Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 117 do 174 z 256 ]

117

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Ewelinko, strasznie Ci współczuje sad
Musi być Ci ciężko...nawet nie wyobrażam sobie jak...
zawsze możesz tutaj pisać, spróbujemy Ci jakoś pomóc...
Pozdrawiam serdecznie!

Być jak płynąca rzeka...
Zobacz podobne tematy :

118

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

najlepszym lekarstwem na smierc jest czas...
czas łagodzi rany,daje nam refleksje nad zyciem.

The starry skies above me and the moral law inside me

119

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Myslę że pomóc może tylko czas...;(

"...Bo liczy sie tylko tu i teraz..."

120

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Czy masz teraz kogos, kto bylby dla Ciebie oparciem?Wazne, zebys nie zamknela sie w swoim cierpieniu, zeby byl ktos, kto Cie wyslucha, albo pomilczy z Toba. Wierze, ze jest to dla Ciebie wyjatkowo trudne, ze wydaje Ci sie, ze wszystko traci sens. Wiem tez, ze zapewnianie, ze czas leczy rany wydaje Ci sie absurdalne. Dlatego nie bede Cie o tym zapewniac. Potrzebujesz czasu, zeby sie o tym sama przekonac. Tylko postaraj sie dzielic z kims swoimi uczuciami, myslami, to pomoze.

"Odkryj kim jesteś i pozostań sobą"


Gabinet psychologiczny

121

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Kiedy stracimy bliską nam osobę-wyjemy z bólu,rozpaczy.Nawet pytamy Boga-dlaczego?To prawda,że czas koi rany,ale nie jest on równy dla każdego.Mnie trudno zapomnieć,jeszcze trudniej pogodzić się ze stratą ...

122

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Tak, bo to jest bardzo indywidualne, takie "nasze". Mysle, ze nawet nikt nie jest w stanie rozumiec tego bolu, ale moze po prosty byc...Mysle tez, ze trudno mowic  pogodzeniu, raczej o nauce jak zyc na nowo...pozdrawiam bardzo cieplo

"Odkryj kim jesteś i pozostań sobą"


Gabinet psychologiczny

123

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Dziękuje za te rady:( to wszysto to nadal jest jak zły sen cos co wydaje mi ze sie nie zdarzyło.... bardzo mi cieżko nie wiem jak mam dalej tak naprawde życ nie radze sobie i strasznie tensknie za mojm ukochanym.... tylko z nim miało msens tak naprawde moje zycie teraz bez niego jestem tak naprawde nikim... zasypiam mysle o nim wstaje mysle o nim........... nie ma takiej chwili bym nie tenskniła.... i coraz częsciejwydaje mi sie ze to moje zycie jest do niczegp!!!!
bardzo go kocham i nie moge sie z tym wszystkim pogodzic:*((((

124

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Strasznie mi żle bez mojego kochanego słoneczka........... jak ja mam sobie z tym poradzic:(((((((

125

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Czas ukoi ból-choć troszeczkę.Teraz-nie możesz być sama.Nie unikaj rodziny,znajomych.Razem łatwiej przejść przez ten trudny dla Ciebie czas.Przytulam i pozdrawiam gorąco.

126

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Dokładnie...niestety...tylko czas ukoi Twój ból i smutek...
mój chłopak też we wrześniu stracił tatę, on i jego młodsze rodzeństwo cały czas to przeżywa...
ma koszmary, ciągle śni mu się tata...chce go uratować przed śmiercią...ale nie potrafi...
codziennie ma te sny...ciągle są łzy...bo jeszcze nie pogodziliśmy się z tym wszystkim...

najważniejsze, żebyś nie była teraz sama...nie unikaj ludzi...
Twój chłopak z pewnością chciałby Cię zobaczyć uśmiechniętą...czuwa nad Tobą!

Być jak płynąca rzeka...

127

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Ciezkie jest zycie bez nigo:( strasznie mi ciezko:( jestem sama:(

128

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Ewelinko, jak to jesteś sama?
Na pewno masz rodzinkę, która chce Ci pomóc...
może tylko bardziej się otwórz, porozmawiaj szczerze z mamą lub jak wolisz najbliższą koleżanką...
nie zamykaj się w sobie!
Czas leczy rany, najgorsze jest ciągłe rozmyślanie - dlaczego tak się stało?
niestety nigdy nie poznamy do końca na to odpowiedzi...coś musiało sprawić, że Twój chłopak zdecydował się na ten krok, możliwe że to był tylko chwilowy impuls, nigdy się tego nie dowiemy..
mam przyjaciela, który próbował popełnić samobójstwo przez dziewczynę...cudem przeżył, nawet lekarze nie wierzyli, że mu się uda...teraz on opowiada o tym jak o jakieś traumie, sam nie wie dlaczego to zrobił, dla niego to był moment....to wydarzenie sprawiło, że zaczął żyć jakby od nowa...
niestety nie każdy ma takie szczęście jak on...on mógł również tego nie przeżyć, los chciał inaczej hmm
nigdy się nie dowiemy dlaczego właśnie tak bywa, że jednym się udaje  a innym nie....

Być jak płynąca rzeka...

129

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Smutno mi? bez niego

130

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Szanujcie to co macie, kochajcie ile sił?
Bo nie wiecie, co będzie jutro?
Wielu z Was nie zaznało jeszcze bólu po stracie bliskiej osoby?
I wierzcie mi, że nastanie taki dzień, że może być za późno?
Nikt czasu nie cofnie, nikt nie naprawi naszych błędów,
Nie będzie możliwości wyjaśnień?
I wtedy zacznie się podwójne cierpienie?
Ból na sercu po stracie bliskiej osoby i ból na sumieniu?
Nie wyobrażam sobie takiego życia?
Bo jeśli już stanęłam przed takim wyzwaniem?
To wolę ból na sercu spowodowany ogromną tęsknotą,
Niż obolałe, zjadające mnie od środka sumienie?
Dlatego widzicie, ja? w tym całym bólu mam odrobinę światła?
Mogę z czystym sumieniem stwierdzić,
że pomimo bólu jakim jest ogromna tęsknota za nim
Nie żałuję niczego?
Jestem szczęśliwa, że miałam takiego kochanego
Szkoda tylko, że tak krótko?
Stąd taka u mnie wielka rozpacz?
Za krótko? Boże? za krótko?

131

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

*** Anioły nie płaczą... zastygają w cmentarne pomniki gdy zamykacie nad ich głowami kule zniewolenia On nawet nie miał twarzy lecz gdy okrywał czarnym kirem smutku Blade muzy, zgasłe wraz ze wschodem słońca wydać się mogło ze ruchem dłoni oddaje cześć Świętej Tragedii Tylko tyle był w stanie im podarować bo przecież Anioły nie płaczą

132

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Żegnaj

Bo wystarczy, że wyciągnę dłoń i poczuje ciepło twoich rąk
Smutek i ból odchodzi w nieznane.
Bo wystarczy, uczucie, że jesteś, że mam cię blisko;
, a wtedy czas i miejsce nie grają roli.

Nie ważne, czy wiesz o moim istnieniu,
Nie ważne, czy choć coś znaczę dla ciebie
Mi wystarczy tylko ta maleńka iskra nadziei;
", Że może kiedyś..."

Będę cię witać każdym spojrzeniem,
Gdy z dalekiej krainy powrócisz.
Choć w twych objęciach będzie ona,
To ja łzy moje potajemne będę ocierać.

Ale gdy kiedyś czas nadejdzie;
I gdy spojrzysz na mnie swymi oczami,
Które jak dotąd śmiać się nie potrafiły,
To może być za późno,
By odwrócić bieg wydarzeń,
By cofnąć czas...

Jednak w moim sercu na zawsze pozostanie twoje istnienie,
Boś ty był pierwszy,
Boś ty był ostatni...

A więc żegnaj mój miły...

Pamiętam dokładnie - ile wierszy napisałem.
Chociaż po co to robiłem - nie wiedziałem.
Teraz już wiem...
W życiu nigdy nie potrzebowałem pomocy.
Jedyne czego w życiu naprawdę chciałem...
To to, byś o mnie myślała czasem...
I pokochała mnie z czasem...
Sercem moim żądzisz w dzień i w nocy.
Czasem by uwolnić się potrzebuję pomocy.
Przypomnieć sobie jak wyglądasz często pragnę.
Lecz czym bardziej staram się - tym słabiej Cię widzę .
Co ja poradzę, że przy Tobie odbiera mi mowę.
Z resztą - słowa - choć tak piękne -
nie wszystko wyrazić mogą...
Dziś rozumiem...
Wiem już, że nie każdy ma to co chce.
Wiem też, że ja nigdy Ciebie miał nie będę.
Ja jestem nikim - Cieniem Twoim...
Dlatego łudzić się już nie mogę...
Z Twej pamięci już odchodzę...
Chociaż ja zapomnieć Cię nie chcę...
I jeśli tylko zechcesz -
W moim sercu zawsze znajdziesz miejsce.

133

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

sad
Piękne, a jednocześnie smutne i przepełnione cierpieniem...
ehhh...tak bardzo Ci współczuje sad

Być jak płynąca rzeka...

134

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

sad JAK JA MAM DALEJ ZYC

135

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Musisz znaleźć sens życia...
nie masz czegoś czym mogłabyś się zająć, co jest Twoją pasją?
co sprawi Ci radość i spokój ducha?
Może joga - pomaga w wyciszeniu, pomaga nam poznać samych siebie...
Może taniec, malowanie ?

Być jak płynąca rzeka...

136

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Ja też proponowałam zajęcie się swoimi pasjami.Na pewno nie izolacja od ludzi.Przeżyłam śmierć bliskiej osoby-zatem wiem,jak trudno nie myśleć,jak bardzo boli serce po stracie.Ewelinko-pisz tutaj na forum,to także forma ukojenia.Może uda Ci się nawet znaleźć nowych,życzliwych przyjaciół.Z serca CI tego życzę.Bądź z nami...

137 Ostatnio edytowany przez Nola (2009-04-03 21:39:27)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Droga Ewelino,
straszne jest to co dotknęło Ciebie. Bardzo mi przykro z powodu tak wielkiej straty ..
Minie sporo czasu zanim przyzwyczaisz się do tego, że Twojego Ukochanego już nie ma. Cały ten proces uczenia się życia na nowo (bez niego) będzie bardzo trudny i początkowo bardzo bolesny.
Poniekąd rozumiem to co czujesz i wiem, że ten ból jest ogromny. Człowiek się dusi, płacze i czuje się jakby wyrwano mu serce z piersi ..

Opowiem Ci coś:

Kiedyś poznałam pewnego chłopaka - to było jak miłość od pierwszego wejrzenia. I nie tylko ja to poczułam - on też. Po jakimś czasie byliśmy parą i było cudownie. Z mojej winy popsuło się między nami czego skutkiem było zerwanie. Zresztą - byłam takim małym podlotkiem, który sam nie wiedział czego chce i dlatego się rozstaliśmy.
Po dwóch latach, oboje dojrzalsi i mądrzejsi, zaczęliśmy z sobą ponownie rozmawiać. Chcieliśmy do siebie wrócić - zarówno On jak i ja wiedzieliśmy, że to co nas łączy jest bardzo silne. Pewnego słonecznego dnia - w wakacje - zadzwoniła moja kuzynka:
"Ilona, R. popełnił samobójstwo " ..
Nie wierzyłam w to co mówi. Myślałam, że to żart. Było mi duszno, nie mogłam oddychać. Miałam do niego pojechać i zrobić mu miłą niespodziankę. Tymczasem on zrobił mi niespodziankę .. Utonął. Skoczył z mostu prosto do wody i w wyniku tego połamał sobie żebra, które nie pozwoliły mu oddychać. Jak wpadł do tej wody to raz się wynurzył a potem zanurzył się po raz ostatni ...
Wcześniej z tego samego mostu On wraz z moim kuzynem skakali do jeziora. I żadnemu się nic nie stało. Ale do czasu ..
Lekarz mówił, że gdyby woda była chłodniejsza - miałby szanse na przeżycie.
Odszedł. Już nie wrócił.

To był mój najtrudniejszy rok w życiu. Była przy mnie Mama i to właśnie Ona nie pozwoliła mi na to, żebym oszalała z tego smutku. Nie pozwoliła mi się poddać.
Było bardzo trudno na nowo zacząć żyć i oddychać powietrzem, którym On już się nie zachłyśnie.
Zaczął się wrzesień i poszłam do szkoły, zajęłam się nauką, zajęłam się swoimi sprawami. Ciągle wraz ze mną był R. W moich myślach. Z czasem przestało tak boleć. Z czasem przestałam płakać.
Jednak do tej pory codziennie o nim myślę. Wciąż żyje ze mną mimo że jego ciało już dawno spoczęło w ziemi. Zmarł w 2002 roku. Był moją pierwszą miłością.

Ewelinko,
przypomnij sobie najpiękniejsze chwile jakie z nim spędziłaś. Przypomnij sobie wszystkie momenty kiedy razem się śmialiście, czy razem płakaliście. Wszystkie te wspomnienia pielęgnuj, nie zapominaj o Nim. Ciesz się z tego, że miałaś okazję doświadczyć tych pięknych chwil. Jednocześnie musisz sobie uświadomić, że życie się nie kończy. Przed Tobą jeszcze wiele cudownych chwil.
Masz rodzinę - zatem poświęć im trochę więcej czasu, spędź trochę czasu z przyjaciółmi, zajmij się nauką, jakimś hobby.. Zrób cokolwiek, żeby Twój Chłopak widział, że sobie radzisz, że jesteś silna. On tak naprawdę jest obok Ciebie. Dopóki będziesz żyła  i on będzie żył. Dlatego nie pozwól mu umrzeć i żyj dla Niego - On na pewno by tego chciał.

"A person can achieve everything by being simple and humble - Rig Veda"
GG: 63978997

138

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

hej to znowu ja pisze... jak mam pomóc mojemu chlopakowi...? od smierci jego taty minelo poltora roku. moj chlopak zostawil szkole , i siedzi calymi dniami i gra na komputerze, mowi ze dzieki temu ucieka od rzeczywistości, odchodzi od komputera tylko wtedy gdy spotyka sie ze mna. nie mam mozliwosci byc caly czas przy nim... ale jestem przy nim w kazdej chwili w ktorej tylko sie da.. koledzy go zostawili...mimo ze ma mnie czuje sie bardzo samotny... nie potrafi sie przedemna otworzyc... jak mam mu pomoc? nie moge patrzec jak on cierpi... rzadko kiedy udaje mi sie go wyciagnac gdzies na miasto... nawet nie chce sie ze mna spotykac na miescie tylko u mnie lub u niego w domu... staram sie z nim rozmawiac o tym co on czuje i o tej calej sytuacji ale on zawsze mowi ze nie chce o tym gadac... prosze powiedzcie mi co mam robic... ma coraz wieksza depresje i nie chce nawet slyszec o pojsciu do psychologa bo mowi ze to nc nie pomaga tylko pieniadze bez sensu sie na to wydaje

139

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Wiesz wydaje mi sie ze rozmowa by mu pomogła........... wcale nie dziwie mu sie ze tak to przezywa kochał swojego tate...... a teraz wydaje mu sie ze jest sam pokasz mu ze tak nie jest ze zawsze moze na ciebie liczyc mów mu czesto ze go kochasz ze jest dla ciebie wszystki poczuje sie dużo lepiej

140

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Strata bliskiej osoby jest zawsze bolesną.Pamięć o zmarłych na długo pozostaje w sercu.Ale życie toczy się dalej.Trzeba żyć-dla siebie,dzieci.Z pewnością  Ci ,co przedwcześnie odeszli-nie chcieli,abyśmy cierpiały,zadręczały się.To jest trudne,ale do pokonania.Każda ma jakiś cel w życiu.To smutne historie,ale po to jest Forum,aby się wzajemnie wspierać w trudnych chwilach,momentach życia.Przytulam wszystkie-zasmucone Panie.

141

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Jest mi bardzo cieko:((

142

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Dziś rano zmarł mój ojciec miał 56lat i od roku walczył z rakiem nie dawano mu nadziei gdyż ta odmiana raka jest nieuleczalna.
W ostatnim stadium nie spał nie jadł i przestał  reagować na nas całkowicie strasznie cierpiał ale nie z bólu bo go nie czuł a ze zmęczenia i to był powód śmierci wycieńczenie organizmu. Do tej pory na samą myśl o tym wszystkim wpadałam w histerie a teraz czuje ulgę nie wiem możne to nieludzkie, ale ciesze się że już nie cierpi że mama nie musi patrzeć na jego cierpienie i że to już koniec.
W końcu czuje spokój bo wiem że się nie udusi że nie amputują mu drugiej nogi i że zmarł we śnie tak upragnionym przez ostatni miesiąc.

143

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Przeczytalam powyzsze historie..i zadalam sobie pytanie-czy i jak pogodzic sie ze smiercia bliskiej osoby?jak calkiem pogodze sie z tym,ze pewnych bliskich osob nie ma obok mnie powiem pogodzilam sie..lecz z drugiej strony nie wiem ,czy to kiedykolwiek nastapi..

144

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Ja straciłam Ojca 13 lat temu.. byłam małą dziewczynką, nie rozumiałam wielu rzeczy.. Teraz, kiedy wkraczam w dorosłość brakuje mi go coraz bardziej.. płaczę wieczorami w poduszkę. Nie pogodzę się z tym do końca życia.. to nie jest możliwe:(:(:(:(:(

145

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

hej to znowu ja czytając wasze posty uważam że chyba jestem zimna i okrutna minęło 6mc od śmierci mojego męża a ja sobie dobrze radze wyjechałam za granice jest ciężko ale daje rady nie poddaje się nie wiem dlaczego się nie smucę nie rozpaczam może dlatego że po śmierci męża wszystko toczy się dalej świat się kręci ja dalej robię to co zawsze czyli jestem zdana na siebie sama nie wiem a może się oszukuje ..........są chwile że bierze mnie rozpacz ale od razu coś sobie organizuje w sumie żyje jak robot czas mam tak zorganizowany żeby nie myśleć ale wiem że dam rady planuje i dążę do realizacji planu.......moje motto cel plan działanie efekt (to mi pomaga )..........

146

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

u mnie w tym roku mija 7 lat od smierci mamy. byłyśmy bardzo do siebie przywiązane. miała mnie na "starość" jak sie to mówi, urodziła mnie bardzo późno. zmarła na raka.

jak sobie poradzić ze smiercia bliskiej osoby? trudne pytanie i bardzo indywidualne. ja, mając świadomośc że umiera oswoiłam sie z myslą śmierci na długo przed pogrzebem mamy. gdy telefon ze szpital zadzwonił i lekarz poinformował nas o tej naszej tragedii , nie płakałam. na zimno zajęłam sie sprawami zwiazanymi z pogrzebem. na pogrzebie uroniłam tylko raz łzę, gdy przyszedł czas pożegniania. wiem że dla wielu może sie zdawać że jestem zimna.. ale śmierć była dla mnie kolejnym jej etapem. wiedziałam że już ją nic nie boli, a wręcz byłam wdzięczna że nie cierpi.
do tej pory nie smucę sie i nie rozpaczam. żal noszę w sercu. wspominam każdą chwilę z nią spędzoną. czasem przysni mi się. tylko żałuję że nie będzie na moim weselu, nie zobaczyła wnuków.. itd.

It's the little imperfections it's the sudden change in plans
When he misreads the directions and we're lost but holdin' hands
Yeah I live for little moments like that

147

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Do tej pory ten problem nie dotyczył mnie i mojej rodziny.Byłam szczęśliwa,że moja rodzina nadal jest w komplecie czyli rodzice,rodzeństwo i dziadkowie,ale teraz.....jest mi bardzo ciężko jak zmarł mój ukochany dziadziuś z którym byłam bardzo zżyta.Może dla niektórych wyda się to dziwne,że można tak bardzo cierpieć po śmierci dziadka ale tak jest właśnie w moim przypadku,przez wiele lat wychowywał mnie razem z babcią i traktowałam go raczej jak ojca,zawsze miał dla mnie czas,dobre słowo,mogłam zawsze liczyć na jego pomoc i odwrotnie,byłam jego ukochaną wnuczką i gdyby mógł to dałby mi gwiazdkę z nieba.Bardzo tęsknił za mną gdy wyjechałam za granicę,a gdy przyjeżdżałam z córką i mężem to cieszył się jak małe dziecko i spędzaliśmy razem każdą  wolną chwilę.Lecz niestety rozchorował się ponad miesiąc temu,diagnozy lekarskie ciągle wydłużały listę chorób w końcu najgorsza diagnoza którą postawiono zwaliła mnie z nóg udar mózgu z głębokim paraliżem i rak płuc z przerzutami do mózgu.Wiedziałam,że muszę przyjechać do Polski aby się z nim zobaczyć ale niestety to też były koszty finansowe dla mnie,dodatkowo mnóstwo spraw których nie mogłam przełożyć na inne terminy,aż w końcu kupiłam bilet i pełna szczęścia,że jadę z córką choć trochę pomóc w opiece nad dziadkiem zadzwoniłam do dziadków i powiedziałam babci aby przekazała dziadziusiowi,że wyjeżdżam w piątek w nocy,bardzo się ucieszył,aż płakał ze szczęścia chciał ze mną porozmawiać ale już nie mógł mówić,bo choroba sprawiła,że miał problemy z mową więc tylko słuchał mnie.Ale niestety nie zdążyłam....nagle stan się pogorszył i zmarł o tej samej godzinie o której ja wyjechałam.Przez całą drogę myślałam tylko o nim,ale po przyjeździe gdy moi rodzice odbierali mnie i córkę dowiedziałam się prawdy i to był szok.Stanęłam jak wryta,nie mogąc zrobić kroku,łzy zaczęły płynąć po moich polikach i wyrzuty do samej siebie  dlaczego nie przyjechałam wcześniej,mogłam wszystko rzucić i jechać,a wszystkie sprawy przez które nie mogłam być wcześniej  jakoś bym pozałatwiała jakoś bym się wytłumaczyła.

Minął tydzień.....a moje serce pęka ze smutku,mam wyrzuty sumienia,że nie zobaczyłam się z nim,że nie zdążyłam,a on tak czekał na mnie,ostatni raz widzieliśmy się 6 miesięcy temu i takiego go pamiętam.W dniu pogrzebu rodzice nafaszerowali mnie lekami na uspokojenie ale nawet to nie pomogło,bardzo płakałam,moja mama z bratem na siłę zabrali mnie z cmentarza po całej ceremonii pogrzebowej.
Bardzo tęsknię za nim,nie chodzę do mojej babci rozmawiam z nią tylko przez płot bo mieszkamy koło siebie....bo wszędzie widzę mojego dziadziusia,bardzo mi go brakuje,żal ściska moje serce....codziennie chodzę na cmentarz i rozmawiam z nim,wiem ,że z czasem ból powinien złagodnieć ale najgorsze są wyrzuty sumienia,że nie zdążyłam się z nim zobaczyć pozostaną ze mną do końca życia i z tym będzie mi trudno sobie poradzić.

Człowiek ma dar kochania, lecz także dar cierpienia.

148

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Przeniesiony post Erykuś2005@wp.pl przez Sueno6

erykuś2005@wp.pl napisał/a:

Mam 35 lat 21.czerwca jechałam z mężem do miasta.W pewnym momencie uderzył w drzewo.na szczęście ktoś zadzwonił na pogotowie.dopiero w szpitalu okazało się że nie uratowali życia mężowi i tylko ja żyje.szwagierka pociesza cały czas a to nic nie daje.20.maja była 10 rocznica ślubu.ludzie mówili całą impreze sto lat sto lat niech Ola i Kuba żyją nam sto lat a on miał tylko 37 lat;(((pomóżcie m i otrząsnąć się z tego bólu

Być jak płynąca rzeka...

149

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Noi znowu tu jestem Jest mi zle Jestem w Wielkiej Brytani  pracuje zarabiam mieszkam a tam w polsce czekają dzieciaki Jestem zła na męża że przez niego jestem tak daleko o rany wyjechałam zarobić na jego pomnik ku.... tak bardzo chciałabym go znienawidzić ale kogo ja oszukuje ile można ukrywać przed sobą prawdę Kurcze kochałam gnojka  a on mnie krzywdził za życia i teraz gdy go niema sądziłam że będzie mi łatwiej lepiej że dam sobie rady tak jak zawsze to robiłam a teraz jestem tu 2 mc i są chwile gdy zostaje sama wszystko wraca jak bumerang w spół lokatorzy mówią że mam koszmary a może to wyrzuty sumienia ...hyy nie pomogłam mu za życia jego a teraz jedyne co mogę zrobić to wybrać mu pomnik ...Wiecie co co ja bym zrobiła bez tego forum często tu jestem zaglądam ale rzadko pisze .........Jakby to było gdyby mnie nie było(znowu te słowa do mnie wracają) a przeważnie jest (w pracy śpiewam pod nosem 12h ) Jedyne co mam to złudzenia że mogę mieć własne pragnienia...........

150 Ostatnio edytowany przez agileo (2010-03-04 18:32:13)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

witajcie, Alutka, wiadomo, że na doła najlepsza praca, Też pracuję za granicą- Niemcy-siedzę tu już 3 miechy i też cięzko. Cieszę się, bo w niedziele jadę do kochanej rodzinki, wszyscy się cieszą, ale też mnie czeka niewesoła sytuacja. Zarabiam niestety na leczenie męża, który walczy z rakiem 11 lat, a teraz ma zaatakowane wszystkie kości już i wierz mi, szlag mnie trafia, że bez tych pieniedzy nie mogę nic. Zobaczę jak długo jeszcze tak się da, nie wiem. Piszesz, że Cię krzywdził, współczuję, mój to serce na dłoni, ale to nie ma znaczenia większego. Masz prawo żyć!!! Miej pragnienia i marzenia, one pomagają przetrwać życie i w kraju i tam. Zrób to dla siebie, a wyrzuty sumienia świadczą o tym tylko, ześ kobietą, bo faceci ich nie mają. Myślę, ze nie znienawidzisz go, ale moze jak nie inaczej, to na złość właśnie jemu ŻYJ!!!!!! I dla dzieci, one Cię potrzebuja zdrowej, silnej i pewnej siebie, czułej i kochającej.
Powodzenia i pozdr

Zobaczysz wiele więcej oczami, które wylały łzy***

151

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

dwa lata mineły od smierci mojej mamy... wiecie co tak naprawde przez to wydażenie stalam się silniejsza, uswiadomilam sobie że wszystkie moje doly i pseudo depresje byly niczym, niczego nie mozna przyrównać do utraty kogoś bliskiego... powiem jedno trza być silnym i żyć by dawać szczęscie innym

...::kochać i kochanym być to słowa dla których warto żyć::...

152 Ostatnio edytowany przez agileo (2010-03-04 18:31:56)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

witajcie, wspólczuję z powodu smierci mamy**masz rację, ze życie samo przewartościowuje nasze priorytety, ja już to u mnie widzę i jakby wyzbywam się siebie samej dla męża, taka sytuacja bardzo zmienia ludzi, akceptuje sie stan przedtem nie do pomyślenia. Wszystko zrobię, żebyśmy wszyscy znieśli to jak najłatwiej się uda. Zaś szczęście ma to do siebie, ze im więcej go rozdasz, tym więcej zbierasz. 
Czas- straszny lekarz, w ślepym bezrozumie leczy najdroższy ból wbrew sercu.

pozdr.

Zobaczysz wiele więcej oczami, które wylały łzy***

153

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witam, ja w tamtym roku przeżyłam 3 śmierci bardzo bliskich mi osób, pierwsza śmierć była w maju, wtedy to moj wujek czyli brat mojej mamy popełnił samobójstwo, wypił duzo alkoholu i łyknął za dużo tabletek już się nie obudził, dałam sobie jakoś z tym rade, potem we wrześniu nastepny wujek też brat mojej mamy zmarł ale na raka po długim leczeniu aż ponad 30lat był chory, dałam sobie z tym rade. Aż w listopadzie moja babcia a mama mojej mamy popełniła samobójstwo mając 75lat wyskoczyłą z okna z 6piętra, już sobie nie dalam tedy rady, zamknełam sie w sobie wpadłam w depresje,potrzebny był mi psycholog ale w końcu zrozumialam że tak musiało się stać, brakuje mi ich ale wiem że oni byli tam potrzebni i zrobili już swoje na tym swiecie dlatego trzeba żyć dalej. Babcia wychowywała mnie od poczatku kiedy to moja mama szła do pracy, dlatego najbardziej mi jest jej brak, ale każdy z nas musi odejść w taki lub inny sposób. Pozdrawiam.

154

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Wiesz Anna42 może to głupio zabrzmi ale zazdroszczę Ci,że pogodziłaś się ze śmiercią bliskich,bo ja nadal nie mogę.Cierpię tak samo jak w momencie gdy się dowiedziałam o śmierci dziadka.I tak sobie żyję,a raczej trwam,wegetuję z dnia na dzień bo takie określenia chyba teraz najlepiej odpowiadają mojemu stanowi w jakim jestem.Już nie jestem tą samą osobą co kiedyś,potrafię pół dnia gapić się bezmyślnie w okno,nie mogę spać... jakby uleciała ze mnie chęć do życia mimo,że mam wspaniałą córkę i kochającego męża ale nawet on nie jest w stanie mi pomóc.Może kiedyś i ja będę mogła spojrzeć na to wszystko w inny sposób,może w końcu zrozumiem,ale póki co trwam w cierpieniu.

Człowiek ma dar kochania, lecz także dar cierpienia.

155

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
agileo napisał/a:

witajcie, Alutka, wiadomo, że na doła najlepsza praca, Też pracuję za granicą- Niemcy-siedzę tu już 3 miechy i też cięzko. Cieszę się, bo w niedziele jadę do kochanej rodzinki, wszyscy się cieszą, ale też mnie czeka niewesoła sytuacja. Zarabiam niestety na leczenie męża, który walczy z rakiem 11 lat, a teraz ma zaatakowane wszystkie kości już i wierz mi, szlag mnie trafia, że bez tych pieniedzy nie mogę nic. Zobaczę jak długo jeszcze tak się da, nie wiem. Piszesz, że Cię krzywdził, współczuję, mój to serce na dłoni, ale to nie ma znaczenia większego. Masz prawo żyć!!! Miej pragnienia i marzenia, one pomagają przetrwać życie i w kraju i tam. Zrób to dla siebie, a wyrzuty sumienia świadczą o tym tylko, ześ kobietą, bo faceci ich nie mają. Myślę, ze nie znienawidzisz go, ale moze jak nie inaczej, to na złość właśnie jemu ŻYJ!!!!!! I dla dzieci, one Cię potrzebuja zdrowej, silnej i pewnej siebie, czułej i kochającej.
Powodzenia i pozdr agi

Co mogę Ci odpowiedzieć dzięki za słowa nie wiem otuchy słowa takie normalne ale wiele znaczące dla mnie  Dziękuję

156

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

ja 3 lata temu straciłam Tatę... było ciężko i czasem nadal mam do wszystkich żal że jego nie ma...
wtedy, musiałam sobie redzić sama... uciekłam w pracę i obowiązki... nie mogłam pokazać jak mi źle /a było cholernie źle/ bo musiałam zaopiekować się mamą i rodzeństwem.....
czas goi rany- to prawda....
dziś, dziś gdy mi jest smutno i źle idę na dłuuuuuugi spacer... tylko ja i mój Tatuś....
nie powiem boli, boleć  będzie ale to tylko dlatego że Go tak mocno kocham ...

[...] A niebo płacze razem ze mną...

157

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witajcie znowu po krótkiej przerwie,

Alutka, dziś dopiero odczytałam twoje dzięki, miło, ale nie masz za co. Ja jestem w kraju jeszcze 3 tyg., tygodnie naznaczone lekarzami, leczeniem, wyjazdami i badaniami. Mimo wciąż gorszych wyników, mam nadzieję, a potem znów niemiecka rzeczywistość czyli praca.

3 maj się, dobra kobietko i oddychaj pełną piersią! Niedługo znów zaświeci słońce. Będę tu zaglądać.
Pozdrawiam wszystkich

Zobaczysz wiele więcej oczami, które wylały łzy***

158

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

hej Agileo     tak szara rzeczywistość jestem w kraju przyjechałam postawić pomnik mężowi jako ostatnia rzecz jaką dla niego zrobię pamiętam jak by to było wszystko wczoraj sądziłam że przez tyle czasu wszystko można zapomnieć niestety wraca to ponoć przed powrotem do kraju miałam koszmary możliwe ja nie pamiętam co mi się śni nieważne nie o tym miałam pisać


Ciekawe dlaczego tak jest że dobrego człowieka jak twojego męża dopada takie cholerstwo ale z drugiej str 11 lat to orany podziwiam ciebie mogę się tylko domyślać co przechodzisz każdego dnia na pewno nie jest łatwo ..........................

jak coś to napisz kiedy można ciebie drapnąć na forum

159 Ostatnio edytowany przez agileo (2010-03-04 18:33:21)

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

witaj Alutka!
Dzięki wielkie za pamięć, to bardzo dużo dla mnie znaczy. Wiem, że nie da się zapomnieć, bo to tak jakbyś miała wyrzec się swojego życiorysu, a przecież spotkało Cię też na pewno wiele cudownych chwil i rzeczy w Twoim życiu. Nie widzę powodu tych wspaniałości i wspomnień odmawiać sobie. Warto jednak dla bliskich i siebie dalej żyć, a pomnik poraktuj jako prezent pożegnalny. Masz pełne prawo cieszyć się życiem!!
No i sorki, ale nie miałam zbytnio teraz czasu tu zaglądać, wciąż jacyś lekarze i badania, a wyniki coraz gorsze. Ma przerzuty we wszystkich kościach, a teraz tomograf wykrył zmiany w węzłach chłonnych płuc. Wczoraj byliśmy w W-wie w centrum onkol., bo Poznań już sie poddał. Może jest jeszcze szansa na przedłużenie mu życia, dostanie 3 kursy chemii i juz w razie nawrotu coś zalecili innego. Tylko to jest na płuca, kości niestety nie uratują.
Masz rację, 11 lat to sporo, ale nie czuję tego jako udręki, tylko ta cholerna niemoc. Prosisz, błagasz, skaczesz, jeździsz, pytasz i co tylko możesz, a niepewność o dalszy ciąg coraz większa. No ale...
W sobote niestety kończy mi się urlop i jade znów do roboty, cóż mam zrobić. Mąż sam funkcjonuje w domu, więc jak długo tak będzie muszę zarabiać te pieprz... kasę. Nigdy nie myślałam, że moje priorytety życie tak mi zreformuje. Nigdy nie gonilismy za pieniędzmi, a teraz aż za granicę po nie jeżdżę, dla niego.
Od niedzieli będę częściej na forum, więc do usłyszenia.
Pozdrawiam gorąco i 3maj się!

Zobaczysz wiele więcej oczami, które wylały łzy***

160

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Tak już jest że śmierć zabiera nam bliskie osoby czasem nawet najbliższe.
jak sobie z tym radzic? Nie ma żadnej drogi na skróty. trzeba tą żałobę po prostu przeżyć, swoje wypłakać.Ludziom wierzącym jest łatwiej bo wiedzą ze to nie koniec, ale ból i tęsknota to uczucie ludzkie i nawet najbardziej wierzacy człowiek je odczuwa. moze to zabrzmi banalnie ale jedynym lekarstwem na to jest..czas. wazne jeszcze jest to aby miec wokół siebie ludzi którzy pomogą nam to przeżyć przy których możemy się wypłakać

Miłość, wierność, zaufanie.. - W dzisiejszych czasach to już chyba archaizmy...

161

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

no tak a co jak niema komu się wypłakać jak jest się samemu i codziennie po przebudzeniu trzeba przyklejać sobie sztuczny uśmiech zakładać maskę .....  nie jest to łatwe nie jest a jeszcze jak się jest za granica niby są znajomi ale co z tego oni są tu i teraz ich nie interesuje co jest tam (w Polsce) jest ciężko codziennie udawać twardziela zimna i przede wszystkim pogodzonej z losem....


hyy co do tych naszych dobrych chwil (moich i męża) naprawdę próbuje coś dobrego sobie przypomnieć przecież byliśmy ze sobą tyle czasu to musiały być te dobre chwile     ... widocznie nie było ich aż tyle:(.......   a czas może i rzeczywiście pomoże jak zarazie  u mnie jest efekt odwrotny...

162

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Witajcie,

Ten wątek znalazłam krótko po zalogowaniu się na forum - tydzień temu straciłam "bratnią duszę" - sam zdecydował się odejść.. Mam wielgachny krater w sercu a to co z niego jeszcze zostało objęła martwica.. Zupełnie nie pamiętam minionego tygodnia - co się działo w pracy, co (czy) jadłam - nic - pustka... Nie znajduję zupełnie motywacji do pracy (pracowaliśmy razem) - tak jak kilkanaście dni temu co rano gnałam jak szalona żeby wypić z nim poranną herbatę tak dziś omijam firmową kuchnię szerokim łukiem... Tydzień temu wróciliśmy z wakacji które spędziliśmy w gronie znajomych i których już nigdy nie powtórzymy w tym gronie... Tak naprawdę to nie mam pojęcia co na chwilę obecną trzyma mnie w całości bo czuje ból każdą komórką mojego ciała zupełnie jakby ono rozpadło się na milion kawałeczków a jednego który je tworzył i wypełniał już nie ma...

Jestem pyłkiem w tym wszystkim, ale pyłkiem koniecznym.

163

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

witaj Julie, nie wiem co Ci napisać, bo wszystko co się ciśnie do głowy to banały, ale to w nich właśnie ukryta jest prawda i dlatego są banałami. Cóż, przykro mi bardzo, postaraj się żyć, zająć czymś co daje Ci ukojenie i radość, pamiętaj o swojej ,,bratniej duszy,, wspomnień nikt Ci nie odbierze, uśmiechaj się do nich, ale nie zamartwiaj się, ON by tego na pewno nie chciał. Wspomnienia są udręką, ale po pewnym czasie stają się lekiem.
Wiem, że trudno Ci słuchać czyjegoś wymądrzania się, ale po to chyba napisałaś?
pozdr

Zobaczysz wiele więcej oczami, które wylały łzy***

164

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Znów się popłakałam czytając Twojego posta - dziękuję agileo - tak pięknie to powiedziałaś...

Jestem pyłkiem w tym wszystkim, ale pyłkiem koniecznym.

165

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

http://www.netkobiety.pl/t6838.html mój temat też o śmierci ale moich rodziców... Czas, czas i jeszcze raz czas. Mówią, że czas leczy rany, a ja jestem zdania, że czas ich nie leczy tylko przyzwyczaja do bólu.

Oto i on... boski prototyp.
Mutant, który nigdy nie wszedł do masowej produkcji, zbyt pokręcony, by żyć i zbyt rzadki, by umrzeć...

166

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Strasznie mi przykro... Ja znam "tylko" ból jakim jest śmierć przyjaciela - tak jakby umarła cząstka mnie... Mam cudowną mamę która próbuje mi pomóc jak może choć i ona cierpi po jego śmierci ponieważ miała okazję przekonać się jak cudownym był człowiekiem. Mam nadzieję że nikt nie odbierze tego źle że tak strasznie skupiam się na moim cierpieniu mimo iż wiem że nie ja jedna po nim płacze... Tak mnie przeraża ta pustka i cisza która nastała..

Jestem pyłkiem w tym wszystkim, ale pyłkiem koniecznym.

167

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Jejku... tyle się czyta o śmierci, każdy z nas wie że kiedyś jego czas sie skończy jednak gdy odchodzi bliska osoba niemożemy zrozumieć dlaczego ? dlaczego własnie teraz ?
O śmierci mogę pisać wiele...
A o samobojstwach jesce więcej...
Moj tata rok temu podciął sobie żyły (niemieszkalam z nim)mieszkal sam........
Mój brat powiesił się z miłości 10lat temu)
I zostałam JA!
Jakos stram sobie radzić
ale świadomość, że moi najblissi odeszli czesem doprowadza  mnie do takich samych myśli
A z drugiej strony każe mi być coraz silniejszą, bo wiem,że patrzą na mnie z góry i mówią do mnie " walcz i idź do przodu" niepoddaj sie "..."los naszej rodziny leży w twoich rękach"
Czasem pomaga....
I na dodatek ciągle pod górke mam... Ale walcze.
jak długo zobaczymy:(

cierpienie wymaga więcej odwagi, niż śmierć...

168

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
calkieminna napisał/a:

A z drugiej strony każe mi być coraz silniejszą, bo wiem,że patrzą na mnie z góry i mówią do mnie " walcz i idź do przodu" niepoddaj sie "..."los naszej rodziny leży w twoich rękach"

Nawet nie wiesz jak bardzo jesteś silna psychicznie! Masz często sobie powtarzać te słowa, które napisałaś....bardzo Ci współczuje i strasznie podziwiam za tą siłę !
musisz uwierzyć, że poznasz smak prawdziwego szczęścia, że będziesz spełniać swoje marzenia...
Wierzę w Ciebie, będzie dobrze!
3maj się...pozdrawiam

Być jak płynąca rzeka...

169

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Ja też straciłam bardzo bliską mi osobę... Co prawda było to prawie 6 lat temu, ale nadal pamiętam wszystko co działo się tamtego dnia...
Mój tata miał problemy z alkoholem. Dość poważne. Był alkoholikiem. Pamiętam, że nienawidziłam dni, kiedy mój ojciec dostawał wypłatę... Potrafił większą część pieniędzy wydać na alkohol. Wychodził gdzieś i długo nie wracał. A jeśli wrócił, to totalnie pijany... Nieraz ktoś do nas dzwonił i mówił, że mój tata leży pijany w rowie i mama musiała po niego jeździć. Pamięta, że zawsze czekałam aż w końcu wróci do domu. Tak bardzo się o niego bałam...
Do tego dochodziły coraz częstsza awantury w domu. Nieraz brakowało man pieniędzy na chleb (musieliśmy kupować w sklepie "na zeszyt"), czy na zapłacenie rachunków.

Pewnego dnia (w sobotę), zaraz przed świętami Bożego Narodzenia, mój tata wyszedł jak zwykle do pracy. Przynajmniej tak nam się tylko wydawało... Moja mama wróciła z nocnej zmiany, poszła spać. Przed południem przyjechała do nas policja. Później dziadek oznajmił nam, że tata nie żyje... Że rzucił się pod pociąg i zginął na miejscu. Miał przy sobie dokumenty (choć zawsze zostawiał je w domu)... Musiał wszystko wcześniej zaplanować...Byliśmy totalnie załamani...

Dzień przed tą tragedią mój tata jak zwykle przyszedł do domu pijany. Zaczął się awanturować. Ale już przywykliśmy do jego wrzasków. Miałam tego dość. Zaczęłam się na niego wydzierać... kłóciłam się z nim...

Czasami myślę, że to moja wina... Że zabił się przeze mnie...

Dum spiro, spero

170

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

MoNiaaaaa...bardzo Ci współczuję...ale proszę nie myśl, że to przez Ciebie tata nie żyje!
To wszystko przez ten wstrętny alkohol....
Mojego chłopaka tata też był alkoholikiem (był, bo rok temu nagle zmarł z powodu nagłego zatrzymania krążenia)...4lata wszyscy walczyliśmy, żeby z tego wyszedł...on również walczył - ale ciągle przegrywał...nie raz rozmawiałam z nim w 4 oczy, bo już nikt nie miał sił go wysłuchiwać i wierzyć w jego zmianę...alkoholizm to straszna choroba, alkoholik nawet świadomy swojej choroby walczy ze sobą i gdy po raz kolejny wybiera alkohol - czuje się beznadziejny, przegrany, czuje się nikim...
Pewnie Twój tata - tak jak tata mojego chłopaka - czuł się bardzo źle z tym jaką krzywdę Wam sprawiał swoim zachowaniem, czuł że nie wygra z tą chorobą...
Pewnie to był moment jak rzucił się pod pociąg...wtedy nie widział innego wyjścia ze swojego położenia...wtedy....

Być jak płynąca rzeka...

171

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?
Sky-high-etris napisał/a:

http://www.netkobiety.pl/t6838.html mój temat też o śmierci ale moich rodziców... Czas, czas i jeszcze raz czas. Mówią, że czas leczy rany, a ja jestem zdania, że czas ich nie leczy tylko przyzwyczaja do bólu.

Sky - gdy przeczytałam Twoją "historię" - łzy stanęły mi w oku...dała mi ona do myślenia o kres wytrzymałości psychicznej człowieka...Ty masz siłę i to ogromną...

Zgodzę się także z Twoją wypowiedzią, którą zacytowałam...mój chłopak nadal strasznie cierpi po śmierci swojego taty, który rok temu nagle odszedł...tak bardzo go kochał, tak bardzo chciał, żeby został dziadkiem...żeby razem z nami cieszył się jeszcze życiem sad
Chłopak ciągle ma koszmary z tatą, w których nie jest w stanie mu pomóc...przez to wszystko chłopak również zaczął się zastanawiać nad sensem życia....często mówi, że chciałby już być z tatą, dziadkiem i starszym bratem (zginął tragicznie jak chłopak miał 9lat)...ale jednocześnie boi się tego wszystkiego  przede wszystkim tego, że po śmierci może nie być NIC...pustka...koniec...
myśli o śmierci coraz częściej pojawiają się w jego głowie...rozmawiam z nim bardzo często, chce w niego natchnąć jak najwięcej chęci do życia....ale czasem sama się nad tym sama zastanawiam i wątpię sad

Tak bardzo chciałabym, żeby on był szczęśliwy.....czas....czas...jak na razie nie pomaga...bywa, że jest gorzej...

Być jak płynąca rzeka...

172

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

post przeniesiony

edyta27 napisał/a:

wybaczcie jesli trafilam nie na ten portal.czuje sie bardzo zle fizycznie i psychicznie jeszcze gorzej,nie dawno stracilam moja bratnia dusze,ojca mojej coreczki a dla mnie moja opoke i polowe mojego serca,strasznie cierpie i nie moge sie z tym wszystkim pogodzic i jest mi bardzo ciezko.moj ukochany popelnil samobujstwo,pokierujcie mne

"Szczęście jest jak motyl. Ścigaj je, a umknie ci. Usiądź spokojnie, a spłynie na twoje barki."
                                                                                                                     -Anthony de Mello

173

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Powinnaś poszukać wsparcia w rodzinie. Na pewno ci pomogą. Wiem, że na początku będzie ci ciężko, ale nie poddawaj się. Masz dla kogo żyć...Bądź silna dla swojej córeczki.

Dum spiro, spero

174

Odp: Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

hejj 4 miesiące temu zmarł muj tata bardzo go kochammm !!! ja juz nie daje radyyy mam udaj ze jest wszystko ok a tak niejes juz mi sie niechce zyyccc ps
;pogadajcie ze mną:(

Posty [ 117 do 174 z 256 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć bardzo bliskiej osoby-jak sobie z tym poradzic:(?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018