Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 256 ]

131

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

*** Anioły nie płaczą... zastygają w cmentarne pomniki gdy zamykacie nad ich głowami kule zniewolenia On nawet nie miał twarzy lecz gdy okrywał czarnym kirem smutku Blade muzy, zgasłe wraz ze wschodem słońca wydać się mogło ze ruchem dłoni oddaje cześć Świętej Tragedii Tylko tyle był w stanie im podarować bo przecież Anioły nie płaczą

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Żegnaj

Bo wystarczy, że wyciągnę dłoń i poczuje ciepło twoich rąk
Smutek i ból odchodzi w nieznane.
Bo wystarczy, uczucie, że jesteś, że mam cię blisko;
, a wtedy czas i miejsce nie grają roli.

Nie ważne, czy wiesz o moim istnieniu,
Nie ważne, czy choć coś znaczę dla ciebie
Mi wystarczy tylko ta maleńka iskra nadziei;
", Że może kiedyś..."

Będę cię witać każdym spojrzeniem,
Gdy z dalekiej krainy powrócisz.
Choć w twych objęciach będzie ona,
To ja łzy moje potajemne będę ocierać.

Ale gdy kiedyś czas nadejdzie;
I gdy spojrzysz na mnie swymi oczami,
Które jak dotąd śmiać się nie potrafiły,
To może być za późno,
By odwrócić bieg wydarzeń,
By cofnąć czas...

Jednak w moim sercu na zawsze pozostanie twoje istnienie,
Boś ty był pierwszy,
Boś ty był ostatni...

A więc żegnaj mój miły...

Pamiętam dokładnie - ile wierszy napisałem.
Chociaż po co to robiłem - nie wiedziałem.
Teraz już wiem...
W życiu nigdy nie potrzebowałem pomocy.
Jedyne czego w życiu naprawdę chciałem...
To to, byś o mnie myślała czasem...
I pokochała mnie z czasem...
Sercem moim żądzisz w dzień i w nocy.
Czasem by uwolnić się potrzebuję pomocy.
Przypomnieć sobie jak wyglądasz często pragnę.
Lecz czym bardziej staram się - tym słabiej Cię widzę .
Co ja poradzę, że przy Tobie odbiera mi mowę.
Z resztą - słowa - choć tak piękne -
nie wszystko wyrazić mogą...
Dziś rozumiem...
Wiem już, że nie każdy ma to co chce.
Wiem też, że ja nigdy Ciebie miał nie będę.
Ja jestem nikim - Cieniem Twoim...
Dlatego łudzić się już nie mogę...
Z Twej pamięci już odchodzę...
Chociaż ja zapomnieć Cię nie chcę...
I jeśli tylko zechcesz -
W moim sercu zawsze znajdziesz miejsce.

133

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

sad
Piękne, a jednocześnie smutne i przepełnione cierpieniem...
ehhh...tak bardzo Ci współczuje sad

134

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

sad JAK JA MAM DALEJ ZYC

135

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Musisz znaleźć sens życia...
nie masz czegoś czym mogłabyś się zająć, co jest Twoją pasją?
co sprawi Ci radość i spokój ducha?
Może joga - pomaga w wyciszeniu, pomaga nam poznać samych siebie...
Może taniec, malowanie ?

136

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Ja też proponowałam zajęcie się swoimi pasjami.Na pewno nie izolacja od ludzi.Przeżyłam śmierć bliskiej osoby-zatem wiem,jak trudno nie myśleć,jak bardzo boli serce po stracie.Ewelinko-pisz tutaj na forum,to także forma ukojenia.Może uda Ci się nawet znaleźć nowych,życzliwych przyjaciół.Z serca CI tego życzę.Bądź z nami...

137 Ostatnio edytowany przez Nola (2009-04-03 21:39:27)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Droga Ewelino,
straszne jest to co dotknęło Ciebie. Bardzo mi przykro z powodu tak wielkiej straty ..
Minie sporo czasu zanim przyzwyczaisz się do tego, że Twojego Ukochanego już nie ma. Cały ten proces uczenia się życia na nowo (bez niego) będzie bardzo trudny i początkowo bardzo bolesny.
Poniekąd rozumiem to co czujesz i wiem, że ten ból jest ogromny. Człowiek się dusi, płacze i czuje się jakby wyrwano mu serce z piersi ..

Opowiem Ci coś:

Kiedyś poznałam pewnego chłopaka - to było jak miłość od pierwszego wejrzenia. I nie tylko ja to poczułam - on też. Po jakimś czasie byliśmy parą i było cudownie. Z mojej winy popsuło się między nami czego skutkiem było zerwanie. Zresztą - byłam takim małym podlotkiem, który sam nie wiedział czego chce i dlatego się rozstaliśmy.
Po dwóch latach, oboje dojrzalsi i mądrzejsi, zaczęliśmy z sobą ponownie rozmawiać. Chcieliśmy do siebie wrócić - zarówno On jak i ja wiedzieliśmy, że to co nas łączy jest bardzo silne. Pewnego słonecznego dnia - w wakacje - zadzwoniła moja kuzynka:
"Ilona, R. popełnił samobójstwo " ..
Nie wierzyłam w to co mówi. Myślałam, że to żart. Było mi duszno, nie mogłam oddychać. Miałam do niego pojechać i zrobić mu miłą niespodziankę. Tymczasem on zrobił mi niespodziankę .. Utonął. Skoczył z mostu prosto do wody i w wyniku tego połamał sobie żebra, które nie pozwoliły mu oddychać. Jak wpadł do tej wody to raz się wynurzył a potem zanurzył się po raz ostatni ...
Wcześniej z tego samego mostu On wraz z moim kuzynem skakali do jeziora. I żadnemu się nic nie stało. Ale do czasu ..
Lekarz mówił, że gdyby woda była chłodniejsza - miałby szanse na przeżycie.
Odszedł. Już nie wrócił.

To był mój najtrudniejszy rok w życiu. Była przy mnie Mama i to właśnie Ona nie pozwoliła mi na to, żebym oszalała z tego smutku. Nie pozwoliła mi się poddać.
Było bardzo trudno na nowo zacząć żyć i oddychać powietrzem, którym On już się nie zachłyśnie.
Zaczął się wrzesień i poszłam do szkoły, zajęłam się nauką, zajęłam się swoimi sprawami. Ciągle wraz ze mną był R. W moich myślach. Z czasem przestało tak boleć. Z czasem przestałam płakać.
Jednak do tej pory codziennie o nim myślę. Wciąż żyje ze mną mimo że jego ciało już dawno spoczęło w ziemi. Zmarł w 2002 roku. Był moją pierwszą miłością.

Ewelinko,
przypomnij sobie najpiękniejsze chwile jakie z nim spędziłaś. Przypomnij sobie wszystkie momenty kiedy razem się śmialiście, czy razem płakaliście. Wszystkie te wspomnienia pielęgnuj, nie zapominaj o Nim. Ciesz się z tego, że miałaś okazję doświadczyć tych pięknych chwil. Jednocześnie musisz sobie uświadomić, że życie się nie kończy. Przed Tobą jeszcze wiele cudownych chwil.
Masz rodzinę - zatem poświęć im trochę więcej czasu, spędź trochę czasu z przyjaciółmi, zajmij się nauką, jakimś hobby.. Zrób cokolwiek, żeby Twój Chłopak widział, że sobie radzisz, że jesteś silna. On tak naprawdę jest obok Ciebie. Dopóki będziesz żyła  i on będzie żył. Dlatego nie pozwól mu umrzeć i żyj dla Niego - On na pewno by tego chciał.

138

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

hej to znowu ja pisze... jak mam pomóc mojemu chlopakowi...? od smierci jego taty minelo poltora roku. moj chlopak zostawil szkole , i siedzi calymi dniami i gra na komputerze, mowi ze dzieki temu ucieka od rzeczywistości, odchodzi od komputera tylko wtedy gdy spotyka sie ze mna. nie mam mozliwosci byc caly czas przy nim... ale jestem przy nim w kazdej chwili w ktorej tylko sie da.. koledzy go zostawili...mimo ze ma mnie czuje sie bardzo samotny... nie potrafi sie przedemna otworzyc... jak mam mu pomoc? nie moge patrzec jak on cierpi... rzadko kiedy udaje mi sie go wyciagnac gdzies na miasto... nawet nie chce sie ze mna spotykac na miescie tylko u mnie lub u niego w domu... staram sie z nim rozmawiac o tym co on czuje i o tej calej sytuacji ale on zawsze mowi ze nie chce o tym gadac... prosze powiedzcie mi co mam robic... ma coraz wieksza depresje i nie chce nawet slyszec o pojsciu do psychologa bo mowi ze to nc nie pomaga tylko pieniadze bez sensu sie na to wydaje

139

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Wiesz wydaje mi sie ze rozmowa by mu pomogła........... wcale nie dziwie mu sie ze tak to przezywa kochał swojego tate...... a teraz wydaje mu sie ze jest sam pokasz mu ze tak nie jest ze zawsze moze na ciebie liczyc mów mu czesto ze go kochasz ze jest dla ciebie wszystki poczuje sie dużo lepiej

140

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Strata bliskiej osoby jest zawsze bolesną.Pamięć o zmarłych na długo pozostaje w sercu.Ale życie toczy się dalej.Trzeba żyć-dla siebie,dzieci.Z pewnością  Ci ,co przedwcześnie odeszli-nie chcieli,abyśmy cierpiały,zadręczały się.To jest trudne,ale do pokonania.Każda ma jakiś cel w życiu.To smutne historie,ale po to jest Forum,aby się wzajemnie wspierać w trudnych chwilach,momentach życia.Przytulam wszystkie-zasmucone Panie.

141

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Jest mi bardzo cieko:((

142

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Dziś rano zmarł mój ojciec miał 56lat i od roku walczył z rakiem nie dawano mu nadziei gdyż ta odmiana raka jest nieuleczalna.
W ostatnim stadium nie spał nie jadł i przestał  reagować na nas całkowicie strasznie cierpiał ale nie z bólu bo go nie czuł a ze zmęczenia i to był powód śmierci wycieńczenie organizmu. Do tej pory na samą myśl o tym wszystkim wpadałam w histerie a teraz czuje ulgę nie wiem możne to nieludzkie, ale ciesze się że już nie cierpi że mama nie musi patrzeć na jego cierpienie i że to już koniec.
W końcu czuje spokój bo wiem że się nie udusi że nie amputują mu drugiej nogi i że zmarł we śnie tak upragnionym przez ostatni miesiąc.

143

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Przeczytalam powyzsze historie..i zadalam sobie pytanie-czy i jak pogodzic sie ze smiercia bliskiej osoby?jak calkiem pogodze sie z tym,ze pewnych bliskich osob nie ma obok mnie powiem pogodzilam sie..lecz z drugiej strony nie wiem ,czy to kiedykolwiek nastapi..

144

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Ja straciłam Ojca 13 lat temu.. byłam małą dziewczynką, nie rozumiałam wielu rzeczy.. Teraz, kiedy wkraczam w dorosłość brakuje mi go coraz bardziej.. płaczę wieczorami w poduszkę. Nie pogodzę się z tym do końca życia.. to nie jest możliwe:(:(:(:(:(

145

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

hej to znowu ja czytając wasze posty uważam że chyba jestem zimna i okrutna minęło 6mc od śmierci mojego męża a ja sobie dobrze radze wyjechałam za granice jest ciężko ale daje rady nie poddaje się nie wiem dlaczego się nie smucę nie rozpaczam może dlatego że po śmierci męża wszystko toczy się dalej świat się kręci ja dalej robię to co zawsze czyli jestem zdana na siebie sama nie wiem a może się oszukuje ..........są chwile że bierze mnie rozpacz ale od razu coś sobie organizuje w sumie żyje jak robot czas mam tak zorganizowany żeby nie myśleć ale wiem że dam rady planuje i dążę do realizacji planu.......moje motto cel plan działanie efekt (to mi pomaga )..........

146

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

u mnie w tym roku mija 7 lat od smierci mamy. byłyśmy bardzo do siebie przywiązane. miała mnie na "starość" jak sie to mówi, urodziła mnie bardzo późno. zmarła na raka.

jak sobie poradzić ze smiercia bliskiej osoby? trudne pytanie i bardzo indywidualne. ja, mając świadomośc że umiera oswoiłam sie z myslą śmierci na długo przed pogrzebem mamy. gdy telefon ze szpital zadzwonił i lekarz poinformował nas o tej naszej tragedii , nie płakałam. na zimno zajęłam sie sprawami zwiazanymi z pogrzebem. na pogrzebie uroniłam tylko raz łzę, gdy przyszedł czas pożegniania. wiem że dla wielu może sie zdawać że jestem zimna.. ale śmierć była dla mnie kolejnym jej etapem. wiedziałam że już ją nic nie boli, a wręcz byłam wdzięczna że nie cierpi.
do tej pory nie smucę sie i nie rozpaczam. żal noszę w sercu. wspominam każdą chwilę z nią spędzoną. czasem przysni mi się. tylko żałuję że nie będzie na moim weselu, nie zobaczyła wnuków.. itd.

147

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Do tej pory ten problem nie dotyczył mnie i mojej rodziny.Byłam szczęśliwa,że moja rodzina nadal jest w komplecie czyli rodzice,rodzeństwo i dziadkowie,ale teraz.....jest mi bardzo ciężko jak zmarł mój ukochany dziadziuś z którym byłam bardzo zżyta.Może dla niektórych wyda się to dziwne,że można tak bardzo cierpieć po śmierci dziadka ale tak jest właśnie w moim przypadku,przez wiele lat wychowywał mnie razem z babcią i traktowałam go raczej jak ojca,zawsze miał dla mnie czas,dobre słowo,mogłam zawsze liczyć na jego pomoc i odwrotnie,byłam jego ukochaną wnuczką i gdyby mógł to dałby mi gwiazdkę z nieba.Bardzo tęsknił za mną gdy wyjechałam za granicę,a gdy przyjeżdżałam z córką i mężem to cieszył się jak małe dziecko i spędzaliśmy razem każdą  wolną chwilę.Lecz niestety rozchorował się ponad miesiąc temu,diagnozy lekarskie ciągle wydłużały listę chorób w końcu najgorsza diagnoza którą postawiono zwaliła mnie z nóg udar mózgu z głębokim paraliżem i rak płuc z przerzutami do mózgu.Wiedziałam,że muszę przyjechać do Polski aby się z nim zobaczyć ale niestety to też były koszty finansowe dla mnie,dodatkowo mnóstwo spraw których nie mogłam przełożyć na inne terminy,aż w końcu kupiłam bilet i pełna szczęścia,że jadę z córką choć trochę pomóc w opiece nad dziadkiem zadzwoniłam do dziadków i powiedziałam babci aby przekazała dziadziusiowi,że wyjeżdżam w piątek w nocy,bardzo się ucieszył,aż płakał ze szczęścia chciał ze mną porozmawiać ale już nie mógł mówić,bo choroba sprawiła,że miał problemy z mową więc tylko słuchał mnie.Ale niestety nie zdążyłam....nagle stan się pogorszył i zmarł o tej samej godzinie o której ja wyjechałam.Przez całą drogę myślałam tylko o nim,ale po przyjeździe gdy moi rodzice odbierali mnie i córkę dowiedziałam się prawdy i to był szok.Stanęłam jak wryta,nie mogąc zrobić kroku,łzy zaczęły płynąć po moich polikach i wyrzuty do samej siebie  dlaczego nie przyjechałam wcześniej,mogłam wszystko rzucić i jechać,a wszystkie sprawy przez które nie mogłam być wcześniej  jakoś bym pozałatwiała jakoś bym się wytłumaczyła.

Minął tydzień.....a moje serce pęka ze smutku,mam wyrzuty sumienia,że nie zobaczyłam się z nim,że nie zdążyłam,a on tak czekał na mnie,ostatni raz widzieliśmy się 6 miesięcy temu i takiego go pamiętam.W dniu pogrzebu rodzice nafaszerowali mnie lekami na uspokojenie ale nawet to nie pomogło,bardzo płakałam,moja mama z bratem na siłę zabrali mnie z cmentarza po całej ceremonii pogrzebowej.
Bardzo tęsknię za nim,nie chodzę do mojej babci rozmawiam z nią tylko przez płot bo mieszkamy koło siebie....bo wszędzie widzę mojego dziadziusia,bardzo mi go brakuje,żal ściska moje serce....codziennie chodzę na cmentarz i rozmawiam z nim,wiem ,że z czasem ból powinien złagodnieć ale najgorsze są wyrzuty sumienia,że nie zdążyłam się z nim zobaczyć pozostaną ze mną do końca życia i z tym będzie mi trudno sobie poradzić.

148

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Przeniesiony post Erykuś2005@wp.pl przez Sueno6

erykuś2005@wp.pl napisał/a:

Mam 35 lat 21.czerwca jechałam z mężem do miasta.W pewnym momencie uderzył w drzewo.na szczęście ktoś zadzwonił na pogotowie.dopiero w szpitalu okazało się że nie uratowali życia mężowi i tylko ja żyje.szwagierka pociesza cały czas a to nic nie daje.20.maja była 10 rocznica ślubu.ludzie mówili całą impreze sto lat sto lat niech Ola i Kuba żyją nam sto lat a on miał tylko 37 lat;(((pomóżcie m i otrząsnąć się z tego bólu

149

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Noi znowu tu jestem Jest mi zle Jestem w Wielkiej Brytani  pracuje zarabiam mieszkam a tam w polsce czekają dzieciaki Jestem zła na męża że przez niego jestem tak daleko o rany wyjechałam zarobić na jego pomnik ku.... tak bardzo chciałabym go znienawidzić ale kogo ja oszukuje ile można ukrywać przed sobą prawdę Kurcze kochałam gnojka  a on mnie krzywdził za życia i teraz gdy go niema sądziłam że będzie mi łatwiej lepiej że dam sobie rady tak jak zawsze to robiłam a teraz jestem tu 2 mc i są chwile gdy zostaje sama wszystko wraca jak bumerang w spół lokatorzy mówią że mam koszmary a może to wyrzuty sumienia ...hyy nie pomogłam mu za życia jego a teraz jedyne co mogę zrobić to wybrać mu pomnik ...Wiecie co co ja bym zrobiła bez tego forum często tu jestem zaglądam ale rzadko pisze .........Jakby to było gdyby mnie nie było(znowu te słowa do mnie wracają) a przeważnie jest (w pracy śpiewam pod nosem 12h ) Jedyne co mam to złudzenia że mogę mieć własne pragnienia...........

150 Ostatnio edytowany przez agileo (2010-03-04 18:32:13)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

witajcie, Alutka, wiadomo, że na doła najlepsza praca, Też pracuję za granicą- Niemcy-siedzę tu już 3 miechy i też cięzko. Cieszę się, bo w niedziele jadę do kochanej rodzinki, wszyscy się cieszą, ale też mnie czeka niewesoła sytuacja. Zarabiam niestety na leczenie męża, który walczy z rakiem 11 lat, a teraz ma zaatakowane wszystkie kości już i wierz mi, szlag mnie trafia, że bez tych pieniedzy nie mogę nic. Zobaczę jak długo jeszcze tak się da, nie wiem. Piszesz, że Cię krzywdził, współczuję, mój to serce na dłoni, ale to nie ma znaczenia większego. Masz prawo żyć!!! Miej pragnienia i marzenia, one pomagają przetrwać życie i w kraju i tam. Zrób to dla siebie, a wyrzuty sumienia świadczą o tym tylko, ześ kobietą, bo faceci ich nie mają. Myślę, ze nie znienawidzisz go, ale moze jak nie inaczej, to na złość właśnie jemu ŻYJ!!!!!! I dla dzieci, one Cię potrzebuja zdrowej, silnej i pewnej siebie, czułej i kochającej.
Powodzenia i pozdr

151

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

dwa lata mineły od smierci mojej mamy... wiecie co tak naprawde przez to wydażenie stalam się silniejsza, uswiadomilam sobie że wszystkie moje doly i pseudo depresje byly niczym, niczego nie mozna przyrównać do utraty kogoś bliskiego... powiem jedno trza być silnym i żyć by dawać szczęscie innym

152 Ostatnio edytowany przez agileo (2010-03-04 18:31:56)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

witajcie, wspólczuję z powodu smierci mamy**masz rację, ze życie samo przewartościowuje nasze priorytety, ja już to u mnie widzę i jakby wyzbywam się siebie samej dla męża, taka sytuacja bardzo zmienia ludzi, akceptuje sie stan przedtem nie do pomyślenia. Wszystko zrobię, żebyśmy wszyscy znieśli to jak najłatwiej się uda. Zaś szczęście ma to do siebie, ze im więcej go rozdasz, tym więcej zbierasz. 
Czas- straszny lekarz, w ślepym bezrozumie leczy najdroższy ból wbrew sercu.

pozdr.

153

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witam, ja w tamtym roku przeżyłam 3 śmierci bardzo bliskich mi osób, pierwsza śmierć była w maju, wtedy to moj wujek czyli brat mojej mamy popełnił samobójstwo, wypił duzo alkoholu i łyknął za dużo tabletek już się nie obudził, dałam sobie jakoś z tym rade, potem we wrześniu nastepny wujek też brat mojej mamy zmarł ale na raka po długim leczeniu aż ponad 30lat był chory, dałam sobie z tym rade. Aż w listopadzie moja babcia a mama mojej mamy popełniła samobójstwo mając 75lat wyskoczyłą z okna z 6piętra, już sobie nie dalam tedy rady, zamknełam sie w sobie wpadłam w depresje,potrzebny był mi psycholog ale w końcu zrozumialam że tak musiało się stać, brakuje mi ich ale wiem że oni byli tam potrzebni i zrobili już swoje na tym swiecie dlatego trzeba żyć dalej. Babcia wychowywała mnie od poczatku kiedy to moja mama szła do pracy, dlatego najbardziej mi jest jej brak, ale każdy z nas musi odejść w taki lub inny sposób. Pozdrawiam.

154

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Wiesz Anna42 może to głupio zabrzmi ale zazdroszczę Ci,że pogodziłaś się ze śmiercią bliskich,bo ja nadal nie mogę.Cierpię tak samo jak w momencie gdy się dowiedziałam o śmierci dziadka.I tak sobie żyję,a raczej trwam,wegetuję z dnia na dzień bo takie określenia chyba teraz najlepiej odpowiadają mojemu stanowi w jakim jestem.Już nie jestem tą samą osobą co kiedyś,potrafię pół dnia gapić się bezmyślnie w okno,nie mogę spać... jakby uleciała ze mnie chęć do życia mimo,że mam wspaniałą córkę i kochającego męża ale nawet on nie jest w stanie mi pomóc.Może kiedyś i ja będę mogła spojrzeć na to wszystko w inny sposób,może w końcu zrozumiem,ale póki co trwam w cierpieniu.

155

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
agileo napisał/a:

witajcie, Alutka, wiadomo, że na doła najlepsza praca, Też pracuję za granicą- Niemcy-siedzę tu już 3 miechy i też cięzko. Cieszę się, bo w niedziele jadę do kochanej rodzinki, wszyscy się cieszą, ale też mnie czeka niewesoła sytuacja. Zarabiam niestety na leczenie męża, który walczy z rakiem 11 lat, a teraz ma zaatakowane wszystkie kości już i wierz mi, szlag mnie trafia, że bez tych pieniedzy nie mogę nic. Zobaczę jak długo jeszcze tak się da, nie wiem. Piszesz, że Cię krzywdził, współczuję, mój to serce na dłoni, ale to nie ma znaczenia większego. Masz prawo żyć!!! Miej pragnienia i marzenia, one pomagają przetrwać życie i w kraju i tam. Zrób to dla siebie, a wyrzuty sumienia świadczą o tym tylko, ześ kobietą, bo faceci ich nie mają. Myślę, ze nie znienawidzisz go, ale moze jak nie inaczej, to na złość właśnie jemu ŻYJ!!!!!! I dla dzieci, one Cię potrzebuja zdrowej, silnej i pewnej siebie, czułej i kochającej.
Powodzenia i pozdr agi

Co mogę Ci odpowiedzieć dzięki za słowa nie wiem otuchy słowa takie normalne ale wiele znaczące dla mnie  Dziękuję

156

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

ja 3 lata temu straciłam Tatę... było ciężko i czasem nadal mam do wszystkich żal że jego nie ma...
wtedy, musiałam sobie redzić sama... uciekłam w pracę i obowiązki... nie mogłam pokazać jak mi źle /a było cholernie źle/ bo musiałam zaopiekować się mamą i rodzeństwem.....
czas goi rany- to prawda....
dziś, dziś gdy mi jest smutno i źle idę na dłuuuuuugi spacer... tylko ja i mój Tatuś....
nie powiem boli, boleć  będzie ale to tylko dlatego że Go tak mocno kocham ...

157

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witajcie znowu po krótkiej przerwie,

Alutka, dziś dopiero odczytałam twoje dzięki, miło, ale nie masz za co. Ja jestem w kraju jeszcze 3 tyg., tygodnie naznaczone lekarzami, leczeniem, wyjazdami i badaniami. Mimo wciąż gorszych wyników, mam nadzieję, a potem znów niemiecka rzeczywistość czyli praca.

3 maj się, dobra kobietko i oddychaj pełną piersią! Niedługo znów zaświeci słońce. Będę tu zaglądać.
Pozdrawiam wszystkich

158

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

hej Agileo     tak szara rzeczywistość jestem w kraju przyjechałam postawić pomnik mężowi jako ostatnia rzecz jaką dla niego zrobię pamiętam jak by to było wszystko wczoraj sądziłam że przez tyle czasu wszystko można zapomnieć niestety wraca to ponoć przed powrotem do kraju miałam koszmary możliwe ja nie pamiętam co mi się śni nieważne nie o tym miałam pisać


Ciekawe dlaczego tak jest że dobrego człowieka jak twojego męża dopada takie cholerstwo ale z drugiej str 11 lat to orany podziwiam ciebie mogę się tylko domyślać co przechodzisz każdego dnia na pewno nie jest łatwo ..........................

jak coś to napisz kiedy można ciebie drapnąć na forum

159 Ostatnio edytowany przez agileo (2010-03-04 18:33:21)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

witaj Alutka!
Dzięki wielkie za pamięć, to bardzo dużo dla mnie znaczy. Wiem, że nie da się zapomnieć, bo to tak jakbyś miała wyrzec się swojego życiorysu, a przecież spotkało Cię też na pewno wiele cudownych chwil i rzeczy w Twoim życiu. Nie widzę powodu tych wspaniałości i wspomnień odmawiać sobie. Warto jednak dla bliskich i siebie dalej żyć, a pomnik poraktuj jako prezent pożegnalny. Masz pełne prawo cieszyć się życiem!!
No i sorki, ale nie miałam zbytnio teraz czasu tu zaglądać, wciąż jacyś lekarze i badania, a wyniki coraz gorsze. Ma przerzuty we wszystkich kościach, a teraz tomograf wykrył zmiany w węzłach chłonnych płuc. Wczoraj byliśmy w W-wie w centrum onkol., bo Poznań już sie poddał. Może jest jeszcze szansa na przedłużenie mu życia, dostanie 3 kursy chemii i juz w razie nawrotu coś zalecili innego. Tylko to jest na płuca, kości niestety nie uratują.
Masz rację, 11 lat to sporo, ale nie czuję tego jako udręki, tylko ta cholerna niemoc. Prosisz, błagasz, skaczesz, jeździsz, pytasz i co tylko możesz, a niepewność o dalszy ciąg coraz większa. No ale...
W sobote niestety kończy mi się urlop i jade znów do roboty, cóż mam zrobić. Mąż sam funkcjonuje w domu, więc jak długo tak będzie muszę zarabiać te pieprz... kasę. Nigdy nie myślałam, że moje priorytety życie tak mi zreformuje. Nigdy nie gonilismy za pieniędzmi, a teraz aż za granicę po nie jeżdżę, dla niego.
Od niedzieli będę częściej na forum, więc do usłyszenia.
Pozdrawiam gorąco i 3maj się!

160

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Tak już jest że śmierć zabiera nam bliskie osoby czasem nawet najbliższe.
jak sobie z tym radzic? Nie ma żadnej drogi na skróty. trzeba tą żałobę po prostu przeżyć, swoje wypłakać.Ludziom wierzącym jest łatwiej bo wiedzą ze to nie koniec, ale ból i tęsknota to uczucie ludzkie i nawet najbardziej wierzacy człowiek je odczuwa. moze to zabrzmi banalnie ale jedynym lekarstwem na to jest..czas. wazne jeszcze jest to aby miec wokół siebie ludzi którzy pomogą nam to przeżyć przy których możemy się wypłakać

161

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

no tak a co jak niema komu się wypłakać jak jest się samemu i codziennie po przebudzeniu trzeba przyklejać sobie sztuczny uśmiech zakładać maskę .....  nie jest to łatwe nie jest a jeszcze jak się jest za granica niby są znajomi ale co z tego oni są tu i teraz ich nie interesuje co jest tam (w Polsce) jest ciężko codziennie udawać twardziela zimna i przede wszystkim pogodzonej z losem....


hyy co do tych naszych dobrych chwil (moich i męża) naprawdę próbuje coś dobrego sobie przypomnieć przecież byliśmy ze sobą tyle czasu to musiały być te dobre chwile     ... widocznie nie było ich aż tyle:(.......   a czas może i rzeczywiście pomoże jak zarazie  u mnie jest efekt odwrotny...

162

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witajcie,

Ten wątek znalazłam krótko po zalogowaniu się na forum - tydzień temu straciłam "bratnią duszę" - sam zdecydował się odejść.. Mam wielgachny krater w sercu a to co z niego jeszcze zostało objęła martwica.. Zupełnie nie pamiętam minionego tygodnia - co się działo w pracy, co (czy) jadłam - nic - pustka... Nie znajduję zupełnie motywacji do pracy (pracowaliśmy razem) - tak jak kilkanaście dni temu co rano gnałam jak szalona żeby wypić z nim poranną herbatę tak dziś omijam firmową kuchnię szerokim łukiem... Tydzień temu wróciliśmy z wakacji które spędziliśmy w gronie znajomych i których już nigdy nie powtórzymy w tym gronie... Tak naprawdę to nie mam pojęcia co na chwilę obecną trzyma mnie w całości bo czuje ból każdą komórką mojego ciała zupełnie jakby ono rozpadło się na milion kawałeczków a jednego który je tworzył i wypełniał już nie ma...

163

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

witaj Julie, nie wiem co Ci napisać, bo wszystko co się ciśnie do głowy to banały, ale to w nich właśnie ukryta jest prawda i dlatego są banałami. Cóż, przykro mi bardzo, postaraj się żyć, zająć czymś co daje Ci ukojenie i radość, pamiętaj o swojej ,,bratniej duszy,, wspomnień nikt Ci nie odbierze, uśmiechaj się do nich, ale nie zamartwiaj się, ON by tego na pewno nie chciał. Wspomnienia są udręką, ale po pewnym czasie stają się lekiem.
Wiem, że trudno Ci słuchać czyjegoś wymądrzania się, ale po to chyba napisałaś?
pozdr

164

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Znów się popłakałam czytając Twojego posta - dziękuję agileo - tak pięknie to powiedziałaś...

165

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

http://www.netkobiety.pl/t6838.html mój temat też o śmierci ale moich rodziców... Czas, czas i jeszcze raz czas. Mówią, że czas leczy rany, a ja jestem zdania, że czas ich nie leczy tylko przyzwyczaja do bólu.

166

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Strasznie mi przykro... Ja znam "tylko" ból jakim jest śmierć przyjaciela - tak jakby umarła cząstka mnie... Mam cudowną mamę która próbuje mi pomóc jak może choć i ona cierpi po jego śmierci ponieważ miała okazję przekonać się jak cudownym był człowiekiem. Mam nadzieję że nikt nie odbierze tego źle że tak strasznie skupiam się na moim cierpieniu mimo iż wiem że nie ja jedna po nim płacze... Tak mnie przeraża ta pustka i cisza która nastała..

167

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Jejku... tyle się czyta o śmierci, każdy z nas wie że kiedyś jego czas sie skończy jednak gdy odchodzi bliska osoba niemożemy zrozumieć dlaczego ? dlaczego własnie teraz ?
O śmierci mogę pisać wiele...
A o samobojstwach jesce więcej...
Moj tata rok temu podciął sobie żyły (niemieszkalam z nim)mieszkal sam........
Mój brat powiesił się z miłości 10lat temu)
I zostałam JA!
Jakos stram sobie radzić
ale świadomość, że moi najblissi odeszli czesem doprowadza  mnie do takich samych myśli
A z drugiej strony każe mi być coraz silniejszą, bo wiem,że patrzą na mnie z góry i mówią do mnie " walcz i idź do przodu" niepoddaj sie "..."los naszej rodziny leży w twoich rękach"
Czasem pomaga....
I na dodatek ciągle pod górke mam... Ale walcze.
jak długo zobaczymy:(

168

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
calkieminna napisał/a:

A z drugiej strony każe mi być coraz silniejszą, bo wiem,że patrzą na mnie z góry i mówią do mnie " walcz i idź do przodu" niepoddaj sie "..."los naszej rodziny leży w twoich rękach"

Nawet nie wiesz jak bardzo jesteś silna psychicznie! Masz często sobie powtarzać te słowa, które napisałaś....bardzo Ci współczuje i strasznie podziwiam za tą siłę !
musisz uwierzyć, że poznasz smak prawdziwego szczęścia, że będziesz spełniać swoje marzenia...
Wierzę w Ciebie, będzie dobrze!
3maj się...pozdrawiam

169

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Ja też straciłam bardzo bliską mi osobę... Co prawda było to prawie 6 lat temu, ale nadal pamiętam wszystko co działo się tamtego dnia...
Mój tata miał problemy z alkoholem. Dość poważne. Był alkoholikiem. Pamiętam, że nienawidziłam dni, kiedy mój ojciec dostawał wypłatę... Potrafił większą część pieniędzy wydać na alkohol. Wychodził gdzieś i długo nie wracał. A jeśli wrócił, to totalnie pijany... Nieraz ktoś do nas dzwonił i mówił, że mój tata leży pijany w rowie i mama musiała po niego jeździć. Pamięta, że zawsze czekałam aż w końcu wróci do domu. Tak bardzo się o niego bałam...
Do tego dochodziły coraz częstsza awantury w domu. Nieraz brakowało man pieniędzy na chleb (musieliśmy kupować w sklepie "na zeszyt"), czy na zapłacenie rachunków.

Pewnego dnia (w sobotę), zaraz przed świętami Bożego Narodzenia, mój tata wyszedł jak zwykle do pracy. Przynajmniej tak nam się tylko wydawało... Moja mama wróciła z nocnej zmiany, poszła spać. Przed południem przyjechała do nas policja. Później dziadek oznajmił nam, że tata nie żyje... Że rzucił się pod pociąg i zginął na miejscu. Miał przy sobie dokumenty (choć zawsze zostawiał je w domu)... Musiał wszystko wcześniej zaplanować...Byliśmy totalnie załamani...

Dzień przed tą tragedią mój tata jak zwykle przyszedł do domu pijany. Zaczął się awanturować. Ale już przywykliśmy do jego wrzasków. Miałam tego dość. Zaczęłam się na niego wydzierać... kłóciłam się z nim...

Czasami myślę, że to moja wina... Że zabił się przeze mnie...

170

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

MoNiaaaaa...bardzo Ci współczuję...ale proszę nie myśl, że to przez Ciebie tata nie żyje!
To wszystko przez ten wstrętny alkohol....
Mojego chłopaka tata też był alkoholikiem (był, bo rok temu nagle zmarł z powodu nagłego zatrzymania krążenia)...4lata wszyscy walczyliśmy, żeby z tego wyszedł...on również walczył - ale ciągle przegrywał...nie raz rozmawiałam z nim w 4 oczy, bo już nikt nie miał sił go wysłuchiwać i wierzyć w jego zmianę...alkoholizm to straszna choroba, alkoholik nawet świadomy swojej choroby walczy ze sobą i gdy po raz kolejny wybiera alkohol - czuje się beznadziejny, przegrany, czuje się nikim...
Pewnie Twój tata - tak jak tata mojego chłopaka - czuł się bardzo źle z tym jaką krzywdę Wam sprawiał swoim zachowaniem, czuł że nie wygra z tą chorobą...
Pewnie to był moment jak rzucił się pod pociąg...wtedy nie widział innego wyjścia ze swojego położenia...wtedy....

171

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
Sky-high-etris napisał/a:

http://www.netkobiety.pl/t6838.html mój temat też o śmierci ale moich rodziców... Czas, czas i jeszcze raz czas. Mówią, że czas leczy rany, a ja jestem zdania, że czas ich nie leczy tylko przyzwyczaja do bólu.

Sky - gdy przeczytałam Twoją "historię" - łzy stanęły mi w oku...dała mi ona do myślenia o kres wytrzymałości psychicznej człowieka...Ty masz siłę i to ogromną...

Zgodzę się także z Twoją wypowiedzią, którą zacytowałam...mój chłopak nadal strasznie cierpi po śmierci swojego taty, który rok temu nagle odszedł...tak bardzo go kochał, tak bardzo chciał, żeby został dziadkiem...żeby razem z nami cieszył się jeszcze życiem sad
Chłopak ciągle ma koszmary z tatą, w których nie jest w stanie mu pomóc...przez to wszystko chłopak również zaczął się zastanawiać nad sensem życia....często mówi, że chciałby już być z tatą, dziadkiem i starszym bratem (zginął tragicznie jak chłopak miał 9lat)...ale jednocześnie boi się tego wszystkiego  przede wszystkim tego, że po śmierci może nie być NIC...pustka...koniec...
myśli o śmierci coraz częściej pojawiają się w jego głowie...rozmawiam z nim bardzo często, chce w niego natchnąć jak najwięcej chęci do życia....ale czasem sama się nad tym sama zastanawiam i wątpię sad

Tak bardzo chciałabym, żeby on był szczęśliwy.....czas....czas...jak na razie nie pomaga...bywa, że jest gorzej...

172

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

post przeniesiony

edyta27 napisał/a:

wybaczcie jesli trafilam nie na ten portal.czuje sie bardzo zle fizycznie i psychicznie jeszcze gorzej,nie dawno stracilam moja bratnia dusze,ojca mojej coreczki a dla mnie moja opoke i polowe mojego serca,strasznie cierpie i nie moge sie z tym wszystkim pogodzic i jest mi bardzo ciezko.moj ukochany popelnil samobujstwo,pokierujcie mne

173

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Powinnaś poszukać wsparcia w rodzinie. Na pewno ci pomogą. Wiem, że na początku będzie ci ciężko, ale nie poddawaj się. Masz dla kogo żyć...Bądź silna dla swojej córeczki.

174

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

hejj 4 miesiące temu zmarł muj tata bardzo go kochammm !!! ja juz nie daje radyyy mam udaj ze jest wszystko ok a tak niejes juz mi sie niechce zyyccc ps
;pogadajcie ze mną:(

175

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

przed wigilia zginela w wypadku mama mojej narzeczonej.nie wiem co mam juz robic aby bylo lepiej mojej ukochanej.w dzien jest dobrze ale kiedy idzie spac to peka i placze i zalamuje sie prawie.mowi ze nie moze sobie z tym poradzic.jak mam jej pomoc bo  bardzo chce bo niemoge patrzec jak cierpi.

176

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

pewex moja mama też zmarła nie dawno była jeszcze młoda i bardzo ją kochałam.Wiesz co w takiej sytuacji jedyne co możesz zrobić to być przy swojej narzeczonej okazywać jej dużo miłości,aby nie czuła sie samotna i tyle nie da się pomóc takiej osobie tylko czas może jej ulżyć  .Za jakiś czas będzie lepiej .

177

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Pewex - Greta ma rację...
Jestem w takiej samej sytuacji co Ty sad
Choć od nagłej śmierci taty mojego chłopaka minęło już 1,5roku - on nadal strasznie cierpi i tęskni za nim....coraz częściej dochodzi do tego, że on nawet mówi mi o tym jak bardzo chciałby być już z tatą, że nie ma po co żyć...
Nawet nie wiesz jak ważna dla Twojej narzeczonej jest teraz Twoja bliskość, nie musisz często nawet nic mówić - wystarczy, że tylko przytulisz, pocałujesz....to naprawdę dla niej dużo, dzięki temu łatwiej przez to przejdzie....
Płacz, tęsknota, ból, zwątpienie - tego nie da się uniknąć sad
Tylko czas jest choć w jakimś stopniu ukoić jej ból...
Trzymajcie się ciepło
Pozdrawiam

178

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witam !
Moja kochana mama 6 listopada2009r miała tak mocny udar niedokrwienny mózgu,że zapadła w śpiączkę.Po 10 dniach zaczęła otwierać oczy.I tak pozostało do końca.Całkowity niedowład,brak jakiegokolwiek kontaktu z nią.Z mojej strony żal,bezradność,złość-dlaczego ją to spotkało.Jednak życie uczy nas pokory.Zaczynamy widzieć i doceniać inne wartości.Późnymi wieczorami po powrocie ze szpitala czytałam i uczyłam się wszystkiego na temat jej choroby i pielęgnacji.W szpitalu pozwolono mi robić przy niej zabiegi pielęgnacyjne,karmić sondą,masować i wykonywać gimnastykę bierną.

Po 2 miesiącach w takim stanie mama zmarła.Cały ten czas podporządkowałam jej.
A teraz zrobiło się pusto.Przedtem mimo tego,że nie mogła mi nic powiedzieć,nawet nie wiem czy mnie rozpoznawała i słyszała,
mogłam chociaż trzymać ją za rękę,przytulić,pocałować......

Moi bliscy i znajomi po śmierci mamy mówili mi,że to ja swoją rozpaczą i uporem przetrzymywałam ją na tym świecie,
czy to możliwe?
Wydaje mi się,że oni mnie nie rozumieją.Stwierdzenie,że mama miała już swoje przeżyła jest okropne.Niezależnie od naszego wieku mama jest zawsze mamą.

Bardzo za nią tęsknię.Jest już miesiąc po pogrzebie,a mi się wydaje,że to wszystko się nie zdarzyło,że ona gdzieś wyjechała i niedługo wróci.Nawet będąc na jej grobie nie dociera do mnie ,że jej już nie ma.W domu nasłuchuję jej głosu,kroków.Łapię się na tym,że chcę jej robić śniadanie czy kawę.

Agileo bardzo dzielna i silna z Ciebie kobieta.

Jeżeli jeszcze tu zaglądacie-piszcie.

Pozdrawiam!

179 Ostatnio edytowany przez Greta (2010-02-18 14:13:08)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

aNka bardzo mi przykro bo wiem co przeżyłaś ,rozumiem ciebie bo też to przeżyłam ,tak jak ty opiekowałam się moją mamą ,chorowała na nowotwór i cały czas miałam nadzieję że z tego wyjdzie,ale tak się nie stało,tak jak ty kochałam ją bardzo mocno.Nic ci w takiej sytuacji nie pomoże tylko czas ,oczywiście jest potrzebna miłość bliskich i świadomość że nie jesteś sama .Ale będziesz tęskniła zawsze tylko że z czasem ta tęsknota będzie coraz mniejsza .Nic na to nie poradzimy ,tak musi być .Ja to sobie tłumaczę w ten sposób że mama już nie cierpi ,wierzę że jest w niebie a tam jest jej na pewno dobrze i to mi przynosi ulgę..

180

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Dziękuję Greto,że odpisałaś na mojego posta.
Wiem,że potrzeba czasu żeby ból trochę zelżał.Tylko teraz to jest bardzo trudne.Najgorzej jest rano.Dzieci idą do szkoły,mąż do pracy a ja zostaję ze swoimi myślami.Każda rzecz w domu przypomina mi,że jej już nie ma .A to kapcie w przedpokoju,krem w łazience, ulubiony kubek w kuchni,ubrania w szafie,mnóstwo drobiazgów na które składa się życie codzienne.
Wiesz Greto,też tak sobie pomyślałam,że już nie cierpi.Bo do końca nie wiedziałam czy ją coś boli,czy jest świadoma swego stanu po wylewie.Mama była strasznie dumną osobą,zawsze bała się żeby nie być zależną od innych.Okrutne byłoby to,gdyby miała pełną świadomość a nie mogła nic powiedzieć ani poruszyć choćby paluszkiem.

Współczuję Ci bardzo z powodu śmierci twojej mamy.Nowotwór to okropna choroba.Też musiałaś dużo przejść będąc przy swojej mamusi w chorobie.

U mnie to jeszcze nie koniec nieszczęść.Kilka dni po pogrzebie mamy dowiedziałam się,że moja teściowa ma dużego guza w piersi.Najpierw go jej wycięto.Tydzień temu usunięto całą pierś razem z węzłami.Wczoraj zadzwoniła szwagierka mówiąc,że to nowotwór złośliwy z przerzutami.Do tej pory mówiłam teściowej,żeby się zawczasu nie martwiła,że wszystko będzie dobrze. A teraz jak pojedziemy do niej w niedzielę nie wiem jak z nią rozmawiać.Co można powiedzieć komuś,kto wie,że umiera.Strasznie to ciężkie.Ona wie w jakim jest stanie,nie chce chemii.Mówi,że już dość wycierpiała.A ja strasznie boję się tej wizyty.

Trochę się wygadałam.Moi bliscy unikają przy mnie rozmów o śmierci mojej mamy.Są skrępowani gdy się rozpłaczę.A przecież to normalna reakcja w takiej sytuacji.

Pozdrawiam cieplutko!

181

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

aNka007 - skąd ja znam Twoje pytania, na które ciężko znaleźć odpowiedź... Twoja teściowa pozostaje człowiekiem takim, jakim była przed chorobą, dlatego nie można zmienić do niej stosunku. Osoby, które dopada nowotwór mają prawo do tego, aby odmówić walki za wszelką cenę.. Ale nie oznacza to, że nie chcą żyć i się poddają.. Po prostu chcą normalnie funkcjonować, tak jak im się to należy. O czym z nią rozmawiać? O wszystkim, o czym rozmawiałyście wcześniej.. Jak rozmawiać? Tak, jak wcześniej. Przecież to, że choroba zmienia jej ciało nie oznacza, że zmienia jej duszę..
Co do poruszenia kwestii choroby, to miej na uwadze fakt, że to bardzo delikatne.. Nie każdy bowiem jest na tyle silny, by swobodnie mówić "umieram, ale daję sobie radę z tą myślą..". Takie osoby oczekują ciepła od bliźnich, ale nie traktowania jak dziecka... W mojej rodzinie popełniono ten błąd z moim tatą. Teraz tak naprawdę ja się zastanawiam kim jest dla mnie ten człowiek? Ale w sensie takim iż go nie poznaję, bo oprócz zniszczenia jakie niesie ze sobą nowotwór, krzywdzi go nadopiekuńczość mojej mamy i siostry. A co za tym idzie- moja mama niestety ma kolejne dziecko..
Nie obawiaj się tej wizyty, Twoja teściowa od razu to wyczuje, a przecież nie chodzi o to, by czuła się źle w Twoim towarzystwie. Traktuj ją jak osobę, a nie jak uosobienie choroby.
A płacz jest potrzebny... Dlatego płacz, masz do tego prawo.

182

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witaj Ansja! Pisałam,że pojedziemy do teściowej w niedzielę ale wczoraj mąż do nich jechał i postanowiłam nie odkładać tej trudnej dla mnie wizyty.Pojechałam z nim.I muszę Ci powiedzieć,że wcale nie było sztucznej atmosfery.Bałam się,że się przy niej rozpłaczę.Jestem teraz strasznie rozchwiana emocjonalnie.Ona jest bardzo dzielną kobietą,bardzo opanowaną.Wiem,że na pewno cierpi ale nam tego nie pokazała.Na razie nie widać po niej choroby lecz boję się tego co będzie potem.
Zgadzam się z tym co napisałaś,że osoby chore mają prawo same decydować o tym,czy chcą dalej podjąć walkę z chorobą za wszelką cenę.Nikt z nas nie będzie jej tego narzucał.Ja tylko obawiam się tej niepewności czy to aby będzie dobra decyzja? czy może warto mimo słów lekarzy spróbować.Chciałoby się pomóc a człowiek jest bezsilny sad

Ansja Twój tata jest dalej Twoim tatą i nim pozostanie.Spróbuj uczulić na takie zachowanie mamę i siostrę.One to robią nieświadomie.Nie wiem na jakim etapie choroby jest Twój tata. Ale tak, jak mi dałaś mądrą radę, spróbuj i Ty ze swoim tatą,Ty traktuj go normalnie.
Mam nadzieję,że tata powróci do zdrowia.Nie każdy nowotwór oznacza wyrok.

pozdrawiam!

183

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

aNka nie wiemy nigdy co jest komu pisane ale przez mamy chorobę miałam możliwość obserwowania ludzi chorych na nowotwór i wież co ci powiem że spotkałam się z tym że chorzy na raka piersi często wychodzą z tej choroby najgorszy jest nowotwór na narządach wewnętrznych ,także ja bym namawiała do walki z tą chorobą nie można się poddawać ,Wiem dużo o tej chorobie ,wyczytałam chyba wszystkie wiadomości i dużo widziałam .Mojej mamie się nie udała i nigdy nie zapomnę jej cierpienia i tego że do końca wierzyła ze wyjdzie z tego ,pomimo że my wiedzieliśmy że to już jest niemożliwe,jak trudno jest wtedy rozmawiać i słuchać planów na przyszłość tej osoby ,którą tak bardzo się kocha.Osoby która była śliczną zadbaną i jeszcze młodą kobietą,która z tygodnia na tydzień zmieniała się jak kwiatek który usycha .pomimo to namawiam wszystkich do walki o życie.współczuje wszystkim od których odchodzi bliska osoba bo wiem ,że jest to wielki ból ,tak wielki że myślimy że tego sami nie przeżyjemy.Ale Bóg wie co robi i we wszystkim ma swój cel .Trzeba się dużo modlić,bo modlitwa czyni cuda,a czas leczy rany..

184

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

JA STRACIŁAM SWOJEGO TATE W WIEKU 14 LAT BYLO MI BARDZO CIEZKO I TEZ Z DIA NA DZIEN ALE POWTARZALAM SOBIE ZE W NIEBIE NIE MOGA BYC TYLKO STARSZE OSOBY MUSZ BYC I MŁOSZI I SARSI I DZIECI ALE PO JAKIMS CZASIE ZROZUMIALAM TO MOJEGO TATUSIA NOSZE ZAWSZE W SERDUSZKU CZESTO Z NIM ROZMAWIAM JAK MAM PROBLEM I PROSZE O POMOC TO NAPRAWDE POMAGA DZIEKI NIEMU PRAWP JAZDY ZDALAM ZA 1 RAZEM  I LEPIEJ ZAPAMIETAC GO TAKIEGO JAKIM BYL ZAWSZE TLYMACZYLAM SOBIE ZE NIE UMARL TYLKO WYJECHAL ZA GRANICE  WIEC MYSLE ZE RODZENSTWO TRZEBA PRZETLUMACZYC ZE TAK MUSIALO BYC TAK PISANE MU BYLO WIADOMO SMIERC NIE JEST NICZYM PRZYJEMNYM ALE MUSICE SIE WZIASC W GARSC I ZYC DALEJ

185

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Greto u mojej teściowej są przerzuty na nerkę i wątrobę, i to jest właśnie straszne. Ona już powiedziała nam,że ma już dość cierpienia i żebyśmy pozwolili jej spokojnie w domu przeżyć ile jej jeszcze pozostało. Strasznie brzmią te słowa, ale nie wiem czy mamy prawo narzucać jej cokolwiek. Jeszcze rana po usunięciu piersi się nie zagoiła.No a chemia czy następne operacje i następny ból....we wtorek lekarz ,który się nią opiekuje ma powiedzieć co dalej.

Greto jeżeli nie jest to dla Ciebie bolesne, napisz jak to było z Twoją mamusią.Czy jest inne leczenie oprócz chemii? na co się przygotować i wyczulić?

dzięki malinko za słowa pocieszenia

pozdrawiam!

186 Ostatnio edytowany przez Greta (2010-02-21 18:29:39)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

aNka  opisałam ci wszystko na meila ,zobacz pocztę.
jeżeli chodzi o wątrobę to konieczna jest dieta tego trzeba naprawdę dokładnie przestrzegać i pić bardzo dużo wody podczas przyjmowania chemii aby ją wypłukiwać z organizmu..Pytaj ,odpiszę na każde pytanie jak nie tutaj to na meila.

187

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Greto dzięki.Przeczytałam i chciałam ci odpisać.Ale przy wysyłaniu wyskakiwało mi,że takie konto  nie istnieje.
Jutro po wizycie u lekarza będę wiedziała co dalej.

pozdrawiam!

188

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
aNka007 napisał/a:

Greto dzięki.Przeczytałam i chciałam ci odpisać.Ale przy wysyłaniu wyskakiwało mi,że takie konto  nie istnieje.
Jutro po wizycie u lekarza będę wiedziała co dalej.

pozdrawiam!

Trzymam kciuki zawsze trzeba mieć nadzieję i nigdy nie ma takich samych dwóch przypadków .Jeżeli innym sie nie udało to nie jest powiedziane że z jeszcze gorszego przypadku nie można wyjść.Trzeba walczyć nie można się poddawać .

A jeżeli chodzi o moje konto to nie wiem dlaczego nie istnieje ,otrzymywałam już meile od dziewczyn i było o.k.

189

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Chciałam sie podzielic z kims moim problemem i prosic o radę, pocieszenie. Może ktos mial podobne przezycia.
Niecały tydzien temu zginela w wypadku mojego brata nazeczona. Za rok mieli brać slub, były plany wspolne na życie itd. Byli w udanym związku przez 5 lat.
Brat chodzi do psychologa, ale widzę ze nie radzi sobie zupelnie z tym. Wszystko stało sie tak nagle, nadal nie możemy w to uwierzyc.
Chcielismy, żeby wrocil do pracy, ale poszedl jeden dzien, a że ma mozliwosc pracy w domu, to postanowil nie chodzic chwilowo do pracy, tylko pracowac w domu.
Staramy sie pomóc jak możemy, ale boję sie, że nic do niego nie dotrze...
Czy po tak nagłej tragedii można sobie jakos poradzic? Czy ktos zna podobny przypadek?
Dodam ze jest młody bo ma dopiero 27 lat.
Proszę o rady

190

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

meja ,tydzień temu to za krótko aby można było sobie z tym poradzić na to trzeba czasu i tylko czas może pomóc .Na pewno wsparcie rodziny także pomoże,brat potrzebuje waszego ciepła ale nie na siłę bo nie możecie mu w żaden sposób pomóc .Wiele jest takich przypadków a nawet gorszych ,bo gdyby mieli dzieci to co wtedy,jak wytłumaczyć takim maluchom ze mama już nigdy nie wróci albo takiemu na przykład 10 latkowi jak wszystko już rozumie ,jak w takiej głowie mieści się to że mama odeszła na zawsze to dla takich dzieci jest koniec świata .Twój brat jest dorosły i sobie poradzi ,na razie sam sobie tego nie wyobraża jak może bez niej żyć ale nie ma innego wyjścia musi dalej żyć i ma szczęście ze ma rodzinę ,bo jeżeli tutaj piszesz to znaczy że się o niego martwisz.Bądź przy nim i jeżeli potrzebuje tego to z nim dużo rozmawiaj i tłumacz ,...

191

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Dziękuję Greto,że mi odpisałaś.Mój Boże,ile bólu i cierpienia przeszła twoja mama.Napisałam mój Boże ale zastanawiam się dlaczego karze niektórych takim cierpieniem.Dlaczego jeżeli mamy umrzeć nie dzieje się to szybko.Tyle złych ludzi chodzi po tym świecie, bezkarnie w dobrym zdrowiu,gdzie tu sprawiedliwość?
Boję się nawet pomyśleć,że to wszystko co napisałaś czeka moją teściową.Ona ma 66 lat.Powinna jeszcze żyć.
U niej zaczęło się od badania usg nerek.Przy okazji lekarka zbadała jej piersi i wykryła dużego guza.Nic ją nie bolało.Mammografię miała 2 lata temu.Teraz to usunięcie piersi chyba wszystko ruszyło,bo czuje się coraz gorzej.Rana nie chce się goić.
Zobaczymy co powie lekarz we wtorek.Wiem,że ona nie chce chemii,i wcale się jej nie dziwię po przeczytaniu tego co mi napisałaś Greto.Sama nie wiem co lepsze.To takie ciężkie.Mój mąż i jego siostra powiedzieli,że to ona powinna zdecydować.Ja nie jestem tego taka pewna.Czekać i patrzeć na rozwój choroby?

To chciałam przesłać Ci na skrzynkę.Trochę skróciłam.

Pozdrawiam!

192

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witaj meja.Straszna tragedia dotknęła twojego brata.Ale niestety na razie nic nie będziesz mogła mu pomóc.Możesz tylko przy nim być,przytulić i czekać gdzieś zawsze w pobliżu aż sam zechce mówić.
Piszę tak,bo wiem przez co teraz przechodzi.Trzeba zrozumieć to,że nie chce chodzić do pracy.Jeżeli ma możliwość pracowania w domu to bardzo dobrze.Myślę,że teraz towarzystwo innych ludzi go drażni.Ja tak miałam, też unikałam ludzi nawet do sklepu nie chciałam wychodzić.Telefony odbierał mój mąż.Po prostu człowiek musi zostać ze swoim bólem,myślami sam.Twój brat przeżył szok spowodowany śmiercią ukochanej kobiety.Bezradność,złość ,żal do całego świata dlaczego ona? Normalne reakcje w takiej sytuacji.
meja twój brat poradzi sobie z tym,na razie jego świat legł w gruzach.Potrzeba mu dużo czasu i wyrozumiałości z waszej strony.
Ja już nie płaczę całymi dniami ale dalej nie potrafię rozmawiać spokojnie o swojej mamie.Nie chcę też spotykać się ze znajomymi i na razie wcale mi tego nie brakuje.Kiedyś i na to przyjdzie czas, na razie wolę to forum.

pozdrawiam!

193

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

aNka moja mama miała o 10 lat mniej .pytasz dlaczego Bóg karze takim cierpieniem ,dużo o tym czytałam i moim zdaniem dzieje się tak dlatego że czasem musimy cierpieć za grzechy innych po to aby Bóg dał im szansę na niebo.Cierpimy tutaj na ziemi aby przez to cierpienie móc właśnie pójść do nieba .Bo na niebo trzeba sobie zasłużyć .A ci źli ludzie chodzą po świecie ponieważ Pan Bóg ich trzyma na opamiętanie,Przeczytałam mądre słowa że Bóg nie zabiera złych ludzi tylko tych którzy już zrobili wszystko na ziemi .Nasze4 cierpienie skraca drogę do nieba.Przynajmniej ja tak to rozumiem.
Jeżeli chodzi o twoją teściową to tak jak już pisałam nie można się sugerować tym jak ktoś inny przechodził tą chorobę każdy z nas jest inny i z góry nic nie możemy przewidzieć .Zobaczysz co powie lekarz.Nie załamuj się .

194

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Dziękuje Grecie i Ance za odpowiedz. Od pogrzebu minal dopiero tydzien, dlatego nie powinnam sie dziwic, ze brat jeszcze nie chce normalnie pracowac. Rozmowa z nim jest bardzo trudna, bo jest osobą strasznie zamknieta w sobie, jedynie jego narzeczona potrafiła z nim rozmawiac. Rodzina oczywiscie okazuje wsparcie oraz znajomi, ale tylko on wie jak mu trudno przetrwac te chwile.
Trzymajcie się mocno. Pozdrawiam

195

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Sonia jesteś naprawdę mądrą osobą i wiele wiesz o życiu szkoda że nie natrafiłam na ciebie pięć lat temu gdy nagle zmarł mój tata... bardzo byś mi wtedy pomogła.

Posty [ 131 do 195 z 256 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024