Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 175 do 232 z 256 ]

175

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

przed wigilia zginela w wypadku mama mojej narzeczonej.nie wiem co mam juz robic aby bylo lepiej mojej ukochanej.w dzien jest dobrze ale kiedy idzie spac to peka i placze i zalamuje sie prawie.mowi ze nie moze sobie z tym poradzic.jak mam jej pomoc bo  bardzo chce bo niemoge patrzec jak cierpi.

Zobacz podobne tematy :

176

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

pewex moja mama też zmarła nie dawno była jeszcze młoda i bardzo ją kochałam.Wiesz co w takiej sytuacji jedyne co możesz zrobić to być przy swojej narzeczonej okazywać jej dużo miłości,aby nie czuła sie samotna i tyle nie da się pomóc takiej osobie tylko czas może jej ulżyć  .Za jakiś czas będzie lepiej .

177

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Pewex - Greta ma rację...
Jestem w takiej samej sytuacji co Ty sad
Choć od nagłej śmierci taty mojego chłopaka minęło już 1,5roku - on nadal strasznie cierpi i tęskni za nim....coraz częściej dochodzi do tego, że on nawet mówi mi o tym jak bardzo chciałby być już z tatą, że nie ma po co żyć...
Nawet nie wiesz jak ważna dla Twojej narzeczonej jest teraz Twoja bliskość, nie musisz często nawet nic mówić - wystarczy, że tylko przytulisz, pocałujesz....to naprawdę dla niej dużo, dzięki temu łatwiej przez to przejdzie....
Płacz, tęsknota, ból, zwątpienie - tego nie da się uniknąć sad
Tylko czas jest choć w jakimś stopniu ukoić jej ból...
Trzymajcie się ciepło
Pozdrawiam

Być jak płynąca rzeka...

178

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witam !
Moja kochana mama 6 listopada2009r miała tak mocny udar niedokrwienny mózgu,że zapadła w śpiączkę.Po 10 dniach zaczęła otwierać oczy.I tak pozostało do końca.Całkowity niedowład,brak jakiegokolwiek kontaktu z nią.Z mojej strony żal,bezradność,złość-dlaczego ją to spotkało.Jednak życie uczy nas pokory.Zaczynamy widzieć i doceniać inne wartości.Późnymi wieczorami po powrocie ze szpitala czytałam i uczyłam się wszystkiego na temat jej choroby i pielęgnacji.W szpitalu pozwolono mi robić przy niej zabiegi pielęgnacyjne,karmić sondą,masować i wykonywać gimnastykę bierną.

Po 2 miesiącach w takim stanie mama zmarła.Cały ten czas podporządkowałam jej.
A teraz zrobiło się pusto.Przedtem mimo tego,że nie mogła mi nic powiedzieć,nawet nie wiem czy mnie rozpoznawała i słyszała,
mogłam chociaż trzymać ją za rękę,przytulić,pocałować......

Moi bliscy i znajomi po śmierci mamy mówili mi,że to ja swoją rozpaczą i uporem przetrzymywałam ją na tym świecie,
czy to możliwe?
Wydaje mi się,że oni mnie nie rozumieją.Stwierdzenie,że mama miała już swoje przeżyła jest okropne.Niezależnie od naszego wieku mama jest zawsze mamą.

Bardzo za nią tęsknię.Jest już miesiąc po pogrzebie,a mi się wydaje,że to wszystko się nie zdarzyło,że ona gdzieś wyjechała i niedługo wróci.Nawet będąc na jej grobie nie dociera do mnie ,że jej już nie ma.W domu nasłuchuję jej głosu,kroków.Łapię się na tym,że chcę jej robić śniadanie czy kawę.

Agileo bardzo dzielna i silna z Ciebie kobieta.

Jeżeli jeszcze tu zaglądacie-piszcie.

Pozdrawiam!

179 Ostatnio edytowany przez Greta (2010-02-18 14:13:08)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

aNka bardzo mi przykro bo wiem co przeżyłaś ,rozumiem ciebie bo też to przeżyłam ,tak jak ty opiekowałam się moją mamą ,chorowała na nowotwór i cały czas miałam nadzieję że z tego wyjdzie,ale tak się nie stało,tak jak ty kochałam ją bardzo mocno.Nic ci w takiej sytuacji nie pomoże tylko czas ,oczywiście jest potrzebna miłość bliskich i świadomość że nie jesteś sama .Ale będziesz tęskniła zawsze tylko że z czasem ta tęsknota będzie coraz mniejsza .Nic na to nie poradzimy ,tak musi być .Ja to sobie tłumaczę w ten sposób że mama już nie cierpi ,wierzę że jest w niebie a tam jest jej na pewno dobrze i to mi przynosi ulgę..

180

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Dziękuję Greto,że odpisałaś na mojego posta.
Wiem,że potrzeba czasu żeby ból trochę zelżał.Tylko teraz to jest bardzo trudne.Najgorzej jest rano.Dzieci idą do szkoły,mąż do pracy a ja zostaję ze swoimi myślami.Każda rzecz w domu przypomina mi,że jej już nie ma .A to kapcie w przedpokoju,krem w łazience, ulubiony kubek w kuchni,ubrania w szafie,mnóstwo drobiazgów na które składa się życie codzienne.
Wiesz Greto,też tak sobie pomyślałam,że już nie cierpi.Bo do końca nie wiedziałam czy ją coś boli,czy jest świadoma swego stanu po wylewie.Mama była strasznie dumną osobą,zawsze bała się żeby nie być zależną od innych.Okrutne byłoby to,gdyby miała pełną świadomość a nie mogła nic powiedzieć ani poruszyć choćby paluszkiem.

Współczuję Ci bardzo z powodu śmierci twojej mamy.Nowotwór to okropna choroba.Też musiałaś dużo przejść będąc przy swojej mamusi w chorobie.

U mnie to jeszcze nie koniec nieszczęść.Kilka dni po pogrzebie mamy dowiedziałam się,że moja teściowa ma dużego guza w piersi.Najpierw go jej wycięto.Tydzień temu usunięto całą pierś razem z węzłami.Wczoraj zadzwoniła szwagierka mówiąc,że to nowotwór złośliwy z przerzutami.Do tej pory mówiłam teściowej,żeby się zawczasu nie martwiła,że wszystko będzie dobrze. A teraz jak pojedziemy do niej w niedzielę nie wiem jak z nią rozmawiać.Co można powiedzieć komuś,kto wie,że umiera.Strasznie to ciężkie.Ona wie w jakim jest stanie,nie chce chemii.Mówi,że już dość wycierpiała.A ja strasznie boję się tej wizyty.

Trochę się wygadałam.Moi bliscy unikają przy mnie rozmów o śmierci mojej mamy.Są skrępowani gdy się rozpłaczę.A przecież to normalna reakcja w takiej sytuacji.

Pozdrawiam cieplutko!

181

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

aNka007 - skąd ja znam Twoje pytania, na które ciężko znaleźć odpowiedź... Twoja teściowa pozostaje człowiekiem takim, jakim była przed chorobą, dlatego nie można zmienić do niej stosunku. Osoby, które dopada nowotwór mają prawo do tego, aby odmówić walki za wszelką cenę.. Ale nie oznacza to, że nie chcą żyć i się poddają.. Po prostu chcą normalnie funkcjonować, tak jak im się to należy. O czym z nią rozmawiać? O wszystkim, o czym rozmawiałyście wcześniej.. Jak rozmawiać? Tak, jak wcześniej. Przecież to, że choroba zmienia jej ciało nie oznacza, że zmienia jej duszę..
Co do poruszenia kwestii choroby, to miej na uwadze fakt, że to bardzo delikatne.. Nie każdy bowiem jest na tyle silny, by swobodnie mówić "umieram, ale daję sobie radę z tą myślą..". Takie osoby oczekują ciepła od bliźnich, ale nie traktowania jak dziecka... W mojej rodzinie popełniono ten błąd z moim tatą. Teraz tak naprawdę ja się zastanawiam kim jest dla mnie ten człowiek? Ale w sensie takim iż go nie poznaję, bo oprócz zniszczenia jakie niesie ze sobą nowotwór, krzywdzi go nadopiekuńczość mojej mamy i siostry. A co za tym idzie- moja mama niestety ma kolejne dziecko..
Nie obawiaj się tej wizyty, Twoja teściowa od razu to wyczuje, a przecież nie chodzi o to, by czuła się źle w Twoim towarzystwie. Traktuj ją jak osobę, a nie jak uosobienie choroby.
A płacz jest potrzebny... Dlatego płacz, masz do tego prawo.

"...a także ludzie pomniejsi, pasikoniki i ważki.. Lampy, puste ramy i grzechotki mają swoją wieczność.. I są raz na zawsze..."

182

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witaj Ansja! Pisałam,że pojedziemy do teściowej w niedzielę ale wczoraj mąż do nich jechał i postanowiłam nie odkładać tej trudnej dla mnie wizyty.Pojechałam z nim.I muszę Ci powiedzieć,że wcale nie było sztucznej atmosfery.Bałam się,że się przy niej rozpłaczę.Jestem teraz strasznie rozchwiana emocjonalnie.Ona jest bardzo dzielną kobietą,bardzo opanowaną.Wiem,że na pewno cierpi ale nam tego nie pokazała.Na razie nie widać po niej choroby lecz boję się tego co będzie potem.
Zgadzam się z tym co napisałaś,że osoby chore mają prawo same decydować o tym,czy chcą dalej podjąć walkę z chorobą za wszelką cenę.Nikt z nas nie będzie jej tego narzucał.Ja tylko obawiam się tej niepewności czy to aby będzie dobra decyzja? czy może warto mimo słów lekarzy spróbować.Chciałoby się pomóc a człowiek jest bezsilny sad

Ansja Twój tata jest dalej Twoim tatą i nim pozostanie.Spróbuj uczulić na takie zachowanie mamę i siostrę.One to robią nieświadomie.Nie wiem na jakim etapie choroby jest Twój tata. Ale tak, jak mi dałaś mądrą radę, spróbuj i Ty ze swoim tatą,Ty traktuj go normalnie.
Mam nadzieję,że tata powróci do zdrowia.Nie każdy nowotwór oznacza wyrok.

pozdrawiam!

183

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

aNka nie wiemy nigdy co jest komu pisane ale przez mamy chorobę miałam możliwość obserwowania ludzi chorych na nowotwór i wież co ci powiem że spotkałam się z tym że chorzy na raka piersi często wychodzą z tej choroby najgorszy jest nowotwór na narządach wewnętrznych ,także ja bym namawiała do walki z tą chorobą nie można się poddawać ,Wiem dużo o tej chorobie ,wyczytałam chyba wszystkie wiadomości i dużo widziałam .Mojej mamie się nie udała i nigdy nie zapomnę jej cierpienia i tego że do końca wierzyła ze wyjdzie z tego ,pomimo że my wiedzieliśmy że to już jest niemożliwe,jak trudno jest wtedy rozmawiać i słuchać planów na przyszłość tej osoby ,którą tak bardzo się kocha.Osoby która była śliczną zadbaną i jeszcze młodą kobietą,która z tygodnia na tydzień zmieniała się jak kwiatek który usycha .pomimo to namawiam wszystkich do walki o życie.współczuje wszystkim od których odchodzi bliska osoba bo wiem ,że jest to wielki ból ,tak wielki że myślimy że tego sami nie przeżyjemy.Ale Bóg wie co robi i we wszystkim ma swój cel .Trzeba się dużo modlić,bo modlitwa czyni cuda,a czas leczy rany..

184

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

JA STRACIŁAM SWOJEGO TATE W WIEKU 14 LAT BYLO MI BARDZO CIEZKO I TEZ Z DIA NA DZIEN ALE POWTARZALAM SOBIE ZE W NIEBIE NIE MOGA BYC TYLKO STARSZE OSOBY MUSZ BYC I MŁOSZI I SARSI I DZIECI ALE PO JAKIMS CZASIE ZROZUMIALAM TO MOJEGO TATUSIA NOSZE ZAWSZE W SERDUSZKU CZESTO Z NIM ROZMAWIAM JAK MAM PROBLEM I PROSZE O POMOC TO NAPRAWDE POMAGA DZIEKI NIEMU PRAWP JAZDY ZDALAM ZA 1 RAZEM  I LEPIEJ ZAPAMIETAC GO TAKIEGO JAKIM BYL ZAWSZE TLYMACZYLAM SOBIE ZE NIE UMARL TYLKO WYJECHAL ZA GRANICE  WIEC MYSLE ZE RODZENSTWO TRZEBA PRZETLUMACZYC ZE TAK MUSIALO BYC TAK PISANE MU BYLO WIADOMO SMIERC NIE JEST NICZYM PRZYJEMNYM ALE MUSICE SIE WZIASC W GARSC I ZYC DALEJ

185

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Greto u mojej teściowej są przerzuty na nerkę i wątrobę, i to jest właśnie straszne. Ona już powiedziała nam,że ma już dość cierpienia i żebyśmy pozwolili jej spokojnie w domu przeżyć ile jej jeszcze pozostało. Strasznie brzmią te słowa, ale nie wiem czy mamy prawo narzucać jej cokolwiek. Jeszcze rana po usunięciu piersi się nie zagoiła.No a chemia czy następne operacje i następny ból....we wtorek lekarz ,który się nią opiekuje ma powiedzieć co dalej.

Greto jeżeli nie jest to dla Ciebie bolesne, napisz jak to było z Twoją mamusią.Czy jest inne leczenie oprócz chemii? na co się przygotować i wyczulić?

dzięki malinko za słowa pocieszenia

pozdrawiam!

186 Ostatnio edytowany przez Greta (2010-02-21 18:29:39)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

aNka  opisałam ci wszystko na meila ,zobacz pocztę.
jeżeli chodzi o wątrobę to konieczna jest dieta tego trzeba naprawdę dokładnie przestrzegać i pić bardzo dużo wody podczas przyjmowania chemii aby ją wypłukiwać z organizmu..Pytaj ,odpiszę na każde pytanie jak nie tutaj to na meila.

187

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Greto dzięki.Przeczytałam i chciałam ci odpisać.Ale przy wysyłaniu wyskakiwało mi,że takie konto  nie istnieje.
Jutro po wizycie u lekarza będę wiedziała co dalej.

pozdrawiam!

188

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
aNka007 napisał/a:

Greto dzięki.Przeczytałam i chciałam ci odpisać.Ale przy wysyłaniu wyskakiwało mi,że takie konto  nie istnieje.
Jutro po wizycie u lekarza będę wiedziała co dalej.

pozdrawiam!

Trzymam kciuki zawsze trzeba mieć nadzieję i nigdy nie ma takich samych dwóch przypadków .Jeżeli innym sie nie udało to nie jest powiedziane że z jeszcze gorszego przypadku nie można wyjść.Trzeba walczyć nie można się poddawać .

A jeżeli chodzi o moje konto to nie wiem dlaczego nie istnieje ,otrzymywałam już meile od dziewczyn i było o.k.

189

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Chciałam sie podzielic z kims moim problemem i prosic o radę, pocieszenie. Może ktos mial podobne przezycia.
Niecały tydzien temu zginela w wypadku mojego brata nazeczona. Za rok mieli brać slub, były plany wspolne na życie itd. Byli w udanym związku przez 5 lat.
Brat chodzi do psychologa, ale widzę ze nie radzi sobie zupelnie z tym. Wszystko stało sie tak nagle, nadal nie możemy w to uwierzyc.
Chcielismy, żeby wrocil do pracy, ale poszedl jeden dzien, a że ma mozliwosc pracy w domu, to postanowil nie chodzic chwilowo do pracy, tylko pracowac w domu.
Staramy sie pomóc jak możemy, ale boję sie, że nic do niego nie dotrze...
Czy po tak nagłej tragedii można sobie jakos poradzic? Czy ktos zna podobny przypadek?
Dodam ze jest młody bo ma dopiero 27 lat.
Proszę o rady

190

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

meja ,tydzień temu to za krótko aby można było sobie z tym poradzić na to trzeba czasu i tylko czas może pomóc .Na pewno wsparcie rodziny także pomoże,brat potrzebuje waszego ciepła ale nie na siłę bo nie możecie mu w żaden sposób pomóc .Wiele jest takich przypadków a nawet gorszych ,bo gdyby mieli dzieci to co wtedy,jak wytłumaczyć takim maluchom ze mama już nigdy nie wróci albo takiemu na przykład 10 latkowi jak wszystko już rozumie ,jak w takiej głowie mieści się to że mama odeszła na zawsze to dla takich dzieci jest koniec świata .Twój brat jest dorosły i sobie poradzi ,na razie sam sobie tego nie wyobraża jak może bez niej żyć ale nie ma innego wyjścia musi dalej żyć i ma szczęście ze ma rodzinę ,bo jeżeli tutaj piszesz to znaczy że się o niego martwisz.Bądź przy nim i jeżeli potrzebuje tego to z nim dużo rozmawiaj i tłumacz ,...

191

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Dziękuję Greto,że mi odpisałaś.Mój Boże,ile bólu i cierpienia przeszła twoja mama.Napisałam mój Boże ale zastanawiam się dlaczego karze niektórych takim cierpieniem.Dlaczego jeżeli mamy umrzeć nie dzieje się to szybko.Tyle złych ludzi chodzi po tym świecie, bezkarnie w dobrym zdrowiu,gdzie tu sprawiedliwość?
Boję się nawet pomyśleć,że to wszystko co napisałaś czeka moją teściową.Ona ma 66 lat.Powinna jeszcze żyć.
U niej zaczęło się od badania usg nerek.Przy okazji lekarka zbadała jej piersi i wykryła dużego guza.Nic ją nie bolało.Mammografię miała 2 lata temu.Teraz to usunięcie piersi chyba wszystko ruszyło,bo czuje się coraz gorzej.Rana nie chce się goić.
Zobaczymy co powie lekarz we wtorek.Wiem,że ona nie chce chemii,i wcale się jej nie dziwię po przeczytaniu tego co mi napisałaś Greto.Sama nie wiem co lepsze.To takie ciężkie.Mój mąż i jego siostra powiedzieli,że to ona powinna zdecydować.Ja nie jestem tego taka pewna.Czekać i patrzeć na rozwój choroby?

To chciałam przesłać Ci na skrzynkę.Trochę skróciłam.

Pozdrawiam!

192

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witaj meja.Straszna tragedia dotknęła twojego brata.Ale niestety na razie nic nie będziesz mogła mu pomóc.Możesz tylko przy nim być,przytulić i czekać gdzieś zawsze w pobliżu aż sam zechce mówić.
Piszę tak,bo wiem przez co teraz przechodzi.Trzeba zrozumieć to,że nie chce chodzić do pracy.Jeżeli ma możliwość pracowania w domu to bardzo dobrze.Myślę,że teraz towarzystwo innych ludzi go drażni.Ja tak miałam, też unikałam ludzi nawet do sklepu nie chciałam wychodzić.Telefony odbierał mój mąż.Po prostu człowiek musi zostać ze swoim bólem,myślami sam.Twój brat przeżył szok spowodowany śmiercią ukochanej kobiety.Bezradność,złość ,żal do całego świata dlaczego ona? Normalne reakcje w takiej sytuacji.
meja twój brat poradzi sobie z tym,na razie jego świat legł w gruzach.Potrzeba mu dużo czasu i wyrozumiałości z waszej strony.
Ja już nie płaczę całymi dniami ale dalej nie potrafię rozmawiać spokojnie o swojej mamie.Nie chcę też spotykać się ze znajomymi i na razie wcale mi tego nie brakuje.Kiedyś i na to przyjdzie czas, na razie wolę to forum.

pozdrawiam!

193

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

aNka moja mama miała o 10 lat mniej .pytasz dlaczego Bóg karze takim cierpieniem ,dużo o tym czytałam i moim zdaniem dzieje się tak dlatego że czasem musimy cierpieć za grzechy innych po to aby Bóg dał im szansę na niebo.Cierpimy tutaj na ziemi aby przez to cierpienie móc właśnie pójść do nieba .Bo na niebo trzeba sobie zasłużyć .A ci źli ludzie chodzą po świecie ponieważ Pan Bóg ich trzyma na opamiętanie,Przeczytałam mądre słowa że Bóg nie zabiera złych ludzi tylko tych którzy już zrobili wszystko na ziemi .Nasze4 cierpienie skraca drogę do nieba.Przynajmniej ja tak to rozumiem.
Jeżeli chodzi o twoją teściową to tak jak już pisałam nie można się sugerować tym jak ktoś inny przechodził tą chorobę każdy z nas jest inny i z góry nic nie możemy przewidzieć .Zobaczysz co powie lekarz.Nie załamuj się .

194

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Dziękuje Grecie i Ance za odpowiedz. Od pogrzebu minal dopiero tydzien, dlatego nie powinnam sie dziwic, ze brat jeszcze nie chce normalnie pracowac. Rozmowa z nim jest bardzo trudna, bo jest osobą strasznie zamknieta w sobie, jedynie jego narzeczona potrafiła z nim rozmawiac. Rodzina oczywiscie okazuje wsparcie oraz znajomi, ale tylko on wie jak mu trudno przetrwac te chwile.
Trzymajcie się mocno. Pozdrawiam

195

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Sonia jesteś naprawdę mądrą osobą i wiele wiesz o życiu szkoda że nie natrafiłam na ciebie pięć lat temu gdy nagle zmarł mój tata... bardzo byś mi wtedy pomogła.

196

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
batka napisał/a:

Sonia jesteś naprawdę mądrą osobą i wiele wiesz o życiu szkoda że nie natrafiłam na ciebie pięć lat temu gdy nagle zmarł mój tata... bardzo byś mi wtedy pomogła.

Sonia?????

197

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Tak Sonia. Przeczytaj jej wypowiedz z 29 09 2008

198

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Greto takie to wszystko trudne,zresztą sama wiesz.Lekarz powiedział,a właściwie potwierdził, że przerzuty są na obu płucach.Wątroba też ale to nie na 100%.Powiedział,że na razie teściowa będzie brała chemię w tabletkach.Jest na razie zbyt słaba na normalną.Musi się wzmocnić,jest strasznie osłabiona.Nie chce nic jeść.

Piszesz,że "Bóg nie zabiera złych ludzi tylko tych którzy już zrobili wszystko na ziemi". A co z dziećmi,młodymi matkami,które je osieracają? Przecież wszystko dopiero przed nimi.Ja jestem katoliczką,teraz po prostu mam chwile zwątpienia.Jest to ciężkie tym bardziej,że mój synek idzie w tym roku do I komunii św.

Byłam dzisiaj na grobie mojej mamy ale dalej do mnie nie dociera,że jej już nie ma.Chciałam pousuwać wieńce ale nie miałam siły ruszyć którykolwiek.Może na następny tydzień.

meja jeżeli jeszcze tu zaglądasz napisz jak radzi sobie twój brat.

199

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

oj aNka tak mi przykro .Nie można myśleć że musi być źle ale co tu ukrywać nie jest najlepiej.Tak jak powiedział lekarz niech teściowa zacznie dobrze się odżywiać ,gotowane mięsko,dużo ryb oczywiście nie smażyć ,najlepiej to zobacz w necie dietę wątrobową ,bo tutaj ma to znaczenie aby wątroby nie osłabiać .jest taki syrop do picia na apetyt ,działa bardzo skutecznie po nim jest taki apetyt że cały czas się je.Mama dostawała go za darmo od swojego lekarza ,popytaj jak nie to dam ci nazwę tylko nie wiem ile kosztuje ale tak jak pisałam jest dawany pacjentom za darmo.kupowałam też mamie w aptece różne leki uodporniające ,z olejem z rekina ,wystarczy popytać w aptece dla jakiego pacjenta i w jakiej chorobie to polecą który najlepszy .jak będzie brała tą chemię w pigułkach niech dużo wody niegazowanej pije.I co najważniejsze organizować jej czas aby nie była sama z tą chorobą  w miarę możliwości być z nią i nie użalać się tylko dawać dużo nadziei,niech się dużo uśmiecha niech się zajmie czymś tym co najbardziej lubi .wiem że jest słaba dlatego wszystko w miarę możliwości .Ja z moją mamą byłam prawie 24h na dobę i nawet jak wiedziałam że nie jest dobrze to jej nic nie mówiłam cały czas ją rozweselałam i było dobrze,aż pewien lekarz powiedział jej prawdę i od tego momentu się załamała,i trudno było jej przetłumaczyć że jest nadzieja.Jak byś o coś chciała zapytać to pisz ..

200

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

witajcie moje drogie! Dawno z przyczyn niezależnych ode mnie tu nie byłam, wiele się działo. W dalszym ciągu pracuję, cieszę się, że jeszcze to możliwe. Mąż przyjmuje kolejne chemie, ale przez port podobojczykowy. Tomograf wykrył niestety urazy patologiczne w kośćcu, ale najważniejsze to wycofane zmiany z płuc. WYCOFANE! Mamo, ile lat czekałam na cokolwiek pozytywnego< opłaciło się!!! Chociaż tyle i aż tyle.
Ale wiecie? Jeśli mogę coś tu dodać, to prawda, że najważniejsze w kontaktach z chorymi zachować dla nich szacunek, traktować ich normalnie na ile się da. Wiem z własnego podwórka, że nic tak nie nastawia pozytywnie chorych do walki jak Rodzina, ale zachowanie normalności. Nie działa absolutnie wyręczanie w zajęciach ( dostosowane do stanu zdrowia), trzymanie za rączkę, chuchanie i dmuchanie. Oni jakby chcą nas oszukać, my to możemy tak widzieć, ale dla nich to samodowartosciowanie. Nie odmawiam, jeśli wiem, ze sobie poradzi. Muszę to akceptować, choć wcale nie zawsze mi się to podoba. Mężowi to pomaga, dzięki temu dłuuugo wielu nie było swiadomych naszego zmartwienia.
Oj, przepraszam, namądrzyłam sie jakbym niewiadomo kim była. Mnie też dopadają dołki i zwątpienie, dopodają mnie kłopoty rodzin w rozjazdach, ale cieszę sie nawet z malutkich kroczków. A super jest, bo trzymamy się razem.

aNka 007- 3maj się dobra Duszyczko. Zaufaj teściowej i akceptuj jej wolę, ona czuje co da radę znieść. Nazwałaś mnie dzielną w swoim poście, bardzo dziękuję. To dla mnie dużo znaczy, ale za taką się nie uważam. Robię, co muszę, żeby pomóc najdroższemu mi człowiekowi.

Zobaczysz wiele więcej oczami, które wylały łzy***

201

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witaj agileo! miło,że się odezwałaś. Naprawdę uważam,że jesteś wspaniałą kobietą.Tak sobie pomyślałam gdy przeczytałam Twojego posta.
Piszesz,że u twojego męża zmiany w płucach się wycofały.To wspaniała wiadomość.Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak mnie tym podniosłaś na duchu.Moja teściowa ma przerzuty na płuca.Aż przeczytałam twojego posta mężowi,że to możliwe,że te przerzuty to jeszcze nie wyrok.
agileo wcale się nie wymądrzasz.Po prostu wiesz o czym piszesz,bo przez to przechodzisz a mi właśnie tego teraz trzeba.Wiadomo,że każdy inaczej przechodzi tę chorobę i nie ma dwóch identycznych przypadków.

Co to jest port podobojczykowy?

Greto poczytam sobie o tej diecie wątrobowej.Dzisiaj byliśmy u teściowej i wiesz,powiedziała,że jednak spróbuje zawalczyć. Rano wzięła pierwszą tabletkę.Boi się o skutki uboczne leczenia chemią. Ale najważniejsze,że się nie poddała,bo z początku nawet słuchać o tym nie chciała tłumacząc się tym,że już dość wycierpiała.

pozdrawiam was cieplutko!!!

202

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

witajcie moje drogie! Dzielmy się szczęściem, to będzie go więcej-tak mówiła moja babcia i miała chyba rację.
aNka007- super, że choć moim postem mogłam dodać Ci sił i wiary. Jeszcze nic straconego, musicie w to wierzyć! Wtedy będzie łatwiej to wszystko znieść całej Twojej rodzinie. Cieszę się, że Mama-Teściowa nie zrezygnowała z walki, ale może potrzebowała czasu na przemyslenie i nastawienie się. Wściekłość na świat to normalna reakcja na początku. Ja nie poganiałam, ale jedno co malutkimi kroczkami osiągnęłam, bo było trudne, to rozmowa o chorobie. Nie chciał, żebym wchodziła z nim do gabinetu lekarza i mówić o chorobie. Owszem mówił co załatwił, co usłyszał, ale miałam wrażenie, ze nie wszystkim chciał się dzielić. Postawiłam sprawę jasno, ze wchodzę z nim i mówimy o odczuciach. Udało się, ale trwało długo dobrnięcie do mojego celu. Służcie teściowej miłością, nie litością, to nie jest lubiane.
Ah, byłabym zapomniała- port podobojczykowy to jakby płaski krążek wszczepiany zabiegowo pod skórę, nad lewą piersią. Włączają do aorty, a na zewnątrz wychodzą 2 lub więcej "kontaktów" do podania kroplówek, zastrzyków i pobrania krwi. Mąż ma wypalone żyły i nie można mu drogą tradycyjną nic podać.
3maj się i nie poddawaj! smile
każdej życzę wytrwałości i duuużo słońca

Zobaczysz wiele więcej oczami, które wylały łzy***

203

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Ja niestety wiem co to śmierć, zmarł mi synek, ja teżbyłam juz prawie na tamtym świecie...ciężko jest przeżyć własne dziecko. minęło prawie 7 lat a ja nadal cierpię od 7 at nie chodzę do kościoła ,nie potrafię sobie wytłumaczyć DLACZEGO ????

Cisza przyjacielu, rozdziela bardziej niż przestrzeń. Cisza przyjacielu nie przynosi słów, cisza zabija nawet myśli.
? Halina Poświatowska
Opowieść dla przyjaciela

204

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

witajcie,
Artrosis- wiesz, przeczytałam już dopołudnia Twój post, zastanawiałam się co by Ci odpisać podnoszącego choć ciut ciutynkę na duchu...niestety, w dalszym ciągu nie wiem, ale nie chciałam, żebyś została bez odpowiedzi. Cóż, ja wracam pomału do wiary, reszta mojej rodziny omija szerokim łukiem kościół. Ja chodzę tylko dla ciszy, na mszach mnie nie ma. Chodzę, żeby w spokoju bez ulicznego gwaru się zastanowić nad dręczącymi pytaniami. Wiem, ze moje "dlaczego" zostanie bez odpowiedzi, ale nad resztą mogę się przynajmniej w spokoju skupić. Proszę, dla samej Ciebie, nie czekaj na tę odpowiedź, głupio zabrzmi, ale ŻYJ. Z taką miłością o nim myślisz. Pomyśl, że on mimo wszystko jest tam szczęśliwy, a jego jedynym zmartwieniem jesteś Ty, smutna, załamana, jakby obok tego świata. On patrzy na Ciebie z góry, nie może Ci pomóc, ale czeka aż się uśmiechniesz. Spróbuj, może to wszystko bzdury co tu piszę, ale co szkodzi spróbować? I pisz, choć słowem Cię pocieszymy.
aNka007- pisz co u Ciebie i 3majcie kciuki, od jutra znów chemia aż 8 dni.
Pozdr.

Zobaczysz wiele więcej oczami, które wylały łzy***

205

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Artrosis życie obeszło się z Tobą okrutnie.Nie powinno tak być,że rodzice chowają swoje dzieci.Kochałaś i kochasz bardzo swego synka ale musisz zadbać też o siebie.Musisz żyć.Miłość i pamięć o nim będziesz zawsze miała w serduszku.Napiszę Ci coś o sobie.Gdy miałam 12 lat zmarł nagle mój 24 letni brat.Moja mama tak,jak piszesz Ty, jakby nagle przestała żyć.Rozpaczała strasznie.Funkcjonowała jak robot.Chodziła do pracy,potem od razu na cmentarz.Potrafiła być tam nawet do późnego wieczora,a ja truchlałam w domu ze strachu o nią.I tak dzień w dzień.Ja jako małe dziecko jeszcze ,strasznie to przeżywałam.Nigdy nie pogodziła się ze śmiercią syna.Ale nie myślała też o tych którzy żyli obok niej i kochali ją bardzo.
Artrosis twoi bliscy na pewno czują tak samo.Spójrz wokół siebie.Daj im szansę pomóc sobie w tym cierpieniu, daj szansę sobie na normalne funkcjonowanie.Zadawaniem sobie pytania dlaczego,zadręczysz się.Wszyscy je zadajemy i pozostajemy bez satysfakcjonującej nas odpowiedzi.
Ja w styczniu pochowałam swoją mamę.Ponad 2 m-ce była nieprzytomna i zmarła nie odzyskując przytomności.Tęsknię za nią.Mieszkała z nami i wszystko dookoła mi ją przypomina.
Jeżeli chcesz pisz tu,pisz o swoim synku to pomaga.Bo nie na tym to polega,żeby znaleźć zapomnienie ale nauczyć się z tym żyć.Ja pomału uczę się tego.

agileo po konsultacji z onkologiem ze szpitala gdzie miała być teściowa zadzwonili do niej,żeby się zgodziła na tą chemię właściwą(nie wiem czy tak to się nazywa).Ona jednak chce w tabletkach i być w domu.Nie wiem czy dobrze robi,nie wiem jak i co w ogóle doradzać.Dobrze,że podjęła walkę z chorobą.
Będę trzymać za was kciuki.

Atrosis,agileo trzymajcie się!!! Kiedyś i dla nas musi zaświecić słoneczko!

206

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

dzień dobry Kobietki,
właśnie, Artrosis-proszę napisz coś o sobie, wyrzuć choć troche swojej goryczy na tyle ile mozesz. Na tym forum znajdziesz wiele życzliwości i wsparcia. Może to by Ci pomogło, gdybys się podzzieliła swoim bólem? smile
aNka007- cóż, tak sobie myslę, że skoro lekarze proponują płynną chemię, to wiedzą czemu. Ona jest niestety agresywniejsza, ale przez to skuteczniejsza. Na pocieszenie powiem Ci, ze my w tabletkach nigdy nie mieliśmy, więc wiemy, ze plyn działa. Calkiem zrozumiałe, że nie chce iść na oddział tylko w domu. Powiedz, ten Was szpital to wielki moloch, czy mały rodzinny? Na takich oddziałach pracują wybrani sympatyczni ludzie z odpowiednim podejściem, obojętnie jak duży on jest. Po tym co piszesz myślę, że Teściowa nie całkiem jeszcze przyjmuje do wiadomości stan, ale pomalutku. Ja bym odnalazła na oddziale psychoonkologa, w każdym szpitalu taki ktoś jest. On wie jak podejść i mówić, a Tobie, Wam też by poradził. Nie bój się, nie zbagatelizuje, nie masz nic do stracenia, ale wiele zyskasz. Zapewniaj może słowem i czynem Mamę o Waszym oddaniu i jednocześnie delikatnie kieruj jej myśli na jakby właściwe tory. Przepraszam, jeśli za dużo radzę, to tylko moje takie przemyślenia.
Nie zawsze jestem na forum z powodu braku czasu, ale jeśli masz ochotę, to pisz na gg 21121838.
Pozdrawiam wszystkich smile

Zobaczysz wiele więcej oczami, które wylały łzy***

207

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witam cieplutko!!!
agileo, widzisz to jest tak,że teściowa jest w pełni świadomą kobietą i nie można za nią podjąć decyzji jak powinno wyglądać jej dalsze leczenie.Lekarze mówią,że należałoby zacząć płynną chemię.Ale może jest tak jak piszesz,że może jeszcze nie do końca przyjmuje do wiadomości powagę sytuacji.Mały kroczek do przodu już nastąpił gdy zaczęła przyjmować chemię w tabletkach.Przedtem nawet o tym nie chciała słyszeć.Może trzeba czasu,chociaż upływ czasu działa tu na niekorzyść chorego.
Po kilku dniach brania tych tabletek jest jakaś bardziej pobudzona.Nie wiem czy tak to działa na organizm.
Jeździmy do mamy parę razy w tygodniu.Myślę więc,że jak zacznie temat chemii i dalszego leczenia sama, to będziemy próbowali ją delikatnie ,nic nie narzucając przekonywać.

agileo wszystko co piszesz-radzisz jest dla mnie ważne.Ja w temacie chorób nowotworowych prawie nic nie wiem.Przedtem nigdy nie miałam do czynienia z tą chorobą.Jedyne to to,co wyczytałam w necie.Ty z perspektywy 11-stu lat masz ogromne doświadczenie.

Artrosis odzywaj się tu do nas.

pozdrawiam!!!

208 Ostatnio edytowany przez misia123 (2010-03-06 16:33:38)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witajcie. Ja straciłam brata:( Miał wypadek i zmarł po 5miesiącach bycia w śpiączce. Zostawił narzeczoną w ciąży(o której ona sie dowiedziała jak mój brat już był w śpiączce) i nas rodzeństwo.Strasznie mnie boli jego strata. Ale nie pod kątem że już go nie ma(choć to tez boli)-bo przecież mam wspomnienia i wiem że 'tam' jest mu lepiej. Najbardziej mnie boli że nie mieliśmy ze sobą kontaktu przez 2lata przed wypadkiem. Że tyle czasu straciliśmy.Kiedy robi mi się bardzo smutno idę na cmentarz i wspominam, siedze, czuję sie jakby blisko brata. Wyciągam też zdięcia...Płacze wtedy bardzo ale to mi pomaga. Wypłakać sie też trzeba.Pamiętajcie żeby być przy swoich bliskim mimo wszystko. Życze wszystkim aby wspomnienia zawsze pozostały,a ból odszedł w dal.....

209

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Misia123- przykro mi z powodu śmierci Twego brata.Smutne jest to,że odchodzą młodzi ludzie,gdy życie tak naprawdę dopiero się dla nich rozpoczyna.Straconego czasu nie nadrobisz,ale możesz to w inny sposób mu zrekompensować.Piszesz,że brat miał dziewczynę,która była w ciąży.To malutkie dziecko,które się urodzi to właśnie cząstka Twojego brata.Możesz być dla niego wspaniałą ciocią i jak podrośnie opowiadać mu o jego tacie.

Pozdr.

210

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

aNka007 bardzo dziękuje za Twoje słowa.Syn mojego brata jest bardzo do niego podobny. Za każdym razem jak go widzę czuje radość z tak wspaniałego maluszka a zarazem czuje wielki ból i żal że brat nie może być teraz z nimi. Ale masz racje teraz ważne jest by mały wiedział że ma ciocię i aby mógł poznać tate w opowiadaniach-bo aż tyle możemu mu dać.

211

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

witajcie,
misiu123, przepraszam, że dopiero teraz odpiszę na Twój "apel". Tak odebrałam Twój post, szukasz pocieszenia, to całkiem zrozumiałe, jak chyba wszyscy forumowicze. Przykro mi ogromnie, że to Cię spotkało, tak wiele niesprawiedliwości nas spotyka. Jestem kiepska w pocieszaniu, wolałabym kogoś mocno przytulić. Przelej na chłopca swą braterską miłość, możesz teraz przypomnieć sobie zabawy z bratem i wykorzystać cudowny czas, żeby dać, przekazać małemu jak najwięcej Taty przez samą Ciebie. Będziesz, jesteś! bardzo ważnym źródłem informacji i miłosci dla niego.
Potrzeba czasu się z tego otrząsnąć, ale to nadejdzie, wierz mi, musimy dalej żyć, masz przecież dla kogo. 3maj się i pisz do nas. smile
Cudownego naszego święta smile

Zobaczysz wiele więcej oczami, które wylały łzy***

212

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Agileo dziękuje za Twoje słowa.Uwierz mi ale nawet poczułam twoje przytulenie:) masz racje wręcz wołam o pomoc.Nie potrafię sobie poradzić z tą sytuacją. Wiem że tak jest lepiej, że inaczej się nie da, że łzy nie zmienia niczego ale czasem sie inaczej nie da. Ale wiem jedno:nic się nie dzieje bez przyczyny-nawet to że trzeba tak cierpieć. Pozdrawiam

213

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

misia123-myślałam,że to stało się niedawno i dlatego napisałam,że jak "maluszek się urodzi".A ty już masz bratanka i to podobnego do twojego brata.Patrząc na niego możesz przypominać sobie was z dzieciństwa.
To,że płaczemy po naszych bliskich to normalne.Najpierw jest szok po śmierci ukochanej osoby,  człowiek jest zły na cały świat,dlaczego to nas spotkało,bezsilność nas przeraża i zastanawiamy się jak dalej funkcjonować normalnie.Jednak z czasem ból łagodnieje.Zawsze będzie nam ich brakować i nie przestaniemy też tęsknić.  Z czasem zauważymy,że potrafimy rozmawiać na ich temat spokojniej bez wybuchu płaczu a tylko z łezką w oku.

agileo co tam u Ciebie? to już piąty dzień,czy dobrze mąż znosi leczenie?
moja teściowa na razie dobrze  toleruje te leki.

Pozdrawiam was cieplutko!!!
Tęskni mi się już za latem smile

214

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

aNka007- witam po dłuższej nieobecności. Bardzo długo nie było mnie na forum i nie widziałam Twoich wpisów. Doczytałam, że Twoja teściowa podjęła walkę o zdrowie. To bardzo dobrze, że próbuje.. Zawsze pozostaje taka myśl, że nie usiadła i nie czekała na śmierć. Chemia w tabletkach jest dobrym sposobem dla właśnie osób, które są np. starsze i bardziej schorowane, dlatego nie mają możliwości brania chemii w szpitalu. Moja babcia bierze taką chemię, ale w jej przypadku to już raczej takie "ratowanie" psychiczne ...
Co do mojego taty, to jego choroba bardzo postępuje. Sieje spustoszenie fizyczne i psychiczne, o czym przekonuję się za każdym razem, kiedy jestem w domu. Ja rozumiem wszystko, nie wiem jak ja bym się zachowywała żyjąc z taką myślą jak mój tata. Ostatnio ma duże problemy z prawą nogą, która ciągle puchnie i robią się zakrzepy- dlatego robi sobie zastrzyki. I teraz ciągle słyszymy "Noga to nie problem. Odetną." ... Słowa, ale jakie... hmm
W ostatni weekend usłyszałam też przykre stwierdzenie, które tata skierował do mnie tak, jakbym była dorosłym facetem, a nie jego córką no i jakby nie patrząc, kobietą.. Ale ja to znoszę, bo wiem, że nie mogę inaczej.

"...a także ludzie pomniejsi, pasikoniki i ważki.. Lampy, puste ramy i grzechotki mają swoją wieczność.. I są raz na zawsze..."

215

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Ansja,miło,że się odezwałaś :-)
Widzisz z moją teściową,to jest tak,że ma ona możliwość leczenia w szpitalu.Problem w tym,że nie chce.Ale z początku w ogóle nie chciała słyszeć o chemii.Może jeszcze się przełamie i zdecyduje.Jak pisała agileo płynna chemia jest skuteczniejsza tylko bardziej agresywna.Nie wiem za dużo na temat tej choroby i metod leczenia.Dopiero doczytuję.
Widzisz Ansja nie wiemy co siedzi w głowie osób,które chorują na to paskudztwo.Nawet chyba ciężko nam sobie wyobrazić to co myślą,czują...
Tak jak właśnie napisałaś,pozostaje zacisnąć zęby i przemilczeć nieraz usłyszane słowa ,które bolą.On na pewno Cię kocha,nie chce sprawić przykrości.To ta cała sytuacja go przerasta i na pewno potem żałuje.Spróbuj nie brać sobie do serca jego słów,może to taka metoda odreagowania stresów,wyrzucenia z siebie żalu,nie wiem.Tak mi przyszło do głowy.
Ja bardzo się obawiam postępów choroby u mojej teściowej.Bardzo ją lubię i przeraża mnie myśl jak to będzie dalej.Na razie nie widać po niej choroby.Jest wesoła jak ją odwiedzamy.Ale myślę,że ta wesołość jest dla nas,żebyśmy się nie martwili.

Pozdrawiam!

216

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Trzeba to przetrwać. Pogodzić się z tym. W końcu każdy kiedyś umrze... sad na pewno jest ciężko, ale czas leczy rany. Najważniejszy jest kontakt z ludźmi. Nie należy zamykać się w sobie.

"...w grzywie wiatr, a w kopytach magia..."
Zdolniacha
Napaleniec
Spryciarz smile

217

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Moja Mama zmarla po 4 latach walki z nowotworem.4 lata brania chemii i naswietlan na rozne partie ciala.
Przerabialysmy poparzona skore ,poparzone blony sluzowe,niemoznosc jedzenia itd.
Ubiegly rok ,to byla jedna wielka walka o przezycie.
Niewiedzialam,ze jej smierc przyjme tak spokojnie ,jak przyjelam.
Mama mieszkala ze mna,opiekowalam sie nia do ostatniej minuty jej zycia.
Wiecie czemu tak "gladko" przezylam pogrzeb i czas zaloby?bo wiem,ze juz nie cierpi.Byla dobrym czlowiekiem i nie zasluzyla na dalsze cierpienie.
I wam tez radze tak do tej smutnej sprawy podejsc.Nie mozna nic smiertelnej chorej osobie pomoc,jak tylko byc obok niej i wesprzec ja psychicznie .

218

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

witajcie smile
mon 61, wiesz zazdroszczę Ci troszke takiego podejścia. Współczuję z powodu śmierci Mamy, ale Twoje nastawienie pomaga Ci to jakby łatwiej znieść i zrozumieć. My walczymy już tak długo i ktoś by myślał, ze powinniśmy być już dawno przygotowani na najgorsze. "Nasze" zdrowie jest jak sinusoida i dlaczego za każdym razem niby myslę logicznie, działam, podtrzymuję na duchu, a coraz bardziej sie boję. Wciąż ten narastający za każdym razem strach, upadki są coraz głębsze i dłużej trwające. Podejmuje walkę zawsze, staram się być tą optumistką, a goni mnie coś ogromnego, że teraz możemy się nie podnieść. Tłumaczę sobie na różne sposoby to wszystko podchodzę do tego logicznie, ale nie takie to proste.
Ansja, pocieszeniem niech bedzie dla Ciebie, ze Tata moze nie potrafi inaczej odreagować złości, ale nie złości na Ciebie tylko życie ogólnie i świat. Nie rozumie dlaczego właśnie jego to spotyka, choc miał i ma jeszcze tyle planów. To jest jakby nieodłączny element choroby. Znam to teraz, a wcześniej obserwowałam u mojego teścia. Baaardzo spokojni i zyczliwi ludzie, a jednak to niezależne od nich. Ja teraz dopiero niedawno usłyszałam od męża, że wie że czasem jest nie sobą. Popłakałam się przy nim, ale tak naprawdę on nie ma za co przecież przepraszać. Mimo wszystko na duchu inaczej, a reszta się nie zmienia.
aNka007, dzieki za zainteresowanie. Leczenie w porządku, jutro do domu, brak apetytu lub inaczej mówiąc zalany żołądek- 3,5 litra dziennie. Jednak stwierdził, że następnej by nie chciał. Wczoraj brał p/bólowe, przeraziłam się, bo tzn. że go bardzo boli. Mąż jest niesamowicie odporny na ból, do tego stopnia, że lekarze mu nie wierzą i patrzą na niego jak na bohatera. Zresztą tak go traktują. 3 mam kciuki za Teściową, dobrze jeśli rozpoczęła leczenie i dobrze to znosi. Oby tak dalej!! Pomalutku sama niestety musi dojść do pewnych wniosków.
Pozdrawiam wszystkie Was smile

Zobaczysz wiele więcej oczami, które wylały łzy***

219

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Hej Kobietki smile
Dziękuję za słowa otuchy. Wierzę, że to wszystko ma właśnie takie podłoże, o jakim pisałyście. Ja sama mam w głowie wszelkie tłumaczenia zachowania mojego taty, ale to tak strasznie boli, kiedy oprócz lęku pojawia się złość.
Wierzę, że z czasem to wszystko się wyklaruje, choć troszeczkę i tata uspokoi się psychicznie.

mon61- masz rację. Trzeba trwać...

Spokojnego wieczoru Kobietki smile

"...a także ludzie pomniejsi, pasikoniki i ważki.. Lampy, puste ramy i grzechotki mają swoją wieczność.. I są raz na zawsze..."

220

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witaj Ansja, mon61, natalia171092 no i oczywiście agileo!

Wiecie, niby to się wie i jest to niezaprzeczalna prawda,że każdy kiedyś umrze...ale jak ten moment przychodzi lub zdajemy sobie sprawę,że się zbliża to,to stwierdzenie traci sens.Ciężko jest pogodzić się z chorobą bliskiej osoby a jeszcze ciężej jak ona odchodzi.
mon61 ja też byłam z moją mamą do końca i niby wiem,że tak jest dla niej lepiej ale....dalej jest to ale z którym ciężko się pogodzić.

pozdrawiam was wszystkie.

221

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witajcie,

Mając 15 lat straciłam o pięć lat starszą siostrę. Moja Mama tak naprawdę już nigdy nie wróciła do dawnej formy po tej tragedii. Szwagier, chociaż został młodym wdowcem z dzieckiem i ożenił się, nie wziął z drugą żoną slubu kościelnego. Ja od śmierci siostry nie bywam w kościele, no chyba, że muszę ( jakiś ślub, chrzciny itp).

W czerwcu miną 4 lata od śmierci mojej Mamy. Byłam z Nią do ostatniej chwili. Czasem wydaje mi się, że to było tydzień temu. Nigdy Jej nie zapomnę, codziennie z Mamą rozmawiam, pytam o zdanie i o poradę.Chwalę się Jej i się żale.. I nadal jestem wściekła na cały świat, że to właśnie Ona odeszła...

Tam dom Twój, gdzie kot Twój.
                                                                                         
Wiek średni poznajemy po tym, że szeroki umysł i wąska talia zamieniają się miejscami...

222

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

margolcia,to co napisałaś w poście,to jakbym czytała siebie.Bardzo podobna historia do mojej.Moja mama tak przeżywała mocno śmierć mojego brata.Mamę pochowałam w styczniu i jest to dla mnie dalej "świeża rana".
I mam takie samo podejście jak Ty do kościoła.Chociaż ktoś z boku mógłby mnie nazwać hipokrytką,bo w tym roku mój synek idzie do I Komunii.Moja mama dopilnowała,żebyśmy my(jej dzieci) przyjęły wszystkie sakramenty i ja też tego przestrzegam.A co one wybiorą będąc dorosłymi ludźmi-czas pokaże.Moja wiara została chyba wystawiona na próbę.

pozdrawiam!

223

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Hej Kobietki!
Dawno nikt tu nie pisał.
Co u Was słychać?
aNka007 - jak Twoja teściowa się czuje?

"...a także ludzie pomniejsi, pasikoniki i ważki.. Lampy, puste ramy i grzechotki mają swoją wieczność.. I są raz na zawsze..."

224

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Moja mama umarła 27 kwietnia czyli niecały miesiąc temu. Walczyła z rakiem przez 2 lata. Dzień przed śmiercią długo ze mną rozmawiała o moim życiu, dużo mi tłumaczyła, tak jakby wiedziała. Umarła w nocy, w domu, rano znalazłam ją z otwartymi oczami i powieki były tak sztywne że nie mogłam ich zamknąć. Największy żal mam do losu że nie pozwolił jej zostać jeszcze na moim ślubie który planuje na przyszły rok. Ostatnio kupiłam buty i wracałam do domu z myślą że jak zwykle pokażę je mamie i zapytam czy jej się podobają. Za trzy dni dzień Matki wybieram się żeby położyć konwalie na jej grobie.

A wśród nas jest miłość słonecznie gorąca, jasna, delikatna, lekko stąpająca, bielą otulona, śpiewaniem, uśmiechem, słowami przysięgi i naszym bezdechem. Serce powiązała w jedno na tym świecie, ukryta szeptaniem w mym ślubnym bukiecie.

225

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witam,mam na imię Ania ,15.05.2010r zmarła nagle moja mama,poprostu zjadła kolację i w ciągu 5 minut już jej z nami nie było,odeszła cichutko tak jak żyła,zmarła na rękach mojego taty,nim przyjechało pogotowie. ,myślałam jak to będzie,trzeba powiadomnić rodzinę,załatwić pogrzeb,kupić trumnę,  ,zawsze myślałam ,że nie dam sobie rady,że mnie to przerośnie  ,ale to nie prawda,załatwiłam wszystkie formalności praktycznie sama,skąd ja wzięłam na to siłę,nie wiem,może to moja mama daje mi taką siłę?nie zdążyłam jej powiedzieć jak bardzo ją kocham,jak bardzo jest mi potrzebna.Życie bez niej straciło sens.Ale jakoś z ojcem dajemy sobie radę.Napiszcie proszę jak to jest u was.Pozdrawiam serdecznie.

226

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

madziulka112-wyrazy współczucia, Twoja Mama bedzie z Wami w tym uroczystym i ważnym dniu, będzie duchem i w Waszych sercach, to ważne.

Ania_wp- współczuję i rozumiem Twój żal, tyle niewypowiedzianych słów i pytań.

Wasze Mamy wiedziały jak bardzo je kochacie, nawet jeśli mówiłyście to rzadko lub wcale. Myślcie o nich, pomódlcie się za nie, a one stamtąd będą Was wspierać i uśmiechać się do Was. Główki do góry, Wasze Mamy bedą z Was dumne!
Pozdrawiam wszystkie Was gorąco smile

Zobaczysz wiele więcej oczami, które wylały łzy***

227

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

WITAM SERDECZNIE TAK CZYTAM TE WSZYSTKIE SMUTNE HISTORIE I TEŻ ZROBILO MI SIĘ BARDZO SMUTNO:(.GŁEBOKIE WYRAZY WSPÓŁCZUCIA DLA OSÓB KTÓRE CIERPIĄ Z POWODU UTRATY BLISKIEJ OSOBY.NIESTETY MUSZĘ NAPISAĆ,ŻE TO NIE PRAWDA ŻE CZAS LECZY RANY...SAMA KILKA LAT TEMU STRACIŁAM JEDYNĄ BARDZO BLISKĄ MI OSOBĘ JAKĄ MIAŁAM.MÓJ TATO BYŁ WSPANIAŁYM CZŁOWIEKIEM,MÓGŁ JESCZE ŻYĆ NIESTETY SAM ODEBRAŁ SOBIE ŻYCIE...POWIESIL SIĘ PRAWIE NA MOICH OCZACH...DO DZISIAJ CZUJĘ OKROPNY BÓL DO TERAZ MAM PRZED OCZYMA TEN OKROPNY I SMUTNY WIDOK...DO KOŃCA ŻYCIA BĘDĄ MNIE DRĘCZYŁY WYRZUTY SUMIENIA ŻE NIC NIE ZROBIŁAM,ŻE POZWOLIŁAM JEMU TAK POPROSTU ODEJŚĆ.DO DZISIAJ NIE POTRAFIĘ SIĘ POZBIERAĆ...

228

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witam,wszyscy wokół mi mówią,że kiedyś to minie,że kiedyś czas zagoi rany,że najgorszy jest pierwszy miesiąc,rok,a póżniej będzie już tylko lepiej.A ja wiem ,że takich ran jak śmierć mamy czas nie zagoi nigdy.Tęsknię za nią bardzo, i nic nigdy tego nie zmieni. Pozdrawiam serdecznie.

229

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witam wszystkich. Właściwie nie wiem od czego zacząć.... Moja babcia zmarła 2 miesiące temu. Zdecydowałam się na napisanie mojej historii, bo nigdzie na żadnym forum nie znalazłam podobnej... a może po prostu ludzie nie podawali tylu szczegółów.

Moja babcia miała 86 lat jak odeszła. Rok przed jej śmiercią moja mama musiała umieścić babcię w domu opieki, bo babcia była dość postawną osobą i rodzicom już kręgosłupy wysiadały od dźwigania. W każdym razie babcia bardzo szybko wróciła do siebie podczas jej pobytu w tym ośrodku i mama mogła ją zabrać z powrotem do domu. Po roku jej stan znów się pogorszył. Babcia bardzo schudła, a w końcu mama poprosiła mnie, żebym pomogła tacie w opiece nad babcią. Było ciężko... musiałam babcię karmić, pomagać jej siadać i prowadzić do toalety. W pewnym momencie w ogóle przestała wstawać i wymagała opieki 24 godziny na dobę. Aha, dodam tylko, że rodzice mieszkają daleko ode mnie, więc musiałam się 'przeprowadzić' na tydzień do nich. Najpierw to był tydzień, a potem mama już nie prosiła mnie, żebym została kolejne dwa tygodnie, tylko zażądała tego ode mnie. Bardzo mnie to zdenerwowało, bo mimo, że kocham babcię, ciężko było mi się nią opiekować, zwłaszcza, że swoje potrzeby załatwiała w pieluchy, a niestety ten problem był dla mnie nie do przejścia. Zrobiłam więc wielką scenę mamie, że 'dlaczego ja', skoro mam jeszcze dwie starsze siostry (o 10 i 13 lat!). Okazało się, że dlatego, że one mają swoje życie - rodziny, a ja nie... że one jadą na wakacje - ja nie (jestem na utrzymaniu rodziców, bo wciąż studiuję). Najbardziej zdenerwowało mnie to, że one też widziały, co się z babcią dzieje, ale żadna z nich nie zaoferowała się, żeby pomóc!

Po tej wielkiej rodzinnej kłótni, wszyscy się zmobilizowali, żeby znaleźć kolejny dom opieki. W końcu i tak ja i mama same znalazłyśmy jeden ośrodek. Minęły zaledwie kilka dni, kiedy ja i tata zawieźliśmy tam babcie, bo mama stwierdziła, że nie poradzi sobie z wyrzutami sumienia.... Otóż to... Mam straszne wyrzuty sumienia, ponieważ dwa tygodnie później babcia umarła... najgorsze jest to, że gdybym schowała dumę do kieszeni, babcia umarła by w domu - z nami! przed jej wyjazdem zaczęła już sama siadać, a nawet chodzić! śmiała się razem ze mną, a mimo tego ODDALIŚMY JĄ.... dzień przed jej wyjazdem babcia poprosiła mnie, żebym z nią usiadła i porozmawiała... a ja byłam tak zajęta sobą, że usiadłam z nią na 3 minuty i tylko stwierdziłam 'no i widzisz babciu, po co mam tu siedzieć skoro nic nie mówisz? idę'.

czuję się z tym fatalnie... z tym co jej zrobiłam... zwłaszcza, że kilkanaście dni wcześniej, kiedy pomogłam jej usiąść, spojrzała na mnie jak sówka (tak na nią mówiłam pieszczotliwie), pogładziła mnie po dłoni i powiedziała 'moja kochana wnusia'...  podczas jej pobytu w ośrodku odwiedziłam ją tylko 2 razy.. już nie uśmiechała się do mnie, patrzyła tylko na mamę... dzień przed jej śmiercią byłam w tym samym mieście, co ona, ale nawet do niej nie zajrzałam....

mam straszne wyrzuty sumienia i choler**e  pragnę ją przeprosić!!! nie rozmawiam z nikim o tym, co tu napisałam, a już na pewno nie z mamą... powiedziałaby mi, że na pewno babcia się na mnie nie gniewała, ale dlaczego mam wrażenie, że jest wręcz przeciwnie? czuje się jak jej oprawca, jak jej kat. nigdy nie wybaczę sobie tego, jak wiele czasu zmarnowałam, a mogłam chociaż raz w życiu skupić się na czymś więcej, niż na czubku własnego nosa....

pozdrawiam, Kasia

PS-przepraszam za tak długi post, ale nie umiem już dusić w sobie tego żalu, i poczucia winy, które towarzyszą mi od dnia, kiedy babcia odeszła.

230

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Kasiu:
Przeczytałem Twój post..myśle ,ze doskonale Cie rozumiem co czujesz...
Z tego co piszesz wnioskuje ,ze jestes bardzo mądrą osobą..takze napewno za jakiś czas pozbędziesz się tego negatywnego myślenia o sobie odn. tej sytuacji..
Twoje zachowanie jest wytlumaczalne,poniewaz jestes młoda wiekiem..
poniewaz młodość myśli prawami zycia a nie prawami odchodzenia z tego świata...
dopiero teraz,gdy poznalaś sie w tej sytuacji ,otwiera  sie furtka do lepszego Twojego Ja...
niestety jak to w zyciu bywa wszystko jest opłacone jakimś doświadczeniem,w Twojej sytuacji doświadczeniem z babcią..
..jezeli jesteś wierząca to wiesz,ze babcia juz Ci wybaczyła bo wie co myślisz teraz,a byłaś jej wnusią kochaną..
-jezeli nie jesteś wierząca ,sytuacja ta wniesie w Twoje zycie nowe spojrzenie na świat,na ból i cierpienie...które pomoże Ci zrozumieć świat lub egzystencje ludzką...
I nie obwiniaj się,nie bierz winy na siebie,nie czuj się żle...bo być moze własnie babcia Cie nauczyła czegoś po przez tą sytuację,co Ci pomoże w przyszłości w zyciu,by nie popełnić po raz drugi tego samego błędu...
..pamiętaj,ze popełniać błędy jest ludzką cechą,zaś nieludzką jest je powtarzać..

                                                                                                    pozdrawiam
                                                                                                      doktor B.

231

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Dziękuję...

232

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witam wszystkich pograzonych w bólu i rozpaczy po stracie ukochanych osób.Jestem jedną z Was...przeczytałam wszystkie posty-bardzo mi przykro...czytajac posty=lzy same lecą...mój smutek miesza się z żalem,wręcz wsciekłoscia na świat...jak wiele nieraz człowiek musi znieść...Niemoge pogodzić się z utrata ukochanej babci...odeszła w pazdzierniku.Co dzień o niej myslę i płaczę...nic mnie nie cieszy...jestem tu z nadzieja na to ze znajde w Was wsparcie,którego nie otrzymuje od otoczających mnie ludzi.Cięzko mi pisac nawet o mojej babci,jednak w skrócie chcialabym podzielic sie z Wami ludzmi ktorzy rozumieją ten ból.po operacji wykryto u babci raka zlosliwego...miesiac opiekowalam sie nią 24h,na szczescie bylo mi to dane(mimo ze nie mieszkam w polsce)na szczescie nie cierpiala bardzo(przynajmniej nie fizycznie)bardzo dzielna byla.Najgorsze,ze po miesiacu musialam wracac do domu...i  niestety babcia po paru dniach zmarła...nie pozegnalam sie z nią(tak już na zawsze)planowalysmy razem świeta...

Posty [ 175 do 232 z 256 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018