Z nieukrywaną przyjemnością przeczytałem prawie cały post Reynevan`a, jednak ostatnie zdanie, skłoniło mnie do ponownego zanurzenia się w tekst i zadania kilku pytań. No, nie obyło się bez stwierdzeń.
Reynevan, napisałeś że byłeś w życiu z różnymi kobietami, nie musiałeś dodawać, że różnymi, bo każda z nich, jest wyjątkowa. Choćbyś szukał, nie wiem jak długo, nie znajdziesz drugiej takiej samej. Mało tego, każda z nich, jest inna, od tej z wczoraj. W dodatku w tej samej sytuacji, ale o innej porze dnia, potrafi zachować się diametralnie różnie
Piszę o tym, bo masz 22 lata, pośrednio nawiązuję do tego, że od 5 lat jesteś w związku. Zatem, te poprzednie, sprzed Twoich 17 urodzin, to zdecydowanie nie były związki, które można nazwać, iż trwały z kobietami, zakładam, że nie były to kobiety duzo starsze, od Ciebie, bo to by dopiero była katastrofa, zatem nie były w pełni dojrzałymi emocjonalnie. Wiesz nastolatki - to trudny okres, nie tylko dla ich rodziców. One wciąż, niektóre przez całe zycie, poszukują siebie, co jest tak na marginesie bardzo miłe i bywa "ciekawe". Niech żyje młodość!
- Ale do rzeczy. Powiedz, mi proszę, co rozumiesz przez stwierdzenie, iż jeżeli kobieta jest ciekawa, a facet potrafi to uszanować, to na pewno nie dojdzie do zdrady?
Piszesz, że nadal masz tak zwane "męskie założenia?, ale wydają one Ci się śmieszne - czy to oznacza, że jedynie inaczej je oceniasz lecz w pełni korzystasz?
Zaznałeś już przecież smaku zakazanego owocu, już to robiłeś - zdradziłeś. A wiesz, że jak ktoś zdradzi raz, to jest ponad 50% prawdopodobieństwo, że zrobi to ponownie?
Piszesz, o dwóch wariantach, że albo się jest osobą odpowiedzialną, albo komuś się to tylko wydaje? A może Tobie nadal tylko się wydaje, że jesteś osoba odpowiedzialną, co? Chyba, że wmawiasz sobie, że odkąd nie zdradzasz, stałeś się osoba odpowiedzialna, co jest oczywistą hipokryzją. Bo idąc tym torem myślenia, można by na przykładzie zabójcy powiedzieć, że nie jest on już zabójca, bo odkąd zamordował swoja ostatnią ofiarę nie powtórzył tego. Nie zastanawiałeś się nad tym? Bo widzisz, dla Ciebie ktoś, kto zdradza, zamiast odejść przed popełnieniem tego, jest nikim. Przecież Ty zdradziłeś. Zatem stałeś się nikim - i co, minęło 5 lat zatem nastąpiło przeterminowanie, czy też ksiądz Cię rozgrzeszył?
Powiem Ci tak, dla wielu, którzy nigdy nie zdradzili, pozostajesz do końca swoich dni - (używając Twojej definicji) nikim, właśnie dlatego, że to zrobiłeś. I nie tłumacz się, bo sam napisałeś, że na zdradę nie ma żadnego wytłumaczenia, no chyba, że zmieniłeś zdanie, co dość łatwo Ci przychodzi. Wiesz, że tego, iż zdradziłeś nie zmieni Twoja zmiana podejścia do tematu. A teraz mały test, ostatnie pytanie. Czy kobieta, z którą obecnie jesteś, wie o tym, żeś zdolny do zdrady, że zdradziłeś w sowim życiu inna kobietę? Co tak naprawdę, stawia Cię w równym rzędzie, z wieloma innymi? Wykluczasz się z grona tych, którzy zdradzili tylko z uwagi na to, że inaczej dziś na to patrzysz? O nie mój drogi, to się już stało, wkroczyłeś do grona osób, którzy są w gruncie rzeczy niczym. I nic tego nie zmieni.
Jeśli mogę Ci coś zasugerować, to zmień kolegów, którzy pielęgnują wciąż męskie założenia. Bo widzisz, w większości męskich towarzystw, to właśnie facet, który nie rozmawia o sprawach intymnych, nie przechwala się podobjami, unika ich, nie daje się wyciągnąć na imprezkę do klubu go-go, nie podrywa kobiet, flirtując z nimi, a twardo okazuje, że pozostaje trwale związani z jedną kobieta i nie czyni niczego, co by naraziło na szwank jego związek, traktowany jest przez mężczyzn z większym szacunkiem i wyrozumiałością, niż banda przekup, opowiadająca o swoich rozporkowych sukcesach.