Witajcie:-))
Coś się zaczęło dziać na tym wątku ?
Myślicielka-ja ...
A może ta ONA chciała się zwyczajnie zabawić ? chciała Cię wkręcić , sprawdzić ? Niektóre , zwłaszcza bardzo młode osoby lubią takie
"zabawy" nie zwracając uwagi na to , że kogoś można w ten sposób bardzo skrzywdzić . Co nie zmienia faktu , że jeśli dała Ci numer
telefonu ( prawidłowy, czyli do siebie) to zwyczajna ludzka przyzwoitość nakazywałaby odpisać i jasno się wypowiedzieć . Ale cóż
co raz częściej dostarczane są nam dowody że w sferze mentalnej ten świat schodzi na psy .
Nie mniej jednak ...wszystkim życzę powodzenia w realizacji i marzeń i pragnień . Nie bójcie się marzyć i dążyć do ich spełnienia.
I jeszcze jedno ...nie ważne jakie osoby się ze sobą łączą , moim zdaniem, jak jest to coś , jest miłość , zrozumienie i chęć bycia ze sobą
to nie ma znaczenia czy wiążą się ze sobą osoby bi , czy les , czy para jest mieszana . Miszmasz ma rację , że zwłaszcza związek z osobą
bi jest obdarzony ryzykiem , bo nie wiadomo czy i kiedy osoba taka powróci do drugiej strony swojej osobowości. Ja jednak jestem zdania
że nie ma co się zastanawiać , jeśli wszystko "tu i teraz" mówi, że takie osoby są szczęśliwe. że chcą ze sobą być . Tak jak nie ma gwarancji
że uda się na całe życie zaplanować związek heteroseksualny, całkowicie homoseksualny , czy mieszany . To my kreujemy naszą rzeczywistość.
Odpuściłam Nie bede nalega Bo cóż faktycznie nie wiadomo co w jej głowie siedzi. Pewne jest to że nie na pewno nie jest hetero. Życie płynie dalej... ![]()
Witam ![]()
Masz racje Destrukcja, wszystko... "tu i teraz " mówi że jest dobrze, że jeśli panuje szczęście i harmonia nie ma co się zastanawiać na tym co będzie za czas jakiś
? Ale żeby było dobrze to " to coś" musi się zacząć, bo na gdybaniu chce czy nie chce to raczej szczęścia się nie zbuduje , prawda?:)
Ale żeby było dobrze to " to coś" musi się zacząć, bo na gdybaniu chce czy nie chce to raczej szczęścia się nie zbuduje , prawda?:)
Całkowita prawda! ![]()
Zastanawiam się czego mi brakuje w tych moich wszystkich heteroseksualnych związkach...
Czego Ci brakuje w związkach hetero? Delikatności kobiety? Wysublimowanych pieszczot, zrozumienia, zgodności? Zapachu jej ciała? Nie wiem czego tobie brakuje, ale wiem czego mnie brakowało.
Zrozumienia, ciepła, angażu, ale przy tym dość dużo swobody, brak osaczenia. Tego mi chyba brak.
Cześć Wam:-))
grace_west - zastanawiasz się czego Ci brakuje w związkach heteroseksualnych .
według mnie miszmasz dobrze to ujęła , że w związkach tego typu może brakować zrozumienia, zgodności, delikatności nie tylko w
kontaktach cielesnych ...tak z tym się zgadzam w 100% , no bo co do zasady faceci są facetami - ot taka oczywista oczywistość.
Nikt nie zrozumie tak kobiety jak inna kobieta - to oczywiste , kobieta wie czego chce druga - to proste bo to tak jakbyśmy rozmawiały,
ustalały coś , dotykały same siebie . Wiemy czego może chcieć każda kobieta , bo same nimi jesteśmy .
grace_west podałaś , że oprócz w/wym. brakuje Ci zaangażowania a jednocześnie swobody , prywatności. To jednak jest już chyba
niezależne od tego czy związek jest hetero czy homoseksualny. To zwyczajnie zależy od tej drugiej osoby... zależy od tego czy nasz
partner/partnerka potrafi odróżnić zaangażowanie od zazdrości ( zwłaszcza przesadnej) a z drugiej strony czy my same potrafimy walczyć
o swój kawałek podłogi , swój prywatny teren .
I wiem również jak bardzo niszczące może być dla związku osaczanie ...jak w tym dowcipie ...w końcu człowiek będzie się bał otworzyć
lodówkę , bo może tam też jest nasz partner?
Destrukcjo, dokładnie to miałam na myśli. Obecne związki to tylko i wyłącznie osaczenie, kontrola i nawet mimo wyraźnie postawionych granic, masa niedomówień, nieporozumień... zaczynam nie łapać tego świata ![]()
No akurat tym że "nie łapiesz tego świata" to się nie przejmuj. Nie jesteś sama z tym dylematem , a poza tym cała otaczająca nas rzeczywistość
zaczyna przerażać ... kiedyś przeczytałam takie fajne zdanie "Ludzkość nie zginie od bomb czy kataklizmu , ludzie sami siebie zniszczą swoją cywilizacją"
W każdym razie jakoś tak to brzmiało , ale sens oddałam i przeraża mnie , że momentami myślę , że tak to właśnie wygląda.
Nie wiem do jakiej kategorii się zaliczam , osobiście uważam że jeszcze łapię się na wiek metrykalny średni ( mentalnie młody). Niby nowoczesna, niby otwarta a też wielu rzeczy nie rozumiem...
grace_west ...sama nie wiem , albo tak źle trafiasz , albo jednak bardziej lub mniej świadomie pozwalasz wchodzić na swoje poletko stąd kontrola itp.
Odnośnie niedomówień czy nieporozumień ... to powiem to tak ...to takie normalne w sumie w związkach heteroseksualnych (ale nie tylko), chociaż oczywiście nie zawsze nie wszędzie , nie ze wszystkimi . Jednak z moich obserwacji , z rozmów ze znajomymi dochodzę do przekonania , że kobiety i mężczyźni naprawdę pochodzą z innych planet . Nawet jak chcesz coś wytłumaczyć to - albo będzie to odwrotnie zrozumiane , albo dobrze , ale potraktowane jako coś znieważającego.
A już osobiście to nie słyszałam o związku, w którym większy margines wolności osobistej prowadziłby do poprawy relacji. Jeśli chcesz wolności to będzie zazdrość,
jeśli nie chcesz zazdrości , poczucia osaczenia to zapomnij o prawdziwej wolności , jeśli żadna z opcji nie pasuje - szukaj szczęścia gdzie indziej , z kimś kto
zrozumie to co mówisz ( bez względu na rodzaj związku ) a nie tylko wysłucha .
Właściwie coraz częściej zauważam, że ludzie sami siebie niszczą. Jeśli chodzi o związki to pewnie wina obopólna, zarówno ludzie nie do końca dobrzy, jak i ja chyba dla "świętego spokoju" dałam sobie parę razy na głowę wejść, niestety.
466 2013-01-09 15:27:36 Ostatnio edytowany przez miszmasz (2013-01-09 20:07:12)
Masz rację grace_west ludzie sami się niszczą, zniszczą cywilizacje swoją ignorancją, brakiem wyrozumiałości , a najbardziej brakiem wyobraźni, znieczulicą ogarniającą coraz bardziej, coraz mocnie i coraz młodszych.
Wybacz ale nie bardzo rozumiem jak można dla świętego spokoju pozwolić sobie " wejść na głowę"? Ale jeśli już tak się stało, masz nauczkę żeby więcej do tego nie dopuścić. Do kilku razy sztuka, nie pisze do trzech razy bo nie wiem...ile razy u Ciebie tak było?
Zazdrość, jedna z wad dotykająca człowieka, który został wcześniej przez kogoś innego zraniony, zdradzony, oszukany... Takiej osobie bardzo trudno uwierzyć ze zdrada, odrzucenie czy opuszczenie jej nie musi się powtarzać.
Destrukcja pisze " Nikt nie zrozumie tak kobiety jak inna kobieta - to oczywiste " i tu bym polemizowała bo... często kobiety bywają również agresywne, również mają swoje zdanie i za nic tego nie zmienisz i również bywają mało delikatne i nie rozumieją nas. Jednym słowem zależy na kogo trafimy... a jeśli już, nie obliguje nas to do bycia razem. Nie odpowiada nam dana osoba, nie wchodźmy głębiej niż potrzeba żeby się o tym przekonać?
Co do tego stwierdzenia "partner/partnerka potrafi odróżnić zaangażowanie od zazdrości ( zwłaszcza przesadnej) " tez bym się nie zgodziła my same nie możemy dawać powodów do takich myśli, często zdarza się taka zazdrość w "związkach" na odległość, kiedy nie wiemy czy partner, partnerka robią to co nam przekazują. Na zaufanie trzeba zapracować, zaufanie potrzebuje tez czasu żeby ugruntować swoją... pozycję w umyśle i sercu drugiej osoby. Ale jeśli już je zdobędziemy, jeśli już nie ma niedomówień, jeśli jest pełne szczere zaufanie jest cudownie.
U mnie tak jest właśnie jest i choć też musiało upłynąć troszkę czasu żeby wszystko
się"dotarło" , oczywiście myślę tu o relacjach ona- ona to teraz, na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć... jestem szczęśliwa:)
Destrukcja a może zmienić lodówkę na mniejszą ?
Dam Wam takiego malego update'a (dla tych, ktore sledzily moj pre Romans
)
Moja szefowa jest totalnie we mnie zakochana. Staram sie byc jej kolezanka, osobiscie juz totalnie sie z tego wyplatalam.. rozmawiamy, zartujemy. A ona codziennie znajduje okazje, zeby powiedziec mi, ze mnie pragnie, albo ze za mna teskni. Staram sie zbyc to wszystko smiechem, mowilam jej juz kilka razy, ze kilka miesiecy temu po prostu zbladzilam i z mojej strony WSZYSTKO skonczone.. a ona tego nie przyjmuje do wiadomosci. Wyglupiamy sie i plotkujemy o ludziach z pracy jak dwie kumpele, az nagle ona probuje mnie pocalowac. I tak codziennie..
Ech!
Nigdy wiecej kobiet (???) ![]()
Zdarzyło się to dwa razy, właściwie ten drugi to się dzieje aktualnie... wyplątam się ![]()
loveaellie, naprawdę nigdy więcej kobiet? ![]()
zobaczymy
LOVEAELLIE
Jeśli się sprawdziłaś i wiesz , że inna kobieta to nie "Twój klimat" to pewnie , że się nie nakręcaj na ten temat . Ale jeśli nie możesz sobie
na 100% powiedzieć że to nie dla Ciebie , to wróć do moich ( i nie tylko) wpisów a przekonasz się , że to wróci . Twoje życie , Twoje gusta,
Twoje wybory .... Jednak z tego co piszesz , wcale się nie "wyplątałaś". Wiedz , że nawet jeśli powiedziałaś NIE swoje szefowej , to jednak
swoim postępowaniem - miłym i kulturalnym- robisz jej jakąś nadzieję i Ona może czuć że jednak jest nadzieja , chociaż tego dosłownie nie powie.
Przynajmniej ja tak to widzę .
Jeśli się mylę , a Ty jesteś pewna swoich postanowień to dobrze . Już masz pewne doświadczenia za sobą i nie musisz więcej się "bawić"
dla spróbowania .
A tak już całkiem subiektywnie ...pisząc "nigdy więcej kobiet" powiem Ci .... nie wiesz co tracisz :-))) Ale to tylko baaaaaardzo subiektywne moje podejście.
Nic nie sugeruję, nie przekonuję , nie nakłaniam .
Oj wiem, wiem. Tak naprawde nie mowie NIE
Tylko jest mi teraz dosc ciezko w pracy, kiedy nagle ona zaczyna swoje teksty, zale i wyznania. Probowalam byc oschla, probowalam byc obojetna, probowalam byc nijaka..nie dziala. Opowiada mi takie historie, ze naprawde chyba jest niezle zakochana. Wie, ze mam chlopaka. Wie, ze z mojej strony w ogole nic juz nie ma. A ona calkowicie bez krempacji bierze mnie na litosc, smutne oczy i glebokie uczucia. Nie wiem co mam zrobic.
Może po prostu już sama nie wie jak cię niejako "zmusić" do bycia razem, może faktycznie jej mocno zależy.
Też tak myślę, że próbuje już na wszystkie sposoby. Ale w końcu jej przejdzie. Chyba ![]()
grace_west pisze
"Może po prostu już sama nie wie jak cię niejako "zmusić" do bycia razem, może faktycznie jej mocno zależy."
A może ślepa, bo nie wydaje mi się ze jest aż taką desperatką, że pomimo sygnałów... , wyraźnych sygnałów od Ciebie Loveaellie jeszcze próbuje, jeszcze się stara? Może twoje sygnały jednak nie są takie całkiem jasne?
Ja bym już odpuściła ![]()
Wlasnie sama nie wiem, bylo juz kilka rozmow, kiedy mowilam jej ze NIC z tego. Tylko ze chyba jestem zbyt mila. I ona niby mowi, ze nie ma juz nadziei.. ale i tak ciagle do mnie pisze i wydzwania.
jestem nowa i właśnie przed chwilą założyłam konto ponieważ dzisiaj zobaczyłam tę stronę i problemy wasze które znajdują się w tym temacie i chcę tu napisać coś o sobie. miałam kilku facetów. ale z żadnym nie miałam stosunku. był praktycznie jeden, którego kochałam tak naprawdę ale niestety nam nie wyszło. miałam w swoim życiu kobiety. z ostatnią "X". byłam ponad rok. 6 stycznia mnie zostawiła. ani ja ani ona nie potrafimy się wszystkim przyznać, że się kochamy dlatego, że wiemy, że nasi rodzice by tego nie zaakceptowali. zostawiła mnie dlatego, że później byłoby nam gorzej się rozstać. ona nigdy nie czuła pociągu do kobiet. tylko do mnie. a ja czułam już wcześniej ten pociąg ale nigdy nikogo nie kochałam tak jak jej (ani kobiety ani mężczyzny). nie mogę jej zatrzymać przy sobie. to już definitywny koniec. przez ten cały ten czas się ukrywałyśmy. ale ja teraz nie potrafię sobie z tym poradzić. nie wiem co mam ze sobą zrobić. wspomnę, że przed nią byłam z inną też koło roku ale rozeszłyśmy się w przyjaznych stosunkach i postanowiłyśmy życ "w normalnych związkach" czyli dla większości ludzi z facetami. ale i przyjaźń nie przetrwała dlatego, że zbliżyłam się do "X". czyli do miłości do mojego życia. staram się z "X" przyjaźnić ale nie mogę się powstrzymać, żeby jej nie pocałować. żeby jej nie powiedzieć, że ją kocham.
No to dlaczego definitywny koniec? Może jednak warto spróbować, skoro się bardzo kochacie? A rodzice... no to cóż, może akurat jakoś przeboleją, zaakceptują?
Jak nie, no to jeszcze jakiś czas możecie się przecież ukrywać, nie wiem w jakim wieku jesteście, ale jak będziecie na swoim to już chyba żaden problem? Czasem niestety tak jest, że albo rodzice albo miłość ![]()
Czarna21 wiem o Twojej sytuacji. czytałam. ale ona nie chce, a ja jej nie mogę trzymać na siłę. mówi, że jeśli się szybciej rozstaniemy tym lepiej bo mniej będziemy cierpieć. mamy po 20 lat, jesteśmy w tym samym wieku. była z moim kolegą przez kilka lat. wydaje mi się, że po rozstaniu ze mną wróci do niego, a to najbardziej boli. zamierzam skończyć tu studia. razem z mgr. łącznie 5 lat. jeśli w tym czasie nie znajdę faceta którego pokocham tylko nadal będę bardziej myśleć o dziewczynach to chcę z wyjechać za granicę. tutaj nie ma tolerancji dla ludzi z inną orientacją.
Może jednak spróbuj jeszcze z nią pogadać?
próbowałam. to na marne. jedynie ją tylko tym ranie.
No to może z czasem zacznie inaczej nieco patrzeć, może nieco ochłonie. Sama nie wiem, bo jeśli kocha...
boli ją to, że nie możemy być razem normalnie jak każda inna para. Czarna21 Ty masz swoją ukochaną osobę kosztem "utraty" rodziców. jeszcze inna osoba z tego forum nadal to ukrywa mimo tego, że planuje ślub ze swoją ukochaną. (przepraszam, że nie pamiętam niku). ja mogłabym się przyznać ale jeszcze nie teraz. i nie wprost. musiałabym wyjechać i zrobić to telefonicznie lub listownie. to kwestia tego, że w rodzinie dużo się zdarzyło i taka informacja byłaby dodatkowym ciosem, a do tego ja jestem tchórzliwa. ona nigdy by się nie przyznała. w żaden sposób. była mowa o tzw. "podwójnym życiu" ale ja nie mogłabym znieść, że będąc ze mną mogłaby być z kimś jeszcze. że kto inny mógłby ją dotykać. a tym bardziej jak wspomniała o swoim byłym, który ją źle traktował i nienawidzę go każdą częścią siebie.
Ale po co "z kimś jeszcze"? Oficjalnie byście były same
No i na pewno rodzice by tak źle zareagowali?
na pewno. wstyd mi za to jak mama mówi o ludziach innej orientacji. staram się zawsze jej to jakoś wyjaśnić w sposób taki, żeby się nie zorientowała o mnie. ale to nic nie daje. a jeśli chodzi o jej rodziców to tak samo.
Zawsze można spróbować się ukrywać. No ale jak ona nie chce. To nie wiem, możesz spróbować jeszcze raz pogadać, jak to naprawdę nic nie daje, to poczekać, może z czasem coś się zmieni.
kocham jej i nie chcę jej marnować życia. nie chcę na nią nalegać. jeśli mogę spytać to jak było z Twoją miłością Czarna21?
487 2013-01-12 00:35:29 Ostatnio edytowany przez Czarna21 (2013-01-12 00:35:45)
Jak Ciebie kocha to chyba nie zmarnować? Zmarnuje z kimś innym.
A o co konkretnie pytasz? ![]()
ale nie jest w pełni szczęśliwa ze mną. pytam o Twoją historię
każda z nas która tu pisze, a nie jest szczęśliwa bo nie ma przy sobie ukochanej osoby na pewno Ci zazdrości ![]()
Już to kiedyś pisałam ...ktoś kiedyś powiedział , że największym dowodem miłości jest pozwolić odejść temu , kto nie jest z nami szczęśliwy.
Skoro "gdzie_moje_ja" piszesz , że ona nie jest do końca z Tobą szczęśliwa , to odpuść . Nic na siłę się nie da zrobić , nic trwałego.
Jesteś młoda i wszystko przed Tobą , może nawet jeszcze doczekasz się czasu , kiedy Twoi rodzice będą mieli jeśli nie pozytywny to
przynajmniej nie negatywny stosunek do tematu . Może nie będą w "siódmym niebie" kiedy im powiesz o sobie - o ile to jeszcze będzie
aktualne - ale może nie potępią . Jak ja to mówię ...czy to ważne kogo się kocha ? ważne żeby być szczęśliwym :-)))
I jest coś jeszcze ...oczywiście wszyscy byliby szczęśliwsi gdyby mogli być razem ze swoją ukochaną/nym , ale nie wszystko jest proste
i oczywiste ...życie jest skomplikowane , ale nikt nie obiecywał, że będzie :prosto, łatwo i przyjemnie .
Jednakże nie ma co biadolić - pierś do przodu i cieszmy sie tym co mamy , co możemy zdobyć i zrobić , a możemy dużo.
jesteś bardzo optymistycznie nastawiona do życia
to bardzo duży plus. tak odpuszczam bo tak będzie lepiej. mam nadzieję, że będzie szczęśliwa.
Destrukcja dobrze mówi
Sama kochałam w swoim życiu tylko jedną osobę, był to mężczyzna i od jego straty (zmarł dwa lata temu) też nie dawałam sobie rady, ale cóż mogłam poradzić? Tak naprawdę nic. Jesteśmy w podobnym wieku gdzie_moje_ja i doskonale rozumiem jak uskrzydlającą moc ma, dla takich dzieciaków jak my, miłość. Jeśli ona nie jest z tobą szczęśliwa to odpuść, nie ma zupełnie sensu trzymać ją na siłę, to i tak się rozpadnie. Dzięki temu zyskasz nowe życiowe doświadczenie - to też ważne. Trzymaj się! ![]()
gdzie_moje_ja
Z tym optymizmem to nie zawsze i nie wszędzie , ale tak ... życie nie raz mi dokopało a jak to mówią "co nas nie zabije to nas wzmocni".
Żyję mimo wszystko więc pewnie jestem mocniejsza - przynajmniej w niektórych aspektach tak to czuję. Optymizm muszę jednak w sobie
co jakiś czas budować na nowo , ale teraz jest mi łatwiej . Jak widziałaś z moich wpisów znalazłam szczęście , znalazłam miłość , nauczyłam
się na nowo wielu nowych rzeczy, odkryłam wiele uczuć i odczuć a przede wszystkim zaczęłam się akceptować , zaczęłam akceptować to
co mnie otacza . A ponadto ...
grace_west
miłość uskrzydla w każdym wieku . Jako starsza "koleżanka" wiem co mówię . Miłość i towarzyszące jej :uskrzydlenie, radość życia , pozytywna
energia czy co tam jeszcze dotyczy również osób doświadczonych i wierz mi , wcale się nie różnimy . Też z ogromnym biciem serca i z motylami
w brzuchu biegamy na każde spotkanie , czekamy na nie ...no może więcej trzeba kombinować np. w mojej sytuacji żeby się spotkać .
Ależ nie neguję, że osób w wieku 20+ nie uskrzydla, oczywiście, że uskrzydla, tylko my młodziaki chyba jesteśmy ciągle niesamowicie naiwne ![]()
Witam, dawno mnie nie było ale widzę że kafejka żyje pełnią zycia ![]()
gdzie_moje_ja znam Twoją sytuację, moja była dziewczyna też mnie zostawiła bo stwierdziła że nie będziemy sczęśliwe-tak niby się ostatnio mi tłumaczyła(po 2 latach od rozstania)-ale ja i tak wiem że mnie dla faceta zostawiła, z którym się chajtneła i oczekuję dziecka, ale mniejsza z tym, ja w takie "bajki" nie wierzę.
Jak się kogoś kocha to jak można zostawić? Ciężko mi to zrozumieć....
Ja z żoną jesteśmy teraz w Polsce bo za granicą lipa z pracą, czekamy do wiosny i męczymy się mieszkając z teściami, dramat...ale nikt nam nie wynajmie mieszkania na 3 miesiące, taka prawda. Musimy się uzbroić w cierpliwość i zarobić kasę żeby móc kupić mieszkanie, ale to trochę potrwa.
Pozdrawiam Kobitki :*
mimo młodego wieku też trochę doświadczyłam w życiu. nie tylko rozterki sercowe. ale dramaty rodzinne czy też śmierć przyjaciółki. każde doświadczenie uczy ale i zostawia ranę na sercu. zagoi się ale zostanie blizna, która zawsze będzie przypominać o tym co było, a już niestety nie wróci.
gdzie_moje_ja
Zarówno miłe , jak i przykre doświadczenia nie są zarezerwowane dla grup wiekowych . Zwłaszcza niestety te nie miłe .
Jasne , że wielokrotnie nie da się zapomnieć wszystkiego i wyrzucić z pamięci że było dobrze a to już nie wróci . Ale z własnego
doświadczenia wiem , że czas z lekka leczy rany a przynajmniej jego znaczny upływ pozwala do tych spraw podejść z innej strony,
mniej emocjonalnie a nawet z mniejszym zaangażowaniem. Ale jak mówię wymaga to czasu, w jednej kwestii krótszego w innej trochę
dłuższego.
Mam jednak propozycję , nie wpadajmy na tym wątku w czarną dziurę . Jak już pisałam , nikt nie obiecywał że w życiu będzie łatwo , ale
może być lżej , łatwiej i przyjemniej , bo to w dużej mierze zależy od nas . To my kształtujemy co do zasady swoje życie , dokonujemy wyborów
i wbrew pozorom potrafimy to robić ku radości i szczęściu własnemu . Ważne , żeby robić to co dla nas najlepsze i jednocześnie nie krzywdzi
innych .
justynka_bielsko
Nie wiem czy dobrze zrozumiałam , ale chcesz pracować 3 miesiące i kupić sobie mieszkanie ? No to super ...to bardzo budujące i optymistyczne
wiedzieć, że wszystko się innym dobrze układa nawet pomimo przejściowych kłopotów.
.
destrukcja nie o to mi chodziło, ale śmiesznie to napisałaś aż monitor oplułam ![]()
Napisałam że teraz 3 miesiące jesteśmy w Polsce a później znów wyjezdżamy, a mieszkanie kupimy jak zarobimy i napisałam że to potrwa dłużej haha ![]()
Poprawiłaś mi humor ![]()
Pozdrawiam
ale nie jest w pełni szczęśliwa ze mną. pytam o Twoją historię
Oj to by strasznie dużo pisać
Generalnie partnerkę poznałam przypadkiem ![]()
no i fajnie justynka_bielsko
Dobrze , że chociaż do tego się przydałam żeby komuś humor poprawić . Szkoda tylko , bo sobie przy tym roboty dodałaś , bo
jak rozumiem , monitor trzeba było potem doczyścić:-))
gdzie_moje_ja
Zarówno miłe , jak i przykre doświadczenia nie są zarezerwowane dla grup wiekowych . Zwłaszcza niestety te nie miłe .
Jasne , że wielokrotnie nie da się zapomnieć wszystkiego i wyrzucić z pamięci że było dobrze a to już nie wróci . Ale z własnego
doświadczenia wiem , że czas z lekka leczy rany a przynajmniej jego znaczny upływ pozwala do tych spraw podejść z innej strony,
mniej emocjonalnie a nawet z mniejszym zaangażowaniem. Ale jak mówię wymaga to czasu, w jednej kwestii krótszego w innej trochę
dłuższego.
Mam jednak propozycję , nie wpadajmy na tym wątku w czarną dziurę . Jak już pisałam , nikt nie obiecywał że w życiu będzie łatwo , ale
może być lżej , łatwiej i przyjemniej , bo to w dużej mierze zależy od nas . To my kształtujemy co do zasady swoje życie , dokonujemy wyborów
i wbrew pozorom potrafimy to robić ku radości i szczęściu własnemu . Ważne , żeby robić to co dla nas najlepsze i jednocześnie nie krzywdzi
innych .
Całkowita racja, każdy w swoim życiu przeżywa osobistą katastrofę, każdy w innym jego momencie. Gdybyśmy wszyscy usiedli i rozgrzebywali przeszłość to mogłoby się okazać, że nikt nie jest szczęśliwy. Dzięki doświadczeniom zyskujemy wiedzę, dystans do pewnych spraw. Życie to nie bajka, ale może być bajkowo ![]()
Nie szkodzi to nie problem hehe mam w sumie dobry humor ale śmiechu nigdy za wiele ![]()
502 2013-01-15 21:30:36 Ostatnio edytowany przez miszmasz (2013-01-15 21:32:58)
Witam ![]()
Fajnie ze coś się dzieje, ze piszecie ![]()
Czarna pisze"Oj to by strasznie dużo pisać smile
Generalnie partnerkę poznałam przypadkiem "
Proszę napisz, my bardzo chętnie poczytamy.
Ja też mogę napisać jak chcecie ![]()
Napisz ![]()
Piszcie, piszcie - toż to sama radość ![]()
Oki napiszę ![]()
Po nie udanym związku z kobietą trochę się podłamałam, ale stwierdziłam że nie ma się co załamywać i jak to mówią "zabić klina klinem".
Na portalu kobiety-kobietom napisałam ogłoszenie na które odpowiedziało wiele kobiet, ale żadna się nie chciała spotkać bo to za wcześnie, ileż można pisać ze sobą na gg?
Ucichło więc napisałam drugie ogłoszenie, odpisały 2 kobiety, jedną z nich była moja obecna partnerka.
Chciała się po 2 rozmowach spotkać-co o dziwo mnie przeraziło i chciałam odwołać, ale ona mi zadzwoniła że już jedzie więc nie miałam wyjścia tylko iść na spotkanie. I nie żałowałam ![]()
Zakochałam się od pierwszego wejrzenia, chociaż nie powiedziałam jej tego. Dopiero po 2 tygodniach wyznałyśmy sobie miłość.
Po miesiącu zamieszkałam u niej-tak po cichu, bez wiedzy jej rodziców. A w sumie po 2 miesiącach od poznania wyjechałyśmy do Holandii.
Przyznam, że na początku było nam ciężko z pracą co przekładało się na związek ale mamy to już za sobą i najważniejsze, że jesteśmy szczęśliwe.
Koniec ![]()
No i super justynka_bielsko ...to właśnie o tym piszę i w prost i miedzy wierszami .
Nie zawsze wszystko się układa , ale nie ma co się łamać chwilowymi niepowodzeniami i zawodami , ale szybciutko się podnieść
i jak to określiłaś "zabić klina klinem" o ile to będzie zmierzać do tego czego się chce. Wiem, że łatwiej powiedzieć niż wprowadzić
tę zasadę w życie. Ale bardzo dużo właśnie jest takich historii i takich wpisów które kończą się szczęśliwie. ALe też jak słusznie
zauważyłaś klina nie wolno wybijać czymkolwiek , nie w akcie desperacji . Czasem warto poczekać aż pojawi się TEN ktoś , aż
poczujemy TO coś . Jeśli chcemy kochać , jeśli chcemy być kochane , to warto poczekać na tę jedyną
=
jesteście tak optymistyczne i tak bardzo podnosicie na duchu swoimi wypowiedziami i historiami, że czytając je człowiekowi od razu się cieplej na sercu robi i mordka się cieszy ![]()
gdzie_moje_ja cieszymy się że możemy poprawić Ci humor ![]()
A my dzisiaj zrobiłyśmy sobie kolczyk w brwi ![]()
Taki prezent na 2 rocznicę ![]()
I jak, bolało? Pytałam koleżanki, bo ona ma w ogóle od ch... tych kolczyków i mówi, że nie. Ale jej to chyba nic nie boli, więc wolę kogoś innego zapytać ![]()
Lekkie ukłucie i nic poza tym ![]()
Czyli jednak ![]()
Dzięki ![]()
A co planujesz sobie zrobić?
Żarła, żarła i zdechła nam ta kafejka.
Nikt nic nie piszę hm...
Napiszcie co tam u Was, jak żyjecie ![]()
Pozdrawiam ciepło ![]()
A widzisz, zapomniałam odpisać
Planowałam też właśnie ten kolczyk, ale jeszcze pomyślę
A żyjemy normalnie ![]()
Co u Ciebie? ![]()
No w końcu odpisałaś ![]()
A u nas bardzo spokojnie, leniwie.
Wczoraj spotkałyśmy się w Katowicach z kobietkami z netkafejki ze śląska i była super zabawa.
Czekamy na kwiecień aż w końcu będziemy mogły znów wyjechać.
Leci dzień za dniem..
No ja za wiosną czekam, nie przepadam za zimą raczej ![]()
Mi tam bez różnicy jaka pora roku, byleby praca była ![]()
No, ale jednak lubię jak jest ciepło ![]()
Masz rację ![]()
Jak jest ciepło,można się iść opalać i kąpać w morzu i kochać na łonie natury ![]()