netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

21 lat a ja nic, zero, null

76 odpowiedzi33 125 wyświetleńzałożony przez Lemmy, 06.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » 21 lat a ja nic, zero, null

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 77 z 77 ]

66

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
Vold napisał/a:

A z ciekawości mogłabyś opisać jak się zaczęliście spotykać, jak doszło do pierwszego pocałunku, i czy wiedziałaś wcześniej że to jego pierwsze podejście.

Pewnie!:D
Ja go poznałam również na forum, ale innym. I tak opisywał (podobnie jak Ty), że nie miał nigdy dziewczyny i co ma zrobić by zainteresować jedną dziewczynę sobą. Ja mu doradzałam, ale mu z nią jednak nie wyszło. Okazało się, że blisko siebie mieszkamy, więc się umówiliśmy na spotkanie w jego mieście (mieszkała tam również moja przyjaciółka, więc u niej wtedy na weekend spałam). Pierwsze spotkanie było we czwórkę: ja, mój były i moja przyjaciółka z chłopakiem. Spodobał mi się, ja jemu też.;)
Drugie spotkanie było u mnie w mieście i pojechaliśmy do kina. A na kolejnym się pocałowaliśmy. On się tego bał, że nie będzie potrafił, ale okazało się, że wcale tak nie jest, bo całuje świetnie. No i potem byliśmy razem. Ot cała historia.;)

67 Ostatnio edytowany przez Vold (2013-01-18 14:16:46)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

widać sesja mnie wykańcza

A u mnie spokój ducha, sesje mi "przełożyli" na marzec big_smile tongue


A można wiedzieć, czemu zwróciłeś na nią uwagę? Co cię w niej zainteresowało?

No to jest "złożona tematyka" wink.

Świetnie mi się z nią romzawia, wiadomo nie z nią jedną sobie gawędzą, ale jest inaczej z powodu jej osobowości i charakteru. Jest życiowo poradna i inteligentna, ambitna (dla mnie to podstawa, bo gdy spotykam tepe dziewczyny to nawet jak są nie wiadomo jak piękne, od razu całkowicie tracą w moich oczach, nawet nie chcę mi się na nie patrzeć, stają się dla mnie mocno nie atrakcyjne), zasadnicza, wie czego chce (a nie "och ach") (a przynajmniej taka się wydaje). Lubię z nią żartować, wyczuwa dystans i ironię. Mimo wszystko jak się do kogoś przywiązuje to jest oddana, ze swoim byłym (zdaję sie jej jedynym jak na razie) długo była, zajęta tylko nim, na uczelni nie utrzymywała żadnych relacji (a poprzednia moja nieszczęśliwa miłość, miała tendencje do "imprezowych miłości", takich że po dwóch spotkaniach się rozchodzili i tylko słyszałem "ach ci podli faceci"). Jest ogólnie mocno zamknięta w sobie i pozornie nietowarzyska, taka "cicha woda", ale pamiętam gdy raz stałem koło niej, ona jak zwykle stała udając że u niej nic "takiego się nie dzieje", nagle wypłynęły jej łzy z oczu, co próbowała ukryć, po czym przyznała że jedna osoba z jej rodziny umarła. Strasznie mnie to wzruszyło.

Po za tym, oprócz intelignecji, inną zasadniczą kwestia, jest dla mnie, wiadomo wygląd. Pod tym względem "do rany przyłóż". Żadna dziewczyna mnie tak nie pociągała seksualnie jak ona, średniego wzrostu idealna figura. Wzroku nie mogłem od niej oderwać (i nie mogę). Oczywiście oczy uśmiech, powodowały że bije od niej magia (aczkolwiek taką "magie" to chyba się już czuje gdy rodzi się jakieś uczucie), i chcę się krzyczeć "jestes najpiękniejsza na świecie". Jest dziewczyną która podkreśla że "ma zasady". Cały czas mówi jak brzydzi się "zdzirami", i że nigdy nie założy miniówy. A gust ubioru ma świetny, w ogóle nie prowokuje, a jednocześnie strasznie pociąga.

Ja go poznałam również na forum, ale innym. I tak opisywał (podobnie jak Ty), że nie miał nigdy dziewczyny i co ma zrobić by zainteresować jedną dziewczynę sobą. Ja mu doradzałam, ale mu z nią jednak nie wyszło. Okazało się, że blisko siebie mieszkamy, więc się umówiliśmy na spotkanie w jego mieście (mieszkała tam również moja przyjaciółka, więc u niej wtedy na weekend spałam). Pierwsze spotkanie było we czwórkę: ja, mój były i moja przyjaciółka z chłopakiem. Spodobał mi się, ja jemu też.
Drugie spotkanie było u mnie w mieście i pojechaliśmy do kina. A na kolejnym się pocałowaliśmy. On się tego bał, że nie będzie potrafił, ale okazało się, że wcale tak nie jest, bo całuje świetnie. No i potem byliśmy razem. Ot cała historia.

No to fajna historia smile. A można jeszcze wiedzieć czy czymś Cię zaintrygował po za "spodobał mi się"?

68 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2013-01-18 15:56:14)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
Vold napisał/a:

Po za tym, oprócz intelignecji, inną zasadniczą kwestia, jest dla mnie, wiadomo wygląd. Pod tym względem "do rany przyłóż". Żadna dziewczyna mnie tak nie pociągała seksualnie jak ona, średniego wzrostu idealna figura. Wzroku nie mogłem od niej oderwać (i nie mogę). Oczywiście oczy uśmiech, powodowały że bije od niej magia (aczkolwiek taką "magie" to chyba się już czuje gdy rodzi się jakieś uczucie), i chcę się krzyczeć "jestes najpiękniejsza na świecie". Jest dziewczyną która podkreśla że "ma zasady". Cały czas mówi jak brzydzi się "zdzirami", i że nigdy nie założy miniówy. A gust ubioru ma świetny, w ogóle nie prowokuje, a jednocześnie strasznie pociąga.

No, o to mi chodziło. Bo gdyby nie wygląd, który sprawił, że wykazałeś inicjatywę (naprawdę dużo inicjatywy), to i tak nie miałbys okazji poznać jej pozostałych zalet z powodu jej nietowarzyskości tongue Cóż, atrakcyjne dziewczyny mają ogromne ułatwienie przy poznawaniu innych. Ciekawe, co ona ćwiczy i jak się odżywia. Ech.. wink <głębokie westchnięcie> Zawsze chciałam wiedzieć jak to jest tongue

69

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Ważne że próbujesz coś zmienić

70

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Może musisz troche dluzej poczekac na tą jedyna niż inni, ale warto czekac, bo szczescie sie w koncu do kazdego usmiechnie:)

71

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

No, o to mi chodziło. Bo gdyby nie wygląd, który sprawił, że wykazałeś inicjatywę (naprawdę dużo inicjatywy), to i tak nie miałbys okazji poznać jej pozostałych zalet z powodu jej nietowarzyskości

Oj to ta nie działa, przynajmniej nie w moim przypadku, znaczy się nie ma aż tak wielkiego znaczenia.

Nie zapominaj że to nadal moja koleżanka. Znałem ją lepiej od maja (w wakacje się nie spotykaliśmy, wyjechała). A wcześniej cały czas ją widywałem, od września do maja 2011/2012. Kilka razy coś tam zdążyłem z nia pogadać, o uczelni itp. Ale jak mówiłem była z chłopakiem który dla niej był całym światem i w ogóle nie była zintegrowana z grupą. Traktowałem ją jako taką wyalienowaną. Raz pamiętam wracałem do domu autobusem, z dwoma koleżankami, sobie coś tam gadaliśmy, i nagle po 20 minutach okazało się że koło mnie siedzi (no normalnie cały czas nawet ją dotykałem) właśnie ona, wybiegła gdy chłopak się dosiadł, ale ja jej wcześniej nie zauważyłem.

Nie jest uznawana (przynajmniej przez moich kolegów) za jakąś atrakcyjną. Kolega z uczelni który ocenia wszystkie dziewczyny wyłącznie seksualnie (on jeszcze nigdy nie poczuł żadnego uczucia) mówił że "ona nawet średnia nie jest". Kolega mój, nakręcony, też dość samotny szukał jakieś nowej miłości, został jej i drugiej koleżance przedstawiony, po 5 minutach stwierdził ze nie chce mieć z nimi nic wspólnego bo tak go ignorowały (mówiłem nie tylko mnie spotykał ten "zaszczyt" tongue), i stwierdził ze ta druga koleżanka jest całkiem całkiem, a ta "moja", tylko średnia.

Nawet ja na poczatku naszej koleżeńskiej znajmości uznawałem że ta druga (to są takie przyjaciółki) jest atrakcyjniejsza. Dopiero po kilku rozmowa uznałem ją za nieco nierozgarniętą , niezbyt inteligentną, mało ambitną, i zaczęła mi się wręcz nie podobać. A ta druga... wiadomo smile

Zresztą wcześniej moja miłość (nieszczęśliwa) która tyle mi przysporzyła bólu z powodu odrzucenia, to już totalnie nikomu się nie podobała, tak fizycznie. Nawet ja jakoś specjalnego pociągu do niej nie czułem. Ale pod wpływem rozmów, o wszystkim i o niczym, pod wpływem, jej wzorcowej wręcz chrześcijańskiej osobowości zakochiwałem się, a w jej oczach i uśmiechu widziałem wszystkie jej zalety, mogłem mówić że jest najpiękniejsza na świecie, choć nie od wyglądu się to zaczęło wink.

Cóż, atrakcyjne dziewczyny mają ogromne ułatwienie przy poznawaniu innych.

Tak samo jak doświadczeni w kontaktach fizycznych, seksualnych wink.

Ciekawe, co ona ćwiczy i jak się odżywia. Ech..

Nic.
To ja trenuje niemal codziennie, ona zero, null.
Kiedyś jej mówiłem, "zapisz się na jakiś sport, to poprawia samopoczucie", a ona "kiedyś z miesiąc biegałam na całe życie mi starczy". Miałem nawet raz kontuzje, i chciałem jej dać mój karnet żeby za darmo sobie pochodziła na jakiś fitness czy coś, klub ma pod blokiem, ale "nie co Ty, gdzie ja będę na jakis fitness chodzić".

Odżywia się no już dużo lepiej, nie wiem ile je, ale wiem że za każdym razem gdy jechałem na chińskie fast foody, ona "jak Ty możesz takie niezdrowe rzeczy jeść".

Myślę że to odżywianie itp. ma znaczenie, ale najważniejsze są ogólne uwarunkowania fizyczne. Poprzednia moja miłość, w czasach liceum była strasznie otyła czego się wstydziła, a i na studiach jest szeroka w biodrach, jak chciałem ją poczęstować czekoladą itp. od razy krzyk "nieee, ja nie mogę, utyje!". Później trochę trenowała, dużo biegała, co poprawiało jej figurę, co nawet zauważył ten mój kolega co ocenia tylko pod kątem seksu. Ale ostatecznie jakieś choroby ją uziemiły.

Może musisz troche dluzej poczekac na tą jedyna niż inni, ale warto czekac, bo szczescie sie w koncu do kazdego usmiechnie:)

Już dawno przestałem w to wierzyć. Ja trafiałem. Byłem strasznie zakochany.
I nic...
Każdy jest kowalem własnego losu, nie ma co sie łudzić i wierzyć w jakieś przeznaczenie.

W mojej rodzinie ze strony ojca 90% starszych chłopaków jest po rozwodzie, albo cały czas dzień w dzień %% i łatwe dziewczyny. Mój ojciec miał dwie żony, obie go nienawidzą, i teraz tylko w wolnym czasie siedzi na "erodate.pl"...

72 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2013-01-21 03:38:53)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
Vold napisał/a:

Nie zapominaj że to nadal moja koleżanka. Znałem ją lepiej od maja (w wakacje się nie spotykaliśmy, wyjechała).

Wow, to co sprawiło, że się bardziej 'zgadaliście'', skoro ona tak się alienowała?

Vold napisał/a:

Zresztą wcześniej moja miłość (nieszczęśliwa) która tyle mi przysporzyła bólu z powodu odrzucenia, to już totalnie nikomu się nie podobała, tak fizycznie. Nawet ja jakoś specjalnego pociągu do niej nie czułem. Ale pod wpływem rozmów, o wszystkim i o niczym, pod wpływem, jej wzorcowej wręcz chrześcijańskiej osobowości zakochiwałem się, a w jej oczach i uśmiechu widziałem wszystkie jej zalety, mogłem mówić że jest najpiękniejsza na świecie, choć nie od wyglądu się to zaczęło wink.

To ta, co miała ''imprezowe" miłości? Bo takie to akurat bazują głównie na wyglądzie tongue

Ale ogólnie trochę zmieniłeś mój punkt widzenia. I dziekuję za poświęcenie czasu na napisanie tak obszernej odpowiedzi, naprawdę mnie tym usatysfakcjonowałeś wink

73 Ostatnio edytowany przez Vold (2013-01-21 22:48:34)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Wow, to co sprawiło, że się bardziej 'zgadaliście'', skoro ona tak się alienowała?

No głównie to że była samotna, bo chłopak ją rzucił, więc zakumplowała się z jedną dwoma dziewczynami z uczelni (które też "ciche wody" , ale mimo wszystko, bardziej są otwarte na nowe znajmości), razem z nimi poszedłem na koncert, był % dużo rozmawialiśmy i żartowaliśmy itp., mi od razu lepiej się rozmawiało z nią niż jej koleżanką.
Potem już standardowo co jakiś czas mnie zapraszały na jakieś wypady, "zapraszały" to dużo powiedziane, bo nigdy ta którą ostatecznie się zainteresowałem bardziej, tylko ta jej koleżanka która z czasem coraz bardziej mnie irytowała brakiem jakieś życiowej inteligencji.

To ta, co miała ''imprezowe" miłości? Bo takie to akurat bazują głównie na wyglądzie

No to jest osoba pełna sprzeczności. Wychowana w duchu katolickim, na każdym kroku widać jej religijność, chodzi do kościoła, modlitewnik ma koło łóżka itp. I zaimponowała mi kiedyś swoją szczerą wiarą, a co najważniejsze szczerym okazywaniem chrześcijańskich wartości, dobroci dla drugiego człowieka, i brakiem konfliktowości.

Ale z drugiej strony odkąd zaczeła studiować trochę zaczęła zmieniać się.  Dużo imprezowała, kiedyś bez zgody matki nie wychodziła, teraz matka była daleko, a ona z czasem zaczęła na imprezach także pić % czego wcześniej sobie odmawiała. Miała jedną nieudaną miłość z młodości właśnie z jakimś gorliwym chrześcijaninem, ale gdy została odrzucona zerwała z nim kontakt, a jego dziewczyne (która na jej nieszczeście z nami studiuje) nienawidzi. Była pewnie dziewczyną która szukała miłości, możliwe że trochę jeszcze nie doświadczoną a przez  to naiwną. Najpierw miała chłopaka z innego miasta, z którym widziała się może max 2 razy (w tym pierwszy raz na imprezie) i w ogóle nie chciała z nim gadać. Później zakochała się już poważnie i mocno w jakimś starszym kolesiu, mocno seksownym, ale z drugiej strony kompletny laluś, bez pracy, wieczny student. Non stop się z nim kłóciła (mi się m.in. żaliła) i ostatecznie on ją rzucił, a ona czuła się potraktowana jak szmata. W międzyczasie zdążyła i mnie odrzucić, choć byłem jej oddany w 100%, i podkreślałem to na wszystkie możliwe sposoby, a wcześniej z miesiąc spotykaliśmy czy to na piwo czy film, i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Było cudownie.

Gdy po roku zmieniła zdanie ja już nic nie czułem, po dwóch tygodniach przestała się do mnie odzywać. Teraz mi się wydaje już nie do końca taka fajna, z jednej strony modli się, z drugiej czyta erotyki i mówi o hedonistycznym stylu życia, jest w uczuciach całkowicie nie stała, nie przyznaję się do błędów, a tylko potrafi znienawidzć gdy ją ktoś odrzuci. Kiedy spytałem dlaczego przestała się do mnie odzywać, wkurzyła mnie bo powiedziała "nie chciałam Cię ranić po raz drugi, ale jednak nie chce próbować", co jest o tyle dziwne, że wmówiła sobie że ją cały czas kocham, pomimo tego że ani razu nie wykonałem żadnej aluzji, na jej wszystkie (np. z całowaniem) odmawiałem, czasami ją krytykowałem, co mi się wcześniej nie zdarzało, rozmowy już nie były tak wciągające, ja przestałem być idealistą w zachowaniu, w dodaktu cały czas byłem zakręcony na punkcie tej drugie. Od początku jej o tym wszystkim mówiłem ale wolała odrzucić mnie po raz drugi, żeby samej sobie nie przyznać że się spóźniła z tą zmianą postawy.  Myślałem że będę się mógł z nią kumplować ale ....

Teraz na uczelni czuje się mocno samotny, z 80% znajomych z którymi kiedyś najwięcej spotykałem się mam jakieś konflikty (znaczy są to dziewczyny od których chciałem więcej plus ich koleżanki). I tylko zastanawiam się czy ja za bardzo się ich czepiam i to moja wina (bo tu też chodzi o relacje koleżeńskie), czy nie miałem wyboru. Ostatecznie wiele razy zmieniałem towarzystwo gdy czułem że mnie źle traktują albo zachowują się niezgodnie z systemem wartości (chrześcijańskim) w które wierzę, czy też kontakty urywały się naturalnie. Ale teraz mam dobrych kolegów, których mogę policzyć na palcach jednej ręki i jedną koleżanke...

Jedno wiem, przez najbliższy czas nie chce myśleć o żadnej dziewczynie big_smile !

ps. jak zwykle wyszedł mi esej o moim życiu big_smile

74

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Hej,
jest sesja, miałem się uczyć, ale wpadłem na genialny pomysł że wpisałem do wyszukiwarki 'jak przezwyciężyć strach przed kobietami' i znalazłem te forum, przeczytałem kilka wątków i widzę że są osoby o identycznych problemach jak mój!! Jestem studentem V roku i też nigdy nie miałem prawdziwej dziewczyny (takiej którą bym kochał). Moje doświadczenia związkowe są żadne. Moje bliższe relacje z kobietami jeśli są to bardzo krótkie i zazwyczaj takie które wyszły z jej inicjatywy. Jest to naprawdę podbudowujące kiedy widzę że nie jestem jedyny który ma taki problem. Po przeczytaniu tego wszystkiego zadaje sobie pytanie, dlaczego ja teog nie robię, dlaczego nie podrywam dziewczyn na ulicy, w pubie, na uczelni czy gdziekolwiek. Co jakiś czas mi się zdarza 'zagadać', lecz jednak jest to krótkotrwałe. Powiem tak, po takim 'zagadaniu' nigdy nie było sytuacji kiedy ona mnie odrzuciła albo miała jakiś negatywny stosunek do mnie, zawsze się ładnie uśmiechała i odpowiadała na zaczepke. Skoro to idzie tak dobrze to dlaczego tego nie robię częsciej? Codziennie mógłbym naliczyć kilka dziewczyn na których chętnie zawieszam oko - np w tramwaju, potrafię się na nie spojrzeć, ale po kilku sekundach spuszczam wzrok i nie mogę, nie umiem się do nich uśmiechnąć, chociaż wiem że w większości ten uśmiech odwzajemnią. Dlaczego tego nie robię? NIe wiem, może boję się co będzie dalej? A co jeśli się uda, czy będę musiał do niej podejść i ją zagadać? A co jeśli ma chłopaka, wtedy wyjdę na durnia?
Jest sobota wieczorem, myślałem żeby iść sam do pubu, kupić piwo, posiedzieć przy barze i poczekać, może jakaś fajna dziewczyna będzie w pobliżu, również sama i ją zagadać. Dla mnie jest ok, jeśli to koleś ma wykonać pierwszy krok, mogę to zrobić (czasem jeśli to ona wykona pierwszy krok to myśle ze to może jakaś desperatka i niechętnie z nią rozmawiam).
Wiecie co, tak sobie myślę, że mógłbym pisać a pisać o tym co czuję w tych sytuacjach, opisać dokładnie sytuację w jakiej się znajduję, ale to byłby naprawdę dłuugi wywód...

75

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Witam! już od jakiegoś czasu przeglądam to forum i postanowiłam dodać post. Widzę, że jest wiele osób, które mają ten sam problem - a mianowicie doskwiera nam samotność. W tym roku skończę 22 lata, a jestem nadal sama, jakoś mi to nie przeszkadzało do tej pory. Jednak jakiś czas temu i mnie samotność zaczęła doskwierać. Nie miałam nigdy chłopaka, nie chodziłam z żadnym, nie całowałąm się. Może to niewiarygodne co napisałam, ale tak właśnie jest. Co nie oznacza, że nikt mi się nie podobał. Jestem spokojną osobą i w dodatku nieśmiałą, szczególnie na początku znajomości, nie wyróżniam się z tłumu, ot taka normalna studiująca dziewczyna. Nie miałam beztroskiego dzieciństwa i myślę, że w pewnym stopniu dlatego tak jest, że z nikim się dotąd nie związałam. Jakoś wcześniej mi to nie przeszkadzało, ale od pewnego czasu brakuje mi bliskości drugiego człowieka. Fajnie byłoby mieć się do kogo przytulić,spotkać się , móc porozmawiać, wypełnić tę pustkę , po prostu mieć tą drugą osobą na której można polegać, kochąć tą osobę i być kochanym przez nią. Ahhh.. Niby tak niewiele nam potrzeba do szczęscia, a jednak.. Właściwie nie wiem po co to napisałam, ale może akurat jakaś osoba przeczyta moją wypowiedź i coś poradzi. Czy porządnych, normalnych, spokojnych facetów już nie ma ? nie wiem, mam wrażenie, że tacy wszyscy gdzieś się pochowali albo wymarli. Za to wszędzie wkoło spotykam tych wulgarnych, głośnych i cwaniakowatych facetów. Mnie to odpycha i razi. A dziewczyny na nich lecą. Nie rozumiem tego wszystkiego. Mam czasami wrażenie, że jestem z tego pokolenia gdzie jakieś wartości nie mają już najmniejszego znaczenia. Ehhh...Pozdrawiam wszystkich samotnych jak i tych, którzy to czytają ! smile

76

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Jak przejrzałam ten wątek, to miałam wrażenie, że sama w nim kiedyś się wypowiadałam, ale nie. Aż mi się chce krzyczeć mam tak samo jak Wy (trójka przedmówców), może nie w 100%, ale w 85%...

Nawet tytuł tematu, to jedna z myśli, która mnie dręczy i męczy i smuci jak nie wiem co... Do tego jeszcze kompleksy, stresujące studia, i pogłębianie kompleksów. Kiedyś miałam dwa mocne oparcia, teraz oba stają się słabsze, wiem, że żadnego z nich nie stracę, ale to już nie jest to co kiedyś...

Pytanie do przedmówców co z tym robicie? Jak Wam idzie? Co radzicie próbować robić?

Posty [ 66 do 77 z 77 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » 21 lat a ja nic, zero, null

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026