netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

135 odpowiedzi54 118 wyświetleńzałożony przez nie wiem kto, 01.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 136 ]

66

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
nie wiem kto napisał/a:

Pewnie powinno mi być szkoda męża, za to co robiłam za jego plecami, ale jest mi szkoda siebie

Jestes egoistka i ani trochę Ciebie mi nie szkoda. Za to żal mi męza, ktory jest z taka kobietą. Biedny, że za tyle lat bycia z Toba nie poznał się i nie kopnąl w dupsko!

67

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

No tak, rozsądek, rozsądek i oburzenie :-))
Ale po co?
Moze lepiej odwrócić sytuacje tak, jak to dunkis zrobił ? Przyjrzeć się , jak to jest w tych innych butach - tego niekochanego faceta ? Moze on wcale nie taki nie kochany? Mnie się zdaje ze nic się nie dzieje bez powodu - niezależnie jaki to powód był i kto "był winien"  - a'propos ludzie często "zawieszają się" na tym właśnie - czyja wina, a przecież w ogólnym rozrachunku ta wina bywa wspólna i będąc "tu i teraz" warto może zastanowić się nie nad tym co było, a ogarnąć to co jest i jakie są oczekiwania na najbliższy czas? Warto pamiętać, że wszystko co dzieje się wynika z decyzji - może czasem własnie z tej nie podjętej, bo nie podejmowanie decyzji również rodzajem decyzji jest :-)).
Filozofuję? Wiem, ale takie sytuacje jak zdrady małe i duże to też niejaka falozofia, tyle że życiowa :-)
Pozdrawiam i oczywiście czekam na kamienie :-)

68

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
marlena70 napisał/a:

No tak, rozsądek, rozsądek i oburzenie :-))
Ale po co?
Moze lepiej odwrócić sytuacje tak, jak to dunkis zrobił ? Przyjrzeć się , jak to jest w tych innych butach - tego niekochanego faceta ? Moze on wcale nie taki nie kochany? Mnie się zdaje ze nic się nie dzieje bez powodu - niezależnie jaki to powód był i kto "był winien"  - a'propos ludzie często "zawieszają się" na tym właśnie - czyja wina, a przecież w ogólnym rozrachunku ta wina bywa wspólna i będąc "tu i teraz" warto może zastanowić się nie nad tym co było, a ogarnąć to co jest i jakie są oczekiwania na najbliższy czas? Warto pamiętać, że wszystko co dzieje się wynika z decyzji - może czasem własnie z tej nie podjętej, bo nie podejmowanie decyzji również rodzajem decyzji jest :-)).
Filozofuję? Wiem, ale takie sytuacje jak zdrady małe i duże to też niejaka falozofia, tyle że życiowa :-)
Pozdrawiam i oczywiście czekam na kamienie :-)

e tam zaraz kamienie.
związek to ciągły ruch, energia, uczucia i emocje i to oczywiste, jest lepiej jest gorzej coś się kończy coś się zaczyna...
ale ZDRADA nie ma winnego. To nie mój mąz jest winny zdrady, ani ja nie jestem winna zdrady, ani my nie jestesmy winni zdrady mojego męża.
Mój mąz jest sprawcą zdrady.... on to zrobił, on to chciał zrobić.
Czy zrobił to dlatego, bo mam jedno oko bardziej niebieskie, albo źle solę zupę. to ja przepraszam bardzo - ale to mnie za bardzo nie obchodzi....
bo jesli moje prawe oko jest nie do zaakceptowania, to ja mam prawo nie być oszukiwana a on ma prawo odejść do innego prawego oka. jak mu moja zupa nie smakuje, to może mi to powiedzieć - sól rzecz tania i ruchoma - albo gotowac zupe sam.
mój mąz mnie zdradził. Nieważne, czy miał trudne dzieciństwo i zły przykład w domu, nieważne czy tamta miała szerszy uśmiech i mniejsza dupę, nieważne, czy ma problemy z erekcją a przy niej mu stawał, nieważne czy wszyscy koledzy tak robią, więc on też...
oczywiście wszystko hipotetycznie bo jestem świetna kucharką i mam brązowe oczyska.. prawe i lewe....

ale..
mój mąż mnie zdradził
znalazła się gdzies kobieta tak bardzo słabiuśka w swojej ocenie i oczekiwaniach, że zgadzała się na przygodny seksik po kryjomu jak jemu [pasowało i nie zadawała pytan.
mój mąz mnie zdradził
mój mąz mnie zawiódł -zawiódł moje zaufanie bo nie zadał sobie tylko jednego jednego pytania... co pomyśli, co poczuje moja zona, jesli się dowie o tym, że własnie sobie tutaj siedzę i rżnę dupkę na boku???

no więc mój mąż mnie zdradził
to jest fakt
i nie będę tego tłumaczyć, interpretować, szukac usprawiedliwienia, wyjasniać, eksplorowac, analizować, rozkładac na czynniki [pierwsze
(tak na marginesie te etapy mam juz za sobą - bo to takie próby wyjasniania, tłumaczenia, udawania, że jeszcze może być pieknie, jeszcze może być normalnie)

mój mąz mnie zdradził. chciał i podjął taką decyzję

nie wazne, czy kochał mnie przez ostatnich 160 lat i nieważne czy teraz kocha mnie jak wściekła małpa

mój mąz mnie zdradził. to fakt
którego nie zmienie, którego nie wytłumaczę, którego nie przerobię, którego nie zaakceptuję.

mój mąz mnie zdradził.

jakie ma znaczenie jego, jego mamy, taty, kolegi, wywłoki, babci, książek które czyta, filmów które ogląda, snów które mu się snią,  wina????

mój mąz mnie zdradził.
czy cokolwiek może to zmienić?

69

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
And_aluzja napisał/a:
marlena70 napisał/a:

No tak, rozsądek, rozsądek i oburzenie :-))
Ale po co?
Moze lepiej odwrócić sytuacje tak, jak to dunkis zrobił ? Przyjrzeć się , jak to jest w tych innych butach - tego niekochanego faceta ? Moze on wcale nie taki nie kochany? Mnie się zdaje ze nic się nie dzieje bez powodu - niezależnie jaki to powód był i kto "był winien"  - a'propos ludzie często "zawieszają się" na tym właśnie - czyja wina, a przecież w ogólnym rozrachunku ta wina bywa wspólna i będąc "tu i teraz" warto może zastanowić się nie nad tym co było, a ogarnąć to co jest i jakie są oczekiwania na najbliższy czas? Warto pamiętać, że wszystko co dzieje się wynika z decyzji - może czasem własnie z tej nie podjętej, bo nie podejmowanie decyzji również rodzajem decyzji jest :-)).
Filozofuję? Wiem, ale takie sytuacje jak zdrady małe i duże to też niejaka falozofia, tyle że życiowa :-)
Pozdrawiam i oczywiście czekam na kamienie :-)

e tam zaraz kamienie.
związek to ciągły ruch, energia, uczucia i emocje i to oczywiste, jest lepiej jest gorzej coś się kończy coś się zaczyna...
ale ZDRADA nie ma winnego. To nie mój mąz jest winny zdrady, ani ja nie jestem winna zdrady, ani my nie jestesmy winni zdrady mojego męża.
Mój mąz jest sprawcą zdrady.... on to zrobił, on to chciał zrobić.
Czy zrobił to dlatego, bo mam jedno oko bardziej niebieskie, albo źle solę zupę. to ja przepraszam bardzo - ale to mnie za bardzo nie obchodzi....
bo jesli moje prawe oko jest nie do zaakceptowania, to ja mam prawo nie być oszukiwana a on ma prawo odejść do innego prawego oka. jak mu moja zupa nie smakuje, to może mi to powiedzieć - sól rzecz tania i ruchoma - albo gotowac zupe sam.
mój mąz mnie zdradził. Nieważne, czy miał trudne dzieciństwo i zły przykład w domu, nieważne czy tamta miała szerszy uśmiech i mniejsza dupę, nieważne, czy ma problemy z erekcją a przy niej mu stawał, nieważne czy wszyscy koledzy tak robią, więc on też...
oczywiście wszystko hipotetycznie bo jestem świetna kucharką i mam brązowe oczyska.. prawe i lewe....

ale..
mój mąż mnie zdradził
znalazła się gdzies kobieta tak bardzo słabiuśka w swojej ocenie i oczekiwaniach, że zgadzała się na przygodny seksik po kryjomu jak jemu [pasowało i nie zadawała pytan.
mój mąz mnie zdradził
mój mąz mnie zawiódł -zawiódł moje zaufanie bo nie zadał sobie tylko jednego jednego pytania... co pomyśli, co poczuje moja zona, jesli się dowie o tym, że własnie sobie tutaj siedzę i rżnę dupkę na boku???

no więc mój mąż mnie zdradził
to jest fakt
i nie będę tego tłumaczyć, interpretować, szukac usprawiedliwienia, wyjasniać, eksplorowac, analizować, rozkładac na czynniki [pierwsze
(tak na marginesie te etapy mam juz za sobą - bo to takie próby wyjasniania, tłumaczenia, udawania, że jeszcze może być pieknie, jeszcze może być normalnie)

mój mąz mnie zdradził. chciał i podjął taką decyzję

nie wazne, czy kochał mnie przez ostatnich 160 lat i nieważne czy teraz kocha mnie jak wściekła małpa

mój mąz mnie zdradził. to fakt
którego nie zmienie, którego nie wytłumaczę, którego nie przerobię, którego nie zaakceptuję.

mój mąz mnie zdradził.

jakie ma znaczenie jego, jego mamy, taty, kolegi, wywłoki, babci, książek które czyta, filmów które ogląda, snów które mu się snią,  wina????

mój mąz mnie zdradził.
czy cokolwiek może to zmienić?

łał ale masz mocne słowa dobrze to ujełaś nic tego nie zmieni , ale masz siłę taką żeby to przetrwać i żyć własnym życiem

70

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
And_aluzja napisał/a:

e tam zaraz kamienie.
związek to ciągły ruch, energia, uczucia i emocje i to oczywiste, jest lepiej jest gorzej coś się kończy coś się zaczyna...
ale ZDRADA nie ma winnego. To nie mój mąz jest winny zdrady, ani ja nie jestem winna zdrady, ani my nie jestesmy winni zdrady mojego męża.
Mój mąz jest sprawcą zdrady.... on to zrobił, on to chciał zrobić.
Czy zrobił to dlatego, bo mam jedno oko bardziej niebieskie, albo źle solę zupę. to ja przepraszam bardzo - ale to mnie za bardzo nie obchodzi....
bo jesli moje prawe oko jest nie do zaakceptowania, to ja mam prawo nie być oszukiwana a on ma prawo odejść do innego prawego oka. jak mu moja zupa nie smakuje, to może mi to powiedzieć - sól rzecz tania i ruchoma - albo gotowac zupe sam.
mój mąz mnie zdradził. Nieważne, czy miał trudne dzieciństwo i zły przykład w domu, nieważne czy tamta miała szerszy uśmiech i mniejsza dupę, nieważne, czy ma problemy z erekcją a przy niej mu stawał, nieważne czy wszyscy koledzy tak robią, więc on też...
oczywiście wszystko hipotetycznie bo jestem świetna kucharką i mam brązowe oczyska.. prawe i lewe....

ale..
mój mąż mnie zdradził
znalazła się gdzies kobieta tak bardzo słabiuśka w swojej ocenie i oczekiwaniach, że zgadzała się na przygodny seksik po kryjomu jak jemu [pasowało i nie zadawała pytan.
mój mąz mnie zdradził
mój mąz mnie zawiódł -zawiódł moje zaufanie bo nie zadał sobie tylko jednego jednego pytania... co pomyśli, co poczuje moja zona, jesli się dowie o tym, że własnie sobie tutaj siedzę i rżnę dupkę na boku???

no więc mój mąż mnie zdradził
to jest fakt
i nie będę tego tłumaczyć, interpretować, szukac usprawiedliwienia, wyjasniać, eksplorowac, analizować, rozkładac na czynniki [pierwsze
(tak na marginesie te etapy mam juz za sobą - bo to takie próby wyjasniania, tłumaczenia, udawania, że jeszcze może być pieknie, jeszcze może być normalnie)

mój mąz mnie zdradził. chciał i podjął taką decyzję

nie wazne, czy kochał mnie przez ostatnich 160 lat i nieważne czy teraz kocha mnie jak wściekła małpa

mój mąz mnie zdradził. to fakt
którego nie zmienie, którego nie wytłumaczę, którego nie przerobię, którego nie zaakceptuję.

mój mąz mnie zdradził.

jakie ma znaczenie jego, jego mamy, taty, kolegi, wywłoki, babci, książek które czyta, filmów które ogląda, snów które mu się snią,  wina????

mój mąz mnie zdradził.
czy cokolwiek może to zmienić?

Szacunek, kochana dla Ciebie. To sama prawda.
Życzę Ci siły, żebyś podjęła najlepszą decyzję dla SIEBIE. Ściskam Cię mocno.

71

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
And_aluzja napisał/a:
marlena70 napisał/a:

No tak, rozsądek, rozsądek i oburzenie :-))
Ale po co?
Moze lepiej odwrócić sytuacje tak, jak to dunkis zrobił ? Przyjrzeć się , jak to jest w tych innych butach - tego niekochanego faceta ? Moze on wcale nie taki nie kochany? Mnie się zdaje ze nic się nie dzieje bez powodu - niezależnie jaki to powód był i kto "był winien"  - a'propos ludzie często "zawieszają się" na tym właśnie - czyja wina, a przecież w ogólnym rozrachunku ta wina bywa wspólna i będąc "tu i teraz" warto może zastanowić się nie nad tym co było, a ogarnąć to co jest i jakie są oczekiwania na najbliższy czas? Warto pamiętać, że wszystko co dzieje się wynika z decyzji - może czasem własnie z tej nie podjętej, bo nie podejmowanie decyzji również rodzajem decyzji jest :-)).
Filozofuję? Wiem, ale takie sytuacje jak zdrady małe i duże to też niejaka falozofia, tyle że życiowa :-)
Pozdrawiam i oczywiście czekam na kamienie :-)

e tam zaraz kamienie.
związek to ciągły ruch, energia, uczucia i emocje i to oczywiste, jest lepiej jest gorzej coś się kończy coś się zaczyna...
ale ZDRADA nie ma winnego. To nie mój mąz jest winny zdrady, ani ja nie jestem winna zdrady, ani my nie jestesmy winni zdrady mojego męża.
Mój mąz jest sprawcą zdrady.... on to zrobił, on to chciał zrobić.
Czy zrobił to dlatego, bo mam jedno oko bardziej niebieskie, albo źle solę zupę. to ja przepraszam bardzo - ale to mnie za bardzo nie obchodzi....
bo jesli moje prawe oko jest nie do zaakceptowania, to ja mam prawo nie być oszukiwana a on ma prawo odejść do innego prawego oka. jak mu moja zupa nie smakuje, to może mi to powiedzieć - sól rzecz tania i ruchoma - albo gotowac zupe sam.
mój mąz mnie zdradził. Nieważne, czy miał trudne dzieciństwo i zły przykład w domu, nieważne czy tamta miała szerszy uśmiech i mniejsza dupę, nieważne, czy ma problemy z erekcją a przy niej mu stawał, nieważne czy wszyscy koledzy tak robią, więc on też...
oczywiście wszystko hipotetycznie bo jestem świetna kucharką i mam brązowe oczyska.. prawe i lewe....

ale..
mój mąż mnie zdradził
znalazła się gdzies kobieta tak bardzo słabiuśka w swojej ocenie i oczekiwaniach, że zgadzała się na przygodny seksik po kryjomu jak jemu [pasowało i nie zadawała pytan.
mój mąz mnie zdradził
mój mąz mnie zawiódł -zawiódł moje zaufanie bo nie zadał sobie tylko jednego jednego pytania... co pomyśli, co poczuje moja zona, jesli się dowie o tym, że własnie sobie tutaj siedzę i rżnę dupkę na boku???

no więc mój mąż mnie zdradził
to jest fakt
i nie będę tego tłumaczyć, interpretować, szukac usprawiedliwienia, wyjasniać, eksplorowac, analizować, rozkładac na czynniki [pierwsze
(tak na marginesie te etapy mam juz za sobą - bo to takie próby wyjasniania, tłumaczenia, udawania, że jeszcze może być pieknie, jeszcze może być normalnie)

mój mąz mnie zdradził. chciał i podjął taką decyzję

nie wazne, czy kochał mnie przez ostatnich 160 lat i nieważne czy teraz kocha mnie jak wściekła małpa

mój mąz mnie zdradził. to fakt
którego nie zmienie, którego nie wytłumaczę, którego nie przerobię, którego nie zaakceptuję.

mój mąz mnie zdradził.

jakie ma znaczenie jego, jego mamy, taty, kolegi, wywłoki, babci, książek które czyta, filmów które ogląda, snów które mu się snią,  wina????

mój mąz mnie zdradził.
czy cokolwiek może to zmienić?

ONIEMIAŁAM....     wyraziłas dosłownie wszystko ....  czuje to samo..ale nie umiałam tego ubrać w słowa tak jak Ty... SZacunek.. ;-))))

72

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Malwina. A teraz druga strona medalu.
Zdradzilem ukochana. Dlaczego to zrobiłem?? Dla chwili zabawy zapomnienia bo to było łatwe bo wszyscy tak robią bo chciałem spróbować bo chcialaem inaczej bo się mnA interesowała bo bo bo....
Mówię jej. Nie wiem dlaczego i nieważne dlaczego.
Wiem ze bezmyślnie zranilem najbliższa mi osobę. Wiem ze cokolwiek zrobię i powiem nie cofne czasu i nie zmienię tego co się stało...cokolwiek zrobię cokolwiek powiem jakkolwiek potoczy się moje życie wiem ze nie naprawie tej krzywdy.
Czy ona mi wybaczy?? Nie wiem. Ale czy ja sobie wybacze??? Nie
Kiedy widzę dzień po dniu jak ona zmaga się ze sobą i swoimi emocjami jak trudno jej okazywać mi ciepło i serdecznosc a mimo to stara się to robić. Kiedy płacze zamyka się w sobie cierpi- ja cierpię razem z nią.
Codziennie rano kiedy się budze patrzę w jakim jest nastroju. Kiedy wraca z pracy zastanawiam się co u niej. Nie oglądamy żadnych filmów o zdradach trójkątach nieudanych związkach samotności bo widzę co się z nią dzieje i widzę ze potem płacze i cierpi...
Oddalbym życie by cofnąć czas. Zrobiłbym wszystko by zapomniała by mi zaufala.
Ale nie cofne czasu. Nie naprawie błędu. Mogę tylko ja kochać trwać przy niej i wierzyć ze kiedyś mnie pokocha i mi zaufa. Ze nie będzie się bać mnie- bo z ukochanego stałem się jej oprawca...
Gdybym mógł cofnąć czas gdybym mógł decydować jeszcze raz... Nie miałbym żadnych wątpliwości... Nie zrobię tego już nigdy wiecej- i mogę tylko ciagle powtarzać ze już nigdy nigdy--- i wiem ze ona się boi i mi nie ufa.
Straciłem największy skarb jaki miałem. Bo wiem ze ona mnie nie pokocha jak kiedyś. Wiem ze przekreslilA nasza przeszlosc... PrzekreslilA cały czas i wszystkie nasze wspólne doświadczenia. Powiedziała mi ze nie wierzy w żadne słowo i żadne działanie w którym uczestniczylismy w czasie mojej zdrady.

Wiem ze czasu nie cofne. Wiem ze nie naprawie błędu. Mogę ja tylko kochać. I mam nadzieje zeby wystarczyło jej sił aby być ze mnA....
Dzisiaj staramy się żyć normalnie. Ale ja wiem ze cokolwiek powiem i cokolwiek zrobię ta zdrada tkwi miedzy nami... Widzę w jej oczach ostrożność. Czasami złość. Widzę ze skupia się tak bardzo na sobie i uczy się co jej dobre dla niej.
Widzę jak przyjmuje to co ja jej daje- z rezerwa i ostrożnie- i widzę ze nie potrafi dawać. Te życzliwość i uwagę która miała w sobie ma dalej i mogę ja oglądać--- ale nie jest ona adresowana do mnie.
Miałem kochajaca ufna ciepła żonę. Teraz mam zraniona zdystansowana ostrozna kobietę.
Gdybym mógł cofnąć czas. Gdybym mógł naprawić swój błąd...

Dlaczego ona nie widzi jak bardzo żałuje i jak barek ja kocham. Tak mi żal. Jej. Ale tez nas
Gdybym mógł cofnąć czas. .

73

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Witajcie,jestem w podobnej sytuacji jak dziewczyna- nie wiem kto.Tylko na szczęście Ty jakoś dzięki Wam wyszłaś z tego,ja się nie poradzę.Dzisiaj pierwszy dzień rozstania a ja boję się nocy...Boję się dlatego że zastanę puste wiadomości...Zawsze był sms na powitanie dnia,jutro już go nie będzie.Dziewczyny pomóżcie mi znieść ten ból,pokonać rozstanie po roku i 4 m.spotykania się z wymarzonym facetem,którego nigdy nie zapomnę.Odeszłam od męża dwa tyg.temu.Wynajmuję mieszkanie,on,czyli jeszcze wczorajszy kochanek sam sprowokował mnie do tego,dodawał otuchy,że będzie dobrze.Od tych dwóch tyg.symuluje chorobę,boi się przyjechać,bo wie że mąż cierpi i nie daje za wygraną.Teraz obudziły się w nim moje czyny i konsekwencje,dał ciała.Nie wytrzymałam i napisałam że chyba już nigdy nie spotkamy się.Po 2 godz.się zbłaźniłam i napisałam że nadal go b.kocham,tylko on dystansuje się a wie że mam urlop i wśrodę wyjeżdżam z córką i żeby przyjechał do pon.On że nie może bo nadal jest chory.Nie wytrzymałam ,poniosło mnie.On milczy,to koniec,ale on sprowokował mnie do tego,by ja czułam że to zakończyłam.Jestem zrozpaczona.Dwa razy w mies.przyjeżdżał do mnie,dziennie był kontakt tel.i uczucie głębokie.Dziennie powtarzał jak b.kocha.Boję się nocy i poranka!Pszczółka1,u Ciebie to jeszcze też świerza sprawa,jak się radzisz?

74

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

ja jestem w podobnej sytuacji- maz, dziecko, a malzenstwo juz dawno jest w rozsypce, jest kolega z pracy.. ja zakochalam sie po uszy, dla niego to taka relacja bez uczuc- jest fajnie, ciekawie, ma kogo przytulic, pocalowac, ale poza praca to ma mnie w tylku. na poczatku byla namietnosc, teraz u niego (u tego drugiego) to wygaslo. choc zaprzecza i mowi ze nadal mu sie podobam. tak wlasnie- podobam. a ja sie zakochalam jak idiotka i wiazalam z nim plany na przyszlosc- bo z mezem i tak sie rozstaniemy. a kolega z pracy poprostu sie bawil. wiem sama jestem sobie winna- ale ja tak bardzo potrzebowalam uczucia.. jak zapomniec kiedy go codziennie widuje? czekam zeby przyjechal (jest moim kierownikiem, ja pracuje w sklepie). wiem glupia naiwna. zdradzilam. nic nie warta zona powiecie. ale meza nie kocham. a milosci potrzebuje. tylko ze ja zludnie myslalam ze ten drugi tez cos czuje a on do cholery tylko fizycznie sie bawil. jak przestac kochac? wiem i mam swiadomosc ze nie jest wart. ale nie umiem przestac myslec i kochac. mam depresje. zyc nie chce. jak wyrzucic tego drania z serca?

75

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Twój szef??? Podaj go do sadu o molestowanie:)) ze zagroził ci ze cie zwolni... Nie miałeś wyjścia. Twoja wielka miłość nie pójdzie na marne.
A męża zostaw. To ze zamierzasz nie usprawiedliwia ze zachowujesz się jak wredna suka. Zostaw go a potem rób co chcesz... Sadzilas ze pieprzacy na zapleczu kierownik okaże się rycerzem na białym koniu????Uratuje cie???
Tylko sama decydujesz o tym co robisz ze swoim życiem. Nikt i nic nie świadczy o tobie. Tylko ty. Nawet jak twój mąż to nieporozumienie to to nie usprawiedliwia Twojej zdrady.
Trzeba mieć odwagę

76

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Skoro Ty zdradziłaś męża,który Cię kocha,to dlaczego kochanek,nie mający w stosunku do Ciebie żadnych zobowiązań nie miałby się Tobą zabawić?Taka jest rola niestety kochanków.Musisz się z tym pogodzić i postaraj się wynagrodzić krzywdę jaką zrobiłaś mężowi,zanim się dowie o Twojej zdradzie,bo pewnie i tak to do Niego kiedyś dotrze i nie zdziwiłabym się,gdyby wtedy mąż odsunął się od Ciebie.Powodzenia.

77

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
mandarynka1234 napisał/a:

ja jestem w podobnej sytuacji- maz, dziecko, a malzenstwo juz dawno jest w rozsypce, jest kolega z pracy.. ja zakochalam sie po uszy, dla niego to taka relacja bez uczuc- jest fajnie, ciekawie, ma kogo przytulic, pocalowac, ale poza praca to ma mnie w tylku. na poczatku byla namietnosc, teraz u niego (u tego drugiego) to wygaslo. choc zaprzecza i mowi ze nadal mu sie podobam. tak wlasnie- podobam. a ja sie zakochalam jak idiotka i wiazalam z nim plany na przyszlosc- bo z mezem i tak sie rozstaniemy. a kolega z pracy poprostu sie bawil. wiem sama jestem sobie winna- ale ja tak bardzo potrzebowalam uczucia.. jak zapomniec kiedy go codziennie widuje? czekam zeby przyjechal (jest moim kierownikiem, ja pracuje w sklepie). wiem glupia naiwna. zdradzilam. nic nie warta zona powiecie. ale meza nie kocham. a milosci potrzebuje. tylko ze ja zludnie myslalam ze ten drugi tez cos czuje a on do cholery tylko fizycznie sie bawil. jak przestac kochac? wiem i mam swiadomosc ze nie jest wart. ale nie umiem przestac myslec i kochac. mam depresje. zyc nie chce. jak wyrzucic tego drania z serca?

Chciało by się rzec - kochanego drania, tak?

78 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-10 11:11:18)

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
End_aluzja napisał/a:

Twój szef??? Podaj go do sadu o molestowanie:)) ze zagroził ci ze cie zwolni... Nie miałeś wyjścia. Twoja wielka miłość nie pójdzie na marne.
A męża zostaw. To ze zamierzasz nie usprawiedliwia ze zachowujesz się jak wredna suka. Zostaw go a potem rób co chcesz... Sadzilas ze pieprzacy na zapleczu kierownik okaże się rycerzem na białym koniu????Uratuje cie???
Tylko sama decydujesz o tym co robisz ze swoim życiem. Nikt i nic nie świadczy o tobie. Tylko ty. Nawet jak twój mąż to nieporozumienie to to nie usprawiedliwia Twojej zdrady.
Trzeba mieć odwagę

Myslisz, że odegranie się na nim, kobiety, która kocha i miała by patrzeć na siebie jako narzędzie wyrzadzające kochanej osobie krzywdę - jest naprawdę, ok? Musiałaby dziewczyna wyłączyć emocje - ona chce to zrobić, chce go wyrzucić z serca - a nie potrafi. Chcesz żeby wpadła w poczucie wyrządzania krzywdy. Pozatym molestowaniem nazwałbym dziełanie, które nie spotyka się z przyzwoleniem, a tak, to czy to jest molestowanie? Czy molestowaniem jest pozwolić się w sobie zakochać, pójśc do łózka?
End_aluzja, przyznaj, tobie łatwiej, na chłodno, ale jej? - wątpię. Nie tędy droga, przynajmniej dla niej.

natolinka napisał/a:

Skoro Ty zdradziłaś męża,który Cię kocha,to dlaczego kochanek,nie mający w stosunku do Ciebie żadnych zobowiązań nie miałby się Tobą zabawić?Taka jest rola niestety kochanków.Musisz się z tym pogodzić i postaraj się wynagrodzić krzywdę jaką zrobiłaś mężowi,zanim się dowie o Twojej zdradzie,bo pewnie i tak to do Niego kiedyś dotrze i nie zdziwiłabym się,gdyby wtedy mąż odsunął się od Ciebie.Powodzenia.

Z tym się zgadzam, bo krzywdą skierowaną w męża było zdradzenie go, zamiast wpierw odejść. Ale ilu ludzi tak potrafi? Z tym, że nie przypisywałbym konkretnej roli do kochanków, oni czasem bywaja szczęśliwi, czasem dłużej, czasem krócej, a czasem są tylko spełnienie. Koleżanka napisała że z mężem i tak nie będzie, więc po co cokolwiek wynagradzać. Lepiej uciec, zanim on się dowie  i będzie cierpiał.

Mandarynka = sklep z owocami? Przezyłaś zawód miłosny, choć to wiele nie pomoże przypomnij sobie ile takich już miałaś i jak z nich wychodziłaś, choćby z miłości do męża. Ot tyle się stało. To że zdradziłaś, to bardzo źle, bo przez to czujesz się wykorzystana, może dzięki temu masz siłę zakończyć małżeństwo, co? Zawsze możesz odwrócić sytuację i powiedzieć sobie, że to Ty wykorzystałas kolegę z pracy, brakowało Ci uczuica ciepła, może seksu i w nim to znalazłaś.

79

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Wiem dunkis wiem. To bardziej taka ironia.
Bo najważniejsze jest to co widzę tu bardzo często.. Te kochaneczki trzecie w związkach zdradzajace zony maja dwa problemy. Niska samoocene wiec gotowość na branie byle czego bo na wiecej nie zasługują.
A drugi problem to taki brak sensu życia. Brak planów aspiracji żainteresowan marzeń oczekiwan. Wtedy pojawia się facet kobitka ktoś kto dostarcza emocji. Właśnie- dostarcza.
Bo sami nie umiemy tych emocji budować. Bo tak jest najłatwiej. Poświęcamy wszystko dla substytutow a potem cierpimy ze te substytuty nie zastąpią życia.
A w międzyczasie życie mamy gdzieś. A potem ono tez ma nas gdzieś.

80 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-10 11:35:31)

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
End_aluzja napisał/a:

Wiem dunkis wiem. To bardziej taka ironia.
Bo najważniejsze jest to co widzę tu bardzo często.. Te kochaneczki trzecie w związkach zdradzajace zony maja dwa problemy. Niska samoocene wiec gotowość na branie byle czego bo na wiecej nie zasługują.
A drugi problem to taki brak sensu życia. Brak planów aspiracji żainteresowan marzeń oczekiwan. Wtedy pojawia się facet kobitka ktoś kto dostarcza emocji. Właśnie- dostarcza.
Bo sami nie umiemy tych emocji budować. Bo tak jest najłatwiej. Poświęcamy wszystko dla substytutow a potem cierpimy ze te substytuty nie zastąpią życia.
A w międzyczasie życie mamy gdzieś. A potem ono tez ma nas gdzieś.

Jeśli ironia, to ok.
Jednak myślę, że to nie niska samoocena, (pisze jako facet i wiem że stąpam, po cienkim lodzie) - jest problemem. Branie byle czego - też niekoniecznie. Przecież te osoby wybierają dla siebie takich kochanków, partnerów, którzy im pasują, wcale nie musza być gorsi, moga być nawet tymi wymarzonymi, tyle, że niekoniecznie musi udać się nawiązać to "coś" (wiem co napisałem wymarzony - ale w sensie każdym innym, poza nawiązaniem "tych" emocji). Specyfika relacji kochanków zapewne jest inna, niż ludzi wolnych. Inne zobowiązania, inne relacjie, inne emocje. Relacje buduje się na prawdopodobnie na niepokoju, podnieceniu zrywania zakazanego owocu, tajemniczości, szczypty czegoś zupełnie innego niż w relacjach wolnych ludzi. Gdy staje się to norlmalnością, przestaje działaś, a nie wybudowało się wcześniej na wspomnianych podawlinach prawdziwego uczucia, - nie ma chemii tej cementującej, czar pryska, brak podniecenia, tajemniczości, większa swoboda - w wyrażaniu - chcę więcej - spuje ten początkowy nastrój, odbiera aurę - powszednieje. Jesli takie relacjie opierały się właśnie na tym - no cóż, nie trzeba być prorokiem, żeby stwierdzic, że zaplecze, półka z makaronem lub fotel szefa nie jest już afrodyzjakiem i pada wszystko na twarz.

Jeszcze jedno, o ile zgadzam się z Twoim tekstem "e tam zaraz kamieniem....." to druga część jest wyidealizowana moim zdaniem, pierwiastek kobiecy myślę, że jest udany, ale męski - za wiele oczekujesz moja droga, za wiele. Większość tych słów zastąpiłbym - niech ona w końcu zapomni, wrócmy do normalnego życia, ale tak samo kobieta, która zdradziła, choć może nawet nosząc poczucie winy, potrzebę zadośćuczynienia, też będzie myślała w pierszej kolejności - zapomnij i przestń do tego wracać, zacznijmy w końcu żyć, bo ciągłe wracanie do tamtego, to w zasadzie cofanie się, a nie marsz do przodu, na który się mimo wszystko zdecydowaliśmy.

tak , tak wiem, głupio gadam - znaczy w tym znaczeniu, że burzę taką piekna osnowę tego, jak sobie wyobrażasz jak to czuć powinien kochanek, w Twoim opisie mężczyzna.

81

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Trochę widealizowalam. Ale celowo nzeby pokazać ze nie do końca mamy prawo odzegnywac od czci i wiary i odbierać prawa do bólu i żalu osobie zdradzajacej. Ze każdy nas w głowie na kawałek swoich myśli i przemyśleń i nie tylko nas zdradzanych dotyka zdrada.

82

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Ale to nie zmienia faktu ze w przypadku zdrady najbardziej żałujemy tego ze się wydało... To jest pierwsza lekcja i pierwsza nauka- gdyby się nie wydało a ja bym to zakończył to problemu by nie było. Dlatego wnioskuje ze każdy zdrwdzajacy po raz drugi jest już mistrzem w zapobieganiu najgorszym konsekwencjom zdrady. A w zdradzie sam akt Zdrady wcale nie musi być zły... Wręcz przeciwnie zwykle jest bardzo przyjemny. W zdradzie najgorsze jest to ze się druga strona dowie na ze każdy zdradzajacy to doskonale rozumie to drugi raz bedzie mądrzejszy....  A poz tym w obsZarze życia po zdradzie sam fakt zdrady się zamazuje i emocje także. Pozostaje obszar uczuć i ciężkiej pracy związanej z radzę jem sobie po zdradzie. A to oznacza ze jeslibysmy uniknęli tych przykrych konsekwencji to sam akt Zdrady staje się nieistotnym epizodem...

83

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
End_aluzja napisał/a:

Trochę widealizowalam. Ale celowo nzeby pokazać ze nie do końca mamy prawo odzegnywac od czci i wiary i odbierać prawa do bólu i żalu osobie zdradzajacej. Ze każdy nas w głowie na kawałek swoich myśli i przemyśleń i nie tylko nas zdradzanych dotyka zdrada.

TROCHĘ???? Jak możesz pisać trochę! - no bez przesady - gotów jestem zgodzić sie na, powiedzmy - odrobinkę - zamiast trochę.... oczywiście żartuję, wybacz smile

Osoby zdradzone potrafią odebrać prawo do uczuć osobom zdradzającym, np. umniejszając ich ból - to zapewne taki rodzaj kary. Co prawda podnoszone emocje pojawiają się po wylaniu ścieku na głowę, gdy szydło wyjdzie z wora, ale jednak coś takiego jak wyrzuty sumienia są. Problem w tym, że ból osoby zdradzone jest zupełnie inny, niż drugiej strony. I patrząc na to w ten sposób ośmielę się napisać, że zdradzony jest w stanie pojąć ból zdradzającego, lecz czując, że na nic to nikomu się nie przyda - nie wykorzysta tego - tak łatwiej, tak niby sprawiedliwiej, bo na odwrót, raczej się nie da.

84

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
End_aluzja napisał/a:
marlena70 napisał/a:

No tak, rozsądek, rozsądek i oburzenie :-))
Ale po co?
Moze lepiej odwrócić sytuacje tak, jak to dunkis zrobił ? Przyjrzeć się , jak to jest w tych innych butach - tego niekochanego faceta ? Moze on wcale nie taki nie kochany? Mnie się zdaje ze nic się nie dzieje bez powodu - niezależnie jaki to powód był i kto "był winien"  - a'propos ludzie często "zawieszają się" na tym właśnie - czyja wina, a przecież w ogólnym rozrachunku ta wina bywa wspólna i będąc "tu i teraz" warto może zastanowić się nie nad tym co było, a ogarnąć to co jest i jakie są oczekiwania na najbliższy czas? Warto pamiętać, że wszystko co dzieje się wynika z decyzji - może czasem własnie z tej nie podjętej, bo nie podejmowanie decyzji również rodzajem decyzji jest :-)).
Filozofuję? Wiem, ale takie sytuacje jak zdrady małe i duże to też niejaka falozofia, tyle że życiowa :-)
Pozdrawiam i oczywiście czekam na kamienie :-)

e tam zaraz kamienie.
związek to ciągły ruch, energia, uczucia i emocje i to oczywiste, jest lepiej jest gorzej coś się kończy coś się zaczyna...
ale ZDRADA nie ma winnego. To nie mój mąz jest winny zdrady, ani ja nie jestem winna zdrady, ani my nie jestesmy winni zdrady mojego męża.
Mój mąz jest sprawcą zdrady.... on to zrobił, on to chciał zrobić.
Czy zrobił to dlatego, bo mam jedno oko bardziej niebieskie, albo źle solę zupę. to ja przepraszam bardzo - ale to mnie za bardzo nie obchodzi....
bo jesli moje prawe oko jest nie do zaakceptowania, to ja mam prawo nie być oszukiwana a on ma prawo odejść do innego prawego oka. jak mu moja zupa nie smakuje, to może mi to powiedzieć - sól rzecz tania i ruchoma - albo gotowac zupe sam.
mój mąz mnie zdradził. Nieważne, czy miał trudne dzieciństwo i zły przykład w domu, nieważne czy tamta miała szerszy uśmiech i mniejsza dupę, nieważne, czy ma problemy z erekcją a przy niej mu stawał, nieważne czy wszyscy koledzy tak robią, więc on też...
oczywiście wszystko hipotetycznie bo jestem świetna kucharką i mam brązowe oczyska.. prawe i lewe....

ale..
mój mąż mnie zdradził
znalazła się gdzies kobieta tak bardzo słabiuśka w swojej ocenie i oczekiwaniach, że zgadzała się na przygodny seksik po kryjomu jak jemu [pasowało i nie zadawała pytan.
mój mąz mnie zdradził
mój mąz mnie zawiódł -zawiódł moje zaufanie bo nie zadał sobie tylko jednego jednego pytania... co pomyśli, co poczuje moja zona, jesli się dowie o tym, że własnie sobie tutaj siedzę i rżnę dupkę na boku???

no więc mój mąż mnie zdradził
to jest fakt
i nie będę tego tłumaczyć, interpretować, szukac usprawiedliwienia, wyjasniać, eksplorowac, analizować, rozkładac na czynniki [pierwsze
(tak na marginesie te etapy mam juz za sobą - bo to takie próby wyjasniania, tłumaczenia, udawania, że jeszcze może być pieknie, jeszcze może być normalnie)

mój mąz mnie zdradził. chciał i podjął taką decyzję

nie wazne, czy kochał mnie przez ostatnich 160 lat i nieważne czy teraz kocha mnie jak wściekła małpa

mój mąz mnie zdradził. to fakt
którego nie zmienie, którego nie wytłumaczę, którego nie przerobię, którego nie zaakceptuję.

mój mąz mnie zdradził.

jakie ma znaczenie jego, jego mamy, taty, kolegi, wywłoki, babci, książek które czyta, filmów które ogląda, snów które mu się snią,  wina????

mój mąz mnie zdradził.
czy cokolwiek może to zmienić?

Mój Boże, łzy mi popłynęły!
Jakie to okrutnie prawdziwe! I nic tego nie zmieni! Ta świadomość będzie truła nasze życie już do końca!

85

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Smutna Monia? Wiesz co jest gorsze??? Ze z czasem zaczyna ci to lekko zwisac.
PrzestajesZ szukać powodów analizować tłumaczyć radzić sobie z emocjami uczyć się żyć pamiętać wybaczac wszukac swojej siły i tak dalej i tak dalej.
Z czasem myślisz- ale głupi palant. Jego wybór. I się okazuje ze lekko ci to wisi. Tak jak ta druga strona. Można żyć. Można z nią żyć. Można nawet lubić... Można się przyzyczaic.
Ale reszta to jest tumiwisizm....
Jakoś tak. Bez sensu się robiZzz

86

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Zgadzam się z Tobą, ale wyłącznie do momentu, gdy zdradę sprowadzi się do samego aktu. A to nie tak. No powiedzmy jeszcze, jeżeli zdrada jest przypadkowa i jednorazowa. Wtedy całość też by się dało podpisać pod powyższe. Ale co z osobami, które prócz aktu, budują wokół tego całą otoczkę, angażują uczucia, ubierają się w emocje, budują wokół relacji plany na przyszłość? Zobacz, co pisała wyżej Mandarynka ? zdradziła, wie, że to złe, ale dziś nie walczy ze złem zdrady tylko z tą otoczką. Ma problem, pomimo, iż mąż o niczym jeszcze nie wie ? zatem nie zgadzam się na twierdzenie, że akt zdrady staje się jedynie nieistotnym epizodem, w przypadku gdy nie wyjdzie to na jaw. Myślę, że relacje, o których Pisza ludzie w tym dziale były podstawą w wielu przypadkach szczęśliwych związków. Tyle, że się o nich tu nie pisze. Najprościej byłoby mi sobie wyobrazić choćby coś takiego, że kobieta, mając męża, nie będąc z nim szczęśliwa, no ? facet alkoholik, albo ciągle nie obecny w domu, czy tez w życiu, znajduje kochanka, zakochuje się i zostają ze sobą na dobre i złe ? złe lepsze niż to dobre w poprzednim związku.

87 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-11 07:29:28)

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
End_aluzja napisał/a:

Malwina. A teraz druga strona medalu.
Zdradzilem ukochana. Dlaczego to zrobiłem?? Dla chwili zabawy zapomnienia bo to było łatwe bo wszyscy tak robią bo chciałem spróbować bo chcialaem inaczej bo się mnA interesowała bo bo bo....
Mówię jej. Nie wiem dlaczego i nieważne dlaczego.
Wiem ze bezmyślnie zranilem najbliższa mi osobę. Wiem ze cokolwiek zrobię i powiem nie cofne czasu i nie zmienię tego co się stało...cokolwiek zrobię cokolwiek powiem jakkolwiek potoczy się moje życie wiem ze nie naprawie tej krzywdy.
Czy ona mi wybaczy?? Nie wiem. Ale czy ja sobie wybacze??? Nie
Kiedy widzę dzień po dniu jak ona zmaga się ze sobą i swoimi emocjami jak trudno jej okazywać mi ciepło i serdecznosc a mimo to stara się to robić. Kiedy płacze zamyka się w sobie cierpi- ja cierpię razem z nią.
Codziennie rano kiedy się budze patrzę w jakim jest nastroju. Kiedy wraca z pracy zastanawiam się co u niej. Nie oglądamy żadnych filmów o zdradach trójkątach nieudanych związkach samotności bo widzę co się z nią dzieje i widzę ze potem płacze i cierpi...
Oddalbym życie by cofnąć czas. Zrobiłbym wszystko by zapomniała by mi zaufala.
Ale nie cofne czasu. Nie naprawie błędu. Mogę tylko ja kochać trwać przy niej i wierzyć ze kiedyś mnie pokocha i mi zaufa. Ze nie będzie się bać mnie- bo z ukochanego stałem się jej oprawca...
Gdybym mógł cofnąć czas gdybym mógł decydować jeszcze raz... Nie miałbym żadnych wątpliwości... Nie zrobię tego już nigdy wiecej- i mogę tylko ciagle powtarzać ze już nigdy nigdy--- i wiem ze ona się boi i mi nie ufa.
Straciłem największy skarb jaki miałem. Bo wiem ze ona mnie nie pokocha jak kiedyś. Wiem ze przekreslilA nasza przeszlosc... PrzekreslilA cały czas i wszystkie nasze wspólne doświadczenia. Powiedziała mi ze nie wierzy w żadne słowo i żadne działanie w którym uczestniczylismy w czasie mojej zdrady.

Wiem ze czasu nie cofne. Wiem ze nie naprawie błędu. Mogę ja tylko kochać. I mam nadzieje zeby wystarczyło jej sił aby być ze mnA....
Dzisiaj staramy się żyć normalnie. Ale ja wiem ze cokolwiek powiem i cokolwiek zrobię ta zdrada tkwi miedzy nami... Widzę w jej oczach ostrożność. Czasami złość. Widzę ze skupia się tak bardzo na sobie i uczy się co jej dobre dla niej.
Widzę jak przyjmuje to co ja jej daje- z rezerwa i ostrożnie- i widzę ze nie potrafi dawać. Te życzliwość i uwagę która miała w sobie ma dalej i mogę ja oglądać--- ale nie jest ona adresowana do mnie.
Miałem kochajaca ufna ciepła żonę. Teraz mam zraniona zdystansowana ostrozna kobietę.
Gdybym mógł cofnąć czas. Gdybym mógł naprawić swój błąd...

Dlaczego ona nie widzi jak bardzo żałuje i jak barek ja kocham. Tak mi żal. Jej. Ale tez nas
Gdybym mógł cofnąć czas. .

Taa.... Kochana, tylko jedno uzupełnienie do tego tekstu - tak, żeby był PRAWDZIWY.
Tytuł. "Co powinien czuć mąż-zdrajca - oczekiwania zdradzonej żony"
I nie ma w tu kochana cienia złośliwości - taka po prostu PRAWDA.
Niektórzy z nas w imię swojej projekcji PRAFFDY - tkwią w nieszczęśliwych związkach przez całe życie. Z mężem/żoną-zdrajcą, alkoholikiem, narkomanem, seksoholikiem,psychopatą,socjopatą, stosującym przemoc.

Grunt, to znaleźć PIĘKNIE BRZMIĄCE usprawiedliwienie. Na przykład takie, jak powyżej zacytowałam.

P.S. Żeby nie było niedomówień - moja PRAFFDA nie była ubrana w tak gładkie słowa (mniej wyrafinowany socjopata), ale wystarczająco "przekonująca", by w nią "uwierzyć" na 16 lat.

Wiesz End_aluzjo, niedawno, w innym wątku  napisałam coś, co bardzo szczerze opisuje moje "przebudzenie":
"... ogarnął mnie smutek, żeby nie powiedzieć, że płakać mi się zachciało. Nad małą, GUPIĄ niekochaną, której oczy się otworzyły dopiero wtedy, jak szanowny jeszczemąż żyletką po powiekach pojechał.
Nie warto czekać do tego momentu, zapewniam...

Ahhhh i jeszcze jedno...

End_aluzja napisał/a:

Ale to nie zmienia faktu ze w przypadku zdrady najbardziej żałujemy tego ze się wydało... To jest pierwsza lekcja i pierwsza nauka- gdyby się nie wydało a ja bym to zakończył to problemu by nie było. Dlatego wnioskuje ze każdy zdrwdzajacy po raz drugi jest już mistrzem w zapobieganiu najgorszym konsekwencjom zdrady.

Znów nadinterpretacja niosąca nadzieję... Bo chyba raczej powinno być: "...gdyby się nie wydało... to po co kończyć?"

End_aluzja napisał/a:

A w zdradzie sam akt Zdrady wcale nie musi być zły... Wręcz przeciwnie zwykle jest bardzo przyjemny.

Mylisz kochana dwa jakże odległe pojęcia: ZŁY i NIEPRZYJEMNY.
A przecież jesteśmy już wystarczająco doświadczeni, żeby WIEDZIEĆ, że to, czego nie powinniśmy robić, co nie jest dla nas dobre - NAJLEPIEJ SMAKUJE.
Ja też już to wiem tongue Pomimo tego, iż wiem, że nie powinnam, że będę żałować - nie mogę się oprzeć. Zamykam oczy i ulegam pokusie. Moje zło pięknie smakuje - ma smak mlecznej czekolady tongue Czy tak trudno byłoby mi się oprzeć? Przecież to tylko PRZYJEMNOŚĆ. No właśnie...

End_aluzja napisał/a:

A to oznacza ze jeslibysmy uniknęli tych przykrych konsekwencji to sam akt Zdrady staje się nieistotnym epizodem...

No jassssssnne.... Przecież mogłabym jeść czekoladę light, albo w ogóle nie jeść. Bo konsekwencje są jak kalorie w mojej czekoladzie....
Nadają jej BOSKI smak, ale jednocześnie odpowiadają za ZŁO, które wyrządza.

88

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Niekochana. Wiem. Wyolbrzymilam zeby pokazać ze każdy na swoje uczucia motywacje każdy z nas wybiera to co mu pasi... Zdradzilam ale moje małżeństwo jest w rozsypce zdrwdzilem ale ona nic nie znaczyla. Zdrwdzilam ale potrzebowalam odmiany. Jestem z nim nadal bo... Odeszlam bo...

89

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Bywa,że mąż zdradza,bywa,że własnie kobieta ma kochanka.A gdzie jest powiedziane,że kochanek ma być wierny?Czasami mąż daje popalić,wtedy dobry kochanek,bo pocieszy,przytuli,ale nie będzie przy nas zawsze,bo kochanek,chce tylko przygody, dowartościowania i pewnie zmienia swoje lube jak rękawiczki.Nie wiem,czy są tacy kochankowie,którzy są wierni jednej kochance

90

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
End_aluzja napisał/a:

Niekochana. Wiem. Wyolbrzymilam zeby pokazać ze każdy na swoje uczucia motywacje każdy z nas wybiera to co mu pasi... Zdradzilam ale moje małżeństwo jest w rozsypce zdrwdzilem ale ona nic nie znaczyla. Zdrwdzilam ale potrzebowalam odmiany. Jestem z nim nadal bo... Odeszlam bo...

Zagadkowa dziś jesteś

91

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
Dunkis napisał/a:

Zgadzam się z Tobą, ale wyłącznie do momentu, gdy zdradę sprowadzi się do samego aktu. A to nie tak. No powiedzmy jeszcze, jeżeli zdrada jest przypadkowa i jednorazowa. Wtedy całość też by się dało podpisać pod powyższe. Ale co z osobami, które prócz aktu, budują wokół tego całą otoczkę, angażują uczucia, ubierają się w emocje, budują wokół relacji plany na przyszłość? Zobacz, co pisała wyżej Mandarynka ? zdradziła, wie, że to złe, ale dziś nie walczy ze złem zdrady tylko z tą otoczką. Ma problem, pomimo, iż mąż o niczym jeszcze nie wie ? zatem nie zgadzam się na twierdzenie, że akt zdrady staje się jedynie nieistotnym epizodem, w przypadku gdy nie wyjdzie to na jaw. Myślę, że relacje, o których Pisza ludzie w tym dziale były podstawą w wielu przypadkach szczęśliwych związków. Tyle, że się o nich tu nie pisze. Najprościej byłoby mi sobie wyobrazić choćby coś takiego, że kobieta, mając męża, nie będąc z nim szczęśliwa, no ? facet alkoholik, albo ciągle nie obecny w domu, czy tez w życiu, znajduje kochanka, zakochuje się i zostają ze sobą na dobre i złe ? złe lepsze niż to dobre w poprzednim związku.

tak właśnie ja mam problem z tą otoczką- tak jak napisałam w swoim wątku, to jest więź bardziej duchowa, bo on- kolega- przyjezdzal, porozmawial, posmial sie, tak jak pisalam wczesniej czzasem przytulil, zdarzylo sie pocalowac. tylko ze on jechal dalej do pracy i nic sobie z tego nie robil- ok byl u "kolezanki", bylo milo, ciekawie i tyle, a ja powolutku sie zakochiwalam powoli.. choch brobilam sie i myslalam- co ty kobieto robisz przeciez to tylko szef- ale rozum swoje a serce swoje.. i teraz przez to popadlam przez to w depresje.. i to powazna.. bo boli najbardziej to ze ktos sie bawil mna a ja wierzac zaangazowalam w to cuzucia choc nie chcialam.. ja rozumiem zdrada tylko dla seksu jednorazowa- kiedy nic sie poza tym nie czuje. ale ja wlasnie nie umiem wyjsc z tej otoczki uczuc.. tak jak chyba autorka watku

92 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-11 12:34:49)

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
mandarynka1234 napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Zgadzam się z Tobą, ale wyłącznie do momentu, gdy zdradę sprowadzi się do samego aktu. A to nie tak. No powiedzmy jeszcze, jeżeli zdrada jest przypadkowa i jednorazowa. Wtedy całość też by się dało podpisać pod powyższe. Ale co z osobami, które prócz aktu, budują wokół tego całą otoczkę, angażują uczucia, ubierają się w emocje, budują wokół relacji plany na przyszłość? Zobacz, co pisała wyżej Mandarynka ? zdradziła, wie, że to złe, ale dziś nie walczy ze złem zdrady tylko z tą otoczką. Ma problem, pomimo, iż mąż o niczym jeszcze nie wie ? zatem nie zgadzam się na twierdzenie, że akt zdrady staje się jedynie nieistotnym epizodem, w przypadku gdy nie wyjdzie to na jaw. Myślę, że relacje, o których Pisza ludzie w tym dziale były podstawą w wielu przypadkach szczęśliwych związków. Tyle, że się o nich tu nie pisze. Najprościej byłoby mi sobie wyobrazić choćby coś takiego, że kobieta, mając męża, nie będąc z nim szczęśliwa, no ? facet alkoholik, albo ciągle nie obecny w domu, czy tez w życiu, znajduje kochanka, zakochuje się i zostają ze sobą na dobre i złe ? złe lepsze niż to dobre w poprzednim związku.

tak właśnie ja mam problem z tą otoczką- tak jak napisałam w swoim wątku, to jest więź bardziej duchowa, bo on- kolega- przyjezdzal, porozmawial, posmial sie, tak jak pisalam wczesniej czzasem przytulil, zdarzylo sie pocalowac. tylko ze on jechal dalej do pracy i nic sobie z tego nie robil- ok byl u "kolezanki", bylo milo, ciekawie i tyle, a ja powolutku sie zakochiwalam powoli.. choch brobilam sie i myslalam- co ty kobieto robisz przeciez to tylko szef- ale rozum swoje a serce swoje.. i teraz przez to popadlam przez to w depresje.. i to powazna.. bo boli najbardziej to ze ktos sie bawil mna a ja wierzac zaangazowalam w to cuzucia choc nie chcialam.. ja rozumiem zdrada tylko dla seksu jednorazowa- kiedy nic sie poza tym nie czuje. ale ja wlasnie nie umiem wyjsc z tej otoczki uczuc.. tak jak chyba autorka watku

manadrynka, czy ja dobrze czytam, on Cię przytulal , pocieszał, ale jechał dalej - czy to znaczy, że nie obiecywał, nie mówił, że kocha i że będziecie mieli wspólną przyszłość - dobrze zrozumiałem?

93

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

A ja uwazam ze cala ta historie opisana przez (nie wiem kogo )- mozna nazwac jednym slowem PRZYJEMNOSC:
Przyjemnosc czesto bywa podkopywana przez poczucie winy , albo inaczej wyrzuty sumienia . PANI ma wyrzuty sumienia bo ma meza ( nazwe to patologia)  a KOCHANEK -no wlasnie co ma ......................?.

Wszyscy mamy prawo do przyjemnosci i wiekszosc z nas z tego prawa korzysta .
Wchodzac " w cos serio " w pelni sie angazujemy i wyrazamy w tym siebie, czyli czerpiemy z tego przyjemnosc .

Freund - napisal-ze przyjemnosc to sila ,ktora popycha nas do wiekszosci dzialan ,
nawet jesli sie do tego nie przyznajemy .

(Tylko prosze nie mylic przyjemnosci ze zdrada .To zupelnie cos innego .) 

Powodzenia .

94 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-11 15:54:53)

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Kurcze, aż sięgnąłem do Twojego wątku mandarynka napisałaś tam: (wiem ten tekst tez tam umieściłem, jeśli jakas moderatorka uzna że powinien znaleźć się w jenym miejscu, to trudno, ale wydaje mi się, że  pasuje i tu , i tu)

- Moje małżeństwo praktycznie umarło, więc dla mnie to była odskocznia i wielka nadzieja
- Poczułam się pożądana, chciana, "lubiana" przez kogoś w końcu
- Jak wspominałam coś o uczuciach to mówił "oj tam po co wiązać w to uczucia", "nie myślmy o przyszłości, tylko cieszmy się teraz", jedyne co mówił to "lubię cię"
- a ja jego pokochałam.. był moją nadzieją na lepszą przyszłość

Sama sobie jesteś sobie winna, czego nie rozumiesz w słowach ? po co wiązać w to uczucia ? to jest jasny klarowny komunikat! Seks tak ? uczucia ? nie! On Cię nie oszukał, sama się oszukałaś i nakręciłaś. Wcale się nie dziwie, że kiedy nic sobie nie robiłaś z jego słów stało się tak :

.. kiedy pytam co się dzieje mówi mi że to przez pracę, że nie ma czasu przyjeżdżać, że nie ma czasu napisać, zadzwonić

Egoistycznie patrzyłaś, na i uwierzyłaś w wymyślony przez siebie stan rzeczy, tylko, że nie zauważyłaś, że nikt nie chciał do Ciebie dołączyć, chciałaś mieć coś czego nikt Ci nie obiecywał, ba Ty masz nawet o to pretensje, co jest kompletnie idiotyczne:

.. brednie.. ale przecież jak się chce to człowiek zawsze znajdzie chwilę czasu.. ja szaleję jak go nie ma, w domu nie mogę się skupić tak bardzo tęsknię, a on..? a on ma mnie chyba gdzieś.. spaliśmy ze sobą 2 razy.. ja zakochana.. szczęśliwa... on poprostu chyba się bawił

I co z tego że spaliście ze sobą, pytam co z tego? Parafrazując kogoś, to Ty nie wiedziałaś, że ludzie uprawiają ze sobą seks dla przyjemności, a nie z miłości, czy też w celach prokreacyjnych?

...a ja nie mogę poradzić sobie z tym.. nie potrafię poradzić sobie z tym, że nagle z dnia na dzień to gaśnie u niego, ze coś zaczęło się rozkręcać, ja kocham na zabój, a u niego przeciwnie..

Obudź się, nie on Cię wykorzystał, lecz to Ty go wykorzystałaś. Przypisałaś mu rolę, w którą on od początku mówił, że się nie pisze. Ubrałaś, go we wszystkie swoje potrzeby i niespełnione wizje, oczekiwania, postawiłaś mu wymagania, których on nie tylko nie mógł odrzucić, lecz nawet nie znał. Dziwisz się ze jak się zorientował, co dla Was, dla niego, szykujesz, to odechciało mu się. Uważasz, swoją postawę jako fair wobec niego?

.. a ja głupia codziennie czekam w pracy, wypatruje.. i tęsknie jak szalona.. nie umiem skopić się na pracy, lży cisną się same do oczu.. ja go kocham.. on mnie "lubi" i powiedział ze uczuć w to nie chce wiązać..

Myślę, że głupia to jest wyjątkowo trafne określenie, które wobec siebie użyłaś. Nie masz prawa rozliczać go z czegoś, czego wspólnie nie wypracowaliście.

.. o uczuciu z jego strony nie było mowy.. a myślałam na początku ze on tez coś czuje.. naiwna idiotka..

Może się przy tej okazji jednak czegoś nauczysz. Zapamiętaj sobie, raz na zawsze, związek buduje się i utrzymuje w oparciu o rozmowę, a nie na wyobrażaniu sobie tego, co myśli druga strona i bazowaniu na tym.

?wykrzyczałam mu ze bawił się mną.. on oczywiście zaprzecza.. "nie Aniu nie mam cie gdzieś, lubię cie, nie jesteś zwykłą koleżanką"..

I miał chłop rację, zwykłych koleżanek się nie bzyka! Jesteś jego kochanką, tyle, że najwyraźniej on nie umie użyć tego słowa podobnie do słowa ?spadaj? - jest delikatny.

.. i nie mogę zrozumieć jak ta iskierka namiętności mogla tak szybko u niego wygasnąć.. ja kocham..

Najwidoczniej nie potrafisz rozróżnić dwóch rzeczy namiętności i miłości, nie na darmo te dwa określenia funkcjonują obok siebie. A może jednak słyszałaś takie określenia jak namiętnym kochanku ? i gdzie tu kurna miłość?

?jak go widzę serce wali mi jak szalone.. a on jest zimny jak głaz.. i ten jego chłód mnie zabija od środka.. kiedyś w jego oczach widać było ta namiętność.. teraz tylko chłód..

Jak bym usłyszał to co mu wykrzyczałaś, też bym na jego miejscu trzymał dystans.

? choć mówi ze nic się nie zmieniło.. ale nie przytula już.. nie całuje.. czasem w policzek ale chyba na odczepnego..

Mówi tak , bo pewnie znów chciałby zmoczyć, ale boi się, że coś Ci się znów ubzdura i woli mięć święty spokój, niż gorący numerek, a potem rozwrzeszczaną babę nad sobą ? czysta kalkulacja, prawidłowa nawiasem mówiąc.

.. a ja totalnie zwariowałam.. dusi mnie w gardle, w sercu, w żołądku..

Wiesz nie jestem specjalistą, ale duszenie w gardle, to złe oznaki, reszta jest w Twojej sytuacji raczej do przyjęcia.


? upadam na dno.. pokochałam a on bez uczuć bawił się.. błagam pomóżcie.. jak z tego wyjść.. jak przestać czekać na niego, staram się mieć go gdzieś a i tak podswiadomie każdego dnia mam nadzieje ze przyjedzie, ze coś poczuje do mnie.. jak przestać kochać.. kochać.. widząc go prawie codziennie.. widząc i czując ten chłód i brak uczucia.. to mnie tak boli.. mi się nie chce już nawet żyć.. nic mnie nie cieszy.. nawet nie umiem opiekować się moja córeczką.. ona widzi moje łzy.. a ja nie umiem przetłumaczyć sobie ze on nie jest wart.. jestem w ciężkiej depresji i czuję że umiera moje serce.. i moja dusza.. kocham wciąż i to chyba już obsesyjnie.. błagam.. błagam o pomoc..

Tu sprawa się kończy. Uczucie umrze, gdy umrze nadzieja. Może łatwiej by Ci było przestać tak egoistycznie patrzeć na świat, jak sobie pomyślisz, co mąż może przeżywać?

95

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Dunkis -BRAWO to co napisales jest madre .
Tylko ktora kochanka to zrozumie ?.

96

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

... i wszystko jasne...

97

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
Domek bez adresu napisał/a:

Dunkis -BRAWO to co napisales jest madre .
Tylko ktora kochanka to zrozumie ?.

Ale dunkis naPisał mi coś co tez trzeba pamiętać... Mówimy ze te kochanki są głupie naiwne niemoralne....ale tez były ważniejsze wiecej warte cenniejsze niż my... Gdy nasi partnerzy zdecydowali czego chcą....
Wiec tak... Może i głupie może i naiwne ale to nasze ego ucierpiało....
Dunkis ale i tak sobie pozwolę na jawna niesprawiedliwość....
Ego kochanek nie cierpi bo one ego nie maja.. Jakby miały to by nie robiły naiwnych głupot...

A może się mylimy?? Może ta beznadziejnie bezzasadna interpretacja zachowań kochanka jest jak wołanie o pomoc???? Może ona jest aż tak bardzo nieszczęśliwa i biedna w małżeństwie ze szuka czegokolwiek???
To jak próba samobójcza która jest zwykle wola jem o pomoc???

Wiec mandaryno. Nikt. Powtarzam nikt. Nie bedzie rycerzem na białym koniu który uratuje cie z życia... Mówię ci to jako doświadczona kobieta która przeżyła stratę dziecka i zdradę...
Tylko ty sama możesz odziac się w biała zbroje swoich zasad prawni oczekiwan wlezc na
Konia swoich pragnień planów i inspiracji i ruszyć...
Nikt za ciebie twojego życia nie zmieni nikt Za ciebie żyć nie bedzie.

Możesz BYĆ. Albo możesz tak sobie być

To nie jest łatwa droga. Ale tylko ty masz klucz do swojego serca umysłu i odwagi.
Nikt cie nie wybawi.
Nikt nie podsunie ci rozwiązań.
Jesteś i będziesz sama.
Nie ma rycerzy. Ale są smoki.

98

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Off, pojechałeś Dunkis... ale w zasadzie masz rację... Ludzie , nawet ci którzy uważaja się za dorosłych w niektórych kwestiach zdają się być dziećmi we mgle. Nieważne czy jestem sekretarką, księgową, sprzedawcą, inżynierem. Emocje nie znają prestiżu. Po prostu umiemy sobie radzić z nimi lub nie, a właściwie inaczej - pozwalamy sobie nami rządzić lub nie.........
Przeczytałam wszystkie posty z tygodnia - rzecz (bardzo mnie to cieszy) już nie idzie o konkretną osobę, a o ogólne wartości. I wydaje mi się (a moze nawet powiem ze wiem - niczego nie da się douzgadniać). Bo wartości to coś, bo nam przyszło z wychowaniem, wiekiem, doświadczeniem. Mimo ze jesteśmy przyjaciólmi/ przyjaciólmi, to te "najważniejsze" dla nas wartości mozemy mieć zupełnie inne. Ja akceptuję zdrade, moja przyjacółka/ przyjaciel nie. Niczego to w naszej przyjaźni nie zmienia, przeciwnie, mam jakiś punkt odniesienia i mozemy sobie pogadać - podobnie jak teraz, na forum , przy okazji o różnych innych sprawach :-))
A wracając "do sprawy" - mili i miłe - nie jest tak, ze to "wszystko życie jest" ? Cholernie boli jak zawiedzie zaufana osoba i równolegle, cholernie boli jak zaczynamy sobie zdawać sprawę ze zawiedliśmy i już nic na to nie można poradzić... Tylko czas, spokój, w miarę racjonalne trzymanie się "bieżącego" życia"
A czasem i to nie wystarcza, ale tak serio, ile wiemy o osobie z którą na co dzień dzielimy chwilę życia? A moze Pani która kupiła dziś przed nami ogórki własnie została zdradzona? A moze prezes który nie dał nam podwyżki właśnie zastanawia się co zrobić ze swowim życiem? A moze sąsiadka o której  myśleliście że "ma wszystko" właśnie została rzucona przez kochanka , który znalazł "inną wielką miłość"? Takie myślenie pomaga... Polecam :-))

99

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Sugerujecie autorce watku, żeby zmienila reguły panujące w jej malżeństwie. Tylko, że mnie się wydaje to nie do zrobienia. Tyle lat zgadzala się na takie zasady, wiedziala kim jest i jaki jest jej maż i nie skarzyla się na to (ale po kryjomu zdradzała na boku), dlatego pytam-skąd jej maz mial wiedziec, ze cos jest nie tak, skoro ona udawała dla pozorów ze wszystko gra?

100

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

motylek, skąd pomysł ze ktoś komus coś sugeruje?
Rzeczy dzieją się, ludzie się zmieniają a emocje podnoszą sytuacje do stanu wrzenia, lub przeciwnie - zamrażają rzeczywistośc. W zasadzie nie chodzi o nic prócz pocieszenia drugiej osoby bądź pogadania :-)). Sprawy i tak idą swoim tokiem :-))

101

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

marlena7, na poczatku watku ktoś zasugerował...

no tak, wszystko plynie -czas, uczucia, sytuacje sie zmieniają, ludzie przychodza i odchodza.... I widzisz, jak tu się nie bać wejsc w zwiazek dajmy na to - malżenski, skoro wszystko jest w ruchu i cholera wie jak sie będzie dziać sad - Taka mala dygresja...

102

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

motylek - trudno...........
Bo to chyba jest tak, że "wchodzimy" w różne sprawy  w różnym stanie ducha :-)). Czasem bez refleksji - niech sobie będzie jak ma być, czasem z nadzieją- niech będzie jak ja chcę, a czasem z rezygnacją o której niektórzy mówią "miłość" - niech będzie tak jak sobie życzysz :-)). A tak na serio związek dwojga ludzi powinien być pełen kompromisów - zrezygnuję z czegoś a TY z czegoś innego by było bobrze i ma dążyć do pełnej współpracy - robimy i żyjemy tak, by nie tylko Nam było fajnie ale też ludziom z nami wokół. Ale to ostatnie zdarza się niezmiernie rzadko niestety................. niemniej, nic nie stoi na przeszkodzie by dążyć do synergii :-))
Pozdrawiam
M

103

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Marlena, czasem trzeba komuś powiedzieć prawdę, najeciekawsze zazwyczje jest to, że ona leży przed oczami, pozostaje ją jedynie nazwać, ja to właśnie robię. Powiedz mi proszę więcej nt. tego co napisałas, bo to intrygujące "Ja zkceptuję zdrade/mój przyjaciel nie" - ja wiem że to przykład zachowań przeciwstawnych spotykanych w związku, ale zabrzmiało , jakby było Twoje, zatem zapytam, jakie masz na ten temat zdanie - obiecuje, nie będę się czepiał, to zwykła ciekawość.
Motylku, da się, powtarzam da sięz mienć reguły panujące w małżeństwie/związku, juz nie raz uczestnicziłem w takim procesie jako obserwator, najciekawsze są dwie rzeczy, za każdym razem był to sposób, na to by je ratować, po drugie - o dziwo - wcale nie wymaga to dramatycznych decyzji, wręcz przeciwnie, można to zrobić w sposób tak naturalny, że aż niepostrzeżenie - chodzi mi o to , że wcale nie musi być to stanowcza rozmowa, przegadanie sprawy, postanowienie itd smile i tak właśnie jest najlepiej i bo najskuteczniej.

104

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

a gdzie podziala sie autorka watku? wiecie co kilka razy czytalam to co napisal Dunkis- w tym watku i w moim i naprawde wiele mi to dalo, ajj my baby to naprawde chyba glupie jestesmy i chyba przed podjeciem jakichkolwiek dzialan lib decyzji powinnysmy poczytac tutaj watki to by od razu odechcialo nam sie namietnosci i innych facetow. Dunkis- naprawde wielki podziw za to jak dobrze umiesz przemowic do rozumu wink

105

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Cieszę sie mandarynko, że tak to odebrałaś, nie wszyscy są tak wyrozumiali dla moich słów i obrażają się. Ale zazwyczaj obrażają sie na prawdę, choć myślą, że na mnie. Zupełnie niepotrzebnie, bo ostatnią z moich intencji, byłoby obrażanie kogokolwiek, choc dopiec umiem. A... i to co napisałem, nich Ci z głowy nie wybija żarliwości z jaką potrafisz kochać, bo to zupełnie inna bajka.

106

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Dunkis, zawiode Cię chyba :-((. O różnych sprawach pisuję w różnym "stanie ducha". Wróciłam się do tego postu o akceptowaniu zdrady, aby sobie przypomniec co miałam na mysli pisząc to co napisałam - juz wiem - chciałam przedstawić skrajne zachowania i generalnie powiedzieć o tym, ze w przypadku "konfliktu wartości", a tym własnie jest temat niniejszego wątku nie jesteśmy w stanie zrobić niczego więcej jak wyrazić wyłacznie swoją opinię. Mamy natomiast obowiązek omalże uznać, ze ktos, nawet bardzo nam bliski ma swoje na dany temat zdanie. Niezaleznie czy chodzi o miłośc i zdradę, czy o religię czy o inne równie "wartościowe" sprawy. Nie zmienia to jednak faktu, że pomimo odmiennego systemu wartości ludzie potrafią (o ile chcą) zaakceptowac siebie takimi, jakimi są. Wiem że to bywa trudne, ale możliwe do zrobienia - kwestia dystansu, samooceny, umiejętność dokonywania różnych wyborów w zakresie nawiązywania relacji z różnymi - również "innymi" (czyt. myslącymi inaczej niż my) pozwala na takie "rozszerzanie horyzontów". A wracając do sprawy "zdrady" i mojej akceptacji. Zdrada była, jest i będzie obecna w zyciu dorosłych osób. Można ją negować i odsuwać się od ludzi, którzy "zdradzili" - unikać kontaku, obrażać się, oburzać. Można też przejść nad nią do porządku dziennego - no to co ze zdradził/ zdradziła - to nie moje życie tylko jej/ jego i wybór że zdradził/ zdradziła również nie mój. Mój może być wyłacznie stosunek do tego, bo w moich relacjach ze stroną zdradzaną, czy zdradzoną niewiele się zmienia (o ile oczywiście to nie ja lub nie mnie zdradzono). A jeśli zdradzono mnie lub zdradziłam ja ? To wtedy zaczynam pracować na tej "zdradzie" i traktujac ją jak nowe doświadczenie edukacyjne wynosić z niej jak najwięcej dla siebie na przyszłość.
Ps. Pisząc to nie do końca odnoszę się do typowych "małżeńskich zdrad" ale również do zdradzenia zaufania, sekretu powierzonego i innych relacji które wywołuja podobnie silne emocje
Pozdrawiam

107 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-17 09:35:53)

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
marlena70 napisał/a:

Dunkis, zawiode Cię chyba :-((. O różnych sprawach pisuję w różnym "stanie ducha". Wróciłam się do tego postu o akceptowaniu zdrady, aby sobie przypomniec co miałam na mysli pisząc to co napisałam - juz wiem - chciałam przedstawić skrajne zachowania i generalnie powiedzieć o tym, ze w przypadku "konfliktu wartości", a tym własnie jest temat niniejszego wątku nie jesteśmy w stanie zrobić niczego więcej jak wyrazić wyłacznie swoją opinię. Mamy natomiast obowiązek omalże uznać, ze ktos, nawet bardzo nam bliski ma swoje na dany temat zdanie. Niezaleznie czy chodzi o miłośc i zdradę, czy o religię czy o inne równie "wartościowe" sprawy. Nie zmienia to jednak faktu, że pomimo odmiennego systemu wartości ludzie potrafią (o ile chcą) zaakceptowac siebie takimi, jakimi są. Wiem że to bywa trudne, ale możliwe do zrobienia - kwestia dystansu, samooceny, umiejętność dokonywania różnych wyborów w zakresie nawiązywania relacji z różnymi - również "innymi" (czyt. myslącymi inaczej niż my) pozwala na takie "rozszerzanie horyzontów". A wracając do sprawy "zdrady" i mojej akceptacji. Zdrada była, jest i będzie obecna w zyciu dorosłych osób. Można ją negować i odsuwać się od ludzi, którzy "zdradzili" - unikać kontaku, obrażać się, oburzać. Można też przejść nad nią do porządku dziennego - no to co ze zdradził/ zdradziła - to nie moje życie tylko jej/ jego i wybór że zdradził/ zdradziła również nie mój. Mój może być wyłacznie stosunek do tego, bo w moich relacjach ze stroną zdradzaną, czy zdradzoną niewiele się zmienia (o ile oczywiście to nie ja lub nie mnie zdradzono). A jeśli zdradzono mnie lub zdradziłam ja ? To wtedy zaczynam pracować na tej "zdradzie" i traktujac ją jak nowe doświadczenie edukacyjne wynosić z niej jak najwięcej dla siebie na przyszłość.
Ps. Pisząc to nie do końca odnoszę się do typowych "małżeńskich zdrad" ale również do zdradzenia zaufania, sekretu powierzonego i innych relacji które wywołuja podobnie silne emocje
Pozdrawiam

Przecież obiecałem, że się nie będę czepiał. Powyższe, jest wysoce stonowanym i chłodnym zdaniem o wielkiej perspektywie, niby o emocjach, a bez emocji.

108

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
marlena70 napisał/a:

Mój może być wyłacznie stosunek do tego, bo w moich relacjach ze stroną zdradzaną, czy zdradzoną niewiele się zmienia (o ile oczywiście to nie ja lub nie mnie zdradzono).

Czy aby na pewno?
Dajmy spokój zdradzie w związku. Stwierdzam z przyjemnością, że rozumiesz ją równie szeroko jak ja smile No więc konkretna sytuacja - wspólnik zdradzający wspólnika. Naprawdę nie ma to dla Ciebie znaczenia? Zaufasz takiej osobie, będzie to bez wpływu na Wasze relacja? Pomimo, iż nie Ciebie bezpośrednio zdradził?

109

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

niekochana - nie nie zaufam. Ale nie rozmawiamy o zaufaniu a o akceptacji. Nie zaufam , jednak będę w stanie po pierwszym oburzeniu przejśc nad tym do "porządku dziennego", czyli wytłumaczyć sobie że tak się zdarza po prostu...
Dunkins - nie miałąm watpliwości ze dotrzymasz słowa i nie ocenisz, a jedynie takie, że na inna chyba liczyłeś odpowiedź :-))
Pozdrawiam

110

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
marlena70 napisał/a:

niekochana - nie nie zaufam. Ale nie rozmawiamy o zaufaniu a o akceptacji. Nie zaufam , jednak będę w stanie po pierwszym oburzeniu przejśc nad tym do "porządku dziennego", czyli wytłumaczyć sobie że tak się zdarza po prostu...

I teraz wszystko jasne. Zatem mamy takie samo podejście. Pozdrawiam

111

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Również się cieszę ze znajduję u Ciebie zrozumienie (no tośmy sobie posłodziły :-)))
Pozdrawiam

112

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
marlena70 napisał/a:

niekochana - nie nie zaufam. Ale nie rozmawiamy o zaufaniu a o akceptacji. Nie zaufam , jednak będę w stanie po pierwszym oburzeniu przejśc nad tym do "porządku dziennego", czyli wytłumaczyć sobie że tak się zdarza po prostu...
Dunkins - nie miałąm watpliwości ze dotrzymasz słowa i nie ocenisz, a jedynie takie, że na inna chyba liczyłeś odpowiedź :-))
Pozdrawiam

Twoja odpowiedź przerosła moje oczekiwania.

113

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

No proszę i na takie zdanie to nie wiadomo czy się obrażać, czy przeciwnie, głowę podnosić do góry :-))
Pewnie jeszcze nam się uda coś spolemizować (w znaczeniu jakiegoś wątku o podłożu konflitku wartości) z przyjemnością wówczas poczytam Twoje zdanie o akceptowaniu zdrad :-)

114

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
marlena70 napisał/a:

No proszę i na takie zdanie to nie wiadomo czy się obrażać, czy przeciwnie, głowę podnosić do góry :-))
Pewnie jeszcze nam się uda coś spolemizować (w znaczeniu jakiegoś wątku o podłożu konflitku wartości) z przyjemnością wówczas poczytam Twoje zdanie o akceptowaniu zdrad :-)

Żeby być konkretny, chodziło mi nie o odpowiedź do odpowiedzi, a tą odpowiedź, którą napisałas wczoraj o 18 -tej.
Licz to na "+".

115

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Hmm, to zabawa teraz jest w plusy i minusy ?
Jak byłam w wieku "młodzieńczym" to mówiło się "masz u mnie plusa, jeszcze jeden i wpier...." :-)) Żart oczywiście :-))
Cieszę się że przyjmujesz moja opinię (bo czy się zgadzasz to nie wiem - nic na ten temat nie napisałeś). Liczyć wiec mi wypada na dalsze plusy :-))

116

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Marlena 70 -napisala " nie rozmawiamy o zaufaniu ale o akceptacji ". Rzeczywiscie przerosla tez moje oczekiwania .  Akceptacja to przyjecie kogos lub czegos takim jakie /jaki jest, bez wytykania jedo wad . Akceptacja to zgoda na cos .Czyli rozumiem ze zgadzasz sie na osobe taka ,jaka jest,
przyjmujesz ja  bez zadnego -ALE :
Czy o to chodzi .?.

117

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
nie wiem kto napisał/a:

Dzięki Doris2727 !
Tak naprawdę, to nie wiem, bo ostatnio analizuję jedynie uczucia do tamtego, natomiast mąż jest  zupełnie odsunięty od moich myśli. Gdy sobie przypominam nasze dawne czasy i to za co go kochałam, to tak jakby była to inna osoba, a nie ja. To czym mi imponował- dzisiaj wydaje mi się smutne. Mój mąż się nie zmienił, a mnie przestał się podobać model życia jaki miałam przy nim. Czułam, że mnie kocha i pewnie jest tak nadal, ale moja rola jako żony to był cień i dodatek do męża. Zawsze oddana, zawsze na czas obiad i pocałunek na dzień dobry. Wszystko jak w landrynce. Po kilku latach zaczęłam zauważać też i jego wady, to jak ważny jest wizerunek przed jego przyjaciółmi, jak chce się ze mną zaprezentować. Pomagałam mu we wszystkim, sama rezygnując z zainteresowań, koleżanek. Liczył się tylko on i jego dążenia, które stawały się moimi dążeniami.
  Oczywiście, że nie chcę zrzucić winy na męża za to co zrobiłam, bo widziały gały co brały, ale teraz nie wiem jak to posklejać. Nie chcę małżeństwa na dawnych zasadach, a nowe nie istnieją, istnieje tylko wspólny dom i moja tęsknota za chorą wolnością, którą miałam puszczając się z godnym siebie facetem.

Ja jestrm w sytuacji Twojego męża. To ja zostałam zdradzona będąc taką żoną jak Ty. Wszystko zrobione ,podstawione pod nos. Teraz jestem w fatalnym stanie psychicznym bo nie wiem co dalej będzie.
Jeśli mogę coś powiedzieć to olej kochanka i wracaj do rodziny próbując poskładać wszystko do kupy kiedy nie jest jeszcze za późno.

118

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Domek... Przyjmuję ludzi takimi, jacy są, po prostu. Jeśli coś mi w niech nie odpowiada to wycofuję się z relacji, ale nadal akceptuję jako człowieka z jego prawem do zalet i wad :-))

119

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Tak ,tak rozumiem .Zaufanie a akceptacjia to zupelnie odrebne slowa .
Zaufanie, powiedzmy do kogos, sie ma bo............ .
Interpretujac to dalej - ,zaufanie, -trudno odzyskac czy tez sie go nauczyc .
Dla mnie zaufanie jest "zaleta ", ktora kazdy czlowiek posiada .
A akceptacji mozna sie nauczyc .Dlatego ludzie akceptuja sie ,takimi jacy sa .
Przechodza do porzadku dziennego i mowia, tak sie zdarza czasami .
Mysle ze jest to madre . No i oto chodzi.

Pozdrowienia

120

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Przeczytałem z zainteresowaniem wszystkie posty w tym wątku i postanowiłem dorzucić parę swoich przemyśleń.
Zastanowiło mnie, że porzucający ?kochanek? zyskał chyba więcej sympatii lub przynajmniej przychylnej obojętności, niż poszukująca tu pomocy ?porzucona? - z racji oczywiście tego, że zdradziła swego ?porządnego? męża. Ale czy kobiety tak naprawdę kochają takich porządnych, poukładanych facetów? Czy nie jest tak, że taki mąż, który gwarantuje poczucie bezpieczeństwa i jest nienagannie nastawiony na rodzinę, z czasem staje się w oczach swych żon ?kochającym ojcem i mężem?, co ? chyba często się tak zdarza ? nie idzie w parze z poczuciem wiążącej ich namiętności a słowo ?kochającym? zamyka się w poprawności odmierzanej pulsem codziennego dnia, należycie wypełnianymi obowiązkami, realizowaniem przyzwyczajeń, tak by nie naruszały żadnych oczekiwań? Z męskiego punktu widzenia tak to niejednokrotnie wygląda.  A tymczasem większość kobiet, tak  sądzę, świadomie lub podświadomie, oczekuje chwil pełnych niekonwencjonalności, szalonej namiętności, miłości z bajek o królewiczu, dzięki któremu wyobraźnia zwycięża nad inteligencją. Czy kobiety (przepraszam tu za uogólnienie, oczywiście to żadna reguła ? zresztą wszystko co tu piszę można równie dobrze w drugą stronę skierować) nie kochają słodkich drani, wariatów, czasem może mniej odpowiedzialnych? Oczywiście najlepiej jakby taki misiu umiał jeszcze poradzić sobie w życiu, być zaradnym i odpowiedzialnym kiedy trzeba. Ale jeśli traci to coś, co dziewczynę w nim zauroczyło,  staje się właśnie ?kochającym ojcem i mężem?.  Małżeństwo, codzienność, dzieci, praca, choroby, kredyty, zobowiązania ? wszystko to sprowadza i królewiczów i królewny na ziemię. Ale czy przestajemy wówczas marzyć o tych uniesieniach - poznanych wcześniej, wyśnionych, wyczytanych? Oczekujemy tego nieustannie od męża, od żony, od ? kochanka/kochanki(?). Kładziemy na szali, ważymy ? z kim, czego więcej, mniej, co połechta nasze ego, co pozwoli budzić się z wmiarę czystym sumieniem a co karze żyć z przekonaniem, że krzywdzimy kochaną (tak właśnie sądzę ? niejednokrotnie nadal kochaną) osobą. 
Człowiek nad wszystkim jest w stanie zapanować poza swoim zdrowiem i swoimi emocjami. Ma rozum, ma sumienie, ma zasady, wiarę ? z tym, że one jedynie nauczyły nas podejmować decyzje odnośnie tego co z naszymi emocjami zrobimy, ale w żadnym wypadku nie pomagają nam tych emocji zmienić. Czy rezygnując z realizacji swoich emocji pozostajemy bardziej w zgodzie z sobą niż wówczas gdy idziemy za nimi stając się egoistami? Szacunek dla siebie powinien współgrać z  szacunkiem dla partnera ? zapewne więc lepiej nie żyć w kłamstwie i wyjawiać wszelkie swoje zachwiania przed osobą z którą jesteśmy. Być wiernym, szczerym, zniszczyć w zarodku każdą niedozwoloną emocję.  Ale z jakiego powodu mamy prawo i obowiązek te emocje zniszczyć? Z powodu przysięgi?  Przecież mamy prawo żyć dla siebie, nie tylko dla innych. Młodzi ludzie zakochują się, odkochują, szukają, poznają kolejnego tego jedynego/tę jedyną i z takich czy innych powodów zawierają małżeństwo, rodzą się dzieci. Wówczas już nie można się odkochać i zakochać?  Z powodu jakiego? Szacunku? Przysięgi? Zasad?  Wówczas jest miejsce na wybory. Każdy wybiera to co jest według niego ważniejsze. I całe szczęście, bo być może, gdyby nie normy społeczne czy normy wiary ? panowałaby totalny haos. Po to je stworzono by bycie sobą oznaczało życie w zgodzie z tymi wszystkimi zasadami. Ale wszystkie nasze wybory nie zmieniają faktu, że ?życia nie mierzy się ilością oddechów, ale chwilami które zaparły dech?. I dotyczy to wszystkich - zarówno zdradzonych jak i zdradzających.

121

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Facet z Netu
Zgadzam sie z niemal wszystkim co napisałeś. Może poza jednym, dla mnie przysiega jest święta i nie jestem w stanie jej złamać(mam nadzieję!). Jednak niestety okazało się, ze tak jak większość z nas nie jestem w stanie zapanować nad własnymi emocjami. Zakochałam sie w koledze z pracy. Było to niezwykłe przeżycie, po 13 latach małzenstwa, wydawało mi sie, ze niezwykle udanego i nagle taka niespodzianka. Emocje doprowadziły mnie do tego, że nieustannie myslę o moim koledze, nie potrafię nad tym zapanować. Był czas kiedy byliśmy ze sobą bardzo blisko emocjonalnie, ale nigdy nie doszło do fizycznego zbliżenia, mimo tego, ze jestem przekonana o wzajemnym silnym fizycznym przyciąganiu. Teraz sytuacja nieco sie zmieniła, bo po moich kilku objawach zazdrości kolega zacząl sie ode mnie odsuwac. rozum podpowiada mi, ze powinnam przede wszystkim zająć się problemami w małżeństwie(męża nadal bardzo kocham), a serce najbardziej przeżywa ochłodzenie relacji z kolegą. Najgorsze jet to, że nie mogę się od niego odseparowac, bo współpracujemy ze sobą bardzo blisko.
Wiem, ze robię źle, ale jak na razie nie potrafię wyciszyc swoich emocji.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie, z zainteresowaniem i często ze współczuciem czytałam o Waszych problemach.

122

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Witaj facecie z netu smile Napisałeś pierwszy post na forum i nie mogę się nadziwić, że udało Ci się tak trafnie ująć coś czego ja za bardzo nie umiałam zdefiniować gdy czytałam opinie osób zdradzających i ich zagmatwaną argumentację.
Sedno chyba stanowi fakt, że dla wielu osób spełniło się marzenie o którym wspominasz i ich

facet z netu napisał/a:

(...) wyobraźnia zwycięża nad inteligencją.

To w zasadzie tłumaczy dlaczego dyskusja w tych tematach najczęściej sprowadza się do czego się sprowadza. Lepiej bym tego nie ujęła.

123 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-29 11:08:12)

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
facet z netu napisał/a:

Przeczytałem z zainteresowaniem wszystkie posty w tym wątku i postanowiłem dorzucić parę swoich przemyśleń.
Zastanowiło mnie, że porzucający ?kochanek? zyskał chyba więcej sympatii lub przynajmniej przychylnej obojętności, niż poszukująca tu pomocy ?porzucona? - z racji oczywiście tego, że zdradziła swego ?porządnego? męża. Ale czy kobiety tak naprawdę kochają takich porządnych, poukładanych facetów? Czy nie jest tak, że taki mąż, który gwarantuje poczucie bezpieczeństwa i jest nienagannie nastawiony na rodzinę, z czasem staje się w oczach swych żon ?kochającym ojcem i mężem?, co ? chyba często się tak zdarza ? nie idzie w parze z poczuciem wiążącej ich namiętności a słowo ?kochającym? zamyka się w poprawności odmierzanej pulsem codziennego dnia, należycie wypełnianymi obowiązkami, realizowaniem przyzwyczajeń, tak by nie naruszały żadnych oczekiwań? Z męskiego punktu widzenia tak to niejednokrotnie wygląda.  A tymczasem większość kobiet, tak  sądzę, świadomie lub podświadomie, oczekuje chwil pełnych niekonwencjonalności, szalonej namiętności, miłości z bajek o królewiczu, dzięki któremu wyobraźnia zwycięża nad inteligencją. Czy kobiety (przepraszam tu za uogólnienie, oczywiście to żadna reguła ? zresztą wszystko co tu piszę można równie dobrze w drugą stronę skierować) nie kochają słodkich drani, wariatów, czasem może mniej odpowiedzialnych? Oczywiście najlepiej jakby taki misiu umiał jeszcze poradzić sobie w życiu, być zaradnym i odpowiedzialnym kiedy trzeba. Ale jeśli traci to coś, co dziewczynę w nim zauroczyło,  staje się właśnie ?kochającym ojcem i mężem?.  Małżeństwo, codzienność, dzieci, praca, choroby, kredyty, zobowiązania ? wszystko to sprowadza i królewiczów i królewny na ziemię. Ale czy przestajemy wówczas marzyć o tych uniesieniach - poznanych wcześniej, wyśnionych, wyczytanych? Oczekujemy tego nieustannie od męża, od żony, od ? kochanka/kochanki(?). Kładziemy na szali, ważymy ? z kim, czego więcej, mniej, co połechta nasze ego, co pozwoli budzić się z wmiarę czystym sumieniem a co karze żyć z przekonaniem, że krzywdzimy kochaną (tak właśnie sądzę ? niejednokrotnie nadal kochaną) osobą. 
Człowiek nad wszystkim jest w stanie zapanować poza swoim zdrowiem i swoimi emocjami. Ma rozum, ma sumienie, ma zasady, wiarę ? z tym, że one jedynie nauczyły nas podejmować decyzje odnośnie tego co z naszymi emocjami zrobimy, ale w żadnym wypadku nie pomagają nam tych emocji zmienić. Czy rezygnując z realizacji swoich emocji pozostajemy bardziej w zgodzie z sobą niż wówczas gdy idziemy za nimi stając się egoistami? Szacunek dla siebie powinien współgrać z  szacunkiem dla partnera ? zapewne więc lepiej nie żyć w kłamstwie i wyjawiać wszelkie swoje zachwiania przed osobą z którą jesteśmy. Być wiernym, szczerym, zniszczyć w zarodku każdą niedozwoloną emocję.  Ale z jakiego powodu mamy prawo i obowiązek te emocje zniszczyć? Z powodu przysięgi?  Przecież mamy prawo żyć dla siebie, nie tylko dla innych. Młodzi ludzie zakochują się, odkochują, szukają, poznają kolejnego tego jedynego/tę jedyną i z takich czy innych powodów zawierają małżeństwo, rodzą się dzieci. Wówczas już nie można się odkochać i zakochać?  Z powodu jakiego? Szacunku? Przysięgi? Zasad?  Wówczas jest miejsce na wybory. Każdy wybiera to co jest według niego ważniejsze. I całe szczęście, bo być może, gdyby nie normy społeczne czy normy wiary ? panowałaby totalny haos. Po to je stworzono by bycie sobą oznaczało życie w zgodzie z tymi wszystkimi zasadami. Ale wszystkie nasze wybory nie zmieniają faktu, że ?życia nie mierzy się ilością oddechów, ale chwilami które zaparły dech?. I dotyczy to wszystkich - zarówno zdradzonych jak i zdradzających.

(Swoją drogą świetny tekst)


W pierwszych słowach listu dopatrzyłem się stanowiska, które mi się nie podoba, ale .... od słowa ale, okazało się , żeś swój chłop smile i gadasz do rzeczy, sam podtrzymując, że jednak coś z autorką nie teges i tak do końca wsparcie z racji natury się jej nie nażely. Tak wiem, to tylko filozoficzne rozważania były. Oskarżasz kobiety, te które idą w tango, mimo, że mają stabilne zycie, go poszukują tego , czegoś. Brakuje im "ruchu". No i tu się zgadzamy. Z jedną rzeczą, którą chętnie dodam, choć nie jest moja. Ostatnio wyczytałem, że większość mężczyzn zdradza z podobnego powodu smile Nie dla Ciała, nawet nie dla zmiany - ale dla emocji, nieświadomie ciągną do przeżycia czegoś - ponieważ pisze na forum kobiecym, by być zrozumiałym, ogranicze się do stwierdzenia - ekscytującego (emocje , adrenalina, testosteron itd). A zatem, podobnie, nieprawdaż?

Chaos? Chaos, mój drogi kolego, jesli nie zauważyłeś, lub tez starasz się być specjalnie delikatny, istnieje mimo wymienonych przez Ciebie wartości. Gdyby tak nie było, nie istniał by ten dział netkobiet. Chaos jest - są przysięgi - a nie ma zdrad? są małżeństwa - a nie ma rozwodów? są zasady - ale jakże częśto łamane? Ludzie się zakochują i odkochują i nie raz mają w ... poważaniu to co wymieniłeś - czyżbyś nie zauważył. TO co się ludziom wydaje, że jest - pięknie poukładany świat - to plątanina, paplanina i gra pozorów. Popatrz na ulicy wokół siebie , popatrz na sąsiadów - myslisz, że oni zawsze są uśmiechnięci, że nie myślą o zdradach, czy nie flirtują. powiem więcej to co nazywamy etyką, to co nazywamy normą, to rzeczy, które pieknie brzmią - ale wejrzyj w umysły, co dziesiątego, setnego , tysięcznego - człowieka, a zobaczysz jaka jest prawda. Te hasła o których piszesz - to hasła, i cele. Wg Cibie ile jest contliwych kobiet na świecie, które nie marzą o innych facetach, nie poddają się lub same nie flirtują, nie myśla o tej odskoczni i o zmianie? Ilu jest facetów, mająych ukochane przez całe zycie, nie obejrzy się na ulicy za jakąs panienka, nie pomarzy o tym by przelecieć niznajomą, albo nie wzdycha do tyłeczka najpiekniejszej ze swojego znanego środowiska?
Powiesz że piszesz Totalny chaos - to tylko kwestia wiary.

Wczoraj, na koncercie DeMono, pod chmurką, widziałem nastolatkę, obściskująca sie i całującą ze swoim chłopakiem, pod okiem bawiących się jej rodziców, przyszli z flaszką, którą opóżniali z jakąś inną parą - nie wiem kim, bo Ci drudzy nie podchodzili do dzieciaków, mocno pracujących nad sobą i opartych o drzewo. Ona przytulała go całując obejmując za głowę i oplatając co rusz nogam i tak prawie rpzez cały koncert. Myslisz, że zostaną do końca życia razem - nie , myslisz, że nie mówili sobie że się nie kochają. Czy to nie jest Totalny chaos? Ona pójdzie swoją drogą, on swoją, a rodzice, jednego czy drugiego, będa się bawić na weselach pociech jescze zupełnie na dzisiaj obcych sobie ludzi, którzy kiedyś będa przy kłótni wbijać sobie szpile, a potem szukać ukojenia w tym, czy tamtym marząc o innym, lepszym życiu. Jedną, z opcji, a przynajmniej dla tych co uważają że ich przysięgi są wicznie ważne, jest dzielenie świata na przed i pomałżeński. Ale to sztuczny obraz. Obraz wycinka. Ale przciez ludzie lubia sobie robić podziały. Ja zresta też.

Normy są  na tyle silne, na ile wyobrżamy sobie, że obowiązują innych, a ich moc, równa naszemu staraniu dorównania tym innym. Problem w tym, że Ci inni, z których bierzemy wspomniany przykład, myślą dokładnie w ten sam sposób - o nas. Jeśli to nie totalny chaos - to chwieja równowaga. Ale jakie ma to znaczenie? Chaos jest, tylko że nie ma zbyt wielu, któzy chcą go dostrzec. Większośc ludzi chowa się pod płaszczykiem słów. Mozna by to określić upadkiem moralnym, ale kto sie odważy smiać ze zgnitego w środku jabłka, skoro siedzi w śrosku, a śmiech mógłby doprowadzić do jego rozpadu.

Etyka, zasady, wierność - po to, odeślę Cie do świata łąbędzi.

124

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
kocisko napisał/a:

dla mnie przysiega jest święta i nie jestem w stanie jej złamać(mam nadzieję!).

trzymam kciuki smile

kocisko napisał/a:

Wiem, ze robię źle, ale jak na razie nie potrafię wyciszyc swoich emocji.

może po prostu niech sobie płyną? każda rzeka ma swój nurt, raz rwący, raz spokojny ...

Fajka napisał/a:

Witaj facecie z netu smile Napisałeś pierwszy post na forum i nie mogę się nadziwić, że udało Ci się tak trafnie ująć coś czego ja za bardzo nie umiałam zdefiniować gdy czytałam opinie osób zdradzających i ich zagmatwaną argumentację.

a wydawało mi się, że bardziej zagmantwanej argumentacji niż moja powyżej, nie da się skleić wink

Dunkis napisał/a:

sam podtrzymując, że jednak coś z autorką nie teges i tak do końca wsparcie z racji natury się jej nie nażely.

czyli potwierdza się - zagmatwanie napisałem wink Wsparcie jej się należy, tym bardziej! I wcale nie musi Ona być "nie teges" smile

Dunkis napisał/a:

Oskarżasz kobiety, te które idą w tango, mimo, że mają stabilne zycie, go poszukują tego , czegoś.

Nie oskarżam ich, absolutnie! Raczej staram się zrozumieć. Zdrada boli obie strony (przy założeniu określonego poziomu wrażliwości obojga). Kobiety i mężczyźni zdradzeni cierpią najbardziej z powodu urażonego ego. Kobiety zdradzające, wydaje mi się - cierpią, ponieważ w pewnym momencie kochają już nie kochanka (który prędzej czy później okazuje się zwykłym facetem, nie dorastającym np mężowi do pięt), ale swoje wyobrażenie o nim, jak ktoś napisał kiedyś - kochają tę miłość, a nie tego kogoś. To jest wołanie o miłość i namiętność - nie o zdradę dla zdrady!   

Dunkis napisał/a:

Ostatnio wyczytałem, że większość mężczyzn zdradza z podobnego powodu smile Nie dla Ciała, nawet nie dla zmiany - ale dla emocji, nieświadomie ciągną do przeżycia czegoś - ponieważ pisze na forum kobiecym, by być zrozumiałym, ogranicze się do stwierdzenia - ekscytującego (emocje , adrenalina, testosteron itd). A zatem, podobnie, nieprawdaż?

prawdaż! smile tak jak pisałem w pierwszym swoim poście - w obie strony to działa.


Dunkis napisał/a:

Chaos? Chaos, mój drogi kolego, jesli nie zauważyłeś, lub tez starasz się być specjalnie delikatny, istnieje mimo wymienonych przez Ciebie wartości...  Wg Cibie ile jest contliwych kobiet na świecie, które nie marzą o innych facetach, nie poddają się lub same nie flirtują, nie myśla o tej odskoczni i o zmianie? Ilu jest facetów, mająych ukochane przez całe zycie, nie obejrzy się na ulicy za jakąs panienka, nie pomarzy o tym by przelecieć niznajomą, albo nie wzdycha do tyłeczka najpiekniejszej ze swojego znanego środowiska?

Ale oczywiście. Facet, który nie zwraca uwagi na atrakcyjną kobietę (czyli taką, która "coś w sobie ma" - i nie mam tu na myśli wcale dużego biustu czy długich nóg wink),  albo kłamie, albo coś z nim nie tak. A kobietom zawsze miło, jesli otrzymują dowody zainteresowania od "fajnych" (tu dla każdej może oznaczać to zupełnie cośinnego) facetów.
 

Dunkis napisał/a:

Normy są  na tyle silne, na ile wyobrżamy sobie, że obowiązują innych, a ich moc, równa naszemu staraniu dorównania tym innym. Problem w tym, że Ci inni, z których bierzemy wspomniany przykład, myślą dokładnie w ten sam sposób - o nas. Jeśli to nie totalny chaos - to chwieja równowaga. Ale jakie ma to znaczenie? Chaos jest, tylko że nie ma zbyt wielu, któzy chcą go dostrzec. Większośc ludzi chowa się pod płaszczykiem słów. Mozna by to określić upadkiem moralnym, ale kto sie odważy smiać ze zgnitego w środku jabłka, skoro siedzi w śrosku, a śmiech mógłby doprowadzić do jego rozpadu.
Etyka, zasady, wierność - po to, odeślę Cie do świata łąbędzi.

No cóż - "narodziny są przyczyną śmierci". Ale żyć warto! smile

125 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-29 18:13:06)

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
facet z netu napisał/a:

Ale czy kobiety tak naprawdę kochają takich porządnych, poukładanych facetów? Czy nie jest tak, że taki mąż, który gwarantuje poczucie bezpieczeństwa i jest nienagannie nastawiony na rodzinę, z czasem staje się w oczach swych żon ?kochającym ojcem i mężem?, co ? chyba często się tak zdarza ? nie idzie w parze z poczuciem wiążącej ich namiętności a słowo ?kochającym? zamyka się w poprawności odmierzanej pulsem codziennego dnia, należycie wypełnianymi obowiązkami, realizowaniem przyzwyczajeń, tak by nie naruszały żadnych oczekiwań? Z męskiego punktu widzenia tak to niejednokrotnie wygląda.  A tymczasem większość kobiet, tak  sądzę, świadomie lub podświadomie, oczekuje chwil pełnych niekonwencjonalności, szalonej namiętności, miłości z bajek o królewiczu, dzięki któremu wyobraźnia zwycięża nad inteligencją.

Ale dlaczego od razu przekreślać współistnienie tych dwóch zachowań? Nie bardzo rozumiem?
Co przeszkadza temu, żeby kochający mąż i ojciec pozostał ognistym kochankiem w łóżku w sypialni, na kuchennym stole, przy lustrze w przedpokoju, czy gdzie tam sobie oboje życzą? To samo oczywiście dotyczy kobiety.
To nasza sprawa jak patrzymy i co widzimy w naszym wieloletnim partnerze - tatuśka i mamuśkę, czy nadal pożądaną osobę.
To kwestia dbałości obojga o to, żeby nie zabrakło ognia, który tak naturalny jest dla fazy zauroczenia. Większość z nas naiwnie uważa, że NIC więcej nie trzeba robić - że będzie płonął już zawsze. I własnie Ci - z takim podejściem pewnego dnia zdumieni patrzą na "tatuśka" czy "mamuśkę" śpiących obok w łóżku. I szukają wrażeń gdzie indziej.
Pewne zachowania, wydarzenia - są nieodwracalne - trzeba im zapobiegać. Nie zapominać, że On wciąż jest tym samym mężczyzną, który potrafi rozpalić do czerwoności dotykiem lub szeptanym do ucha słowem, a Ona - tą kobietą, której jedno znaczące spojrzenie, zachęcający gest - powoduje, że wszystko inne przestaje się liczyć.
O tym właśnie nie wolno zapominać, każdy moment jest dobry, żeby sobie o tym przypomnieć - podczas mycia garów, gotowania czy sprzątania. Kraść dla siebie na wzajem każdą chwilę - aby nie pozwolić dopaść się rutynie.
No bo chyba większość z nas już wie, że rutyna, to śmierć namiętności, a w konsekwencji związku.

facet z netu napisał/a:

Być wiernym, szczerym, zniszczyć w zarodku każdą niedozwoloną emocję.  Ale z jakiego powodu mamy prawo i obowiązek te emocje zniszczyć? Z powodu przysięgi?  Przecież mamy prawo żyć dla siebie, nie tylko dla innych. Młodzi ludzie zakochują się, odkochują, szukają, poznają kolejnego tego jedynego/tę jedyną i z takich czy innych powodów zawierają małżeństwo, rodzą się dzieci. Wówczas już nie można się odkochać i zakochać?  Z powodu jakiego? Szacunku? Przysięgi? Zasad?  Wówczas jest miejsce na wybory. Każdy wybiera to co jest według niego ważniejsze. I całe szczęście, bo być może, gdyby nie normy społeczne czy normy wiary ? panowałaby totalny haos. Po to je stworzono by bycie sobą oznaczało życie w zgodzie z tymi wszystkimi zasadami. Ale wszystkie nasze wybory nie zmieniają faktu, że ?życia nie mierzy się ilością oddechów, ale chwilami które zaparły dech?. I dotyczy to wszystkich - zarówno zdradzonych jak i zdradzających.

Nie bardzo rozumiem też - to rozdarcie... Oczywiście, że każdy z nas ma prawo żyć tylko dla siebie, jeśli ma ochotę - naturalnym wyborem jest wtedy życie w pojedynkę lub w luźnym związku z osobą, która wyznaje podobne do naszych zasady. Nikomu nie dzieje się krzywda. Wolni ludzie, wolne wybory.
Ale - jeśli ktoś decyduje się na małżeństwo lub życie w związku - decyduje się na przestrzeganie pewnych zasad, podejmuje zobowiązanie. I z tego będzie rozliczał i będzie rozliczany. Bo to jego świadoma decyzja, ale ma ona tez wpływ na życie innych ludzi.
Nie będę tu dyskutować na temat przyczyn zdrady, bo dla mnie to jasne, że to zawsze są EMOCJE.
I nie mieszajmy to dwóch pojęć - zdrady i odkochania. To dwie różne rzeczy. Nikt nie może zmusić nikogo do kochania, nawet sami siebie (choć często byśmy chcieli) nie możemy do tego zmusić. Ale to nie oznacza, że od razu od tego prosta droga do zdrady. To już jest kwestia wyboru.


Dunkis napisał/a:

Popatrz na ulicy wokół siebie , popatrz na sąsiadów - myslisz, że oni zawsze są uśmiechnięci, że nie myślą o zdradach, czy nie flirtują. powiem więcej to co nazywamy etyką, to co nazywamy normą, to rzeczy, które pieknie brzmią - ale wejrzyj w umysły, co dziesiątego, setnego , tysięcznego - człowieka, a zobaczysz jaka jest prawda. Te hasła o których piszesz - to hasła, i cele. Wg Cibie ile jest contliwych kobiet na świecie, które nie marzą o innych facetach, nie poddają się lub same nie flirtują, nie myśla o tej odskoczni i o zmianie? Ilu jest facetów, mająych ukochane przez całe zycie, nie obejrzy się na ulicy za jakąs panienka, nie pomarzy o tym by przelecieć niznajomą, albo nie wzdycha do tyłeczka najpiekniejszej ze swojego znanego środowiska?

Hmm.. ale to przecież zupełnie normalne, prawda? Ważne, na czym poprzestajemy, do czego się posuwamy.

Dunkis napisał/a:

Etyka, zasady, wierność - po to, odeślę Cie do świata łąbędzi.

Sorry, ale muszę zburzyć Twój idealny świat - łabędzie wcale nie są monogamistami. Udowodniono to naukowo. Tak się utarło, bo ich związki są długie jak na standardy zwierzęce. Ale jednak nie w każdym przypadku na zawsze....

126

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
niekochana72 napisał/a:

Co przeszkadza temu, żeby kochający mąż i ojciec pozostał ognistym kochankiem w łóżku w sypialni, na kuchennym stole, przy lustrze w przedpokoju, czy gdzie tam sobie oboje życzą?  Nie zapominać, że On wciąż jest tym samym mężczyzną, który potrafi rozpalić do czerwoności dotykiem lub szeptanym do ucha słowem, a Ona - tą kobietą, której jedno znaczące spojrzenie, zachęcający gest - powoduje, że wszystko inne przestaje się liczyć....

smile dobrze ponoć też robi rozmowa w mżawce, ciepłe, rozgrzewające spojrzenie na zimne kropelki wody spływające po twarzy ... wink

127

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
facet z netu napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Co przeszkadza temu, żeby kochający mąż i ojciec pozostał ognistym kochankiem w łóżku w sypialni, na kuchennym stole, przy lustrze w przedpokoju, czy gdzie tam sobie oboje życzą?  Nie zapominać, że On wciąż jest tym samym mężczyzną, który potrafi rozpalić do czerwoności dotykiem lub szeptanym do ucha słowem, a Ona - tą kobietą, której jedno znaczące spojrzenie, zachęcający gest - powoduje, że wszystko inne przestaje się liczyć....

smile dobrze ponoć też robi rozmowa w mżawce, ciepłe, rozgrzewające spojrzenie na zimne kropelki wody spływające po twarzy ... wink

Wszystko "dobrze robi", jeśli odnosi zamierzony efekt big_smile Nie ma odgórnych zaleceń czy przeciwwskazań - co człowiek, to inne potrzeby. 
Dbałość o związek - to clou sukcesu. Trzeba o tym zawsze pamiętać i dbać - nawet jak się nie chce w danym momencie.
Się zachce - jak tylko nagroda się przypomni tongue

128

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Facet z netu bardzo duzo naczytal sie "Daniela Golemana "-Inteligencja emocjonalna .
A tak naprawde chcial powiedziec ze w zyciu trzeba byc poprostu doroslym .Bo  panowanie nad emocjami swiadczy o naszej
doroslosci. Tego przeciez  mozna sie nauczyc .
Tylko jak to  wytlumaczyc  ,napisz wiecej i wiecej.

129

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?
Domek bez adresu napisał/a:

Facet z netu bardzo duzo naczytal sie "Daniela Golemana "-Inteligencja emocjonalna .
A tak naprawde chcial powiedziec ze w zyciu trzeba byc poprostu doroslym .Bo  panowanie nad emocjami swiadczy o naszej
doroslosci.

Wręcz przeciwnie wink Cudownie byłoby gdybyśmy potrafili być całe życie dziećmi. I jeszcze - żebyśmy się rodzili po dwóch piwach i w takim stanie pozostawali do końca życia. Świat byłby piękniejszy! smile

130

Odp: co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

facet z Netu,

cechy ktore wymieniles sa fajne na poczatek znajomosci. A nie na zycie. A wogole to jest idealnie jak facet jest odpowiedzialny i szalony zarazem. A inteligencja dla mnie jest najbardziej pociagajaca u faceta, bez tego moze byc nie wiem jak piekny, i szalony po jakims czasie mnie nudzi...

Posty [ 66 do 130 z 136 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026