@busiu
Powtórzę- w ogóle mnie nie obchodzi, jakie są Twoje wybory i motywacje. Tylko zastanów się przez chwilę nad konsekwencjami- jak będziesz się czuł ze świadomością, że swój "pierwszy raz" musiałeś kupić? Że żadna zwyczajna dziewczyna Cię nie chciała, że nie byłeś wystarczająco dobry dla kogokolwiek? Czy to na pewno naprowadzi Cię na właściwe tory? Niektórzy mówią, że to może przestawić Ci coś w głowie i może nabierzesz pewności siebie w kontaktach z kobietami, ale co, jeśli to pójdzie w drugą stronę? Jeśli znienawidzisz kobiety na przykład?
Tak, zastanawiałem się nad tym. Trudno... uważam jednak, ze lepsze jest takie coś, niż pewnego dnia obudzić się w wieku ponad 35-40, lub co gorsza 50 lat, ze świadomością że nigdy nie zaznało się pocałunku, seksu itp. że najlepsze lata życia, najlepszą młodość ma się już za sobą. Nie mówiąc już o tym, że nawet jeśli, to w takim wieku już nie będzie można liczyć na młodą dziewczynę, a co najwyżej na kogoś w moim ówczesnym wtedy wieku(40-50 lat). Oczywiście taka "dojrzała" kobieta już nie będzie taka, jaka była w wieku 20 (kilku) lat i będę ja mógł co najwyżej podziwiać ze zdjęć sprzed 20 lat. Nie będzie już czasu na szaleństwa z młodości, na cieszenie się życiem, taki związek nie będzie wyglądał tak, jak związek młodych osób po 18-20sce.
Będę miał świadomość, że gdy była młoda i być może nawet piękna to była z innymi którzy, wyszalała się i ma z tego wspaniałe wspomnienia. Będę mógł jej tylko zazdrościć, tym bardziej że ze mną nie będzie chciała ani już mogła ze mną powtórzyć. Ze mną już wtedy będzie z "rozsądku", po prostu żeby nie być samą być na starość. A jak okazało się, że w tamci wtedy ją wykorzystywali, skrzywdzili, zostawili itp. to wszystkie jej pretensje za tamtych będą się zwalać na mnie, bo "wszyscy faceci to świnie"
itp.No i jeszcze ta świadomość, że w młodości to by mnie odrzuciła... O NIE!! Nie zgadzam się na taki scenariusz!
Ale właśnie będąc w takiej sytuacji wcale nie będę żałować, ze kiedyś z młodości byłem kilka razy u "agentki".
Jeśli jednak będzie inaczej... Tzn. Jeśli teraz/zaraz po wizycie u "specjalistki" spotkam jakąś młodą, fajna dziewczynę(w co szczerze wątpię) to wtedy się będę martwił. Nie będzie chciała ze mną być - trudno i od razu jej to powiem. I jeśli odejdzie z tego powodu, to tym nawet lepiej - bo lepiej żeby szybciej odeszła/uciekła, zanim się zdołam zaangażować się emocjonalnie.
Pytasz mnie jak się będę czuł ze świadomością że "żadna dziewczyna nie chciała że nie byłem wystarczająco dobry". Ale o to samo możesz zapytać tych, którzy nie byli u "agentki" a którzy już są w bardziej zaawansowanym wieku i zawsze byli sami. Myślę, że tacy Ci lepiej odpowiedzieliby na takie pytanie.
niechęci do prawiczków- to jakiś mit
Tak? To poczytaj inne watki/fora, gdzie jakaś kobieta pisze, że spotyka się z 25-35+ letnim facetem, że wszystko fajnie itp. a tu dowiaduje się że jest prawiczkiem. I zobacz, jaka tam będzie większość odpowiedzi. Zapodałbym tu jakimś linkiem, ale tu nie można ich wklejać bo zaraz usuną.
Słodka naiwności. Właśnie tego nie będziesz wiedział, czy są zmuszane, czy były zmuszone i zaakceptowały swój los, czy zdecydowały się z własnej woli.
Zawsze mogę je o to zapytać, prosząc o szczerą odpowiedź. Jak jednak szczerze nie odpowie - trudno.
Jesteś zły, zawiedziony, zdesperowany- rozumiem te uczucia, i pewnie też bym się tak czuła, gdybym była notorycznie odrzucana.
Nie rozumiesz, ale ca Ci pomogę zrozumieć. Wypunktuję:
1. Najpierw kobiety mówią i deklarują jaki to powinien być facet. Że powinien być dobry, miły, szanować kobiety, wspierać, myśleć poważnie o życiu i traktować związek i kobiety poważnie itp. itd.
2. Gdy potem jednak spotkają takiego(nie, nie piszę o sobie) to żadna nie chce się z nim związać. Uważa takiego za nudziarza, że jest "niemęski", mięczak(określenie padające najczęściej na wrażliwych facetów) itp. Ewentualnie traktują takich jak "przyjaciółkę z penisem" którą zauważają tylko wtedy jak jest im do czegoś potrzebny. To właśnie do nich idziecie i żalicie się, jak faceci z pkt.3 was wystawią do wiatru.
3. Potem te same wybierają facetów całkiem innych od tego, jakich opisywały w pkt.1. Czyli najróżniejszych drani, dupków, badboyów. TAK! To nie stereotyp, tylko taka prawda! Na uwielbienie i pełne oddanie kobiet mogą liczyć wszelkie nieciekawe i próżne typy, od imprezowych ciuciuruciu, którzy co jakiś czas muszą zmieniać swoje "dupeczki" na inne począwszy, dalej przez cynicznych dupków, a skończywszy na agresywnych i niebezpiecznych typach(m.in dresiarzach) którymi nierzadko interesuje się policja. Jak ktoś je będzie próbował ostrzec i powie że taki typ jest nie dla niej, to ignorują to i nawet jak co to zawsze taka zakłada że "on się jeszcze zmieni" itp. itd.
4. Potem, gdy tacy faceci z w/w punktu się zabawią kobietami, wykorzystają a potem wyrzucą(bądź najpierw zrobią dziecko i potem wyrzucą), to wracają do tamtych facetów z pkt 2 i albo się żalą im, albo mają no nich pretensje bo "każdy facet to świnia". Oczywiście wszyscy faceci są winni tylko nie one same. Potem te, które zarobiły nieślubnego dzieciaka szukają już facetów z 2 pkt, zaś te które nie - po tym jak dojdą do siebie, nierzadko wracają do szukania z pkt. 3. I tak jest póki nie osiągnie zaawansowanego wieku i nie zacznie szukać kogoś na stałe.
To właśnie mnie wkurza i skutecznie obniża mój szacunek do kobiet(przynajmniej do tych, które tak robią tj. większości).
Dodam jeszcze, że nierzadko faceci z pkt. 2 widząc że bycie sobą nie ma sensu - ci, którzy mogą - stają się takimi z pkt. 3. Gdyż mają dość bycia dla kobiet "przyjaciółkami z penisem" oraz przeźroczystą szybą, przez którą kobiety widzą tylko "badboyów". I w sumie wcale się nie dziwię.
Ja uważam facetów pragnących dziewicy/małego przebiegu za nienormalnych, ale cóż, tacy też istnieją, bo co mam zrobić? Rozstrzelać ich?
Kolejna rzecz, której najwidoczniej nie możesz zrozumieć, ale to raczej będzie wymagało osobnego opisania, więc co najwyżej na PW....