nala_24 napisał/a:Jesteśmy z mężem trzy lata po ślubie i już się nie wstydzę przed nim rozebrać, choć przyznam, że w tym czasie moje ciało sporo się zmieniło. Miałam kompleksy z powodu nadprogramowych kilogramów po ciąży, które zgubiłam, ale są rzeczy których zmienić się już nie da i mąż musiał zaakceptować mnie na nowo, tak jak i ja samą siebie. Są to przede wszystkim spore rozstępy na brzuchu i udach, kiedyś fioletowe, dziś już mało widoczne. Byłam nimi załamana, ale przemyślałam to. Przecież jeśli jest się z kimś, to trzeba brać pod uwagę że ciało się zmienia z wiekiem, z sytuacją. Jeśli bym mu się nie podobała, to by chyba ze mną nie był...
No oczywiście, że tak.
Dobrze, że zrzuciłaś kg po ciąży, na pewno lepiej się poczułaś 
Sama miałam kompleksy z powodu rozstępów , zrobiły się przez problemy hormonalne i przez to mam je niestety bardzo duże i widoczne, nawet z daleka, taka "mozaika" i nie przesadzam, na całe uda, koło kolan, pupa, trochę piersi. Starałam się z tym coś zrobić, lecz nie pomogło, niestety, tak to często bywa z rozstępami.
Wtedy raz chyba powiedziałam Partnerowi , że "pewnie mu się nie podobam, tym bardziej, że te rozstępy, tak wiele ciała osianymi nimi i że niestety nie znikną". Na co On powiedział, że to dla Niego nie ma znaczenia, bo przecież kocha mnie, rozumie, że z tym nie da się nic zrobić, żebym się nie przejmowała.
Potem zrozumiałam, że faktycznie , co mogę zmienić, to zmienię, ale co nie, to zaakceptuje i kompleksy poszły w dal. Teraz , na tyle akceptuje siebie, że nawet nie wyobrażam siebie swojego ciała bez tych rozstępów, choć przecież dla kogoś z boku moga być obrzydliwe i szpecące moje ciało, jakbym była po kilku ciążach 
T?aki ze mnie tygrysek 
Szkoda czasu na zamartwianie i nic by mi to nie dało.
A mimo tego przeżywam z Ukochanym wspaniały seks i nie myślę o tych niedoskonałościach, cieszę się Nim, a On mną 