No, o to mi chodziło. Bo gdyby nie wygląd, który sprawił, że wykazałeś inicjatywę (naprawdę dużo inicjatywy), to i tak nie miałbys okazji poznać jej pozostałych zalet z powodu jej nietowarzyskości
Oj to ta nie działa, przynajmniej nie w moim przypadku, znaczy się nie ma aż tak wielkiego znaczenia.
Nie zapominaj że to nadal moja koleżanka. Znałem ją lepiej od maja (w wakacje się nie spotykaliśmy, wyjechała). A wcześniej cały czas ją widywałem, od września do maja 2011/2012. Kilka razy coś tam zdążyłem z nia pogadać, o uczelni itp. Ale jak mówiłem była z chłopakiem który dla niej był całym światem i w ogóle nie była zintegrowana z grupą. Traktowałem ją jako taką wyalienowaną. Raz pamiętam wracałem do domu autobusem, z dwoma koleżankami, sobie coś tam gadaliśmy, i nagle po 20 minutach okazało się że koło mnie siedzi (no normalnie cały czas nawet ją dotykałem) właśnie ona, wybiegła gdy chłopak się dosiadł, ale ja jej wcześniej nie zauważyłem.
Nie jest uznawana (przynajmniej przez moich kolegów) za jakąś atrakcyjną. Kolega z uczelni który ocenia wszystkie dziewczyny wyłącznie seksualnie (on jeszcze nigdy nie poczuł żadnego uczucia) mówił że "ona nawet średnia nie jest". Kolega mój, nakręcony, też dość samotny szukał jakieś nowej miłości, został jej i drugiej koleżance przedstawiony, po 5 minutach stwierdził ze nie chce mieć z nimi nic wspólnego bo tak go ignorowały (mówiłem nie tylko mnie spotykał ten "zaszczyt"
), i stwierdził ze ta druga koleżanka jest całkiem całkiem, a ta "moja", tylko średnia.
Nawet ja na poczatku naszej koleżeńskiej znajmości uznawałem że ta druga (to są takie przyjaciółki) jest atrakcyjniejsza. Dopiero po kilku rozmowa uznałem ją za nieco nierozgarniętą , niezbyt inteligentną, mało ambitną, i zaczęła mi się wręcz nie podobać. A ta druga... wiadomo 
Zresztą wcześniej moja miłość (nieszczęśliwa) która tyle mi przysporzyła bólu z powodu odrzucenia, to już totalnie nikomu się nie podobała, tak fizycznie. Nawet ja jakoś specjalnego pociągu do niej nie czułem. Ale pod wpływem rozmów, o wszystkim i o niczym, pod wpływem, jej wzorcowej wręcz chrześcijańskiej osobowości zakochiwałem się, a w jej oczach i uśmiechu widziałem wszystkie jej zalety, mogłem mówić że jest najpiękniejsza na świecie, choć nie od wyglądu się to zaczęło
.
Cóż, atrakcyjne dziewczyny mają ogromne ułatwienie przy poznawaniu innych.
Tak samo jak doświadczeni w kontaktach fizycznych, seksualnych
.
Ciekawe, co ona ćwiczy i jak się odżywia. Ech..
Nic.
To ja trenuje niemal codziennie, ona zero, null.
Kiedyś jej mówiłem, "zapisz się na jakiś sport, to poprawia samopoczucie", a ona "kiedyś z miesiąc biegałam na całe życie mi starczy". Miałem nawet raz kontuzje, i chciałem jej dać mój karnet żeby za darmo sobie pochodziła na jakiś fitness czy coś, klub ma pod blokiem, ale "nie co Ty, gdzie ja będę na jakis fitness chodzić".
Odżywia się no już dużo lepiej, nie wiem ile je, ale wiem że za każdym razem gdy jechałem na chińskie fast foody, ona "jak Ty możesz takie niezdrowe rzeczy jeść".
Myślę że to odżywianie itp. ma znaczenie, ale najważniejsze są ogólne uwarunkowania fizyczne. Poprzednia moja miłość, w czasach liceum była strasznie otyła czego się wstydziła, a i na studiach jest szeroka w biodrach, jak chciałem ją poczęstować czekoladą itp. od razy krzyk "nieee, ja nie mogę, utyje!". Później trochę trenowała, dużo biegała, co poprawiało jej figurę, co nawet zauważył ten mój kolega co ocenia tylko pod kątem seksu. Ale ostatecznie jakieś choroby ją uziemiły.
Może musisz troche dluzej poczekac na tą jedyna niż inni, ale warto czekac, bo szczescie sie w koncu do kazdego usmiechnie:)
Już dawno przestałem w to wierzyć. Ja trafiałem. Byłem strasznie zakochany.
I nic...
Każdy jest kowalem własnego losu, nie ma co sie łudzić i wierzyć w jakieś przeznaczenie.
W mojej rodzinie ze strony ojca 90% starszych chłopaków jest po rozwodzie, albo cały czas dzień w dzień %% i łatwe dziewczyny. Mój ojciec miał dwie żony, obie go nienawidzą, i teraz tylko w wolnym czasie siedzi na "erodate.pl"...