netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

328 odpowiedzi44 650 wyświetleńzałożony przez ewelina102, 09.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 329 ]

66

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Zobaczysz że jak nastawisz się na zerwanie będzie Ci dużo łatwiej z nim rozmawiać, postaw na 1 miejscu swoje odczucia, swoje samopoczucie.
to niektórych zmienia. jednak ból pozostanie na długo gdy zostaniecie razem..

tym bardziej że jak napisałaś podporządkowałaś swoje życie pod niego.. nikt tego nie lubi w tak dużej mierze. dziewczyny nie lubią latających piesków a faceci nie lubią jak dziewczyna jest na skinienie. każdy powinien mieć swoje sprawy.. nie mówię zaraz aby robić wszystko samemu itp ale jakieś drobne sprawy, czy spotkania ze znajomymi, czy też poświęcać czas dla samej siebie.

67

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

droga ewelinko czytając twoje posty dochodzę do wniosku ,że ty już sama podświadomie wiesz ze nic z tego nie bedzie, ale za wszelką cenę próbujesz sobie wmawiać ,że a nuż się uda i się zejdziecie.Szczerze nie znam żadnej takiej pary która po takiej sytuacji miałaby budować życie na nowo.on cię nie kocha bo jak można  nie być pewnym miłośći, jedna dziewczyna napisała tu dobrze miłość jest lub poporostu jej nie ma.Wiesz bycie singielką nie jest takie złe, ja nawet czasem za tym tęsknię hehe;)
a dla poprawy humoru umów się z jakimś kolegą na kawkę smile pozdrawiam

68

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Ewelino przeczytałam sobie Twoją historię, która jest bardzo podobna do mojej. Tylko, że u mnie było radykalne cięcie.
Nie wiem co jest lepsze, czy takie radykalne cięcie, czy przyswajanie się do rozstania pomalutku...
Tak, uważam, że to będzie smutne zakończenie. Przepraszam, że tak piszę, przecież nie życzę Ci tego.
Wiesz faceci mają tak (oczywiście nie wszyscy), że nie powiedzą wprost co czują, tylko zastanawiają się pół roku, albo i więcej. Potem sama dochodzisz do wniosku, że coś jest nie tak i sama musisz się wypytywać czy wszystko jest ok? Wtedy dopiero powie Ci co mu leży na sercu. Spotkało mnie to 2 razy. Sama musiałam ich ciągnąć za język....
Naprawdę wolałabym żeby po prostu przyszedł i powiedział szczerze - wiesz nie kocham Cię już (lub coś w tym stylu). Nie bolało by mniej, ale zawsze oczekiwałam szczerej prawdy, a nie owijania i starty czasu....
No i ich stały tekst : nie wiem czego chcę, potrzebuję czasu, jesteś wyjątkowa, zasługujesz na kogoś lepszego, ja jestem nikim, przepraszam, że zajmowałem Ci czas, znalazłabyś kogoś lepszego ode mnie itp....  To tchórzostwo!!!!!!
Ja każdego dnia modliłam się żeby zadzwonił, przyjechał i powiedział: przepraszam, pomyliłem się, zabłądziłem, przecież kocham Cię - tylko Ciebie i chcę być z Tobą.
Ale za chwilkę myślę sobie i co mi po takim facecie. Chwila zwątpienia i co? Odwraca się, zaprzepaszcza tyle lat. A co wtedy jak będą dzieci i naprawdę zaczną się poważne problemy np. zdrowotne czy finansowe, to co? wystraszy się i ucieknie?
Pomyślałaś sobie jak będziesz żyć kiedy on jednak będzie chciał z Tobą być?


Jeśli dojdzie do Waszego rozstania, to mam nadzieję, że to powolne "rozstanie" będzie dla Ciebie lepsze niż ostre cięcie. Jeśli oczywiście dojdzie do tego.
Życzę Ci z całego serca pomyślnego zakończenia Twojej historii i oby okazało się, że to co napisałam to pomyłka smile

P.S. Proszę pisz co się z Wami dzieje. Zaglądanie tutaj i pisanie pomaga big_smile

69 Ostatnio edytowany przez ewelina102 (2011-03-20 19:40:33)

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

wrażliwa - współczuje Ci, zwłaszcza, że wiem jak musiałaś się czuć, nie wiem skąd się to bierze, że faceci okazują się być takimi tchórzami ehhh

"P.S. Proszę pisz co się z Wami dzieje. Zaglądanie tutaj i pisanie pomaga big_smile"

Póki co żadnych zmian nie ma, tak jak pisałam trzy dni temu trochę podbuntowana przez Kobietki tutaj zadzwoniłam i bez rozmów na jakieś wymijające tematy zapytałam czy rzeczywiście nie wie co czuje czy raczej wie, ale nie chce mnie zranić(co i tak już zrobił) i przeciąga to. I jeżeli czuje, że mnie już nie kocha to niech mówi wprost, ja sobie jakoś z tym poradzę, a przynajmniej będziemy wiedzieli na czym stoimy. No ale wtedy jeszcze zapewniał, że nie wie, że nie może powiedzieć, że mnie nie kocha, że często o nas myśli, ale nie może mi dać teraz żadnej odpowiedzi. Powiedziałam, mu że dobrze, ale chyba nie wyobraża sobie, że ja będę czekać tak w nieskończoność i tak jak pisałam, ma w tych rozmyślaniach brać pod uwagę nas jako ludzi, którzy mają być razem, ze ślubem czy bez, ale jako poważny związek, a nie że zejdziemy się i zobaczymy, a może za rok znowu mi oświadczy, że jest niepewny. Przez te ostatnie dni rozmawialiśmy tak max dwa razy dziennie już na inne tematy, a dziś jeszcze w ogóle. Tzn. dzwoniłam dziś mu coś powiedzieć, ale akurat nie odbierał, a oddzwonił dopiero z jakimś półgodzinnym opóźnieniem, więc jeśli nie zadzwoni późnym wieczorem jak dotrze do domu to ja może dopiero jutro do niego zadzwonię(jako że zbliża się ten cholerny poniedziałek), a może uda mi się wytrzymać do wtorku. Zobaczymy:) Póki co jeszcze nie mogę zebrać się na tyle w sobie, żeby móc się z czegoś cieszyć, i chyba myślę o nim 24/7, ale tak sobie myślę, że jeśli ma dojść do tego rozstania to zdecydowanie wolę taki wolny sposób. Jeśli wydarzy się coś bardziej znaczącego to na pewno napisze:)

70

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

ewelina otwórz wreszcie oczy!

Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak ty opisujesz, że twój facet nie wie czy cię kocha, że potrzebuje czasu aby zatęsknic i wtedy będzie wiedział czy darzy cię jeszcze jakimś uczuciem, no dla mnie to paranoja! Facet jest totalnie niedojrzały. Jeżeli już teraz zwątpił w swoje uczucia do ciebie to znaczy że jego uczucia wygasły i uważasz że za miesiąc, dwa te uczucia wrócą?? nie wierze w coś takiego.
Ja rozumiem kiedy para przeżywa jakiś trudny okres, jest inna kobieta bądz inny mężczyzna, wtedy można miec wrażenie że nasz związek już nam się znudził ale ty twierdziłaś że byliście dobrą parą, w dodatku widzieliście się rzadko, to co, facet nie miał okazji by tęsknic?? bez sensu... pisałam wcześniej zupełnie inaczej ale ja tak się nad tym wszystkim zastanowiłam to nie mieści mi się to w głowie.
Wydaje mi się że on chyba kochac nie potrafi! albo że wasz związek jest na etapie "rutyny", "przyzwyczajenia" - co jest normalne na pewnym etapie związku a jemu się wydaje że jak już nie ma tego zakochania, tej szalonej iskry to znaczy że to już nie jest miłosc...
już nie wiem sama jak to nazwac. Weź się w garsc i zacznij nowe życie, może wtedy się "ocknie" i zobaczy że cię nadal kocha, chociaż wątpie. szkoda ciebie dziewczyno. szkoda że wpadłaś w sidła tak niezdecydowanego faceta. a gdybyś od niego nie wyciągnęła tego że już cię nie kocha to co?? nagle przy ołtarzu uświadomił by cię że nie jest pewny swoich uczuc??

71

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Ewelina a gdybyś Ty nie odzwaniala i zastanawiala sie czy Go kochasz ? postaw sie na jego sytuacji i przeanalizuj jego zachowanie i pomysl sobie co on musi czuc ... ja dla mnie nie naciskaj na niego . daj mu troche swobody. i nie pisz tak za czesto bo to tylko pogarsza sytuacje.. zreszta ... to meczca sytuacja ... sprobuj o nim nie myslec chociaz domyslam sie ze musi byc ciezko.... ale to forum jest po to bys mogla sie wyzalic i swoe smuty tu przelac smile bedzie lzej

72

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

A ja się zaczęłam zastanawiać nad inną ewentualnością - czy nie ma innej kobiety. Ewelino, niby twierdzisz, że to niemożliwe, ale wierz mi, że bywały tu już takie historie i za każdym razem autorki wątków dawały sobie rękę uciąć, że na pewno nie...a okazywało się inaczej.
Bo w sumie jego argumenty nie trzymają się kupy. Widywaliście się rzadko więc zarówno iskra, jak i tęsknota być powinna. Chyba, że Ty starałaś się znacznie bardziej niż on, pisałaś dzwoniłaś za często, on poczuł się osaczony, zbyt pewny i zwyczajnie przestałaś być dla niego atrakcyjna. Mężczyzna musi cały czas zdobywać, inaczej się nudzi (w większości). Jeśli dostaje coś na tacy - szybko przestaje to szanować. Jeśli taki był powód, to to co teraz robisz (nie dajesz mu czasu bez siebie, wydzwaniasz) tylko pogarsza sytuację.
Z drugiej strony byliście ze sobą kawał czasu, więc musiał Cię akceptować taką, jaką jesteś.
I wobec powyższego jego argumenty wydają mi się zbyt blade. Na co dzień byliście z dala od siebie, wiesz, co on wtedy robił, z kim się spotykał? Może poznał kogoś, wdawało mu się, że to minie, ale fascynacja okazała się silniejsza niż myślał, dlatego zrezygnował ze ślubu? Może obecnie właśnie próbuje z tamtą, a Tobie każe czekać żeby nie zamykać sobie furtki jeśli z tamtą nie wyjdzie?
To co piszę to tylko dywagacje i nie jest moim celem Cię zranić, a jedynie nakłonić byś brała każdą ewentualność pod uwagę. Takie męskie "potrzebuję czasu" często niestety oznacza "nie wiem, którą wybrać". No i całkowicie zgadzam się z przedmówczyniami, że skoro on nie będąc z Tobą na co dzień nie wie już co czuje, to jak zamieszkacie razem i dojdą problemy i rutyna, będzie tylko gorzej. On jeszcze nie zasmakował z Tobą prawdziwego wspólnego życia a już dezerteruje. To wróży jak najgorzej. Myślę, że najwyższy czas byś zaczęła kierować się rozsądkiem, a nie emocjami.

73

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Czytam co piszesz i co Wy piszecie dziewczyny i zdecydowałam, że się zarejestruję tylko po to by wtrącić kilka swoich zdań.
Jestem psychologiem z zawodu i polecam Ci wizytę u psychologa.
Psycholodzy nie przepisują tabletek, nie dadzą Ci złotych rad, będą głównie zadawać pytania, często bardzo trudne albo irytujące pytania na które doskonale podświadomie znamy odpowiedzi ale nie chcemy ich do siebie przyjąć. takie spotkanie z psychologiem jest dobre ale nie oczekuj ze będzie cudownie już po pierwszej wizycie, i znajdź psychologa który nim naprawdę jest, ma rekomendacje.
A poza tym...
Zajmij się swoim życiem, rozwiń je, zainteresuj Go sobą, z tego co czytam to wybacz..ale jesteś uwiązana do niego jak pies do budy. takimi kobietami mężczyźni się nudzą,
Wyjdź do ludzi, zacznij spotykać się ze znajomymi a jak ich nie masz to poszukaj! jest nas pełno na świecie, więc samotni jesteśmy tylko z wyboru.
Znajdź sobie hobby, rób zdjęcia, naucz się szyć, zbliża się wiosna wiec może rower?albo zacznij biegać, chodzić na siłownie, aeorobik, joge cokolwiek
Stwórz swoje własne życie, a wtedy życie z Nim jak i bez Niego będzie dla Ciebie cudowne!
kochamy swoich facetów i poświęcamy im całe swoje życie. to zawsze prowadzi do zguby.
Oni mają swoje zajawki, zainteresowania, nie mają potrzeby spędzać z nami 100%wolnego czasu, dajmy im tą swobodę i same pokażmy że nasze życie nas kręci z nimi albo bez nich
w innym wypadku jesteśmy tylko zrzędzącymi babsztylami wiszącymi ciągle na telefonie płaczącymi facetowi w słuchawkę, wpychającymi go w poczucie winy.
Poczuciem winy za to ze nie masz bez niego życia Go nie zdobędziesz....

i czemu od razu on musi mieć inną? po 6 latach w jednym związku z pierwszą kobietą i ostatnią w życiu można zacząć mieć zwyczajnie wątpliwości
Więc jeśli chcesz je rozwiać musisz go sobą zaskoczyć tak jak zaskakiwaliście siebie na początku
A zaskoczysz go wtedy kiedy przestaniesz użalać się nad sobą i weźmiesz swoje życie w swoje ręce:)
całuje!!

74

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Witam Cie serdecznie...
Wiem ze Cie nie pocieszy to co teraz napisze ale tak bylo w moim przypadku moj byly chlopak rowniez prosil o czas ze musi przemyslec i nawet przeprowadzal sie na ten czas do rodzicow bo mieszkalismy razem i powiem tak dwa razy wrocil zupelnie zmieniony i zakochny a nastepnym razem w miedzy czasie poznal obecna partnerke i poprostu odszedl nie majac odwagi mnie nawet o tym poinformowac dowiedziaalm sie od osob 3....a ja czekalam powstrzymywalam sie zeby nie pisac dzwonic nie byc nachalna i taka mnie spotkala nagroda...
Jesli chodzi o psychologa to w moim przypadku nie pomogl stwierdzil ze nikt za nas samych decyzji nie podejmie a on nie moze nic sugerowac ani na nikog wplynac bo pozniej bedzie na niego a tak naprawde nie powiedzial nic czego bym nie weidziala wiec albo trafilam na beznadziejnego albo moj problem byl za ciezki...

75

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

dobrze Ci powiedział Kaja12, bo nikt za Ciebie Twoich życiowych decyzji nie podejmie, a tym bardziej nie wpłynie na nikogo, żeby Cie pokochał. Więc tak naprawdę moje pytanie brzmi, czego od tego psychologa oczekiwałaś?

Tylko my same możemy się wyleczyć ze swoich sercowych bólów, czym? zmianą myślenia
łatwo powiedzieć, gorzej zrobić co? smile
Warto przede wszystkim zrozumieć że moje życie zależy tylko i wyłącznie ode mnie, od tego jak postrzegam siebie,to co robię, jak postrzegam innych ludzi, czego chcę od życia itd..
polecam do poczytania m.in książkę:
Jorge Bucay "Kochać z otwartymi oczami"

76

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

MILEA zgadzam sie z Tobą bezapelacyjnie, niemniej jednak jest jeszcze jeden punkt widzenia: otoż ta para planowała ze sobą życie.... trudno wówczas skupić się na aerobiku tudzież innych sprawach, problem tkwi w tym, że Nam kobietom ciężko pojąć to, że my angazujemy się w rozwój naszych związków - a partnerzy zastanawiają sie co dalej? przepraszam za wulgaryzm ale pipeszyć taki związek i takiego faceta, autorko wątku naprawdę zastanów się , zastanawiaj się wkażdej minucie wolnej.... co Ty robisz teraz ze swoim JA...... na co sobie pozwalasz - nie nie uciekaj od problemy w jogging albo inne sprawy związane z własnym rozwojem.... bo to ucieczka od problemu z którym się zmierzasz. Absolutną rację ma Milea - świetnie to ujęła, ale to co pisze ma zastosowanie wówczas kiedy problemem jest znużenie, rutyna monotonia....codzienne przebywanie i "przejedzenie materiału" w tym przypadku to inna specyfika związku jesteście na odległość - nie powinna wsytąpić rutyna, jakim prawem? to patologiczne, gdyż nie  macie szans na znudzenie się sobą. Masz prawo On równiez wisieć na telefonie - bo to jedyna forma konatktu w waszym wypadku, bo jak niby inaczej zaspakajać tęsknote - przeciez dziela was km.

Autorko wątku....... mam pytanie, jak często zastanawiasz się na tym czy Tobie to odpowiada tak naprawdę? czy Ty chcesz godzić się na jego niedojrzałe ( pozowlam sobie świadomie na ocenę niedojrzale- czytając opisywane przez Ciebie jego stanowisko). Naprawde trudno mi uwierzyć, że kobieta chciałaby świadomie czekac na kolejne "widzi mi się " faceta.... kurcze no nie w takich sprawach. Jaki on ma szacunek do Ciebie? do was? do siebie?
Kochana musisz sobie uświadomić jedną rzecz: Ty naprawdę sama podejmujesz wybór, godzisz się na to abyś cierpiała.... moim zdaniem, zbyt dużo myślisz o Nim a nie o sobie. Z Twoich postów wynika, że jesteś rozwojową osobą..... dlatego tez głeboko wierzę, ze jeśli zechcesz swój intelektualny potencjał wykorzystać dla siebie ( analizy siebie, swoich potrzeb i korzyści) nie bedziesz potrzebowała dłużej czekać na jego decyzje czy cholera wie co on sobie tam wymyśla.
zdaję sobie sprawę z tego, że mnie się łatwo pisze....ale swoje przezyłam i wiem, że perspektywa czasu pokazuje nam aspekty za które dalibyśmy sobie uciąć głowe - aby za wczasu je dostrzec.Chiałabym mieć taką moc aby wpłynąć na drugich tak aby nie musieli cierpieć, aby nie popełniali błedów które z boku sa tak widoczne.... ale nie da się nie mam takiej mocy.
Dlatego pozostaje mi zyczyć Tobie abyś wykorzystała mądrość i siłe jaką posiadasz do podejmowania właściwych decyzji......
Trzymaj się. Pozdrawiam

77

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Myślę o nim, o tej sytuacji cały czas, czasem widzę to trochę w lepszym świetle, czasem zupełnie się dołuje a czasami się złoszczę za jego tchórzostwo. Kilka osób tu pisało, żebym zaczęła coś robić, ale przecież to nie jest tak, że ja przez te pięć dni siedziałam i tylko czekałam na jego przyjazd. Mam tu swoje zajęcia, swoich znajomych, ale to nic nie pomaga. Na znajomych mam "alergie" właściwie to w ogóle na ludzi. Bo muszę udawać, że jest ok, że jakoś się trzymam, a wcale tak nie jest. Jogging? Biegam codziennie bo przecież szykuje się do egzaminów sprawnościowych, ale jeśli to miałoby byc jakieś lekarstwo to jest nieskuteczne, bo wtedy myślę jeszcze więcej. Chodzę do szkoły językowej, daje korepetycje,uczę się i ostatnio załatwiłam sobie plan B na wakacje, jesli mi nie wyjdzie z wyżej wspomnianymi egzaminami, to uciekam do Azji na dwa miesiące. Tylko co z tego? Jestem  tym wszystkim po prostu zmęczona, nie potrafię powiedzieć, że mam go gdzieś, nie potrafię wyobrazić sobie, że nie będziemy razem(chociaż się staram). Tak jak mówiłam to strasznie męczy, robię te wszystkie rzeczy bo muszę, ale nic nie sprawia mi przyjemności. Ba nawet nie mam pomysłu na coś co mogłoby mi pomóc. Więc liczę na czas, że może kiedyś  będzie lepiej.

Milea
co do Twojej wypowiedzi być może jesteś najbliżej prawdy, ale to wszystko się okaże. Istotne, że jak mu powiedziałam że udało mi się dostac na ten wyjazd to naprawdę się ucieszył(ale nie tak, że się mnie pozbędzie tylko tak szczerze), nawet zadzwonił jeszcze późnym wieczorem żebym mu opowiedziała, jak to było itd. i gratulował. Później jeszcze tak na koniec dodał, że może to on mnie tak ograniczał, że przez ten czas nie realizowałam tego co chciałam(moja działalność typu jakieś wolontariaty,organizacje zawsze mu imponowała, chociaż on sam się do tego nie nadawał). Czasem jednak sobie myślę, że może jednak chodzi znowu o jakąś jego formę tchórzostwa, może liczy, że mnie to wciągnie i sama odejdę? Już sama nie wiem co myśleć. Chociaż myśli mam pod dostatkiem :-D

78

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Dziś coś we mnie pękło.
Chcę wierzyć, że nieodwracalnie.
Jak to się stało? Postaram się jak najkrócej opisać najważniejsze elementy. Wczoraj miałam bardzo ważne badania w związku z tymi moimi egzaminami(no i w końcu przyszłością, bo od tego zależy czy będę tym kim chcę być). Rozmawiałam z nim we wtorek i w rozmowie wspomniałam o nich, nie pamiętam o czym jeszcze rozmawialiśmy, w każdym bądź razie niezbyt długo. Badania zaczynały się bardzo wcześnie i nie spodziewałam, się że napisze mi esa przed nimi bo w czasie ich rozpoczęcia on dopiero do pracy wstaje, ale miałam nadzieje, że jak już dotrze do pracy(co od momentu wstania zajmuje mu jakieś 20 min) to napisze. Ale nie. Po badaniach nadal cisza. Poczekałam więc do jakieś 14 czy 15 i zadzwoniłam zapytać o coś w innej sprawie. Przy okazji na poczte dostał pewne materiały od koleżanki z aplikacji(na swoje poczty póki co możemy wchodzić bez ograniczeń), czyli musiał się z nią kontaktować tego dnia. Porozmawialiśmy, zahaczyłam o ten temat, powiedział, że najpierw ona mówiła, że coś tam muszą przygotować, potem okazało się, że nie, więc skoro zrobiła to poprosił aby i tak mu przesłała to sobie popatrzy(czyli musiał rozmawiać z nią min. 2 razy tego dnia i to do 13 bo o tej one przyszły). Nie wspomniałam o badaniach. Potem wieczorem wkurzona na maksa, że nadal nic i o tą koleżankę(głównie o fakt że z nią rozmawiał, a mi nawet esa nie miał czasu wysłać;co do niej to jej osobiście nie znam, ale ona wie, że on ma dziewczynę i podobno nic jej nie powiedział o tej sytuacji w której teraz jesteśmy i podobno nigdy nic do niego "nie miała") zaczął przepraszać i się tłumaczyć, że zapomniał i inne bzdury. I obiecał, że na drugi dzień nie zapomni(całość trwa ok 3 dni) i napisze albo zadzwoni.

I tak nastał dzień dzisiejszy(mój badań a jego zajęć na aplikacji), i biegając od jednego lekarza do drugiego czułam się coraz gorzej psychicznie bo czekałam na ten cholerny telefon tudzież sms. O 12 powiedziałam sobie dość i nie czekam, jakoś jeszcze zdzierżyłam godzinę badań i wróciłam do domu. I oczywiście cały czas milion myśli. Dlaczego nie napisał w drodze na aplikacje(dojeżdża 40km, a nie jest kierowcą), dlaczego nie napisał na wykładzie albo w przerwie? I w końcu doszłam do wniosku, że nie zrobił tego bo "ma mnie po prostu w dupie(czy ładniej - gdzieś)". Tym razem było to o tyle ważne, że obiecał. Oczywiście pomyślałam, że on może sobie ta obietnicę potraktować w ten sposób, że w ogóle zadzwoni i zapyta o te badania. Ale ja mu wyraźnie powiedziałam, że było mi naprawdę przykro, że nie dostałam głupiego esa z "powodzenia", więc to chyba jasne czego oczekiwałam po jego obietnicy. O 15:40 wreszcie raczył zadzwonić, ale nie odebrałam, powtórzył więc odrzuciłam i przestał. W tym czasie przygotowałam sobie rzeczy na zajęcia a potem pojechałam na korki.

I jeszcze coś, wtedy właśnie gdy coraz bardziej docierało do mnie to, że on po prostu nie jest zainteresowany moją osobą, poczułam, że coś u mnie wreszcie siadło, że w gruncie rzeczy nie obchodzi mnie czy on jeszcze zadzwoni czy nie i co sobie myśli, że nie oddzwaniam. Że jestem zła na siebie, że do tej pory to do mnie nie mogło dotrzeć. Nie znaczy to, że zrywam z nim kontakt, ale zdecydowanie zmieniam relacje. Już nie będę się zastanawiać nad tym co on robi, gdzie jest, mówić mu co ja robię i jakie mam plany. Bo to i tak nie ma sensu. A jeśli to do niego nie dotrze to jego strata. Powoli zaczyna do mnie docierać, że w moim życiu pewnego dnia po prostu już go nie będzie i tyle. A ja muszę się najpierw zająć sobą, a może kiedyś komuś znowu zaufam, ale na pewno nigdy już tak jak jemu.

A jak się skończyła dziś ta telefoniczna afera? Wydzwaniał jeszcze cztery razy(ok 21) za piątym odebrałam, powiedziałam mu że dziś po raz ostatni czekałam na telefon od niego i już więcej tego robić nie będę i że wreszcie dotarło do mnie to co napisałam wyżej więc nie musi się więcej mną przejmować. Oczywiście zaczęły się tłumaczenia, ze przecież dzwonił w drodze z aplikacji(a czy akurat wtedy z niej wracał, czy nie , nie wiem, mógł kłamać słysząc że jestem zła, ale guzik mnie to obchodzi), żebym mu powiedziała, że go interesuje i żebym tak nie mówiła i dopytywał się jak mi poszło. Powiedziałam, że mam dość jego tłumaczeń i może sobie darować. Na co on stwierdził, że w takim razie dziś już nie pogadamy bo jestem zła i niepotrzebnie się kłócimy i że zadzwoni jutro jak będzie jechał do Wawy czyli wcześnie rano. A i jeszcze dodał, że "obiecuje". Odpowiedziałam mu że nie musi nic obiecywać, bo i tak już mu nie wierze i nie zamierzam czekać na ten telefon. Powiedział, że i tak zadzwoni i się pożegnaliśmy.
Nawet jeśli zadzwoni to nie wiem czy odbiorę, czy w ogóle jest sens odbierać i mówić mu jak dziś było. Jakoś nie bardzo mam ochotę. I teraz tak trochę popłakując nad swoją głupotą tak sobie myślę, że chyba po prostu będę bardzo zajęta. I że jeśli dotrzyma słowa, to i tak tą część mojego zaufania dziś zdecydowanie stracił i nie wiem czy mam ochotę wysłuchiwać jego kolejnych kłamstw czy wymówek w podobnej sytuacji.

Uff dużo tego wyszło, jednak jesli są osoby, ktore doczytały to bardzo prosze o podzielenie się opinią:)

79

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Dzwonił jeszcze raz jak zobaczył mnie przed chwilą na gg, skruszony, przepraszał i znowu pytał o dziś, a jak nie chciałam odpowiedzieć to pytał o plany na jutro, ale potraktowałam go jak wcześniej. Póki co mam dość.

80

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

I bardzo bardzo bardzo dobrze zrobiłaś .
Poczułaś w sobie energię i otworzyłaś oczy , zobaczyłaś to co naprawdę się dzieje,a  nie tylko wyobrażenia o nim..o sytuacji
To już ogromny skok w dobrą stronę dla Ciebie .
Tak trzymaj, przecież to Ty jesteś najważniejsza, więc dbaj o siebie, oby tak dalej.

81

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Jak widać wiecznie coś jest ważniejsze od Ciebie...To nie zbrodnia, ale na pewno znak, że coraz mniej jest Wam po drodze. Te badania są dla Ciebie bardzo znaczące i on o tym wiedział, a mimo to nie wykazał zainteresowania Twoim samopoczuciem. Czy tak się zachowuje zakochany facet, troskliwy partner?...
Niezależnie od tego czy on się obudzi i zawalczy o Ciebie oraz od tego, czy jeszcze mu uwierzysz, cieszę się, że otworzyłaś oczy. Po pierwsze na niego i jego zachowanie, a po drugie i ważniejsze - na siebie. Dostrzegasz swoje potrzeby, swoje prawa i, pomalutku, swoją siłę do życia bez niego. Moim zdaniem idziesz w dobrym kierunku smile

82 Ostatnio edytowany przez asiek_110 (2011-03-25 12:29:42)

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Widzisz Ewelinko i dałas radę wprawdzie (szczerze Ci powiem) myślałam, że te klapki troche dłużej pozostana na Twoich oczach, a jednak. Super, że poczułas w sobie ta moc, która pozwoli Ci pójsc dalej. Nie wiem co ten facet sobie myśli, zachowuje sie troche tak jakby on Cie chciał przetestować. Prosi o czas na zastanowienie, a kiedy oświadczasz mu, że przestajesz go "gnębić" tak to nazwijmy, że masz dosyć traktowania Cię w taki sposób a nie inny, jemu włącza się czerwona lampka "Nie jestem najwazniejszy, moge ją naprawdę stracić". Dziwne o zachowanie naprawde, ale mam nadzieje, że siły Cie nie opuszczą i będziesz dążyć do swojego, zamierzonego celu. Zyczę Ci tego z całego serca. :)Powodzenia

83

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

niezdziwie sie jak to on teraz oczy otworzy i zacznie latac za toba
tak trzymac, wspaniale sobie radzisz
a nam powiesz jak poszly te badania??:)

84

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Jesteś na pewno krok do przodu. Dobrze ze masz silę i że pokazałaś , iż masz swoje zdanie, szanujesz siebie itd.

To prawda , że jest coś takiego , ze w jednej chwili pęka wszystko i zmienia postać rzeczy.

Ustal sobie w głowie jakiś czas/ termin i po jego upływie powiedz mu , ze to koniec, że nie ma czegoś takiego jak jego zastanawianie, że Ty już nie czekasz.

Ogólnie wiem, ze to wszystko trudne, bo to plany, Twoje życie.

Ważne , że jesteś siebie świadoma, to się wyczuwa. Nieważne,czy będziecie razem czy nie , On musi czuć ,że TY siebie szanujesz i masz siłę itd.

85 Ostatnio edytowany przez ewelina102 (2011-03-25 21:52:38)

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

"a nam powiesz jak poszly te badania??"  -  zdaje się że dobrze:) teraz jeszcze egzaminy, ale do nich trochę czasu pozostało:)

A co do jego telefonów to rzeczywiście zadzwonił dziś rano, ale akurat nie mogłam rozmawiać, więc drugi raz zadzwonił jakąś godzinę później, rozmawialiśmy 20 min, ale głównie na zasadzie, że on pytał a ja odpowiadałam, bo uznałam, że ja już o jego sprawy pytać nie będę, więc sam zaczął coś tam opowiadać. Potem zadzwonił ok 19, ale akurat jestem na szkoleniu(w tym momencie mam przerwę:) ) i powiedziałam, żeby zadzwonił po 20 a najlepiej ok 21, do tej pory  dzwonił już kolejny raz i zapytał czy skoro nie wiem o której to się kończy to czy mogę ja do niego zadzwonić. Powiedziałam, że mogę ale nie wiem czy on będzie wtedy mógł i czy będzie dostępny. Powiedział, że będzie na pewno bo jedzie pociągiem. Także zadzwonię, ale będę rozmawiać jak do tej pory, jego zachowanie nie zmienia mojego wczorajszego nastawienia. I chociaż wciąż dużo o nim i o nas myślę to zdarzają się już chwile gdy orientuje się, że wreszcie moje myśli zmierzają w innym kierunku.

I teraz nie zamierzam analizować jego obecnego zachowania ani liczyć, że może zmierza w dobrym kierunku, bo nie wiem czy za chwilę mu się nie odmieni i nie wrócimy do tego co wcześniej. A już nie potrzebuje kolejnych rozczarowań na tym polu.

86

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

widze ze nie kierujesz sie az tak emocjami i starasz sie  podejmowac decyzje  obiektywnie? z obojetnoscia bym powiedziala... jak juz ktos zauwazyl jemu zapalila sie czerwona lampka i tak jakby sie zaczal od nowa interesowac Toba, ... ciekawa jestem jak potocza sie Wasze dalsze losy... a moze to tylko maly kryzys i wszystko sie dobrze  jednak ulozy? czas pokaze...

87

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Witajcie
sprostuje trochę swoją wcześniejszą wypowiedź,
z postów wywnioskowałam, że bardzo się poświęcasz dla Niego nie robiąc nic ze swoim życiem tylko rozmyślając nad tym czemu on ucieka.
To są bolączki internetowej komunikacji, nie wiemy wszystkiego i często blednie interpretujemy. Gratuluję, że dbasz o swoje własne, indywidualne życie smile
Po tym co się u Ciebie ostatnio działo myślę, że nadszedł czas byś teraz na zimno zastanowiła się nad różnymi możliwościami. Zastosuj wizualizację, wyobraź sobie przyszłe życie z nim i bez niego, i zastanów się co jest dla Ciebie lepsze?
Koleżanki mają rację, możliwe ze teraz on zacznie "skakać" wokół Ciebie
mam takie podejście, ze jeśli poczujemy w związku ze ktoś jest naszą własnością to związek się kończy. może on tak czuł? ze będziesz zawsze bez względu na to co On "odwali", teraz pokazałaś że wcale tak nie jest. Ze jesteś dla siebie najważniejsza i będziesz dbać o siebie, o swoje dobre samopoczucie.
Związki na odległość to bardzo trudna sprawa, narażona na jeszcze więcej trudności niż związek blisko siebie. nie wiem jak długo jesteście w rozłące, ale to na pewno ma wpływ na jego postrzeganie Waszej relacji.
Kiedyś mój autorytet w dziedzinie psychologii związków(facet) powiedział mi : mężczyzna jak kocha to nie odchodzi..
to były dla mnie bardzo bolesne słowa w czasie gdy je usłyszałam, teraz myślę, że to prawda, choć może się wydawać płytka.

88

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

To z tym podporządkowaniem to w głównej mierze dotyczyło mojej pracy, po prostu nie szukałam(intensywnie, bo oferty sprawdzałam) tu nic szczególnie bo skoro miałam się wyprowadzić w sierpniu czy we wrześniu to nie wydawało mi się to potrzebne, bo i tak musiałabym zmienić pracę(w razie niepowodzenia z tymi egzaminami). Nie wyjechałam też do pewnej pracy bo chcieli na minimum 4 miesiące, a mnie jak nie trzymały studia to znowu załatwianie spraw związanych ze ślubem bo nie chciałam zostawiać go z tym samego, a ta praca to było coś co właściwie od drugiego roku pierwszych studiów mi się marzyło. A teraz jest na to i tak za późno, bo szkoda już czasu na takie "studenckie przygody", i jeśli nie wyjdzie mi z tymi egzaminami to muszę znaleźć coś konkretniejszego(oczywiście zaraz po realizacji planu B:) ). Ale tak czasem się zastanawiam czy to właśnie nie był błąd, że nie poszłam tu do żadnej pracy, bo może to również w jakiś sposób wpłynęło na jego wątpliwości(że jestem kobietą niezaradną).

A jak dziś wyglądają nasze rozmowy? Rozmawiamy dłużej, to na pewno. Jakoś tak ok 20 minut(tylko w sumie nie wiem czy to dobrze). W sobotę zadzwoniłam pierwsza, ale tylko dlatego, że myślałam, że dzwonił z zastrzeżonego(jak jest w domu to zwykle tak robi), a miałam jedno połączenie nieodebrane. Okazało się, że nie, a ponieważ prowadził samochód bo jechał do ciotki to nie rozmawialiśmy długo, tyle tylko, że mają być u nich imieniny(nie jego). Nie spodziewałam się więc, że jeszcze zadzwoni tego dnia, ale liczyłam, że może dziś zadzwoni bo obiecał powiedzieć jakie kłamstwo wymyślił, że mnie nie ma(o niczym nie powiedział jeszcze rodzicom). Zadzwonił w czasie tych imienin, powiedział jaką historyjkę wymyślił i rozmawialiśmy właśnie już z te 20 min, kiedy przerwali nam goście, którzy przyszli do jego pokoju. Pożegnaliśmy się. Zadzwonił po 1,5h jeszcze opowiedzieć o czym mówili i tyle. A i jeszcze coś, gdy nam przerwali opowiadałam mu co zdarzyło się u jednego z lekarzy, ale nie skończyłam, a jak zadzwonił później to już o to nie pytał, więc sama mu nie dokończyłam(kolejny dowód na to, że nie specjalnie go obchodzę?). Dziś w czasie rozmowy opowiadał o tym co robił, potem była cisza(czekałam czy zapyta jak mi mija dzień), zapytał więc odpowiedziałam co mniej więcej robie, znowu nam przerwano po jakiś 25 min, tym razem dlatego, że przyjechał kolega, z którym jeździ do pracy. Wysłałam mu więc później sms'a czy już jadą, oddzwonił, że tak, powiedział gdzie są, ja mu powiedziałam,  żeby nie zapomniał o biegach i koniec rozmowy.

A moje myśli układały się tak :
-rano - nasz związek i tak już nie ma sensu, bo skoro nie chce tego ślubu to co to niby miałoby być, albo ślub albo koniec
-po południu(przed telefonem) - rozmyślania nad tym ile lat byliśmy razem, i że nie chcę tego przekreślać i boje się że on odejdzie
(po telefonie) - normalnie jest bezsensu, chciałabym wiedzieć co on myśli, czy bardziej skłania się w stronę odejścia czy zostania, czy w ogóle mu jeszcze zależny na mnie jako dziewczynie
-obecnie - skoro wrócił już do T. to pewnie standardowo zejdę na dalszy plan, zobaczymy kiedy się odezwie, na jutro mam tyle zajęć, że nie wiem jakim cudem z czasem się wyrobie, a dziś nic nie chce mi się już pchnąć do przodu :-D

89

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

"A i jeszcze coś, gdy nam przerwali opowiadałam mu co zdarzyło się u jednego z lekarzy, ale nie skończyłam, a jak zadzwonił później to już o to nie pytał, więc sama mu nie dokończyłam(kolejny dowód na to, że nie specjalnie go obchodzę?)."

Wiesz, ja też jeśli coś opowiadam chłopakowi i ktoś nam przerwie lub ja sama odbiegnę od tematu i już nie dopowiem wszystkiego, a on nie spyta, to myślę sobie, że jak nie prosił o dopowiedzenie to znaczy, że go to nie interesowało. I chyba tak rzeczywiście jest. Ja sama nie proszę o dopowiedzenie, sprecyzowanie jeśli mnie coś nie interesuje po prostu.
Nie wiem czy inne dziewczyny też tak mają czy to po prostu tylko my obie jesteśmy takie czepialskie smile

90

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Ja nie wiem czy to jakieś przesilenie wiosennne, czy faktycznie koniec świata się zbliża, ale z tego co usłyszałam wczoraj mój związek też zbliża się ku końcowi. Mójj facet warczał na mnie cały tydzień (co jest zupełnie do niego nie podobne, jeśli już sie wkurzy to się poporstu nie odzywa, albo olewa sprawe), nie rozmawiał ze mną , wcześniej pisałam Wam że nie chce się juz ze mną kochać. No i wczoraj też nie było super najpierw wstałam, a ten już jakby miał muchy w nosie. Zrobiłam śniadanie, zjadł przez chwile było miło, ale za chwile znowu jakieś fochy. Nie wytrzymałam, więc powiedziałam że idę się przejść. Poszedł ze mną, ale się nie odzywał. Wkońcu mi powiedział, że od paru dni zastanawia się nad nami, czy będziemy razem szcześliwi, czy wogóle to wszystko ma sens. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Milczałam przez dłuższą chwile, a potem mu odpowiedziałam. -sądzę, że nie zastanawiasz się od paru dni tylko od paru tygodni,a nawet miesięcy. Widzę przecież jak to wygląda. Tylko, że przedtem tłumiłeś to w sobie,a przez ten ostatni tydzień poprostu to zaczęło w Tobie pomału eksplodować, przez co zacząłeś się na mnie wyrzywać. I akurat w okresie kiedy naprawdę było mi ciężko, bo wygląda na to że zwolnią mnie na dniach z pracy i nie chodzę w skowronkach z tego powodu. Zamiast czuć z Twojej strony wsparcie, czułam tylko ataki w moim kierunku. Nie wiem co zamierzasz, ale uważam, żę jesteśmy już 6 lat razem i to jest najwyższy czas, aby podjąć decyzję czy zostajemy razem, czy się rozchodzimy. Przyznał mi rację, szliśmy w milczeniu przez dłuższy czas. Wkońcu powiedział, że może powinniśmy jeszcze powalczyć. A ja sama już nie wiem. Nie wiem czy robi to dlatego, że chce czy dlatego, że boi się mi powiedzieć, co naprawdę chce zrobić. Mieszkamy razem i trudno jest dać sobie czas, bo co ja sie mam wyprowadzić, czy on?
Nie wiem co mam zrobić, czekać na wyrok, sama to zakończyć. Tylko, że ja myśląc o przyszłości, nie widze momentu w którym nie ma go przy mnie. Poporstu nie umiem sobie wyobrazić, że go nie ma. Nawet kiedy się kłócimy, kiedy nie odzywamy się do siebie. Nie potrafię wyjaśnic tego uczucia. Poprostu dla mnie jego obecnośc jest tak oczywista w moim życiu, jak to, że mam serce, które we mnie bije, jak to że ja istnieje.
Postanowiłam, że wyjadę na jakiś czas. Póki co nie wiem czy będę miała "dłuższy urlop", ale gdyby jednak szef nie zdecydował się na likwidacje sklepu, w którym pracuje, to wezmę pare dni zaległego urlopu i wyjadę myśle, że zrobie sobie długi weekend na święta. Potrzebuje czasu aby się zastanowić, a tutaj wszystko mnie rozprasza, wszystko zajmuje mój czas. Co chwile ktoś prosi mnie  o pomoc, co chwile ktoś chce czegoś odemnie. Nie potrafię się skupić. Sądz, że i jemu potrzebny jest czas beze mnie, tak żeby nie czuł presji z mojej strony.Jak myślicie co z tym wszystkim zrobić, czy dobrze myśle?

91

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Taka ładna pogoda aż się prosi aby zrobić sobie jakąś miłą wycieczkę we dwoje... ehhh
asiek_110  ja Tobie nic nie poradzę bo sama jestem w ciemnej du..., że się tak wyrażę
może to lepiej jak się nie widzimy, ale z drugiej strony im więcej czasu mija(ostatni raz widzieliśmy się 9 marca) tym trudniej mi sobie to spotkanie wyobrazić bo niby jak mamy się zachowywać, przecież nie jak zwykli znajomi, a z drugiej strony dziwne byłoby takie normalne spotkanie jako pary(którą 'niby' jeszcze jesteśmy), tak sobie przypomniałam dzisiaj tą jego propozycje żeby spotkać się bardziej jako przyjaciele, wtedy Was kobietki posłuchałam i nie poszłam, dzisiaj aż śmiać mi się chcę z bezsilności jakim głupim było pomysłem z jego strony rzucenie hasła 'o spotkaniu przyjacielskim' i dziś sama już zupełnie sobie tego nie wyobrażam
do świąt jeszcze trochę czasu jest, więc masz jeszcze okazje na zmianę ze swojej strony przed tym jak sama wyjedziesz, i możesz próbować tego co tu dziewczyny radzą

a ja "wpadłam na taki genialny" pomysł, na którym ewentualnie można pomyśleć, jeśli on łaskawie się zdecyduje, że jednak chce być ze mną, żeby po tej przerwie zacząć chodzić znowu na randki, czyli on już do mnie by nie przyjeżdżał na weekendy, tylko spotykalibyśmy się w soboty gdzieś na mieście, to też jeszcze da czas na decyzje, bo chociaż z jednej strony chciałabym za wszelką cenę aby był ze mną, to z drugiej coraz częściej zastanawiam się czy ja chcę być z takim człowiekiem
jak myślicie ma to jakiś sens czy raczej nie bawić się w takie "szopki"? a może zaproponować mu coś takiego może za tydzień/dwa bo może to też pomoże mu podjąć decyzje(albo chociaż ją przyspieszy)? czy sobie darować?(słowo wpadłam jest w cudzysłowie, bo nie jest to mój autorski pomysł, gdyż był to jeden z jego pierwszych jakie zaproponował, gdzieś tam pomiędzy moimi żalami i próbami ustalenia czyli jakieś 3 tygodnie temu)

92 Ostatnio edytowany przez niunka (2011-03-30 17:06:43)

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

hej:) od dluzszego czasu sledze Twoj watek i jest mi Ciebie zal,wiem cos o tym "czekaniu". Ja nie wytrzymalam i dzwonilam, "latalam" za nim i niestety skonczyla sie moja bajka. Nie odzywalismy sie do siebie-mialam do niego wielki zal,ze tak mnie zranil... Poznalam innego -obecnie jest moim mezem:) Niedawno odezwal sie do mnie "byly", przypomnialo mu sie o mnie i wiele razy mowil mi,ze zaluje ze zakonczyl to wtedy, a ja mu dziekuje ze dal mi inna droge, droge na ktorej jestem najszczesliwsza zona na swiecie:)
glowa do gory, nie jestes sama masz ludzi, ktorzy Cie kochaja i nie jestes im obojetna. ciesz sie z zycia, bo niestety jest krotkie. pozdrawiam :*

93

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

ewelina102,  przede wszystkim jeśli ma nastąpić jakikolwiek powrót to na Twoich zasadach. Tak, pomysł z "randkami" nie jest zły.
A nie tak , że on tu się wyprowadza czy wprowadza co chwilę.
Najpierw sprawdź jego intencje i trzymaj go na "dystans" ( oczywiście o ile będziesz miała siłę) . On musi wiedzieć i czuć ,że to był jego ostatni raz, że więcej nie będziesz grała dobrej "żonki".

Kurcze, ile prawdy jest w powiedzeniu tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono. Święte słowa. O ile człowiek, po tych " razach"  jest silniejszy.

Trzymam kciuki.

94 Ostatnio edytowany przez ewelina102 (2011-03-31 00:53:31)

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Póki co o powrocie i tak nie ma jeszcze mowy. Nie wiem, mam takie wrażenie ostatnio, że to on powoli zaczyna być taki jak dawniej, ale może to być jedynie złudzenie, ponieważ jak wiadomo rozmawiamy tylko przez telefon(ale np. dzisiaj wysłałam mu esa z zapytaniem o taką sprawę, która miała się dziś rozstrzygnąć a dotyczyła jego osoby, odpowiedzi nie dostałam, był w tym czasie w pracy więc uznałam, że może jednak nie ma czasu, a po jakiś 2h, zadzwonił i tłumaczył, że mi odpisał, ale nie zauważył, że mu nie wysłało; potem po południu dzwonił opowiedzieć dokładniej jak to było, a po 23 ja zadzwoniłam w jednej sprawie też związanej z jego działalnością, i na wstępie powiedział mi, że właśnie wrócił z kąpieli i miał do mnie dzwonić, żeby powiedzieć dobranoc; nie wiem czy to jakiś taki czas u niego się włączył, czy może jednak zaczyna powoli tęsknić).

Za to ja dziś będąc na mieście zaczęłam się zastanawiać czy ja za nim tęsknie. I kurcze sama nie wiem. Z jednej strony mi go brakuje, dlatego cieszę się gdy chociaż przez ten telefon porozmawiamy, a z drugiej coraz trudniej wyobrazić mi sobie nasze spotkanie i chyba coraz więcej narasta we mnie takiej złości czy żalu do niego, za to w jakiej sytuacji nas postawił. Więc chyba chodzi mi bardziej tu o taką tęsknotę "fizyczną", bo psychiczna na pewno jest. Nie wiem jak miałabym teraz po tym wszystkim spokojnie się do niego przytulić itd., a może mi się tylko wydaje, bo już troszkę czasu minęło.
Dziś byłam rano z kuzynką w szpitalu dziecięcym i widząc te wszystkie maluchy zrobiło mi się naprawdę przykro, że mi jakoś ucieka to macierzyństwo(schodzi na bliżej nieokreśloną, niepewną przyszłość). Więc ciężko było mi tam z nią czekać na lekarza,ale nie mogłam jej odmówić. Do tego musiałam jakoś wymijająco odpowiadać na pytania dotyczące mojego ślubu. A potem gdy już wróciłam i ochłonęłam zrobiłam się naprawdę zła na niego, że nawet to mi spiep..., a potem zaczęłam właśnie rozmyślać o tej tęsknocie.
Nie umiem nadal wyobrazić sobie nikogo innego u mojego boku, ale zaczynam mieć też wątpliwości czy chcę aby to był on, bo po prostu chyba się boje powtórki "z rozrywki" i też nie do końca wiem jak mam mu to wybaczyć i jak mamy dalej funkcjonować chociażby przed rodziną. A jednocześnie czuję ogromną zazdrość na myśl, że on mógłby być z inną dziewczyną. Jakaś taka rozdarta jestem. Ale przynajmniej coraz silniejsza psychicznie, chociaż do równowagi jeszcze sporo mi brakuje.
A i znalazłam psychologa, ale na termin trzeba długo czekać, więc chyba będę jeszcze się rozglądać.

95

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Widac u Ciebie wielka zmiane. Wiadomo ze rana jest swieza, ale dajesz sobie z tym rade. Bardzo Cie podziwiam, jeszcze troche i dojdziesz do wniosku co z tym "fantem" zrobic. Zycze Ci z calego serduszka, abys byla szczesliwa:)

96

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Dziś po raz pierwszy od miesiąca spotykam się z koleżanką i idziemy na piwko :-D Temat mojego szanownego pana jest tematem tabu, nie będę jej nic jeszcze mówić, i muszę się pilnować aby przypadkiem do niego nie dzwonić jak już procenty uderzą do głowy:-D Więc trzymajcie za mnie kciuki :-) I życzę również Wam udanego wieczorku :-)

97

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

no i jak tam minął wieczór? opowiadaj. Mam nadzieje , ze pozytywnie smile

98

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

no wlasnie, pisz ewelina jak tam bylo...
a moze bylo tak fajnie ze jeszcze odsypiasz??:)
obserwuje ciagle twoj watek i trzymam kciuki za to abys wytrwala...nie wazne co postanowisz, aby ci nie bylo ciezko.

99 Ostatnio edytowany przez ewelina102 (2011-04-02 19:38:06)

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Pozytywnie:-) Trochę pochodziłyśmy po rynku, odwiedziłyśmy trzy knajpki, spotkałyśmy ekipę z tvn-u, chyba wkręciłyśmy się przypadkiem na jakąś imprezę zamkniętą gdzie głównym motywem były przeboje z 'Pretty Woman' i co ważne nie zadzwoniłam, chociaż ciężko było, tym bardziej, że praktycznie każde miejsce mi przypominało, albo jakieś nasze spotkania, albo wypady grupowe :-( Dziś właśnie siedzę i walczę ze sobą żeby nie zadzwonić, a mam jakiś gorszy czas bo oglądałam ten film 'żona na niby' i cholernie smutno mi się zrobiło, jak usłyszałam końcowe wypowiedzi głównego bohatera ;-(


Nie umiem tego opisać, ale przechodzę taką burzę sprzecznych uczuć, czasem mam dość tej sytuacji, jestem na niego zła i wręcz gotowa z nim zerwać, gdyby tylko pojawił się w moim zasięgu, a czasem jak dziś jest mi cholernie źle i jakoś nie mogę uwierzyć, że on może mnie już nie kochać, że nie będziemy już ze sobą. W ostatnich dniach jak mogłam unikałam wszelkich ckliwych piosenek, nie oglądałam filmów no chyba, że miałam pewność, że nie będzie tam żadnego wątku romantycznego i naprawdę całkiem nieźle sobie radziłam, tak jakbym spychała uczucia na dalszy plan. Dzięki temu mogłam robić to co robiłam, a większość moich myśli o nim dotyczyło bardziej złości czy rozczarowania, ale wystarczył taki jeden film jak ten dzisiaj, żeby wszystkie moje obawy i lęki powróciły. Rozmawiałam już dzisiaj z nim, i czuje się niby lepiej, ale w głębi mnie znowu pojawił się ten strach, że go na zawsze stracę:( Także od jutra znowu trzymam się z dala od wszelkich filmów i muzyki. Może uda mi się odzyskać chociaż trochę z tego co dziś straciłam ehhhh


Edytuje po raz kolejny bo znowu mam coś do dodania heh byłam biegać(swoją drogą sądziłam, że im więcej dni minie odkąd zaczęłam to będę się mniej męczyła na tej samej trasie, ale widzę że nic z tego ehh) i jak wróciłam czyli parę minut temu zadzwoniłam do niego z zapytaniem, żeby powiedział szczerze czy chce abym przestała dzwonić i ogólnie żebyśmy się przestali kontaktować, bo jeśli tak to jestem gotowa bo nie chce, mu się narzucać czy coś w tym stylu i nim to skończyłam powiedział, że nie, a potem to jeszcze powtórzył raz i zapytał, czy takie myśli nachodzą mnie podczas biegów, powiedziałam, że nie, że myślałam nad tym już od kilku dni i możemy to zrobić i znowu powtórzył nie. Dziś nie zamierzam się nad tym zastanawiać, ale wiem że na pewno będę, bo w końcu to on te trzy tygodnie temu prosił o zerwanie na pewien czas kontaktu co mu wtedy jak wiecie uniemożliwiłam. A co Wy o tym sądzicie? Myślicie, że on tak się zachowuje bo nie chce mnie stresować przed egzaminem, albo uznał, że mu się ze mną dobrze rozmawia i jednak woli utrzymywać kontakt chociażby telefoniczny czy może jednak w dobrym kierunku sprawy zmierzają? A może widzicie tu jakiś inny powód?

Acha i moja wczorajsza główna myśl jaka mi przyświecała po wypiciu lampki szampana jeszcze ze znajomymi siostry przed wyjściem z koleżanką: w przyszłą sobotę z nim zrywam i oddaje mu papiery ze ślubu, niech odwołuje, może ktoś na tym skorzysta bo termin mamy naprawdę fajny - utrzymała się do drugiego piwa, potem zrezygnowałam, z tego pomysłu, a dziś to już wiecie jak było/jest :-D

100

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Witaj Ewelino.
Od pewnego czasu śledze Twój wątek i zdecydowałam sie napisać.
Wydajesz sie być osobą bardzo energiczną i stanowczą i z pewnością ta sytuacja jest dla ciebie nieznośna. Dlatego uważam, że powinnaś z nim porozmawiać.
Dałaś mu już wystarczająco dużo czasu na przemyślenie "tego i owego" (szacunek dziewczyno za cierpliwość i wyrozumiałość) i jeśli faktycznie zastanawiał sie nad waszą wspólną przyszłością to z pewnością doszedł do jakiś wniosków a tobie należą sie jakieś wyjaśnienia, musisz choć troche wiedzieć na czym stoisz.
On nie musi sie zdeklarować ale pewne wyjaśnienia Ci sie należą, bo trzymanie kobiety w niepewności na kilka tygodni przed ślubem jest moim zdaniem nieludzkie.
Zbyt długo sie z nim cackałaś.

101

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Myślę, że to zbyt poważny związek by dalej trwać w takim zawieszeniu. Owszem chwila zwątpienia ( która pewnie każdego z nas mogłaby złapać), ale trzeba się zdeklarować. Wiem, że to trudne, ale myślę sobie , że jednak zrezygnowałabym z tego ślubu na ten termin , który macie. Tzn. ja przynajmniej psychicznie bym tego nie zniosła i w dniu ślubu myślałabym o tym , ze się jednak zastanawiał ( bo krotki czas  upłynie).
Po wątpliwościach jakie dostarczył mi mój M. minie ponad 2, 5 roku do ślubu ( plan na 09.2012) . Wcześniej nie dałabym rady. Za dużo myśli i żalu itd.

Wiem, że pewnie przy rezygnacji będzie multum pytań i żądnych "atrakcji" ludzi, ale trudno lepiej teraz wziąć coś na klatę i mieć czas by to poukładać niż później żałować.
Mam w rodzinie przypadek , iż to Pani Młoda zrezygnowała na ok miesiąc przed ślubem, ale po jakimś czasie ( chyba rok) pobrali się i są do dziś ( na pewno ponad 10 lat) małżeństwem.

Czas na Ciebie. Bierz się w garść. Powiedz, że już nie czekasz , że skoro to jednak on zwątpił , to niech to on będzie osoba , która odwoła wszelkie rezerwacje  itd. Nie mówię by go skreślać, bo rożnie może być, ale TY nie możesz być w próżni, bo top sie na Tobie odbije nie tylko psychicznie ale i fizycznie.

102

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

hej;)

Na pocieszenie Mogę opowiedzieć Ci moją historię .. może i Ty Ewelinko wyniesiesz z niej pewne wnioski.

Jestem w związku 6 lat ... ale nie pełne
Pierwszy raz zerwaliśmy po 2 latach nie czułam że mu na mnie zależy.. stwierdziłam że ok .. skoro tak .. życie trwa dalej też czasami biłam się ze sobą .. napisać  nie napisać ale milczałam, śnił mi się po nocach, bez przerwy się budziłam, nic nie miało sensu...
Poznałam fajnego chłopaka stworzyliśmy związek to nie było to samo rzecz jasna
było zupełnie inaczej co nie oznacza że źle. Był inny .. spontaniczne wyjazdy do kina .. sam co tydzień ciągnął mnie za rękę do kościoła, kwiaty itp wink wink w tym  związku byłam ok 5 ms. po ok 3 ms wpadliśmy (z moim byłym obecnym;) na siebie .. szybkie ,,cześć,, i tyle ...
Mój były wtedy zrozumiał i na drugi dzień napisał (po 3 miesiącach) potem przyjeżdzał rozmawiał ze mną .. i tak wyszło że wróciliśmy do siebie, byłam jego księżniczką i znów byliśmy bardzo szczęśliwi.. ta przerwa dobrze nam zrobiła a też nie miałam nadziei na nic.

.... Po kolejnych cudownych dwóch latach przez głupotę znowu kłótnia .. potem rozstanie .. które ciągnęło się prawie 2 lata
(ja często jeździłam po klubach, pracowałam .. starałam się ,,Coś,, robić;)
Jasne spotykaliśmy się czasami.. (nawet przytulaliśmy i całowaliśmy .. czułam motylki .. zresztą czuję do dziś i widziałam jego błysk w oku)  był zawsze kiedy go potrzebowałam .. ja w tych trudnych chwilach też przy nim byłam.. 
ale do sedna ...
Po tych 2 latach po drugim rozstaniu POWIEDZIAŁAM MU ŻE TAK BYĆ NIE MOŻE .. że albo naprawimy to co spieprzyliśmy albo musimy zmniejszyć kontakt do minimum bo mi nie odpowiadają takie relacje i wróciliśmy do siebie .. mam nadzieję że to już ten ostatni raz.

Tak naprawdę ponownie zaczynaliśmy od nowa .. docieraliśmy się itd.


Wniosek jest prosty ..
Uwierz mi .. ja przeżyłam 2 lata... też nie było łatwo ale nie czekałam .. żyłam chwilą ale zawsze trzymałam go głęboko w serduszku;)  Jeżeli masz z nim być .. będziesz teraz, później czy za 15 lat ale będziesz ..
a Twoje wylane łzy i użalanie się nad sobą nic nie pomoże.


JA  W PRZECIWIEŃSTWIE DO INNYCH (może ze względu na swoje doświadczenia;) ...

WIERZĘ W WAS!!
I MYŚLĘ ŻE WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE .. ALE PAMIĘTAJ .. NIC NA SIŁĘ
On musi sam dojrzeć do tej świadomości że to właśnie TY;)

103

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

A i dodam jeszcze że to wszystko nauczyło nas tego, że te trudne chwile są po to by RAZEM je przetrwać bo szkoda życia na kłótnie i rozstania (no zdarzają się małe sprzeczki ale szybko się godzimy;)

więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło;)
głowa do góry JA TRZYMAM KCIUKI ZA WAS wink ;*,


ps. nie dzwoń za często .. niech ma czas żeby zatęsknić i docenić !!

104

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Cześć jestem nowa na forum i pozdrawiam wszystkich. Wracam do tematu który o dziwo nie jest mi obcy. Byliśmy ze sobą 5 lat Ślub miał odbyć się we wrześniu wszystko było załatwione sala, orkiestra kamerzysta i dodatkowy fotograf nawet fryzjer. Chciał tego ślubu zrobił zaręczyny z rodzicami. Zawsze mówił że kocha i nigdy nie zostawi. Wprowadziłam się do niego ślub miał być przecież za sześć miesięcy. Jak się wprowadziłam zaczęło nam się nie układać. Różne poglądy na wszystko różne spojrzenie na świat ale zwalałam to na stres przed ślubny. Pewnego dnia gdy wracał  z pracy zadzwoniłam i powiedziałam że jutro jadę po suknie ślubną jednak gdy już z niej dotarł czar prysł usłyszałam nie kocham CIE chce być sam zawieść cię do domu? Byłam w szoku zabrałam się i wyszłam nic nie rozumiałam ale byłam tak zła że nie chciałam nic rozumieć. Tego samego dnia odwołał wszystko sale orkiestrę fotografów wszystko przekreślił. Nie mogłam w to uwierzyć. Minął miesiąc pogodziłam się wychodziłam ze znajomymi zajęłam się nauką zaczęłam praktyki zapomniałam i usłyszałam telefon. Odebrałam zadzwoniła koleżanka która pracuje w clubie że siedzi że pije sam że nie jest w stanie dać kroku i muszę mu pomóc. Pomyślałam dlaczego akurat ja on o mnie pomyślał? ale zadzwoniła raz jeszcze że się przewrócił ma pociętą twarz więc nie mogłam go tak po prostu zostawić mimo wszystko to 5 lat dużo wspólnych planów... Pojechałam rzeczywiście wszystko było prawdą serce mi pękało przecież jeszcze go tak mocno kochałam tylko oszukiwałam się że nie. Opatrzyłam go położyłam spać i pomyślałam jeszcze będzie wszystko dobrze. Ale zobaczyłam że ma dwa telefony . zrozumiałam jeden miał dla mnie drugi dla niej... zaczełąm czytać smsy serce mi pękało rzucił skreślił wszystko dla niej... chciałam tylko i czekałam żeby się obudził i się wynosił jednak zasnęłam jak się obudziłam zobaczyłam na swoim telefonie tylko jeden sms przepraszam... poszłam do pokoju i powiedziałam zeby sie ubierał i wynosił jednak on znowu przepraszał że zrozumiał że kocha tylko mnie że to wszystko musiało się wydarzyć żeby to zrozumiał. Że był z nią dopiero jak zostawił mnie to wszystko było tak trudne. przez chwile się wyłączyłam musiałam się ogarnąć zaprowadzić go do lekarza bo okazało się że rękę złamał. Zawsze w kryzysie byłam przy nim ale tylko ja jego przy mnie nie było sam zresztą przyznał że przez ten miesiąc zrobił więcej dla niej niż dla mnie przez ten czas kiedy byliśmy razem. Teraz jesteśmy ze sobą już miesiąc powiedziałam że zobaczę czy się rzeczywiście zmienił czy go to coś nauczyło jak bym nie spróbowała to może nie potrafiła bym kiedyś się już z nikim zacząć spotykać a tak chce się przekonać na ile to prawda ślubu oczywiście już nie planuje bo narazie nie umiem mu zaufać.... Pozdrawiam trzymaj się i jak kocha naprawdę to nic go nie powstrzyma żeby wrócić a jak nie kocha to lepiej że tak się stało a ja może jestem naiwna może zawsze byłam...

105

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Sesje ze specjalistą pozwolą Tobie zrozumieć własne emocje, może okazać się że wcale nie chcesz tego ślubu ani tego związku... Albo wręcz przeciwnie, że kochasz go nad życie. Wszystko może się zdarzyć smile Na pewno masz prawo domagać się wyjaśnień gdyż musisz mieć sama jasność swojej sytuacji, trzymanie Ciebie w takiej niepewności powoduje  większe  rozchwianie emocjonalne u Ciebie. Musisz wiedzieć z czym masz się zmagać, decyzja musi w końcu nastąpić. Czasami jest tak, że w obliczu czegoś tak dla nas  nieodwracalnego jak ślub panikujemy, zastanawiamy się czy na pewno chcę z tą osobą dzielić życie. Dzieje się tak gdyż boimy się zobowiązań tak ciężkiego kalibru.
Myślę jednak że minęło już wystarczająco dużo czasu, i że trzeba coś postanowić.... Moim zdaniem każda decyzja będzie lepsza dla Ciebie nisz to zawieszenie, może to właśnie Ty powinnaś ją podjąć??? Dlatego doradzam spotkanie ze specjalistom który pomoże Tobie poukładać emocje smile
I tak sobie myślę, że każdy z nas miewa chwile wahania, wątpliwości.... Z tym że na ogół one mijają smile życie jest sinusoidą raz się jest na górze raz na dole smile życzę Tobie samych szczytów smile)

106 Ostatnio edytowany przez ewelina102 (2011-04-03 23:08:15)

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

I dzień jakoś tak szybko minął, ja nie zadzwoniłam, on nie zadzwonił. Wbrew temu co mówił wczoraj o ile on sam nie zadzwoni, ja postaram się ze wszystkich sił nie dzwonić do niego. Ustaliłam sobie taki termin,w  którym oddam mu papiery i prawdopodobnie zakończymy to co jest na 23 kwietnia. A może wcześniej nie wytrzymam i poproszę o spotkanie. Ten termin to jest dla niego taka ostatnia szansa, chociaż on o tym  nie wie, ale jeśli do tego czasu nie podejmie żadnej decyzji to ślubu teraz na pewno nie będzie, i tego związku też nie. Rzeczywiście będzie lepiej jeśli będziemy stali na czymś pewnym, nawet jeśli to będzie oznaczało rozstanie, bo nie mogę już w takim zawieszeniu czekać. Dam mu jeszcze trochę czasu bo nie chcę potem żałować, że tego nie zrobiłam, chociaż to będą trudne trzy tygodnie, ale później mówię dość. Do miłości go nie zmuszę, i wbrew temu co deklarowaliśmy, chyba na początek rzeczywiście najlepiej będzie zupełnie się od siebie odciąć. Powiem mu to i jeszcze trochę gorzkich słów o swoim zachowaniu ode mnie usłyszy. Do  tej pory nie miałam(nie wiem jak to najlepiej nazwać) siły wyrazić wprost tego co czuje, tego rozczarowania jego osobą, ale teraz myślę że sobie poradzę i zrobię to z zachowując zimną krew.
A potem przyjdzie maj i posypią się spotkania rodzinne, w tym dwie komunie, i ślub kuzynki, na których będę musiała po pierwsze powiedzieć, że ślubu nie będzie a potem starać się ucinać wszelkie dopytywania o przyczynę i znosić spojrzenia współczucia. Wierzę, że do tego czasu uda mi się przygotować psychicznie, chociaż na część tego. Czasem chciałabym poznać opinię jego rodziców na ten temat gdy już im powie o wszystkim, ale z drugiej strony tak sobie myślę, że lepiej jeśli nie będę wiedziała, ani o tym kiedy im powie ani co oni na to odpowiedzieli.

Rogatek nie wiem ile mieliście lat wtedy gdy zaczęły się Wasze kłopoty, ani ile macie teraz ale ja nie jestem osobą, która będzie na niego wiecznie czekać. Ja jestem już gotowa, aby wyjść za mąż, założyć rodzinę i zacząć budować coś trwałego razem z drugą osobą, jeszcze nie w tym momencie ale tak za pewien czas chciałabym mieć dzieci. Więc nim znowu zwiąże się z kimś będę musiała mieć pewność, że nic nie jest już w stanie sprawić, że wrócę do mojego obecnego chłopaka, on musi emocjonalnie zniknąć z mojego życia. Twoja historia daje mi nadzieje, ale z tą różnicą, że powrót być może będzie możliwy o ile w tym czasie(rozstania) nie zwiąże się z nikim innym(i to też będzie dotyczyło jego, jesli wda się w jakiś poważniejszy związek a potem będzie chciał wrócić nie dostanie ode mnie szansy).

107

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Ewelinko, jak chyba większość dziewczyn z tego wątku uważam, że Wasz związek stracił już sens i "pewnie" sie rozpadnie. Nie życzę Tobie tego ani nikomu, ale po jego zachowaniu tak wnioskuję. W sumie miał już sporo czasu na przemyślenie tego i owego, a małym dzieckiem nie jest, prawda ?Pisałaś, że razem chyba 2 lata jesteście, to tym bardziej źle, bo to nie tak długo i już mieć wątpliwości? Choć zrozumiałabym wątpliwości po tak krótkim czasie, ale to wtedy, gdyby w Waszym związku naprawdę nie układało się, gdybyś była okropną partnerką, ale jak piszesz nic takiego miejsca nie miało.
Jednak możesz jeszcze poczekać, własnie np do tego 23 kwietnia. No i niech on wie, że ma czas na decyzje, że nie będziesz czekać w nieskończonośc. Przecież nie będziesz dawała robić z siebie idiotki za plecami. Tym bardziej , że planowaliście wspólne życie, zaręczyny , ślub.
Jak chłopak nadal nie będzie mógł się zdecydować lub powie NIE to układaj sobie życie bez niego, zerwij kontakt i żyj swoim życiem, nowym życiem .

108

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Ja nie sądzę, żeby związek ten był już stracony. Najwięcej jednak będzie zależało od Eweliny i warunków jakie ona narzuci w sytuacji powrotu. Jak dla mnie, powrót jest jak najbardziej możliwy, aczkolwiek związek ten musiałby się zacząć od zera, tak jak na początku znajomości.

Odnośnie terminu, który ustaliłaś, popieram decyzję. Ja jednak nie mówiłabym o tym terminie chłopakowi. Będzie czuł na sobie presję i to może go popchnąć do podjęcia decyzji innej niżby chciał. A tak, postawisz go po prostu przed faktem i być może to spowoduje, że to co czuje naprawdę wyjdzie na jaw.

Pisałaś wczoraj czy przedwczoraj, że pytałaś go czy masz nie dzwonić i całkowicie urwać kontakt, a on zaprzeczył, ale wraz nie zadzwonił wczoraj. Możliwości są dwie: albo czekał na Twój ruch albo skłamał kiedy pytałaś, czy nie chce się w ogóle kontaktować.

Koniec końców, ja sądzę, że tylko całkowite urwanie kontaktu przez Ciebie, nie odzywanie się w ogóle jest w stanie doprowadzić ten związek w fazę, kiedy będzie wiadomo kto co na pewno czuje. Tak trwacie po prostu w emocjonalnym zawieszeniu.

109

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Ja także uważam że powrót do normalnego stanu rzeczy jest możliwy, ja też jestem po kryzysie a teraz planujemy razem zamieszkać smile
Jest bardzo ciężko .. nie uporałam się do dziś z pewnymi wydarzeniami, ale daje szansę bo nie chcę przekreślać ładnych parę lat (a może to błąd?), może będzie dobrze a może nie, czas mi to jedynie pokaże. Tobie radzę tak jak Ela B. postawić go przed faktem dokonanym.. to będzie zaskoczenie dla niego, bo pewnie sobie chłopaczyna myśli że nie zdołałabyś postąpić właśnie tak. Jest albo pewien że Cie nie straci albo się odkochał. To od Was zależy jak będzie i kto na co pozwoli. Musi Ci być naprawdę megaciężko ale już widać że sobie poradzisz.

ps. a może powiadomić i jego (tego 23ego kwietnia) i jego rodziców? tongue

110

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Ja tez przez te 2 lata nie czekałam.. pogodziłam się z myślą że już nie będziemy razem i jakoś żyłam.
dam Ci jeszcze jedną radę smile
Jak już będzie dobrze.. nie bądź uzależniona od niego rób też coś dla siebie;)
będzie dobrze.
pozdrawiam;)

111

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

"Możliwości są dwie: albo czekał na Twój ruch albo skłamał kiedy pytałaś, czy nie chce się w ogóle kontaktować. " - albo zaczynamy się bawić kto pierwszy się złamie. No cóż, ja nie potrzebuje sprawdzenia co do niego czuje i chcę z nim rozmawiać, ale chyba czas aby przekonać się czy on chce ten kontakt podtrzymywać, czy robił to tylko sądząc, że w ten sposób się nade mną lituje bo ja bez tego nie mogę funkcjonować. Mogę, chociaż jest ciężko. I zobaczę kiedy sobie o mnie przypomni.

"Odnośnie terminu, który ustaliłaś, popieram decyzję. Ja jednak nie mówiłabym o tym terminie chłopakowi."- nie zamierzam mu nic mówić, kto wie może on wcześniej sam da znać co i jak, jeśli będzie źle to i tak już sobie przygotowuje to co chcę mu powiedzieć, więc już drugi raz mnie nie zaskoczy, a może tym razem to ja go zaskoczę, jak nie będę po nim płakać(no a przynajmniej nie w jego obecności:D )

112

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

osobiście też uważam że nie powinnaś mówić o tym terminie.

A ogólnie jak się trzymasz?? z tego co widzę to już chyba lepiej sobie radzisz wink

pozdrawiam

113 Ostatnio edytowany przez ewelina102 (2011-04-05 09:57:57)

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Było naprawdę całkiem nieźle dopóki nie przestałam dzwonić, ostatni raz rozmawialiśmy w sobotę, przez niedziele było ok, zastanawiałam się czy po tym co powiedziałam zadzwoni, nie zadzwonił, w poniedziałek też ok, do późnego wieczora, a jakoś tak ok północy złapał mnie taki stres, że zasnąć nie mogłam, zaczęłam znowu wspominać przeszłość(czego od dłuższego czasu nie robiłam) i nie mogłam sobie z tym poradzić, także dzisiaj wstałam już po 4 i nie mogłam usnąć(śniło mi się, że założył sobie konto na Sympatii i chociaż w śnie na nie nie zdążyłam wejść byłam pewna, że wpisał tam status wolny, chociaż nawet nie wiem czy jest coś tam takiego i to mnie obudziło big_smile ), obiecywałam sobie że poczekam jeszcze dziś do wieczora i zadzwonię powiedzieć mu, że jednak miałam racje i że go już nie obchodzę, ale z nerwów już mnie tak ok 6 brzuch zaczął boleć, że się poddałam i uznałam, że zadzwonię o 7 wtedy gdy on wstaje do pracy i mu to powiem. Zadzwoniłam i zdążyłam mu tylko powiedzieć, że ludzie pracy wcześnie wstają, a nie tak jak on(to na złapanie równowagi w rozmowie i powiedzenie tego co chciałam bez jakiegoś smutku w glosie) a potem powiedziałam, że jednak miałam racje(obie te rzeczy dość szybko) także przerwał mi w tym miejscu zanim dokończyłam(o tym, że widać już go nie obchodzę, i w tej sytuacji w zależności od odpowiedzi miałam powiedzieć żebyśmy może rzeczywiście się już nie kontaktowali, chociaż przekonałam się, że będzie z tym ciężej niż myślałam) i powiedział, że miał dzisiaj do mnie dzwonić ok 9-10 i że nie miałam racji, powtórzył o tym dzwonieniu jeszcze raz dla podkreślenia, że mówi prawdę i zapytał dlaczego ja w ogóle tak wcześnie wstałam, powtórzyłam co na początku, nie mówiąc co robię ani od której, powiedział że w takim razie teraz się rozłącza bo zwolniła się łazienka i idzie się szykować, i że tak jak planował zadzwoni później.
Jak zadzwoni to zapytam czy w ogóle miał jakąś chęć zadzwonienia przez te dwa dni, ale z jakiś powodów nie zadzwonił(nie musi mi ich podawać, ale chcę wiedzieć chociaż trochę co on czuje i czego się po nim spodziewać), a ta odpowiedź tez będzie jakimś kierunkowskazem.
Po drugie pomyślałam, że mogłam jednak poczekać do tego wieczora i jeśli mówił prawdę to nawet wcześniej bym się doczekała, ale szybko pozbyłam się tej myśli bo w końcu ta krotka rozmowa mi pomogła i teraz wreszcie schodzi ze mnie ten stres, a tak pewnie nic przez cały dzień bym nie zrobiła(gdyby stwierdził, że ma za dużo pracy i zadzwoni jednak wieczorem).
Teraz nie wyczekuje już na ten telefon, mogę powoli brać się do pracy.
Może jestem typem osoby, która da sobie radę z rozstaniem, ale bez zrywania zupełnie kontaktu, pozostawiając chociażby jakiś minimalny na telefon? Nie wiem, a może to jakoś ta aura czy coś wpłynęła na moje zachowanie bo w sumie nie spodziewałam się, że będę to tak przeżywać ehhh
Przydałby mi się jakiś dobry duży młotek, żeby sobie od czasu do czasu przywalić w tą głupią głowę :-D


I dzwonił zaraz po tym jak wcisnęłam 'potwierdź' do posta. Oprócz standardowej rozmowy zapytałam o to dzwonienie, powiedział że myślał o tym wielokrotnie i postanowił, że dziś o tej co mówił zadzwoni. Nie dopytywałam dlaczego nie wczoraj bo pewnie i tak by nie powiedział(a sama czuję, że postanowił się bawić w to przetrzymywanie), potem jeszcze z zadowoleniem zapytał co mnie podkusiło, że tak rano zadzwoniłam i co robię, powiedziałam prawdę, że się uczę i że to nie było wcale tak rano bo zwykle o tej porze już jestem w drodze(i to w sumie prawda, dziś i jutro pierwszy raz nigdzie się nie wybieram tak wcześnie). Ogólnie to czuje od pewnego czasu pewną zmianę w jego głosie gdy rozmawiamy, tak jakby mówi łagodniej i stara się okazywać zainteresowanie(zaczęło się to wtedy gdy po raz pierwszy tu napisałam, że wreszcie do mnie dociera, że go nie obchodzę i zła mu to powiedziałam, a on zaprzeczał), bo wcześniej to ciągle miałam wrażenie, że ma milion spraw ciekawszych i że robi mi łaskę, że ze mną rozmawia chociaż zaprzeczał. Ale w sumie świetny jest w udawaniu i kłamaniu bo w końcu nic nie zauważyłam, a od dawna miał wątpliwości więc może to teraz to też jakaś jego gra. W każdym bądź razie czuje się dużo lepiej i zazdroszczę tu wszystkim, którzy mają już ten etap za sobą i nie rozpamiętują ani się nie podłamują.

114

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

powiem tak, ja bym nie zadzwoniła ,,oceniając oczywiście na chłodno całą tą sytuację, ale rozumiem że nie mysli się wtedy racjonalnie.
nie cieszylabym się tak tym jednym telefonem, a te wytłumaczenia niech sobie wsadzi.
2 dni się nie odezwał, odezwał się dopiero po Twoim telefonie. nie dzwoniłabym i wtedy okazałoby się jak często będzie się odzywał..interesował..
naprawdę te Twoje telefony pogarszają sprawę.

115

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Jakby na to wasze ostatnie 'nie-odzywanie się' nie patrzeć, tzn. że albo rzeczywiście się z Tobą nie chce kontaktować albo bierze Cię na przetrzymanie i czeka, aż się złamiesz, to ON, a nie Ty, jest stroną, która w tej chwili dyktuje warunki. Tym gorzej dla Ciebie, niestety.

Jedyny sposób jaki ja widzę, abyś Ty mogła stać się osobą, która dyktuje warunki, to po prostu powiedzenie mu, że teraz TY sobie musisz to wszystko przemyśleć, że masz wątpliwości, nie wiesz co dalej będzie. To go skołuje trochę, ale myślę, że na tym zyskasz bardzo dużo, bo spadnie ze swej pozycji 'dyktatora warunków', hehe :-) i nie będzie się czuł już tak pewnie. Do 23-ego kwietnia sporo czasu jeszcze, dasz radę nadal wytrzymywać tę sytuację w której on Cię stawia zupełnie nie zważając na to co czujesz?

Nie wiem czy masz na to siłę, żeby całkiem zerwać z nim kontakt. Z tego co mówisz, to nie. Ale moim zdaniem pozwalasz mu się krzywdzić.

116

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

dla mnie to ma podobne znaczenie. nie odzywanie się pokaże mu że ewelina zmieniła tok myślenia. można mu przedtem powiedzieć że ma teraz ogromne wątpliwości że potrzebuje czasu dla siebie , na przemyślenia .. powiedzieć np że przez tydzień/dwa nie chcesz żadnego telefonu..?

117

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

ehhh no wiem, ale rano naprawdę nie dałam już rady w tych nerwach wytrzymać, do tego doszło jeszcze to niewyspanie i boleść brzucha taka jak się dowiedziałam o tym, że on ma wątpliwości
na ile go znam to sądzę, że dziś wieczorem znowu zadzwoni, ja nie będę, ale nie będę mu też mówić o wątpliwościach, myślę że wystarczy że będę rozmawiała z nim jak do tej pory, a więc bez używania zdrobnień, rzeczowo i raczej nadal o sobie mówiła tylko tyle o ile zapyta, myślę że i tak jeśli nie spotkamy się wcześniej będzie bardzo zaskoczony tego 23, a ja mam wcześniej egzaminy i może nie będę ryzykowała takich huśtawek nastrojów, bo to nie pomoże a jedynie zaszkodzi, a czuje się całkiem silna jak jest tak jak było do soboty

118

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Nigdy nie rozumiałam tej dzikiej checi wyjscia za mąż.po co to?Facet mowi ze nie jest pewien i ja bym mu podziekowała za szczerosc.Sytuacja boli ale pomysl jakby bolało jakby zwiazek rozpdł sie po kilku miesicach od slubu.Cięzko bo duzo lat razem wiem,  on nie jest pewny, moja jedna rada brutalna ale poparta doswiadczeniem.Rozgladaj sie za nowym moze sie okazac ze Twoje szczescie jest dopiero przed tobą...

119

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

rozi12 z jednej strony masz rację, z tym ,że może szczęście czeka gdzieś na ewelinę102 i że to znak. Ale z drugiej co jak oni by się rozstali i każdy kolejny związek byłby gorszy i nigdy już by się nie odnalazła z innym.

Różnie jeszcze może być, ja  tego nie skreślam, bo jednak każdy przypadek jest inny.
ewelina wiem że się łamiesz, ale staraj się nie dzwonić, jak będziesz chciała dzwonić pisz tu na forum to Cie powstrzymamy. Trochę już czasu minęło, rozumiem , że wyznaczyłaś sobie datę (23.04.) i proszę nie przedłużaj jej w nieskończoność.

3maj się. dasz radę

120

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Graka nigdy nie mozna zakładac ze bedzie gorzej.Myślenie pozytywne to jest połowa sukcesu w naszym zyciu.Będzie tylko lepiej.I warto zacytowac madre słowa "wazne sa tylko te dni ktorych jeszce nie znamy".Dziewczyna sie łamie i cierpi ale to nic nie da według mnie.Facet szczerze powiedział jak jest i bardzo dobrze zrobil dzieki takim ludziom nie ma rozwodow i niepotrzebnych problemow.Ból mija nawet ten najgorszy.Dzwonienie i błaganie o milosc to najgorsze co moze byc.Szukac dalej swego szczescia napewno czeka za rogiem:-)))powodzenia

121 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2011-04-05 13:35:21)

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Śledzę ten wątek od dłuższego czasu.

Ja też bym nie zadzwoniła do niego a tym bardziej z zapytaniem czy miał chęć dzwonienia do mnie.
To od razu mówi wprost i jasno mężczyznie, że nam na  pewno zalezy i ma nas w garści.

122 Ostatnio edytowany przez ewelina102 (2011-04-05 13:48:27)

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

"Dzwonienie i błaganie o milosc to najgorsze co moze byc." ale ja go o nic nie błagam, zapytałam czy w ogóle chciał zadzwonić w ciągu tych dwóch dni że tak określe "na zimno"(ale to nie było pytanie zadane na początku rozmowy tylko pod koniec, można tak powiedzieć, że od niechcenia, ale musiałam usłyszeć jego odpowiedź, jak na to zareaguje, co nie zmienia oczywiście faktu, że mimo wszystko nie zadzwonił), przed nim nie okazuje już emocji, nie rozliczam go z tego co robi, chce to mówi nie chce to nie, jedynie gdzie okazałam jakieś zainteresowanie to co powiedział rodzicom wtedy w te imieniny, bo oczerniać się nie dam, wymyślił rozwiązanie dla mnie do przyjęcia więc ok, więcej nie wracałam do tematu, sam zadzwonił opowiedzieć co się dzieje; o tym co czuje i że jest mi źle tylko Wam tu pisze bo nawet przed rodziną staram się trzymać fason, oni mi teraz nie pomogą, a jedynie mogą pogorszyć jakimiś opowieściami. Te telefony chociaż mi sa potrzebne dla emocjonalnej równowagi to nie wyglądają tak, że ja mu płacze w słuchawkę czy domagam się zainteresowania swoją osobą, rozmawiam z nim maksymalnie rzeczowo, tylko o tym co dzieje się aktualnie(jeśli coś ciekawego się wydarzyło, bo jak nie to nie dzwonie, ale wtedy zwykle on dzwonił więc był ten kontakt codzienny) bez wracania do przeszłości i myślę, że on to wyczuwa i dlatego staje się "milszy".
Terminu nie zmienię bo wiem że to dłużej ciągnąć się nie może. Zresztą oddanie mu tych papierów będzie takim symbolicznym też aktem zakończenia tego związku bo nie wiem jakbyśmy mieli później funkcjonować, i jak tu Dziewczyny pisały jeżeli będzie chciał to on będzie musiał się postarać i zawalczyć, ale zaczniemy wszystko od nowa o ile ja się nie rozmyśle do tego czasu.
Na nowych ludzi nie zamierzam się zamykać, ale trochę ciężko to realizować gdy czuje się zmęczona w towarzystwie ludzi, i zwyczajnie nie mam ochoty na podtrzymywanie dotychczasowych relacji, a co dopiero mówić o zaczynaniu nowych. Ale zdarzają się też takie chwile jak to wyjście z koleżanką, i nie zamierzam ich unikać. Jeśli poczuje, że mam ochotę z kimś się spotkać, wyjść do ludzi to to zrobię, ale też nie będę się zmuszała jeśli czuje coś wręcz przeciwnego.
Ale wiem, że to wyjście i poszukiwanie kogoś nowego jest takie łatwe i logiczne gdy patrzy się na to z zewnątrz, ja niejednokrotnie takich właśnie rad udzielałam gdy rozsypywały się związki moich koleżanek, ale prawdą jest tez to że nie można do końca zrozumieć drugiej osoby dopóki samemu się tego nie przeżyje. Dziś będąc po drugiej stronie już wiem, że to nie takie proste(no chyba, że ktoś tak naprawdę nie kochał i wtedy mu łatwiej, ale tego nie miałam okazji sprawdzić więc może i tu się myle).

123

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

ewelina pisze tak bo dokladnie wiem co ty czujesz wiesz.Ja bylam 10 lat z kims wiesz i byla podobna sytuacja tylez ze nie o slub poszlo bo ja slubu nigdy nie chcialam bo dla mnie to nie wazne jest.I dostawałam wtedy takie wlasnie rady jak ci pisze teraz.I myslalam sobie  ze to glupie i ja nie chce nikogo ze nie mam sily i to mi w niczym na pewno nie pomoze.Tak samo jak ty.I wiesz co.Jak czas wyleczył troche żal poznałam kochanego faceta  całkiem przpadkowo w dziwnej sytuacji i zwiazek z nim pokazał mi ze tamten byl totalna porazka, ze zwiazek to dokladne zaprzeczenie tego co ja zwiazkiem nazywałam.Dla mnie to by szok wiesz.Temu tak ci pisze taraz.

124

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Tak sobie jeszcze myślałam nad tą sytuacją i tak: nie robiliśmy jeszcze tej ciszy, to że chce sprawdzić czy zadzwoni czy nie wiedziałyście Wy i ja, on nie, przez dwa dni chciał zadzwonić, ale jak rozumiem jakieś jego ego go powstrzymywało ale dziś wymiękł, a to że chciał zadzwonić rano(i jestem tego pewna z tonu naszej pierwszej rozmowy) oznacza, że też już mu to ciążyło bo nigdy z pracy do mnie nie dzwonił(nawet jak nie było tej sytuacji to ja dzwoniłam jeśli coś chciałam, a on zawsze po pracy bo ma dużo tam na głowie, chyba że coś ważnego miało się dziać to zwykle na chwile dzwonił lub jak miał jakiś luźniejszy okres, a teraz wiem, że nie ma takiego)
to takie podsumowanie z mojej strony na tyle na ile go znam, czy to oznacza dobrze dla naszego związku czy po prostu jest to element przyzwyczajenia nie wiem

a po drugie właśnie przed chwilą miałam do niego zadzwonić i powiedzieć, że chce się spotkać w ten weekend i szczerze porozmawiać o tym na czym stoimy lub nie stoimy bo dłużej nie możemy trwać w takim zawieszeniu bo podejrzewam, że i jemu to ciąży, i może lepiej jeśli szybciej coś zdecydujemy(o tak zdecydowanie odzyskałam równowagę psychiczną big_smile),ale przypomniałam sobie, że obiecałam sobie dać mu czas do tego 23 więc będę się tego trzymać, bo są też te powody o których pisałam wyżej i tak na zdrowy rozum lepiej nie ryzykować jakiegoś doła

a po trzecie w czasie jak zaczęłam to pisać czyli ok. 20:10 zadzwonił i do teraz rozmawialiśmy, głównie on mówił, opowiadał m.in. o ciekawych rzeczach jakie mu w pracy wyniknęły w ostatnim czasie, ja mu też opowiedziałam o takiej dziewczynie, którą dziś poznałam, a która mnie powaliła na kolana(ale o tym już nie będę się tu rozpisywać) więc tak mi się wydaje i tak czuje, że jemu też brakowało tego kontaktu, ale to oczywiście nie zmienia tego co napisałam wyżej.

125

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

może to co napisze nie ma znaczenia ale uważam że postępujesz mądrze i jak pozwolisz mu zatęsknić i sama też to przetrzymasz to tylko umocni wasz związek .. a to że on dzwoni .... to tylko dowód na to że mu zależy .. bo równie dobrze mógłby ,,nie tracić czasu na głupoty,, oczywiście jeżeli by mu nie zależało a tak.. najwyraźniej Cię potrzebuje tylko chłopina ślubu się wystraszył;)

Dalej trzymam kciuki żeby Ci się wszystko ułożyło tak, żebyś była szczęśliwa;)

Pozdrawiam i jestem z Tobą;)

126

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Ja tez trzymam kciuki, by Wam sie ulozylo, ale z 2 strony moze tez nie udac sie , kazda opcje trzeba brac pod uwage, dlatego badz silna.

127

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

A powiedzcie mi czy to ja już się czepiam czy coś jest na rzeczy:wchodzę na gg i jestem widoczna, widzę że on też jest(chociaż ma włączony niewidoczny) ale nie zagada do mnie, i tak jest już od dawna(w sumie to nigdy za bardzo nie gadaliśmy przez gg chociaż czasem próbowałam), i kiedyś mu to wyrzuciłam, że nawet jak go zagadam to zwykle nie odpisze, on się tłumaczył(wtedy), że i tak dużo w ciągu dnia rozmawialiśmy i nie ma o czym już pisać(i woli rozmawiać przez telefon), dziś też tą wersje podtrzymuje, ale ja już nie jestem taka pewna czy to do końca jest prawdą. Zwłaszcza, że wiem, że rozmawia od czasu do czasu z koleżanką z aplikacji(widziałam te rozmowy, w sumie nic niepokojącego, i podobno ona się z kimś spotyka(tak mi wczoraj powiedział), ale mimo wszystko do niej mu się chce i ma o czym rozmawiać, też na tematy o których my nie rozmawialiśmy), dodatkowo mówi, że tylko w środy z nią rozmawia przed dniem kiedy mają zajęcia, a wiem, że nie tylko(tzn. wiem, że np. też we wtorki czasami, a jak jest teraz nie wiem, to był stan na 3 tyg temu, a w sumie wtedy dopiero z 6 rozmów przeprowadzili, z czego 3 dłuższe) i wczoraj jak zapytałam co robi, gdy rozmawialiśmy późnym wieczorem to twierdził, że coś robi pismo, ale wyczułam, że nie tylko i go docisnęłam i przyznał, że jeszcze z nią gada i powiedział dokładnie o czym i że już skończył.
Nigdy nie byłam zazdrosna o jego kontakty z koleżankami, bo sama miałam też głównie kolegów(ze względu na kierunek, no i przede wszystkim mu ufałam) i też jednego bliższego, którego znał i z którym zdarzało nam się długo rozmawiać(on nigdy nie sprawdzał tych rozmów, ale nie miałam tam nic do ukrycia), i nie wiem czy to już jakaś moja paranoja(bo w końcu nie wiem dalej dlaczego doszło do tego co teraz mamy) czy mam słuszne podejrzenia(już tak nawet sobie myśle, że może skoro ona teraz z kimś się spotyka to może w nim jakaś zazdrość się budzi czy coś, bo odkąd się znali to ona była sama, już sama nie wiem)?
Co o tym sądzicie?

128

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

POWIEM KRÓTKO ..... ja .. na Twoim miejscu byłabym BARDZO czujna...

129

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

A skąd on wie, że ona z kimś się spotyka? Ona sama mu powiedziała? Sam się domyślił/dowiedział? Jak dla mnie jest to bardzo prywatna sprawa. Byle komu się o tym nie mówi.

130

Odp: Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Oczywiście zapytałam o to i powiedział, że dowiedział się przypadkiem od kogoś w czasie jakiejś rozmowy(podejrzewam, że od drugiej koleżanki z którą w trójkę się trzymają na tych zajęciach), ale może powinnam go docisnąć i wyciągnąć od kogo wie? Tylko, że jak nie będzie chciał powiedzieć to przecież i tak skłamie więc nie wiem czy jest sens.

Posty [ 66 do 130 z 329 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ślub ma być w sierpniu,a on mówi że to może tylko przyzwyczajenie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026