalnie kończą się gdy pada słowo "seks". Więc im później je wspominam tym przynajmniej dłużej kogoś mogę znać i miec przynajmniej na spacery. Od momentu jak pada słowo "seks" staje się "świnia myślacą tylko o jednym" i "facetem który jednak jest taki sam jak inny".

No ogolnie to jest tak ze ty czeegos chcesz ..
ta druga strona tez chce raczej czegos podobnego.
Macie swoje lata i nie bedziecie sobie sciemniac pol zycia nie wiadomo o czym.
Wiec albo pozwolusz jej przejac inicjatywe albo ty ja przejmiesz i wyjdzie na to samo.
Cel jest wspolny tylko trza sobie to ulatwic - czyli co najmniej nic nie spieprzyc i cos zaproponowac.
Chyba ze wogole sobie nie pasujecie to trudno i tyle.

1,840

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Facet79 napisał/a:

Dlatego, że moje znajomości momentalnie kończą się gdy pada słowo "seks". Więc im później je wspominam tym przynajmniej dłużej kogoś mogę znać i miec przynajmniej na spacery. Od momentu jak pada słowo "seks" staje się "świnia myślacą tylko o jednym" i "facetem który jednak jest taki sam jak inny".

Ja bym nie dał rady tak jak ty, pewnie po 3 porażce zdał bym sobie sprawe że coś jest nie tak, i bym całkiem zrezygnował z podrywania dziewczyn, myśle że troche za bardzo sie spinasz, jest u mnie w okolicy taki koleś co też mu nic z tym nie szło, normalnie całkowita beznadzieja, ciężko  mu samemu było, no ale wpadł na oryginalny pomysł, ożenił sie z prostytutką, nawet z niej ładna laska smile jakieś tam dziecko mają, normalnie szczęśliwa rodzina.

1,841

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Gary napisał/a:

Podrywacz powie na przykład:   Lubię seks i pieszczoty, to dla ludzi jest ważne. Dla kobiet też...
Do d*py facet powie:           A co sądzisz o seksie?  (*)

(*) No i od razu stawia ją w niezręcznej sytuacji, więc ją na miejscu szlag trafia "Uooo rany! Co ten koleś ode mnie chce".

Jeszcze jest kwestia emocji. Jeżeli facet jest podniecony i pewny siebie to będzie odbierany inaczej niż facet, który czuje się winny i przeprasza, że żyje. Słowa nie są tu najistotniejsze, ale ładunek emocjonalny jaki jest do nich doklejony.

Chcąc sprowadzić rozmowę na temat seksu zrobiłbym coś takiego: <Imię_zainteresowanej>, czytałem historię kobiety, która miała orgazm 24 h na dobę przy każdej czynności i stwierdziła, że nie ma nic gorszego. Wystarczyło, że ktoś usiadł obok niej, a ona nie mogła zatrzymać narastającej fali podniecenia. A Ty jakbyś się czuła z taką chorobą? a jak się wkręci to dotyk gdziekolwiek smile

1,842 Ostatnio edytowany przez Mirko_81 (2014-02-04 03:13:21)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Facet 79
a masz w swoim otoczeniu kogoś kumatego, szczerego, acz nie złośliwego, by uczciwie opisał ze swoich obserwacji jak się na codzień zachowujesz, jakie sprawiasz wrażenie na ogóle otaczających Cię ludzi?
może rzeczywiście jest coś konkretnego co ostatecznie odpycha laski, albo przynajmniej zakłada w ich umyśle automatycznego sex-locka nie do złamania, ale sam tego nie widzisz, bo czasem ze swojej perspektywy szans by to dojrzeć mieć nie będziesz?

no wiesz, może emanujesz żalem i desperacją, w końcu te ponad 200 postów na niniejszym forum, jakie popełniłeś kręci się tylk o wokół jednego tematu [!]
tak, wiem że to srogi dyshonor poruszać z kimś wprost takie tematy... też bym miał wątpliwości





edit po głębszym namyśle:

kurde wink
musisz być jakimś ciężkim przypadkiem,

bo np. ja urodą nie błyszczę, ot taki przeciętniak bez żadnych szpecących defektów na szczęście,
intelektem również, piszę to bez fałszywej skromności, nawet nietechnicznych studiów od 10ciu lat nie potrafię domknąć,
pewnością siebie oczywiście też nie grzeszę, agresją czy innym maczyzmem nie bryzgam dookoła,
na imprezy wogóle nie chodzę, jak przystało na über-introwertyka, wyraźnie spełniam definicję dotkniętego fobią społeczną,
zarabiam dokładnie średnią krajową, czyli na realne, tutejsze, czyli warszawskie warunki poniżej średniej, zatem "blachary" odpadają, bo mam taki parchaty samochód, że go nawet nie zamykam na noc,
lasek w całym życiu poznałem może z 1/5 tego co Ty, a niewiele młodszy jestem, zaproszenie gdzieś panny to dla mnie gigantyczny stres, tak trudny do przełamania jak wejście na Mt Everest
większość absolutnie nie była mną zainteresowana,
w wielu beznadziejnie bujałem się jak jakiś gimnazjalista i rozbierałem wzrokiem zawsze, gdy sie zbliżały,
li tylko mogłem sobie o nich co najwyżej pomarzyć,
kumplowanie się i do tego siedzenie w jednej uczelnianej ławce ze zwyciężczynią konkursu na miss swojego regionu to była nieziemska frustracja,

ale do jasnej cholery miewałem w życiu takie sytuacje, że mnie chociaż jakieś znajome, nawet z pracy, za fraki ciągnęły do swojego mieszkania by dokonać na mnie czynów lubieżnych w dosłownym znaczeniu i to jeszcze po trzeźwemu[!]  smile
inne żaliły się, jako by boją się same spać, albo po prostu nie raz byłem obiektem zaczepek z wiadomym podtekstem,
gadanie w stylu "ech, gdybym tylko nie miała męża" też uświadczyłem,
a siadanie na moich kolanach czy przyjacielskie przytulanki to standard,

Leo, why?









.

1,843 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-02-05 22:31:38)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Mirko_81 napisał/a:

Facet 79

może rzeczywiście jest coś konkretnego co ostatecznie odpycha laski, albo przynajmniej zakłada w ich umyśle automatycznego sex-locka nie do złamania, ale sam tego nie widzisz, bo czasem ze swojej perspektywy szans by to dojrzeć mieć nie będziesz?

musisz być jakimś ciężkim przypadkiem,

bo np. ja urodą nie błyszczę, ot taki przeciętniak bez żadnych szpecących defektów na szczęście,
intelektem również, piszę to bez fałszywej skromności, nawet nietechnicznych studiów od 10ciu lat nie potrafię domknąć,

ale do jasnej cholery miewałem w życiu takie sytuacje, że mnie chociaż jakieś znajome, nawet z pracy, za fraki ciągnęły do swojego mieszkania by dokonać na mnie czynów lubieżnych w dosłownym znaczeniu i to jeszcze po trzeźwemu[!]  smile
inne żaliły się, jako by boją się same spać, albo po prostu nie raz byłem obiektem zaczepek z wiadomym podtekstem,
gadanie w stylu "ech, gdybym tylko nie miała męża" też uświadczyłem,
a siadanie na moich kolanach czy przyjacielskie przytulanki to standard,

Leo, why?

.

Jak już pisałem w tym wątku 2-3 okazje w życiu (czyli średnio co 5-7 lat) to i mi sie trafiły, aczkolwiek tylko dlatego, że ktoś się chciał mną pocieszyć.

A czemu nie dopuszczasz możliwości, że po prostu pewni faceci co by nie robili to tzw. ich "typ urody" powoduje, że nie sa atrakcyjni i nie bardzo cokolwiek mogą z tym zrobić ? Żadne adoracje, nawet takie jak Ciebie, ani okazje opisywane przez Ciebie, mnie w życiu nie spotykały. Na pewno jest tak, że wystarczy zmiana swojego zachowania i zadbanie o siebie by od razu zwiekszyc szanse na partnerke? No nie wiem.

Poza tym - okazje które opisujesz i tak są właśnie "okazjonalne". Czyli nawet jesli ktos (co kilka miesiecy?) Cie sam zaczepia to i tak nie rozwiazuje to tematu chodzic czy nie do agencji, bo na seks ma się ochotę dużo częściej. Czyli jesli po prostu ktos nie jest na tyle atrakcyjny by partnerke lub propozycje miec niemal non stop, to musi radzic sobie inaczej. Nawet gdy np. raz na kwartał trafiała mi sie dziewczyna która chcialaby byc ze mna na te kilka nocy to i tak miałbym potrzebe korzystania z agencji.

Wreszcie (może i tu miałem pecha z tym na kogo trafiałem) mam doświadczenia, że "normalne dziewczyny" na które trafiłem były bardzo pruderyjne. Po prostu uważam, że tylko z dziewczynami z agencji można robic pewne rzeczy i to wcale nie jakies hardcorowe, tylko dośc lightowe marzenia którymi dziewczyny które spotkałem nie były zainteresowane. Straciłem wiarę, że można spotkać dziewczynę zainteresowana jakimis urozmaiceniami w seksie.

Na koniec pytanie: skoro jak opisujesz Ty też dość rzadko miewasz okazje (dobrze rozumiem? ) to jak sam sobie radzisz? Rozumiem, że agencje u Ciebie odpadają. Cierpliwie więc czekasz ?

1,844

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Facet79 napisał/a:

Na koniec pytanie: skoro jak opisujesz Ty też dość rzadko miewasz okazje (dobrze rozumiem? )

trochę nie o to mnie chodziło,

[co do liczby okazji  - pomijam związki, lub relacje romansowo-związkopodobne, które w moim życiu były, ale nie występowały jedna po drugiej bez przerwy, co z bólem muszę przyznać,
obecnie od pół roku zero damskiego towarzystwa, do tego bardzo cierpię po rozstaniu z niezmiernie ważną dla mnie, wręcz najważniejszą w życiu kobietą]

pisałem, że pomimo mojej obiektywnie niezabójczej fizycznej atrakcyjności i przy ogólnie relatywnie niewielkiej ilości jakichkolwiek poznanych kobiet[ponad 100 to ich napewno nie było] , częstego wpadania w ramy aseksualnego przyjaciela, jednak zdarzały się egzemplarze, które "miały na mnie ochotę", choć niejednokrotnie nie byłem z nimi w żadnej specjalnej bliskiej relacji,
gdybym miał kontakt  większą ilością kobiet, takich okazji było by odpowiednio więcej,
a nawet jak te laski nie chciały się pukać, to same inicjowały dotyk - rzecz niemożliwą, gdybym działał sobą jakoś odpychająco,
podczas gdy Ty mówisz "nieprzekraczalną granicą jest jakikolwiek kontakt fizyczny" i opisujesz reakcje defensywne, gdy łapałeś je za rękę [!?!?!?]

okazji mam w sumie nie mało,ale oczywiście nie aż tak dużo, co wynika głównie z mojej konstrukcji osobowości, pozbawionej wybujałej przebojowości, towarzyskości, pewności siebie - ogólnie unikam większych skupisk ludzi, zwłaszcza nieznanych, każde wyjście to dla mnie większy lub mniejszy stres, którego nie zatrę alkoholem, bo go nigdy nie tykam - taki za mnie szarobury fobik społeczny,
mam masakryczny kłopot ze strachem przed narzucaniem się komukolwiek ...

więc dziwi mnie to okrutnie, że Ty, jak myślę znacznie ode mnie odważniejszy i bardziej otwarty, jeździłeś na wakacje, chodziłeś samemu na imprezy, znałeś tyle kobiet, często zaliczałeś spotkania sam na sam na stopie towarzyskiej, ale tak rzadko doznawałeś włączenia się u nich popędu ukierunkowanego na Ciebie,

bo jednak będący w wieku reprodukcyjnym ludzie płci przeciwnych mają się ku sobie i nawet z rachunku prawdopodobieństwa można dostrzec, że mooocno zaniżasz średnią pisząc jedynie o "2-3 okazjach w życiu" na dymanko bez zobowiązań przy obecnym permanentnym braku chętnych na poważny, stały związek ?
tylko dlaczego ?
stawiam na jakieś dziw[wacz]ne właściwości twojego zachowania, wypowiedzi ustawiających Cię na dzień dobry w niekorzystnym świetle, bo inaczej na ten przykład może nie pisałbyś tu z uporem maniaka już rozpoczętej 3-ciej setki postów wciąż o tym samym,

ale, nie wygląd [!],
skoro jak piszesz nie jesteś naznaczony widocznymi deformacjami, wadami, chorobami, niepełnosprawnością itp.
mniemam tak, gdyż znam wielu nie najmądrzejszych kolesi, nie a bogatych, pięknych jak rozdeptana żaba, którzy mimo podrywają, przeważnie dostają kosza, ale za którymś razem coś zaiskrzy, wchodzą w związki z temperamentnymi babami i na niedobór sexu nie narzekają,

aha, co do pierwotnego tematu:
w agenturze nigdy nie byłem, mimo, że mieszkam i pracuję w bezpośredniej bliskości takowych, oraz chyba stać mnie,
panie tam zatrudnione bywają nieziemsko atrakcyjne, jak z rozkładówek Playboya, np.w Nataszy mógłbym się od razu zakochać, jest cudowna! jej młodsza, prawie nie mówiąca po polsku koleżanka również ...
jednak nic by mi po nich nie przyszło, stracone pieniądze, wiesz, nawet by mi przy nich nie stanął,
wizja PŁATNEGO sexu z dziewczyną, która wcale nie chce bym był obok niej zbyt mnie zniesmacza, tak już mam, nic nie poradzę... nie ma to nic wspólnego z moją religijnością, gdyż jestem zadeklarowanym deistą,

i zupełnie inna sprawa: aż takiego rozbuchanego popędu jak niektórzy to nie mam,
choć dopiero po 30-stce jestem, a testosteron w normie,


sorry za chaotycznego posta, miewam problemy z klarownym wyłożeniem tego o mam na myśli

1,845

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Może będzie to niepopularne, ale przyznam się, jako, że anonimowo...
  Zanim zacząłem spotykać się ze swoją aktualną partnerką nie uprawiałem nigdy seksu, uważałem, że tak samo skoro wymagam od swojej przyszłej żony dziewictwa, tak samo powinienem zachować je samemu, bo śmieszne wydawało mi się, że od Kobiet wymaga się wstrzemięźliwości i to się ceni, a u mężczyzn jest wręcz na odwrót! Gdyby wszyscy tego przestrzegali, to albo Kobiety byłyby potępiane za nie trzymanie dziewictwa, albo mężczyźni, bo nie potrafią nic sobie "upolować" wink Byłem jednak w związkach z dziewczynami i erotyzm nie był w tych związkach obcy, w końcu uważam też, że namiętność jest główną siłą scalającą związek, a po drugie nie mogłem przecież być totalnym żółtodziobem wink Idąc dalej, uwielbiałem miłość francuską, w obu przypadkach- zarówno gdy ja całowałem partnerki, jak i wtedy gdy ja otrzymywałem przyjemność big_smile
  Teraz mam ukochaną, pod niemal każdym względem idealną. Kochamy się i wiemy, że już zostaniemy ze sobą. Teraz kochamy się dość często, ale jest właśnie ta jedna rzecz... Ona nie akceptuje miłości francuskiej, a mnie strasznie do tego ciągnie, i o ile nieraz sam mogę jeszcze zrobić Jej dobrze w ten sposób, to nie mogę liczyć na to samo, po prostu Ona nie jest w stanie się przemóc i to się już raczej nie zmieni.
  O ile przez pierwsze dwa lata potrafiłem "zapominać" o tych przyjemnościach, tak później z miesiąca na miesiąc irytowało mnie to coraz bardziej, zacząłem łapać się na tym, że obwiniałem Ją za to; miałem ochotę Ją zmusić w jakiś sposób, szantażować, choć wiedziałem, że to bardzo niewłaściwe, i przez to denerwowałem się na samego siebie i całe dnie chodziłem niezadowolony.
  Więc pewnego razu przełamałem się przejeżdżając obok jednego z takich klubów, byłem bardzo zestresowany, ale słyszałem też od wielu mężczyzn, że na problemy w domu (łużkowe) najlepsza jest kochanka, która pozwoli się odstresować, lub wypady właśnie na "dziewczynki", samemu bardzo jednak to potępiałem. Ale postanowiłem spróbować. Wyszukałem w internecie dziewczynę która miała ciepłą reklamę; ładną, ale nie "kurewsko" ładną, tylko miłą. Okazała się bardzo ciepła i nie zadawała pytań. Ustaliliśmy stawkę i moje wymagania, po czym 3o minut później byłem już z powrotem wolny. I szczerze mówiąc, było to bardzo przyjemne doświadczenie, do domu wróciłem szczęśliwy i lekki. Na początku trochę miałem wyrzutów, że  sprzeniewierzyłem się swoim zasadom, ale z drugiej strony, wszystkie moje problemy zniknęły na długo. Minął mniej więcej już kolejny rok, a ja już nie myślę o tamtej sytuacji, nie zmuszam do niczego mojej Ukochanej, a czasem gdy mam znów szczególną ochotę na ten rodzaj przyjemności myślę o tym już w zupełnie innym świetle, i choć nie musiałem jeszcze ponownie korzystać z usług jakiejkolwiek Kobiety, myślę, że jeszcze kiedyś będę chciał z tego skorzystać.

  Nie rozumiem, i strasznie nie cierpię zdrad żon, czy dziewczyn (mężów i chłopaków), ot tak, bo można, bo Ona nie widzi, czy dlatego, że po prostu można było skorzystać.. Jest to dla mnie mocno odrzucające i do tej pory to potępiam. Ale myślę, że lepiej, jeśli w związku się nie układa, spróbować samemu czegoś, co nas bardzo pociąga, skoro nie ma możliwości aby dostać to od partnera, niż obwiniać go za to i niszczyć dobry związek. Nieraz to wystarczy i pomoże podjąć decyzję, lub ugasić pragnienie. Mówi się też, że "Każdy facet powinien co najmniej raz pójść do burdelu, i albo tak to go zrazi, że już tam nie wróci, albo cóż... i tak zrobiłby to prędzej czy później"...

1,846

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

zacząłem łapać się na tym, że obwiniałem Ją za to; miałem ochotę Ją zmusić w jakiś sposób, szantażować, choć wiedziałem, że to bardzo niewłaściwe, i przez to denerwowałem się na samego siebie

No właśnie -- nie gwałcić żony, ale załatwić marzenie gdzie indziej, bezpiecznie, bez czynienia krzywdy i po problemie. Podoba mi się twoje historia.

Ostatnio też czytałem jak facet odpowiadał dlaczego chodzi na płatny seks. Brzmiało to mniej więcej tak: "gdybym chciał, to miałbym seks w domu prawie codziennie, ale ja już nie dam rady tak traktować żony, bo wiem, że ona to robi, abym nie zdradził, aby nie rozbić małżeńśtwa. Więc chodzę na dziewczyny, a małżeństwo jest jeszcze bardziej stabilne."

1,847

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
zpytaniem napisał/a:

Nie rozumiem, i strasznie nie cierpię zdrad żon, czy dziewczyn (mężów i chłopaków), ot tak, bo można, bo Ona nie widzi, czy dlatego, że po prostu można było skorzystać.. Jest to dla mnie mocno odrzucające i do tej pory to potępiam. Ale myślę, że lepiej, jeśli w związku się nie układa, spróbować samemu czegoś, co nas bardzo pociąga, skoro nie ma możliwości aby dostać to od partnera, niż obwiniać go za to i niszczyć dobry związek. Nieraz to wystarczy i pomoże podjąć decyzję, lub ugasić pragnienie. Mówi się też, że "Każdy facet powinien co najmniej raz pójść do burdelu, i albo tak to go zrazi, że już tam nie wróci, albo cóż... i tak zrobiłby to prędzej czy później"...

Uau, jesteś dla mnie nowym przykładem wzorowego hipokryty. Potępiam zdrady takie i srakie, ale tej której ja się dopuściłem, już nie, bo było fajnie, bo to, bo sramto, bo tysiąc wymówek. Proszę Cię! Przecież reprezentujesz ten sam poziom co każdy zdradzający - znaczy, poziom dna.

Najbardziej mnie rozwala, że zanim poznałam mojego obecnego chłopaka, nienawidziłam seksu oralnego. Byłam wrogiem numero uno "brania do buzi", i zarzekałam się, że nigdy się nie przemogę. Mój facet jest jednak z tych, dla których warto się przemóc, i teraz kocham seks oralny. Tylko że on nie robił fochów i pretensji jak mała dziewczynka, i teraz ma i z połykiem, i z głębokim gardłem, i z uśmiechem na ustach za darmo. smile

A Ty dalej sobie płać i płacz i udawaj, jaki to jesteś szlachetny.

1,848

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

busiu, szczerze, to zazdroszczę, i na pewno nie tylko ja, ale z pewnością możesz sobie wyobrazić, że niektóre osoby nie zmienią się pod pewnymi względami. My też próbowaliśmy, Ona chciała i to bardzo, ale jest ten moment, gdy ma już do tego dojść, gdzie istnieje granica, i w żaden sposób po prostu nic dalej nie pójdzie. Może kiedyś, bo kto wie? Wiem, że czytała na ten temat sporo, we wszystkich możliwych źródłach, rozmawiała, rozmawialiśmy razem, eksperymentowaliśmy, i próbowaliśmy na tysiąc i jeden sposobów, i blokada nadal jest, a zaręczam Ci, że jesteśmy bardzo zgodną i kochającą się parą... Tak samo i ja próbowałem o tym nie myśleć, nie wywierać na Niej presji, próbować innych rzeczy, ale i tak do tamtego momentu pragnąłem właśnie tej jednej rzeczy, i tak jak napisałem, póki co mi przeszło, może też i mi uda się zmienić i nie będę tego potrzebował do szczęścia wink

  A co do hipokryzji, to uważam, że jeśli rzeczywiście masz rację, i nie istnieje, żadne "mniejsze zło" a wszystko jest "czarno-białe" i nie bierze się pod uwagę okoliczności, to podziwiam Cię jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia. Tak czy inaczej staram się być jak najlepszym człowiekiem i postępować jak najmoralniej i nie jestem dumny ze swojego uczynku, wydaje mi się jednak, że było to najlepsze wyjście z sytuacji.

1,849 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2014-02-06 17:55:54)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Przyszło mi do głowy zeby na nowo zdefiniowac pojecie szlachetnosci ... smile

Jestem z nia pomimo tego ze nie robi w sexie tego czego ja chce ale ma tez swoje nieliczne zalety ...moje serce jest szlachetne
nie mam w zanadrzu haremu wiec zostane
Co najwyzej prostututka pomoze mi odzywskac wiare w drugiego czlowieka no i w siebie ...

Sex nie jest dla mnie najwazniejszy .
Jestem nie tylko szlachetny ale tez wspaniałomyślny bo umiem wybaczyc drobne niedoskonałosci przeciez jej nie zostawiłem a moglem : )
Przeciez nie zdradziłem a moglem moja dobroc nie zna granic  .

"gdybym chciał, to miałbym seks w domu prawie codziennie, ale ja już nie dam rady tak traktować żony, bo wiem, że ona to robi, abym nie zdradził, aby nie rozbić małżeńśtwa. Więc chodzę na dziewczyny, a małżeństwo jest jeszcze bardziej stabilne."
To jest prawdziwa szlachetnosc w imie zasad w imie instytucji malzestwa w imie zaufania w imie masochizmu smile
No najgorszy wariant jest taki ze sie przywlecze jakies dziadowstwo a potem przyjdzie zmierzyc sie z rzeczywistoscia.
Zona tez moze przyniesc wiec szanse na spotkanie z wiecznoscia sa 2 razy wieksze.

szlachetnosc i prawdziwa milosc nie zna granic ..milosc do siebie wink

1,850

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Mirko_81 napisał/a:

obecnie od pół roku zero damskiego towarzystwa, do tego bardzo cierpię po rozstaniu z niezmiernie ważną dla mnie, wręcz najważniejszą w życiu kobietą.

Czyli celibat od pół roku ? Podziwiam wytrzymałość.

Mirko_81 napisał/a:

jednak zdarzały się egzemplarze, które "miały na mnie ochotę", choć niejednokrotnie nie byłem z nimi w żadnej specjalnej bliskiej relacji,
gdybym miał kontakt  większą ilością kobiet, takich okazji było by odpowiednio więcej,

Każdy jest inny, widać Ty jesteś jeszcze w przedziale który komuś się czasem podoba. Ja na granica albo poza nim. Ja też z kolei znam inne osoby które po prostu nie mają żadnego powodzenia, może nawet bardziej skrajne niż ja.

Mirko_81 napisał/a:

okazji mam w sumie nie mało,ale oczywiście nie aż tak dużo, co wynika głównie z mojej konstrukcji osobowości, pozbawionej wybujałej przebojowości, towarzyskości, pewności siebie - ogólnie unikam większych skupisk ludzi, zwłaszcza nieznanych, każde wyjście to dla mnie większy lub mniejszy stres, którego nie zatrę alkoholem, bo go nigdy nie tykam - taki za mnie szarobury fobik społeczny,
mam masakryczny kłopot ze strachem przed narzucaniem się komukolwiek ...

Ciągle podkreślasz znaczenie cech towarzyskich. Moim zdaniem decyduje jednak wygląd. Osobowość tego nie nadrabia. Znasz np. jakieś filmiki gdzie "niski garbaty" ale "pewny siebie" podrywa z sukcesem? To oczywiście przejaskrawienie, ale jeśli chcemy pisać tylko o cechach towarzyskich to chciałbym kiedyś zobaczyć jakieś materiały gdzie pokazano jak są one skuteczne pomimo braków w wyglądzie.


Mirko_81 napisał/a:

więc dziwi mnie to okrutnie, że Ty, jak myślę znacznie ode mnie odważniejszy i bardziej otwarty, jeździłeś na wakacje, chodziłeś samemu na imprezy, znałeś tyle kobiet, często zaliczałeś spotkania sam na sam na stopie towarzyskiej, ale tak rzadko doznawałeś włączenia się u nich popędu ukierunkowanego na Ciebie,

Mnie także to dziwi i pogodziłem się z tym. Nie zrozumiem tego. Ale tak po prostu jest. Przecież nie będę gwałcił ani kogoś upijał.

Mirko_81 napisał/a:

na dymanko bez zobowiązań przy obecnym permanentnym braku chętnych na poważny, stały związek ?

?? Mam odwrotne poczucie. Dziewczyny raczej zdecydowanie chcą związku. To jedyna droga by w ogóle zaczęły brać pod uwagę seks z facetem który nie jest przystojny - szansa na stały związek. Oczywiście są macho o wyglądzie Brada Pitta czy Clooneya i oni rozbudzają kobiety, ale to nie moja liga więc o tym nawet nie piszę.

Mirko_81 napisał/a:

z uporem maniaka już rozpoczętej 3-ciej setki postów wciąż o tym samym,

Liczba postów jest raczej dlatego, że jestem w znacznej mniejszości osób tolerujących a nawet popierających korzystanie z agencji gdy nie może się nikogo znaleźć. Ja się nie użalam na siebie tylko chętnie przypominam powody (moim zdaniem logiczne).

1,851

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Facet79 napisał/a:

Liczba postów jest raczej dlatego, że jestem w znacznej mniejszości osób tolerujących a nawet popierających korzystanie z agencji gdy nie może się nikogo znaleźć. Ja się nie użalam na siebie tylko chętnie przypominam powody (moim zdaniem logiczne).

Czyli usprawiedliwiasz się sam przed sobą?

1,852

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
marioosh666 napisał/a:
Facet79 napisał/a:

Liczba postów jest raczej dlatego, że jestem w znacznej mniejszości osób tolerujących a nawet popierających korzystanie z agencji gdy nie może się nikogo znaleźć. Ja się nie użalam na siebie tylko chętnie przypominam powody (moim zdaniem logiczne).

Czyli usprawiedliwiasz się sam przed sobą?

Bynajmniej. Pamiętajmy, że tytułem wątku jest "dlaczego ludzie chodzą do agencji, co nimi kieruje" i ja to po prostu wyjaśniam na swoim przykładzie. Staram się obalać mity i zbyt "czarno-białe" postrzeganie tego wyboru.

Nie usprawiedliwiam się z tego prostego powodu, że nie uważam tego za gorszy wybór.

1,853

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Jestem z nia pomimo tego ze nie robi w sexie tego czego ja chce ale ma tez swoje nieliczne zalety ...moje serce jest szlachetne
nie mam w zanadrzu haremu wiec zostane
Co najwyzej prostututka pomoze mi odzywskac wiare w drugiego czlowieka no i w siebie ...

Sex nie jest dla mnie najwazniejszy .
Jestem nie tylko szlachetny ale tez wspaniałomyślny bo umiem wybaczyc drobne niedoskonałosci przeciez jej nie zostawiłem a moglem : )
Przeciez nie zdradziłem a moglem moja dobroc nie zna granic  .

Mam szczerą nadzieję, że to prowokacja...

1,854

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Czarna Wilczyca napisał/a:

Jestem z nia pomimo tego ze nie robi w sexie tego czego ja chce ale ma tez swoje nieliczne zalety ...moje serce jest szlachetne
nie mam w zanadrzu haremu wiec zostane
Co najwyzej prostututka pomoze mi odzywskac wiare w drugiego czlowieka no i w siebie ...

Sex nie jest dla mnie najwazniejszy .
Jestem nie tylko szlachetny ale tez wspaniałomyślny bo umiem wybaczyc drobne niedoskonałosci przeciez jej nie zostawiłem a moglem : )
Przeciez nie zdradziłem a moglem moja dobroc nie zna granic  .

Mam szczerą nadzieję, że to prowokacja...

Czarna Wilczyco, to jest ironiczne spojrzenie kwadrada na post napisany przez zpytaniem. Partnerka zpytaniem nie może przełamać się do seksu oralnego, więc zpytaniem posunął się do zdrady z prostytutką i uważa to za "mniejsze zło" i określa to jako "najlepsze wyjście". Oczywiście, najlepsze... dla kogo?

1,855

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Czarna Wilczyco, to jest ironiczne spojrzenie kwadrada na post napisany przez zpytaniem. Partnerka zpytaniem nie może przełamać się do seksu oralnego, więc zpytaniem posunął się do zdrady z prostytutką i uważa to za "mniejsze zło" i określa to jako "najlepsze wyjście". Oczywiście, najlepsze... dla kogo?

Dzięki za wyjaśnienie, biusiu i wybacz wobec tego, kwadracie smile.
Co do Twojego pytania, to mnie osobiście zastanawia jedno - czy mężczyzna MUSI dostawać wszystko, na co ma ochotę? Czy na tym właśnie polega związek? Bo mi się wydaje, że dojrzały człowiek powinien umieć wyrzec się przyjemności dla dobra drugiej osoby i jeżeli żona nie lubi seksu oralnego, nie zmuszać jej, tylko szukać innych sposobów na osiągnięcie satysfakcji w łóżku. Pójście na prostytutki na pewno nie jest dobrym wyborem.

1,856

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
busiu napisał/a:

Partnerka zpytaniem nie może przełamać się do seksu oralnego, więc zpytaniem posunął się do zdrady z prostytutką i uważa to za "mniejsze zło" i określa to jako "najlepsze wyjście". Oczywiście, najlepsze... dla kogo?

Dla każdego, bo:
- partnerka ma święty spokój i spełnionego partnera,
- partner ma seks oralny, którego tak pragnął i szczęśliwą partnerkę,
- prostytutka ma pieniądze i zadowolonego klienta.

Czy coś się nie zgadza?

Czarna Wilczyca napisał/a:

Co do Twojego pytania, to mnie osobiście zastanawia jedno - czy mężczyzna MUSI dostawać wszystko, na co ma ochotę?

Nie musi, ale powinien. Zawsze tak było. Tam gdzie feministyczna ideologia jest zbyt popularna mężczyźni importują sobie kobiety, które to rozumieją.

Czarna Wilczyca napisał/a:

Bo mi się wydaje, że dojrzały człowiek powinien umieć wyrzec się przyjemności dla dobra drugiej osoby i jeżeli żona nie lubi seksu oralnego, nie zmuszać jej, tylko szukać innych sposobów na osiągnięcie satysfakcji w łóżku.

A mi się wydaje, że dojrzały człowiek może wyrzec się swoich nieracjonalnych oporów...

Czarna Wilczyca napisał/a:

Pójście na prostytutki na pewno nie jest dobrym wyborem.

Na pewno lepszym niż asceza wink

1,857

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Czarna Wilczyca napisał/a:

Czarna Wilczyco, to jest ironiczne spojrzenie kwadrada na post napisany przez zpytaniem. Partnerka zpytaniem nie może przełamać się do seksu oralnego, więc zpytaniem posunął się do zdrady z prostytutką i uważa to za "mniejsze zło" i określa to jako "najlepsze wyjście". Oczywiście, najlepsze... dla kogo?

Dzięki za wyjaśnienie, biusiu i wybacz wobec tego, kwadracie smile.
Co do Twojego pytania, to mnie osobiście zastanawia jedno - czy mężczyzna MUSI dostawać wszystko, na co ma ochotę? Czy na tym właśnie polega związek? Bo mi się wydaje, że dojrzały człowiek powinien umieć wyrzec się przyjemności dla dobra drugiej osoby i jeżeli żona nie lubi seksu oralnego, nie zmuszać jej, tylko szukać innych sposobów na osiągnięcie satysfakcji w łóżku. Pójście na prostytutki na pewno nie jest dobrym wyborem.

Nie musi ale to tez nie znaczy ze powinien kobiecie ustepowac. Uwazam wrecz przeciwnie ze jak bedzie jej ustepowal w czymkolwiek a ona mu to zrobi sie piekielnie nudno.
Chyba sporo kobiet po jakims czasie przekonuje sie do tego zeby dac facetowi odrobine przyjemnosci szczegolnie jezeli jest szczery i tego wart.  A nawet jak nie jest tego wart to zrobia to z innych swoich wlasnych powodow.

1,858

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Dla każdego, bo:
- partnerka ma święty spokój i spełnionego partnera,
- partner ma seks oralny, którego tak pragnął i szczęśliwą partnerkę,
- prostytutka ma pieniądze i zadowolonego klienta.

Zapytaj jakąkolwiek kobietę, czy dla niej to, o czym piszesz, również jest definicją szczęścia wink.

Nie musi, ale powinien. Zawsze tak było. Tam gdzie feministyczna ideologia jest zbyt popularna mężczyźni importują sobie kobiety, które to rozumieją.

A ja sądziłam, że związek powinien się opierać na uczuciu i zaufaniu, a nie na niewolnictwie.

A mi się wydaje, że dojrzały człowiek może wyrzec się swoich nieracjonalnych oporów...

Może, ale nie musi. Jeżeli nie potrafisz uszanować wolnej woli najbliższej Ci osoby, to może rzeczywiście lepiej, byś nie wchodził nigdy w związek. Jeżeli tak traktowałbyś swoją kobietę, to wolę nie myśleć o tym, jak traktowałbyś swoje dzieci.

Nie musi ale to tez nie znaczy ze powinien kobiecie ustepowac. Uwazam wrecz przeciwnie ze jak bedzie jej ustepowal w czymkolwiek a ona mu to zrobi sie piekielnie nudno.
Chyba sporo kobiet po jakims czasie przekonuje sie do tego zeby dac facetowi odrobine przyjemnosci szczegolnie jezeli jest szczery i tego wart.

To nie jest ustępowanie, tylko szanowanie świadomej decyzji drugiej strony. Jeżeli dla Was mężczyzna szanujący swoją kobietę to pantoflarz, to naprawdę nie mam więcej pytań.

1,859

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Szanuje dlatego nie ustepuje niech ma zajecie.
Decyzje to.mozna podjac za siebie w przypadku conajmniej dwojga osob to.kompromis.

Poza tym kobiety ktorym sie ustepuje sa nieszczesliwe i nie moga spac myslac co tu zepsuc.
Tak.sie zmecza i dobrze spia.

1,860

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Czarna Wilczyca napisał/a:

Zapytaj jakąkolwiek kobietę, czy dla niej to, o czym piszesz, również jest definicją szczęścia wink.

Kobieta będzie żyła w błogiej nieświadomości ze spełnionym partnerem smile

Czarna Wilczyca napisał/a:

A ja sądziłam, że związek powinien się opierać na uczuciu i zaufaniu, a nie na niewolnictwie.

Nie chodzi o niewolnictwo. Są takie miejsca na Świecie gdzie kobiety są dobrze wychowywane i sprawianie przyjemności mężczyźnie jest dla nich oczywiste. Nie robią tego z przymusu, ale z radością smile

Czarna Wilczyca napisał/a:

Może, ale nie musi.

Tak samo jak wyrzec się przyjemności dla źle pojętego dobra drugiej osoby.

Czarna Wilczyca napisał/a:

Jeżeli nie potrafisz uszanować wolnej woli najbliższej Ci osoby, to może rzeczywiście lepiej, byś nie wchodził nigdy w związek.

Oczywiście, że potrafię uszanować. Najpierw spróbowałbym ją przekonać, żeby to robiła przynajmniej raz na jakiś czas, a później poszukałbym gdzie indziej i jednocześnie mocno się zastanowił czy warto być z osobą, która ma gdzieś moje potrzeby. Zmuszał siłą czy szantażem na pewno nie będę.

Czarna Wilczyca napisał/a:

Jeżeli tak traktowałbyś swoją kobietę, to wolę nie myśleć o tym, jak traktowałbyś swoje dzieci.

Co ma jedno do drugiego? Kobieta jest z wyboru, a dzieci nie. Mogę się na nie zdecydować, ale o tym jakie się urodzą nie zdecyduję świadomie, więc muszę mieć inne podejście.

1,861

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

O tym jak kobiety potrafią traktować seks w związku wiemy wszyscy, a ci, co są w wieloletnich związkach przekonali się często na własnej skórze.
Zasłyszane kiedyś w pewnej dyskusji "Nie jestem dziwką, żeby mu robić bo akurat ma taką potrzebę".
Uwaga słuszna, za to jakiś czas później łzy i histeria, bo dlaczego on mnie zdradził.
Huehuehue, dobre.
Oczywiście, nikt nikogo do niczego nie chce zmuszac, ale drogie kobiety, proszę się nie dziwić, że mężczyźni idą szukać realizacji swoich potrzeb gdzieś indziej. Można walczyć z potrzebami natury, tylko po co, w imię czego - jakiś chorych ideałów? Nie chcecie seksu, to albo w pewnym momencie kończy się związek, albo, jeśli jest to z jakiś powodów utrudnione (rodzina, dzieci, kredyty) - idzie się do kochanki bądź prostytutki.
Dotyczy to również innych sfer życia, nie tylko seksu - ale akurat o seksie jest tu mowa.

1,862

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Kobieta będzie żyła w błogiej nieświadomości ze spełnionym partnerem smile

Ale dlaczego? Skoro to taka idealna recepta na szczęście i spełnienie, to dlaczego nie podzielić się z żoną radosną nowiną? Tym bardziej, że wracając od prostytutki przynosisz z sobą również wszystko to, co zostawili w niej poprzedni klienci, więc wypadałoby powiedzieć żonie, że powinna częściej się badać.

Nie chodzi o niewolnictwo. Są takie miejsca na Świecie gdzie kobiety są dobrze wychowywane i sprawianie przyjemności mężczyźnie jest dla nich oczywiste. Nie robią tego z przymusu, ale z radością smile

Nigdzie, gdzie kobieta robi cokolwiek wbrew sobie (pomimo, że się uśmiecha od ucha do ucha, bo tak ją nauczono), nie można mówić o radości. W żadnej kulturze.

Tak samo jak wyrzec się przyjemności dla źle pojętego dobra drugiej osoby.

Zastanawiam się, co by było, gdyby Twoja kobieta zaczęła pojmować Twoje dobro tak samo, jak Ty jej. Oj, szybciuteńko zmieniłbyś zdanie, bo nagle by się okazało, że to nie jest tak, że Ty możesz czegoś nie zrobić lub odmówić - Ty MUSISZ spełniać WSZYSTKIE jej zachcianki jak usłużny piesek z uśmiechem na ustach. Szacunek do Ciebie? Po co? Nie jesteś od tego, by Cię szanowano.

Najpierw spróbowałbym ją przekonać, żeby to robiła przynajmniej raz na jakiś czas, a później poszukałbym gdzie indziej i jednocześnie mocno się zastanowił czy warto być z osobą, która ma gdzieś moje potrzeby. Zmuszał siłą czy szantażem na pewno nie będę.

"Kochanie, pamiętasz, jak mówiłam ci, że chciałabym, byś mi kupił futro z norek? Wiem, mówiłeś, że nie masz pieniędzy, dlatego poszłam do twojego szefa, wypięłam dupcię i mi kupił. Nie cieszysz się? Przecież to normalne, że jak ty mi czegoś nie dajesz, to inni mężczyźni muszą mi to dać! Och, zapomniałam, wiem, że obiecałam, że spędzimy dzisiejszy wieczór tylko we dwoje, ale wiesz, w sumie chciałabym też nowe buty, więc postanowiłam zrobić lodzika twojemu najlepszemu kumplowi, bo jest bogatszy od ciebie. Zadzwoń do niego i powiedz, że założę dla niego najlepszą bieliznę, jaką mam. Ty w tym czasie będziesz siedział w kuchni i mył dla mnie naczynia, bo taka jest moja zachcianka i twój zasrany obowiązek wobec mnie. Jak tego nie zrobisz to się zacznę zastanawiać, czy cię nie zostawić, bo przecież nie szanujesz moich potrzeb!".

Co ma jedno do drugiego? Kobieta jest z wyboru, a dzieci nie. Mogę się na nie zdecydować, ale o tym jakie się urodzą nie zdecyduję świadomie, więc muszę mieć inne podejście.

Ma wiele, bo dziecko również pewnego dnia może Ci powiedzieć: "Nie". A Ty, przyzwyczajony do tego, że wszystko da się rozegrać zmuszaniem i szantażem ("Skoro nie jesteś dla mnie jak wytresowany piesek i nie lubisz robić tego, co ja każę ci lubić, to znaczy, że mnie nie kochasz"), możesz wyrządzić mu ogromną krzywdę.

Powyższy komentarz odnosi się również do wypowiedzi kathona. Czy skoro mój mąż nie może spełnić mojej potrzeby, jaką jest posiadanie futra z norek, mam prawo zostać np. prostytutką (i sypiać z jego przełożonymi), żeby uzbierać na nie pieniądze?

1,863

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Jedna żona mówiła tak o pewnej prostytutce:      "Aaaaaa... tak -- znam ją. Mój mąż do niej chodzi na loda, bo ja nie lubię i nie umiem tego robić... Podobno jest świetna. ".

1,864

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Gary, bo jeśli małżonkowie to ustalą między sobą, to nie ma problemu. Wtedy nie można mówić o krzywdzie. Problem w tym, że większość mężczyzn to jednak tchórze i woli okłamywać i zdradzać żonę.

1,865

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Czarna Wilczyca napisał/a:

Powyższy komentarz odnosi się również do wypowiedzi kathona. Czy skoro mój mąż nie może spełnić mojej potrzeby, jaką jest posiadanie futra z norek, mam prawo zostać np. prostytutką (i sypiać z jego przełożonymi), żeby uzbierać na nie pieniądze?

Nie sądzisz, że Twoje porównanie jest trochę tak nie ten tego? wink

1,866

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Nie sądzisz, że Twoje porównanie jest trochę tak nie ten tego? wink

Nie, dlaczego? W jednym i drugim przypadku mamy do czynienia ze zdradą ze względu na głupie przekonanie, że bez jakiejś rzeczy (lodzik, futro z norek) nie przeżyjemy i koniecznie musimy ją dostać, niezależnie od kogo i za co. Tylko, że w tym przypadku mamy odwrócenie wartości: kobieta dałaby się prostytuować za pieniądze, a mężczyzna dał pieniądze, by korzystać z usług prostytutki.

1,867 Ostatnio edytowany przez kathon (2014-02-12 12:25:24)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Nie, dlatego, że Twój partner nie kupił Ci tego futra nie dlatego, że nie chce, ale dlatego, że nie może (domyślam się, że po prostu takie futro jest zbyt drogie).
W wypadku, o którym dyskutujemy, kobieta nie chce sprawiać przyjemności swojemu mężczyźnie. Nie, że nie może, ale nie chce.
Pomijając kwestię finansów, gdyby Twój mężczyzna  powiedział, że nie chce Ci kupić futra, to co byś zrobiła - potulnie zwiesiła byś głowę i stwierdziła, że no tak, w związku trzeba iść na kompromisy? Czy kopnęłabyś go w zadek i poszła sobie sama kupić? smile
Faceci robią to samo - kobieta nie chce, to idzie sobie sam "kupić futro".
Co innego jak Twój mąż nie jest w stanie Ci kupić futra. Żaden z nas nie będzie psioczył na partnerkę, jeśli ta nie mogłaby robić loda, bo ma trwały i nieuleczalny szczękościsk, albo naturalnie zszytą pochwę wink.
Jest róznica, między nie chcieć, a nie móc.

Jak słyszę od znajomego, że się stara na wszystkie sposoby, a jego kobieta ciągle odmawia, nie chce, olewa jego naturalne potrzeby i wymyśla dziesiątki powodów, aby nie, to dyskretnie podsuwam mu parę numerów z sugestią skorzystania z profesjonalnej pomocy.
Co innego, kiedy słyszę, że kobieta z powodu problemów zdrowotnych (kręgosłup) nie może dać wszystkiego mężczyźnie, ale stara się w inny sposób sprawić mu przyjemność - a on przebąkuje o prostytutkach - to jest to kawał draństwa.

PS. Przy szczękościsku i zszyciu pochwy nadal pozostają dłonie. Jak się chce, to można. Jak się nie chce, to się znajdzie setki powodów na nie, a potem się psioczy na facetów, kochanki i prostytutki.

1,868

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Nie, dlatego, że Twój partner nie kupił Ci tego futra nie dlatego, że nie chce, ale dlatego, że nie może (domyślam się, że po prostu takie futro jest zbyt drogie).
W wypadku, o którym dyskutujemy, kobieta nie chce sprawiać przyjemności swojemu mężczyźnie. Nie, że nie może, ale nie chce.
Pomijając kwestię finansów, gdyby Twój mężczyzna  powiedział, że nie chce Ci kupić futra, to co byś zrobiła - potulnie zwiesiła byś głowę i stwierdziła, że no tak, w związku trzeba iść na kompromisy? Czy kopnęłabyś go w zadek i poszła sobie sama kupić? smile

Ja przede wszystkim mam nieco inne podejście do życia i nie uważam, że MUSZĘ dostawać wszystko, na co mam ochotę. Nie uważam również, że posiadanie futra z norek jest warte zdradzania mojego partnera.

Jak słyszę od znajomego, że się stara na wszystkie sposoby, a jego kobieta ciągle odmawia, nie chce, olewa jego naturalne potrzeby i wymyśla dziesiątki powodów, aby nie, to dyskretnie podsuwam mu parę numerów z sugestią skorzystania z profesjonalnej pomocy.
Co innego, kiedy słyszę, że kobieta z powodu problemów zdrowotnych (kręgosłup) nie może dać wszystkiego mężczyźnie, ale stara się w inny sposób sprawić mu przyjemność - a on przebąkuje o prostytutkach - to jest to kawał draństwa.

Ale my własnie o takiej sytuacji mówimy. Kobieta może z różnych względów nie lubić seksu oralnego, więc zmuszanie jej do tego jest bez sensu. Może natomiast bardzo lubić pieścić swojego męża w inny sposób i nie mieć żadnych oporów. Tymczasem podnoszą się tutaj głosy, że skoro żona nie robi lodzika, to przecież trzeba ją zdradzić, bo mężczyzna MUSI lodzika mieć, bo inaczej nie przeżyje i z pewnością umrze. Taki duży dwulatek, który rzuca się na podłodze w sklepie i krzyczy na cały głos, bo mama nie kupiła lizaka.

1,869 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-02-12 13:03:20)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Czarna Wilczyca napisał/a:

Ale dlaczego? Skoro to taka idealna recepta na szczęście i spełnienie, to dlaczego nie podzielić się z żoną radosną nowiną?

Można się podzielić. Zależy od żony wink Niektóre są tolerancyjne.

Czarna Wilczyca napisał/a:

Tym bardziej, że wracając od prostytutki przynosisz z sobą również wszystko to, co zostawili w niej poprzedni klienci, więc wypadałoby powiedzieć żonie, że powinna częściej się badać.

Istnieje taki wynalazek jak prezerwatywa smile

Czarna Wilczyca napisał/a:

Nigdzie, gdzie kobieta robi cokolwiek wbrew sobie (pomimo, że się uśmiecha od ucha do ucha, bo tak ją nauczono), nie można mówić o radości. W żadnej kulturze.

Nie robi niczego wbrew sobie. Czerpie radość z tego, że mąż jest zadowolony i zadbany. W niektórych kulturach obowiązują nieco inne wartości i ich definicje.

Czarna Wilczyca napisał/a:

Zastanawiam się, co by było, gdyby Twoja kobieta zaczęła pojmować Twoje dobro tak samo, jak Ty jej. Oj, szybciuteńko zmieniłbyś zdanie, bo nagle by się okazało, że to nie jest tak, że Ty możesz czegoś nie zrobić lub odmówić - Ty MUSISZ spełniać WSZYSTKIE jej zachcianki jak usłużny piesek z uśmiechem na ustach. Szacunek do Ciebie? Po co? Nie jesteś od tego, by Cię szanowano.

Przyjmujesz jakieś dziwne założenie, że ktoś bliżej nieokreślony dobiera do siebie dwójkę przypadkowych ludzi i każe im być razem do końca życia wbrew ich woli. Jak widzę, że kobieta do mnie nie pasuje to się z nią rozstaje. Sprawdzam wszystko co ważne przed związaniem się z nią na resztę życia. Brak szacunku dla moich potrzeb dyskwalifikuje. Tak samo w drugą stronę...

Czarna Wilczyca napisał/a:

Ma wiele, bo dziecko również pewnego dnia może Ci powiedzieć: "Nie". A Ty, przyzwyczajony do tego, że wszystko da się rozegrać zmuszaniem i szantażem ("Skoro nie jesteś dla mnie jak wytresowany piesek i nie lubisz robić tego, co ja każę ci lubić, to znaczy, że mnie nie kochasz"), możesz wyrządzić mu ogromną krzywdę.

Nadal nie rozumiesz... Dziecko w pewnym wieku ma prawo do stanowienia o sobie, podejmowaniu decyzji i braniu odpowiedzialnością za nie w pewnym zakresie. Kobieta w związku czy mężczyzna też, ale powinni być świadomi konsekwencji.

Czarna Wilczyca napisał/a:

Ja przede wszystkim mam nieco inne podejście do życia i nie uważam, że MUSZĘ dostawać wszystko, na co mam ochotę. Nie uważam również, że posiadanie futra z norek jest warte zdradzania mojego partnera.

Skoro lubisz się poświęcać to Twój problem. Inna na Twoim miejscu znalazłaby po prostu bogatego partnera, który ma gest wink I nie interesują go prawa zwierząt.

Czarna Wilczyca napisał/a:

Kobieta może z różnych względów nie lubić seksu oralnego, więc zmuszanie jej do tego jest bez sensu.

Oczywiście, że zmuszanie jej do tego jest bez sensu. Powinna sama zrozumieć, że warto albo liczyć się z konsekwencjami, czyli sfrustrowanym lub niewiernym mężem. Dla większości mężczyzn nie ma większej przyjemności na tej Planecie niż dobry seks oralny smile

Czarna Wilczyca napisał/a:

Tymczasem podnoszą się tutaj głosy, że skoro żona nie robi lodzika, to przecież trzeba ją zdradzić, bo mężczyzna MUSI lodzika mieć, bo inaczej nie przeżyje i z pewnością umrze. Taki duży dwulatek, który rzuca się na podłodze w sklepie i krzyczy na cały głos, bo mama nie kupiła lizaka.

Jeszcze raz - nikt niczego nie musi. Swoje potrzeby można stłumić, ale to... niezdrowe. Nie wszyscy zdradzą...

1,870

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Czarna Wilczyca napisał/a:

Ale my własnie o takiej sytuacji mówimy. Kobieta może z różnych względów nie lubić seksu oralnego, więc zmuszanie jej do tego jest bez sensu. Może natomiast bardzo lubić pieścić swojego męża w inny sposób i nie mieć żadnych oporów. Tymczasem podnoszą się tutaj głosy, że skoro żona nie robi lodzika, to przecież trzeba ją zdradzić, bo mężczyzna MUSI lodzika mieć, bo inaczej nie przeżyje i z pewnością umrze. Taki duży dwulatek, który rzuca się na podłodze w sklepie i krzyczy na cały głos, bo mama nie kupiła lizaka.

Ja wiem, że dyskusja czasami przeradza się tutaj w absurd. Za chwilę dojdziemy do tego, że będziemy analizować czy dana pani chce robić facetowi prawą ręką, a nie lewą, a jak robi loda to tylko ssie, a mogłaby podmuchać. Wiadomo, dziecinna przepychanka, nie warta uwagi.

Mówimy ogólnie o sytuacji, kiedy kobieta "więzi" swojego faceta w związku, będąc ciągle w pozycji roszczeniowej, a od siebie nic nie daje.
Proszę tylko pamiętać, iż zależność ta obowiązuje również w drugą stronę.

1,871 Ostatnio edytowany przez Czarna Wilczyca (2014-02-12 13:13:00)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Można się podzielić. Zależy od żony wink Niektóre są tolerancyjne.

Widzisz, a ja tutaj widzę brak empatii, brak szacunku, tchórzostwo, egoizm i niedojrzałość, odpowiednio jednak zracjonalizowane, by uśpić wyrzuty sumienia i zrzucić winę na żonę. Pomijając już fakt, że nie można mówić o winie, bo brak seksu oralnego to nie zbrodnia.

Istnieje taki wynalazek jak prezerwatywa smile

Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że te wszystkie świństwa nie siedzą jedynie w narządzie rodnym kobiety? Nie wiesz, jak dokładnie prostytutka wymyła się przed Twoim przyjściem i czy użyła środka jakiegoś specjalnego środka zabijającego bakterie (zwykłe mydło nie wystarczy), czy zmieniła prześcieradło, czy coś nie zostało np. na klamce drzwi od łazienki, kiedy poszedłeś się myć.

Nie robi niczego wbrew sobie. Czerpie radość z tego, że mąż jest zadowolony i zadbany. W niektórych kulturach obowiązują nieco inne wartości i ich definicje.

Czuje się dobrze, że mąż jest zadowolony i zadbany, ponieważ to oznacza, że nie będzie jej bił, będzie dla niej miły i będzie dalej ją utrzymywał. I taka kobieta od dziecka jest wychowywana, że musi być zawsze uśmiechnięta, radosna i nie okazywać niezadowolenia, bo jej uczucia się nie liczą.

Przyjmujesz jakieś dziwne założenie, że ktoś bliżej nieokreślony dobiera do siebie dwójkę przypadkowych ludzi i każe im być razem do końca życia wbrew ich woli. Jak widzę, że kobieta do mnie nie pasuje to się z nią rozstaje.

Z tym, że ludzie to nie roboty. Może się okazać, że któregoś dnia Ty będziesz miał ogromne ciśnienie, a żona nie ma ochoty na seks, bo jest chora lub ma do przygotowania bardzo ważny projekt na następny dzień i jest zestresowana lub po prostu nie ma ochoty. Pytanie brzmi, bo wtedy robisz.

Nadal nie rozumiesz... Dziecko w pewnym wieku ma prawo do stanowienia o sobie, podejmowaniu decyzji i braniu odpowiedzialnością za nie w pewnym zakresie. Kobieta w związku czy mężczyzna też, ale powinni być świadomi konsekwencji.

Tylko, że dzieci buntują się o wiele wcześniej, niż osiągają zdolność do podejmowania racjonalnych decyzji czy samostanowienia o sobie. Poza tym również mają oczy - jak małe dziecko będzie widzieć, że tata nie szanuje mamy, to albo samo w przyszłości nie będzie szanować innych (jeśli będzie chłopcem), albo będzie uważać, że nie zasługuje na szacunek (jeśli będzie dziewczynką).

Mówimy ogólnie o sytuacji, kiedy kobieta "więzi" swojego faceta w związku, będąc ciągle w pozycji roszczeniowej, a od siebie nic nie daje.

To zależy od tego, co rozumiesz jako pozycję roszczeniową.

1,872 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-02-12 13:47:34)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Czarna Wilczyca napisał/a:

Widzisz, a ja tutaj widzę brak empatii, brak szacunku, tchórzostwo, egoizm i niedojrzałość, odpowiednio jednak zracjonalizowane, by uśpić wyrzuty sumienia i zrzucić winę na żonę.

Nie mam empatii ani szacunku dla bylejakości. Czy to tchórzostwo, egoizm i niedojrzałość? Moim zdaniem wręcz przeciwnie smile

Czarna Wilczyca napisał/a:

Pomijając już fakt, że nie można mówić o winie, bo brak seksu oralnego to nie zbrodnia.

Brak seksu oralnego może nie, ale brak szacunku dla potrzeb drugiej osoby już tak.

Czarna Wilczyca napisał/a:

Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że te wszystkie świństwa nie siedzą jedynie w narządzie rodnym kobiety? Nie wiesz, jak dokładnie prostytutka wymyła się przed Twoim przyjściem i czy użyła środka jakiegoś specjalnego środka zabijającego bakterie (zwykłe mydło nie wystarczy), czy zmieniła prześcieradło, czy coś nie zostało np. na klamce drzwi od łazienki, kiedy poszedłeś się myć.

Podobnie z wizytą u dentysty.

Czarna Wilczyca napisał/a:

Czuje się dobrze, że mąż jest zadowolony i zadbany, ponieważ to oznacza, że nie będzie jej bił, będzie dla niej miły i będzie dalej ją utrzymywał. I taka kobieta od dziecka jest wychowywana, że musi być zawsze uśmiechnięta, radosna i nie okazywać niezadowolenia, bo jej uczucia się nie liczą.

Nadal nie rozumiesz... Nie wszędzie jest tyle zamieszania wokół seksu co w Polsce. Tam gdzie KK nie działa lub ma mniejsze wpływy niż u nas kobiety nie widzą nic niewłaściwego w seksie oralnym.  Nie tracą szacunku przez to, że zrobiły mężowi loda, bo nikt je tego nie nauczył. Sprawianie przyjemności drugiej osobie samo w sobie jest przyjemne smile

Czarna Wilczyca napisał/a:

Z tym, że ludzie to nie roboty. Może się okazać, że któregoś dnia Ty będziesz miał ogromne ciśnienie, a żona nie ma ochoty na seks, bo jest chora lub ma do przygotowania bardzo ważny projekt na następny dzień i jest zestresowana lub po prostu nie ma ochoty. Pytanie brzmi, bo wtedy robisz.

Jak widzę, że to na poważnie to odpuszczam i czekam tyle ile będzie trzeba. Mowa była o tym, że żona w ogóle tego nie robi, bo nie lubi. Z takim stanem nie można się pogodzić wink

Czarna Wilczyca napisał/a:

Tylko, że dzieci buntują się o wiele wcześniej, niż osiągają zdolność do podejmowania racjonalnych decyzji czy samostanowienia o sobie.

Zamierzam zostawić swoim dzieciom przestrzeń na popełnianie błędów i samodzielne wyciąganie wniosków.

Czarna Wilczyca napisał/a:

Poza tym również mają oczy - jak małe dziecko będzie widzieć, że tata nie szanuje mamy, to albo samo w przyszłości nie będzie szanować innych (jeśli będzie chłopcem), albo będzie uważać, że nie zasługuje na szacunek (jeśli będzie dziewczynką).

Twoje rozumienie szacunku jest błędne. Czuć wpływ indoktrynacji KK. Brakiem szacunku byłoby pozostawienie kobiety w przekonaniu, że mogę stracić do niej szacunek za to, że sprawiła mi przyjemność. Moim zadaniem jest uwolnienie jej od tego przekonania, żeby czerpała więcej przyjemności z seksu. Niech wie, że może rzucać się po łóżku, krzyczeć, mówić o swoich potrzebach, być aktywna czy mieć na to ochotę częściej ode mnie...

P. S. Pewnie tego nie robisz, bo jak połkniesz to kanibalizm, a jak wyplujesz to aborcja wink

1,873 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2014-02-12 13:58:06)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Czarna Wilczyca napisał/a:

Nie robi niczego wbrew sobie. Czerpie radość z tego, że mąż jest zadowolony i zadbany. W niektórych kulturach obowiązują nieco inne wartości i ich definicje.

Czuje się dobrze, że mąż jest zadowolony i zadbany, ponieważ to oznacza, że nie będzie jej bił, będzie dla niej miły i będzie dalej ją utrzymywał. I taka kobieta od dziecka jest wychowywana, że musi być zawsze uśmiechnięta, radosna i nie okazywać niezadowolenia, bo jej uczucia się nie liczą.

To jakas skrajna postawa rzekłbym ze rozczeniowa i wygodnicka .

Czarna Wilczyca napisał/a:

Przyjmujesz jakieś dziwne założenie, że ktoś bliżej nieokreślony dobiera do siebie dwójkę przypadkowych ludzi i każe im być razem do końca życia wbrew ich woli. Jak widzę, że kobieta do mnie nie pasuje to się z nią rozstaje.

Z tym, że ludzie to nie roboty. Może się okazać, że któregoś dnia Ty będziesz miał ogromne ciśnienie, a żona nie ma ochoty na seks, bo jest chora lub ma do przygotowania bardzo ważny projekt na następny dzień i jest zestresowana lub po prostu nie ma ochoty. Pytanie brzmi, bo wtedy robisz.

Powie ze wczoraj zawiozł ja w bardzo wazne miejsce bo chciała , dzisiaj ona znowu tez cos chce ..
I tego chce , chce , musze ze jest tak duzo ze czuje sie wykorzystany i przywalony spełnianiem jej zachcianek.
Bylo by naprawde milo jakb chociaz raz przestała patrzec na siebie a przy okazji patrzyla pod nogi bo wszedzie bałagan ale to tak przy okazji.


Czarna Wilczyca napisał/a:

Mówimy ogólnie o sytuacji, kiedy kobieta "więzi" swojego faceta w związku, będąc ciągle w pozycji roszczeniowej, a od siebie nic nie daje.

To zależy od tego, co rozumiesz jako pozycję roszczeniową.

Pozycja rozszceniowa to taka ze kobieta szuka faceta ktory bedzie ja chcial taka jaka ona jest i spelnial jej zachcianki bo nie ma nikogo wazniejszego na swiecie niz ona .
I to jest dobre w jej mniemaniu , troche smieszne nieprawdaz ?

1,874

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Czarna Wilczyca napisał/a:

To zależy od tego, co rozumiesz jako pozycję roszczeniową.

W ogólnym tego słowa znaczeniu.
Nie chce wywoływać kolejnej wojenki, ale wystarczy poczytać trochę wątków, aby temat sprowadzić do średniej:
1. facet ma chcieć kiedy kobieta chce, nie chcieć kiedy i ona nie chce; jeśli jest inaczej to jej nie szanuje, jest cham, brutal i najlepiej aby się leczył - na zbyt wysoki popęd, lub analogicznie, na za niski popęd (proponuję tu zajrzeć do sąsiedniego wątku, gdzie panie wylewają żale na swoich, rzekomo "aseksualnych" mężczyzn i poczytać jakie sobie nawzajem rady dają - z kochankami lub zakończeniem związku włącznie)
2. kiedy facet czegoś chce od kobiety, to najlepiej aby się zastanowił nad sobą, czy aby swoimi dziecinnymi zachciankami nie okazuje jej braku szacunku, a w ogóle to najlepiej niech idzie się leczyć ze zbyt wysokiego popędu, lub analogicznie ze zbyt małego, jak również niech się weźmie w garść, bo jak za szybko kończy to kobieta jest niespełniona, jak za długo to wymęczona, a w ogóle przecież kobieta nie jest od spełniania jego zachcianek.

1,875

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Nie mam empatii ani szacunku dla bylejakości. Czy to tchórzostwo, egoizm i niedojrzałość? Moim zdaniem wręcz przeciwnie smile

Patrzysz na sprawę z czysto technicznego punktu widzenia. Z tego co zrozumiałam, korzystasz z usług prostytutek, więc może mechaniczne uprawianie seksu przesłoniło Ci nieco sposób patrzenia na związek. Związek, który polega na bliskości dwóch szanujących się osób, a nie na zimnej kalkulacji, kto komu co i za ile musi dawać.

Podobnie z wizytą u dentysty.

Tylko, że:
1. Wizyty u dentysty nie musisz ukrywać przed żoną.
2. Korzystanie z usług dentysty jest legalne, więc jeśli dentysta nie zadba o sterylność miejsca pracy i coś "złapiesz", możesz podać go do sądu i wygrać sprawę.
3. Dentystę jako lekarza obowiązują przepisy. Prostytutki nie. Prostytutka nie straci pracy tylko dlatego, że zaraziła klienta grzybicą, którą on z kolei "podarował" później żonie.

Nie wszędzie jest tyle zamieszania wokół seksu co w Polsce. Tam gdzie KK nie działa lub ma mniejsze wpływy niż u nas kobiety nie widzą nic niewłaściwego w seksie oralnym.  Nie tracą szacunku przez to, że zrobiły mężowi loda, bo nikt je tego nie nauczył. Sprawianie przyjemności drugiej osobie samo w sobie jest przyjemne smile

Szczerze? Nie zauważyłam, by kobiety miały z tym problem, zresztą nawet nauki KK nie zabraniają seksu oralnego. Czy Ty naprawdę nie potrafisz zrozumieć, że kobieta może nie lubić tego rodzaju seksu? Wolisz, żeby zmuszała się do robienia Ci dobrze z wiecznym odruchem wymiotnym, bo to przecież Tobie ma być dobrze i to jej zasrany obowiązek? Taka postawa podchodzi już pod przemoc.

Jak widzę, że to na poważnie to odpuszczam i czekam tyle ile będzie trzeba. Mowa była o tym, że żona w ogóle tego nie robi, bo nie lubi. Z takim stanem nie można się pogodzić wink

Tylko wtedy mówi się żonie, że się z nią już dłużej nie chce być, bo przestała Ci odpowiadać w łóżku i bierze się rozwód (jakkolwiek głupi powód do rozwodu by to nie był, bo już widzę gościa, który na sali sądowej płacze, tupie nóżką i krzyczy: "Bo ona mi nie chciała zrobić lodzikaaa!"), a nie naraża ją na utratę zdrowia i perfidnie zdradza. Trzeba dać jej szansę na spotkanie lepszego, bardziej wartościowego mężczyzny.

Zamierzam zostawić swoim dzieciom przestrzeń na popełnianie błędów i samodzielne wyciąganie wniosków.

I sądzisz, że przyjdzie Ci to łatwo, skoro przyzwyczaisz się, że jak ktoś nie chce czegoś zrobić to trzeba go zmusić albo postraszyć?

Czuć wpływ indoktrynacji KK. Brakiem szacunku byłoby pozostawienie kobiety w przekonaniu, że mogę stracić do niej szacunek za to, że sprawiła mi przyjemność.

W sumie racja. Kobieta może przecież też powiedzieć: "Sprawisz mi przyjemność, jak przestaniesz mnie zmuszać i znęcać się nade mną. Nie obrażę się". smile

P. S. Pewnie tego nie robisz, bo jak połkniesz to kanibalizm, a jak wyplujesz to aborcja wink

Post zgłoszony do moderatora.

Powie ze wczoraj zawiozł ja w bardzo wazne miejsce bo chciała , dzisiaj ona znowu tez cos chce ..
I tego chce , chce , musze ze jest tak duzo ze czuje sie wykorzystany i przywalony spełnianiem jej zachcianek.
Bylo by naprawde milo jakb chociaz raz przestała patrzec na siebie a przy okazji patrzyla pod nogi bo wszedzie bałagan ale to tak przy okazji.

Ale my tutaj nie mówimy o sytuacji, w której kobieta wymaga, a nic nie daje z siebie, ale o takiej, w której jedyną jej wadą według mężczyzny jest to, że nie lubi seksu oralnego. I za tę "wadę" trzeba ją ukarać.

Pozycja rozszceniowa to taka ze kobieta szuka faceta ktory bedzie ja chcial taka jaka ona jest i spelnial jej zachcianki bo nie ma nikogo wazniejszego na swiecie niz ona .
I to jest dobre w jej mniemaniu , troche smieszne nieprawdaz ?

O ile w przypadku uważania się za pępek świata i zachcianek się zgodzę, o tyle co jest złego w tym, że wymagam, by druga osoba mnie akceptowała? Nie twierdzę, że powinna wobec tego tolerować np. moje głupie zachowania, ale żeby nie wytykał mi ciągle, że mogłabym być lepsza, ładniejsza itp. Generalnie uważam, że w związku powinna panować zasada: "Albo mnie akceptujesz, albo wiesz, gdzie są drzwi" i powinna ona działać w obie strony.

1. facet ma chcieć kiedy kobieta chce, nie chcieć kiedy i ona nie chce; jeśli jest inaczej to jej nie szanuje, jest cham, brutal i najlepiej aby się leczył - na zbyt wysoki popęd, lub analogicznie, na za niski popęd (proponuję tu zajrzeć do sąsiedniego wątku, gdzie panie wylewają żale na swoich, rzekomo "aseksualnych" mężczyzn i poczytać jakie sobie nawzajem rady dają - z kochankami lub zakończeniem związku włącznie)

Wcale tak nie uważam. Moim zdaniem seks powinien odbywać się za obopólną zgodą - zawsze. Każda ze stron może kochać się nawet wtedy, kiedy niespecjalnie ma na to ochotę, ale chce dać przyjemność drugiej stronie - z tym, że musi sama tego pragnąć, a nie czuć się zmuszana. Jak mój facet nie jest w nastroju to też mu nie mówię, że nie rozumie moich potrzeb i pewnie mnie nie kocha.

2. kiedy facet czegoś chce od kobiety, to najlepiej aby się zastanowił nad sobą, czy aby swoimi dziecinnymi zachciankami nie okazuje jej braku szacunku, a w ogóle to najlepiej niech idzie się leczyć ze zbyt wysokiego popędu, lub analogicznie ze zbyt małego, jak również niech się weźmie w garść, bo jak za szybko kończy to kobieta jest niespełniona, jak za długo to wymęczona, a w ogóle przecież kobieta nie jest od spełniania jego zachcianek.

Ja powiem inaczej: gdyby seks był dobry i mężczyzna potrafiłby naprawdę sprawić kobiecie przyjemność w łóżku, to ona pomimo niższego libido dążyłaby do zbliżeń. Jeżeli jest odwrotnie i mąż daje żonie do zrozumienia, że seks to spełnianie jego zachcianek, to nie ma co się dziwić, że jest ona uprzedzona.

1,876

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Czarna Wilczyca napisał/a:

Ja powiem inaczej: gdyby seks był dobry i mężczyzna potrafiłby naprawdę sprawić kobiecie przyjemność w łóżku, to ona pomimo niższego libido dążyłaby do zbliżeń. Jeżeli jest odwrotnie i mąż daje żonie do zrozumienia, że seks to spełnianie jego zachcianek, to nie ma co się dziwić, że jest ona uprzedzona.

"Gdyby seks był dobry i mężczyzna potrafiłby sprawić kobiecie przyjemność"... znowu myślenie jednostronne. Facet ma sprawiać przyjemność, ma się starać aby seks był dobry.

To może tak odwróćmy? "Gdyby seks był dobry i kobieta potrafiłaby sprawić meżczyźnie przyjemność" to żaden nie dążyłby do zbliżeń poza domem.
Więc może tak kobiety się postaracie? Nie? No to trudno.

1,877

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

"Gdyby seks był dobry i mężczyzna potrafiłby sprawić kobiecie przyjemność"... znowu myślenie jednostronne. Facet ma sprawiać przyjemność, ma się starać aby seks był dobry.

To może tak odwróćmy? "Gdyby seks był dobry i kobieta potrafiłaby sprawić meżczyźnie przyjemność" to żaden nie dążyłby do zbliżeń poza domem.
Więc może tak kobiety się postaracie? Nie? No to trudno.

Weź pod uwagę fakt, że mniej niż połowa kobiet przeżywa podczas seksu orgazm, a to w połączeniu z brakiem czułości czy starań partnera sprawia, że one nie widzą w uprawianiu seksu przyjemności i nie potrafią się przemóc. Ciężko od takiej kobiety wymagać, by jeszcze skupiła się na dawaniu przyjemności mężczyźnie. Dlatego osobiście wychodzę z założenia, że w tym przypadku wszystko zależy od pierwszych zbliżeń - jeżeli pozostawią w kobiecie miłe wspomnienia to ona sama się otworzy i będzie w stanie odkryć w sobie świetną kochankę. Jeżeli pozostawią niesmak i uczucie upokorzenia, to nie ma co oczekiwać zainteresowania.

1,878

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

I znowu jakieś ale. Teraz bo kobieta nie przeżywa orgazmu, więc jej się nie chce ani seksu ani nie ma potrzeby, aby sprawiać przyjemności facetowi. Ciągle jakieś wymówki i przeszkody.
Jesli dla Was seks to seria problemów, przeszkód i wymówek, to nie dziwię się, że się nie dogadujemy smile.
Na szczęście są na świecie panie, co problemów nie robią; za darmo, czy za pieniądze, obojetnie.

1,879

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Czarna Wilczyca napisał/a:

Szczerze? Nie zauważyłam, by kobiety miały z tym problem, zresztą nawet nauki KK nie zabraniają seksu oralnego. Czy Ty naprawdę nie potrafisz zrozumieć, że kobieta może nie lubić tego rodzaju seksu? Wolisz, żeby zmuszała się do robienia Ci dobrze z wiecznym odruchem wymiotnym, bo to przecież Tobie ma być dobrze i to jej zasrany obowiązek? Taka postawa podchodzi już pod przemoc.

Jako Katolik musze powiedzieć że seks oralny jest przez kościół zabroniony.
Usłyszałem kiedyś na mszy.
"Żony bądźcie posłuszne swoim mężom"
Troche mi sie nawet spodobało takie gadanie smile

1,880

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Teraz bo kobieta nie przeżywa orgazmu, więc jej się nie chce ani seksu ani nie ma potrzeby, aby sprawiać przyjemności facetowi.

Potrzebę ma, ale jeśli każde kolejne zbliżenie jest rozczarowaniem, bo dla męża seks to włożyć-wyjąć-odwrócić się i zasnąć, to nie ma co się dziwić, że nie ma zbyt wielkiej ochoty na zbliżenie właśnie z tym mężczyzną. Jakoś kobiety, które mają satysfakcjonujące życie seksualne, nie mają problemów z eksperymentowaniem, nowymi pozycjami, częstymi zbliżeniami, wykazywaniem inicjatywy, przebierankami itp.

1,881 Ostatnio edytowany przez kathon (2014-02-12 15:33:27)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Nooo, w KK rola kobiety jest ściśle określona smile.
Lepiej więc w tej dyskusji nie odwoływać się do religii, bo przynajmniej poza KK kobiety mają szansę na równouprawnienie smile.


Czarna Wilczyca napisał/a:

Potrzebę ma, ale jeśli każde kolejne zbliżenie jest rozczarowaniem, bo dla męża seks to włożyć-wyjąć-odwrócić się i zasnąć, to nie ma co się dziwić, że nie ma zbyt wielkiej ochoty na zbliżenie właśnie z tym mężczyzną. Jakoś kobiety, które mają satysfakcjonujące życie seksualne, nie mają problemów z eksperymentowaniem, nowymi pozycjami, częstymi zbliżeniami, wykazywaniem inicjatywy, przebierankami itp.

Potrzebę ma, ale jeśli każde kolejne zbliżenie jest rozczarowaniem, bo dla żony seks to położyć, rozłożyć i zasnąć, to nie ma co się dziwić, że nie ma zbyt wielkiej ochoty na zbliżenie właśnie z ta kobietą. Jakoś mężczyźni, którzy mają satysfakcjonujące życie seksualne, nie mają problemów z brakiem eksperymentowania, brakiem nowych pozycji, częstotliwością zbliżeń, wykazywaniem inicjatywy, dbaniem o przyjemność i osiąganie orgazmu przez kobietę. O prostytutkach nie myślą.

1,882 Ostatnio edytowany przez Czarna Wilczyca (2014-02-12 15:37:02)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

kathon, a ja Wam radzę przyjrzeć się współczesnej katolickiej etyce seksualnej, a nie opierać się na tekstach napisanych kilka tysięcy lat temu wink.

Potrzebę ma, ale jeśli każde kolejne zbliżenie jest rozczarowaniem, bo dla żony seks to położyć, rozłożyć i zasnąć, to nie ma co się dziwić, że nie ma zbyt wielkiej ochoty na zbliżenie właśnie z ta kobietą. Jakoś mężczyźni, którzy mają satysfakcjonujące życie seksualne, nie mają problemów z brakiem eksperymentowania, brakiem nowych pozycji, częstotliwością zbliżeń, wykazywaniem inicjatywy, dbaniem o przyjemność i osiąganie orgazmu przez kobietę. O prostytutkach nie myślą.

Słonko, wróć do jednego z moich ostatnich postów - kobietom znacznie ciężej jest osiągnąć satysfakcję. Mężczyznom łatwiej, w dodatku macie jednak więcej testosteronu, niż panie. Jeżeli od początku powoli pokażecie swoim wybrankom, jak wspaniały jest świat seksu i jak bardzo szanujecie ich wolną wolę, to one odpłacą się Wam z nawiązką.

1,883

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Słonko, kobiety potrafią osiągać rozkosz szybciej i częściej niż napakowani testosteronem faceci smile. Wystarczy, że chcą smile. Jak się na siłę blokujecie i stwarzacie problemy, to i same nie odczuwacie przyjemności i tej przyjemności nie dajecie partnerom smile.
Wystarczy się postarać, a nie wyszukiwać problemy.

1,884

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Słonko, kobiety potrafią osiągać rozkosz szybciej i częściej niż napakowani testosteronem faceci smile. Wystarczy, że chcą smile.

Na jakiej podstawie to stwierdzasz? Może link do jakichś badań naukowych?

1,885

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Z własnego doświadczenia.
I z relacji wielu kobiet.

Posty [ 1,821 do 1,885 z 7,266 ]

Strony Poprzednia 1 … 27 28 29 30 31 … 112 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024