Ja również chciałabym wam opowiedzieć moja historie.
Mam 20 lat mój chłopak 24 jestesmy razem 5 miesiecy.
Mieszkamy od siebie zaledwie 45km.
Poznalismy się we wrzesniu.
Przed pierwszym oficjalnym spotkaniem pisaliśmy bez przerwy
.
Na pierwszej randce planowalismy juz kolejną.
Pełno telefonów i sms.
Chłopak idealny.
Robił wszystko żebyśmy się tylko spotkali.
Gdy były jakieś nieporozumienia zaraz wszystko wyjaśnialiśmy.
Potrafilismy pisac sms od 8 rano do 14 później od 15 do 21 gg a później rozmowa przez tel na dobranoc.
Zawsze mówił 'dzwonie bo chciałem Cię usłyszeć bo inaczej nie zasne'.
Spędzilismy razem świeta najcudowniejsze w moim życiu.
Nagle okazało się , że musze w styczniu jechać na 2 tyg za granice do rodziny.
Oby dwoje nie chcieliśmy tego wyjazdu.
Ja bardzo się bałam , że nasze relacje ulegną zmianie..
nie wyobrażałam sobie jak to będzie bez niego.
Dzień przed moim wyjazdem był u mnie spedzilismy razem cały dzień wieczorem dzwonił i płakał , że mam nie jechać.
Pojechałam i dosłownie praktycznie zero kontaktu.
'bo on nie ma czasu' bo 'ja nie wiem kiedy ty masz czas' obiecał mi wczesniej , że bedziemy pisać do siebie rano i wieczorem żeby dzień byl przyjemniejszy.. jednak jego kontakt ograniczał się wyłącznie do 1 sms wieczorem, żadnego słowa tęsknie z jego strony.
Starałam się dzownić do niego co jakiś czas . Jednak on nie wykazywał żadnej takiej inicjatywy. Wracałam w piątek i mial do mnie przyjechać jednak był chory więc ja zmeczona pojechałam , żeby go tylko ujrzeć. Było miło mówił , mi że tesknił.. Szkoda tylko , że przez 2 tyg tego nie okazywał. Miał przyjechać do mnie w weekend ale miał gorączke i 'nie chciał sie narzucac'.
Niestety do czestego kontaktu przed wyjazdem nie wrócilismy.. Pisał do mnie po godzinie 15 jednego sms i wieczorem odpisywał na moje dobranoc.
Obiecał , że przyjedzie do mnie w środe jednak nie dał nawet znaku życia przez pół dnia a ja czekalam jak kretynka.. Napisał wieczorem , że ma swoje problemy i nie chce mnie w to mieszać.
Przyjechał dzień później obiecał , że wszystko sie zmieni będzie tak jak było , że faceci mają czasami takie dni , że chcą byc sami.
Było dobrze z dwa dni.. Później naprawiał auto koledze pomagał mu przy remoncie.. a oczywiscie nasze spotkania na tym cierpiały.. w walentynki przyjechał do mnie na tydzień było cudnie.
po weekendzie pojechał. i co? 2 sms dziennie..
Ja juz nie mam do tego siły..boli mnie to..
że ja zawsze schodze na boczny tor. Mówi , że świata pozamna nie widzi jakby nie widział nie przekładałby naszego spotkania ze wzgledu na kumpla.
262 2011-02-24 13:52:54 Ostatnio edytowany przez Alyssa (2011-02-24 13:55:34)
Szara, mnie też było z nim dobrze, gdyby było inaczej nie brnęłabym w ten związek, tylko przerwała to póki wcześnie. Ale w tym jest sęk, że na początku znajomości, czy związku facet jeszcze wie, że musi kobietę w jakis sposób zdobywać, starać się, zabiegać o nią....problemy zaczynają się wówczas, gdy facet zaczyna widzieć, że kobiecie zaczyna bardzo zależeć. Wtedy zaczyna czuć się bardzo pewnie. Jeżeli w porę kobieta zorientuje się co się dzieje to jest szansa, że może ona nieco przystopować i ostudzić faceta. Gorzej, jeśli kobieta brnie dalej i dalej popełnia te same błędy, nadskakuje, stara się za bardzo itp. Wtedy facetowi z dnia na dzień nawet może szajba uderzyć do głowy! Znam wiele takich przypadków poza swoim.
I tutaj chodz mi o ich ostatnie zachowanie....właśnie o to jak się zmienili w stosunku do nas. A być może to jest właśnie ich prawdziwa twarz, a to wcześniej to była swego rodzaju maska. Ja tego nie wiem, tak samo jak Ty. wciąz mamy w pamięci te cudowne chwile, to jak było idealnie. Ale jednak bańka mydlana pękła.
milli, czyli kolejny przypadek podobny do naszych...
najgorsze jest to , że ja go tak bardzo kocham myśle o nim w każdej sekundzie.
nawet jak coś robie to o nim myśle..
a on?.
napisze po 14 nawet jak jest weekend i wstanie o 11 ..
jak nie ma kumpli to owszem zadzwoni i napisze. a przy kumplach jest nawet malo wylewny mówi do mnie kochanie ale czy tak trudno powiedzieć 'kocham Cie'? to jakiś wstyd?
milly, wiesz, faceci naogól nie lubią okazywać uczuć kobiecie w towarzystwie, szczególnie kumpli. Ja na przykład nigdy z tym problemu nie miałam, bo dla mnie to też by było krępujące. Bardziej powinnaś zwrócić uwagę na to, ile tak ogólnie czasu Ci poświęca, czy odczuwasz, że mu na Tobie zalezy, czy dązy do tego, żebyście widywali się możliwie jak najczęsciej. To są tak naprawdę podstawy i na tym powinnas się skupić.
265 2011-02-24 14:19:43 Ostatnio edytowany przez SzaraMyszka20 (2011-02-24 14:22:25)
Moj mowil te magiczne slowa nawet przy kumplach. WItaj milly w strasznym swiecie rozczrowan milosnych. Moja rada, przystopuj troche;p Milcz caly dzien, poczekaj czy napisze. Jak zadzwoni daj do zrozumienia ze nie mozesz gadac, bo wychodzisz wlasnie. NIE POZWOL ZEBY STAL SIE NAJWAZNIEJSZY, tak jak my to zrobilysmy. Bo potem zostaje tylko rozczarowanie i bolace serducho.
Alysso, chodzi o to że moj robil wszystko, czego inny facet by nie zrobil. Mowil o uczuciach, czesto przytulal, szukal mojego ciepla, chcial spedzac razem jak najwiecej czasu. Uczucia do mnie zdradzal kazdym gestem, slowem. Jak czytam sms sprzed 7 miesiecy to mi sie chce wyc. W KAZDYM bylo kochanie, skarbie, kociaku, misiu, itp itd. Czasem az za duzo.
ale na poczatku nie miał problemów z tym , żeby mówic do mnie takie słowa przy kolegach.
wydaje mi się, że naszym najwiekszym problemem jest własnie jego przyjaciel.
2 tygodnie temu była taka sytuacja , że się pokłocilismy i ja pojechałam do niego o 16 bo mielismy porozmawiac wchodze a tam jego kumpel..
Pytam się go czy dzisiaj nie porozmawiamy? a on no widzisz nie ma jak.
a ja wiedziałes , że przyjade on wiedziałem , i mu mówiłem no ale nie wyrzuce go chyba. wziełam torebke i wyszlam poszedł za mna i rozmawialismy troche na klatce . i mnie prosił , żebym mu wybaczyła , że nikogo tak nie kochal , że zrobi dla mnie wszystko.. i dwa dni później nie przyjechał bo pomagał w remoncie kumplowi
tak też robie nie pisze i nie dzwonie;) później on pisze 'kochanie czemu się nie odzywasz?'
a ja zaraz ulegam łamie moje postanowienie( nie odzywać się cały dzień) i odpisuje
tego sie trzymaj milly, niech on sie wykarze. Powinnas tez jasno mu powiedziec o swoich potrzebach, ze jesli sie umawiacie, to sie widzicie. Nie masz nic do tego ze ma kumpli, ale niech dotrzymuje obiecanego slowa. A moze zrob jak on? Ugadaj kumpele, niech wpadnie na plotki jak akurat on bedzie mial przyjechac;)
rozmawiałam juz z nim o tym 3 razy i za każdym razem mówi przepraszam zmienimy to przecież 'może być tak jak kiedyś to nie jest trudne do naprawienia' to dlaczego do tej pory tylko ja sie staram i wszystko naprawiam?.
zapomniałam na górze napisać , że pomagam w wielu sprawach nawet jesli tego nie chce . ostatnio miał problemy finansowe i pozyczyłam mu pieniądze które odkladałam na prezent dla chrześniaka . a na drugi dzien on poszedł własnie z tym kumplem na piwo ;| ja mu pozyczam kase a ten to poszedł przepic no bez przesady;/. własnie dzwonił ale nie odebrałam niech sobie pomysli ,że jestem czymś zajęta .
To przegial. I to ostro. Mam nadzieje ze to nie byla duza sumka.
było to 50 zł no ale sam fakt . ja mu pomagam a on robi takie coś?.
był w szpitalu to ja latałam jak głupia .
zawsze był moim numerem 1.
wiem , że jego kolega nie toleruje mnie troche a to ze wzgledu na to , że jestem od niego młodsza o 4 lata i uważa , że spotyka się z gówniarą .
Nie wiem juz co mam o tym myśleć.
Nie okłamuje mnie nie spotyka sie z żadnymi dziewczynami bo również miałam takie podejrzenia . sprawdzałam mu telefon oczywiscie on o tym nie wie.
mam również jego hasła na różne portale także . mówiłam mu wiele razy żeby mnie tak nie traktował , żeby powiedział , że to koniec a nie mnie olewa on uważa , że mnie nie olewa .
tylko , że ma mniej czasu bo jest zmeczony po pracy. ale człowiek zmeczony po pracy nie siedzi z kumplem tylko odpoczywa.
tak samo mógłby posiedziec w tym czasie ze mna no ale widocznie przy mnie się męczy
..
Śledze ten wątek juz bardzo dlugo.
Kurde dziewczyny my to mamy przechlapane...
Wasze historie juz poznalam wiec teraz napisze o sobie. Postaram sie w skrócie
Ponad rok temu poznalam chlopaka, wszystko pieknie kolorowo, po prostu fajny wirtualny kolega. Po jakims czasie powiedzial ze jestem dla niego wazna, ze nie znal nigdy takiej dziewczyny jak ja, itp, itd. Wtedy ja zrozumialam ze on tez juz nie jest dla mnie tylko wirtualnym kolega itp. Nie jestem raczej kochliwa osoba, ale poczulam ze to moze byc to. Bałam sie strasznie tego ze sie nie uda, ze nie potrzebnie sie w to pakuje ale on przekonywal mnie ze bedzie dobrze i zebym nie martwila sie na zapas... Uwierzylam, w sumie to juz wczesniej sie zaangazowalam, tylko po prostu oklamywalam sama siebie...
Pewnego dnia przestal sie odzywac, jeden dzien, drugi... martwilam sie strasznie, nie odbieral tel nie odp na esy. I tak minelo kilka miesiecy, 4-5(?) gdy sie odezwal. Przepraszal, tlumaczyl dlaczego tak, prosil o wybaczenie. \A ja glupia wybaczylam, twierdzac ze jest mi juz obojetny, ze przeciez mozemy normalnie pisac, juz bez zadnych planow. Wróciło wszystko z powrotem...
Czas mijal, pare klotni, kilka przerw w pisaniu, planowanie spotkania do ktorego nie doszlo do tej pory ;( Pare tygodni temu on obrazil sie strasznie. Inaczej zintarpretowal esa ktorego mu wyslalam, i wywnioskowal ze jest dla mnie tylko zartem.
Po paru dniach ''wybaczyl mi'' jednak gdy ostatnio pisalismy i pytalam go co dalej z nami i czy dazymy w jakims kierunku czy piszemy bo piszemy to powiedzial ze sie okaze i ze ma do mnie dystans i wiem za co ;/ Ale do sedna... Czytajac ten watek dochodze do wniosku ze jednak takie znajomosci nie utrzymuja sie. Nie wiem co robic, sprobowac czy po prostu zakonczyc to poki nie jest za pozno.
Dodam ze dzieli nas odleglosc 5-6 godzin jazdy, on kiedys chcial przyjechac wiec sie zgodzilam ze mozemy spedzic te kilka godz ale ze na noc musi wracac do domu bo u mnie nie ma warunkow abym go ugoscila to stwierdzil ze sie nie oplaca (!) i zaprosil mnie do siebie jednak ja powiedzialam ze pierwsze spotkanie i ja mam jechac do niego(?). Pozniej ustalilismy ze spotkamy sie w polowie drogi.
Lubie go bardzo i mysle ze moglo by cos z tego wyjsc, ale obawy sa i to duze. Boje sie ze w realu nie bedzie juz tak fajnie... Wiem ze kto nie ryzykuje ten nie ma ale... ;( Pisze zeby zapytac jak to bylo z wami? Po jakim czasie sie spotkaliscie? gdzie odbylo sie spotkanie? i czy tez mialyscie takie obawy?
Fajnie by bylo gdybyscie napisały co o tym myslicie?
Pozdrawiam ![]()
a wiesz dlaczego się nie odzywał? hmm
może warto się spotkać? przecież ile może trwać taka wirtualna znajomość
Witamy Plinko;) Wyslalam Ci meila, sprawdz skrzynke;)
milly, co czujesz do tego chlopaka? Troche mi sie typek nie podoba;/
co czuje bardzo go kocham.
naprawde nigdy nie dażylam kogoś takim uczuciem jak jego.
jaka to ja głupia i naiwna jestem zaczęłam myśleć że mój ex naprawdę coś zrozumiał wczoraj siedział na skype był dostępny pomyślałam a zadzwonię pogadamy. Zadzwonię i co połączenie odrzucone i zaraz wiadomość na gg " nie dzwoń" odpisałam "aha ok" a on do mnie "czemu dzwoniłaś" a ja "a tak pogadać chciałam" to wiecie z jakim tekstem mi wyjechał "my film oglądamy" pffff niech se oglądają co chcą ja się już odzywać nie będę. Nie będę przecież wielmożnym panom w oglądaniu przeszkadzać.
Witaj w klubie;/ U mnie to pierwszy facet z ktorym sie kochalam;/ Oddalam mu sie w calosci, cialo, umysl, dusze. Czuje sie przez to oszukana, bo nie tak mialo byc.
Czekoladko, przeciez to oni... Przy kumplach nagle taki oschly, pan i wladca. Oni wszyscy sa smieszni. Bylo mu napisac cos wrednego;) Np co to za filmy i jestes ciekawa czy do rekoczynow nie dochodzi;)
i skumajmy facetów;| .. na pocztaku się staraja i zabiegają a później jak myslą , że zdobędą to już się nie muszą starać.
a musza bo kobiete zawsze trzeba pielęgnować.
powiem wam , że 'olewanie' czyli nie pisanie i nie odbieranie tel działą bo mój już 3 razy dzownił . za 3 odebrałam rozmawialismy 20 min i powiedział , że odezwie się wieczorkiem
Ja do swojego dzis sie nie odezwalam to sam napisal, niestety odpisujac na to co pisalam mu wczoraj. Postanowilam milczec caly weekend. I ja i on mamy zjazdy, zobaczymy czy sam zateskni i napisze.
ja do mojego też sama już nie pisze mimo że mam mega ochote powiedzieć mu jak go kocham .
ale rozmawiając przez tel byłam również oziebła ![]()
Nie odzywałam sie od wczoraj a on dzisiaj do mnie na gg z tekstem " Twoja niedoszła teściowa ma dzisiaj urodziny" no ręce opadają
ręce opadają.. zamiast sie zapytac czemu sie nie odzywałaś kochanie albo czy cos się stało to ten z takim tekstem ;|
Milly ja z nim nie jestem od prawie 5 miesięcy ale utrzymujemy kontakt spotykamy się i czasami wydaje mi się że już coś powoli idzie w dobrym kierunki żeby zaraz wszystkie moje wątpliwości sie rozwiały ![]()
aha aha widocznie nie doczytałam , że z nim nie jestes;).
a co do tego , że utrzymujecie ze sobą kontakt to ja zastanawiam sie czy ja bym tak umiała.
gdyby mój facet ze mna zerwał i bysmy sie 'przyjaznili' nie potrafilabym wyobrazic sobie ze poznaje jakaś dziewczyne i mówi mi o tym. ja jestem stała w uczuciach a jego kocham ponad wszystko. nie wiem co bym w takiej sytuacji zrobila. ale jezeli np bysmy sie rozstali a dalej by nas do siebie ciagnelo bez zadnych innych w naszym zyciu to ok.
ale nie chce rozwazac co by bylo gdyby. Kocham go Bardzo on Kocha mnie udowadnia to.. sam wie , że mamy gorsze chwile dobrze , że chociaz tyle wie
286 2011-02-24 18:08:49 Ostatnio edytowany przez czekoladka7 (2011-02-24 18:09:24)
No właśnie u nas to trochę pokręcone
bo on nie ma nikogo ja nie mam nikogo ale nie mówię że nie szukam
jak zerwał powiedziałam otwarcie że jak on się z kimś się zwiąże ja zrywam kontakt tylko że właśnie nie jesteśmy razem ale jak sie spotkamy przytulamy się całujemy no zachowujemy się jak para on mówi że mu mnie brakuje i w ogóle nawet na walentynki mi prezent zrobił i zawsze powtarza że jestem wyjątkowa bo jestem pierwszą dziewczyną z którą był tyle czasu i w ogóle.
to czemu sie nie zejdziecie skoro cos ku sobie macie?;).
Bo on pracuje za granica tutaj studiuje zaocznie i jak stwierdzil nie ma tyle czasu dla mnie ile bym chciala i jak mnie nie widzi to nie czuje nic taki jest powód
to jak Cie nie widzi to nie teskni nawet?
wydaje mi się , że jednak coś czuje ale duma nie pozwala mu tego powiedzieć
Ahh ja go nie rozumiem on twierdzi ze jak mnie nie widzi to on nie czuje nic ale tęskni ale on dostał w niedziele ostatnie ostrzeżenie czas pokaże czy je wykorzysta
mam nadzieje , że się opamieta i ogarnie;).
Mój pisze do mnie teraz sms.
To nawet lepiej , że on się stara.
Wiesz jak mu zależy aby troszkę to będzie robił wszystko żeby się opamiętać bo zagroziłam że jak jeszcze raz mnie okłamie zrywam kontakt całkowicie... no to bardzo dobrze że pisze do Ciebie i pamiętaj nie bądź na zawołanie
nie odpisuj od razu niech się pogłówkuje co Ty porabiasz bez niego ![]()
oczywiście , że nie będę na zawołanie jak ja pisałam do niego jakis tydzien temu to potrafił mi odpisac nawet po 5 godzinach bo był zajęty albo spał. Akurat co do spania to naprawde spioch jest straszny.. ale nie moge się obrażać o to , że lubi sobie pospać. chociaż czasami mam do niego pretensje , że umawia sie ze mna , że bedzie o 12 a spi do 12 zamiast nastawic sobie budzik..
Ja mam taką koleżankę co to się umawia że będzie u mnie o 15 a dopiero o 15 z domu wychodzi xD
ja zazwyczaj lubiłam punktualnosci przyznam sie , że jak mówi mi , że bedzie o tej 12 ,o 9 ja wstaje kapie się szykuje itp juz 12 a on dzowni , że dopiero wstał. dosłownie mam chęć go wtedy zabić
kusiło mnie dzisiaj i zalogowałam się na konta społecznosciowe mojego exa ;pale nic tam nie znalazłam.on sie nie odzywa - w sumie dzisiaj jest mi jakoś smutno . bo pomału dochodzi do mnie fakt że to co starałam się zbudować , już całkowicie się zburzyło. i to jest jakies przykre , ze te godziny w pociagu , autobusach , godziny rozmow przez telefon , oklamywanie mojej rodziny żeby jechac do niego na noc ( mam konserwatywna rodzinke) poszło na marne... tak jakby mi ktoś zabrał z życia to 8 miesiecy. nigdy nie dałam z siebie aż tyle żadnemu innemu facetowi i teraz czuje sie jakaś oszukana.
szara pisała tutaj że jej facet był jej 1 mezczyzna , ja w sumie nie wiem jak to zaliczyć !? bo u nas jakoś seks byl tematem tebu , oboje jakoś balismy się tego kroku wiec wybraliśmy anal i takie tam zabawy inne ;-p a jesli chodzi o ten pierwszy raz to , wygladało to na tej zasadzie ze spałam u niego - bardzo sie upiliśmy , przyszlismy do niego był jak zwykle anal itp. a pozniej on zaczał coś gadac o 'tym' ja w zasadzie dobrze tego nie pamietam i wyszło tak ze on zabezpieczył się , sprobował we mnie wejsc i ja momentalnie zaczełam krwawić. nawet nie pamietam tego momentu ... tylko wiem ze poszłam do lazienki i beczałam że w takim momencie jestem sama a on lezy nawalony na łozku ... rano miałam pociag o 6.00 on byl tak nawalony ze nie byłam w stanie go dobudzić. poszłam sama na dworzec. napisałam mu tylko sms ' wiedziałam ze moge na ciebie liczyc ....' zadzwonil po 12 zdziwiony ze mnie nie ma obok ... srednio kojarzył fakty miał pretensje ze go nie obudziłam ... ;-/ i ze nie planowal zrobic tego ze mna w taki sposob ale stało się ;/
rece opadaja ... takze jakos nie potrafie zaliczyc go do faceta z ktorym to zrobiłam.... bo nie nazwalabym tego w zaden sposob stosunkiem ale mimo wszystko to boli ;-/
297 2011-02-25 08:31:46 Ostatnio edytowany przez SzaraMyszka20 (2011-02-25 08:47:51)
kasandro, czuje sie dokladnie tak samo. NIGDY nie dalam innemu facetowi tyle co jemu. Nie tylko oddalam mu swoje cialo, ale takze dusze. Byl i jest dla mnie niesamowicie wazny i boli mnie to jak konczy sie ten zwiazek. Zastanawialam sie chwile nad tym wszystkim i doszlam do strasznego wniosku, ze to na prawde rozpadlo sie nagle. Czytam sobie te nasze posty, jak narzekacie na brak zaangazowania z ich strony. U nas oboje sie angazowalismy, nawet czasem ja mniej. Bo nie chcialo mi sie do niego pisac jak byl w pracy wiec pisalam wtedy malo. Na poczatku sie upominal, potem przestal, ale bylo ok.
ZNow leci piosenka ktora leciala jak jechalam do niego;/ ostatnia ktora sluchalismy razem... Nie myslalam wtedy ze za 24 godziny nie bedziemy juz razem. Mimo wszystko jestem wdzieczna za te 8 miesiecy.
Puscilam mu rano sygnal i napisalam zeby zadzwonil rano jak ma chec, nie zadzwonil. Troche mi przykro, ale coz moge. Wczoraj milczalam, nie odezwalam sie do niego w zaden sposob. Mialam zamiar chwile z nim pogadac i milczec do niedzieli wieczor, ale jak widac nie wypalilo. Wczoraj napisal jakas eske. Odpisalam na nia dzis, od tego w jaki sposob odpisze i kiedy bedzie zalezalo czy mu odpisze czy odezwe sie dopiero w niedziele.
Jestem dzis troche podekscytowana, nocuje w akademiku 12 osob w pokoju;p Czuje sie jakbym byla w podstawowce i jechala na wycieczke szkolna;p Pierwsze pozytywne uczucie od kilku dni.
Zastanawialam sie nad tym i doszlam do wniosku ze nie jest mi on potrzebny do zycia, poki co do szczescia troszke i ludze sie ze spotkanie cos zmieni. W koncu nie mecze go. I niestety nadal kocham;/ Zobaczymy, czas pokaze jak to ze mna bedzie...
u mnie mój nie był pierwszym moim partnerem sexualnym ale drugim.
ale z nim jest mi naprawde dobrze. z tym pierwszym wiele rzeczy się krępowałam, a z nim nie mam takich problemów bardzo go kocham i nie mam żadnych barier ani oporów .
wzajemnie uczymy sie wiele rzeczy. i to jest piekne ,że uczymy sie swoich ciał.
mój partner nigdy nie naciskał na to , abyśmy to zrobili mimo , że ja i on dawno mielismy za soba swoje pierwsze razy . gdy byłam gotowa ja mu powiedziałam i musze wam powiedzieć , że bylo to najcudowniejsze przeżycie;)
Ja dopiero sie uczylam wszystkiego przy nim, ale sie go nie krepowalam. Chcialabym z nim byc i probowac dalej wszystkiego... Strasznie mi go brakuje. Mam nadzieje ze jeszcze otrzezwieje i zobaczy co wyczynia;/
A mnie czeka dzis dzien na uczelni do 21;/ Niedlugo smigam na busa i jade do Warszwy, takze dziewczynki porzucam was do niedzieli;p Bede pozbawiona neta;/
Biedna troszke się tam nasiedzisz.
Ja mam nadzieje , że panowie się ockną i zobaczą , że naprawde powinni dalej o nas walczyć.
Milly, Miał problemy i wyjechal za granice, taka jest oficjalna wersja. Powinien mi wtedy o tym powiedzic ale tak nie zrobil, stwierdził ze nie chce zebym sie martwiła przez niego...
Jak bylo naprawde? nie wiem, moze mowi prawde, a moze mial w tym czasie jakas dziewczyne, nie udalo im sie wiec wrocil? Chociaz nie wydaje mi sie zeby tak bylo, ale pewna w 100% nie moge byc. Moze kiedys sie przekonam, ale jeszcze nie teraz. Moze bede miala okazje mu zaufac tak na maxa...
SzaraMyszko, dziekuje za wiadomosc;) Twoja historie czytałam juz wczesniej... Kurcze glupio wyszlo, wszystko pieknie a tu nagle... Powiedziałaś ze do zycia nie jest Ci potrzebny, jedynie do szczescia, i mam nadzieje ze to szczescie juz niedlugo znajdziesz
Domyslam sie ze teraz nie potrafisz nawet pomyslec ze ktos inny bedzie w stanie wypelnic ta pustke, ale uwierz mi ze tak bedzie
A moze wrocicie do siebie?
Na pewno bedzie dobrze ![]()
Plinko, niestety nadal mam nadzieje. Czas pokaze.
Zmykam dziewczynki, wracam w niedziele dopiero;/ Milego weekendu;) Ruszcie tylko na jakas imprezke;)
Ja mam nadzieje ze mnie gdzies wyciagna ludzie z roku. Zawsze odmawialam bo byl ON, teraz juz nie musze sie nikomu tlumaczyc. Niestety;/
Myszko baw sie dobrze i sprobuj zapomniec chociaz na chwile
Nie ma to jak dobra impreza ![]()
Ci faceci .. nie wiem po co oni wszytsko komplikują. Zastanawia mnie czasami czy jak Mojemu tyle razy robie pretensje o to samo to czy nie może się wkoncu ogranać skoro przeprasza i prosi o wybaczenie . Chyba , że lubi moje ciągłe pretensje. Bo ja gdyby mój chłopak miał do mnie jakieś ale co do mojego zachowania i powtarzałby mi to setki razy to ja bym sie wzieła wkoncu za siebie wkoncu co to za problem napisać sms rano przed wyjściem do pracy?. Ja zawsze do niego pisałam rano przed rozpoczęciem zajęć a później po zajęciach. On zazwyczaj napisze po pracy a później dopiero pod wieczór. Aktualnie jest chory no ale mam nadzieje , że spotkamy się jakos w nastepnym tyg .
A co do martwienia ja o mojego martwie się cały czas o on twierdzi , że nie potrzebnie . Taka już moja natura , że martwie sie o kogos kogo kocham.
A co do weekendu naprawde trzeba gdzieś wyjść nie ma co siedzieć w domu zwłaszcza , że w ten weekend z moim się nie zobacze.
Tak to już jest z facetami że w ich oczach to my się o wszysttko czepiamy też się czepiałam o dużo rzeczy dużo razy robiłam awanturę ale miała o co jak ze mna był nie mówił że idzie z kumplem na piwo albo że idą popić gdyby mi to powiedział otwarcie zrozumiałabym ale ja się dowiadywałam zawsze przypadkiem i robiłam awanture wiec jego kolega stwierdził że ja robię o wszytsko aferę zabolało mnie to trochę. Ale minęło prawie 5 miesięcy od kąd nie jesteśmy razem a on po przemyśleniach zrozumiał że bardzo mnie ranił tym że prawdy nie mówił no ja nie mogę jak mówiłam że mnie to boli to wtedy nie rozumiał ale jak sobie przemyślał to zrozumiał no to jest chore.
Ogólnie mój mieszka z kolega ale to długa historia po prostu musiał sie wyprowadzić z domu.
I na pocztaku gdy mielismy jakieś sprzeczki jego kumpel zawsze wtracał swoje trzy grosze..
Dobijało mnie to bo nie jestem z jego kumplem.
Kiedyś zadzwonilam do chłopaka bo miał problemy zdrowotne i spal wiec odebral jego kumpel i powiedział mi słowa' nie zawsze się ma to co się chce' wkurzyło mnie to strasznie po tym mój z nim porozmawiał , żeby nie wtracał się w nasze sprawy .
Mi zazwyczaj przeszkadało to , że nasz kontakt np telefoniczny i smsowy nie jest taki jak na początku przezwyczaił mnie do tego , że pisaliśmy do siebie ciągle a rozmawialismy nawet 5 razy dziennie.
307 2011-02-25 11:07:36 Ostatnio edytowany przez czekoladka7 (2011-02-25 11:08:05)
Ja Cię rozumiem bo mój też na początku pisał ze mną non stop ale z biegiem czasu nasze pisanie ograniczyło się do tego że rano es na powitanie i wieczorem chwile w ciągu dnia nic ale rozumiałam mój były ma gospodarstwo i to duże pomaga rodzicom więc rozumiałam że nie ma dużo czasu ale kurczę ja czasami siedziałam nudziłam się a ani się odezwać do kogo nie było ;/ a jego 2 kolegów to się standardowo wtrącali w nasz związek ja byłam ta zła co na nic nie pozwala a on ten dobry co to nigdy mnie nie zranił
no mnie to boli , że kiedyś wiecej uwagi mi poświecał. Rozumiem , że praca itp..
Ale w czym problem jeżeli rano wstaje do pracy nie może napisać dzień dobry?
Jak ma wolne owszem napisze ale po południu;).
Boje sie czasami , że tym ograniczeniem naszego kontaktu cos trace..
Że wiecej pisaliśmy nawet o jakis pierdołach ..
Każda koleżanka mi zawsze zazdrościła , że on poświeca mi tyle uwagi i czasu nawet do lekarza ze mną chodził.
A teraz?. napisze mi z max 5 sms dziennie ale to naprawde max. tak to 2.. lub 3
czasami zadzwoni wieczorem. żeby dłużej porozmawiać.
wiem , że odstraszyłam go też troche bo bralam tabletki anty i przez to stałam sie nieznośna.
Milly nie panikuj kolesie są dziwni nie ma się im co narzucać nie odzywaj się nie mów że Ci tego brakuje bo on będzie miał z tego satysfakcje a tak zacznie się zastanawiać co jest grane czemu ona mi nie robi wyrzutów i poczuje się zagrożony a tak wie że ma Cie w garści ![]()
Milly, nie tracisz nic;) Poczatki zawsze sa fajne, faceci nas zdobywaja, pokazuja jacy oni sa super, a potem to chyba dochodza do wniosku ze skoro juz nas maja to nie musza sie juz starac... Dla nich nie jaest to az tak wazne, mysla ze napisza dwa esy i to wystarczy, a my sie jaramy czasem glupia gwiazdka przy dwukropku... ![]()
A to ze pisze mniej nie zmienia chyba jego uczuc do Cb, liczy sie jakosc a nie ilosc ;p
Kurcze przykra sytuacja z tymi kolegami, wpieprzaja sie za przeproszeniem w zwiazek. Czasem odnosze wrazenie ze oni sa zazdrosni o to ze oni nikogo nie maja albo chodzi o to ze traca kumpla.
U dziewczyn tego nie zauwazylam ![]()
macie racje dziewczyny ważne , żeby w ich bylo zawarte coś mądrego.
A co do kumpli ja nie mam pretensji , ze ich ma przeciez każdy powinien miec jakieś dodatkowe zajęcie;) . ale po co wtrącają się w sprawy, które ich nie dotyczą?.
Może naprawde zazdroszczą , że ktoś kogoś ma , że ktoś kogoś kocha a tu samotność doskwiera. Pozatym slyszałam kiedyś , że kumple czują się zagrożeni jak jeden z ich 'paczki' wykrusza się ponieważ poznał kogoś komu stara się poświecić najwiecej czasu.
Dlatego przez jego kolegę ostatnio postawilam sprawę na ostrzu noża ![]()
Powiem wam również, że czasami jak normalna para chciałabym spedzić z nim troche czasu sam na sam u niego , a jego kumpel zamiast zająć się soba lub wyjść na spacer (tego chyba wymaga kultura) to patrzy się na nas jak w obrazek ..
Strasznie mnie to denerwuje ponieważ jak każda para chcielibyśmy się kochać..
No ale tylko u mnie mamy taką możliwość .
Ja bym nie wytrzymała i coś temu kumplowi powiedziała bo to jest szczyt chamstwa już.
Zalezy jaka to jest sytuacja, czy razem wynajmuja mieszkanie czy Twój facet mieszka u niego? Bo jezeli razem wynajmuja to mozesz mu powiedziec Ty czy Twój chlopak ze chcielibyscie pobyc sami albo dyskretnie zartujac dac mu do zrozumienia ze chcielibyscie miec odrobine prywatnosci
Ja sama nie przepadam za tym gdy np. ide do kolezanki na kawe a ona ze swoim fecetem siedza i sie miziaja... kawe pije w 5minut i ide do domu
nie mam nic przeciwko okazywaniu sobie uczuc no ale sa jakies granice w towarzystwie.
Wiecie co uświadomiłam sobie właśnie że dzisiaj jest pół roku jak wyjechał za granicę.
Pół roku... juz troche jest...
Ja kiedys bylam zabujana w koledze, on nic nie wiedzial o tym, przytulal mnie do siebie itp a serce to mi bilo jak oszalale
Moja pierwsza miłosc, ach jaki on byl przystojny :* I pewnego dnia kolezanka pod wplywem %%%, chwile po tym jak M powiedzial ze wyjezdza za granice, wykrzyczala mu ze nie widzi tego ze taka dziewczyna sie obok niego kreci, ja oczywiscie czerwona jak burak, zaplakana wyszlam z imprezy, Moj wtedy jeszcze ukochany wyszedl za mna i odprowadzil mnie do domu, po drodze tlumaczac ze ja jemu tez sie podobam ale ten jego wyjazd jest pewny a ze on nie pozwoli na to zebym nie skonczyla szkoly, obydwoje nie widzielismy mozliwosci zwiazku na odleglosc. Przed moimi drzwiami pocalowalam go i tyle go widziałąm....
Nie mielismy zadnego kontaktu i mysle ze to mi duzo ulatwilo, w sensie zapomniec o nim... Dlatego polecam wam odciac sie calkowicie od swoich ex, nie pisac i nie dzwonic. Chyba ze widzicie szanse ze moze wszystko wrocic, wtedy walczcie o to co nam sie nalezy, czyli milosc;)
Razem wynajmuja .no ale sam fakt wkoncu nie wytrzymam i mu wygarne
Tez bym tak zrobila, a Twojemu chłopakowi tez pewnie to przeszkadza wiec najlepiej jak by to On najpierw zwrocil uwage natrętnemu koledze
Bo gdy to Ty pierwsza mu wygarniesz to kolega moze przeciez powiedziec ze jest u siebie
Chyba ze interwencja Twojego ukochanego nic nie dala wtedy spokojnie mozesz wkraczac do akcji ;D
Nie mój ukochany jeszcze nic mu nie mówił.
Ale chyba porozmawiam z nim pierw o tym .
A później wezme pod uwage osobista rozmowe z natrętem;D
Natrętowi to najlepiej by bylo znalezc jakies hobby
Tak zeby pochlanialo go do tego stopnia ze nie bedzie go wcale w domu ![]()
Nie bedzie mnie dwa dni tutaj wiec w poniedzialek bede miala co nadrabiac
w nastepnym tygodniu moze bede miala juz sprawnego neta u siebie w domku ![]()
A co do mojej sytuacji z P. Przewaznie to ja pisalam pierwsza ale od dwoch dni nie pisalam
a jak on juz napisał to odp mu po 1-2 godz ;D A co?
przeciez nie czekam az napisze ;D Postanowilam ze i ja zmniejsze dystans do tego wszystkiego, troche za bardzo sie zagalopwałam w myslach o nim i o nas...
Nikt nie powiedzial ze bedzie kolorowo wiec nie chce sie pozniej rozczarowac... Zobaczymy co z tego wyjdzie... ![]()
ja dzisiaj również mam zamiar odpisywać po dłuższym czasie. zwłaszcza , że dzisiejsza rozmowa przez tel była jakaś oziębła..
dajmy sie im wykazac ![]()
Ja juz uciekam, milego weekendu wam zycze, 3majcie sie ![]()
wzajemnie;D.
Niech zatesknia;)
To zostałyśmy chyba same ![]()