100% odbicie mojego męża :-) z tą jednak różnicą że już naszczęście jestem z nim po rozwodzie :-)
Bola...dlaczego????co robiłaś żeby ratować ten związek????
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » CZY TO MA SENS??CZY JA JESTEM DZIWNA?
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
100% odbicie mojego męża :-) z tą jednak różnicą że już naszczęście jestem z nim po rozwodzie :-)
Bola...dlaczego????co robiłaś żeby ratować ten związek????
Uwazam, ze on nie chce tego slubu. Lepiej byś zrezygnowała, niz potem cierpiała i miała żal do siebie o brak odwagi w wyrwaniu sie z tego dziwnego związku. Nie licz że po slubie bedzie lepiej.
Wiesz co On nie jest ciebie wart bardzo zastanów się nad tym ślubem , ja żyłam 5 lat w takim związku identycznie mój facet się zachowywał wiecznie obrażony wiecznie trza było się go pytać co ci jest itp. Potrafił mi przy obcych ludziach powiedzieć że jestem gruba i brzydka bardzo wiele mnie kosztował ten związek a na końcu i tak mnie wymienił na inny model większy bardziej puszysty ale kasiasty. Cierpiałam ale teraz mam u swojego boku mężczyznę który po wielu staraniach o moje zainteresowanie jego osobą stał się dla mnie kimś naprawdę bliskim i wiem że nie będę tak traktowana przez niego jak przez tamtego. Mój obecny partner jest taki jak opisuje to Czerepach wrażliwy, wyrozumiały, bardzo dużo rozmawiamy i tematy nam się nie kończą nigdy mi nie powiedział takich słów jak ten twój M tobie. Jak jesteśmy razem czy u mnie w mieszkaniu czy u niego w domu a jestem czymś zajęta to podchodzi muska mnie w szyję czy chociaż się przytuli uściska. Jak przyjeżdżam prosto z pracy to czeka na mnie z obiadem chociaż ma dosyć swojej pracy a w domu jest jego mama - też bardzo sympatyczna kobietka. Bardzo długo wahałam się czy dać sobie i jemu szansę , bardzo długo musiał się dobijać do mojego serca - możesz przeczytać w moim wątku Małżeństwo z rozsądku. Czy będę szczęśliwa - ale wierz że już jestem. Jesteś inteligentna dziewczyną,kobietą nie pakuj się w taki związek bo On ciebie zniszczy, jak już tego nie zrobił. Możę to jeszcze nie ten, może powinnaś poczekać jeszcze a Twój prawdziwy Książe się zjawi tak jak mój. Życzę Tobie tego z całego serca bo widzę żę teraz bardzo cierpisz a nie zasługujesz na to. Trzymam za Ciebie kciuki abyś podjeła słuszną decyzję obojętnie jaka ona będzie.Pozdrawiam
Czytam i mi ręce opadają, a jakbym była facetem to opadłoby mi jeszcze coś innego.
Ten facet to emocjonalny terrorysta.
1. Tego się nie da uratować - żeby cokolwiek w związku ratować to muszą chcieć DWIE OSOBY - nie jedna. Tak jak już napisał Czerepach to "ratowanie" to chyba miałoby wyglądać tak, że Ty mu ulegasz i robisz to co on chce, nie negując niczego - tak! Wtedy byłoby cacy!
2. Facet traktuje Cię jak śmiecia. Absolutnie nie docenia niczego co od Ciebie dostaje. Skutecznie robi sobie z Ciebie szmate, w którą może wycierać buciory, a Ty przyjmujesz z pokorą to, że łaskawy pańcio zechciał wybrać akurat Ciebie do wytarcia swojego obuwia. Gdzie tu jest miłość? Pokaż mi jakiś przykład ze swojego związku gdzie możesz śmiało powiedzieć "w takiej sytuacji poczułam się naprawdę kochana". Gdzie jest wsparcie? Troska? On traktuje Cię jak kupę i jeszcze wmawia Ci, że to Twoja wina. Na jego słowa, że nikt go tak nigdy nie nazwał [egoistyczna świnia] przeprosiłabym go grzecznie na Twoim miejscu, powiedziałabym, że się pomyliłam i, że nie uważam go za egoistyczną świnię, ale za skończonego ku*asa.
3. Ciuchy byłej? Czy on sobie kpi? To jakiś fetyszyta? Wącha je do poduszki [jak słusznie zauważyła Kriss]? Nie wyobrażam sobie, zebym trzymała w domu ciuchy byłego, którego tez mocno kochałam i który mnie zranił. To chore. No chyba, że liczyłabym, ze kiedyś jeszcze będzie u mnie pomieszkiwał, wtedy może tak.
4. Czy on Cię w ogóle zna? Czy on wie co TY lubisz? Czym TY się interesujesz? Czy jego w ogóle obchodzi to kim jesteś? Bo z tego co piszesz to odnoszę wrażenie, że całkowicie ma to w dupie. Ważne, żeby była kobieta, coby uprała, posprzątała, chodziła dookoła niego i tyle. A jak nie robisz tego czego on wymaga to zaczyna się terror. Coś na zasadzie "nie zrobisz tego? Bedziesz się stawiać? To ja Ci pokaże!" i zaczyna się wymierzanie kary w postaci karania milczeniem, żałosnych prób odwracania kota ogonem, zrzucania winy na Ciebie. A Ty co? Masz wyrzuty sumienia! Tak właśnie wg Ciebie wygląda każdy związek? Uważasz, że tak już jest? Otóż nie, ta sytuacja jest nienormalna. Boisz się odejść, do tego dochodzi ślub, które zapewne jest już dopięty niemalże na ostatni guzik. Ale jesteś młodziutka! Mam tyle samo lat co Ty i jak pomyslę sobie, że miałabym wpaść w takie bagno to normalnie włosy mi stają dęba. Zostaw go. 2 lata to nie długo, a już się dzieją takie rzeczy, pomyśl co będzie za kolejne 2lata.. Ja też tkwiłam wczesniej w toksycznym związku, tez byłam zaręczona tyle, że trwalo to 3lata i mieszkaliśmy ze sobą ponad 2lata. Odeszłam i poczułam się wolna, to była wspaniała decyzja, a teraz poznałam innego chłopaka - jest cudowny i planujemy ślub. A jak sobie pomyślę, że miałabym nadal być z tamtym, ze nie zostawiłabym go, ze nie poznałabym swojego obecnego... Straszne.
5. Mówisz, że go olewasz i widzisz zmianę, ale to zmiana krótkotrwała, za jakiś czas wróci do normy, a Ty będzie sobie pluła w brodę, że dałaś się tak nabrać. Oni potrafią udawać jak tracą grunt pod nogami. Naprawdę nie ładuj się w to małżeństwo. Teraz jest Ci ciężko, a pomyśl jak bedziesz z nim mieszkać, będziecie miec dzieci to już w ogóle na Twojej głowie bedzie wszystko. Bedziesz biec do pracy, wracac po południu gotować obiad z dzieckiem na ręku, potem jedną ręką będziesz podawać paniczowi obiad, drugą będziesz zamiatać, jednym okiem będziesz łypać na swojego panicza, czy obiadek smakuje, a drugim na dziecko bawiące się klockami na podłodze.
dziewczyny nie wiem jestem załamana....
i chcesz a tym stanie trwac? jak dlugo? zaopiekuj się sobą .. od tego zacznij!! ja tez opadlam ciezko mi brakuje mi go ale.. coż, nie kochal mnie i muszę sie z tym pogodzic, wyjdę dzis potanczyc z dziewczynami tylko muszę wziąc się w garsc ale co jutro pojutrze?? oj pyśkata to trzeba po prostu przeczekac..
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » CZY TO MA SENS??CZY JA JESTEM DZIWNA?
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024