Witam!
nie wiem czy znalazlam odpowiednie miejsce, ale sprobuje pokrotce opisac swoja historie. Mam na imie Marta, 23 lata i jestem stewardessa. Od dluzszego czasu zastanawiam sie nad swoja orientacja, jestem zagubiona. Co prawda niedawno rozpoczelam swoje zycie seksualne- o ile mozna to tak nazwac, bo mozna policzyc na palcach. Nie odczuwam zadnej przyjemnosci podczas stosunku z mezczyzna i wmawiam sobie, ze tak na poczatku jest a za ktoryms razem wreszcie bedzie mi dobrze. W miedzyczasie zawsze mysle o dziewczynach, ze chcialabym sprobowac bo kreci mnie to. Problem w tym, ze to nie jest latwe znalezc kobiete z podobnymi potrzebami i nie mam pojecia gdzie jej szukac. Przejde do sedna...
W pracy mam taka jedna kolezanke, ma 30 lat i od poczatku lacza nas dziwne relacje. Wiekszosc ludzi uwaza ja za "dziwna", a mnie w niej cos cholernie kreci. Jest osoba widywana przewaznie w towarzystwie facetow, lubi flirtowac ale to samo moga powiedziec o mnie, flirt flirtem ale pozniej do niczego nie dochodzi. Tzn. nie wiem jak jest w jej przypadku. Zaczelo sie od niewinnych dotkniec za biodra np. kiedy przechodzila obok mnie, czy klepniecia w pupe. Nie bylo miedzy nami zadnych rozmow odnosnie tego, przewaznie o pracy i malo co o zyciu prywatnym. Niedawno lecialysmy razem i jak siedziala to zdjela swoje buty i zaczela sie masowac po nogach, a ja poczulam buraka na twarzy i nie moglam na nia patrzec. Pozniej prosila o masaz, itd. Nie umiem wyczuc czy jest to osoba typu "przytulanka" czy faktycznie czegos chce. Niestety podejrzewam, ze to ona doniosla na mnie szefowej, rzeczy ktore nie sa prawda. Od tamtej pory jakos sie zawiodlam... wczoraj lecialysmy razem i dawala mi znaki, ze mnie bardzo lubi, ze nigdy by nic nie doniosla- a moze to czysty falsz? w kazdym razie znowu zaczela swoje gierki, chwile mnie masowala, pozniej za tylek, a jak robila sobie kawe to trzymala przez chwile moja dlon. Sa to sytuacje ktore po prostu nie zdarzaja mi sie z innymi kolezankami. Najgorsze jest to, ze jakos nie mozemy wejsc na odpowiedni poziom konwersacji, przez chwile pogadamy a pozniej nic. Mysle, ze krazy miedzy nami taka namietnosc, ze w chwili rozpoczecia normalnej konwersacji nastapil by "wybuch" namietnosci, czy cos w tym rodzaju. Wspomniala pozniej, ze musimy kiedys wyjsc razem itd. Zamieszala mi w glowie i to robi sie coraz wiekszym problemem dla mnie, bo ta relacja jest chora. Kiedy sie widzimy a nie latamy razem, udajemy ze sie nie widzimy. Nie wiem jak wyczuc, czy jest bi czy les? sadze, ze raczej bi. Nie wiem co sie ze mna dzieje, co mam sobie myslec. Co o tym sadzicie?
Tak jak powiedzialam nie wiem czy nie jest falszywa, nie wiem na 100 procent czy to ona doniosla ale 98 jestem pewna. Moze to celowa zagrywka??? prosze o rady, jestem zagubiona, ona robi ze mna co chce.
Pozdrawiam