Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 112 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 7,266 ]

586 Ostatnio edytowany przez Roszpunka (2011-08-10 17:49:38)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Przez myśl przeszła mi taka rzecz, że faceci wstydzą się bo ktoś pomyśli, że nie stać ich na ''coś'' lepszego i muszą korzystać z usług prostytutek... Mój mąż wraz z kolegami wybali się by jednemu z nich postawić taką laskę na urodziny.  Mąż  był tak pijany, że nie zdążył wejść bo upadł, rozbił głowę i trafił do szpitala... Więcej już nigdy nie miał takich pomysłów Hehehe. Oczywiście nie znaliśmy się jeszcze.

Zobacz podobne tematy :

587

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Przed osobami płci męskiej nie wstydzę się w ogóle, jakoś nie mam żadnych problemów z tym co mogą sobie pomyśleć.
Chociaż oczywiście utrzymuję to w tajemnicy aby sie nie rozniosło, ale właściwie każdy płci męskiej mógłby wiedzieć niezależnie kim dla mnie jest.
A kobietom no to masz rację Roszpunka.

588

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Solstafir napisał/a:

Mnie ani trochę nie dziwi że dziewczyny nie chcą takiego co był u prostytutek, ale jestem przekonany że one same dobrze nie wiedzą czemu tak jest, próbują same sobie to wyjaśnić, ale za bardzo nie potrafią.

To jest podobnie jak z tym, że mężczyźni nie chcą się wiązać z kobietami, które prowadziły rozwiązły tryb życia.  Jakby mieli wybór, wybraliby kobiety, które nie miałyby za bogatej przeszłości.:) Podobnie wybrałyby kobiety.:)


Solstafir napisał/a:

Z resztą one same mówią że "facet ma to coś". Czyli nie wiedzą co im się podoba, lub też się nie przyznają.
A tam gadanie o jakiejś moralności, innym światopoglądzie...

A oznacza to tyle, że część kobiet nie potrafi uprawiać seks mechanicznie. Nie potrafi ?przespać się? z kolesiem nie wiedząc nawet tego jak ma na imię. Dlatego też, to głównie mężczyźni są gośćmi agencji towarzyskich. smile

Solstafir napisał/a:

szkoda byłoby się przespać z takim co do prostytutek chadza, prawda, czułybyście się wykorzystane, nie?
D****ikasują za seks z takim po 200zł, a wy mu za darmo dałyście. Co to by była za strata.

Raczej z obawy, że: ?nie dorównają doświadczeniu? tych pań.  Barku poczucia bezpieczeństwa ( jak coś nie tak, to zawsze jest alternatywa w postaci prostytutki, która (z)robi, za co jej płacą). Strach przed : odrzuceniem, porównywaniem, niechęcią angażowania się w poważny związek, tego co powiedzą inni. *
*kolejność przypadkowa.

NieInteresuSie napisał/a:

a to ze sie podsmiewuje z tych rzeczy *ja moge  sie tylko kochac z kims do kogo cos czuje* bardzo fajnie, ale ilu z nas to juz slyszalo wink a czesto i gesto okazuje sie ze zwykle zauroczenie, atmosfera, alkohol wystarczy wink i milosci tam nie ma smile

Bo kobiety tak mają, że nawet w bardzo podobnych sytuacjach widzą subtelną różnicę.    smile

589 Ostatnio edytowany przez Solstafir (2011-08-10 22:58:55)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
apoteoza napisał/a:
Solstafir napisał/a:

Mnie ani trochę nie dziwi że dziewczyny nie chcą takiego co był u prostytutek, ale jestem przekonany że one same dobrze nie wiedzą czemu tak jest, próbują same sobie to wyjaśnić, ale za bardzo nie potrafią.

To jest podobnie jak z tym, że mężczyźni nie chcą się wiązać z kobietami, które prowadziły rozwiązły tryb życia.  Jakby mieli wybór, wybraliby kobiety, które nie miałyby za bogatej przeszłości.:) Podobnie wybrałyby kobiety.:)

1. Jest dwóch facetów w tym samym wieku.
Pierwszy uprawiał seks z sześcioma dziewczynami (nie za pieniądze).
Drugi uprawiał seks z trzema dziewczynami (za pieniądze).
*nic więcej o nich nie wiesz
Z którym idziesz na randkę?

2. Jest dwóch facetów.
Pierwszy uprawiał seks 500 razy w życiu i nigdy za pieniądze.
Drugi uprawiał seks 100 razy w życiu, zawsze za pieniądz.
Z którym idziesz na randkę?

-------------------------------------------------------------------
3.J est dwóch facetów, w takim samym wieku. Nic o nich nie wiesz poza tym że pierwszy miał siedem dziewczyn, z jedną wieloletni bardzo poważny związek, a jak z pozostałymi dziewczynami nie wiesz (zapewne mniej poważne związki/ lub romanse/lub seks bez zobowiązań. Wynika z tego że seks uprawiał tysiące razy, w sumie z siedmioma dziewczynami (nigdy nie płacił za seks).
Drugi uprawiał seks 5 razy w życiu z czterema prostytutkami (i nic poza tym).

Z którym z nich wolałabyś pójść na randkę?

590

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Przedstawię swoje stanowisko w tym temacie.
Nie mam nic do facetów, którzy chodzili do agencji.  To był ich wybór, ich życie. Nie mogę skreślać kogoś za to, co robił przed poznaniem mnie.  Czy miałabym wątpliwości wiązać się z taką osobą? Myślę, że na początku tak i trwałoby to chwilę, zanim oswoiłabym się z tą myślą, ale nie odrzucałabym.
Nie podoba mi się korzystanie z prostytutek w momencie, kiedy mężczyzna ma zobowiązania. Ma dziewczynę, narzeczoną, żonę.  I nie toleruję żadnych wyjaśnień, które miałyby usprawiedliwić zdradę.

591

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

jestem pewien że odpowiedź apoteozy na trzy pytania jakie zadałem tylko potwierdziłyby moją tezę

592

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Solstafir napisał/a:

jestem pewien że odpowiedź apoteozy na trzy pytania jakie zadałem tylko potwierdziłyby moją tezę

tak potwierdziłabym Twoją tezę.

593

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Lupus napisał/a:

A moim zdaniem dla ich wieku jest to kryterium jak najbardziej logiczne i wiele mówiące o facecie. O ile samotny 40-latek w agencji mnie nie dziwi, o tyle 20-latek jak najbardziej.

no 20 latek w bałaganie to patologia ale one nie maja partnerow 20sto letnich:-) 






shedir napisał/a:

Solstafir, wiesz mnie sie wydaje, że dziewczyny ale równiez i kobiety starsze boją się mężczyzny który był u prostytutki dlatego, ż emaja świadomośc przy takim facecie, że dla niego nie jest problemem w każdej chwili pójśc do agencji i uprawiac seks z inna.

wiekszym zagrozeniem sa lowelasy bo oni do agencji nie chodza ale sa mistrzami w podrywie o manipulacji uczuciami nie wspomne. nie

shedir napisał/a:

Dla mnie nie ma różnicy czy prostytutka czy pierwsza lepsza wyrwana na imprezie, a przeciez tak robia mężczyźni dlatego wogóle nie przywiązuje do tego wagi.

wyrwanej na dyskotece nie płaci sie za seks ,wiec to co innego a po drugie to tacy co wyrywaja na dyskotekach laski nie chadzaja do agencji bo maja takiej potrzeby.Oni maja na tyle dobry bajer i urok ,ze agencja towarzyska poprostu jest dla nich nie opłacalna.
Znam takich plejboi co maja po 35lat i kilkanasie kochanek na swoim koncie (nie jednonocne znajomosci) i wszystkie z warszawskich dyskotek albo z neta.Oni smieja sie z tych co musza do agencji chodzic.Moim zdaniem ,to oni własnie nie nadaja sie na męża a nie faceci korzystajacy z agencji

594

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
NieInteresujSie napisał/a:

ale sluchajcie nasze panie nie mowia o seksie z milosci, tylko z uczuciem.

bo miłosc to uczucie.


NieInteresujSie napisał/a:

ja to bardziej odbieram jak wymowke, tak dla dobrego samopoczucia jak sie przytrawi z jakims obcym mezczyzna, to sie powie... ale ja do niego cos czulam smile

to cos oznacza pociąg fizyczny bo kobiety tak samo jak faceci w wiekszosci przypadkow łacza seks z pociągiem fizycznym

Lupus napisał/a:

Solstafir, NieInteresujSie
Trochę mnie bawi Wasza misja "nawracania" Busi i Truskawki. Bo tak to odbieram, usilnie próbujecie je przekonać, że powinny wyrzec się jakiegoś kryterium doboru partnera, bo owo kryterium jest nielogiczne.

jest to przejaw infantylizmu co juz zauwarzyły dojrzałe panie z tego forum. niestety idealisci maja to do siebie ,ze troche infantylni



truskaweczka19 napisał/a:

Ileż można to wałkować big_smile
już napisałyśmy nie raz czemu nie chciałybyśmy faceta, który odwiedzał prostytutki . Nie wiem ile razy to powtarzać. Kwestie wyboru są indywidualne, dla Ciebie ważne
jedynie to, by partner nie był karany itp, my zwracamy widocznie uwagę też na inne czynniki.

pozostaje mi wspolczuc.jeszcze młoda jestes.


truskaweczka19 napisał/a:

Po prostu facet, który chodziłby kiedyś do agencji nie pasowałby do mnie, nasze światopoglądy i spojrzenia na seks by się rózniły.

swiatopoglad nie ma nic wspolnego z agencjami towarzyskimi. ja nie byłem tam ,nie planuje a nie mam nic przeciwko tym ,ktorzy chodza i nie potepiam tego,ze tam chodza. Co do tej miłosci ,to mało ktory facet jest wstanie robic to z dziewczyna do kotorej nie czuje pociagu fizycznego.Rownierz mało ktory facet łaczy seks z uczuciami. Uczucia to nie to samo co pociag fizyczny

595

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

ciekawe kiedy sie ktos obudzi z tego forum?

596

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Mnie też już się nie chce pisać.

Moje kryteria doboru partnera się nie zmieniły- nie umówię się z facetem, który miał swój udział w prostytucji. Świadomość, że coś takiego miało miejsce w jego przeszłości byłaby dla mnie stanowczo zbyt problematyczna i męcząca... a na co mi to? Jest tabun facetów, którzy nie mieli takich przygód, a także masa dziewczyn, która nie będzie widziała problemu w prostytucji. Każdy może znaleźć coś odpowiedniego dla siebie! Czyż to nie jest cudowne? big_smile

Pozdrawiam!

597

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Strone wcześniej dyskutowaliscie o różnicy jaka jest miedzy "facetem" chodzącym do prostytutki a takim co "wyrywa" (specjalnie starac sie nie musi, chyba wystarczy postawic kilka drinow, albo karnac sie autem po okolicy) cichodajke na dyskotece.
Dla mnie nie ma różnicy. Jedno i drugie zachowanie jest pojściem na łatwizne w totalną mieliznę.
Zbanowany użytkownik daje mi wybór którego bym wybrala, nic nie wiedząc, to jaki mam wybór? Czy dobieramy sie pod kątem:
Ty masz taki a taki "przebieg" wiec mozemy sie zgrac, albo nie bo.. nie wypada?
Cała prawda o wizytach w burdelach- jest taka, że:
- byly, sa i będą
- nikt nie chce być z kimś kto: nie panuje nad swoim popędem, zaspokaja sie tam gdzie mu "dadzą".
Drodzy forumowi faceci, dlaczego Busiu protestowala? Dlatego, że tak jak Wy nie chcecie mieć za żonę prostytutki, tak My nie chcemy żyć z "facetem" który chodzi do burdelu. Kropka.
Jeszcze jedno mi się przypomnialo- seks przyjacielski smile chodz bezpieczniejszy, tez jest pójsciem na łatwiznę.
A teraz skaczcie sobie do gardeł na nowo wink

598

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Dobijające są niektóre wypowiedzi panów sad

A propos Panów odwiedzających te przybytki...
zawsze odwiedzali i będą to robić /niektóre typy/ tylko w wiekszosci my kobiety o tym się nie dowiadujemy...

599

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Mój zawsze mówił coś w stylu - ble jak pomyślę ilu już ją miało ,że mam wsadzić sobie po jakimś innym chłopie fuj...

600 Ostatnio edytowany przez Marcin84 (2011-08-26 23:57:23)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Alaclaudie wytłumacz mi Prosze dlaczego seks przyjacielski jest pójsciem na łatwiznę? Co to znaczy w ogóle pójsc na łatwizne odnosnie tego tematu?

Powiem tak być prostytutką a chodzić na prostytutki to nie to samo.
Ja jestem facetem wiec nie chce tu zmyślać ze jakbym był kobietą to bym nie umiał robic tego z przypadkowymi facetami za kase czy bez, chrzanić to, ale wiem ze nigdy nie mógłbym być meska prostytutką ( jak takie cos istnieje), czyli mam tu na mysli ze nie mógłbym uprawiać seksu z pierwsza, byle jaką, napotkaną kobietą.
Myślicie ze jak pierwszy raz poszedłem to tak od razu rozbieraj sie i dawaj, nie nie, wszedłem do mieszkania pogadałem chwilke i wyszedłem bo mi sie nie podobała.
Z przytoczonej autentycznej sytuacji taka kobieta-prostytutka jest w gorszej sytuacji, ona nie wybiera, nie wie kto przyjdzie a bzyka sie z różnymi facetami i w dodatku ma ich kilku na dzień. I co taki jak ja, chodze do jednej panny od pół roku na seks i tylko z nią współzyje od tego czasu to mam tak samo być negatywnie oceniony jak prostytutka, której obojetnie ilu dzisiaj nowych przyjdzie?

601 Ostatnio edytowany przez Chriss1981 (2011-08-28 13:10:07)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Witam serdecznie.

Trafiłem na to forum przypadkiem, ale po przeczytaniu kilku postów, musiałem się zarejestrować i zabrać głos, bo nie mogę pogodzić się z widzeniem przez większość z Was świata tylko i wyłącznie w czerni i bieli - wszystko jest albo "cacy", albo "be", a tak nie jest. Piszecie, jak bardzo brzydzi Was ludzkie postępowanie, i jak to niby prosto można znaleźć masę alternatyw.
Bzdura. Opowiem Wam o sobie, zaczynając od tego, co z pewnością interesuje Was najbardziej - tak, korzystam z płatnych usług seksualnych i uważam to za najlepszą dla mnie opcję - przynajmniej na razie. Jak to się zaczęło?
Jeszcze parę lat temu miałem cudownie poukładane życie - zawodowo świetnie, zdrowie dopisywało, kochająca żona, dziecko w drodze. Wszystko trwało do 4 marca 2008 roku. Wypadek, spowodowany przez pijanego kierowcę, zniszczył moje życie - Basia zginęła, nasze nienarodzone dziecko również. Mój świat legł w gruzach. Przez jakiś czas nie mogłem się podnieść - piłem, miałem myśli samobójcze. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że muszę się pozbierać. Chciałem, żeby ktoś wypełnił pustkę, która została, ale nie udało się - nie potrafię kochać żadnej innej kobiety, przynajmniej na razie. Nie potrafię też żadnej okłamywać i udawać uczucia, bo to jest chyba najgorsze, co można zrobić.
Jest jeszcze jeden aspekt mojej samotności - jestem mężczyzną z dużym temperamentem i mam spore potrzeby seksualne. Wiem, że kobiety tego nie rozumieją, ponieważ ich niespożytkowany popęd ukierunkowuje się nieco inaczej, niż popęd mężczyzny. Dla mnie życie w celibacie ma fatalne konsekwencje - staję się nadnaturalnie pobudzony, niekiedy agresywny, mam skłonności do ryzykownych zachowań. Jeśli uprawiam seks, ten problem się marginalizuje.
Wiele piszecie o "przyjacielskim seksie" - próbowałem. Moja znajoma po jakimś czasie wyznała, że mnie kocha - ja, niestety, nie mogłem jej powiedzieć tego samego, a nie chciałem jej ranić. Znajomość nie przetrwała, a ja zostałem, tym złym, który "wykorzystał i porzucił", "skrzywdził", "złamał serce" - pomimo ustalonych wcześniej zasad i absolutnego braku jakichkolwiek obietnic z mojej strony. Co więc pozostaje? Fakt, w zasadzie nie korzystam z usług agencji - są bardziej ekskluzywne dziewczyny na telefon. W tej chwili praktycznie jedna. Nie ma obietnic, płaczu, itp. problemów.
Dziwi mnie fakt postrzegania przez Was tego typu zachowań - "przecież można poderwać panienkę" - pisze jeden - czyli co? Okłamać ją, oczarować, udawać uczucie? To bardziej fair niż skorzystanie z usług prostytutki? Kobiety z kolei piszą o chorobach, brudzie, itp. Dobra - wytłumaczcie mi - czy "poderwana" np. na dyskotece dziewczyna daje nam 100% gwarancję zdrowia? Bo jeśli chodzi o higienę, to dziewczyna do towarzystwa zawsze jest umyta i pachnąca. Aspekt moralny, poruszany przez Was, jest zupełnie odwrotny.
W tym momencie mam pytanie do kobiet - w wielu postach piszecie, że facet płacący za seks jest w waszych oczach zdyskwalifikowany niemalże od razu - czy jest on gorszy dlatego, że nie kochając nikogo potrzebował seksu i za to zapłacił? Czy lepszy jest taki facet, co oczarowuje, okłamuje, oszukuje tylko po to, by osiągnąć swój cel? Niewykluczone, że za jakiś czas też się zakocham - wówczas przestanę korzystać z usług prostytutek. Ale widzę, że w oczach większości kobiet już nie mam szans, ponieważ zapłaciłem kiedyś tam za seks. Hmmm - lepiej zatem było kłamać, udawać uczucie, lub zwyczajnie zataić fakt korzystania z usług prostytutek. To wcale nie banał, że kobiety jednak lubią być oszukiwane - bo inaczej tego nie umiem wytłumaczyć. A może któraś w Was mi to wyjaśni?
Czekam na jakąś konstruktywną odpowiedź.

602

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Marcin84- a nie jest? Trudniej przecież jest nad sobą zapanować niż iść do przyjaciółki, która daje bez wachania to, co jest najintymniejsze.
Nie wiesz ilu przyjacieli ma Twoja przyjaciółka. I najgorsze jest to że ona moze Ci się nie przyznać, ale skrycie mysli o związku z Tobą ( taką sytuację przeżył Chriss1981).

Chriss, staram się zrozumieć Twoją sytuację, ba nawet jestem skłonna przyznać Ci rację.
Ale nie mam ochoty na bliższą znajomość z: rozwodnikiem, wdowcem, bądz panem który korzysta z mniej lub bardziej ekskluzywnych dupodajek.
Powody są 2. W Twoim przypadku będzie to, to że Ty przeżyłeś miłość, która została Ci odebrana. Ona będzie zawsze w Tobie (w Twoim sercu, wspomnieniach). A ja.. właśnie ja chciałabym być najważniejsza. Może się mylę, ale uważam ze nie byłabym nikim wiecej jak kimś, kto zapełnia pustkę po zmarłej żonie. Drugi powód jest taki, że mi nie odpowiadają mężczyzni, którzy mieli przede mną bardzo bogate życie erotyczne.
Nie boję się tego, że wypadnę na tle byłych eskapad blado.
Być moze, że za 10, 20 lat będę to miała gdzieś. Tutaj głównie wypowiadają się młode dziewczyny (do 25 lat) wiec mają trochę inne spojrzenie na życie. Jesteśmy mało elastyczne w tej kwesti smile
Zgadzam się z Tobą że chodzenie do prostytutek (tych tanszych) a nocna przygoda w dyskotece to to samo.
Uczciwie stawiasz sprawę i życzę Ci, żebyś znalazł kobietę równą sobie.
Pozdrawiam

603

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Witaj "alaclaudie"

Cieszę się, że podchodzisz ze zrozumieniem do tematu. Życie pisze nam czasem takie scenariusze, że gdyby komukolwiek z nas ktoś przepowiedział koleje losu, to pewnie byśmy w to nie uwierzyli.
Chodziło mi jednak o coś innego - chciałem zwrócić uwagę na uczucia. Ja nie za bardzo miałem wybór. Nigdy nie okłamałem nikogo - w szczególności kobiety. Każdy mężczyzna (i kobieta) ma większe, bądź mniejsze potrzeby seksualne. O ile nie mają one wpływu na Twoje życie, to o nich nie myślisz. Ale przychodzi taki moment, że stajesz przed moralnym dylematem - albo kogoś okłamiesz, udasz miłość, fascynację itp., albo zostaniesz w samotności, albo... skorzystasz z płatnego seksu. Wiem, to duże uproszczenie, ale to prawda. Kobiety mają pod tym względem łatwiej - jeśli podoba Ci się jakiś facet, to z pewnością ochoczo zgodzi się na seks bez zobowiązań, jeśli choć trochę mu się podobasz.
Faceci mają trudniej - kobieta, pomimo fascynacji, zazwyczaj się na to nie zdecyduje, bo będzie bała się zaszufladkowania, jako "łatwa", itp.
Gdybym zakochał się po raz kolejny, to moja wybranka wiedziałaby o mojej przeszłości - i o poprzedniej miłości i o fakcie korzystania z płatnego seksu. Albo byłaby to skłonna zaakceptować, albo nie... A co mają powiedzieć "nawrócone" prostytutki? Czy taka kobieta nie ma prawa do miłości? Gdybyś zajrzała na jakikolwiek portal z ogłoszeniami erotycznymi, byłabyś w szoku ile "studentek" trudni się "tymczasowo" prostytucją. Później, zakładają rodziny, rodzą dzieci, i jakoś układają sobie życie. Stąd prosty wniosek - większość ludzi woli żyć w nieświadomości.
Piszesz, że nie chciałabyś być z wdowcem, lub rozwodnikiem - a gdyby odwrócić sytuację? Gdyby Twój związek (czego, broń Boże, Ci nie życzę) rozpadłby się z powodu jakiejś tragedii, to nadal uważałabyś że nie masz szans na miłość, bo Twój wybranek nie będzie "tym pierwszym"? To trochę tak, jak naiwne szukanie "dziewicy" przez facetów.
Konkludując - nie można z góry założyć, że życie będzie przypominało bajkę - ludzie się rozstają, umierają, itd. - ale wiele młodych osób nie bierze tego pod uwagę. Jeśli kobieta, w której się zakocham (a pewnie kiedyś tak się stanie) powie mi, że była prostytutką, to pewnie moje uczucie nie pryśnie ot, tak - miłość wybacza wiele, ale z pewnością nie kłamstwo...

604 Ostatnio edytowany przez Yoshew B'Seter (2011-08-29 04:04:10)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Witam. Dziś jakoś natrafiłem na to forum. Przeczytałem prawie cały ten temat i stwierdziłem, że muszę coś tutaj napisać. Muszę Wam napisać moją żałosną historię. Widzę, że mensa twardo stoi przy swoim, truskaweczka i inni przy swoim i walczą jak lwy o swoje zdanie. A na dobrą sprawę ja rozumiem postawę zarówno Mensy czy Truskaweczki. No ale do rzeczy.
Jestem dość młodym człowiekiem. Raptem 22 lata. Na prawdę nie wyglądam źle. Jeśli chodzi o wygląd to jestem zupełnie normalny. Dbam o siebie ale niech nikt nie pomyśli, że jestem jakiś metroseksualny. Na pierwszy rzut oka nie widać żadnych nieprawidłowości. Widząc mnie w metrze stwierdziłybyście "normalny koleś". No ale do końca tak nie jest. Nigdy nie miałem dziewczyny. Baaa, mało tego, nigdy się nawet nie całowałem. W moim życiu oczywiście próbowałem nawiązywać jakieś bardziej poważne relacje z płcią przeciwną. Za każdym razem dostawałem kosza. Było w sumie 9 dziewczyn no i 9 razy dostałem kosza. To na prawdę bolało bo nie mogłem zrozumieć czemu inni mieli dziewczyny a ja ciągle nie. Nie wyglądam przecież jakoś mega brzydko. W grupie ludzi zazwyczaj jestem jakby "liderem". Nie jestem jakimś cichym, przygnębionym emo. Dużo gadam. Robię wrażenie osoby bardzo komunikatywnej, pewnej siebie, takiej która "gra pierwsze skrzypce". Na studiach to ja zawsze najwięcej konwersuję z wykładowcami przy całej sali studentów. Tak więc ja na prawdę nie jestem jakiś wstydliwy czy coś takiego. Mimo to ciągle sam jak pies. Gdy pierwszy raz dostałem kosza pomyślałem sobie "Ok. Nie wyszło. Nie ma sprawy." Ale każdy kolejny kosz podcinał mi skrzydła co raz bardziej. I aż tak doszło do kosza nr 9 stwierdziłem, że coś z tym muszę zrobić. Biłem się z myślami czy iść do prostytutki czy nie. Nawet nie chodziło o to, że brakowało mi sexu samego w sobie ale bliskości, ciepła kobiecego ciała. I tak już byłem mega zdołowany swoją przykrą sytuacją. Większość z kobiet pisze, że pierwszy raz powinien byś z osobą którą się kocha, że to coś pięknego, że ten pierwszy raz ma wpływ na dalszy seksualny rozwój człowieka itp. Oczywiście cały czas miałem to na myśli. Mimo to byłem już tak przygnębiony swoją sytuacją i tak bardzo brakowało mi czułości, że w końcu poszedłem. POSZEDŁEM DO PROSTYTUTKI. Czy może być coś gorszego i bardziej niszczącego człowiekowi psychikę i jego seksualny rozwój niż pierwszy raz z prostytutką? Zastanówcie się dziewczyny czy może być od tego coś gorszego? Część z Was myśli, że nie. Że już nic gorszego być nie może.
A właśnie, że może być! Sytuacja w której pierwszy raz w życiu spędzamy z prostytutką a facet ma problem z erekcją! Po prostu podczas tego mu nie staje! I ja własnie tego doświadczyłem. Żenada totalna! Więc po tym pierwszym i jedynym razie (nie pełnym razie) wiem i jestem tego świadom, że seksualnie jestem jednym wielkim zerem! Brak doświadczeń związkowych, brak doświadczeń łóżkowych. Klapa. Czarna dziura. Czy jest na świecie osoba, która upadła jeszcze niżej ode mnie? Podejrzewam, że nie ma.
Od 10. roku życia mieszkam we Francji. Konkretnie w Paryżu. Niby to miasto miłości, pełne zakochanych. A dla mnie to przeklęte miasto. 9 koszy od dziewczyn. Do tego ten blamaż z prostytutką. W stosunkach damsko-męskich moja doświadczenie równa się: 0.
W takich sytuacjach jak ja mogę tylko nałykać się jakichś medykamentów zapewniających dobrą potencję i iść znów do prostytutki! Mimo zapewne wielkiego stresu, żeby przypadkiem historia się nie powtórzyła.
Mimo, iż w grupie, nawet świeżo poznanych ludzi, nie mam problemu z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi (czy to kobieta czy mężczyzna). Problem pojawia się natomiast w kontakcie sam na sam. Ja - Kobieta. Nie umiem flirtować. A kobiety chcą być zdobywane a ja tego nie umiem. Każda chciałaby partnera doświadczonego więc tutaj znów jestem na straconej pozycji. Rozmawiać ze mną o sexie to tak jak rozmawiać ze ślepym o kolorach. Bez sensu.
Krytykujecie ludzi chodzących do prostytutek ale niektórzy mogą mieć tylko to. To jest chodzenie na łatwiznę? Być może macie rację. Ale w moim przypadku, po tych wszystkich koszach moja wiara w samego siebie upadła do zera. Wpadłem w kompleksy. Na pierwszy rzut oka nic mi nie dolega. Nie widać, że jestem zdołowany bo zachowuję się w sumie tak samo jak przedtem ale już nawet nie próbuję się związać. W sytuacjach sam na sam z kobietą nie wiem co mam robić. Z prostytutką jest nieco łatwiej bo wiadomo w jakim celu tam się idzie.
Prostytutka to mimo wszystko dobra opcja dla nieudaczników takich jak ja. I to nie jest żadne użalanie się nad sobą tylko stwierdzenie faktu. Ja to biorę na klatę i mimo to jakoś żyję chociaż przez te 22 lata w ogóle nie dowiedziałem się jaki jest sens tego życia.
Busiu napisała:
"Chyba już gdzieś pisałam, dlaczego facet korzystający z usług prostytutki jest skreślony.

Bo to po prostu ŻAŁOSNE. Z takim facetem ewidentnie musi być coś nie tak. Bo ja znam na pęczki mężczyzn, którzy są w stałych związkach i są zadowoleni ze swojego życia seksualnego. Znam też mnóstwo facetów, który potrafią wyrwać dziewczynę na imprezie i wylądować z nią w łóżku. Nie, że to popieram, ale przynajmniej mają w sobie COŚ, co przyciągnie kobietę."

I ja się zgadzam z tą dziewczyną. To jest żałosne. Pisze, że ci co wyrywają na imprezach chociaż mają to coś w sobie. Busiu ma rację. Ja dostając tyle koszy i jeszcze ten blamaż u prostytutki stałem się mega żałosny w tych sprawach uczuciowo-związkowy. Nie mam też tego czegoś. Więc co ludzie w takich sytuacjach jak ja mają robić? Prostytutki to chyba dla nich jedyne rozwiązanie. No można żyć jeszcze sam jak kołek, kompletnie bez sexu, bez najmniejszej chociażby czułości.
Ja jestem przekonany, że część takich żałosnych typów jak ja, którzy korzystają z prostytutek robi to własnie z braku czułości. I w tych burdelach duża część z nich uprawia normalny sex. O wiele więcej hardcorowych rzeczy same piszecie w tematach co to robicie z własnymi partnerami itp.  Bo pewnie większość z Was myśli, że jak facet idzie do burdelu to robi z prostytutką nie wiadomo co. O wiele więcej bardziej udziwnionych rzeczy robicie Wy ze swoimi partnerami. Oczywiście nie mówię, że to źle. Wy tłumaczycie to miłością. Tym, że robocie to z uczucia. A jak facet pójdzie na zwykły sex "po bożemu" do prostytutki to jest zły bo nie umie panować nad popędem. Ja czytam coś takiego mam wrażenie, że Wy po prostu nie szanujecie takich osób. Ktoś poszedł do prostytutki bo całe życie był sam. Nigdy nie mia miłości więc skoro jej nie miał to jest zerem! Ja czuję, że teraz nie szanuje się ludzi, których nikt nie kocha i którzy są sami.

I teraz taka moja złota myśl dla mężczyzn, którzy wahają się czy iść do prostytutki czy nie: JEŻELI PRZED LUSTREM, PATRZĄC SOBIE W OCZY STWIERDZISZ "PRZEGRAŁEM SWOJE ŻYCIE" TO IDŹ DO TEJ PROSTYTUTKI! Przecież nie mając w życiu kompletnie niczego nie masz nic co mógłbyś stracić.

Mensa ..... napiszę Ci tak ....... z tego co widzę, z tego co mnie otacza mogę powiedzieć, że gdybyś poszedł do prostytutki to większość kobiet z forum skrytykowała by Cię. Napisałyby, że nie panujesz nad swoimi popędami. Weźmy teraz sprawę z drugiej strony. Nigdy nie skorzystałeś z prostytutki. Wciąż jesteś prawiczkiem no bo zawsze chciałeś to zrobić z tą jedyną. Aż tu nagle przychodzi ten sex z jakiegoś uczucia i co się okazuje? A no to jest klapa! Widać różnicę doświadczeń. Większość z Pań pisze na forum, że sex w związku jest bardzo ważny. I jeżeli kobieta ta jest o wieeeele bardziej doświadczona od Ciebie no to nie sądzę, żebyś mógł ją zadowolić. Związek prawdopodobnie się rozpadnie.
Ja ze swojego życia mogę wyciągnąć taki wniosek. Jeżeli na prawdę porządna dziewczyna dowie się iż byłem u prostytutki zapewne będzie to kolejny kop w dupę od życia. Natomiast jeżeli nie będę raz na jakiś czas chodził na prostytutki i pójdę do łóżka z dziewczyną z jakiegoś tam uczucia no to biorąc pod uwagę mój żałosny brak doświadczenia dziewczyna taka będzie po prostu zażenowana i po chwili cierpliwość się jej skończy i wyrzuci mnie z łóżka na zbity pysk.
Jak jest tu jakiś specjalista od psychologii to zgłaszam się na ochotnika na przeprowadzenie ze mną jakichś badań/eksperymentów bo z całą pewnością człowiek będący uczuciowo-seksualnie takim zerem jak ja nie zjawiskiem powszechnym. Być może badania nad rozwojem człowieka, któremu nigdy nie okazano najmniejszych uczuć (począwszy od braku przytulania przez matkę aż do braku chociażby jednego przytulenia ze strony chociażby jakiejkolwiek kobiety) wniosą coś nowego do nauki tongue
Podsumowując tą żenującą historyjkę: Jestem sam jak palec. Nie umiem flirtować z kobietami. Jeżeli nawet znów bym coś poczuł do jakiejś kobiety to znajdując się z nią sam na sam i tak niczego nie osiągnę. Kiedy złapać za rękę? Kiedy objąć? Kiedy pocałować? Nie wiem <bezradny> A gdybym z taką kobietą wylądował w łóżku? Z pewnością by mnie zapamiętała do końca swojego życia ..... jako najbardziej ch***wy sex jaki miała. O ile można by to było nazwać sexem. Zdaję sobie sprawę, że w uczuciowo-seksualnych kontaktach z kobietami jestem zerem. I jeszcze raz napiszę iż nie jest to użalanie się nad sobą ale nazywanie rzeczy po imieniu. Mimo wszystko mam jaja i potrafię to sobie powiedzieć stojąc przed lustrem i patrząc sobie w oczy.

A wiecie co w tym wszystkim jest najbardziej zdumiewającego i nieprawdopodobnego? ....................




...................., że mimo iż nie mam pojęcia "po co?" .......................




..................... to wciąż jeszcze żyję.




PS. Życzę Wam wszystkim dużo zdrowia. Spełniajcie marzenia. Kochajcie się. Bądźcie szczęśliwi.

605 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-29 05:14:55)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

9 koszy od dziewczyn powiadasz ? To wydaje się dużo i faktycznie może zniechęcić do dalszych poszukiwań, ale wiesz , różnie można trafić. Są różne dziewczyny i być może akurat tym nie przypadłeś z jakiegokolwiek powodu do gustu i wcale nie oznacza to, że jesteś brzydki i do bani.

Cała ta sytuacja widać wpłynęła na Twoją psychikę - mówisz, że boisz się teraz panicznie zagadać do dziewczyny, nie wierzysz w siebie - to może psycholog ? By nie zaowocowało to u Ciebie żadną depresją.
Wiem, wiem, to głupio brzmi, ale 22 latek ma jeszcze wiele przed sobą i absolutnie nie powinien zamykać się na poznawanie nowych osób.

Być może będąc u prostytutki uświadomiłeś sobie, że jednak tego nie chcesz, może Twoja podświadomość tak działała no albo po prostu zażenowanie wstyd - prostytutka to też kobieta , a Ty nie wierzysz w swoje możliwości.
Dlatego uważam, że przede wszystkim pora powoli odbudowywać wiarę w siebie i dalej próbować z dziewczynami.
Wierzę, że w końcu się uda ! smile

Tracąc wiarę w siebie po prostu sam też obniżasz swoje szanse na powodzenie, w końcu dobre nastawienie to ważna sprawa.
A właściwie, by poznać właściwą osobę, to bardzo często nie trzeba znać żadnych wielkich tajników podrywu, tylko trochę się ośmielić, zagadać czasem, zaprosić gdzieś dziewczynę i poznawać ją. Starać się podejść na luzie, z dystansem, a co będzie , to będzie wink .
Być może , jeżeli któraś z tych dziewczyn , które dały kosza dała szansę, to może byłbyś teraz niezadowolony ze swojego życia. Staraj się widzieć pozytywy smile.
Oprócz tych 9 porażek jest na świecie tyle kobiet, że nie możesz zapominać o swoich szansach, które masz i nie poddawaj się.

606 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-08-29 06:00:54)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

9 koszy, to duzo ? wink hehe ja nawet tego nie licze. 9 to jedna pijana, nieudana noc wink dostalem ich bardzo duzo. ale jeszcze wiecej dziewczyn jednak byla zainteresowana moja skromna osoba. a i tak chodzilem do balaganow. i miedzy innymi te wypady uksztaltowaly moj charakter, i mysle ze to uczy dystansu do ludzi jak i do ciebie. nie chce bron boze obrazic kolege ktory usprawiedliwia chodzenie do balaganow tym ze mu zmarla zona,(nie czytalem calego postu) ale dla mnie to jest zalosne. albo detox od seksu, albo normalnie sie umawiasz, a jak juz chodzisz do kurtyzantek to nie chowaj sie za  nieszczesliwie zmarla zona bo to kurwa nie wypada! co do osob ktorzy ograniczaja swoje zycie seksualne do filmow pornograficznych, podgladanie sasiadek przez zaslonieta zaslone to nawet nie nie bede sie wypwiadal wink ogolnie nigdy nie chcialem tego napisac bo wydaje mi sie niektorzy moga sie obrazic, ale panowie, skoro macie odwage isc do balaganu to jakos ciezko mi uwierzyc ze sprawia wam problem zagadanie do dziewczyny, i tlumaczenia , przypisywanie ideologi pod wypad do burdelu mnie poprostu bawi, bo sami dobrze wiecie ze odwagi tam potrzeba, przynajmniej na 1,2 raz. chodzimy, chodzilismy, dla wygody, oszczednosci czasu, pieniedzy, lenistwa, ciekawosci, ale jak mi ktos wyskoczy z niesmialoscia to z mojej strony moze liczyc na salwe smiechu wink ale ja moge sie mylic, jak to czesto bywa wink

wozna, prosze o wyrozumialosc, jestem pijany :*

607

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

9 koszy to jak napisałam WYDAJE SIĘ dużo , a w rzeczywistości często nie jest, tylko my przywiązujemy do tego często zbyt wielką wagę i myślimy, że skoro było już kilka koszy, to jesteśmy do niczego, a bzdura.

608

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Chriss nie wiem ile w Twoim "nie za bardzo mialem wybór" jest prawdy z medycznego pkt. widzenia a ile stwierdzenia "jestem facetem i potrzebuje seksu, bez pracy nad soba".
Uwierz mi na słowo, kobiety AŻ tak bardzo sie od mężczyzn nie różnią. My tez mamy potrzebę, odczuwamy pociąg.
Nie tak dawno temu wybrałam wierność sobie. Pomimo potrzeby, nie chciałam faceta okłamać. Właśnie ten seks bez zobowiązan vide przyjacielski jest niebezpieczny.
Nie muszę korzystać z forów erot. żeby widzieć ile dziewczyn zarabia na siebie (i nie tylko) ciałem. Nie jest mi ich żal, one dostają zapłatę mniej lub bardziej regularnie. Tak jak każdy jest kowalem swojego losu, ma wybór w którą stronę chce iść, tak ma prawo do miłości.
Czy taka nawrócona prostytutka zostanie pokochana? Nie wiem. Nie  jestem pewna czy wierzy w miłość widząc i przyjmując między swoje uda klientów, którzy w powszechnej opinii są kochającymi swoje żony męzami.
Gdyby mój związek zakończył się rozwodem lub przedwczesną śmiercią,, to po pierwsze musiałabym to przeboleć. Pogodzić się z tym, ze to co było nie bedzie miało ciągu dalszego. Myślę, że po takim doświadczeniu czlowiek sie zmienia, przestaje być beznadziejnie naiwny i romantyczny do przesady. Na pewno nie uważałabym się za czlowieka 2 kat. ponieważ juz kochałam. Ale dopóki mogę, chcę wybrać dla siebie najlepiej.

Yoshew, najgorzej jest wtedy, gdy sam siebie uważasz za niedorajdę.
Brak erekcji u prostytutki można wytłumaczyć ogromnym stresem jaki wtedy przeżywałeś.
Jeśli przestaniesz obsesyjnie myslec o tym że jeszcze "nie seksiłeś się" zaczniesz nowy etap w swoim życiu.
I nie zdąrzysz się obejrzeć a bedziesz z dziewczyną.
9 koszy- lubię dziewiątki. Dla mnie to szczęśliwa cyfra. Zrób wszystko, żeby i Tobie przyniosła szczęście smile
Pozdrawiam

609 Ostatnio edytowany przez Lena (2011-08-30 09:04:18)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Yoshew B'Seter napisał/a:

Czy może być coś gorszego i bardziej niszczącego człowiekowi psychikę i jego seksualny rozwój niż pierwszy raz z prostytutką?

Lepszy pierwszy raz z prostytutką niż brak pierwszego razu.

Yoshew B'Seter napisał/a:

A właśnie, że może być! Sytuacja w której pierwszy raz w życiu spędzamy z prostytutką a facet ma problem z erekcją! Po prostu podczas tego mu nie staje! I ja własnie tego doświadczyłem. Żenada totalna!

Też tak miałem. Ja się u tej dziewczyny ze stresu aż trząść zacząłem (ciągle myślałem, "zaraz będzie mój pierwszy raz! zaraz to zrobię! to o czym marzę codziennie od wielu lat!".
Ona w końcu się połapała we wszystkim, częściowo nawet dlatego że jej powiedziałem. Powiedziała że to normalne przy pierwszym razie (brak erekcji).
Tylko że ja w przeciwieństwie do ciebie nie poczułem się źle po tym. Wiedziałem że takie coś wyrabia charakter. Następnym razem będzie lepiej.
I było. Dwa lata później poszedłem znowu - tylko seks oralny był.
Dziewczyna piękna, miła, pogodna, super, taka pięknie pachniała że nie do opisania, jak zaczęła mi robić loda to kompletnie straciłem kontrolę. Strona na której znalazłem ogłoszenie to .... Nigdy nie wiedziałem czemu ta strona się tak nazywa (a znałem ją ponad dwa lata), kojarzyło mi się to z jakimś lotniskiem. Gdy tamta dziewczyna zaczęła mi robić dobrze ustami pomyślałem sobie "ale odlot" i już wiedziałem skąd ta nazwa.

Yoshew B'Seter napisał/a:

Ja czytam coś takiego mam wrażenie, że Wy po prostu nie szanujecie takich osób. Ktoś poszedł do prostytutki bo całe życie był sam. Nigdy nie mia miłości więc skoro jej nie miał to jest zerem!

Dokładnie tak jest. Nikt trafniej tego nie ujął, a ja przeczytałem dokładnie wszystkie strony dyskusji.

Yoshew B'Seter napisał/a:

I teraz taka moja złota myśl dla mężczyzn, którzy wahają się czy iść do prostytutki czy nie: JEŻELI PRZED LUSTREM, PATRZĄC SOBIE W OCZY STWIERDZISZ "PRZEGRAŁEM SWOJE ŻYCIE" TO IDŹ DO TEJ PROSTYTUTKI! Przecież nie mając w życiu kompletnie niczego nie masz nic co mógłbyś stracić.

Zgadzam się.
Tyle że ja już mam to za sobą.
Jako podobna osoba do ciebie Yoshew mam do ciebie dobrą wiadomość - korzystania z usług prostytutek można się nauczyć. Z czasem jest to coraz bardziej naturalne. I oprócz tego że można mieć przyjemność erotyczną to w bardzo niewielkim stopniu ale jednak zabija również uczucie samotności.
Tylko że to oczywiście dużo gorszy seks niż normalnie, i samotność nie zniknie tak jak gdyby było się w związku, ale cóż, lepsze to niż nic.

Dla ciebie jest jeszcze szansa Yoshew, może znajdziesz dziewczynę, bo ja nie mam wątpliwości że było to dla mnie dobre i dalej powinienem to robić, bo po prostu tak jest mi lepiej.

Yoshew B'Seter napisał/a:

Nigdy nie skorzystałeś z prostytutki. Wciąż jesteś prawiczkiem no bo zawsze chciałeś to zrobić z tą jedyną. Aż tu nagle przychodzi ten sex z jakiegoś uczucia i co się okazuje? A no to jest klapa!

Ja po pierwszy razie dobrze się poczułem, miałem takie poczucie jak spojrzałem na jakąś dziewczynę czy z nią rozmawiałem że mógłbym to z nią zrobić (nie że bym chciał, mógłbym w sensie że umiałbym, miałbym erekcję, nie mam aż tak krótkiego żeby się nie dało itd. mógłbym, jest to dla mnie wykonalne). Fajne uczucie na chwilę.
Poza tym uczę się seksu, doświadczenie jednak jest bardzo ważne, bez tego nie da się, teraz dopiero coraz lepiej wiem gdzie złapać, jak się ustawić, jak ją ustawić, jak dać dziewczynie do zrozumienia co teraz chcę bez używania słów i szarpania się z nią...)

Ale nigdy nie udało mi się podniecić prostytutki. Generalnie nie mam takich ambicji, ale nigdy mi się nie udało.
Chciałem się zapytać innych panów którzy z takich usług korzystają, przy was te dziewczyny się podniecają?

NieInteresujSie napisał/a:

ogolnie nigdy nie chcialem tego napisac bo wydaje mi sie niektorzy moga sie obrazic, ale panowie, skoro macie odwage isc do balaganu to jakos ciezko mi uwierzyc ze sprawia wam problem zagadanie do dziewczyny, i tlumaczenia , przypisywanie ideologi pod wypad do burdelu mnie poprostu bawi, bo sami dobrze wiecie ze odwagi tam potrzeba, przynajmniej na 1,2 raz. chodzimy, chodzilismy, dla wygody, oszczednosci czasu, pieniedzy, lenistwa, ciekawosci, ale jak mi ktos wyskoczy z niesmialoscia to z mojej strony moze liczyc na salwe smiechu

Sporo racji.
Ja przykładowo idę jako prawiczek do lokalu. Słyszę z okna (dziewczyny tam na mnie patrzą): "jakiś amator idzie". Nic, uśmiecham się tylko lekko i wchodzę. Nie mam pojęcia jak będzie wyglądała dziewczyna z którą to zrobię, nie wiem czy w ogóle (a ostatnim razem miałem taki numer jak Yoseph).
Jestem prawiczkiem, ostatnio nie miałem erekcji, mam małego czego też powinienem się wstydzić, nie wiem jaka będzie reakcja dziewczyny ja to zobaczy, to dla mnie pierwszy raz!
Wchodzę do lokalu, tam pięć dziewczyn! Wszystkie na mnie patrzą i mówią że mam sobie wybrać którą chcę, wybieram i do roboty. Robię to z jedną z nich, podczas gdy cztery jej koleżanki są za ścianą i za drzwiami na które zerkam (nie są zamknięte na klucz, w każdej chwili mogą wtargnąć. Nie słychać ich, są cicho żeby nam nie przeszkadzać, i zapewne podsłuchują).
Wiem też że jak sobie pójdę to będą o mnie gadać: "to był chyba prawiczek, małego miał, w ogóle nie za ładny, jakiś zestresowany, młody, pewno pierwszy raz, haha!, fajnie że szybko skończył, 150zł jest!")

A niedawno to otwiera mi kobieta po czterdziestce, zaprasza do środka, wchodzę, tam w holu przechodzi jedna dziewczyna, mierzy mnie wzrokiem, patrzy mi w oczy i przechodzi dalej, zaraz po niej przychodzi ta z która się umówiłem i idziemy do pokoju...
Ja młody, ona w moim wieku. Mieszkanie zatłoczone, gdy jestem już w pokoju rozkoszy słyszę dzwonek - już następny facet przychodzi, gdzieś tam w którymś pokoju będzie to robił z tamtą drugą...
Do pokoju wchodzę z dziewczyną, mówi mi: "seks oralny obustronny, z zabezpieczeniem lub bez, z finałem w ustach lub w dowolnym miejscu na ciele lub twarzy, seks klasyczny w dowolnej pozycji, ilość  stosunków nieograniczona, bez seksu analnego". Daję 200zł - godzina.

Nie można być nieśmiałym jeśli chodzi się do burdelów. Tzn tak jak napisał się nieinteresujsięm jeżeli ktoś ma pierwszy i drugi raz w burdelu to problemu z nieśmiałością mieć nie może.
Wiem bo za każdym razem dla mnie to stres, chociaż za każdym razem coraz mniejszy. Na początku był bardzo duży.
Nie można być nieśmiałym, jeśli idzie się na spotkanie z dziewczyną której nie zna się nawet z wyglądu, wyżywać się na niej seksualnie mimo jej braku podniecenia i obojętności i ze świadomością że gdzieś tam w którymś pokoju jest jakiś łysy wielki koks, który w razie czego może cię wywalić na zbity pysk.

Do dziewczyn nie zagaduję bo wiem że im się nie spodobam.

EDIT.

NieInteresujSie napisał/a:

chodzimy, chodzilismy, dla wygody, oszczednosci czasu, pieniedzy, lenistwa, ciekawosci

Jaką ty tu oszczędność pieniędzy widzisz?
Gdyby moi koledzy mieli płacić za każdy seks ze swoimi dziewczynami 150zł to by nie mieli szans się wypłacić.
A licealiści... nie zarabiający jeszcze, seks prawie codziennie?!

A, i Joseph, chciałem ci powiedzieć jeszcze że jak się nie podnieciłeś (zn nie miałeś erekcji) to dlatego też że taki już jest seks z prostytutką, kiepski po prostu, żadnej chemii, żadnych pieszczot prawie...
Jak naprawdę chciałbyś zrobić to z prostytutką to mogę ci jakoś na priv dać parę rad.

610

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Paweł24 napisał/a:
NieInteresujSie napisał/a:

chodzimy, chodzilismy, dla wygody, oszczednosci czasu, pieniedzy, lenistwa, ciekawosci

Jaką ty tu oszczędność pieniędzy widzisz?
Gdyby moi koledzy mieli płacić za każdy seks ze swoimi dziewczynami 150zł to by nie mieli szans się wypłacić.
A licealiści... nie zarabiający jeszcze, seks prawie codziennie?!

ja nie mowie o zwiazku, tylko o normalnym spotykaniu sie z dziewczynami, dyskoteki, randki itp. to wychodzi poprostu duzo drozej. na balaganu pojdziesz 2 razy w miesiacu wydajac cos ok 300zl, natomiast randek musisz zaliczyc duzo wiecej, a to zalezy od gestu jaki czlowiek ma, a ja mam duzy wink i zadnych gwarancij na *udany* wieczor nie ma wink

611

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
alaclaudie napisał/a:

Chriss nie wiem ile w Twoim "nie za bardzo mialem wybór" jest prawdy z medycznego pkt. widzenia a ile stwierdzenia "jestem facetem i potrzebuje seksu, bez pracy nad soba".

We wcześniejszym poście napisałem, jakie "skutki uboczne" ma dla mnie życie w ciągłym celibacie. Jestem w sile wieku (tuż po 30-tce) i mam spore potrzeby (ale może nie każdy tak ma?).
Na czym, według Ciebie, miałaby polegać "praca nad sobą"? Znasz jakiś niezbyt drastyczny sposób obniżenia poziomu testosteronu? Owszem, można się wyładować - choćby idąc na siłownię, czy na trening boksu, ale za dzień, dwa jest jeszcze gorzej - organizm jeszcze mocniej pompuje do krwi hormony.
Piszesz, że kobiety też mają potrzeby, ale powiedz mi szczerze - czy bez rozładowywania napięcia spowodowanego popędem stajesz się bardziej agresywna, masz skłonności do ryzyka, itp.? -Wątpię. Mężczyźni (czy jak wolisz - samce) mają ten problem. Widać to przy niemalże każdej okazji - nawet podczas prozaicznych czynności, jak prowadzenie samochodu - to dlatego, statystycznie, powodujemy więcej wypadków niż kobiety. Nie mam zielonego pojęcia, jak z tą kwestią radzą sobie np. księża, ale większość młodych mężczyzn popada w konflikt z prawem właśnie z powodu nieudanego życia seksualnego.
To chyba nie tylko fizjologia, ale też kwestia psychiki - kiedy oczekiwaliśmy dziecka, potrafiłem powstrzymać się od seksu przez dłuższy czas i nie miałem większych problemów - chyba natura sama reguluje w takich sytuacjach popęd faceta. Być może jakiś ewolucyjny bodziec próbuje teraz "nadrobić" fakt utraty tak oczekiwanego potomka? Nie wiem. Wiem natomiast jedno - korzystanie z płatnego seksu co jakiś czas, leczy całkowicie ten problem.
Owszem - napiszesz, że można pójść do seksuologa, itd. ale po co? Jeśli nikomu nie robię krzywdy (to nie są czasy, w których kobiety w Polsce są zmuszane do prostytucji), zabezpieczam się, itd., to myślę, że problem jest jedynie w kwestii postrzegania tego przez innych (szczególnie przez kobiety).
Skąd ten mój nieco przydługi wywód? Chodzi właśnie o owo spostrzeganie - czytając wpisy na tym forum doszedłem do wniosku, że większość kobiet ma dziwne spojrzenie na ten temat. Według nich, facet chodzący do prostytutki musi "iść na łatwiznę", musi być nieatrakcyjny, niezaradny, wręcz zdesperowany. To nieprawda - wspomniany przez ciebie wybór polegał właśnie na zdecydowaniu, czy lepiej zrobić to totalnie bez zobowiązań, czy robić stale krzywdę kobietom - pisałem jak było z moją przyjaciółką. Ja nie mam kłopotu z nawiązywaniem kontaktów z kobietami - z wyglądu nie jestem odpychający, jestem wykształcony, niezależny finansowo (można by rzec nawet - zamożny), ale w oczach kobiet będę pewnie owym nieudacznikiem, bo "idę na łatwiznę" - o ile prościej byłoby wykorzystać jakąś kobietę, przecież to "takie macho"...

612

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
NieInteresujSie napisał/a:

nie chce bron boze obrazic kolege ktory usprawiedliwia chodzenie do balaganow tym ze mu zmarla zona,(nie czytalem calego postu) ale dla mnie to jest zalosne. albo detox od seksu, albo normalnie sie umawiasz, a jak juz chodzisz do kurtyzantek to nie chowaj sie za  nieszczesliwie zmarla zona bo to kurwa nie wypada! co do osob ktorzy ograniczaja swoje zycie seksualne do filmow pornograficznych, podgladanie sasiadek przez zaslonieta zaslone to nawet nie nie bede sie wypwiadal wink ogolnie nigdy nie chcialem tego napisac bo wydaje mi sie niektorzy moga sie obrazic, ale panowie, skoro macie odwage isc do balaganu to jakos ciezko mi uwierzyc ze sprawia wam problem zagadanie do dziewczyny, i tlumaczenia , przypisywanie ideologi pod wypad do burdelu mnie poprostu bawi

Sorry, ale w tym momencie przegiąłeś. Chyba jesteś jeszcze bardzo młody, albo masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Gdybyś umiał czytać (albo faktycznie był trzeźwy), zrozumiałbyś sens posta. Mylisz się, uważając że to kwestia odwagi - nie masz o niej pojęcia - szczyt bohaterstwa: pójść do burdelu smile Dla mnie to zwykły aspekt moralny - ja wolę skorzystać z płatnego seksu po to, by właśnie nie krzywdzić kobiet. Ja nie potrafię kłamać i udawać uczuć, bo to jest właśnie szczeniackie i nieodpowiedzialne. Ale skoro Ciebie "wypad do burdelu" bawi, to życzę dużo rozrywki - aż dorośniesz...

613 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-08-30 00:19:16)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Zabawne. Sporo osób tu sądzi, że genitalia są najważniejsze na świecie. Osoby te wmawiają sobie, że takie są głębokie, że seks tylko z uczuciem wiążą, że mają prawo krytykować inny sposób życia, a chodzi naprawdę tylko o to, że własne pochwy i penisy mają za cuda jakieś, których absolutnie nie powinno się używać do zarabiania pieniędzy. smile Ja myślę, że najintymniejszą sferą są głębie psychiki czy duszy. Ale oczywiście na nikim nie będę wymuszał tego poglądu, jeśli ktoś uważa, że świat kręci się wokoło ŚWIĘTEJ POCHWY, to jego sprawa. smile

Prostytutki z różnych powodów sprzedają seks. Nie oceniałbym ich ogólnie właśnie ze względu na to, że pracują tak z różnych powodów. Sprzedają pewną usługę, przyjemność, jak przyjemność sprzedaje się w herbaciarni czy u masażysty. Dla kogoś, kto nie ma pochwy za świętość, seks może być towarem. Nie musi być przez to bezwartościowy - jako towar seks może być naprawdę cenny.

Prostytucja może być wymianą uczciwą. Przyjemność za pieniądze, jasny układ, żadnego ranienia się. O wiele to lepsze (wspomniano tu zresztą) od okłamywania drugiej osoby na temat miłości i brania sobie seksu za darmo. Bardzo tu (w kilku wątkach) skrytykowano wymagania paru panów, którzy potrzebują dziewicy i po dziewictwie oceniają kobiety. Bo przecież nie w błonie dziewiczej jest sens wspólnoty między ludźmi. Czy dla was sensem życia jest darmowy seks? Nieważne, czy uczciwy, czy sprzedany za kłamstwa, byle bez pieniędzy? A małżeństwo, w którym tylko jedna osoba zarabia pieniądze, akceptujecie, czy taki sponsoring was odrzuca?

Prostytucja jest POPSUTA. Nie jest zła z istoty swojej, ale dlatego, że wiąże się z wyzyskiem lub zniewoleniem kobiety, że to często brud i głupota. Ale sam formalny fakt prostytucji to po prostu wymiana uczciwsza niż inne, potraktowanie seksu z dystansem. Należy walczyć z patologią w obrębie prostytucji, ale czy z prostytucją? Ja bym walczył z poglądem, że pochwa jest z kosmosu. Nie czynił z niej Szatana ani Boga, nie sugerował, że to tam jest istota związku, szczęścia, zgody.
Czy zerwiecie z chłopakiem dowiedziawszy się, że podał rękę prostytutce? Że aktywna prostytutka pracująca w salonie masażu go masowała, choć nie sprzedała mu seksu? Że w autobusie dotknął nogą nogi prostytutki? Że prostytutka mu kiedyś gotowała, bo dorabiała w restauracji? Że z prostytutką rozmawiał?

Ale zerwiecie dowiedziawszy się, że zetknęły się ich genitalia.

Zastanówcie się, proszę, czy na pewno traktujecie genitalia zdrowo, jakby się urodziły z wami, a nie w sposób dziwny, jakby z niebios zstąpiły w chwale.

614 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-08-30 01:52:45)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Chriss1981 napisał/a:

Sorry, ale w tym momencie przegiąłeś. Chyba jesteś jeszcze bardzo młody, albo masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Gdybyś umiał czytać (albo faktycznie był trzeźwy), zrozumiałbyś sens posta. Mylisz się, uważając że to kwestia odwagi - nie masz o niej pojęcia - szczyt bohaterstwa: pójść do burdelu smile Dla mnie to zwykły aspekt moralny - ja wolę skorzystać z płatnego seksu po to, by właśnie nie krzywdzić kobiet. Ja nie potrafię kłamać i udawać uczuć, bo to jest właśnie szczeniackie i nieodpowiedzialne. Ale skoro Ciebie "wypad do burdelu" bawi, to życzę dużo rozrywki - aż dorośniesz...

no to napisal, hyhy wink przypisujesz ideologie pod regularnie, zaplanowane wypady do burdelow, usprawieliwiasz te wypady tym ze nie umiesz zapanowac nad popedem,czy tez tym ze ci zmarla zona. chlopie, idz pobiegaj, zapisz sie na silownie, puknij w jajko, napiecie zejdzie wink jeszcze jestes jakze wspanialomyslny i nie umiawiasz sie z kobietami bo nie chcesz ich krzywdzic... nie, nie umawiasz sie bo to jest czasochlonne, i na numerek trzeba cierpliwie poczekac albo jestes jedna z gap ktora poza wspolczuciem nie jest w stanie nic odtrzymac. twoja historia prawdopodobnie doprowadza te wrazliwsze czy te bardziej naiwne do lez i pewnie cie klepia po glowie, i wspolczuja jaki ty musisz byc nieszczesliwy, biedulek taki. oprzytomniej, chodzisz tam pewnie z takich samych egoistycznych powodow jak kazdy i nizej mozna umiescic te powody ktore napisales. ale ci twoim zdaniem (gorsi) ktorzy przyznaja sie ze taki wypad traktuja jak zwykla zabawe czy tez lenistwem maja chociaz na tyle odwagi zeby to napisac, powiedziec. i ty mi mowisz ze musze dorosnac wink odczekam ;p zeby byla jasnosc, napewno sa ludzie ktorzy naprawde nie maja za bardzo wyboru, ale ty nim nie jestes, podobnie ja. bym napisal kim w moich oczach sa tacy ludzie jak ty, ale z grzecznosci przemilcze. zmienie se pieluche smile

615

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ja też tego do końca nie rozumiem. Można się masturbować i po orgazmie chęć seksu w mig zniknie (tzw napięcie).

616

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Truskaweczka a jakbyś Ty się zauroczyła w iluś tam facetach .... oczywiście nie w kilku na raz big_smile ..... tylko raz w jednym, potem w drugim aż doszłabyś to tego 9 to nie przestałabyś wierzyć w miłość? Ja tam doskonale rozumiem Yoshew B'Seter

617

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Robson napisał/a:

Truskaweczka a jakbyś Ty się zauroczyła w iluś tam facetach .... oczywiście nie w kilku na raz big_smile ..... tylko raz w jednym, potem w drugim aż doszłabyś to tego 9 to nie przestałabyś wierzyć w miłość? Ja tam doskonale rozumiem Yoshew B'Seter

Nie wiem, pewnie trochę tak, ale mimo wszystko mam nadzieję, że chłopak podźwignie się i znajdzie fajną dziewczynę smile.

618

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

TROCHĘ? Mi się wydaje, że nawet bardziej niż trochę wink

619

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
heathcliff napisał/a:

Prostytutki z różnych powodów sprzedają seks. Nie oceniałbym ich ogólnie właśnie ze względu na to, że pracują tak z różnych powodów. Sprzedają pewną usługę, przyjemność, jak przyjemność sprzedaje się w herbaciarni czy u masażysty. Dla kogoś, kto nie ma pochwy za świętość, seks może być towarem. Nie musi być przez to bezwartościowy - jako towar seks może być naprawdę cenny.

Prostytucja może być wymianą uczciwą. Przyjemność za pieniądze, jasny układ, żadnego ranienia się. O wiele to lepsze (wspomniano tu zresztą) od okłamywania drugiej osoby na temat miłości i brania sobie seksu za darmo. Bardzo tu (w kilku wątkach) skrytykowano wymagania paru panów, którzy potrzebują dziewicy i po dziewictwie oceniają kobiety. Bo przecież nie w błonie dziewiczej jest sens wspólnoty między ludźmi. Czy dla was sensem życia jest darmowy seks? Nieważne, czy uczciwy, czy sprzedany za kłamstwa, byle bez pieniędzy? A małżeństwo, w którym tylko jedna osoba zarabia pieniądze, akceptujecie, czy taki sponsoring was odrzuca?

Prostytucja jest POPSUTA. Nie jest zła z istoty swojej, ale dlatego, że wiąże się z wyzyskiem lub zniewoleniem kobiety, że to często brud i głupota. Ale sam formalny fakt prostytucji to po prostu wymiana uczciwsza niż inne, potraktowanie seksu z dystansem. Należy walczyć z patologią w obrębie prostytucji, ale czy z prostytucją? Ja bym walczył z poglądem, że pochwa jest z kosmosu. Nie czynił z niej Szatana ani Boga, nie sugerował, że to tam jest istota związku, szczęścia, zgody.
Czy zerwiecie z chłopakiem dowiedziawszy się, że podał rękę prostytutce? Że aktywna prostytutka pracująca w salonie masażu go masowała, choć nie sprzedała mu seksu? Że w autobusie dotknął nogą nogi prostytutki? Że prostytutka mu kiedyś gotowała, bo dorabiała w restauracji? Że z prostytutką rozmawiał?

Ale zerwiecie dowiedziawszy się, że zetknęły się ich genitalia.

Zastanówcie się, proszę, czy na pewno traktujecie genitalia zdrowo, jakby się urodziły z wami, a nie w sposób dziwny, jakby z niebios zstąpiły w chwale.

Absolutnie się zgadzam... Jeśli spojrzeć na prostytucję jak na pracę, nie ma w niej nic złego, piosenkarki sprzedają swój głos, modelki - wygląd, prostytutki - ciało... Jeśli one same (prostytutki) są w stanie z tym sobie poradzić, zdystansować się do pracy, jeśli one nie mają z tym problemu (choć pewnie częściej mają, to, o czym mówię, to sytuacja hipotetyczna...), to dlaczego społeczeństwo ma z tym problem?

Ktoś wcześniej pisał, że płacenie za seks to żenada... Padł opis sytuacji, w której facet chodził do burdelu po to, żeby się wygadać... Żałosne - płacić komuś za możliwość wygadania się? A nie kojarzy się Wam to z psychologiem??? Bo mnie tak.... A jakoś wizyt u psychologa nikt nie uważa za żałosne... Gdzie tu więc logika?

Ja w życiu nie rozstałabym się z facetem z takiego powodu, że korzystał w przeszłości z usług prostytutki... Rzeczywiście wychodzi na to, że seks staje się ważniejszy niż wszystko inne, skoro niektórzy z Was piszą, że skończyliby związek, gdyby tylko się o tym dowiedzieli...

Nie demonizujmy więc... Gdyby jakoś racjonalnie podejść do sprawy, zadbać o higienę prostytutek, antykoncepcję, wygodę itp itd... przyniosłoby to chyba więcej pozytywnych skutków niż wieszanie na nich psów...

620 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-08-31 12:20:06)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Dziękuję, tissa, już myślałem, że mnie nikt nie przeczyta tongue

Seks się dziwnie traktuje, ogromnie wiele jest patologii. Kilka:
- straszne kompleksy dziewic (por. temat o dziewicach po trzydziestce)
- ocenianie ludzi po dziewictwie, przeciwnie do powyższego dziewictwo jest tu podstawową wartością (por. odpowiednie tematy)
- chwalenie się ilością partnerów (można podać liczbę, to jedno, ale chwalić się, jakby to było osiągnięcie? Jakby chodziło o "zdobycie" czy wręcz "pokonanie" innej osoby, skoro się uprawia seks?)
- reklamowanie wszystkiego za pomocą seksu
- kompleksy związane ze sprawnością seksualną mężczyzn (ciągłe reklamy preparatów, obecne w popkulturze przekonanie, że mężczyzna może zawsze i z każdą)
- problemy seksualne osób religijnych, które w obawie przed grzechem ograniczają swoje zachowania przesadnie

Wszędzie jest ocenianie seksem. I podobnie w przypadku prostytucji, znów, zamiast traktować seks jak czynność, która może wyglądać RÓŻNIE i do której ludzie mogą podchodzić PO SWOJEMU, ocenia się i atakuje ludzi za odmienność. Słowa związane z prostytucją (dziwka, burdel, gorsze jeszcze), składnia podkreślająca moralną wyższość osób z prostytucją niezwiązanych - to wszystko agresja i patologia związana z seksem.

A problem powinno się likwidować tam, gdzie on jest. W "Historii prostytucji" (Dufour'a, polecam) możemy zapoznać się z ciekawymi (mimo zawartych w tekście subiektywnych ocen) dziejami zjawiska, z różnymi wariantami, a prostytucja prostytucji nierówna. Zdarzało się, że zdrowsze, uczciwsze, bardziej naturalne i głębsze relacje wiązały mężczyzn z heterami niż z żonami. Nie jest problemem zjawisko prostytucji a patologie z nim związane (wykorzystywanie kobiet i dzieci, fatalne warunki pracy, handel ludźmi i brak szacunku).
Akurat brak szacunku znajdujemy nie tylko tam, gdzie mężczyzna rzekomo traktuje kobietę jak przedmiot. Jeśli jej uczciwie płaci za usługę, godzą się oboje na wynagrodzenie, nie ma przymusu - kobieta potraktowana jest dobrze (lepiej niż w małżeństwach, związkach, gdzie przedmiotowe traktowanie jest przerażająco częste). Brak szacunku jest widoczny bardziej tu, na forum, czy w innych miejscach pełnych "idealistów", którzy w dobrej wierze agresywnie narzucają swe nieracjonalne systemy wartości i krzywdzą inne osoby.

Gdy wasze zachowanie (seks przed ślubem, więcej niż 1 partner seksualny, antykoncepcja, rozkosz oderwana od rozmnażania, sodomia) jest krytykowane przez ludzi mających się za religijnych, a w krytyce tej wyraźne jest przekonanie o moralnej wyższości krytykującego, potraficie ujrzeć nieracjonalność zarzutów i narzucanie wartości.
A gdy strona po stronie piszecie wyraźnie nacechowanym emocjonalnie językiem podkreślając swą moralną wyższość i obrażacie ludzi, którzy myślą inaczej - I MOGĄ SWEGO ZDANIA RACJONALNIE BRONIĆ - to nie widzicie problemu.

Tak skrajne oceny ludzi oparte tylko na prostym fakcie "prostytutka" czy "klient" są patologią.

621 Ostatnio edytowany przez Rafix (2011-08-31 15:12:08)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Chriss - Piszesz o sobie jakbyś był jakimś nadczłowiekiem, cyborgiem, który ma większe niż zwykły śmiertelnik potrzeby seksualne. Do tego jesteś taki porządny, bo nie krzywdzisz, nie robisz kobietom nadziei, tylko wolisz korzystać z usług profesjonalistek. Wiesz zdradzę Ci coś - każdy zdrowy facet ma potrzeby seksualne i myślę, że około trzydziestki są one naprawdę spore. Ja mógłbym się kochać codziennie po kilka razy dziennie, czasem gdy jest przerwa choćby tygodniowa to mi strasznie brakuje seksu. Ale wiesz, że bywało że nie kochałem się miesiąc, dwa albo pół roku? I żyję. Nie wmawiam sobie ani nikomu, że jak nie ma seksu to staje się agresywny, ryzykuje i jestem zagrożeniem dla siebie czy innych. Zgadzam się z kolegą NieInteresujSie, że można chodzić do prostytutek, ale naprawdę nie dorabiajmy do tego żadnej ideologii. Chcesz chodzić? Proszę bardzo. Masz pretensje, że nie podoba się to kobietom? Ich prawo. Tobie mają prawo nie podobać się rude kobiety albo możesz nie lubić towarzystwa osób o czarnej barwie skóry. Twoje prawo. Ale naprawdę zacznij szukać kobiety na stałe i nie dorabiaj ideologii tam gdzie jej nie ma. Jeśli będziesz miał regularnie co jakiś czas tę płatną namiastkę bycia z kimś, to nie będziesz miał prawdziwej motywacji by szukać czegoś naprawdę wspaniałego. Ty masz tylko seks, a bycie z kobietą to także wiele innych niesamowitych doznań. Tylko Twoja kobieta potrafi się do Ciebie przytulić tak szczerze i prawdziwie, tylko z nią możesz leżeć godzinami w łóżku i rozmawiać o wszystkim. Profesjonalistka za kasę jeśli będzie naprawdę profesjonalna i zaangażowana może się całować, przytulać itd, ale to chyba oczywiste że to nie to samo. Pomyśl czy chcesz tylko seksu, czy czegoś więcej.

Heathcliff - Chyba nie do końca o to chodzi w temacie. Jasne genitalia to tylko genitalia, ale skoro ktoś nie potrafi zapanować na popędem i rządzą nim genitalia, to np jaka jest gwarancja, że gdy osoba najbliższa zachoruje, to ten ktoś nie pobiegnie czym prędzej do profesjonalistki i za kasę uzyska to na czym mu zależy? W końcu znowu mogą zacząć nim rządzić genitalia. Myślę że kobietom w tym wątku chodzi przede wszystkim o to, że nie chcą być z kimś kto traktuje seks instrumentalnie. W sumie im się nie dziwie, bo taka kobieta może potem myśleć, że facet jest z nią tylko dla seksu. A co jak nie będzie pieniędzy na prostytutkę? Ukradnie taki facet kasę? A może zgwałci jakąś kobietę w ciemnej bramie? W końcu jak nie pobzyka to może stać się agresywny i podejmować ryzykowne działania jak twierdzą niektórzy.


Czy lepiej być prawiczkiem, czy lepiej iść do burdelu i mieć to za sobą jak najszybciej? Uważam, że facet 40letni który nie ma żadnych doświadczeń seksualnych może odwiedzić takie miejsce choćby by porozmawiać z kobietą. Każda rozmowa z kobietą daje jakieś obycie czy doświadczenie. Może do czegoś dojdzie może nie. Może przełamie swoją nieśmiałość, może nie. Ale niewiele traci. Za to kiedy czytam, że facet 20-22 lata idzie/chce iść do burdelu to nie mam w sobie innego uczucia niż pogarda i współczucie. Myślę sobie, że taki młody a chce pójść na łatwiznę. A najpewniej za rok, dwa lub trzy spotkałoby go coś cudownego i pięknego, ale on nie chciał czekać. I dlatego to coś jeśli go nadal spotka, to już nie będzie takie jakie mogłoby być. Często spełnienie w ramionach prostytutki daje tylko tyle, że człowiek wie że nie musi się już starać, nie musi szukać. Lepsza przecież namiastka bliskości niż totalna samotność. Lepszy rydz niż nic. Jeśli ktoś ma zdrowe podejście, wyłącza uczucia to ok, niech sobie chodzi. Ale jeśli dla kogoś staje się to formą relaksu albo formą walki z samotnością, to myślę że ten ktoś ma problem i powinien szukać pomocy.

A czym się różni chodzenie do prostytutek od podrywania dziewczyn na dyskotekach? Tym, że podryw - jaki by on nie był - nie jest transakcją wymienną typu płacę to dostaję. Obojętnie czy podrywa się panią doktor, adwokat czy prostą panienkę z dyskoteki to taką kobietę trzeba czymś jednak zainteresować. Postarać się mniej lub bardziej, ale jednak. Czasem sukcesem będzie wspólny taniec, czasem pocałunek a czasem skończy się na wspólnej nocy w jednym łóżku. Obojętnie jaki by to sukces nie był, to buduje pewność siebie i wierzcie mi trzeba być naprawdę ewenementem, by za każdym razem ponieść sromotną porażkę. Wiadomo nie każdy podryw musi kończyć się zaraz w łóżku, ale sam fakt przebywania w towarzystwie nowopoznanych kobiet i rozmowy z nimi budują pewność siebie faceta. Ale jeśli ktoś woli budować tę pewność siebie na wizytach u prostytutek to jego sprawa. Co prawda potem taki osobnik nie potrafi w 95% przypadków wydobyć z siebie słowa w towarzystwie kobiety, nie potrafi wyjść z inicjatywą. A dlaczego? Bo przecież za pieniądze nie trzeba nic robić, aranżować, starać się. A normalna kobieta, z którą facet siedzi w kawiarni wymaga by on ją podrywał, zdobywał, imponował jej inicjatywą.

Reasumując - Kto chce niech sobie chodzi, ale niech nie szuka dla siebie wymówek innych niż prosta i szybka przyjemność za kasę, bez żadnego dodatkowego wysiłku. No i niech taki facet nie wymaga potem, że każda kobieta będzie za nim szaleć że taki doświadczony smile Przeszłość jest tylko pozornie nieistotna, bo to ona tak naprawdę daje drugiej osobie obraz tego kim jesteśmy nim ta osoba sama nas dobrze pozna.

622

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Rafix:

- ludzie się różnią potrzebami, a jakbyś nie chciał uwierzyć, że potrzeby niektórych śmiertelników mogą być większe niż innych, potrzebujesz cyborgów (?!)
- poczytaj o ludziach aseksualnych, niekoniecznie są traktowani jak chorzy
- może przestań dorabiać ideologię szukaniu kobiety na stałe? smile Zalecenia, o które proszony nie jesteś, polegające na tłumaczeniu ludziom, że mają się tak zachowywać jak jest najlepiej dla Ciebie, wpisz sobie może w pamiętnik? smile

Dalej Rafix, teraz w odpowiedzi na moje słowa:
- to szeroka tematyka. Wyjaśniłem, gdzie jest popełniany błąd ludzi, którzy innych krytykują. wink Chriss radzi sobie z uzasadnieniem swojego zdania, Ty agresywnie nazywasz to "dorabianiem ideologii do złego (w domyśle) zachowania". Wyraźnie się zgadzasz z NieInteresujSie, a ten nie napisał nic poza wyraźnym wartościowaniem cudzego życia. wink
- zdecyduj się, czy uznajesz, że zawsze można zapanować nad popędem (pierwsza część odpowiedzi), czy może nie zawsze (druga część).
- jeśli ktoś chodzi do prostytutki, to NIE MA RYZYKA dla kobiet, że będą z tą osobą, czyli że będą potraktowane instrumentalnie. Gdy zaś ktoś, kto traktuje kobiety instrumentalnie, woli się okłamywać i rozpoczynać kolejne związki, kobiety cierpią
- wyżej napisałem, że złudzeniem jest wiązanie instrumentalnego (pisałem o przedmiotowym) traktowania z prostytucją. Traktowanie takie jest częste w związkach i możemy życzyć kobietom, by ci mężczyźni przestali jednak szukać związków a chodzili do prostytutek na seks, skoro im chodzi o seks. Prawda?
- a jeśli kobietę w stałym związku będzie 'bolała głowa', to wtedy gwałty i rozboje polecasz? - to odpowiedź na ostatnie zdanie tego akapitu.

Wciąż Rafix, kolejna część
- kwestia wyboru, czy być prawiczkiem czy iść do prostytutki
Nie zauważyłeś najwyraźniej, jakiego używasz języka, ani że wiążesz "coś piękniejszego" z seksem. Niby nie chodzi o genitalia, ale wyraźnie widać, że chodzi o genitalia. Jakby pójście do prostytutki wyłączało zdolność dwudziestolatka do przeżywania chwil cudownych, za co nim pogardzasz. Wyżej już jest o Tobie, Rafix. Właśnie o takiej patologii obrażania ludzi nieświadomie stosowanym językiem (co wynika tylko z przyzwyczajenia do własnej 'moralności' i niegodzenia się z innością). Nawiasem, Russell o podobnych szkodliwych ludziach moralnych pisał przed wiekiem. smile
- szukanie pomocy "jeśli dla kogoś..." jest ok, pewnie będzie to pomoc płatna? Można znaleźć osobę do rozwiązywania głębokich problemów psychicznych, ale nie można znaleźć osoby do rozładowania prostych napięć? smile Niech żyje racjonalizm, w Twojej wypowiedzi absurdom jest tak ciasno, że się duszą.

I kolejny akapit, Rafix:
- podryw nie jest uczciwą transakcją "wiem za co płacę i wiem czego wymagam". Uważasz, że to straszne płacić? Nie płacisz? Za żadne usługi? W restauracji płacisz burakami zebranymi na własnym polu czy może zostajesz po godzinach by zapłacić gotowaniem? Ach, pewnie szukasz stałej kobiety, by nie chodzić do restauracji, to oczywiście moralne. smile
Jeśli już sobie WKRĘCIŁEŚ, że prostytucja to zło, to widzisz w płaceniu za usługę patologię. A teraz wytrzeźwiej, rozejrzyj się wokoło i przypomnij sobie cały miesiąc. Płaciłeś za wodę, za gaz, za internet, za telefon komórkowy, za jakieś wizyty w lokalach, za usługi jakieś - masaż, siłownię, basen, przewóz osób i mienia, leczenie zwierzęcia? Nie płacisz? Czujesz się podle wymieniając pieniądze na coś innego?
- zainteresowanie kobiety na dyskotece, uzyskanie od niej pocałunku lub seksu, nazywasz tu sukcesem. Zdobywca, widzę. Trzeba dać kilka słów pijanej - najczęściej - dziewczynie na imprezie, ładnie przed nią zagrać, w efekcie jest sukces. I śmiesz nazywać korzystanie z usług prostytutki traktowaniem przedmiotowym? Poszukaj stałej i bezpłatnej pomocy psychologa, jeśli już się wymieniamy radami. Odpuść natomiast myślenie, że Cię życie nagradza darmowym seksem, bo taki jesteś fajny.
- traktowanie kobiet jako elementu budowania pewności siebie - to też pokazuje, jak instrumentalnie zalecasz je traktować
- znów własne widzenie świata wiążesz z normalnością, sugerując, że Twój światopogląd jest lepszy, innych gorszy. Agresja, patologiczne podejście do seksu i ksenofobia. Ach, no i instrumentalne traktowanie kobiet.

Reasumując:
Kto ma lepsze wyjaśnienie niż "prosta i szybka przyjemność za kasę" niech je poda, a Ty, Rafix, pozostaniesz i tak na nie głuchy, więc nie będzie problemu. Nie pokazałeś w żadnym miejscu, że korzystanie z usług prostytutki jest gorsze. To miałeś w założeniu, by móc sobie agresywnie popisać do ludzi, którzy mają inne założenia. Żadnej racjonalnej krytyki, a ciągły atak językowy. Pasujesz doskonale do "idealistek", o których wspomniałem wyżej. Przeczytaj może dokładniej. Bo tam jest argumentacja dość szeroka, a nie tylko własne zdanie. smile

623 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-09-01 04:15:52)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
heathcliff napisał/a:

Wyraźnie się zgadzasz z NieInteresujSie, a ten nie napisał nic poza wyraźnym wartościowaniem cudzego życia. wink

zle zrozumiales moj post, a co gorsza innych w ogole nie czytales, jestem ostatnia osoba ktora kogos tu ocenia, sam regularnie chodzilem do balaganow i to jak bylem duzo mlodszy od kolegow, to stawia mnie w oczach forumowiczow w gorszej sytuacij niz reszte wink rownie dobrze bawilem sie na dyskotekach,  mnie tylko denerwuje dopisywanie ideologii pod wypady do burdelow. ciekawosc, zaspakajanie swoich potrzeb, lenistwo, zabawa i na podium egoizm i tyle. reszte traktuje jak tlumaczenia zdradzajacej zony... kochanie opetal mnie diablel wink co do reszty twojego postu juz wczesniej o tym tu pisalismy, wiec sie z toba zgadzam. na poprzednich stronach bylo wiecej rozmowcow wink

624

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Rafix, nie bzykałeś się przez 2 miesiące czy "nawet" przez pół roku! No to faktycznie, chłopie, nacierpiałeś się. Dobrze żeś nie umarł z cierpienia. Tutaj są ludzie co mają po 30 czy 40 lat a się NIGDY nie bzykali tak więc nie wyjeżdżaj tutaj ze stwierdzeniem "NAWET PRZEZ PÓŁ ROKU".

625

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
NieInteresujSie napisał/a:

zle zrozumiales moj post, a co gorsza innych w ogole nie czytales, jestem ostatnia osoba ktora kogos tu ocenia,

Pisałem, że wyraźna (może nieświadoma) ocena widoczna jest w języku: burdel, przypisywanie ideologii, numerek, bałagan, żałosne, usprawiedliwiać etc. u Ciebie, inne jeszcze słownictwo u innych.
Atakuje się w ogóle zadając pytanie "czy musisz to robić?" lub "nie radzisz sobie z normalnymi kontaktami?", bo w takim (i powyższym) słownictwie zawarta jest od razu ocena.

Chodzenie do domu publicznego jest w Twoich słowach czymś, z czego się można tłumaczyć, co można zasłaniać ideologią. A przed rozważeniem, czy dana osoba przypisuje ideologię słusznie czy nie, dobrze byłoby rozważyć, czy mamy w ogóle do czynienia z sytuacją, gdzie coś czymś trzeba tłumaczyć!

Powody zachowania - to jest neutralny zwrot.

Może rozumiesz "ludzi chodzących do bałaganu" lepiej niż ja, bo sam doświadczeń nie mam. Ale dla mnie nie ma w ogóle takiej kategorii ludzi, podchodzę zawsze indywidualnie, to raz, a dwa - podchodzę bez tej oceny. Powody opisałem chyba dość szczegółowo.

626

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ja w ciągu całego życia robiłem to tyle razy ile normalny człowiek w ciągu tygodnia lub dwu.

627 Ostatnio edytowany przez Rafix (2011-09-01 09:54:31)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Heathcliff - Jakbyś poczytał cały wątek (albo chociaż jego większą część) to byś mógł sobie oceniać moje poglądy. Z Twoich słów wynika jednak, że nie masz pojęcia o co mi chodzi. Wyraźnie zgadzam się z Nie InteresujSie? Jak ma rację moim zdaniem, to się z Nim zgadzam. Jak uważam, że jest w błędzie to także to podkreślam. Czytałeś kilka stron wstecz? Polecam.

Mimo, że w moim poście nie było cienia agresji, a Ty starasz się w swoim zrobić ze mnie durnia, to odniosę się do tego co napisałeś.

Ludzie różnią się potrzebami, ale nie jakoś drastycznie. Potrzeby seksualne są tak jak inne potrzeby. Sam pisałeś o przecenianiu roli genitaliów. Jeść musi każdy człowiek - jak ktoś je mniej lub więcej to nie znaczy że jest chory, ale anoreksja albo obżeranie się to już choroby. Tak samo jest z seksem. Osoba aseksualna czy seksoholik to osoby chore moim zdaniem. Są to pewnego rodzaju zaburzenia, mimo ze faktycznie niektórzy (najczęściej sami zainteresowani) problemu nie widzą. Z opisu zachowania kolegi wynika, że nie jest raczej seksoholikiem. Zakładam, że wiesz co to seksoholizm. Można spokojnie założyć, że potrzeby seksualne mężczyzn w wieku około 30 lat są zbliżone - tzn mieszczą się w jakimś przedziale. Zaznaczę po raz kolejny - mężczyzn zdrowych i bez żadnych zaburzeń. Więc jeśli kolega nie dysponuje jakimiś wiarygodnymi dowodami na to, że brak seksu może powodować takie zachowania jak to opisał to znaczy, że sobie tworzy ideologię. W tym sensie jego zachowanie potępiam. A to że sobie chodzi do płatnej panienki to jego sprawa i w tym sensie go nie potępiam. Mam prawo napisać własne zdanie? Mam. Pouczam kogoś? Nie sądzę. Nie każdy post napisany na forum musi być pouczający. Wiesz na czym polega dyskusja? Na przedstawianiu własnego zdania. Czy ja w którymś miejscu kogoś zmuszam by moje zdanie przyjął jako własne? Nie. Jedyna rada jaką dałem innym, to by nie starali się na siłę przekonywać innych że nie mają racji. Boli Cie, że kobietom nie podoba się to, że facet bywa lub bywał u prostytutki? Widać boli. Mnie to nie boli, bo uważam że każdy ma prawo przyjąć dowolne kryteria w doborze partnera. W końcu mamy swobodę wyboru.

Dorabiam ideologię do szukania kobiety na stałe? Poproszę cytat, w którym miejscu to robię. Staram się jedynie pokazać, że korzystanie z usług prostytutek przez osoby samotne to spore zagrożenie. Ludzie mają tendencję do tego, że przyzwyczajają się łatwo do dobrego. Jeśli można mieć coś łatwo i bez wysiłku to po co się starać. Wiesz co wykazały badania psychologiczne prowadzone na facetach - stałych bywalcach takich miejsc jak burdel? Wykazały, że stopniowo zanika u nich potrzeba jakichkolwiek innych kontaktów z kobietami poza seksem. Nie ma potrzeby bliskości, rozmowy itd. Zostaje sama potrzeba seksualna. Myślisz, że potem łatwo być w związku? Zastanów się. I zaznaczę po raz tysięczny. Mówię o zagrożeniu wynikającym ze stałego i długotrwałego korzystania z usług prostytutek. Jak ktoś pójdzie raz czy 10 razy to mu się pewnie psychika nie zmieni. Są także przecież osoby, które chodzą tam, by się jedynie komuś wygadać czy zwierzyć. Mówię jedynie o potencjalnym zagrożeniu od uzależnienia. Ale to chyba oczywiste, że każde uzależnienie jest złe. A od seksu wyjątkowo łatwo się uzależnić.

Uważam, że zawsze można zapanować nad popędem. To wypowiedzi innych osób wskazują na to, że nie da się. Czytaj proszę ze zrozumieniem. Kobiety cierpią? Może niektóre tak, ale faceci czasem też cierpią przez kobiety. Za to jak poznajesz tzw panienkę na jedną noc to mała szansa, że kiedy Ty planujesz jak zaciągnąć ją do łóżka, ona myśli o tym, że chciałaby mieć z Tobą trójkę dzieci, dom z ogródkiem i psa. Naprawdę nie brakuje miejsc, gdzie można poznać zarówno kogoś na jedną na noc, na stały romans czy na całe życie. Zależy czego się szuka. W normalnym związku bywa i tak, że czasem nie ma seksu kilka dni albo tygodni. Różnie w życiu bywa. Przykład gwałtów i rozbojów dotyczył dorabiania ideologii w stylu "muszę inaczej się uduszę". Seks to nie jest oddychanie. Można przeżyć bez niego jakiś czas (niektórzy dają radę po kilka lat i nie mówię tu o osobach aseksualnych) i nie stanowi się mimo wszystko zagrożenia dla innych z powodu nadmiernej agresji czy skłonności do ryzyka. Każdy kto tak twierdzi powinien się udać do specjalisty, bo ma problem. Oceniam kogoś albo wartościuje? Nie. Oceniam jedynie pogląd wyrażony przez anonimowego dla mnie użytkownika tego forum. Widzisz różnicę? Mam nadzieję.

Tak masz rację, gardzę 20latkiem idącym do prostytutki czyli na łatwiznę. Bo dla faceta nie ma przyjemniejszego uczucia niż to, gdy jest w stanie zainteresować sobą kobietę do tego stopnia, że chce z nim iść do łóżka. Sama dobrowolnie, nie za kasę. Niczego nie trzeba udawać, można być sobą. Facet 40letni to co innego - nie wiem co zrobiłbym mając 40 lat i będąc bez żadnych kontaktów z kobietami. Kto wie, być może poszedłbym do panienki za kasę, by nabyć jakieś doświadczenie, wiedzieć jak to jest w końcu po tylu latach. Ale 20latek pozbawiony nadziei? Idiotyzm będący synonimem naszych czasów, gdy seks staje się ważny sam w sobie. W ogóle patrząc na to forum mam wrażenie, że dobrze że już mam tyle lat ile mam. Ja w wieku 20 lat to myślałem by się bawić, szaleć itd. A teraz mamy wpisy 20 latków w stylu "jestem skazany na samotność", "nic dobrego już mnie nie spotka". Dla mnie to nienormalne. Masz 20 lat i chcesz iść do burdelu? Daj se na wstrzymanie, poszukaj normalnej fajnej dziewczyny i nie pakuj się w problemy na własne życzenie. Masz 40 lat i chcesz iść do prostytutki zobaczyć jak to jest? Śmiało, jeśli tylko ma to Tobie pomóc to czemu nie. To jest ta różnica jaką widzę. Co nie zmienia faktu, że 40latek też ma spore szanse na związek z kobietą. Czy ja kogoś pouczam? Nie. Jedynie przedstawiam własne zdanie, które może się podobać albo nie.

Płacę w wielu miejscach za różne usługi, ale dla mnie seks to nie usługa. Wybacz tu się nie dogadamy. Nie widzę w płaceniu za seks zła. Widzę w tym spore ryzyko, że człowiek nabierze złych nawyków jeśli stanie się dla niego normą płacenie za seks. Ale kolejny raz podkreślam - kto chce niech sobie płaci. Jego pieniądze jego sprawa i nic mi do tego. Mam prawo wyrazić własne zdanie? Mam. Czy coś sobie wkręciłem? Nie, to raczej Ty próbujesz coś tutaj innym wkręcać. Naprawdę widzisz identyczną usługę w prądzie, gazie, przewozie ludzi itd a w seksie? Brak słów.

Tak, osoba, która uważa, że jest zbyt brzydka, mało interesująca by kogoś sobą zainteresować powinna budować swoją pewność siebie na takich drobnych sukcesach. Taniec z obcą dziewczyną, buziak, powrót do domu trzymając się za ręce itd. To są sukcesy, które czynią z fajtłapy faceta. Stopniowo ale czynią. Zdobywca powiadasz? Znowu Twoje zdolności analizowania ludzkiej psychiki zawiodły. Ja nie muszę podnosić swojej pewności siebie, bo ona nigdy nie spadła na samo dno.

Życie nagradza mnie darmowym seksem bo jestem fajny? Ja tak tego nie widzę. Wychodzi tutaj w 100% Twoje podejście. Widać dla Ciebie seks to nagroda za coś. Dla mnie seks to nieodłączny element życia, jest bo jest potrzebny. Nie jest to żadna nagroda. Proszę rozmawiajmy na temat, nie prosiłem Cie o darmową psychoanalizę.

Ok. Kończąc dyskusję. Ja przedstawiłem kolejny raz swój pogląd w tym wątku. Patrząc na Twój żałosny wpis to po raz ostatni, bo to żadna przyjemność być obrażanym przez anonimowego osobnika. To Ty jesteś agresywny i stosujesz metodę wyrywkowego cytowania wypowiedzi, by ośmieszyć rozmówcę. Twój ostatni wpis nie wnosi niczego do dyskusji, a jedynie ma na celu atak na moją osobę. Piszesz o mojej zaściankowości, ksenofobii, wątpliwej moralności, o mojej agresji i patologicznym podejściu do seksu, wreszcie kierujesz mnie do specjalisty. W sumie to spokojnie mógłbym Twój post zgłosić moderatorom jako obrażający mnie, ale nie zamierzam tego robić. Wiesz dlaczego? Bo anonimowy pisarczyk nie jest w stanie mnie dotknąć. Nie lubię powoływać się na mój staż na forum i liczbę napisanych postów, ale zrobię wyjątek. Jakoś na tym forum jestem już ponad rok, bez żadnego ostrzeżenia ze strony moderatorów za zbyt agresywny atak słowny na kogokolwiek. Ciekawe nie? A wypowiadałem się w bardziej kontrowersyjnych wątkach niż ten. Swoją drogą ciekawe, że zawsze jak powstaje kontrowersyjny wątek na tematy związane z seksem, to na forum przybywa zarejestrowanych facetów, którzy wypowiadają się kilka razy i potem znikają przeważnie. Skąd taka nagła potrzeba podzielenia się swoimi mądrościami? Wolę nie wiedzieć.

Widzę, że masz sam spory problem z czytaniem ze zrozumieniem więc nie będę Cie już dobijał. Poczytaj sobie w wolnej chwili wszystkie posty. Potem dojedź do mojego, poczytaj go raz jeszcze w kontekście wcześniejszych wypowiedzi. Potem zastanów się chwilkę nim napiszesz cokolwiek. Czy ja nie popieram prostytucji? A jakie to ma znaczenie? To było przesłanie moje postu? Super mistrzu analizy wypowiedzi innych, ale nie. Chciałem jedynie pokazać, że każdy ma prawo do własnych poglądów. Niech jedni nie starają się na siłę nawracać drugich i tyle. Porównujesz mnie do idealistek? Fajnie, zawsze lepiej być w takim towarzystwie niż mieć takie poglądy jak Ty. W sumie to ciężko dokładnie określić Twoje poglądy bo tak się skupiłeś na agresywnym atakowaniu mnie, że zapomniałeś je przedstawić. Teraz się skup i czytaj. Nie uważam prostytucji za zło i nie potępiam jej. Uważam, że źle postępuje 20latek idący do prostytutki z powodu tego, że jest ciągle sam i pewnie nigdy już nikogo sobie nie znajdzie. Uważam za złe chodzenie do prostytutki regularnie, na przykład kilka czy kilkanaście lat, bo każdy psycholog powie Tobie, że to wyrabia złe nawyki u ludzi. Nie uważam, że facet korzystający z usług prostytutek musi się tłumaczyć. Jeśli ma taką potrzebę to niech powie jak facet, a nie tworzy ideologię w stylu "chodzę tam, by nie krzywdzić zwykłych kobiet". Teraz zrozumiałeś?

P.S. Mimo wszystko jeśli użytkownik Chriss poczuł się dotknięty czymkolwiek w moim wpisie to mi przykro. Wyraziłem jedynie swój pogląd, w którym oceniłem jego poglądy (które sam przedstawił). Nie znam go jako człowieka, więc nie oceniam. Na tym forum oceniamy poglądy a nie ludzi, o czym jak widać niejaki Heathcliff zapomniał.

P.S.2  Robson - z niczym nie wyskakuje, a przedstawiam swoje poglądy to raz. Może w ogóle zabrońmy na forum pisać o seksie i sprawach z nim związanych? W końcu ktoś kto nigdy nie uprawiał seksu może poczuć się dotknięty?

628 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-09-01 10:19:24)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
heathcliff napisał/a:

Chodzenie do domu publicznego jest w Twoich słowach czymś, z czego się można tłumaczyć, co można zasłaniać ideologią

no wlasnie odwrotnie, tlumaczenia pozostaja u kazdego wlasciwie te same, czasami ktos wyskoczy z dziwna ideologia jak by go sumienie gryzlo, czy tez zaslania sie tragedia, a po co ? i wlasnie takie zachowanie oceniam. to jest usluga z ktorej tlumaczyc sie nie trzeba. i nie ma kategori, lepszy, gorszy. a niektorzy wlasnie tak mysla, ze smutna historyjka usprawiedliwia swoj egoizm.

heathcliff napisał/a:

A przed rozważeniem, czy dana osoba przypisuje ideologię słusznie czy nie, dobrze byłoby rozważyć, czy mamy w ogóle do czynienia z sytuacją, gdzie coś czymś trzeba tłumaczyć!

o tym wlasnie pisalem wyzej. nie trzeba tlumaczyc, wiec po co to robia ?

heathcliff napisał/a:

Może rozumiesz "ludzi chodzących do bałaganu" lepiej niż ja, bo sam doświadczeń nie mam.

heathcliff napisał/a:

podchodzę zawsze indywidualnie, to raz, a dwa - podchodzę bez tej oceny.

wlasciwie sam sobie odpowiedziales. oceniac raczej ci nie wypada. ja podchodze ogolnie, ty indywidualnie. podchodze tak bo nie widze sensu zaglebiac sie w powody skoro jak pisalem one sie jakos nie roznia, czy to 20 lat, 30, 40. jest jakas czesc facetow ktorzy nie maja za bardzo innego wyjscia, i tu sa roznie historie.( czy, wczesniejsze posty) ale wiekszosc powody odwiedzin kurtyzantek ma te same wink ja bardzo lubie ludzi ktorzy maja swoje zdanie i go bronia, mimo ze moje sie rozni lubie z nimi dyskutowac, ale kolezko trzymaj fason, i staraj sie pisac normalnie (nie mowie o sobie a o innych forumowiczach, roznych tematach) zbyt nerwowo podchodzisz do tego forum a bylo tu kilku takich amatorow, i niestety swoim agresywnym zachowaniem zostali zbanowali, jak sam mowisz podchodzisz do problemu bez oceny, ale do czlowieka juz nie do konca, troche dystansu smile

629 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-09-01 11:51:35)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rafix napisał/a:

Ludzie różnią się potrzebami, ale nie jakoś drastycznie. Potrzeby seksualne są tak jak inne potrzeby.

I jak w przypadku innych potrzeb różnice są drastyczne. Choćby na forum łatwo znaleźć wyraźne różnice.


Rafix napisał/a:

Sam pisałeś o przecenianiu roli genitaliów.

O różnicach jakościowych. Ocenianie ludzi przez pryzmat jedzenia jest dziwne, ocenianie przez pryzmat seksu - jest dziwne tak samo.


Rafix napisał/a:

Można spokojnie założyć, że potrzeby seksualne mężczyzn w wieku około 30 lat są zbliżone - tzn mieszczą się w jakimś przedziale.

"mieścić się w przedziale" na pewno nie znaczy tyle co "być zbliżonym"
Założyć można, można być przy tym spokojnym, ale to bzdura. smile Oczywiście wyszedłeś z założenia, że cokolwiek nie będzie Ci pasować do przedziału, uznasz za zaburzenie, chorobę. To błędne koło: przedział jest wąski, bo poza przedziałem są choroby, bo przedział jest wąski. smile

A rzeczywistość mówi, że przedział jest bardzo szeroki i często nie ma podstaw, by różnice w sferze seksualnej mieć za zaburzenie czy chorobę (im mniej w nauce religii i tradycji, tym bardziej oczy otwarte i więcej zjawisk się dopuszcza, a za mniej ludzi pali, zauważasz?).


Rafix napisał/a:

Więc jeśli kolega nie dysponuje jakimiś wiarygodnymi dowodami na to, że brak seksu może powodować takie zachowania jak to opisał

Zdaje mi się, że okrągły kamień musi dysponować dowodem swego kształtu, byś go uznał. Jeśli kolega doświadczył w swoim życiu, to wie, co mówi, choćby nie nagrywał, nie badał i nie trzymał teraz preparatów. smile

Rafix napisał/a:

A to że sobie chodzi do płatnej panienki

Bardzo ładne sugerowanie oceny. Kłamiesz przy okazji, że nie potępiasz, a cały język mówi, że potępiasz. smile Pytasz, czy pouczasz, język twój krzyczy - poucza! - a ty nie sądzisz. wink

Rafix napisał/a:

Wiesz na czym polega dyskusja? Na przedstawianiu własnego zdania.

Na tym polega tenis stołowy, jeśli zrozumiesz metaforę. Niektórzy przedstawiciele twojego gatunku są jednak zdolni do czegoś więcej, do przeanalizowania tematu, do argumentowania, dowodzenia. Słyszałem nawet, że czasem chcesz dowodzenia, bo ci nie wystarcza przedstawienie własnego zdania, o jakiejś ideologii mówisz od razu. smile

Rafix napisał/a:

Czy ja w którymś miejscu kogoś zmuszam by moje zdanie przyjął jako własne?

A jak byś chciał zmuszać? Siłą byś spróbował, to siłą byłbyś powstrzymany. Próbujesz zaś demagogią, powstrzymywany jesteś słowem. To takie proste zjawisko.
Ach, trzeba będzie wyjaśnić tę demagogię, bo pewnie ci znów nie będzie pasować, że ktoś swoje zdanie na forum poda - otóż przemycanie wartościowania w użytym słownictwie jest elementem demagogii, nie zaś dyskusji. smile
Wiesz już, na czym polega dyskusja?

Rafix napisał/a:

Dorabiam ideologię do szukania kobiety na stałe? Poproszę cytat, w którym miejscu to robię.

"Ale naprawdę zacznij szukać kobiety na stałe i nie dorabiaj ideologii tam gdzie jej nie ma. Jeśli będziesz miał regularnie co jakiś czas tę płatną namiastkę bycia z kimś, to nie będziesz miał prawdziwej motywacji by szukać czegoś naprawdę wspaniałego. Ty masz tylko seks, a bycie z kobietą to także wiele innych niesamowitych doznań. Tylko Twoja kobieta potrafi się do Ciebie przytulić tak szczerze i prawdziwie, tylko z nią możesz leżeć godzinami w łóżku i rozmawiać o wszystkim. Profesjonalistka za kasę jeśli będzie naprawdę profesjonalna i zaangażowana może się całować, przytulać itd, ale to chyba oczywiste że to nie to samo. Pomyśl czy chcesz tylko seksu, czy czegoś więcej. "

Moje wypowiedzi były komentarzami do kolejnych fragmentów, mogłeś łatwo znaleźć. smile Ale ideologię masz też tu:

Rafix napisał/a:

Staram się jedynie pokazać, że korzystanie z usług prostytutek przez osoby samotne to spore zagrożenie. Ludzie mają tendencję do tego, że przyzwyczajają się łatwo do dobrego. Jeśli można mieć coś łatwo i bez wysiłku to po co się starać. Wiesz co wykazały badania psychologiczne prowadzone na facetach - stałych bywalcach takich miejsc jak burdel? Wykazały, że stopniowo zanika u nich potrzeba jakichkolwiek innych kontaktów z kobietami poza seksem. Nie ma potrzeby bliskości, rozmowy itd. Zostaje sama potrzeba seksualna. Myślisz, że potem łatwo być w związku?

Żebyś natomiast znał różnicę, bo póki co jest dla ciebie niejasna:
Nauka stosuje opisy. Zatem psycholog może dowieść na podstawie swej pracy badawczej, że DZIEJE się coś. Natomiast twoim do tej nauki dodatkiem jest, czy się dziać powinno, czy jest to zagrożenie, czy jest problem, czy należy coś robić czy nie etc. Wartościowanie to już ideologia, a nie naukowa teoria poparta badaniami.

Tak więc wszelakie pisanie o "zagrożeniu" oznacza, że ktoś proponowany przez ciebie system wartości zmienia na krytykowany przez ciebie system wartości. To nieco zbyt wyraziste odniesienie do twojego własnego systemu wartości wskazuje (spytaj psychologów) na egocentryzm. Może sobie powiedz, czy to dobrze, czy źle.


Rafix napisał/a:

Kobiety cierpią? Może niektóre tak, ale faceci czasem też cierpią przez kobiety. Za to jak poznajesz tzw panienkę na jedną noc to mała szansa, że kiedy Ty planujesz jak zaciągnąć ją do łóżka, ona myśli o tym, że chciałaby mieć z Tobą trójkę dzieci, dom z ogródkiem i psa.

Wybacz, ja nie poznaję tzw. panienek na jedną noc. W ogóle nie poznaję ludzi, o których mówiłbym takim językiem. Chcesz korepetycje z rozpoznawania, gdzie umieszczasz wartościowanie w wypowiedziach?

Rafix napisał/a:

Przykład gwałtów i rozbojów dotyczył dorabiania ideologii w stylu "muszę inaczej się uduszę".

A ja odpowiedziałem, że przykład jest niezależny od faktu, czy się jest zwolennikiem korzystania z usług prostytutki czy też żyje z jedną kobietą w stałym związku. A powodu, choć go nie masz za powód, mógłbyś jednak nie nazywać ideologią. Ideologią jest na przykład twój zestaw przekonań, które dość luźno wiążą się z nauką, a bardzo silnie z wartościowaniem. smile

Rafix napisał/a:

Oceniam kogoś albo wartościuje? Nie. Oceniam jedynie pogląd wyrażony przez anonimowego dla mnie użytkownika tego forum. Widzisz różnicę? Mam nadzieję.

Tak masz rację, gardzę 20latkiem idącym do prostytutki czyli na łatwiznę.

Gardzić kimś to "oceniać jedynie pogląd"? Mogłeś te zdania napisać po przeciwnych końcach wypowiedzi, musiałbym poszukać, a tak nie ma zabawy.

Rafix napisał/a:

Bo dla faceta nie ma przyjemniejszego uczucia niż to

Ja bym nie oceniał, co jest najprzyjemniejsze "dla faceta" wiedząc jedynie, co jest najprzyjemniejsze dla mnie. Natomiast ty wyraźnie mylisz własny system wartości z tym, co facet powinien, własne upodobania z tym, czego faceci pragną lub powinni pragnąć.


Rafix napisał/a:

gdy jest w stanie zainteresować sobą kobietę do tego stopnia, że chce z nim iść do łóżka.

Jeśli gimnazjalistki przebijają się w ilości poderwanych licealistów, a są takie, to podobne "osiągnięcie" dość mocno trąci okłamywaniem się. smile W czasie ulewy sobie mówisz "nie ma nic przyjemniejszego niż skłonienie deszczu by padał"?
Druga kwestia - na kobiecie wystarczy zagrać. Na mężczyźnie oczywiście też. Gdy się podrywa, gra się. Uczy się zachowań, uczy się gestów. Nie pokazuje się prawdy o sobie, a właśnie stara się zainteresować. Celem nie jest prawda, celem jest zdobycie.
I w tym podrywie jest przedmiotowe potraktowanie.

Rafix napisał/a:

Sama dobrowolnie, nie za kasę. Niczego nie trzeba udawać, można być sobą.

I znów przemycasz wartościowanie, że "za kasę" to gorzej. Zjeść za kasę w restauracji to wstyd, a poznanie kogoś kto ugotuje za darmo - przyjemność.
Niczegonieudawanie stoi w sprzeczności z całym mechanizmem podrywu. Owszem, można mieć szczęście i poznać kobietę, która będzie chciała seksu znając prawdę. Przy tym - wcale nie musi wtedy chodzić o głęboką relację, a może chodzić tylko o seks. Mało tego - pod kątem prawdziwości sytuacja ta jedynie dorównuje kontaktowi z prostytutką, która również doskonale zdaje sobie sprawę z potrzeb, wymagań i celów.

Natomiast podryw wcale nie jest pokazaniem prawdziwego siebie.

Rafix napisał/a:

gdy seks staje się ważny sam w sobie.

To nazwałeś idiotyzmem.
A teraz zastanów się, czy my tu rozmawiamy o dylemacie "sam seks czy coś więcej" czy może "seks z prostytutką czy nie z nią".
Bo to zagadnienia niezależne, można uważać, że seks jest ważny sam w sobie i nie iść do prostytutki.
Ja podkreślam rolę jasności relacji z obu stron. W przypadku prostytucji jest, w przypadku "normalnych związków" nie ma jej bardzo często (tu na forum kilka, kilkanaście wątków na dobę). Ty mówisz o seksie samym w sobie. Krytykujesz ograniczenie się jedynie do kontaktów seksualnych, bez głębszych relacji. Przemycasz w ten sposób system wartości (bo NIKOMU nic do tego, co ja robię z ludźmi, którzy to akceptują, natomiast sytuacje, w których akceptacja jest niemożliwa - bo nie ma nawet wiedzy - krytyka jest zasadna. Dlatego brak szczerości krytykuję ja).

Jeśli relacja opiera się wyłącznie na seksie, to oceniając ją, oceniasz seks dla niego samego. To seks jest kryterium oceny. Jest więc ważny (w odróżnieniu od gotowania, którego występowanie "bez głębszych emocji" zaakceptujesz, jak większość, i pewnie nie poszukasz badań mówiących, że ciągłe płacenie za gotowe potrawy przyzwyczaja i utrudnia gotowanie w przyszłości).

Rafix napisał/a:

Masz 20 lat i chcesz iść do burdelu? Daj se na wstrzymanie, poszukaj normalnej fajnej dziewczyny i nie pakuj się w problemy na własne życzenie.

"Zrób jak ja mówię, a nie tak jak chcesz, bo tak."

Rafix napisał/a:

Płacę w wielu miejscach za różne usługi, ale dla mnie seks to nie usługa. Wybacz tu się nie dogadamy.

O. Widzisz. Czyli JEST ważny sam w sobie. Nazwałeś swój pogląd idiotyzmem.

Rafix napisał/a:

Mam prawo wyrazić własne zdanie? Mam. Czy coś sobie wkręciłem? Nie, to raczej Ty próbujesz coś tutaj innym wkręcać. Naprawdę widzisz identyczną usługę w prądzie, gazie, przewozie ludzi itd a w seksie? Brak słów.

Pisałem "nie wyrażaj własnego zdania?". smile Może uznałem, że jego powtarzanie jest szkodliwe, hmm, ale wskaż mi cytat.
Usługę widzę inną, nie identyczną. I wcale nie twierdzę, że to MUSI być usługa. Zostawiam ludziom pełną dowolność, ty mówisz, że robisz podobnie, a ja nieustannie pokazuję, że twój język świadczy o czymś innym.
Czy umiesz zrozumieć, że "Uważam, że te pie******* ku*** nie są gorsze od cudownych kobiet, które nie biorą pieniędzy za seks", choć teoretycznie mówi o równym traktowaniu, pokazuje bardzo nierówne traktowanie? Twoje teksty nie są tak ostre, ale mówiąc o równym traktowaniu właśnie nierówne traktowanie wyraźnie językiem pokazujesz. Choćby "burdel" czy "panienki" to agresywne słownictwo. Pisząc o domu i żonie będziesz pisał o chacie i starej? Bo wydaje mi się, że nie wszędzie użyjesz negatywnie nacechowanych słów - tu zaś używasz.

Rafix napisał/a:

Tak, osoba, która uważa, że jest zbyt brzydka, mało interesująca by kogoś sobą zainteresować powinna budować swoją pewność siebie na takich drobnych sukcesach. Taniec z obcą dziewczyną, buziak, powrót do domu trzymając się za ręce itd. To są sukcesy, które czynią z fajtłapy faceta. Stopniowo ale czynią. Zdobywca powiadasz? Znowu Twoje zdolności analizowania ludzkiej psychiki zawiodły. Ja nie muszę podnosić swojej pewności siebie, bo ona nigdy nie spadła na samo dno.

Nieustannie potwierdzasz, że wierzysz w budowanie pewności siebie na zdobywaniu "usług" od kobiet. Buziak, seks. Przedmiotowe traktowanie. Drabinę, po której się wchodzi, traktuje się jak przedmiot, wiesz o tym?

Potem napisałeś, że kończysz, a po skończeniu jeszcze dużo pisałeś nie na temat, więc to zignoruję. smile

W skrócie:
- masz swój system wartości. Nie mówisz "moim zdaniem to i tamto" ale pokazujesz swój system wartości w słownictwie i używanych zwrotach. Demagogia a dyskusja - poznaj różnicę.
- kobietę traktujesz jak drabinę, nie widzisz problemu w podrywaniu, znalezienie "normalnej" dziewczyny (zauważ, że tu wartościujesz niejawnie) jest ok. A krytykujesz jasne relacje.
- seks traktujesz jakby nie był czynnością. Nie traktujesz go normalnie - por. wątek o normalności seksu.


---------

NieInteresujSie:
chodzenia do domów publicznych można racjonalnie bronić. Można podać wyjaśnienie (lepsze słowo niż 'ideologia'). Jeśli jest poprawne, czemu krytykować fakt jego podania?
Można walczyć z ogólnością stwierdzeń, strasznie mnie zmęczył Rafix z jego "normalnymi kobietami" czy "normalnymi facetami" i wszelaką pseudowiedzą na temat całego ludzkiego gatunku. Zatem jeśli ktoś się broni "bo jestem mężczyzną" to jest to bzdura, ale jeśli mówi "ja się tak czuję", to przecież nie ma powodu krytykować.

Nerwowość jest wyobrażona. Nie zdarzyło się wam na tym forum widzieć mnie zdenerwowanego. Nie wiem, czy to projekcja, czy może docinek umiecie sobie wyobrazić tylko na tle zdenerwowania i zacietrzewienia. Ja docinki stosuję zależnie od tego, co się komu indywidualnie (moim zdaniem) należy. smile I znacznie jeszcze łagodzę tekst, żeby się lepiej czytało.

630

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Heathcliff - Ty serio piszesz czy masz jakiś problem ze sobą? Bardzo przypominasz mi stylem wypowiedzi pewnego użytkownika, który swego czasu strasznie upodobał sobie pisanie w podobnym stylu, obrażając innych. Niestety nie ma go już na tym forum.... Chyba.  Internet jest taki fajny, że daje każdemu możliwość napisania czegokolwiek komukolwiek i Ty z tego skrupulatnie korzystasz.

Wyrażasz swoje filozoficzne myśli, a sam nie zwracasz uwagi ile jest w nich sprzeczności. Wyrywasz fragmenty wypowiedzi, zestawiasz i dodajesz coś od siebie. To jest piękna demagogia właśnie a nie dyskusja. Wiesz co świadczy o Twoim braku merytorycznych argumentów? To, że 3/4 Twojej wypowiedzi to cytaty moich wypowiedzi. Wybacz, mnie nie chce się w to bawić. Nie przyjmę Twojej formy "dialogu".

Mój język Ci przeszkadza? Taki urok rozmowy na publicznym forum, że nie każdy musi wypowiadać się w takim sam sposób jak Ty. Mój język krzyczy? Temat jest interesujący, ale nie wywołuje we mnie niesamowitych emocji. Nawet Twój atak na moją osobę nie jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. A zwrotów takich jak "burdel" używam by nie pisać każdorazowo "dom, w którym facet może skorzystać z usług pań lekkich obyczajów" albo "kobieta. Nie piszę w każdym zdaniu zwrotu "moim zdaniem", bo wystarczy raz podkreślić, że przedstawia się własne poglądy. Nie trzeba tego podkreślać w każdym zdaniu. To co nazywasz w moim wykonaniu ideologią jest raczej formą rady, głównie dla mężczyzn, którzy jak widać po tonie wypowiedzi nie są zbyt szczęśliwi w swojej samotności. Wiadomo w gorszej chwili człowiek ma różne myśli, ale często robi się coś czego się potem żałuje. Myślę, że wiele wniosły tutaj wypowiedzi facetów, którzy sami korzystali ze zjawiska prostytucji. Jeśli ktoś chce chodzić, ma silną psychikę, nie uzależnia się łatwo to ok, ale można bardzo łatwo ponieść negatywne konsekwencje takiego postępowania w przyszłości. Powtórzę się - czy ja kogoś zmuszam by przyjął moje poglądy jako własne? Nie. Więc przestań się ośmieszać.

Ja mam własne poglądy i je przedstawiam. Nikomu ich nie wciskam. To Ty nieustannie mnie oceniasz, zarzucasz jakieś wartościowanie i sam przedstawiasz innym mój system wartości, choć nic o mnie nie wiesz poza tymi kilkoma postami. Pisałem, że gardzę 20latkiem który idzie do prostytutki? Owszem, ale dla Pana filozofa Heathcliffa powinienem napisać, że gardzę tylko jego postawą (zachowaniem) a nie nim samym, bo przecież człowieka nie znam. Teraz jest jaśniej?

Forum jest po to, by ludzie dzielili się poglądami, dyskutowali i udzielali sobie rad. Nie wszystko, co ktoś napisze to ideologia czy wciskanie innym własnego systemu wartości. Zrozum to w końcu. To co Ty starasz się tutaj pokazać to zabawy słowne, udawanie kogoś kto zna się na filozofii, psychologii, ba nawet na seksuologii wszak nazwałeś moje podejście do tematu seksu patologicznym. Twoich poglądów mamy tutaj może 10%, reszta to Twoje własne mądrości i kpiny z rozmówców. I naprawdę tylko chyba Ty sam wierzysz w to, że podchodzisz do forum i tematów na nim bez emocji. Każdy na własne oczy może się przekonać ile w Tobie agresji i niechęci do osób, które mają własne poglądy, odmienne od Twoich.

NieInteresujSie napisał Tobie, że przeginasz nieco, a Ty dalej swoje. Rozumiem, że ostrzeżenie czy ban to żadna przeszkoda dla kogoś kto i tak może założyć kolejne konto i dalej sobie obrażać bezkarnie. Mógłbym Tobie napisać jeszcze wiele, ale zadam proste pytanie. Mógłbyś być z kobietą, która przez jakiś czas była prostytutką? Prosta odpowiedź bez żadnych filozoficznych wynurzeń. O ile potrafisz, bo zapewne napisanie odpowiedzi w stylu tak lub nie nie leży w Twojej naturze analityka. Niezależnie jak odpowiesz masz prawo do własnego zdania. Tak samo takie prawo mam ja oraz inne osoby na tym forum, w tym te tzw idealistki. Są tematy, w których nie dojdzie się nigdy do kompromisu. To jest właśnie taki temat. Więcej dystansu, więcej merytoryczności, mniej obrażania innych.

631

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Rafix - ciekawe, jak byś zaatakował swój własny tekst, poświęcony wyłącznie mnie, gdyby ktoś inny był jego autorem. smile

Wszystkim pozwalam pisać, ale co trafi do sieci - może być ze względu na swą wartość ocenione. I tak pozwoliłem sobie ocenić jakoś poglądów i zauważyć (przepraszam!), jak wiele demagogii potrzebują wnosić do rozmowy ich zwolennicy. smile
Nie korzystam z usług prostytutek, nie broniłem swojego zachowania jako Reguły Świata. A większość tak. Bez żadnego przemyślenia sprawy zaatakowano zjawisko prostytucji, nic w tym dziwnego - tak się źle prostytucja kojarzy w popkulturze. Moją winą jest, że w demagogii dojrzałem demagogię, w stereotypie stereotyp, w narzucaniu systemu wartości - narzucenie systemu wartości.
Rafix - mnie też smuci, że jestem dopiero drugim człowiekiem w twoim życiu, który argumentował. smile

632

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Chłopaki!

Właśnie drugi raz obejrzałam film "Chasing Amy". Zmotywował mnie do tego wątek "Demony przeszłości" zwykłego faceta, który nie potrafił sobie poradzić z przeszłością swojej żony, mimo, że łączy ich 15 lat małżeństwa. Film też kręci się wokół tego tematu- dość konserwatywny chłopak zakochuje się w lesbijce, początkowo wszystko jest okej, dopóki nie wychodzi na jaw, że ta ma bogatą przeszłość seksualną także z facetami- trójkąciki, dwóch na jedną, różne nagrania, do tego dochodzi jej spora "sława". Facet zwierza sie dwóm znajomym, z czego jeden opowiada taką historię (cytat z filmu):

"-Przechodziłem przez coś podobnego kilka lat temu. Laska miała na imię Amy. A więc mamy mnie i Amy. Jesteśmy nierozłączną parą. Naprawdę zakochani. I po czterech miesiącach wchodzę w idiotyczną fazę i pytam o jej byłego chłopaka, co jak wszyscy wiemy jest głupim ruchem. Ale wiecie, to coś w stylu: nie chcę wiedzieć, ale muszę wiedzieć. Głupie męskie gówno. W każdym razie, ona zaczyna mi o nim opowiadać. Jak się zakochali, jak przez parę lat żyli ze sobą. Ale mamusia mnie bardziej lubi,bla, bla, bla, bla. I jest dobrze. Ale po chwili nokautuje mnie, a cios jest taki: Okazuje się, że kilka razy, kiedy z nim była, sprowadzał do łóżka jeszcze kogoś. To się chyba nazywa trójkącik. I po tym mi odwala. Po prostu nie przywykłem do tego typu rzeczy. Jestem katolikiem, na miłość boską. Więc całkiem mi po tym odbija. I zaczynam się na niej wyżywać. Nie wiedząc jak sobie z tym poradzić dochodzę do wniosku, że najlepiej zwyzywać ją od dziwek, wykrzyczeć, że została wykorzystana. Potrzeba mi krwi. Naprawdę chcę zranić tę dziewczynę. "Jaki masz, k*rwa, problem?", a ona spokojnie próbuje mi wytłumaczyć, "że to było wtedy i tam", i nie myśli za to przepraszać, bo nie zrobiła nic złego. A ja "doprawdy?" Patrzę jej w oczy, mówię, że to koniec, wychodzę.
- Się, k*rwa, wie.
- Nie, kretynie. To był błąd. Nie czułem do niej odrazy, po prostu się bałem. W tym momencie poczułem się malutki, bez doświadczenia. Bałem się, że nigdy jej nie dorównam, że jej nie wystarczę i tego typu. Ale nie rozumiałem, że dla niej to się nie liczyło. Nie potrzebowała już tamtego gościa, potrzebowała mnie, Boba. Ale zanim do tego doszedłem|było za późno, stary. Wyjechała. I wszystko co mi pozostało, to głupia duma, która z czasem przerodziła się w żal. To była ta dziewczyna. Teraz to wiem. Ale odtrąciłem ją. Więc każdy następny dzień to dla mnie pogoń za Amy. To wszystko."

Zaczynam się zastanawiać- czy to nie jest powód, dla którego faceci nie chcą wiązać się z prostytutkami? I z drugiej strony kobiety- na wiadomość o agencyjnej przeszłości faceta czy zbyt dużej ilości jednonocnych przygód reagują negatywnie? W filmie pada też stwierdzenie- "Mężczyźni chcą wierzyć, że kiedy się kochają są pieprzonymi Marco Polo. Że są jedynymi, którym dane jest odkrywać nowe terytoria." Myślę, że to dotyczy obu płci- pewnie niejednemu z nas plątały się takie idealistyczne pomysły, jak "jeden partner na całe życie", a mimo to wyszło inaczej.

Zaczęłam się więc zastanawiać- może moje założenie, że seks tylko z miłości, jest błędne? Może powinnam sama nabijać doświadczenie, i wg mojej terminologii, "puszczać się", by później nie mieć pretensji o przeszłość partnera? Bo spotkam takiego NieInteresujSie, zakocham się, i będzie ból. A mając jakieś tam doświadczenie też nie będę święta, i będziemy kwita, tak?

I znowu, czy faceci, bywający u prostytutek, ale którzy sami by się z ową prostytutką nie związali- a co z kobietą, która ma ogólnie większe doświadczenie od Was? Np. zaliczyła w swoim życiu trójkąt, albo coś, czego Wy sami nie mieliście okazji spróbować? Czujecie się przy niej mali? Boicie się, że możecie jej nie wystarczyć? Boicie się porównań? Wydaje mi się, że kobieta, dowiadując się o bogatej łóżkowej przeszłości, boi się tego samego. Czy to nie jest pewnego rodzaju hipokryzja- "ja mogę wszystko, ale Ty powinnaś była prowadzić życie zakonnicy".

Dochodzę do wniosku, że rację ma Lupus. W przeszłość najlepiej nie wnikać, bo jak się wysypie, to już nie ma co zbierać. I mimo wielu nowych przemyśleń, nadal czuję opór na myśl o byciu z facetem ze zbyt brzydką przeszłością....

633

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Heathcliff - Na pytanie oczywiście nie odpowiedziałeś, spodziewałem się. Napisałeś za to kilka kolejnych bezsensownych zdań nic nie wnoszących do tematu. Krótko mówiąc jesteś fanatycznym pogromcą sieciowej demagogii i stereotypów. Gratuluję i kończę dyskusję z Tobą.

Busiu - Gdyby kobieta miała większe doświadczenie to na pewno bym nie czuł się z tym jakoś źle, no ale sama przyznasz że jest różnica pomiędzy dużym doświadczeniem, między zbyt dużym doświadczeniem a prostytucją smile I każdy te granice w przypadku tych pojęć może wyznaczać wedle własnego uznania. Przeszłość to przeszłość i nie ma co rozgrzebywać, tu się zgadzam w 100%. Jednak mogą być rzeczy, nad którymi nie jesteśmy w stanie przejść do porządku dziennego. Niektóre kobiety np nie dopuszczają do siebie myśli o związaniu się z facetem z przeszłością kryminalną i mają do tego prawo. Inne nie chcą wiązać się z kimś kto np w przeszłości był w związku z ich bliską koleżanką lub przyjaciółką. Tak samo uważam kobieta ma prawo oczekiwać od swego partnera, ze nigdy nie był u prostytutki. Choć zdaje sobie sprawę, że każda kobieta sama decyduje z kim chce być.

Dla mnie powód, dla którego nigdy nie zwiąże się świadomie z prostytutką (byłą lub obecną bez znaczenia) jest prosty. Nie zniósłbym tych wszystkich myśli - ile razy, za ile, z kim, co, kiedy, jak często. Nie zniósłbym tej myśli, że dla niej seks był po prostu usługą (jak prąd, gaz czy telewizja kablowa), za którą się po prostu płaci. I nieważne z jakich powodów zajmowałaby się prostytucją, bo zdaje sobie sprawę że znaczna większość nie zajmuje się tym dla przyjemności. Po prostu chce mieć spokojną głowę, a nie do końca życia zadręczać się myślami. Z tego powodu nigdy też nie drążyłem tematu przeszłości partnerek. Ale wiadomo co innego dowiedzieć się a co innego usłyszeć. I nie wierzę, że nawet parę miesięcy w takim zawodzie nie zmienia kobiety w żaden sposób.

To o czym piszesz Busiu wydaje mi się bardziej pasuje do tematu, dlaczego część facetów szuka uparcie dziewicy. Zwłaszcza ten tekst o Marco Polo. Myślę, że w przypadku prostytucji chodzi o coś zupełnie innego. Faceci nie chcą mieć kobiety, którą mógł mieć każdy kto zapłacił (mimo że pewnie większość dziewczyn ma jakieś granice zawodowe, to pewnie takich myśli się nie odpędzi). A kobiety nie chcą faceta, który własne potrzeby seksualne spełnia poprzez pójście do prostytutki. I tyle. Myślę, że nie ma tu większej ideologii. Oczywiście powyższy pogląd jest mój, choć myślę że sporo osób myśli podobnie.

Busiu powinnaś robić to na co masz ochotę. Masz ochotę szaleć z facetami na imprezach? Szalej. Masz ochotę na seks tylko z miłości? To tak postępuj. Byle w zgodzie z samym sobą.

634 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-09-01 16:18:47)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
busiu napisał/a:

Bo spotkam takiego NieInteresujSie, zakocham się, i będzie ból.

baska, matko swieta, malo to prawdopodobne, bysmy sie pozabijali wink

busiu napisał/a:

co z kobietą, która ma ogólnie większe doświadczenie od Was? Np. zaliczyła w swoim życiu trójkąt, albo coś, czego Wy sami nie mieliście okazji spróbować? Czujecie się przy niej mali? Boicie się, że możecie jej nie wystarczyć? Boicie się porównań? Wydaje mi się, że kobieta, dowiadując się o bogatej łóżkowej przeszłości, boi się tego samego. Czy to nie jest pewnego rodzaju hipokryzja- "ja mogę wszystko, ale Ty powinnaś była prowadzić życie zakonnicy".

to by byla hipokryzja, ale z moich ust, jak i niektorych, natomiast juz nie np z rafixa, co pisze od dawna, rozumiesz teraz co pisalem ze niektorych rzeczy nie trzeba mowic ? tylko zrani, a nic nie wniesie. przypomnij sobie, po co mam sie przyznawac ze bylem u prostytutki, skoro z gory wiem ze to ja zrani ? to ze sie przyznam niczego nie zmieni, a tylko popsuje. po co mi dziewczyna ma mowic ze jej byly byl bogiem seksu i jej serwowal orgazm za orgazmem ? wpadne przeciez w traume wink yo jak kop na klate ;D poprostu cholera nie pytam o cos co tak naprawde mnie nie interesuje, zawsze beda porownania, zawsze bedzie strach, w moim przypadku pewnie jakos bym sobie poradzil,( nie z tym bogiem seksu, to by mnie zabilo ;D) bo uwazam ze jako mlodzi ludzie mamy prawo sie wyszumiec, czy to kobieta czy mezczyzna, kiedy mam zaspakajac egoistycznie potrzeby, jak nie wtedy. ale nie nalezy sie przymuszac, ty jak i kilka innych osob poprostu tego narazie nie potrzecie, i napewno takich ludzi jak wy jest masa jak sama pisalas, bogu dzieki nie trafimy sie siebie wink

635

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Rafix napisał/a:

Uważam za złe chodzenie do prostytutki regularnie, na przykład kilka czy kilkanaście lat, bo każdy psycholog powie Tobie, że to wyrabia złe nawyki u ludzi.

Znaczy że jak pójdę od czasu do czasu do prostytutki to będę miał "złe" nawyki (cokolwiek w tym złego) a jak zamiast tego będę se trzepał przy pornolach to nie będę miał "złych" nawyków?

636

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

heheh ;D

637

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Paweł24 napisał/a:
Rafix napisał/a:

Uważam za złe chodzenie do prostytutki regularnie, na przykład kilka czy kilkanaście lat, bo każdy psycholog powie Tobie, że to wyrabia złe nawyki u ludzi.

Znaczy że jak pójdę od czasu do czasu do prostytutki to będę miał "złe" nawyki (cokolwiek w tym złego) a jak zamiast tego będę se trzepał przy pornolach to nie będę miał "złych" nawyków?

Jak będziesz nadwyrężał rękę też będziesz miał złe nawyki. Sam widzisz, że nie ma wyboru - tak czy siak czekają Cie złe nawyki. A może jest jakaś trzecia droga? Nie, na pewno nie ma. Zostaje jedynie prostytucja albo własna ręka - faktycznie w takim zestawieniu wizyta u prostytutki musi wydać się niezwykle kuszącą perspektywą. Cokolwiek wybierzesz - powodzenia. Sam też mam złe nawyki - na przykład uporczywie odpisuje na śmieszne forumowe prowokacje licząc, że po drugiej stronie siedzi normalny człowiek z problemem szukający rozwiązania tego problemu. A często okazuje się, że to zwykły internetowy prowokator liczący na to, że w internecie znajdzie to czego mu brakuje w życiu - uwagę innych.

638

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Mężczyźni, że też wam się jeszcze chce...;)

639

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
chriss napisał/a:

Piszesz, że kobiety też mają potrzeby, ale powiedz mi szczerze - czy bez rozładowywania napięcia spowodowanego popędem stajesz się bardziej agresywna, masz skłonności do ryzyka, itp.? -Wątpię.

Dlaczego?! Kim ty jesteś, żeby wiedzieć jak ja się czuję? Mam ochotę Ciebie teraz ugryzc na tyle mocno, żebyś zastanowił się czasem nad tym co piszesz. To ze spotykałeś panie, którym wystarczało raz na kwartał, nie oznacza, że wszystkie kobiety takie są.

chriss napisał/a:

z wyglądu nie jestem odpychający, jestem wykształcony, niezależny finansowo (można by rzec nawet - zamożny)

A powiedz mi co kogo interesuje jak wygladasz i co masz?
Reasumując, czy ci sie podoba czy nie, mamy w temacie odmienne zdania. Mi nie zależy na tym, żebyś zmienił swoje myślenie.
Stosunek jest takim samym towarem jak piwo czy chleb. Także ciesz sie ze ciebie na nie stac i nie oszczędzaj wink
Nie narzekaj tez na to, ze mlode kobiety maja odmienne zdanie. Ja głowy o sciane nie bede rozbijac z powodu twojego czy jakiegos innego pana +30.

640

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Powód jest jeden spełnienie swoich fantazji, marzeń a one bogą być róne, dziwne, mężczyzna boi się, wstydzi powiedzieć "jakby chciał" bo to żona to pożądna kobieta, prostytutka już nie jedno widziała i przy niej się nie krępuje

641

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
olo napisał/a:

Powód jest jeden spełnienie swoich fantazji, marzeń a one bogą być róne, dziwne, mężczyzna boi się, wstydzi powiedzieć "jakby chciał" bo to żona to pożądna kobieta, prostytutka już nie jedno widziała i przy niej się nie krępuje

Muszę się znowu wtrącić do dyskusji. To, co powyżej, to klasyczny syndrom dziwki i madonny. Co to znaczy "porządna"? Mężczyzna dotknięty tym syndromem dzieli kobiety na święte-idealne-żony i złe-brudne-dziwki. To nie kwestia szacunku do żony, tylko mechanizm obronny kwalifikujący się do terapii.

Poniżej cytat z jakiegoś artykułu, wiele wyjaśniający:

"Idealizowanie ukochanej osoby jest romantyczne i piękne, ale... do pewnych granic. Człowiek dotknięty syndromem dziwki i madonny przekracza te granice, idealizuje ukochaną do tego stopnia, że ją całkowicie odrealnia. Stawia ją na piedestale, wynosi na ołtarz; kocha, podziwia, wielbi i... nigdy jej nie dotknie. Mężczyzna nie chce i nie może podejść do niej na tyle blisko, by zobaczyć, że jest zwykłą śmiertelniczką.

? Syndrom dziwki i madonny sprawia, że człowiek dzieli kobiety na dwie kontrastowe kategorie: święte i ladacznice, madonny i dziwki ? tłumaczy Platowska. ? Z tymi pierwszymi seksu uprawiał nie będzie, bo są na to za czyste, idealne, święte. Co więcej, może się okazać, że bardzo kocha swoją wybrankę, ale w intymnej sytuacji nie będzie mieć erekcji. Z tymi drugimi będzie mógł się kochać, ale nie będzie ich szanował, nie będzie chciał takiej kobiety za stałą partnerkę.

Psychologowie uważają, że syndrom ten ma funkcję obronną: wymuszają go nieuświadomione lęki spowodowane przeżyciami z wczesnego dzieciństwa; przeżyciami, które otarły się o molestowanie seksualne lub inne emocjonalne nadużycia. Dotknięte nim osoby nie chcą łączyć bliskości emocjonalnej i seksualnej. Ofiary syndromu dziwki i madonny unikają groźby kontaktu z bolesnymi wspomnieniami.

? Taki człowiek deklaruje, że bardzo kocha żonę, ale rzadko lub bardzo rzadko z nią współżyje (czasem wcale), natomiast korzysta z usług prostytutek. Dla dotkniętego syndromem dziwki i madonny jest to jak najbardziej logiczne: nie potrafi postrzegać seksualnie osoby, w którą jest zaangażowany emocjonalnie, ale bez większego trudu wchodzi w niezobowiązujące, oparte tylko na seksie przygody ? tłumaczy psycholog.

Uważa, że seks jest czymś brudnym, raniącym i złym, nic więc dziwnego, że wierzy: nie można uprawiać go z kimś kochanym, bo to go kala, obraża. Do seksu nadaje się tylko ktoś, kogo się nie ceni, nie szanuje i kim można gardzić. To klasyczny przypadek dotyczący pewnej grupy ludzi dotkniętych bolesnymi doświadczeniami. Ale cząstka syndromu dziwki i madonny, wyrażana w łagodniejszej formie, ujawnia się w wielu związkach. Nie dotyczy seksu w ogóle, lecz na przykład pewnych jego obszarów. Znakomitym przykładem jest postać grana przez Roberta De Niro w "Depresji gangstera". W pewnym momencie wyznaje swojemu terapeucie, że wybiera się do burdelu, bo ma ochotę na seks oralny. Terapeuta pyta, dlaczego nie zrobi tego ze swoją żoną, na co De Niro z oburzeniem odpowiada "Zwariowałeś? Przecież ona potem całuje moje dzieci!".

? Wielu mężczyzn uważa, że pewnych rzeczy nie robi się z własną żoną ? dodaje Platowska. ? Nie dlatego, że ona odmawia np. seksu analnego czy oralnego. On jej tego nawet nie proponuje, bo takie zachowania seksualne wewnątrz związku małżeńskiego z kobietą "szanowaną" nie mieszczą się w jego systemie wartości.

Izolowaniu się od kobiety, z którą się uprawia seks, sprzyja jeszcze jedno zjawisko: lęk kastracyjny. Taki pierwotny lęk od tysięcy lat budzi w mężczyźnie partnerka seksualnie wyzwolona i żyjąca w zgodzie ze swoimi potrzebami. Mężczyźni boją się, że przy takiej kobiecie stracą swoją męskość. Erotycznie wyzwolona kobieta budzi w nich niepewność, uosabia pierwotny mit o pochwie pochłaniającej członek. Nieskrępowana kobieca seksualność zagraża męskiej, gdy facet nie jest pewien swej siły, ma niskie poczucie własnej wartości albo jego potrzeba seksualna nie jest tak wyzwolona i w dodatku słabsza. W naszych czasach obyczajowych i społecznych przemian o niepewnych swej roli i pozycji mężczyzn nietrudno?"

642

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Coś mało prawdy przeczytałem w tych wpisach

Więc..
Powody odwiedzin
- najczęściej tzw. "ciśnienie"
- ładne ciało które spostrzegliśmy w ofercie erotycznej

Faceci korzystający są różni - tak jak cały przekrój które widzicie na chodnikach, ich wiek także.
Połowa  z nich to żonaci.

Najbardziej zaskakująca rzecz jaką doznałem z płatnego seksu ? - że prostytutkom najbardziej brakuje dobrego seksu - dziwne prawda ? bo nigdzie o tym nie było na filmach czy w książkach.Ale też nie wszystkim , bo młode prostytutki jeszcze nie odkryły swego ciała. Najlepiej spotykać się z kobietami w  wieku pow. 25 lat
Druga rzecz - to to że nie przypominają one wizerunku prostytutki jakie znamy z tv czy kina.To "normalne" kobiety które spotykacie na ulicy , prawie każda ładna prostytutka jest samotną matką ( no cóż ładne kobiety są "szybko " zapładniane) - więc kobiety które na dyskotekach ubieraja się i zachowują jak dziwki nie są dziwkami a te które nie wyglądają są nimi.

Jak chcecie to mogę wam opisać spotkanie

643

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Hermes napisał/a:

Coś mało prawdy przeczytałem w tych wpisach

Więc..
Powody odwiedzin
- najczęściej tzw. "ciśnienie"
- ładne ciało które spostrzegliśmy w ofercie erotycznej

Faceci korzystający są różni - tak jak cały przekrój które widzicie na chodnikach, ich wiek także.
Połowa  z nich to żonaci.

Najbardziej zaskakująca rzecz jaką doznałem z płatnego seksu ? - że prostytutkom najbardziej brakuje dobrego seksu - dziwne prawda ? bo nigdzie o tym nie było na filmach czy w książkach.Ale też nie wszystkim , bo młode prostytutki jeszcze nie odkryły swego ciała. Najlepiej spotykać się z kobietami w  wieku pow. 25 lat
Druga rzecz - to to że nie przypominają one wizerunku prostytutki jakie znamy z tv czy kina.To "normalne" kobiety które spotykacie na ulicy , prawie każda ładna prostytutka jest samotną matką ( no cóż ładne kobiety są "szybko " zapładniane) - więc kobiety które na dyskotekach ubieraja się i zachowują jak dziwki nie są dziwkami a te które nie wyglądają są nimi.

Jak chcecie to mogę wam opisać spotkanie

Jak chcesz, to opisz spotkanie, jestem ciekawa jak to wyglądało, może czegoś ciekawego się dowiemy ?

644

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ja potwierdzam, one raczej nie wyglądają jak dziwki. Te przy drogach się tak ubierają, żeby było wiadomo chyba po co tam stoją, albo zachęcić, nie wiem.

Ale z tą normalnością może nie aż tak do końca, tatuaże u prostytutek są częściej spotykane.

Ale ja się dosyć prywatnie spotykam z dziewczynami. Jak jest w burdelach to nie wiem. Nie wiem też jak te dziewczyny się ubierają jak gdzieś wychodzą i takich wniosków bym nie wyciągał. Wiem tylko jak są ubrane jak normalnie po domu sobie chodzą.
Wyglądają zupełnie przeciętnie.

Nie wiem czemu Hermes mówi że one "nie odkryły swojego ciała"  - a do czego im to potrzebne w ich pracy? One mają odkryć co najbardziej mnie (czyli faceta) podnieca, a nie je.
One i tak się nie podniecają w pracy, przynajmniej przy mnie.

truskaweczka19 napisał/a:

Jak chcesz, to opisz spotkanie, jestem ciekawa jak to wyglądało, może czegoś ciekawego się dowiemy ??

Nic w tym ciekawego.

645 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-09-03 05:51:47)

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
Hermes napisał/a:

Najbardziej zaskakująca rzecz jaką doznałem z płatnego seksu ? - że prostytutkom najbardziej brakuje dobrego seksu - dziwne prawda ? bo nigdzie o tym nie było na filmach czy w książkach.Ale też nie wszystkim , bo młode prostytutki jeszcze nie odkryły swego ciała. Najlepiej spotykać się z kobietami w  wieku pow. 25 lat

nie chodzi o prostytutki a dziewczyny! duzo kobiet dopiero po 30 a nawet pozniej zaczynaja poznawac swoje cialo. to nie ma nic wspolnego z prostutucja.

Hermes napisał/a:

Druga rzecz - to to że nie przypominają one wizerunku prostytutki jakie znamy z tv czy kina.To "normalne" kobiety które spotykacie na ulicy , prawie każda ładna prostytutka jest samotną matką ( no cóż ładne kobiety są "szybko " zapładniane) - więc kobiety które na dyskotekach ubieraja się i zachowują jak dziwki nie są dziwkami a te które nie wyglądają są nimi.

nie obraz sie, ale napisales glupote jakich malo, czyli wedlug ciebie skromna niesmiala dziewczyna w  pubie, dyskotece jest prostytutka ? a te ktore emanuje swoja kobiecoscia nimi nie sa ? no to zes mnie oswiecil, dzieki wink


Hermes napisał/a:

Jak chcecie to mogę wam opisać spotkanie

mnie bardziej zastanawia twoja rozmowa z normalna dziewczyna ktora ci sie podoba. bo po wczesniejszych twoich wpisach moja wyobraznia twojej osoby jest straszna wink

646

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ha ha ha,az sie usmialam do lez po przeczytaniu o reakcji waszych facetow,a poplakalam sie gdy uslyszalam odpowiedz mojego faceta big_smile Oczywiscie,ze zaden sie nie przyzna...chocby  dlatego,ze niby zartem ale wiercilybysmy dziure w brzuchu big_smile Moj np jest tygrysem big_smile jak to ujal i woli zawalczyc hahaha

647

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Ja też wolę zawalczyć. Dlatego nie biorę za darmo tylko w pocie czoła i uczciwie zarabiam na te 200zł!

648

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

To są zgrabne, pachnące ,dbające o siebie dziewczyny, możesz wybierać jaką chcesz, mają śliczne ciała i buzie, każda zrobi wszystko co zechcech oczywiście za odpowiednią kwotę, bez żadnego wstydu, obrzydzenia..

649

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich
truskaweczka19 napisał/a:

Jak chcesz, to opisz spotkanie, jestem ciekawa jak to wyglądało, może czegoś ciekawego się dowiemy ?

ha - kobieca ciekawość

No dobrze ,
2000 lat chrześcijaństwa nie zmieni męskich uwarunkowań  nabytych w ciągu 2 000 000 lat ewolucji więc kiedy mam ciśnienie ( raz na 2 tygodnie , raz na tydzień albo 2 razy tygodniowo - zależy , nie wnikam ) to nie debatuję nad "problemem " tylko dzięki internetowi wchodzę na strony Roksy lub Odloty i przeglądam anonse ze zdjęciami kobiet.

Niektórzy faceci muszą płacić za seks - trudno , przecież wy kobiety nie z każdym umówicie się...

Szukam zgrabnych kobiet jak każdy , zbyt otyłe kobiety są zbyt leniwe w łóżku ale niektórzy faceci takie bardzo lubią , ja nie lubię leżeć na walcu.
W anonsach podane są podstawowe informacje, numer jej telefonu wpisuje w wyszukiwarkę w nadziei że ktoś na necie opisał spotkanie z nią.
Zazwyczaj zdjęcia są prawdziwe ale  trzeba brać poprawkę że wiele div posługuje się kradzionymi zdjęciami albo wykonanymi sprzed kilku lat , (wiek zawsze zaniżają o 3 do 5 lat - trudno )
Dla mnie ważne jest jaką pozę kobieta ma na zdjęciach ,trudno to wyjaśnić ale z doświadczenia jakie mam potrafię już trochę odczytać czy dana kobieta lubi seks.
Po wybraniu anonsu dzwonię ( lekkie poddenerwowanie ale przyjemne)  aby wstępnie się rozeznać - używam komórki na kartę - pytam dokładniej o serwis, gdzie przyjmuje ( może znam jej mieszkaniówkę ) ale przede wszystkim wsłuchuję się w jej głos , jakie ma brzmienie , czy diva reaguję na jakiś żart, czy to że ma  niezbyt miły głos wynika ze taki ma charakter czy tylko poprzednie telefony od żartownisiów ja z lekka poirytowały .Diva rozluźniona i wesoła - dobre spotkanie
Aha jeszcze ważna jest cena - wysoka nie gwarantuje dobrego seksu , najlepszy seks miałem z paniami był za 150 zł/h.
Pytam jeszcze ile "razy " w ciągu godziny ( ja zawsze wybieram godzinę) - jeśli powie że 1 raz  , rezygnuję , diva nie lubi już seksu.

Ok umawiam się wstępnie , ona podaje mi adres ale bez numeru mieszkania - poda mi na miejscu

Zawsze może zdarzyć się wystawka - a to przyjechał stały klient a to ktoś zaproponował jej kilkugodzinne spotkanie w hotelu albo od razu postanowiła że otworzy mi jej koleżanka z pokoju, więc mam zanotowane 2 dodatkowe numery do innych wybranych div.
OK jestem na miejscu - divy dbają o dyskrecję , oraz by faceci nie spotkali się na schodach , ja też czekam aby nikogo nie było przy domofonie ani w windzie
Lekkie stuk puk , słychać jak ona patrzy w judasza , wchodzę. Znów lekki  pozytywny stresik. Najczęściej do mieszkania w bloku albo w kamienicy , o wystroju jak przeciętne mieszkanie żadnych "burdelowych scenografii"
Zwykle w mieszkaniówce jest od 2 do 3 pań , są takie które przyjmuja samodzielnie ale jest ich nie wiele ze względów bezpieczeństwa , każdy lubi jak diva jest sama ale trudno zwykle jest cicho nawet jak za ścianą jest alf
Ja wybieram porę wczesną na odwiedziny - diva nie jest zmęczona jak wieczorem , również ze względów higienicznych ( ubrudzone prześcieradło ,jej usta mogą nie być dokładnie umyte itd.)
Diva może odmówić spotkania ( albo powiedzieć że ma tylko ma pół godz )  i ja też - nie wiąże się to z kosztami. Może też przed otwarciem drzwi schować się do pokoju i poprosić koleżankę o otwarcie drzwi.
Na miejscu staram się aby ona potwierdziła zakres usług jakie oferowała przez telefon , czasami bywa że stara się oszukać bo " nic nie pytałeś na wejściu"
Pieniądze do rączki, ona podaje mi ręcznik i wskazuje łazienkę , ręcznik zwykle jest mały, wracam po czym czekam na jej powrót z łazienki , nie lubię tego czasokresu czekania ale cóż...
Najlepszy seks miałem z divami średniej urody , normalne dziewczyny .Jeśli diva jest w jakiś bardzo erotycznym stroju to ja myślę że to raczej reklama, takie strusie piórka na wabik , że seks nie będzie  super. Luzackie ubranie  normalnie ułożone włosy to lubię .Niedomyte włosy ,nieskładny strój, brudna łazienka - duży minus
Jedne divy oferują miłość francuską tylko w gumce inne bez ( ale za dopłatą ) inne zgadzają się na finał na jej ciele albo w ustach Taki jest początek spotkania, czasami jest wcześniejsze "mizianie " - szczególnie jeśli diva jest matką ( każda ładna diva zwykle już była przez kogoś zaciążona - ).Jakoś tak jest że wówczas ma więcej empatii dla klienta .
Zawsze rozmawiam ale nigdy nie wypytuje ją o pracę czy jej życie osobiste ( chyba że bywam wielokrotnie to wówczas trochę coś mówimy o sobie )
Po "przerwie " seks , zwykle diva woli "od tyłu " po czym zmieniamy pozycje na jeźdźca lub od przodu.Nie na wszystko się zgadza  , nigdy nie miałem tak jak na porno filmach , nie wyszedłem na ugiętych nogach ,nie całują się chociaż czasami jest gorąco, najbardziej lubię kiedy ona orientuje się że mogę dłużej , bo zwykle - " tylko rozpoczną rozbabrzą  i pójdą " więc zdarza się ze mną że ma orgazm.
No i ja też 
Nie rozmyślam czy czynię dobrze czy źle - traktuję wizytę u divy jako normalność , macie odmienne zdanie , wasza sprawa

650

Odp: Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Hermes, no a powiedz mi, czy robisz sobie jakieś badania kontrolne? No wiesz, sypiasz z różnymi kobietami, które też sypiają z wieloma facetami, pozwalasz często, by zaspokajała Cię oralnie bez prezerwatywy, więc warto zawsze się zbadać.
No i czemu w ogóle zdecydowałeś się na płatny seks? Nie masz partnerki?

Posty [ 586 do 650 z 7,266 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 112 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Cała prawda o wizytach mężczyzn w agencjach towarzyskich

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024