Jego nałóg. ;( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 68 ]

Temat: Jego nałóg. ;(

Kocham Go.......ale no właśnie ale on pije ;(  coraz częsciej go na tym przyłapuje. Wypiera się ale czuję ten smrud.
Miał i ma z tym problem.Próbuje mu w tym pomóc ale czasami nie mam siły.nie robi mi żadnych awantur ale nie chce żeby pił.

Co zrobic??

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jego nałóg. ;(

hej,ja juz jestem nerwowo wykonczona.skoncz ten zwiazek!!co z tego ze ty go kochasz,jak on by cie kochal to by nie pil.moj nazeczony ciagle mi powtarza ze mnie kocha i ze przestanie pic.przestaje na 4 dni i znow to samo i to juz trwa 4 lata.mam z nim dziecko i mieszkam z nim u jego rodzicow.i nie zmienia sie.wszystcy mysleli ze przestanie pic jak urodzi mu sie dziecko ale on zaczol jeszcze gorzej.!!!nie nawidze go.nie mam gdzie sie wyprowadzic,i musze ciagle na niego patrzec.UCIEKAJ Z TEGO ZWIAZKU SZYBKO.ja jestem tak psychicznie wykonczona ze chyba musze isc do psychiatry,albo jakos takiego.tojest masakra.na leczenie nie chodzi,chociaz mial wezwanie.olewa mnie i dziecko.ciagle pije.nie ufaj mu bo on nigdy nie przestanie pic.jak nie masz awantur to bedziesz je miala.i bedzie cie bij pewnie tak jak mnie,.marze o tym zeby miec wlasne mieszkanie i zeby uwolnic sie od tego pijaka.

3

Odp: Jego nałóg. ;(

nie upija się ale denerwuje mnie że ciągle czuć alkohol z jego ust.Mowi,że to tylko piwko i nic złego nie robi.Wiem,że kiedyś bardzo dużo pił i nie tylko (używki różnego rodzaju)
ale odkąd jesteśmy razem nie upija się i "chyba" nie bierze.myśle ze bym zauważyła coś gdyby był pod wpływem narkotyków.

4

Odp: Jego nałóg. ;(

Sandra, posłuchaj Elizy, ona mądrze mówi.

5

Odp: Jego nałóg. ;(

Jak to moja ciocia mówi: ,,Młodym dziewczynom zawsze się wydaje, że są tak silne, że miłość jest tak wielka, że facet przestanie w końcu pić, a to gówno prawda!!" A ja dodam: pije, pić będzie, mówi, że kocha, kochać przestanie, albo jeszcze gorzej, przestanie szanować!! Uważaj sandro215 nic z tym nie zrobisz! Nie łudź się, że przestanie, wręcz przeciwnie on dopiero zacznie!!! Mogłabym przytoczyć mnóstwo historii podobnych do Twojej, mogłabym nawet napisać książkę, tyle tego wokół mnie. Ajajaj aż żal myśleć.

6

Odp: Jego nałóg. ;(

sandrodaj sobie spokój,nie tłumacz -jak mówi smołka to z góry źle wygląda.
Nie dasz rady a nie myśl ,ze po ślubie będzie lepiej bo nie będzie-takich miłości to może na palcu jednej ręki a i w to wątpię.

7

Odp: Jego nałóg. ;(

Młodym dziewczynom zawsze się wydaje, że są tak silne, że miłość jest tak wielka, że facet przestanie w końcu pić, a to gówno prawda!!" Tak to gówno prawda.Z czasem będzie coraz gorzej!!!
Poczytaj historie żon alkoholików na tym forum jest tego sporo...

8

Odp: Jego nałóg. ;(

macie racje wszystkie,mlode dziewczyny bo sama tak myslalam ze przestanie pic,i sie zmieni,a tu coraz gorzej.dobrze ze slubu nie mamy jaz tym pijakiem.mam tylko z nim dziecko to jest masakra.wiecie co?dzis dostal wyplate,i wiecie co ja z niej mam?kupil dziecku 2 paczki pampersow dwie paczki chusteczek i soczek.i zaplacil 56zl.i zostawil mnie pod sklepem i poszedl pic!!i jeszcze  go w domu nie ma!!...............brak mi slow.jego rodzice tez nie maja do niego sil.czekam tylko na jakis cud..az dostane mieszkanie bo skladalam papiery do urzedu.i sie wkoncu od niego uwolnie.a mam dopiero 18 lat,a tyle juz w zyciu zlych rzeczy przezylam..ze szkoda gadac...bylam glupia i mloda ze sie z nim umawialam....bo tyle ile mi cierpien przyspozyl to .....:(plakac sie chce.uciekaj kochana z tego zwiazku.dobrze ci radzimy.mi tez tak radzono ale nie posluchalam...

9

Odp: Jego nałóg. ;(

przepraszam za bledy...

10

Odp: Jego nałóg. ;(

znowu się pił.....
Jest mi przykro z tego powodu.Obiecała,że nie będzie.Jakoś nie wierzę.Nie robi mi awantur,nie krzyczy,nie biję.Za to tuli się i w ogóle jest słodki ale NIENAWIDZE jak pije.Kocham go ale nie chcę być jedną z tych żon/dziewczyn alkoholika.Powiedział,że sam widzi w tym problem i nie chcę mnie stracić,i że jezeli nic nie pomoże to pójdzie na "wszywkę" i na leczenie.

nie wiem już co robić.Nie dawno wyszłam z toksycznego związku,w którym tkwiłam 6 lat i nie chcę znowu marnować sobie życia.

11

Odp: Jego nałóg. ;(

Sandro musisz z nim poważnie porozmawiać...
Nie możesz ulegać jego przeprosinom i błaganiom...
musisz postawić sprawę jasno- albo alkohol albo TY!!!!

12

Odp: Jego nałóg. ;(

Właśnie dzisiaj to zrobiłam.Powiedział,że to ostatni raz bo nie chcę mnie stracić.Tzn te jego picie to jest takie,że po pracy wraca juz po piwku,to z sąsiadem na klatce wypije piwko czy dwa i koniec.nie upija się do nieprzytomności ale mnie to denerwuję,że stale czuć od niego alkohol.Wiem,że jego ojciec miał z tym problem.Wolę dmuchać na zimne.

13

Odp: Jego nałóg. ;(

Jak to czytam to mi Cię tak szkoda. Sanrdo zastanów się czy chcesz mieć takie życie, czy chcesz codziennie się zamartwiać  i myśleć o tym czy on znowu dziś będzie pił??? takiego chcesz życia. Moja siostra była w takim związku...troche zeszło zanim zrozumiała to, upierała się że go kocha...teraz jest z niej całkiem inna kobieta, usmiechnięta, wesoła. Zastanów się nad tym...

14

Odp: Jego nałóg. ;(

Daj mu do zrozumienia, że kiedy skończy ze swoim nałogiem to będziecie mogli pomyśleć o tym żeby być razem. Ale żebyś to wiedziała na pewno, bo nie można z tym nałogiem zerwać z dnia na dzień. A pomyśl też o przyszłości, teraz tylko piwko jedno, dwa a później może być tego więcej. Skoro mu na Tobie zależy to nich zgłosi się na leczenie i niech pokaże ci się jako zdrowy i wolny od nałogu człowiek. Nie może tak być, że chciałby i ciebie i popijać sobie po pracy.

15 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2010-12-30 13:27:48)

Odp: Jego nałóg. ;(

sandra215 - w każdym poście piszesz NIE UPIJA SIĘ - podświadomie próbujesz w ten sposób pokazać że on nie jest alkoholikiem i to typowy błąd kobiet których partnerzy są alkoholikami. Alkoholik to nie tylko ten który pije na umór i śpi na ławca to też ten co codziennie wypija jedno piwko, ten który musi wypić setkę wódki nie więcej. Wiesz granica gdy zwykłe piwko codziennie przerodzi się w picie aż do nieprzytomności jest niezauważalna nie ma widocznej granicy z napisem od tej chwili jesteś alkoholikiem. A pici się będzie nasilać i po latach (gdy będziesz od niego uzależniona gdy dojdzie wspólne życie dzieci) nie będziesz umiała odejść bo będziesz współuzależniona. Myślę że szkoda twojego życia a obietnice typu ostatni raz, idę na odwyk są nie prawdziwe - czlowiek uzależniony zawsze kłamie.
Nie trać życia.

16

Odp: Jego nałóg. ;(

Niech Jego obietnice nie będą puste! Niech przestanie pić od teraz. Jeśli nie będzie potrafił przestać od teraz, udowodnisz Mu, że jest uzależniony-koniec kropka! My o tym wiemy, ale być może do niego to zupełnie nie dociera. Jeśli powie ,,od teraz nie piję" i przez tydzień nic nie wypije, to jest nadzieja i pamiętaj, że nie powinno być wyjątków ,,okazjonalnych", bo alkoholik zawsze znajdzie okazje! Jeśli natomiast się złamie, to na drugi dzień powinien iść na leczenie i rozpocząć je jak najszybciej. Nawet nie dla Ciebie, a bardziej dla siebie. Jeśli już wszystko zawiedzie, odejdź od Niego! Twoja miłość nie przetrwa, gdy On przez lata będzie pił, a Ciebie będzie to denerwowało, więc nie ma sensu. Po co Ci taka chwilowa miłość i zmarnowane życie!!?? Jeśli On nie przetrwa w postanowieniu/leczeniu, a Ty odejdziesz, to będzie Twoja najlepsza decyzja. Zrób to w myśl powiedzenia: ,,Jeśli Kogoś kochasz, pozwól mu odejść. Jeśli wróci, jest Twój, jeśli nie, to znaczy, że nigdy Twój nie był"! Życzę Ci jak najlepiej!!! Tyle tego pijaństwa w okół..z tym nie ma żartów. Później jest bieda, lament, pytania bez odpowiedzi:(

17

Odp: Jego nałóg. ;(

Hej Kobietki wink
Dawno mnie tu nie było....chyba nie było powodu(tak sobie wmawiam;(...)

Musze z kimś pogadac a takiej prawdziwej koleżanki (o przyjaciółce nie wspomne) brak...Mam problem.Ten sam co kiedyś.....znowu alkohol.Gdy byl w Naszym związku taki okres,że brakowało kasy i nie miał na piwo wszystko było Ok Gdy nie pije jest naprawde super facetem.Ostatnio dużo sie zmieniło.Wyjechał za granice.Nie było Go kilka miesiecy,tękniłam jak głupia,dom i praca...tak wyglądało moje życie.Nie mogłam doczekać sie kiedy Go przytule,pocałuje,zasne obok Niego.Wrócił i....No właśnie....cały wolny czas poswiecil na picie piwa i wódki.Urlop się skończył i znowu wyjechał.Zmienił sie,kasa,która tam zarabia Go zmieniła.Powiedział,że tam cięzko pracował to ma urlop zeby sobie pozwolić na wypicie kilku drinków.Tylko szkoda,że na kilku nie poprzestał.Ta kasa,która tam zarabia poprawiła troche nasze życie ale co z tego...gdyby te pieniadze mial On już by ich nie było(koledzy,jego była-ma z nią dziecko,no i alkohol)Wszyscy raptownie sobie o nim przypomnieli.Ale to ja przez cały ten okres gdy nie pracował utrzymywałam dom i płaciłam rachunki.Powiem Wam szczerze,że wolałam jak nie mial tych pieeniedzy i był ze mna w domu.Ale co to za życie.Ciągłe pilnowanie żeby sie nie upił.

Kocham Go ale zaczyna mnie to wszystko przerastać.Zastanawiam sie zeby od niego odejść.Nie wiem co mam teraz zrobić?!Próbuje z nim rozmawiam ale twierdzi,że to ja sie zmieniłam.

Pomóżcie ;(

18

Odp: Jego nałóg. ;(
eliza1992 napisał/a:

co z tego ze ty go kochasz,jak on by cie kochal to by nie pil.moj nazeczony ciagle mi powtarza ze mnie kocha i ze przestanie pic

To akurat bzdura...Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Alkoholizm jest chorobą polegającą na silnym uzależnieniu od substancji, często połączony z uzależnieniem psychicznym. Nawet największa miłosc nie uchroni przed piciem. Powodów może być wiele a usprawiedliwień alkoholika jeszcze więcej. Ale to jest nie ważne....Ważna jesteś TY!
Chcesz rady? Oto ona:
Wyobraź sobie Twoje życie za 10lat. On nie przestanie pić, uwierz, że takie nawroty to normalka w życiu alkoholika. Pisałaś ze już wczesniej ostro z tym jechał, miał przerwę (może paroletnią) a teraz jest kolejny zwrot akcji. Jeśli raz się wpadło w takie gówno to się z niego nigdy do końca nie wychodzi. Gdyby jeszcze nie pił wcale, ani kropli, to byłaby szansa że tak już zostanie a tak...On nie przestanie pić, mało tego będzie pił coraz więcej. Niedługo straci tę pracę, bo będzie przychodził do niej na kacu, nie wyspany, w złym stanie. Pewnie wróci do ciebie a ty będziesz szczęsliwa, że go masz z powrotem. Może znowu będziesz utrzymywała dom a może on znajdzie jakąś pracę na miejscu. Wieczorem będzie się raczył alkoholem.Jeśli nie zarobi na niego to wyciągnie od ciebie. Prośbą, groźbą, szntażem. Albo pójdzie pożyczy od kolegów "na chleb". Przestanie sie przed tobą z tym kryć.
Już ci zaczyna robić wodę z mózgu, urabiać Cię ze to ty sie zmieniałs, potem zacznie ci wmawiac ze jestes stuknięta. Usłyszsz wiele przykrych słow, wiele zarzutów, że to przez ciebie, że nie byłas dla niego dobra...itd. Piszesz ze wczesniej miał z tym problemy...A czy ty go wtedy widziałaś? Czy wiesz jak sie zachowuje w stanie zamroczenia? Alkoholik często gdy jest wypity bywa agresywny, nieobliczalny, z racji ilości wypijanych piw czy wódki jego mózg pracuje coraz gorzej, jest coraz bardziej wyniszczony. To sie stanie widoczne, po pewnym czasie odkryjesz, że on bełkocze coś bez sensu a ty nie bedziesz mogłą pojąc o co mu chodzi. Albo gorzej, może okaże sie ze ma paranoje alkoholową? Zacznie wyszukiwac Twoich kochanków,wykrzykiwac ze jestes dziwką...Może zacznie cie bić, gwałcić, poniżać i dreczyć psychicznie bo nie bedzie w stanie znieść swojego włąsnego upadku, wiec bedzie musiał sprawic ze ktos poczuje sie jeszcze gorzej. Tym kimś będziesz TY. On sie nie zmineni, nie opamięta...nie ma na to szans.
Szansa jest jedna, bardzo maleńka...moższ go sprawdzic. Powiedz ze odchodzisz a on ma sie poddac leczeniu. Musiałby oczywiscie z własnej woli pójść tam i przyznać ze ma problem. To bardzo trudne, sa tacy którzy dają rade, idą, leczą sie, walczą...Ale oni naprawde CHCĄ. Żadne rozmowy, groźby, prosby, twoje łkania nie pomogą. Twoja miłosc go nie zbawi.
Oczywiscie to tragiczny scenariusz...może teraz myślisz sobie, że przesadziłam...że wcale tak nie musi być. Nie, nie musi...ale ryzyko jest tak wielkie ze nie powinnaś go podejmować. Wiem co mówię...uwierz mi.

19

Odp: Jego nałóg. ;(

Jak czytam takie posty, to agresja mi rośnie o 200 % naprawde.

Twój partner jest alkoholikiem (tak wynika z Twojej wypowiedzi), wszelkie jego zapewnienia "to ostatni raz", "już więcej nie wypiję", "dla ciebie z tym skończę, tylko daj mi szansę" - to bzdura. Alkoholik aby móc nie pić powinien najpierw zdać sam sobie sprawę z tego że ma problem. Najczęściej ów alkoholik musi sięgnąć dna aby zdać sobie z tego sprawę. Następnie musi chceć nie pić, ale nie na pokaz dla ciebie, tylko dla samego siebie. Później zgłosić się na terapię, najpierw na detoksykację, potem np. na 10 kroków, najlepiej aby terapeutą była odoba która jest również uzależniona i czysta, lub DDA smile

Sandra, kochana, odpisałaś dla jednej z dziewczyn, że twój partner podnosi na Ciebie ręce, ale ty go kochasz ... A więc on z miłości Cię tłucze, tak?

Nie rozumiem, jak kto kolwiek może tkwić w związku z uczuciem tylko z jednej strony, pozwalając się upokażać i bić. Wiem, współuzależnienie, ale aby z tego wyjść, to Ty sama musisz tego chcieć.

Odnoszę wrażenie, że tak naprawę nie szukasz pomocy, tylko wsparcia dla swojego związku i swoich decyzji. Muszę Cie zmartwić, większość osób nie poprze ani Twojego związku ani Twoich decyzji, ponieważ są destruktywne.

Twój związek to jedno wielkie dno, które ty upiększasz i dekorujesz. Jeśli lubisz i czerpiesz przyjemność z tego związku, to proszę bardzo, zostań w nim, ale nikomu się już nie skarż, bo ten problem toczy się już od 2010 roku (czyli 2 lata!).

Jeśli jesteś nieszczęśliwa, pragniesz prawdziwej miłości, ciepła i bezpieczeństwa, to zostaw tego drania, zerwij z nim wszelkie kontakty, uwolnij się i zacznij żyć tak, aby nigdy nikomu nie pozwolić siebie upokażać i bić.

Powodzenia

20 Ostatnio edytowany przez wiara89 (2012-09-22 14:11:41)

Odp: Jego nałóg. ;(

Witam! Jestem tutaj pierwszy raz. Nie mam po prostu komu o tym powiedzieć. Mój narzeczony jest alkoholikiem. Niestety, bardzo dobrze to przede mną ukrywał. Sielanka, cudowne życie. Kiedy zaszłam w ciążę, zaręczyliśmy się, dopiero pokazał na co go stać. Ciągle chlał, awantury, gdzie ja musiałam uciekać z domu, bo był tak agresywny. Kiedy urodził się nasz synek, poszedł na odwyk 6 tyg. w ośrodku, wyszedł, przez miesiąc było w porządku, dwa dni po chrzcinach naszego synka zapił i ciągnął to przez miesiąc, przepił w tym czasie 2 tys zł. Ja wyjechałam do rodziców, przyjechał pijany, zrobił awanturę, zabrała go policja, ma sprawę w sądzie. Pojechał do domu, tam pił kolejny miesiąc, próbował się wieszać, znowu go zamknęli, ale jak to nasze durnowate prawo uznali, że on jest zdrowy i nic mu nie dolega; po tym incydencie wystraszył się do czego mogła go doprowadzić wódka, nie pił, dałam mu pieniądze na wynajęcie pokoju, żeby wyprowadził się z mojego mieszkania, były plany, chodził na mitingi, leczył się, poszedł do pracy, odwiedzał nas u rodziców. Wczoraj znowu się zaczęło. Pije. Ja już nie wiem, co robić. Czy walczyć? Czy dać sobie spokój? Najgorsze jest to, że strasznie go kocham i nie potrafię patrzeć na to, jak on siebie niszczy, stacza się. Jak nie pije, jest bosko, mam wszystko, co chcę, jest cudownie. Ale to normalne przy tej chorobie; nie wiem, nie mam już trochę siły na tą walkę, ale z drugiej strony nie chcę go tak zostawić. Poradźcie proszę, czy któraś była w podobnej sytuacji. Dodam jeszcze tylko, że walczę, bo chciałabym, żeby moje dziecko miało ojca, on bardzo go kocha. Wiem, że mój narzeczony chce się zmienić, próbuje, ale to jest silniejsze od niego hmm

21

Odp: Jego nałóg. ;(

Po co dziecku ojciec alkoholik, 5 dni w tygodniu nachlany a 2 dni trzeźwieje, po tylu próbach leczenia nie wiem, czy ten Twój ma szanse wyjść z alkoholizmu, a poza tym, czy Twoim marzeniem jest żyć cały czas w niepewności? Myśleć codziennie, czy dzisiaj wróci trzeźwy, czy pijany?
Oszczędź sobie nerwów a dziecku widoku wiecznie pijanego tatusia, może jak go zostawisz, pójdzie po rozum do głowy i wytrzeźwieje na zawsze.

22

Odp: Jego nałóg. ;(

Wydawało się że już jest wszystko na dobrej drodze, że zrozumiał co przez wódkę mógł stracić, niestety. Nie da rady on bez pomocy nie wytrzeźwieje, a po drugie sam musi tego chcieć. Bo już raz z przymusu był w ośrodku i niby tak pięknie ładnie było wszystko zrozumiał że nas krzywdzi itd. ale niestety wóda wzięła górę. Ja z wódką nie wygram jeśli on nie będzie chciał jej odstawić. Jego ojciec też był uzależniony. Był na terapii założył nową rodzinę i żyje normalnie, ale on powtarza że do tego trzeba dojrzeć a on jeszcze tego nie chce. Woli chlać. Tylko że ja go kocham i nie wiem czy warto dalej walczyć, bo znam ludzi którzy byli kilka razy na terapii a dopiero po 4 razie np poskutkowało i już 10 lat nie piją. Sama już nie wiem co robić.

23

Odp: Jego nałóg. ;(

Myślę sobie, że najlepszym wyjściem jest Twoja własna terapia, terapia dla współuzależnionych.

Niby wszystko wiesz, niby masz świadomość, że na jego niepicie ma wpływ tylko on, ale jednocześnie zachowujesz się tak, jakbyś nic na temat alkoholizmu i dróg wychodzenia z niego nie wiedziała.

24

Odp: Jego nałóg. ;(

On potrzebuje porządnego kopa w d..., może wtedy zrozumie, powinnaś się na jakiś czas od niego odciąć, stracić z nim kontakt i powiedzieć albo sią leczy, albo do widzenia.

Odp: Jego nałóg. ;(

Tak czytam dziewczyny wasze posty i myślę, że mogłam mieć podobną sytuację. Mój facet, jak go poznałam, też pił, może nie za dużo, ale za to często, codziennie po 1-2 piwkach. Aż w końcu się wkurzyłam na niego, jak kolejny raz na nasze spotkanie przyszedł po piwku. Powiedziałam mu wtedy, że albo przestanie, albo z nim zerwę. Pomogło. Od tego czasu pije mniej i rzadziej.
Radzę Wam, porozmawiajcie z partnerem o swoich odczuciach i problemach i każcie mu wybierać: alkohol albo wy. Jak nie przestanie pić, to go zostawcie, póki jeszcze nie jest za późno na zmianę, bo potem może być jeszcze gorzej.

26

Odp: Jego nałóg. ;(

Z tym mam właśnie problem, żeby go zostawić. Niech radzi sobie sam. Po prostu jakiś taki strach o niego. A to duży błąd. Teraz zamierzam zerwać z nim kontakt. Nie odbierać telefonów nie pozwolić się szantażować, tak jak to było niedawno że się będzie wieszał. Fakt faktem policja w osatniej chwili ściągnęła go ze sznurka ale widać że dużo mu to do myślenia nie dało. Nie rozumie tylko jak tak młody chłopak ma 23 lata marnuje swoje życie stacza się na dno. Nie chce patrzeć jak dorasta jego upragniony syn. Mieliśmy wszystko mieszkanie pieniądze niczego nam nie brakowało żadnych problemów wspaniałego synka. Jemu takie życie widocznie nie odpowiada woli życie menela. Nie rozumię go po prostu go nie rozumie a staram się chodziliśmy nawet na terapię rodzinną i nic nie pomogło.

27

Odp: Jego nałóg. ;(

Lepiej zakończyć ten związek, bo jeszcze chwila a będzie toksyczny.
Co z tego, że go kochasz...jeśli on kocha Ciebie, to zrozumie co stracił i sam będzie z tym walczył.

28

Odp: Jego nałóg. ;(

Bo właśnie chyba tutaj popełniałam błąd niby przeniosłam się do rodziców ale mamy ciągły kontakt on przyjeżdża w weekndy i jest sielanka, ma otwartą furtkę i myśli że zawsze tak będzie. Powinnam się od niego odseparować i niech robi co chce, tak też teraz zamierzam robić. I mam nadzieję że wytrwam w swoim postanowieniu i że nie usłyszę dzisiaj że znowu się wiesza albo ze go zgarneła policja bo mam już tego dość ciagle odbierać go z komisariatu.

29

Odp: Jego nałóg. ;(

No i poszedł sie leczyć. 12 miesięcy w ośrodku. Zobaczymy czy to poskutkuje. Tym razem naprawdę dosięgnął dna. Eh. Już sama nie wiem co myślec czy łudzić się że bedzie dobrze, że jest młody i zrozumie w koncu:(

30

Odp: Jego nałóg. ;(

Popłakałam się czytając Twoje wypowiedzi. Wydawało mi się że już zapomniałam o koszmarze życia z alkoholikiem, ale jednak nie, tego nigdy nie da się zapomnieć. Rozwiodłam się z alkoholikiem po 14 latach bycia razem( 10 lat małżeństwa). Widzę w Tobie siebie z przed kilku lat gdy jeszcze miałam siłę walczyć

31

Odp: Jego nałóg. ;(

Witam Z doświadczenia wiem że facet który pije nie przestanie a co gorsza zniszczy Ciebie przyjdzie taki dzień że żeby nie czuć tego zapach sama sięgniesz po alkohol z czasem będziesz robić to częściej aż w końcu zaczniesz go rozumieć a wtedy już po tobie taki związek nie przetrwa więc skończ to czym szybciej tym lepiej. Wiem co mówię żyłam w takim związku też chciałam pomóc myślałam że dam rade przecież kocham dam rade jestem silna mówiłam sobie przez całe dnie pilnowałam by nie wypił ale zawsze znalazł możliwość kładzenie się spać czując ten zapach doprowadzało mnie do szału więc wypijałam piwo by nie czuć nawet nie wiem kiedy ale pociągnoł mnie za sobą wykorzystując fakt że pod wpływem alkoholu nie myślę o przeszłości tyle że ja  się opamiętałam on nie nie dałam rady pomóc a przy tym zaszkodziłam sobie więc skończyłam ten związek a całą siłę którą poświęcałam na niego poświęcam na siebie taki związek nie daje szczęścia ale może zniszczyć życie choć bardzo chcesz nie pomożesz

32

Odp: Jego nałóg. ;(

jestem tu pierwszy raz rozbilam swoja rodzine dla niego po pol roku mieszkania razem dochodzi do klotni szarpaniny i wyzwisk on twierdzi ze nie ma problemu z alkocholem ale pije przynajmniej trzy razy w tygodniu -sam. wyprowadzalam sie juz trzy razy i caly czas wracam mam swoje mieszkanie ale nie moge zyc bez niego.kiedy nie pije jest wymarzonym partnerem troskliwy czuly romantyczny ma bardzo dobry kontakt z moimi dziecmi nie wiem co robic jak sie od tego uwolnic

33

Odp: Jego nałóg. ;(

jak to czytam  to po prostu  ręce   opadaja sad  Wieszkosć  z kobiet  które ma problem i  tu pisze  wyznaje  zasade że  "ja  go kocham   i  on jak nie  pije i mnie nie bije  to jest  kochany czlowiek "
  Bardzo czesto   problemy  mają młode dziewczyny   po  3-4 latach  związku  i już mają  dosyć   (ale oczywiście   dalej kochają)  Ale po tych  3-4 latach  znoszenia  tych  udrek  powinniscie  się zastanowić   nad tym że  czeka   was  jeszcze   z  40-50 lat  takiego życia o  ile  wcześneij partner  was nei wykonczy .........

34

Odp: Jego nałóg. ;(
Tango napisał/a:

jak to czytam  to po prostu  ręce   opadaja sad  Wieszkosć  z kobiet  które ma problem i  tu pisze  wyznaje  zasade że  "ja  go kocham   i  on jak nie  pije i mnie nie bije  to jest  kochany czlowiek "
  Bardzo czesto   problemy  mają młode dziewczyny   po  3-4 latach  związku  i już mają  dosyć   (ale oczywiście   dalej kochają)  Ale po tych  3-4 latach  znoszenia  tych  udrek  powinniscie  się zastanowić   nad tym że  czeka   was  jeszcze   z  40-50 lat  takiego życia o  ile  wcześneij partner  was nei wykonczy .........

Zgadzam się z Tobą tyle, że ta mądrość przyszła niestety wraz z doświadczeniem.
Mój (na szczęście już były)mąż mnie wykończył psychicznie i fizycznie. Byliśmy razem 14 lat(10,5 roku małżeństwa)  Wyszłam z tego z depresją, nerwicą i zerowym poczuciem własnej wartości

35

Odp: Jego nałóg. ;(

Powtórka z rozrywki....sama sobie sie dziwie co za sens jest tkwić w tym chorym związku.Ostatnio znowu sie upił....podniósł na mnie reke.Tak bardzo mnie uderzył,że przez tydzień bolała mnie głowa i miałam wszedzie siniaki.wyprowadziłam sie do mamy.Przyjechał,przeprosił a ja wróciłam.Minął tydzień a on znowu sie upił.Gdzies teraz wyszedł a ja siedze w domu i boje sie zeby nie zrobił mi kolejnej awantury....Już mam tego wszystkiego serdecznie dość.Nie mam gdzie pojść.Nie mam kasy.Nie pracuje.

Kurcze....wszystko do d....

36

Odp: Jego nałóg. ;(
sandra215 napisał/a:

Powtórka z rozrywki....sama sobie sie dziwie co za sens jest tkwić w tym chorym związku.Ostatnio znowu sie upił....podniósł na mnie reke.Tak bardzo mnie uderzył,że przez tydzień bolała mnie głowa i miałam wszedzie siniaki.wyprowadziłam sie do mamy.Przyjechał,przeprosił a ja wróciłam.Minął tydzień a on znowu sie upił.Gdzies teraz wyszedł a ja siedze w domu i boje sie zeby nie zrobił mi kolejnej awantury....Już mam tego wszystkiego serdecznie dość.Nie mam gdzie pojść.Nie mam kasy.Nie pracuje.

Kurcze....wszystko do d....

I czekasz na oklaski?
Wróc do matki, znajdź pracę i idź do specjalisty w Ośrodku Interwencji kryzysowej (najczęściej przy MOPR lub MOPS), chyba, że ma Ci połamać zebra, albo czekaz az zaciążysz i on sie cudownie zmieni w oczekiwaniu na potomka. Ręce opadają.

37

Odp: Jego nałóg. ;(

Do mamy wrócic nie moge.Po pierwsze nie ma miejsca a po drugie juz nie potrafiłabym z nią życ.zastanawiam sie nad tym aby gdzies wyjechac.być daleko od tego wszystkiego.Zbieram pieniadze na wyjazd ale nie bardzo wiem dokad.Boje sie czy dam sobie sama rade tym bardziej,ze mam długi.Jak czytam opisy niektórych dziewczyn to widze,że moje starania ida na marne.Chce miec dom,rodzine,dzieci.A z nim mi sie to chyba nie uda.To jest nałóg,z którego ja już go nie wyciagne.A szkoda....

38

Odp: Jego nałóg. ;(

Ratuj siebie, idź na terapię: toksyczny dom, drugi toksyczny związek.
Skoro przyciągasz toksyny, to znaczy, że masz w sobie "to coś" - a to znaczy, że bez terapii przyciągniesz kolejną.

39

Odp: Jego nałóg. ;(

już nie przesadzaj że ona przyciąga toksyny...ja nie wierzę w to że jak ktoś żył w patologicznej rodzinie to że jego musi być taka sama...mamy swój rozum i każdy układa sobie życie jak mu się podoba ...nikt ją nie zmusza....
a tego faceta to ja bym zostawiła...może masz jakąś koleżankę cz kogoś z rodziny  żeby trochę pomieszkać...w między czasie byś pracę może znalazła...
a tak na marginesie jak nie ma kasy to niby za co zapłaci psychologowi ???? to ma czekać kilka mies. na wizytę ????
ja bez wizyty bym pomyślała o sobie...a ona jest 100% uzależniona od niego...dziwne że jej to nie wypomina skoro to pijak

40

Odp: Jego nałóg. ;(
frytka292 napisał/a:

już nie przesadzaj że ona przyciąga toksyny...ja nie wierzę w to że jak ktoś żył w patologicznej rodzinie to że jego musi być taka sama...mamy swój rozum i każdy układa sobie życie jak mu się podoba ...nikt ją nie zmusza....

Nie ma co wierzyć czy nie wierzyć - to są fakty. Jak ktoś miał nienormalne relacje z rodzicami, albo zwiazek rodziców był patologiczny, to skąd miałby sie nauczyc jak powinny wygladać relacje miedzy partnerami?
To jest potem kwestia specyficznego sposobu myślenia o sobie i o zwiazkach.
Dzieci z toksycznych domów (alkohol, przemoc itp.) pakują sie w problemy.

a tak na marginesie jak nie ma kasy to niby za co zapłaci psychologowi ???? to ma czekać kilka mies. na wizytę ????

poradnie leczenia uzależnień i współuzaleznienia oraz osrodki interwencji kryzysowej, a takze poradnie zdrowia psychicznego są bezpłatne - tylko trzeba ruszyc 4 litery i pójść po pomoc
najłatwiej snuć marzenia, że on sie zmieni, bo jak nie pije to jest słodki
na tym bazuje nałóg - na kłamstwie, manipulacji i huśtawkach emocjonalnych

41

Odp: Jego nałóg. ;(

Moi rodzice nie są idealni,chyba nikt nie jest ale to nie rodzina patologczna.Nie pamietam zeby któreś z rodziców mnie uderzyło w dzieciństwie,nie nadużywaja alkoholu,sa juz ponad 25 lat małżeństwem.Powiem Wam szczerze,że chciałabym takiego faceta(chodzi o charakter) jak mój tata.Nigdy nie miałam z nimi problemów.Jednak teraz ciężko było by mi do nich wrócić z podkulonym ogonem i prosić o pomoc.Musze jakoś sama z tego wybrnąć>Już szukam pracy i mieszkania...

42

Odp: Jego nałóg. ;(

"Patologia" nie jedno ma oblicze. Skad w takim razie Twoje tak złe relacje z matką, że w najgorszym momencie swojego życia nie możesz liczyć na jej wsparcie?

43

Odp: Jego nałóg. ;(

Zaprosił swoja była do "Nas" do domu.Wypili sobie a ona sie przyznała,ze razem spędzili noc rok temu.Zabrał wszzystkie pieniadze i pojechał z kolegami gdzies.Wócił....jego syn śpi za ścianą z była...mnie wyrzucił z łózka.Siedze teraz na neciei płacze.Mam tego dość........................

44

Odp: Jego nałóg. ;(

Oczy przecieram i nadal nie wierzę.
To nie tylko alkoholizm, ale i większa patologia. Co ty tam jeszcze robisz??!!

45

Odp: Jego nałóg. ;(

sandra215- wiem że nie jest łatwo odejść. Ja mam podobną sytuacje, wszyscy mi mówią "odejdź", a ja nie potrafię. Tak samo jak Ty mam dziecko z alkoholikiem, tak samo mieszkam u jego rodziców, i tak samo jestem"uwiązana". Nie czytałam wszystkiego, więc nie wiem czy jesteście małżeństwem. My jesteśmy i to już od ponad trzech lat.

Nie będę Ci nic sugerować, opowiem tylko po krótce jak to u nas wyglądało. Przez ten czas nie zmieniło się nic. Jest wręcz jeszcze gorzej. Ja siedzę w domu z dzieckiem, a on chodzi gdzie chce, po pracy nie wraca od razu do domu, kłamie, chowa pieniądze. Przed ślubem wydawało mi się że go zmienię, że jak się urodzi dziecko to sam zrozumie i co? Nic z moich przypuszczeń się nie sprawdziło. Ja jestem znerwicowana, synek też, robi się coraz gorzej. przemyśl to..

46

Odp: Jego nałóg. ;(

jeżeli go kochasz to odejdź od niego,może zrozumie co traci i się opamięta.zrób to dla waszego wspólnego dobra.wtedy albo coś z tym zrobi albo nie

47

Odp: Jego nałóg. ;(

Spakowałam wszystkie swoje rzeczy i odeszłam po całej tej historii.Zabrałam wszystko co do mnie należało.nie mogłam dłużej tego znieść.Minęło już 5 dni.Dzwoni i pisze zebym wróciła.Nie wiem co mam robić.Kocham Go ale nie chce miec  zje.....go zycia.Mówi ze sie zmieni,że cos zrobi ze swoim "problemem"(alkohol).Nie wiem czy mu wierzyć.Co robic?

Wróce a po jakimś czasie znowu wszystko wróci?Przeciez alkoholizm to choroba,która nie łatwo pokonać.Powiedziałam mu,ze jezeli sam nic nie zrozumie nie bedzie chciAL poprawy to ja do niczego zmuszac Go nie bede.To musi byc jego swiadomy wybór.

48

Odp: Jego nałóg. ;(

Mam podobny problem...tylko że mój narzeczony się leczy...jest w ośrodku gdzie będzie przez rok...tym razem z własnej woli...nikt go nie zmuszał jak za pierwszym razem gdzie był 6 tyg a nic to nie dało...i tu własnie mam problem...mam wątpliwości czy czekać na niego...czy warto...kocham go on kocha mnie i naszego synka, ale ta chorobą go wykańcza, ma 24 lata i nie radzi z tym sobie...ale chce się leczyć...wszyscy dookola odradzają,a ja nie potrafię go zostawić, jego rodzina ma go gdzieś, ma tylko mnie. Tylko ja go wspieram...nie wiem już co robić.

49

Odp: Jego nałóg. ;(

Ech, widzę, że nie jestem sama z takim problemem. Mój facet również pije. Mieszkamy razem od 2 lat, jesteśmy ze sobą 3, nie mamy dzieci i nie jesteśmy małżeństwem.
T. chodził najpierw na jedną terapię z pół roku, potem wrócił do picia. Podczas jednej z jego akcji nie wytrzymałam nerwowo i się wyprowadziłam. Poszedł na kolejną terapię, chodził cały rok. W tym czasie miał trzy wpadki. Po ostatniej trochę zdemolował mieszkanie, chciał się wieszać itp. Przestraszyłam się.
To nie jest tak, że pije cały czas. Po prostu ma wpadkę, wychodzi rano uśmiechnięty, żegna się ze mną jak zwykle i pod wieczór wraca pijany. Pijany i skruszony. Pije 5-6 dni, następnie tydzień dochodzi do siebie.
Najgorsze jest to, że ja muszę na to patrzeć. Słuchać tego co do mnie wtedy mówi. A że jestem współuzależniona (po 2 latach to już chyba muszę), to wtedy staram się, żeby nie wychodził z domu, podstawiam mu leki, jedzenie itp. żeby jak najszybciej doszedł do siebie.
Kurde, wiem, że powtarzam słowa swoich poprzedniczek, ale kiedy nie pije to jest nam ze sobą dobrze. Na tyle na ile może dba o mnie, wiem, że bardzo mnie kocha i wiem, że on wcale nie chce pić, to ta choroba jest taka podstępna.
Teraz znów mi obiecał, że się postara. Że znów pójdzie na terapię (był już na 1 spotkaniu), że zmieni podejście do tego, do życia, że chce to zmienić. Tylko muszę dać mu szansę.
A ja czuję się wyssana ze wszystkich dobrych uczuć. Patrzę na niego i pomimo wielu dobrych chwil umiem rozpamiętywać tylko te złe. Tak bym chciała mieć normalny dom, dzieci (mam 28l), jakąś stabilizację. Tęsknię za normalnością.
Ostatnio poznałam nawet dobrego, miłego faceta. Z pracą, z trzeźwym podejściem do życia. Boję się przyszłości, czy zostawić T. z jego problemem samego?
Wiem, że powinnam patrzeć na siebie. Wiem, że to cholerna choroba, z którą nie każdy wygrywa. Wiem też, że T. walczy. Ale czy to się będzie powtarzało wciąż? Nie wiem i bardzo się boję...

50

Odp: Jego nałóg. ;(

Doskonale Cię rozumie, mam ciągle takie myśli czy dobrze robię, czy dać mu kolejną z kolei już szansę, że ma tylko mnie itd. Ale boję się, ciągle się boję że już nie będę potrafiła mu zaufać. Mamy syna i wiem że bardzo kocha mnie i małego ale ta choroba go niszczy. Przystojny zadbany mężczyzna nikt w życiu by nie powiedział że alkoholik, kiedy pije menel, smród totalny,brudny...szok nie ten człowiek...czasami nie mam już na to siły. Bo czuję się jakbym opiekowała się dwojką dzieci a nie tylko naszym maleństwem. Bo przecież jest jego choroba i będzie z nami ciągle. Każdy dookoła mówi zostaw go żyj po swojemu, sama...latwo się mówi...bo staram się postawić na jego miejscu. Gdybym to ja nagle zaczeła pić, to co wszysyc się ode mnie odwrócą. Zostanę z tym problemem sama. Mam znajomą która po rowodzie zaczęła pić, miała swoją firmę, wspaniałego synka i co to wszystko ją przerosło, ale mimo to nikt się od niej nie odwrócił wrecz przeciwnie. Nie wolno odrazu skreślać ludzi...ta choroba atakuje nagle jest podstepna i nieobliczalna i powiedzmy sobie szczerze każdy znas moze wpaścw jej sidła.

51

Odp: Jego nałóg. ;(

Oj kobietki jakie my głupie jesteśmy.Tkwimy w zwiazkach,w których tak naprawde wiecej jest cierpienia niż miłośći.Duzo dajemy z sibie opiekujac sie nimi(alkoholikami)a nic nie dostajemy w zamian.Dalam kolejna szanse.Wyprowadzilam sie na jakis czas.Pisał,prosił,przepraszał....wróciłam.I co z tego.Dalej robi to samo.Dzisiaj nie było mnie zaledwie kilka godzin w domu a on zdazyl sie upic.Juz myslalam,ze bedzie wszzystko ok ale on zabrał kase i gdzies wyszedł a ja znowu siedze sama w domu.Wróci (oczywiscie pijany)polozy sie spac a rano przytuli pocałuje a ja znowu mu wybacze.Jestem juz tym zmeczona.Nie wiem co robie nie tak.Tak bardzo chciałabym mie normalny dom,faceta,dziecko....Czy tak duzo wymagam?

52

Odp: Jego nałóg. ;(

Najgorsze jest to że nie potrafimy się uwolnić. Nie wiem czy ta miłość jest aż tak ślepa. Chciałabym mieć normalną rodzinę, dom a nie ciągle zbierać wszystko znowu do kupy po jego kolejnym wyskoku...sklejać naszą rodzinę od nowa. Najgorsze jest to, że alkoholik to egoista liczy się tylko on i jego uczucia. Jak to jemu źle z tą chorobą, nie widzi tego jak ciężko jest nam ich partnerom życiowym. Mój jest na leczeniu, kolejnym ale sama już nie wiem czy to coś da. Tracę już nadzieję. Chce w to wierzyć że będzie dobrze ale boję się juz po raz kolejny zaufać cieszyć się życiem. Ciężkie to wszystko.

53

Odp: Jego nałóg. ;(

Dlaczego po mimo cierpienia jakie otrzymujemy w zamian od swoich partnerów z nałogiem dalej tkwimy w zwiazkach z myśle,że kiedys bedzie lepiej??????



Codziennie zadaje sobie to pytanie.Nie potrafie tego logicznie pojąć.Czy ta miłość jest tak naprawde ślepa?

Nie wiem.....

54

Odp: Jego nałóg. ;(

Przez Jego  nałog jestem alkoholiczke.uzalezliznalam sie ;(((((

55

Odp: Jego nałóg. ;(
sandra215 napisał/a:

Przez Jego  nałog jestem alkoholiczke.uzalezliznalam sie ;(((((

No jeszcze go oskarż o to :-)
Na pewno związek bedzie bardziej emocjonujący, zwłaszcza, że nie masz w ogóle ochoty go kończyć.
Jęczenie na uzależnionym partnerem, załamywanie rąk czy huśtawka emocjonalna - nie są żadnym sposobem ani na dobry związek, ani na zdrowienie z nałogu.

56

Odp: Jego nałóg. ;(

ja już czasami wariuje przez to wszystko, z każdej strony jakieś "dobre rady". mętlik w głowie i pojawiające się wątpliwości. dać szansę, probować ratować to wszystko czy po prostu odejść. on chce się leczyć. leczy się tak jak pisałam wcześniej. ale ciagle są wątpliwości czy jest szansa na to żebyśmy byli szczęśliwą rodziną. czy warto. pogubiłam się.

57

Odp: Jego nałóg. ;(

w końcu któraś z Was po prostu już nigdy tutaj nie napisze.......ani nigdzie więcej.. tak to się skończy.
nie wiem co Wy sobie wyobrażacie.

58 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-12-27 19:12:47)

Odp: Jego nałóg. ;(

Zgłoście się do AA i o pomoc do MOPSu.. to naprawdę nie wymaga wielkiego wysiłku.

59 Ostatnio edytowany przez daria1968 (2012-12-28 21:31:21)

Odp: Jego nałóg. ;(

15 lat wierzyłam źe przestanie pić.W wieku 38 lat rozwiodłam się --dziś mam do siebie źal źe nie odeszłam wcześniej.

Łatwoek jest zaczynać od nowa gdy sie ma dwadzieścia kilka lat.
Ja dziś mam 40 -coraz mniej  szans ii sił.


Wiele kobiet i ja teź myślałam źe gdyby przestał pić to będziemy szczęśliwi.Prawda jest taka źe problem jest gdzie indziej.On tkwi we mnie,mojm byłym męźu.

Sandra jeśli masz problem z alkoholem to przeciez to są Twoje wybory,prawda?

60

Odp: Jego nałóg. ;(
sandra215 napisał/a:

Dlaczego po mimo cierpienia jakie otrzymujemy w zamian od swoich partnerów z nałogiem dalej tkwimy w zwiazkach z myśle,że kiedys bedzie lepiej??????



Codziennie zadaje sobie to pytanie.Nie potrafie tego logicznie pojąć.Czy ta miłość jest tak naprawde ślepa?

Nie wiem.....

Typowe myślenie osoby współuzależnionej od alkoholu. Wiem co mówię, bo sama przez to przeszłam. Mój już były mąż też był super facetem gdy nie pił a jak pił to pastwił się nade mną. Zrujnował moją psychikę a ja nie potrafiłam odejść. Ciągle wmawiałam sobie że ja jako żona wręcz jestem zobowiązana aby tkwić przy nim, bo przecież przysięgałam: "że Cię nie opuszczę..." sądziłam że to będzie źle o mnie świadczyć że go zostawię samego z tym problemem przecież jesteśmy rodziną i on zawsze może na mnie liczyć a ja powinnam go wspierać w zdrowiu i w chorobie i oto przyszedł ten czas próby a ja wyjdę z tego z podniesioną głową. Cały czas karmiłam się tego typu iluzjami robiąc podświadomie z siebie świętą cierpiętnicę, Matkę Teresę. Osoba współuzależniona nie patrzy obiektywnie na to co ją spotyka! Na każde zachowanie uzależnionego partnera znajdzie wytłumaczenie i usprawiedliwienie a nawet winę weźmnie na siebie. To tylko mechanizm obronny aby nie załamać się i jakoś żyć dalej z dnia na dzień. Ja pewnego dnia nie wytrzymałam i stwierdziłam że albo znajdę pomoc albo popełnię samobójstwo. Weszłam na izbę wytrzeźwień bo pomyślałam że może tam znajdę pomoc dla siebie. I znalazłam. Od tamtego momentu działałam z pomocą terapeutów uzależnień, psychologa. Była to metoda małych kroków. Miałam wizyty raz w tygodniu i tam z terapeutą ustalałam program działania TYLKO na najbliższy tydzień i cała ta przyszłość przestała mnie przerażać bo nie wybiegałam już tak daleko. Interesował mnie tylko najbliższy tydzień i zadania które miałam do wykonania a ja bardzo chciałam się wykazać. Po drdze było jeszcze mnóstwo momentów gdy myślałam że nie dam rady. Przeszłam dwuletnią terapię dla współuzależnionych od alkoholu i teraz jestem szczęśliwa! Od pół roku jestem szczęśliwą mężatką i żałuję tylko jednego, że nie uwolniłam się wcześniej i skazałam moje dzieci na taką traumę

61

Odp: Jego nałóg. ;(

Daj sobie spokój z takim typem ;/ zawsze wybierze alkohol a nie Ciebie.
Szkoda życia. Poznasz jeszcze odpowiednią osobę.

62

Odp: Jego nałóg. ;(

To juz koniec naszego zwiazku.Podjelam decyzje co prawda nie latwa ze wzgled na jutrzejszy dzien(Walentynki) ale chyba jakos to przezyje.I tak juz od dawna nie bylismy blisko siebie.Nawet spie w drugim pokoju.Przez cały dzień potrafi sie nie odzuwac do mnie.Trwa to juz kilka tygodni.A ja głupia chodze i płacze po katach.Juz nie mam wiecej siły na walke.......Szkoda mi 3 lat mojego zycia...

63

Odp: Jego nałóg. ;(
sandra215 napisał/a:

To juz koniec naszego zwiazku.Podjelam decyzje co prawda nie latwa ze wzgled na jutrzejszy dzien(Walentynki) ale chyba jakos to przezyje.I tak juz od dawna nie bylismy blisko siebie.Nawet spie w drugim pokoju.Przez cały dzień potrafi sie nie odzuwac do mnie.Trwa to juz kilka tygodni.A ja głupia chodze i płacze po katach.Juz nie mam wiecej siły na walke.......Szkoda mi 3 lat mojego zycia...

Dziewczyno poczytaj w necie co to jest współuzależnienie. Zrozum, on absolutnie nie ma ani jednego argumentu by cokolwiek zmienić. Ile numerów Ci wyciął? Ile razy okłamał, zawiódł? Z doświadczenia wiem, alkoholik to kłamca i manipulant. Dla niego nie ma żadnego sacrum. Żadnego. Ani rodzice,  ani dziecko, ani żona,  dziewczyna,  praca, dom, Bóg. Nic. Póki nie zejdzie na dno nie zdecyduje się na leczenie.

64

Odp: Jego nałóg. ;(

On juz jest na dnie.Jego mama nie żyje,ojciec tez jest alkoholikiem i nawet gdzie teraz sie podziewa.Na dalsza rodzine nie ma co liczyc bo i ich zaufanie zawiód nie raz.A teraz stracil i mnie...

65

Odp: Jego nałóg. ;(
sandra215 napisał/a:

On juz jest na dnie.Jego mama nie żyje,ojciec tez jest alkoholikiem i nawet gdzie teraz sie podziewa.Na dalsza rodzine nie ma co liczyc bo i ich zaufanie zawiód nie raz.A teraz stracil i mnie...

Trzymam kciuki za Twoją konsekwencje. Ale skoro Cię stracił to po co jeszcze jesteś w tym mieszkaniu?

Posty [ 1 do 65 z 68 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024