Witam
jestem tu nowa, obserwuję tą stronkę od pewnego czasu.. a więc mam taki mały problem, mianowicie od 15. roku życia zastanawiałam się nad moją orientacją seksualną, zawsze myślałam, że jestem hetero i nie będę miała z tym żadnych problemów, lecz w gimnazjum poznałam koleżankę, która jest teraz moją przyjaciółką. Gdy zaczęłyśmy się dobrze dogadywać zdałam sobie sprawę z tego, że nie traktuje jej w sposób czysto koleżeński Ona mnie zaczęła po prostu pociągać mimo tego,że miałam chłopaka i nasz związek trwał już dwa lata. Całe gimnazjum starałam się jej unikać ponieważ wiedziałam, że nie kręcą ją dziewczyny. W liceum trafiłyśmy znowu do tej samej klasy i to właśnie tu nasza przyjaźń się zaczęła. Zaczęłyśmy rozmawiać ze sobą na tematy, których unikałyśmy w gimnazjum.Po zerwaniu z chłopakiem była jedyną osobą, z którą chciałam porozmawiać. Coraz częściej dawała mi do zrozumienia (świadomie albo i nie), że chyba odczuwa pociąg do dziewczyn, myślałam, że po tym co usłyszałam będzie mi łatwiej się przyznać do tego co do niej czuję, ale nie jest. Starając się wyzbyć się moich uczuć do niej nawet kilka razy próbowałam stworzyć jakąś relacje z chłopakami, lecz po pewnym czasie się wycofywałam, czułam w sobie pustkę i wiedziałam, że z tego nic nie wyjdzie.. Więc żyje w cieniu, umawiam się z chłopakami, czysto koleżeńsko spędzam z nimi czas świetnie czas, dobrze się bawię, ale bez zbędnych nadziei. Robię to bo chyba nie jestem w stanie wyznać moich uczuć do przyjaciółki, wiem, że nie jest gotowa na takie wyznanie i boję się, że mogłabym stracić naszą przyjaźń, więc odwlekam to i czekam na odpowiedni moment, ponieważ ona jest w związku z chłopakiem, a ja nie chce być nawet minimalną przyczyną niepowodzenia w ich związku.
Myślicie, że to dobry pomysł by dalej to ukrywać przed nią ? jestem z nią szczera w każdej kwestii tylko nie tej jeżeli chodzi o uczucia do niej..